Direktversicherung: na czym polegają ubezpieczenia bezpośrednie w Niemczech?

Ubezpieczenia bezpośrednie to popularny model wdrażania pracowniczych programów emerytalnych. Korzyść jest taka, że można dzięki temu zaoszczędzić zarówno na podatkach, jak i na składkach na ubezpieczenie społeczne.

Odrobina luksusu po długim okresie aktywności zawodowej – któż o tym nie marzy? Ale niemieckie ustawowe ubezpieczenie emerytalne tego nie zapewni. Trzeba zadbać o to samemu. Jednym ze sposobów osiągnięcia celu, jakim jest „spokojna emerytura”, jest zakładowe zabezpieczenie emerytalne. Istnieje pięć modeli realizacji pracowniczych programów emerytalnych: ubezpieczenie bezpośrednie (niem. Direktversicherung), kasy emerytalne (niem. Pensionskasse), fundusze emerytalne (niem. Pensionsfonds), bezpośrednie zobowiązania emerytalne, które mogą być tworzone i finansowane przez pracodawców ze środków rezerw księgowych (niem. Direktzusage) lub kasy zapomogowe (niem. Unterstützungskasse).

Na czym polega Direktversicherung, czyli ubezpieczenie bezpośrednie?

Ubezpieczenie bezpośrednie to ubezpieczenie na życie lub ubezpieczenie emerytalne wykupione przez pracodawcę na rzecz pracownika. Oznacza to, że szef co miesiąc przekazuje część wynagrodzenia bezpośrednio do ubezpieczyciela. Beneficjentem jest jednak pracownik – to on otrzymuje zaoszczędzone pieniądze po przejściu na emeryturę. W przypadku ubezpieczenia bezpośredniego wpłacone pieniądze są oprocentowane przez wszystkie lata ich gromadzenia.

Ubezpieczenia bezpośrednie są dostępne jako umowy indywidualne lub grupowe. Umowa grupowa dotyczy wielu pracowników. Ubezpieczyciele często oferują większe zniżki w przypadku umów grupowych – co ma bezpośredni wpływ na wysokość emerytury zakładowej.

Czy mogę sam wybrać swojego ubezpieczyciela bezpośredniego?

Nie, ponieważ z reguły to pracodawca decyduje, który z pięciu modeli wdrażania pracowniczych programów emerytalnych wybierze. Jeśli jednak pracodawca sam z siebie nie zaproponuje Wam żadnego sposobu realizacji, wówczas możecie domagać się przekształcenia części wynagrodzenia w formie ubezpieczenia bezpośredniego. Na ogół wszystkie tradycyjne firmy ubezpieczeniowe mają tę usługę w ofercie.

Kto opłaca składki – mój szef czy ja?

Obowiązkowy dodatek od pracodawcy (niem. Arbeitgeberzuschuss) wynosi 15 procent. Zdarzają się jednak i tacy pracodawcy, którzy sami opłacają miesięczne składki na rzecz pracowniczego programu emerytalnego. W tym przypadku pracownik nie ponosi żadnych kosztów, a mimo to może w przyszłości liczyć na dodatkową emeryturę.

Czy istnieje korzyść podatkowa?

Składki na ubezpieczenie bezpośrednie do wysokości czterech procent tzw. Beitragsbemessungsgrenze (granica naliczania składki; określony ustawą górny próg dochodów, od którego naliczana jest wysokość obowiązkowych składek ubezpieczeniowych) zwolnione są z podatku i składek na ubezpieczenie społeczne. W 2022 r. jest to 282 euro miesięcznie, czyli 3.384 euro rocznie. Kolejne cztery procent granicy naliczania składki są wolne od podatku, ale podlegają składkom na ubezpieczenie społeczne.

Niezależnie od tego, na jaki model zakładowego zabezpieczenia emerytalnego zdecyduje się Wasz szef, zawsze zyskujecie pod względem podatkowym.

Czy później będę otrzymywać comiesięczną emeryturę?

Świadczenia z ubezpieczenia bezpośredniego mogą być wypłacane najwcześniej po osiągnięciu 62. roku życia, na przykład w formie comiesięcznej emerytury. Często jednak możliwa jest także wypłata jednorazowa lub połączenie obu tych form.

Czy po przejściu na emeryturę muszę płacić podatki?

Tak, od emerytury z pracowniczego programu emerytalnego należy zapłacić podatek zgodnie z indywidualną stawką podatkową. Jest to tak zwane „odroczone opodatkowanie”.

Czy w przypadku zmiany pracy wszystko przepada?

Nie, wpłacone składki pozostają nienaruszone – to ogromna zaleta ubezpieczeń bezpośrednich. Jeżeli będziecie chcieli, możecie nawet kontynuować dotychczasową umowę, jeśli Wasz nowy szef wyrazi na to zgodę. W przypadku zagrożenia długotrwałym bezrobociem, ubezpieczenie może być również „bezskładkowe”.

Nauka zdalna: czy związane z tym koszty można w Niemczech odliczyć od podatku?

Zamknięcie szkół w Niemczech w czasie pandemii koronawirusa wymagało od rodziców dzieci w wieku szkolnym nie tylko cierpliwości i zaangażowania oraz poświęcenia czasu, ale w wielu przypadkach wiązało się też ze sporymi wydatkami, na przykład jeśli na potrzeby edukacji domowej trzeba było zakupić potrzebny sprzęt. Często oznaczało to też wzrost wydatków na energię elektryczną i gaz. Zapewne wiele osób zastanawia się, czy koszty związane z nauką zdalną będą mogły odliczyć od podatku. Oto jak to wygląda w Niemczech.

Nie ma możliwości odliczenia od podatku kosztów związanych z nauką w domu

Niestety niemieckie prawo podatkowe nie dopuszcza możliwości ubiegania się o zwrot kosztów zakupu wyposażenia technicznego dla swoich dzieci. To samo dotyczy kosztów energii elektrycznej, gazu, telefonu i internetu. Choć rząd uchwalił różne programy pomocowe w związku z COVID-19, także dla rodzin, to jednak nie uwzględniono w nich ulg podatkowych w związku z nauczaniem zdalnym. Takie wydatki nie mogą być zaliczone ani do kosztu uzyskania przychodów (niem. Werbungskosten), ani do wydatków specjalnych (niem. Sonderausgaben).

Podczas pandemii koronawirusa rząd federalny uchwalił m.in. przepisy przewidujące ryczałt za pracę zdalną (tzw. Homeoffice-Pauschale). Niestety nie zdecydowano się na podobne rozwiązanie w związku z nauką zdalną będącą efektem zamknięcia szkół. Rodzice dzieci w wieku szkolnym muszą więc zadowolić się dodatkiem Kinderbonus.

Koszty opieki nad dziećmi w związku z nauką zdalną

Warto wspomnieć o jeszcze jednej kwestii dotyczącej osób aktywnych zawodowo: w sytuacji zamknięcia szkół nie wszyscy rodzice mogli tak po prostu zostać w domu i opiekować się swoimi dziećmi. Jeśli z powodu zamknięcia szkół lub placówek opieki dziennej musieli zorganizować płatną opiekę dla swoich dzieci, to pod pewnymi warunkami wydatki z tym związane mogą uwzględnić w swojej deklaracji podatkowej jako koszty specjalne (niem. Sonderausgaben).

Karta BahnCard: oto jak zrezygnować z abonamentu

Jeśli nie używacie już karty BahnCard lub jest ona dla Was zbyt droga, możecie w prosty sposób zrezygnować z abonamentu. Istotne znaczenie mają termin i treść wypowiedzenia umowy. Aby dowiedzieć się, jak to zrobić, zapoznajcie się z naszym przewodnikiem krok po kroku.

Kiedy należy wypowiedzieć umowę o korzystanie z karty BahnCard?

Wszystkie trzy karty BahnCard dostępne są dla klasy 2 i 1 w formie abonamentu. Oznacza to, że umowa o korzystanie z karty jest automatycznie przedłużana na kolejny rok, jeśli w odpowiednim czasie od niej nie odstąpicie. Należy zrezygnować z abonamentu najpóźniej sześć tygodni przed upływem terminu ważności. Dotyczy to zarówno zwykłej BahnCard 25 i BahnCard 50, jak i My BahnCard oraz wydawanych na 3 miesiące Probe-BahnCards.

Jedynym wyjątkiem jest BahnCard 100: jeśli uiściliście opłatę roczną dokonując jednorazowej płatności, abonament jest ważny tylko przez jeden rok i nie odnawia się automatycznie. Jeśli opłata za korzystanie z karty BahnCard 100 jest uiszczana co miesiąc, to po upływie minimalnego okresu obowiązywania umowy następuje automatyczne przedłużenie abonamentu o jeden miesiąc. Dlatego w tym przypadku co miesiąc istnieje możliwość wypowiedzenia umowy.

Terminy wypowiedzenia

Rezygnacja z karty BahnCard musi wpłynąć do Deutsche Bahn nie później niż sześć tygodni przed upływem terminu ważności karty, w przeciwnym razie następuje przedłużenie abonamentu o jeden rok.

W przypadku ofert specjalnych mogą jednak obowiązywać inne terminy wypowiedzenia. Dlatego ważne jest, aby znać dokładną datę, do której można zrezygnować z karty.

Co z kartami partnera i kartami dodatkowymi?

Wielu podróżnych oprócz karty BahnCard wykupiło w Deutsche Bahn także inne abonamenty, takie jak karty dla swojego partnera i karty dodatkowe. W przypadku rezygnacji z karty głównej, automatycznie tracą ważność także karty dodatkowe. Jeżeli chcecie zrezygnować tylko z karty dla partnera, jest to jak najbardziej możliwe. Również w tym przypadku ważne jest przestrzeganie sześciotygodniowego okresu wypowiedzenia.

Anulowanie karty BahnCard przez internet

Chcąc zrezygnować z karty BahnCard, należy postąpić w następujący sposób:

  • Wejdźcie na stronę internetową BahnCard-Services.
  • W rubryce „Betreff” wybierzcie z listy rozwijanej opcję „Kündigung Ihrer BahnCard 25” lub „Kündigung Ihrer BahnCard 50”, w zależności od tego, jaką kartę posiadacie.
  • Jeśli nie jesteście pewni, która opcja jest dla Was odpowiednia, możecie również przejść do sekcji „Allg. Fragen zur Kündigung” (ogólne pytania dotyczące wypowiedzenia umowy).
  • Następnie w polu tekstowym napiszcie krótko o rezygnacji z karty Bahncard i poproście o potwierdzenie otrzymania wypowiedzenia przez DB: „Sehr geehrte Damen und Herren, hiermit kündige ich fristgerecht meine BahnCard mit der Nummer ………. (tu podajcie numer karty). Ich bitte um Zusendung einer Bestätigung des Zugangs dieser Kündigung. Mit freundlichen Grüßen, ………. (tu podajcie Wasze imię i nazwisko)”.
  • W sekcji dotyczącej danych osobowych „Ihre persönlichen Daten” wpiszcie swoje imię i nazwisko, adres i numer karty BahnCard oraz telefon i adres e-mail. Jeśli jesteście już zalogowani na swoim koncie „Meine Bahn”, pojawi się tutaj tylko pole do wpisania Waszego adresu e-mail.
  • Kliknijcie przycisk „Absenden” („Wyślij”). W ciągu następnych kilku dni otrzymacie e-mail z potwierdzeniem wypowiedzenia umowy o kartę BahnCard.

Czy można zrezygnować z karty BahnCard wysyłając list, e-mail lub faks?

Możecie wypowiedzieć umowę o kartę BahnCard również w inny sposób:

  1. za pomocą poczty elektronicznej

Jeśli chcecie zrezygnować z karty BahnCard za pośrednictwem poczty elektronicznej, wyślijcie e-mail o treści podanej powyżej na adres: [email protected]. Również w tym przypadku należy podać numer karty BahnCard i swój adres.

  1. listownie

Oczywiście możecie również zrezygnować z abonamentu wysyłając list na poniższy adres: BahnCard-Service, 60643 Frankfurt am Main. Aby mieć pewność, że Deutsche Bahn otrzymała pismo, wyślijcie je listem poleconym. Dzięki temu macie również potwierdzenie daty wysyłki listu.

  1. faksem

Wreszcie istnieje również możliwość rezygnacji z karty BahnCard za pomocą faksu. Numer faksu do BahnCard Service Deutsche Bahn to: 01805-121998.

Dziecko z trudnościami w nauce: czy koszty z tym związane można w Niemczech odliczyć od podatku?

Jeśli Wasze dziecko ma problemy z nauką, które wynikają z choroby, wydatki z tym związane są w Niemczech uznawane za koszty leczenia i mogą być odliczone od podatku jako nadzwyczajne obciążenia (niem. außergewöhnliche Belastungen). Jest tak na przykład w przypadku dysleksji, której efektem są trudności w nauce czytania i pisania, czy w przypadku ADHD, czyli zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi.

Oznacza to, że koszty, które nie są pokrywane przez kasę chorych, możecie uwzględnić w zeznaniu podatkowym, ale tylko wtedy, gdy trudności w nauce Waszego dziecka zostaną uznane za chorobę.

Te koszty możecie odliczyć od podatku, jeżeli Wasze dziecko ma trudności z nauką wynikające z choroby

Jeżeli Wasze dziecko cierpi na ADHD, dysleksję, dyskalkulię itp. i zostało to potwierdzone przez lekarza, możecie w Niemczech odliczyć od podatku następujące wydatki:

  • koszty wizyt lekarskich i leków,
  • koszty korepetycji i materiałów do nauki,
  • koszty szkoły prywatnej, jeśli dziecko uczęszcza do niej z powodu trudności w nauce,
  • koszty leczenia psychoterapeutycznego lub umieszczenia dziecka poza domem w instytucji zapewniającej specjalistyczną opiekę medyczną,
  • koszty towarzyszenia dziecku przy odpowiednich działaniach terapeutycznych, w tym koszty podróży ponoszone przez opiekuna.

Zaświadczenie wydane przez lekarza publicznej służby zdrowia o statusie urzędnika (niem. Amtsarzt) czy zwykłe potwierdzenie od lekarza rodzinnego (niem. Hausarzt)?

W przeszłości warunkiem koniecznym do wykazania dla celów podatkowych wydatków związanych z chorobą było przedstawienie oficjalnego zaświadczenia wydanego przez lekarza publicznej służby zdrowia o statusie urzędnika (niem. Amtsarzt). W przeciwnym razie urząd skarbowy nie uznawał kosztów. W 2010 r. Federalny Trybunał Finansowy (niem. Bundesfinanzhof, BFH) wydał orzeczenie (sygn. akt VI R 17/09), w którym stwierdził, że wystarczy zwykłe zaświadczenie od lekarza rodzinnego (niem. Hausarzt). Ustawodawca szybko zareagował na to zmieniając prawo. Dlatego od 2011 r. ponownie obowiązuje następująca zasada: wydatki związane z chorobą mogą być wykazywane dla celów podatkowych tylko wtedy, gdy posiada się oficjalne zaświadczenie wydane przez lekarza publicznej służby zdrowia o statusie urzędnika, jeżeli nie są to leki, środki lecznicze i urządzenia wspomagające w wąskim znaczeniu. Dotyczy to również z mocą wsteczną wszystkich nierozstrzygniętych sporów, jak orzekł Sąd Finansowy w Münster w orzeczeniu z dnia 18 stycznia 2012 r.

Dla celów podatkowych trzeba więc posiadać dowód na to, że trudności w nauce Waszego dziecka zostały zakwalifikowane jako choroba. W tym celu można uzyskać zaświadczenie od lekarza publicznej służby zdrowia o statusie urzędnika lub zaświadczenie wydane przez służby medyczne ubezpieczenia zdrowotnego. Taki dowód musi zostać uznany przez urząd skarbowy.

Warto podkreślić, że zaświadczenie od lekarza publicznej służby zdrowia o statusie urzędnika należy uzyskać przed poniesieniem wydatków na leczenie, czy inne formy pomocy dziecku mającemu trudności w nauce. Zaświadczenie wystawione po fakcie może nie zostać uznane przez urząd skarbowy.

Niemcy: kiedy zabronione jest trzymanie zwierząt domowych w wynajmowanym mieszkaniu?

Niezależnie od tego, czy jest to pies, królik, czy kobra królewska: nie w każdym mieszkaniu zwierzęta są mile widziane. Często jednak wynajmujący nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie. Nie daje to jednak lokatorom prawa do posiadania każdego zwierzęcia.

Kot najpopularniejszym zwierzęciem domowym w Niemczech

Liczba zwierząt domowych w Niemczech stale rośnie. W 2020 roku ponad jedna czwarta gospodarstw domowych miała kota. Naliczono 15,7 mln tych czworonogów, co oznacza, że kot jest tu najpopularniejszym zwierzęciem domowym. Dla porównania, w niemieckich gospodarstwach domowych zamieszkuje 10,7 mln psów.

Zwierzęta w domu są częstą przyczyną konfliktów między lokatorami a właścicielami. W kwestii tego, czy zwierzęta domowe mogą być trzymane w mieszkaniu i na jakich warunkach, żadna ze stron nie może powołać się na ustawę, która w sposób jednoznaczny regulowałaby tę sprawę.

W międzyczasie wydano natomiast wiele orzeczeń sądowych, które dostarczają wskazówek. Z tego artykułu dowiecie się, czy wynajmujący mieszkanie w Niemczech mogą zasadniczo zabronić lokatorom posiadania zwierząt domowych, jakie klauzule w tym zakresie można znaleźć w umowach najmu i jaką rolę odgrywa rodzaj zwierzęcia.

Kiedy wynajmujący w Niemczech może zabronić posiadania zwierząt domowych?

Ogólnie rzecz biorąc, obowiązuje następująca zasada: jeśli w umowie najmu nie ma żadnych zapisów na ten temat, wynajmujący nie może zabronić trzymania zwierząt domowych. Nie ma przy tym znaczenia, czy jest to szczur domowy, pies, kot, czy jakieś  bardziej egzotyczne zwierzę.

Z drugiej strony, dopuszczalne są ograniczenia zapisane w umowie najmu. Większość umów najmu zawiera klauzulę, zgodnie z którą należy najpierw zapytać właściciela mieszkania o zgodę na posiadanie zwierzęcia w wynajmowanym mieszkaniu (niem. Erlaubnisvorbehalt).

W tym przypadku trzeba zwrócić uwagę na to, jak sformułowana jest klauzula. Niekiedy wystarczy, że najemca przed zakupem zwierzęcia poinformuje o tym fakcie właściciela, ale może też być tak, że musi poprosić go o zgodę. Tak czy inaczej, w tym przypadku wynajmujący zasadniczo nie może zabronić lokatorowi trzymania zwierząt domowych.

Oznacza to, że wynajmujący nie może korzystać ze swojego prawa do decydowania w sposób arbitralny, ale musi podać powody, dla których najemca nie może trzymać w mieszkaniu kota lub psa. Na przykład, wynajmujący nie może bez uzasadnionej przyczyny zabronić jednemu najemcy trzymania psa, a drugiemu na to zezwolić. Jeśli jednak jeden lokator chce trzymać psa bojowego, a drugi pudla, wynajmujący może zgodzić się na jedną rasę, a zabronić drugiej.

Czy wynajmujący w Niemczech może ustanowić ogólny zakaz trzymania zwierząt?

Nie. Zgodnie z orzeczeniem sądu najwyższej instancji, wynajmujący w Niemczech nie mogą wprowadzić generalnego zakazu trzymania zwierząt domowych. W orzeczeniu z 20 marca 2013 r. Federalny Trybunał Sprawiedliwości (Bundesgerichtshof, BGH) podtrzymał swoją przyjazną najemcom decyzję w sprawie posiadania zwierząt domowych.

Zgodnie z tym orzeczeniem, generalne zakazy trzymania psów i kotów w wynajmowanym mieszkaniu są niedopuszczalne. Tego rodzaju klauzule w umowie najmu są nieważne – orzekł Sąd Najwyższy w Karlsruhe, powołując się na § 307 ust. 1 niemieckiego kodeksu cywilnego (BGB) (sygn.: VIII ZR 168/12). W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że są one niekorzystne dla lokatorów, ponieważ zakaz trzymania psów i kotów nie dopuszcza żadnych wyjątków i nie uwzględnia szczególnych okoliczności i interesów.

307 BGB stanowi, że postanowienia ogólnych warunków umów są bezskuteczne, jeżeli wbrew wymogom dobrej wiary są niewspółmiernie niekorzystne dla drugiej strony umowy zawartej z podmiotem stosującym takie warunki. Niewspółmiernie niekorzystne traktowanie może również wynikać z faktu, że przepis jest niejasny i niezrozumiały.

Zwierzęta domowe nie powinny przeszkadzać sąsiadom

Jednakże nieskuteczność generalnego zakazu nie oznacza, że „najemca może trzymać psy lub koty nie zważając na innych”, wyjaśniła ósma izba cywilna niemieckiego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, powołując się na § 535 ust. 1 BGB. Należy wszechstronnie rozważyć interesy obu stron umowy najmu, innych mieszkańców domu oraz sąsiadów, których dotyczy dana sprawa.

Trzeba też pamiętać o tym, że nawet jeśli wynajmujący początkowo pozwoli Wam na trzymanie zwierzęcia, może później zmienić zdanie. Jest to możliwe na przykład wtedy, gdy zwierzę stale przeszkadza sąsiadom – na przykład z powodu hałasu lub uciążliwego zapachu. Z reguły sąsiedzi muszą jednak tolerować chwilowe szczekanie psów, czy ćwierkanie ptaków. Zwłaszcza jeśli w bloku mieszkalnym zamieszkuje wiele zwierząt (Sąd Rejonowy w Hamburgu-Wandsbek, sygn. 716c C 114/90).

Warto też zwrócić uwagę na ślady, jakie Wasz pupil pozostawia w wynajmowanym mieszkaniu. Jeśli zostaną one uznane za normalne zużycie, nie będzie żadnych problemów. Lekkie zadrapania są zwykle traktowane jako normalne zużycie lokalu, ale jeśli uszkodzenia są większe, wynajmujący może zażądać od Was odszkodowania.

Na jakie zwierzęta domowe wynajmujący w Niemczech nie musi się zgodzić?

Klauzula w umowie najmu dotycząca konieczności uzyskania pozwolenia dotyczy tylko większych zwierząt. Zasadniczo wynajmujący nie mogą zabronić trzymania małych zwierząt w mieszkaniu. Dotyczy to wszystkich zwierząt domowych, które mogą być trzymane w klatkach, akwariach i terrariach.

Oznacza to, że najemca może trzymać w mieszkaniu rybki, szczury, chomiki, ptaki i króliki bez pytania właściciela o zgodę. Jeże nie są uznawane za małe zwierzęta – tak orzekł Sąd Pracy w Berlinie-Spandau (sygn. 12 C 133/14).

Najemcy muszą uzyskać zgodę na posiadanie zwierząt egzotycznych i niebezpiecznych. Dotyczy to na przykład węży.

Ile zwierząt domowych najemca może trzymać w mieszkaniu?

To, że w wynajmowanym mieszkaniu można trzymać psy i koty, nie oznacza, że można posiadać dowolną liczbę czworonogów. Najemcy muszą ograniczyć się do takiej liczby zwierząt, która jest zwyczajowo przyjętą lokalną normą.

Zgodnie z orzeczeniem Wyższego Sądu Krajowego w Monachium, są to na ogół dwa zwierzęta domowe (OLG München, sygn.: 5 U 7178/89). Liczba ta zależy jednak również od wielkości mieszkania. Zazwyczaj w mieszkaniu jednopokojowym można trzymać tylko jedno zwierzę domowe.

Czy dozwolone jest czasowe przebywanie zwierząt w wynajmowanym mieszkaniu?

To zależy od tego, jak rozumieć pojęcie „czasowo”. Na przykład, jeśli odwiedza Was znajomy, który posiada psa, zasadniczo jego pupil może pozostać w mieszkaniu na czas wizyty. Jeżeli natomiast Wasz przyjaciel poprosi Was o to, byście zaopiekowali się jego zwierzętami w czasie jego wyjazdu urlopowego, wówczas musicie uzgodnić to wcześniej z wynajmującym.

Jeśli nie uzyskacie pozwolenia, właściciel może nakazać zabranie zwierzęcia z wynajmowanego mieszkania. Jeśli nie zastosujecie się do tego, musicie liczyć się z wypowiedzeniem umowy najmu. Rozwiązanie umowy ze skutkiem natychmiastowym jest jednak niedozwolone.

Podsumowując: generalny zakaz posiadania zwierząt domowych w umowach najmu jest niedopuszczalny. Należy wszechstronnie rozważyć interesy obu stron umowy najmu, innych mieszkańców domu oraz sąsiadów. Z reguły w przypadku małych zwierząt nie jest wymagane uzyskanie zgody właściciela, ale w przypadku zwierząt egzotycznych lub niebezpiecznych już tak. Dopuszczalna liczba zwierząt zależy od wielkości mieszkania.

Możliwość odliczenia nawet 5.200 euro rocznie: oto jakie prace ogrodnicze można wykazać w deklaracji podatkowej w Niemczech

Niezależnie od tego, czy jesteście właścicielami domu, czy najemcami, pod pewnymi warunkami możecie w Niemczech odliczyć od podatku koszty prac ogrodniczych. Jednak nie ma sensu, abyście teraz szukali paragonów z ostatnich wizyt w centrum ogrodniczym: koszty materiałowe, np. związane z zakupem roślin, nie podlegają odliczeniu od podatku. Istnieje jednak szereg prac ogrodniczych, które mogą przyczynić się do obniżenia podatku.

Prace ogrodnicze można odliczyć w zeznaniu podatkowym jako tzw. usługi związane z gospodarstwem domowym (niem. haushaltsnahe Dienstleistungen) oraz jako usługi rzemieślnicze (niem. Handwerksleistungen) – do kwoty 5.200 euro rocznie. Jednak nie wszystkie prace ogrodnicze podlegają odliczeniu od podatku.

Te prace ogrodnicze można wykazać w deklaracji podatkowej w Niemczech

Jesteście zapalonymi ogrodnikami-hobbystami? Nie ma znaczenia to, czy dbacie o własny przydomowy ogródek, czy o taras wynajmowanego mieszkania: w obu przypadkach można w Niemczech otrzymać zwrot pieniędzy od państwa. Mitteldeutscher Rundfunk (mdr) informuje, które koszty można wykazać w swojej deklaracji podatkowej:

  • ogród jest zakładany na nowo lub zmieniany (pod warunkiem, że nie jest to ogród przy nowo wybudowanym domu),
  • zleca się prace związane z wycinką drzew,
  • usługodawca kosi trawnik, zwalcza szkodniki, przycina żywopłot, itp.,
  • rzemieślnik zakłada staw ogrodowy lub oczko wodne, naprawia coś, kładzie trawnik z rolki lub kostkę brukową albo stawia murek lub płot,
  • koszty robocizny, maszyn i podróży, materiały eksploatacyjne (np. folie okryciowe, środki czyszczące),
  • koszty utylizacji naliczane przez firmę.

Powyższe pozycje, jako tzw. usługi związane z gospodarstwem domowym (niem. haushaltsnahe Dienstleistungen) oraz jako usługi rzemieślnicze (niem. Handwerksleistungen), można odliczyć od podatku tylko wtedy, gdy ogród należy do kompleksu zamieszkiwanego przez samego podatnika. Według mdr dotyczy to również domków letniskowych i ogródków działkowych, w których można zamieszkiwać. Ważne również, aby zapłata za usługi była dokonywana przelewem. Wiele urzędów skarbowych uznaje bowiem koszty wykazane w zeznaniu podatkowym tylko wtedy, gdy do danej faktury dołączony jest dowód zapłaty w postaci zlecenia przelewu i wyciągu z konta.

Niemieckie prawo najmu: co się dzieje w przypadku szkody, czyli kiedy najemca musi sam pokryć koszty naprawy?

Nie każda szkoda w wynajmowanym mieszkaniu jest poważna i nie zawsze warto wzywać ekipę remontową. Wynajmujący mogą również zobowiązać swoich najemców do dokonywania drobnych napraw. Istnieją jednak wyraźne ograniczenia w tym zakresie.

Jeśli przykładowo słuchawka prysznicowa lub wąż wymagają wymiany, możecie samodzielnie usunąć zużyte elementy i zamocować nowe. Wielu lokatorów naprawia takie lub inne drobne usterki na własną rękę, nie informując o tym wynajmującego. Ale czy to dobry pomysł?

Powinno się powiadomić właściciela o dokonywanych naprawach 

Warto przynajmniej poinformować wynajmującego, jeśli nie jest to zupełna błahostka. Takich drobnych napraw może być sporo, dlatego nie bez znaczenia jest to, kto będzie musiał za nie zapłacić. Zasadniczo w Niemczech to właściciele są odpowiedzialni za utrzymanie w należytym stanie wynajmowanych przez siebie mieszkań. Obejmuje to również naprawę prysznica.

Istnieje jednak możliwość przeniesienia kosztów napraw na najemców (w dopuszczalnych granicach). „W wielu umowach najmu znajduje się specjalna klauzula dotycząca drobnych napraw, tzw. Kleinreparaturklausel, w której ustala się, że najemca musi sam pokrywać koszty drobnych napraw w wynajmowanym mieszkaniu” – mówi Anja Franz ze Stowarzyszenia Lokatorów w Monachium.

Aby takie klauzule były skuteczne, muszą być spełnione trzy warunki. Wystarczy, że jeden z tych warunków nie zostanie spełniony, a klauzula dotycząca drobnych napraw będzie nieważna i najemca nie będzie musiał ponosić żadnych kosztów.

Naprawy dostępnych elementów wyposażenia

Po pierwsze, muszą to być drobne naprawy takich przedmiotów, do których lokator ma codzienny lub co najmniej częsty dostęp. Przykładem może być cieknący kran, zepsuta osłona gniazda lub klamka okienna – mówi Anja Franz. Nie chodzi natomiast o uszkodzoną rurę doprowadzającą wodę, czy też awarię ogrzewania.

Diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli w klauzuli dotyczącej drobnych napraw oprócz przedmiotów, do których najemca ma łatwy dostęp, wymieniono także urządzenia, do których takiego bezpośredniego dostępu nie ma, np. kocioł grzewczy, wówczas taka klauzula jest całkowicie nieważna. W konsekwencji najemca nie musi ponosić żadnych kosztów drobnych napraw – tak orzekł Sąd Okręgowy w Kolonii (sygn.: 210 C 324/10).

Koszty muszą mieścić się w określonych granicach

Drugim warunkiem skuteczności klauzuli dotyczącej drobnych napraw jest to, aby koszty pojedynczej naprawy nie przekroczyły pewnego maksymalnego limitu.

„Przez długi czas było to od 75 do 80 euro” – mówi Julia Wagner ze stowarzyszenia właścicieli Haus & Grund Deutschland. „Obecnie sądy akceptują również kwoty rzędu 100-120 euro ze względu na rosnące koszty”. Limity te muszą być określone w umowie najmu.

Trzeci wymóg dotyczy ustalenia na piśmie górnego rocznego limitu kosztów drobnych napraw. Jego wysokość waha się w przedziale od sześciu do ośmiu procent rocznego czynszu brutto.

Usterki należy zgłaszać wynajmującemu

Należy pamiętać o tym, że „najemcy są zobowiązani do informowania wynajmującego o usterkach w mieszkaniu, tak aby mógł on zlecić naprawę. W ten sposób można uniknąć większych uszkodzeń” – mówi Julia Wagner.

Jeśli najemca zrobi to sam, trudno mu będzie wykazać poniesione koszty naprawy i dochodzić ich zwrotu. Powinno się to robić wyłącznie wtedy, gdy rzeczywiście chodzi o bardzo drobne naprawy – radzi Anja Franz. Klauzula w umowie najmu, która zobowiązywałaby najemcę do wykonywania takich prac, byłaby nieważna.

Jeżeli praca ma być powierzona rzemieślnikowi, z reguły to wynajmujący musi złożyć odpowiednie zlecenie. „Klauzula dotycząca drobnych napraw może jedynie zobowiązywać najemcę do pokrycia kosztów. Natomiast co do zasady to wynajmujący odpowiada za samą naprawę.”

Podróże, konferencje i przerwy: co zgodnie z niemieckim ustawodawstwem wlicza się do czasu pracy?

Przerwa na kawę lub na papierosa, pogawędki ze współpracownikami, wizyta u lekarza, szkolenie, podróż służbowa: zgodnie z niemieckim prawem nie wszystko to wlicza się do czasu pracy. Oto co powinniście wiedzieć na ten temat.

Czas przebierania się i przygotowania do pracy

Jeśli musicie w swojej firmie nosić odzież ochronną lub ubranie służbowe, np. kombinezon z nazwą firmy, możecie przebrać się na terenie zakładu pracy – „i jest to oczywiście czas pracy” – mówi Sigrid Britschgi, prawnik z Düsseldorfu specjalizujący się w prawie pracy.

Jeśli nie ma takiego obowiązku, sytuacja prawna jest inna: „Jeśli na przykład ktoś jedzie do pracy na rowerze w stroju sportowym i na miejscu musi się przebrać, jest to jego prywatna sprawa” – wyjaśnia Till Bender z działu prawnego Federacji Niemieckich Związków Zawodowych (niem. Deutscher Gewerkschaftsbund, DGB). Pracownicy muszą więc być w firmie na tyle wcześnie, aby zdążyli się przebrać i punktualnie rozpocząć pracę.

Faza przygotowawcza, np. uruchomienie komputera, wlicza się do czasu pracy. „Jeśli powinieneś rozpocząć pracę o 7.30, nie musisz być na miejscu przed 7.30, aby wcześniej włączyć komputer” – tłumaczy Britschgi.

Czas przerwy

Pracownicy mają prawo do przerwy. Wynika to z niemieckiej ustawy o czasie pracy. Jeśli pracują przez co najmniej sześć godzin, przysługuje im 30-minutowa przerwa. Jeśli ich wymiar czasu pracy przekracza dziewięć godzin, czas przerwy wydłuża się do 45 minut. Bender wyjaśnia, że pracownicy mogą podzielić całkowity czas przerwy na krótsze odcinki czasu, jednak nie mogą one trwać krócej niż 15 minut.

Przerwy na kawę lub papierosa poza regulaminowym czasem przerw nie są wliczane do czasu pracy. Inaczej jest w przypadku wyjścia do toalety – żaden pracodawca nie może odmówić pracownikom tak krótkiej przerwy w pracy.

Aby dać odpocząć oczom, pracownicy powinni robić przerwy trwające od pięciu do dziesięciu minut po godzinie pracy przy monitorze. By jak najlepiej wykorzystać czas pracy, powinni oni w miarę możliwości wykonywać w tym czasie inne zadania – np. uporządkować dokumenty.

Wizyty u lekarza

Zasadniczo pracownicy są zobowiązani do takiego planowania wizyt lekarskich, aby nie kolidowały one z godzinami pracy. W nagłych przypadkach lub jeśli ktoś nie może umówić się na wizytę u lekarza w czasie wolnym od pracy z powodu braku dostępnych terminów, pracodawca ma obowiązek umożliwić mu jej odbycie. „W takich przypadkach wizyta u lekarza jest wliczana do czasu pracy” – wyjaśnia Bender. Pracownik musi wówczas przedłożyć pracodawcy zaświadczenie lekarskie.

Szkolenia, podróże służbowe, dojazdy do pracy

Jeśli pracownik udaje się na szkolenie z własnej inicjatywy, nie jest ono wliczane do czasu pracy. Jeśli jednak uczestniczy w szkoleniu na polecenie szefa, to jest ono traktowane jako zadanie realizowane w ramach jego godzin pracy – wyjaśnia Britschgi.

Podróże służbowe są zazwyczaj zlecane przez pracodawcę i dlatego wliczają się do czasu pracy. Częstym problemem jest to, jak zaklasyfikować sam czas przejazdu. „Jeśli na przykład siedzę w pociągu i mogę sam decydować o tym, co robię, to zwykle jest to uznawane za czas wolny” – mówi Britschgi. Jeśli natomiast podczas jazdy pociągiem napiszecie raport dla swojego pracodawcy na temat wizyty u klienta, może to być potraktowane jako czas pracy.

Dojazdy do firmy zazwyczaj nie są wliczane do czasu pracy. „Jeśli pracownicy spóźnią się z powodu strajku ostrzegawczego, na przykład na kolei, lub z powodu nawałnicy, to odpowiedzialność za to spóźnienie spoczywa na nich samych” – wyjaśnia Bender. Może to spowodować utratę części wynagrodzenia lub – w przypadku często powtarzających się spóźnień – może skutkować upomnieniem.

Niemcy: oto co musicie wiedzieć na temat dofinansowania do opieki nad dzieckiem otrzymywanego od pracodawcy

Czy Wasz pracodawca partycypuje w kosztach związanych z koniecznością zapewnienia opieki Waszym dzieciom? Jeśli tak, to macie szczęście, gdyż według Federalnego Ministerstwa ds. Rodziny wciąż zdecydowana większość firm w Niemczech nie jest skłonna zdobyć się na ten hojny gest. A szkoda, bo z pewnością takie dofinansowanie spotkałoby się z bardzo pozytywną reakcją zatrudnionych.

Co więcej, zdaniem Federalnego Ministerstwa ds. Rodziny w całym procesie nie ma nic skomplikowanego, a do tego jest to „stosunkowo niedrogie” rozwiązanie. Oznacza to, że nawet małe i średnie przedsiębiorstwa, które nie mogą prowadzić własnych placówek opieki nad dziećmi, mogą zapewnić swoim pracownikom wsparcie w tym zakresie. I pomóc im, na przykład, w powrocie do pracy po urlopie wychowawczym.

Brak górnego limitu dofinansowania do opieki nad dziećmi

Do pracodawcy należy decyzja, ile pieniędzy przeznaczyć na pokrycie kosztów: może to być dowolna kwota. Świadczenie to jest wolne od podatku i składek na ubezpieczenie społeczne, jeśli spełnione są określone warunki. Dla pracowników oznacza to, że nie muszą oni płacić podatku od otrzymywanego dofinansowania.

Oto jakie warunki muszą być spełnione:

  • Wasze dziecko nie chodzi jeszcze do szkoły i nie ma zapewnionej opieki w domu,
  • placówka opieki nad dziećmi jest przystosowana do świadczenia tego rodzaju usług,
  • dofinansowanie stanowi dodatek do normalnego wynagrodzenia,
  • dowód wykorzystania dofinansowania do opieki nad dzieckiem.

Jeśli wymagania te są spełnione, dofinansowanie do opieki nad dzieckiem nie jest uznawane za wynagrodzenie, dlatego też jest ono zwolnione z podatku i składek na ubezpieczenie społeczne i to niezależnie od wysokości świadczenia.

Na marginesie warto wspomnieć, że jeśli Wasze dziecko ma mniej niż 14 lat, jest chore i musi przez krótki czas mieć zapewnioną opiekę, np. opiekunki, Wasz pracodawca może Was wesprzeć kwotą 600 euro wolną od podatku. Jest to tak zwana Kindernotbetreuung, czyli opieka nad dzieckiem w nagłych wypadkach, która nie mieści się w kategorii Kinderbetreuung, czyli regularnej opieki nad dzieckiem. Od tego świadczenia należne są składki na ubezpieczenie społeczne.

Dofinansowanie korzystniejsze pod względem podatkowym niż podwyżka wynagrodzenia

Zasadniczo można powiedzieć, że w pewnych sytuacjach dofinansowanie do opieki nad dzieckiem jest opłacalne zarówno dla pracownika, jak i dla pracodawcy. Może być ono bowiem stosowane jako alternatywa dla podwyżki wynagrodzenia. W ten sposób pracownik oszczędza na podatkach i składkach na ubezpieczenie społeczne, a pracodawca – inaczej niż w przypadku podniesienia pensji – nie musi płacić wyższej składki na ubezpieczenie społeczne.

Przykład 1: wzrost wynagrodzenia zamiast dofinansowania do opieki nad dzieckiem

Jochen ma żonę i jedno dziecko, mieszka w Nadrenii Północnej-Westfalii. Należy do klasy podatkowej III, opłaca składkę na ubezpieczenie zdrowotne, którego stawka wynosi 14,6% + składkę dodatkową (1,3%), jest członkiem Kościoła Ewangelickiego. Otrzymuje wynagrodzenie brutto w wysokości 3.250 euro. Gdyby otrzymał podwyżkę wynoszącą 150 euro, sytuacja wyglądałaby następująco:

euro
Pensja brutto 3.400,00
Podatek od wynagrodzenia-225,83
Podatek kościelny-12,71
Podatek solidarnościowy0,00
Ubezpieczenie emerytalne-316,20
Ubezpieczenie na wypadek bezrobocia-40,80
Ubezpieczenie zdrowotne-270,30
Ubezpieczenie pielęgnacyjne-51,85
Razem do wypłaty2.482,31

Przykład 2: dofinansowanie do opieki nad dzieckiem zamiast podwyżki wynagrodzenia:

Jeśli Jochen zrezygnuje z podwyżki, tzn. pozostanie przy pensji brutto wynoszącej 3.250 euro, a w zamian otrzyma 150 euro dofinansowania do opieki nad dzieckiem, wówczas sytuacja będzie wyglądała następująco:

euro
Pensja brutto 3.250,00
Podatek od wynagrodzenia-195,33
Podatek kościelny-10,22
Podatek solidarnościowy0,00
Ubezpieczenie emerytalne-302,25
Ubezpieczenie na wypadek bezrobocia-39,00
Ubezpieczenie zdrowotne-258,38
Ubezpieczenie pielęgnacyjne-49,56
Wynagrodzenie netto2.395,27
Dofinansowanie do opieki nad dzieckiem150,00
Razem do wypłaty2.545,27

Oznacza to, że jeśli Jochen zamiast podwyżki wynagrodzenia otrzyma nieopodatkowany dodatek na opiekę nad dzieckiem, to w jego portfelu zostanie ostatecznie 62,96 euro więcej. A jego pracodawca również na tym skorzysta i zaoszczędzi pieniądze. Jest to więc rozwiązanie satysfakcjonujące dla obu stron.

Dofinansowanie pobytu dziecka w przedszkolu zmniejsza odliczenia z tytułu wydatków specjalnych

Pod pewnymi warunkami można odliczyć od podatku koszty przedszkola lub inne koszty opieki jako wydatki specjalne (niem. Sonderausgaben), do wysokości 4.000 euro rocznie na dziecko. Jeśli jednak pracodawca partycypuje w kosztach przedszkola, to w zeznaniu podatkowym możecie wykazać tylko część kosztów pozostałą po odjęciu kwoty dofinansowania. Tak zadecydował Federalny Trybunał Finansowy (niem. Bundesfinanzhof), najwyższa instancja niemieckiego sądownictwa finansowego, powołanego do orzekania w sprawach podatków i ceł. Uzasadnienie: w ramach wydatków specjalnych należy uwzględniać tylko te wydatki, które rzeczywiście i definitywnie obciążają finansowo podatnika.

To oszustwo jest coraz częstsze w Niemczech: Nie używajcie tego słowa przy telefonie!

Gdy następnym razem zadzwoni telefon z nieznanego numeru, lepiej od razu podejść do tego sceptycznie. Raz po raz oszuści stosują podstępną sztuczkę, która przeniosła się z USA do Europy i szczególnie w ostatnim czasie jest coraz częściej zgłaszana również w Niemczech.

Oszustwo jest prawie niemożliwe do przejrzenia

Oszustwo polega na tym, że podczas rozmowy oszust próbuje wymusić od Was słowo „TAK”, zadając pytania w rodzaju „Czy mnie słyszysz?” lub „Czy jesteś właścicielem domu?” – donosi centrum doradztwa konsumenckiego NRW. Te i inne fragmenty rozmowy są później skracane w taki sposób, że powstaje wrażenie, iż rozmówca złożył przez telefon drogie zamówienie.

Niemiła niespodzianka pojawia się często kilka dni później w skrzynce na listy: drogi rachunek. Osoby odmawiające zapłaty szybko ulegają naciskom ze strony oszustów – którzy nalegają na fałszywe nagranie telefoniczne z wyraźnym „tak” dla rzekomej umowy kupna-sprzedaży, a nawet grożą negatywnym wpisem do Schufy lub firmy windykacyjnej. Do jednego z czytelników portalu internetowego „Heise” oddzwoniono nawet natychmiast po tym, jak odmówił odpowiedzi „tak” i rozłączył się. Za przerwanie rozmowy telefonicznej groziła mu grzywna w wysokości 125 euro.

Jak należy zachowywać się podczas rozmowy telefonicznej?

W każdym razie należy być sceptycznym wobec nieznanych rozmówców i unikać odpowiadania „tak”, nawet na rzekomo nieszkodliwe pytania. Jeśli rozmowa wydaje się Wam dziwna, możecie po prostu się rozłączyć. Jeśli mimo to padliście ofiarą takiego oszustwa: Nie wpadajcie w panikę!

Centrum doradztwa konsumenckiego radzi następujące odpowiedzi: na pytanie „Czy mnie słyszysz?” nie odpowiadajcie „Tak”, ale „Słyszę cię”.

Umowy w Niemczech można zawierać również przez telefon

Prawnik Christian Solmecke radzi: „Umowy można zazwyczaj zawierać także przez telefon. W tym przypadku jednak domniemany sprzedawca musi udowodnić, że umowa została zawarta. W tym celu musi złożyć konkretną ofertę przez telefon. Jednak w opisywanym przypadku tak nie jest. W tym kontekście nie powinniście również dać się zbić z tropu nagraną wcześniej rozmową telefoniczną”.

Według Solmecke takie nagranie może być wykorzystane tylko wtedy, gdy osoba, do której dzwoniono, wyraziła na to wcześniej zgodę. Dlatego nie należy ulegać presji i w żadnym wypadku nie wolno płacić kwoty podanej na rachunku. W razie wątpliwości należy skontaktować się z centrum doradztwa konsumenckiego, prawnikiem lub policją – ponieważ w takim przypadku oszustowi również można postawić zarzut popełnienia przestępstwa.

Czy umowa jest skuteczna bez podpisu?

Nawet jeśli brzmi to trochę dziwnie, umowa zawarta przez telefon jest prawnie ważna nawet bez późniejszego pisemnego potwierdzenia. Aby jednak wypowiedzieć taką umowę, należy ją ponownie sporządzić na piśmie. To jest dokładnie to, na co od lat skarżą się agencje ochrony konsumentów. Domagają się, aby umowy zawierane przez telefon były ważne dopiero po złożeniu podpisu. Konsumenci mieliby więc czas na przemyślenie sprawy i nie mogliby zostać zaskoczeni podczas rozmowy. Niestety, niemieckim politykom nie udało się do tej pory uzgodnić takich powszechnie obowiązujących przepisów.