NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Upały nie odpuszczają, ale nad Niemcy nadciągają gwałtowne burze. Możliwe ulewy, grad i silny wiatr

0

Piątek przyniesie w Niemczech kolejny bardzo gorący dzień. W wielu regionach kraju temperatury przekroczą 30 stopni Celsjusza, a miejscami termometry pokażą nawet 38°C. Meteorolodzy ostrzegają jednak, że wraz z utrzymującymi się upałami po południu i wieczorem wzrośnie ryzyko gwałtownych burz.

Prognozy wskazują na możliwość wystąpienia intensywnych opadów deszczu, gradu oraz silnych porywów wiatru. Lokalnie mogą pojawić się również podtopienia.

Nawet 38 stopni Celsjusza

Według prognoz w północnych Niemczech temperatura wyniesie od 26 do 29°C.

Na większości obszaru kraju termometry wskażą od 30 do 37°C, natomiast w rejonie Górnego Renu oraz Dunaju lokalnie możliwe jest nawet 38°C.

Będzie to kolejny dzień trwającej już trzeciej w tym roku fali upałów.

Burze możliwe od południowego zachodu po wschód kraju

Jak informuje meteorolog Dominik Jung, po południu i wieczorem należy spodziewać się rozwoju gwałtownych burz. Największe zagrożenie obejmie pas rozciągający się od południowo-zachodnich Niemiec, przez centrum kraju, aż po wschodnie landy.

Szczególnie niebezpieczna sytuacja prognozowana jest na południu i południowym wschodzie Niemiec. Wieczorem od południowego zachodu zacznie napływać chłodny front atmosferyczny, który może spowodować nasilenie zjawisk burzowych.

W tych landach może być najbardziej niebezpiecznie

Meteorolodzy wskazują, że burze mogą wystąpić przede wszystkim w:

  • Hesji,
  • Nadrenii-Palatynacie,
  • Badenii-Wirtembergii,
  • Turyngii,
  • Saksonii,
  • Bawarii.

Lokalnie prognozowane są:

  • intensywne opady deszczu,
  • grad,
  • porywy wiatru dochodzące do około 75 km/h.

Możliwe podtopienia i zalane piwnice

Meteorolodzy zwracają uwagę, że mimo spodziewanych opadów zagrożenie lokalnymi podtopieniami jest wysokie. Jak wyjaśnia klimatolog dr Karsten Brandt, długotrwała susza sprawiła, że gleba jest bardzo wysuszona i nie jest w stanie szybko wchłaniać dużych ilości wody.

W efekcie intensywne opady mogą prowadzić do:

  • zalewania ulic,
  • lokalnych podtopień,
  • przedostawania się wody do piwnic.

Silny wiatr może łamać gałęzie

Eksperci ostrzegają również przed zagrożeniem związanym z porywistym wiatrem. Długotrwały brak opadów osłabił wiele drzew, które są narażone na tzw. stres suszowy. W czasie burz suche gałęzie mogą łatwo się odłamywać i stanowić zagrożenie dla przechodniów.

Meteorolodzy zalecają, aby podczas obowiązywania ostrzeżeń burzowych unikać spacerów po:

  • parkach,
  • lasach,
  • terenach z dużą liczbą drzew.

W sobotę burze nie ustąpią całkowicie

Według prognozy Niemieckiej Służby Meteorologicznej (DWD) również w sobotę, zwłaszcza na południowym wschodzie Niemiec, mogą występować miejscami silne burze.

Synoptycy nadal ostrzegają przed:

  • intensywnymi opadami deszczu,
  • gradem,
  • lokalnie gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi.

Mieszkańcom oraz osobom planującym podróże zaleca się śledzenie bieżących prognoz pogody i ostrzeżeń meteorologicznych, ponieważ sytuacja może zmieniać się bardzo dynamicznie.

źródło: bild.de

Migranci szturmują hiszpańską Ceutę. Weidel alarmuje: Ich celem są Niemcy! Żąda zamknięcia granic

0

Po hiszpańskiej eksklawie Ceuta presja migracyjna objęła również Melillę. Na obu granicach położonych w Afryce Północnej dochodzi do prób masowego przedostania się migrantów na terytorium Unii Europejskiej. Władze informują o starciach z funkcjonariuszami, rannych oraz ofiarach śmiertelnych. Sytuacja wywołuje coraz większą debatę polityczną w Europie.

Starcia na granicy z Marokiem

Jak przekazały hiszpańskie władze, do poważnych incydentów doszło na przejściu granicznym Beni Ensar, prowadzącym do Melilli. Według relacji służb wśród osób próbujących przekroczyć granicę dominowali młodzi mężczyźni, głównie obywatele Maroka i Algierii. Jednocześnie w Ceucie nadal utrzymuje się bardzo duża presja migracyjna. Tysiące osób próbowały dostać się na teren hiszpańskiej eksklawy, często pokonując drogę wpław z wykorzystaniem dmuchanych opon lub prowizorycznych środków wyporności.

Weidel: „Ich celem mogą być Niemcy”

Przewodnicząca niemieckiej partii AfD, Alice Weidel, odniosła się do wydarzeń we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych. Polityk stwierdziła, że celem wielu migrantów może być dotarcie do Niemiec. Zaapelowała również o zamknięcie granic i konsekwentne odsyłanie osób próbujących nielegalnie przekroczyć granicę, podkreślając, że nie należy dopuścić do powtórzenia wydarzeń z 2015 roku. Nie przedstawiono jednak oficjalnych danych potwierdzających, że większość osób uczestniczących w obecnych próbach przekroczenia granicy planuje udać się właśnie do Niemiec.

Włochy zapowiadają działania

Podczas gdy niemiecki rząd nie odniósł się jeszcze oficjalnie do sytuacji, premier Włoch Giorgia Meloni zapowiedziała podjęcie zdecydowanych działań. Według jej deklaracji Włochy są gotowe zastosować nadzwyczajne środki w celu ochrony granic oraz bezpieczeństwa obywateli. Zapowiedziała również zwołanie odpowiednich organów państwowych i poinformowała o zamiarze czasowego zawieszenia funkcjonowania strefy Schengen w relacjach z Hiszpanią.

Hiszpania wysyła wojsko do Ceuty

Premier Hiszpanii Pedro Sánchez zdecydował o skierowaniu dodatkowych sił do Ceuty. Do miasta wysłano:

  • 60 żołnierzy,
  • około 200 funkcjonariuszy specjalnych policji.

Ich zadaniem ma być wsparcie lokalnych służb odpowiedzialnych za utrzymanie bezpieczeństwa. Premier zapowiedział również wizytę w Ceucie wraz z ministrem spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska. Jednocześnie odrzucił apel władz Ceuty o wprowadzenie stanu wyjątkowego.

Migranci nie mogą być automatycznie zawracani

Sytuację komplikuje orzeczenie hiszpańskiego Sądu Najwyższego, zgodnie z którym osoby, które dotarły do Ceuty drogą morską, nie mogą być automatycznie odsyłane bez indywidualnego rozpatrzenia ich spraw. Oznacza to, że wielu migrantów może tymczasowo pozostać na terytorium Unii Europejskiej do czasu zakończenia odpowiednich procedur. Problemem jest jednak ograniczona infrastruktura Ceuty. Według lokalnych władz miasto jest już przepełnione i nie jest w stanie przyjąć kolejnych tysięcy osób. Nie wiadomo jeszcze, czy część migrantów zostanie przetransportowana do kontynentalnej części Hiszpanii.

„Granica praktycznie się załamała”

Przewodniczący związku zawodowego hiszpańskiej formacji Guardia Civil, Rachid Sbihi, określił sytuację jako całkowity chaos. Jak stwierdził, granica praktycznie przestała funkcjonować, a dokładne określenie liczby osób przekraczających ją każdego dnia jest obecnie niemożliwe. Według hiszpańskich władz podczas prób przedostania się do Ceuty zginęło co najmniej dziewięciu migrantów.

Zamknięte sklepy i obawy mieszkańców

W Ceucie wiele sklepów pozostaje zamkniętych i zabezpieczonych. Właściciele obawiają się:

  • włamań,
  • kradzieży,
  • aktów wandalizmu.

Podobnie napięta sytuacja panuje w Melilli.

Ataki na funkcjonariuszy w Melilli

W Melilli doszło już do fizycznych ataków na hiszpańskich strażników granicznych. Według dostępnych informacji kilku funkcjonariuszy odniosło obrażenia. Marokańskie Stowarzyszenie Praw Człowieka poinformowało ponadto o podpaleniu co najmniej trzech pojazdów podczas zamieszek. Tymczasem marokańskie służby bezpieczeństwa zastosowały armatki wodne w przygranicznym mieście Fnideq, aby powstrzymać kolejne próby przekroczenia granicy prowadzącej do Melilli.

Ostra debata polityczna

Wydarzenia wywołały ostrą reakcję części hiszpańskich polityków. Przewodniczący partii Vox Santiago Abascal określił sytuację mianem „inwazji”. Jego zdaniem większość osób przekraczających granicę stanowią młodzi mężczyźni w wieku poborowym, a nie osoby uciekające przed wojną czy skrajnym ubóstwem. Masowe próby przedostania się migrantów do Ceuty i Melilli ponownie stały się przedmiotem dyskusji o skuteczności ochrony zewnętrznych granic Unii Europejskiej oraz sposobach reagowania państw członkowskich na nasilającą się presję migracyjną.

źródło: jungefreiheit.de

Niemcy: Policja ostrzega przed uzbrojonym i agresywnym Somalijczykiem

0

28-letni obywatel Somalii, którego niemieckie służby określają jako osobę uzbrojoną i skłonną do przemocy, nadal przebywa na wolności w Bremie. Według informacji ujawnionych przez niemieckie media mężczyzna miał grozić, że skrzywdzi ludzi, może nosić przy sobie nóż, a wcześniej zwracał na siebie uwagę antysemickimi wypowiedziami. W policyjnych systemach figuruje jako osoba wymagająca szczególnej ostrożności podczas interwencji.

Służby podejrzewają motywację islamistyczną

Według ustaleń portalu NIUS mężczyzna jest zarejestrowany jako sprawca przestępstw o podłożu politycznym związanych z ideologią religijną. W wewnętrznych systemach policyjnych został oznaczony jako osoba uzbrojona i agresywna, a funkcjonariusze otrzymali wyraźne zalecenie zachowania szczególnej ostrożności podczas kontaktu z nim. Ze źródeł związanych z niemieckimi służbami bezpieczeństwa wynika również, że istnieją podejrzenia dotyczące jego możliwych związków z islamistycznym ekstremizmem. Mężczyzna miał być także wcześniej znany z wygłaszania antysemickich komentarzy.

Miał grozić atakami na ludzi

Do jednego z najpoważniejszych incydentów doszło pod koniec kwietnia. Według dostępnych informacji Somalijczyk miał rzucić drewnianym słupkiem w kierunku radiowozu. Podczas interwencji zachowywał się agresywnie i – jak podają niemieckie media – zapowiedział, że chce ranić ludzi oraz niszczyć samochody i budynki. Po zatrzymaniu został poddany badaniu psychiatrycznemu na komisariacie. Lekarze nie stwierdzili jednak ostrej choroby psychicznej, która mogłaby wyjaśniać jego agresywne zachowanie oraz groźby wobec innych osób.

Nadal pozostaje pod obserwacją służb

Mimo braku rozpoznania ostrej choroby psychicznej niemieckie służby uważają, że mężczyzna znajduje się w stanie znacznego kryzysu psychicznego. W policyjnych rejestrach figuruje jako osoba wykazująca niepokojące zachowania psychiczne. Funkcjonariusze mają obowiązek zachowania szczególnej ostrożności podczas każdej interwencji z jego udziałem. Pomimo tych ostrzeżeń oraz wcześniejszych gróźb wobec przypadkowych osób 28-latek nadal pozostaje na wolności.

Eksmisja może dodatkowo zaostrzyć sytuację

Według niemieckich mediów wobec Somalijczyka toczy się również postępowanie eksmisyjne. Zdaniem części funkcjonariuszy planowana eksmisja może jeszcze bardziej pogorszyć jego stan. W związku z tą sprawą miał już zachowywać się w sposób grożący wobec jednej z sąsiadek.

Długa lista wcześniejszych przestępstw

Z informacji przekazanych przez niemieckie media wynika, że od 2022 roku mężczyzna wielokrotnie wchodził w konflikt z prawem. Na liście zarzucanych mu czynów znajdują się między innymi:

  • podżeganie do nienawiści,
  • nawoływanie do przemocy lub szerzenia nienawiści,
  • nielegalne posiadanie środków odurzających,
  • używanie symboli organizacji niezgodnych z konstytucją oraz organizacji terrorystycznych.

Ostatni z tych przypadków został odnotowany stosunkowo niedawno.

W Bremie służby monitorują osoby uznawane za niebezpieczne

Niezależnie od tej konkretnej sprawy władze Bremy przekazały w odpowiedzi na pytania mediów, że na terenie miasta znajduje się niewielka, dwucyfrowa liczba osób uznawanych za potencjalnie niebezpieczne (Gefährder). Według władz większość z nich posiada niemieckie obywatelstwo. W tej grupie znajdują się również osoby pochodzące m.in. z:

  • Syrii,
  • Turcji,
  • Rosji,
  • Afganistanu,
  • Libanu.

Około 580 islamistów w Bremie

Według danych przekazanych przez władze Bremy w mieście przebywa obecnie około 580 osób zaliczanych do środowiska islamistycznego. Większość z nich stanowią salafici. Szacuje się, że około 30 proc. tej grupy jest uznawanych przez służby za osoby skłonne do stosowania przemocy. Sprawa 28-letniego Somalijczyka ponownie wywołała w Niemczech dyskusję na temat sposobu postępowania wobec osób uznawanych przez służby za potencjalnie niebezpieczne. W tym przypadku policja ostrzega własnych funkcjonariuszy przed możliwością kontaktu z uzbrojonym i agresywnym mężczyzną, jednak – według dostępnych informacji – nie został on dotychczas pozbawiony wolności.

źródło: nius.de

Nowy rekord zadłużenia Niemiec. Na każdego mieszkańca przypada już prawie 32 tysiące euro długu publicznego

0

Zadłużenie publiczne Niemiec osiągnęło kolejny rekordowy poziom. W ciągu zaledwie 12 miesięcy dług przypadający statystycznie na jednego mieszkańca wzrósł o ponad 1800 euro. Za znaczną część wzrostu odpowiadają przede wszystkim samorządy, ale również rząd federalny i kraje związkowe zwiększyły swoje zadłużenie.

Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego (Statistisches Bundesamt) na koniec 2025 roku każdy mieszkaniec Niemiec był obciążony średnio 31 887 euro długu publicznego. To o około 1800 euro więcej niż rok wcześniej, co oznacza wzrost o 6,1 proc.

Łączne zadłużenie sektora publicznego Niemiec – obejmujące federację, kraje związkowe, gminy i związki gmin oraz system ubezpieczeń społecznych wraz z jednostkami pozabudżetowymi – wyniosło 2 662,2 miliarda euro.

Dług publiczny Niemiec wzrósł o ponad 151 miliardów euro

W porównaniu z końcem 2024 roku całkowite zadłużenie państwa zwiększyło się o 151,4 miliarda euro, czyli o 6 proc.

W statystykach uwzględniane są zobowiązania wobec:

  • banków,
  • prywatnych przedsiębiorstw w Niemczech,
  • zagranicznych instytucji finansowych i firm.

Nieco większy wzrost zadłużenia w przeliczeniu na mieszkańca wynika z faktu, że liczba ludności Niemiec lekko spadła. Przy mniejszej liczbie mieszkańców ten sam wzrost całkowitego długu oznacza wyższe obciążenie przypadające na jedną osobę.

Największy ciężar nadal ponosi rząd federalny

Największą część niemieckiego długu stanowi zadłużenie federacji. W 2025 roku rząd federalny zwiększył swoje zobowiązania o: 107,7 miliarda euro, czyli o 6,2 proc. Łączny dług państwa federalnego wyniósł 1 840,4 miliarda euro. W przeliczeniu na jednego mieszkańca oznacza to obciążenie w wysokości około 22 043 euro na osobę. To o 1295 euro więcej niż rok wcześniej.

Rosną również długi krajów związkowych

Zadłużenie niemieckich landów wzrosło w 2025 roku o 17,5 miliarda euro, czyli o 2,9 proc.  Łączny poziom zadłużenia krajów związkowych osiągnął 624,9 miliarda euro. W przeliczeniu na mieszkańca daje to 7484 euro długu na osobę. To ponad 200 euro więcej niż rok wcześniej.

Brema pozostaje najbardziej zadłużonym landem

Największe zadłużenie w przeliczeniu na mieszkańca nadal ma Brema. Na jednego mieszkańca przypada tam około: 37 400 euro długu publicznego. W ciągu roku zadłużenie tego landu wzrosło o kolejne 9,9 proc. Największy procentowy wzrost zadłużenia odnotowała jednak Saksonia – aż o 17,1 proc. Mimo tego pozostaje ona jednym z najmniej zadłużonych landów. Zadłużenie przypadające na mieszkańca wynosi tam nieco ponad: 1700 euro. Jeszcze niższy wynik ma jedynie Bawaria, gdzie zadłużenie wynosi około 1448 euro na mieszkańca.

Duży wzrost zadłużenia w Badenii-Wirtembergii

Wzrost zadłużenia odnotowano również w Badenii-Wirtembergii. Dług przypadający na jednego mieszkańca wzrósł tam o około 11 proc., osiągając poziom blisko 4300 euro. Spadki zadłużenia w przeliczeniu na mieszkańca odnotowano natomiast tylko w kilku regionach:

  • Nadrenia-Palatynat (Rheinland-Pfalz) – spadek o 2,1 proc., do około 6900 euro,
  • Berlin – spadek o 1 proc., do około 17 980 euro,
  • Nadrenia Północna-Westfalia (Nordrhein-Westfalen) – spadek o 1 proc., do około 9685 euro.

Samorządy coraz większym źródłem zadłużenia

Szczególnie szybko rośnie zadłużenie niemieckich gmin i związków gmin. Był to już szósty rok z rzędu, w którym poziom zadłużenia samorządów wzrósł. W 2025 roku dług lokalnych władz zwiększył się o 26,2 miliarda euro, czyli aż o 15,4 proc.  Łączne zadłużenie samorządów wyniosło: 197 miliardów euro. W przeliczeniu na mieszkańca oznacza to wzrost o około 300 euro – do poziomu: 2550 euro długu na osobę.

Największy wzrost zadłużenia samorządów w Badenii-Wirtembergii

Największy procentowy wzrost zadłużenia gmin odnotowano w:

Badenii-Wirtembergii

  • wzrost o 28,6 proc.
  • zadłużenie: 1648 euro na mieszkańca

Dolnej Saksonii

  • wzrost o 20,9 proc.

Saksonii

  • wzrost o 19,4 proc.

Jedynym landem, w którym zadłużenie samorządów spadło, była:

Turyngia

  • spadek o około 3 proc.
  • zadłużenie: 841 euro na mieszkańca

Najniższe zadłużenie samorządów ma Brandenburgia: 688 euro na mieszkańca.

Ubezpieczenia społeczne praktycznie nie wpływają na poziom długu

System ubezpieczeń społecznych miał w statystykach zadłużenia marginalne znaczenie. Zadłużenie tego sektora wyniosło około 13 milionów euro, co odpowiada zaledwie 0,16 euro na mieszkańca. W porównaniu z poprzednim rokiem nastąpiło nawet niewielkie zmniejszenie zobowiązań – o około 2,5 miliona euro.

Niemcy z rekordowym poziomem długu publicznego

Dane Federalnego Urzędu Statystycznego pokazują, że zadłużenie Niemiec nadal rośnie. Największą część długu generuje rząd federalny, jednak coraz większym problemem stają się również finanse samorządów. Rosnące koszty funkcjonowania państwa, wydatki inwestycyjne oraz presja na budżety lokalne sprawiają, że poziom zadłużenia osiągnął historycznie wysoki poziom. Obecnie statystyczny mieszkaniec Niemiec odpowiada za prawie 32 tysiące euro długu publicznego.

źródło: jungefreiheit.de

Nowe zasady w Niemczech. Jobcenter może zmusić do pracy na pełny etat!

2

Osoby pobierające świadczenia z systemu podstawowego zabezpieczenia socjalnego w Niemczech (Grundsicherung) mają obowiązek wykorzystywać wszystkie rozsądne możliwości, aby zmniejszyć swoją zależność od pomocy państwa lub całkowicie ją zakończyć. Oznacza to, że w określonych sytuacjach Jobcenter może wymagać podjęcia pracy na pełen etat albo zwiększenia liczby godzin w obecnym zatrudnieniu.

Nie oznacza to jednak, że każda osoba otrzymująca świadczenia musi automatycznie pracować 40 godzin tygodniowo. Urząd musi uwzględnić indywidualną sytuację – między innymi stan zdrowia, obowiązki rodzinne, opiekę nad dziećmi lub bliskimi oraz realne warunki konkretnego miejsca pracy.

Pełny etat może być wymagany na podstawie przepisów SGB II

Zgodnie z § 2 niemieckiego kodeksu socjalnego II (SGB II) osoby zdolne do pracy powinny wykorzystywać swoją zdolność zarobkową w takim zakresie, jaki jest konieczny do zakończenia lub przynajmniej ograniczenia pobierania świadczeń.

Obowiązujące od 1 lipca 2026 roku wytyczne Federalnej Agencji Pracy dotyczące § 10 SGB II wskazują wyraźnie, że podjęcie zatrudnienia w pełnym wymiarze godzin może być wymagane, jeśli jest ono konieczne i indywidualnie możliwe do wykonania.

Jak podkreślają eksperci prawa socjalnego, nie oznacza to jednak automatycznego obowiązku pracy przez 40 godzin tygodniowo. Urząd musi sprawdzić m.in.:

  • faktyczną zdolność do pracy,
  • sytuację rodzinną,
  • dostępność opieki nad dziećmi,
  • obowiązki związane z opieką nad osobami zależnymi,
  • warunki oferowanej pracy.

Praca nie musi całkowicie zakończyć prawa do świadczeń, aby Jobcenter mogło jej wymagać. Wystarczy, że uzyskany dochód zmniejszy wysokość otrzymywanej pomocy.

Osoby samotne bez dzieci i ograniczeń zdrowotnych mają trudniej

W przypadku osób samotnych, które nie mają obowiązków związanych z opieką nad dziećmi lub chorymi członkami rodziny, a ich stan zdrowia pozwala na pełną aktywność zawodową, Jobcenter może zazwyczaj wymagać aktywnego poszukiwania pracy na pełen etat.

W systemie SGB II nie obowiązuje taka ochrona zawodu jak przy klasycznym ubezpieczeniu dla bezrobotnych (Arbeitslosengeld). Oznacza to, że nie można odrzucić oferty pracy wyłącznie dlatego, że:

  • nie odpowiada ona wyuczonemu zawodowi,
  • jest gorzej płatna niż wcześniejsza praca,
  • znajduje się poniżej dotychczasowych kwalifikacji.

Za możliwe do zaakceptowania mogą zostać uznane również:

  • praca tymczasowa,
  • zatrudnienie na czas określony,
  • prace pomocnicze,
  • mniej korzystne godziny pracy.

Granice stanowią między innymi:

  • nielegalne warunki zatrudnienia,
  • naruszenie płacy minimalnej,
  • zagrożenie dla zdrowia,
  • rażąco niskie wynagrodzenie.

Sama praca na część etatu nie chroni przed żądaniem zwiększenia godzin

Osoba, która już pracuje na część etatu, nie jest automatycznie zwolniona z obowiązku szukania większego wymiaru zatrudnienia.

Jeżeli dochód z obecnej pracy stale nie wystarcza do utrzymania i nie ma realnej perspektywy zwiększenia liczby godzin u obecnego pracodawcy, Jobcenter może wymagać:

  • zapytania pracodawcy o możliwość zwiększenia etatu,
  • składania dodatkowych aplikacji na stanowiska pełnoetatowe.

Urząd nie może jednak zmusić pracodawcy do zmiany umowy.

W określonych sytuacjach może nawet pojawić się obowiązek rezygnacji z dotychczasowej pracy na część etatu lub minijob, jeśli inna oferta zapewnia wyraźnie lepszą sytuację finansową.

Przed takim wymaganiem Jobcenter musi jednak porównać m.in.:

  • stabilność obecnego zatrudnienia,
  • ryzyko zwolnienia,
  • okres próbny,
  • długość umowy,
  • koszty dojazdu,
  • rzeczywisty dochód po odliczeniach.

Niewielka poprawa finansowa może nie wystarczyć

Nie każda lepiej płatna oferta oznacza automatycznie obowiązek zmiany pracy.

Jeżeli osoba ma stabilną, bezterminową pracę na część etatu, Jobcenter nie powinno wymagać jej porzucenia na rzecz niepewnej pracy na pełen etat, która przyniosłaby jedynie minimalnie większy dochód.

Inaczej sytuacja wygląda, gdy nowe zatrudnienie:

  • całkowicie kończy pobieranie świadczeń,
  • znacząco zmniejsza zależność od pomocy państwa,
  • daje trwałą poprawę finansową.

Federalna Agencja Pracy wymaga w takich przypadkach konkretnej analizy i prognozy. Ustalenia powinny zostać omówione z zainteresowaną osobą i mogą zostać zapisane w tzw. planie współpracy (Kooperationsplan).

Trzy godziny zdolności do pracy nie oznaczają automatycznie pełnego etatu

W niemieckim systemie osoba jest uznawana za zdolną do pracy już wtedy, gdy może pracować co najmniej trzy godziny dziennie w normalnych warunkach rynku pracy.

Nie oznacza to jednak, że automatycznie jest zdolna do ośmiogodzinnego zatrudnienia.

Jeżeli występują ograniczenia:

  • fizyczne,
  • psychiczne,
  • zdrowotne,

Jobcenter musi osobno ustalić możliwy wymiar pracy. W tym celu może skierować osobę do lekarza urzędowego lub odpowiedniej jednostki.

Nie trzeba ujawniać pracownikowi urzędu wszystkich diagnoz. Należy jednak poinformować o ograniczeniach wpływających na możliwość wykonywania pracy i – jeśli to konieczne – je udokumentować.

Osoba, która może pracować np. od trzech do mniej niż sześciu godzin dziennie, nie może zostać automatycznie skierowana do pracy na pełen etat.

Opieka nad dzieckiem może ograniczyć wymiar pracy

W przypadku rodziców istotne znaczenie ma wiek dziecka oraz faktycznie dostępna opieka.

Do ukończenia przez dziecko 14. miesiąca życia rodzic może co do zasady powołać się na osobistą opiekę i wychowanie.

Po tym okresie praca jest zazwyczaj uznawana za możliwą, jeśli dziecko ma zapewnioną opiekę – np. w żłobku, przedszkolu, przez opiekuna dziennego lub w innej formie.

Sam fakt, że dziecko ukończyło ten wiek, nie oznacza jednak automatycznie obowiązku pracy na pełen etat.

Urząd musi uwzględnić:

  • godziny otwarcia placówki,
  • czas dojazdu,
  • godziny pracy rodzica,
  • grafik drugiego rodzica,
  • okresy wakacyjne i przerwy w opiece.

Jeżeli dziecko ma zapewnioną opiekę tylko do godziny 14:00, a nie istnieje możliwość dalszej opieki, Jobcenter nie może bez dodatkowej analizy wymagać pracy do godziny 17:00.

Brak opieki nad dzieckiem trzeba udokumentować

Rodzice powinni aktywnie starać się znaleźć odpowiednią opiekę. Sam teoretycznie dostępny wolny termin nie zawsze wystarczy, jeśli w praktyce nie można z niego skorzystać.

Warto zachować:

  • odmowy przyjęcia do placówek,
  • informacje o listach oczekujących,
  • ograniczenia godzinowe,
  • brak opieki w czasie wakacji.

Dokumenty te mogą być przedstawione Jobcenter jako dowód, jaki wymiar pracy jest obecnie realny.

Opieka nad członkiem rodziny może wykluczyć pełny etat

Praca na pełen etat może być uznana za niemożliwą, jeśli koliduje z konieczną opieką nad bliską osobą i nie istnieje możliwość zapewnienia zastępstwa.

Pod uwagę bierze się nie tylko oficjalny stopień opieki (Pflegegrad), ale przede wszystkim:

  • rzeczywisty czas potrzebny na opiekę,
  • rozłożenie obowiązków w ciągu dnia,
  • dostępność pomocy innych osób lub usług opiekuńczych.

Jeśli część obowiązków może przejąć opiekun lub inna osoba, możliwe może być przynajmniej częściowe zatrudnienie.

Kiedy Jobcenter najczęściej może wymagać pełnego etatu?

Sytuacja Możliwe działanie Jobcenter
Osoba samotna, zdrowa, bez obowiązków opiekuńczych Możliwe wymaganie aplikowania na pełen etat
Praca na część etatu bez perspektyw większego dochodu Możliwe wymaganie szukania dodatkowych godzin lub innej pracy
Dziecko poniżej 14 miesięcy Możliwość powołania się na osobistą opiekę
Starsze dziecko z ograniczoną opieką Wymiar pracy musi odpowiadać realnej opiece
Opieka nad chorym bez zastępstwa Pełny etat może być wykluczony
Ograniczenia zdrowotne Praca tylko w granicach ustalonej zdolności

 

Dojazdy do pracy również mają swoje granice

Według zasad Federalnej Agencji Pracy przy pracy przekraczającej sześć godzin dziennie za rozsądny czas dojazdu uznaje się zazwyczaj do około 2,5 godziny dziennie.

Przy pracy do sześciu godzin dziennie jest to zwykle do około dwóch godzin.

W regionach, gdzie dłuższe dojazdy są powszechne, granica może być wyższa. Nadal jednak trzeba uwzględnić:

  • obowiązki rodzinne,
  • ograniczenia zdrowotne,
  • dostępność transportu publicznego.

Jobcenter może doradzać przeprowadzkę i oferować pomoc, ale nie może po prostu zmusić osoby pobierającej świadczenia do zmiany miejsca zamieszkania pod groźbą obniżenia świadczeń.

Sama ustna informacja urzędu nie zawsze wystarczy

Jobcenter może określić oczekiwane działania w planie współpracy. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia albo ustalone działania nie zostaną wykonane, urząd może wydać formalną decyzję administracyjną.

Wymagania dotyczące aktywności zawodowej muszą być konkretne. Osoba powinna wiedzieć:

  • ile aplikacji ma wysłać,
  • w jakiej formie,
  • do kiedy.

Odmowa pracy może oznaczać obniżenie świadczeń

Osoba, która bez ważnego powodu odmawia przyjęcia odpowiedniej pracy lub celowo uniemożliwia jej rozpoczęcie, może zostać ukarana obniżeniem świadczenia.

Zgodnie z obowiązującymi od lipca 2026 roku zasadami podstawowa sankcja może wynieść 30 proc. indywidualnego świadczenia podstawowego.

Koszty mieszkania i ogrzewania nie powinny być objęte taką standardową redukcją.

Jeszcze poważniejsze konsekwencje mogą pojawić się tylko w szczególnym przypadku – gdy istnieje konkretna oferta pracy, umowa mogłaby zostać natychmiast zawarta, a osoba świadomie odmawia jej przyjęcia.

Samo:

  • niewysłanie jednej aplikacji,
  • pominięcie rozmowy kwalifikacyjnej,
  • otrzymanie propozycji pracy,

nie oznacza automatycznie całkowitej utraty świadczeń.

Przed każdą sankcją urząd musi przeprowadzić postępowanie wyjaśniające i umożliwić przedstawienie powodów odmowy.

Co zrobić, jeśli pełny etat jest niemożliwy?

Osoba, która uważa, że nie może pracować na pełen etat, nie powinna ignorować pism z Jobcenter.

Należy pisemnie przedstawić powody, takie jak:

  • brak odpowiedniej opieki nad dzieckiem,
  • obowiązki opiekuńcze,
  • problemy zdrowotne,
  • zbyt długie dojazdy,
  • niekorzystne skutki finansowe zmiany pracy.

Pomocne mogą być:

  • zaświadczenia z placówek opieki,
  • odmowy przyjęcia,
  • dokumentacja medyczna,
  • potwierdzenia kosztów dojazdu.

Jeżeli mimo przedstawionych argumentów Jobcenter wyda decyzję o obniżeniu świadczeń, możliwe jest złożenie sprzeciwu (Widerspruch). W pilnych sytuacjach można również zwrócić się do sądu socjalnego o zabezpieczenie tymczasowe.

Najważniejsze pytania i odpowiedzi

Czy Jobcenter może wymagać od osoby samotnej pracy na pełen etat?
Tak, jeśli osoba jest zdrowa, zdolna do pracy i nie ma ważnych obowiązków rodzinnych lub opiekuńczych.

Czy trzeba zrezygnować z pracy na część etatu?
Nie zawsze. Może to być wymagane tylko wtedy, gdy nowa praca przyniesie wyraźną i trwałą poprawę sytuacji finansowej.

Czy Jobcenter może zmusić pracodawcę do zwiększenia etatu?
Nie. Może jednak wymagać, aby pracownik zapytał o możliwość zwiększenia godzin.

Czy miejsce w przedszkolu automatycznie oznacza obowiązek pracy na pełen etat?
Nie. Liczy się faktyczny zakres opieki i możliwość pogodzenia jej z pracą.

Czy każda odmowa pracy oznacza utratę wszystkich świadczeń?
Nie. Całkowite odebranie świadczenia dotyczy tylko wyjątkowych sytuacji związanych z konkretną i natychmiast dostępną ofertą pracy.

Co zrobić, jeśli pełny etat jest niemożliwy?
Należy szybko poinformować Jobcenter na piśmie i przedstawić dowody potwierdzające swoją sytuację.

źródło: gegen-hartz.de

Najnowsze dane z Niemiec. W tych landach przebywa najwięcej islamistów stanowiących potencjalne zagrożenie!

3

Po islamistycznym zamachu podczas parady CSD w Berlinie ponownie pojawiły się pytania o skalę zagrożenia terrorystycznego w Niemczech oraz liczbę osób uznawanych przez służby za potencjalnie niebezpieczne. Z odpowiedzi udzielonych przez ministerstwa spraw wewnętrznych poszczególnych krajów związkowych oraz danych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) wynika, że obecnie w Niemczech figuruje 410 islamistycznych „Gefährderów”, czyli osób uznawanych przez policję za mogące dopuścić się poważnych przestępstw motywowanych ideologicznie lub religijnie.

Kim jest „Gefährder”?

Określenie „Gefährder” nie jest kategorią prawną, lecz policyjną. Zgodnie z definicją stosowaną przez Federalny Urząd Kryminalny (BKA) chodzi o osobę, wobec której istnieją konkretne przesłanki wskazujące, że może popełnić poważne przestępstwo o charakterze politycznym lub religijnym, w tym przygotowywać zamach terrorystyczny lub finansować działalność terrorystyczną.

Jest to węższa kategoria niż osoby określane jako „skłonne do przemocy”, która obejmuje również osoby wspierające lub aprobujące przemoc, nawet jeśli same nie planują jej użycia.

W Niemczech zarejestrowano 410 islamistycznych „Gefährderów”

Według danych BKA z 1 lipca 2026 roku w rejestrze znajduje się 410 osób zakwalifikowanych jako islamistyczni „Gefährderzy”.

Dla porównania:

  • w środowisku skrajnie prawicowym zarejestrowano 65 takich osób,
  • w środowisku skrajnie lewicowym – 17.

Spośród 410 islamistów:

  • 255 przebywa obecnie na terytorium Niemiec,
  • 155 znajduje się poza granicami kraju.

Federalny Urząd Kryminalny informuje również, że spośród osób znajdujących się w Niemczech ponad jedna trzecia – około 100 – odbywa karę pozbawienia wolności.

Dodatkowo służby prowadzą ewidencję 440 tzw. osób istotnych operacyjnie („relevante Personen”), czyli osób powiązanych z potencjalnie niebezpiecznymi islamistami, m.in. ich współpracowników lub osób utrzymujących z nimi kontakty. Z tej grupy 380 przebywa w Niemczech, a 60 poza granicami kraju.

Rośnie liczba osób związanych ze środowiskami islamistycznymi

Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) poinformował, że w 2025 roku liczba osób zaliczanych do islamistycznego potencjału ekstremistycznego wzrosła do 28 645. Rok wcześniej było ich 28 280.

Najwięcej potencjalnie niebezpiecznych islamistów znajduje się w Nadrenii Północnej-Westfalii

Z odpowiedzi udzielonych przez poszczególne kraje związkowe wynika, że zdecydowanie najwięcej osób uznawanych za potencjalnie niebezpieczne przebywa w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Tamtejsze służby odnotowują:

  • 182 „Gefährderów”, z czego 166 związanych jest z ekstremizmem religijnym,
  • 243 osoby istotne operacyjnie, w tym 195 powiązanych z islamizmem.

Według ministerstwa spraw wewnętrznych około 70 proc. tych osób pozostaje obecnie na wolności i znajduje się na terenie Niemiec.

Dane z pozostałych landów

Pozostałe kraje związkowe przekazały następujące informacje:

  • Bawaria – 29 islamistycznych „Gefährderów”; 6 przebywa na wolności, 13 odbywa karę więzienia, a 10 znajduje się poza Niemcami. Ponadto służby monitorują około 130 osób zaliczanych do islamistycznego środowiska skłonnego do przemocy.
  • Hesja – około 20 islamistycznych „Gefährderów”. Część przebywa za granicą, a część w aresztach lub zakładach karnych.
  • Hamburg – 19 „Gefährderów”, z czego 14 związanych z ekstremizmem religijnym. Na wolności pozostaje pięć osób.
  • Nadrenia-Palatynat – 12 osób uznanych za potencjalnie niebezpieczne. Trzy odbywają karę więzienia, a jedna osoba przeznaczona do deportacji również przebywa obecnie w zakładzie karnym.
  • Badenia-Wirtembergia – niska liczba dwucyfrowa.
  • Dolna Saksonia – średnia liczba dwucyfrowa w kategorii ekstremizmu religijnego.
  • Szlezwik-Holsztyn – niska liczba dwucyfrowa islamistycznych „Gefährderów”.
  • Brema – niska liczba dwucyfrowa. To jedyny land, który podał także strukturę obywatelstw. Najwięcej osób posiada obywatelstwo niemieckie, ale wśród monitorowanych znajdują się również obywatele Syrii, Turcji, Rosji, Afganistanu i Libanu.
  • Saksonia – liczba jednocyfrowa.
  • Brandenburgia – średnia liczba jednocyfrowa.
  • Saksonia-Anhalt – średnia liczba jednocyfrowa osób uznanych za potencjalnie niebezpieczne oraz osób istotnych operacyjnie. Około połowa z nich przebywa poza Niemcami lub odbywa karę więzienia. Łączny potencjał środowiska islamistycznego w tym landzie szacowany jest na około 400 osób.
  • Meklemburgia-Pomorze Przednie – niska liczba jednocyfrowa, obejmująca wszystkie kategorie zagrożeń.
  • Saara – niska liczba dwucyfrowa obejmująca łącznie ekstremizm religijny, prawicowy, lewicowy oraz zagraniczny.
  • Turyngia nie podała aktualnych danych, powołując się na wcześniejszą odpowiedź rządu krajowego, która została utajniona.

Berlin nie ujawnił aktualnych danych

Berlińska policja nie odpowiedziała na pytania dotyczące obecnej liczby osób uznawanych za potencjalnie niebezpieczne.

Z wcześniejszej odpowiedzi udzielonej na interpelację w berlińskim parlamencie wynika jednak, że w ubiegłym roku służby klasyfikowały jako „Gefährderów” średnią liczbę dwucyfrową osób związanych z ekstremizmem religijnym. Podobną liczbę stanowiły osoby zakwalifikowane jako „istotne operacyjnie”.

Gdzie działa najwięcej salafitów?

Kilka landów przedstawiło również dane dotyczące środowiska salafickiego, z którego – według służb – najczęściej wywodzą się osoby radykalizujące się i gotowe do stosowania przemocy.

Największe środowiska salafickie odnotowano w:

  • Hesji – około 1 400 osób,
  • Badenii-Wirtembergii – około 1 350 osób,
  • Bremie – około 480 osób.

W przypadku Berlina Urząd Ochrony Konstytucji poinformował jedynie o około 350 osobach należących do skłonnego do przemocy środowiska salafickiego. Dane te dotyczą jednak wyłącznie najbardziej radykalnej części tego środowiska i nie są bezpośrednio porównywalne z informacjami przekazanymi przez inne kraje związkowe.

źródło: nius.de

Urodził się i wychował w Niemczech, a mimo to ma zostać deportowany. Zapadł ważny wyrok!

1

Mężczyzna urodzony i wychowany w Niemczech może zostać deportowany do Macedonii Północnej po odbyciu kary więzienia. Tak zdecydował Sąd Administracyjny w Augsburgu, oddalając jego skargę na decyzję urzędu ds. cudzoziemców. Powodem są poważne przestępstwa, których dopuścił się jako członek zorganizowanej grupy oszustów wyłudzających pieniądze od seniorów metodą „na policjanta”.

Skazany za udział w zorganizowanej grupie przestępczej

Z ustaleń niemieckich władz wynika, że państwem pochodzenia mężczyzny jest Macedonia Północna, mimo że urodził się i całe życie spędził w Niemczech.

W 2019 roku dołączył do zagranicznej grupy przestępczej specjalizującej się w oszustwach telefonicznych wymierzonych w osoby starsze. Członkowie gangu dzwonili do seniorów, podszywając się pod funkcjonariuszy policji i przekonywali swoje ofiary, że ich oszczędności są zagrożone. Przerażeni seniorzy przekazywali następnie gotówkę i kosztowności podstawionym kurierom.

Straty sięgnęły niemal miliona euro

Według ustaleń śledczych w ciągu zaledwie kilku tygodni grupa oszukała 12 osób starszych, powodując straty wynoszące blisko 1 milion euro.

Mężczyzna pełnił rolę kuriera. Odbierał od ofiar pieniądze i kosztowności, a następnie przewoził je za granicę. Za każdy zrealizowany przypadek oszustwa otrzymywał wynagrodzenie w wysokości 1 500 euro.

Za udział w działalności zorganizowanej grupy przestępczej oraz oszustwa został skazany na 6 lat i 9 miesięcy pozbawienia wolności.

Sąd uznał deportację za uzasadnioną

Po wydaniu wyroku urząd ds. cudzoziemców zdecydował o deportacji skazanego do Macedonii Północnej.

Sąd Administracyjny w Augsburgu podtrzymał tę decyzję. Jak wyjaśnił rzecznik sądu, o jej zasadności przesądziły przede wszystkim wyjątkowo poważny charakter popełnionych przestępstw, bardzo wysoka wartość wyrządzonych szkód oraz wykorzystywanie strachu osób starszych poprzez podszywanie się pod policję.

Zdaniem sądu działania sprawców podważyły również zaufanie obywateli do organów ścigania.

Deportacja ma także działać odstraszająco

W uzasadnieniu wskazano również, że wydalenie mężczyzny ma pełnić funkcję prewencyjną i stanowić sygnał ostrzegawczy dla osób planujących podobną działalność przestępczą.

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Skazany może złożyć wniosek o dopuszczenie apelacji do Bawarskiego Sądu Administracyjnego w Monachium. Do czasu zakończenia postępowania odwoławczego decyzja o deportacji nie ma charakteru ostatecznego.

źródło: nius.de

„Niech Bóg hojnie wynagrodzi zamachowca”. Tak w sieci reagują na atak w Berlinie. Także w Niemczech!

3

Po islamistycznym zamachu podczas parady CSD w Berlinie, w którym zginęła jedna osoba, a 31 zostało rannych, w niemieckiej przestrzeni publicznej dominowały wyrazy współczucia dla ofiar oraz apele o zdecydowaną walkę z terroryzmem. Jednocześnie część niemieckich mediów zwróciła uwagę na zjawisko odmiennej reakcji w niektórych arabskojęzycznych mediach społecznościowych.

Niemiecki portal opisuje wpisy pochwalające zamach

Według niemieckiego portalu Apollo News pod materiałami dotyczącymi zamachu publikowanymi przez arabskojęzyczne profile w mediach społecznościowych pojawiły się liczne komentarze wyrażające aprobatę dla sprawcy lub pochwalające sam atak.

Portal twierdzi, że pod częścią wpisów dominowały komentarze określające zamachowca mianem „bohatera” lub „męczennika”, a niektórzy użytkownicy przedstawiali atak jako „sprawiedliwą karę” wymierzoną uczestnikom wydarzenia.

Należy podkreślić, że opis ten opiera się na analizie komentarzy przedstawionej przez niemiecki portal. Nie oznacza to, że takie poglądy reprezentują ogół osób posługujących się językiem arabskim ani społeczności arabskie jako całość.

Przykłady komentarzy

Jak podaje Apollo News, pod publikacjami arabskich mediów, m.in. w serwisach Facebook, Instagram i TikTok, pojawiły się wpisy wychwalające sprawcę zamachu oraz życzące mu nagrody w życiu pozagrobowym. Według portalu zdarzały się również komentarze nawołujące do jeszcze brutalniejszych ataków lub wyrażające życzenie, aby liczba ofiar była większa.

Portal informuje również, że pod arabskojęzycznymi publikacjami niemieckiego nadawcy Deutsche Welle część komentarzy pochwalających zamach miała być usuwana przez moderatorów. Jednocześnie autorzy artykułu zwracają uwagę, że wśród reakcji pod wpisami dominowały emotikony śmiechu, które interpretują jako przejaw aprobaty lub lekceważenia tragedii.

Część komentujących miała mieszkać w Europie

Według Apollo News analiza publicznie dostępnych profili części użytkowników wskazuje, że niektórzy autorzy komentarzy mogą mieszkać w państwach europejskich, w tym w Niemczech, Francji, Włoszech, Szwecji czy Holandii.

Portal opisuje przypadki osób, które na swoich profilach publikowały zdjęcia wykonane w europejskich miastach lub informacje sugerujące pracę i życie w krajach Unii Europejskiej. Wśród przykładów wymieniono m.in. kierowcę ciężarówki mieszkającego w Niemczech, pracownika hamburskiej firmy oraz osoby publikujące fotografie z Kolonii czy Fryburga.

Debata o moderacji treści i egzekwowaniu prawa

Autorzy publikacji twierdzą, że wpisy pochwalające terroryzm w językach obcych są znacznie rzadziej przedmiotem działań organów ścigania niż analogiczne treści publikowane po niemiecku. W artykule wyrażono opinię, że skuteczność ścigania takich komentarzy pozostaje niewystarczająca.

Należy jednak zaznaczyć, że tekst nie przedstawia danych pochodzących od niemieckich organów ścigania ani niezależnych badań potwierdzających skalę tego zjawiska.

Trwa dyskusja o przeciwdziałaniu ekstremizmowi

Opisywane reakcje w mediach społecznościowych ponownie wywołały w Niemczech debatę na temat walki z radykalizacją, monitorowania treści publikowanych w internecie oraz skuteczności egzekwowania prawa wobec osób publicznie pochwalających akty terrorystyczne.

Jednocześnie eksperci od bezpieczeństwa od lat podkreślają, że odpowiedzialność za takie wypowiedzi ponoszą ich autorzy, a poglądów wyrażanych przez część użytkowników internetu nie należy utożsamiać z całymi społecznościami czy grupami narodowościowymi lub religijnymi.

źródło: apollo-news.net

Kontrowersyjny pomysł po zamachu. Burmistrz Berlina chce lekcji islamu w szkołach

3

Rządzący burmistrz Berlina Kai Wegner opowiedział się za prowadzeniem lekcji islamu w szkołach publicznych. Zdaniem polityka CDU państwowy nadzór nad edukacją religijną mógłby ograniczyć wpływ radykalnych środowisk na młodych ludzi i pomóc w zapobieganiu ekstremizmowi. Wypowiedź padła kilka dni po islamistycznym zamachu terrorystycznym w Berlinie, w którym zginęła jedna osoba, a 31 zostało rannych.

Wegner: młodzież jest narażona na radykalizację

W rozmowie z Niemiecką Agencją Prasową (dpa) Kai Wegner stwierdził, że część młodych ludzi trafia pod wpływ radykalnych środowisk religijnych działających poza oficjalnym systemem edukacji.

– Młodzi ludzie są niekiedy radykalizowani poprzez kontakty w tzw. meczetach podwórkowych. Nauczanie religii w szkołach państwowych mogłoby w dużym stopniu przyczynić się do ochrony młodzieży przed takimi wpływami – powiedział burmistrz Berlina.

Według Wegnera dotyczy to również islamu. Jego zdaniem lekcje tej religii powinny odbywać się w szkołach publicznych, dzięki czemu podlegałyby państwowej kontroli i nadzorowi.

„To sposób na ograniczenie radykalizacji”

Polityk CDU uważa, że kontrolowana przez państwo edukacja religijna mogłaby pomóc w przeciwdziałaniu procesom radykalizacji.

– W ten sposób moglibyśmy przeciwdziałać tendencjom do radykalizacji, które występują w niektórych, choć nie we wszystkich meczetach w Berlinie – podkreślił.

Jednocześnie zaznaczył, że konieczne jest zwiększenie nadzoru nad meczetami podejrzewanymi o szerzenie radykalnych ideologii. Według niego w przypadku potwierdzenia takich działań państwo powinno dążyć do ich delegalizacji.

Plany koalicji wciąż nie zostały zrealizowane

Już w 2023 roku CDU i SPD zapisały w umowie koalicyjnej plan wprowadzenia do berlińskich szkół obowiązkowego przedmiotu do wyboru poświęconego religiom i światopoglądom. Do tej pory projekt nie został jednak wdrożony. Obecnie udział w lekcjach religii w Berlinie pozostaje całkowicie dobrowolny.

Wypowiedź po tragicznym zamachu

Deklaracja Kaia Wegnera pojawiła się wkrótce po sobotnim zamachu terrorystycznym o podłożu islamistycznym w Berlinie. W ataku zginęła jedna kobieta, a 31 osób odniosło obrażenia, część z nich ciężkie.

21-letni sprawca po dokonaniu zamachu uciekł z miejsca zdarzenia. Następnego dnia został odnaleziony podczas policyjnej operacji w berlińskiej dzielnicy Spandau i zginął w trakcie interwencji funkcjonariuszy.

Propozycja burmistrza Berlina wpisuje się w trwającą w Niemczech debatę dotyczącą sposobów przeciwdziałania radykalizacji młodzieży oraz roli państwa w edukacji religijnej po ostatnich wydarzeniach związanych z terroryzmem.

źródło: focus.de

Trybunał Konstytucyjny zobowiązał Niemcy do dalszego rozpatrywania wniosków Afgańczyków o przyjazd

1

W Niemczech trwa dyskusja dotycząca zagrożenia ze strony islamskiego ekstremizmu. Po sobotnim ataku na uczestników parady Christopher Street Day w berlińskim Tiergarten pojawiły się pytania dotyczące skuteczności działań służb: dlaczego zamachu nie udało się zapobiec? Ilu ludzi może ulec radykalizacji i stać się zagrożeniem? Jak skutecznie kontrolować napływ osób przybywających do kraju?

W samym środku tej debaty pojawiła się decyzja Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, która – według części komentatorów – może mieć daleko idące konsekwencje dla niemieckiej polityki migracyjnej.

Trybunał: rząd nie może automatycznie odrzucać wniosków Afgańczyków

Federalny Trybunał Konstytucyjny orzekł w piątek, że niemiecki rząd nie może całkowicie zablokować rozpatrywania wniosków Afgańczyków objętych wcześniejszymi obietnicami przyjęcia do Niemiec. Władze muszą przeprowadzić indywidualną ocenę każdej sprawy. Po przejęciu władzy przez talibów w Afganistanie w sierpniu 2021 roku Niemcy sprowadziły drogą lotniczą około 35,5 tys. Afgańczyków. Były to przede wszystkim osoby, które wcześniej pracowały jako lokalni współpracownicy Bundeswehry lub zostały uznane za szczególnie zagrożone.

Rząd kanclerza Friedricha Merza zdecydował o wstrzymaniu programu przyjęć. Przeciwko tej decyzji odwołała się obywatelka Afganistanu, która w 2021 roku otrzymała zapewnienie możliwości przyjazdu do Niemiec. Jej zgoda na przyjęcie została jednak cofnięta w grudniu 2025 roku. Sąd Administracyjny w Berlinie oraz Wyższy Sąd Administracyjny Berlina-Brandenburgii wcześniej odrzuciły jej skargę. Federalny Trybunał Konstytucyjny zajął jednak inne stanowisko.

Każdy przypadek musi zostać rozpatrzony osobno

Trybunał uznał, że rząd nie może odrzucać takich wniosków w sposób automatyczny i zbiorowy. Każda sprawa musi zostać przeanalizowana indywidualnie, a ewentualna odmowa musi zostać szczegółowo uzasadniona. Od każdej decyzji będzie przysługiwała możliwość odwołania się do sądu. W praktyce oznacza to, że osoby przebywające poza Niemcami mogą nadal składać wnioski o przyjęcie, a niemieckie instytucje będą zobowiązane do ich rozpatrywania.

Decyzja wywołuje polityczny spór

Orzeczenie spotkało się z krytyką części środowisk politycznych i komentatorów, którzy argumentują, że to demokratycznie wybrany rząd powinien samodzielnie decydować o tym, kogo chce przyjąć do kraju. Krytycy decyzji twierdzą, że polityka migracyjna jest obszarem, za który odpowiedzialność ponoszą władze wybierane przez obywateli, a nie sądy. Ich zdaniem Trybunał przekroczył swoje kompetencje, ograniczając swobodę działania rządu.

Zwolennicy orzeczenia wskazują natomiast, że zadaniem Federalnego Trybunału Konstytucyjnego jest kontrolowanie, czy działania państwa pozostają zgodne z konstytucją i czy obywatele oraz osoby objęte wcześniejszymi decyzjami administracji mają zagwarantowaną ochronę prawną.

Spór o granice kompetencji państwa

Decyzja Trybunału ponownie otworzyła debatę o równowadze między prawem rządu do kształtowania polityki migracyjnej a obowiązkiem przestrzegania zasad państwa prawa. W centrum sporu znajduje się pytanie, jak daleko może sięgać swoboda władz w zakresie przyjmowania uchodźców i osób zagrożonych oraz czy wcześniejsze zobowiązania państwa wobec konkretnych osób mogą zostać jednostronnie anulowane.

źródło: nius.de