NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Od 2027 roku zakupy mogą zdrożeć. Rząd Niemiec planuje nowe podatki dla konsumentów!

2

Niemiecki rząd zatwierdził projekt budżetu federalnego na 2027 rok. Dokument przewiduje kilka podwyżek podatków, które mają pomóc sfinansować planowane wydatki państwa. W praktyce oznacza to, że już od przyszłego roku konsumenci mogą zapłacić więcej za codzienne zakupy.

W budżecie na 2027 rok zaplanowano wydatki w wysokości 555,4 mld euro, a jednocześnie rząd zamierza zaciągnąć 118,7 mld euro nowego długu. Aby częściowo pokryć te koszty, planowane jest wprowadzenie czterech nowych lub wyższych podatków.

Najważniejsze zmiany obejmują:

  • przeniesienie kosztów podatku od plastiku na przedsiębiorstwa wprowadzające plastikowe opakowania na rynek,
  • podwyżkę podatku od alkoholu,
  • podwyżkę podatku od wyrobów tytoniowych,
  • planowane wprowadzenie podatku od cukru, choć na razie nie został on jeszcze uwzględniony w budżecie.

Podatek od plastiku może podnieść ceny w sklepach

Podatek od plastiku jest unijną opłatą, którą państwa członkowskie płacą od 2021 roku za nierecyklingowane opakowania z tworzyw sztucznych. Środki trafiają do budżetu Unii Europejskiej i mają finansować działania związane z ochroną klimatu oraz rozwojem gospodarki o obiegu zamkniętym.

Dotychczas Niemcy pokrywały ten koszt z budżetu państwa. Od 2027 roku opłata ma zostać przeniesiona na firmy wprowadzające plastik na rynek. Choć przedsiębiorstwa nie mają obowiązku przenoszenia tych kosztów na klientów, eksperci uważają, że wiele z nich zdecyduje się na podwyżkę cen swoich produktów.

Stawka podatku wynosi 80 centów za kilogram nierecyklingowanego plastiku. Oznacza to, że przykładowe opakowanie ważące 30 gramów mogłoby podrożeć o około 2 centy.

Według organizacji Plastics Europe Niemcy od 2021 roku płacą do budżetu UE około 1,4 mld euro rocznie z tytułu około 1,7 mln ton nierecyklingowanych odpadów plastikowych.

Przeciętny mieszkaniec Niemiec może zapłacić około 32 euro rocznie

Organizacja ekologiczna BUND szacuje, że przeciętny mieszkaniec Niemiec zużywa około 40 kilogramów plastiku rocznie. Przy obecnej stawce podatku oznaczałoby to obciążenie wynoszące około 32 euro rocznie, jeśli koszty zostałyby w pełni przeniesione na konsumentów.

Branża krytykuje nowe rozwiązanie

Stowarzyszenie Plastics Europe, reprezentujące producentów tworzyw sztucznych, krytykuje planowane zmiany. Według organizacji przeniesienie kosztów podatku na przedsiębiorców nie przyniesie oczekiwanego efektu ekologicznego. Powołuje się przy tym na badanie niemieckiego Federalnego Urzędu Ochrony Środowiska z 2023 roku.

Zdaniem branży producenci mogą częściej zastępować plastik innymi materiałami, które bywają bardziej zasobochłonne i trudniejsze do recyklingu. Szczególnie problematyczne mają być wielowarstwowe opakowania papierowe pokryte tworzywami sztucznymi.

Jak można ograniczyć wyższe koszty?

Eksperci wskazują, że konsumenci będą mogli częściowo ograniczyć skutki nowych opłat, wybierając produkty bez jednorazowych opakowań z plastiku. W praktyce oznacza to m.in. kupowanie owoców i warzyw do własnych toreb wielokrotnego użytku oraz wybieranie kosmetyków niezawierających mikroplastiku, których oferta na rynku stale się powiększa.

źródło: t-online.de

Niemcy szykują kosmiczną rewolucję. Bundeswehra chce wysłać na orbitę nawet 1200 satelitów

1

Gigantyczne zbrojenia przenoszą się w kosmos. Bundeswehra pracuje nad jednym z największych projektów kosmicznych w Europie. Według informacji dziennika Handelsblatt w najbliższych latach Niemcy mogą umieścić na orbicie nawet 1200 satelitów przeznaczonych do komunikacji wojskowej i rozpoznania.

Jak przekazali gazecie dwaj wysoko postawieni przedstawiciele branży kosmicznej, projekt jest już przygotowywany za kulisami. Przedstawiciel Bundeswehry potwierdził, że ostateczna liczba satelitów nie została jeszcze ustalona, ponieważ trwają uzgodnienia z przemysłem dotyczące budowy całej konstelacji. Dodał jednak, że nawet najbardziej ostrożny wariant zakłada rozmieszczenie co najmniej 1000 satelitów.

Jeśli plan zostanie zrealizowany, Niemcy będą dysponować drugą największą flotą satelitów na świecie, ustępując jedynie systemowi Starlink należącemu do firmy SpaceX Elona Muska.

Starlink wciąż bezkonkurencyjny

Obecnie wokół Ziemi krąży około 15 tysięcy satelitów, z czego około 10 260 należy do systemu Starlink. Satelity znajdują się na niskiej orbicie okołoziemskiej, co zapewnia bardzo szybki przesył danych.

Tego typu urządzenia mają jednak ograniczoną żywotność. Pozostałości atmosfery stopniowo wyhamowują satelity, które po około 5–7 latach wchodzą w atmosferę i całkowicie spalają się. W efekcie Starlink traci średnio od jednego do dwóch satelitów dziennie, co – według ekspertów – oznacza straty produkcyjne sięgające nawet 18 mln dolarów dziennie.

Co najmniej 35 miliardów euro do 2030 roku

Dla niemieckiego przemysłu kosmicznego byłoby to jedno z największych zamówień w historii. Do 2030 roku na wojskowe programy kosmiczne ma zostać przeznaczonych co najmniej 35 miliardów euro.

Koszty nie zakończą się jednak na budowie pierwszej konstelacji. Ze względu na konieczność regularnej wymiany zużywających się satelitów Bundeswehra może w przyszłości potrzebować nawet dwóch lub trzech nowych satelitów tygodniowo.

Tajny system „Spock 2”

Centralnym elementem projektu ma być tajny system rozpoznawczy „Spock 2” (Spacesystem for Persistent Operational Tracking). Sieć satelitów radarowych oraz specjalistycznych kamer ma zapewnić niemieckim siłom zbrojnym niezwykle precyzyjny obraz sytuacji na polu działań.

O wielomiliardowy kontrakt rywalizują m.in. firmy: Airbus Defence and Space, Rheinmetall, OHB, Rohde & Schwarz, Helsing, Iceye oraz Kongsberg. Ostateczna decyzja ma zapaść za około dwa lata, a pierwsze satelity mogłyby zostać wyniesione na orbitę najwcześniej trzy lata później.

Rakieta niemal co tydzień

Jeżeli Bundeswehra rzeczywiście stworzy flotę liczącą około 1200 satelitów, każdego roku konieczna będzie wymiana około 120 z nich. Ekspert ds. astronautyki Ulrich Walter szacuje roczne koszty utrzymania całego systemu na około 1 miliard euro.

Jego zdaniem jest to „ambitny i bardzo kosztowny projekt”. Na przedsięwzięciu mogłyby jednak skorzystać również niemieckie firmy rakietowe, takie jak Isar Aerospace czy RFA, ponieważ statystycznie niemal co tydzień konieczny byłby start rakiety, aby zastąpić wycofywane z eksploatacji satelity.

źródło: Bild

Niemcy: Wiatrak za 10 mln euro zostanie rozebrany po 2,5 roku. Mieszkańcy nie wytrzymali hałasu

0

Najwyższa elektrownia wiatrowa w Saksonii zostanie rozebrana po zaledwie dwóch i pół roku od uruchomienia. Powodem nie jest awaria techniczna, lecz hałas, na który od początku skarżyli się mieszkańcy. Jak informuje agencja dpa, demontaż ma rozpocząć się w połowie lipca. Według Federalnego Związku Energetyki Wiatrowej (Bundesverband Windenergie) jest to pierwszy taki przypadek w Niemczech.

Wiatrak znajduje się w miejscowości Oberwiera w Saksonii. Ma wysokość 169 metrów do piasty, co czyni go najwyższą turbiną wiatrową w tym kraju związkowym. Inwestycja kosztowała około 10 milionów euro i miała dostarczać energię elektryczną dla około 5 tysięcy gospodarstw domowych.

Na razie nie wiadomo, kto pokryje koszty rozbiórki. Przedsiębiorca Andreas Berger zapewnił jednak w rozmowie z dpa, że nie powinny one obciążyć podatników.

Mieszkańcy od początku skarżyli się na hałas

Od momentu uruchomienia elektrowni w 2023 roku mieszkańcy zgłaszali uciążliwy hałas. Jedna z mieszkanek, której dom znajduje się w odległości 1000 metrów od turbiny – czyli dokładnie tyle, ile wynosi ustawowy minimalny dystans w Saksonii – opowiadała, że niskie, dudniące dźwięki były słyszalne nawet przy zamkniętych oknach na piętrze domu.

Jak przyznała, odgłosy doprowadzały ją do szaleństwa.

– To tak, jakby cały czas nad człowiekiem krążył samolot – powiedziała.

Podobne odczucia miał również burmistrz liczącej około tysiąca mieszkańców miejscowości, Holger Quellmalz. Jak relacjonował, podczas nocnych spacerów, gdy panowała cisza, wyraźnie słyszał charakterystyczne buczenie.

– Brzmi to tak, jakby wysiąść z samolotu, a turbina nadal pracowała – opisał.

Próbowano wyeliminować problem, ale bez skutku

Operator farmy wiatrowej próbował ograniczyć hałas różnymi sposobami. Turbina była wyłączana nocą, a także wymieniono przekładnię przy użyciu specjalistycznego dźwigu. Mimo tych działań uciążliwe dźwięki nie ustąpiły.

Producent turbiny, firma Vestas, tłumaczy problem „wyjątkową kombinacją specyficznych warunków lokalizacyjnych oraz cech samej instalacji”.

Rozbiórka będzie skomplikowaną operacją

Demontaż tak dużej konstrukcji będzie dużym wyzwaniem logistycznym. Szczególnie trudny będzie transport łopat wirnika o długości 81 metrów każda, co będzie wymagało czasowego zamykania dróg.

Pierwotnie w Oberwierze planowano budowę drugiej identycznej turbiny. Burmistrz poinformował jednak, że projekt nie ma już poparcia większości mieszkańców i nie będzie realizowany.

Według portalu agrar heute w 2025 roku w Saksonii uruchomiono 13 nowych elektrowni wiatrowych. Mimo to energia wiatrowa nadal odgrywa tam znacznie mniejszą rolę w produkcji prądu niż w wielu innych krajach związkowych Niemiec.

źródło: news.de

Niemcy: Koszmar podczas wyprzedzania. Auto elektryczne zapaliło się po uderzeniu w drzewo, spłonęły dwie osoby

0

Do tragicznego wypadku doszło we wtorek wieczorem na drodze krajowej L1165 między miejscowościami Bartholomä i Steinheim am Albuch w Badenii-Wirtembergii. 34-letni kierowca oraz 43-letnia pasażerka zginęli w płonącym samochodzie elektrycznym marki Hyundai IONIQ 5.

Do zdarzenia doszło około godziny 22:20. Według ustaleń policji kierowca rozpoczął manewr wyprzedzania, jednak z powodu nadjeżdżającego z przeciwka pojazdu musiał go przerwać. Podczas powrotu na swój pas samochód wpadł w poślizg.

Auto zjechało na prawe pobocze, z dużą siłą uderzyło w drzewo, a następnie zostało odrzucone z powrotem na jezdnię. Chwilę później elektryczny Hyundai stanął w płomieniach.

Na miejsce skierowano 35 strażaków, którzy próbowali uratować uwięzione w pojeździe osoby. Niestety ogień rozprzestrzeniał się zbyt szybko. Kierowca i jego pasażerka zginęli na miejscu. Ich ciała wydobyto dopiero po ugaszeniu pożaru.

Straty materialne oszacowano na około 60 tys. euro. Pracownicy służb drogowych z Aalen i Heidenheim zabezpieczyli miejsce zdarzenia oraz uprzątnęli jezdnię. Droga L1165 pozostawała całkowicie zamknięta do około godziny 4:30 nad ranem. Policja wyjaśnia dokładne okoliczności tragicznego wypadku.

źródło: Bild

Alarm służb wywiadowczych. Rosja miała planować zamach w Niemczech!

3

Niemieckie służby alarmują o kolejnym zagrożeniu związanym z działalnością rosyjskiego wywiadu. Na granicy serbsko-węgierskiej zatrzymano dwóch domniemanych tzw. „jednorazowych agentów”, którzy mieli przygotowywać sabotaż i zamach na terenie Niemiec. Według ustaleń niemieckiego dziennika BILD ich celem miał być zakład przemysłu zbrojeniowego produkujący sprzęt dla Ukrainy.

Zatrzymani mieli przy sobie materiał wybuchowy

Jak podaje BILD, podejrzani zostali zatrzymani przez jednostki specjalne na początku czerwca. W ich bagażu znaleziono niebezpieczny ładunek wybuchowy. Według informacji gazety mieli działać na zlecenie rosyjskiego wywiadu za niewielkie wynagrodzenie.

Śledczy podejrzewają, że planowany atak miał zostać przeprowadzony na przedsiębiorstwo odgrywające ważną rolę w dostawach uzbrojenia dla Ukrainy. Nie ujawniono jednak, o jaki konkretnie zakład chodzi.

Niemieckie i zagraniczne służby współpracowały przy zatrzymaniu

Według ustaleń BILDa do zatrzymania doszło dzięki informacjom przekazanym przez zaprzyjaźnione służby wywiadowcze oraz niemieckie organy bezpieczeństwa. W ubiegłym tygodniu niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji (Bundesamt für Verfassungsschutz) poinformował pozostałe służby o zatrzymaniu, jednak cała sprawa pozostaje objęta ścisłą tajemnicą.

W ministerstwach spraw wewnętrznych krajów związkowych mówi się o „nadal trwającym postępowaniu wywiadowczym”.

Minister: udało się udaremnić planowany zamach

Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt podczas prezentacji raportu Urzędu Ochrony Konstytucji za 2025 rok poinformował, że udało się udaremnić przygotowania do zamachu z użyciem materiałów wybuchowych, którego celem miały być Niemcy.

Jak powiedział minister, służby objęły obserwacją osoby przygotowujące atak, dzięki czemu udało się zapobiec jego realizacji.

W raporcie Urzędu Ochrony Konstytucji podkreślono również, że:

„Regularnie jesteśmy celem hybrydowych ataków ze strony Rosji. Rosyjskie państwo chce destabilizować nasze społeczeństwo, podważać demokrację i osłabiać nasze wsparcie dla Ukrainy.”

Według informacji BILDa udaremnienie tego planu jest także pierwszym sukcesem nowo utworzonego niemieckiego Centrum Przeciwdziałania Zagrożeniom Hybrydowym.

Coraz więcej spraw dotyczących rosyjskich agentów

Jak przypomina BILD, w ostatnich miesiącach w Niemczech odnotowano kilka podobnych spraw:

  • Pod koniec kwietnia zatrzymano w Berlinie obywatela Kazachstanu Siergieja K., podejrzanego o szpiegostwo na rzecz rosyjskiego wywiadu. Miał przekazywać informacje dotyczące niemieckiej pomocy wojskowej dla Ukrainy, przemysłu zbrojeniowego oraz potencjalnych celów sabotażu.
  • W marcu 2026 roku przed sądem w Stuttgarcie rozpoczął się proces trzech Ukraińców z okupowanego przez Rosję Mariupola. Prokuratura zarzuca im rozpoznawanie tras transportowych dla przesyłek z bombami na zlecenie rosyjskich służb.
  • W październiku 2025 roku Wyższy Sąd Krajowy w Monachium skazał obywatela Niemiec Dietera S. na sześć lat więzienia za rozpoznawanie potencjalnych celów zamachów dla rosyjskiego wywiadu.

Eksperci ds. bezpieczeństwa ostrzegają, że opisana sprawa pokazuje, iż działania rosyjskich służb wymierzone w Niemcy stają się coraz bardziej intensywne. Jednocześnie podkreślają, że śledztwo w sprawie udaremnionego zamachu nadal trwa, a wiele jego szczegółów pozostaje niejawnych.

źródło: Bild

Skandaliczne sceny w Berlinie. Para z dzieckiem zaatakowana antysemickimi hasłami, policja prowadzi śledztwo

0

Do bulwersującego incydentu doszło w sobotnie popołudnie w berlińskiej dzielnicy Prenzlauer Berg. Mężczyzna i kobieta mieli publicznie wykrzykiwać antysemickie hasła pod adresem pary z wózkiem dziecięcym. Kobieta miała na sobie czapkę z napisem „New York” oraz palestyńską chustę, natomiast mężczyzna koszulkę z arabskim napisem „Intifada”. Zdarzenie zostało zarejestrowane na nagraniach wideo.

Świadkiem zajścia była Niemka pracująca w Izraelu. W rozmowie z „Jüdische Allgemeine” relacjonowała, że około godziny 15:30, po wyjściu z samochodu Uber, usłyszała okrzyki: „Fuck Jews”, „Kill the Jews”, „Fuck Zionism” oraz „Viva Hamas”.

Świadek nagrała zajście i została zastraszona

Kobieta postanowiła nagrać całe zdarzenie telefonem. Jak relacjonuje, widziała jedynie plecy pary, wobec której kierowane były obraźliwe hasła. Nie była w stanie stwierdzić, czy byli to Żydzi lub Izraelczycy, ani dlaczego właśnie oni stali się celem napastników.

Gdy mężczyzna zauważył, że jest nagrywany, podszedł do świadka i zaczął jej grozić. Na nagraniu słychać, jak krzyczy: „Schowaj telefon i wynoś się!”. Według relacji kobiety próbował wyrwać jej telefon z ręki, popchnął ją i zastraszał. Świadek schroniła się najpierw w pobliskim sklepie, a następnie jak najszybciej udała się do swojej znajomej.

Policja wszczęła śledztwo

Kobieta podkreśla, że sama nie jest Żydówką, jednak pracuje w Izraelu i wcześniej spotkała się już z antysemickimi atakami. Dzięki temu – jak twierdzi – od razu zrozumiała charakter zdarzenia. Jej zdaniem zachowanie napastników wyglądało na bardzo dobrze przygotowane i sprawiało wrażenie celowego zastraszania przypadkowych osób.

Jeszcze tego samego dnia zgłosiła sprawę berlińskiej policji. Funkcjonariusze potwierdzili wszczęcie postępowania w sprawie podżegania do nienawiści oraz znieważenia. Śledztwo prowadzi wydział ochrony państwa berlińskiego Urzędu Kryminalnego.

Mężczyzna ma być znany policji i środowiskom ekstremistycznym

Według aktywistów z profilu „Never Again Berlin” mężczyzna w koszulce z napisem „Intifada” nie jest osobą anonimową. Miał w przeszłości należeć do skrajnie prawicowej NPD, a później do rozwiązanej w 2019 roku lewicowej organizacji ekstremistycznej „Jugendwiderstand”, znanej z radykalnie antyizraelskich poglądów oraz szkolenia swoich członków w sportach walki.

Portal „Friedensdemowatch” opublikował zdjęcia mające potwierdzać te powiązania. Według informacji dziennika „Bild”, mężczyzna rzeczywiście działał w obu środowiskach. Reporter gazety sfotografował go już w 2018 roku podczas demonstracji w Berlinie w otoczeniu członków „Jugendwiderstand”.

Spór o Izrael dzieli niemiecką lewicę

Opisywany incydent wpisuje się w narastający konflikt wewnątrz niemieckich środowisk lewicowych dotyczący stosunku do Izraela. Tego samego weekendu w młodzieżowym centrum w berlińskiej dzielnicy Marzahn doszło do starć pomiędzy rywalizującymi grupami lewicowymi.

Jak informował portal „T-Online”, osoby określane przez przeciwników jako „syjoniści” miały zostać zastraszone przez zamaskowanych napastników uzbrojonych w drewniane pałki. Ostatecznie doszło do bójki, w której obie strony używały m.in. kijów bejsbolowych. Policja zatrzymała 29 osób.

Przed zajściem propaństwowa wobec Izraela grupa lewicowa opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym oskarżyła przeciwników o próbę przekształcenia ich „antyfaszystowskiego domu” w „antysyjonistyczne centrum”.

źródło: Bild

751 gwałtów zbiorowych w Niemczech w 2025 roku. Większość podejrzanych była już wcześniej znana policji

4

W 2025 roku w Niemczech odnotowano 751 przypadków gwałtów zbiorowych – wynika z odpowiedzi niemieckiego rządu na interpelację parlamentarną złożoną przez partię AfD. Dane pokazują również, że 72 proc. podejrzanych było już wcześniej notowanych przez policję. O sprawie jako pierwszy poinformował magazyn Focus.

Berlin niechlubnym liderem

Najwięcej takich przestępstw odnotowano w Berlinie, gdzie doszło do 118 gwałtów zbiorowych. To niemal czterokrotnie więcej, niż wynikałoby z udziału stolicy w liczbie mieszkańców Niemiec. Znacznie powyżej średniej krajowej znalazła się także Dolna Saksonia, gdzie skala tego typu przestępstw była około dwukrotnie wyższa od przeciętnej.

Z danych wynika również, że 80 proc. ofiar stanowili obywatele Niemiec.

Ponad połowa podejrzanych nie miała niemieckiego obywatelstwa

Wśród 1083 podejrzanych o udział w gwałtach zbiorowych znalazło się:

  • 110 obywateli Syrii,
  • 64 obywateli Afganistanu,
  • 46 obywateli Iraku,
  • 44 obywateli Turcji.

Łącznie 509 podejrzanych posiadało przynajmniej również obywatelstwo niemieckie, co stanowi 47 proc. wszystkich podejrzanych. Pozostałe 53 proc. stanowili cudzoziemcy.

72 proc. podejrzanych było już wcześniej notowanych

Niezależnie od obywatelstwa, zdecydowana większość sprawców była już wcześniej znana organom ścigania. 72 proc. podejrzanych, czyli niemal trzech na czterech, miało wcześniejsze konflikty z prawem i figurowało w policyjnych rejestrach. Mimo to – jak wynika z przedstawionych danych – nie udało się zapobiec popełnieniu kolejnych przestępstw.

Komentując te statystyki, polityk AfD Stephan Brandner stwierdził w rozmowie z Die Welt, że jest to „rażąca porażka wymiaru sprawiedliwości, służb bezpieczeństwa i polityki”.

Liczba przypadków nieznacznie spadła

Choć skala zjawiska pozostaje wysoka, w porównaniu z poprzednimi latami odnotowano niewielki spadek liczby przypadków:

  • 2025: 751,
  • 2024: 788,
  • 2023: 761,
  • 2022: 789.

Jak podkreślono w odpowiedzi rządu, przed 2015 rokiem zjawisko gwałtów zbiorowych było w Niemczech znacznie rzadsze. Tego rodzaju przestępstwa do dziś nie są wyodrębniane jako osobna kategoria w niemieckich statystykach kryminalnych, ponieważ nie istnieje odrębny typ czynu zabronionego określany jako „gwałt zbiorowy”.

Wiele osób zwraca uwagę na trwającą w Niemczech debatę dotyczącą ewentualnego związku między gwałtami zbiorowymi a nieuregulowaną migracją. Część polityków taki związek wskazuje, podczas gdy inni go kwestionują. Przykładowo przewodniczący partii Jan van Aken powiedział w marcu w programie „Ben Ungeskriptet”, że jego zdaniem większość sprawców to „biali i bardzo aryjscy” mężczyźni.

źródło: Bild

Szok w Niemczech. Nieznany sprawca wykorzystał seksualnie kucyka

3

Do bulwersującego zdarzenia doszło w niemieckim Duisburgu. Nieznany mężczyzna miał dopuścić się czynów seksualnych wobec kucyka na terenie azylu dla zwierząt. Sprawę bada policja, która zabezpieczyła nagrania z monitoringu i poszukuje świadków.

Policja została wezwana na teren ośrodka dla uratowanych zwierząt w Duisburgu w niedzielę po południu. Właścicielka zwierzęcia poinformowała funkcjonariuszy, że na nagraniach z monitoringu zobaczyła mężczyznę wykonującego czynności seksualne wobec kucyka.

Jak wyjaśniła, zdecydowała się przejrzeć zapis z kamer po tym, jak zauważyła, że ze zwierzęciem dzieje się coś niepokojącego. Według jej relacji kucyk sprawiał wrażenie, jakby odczuwał ból i zachowywał się inaczej niż zwykle.

Monitoring zarejestrował przestępstwo

Policjanci również przeanalizowali nagrania z monitoringu. Według ustaleń śledczych do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę około godziny 2:30. Sprawca pozostaje na razie nieznany.

Policja wszczęła postępowanie w sprawie naruszenia miru domowego oraz złamania przepisów ustawy o ochronie zwierząt. Funkcjonariusze apelują do osób, które w czasie zdarzenia przebywały w okolicy azylu dla zwierząt przy ulicy Fährstraße i mogły zauważyć coś podejrzanego, o zgłoszenie się do śledczych.

Policja ostrzega przed samosądem

Jak poinformowała rzeczniczka policji, nagrania z monitoringu w ostatnich dniach trafiły do mediów społecznościowych i szybko stały się viralem. Podkreśliła jednak, że materiały te nie zostały opublikowane przez policję, która przy prowadzeniu publicznych poszukiwań musi przestrzegać rygorystycznych przepisów prawa dotyczących publikacji zdjęć i nagrań.

W związku z tym policja zaapelowała również do mieszkańców, aby nie podejmowali prób samodzielnego wymierzania sprawiedliwości i nie dopuszczali się samosądu.

źródło: wdr.de

Koniec z 14 miesiącami Elterngeld? Niemiecki rząd planuje duże zmiany i większy udział ojców

2

Federalna minister ds. rodziny w Niemczech Karin Prien planuje istotne zmiany w zasadach przyznawania Elterngeld. Zgodnie z projektem ustawy maksymalny okres pobierania świadczenia ma zostać skrócony z 14 do 12 miesięcy. Jednocześnie rząd chce zachęcić ojców do większego zaangażowania w opiekę nad dziećmi, a wysokość samego świadczenia ma nieznacznie wzrosnąć.

Jak informuje portal Politico, projekt przewiduje, że Elterngeld będzie przysługiwał przez maksymalnie 12 miesięcy, ale tylko wtedy, gdy zarówno matka, jak i ojciec wykorzystają co najmniej po trzy miesiące urlopu rodzicielskiego.

Rzeczniczka kierowanego przez CDU Federalnego Ministerstwa Rodziny potwierdziła te informacje agencji dpa. Zaznaczyła jednak, że projekt ustawy znajduje się jeszcze na etapie uzgodnień między resortami i nie został ostatecznie przyjęty.

Jak mają wyglądać nowe zasady?

Projekt zakłada, że:

  • 3 miesiące świadczenia będą zarezerwowane wyłącznie dla matki,
  • 3 miesiące wyłącznie dla ojca,
  • pozostałe 6 miesięcy rodzice będą mogli dowolnie podzielić między sobą.

Z nowych ograniczeń wyłączone mają być osoby samotnie wychowujące dzieci.

Wyższe świadczenie

Minister Karin Prien proponuje również podniesienie kwot Elterngeld:

  • minimalna wysokość świadczenia ma wzrosnąć z 300 do 330 euro miesięcznie,
  • maksymalna kwota ma zostać zwiększona z 1.800 do 1.900 euro miesięcznie.

Bez zmian pozostanie natomiast podstawowa zasada naliczania świadczenia – Elterngeld nadal będzie wynosić maksymalnie 65 proc. wcześniejszego dochodu netto.

Rząd chce większego udziału ojców

Zmiany wpisują się w zapisy umowy koalicyjnej CDU/CSU i SPD. Koalicja zapowiedziała dalszy rozwój systemu Elterngeld poprzez stworzenie większych zachęt do partnerskiego podziału obowiązków rodzicielskich, ze szczególnym naciskiem na większy udział ojców w opiece nad dziećmi.

Dodatkowym powodem planowanych zmian są również oszczędności budżetowe. Minister Karin Prien ma bowiem w przyszłym roku ograniczyć wydatki swojego resortu o 500 milionów euro.

źródło: zeit.de

Cztery ważne zmiany dla kierowców w Niemczech! Weszły w życie od 1 lipca

0

Od 1 lipca w Niemczech obowiązują zmiany w przepisach ruchu drogowego, które dotyczą wszystkich kierowców. Nowelizacja ustawy o ruchu drogowym wydłuża czas na wystawienie mandatów, zaostrza kary za nielegalny handel punktami karnymi, wprowadza cyfrowe prawo jazdy oraz legalizuje wykorzystanie tzw. samochodów skanujących do kontroli parkowania.

Więcej czasu na wystawienie mandatu

Jedną z najważniejszych zmian jest wydłużenie terminu przedawnienia wykroczeń drogowych. Dotychczas kierowcy mogli liczyć na to, że po trzech miesiącach wykroczenie – np. przekroczenie prędkości czy nieprawidłowe parkowanie – ulegnie przedawnieniu, jeśli urząd nie zdążył zakończyć postępowania.

Od 1 lipca termin ten został wydłużony do sześciu miesięcy. Jak wyjaśnia ADAC, zmiana ma ułatwić ściganie sprawców wykroczeń, ponieważ wiele postępowań nie było dotychczas kończonych na czas.

Cyfrowe prawo jazdy jeszcze w tym roku

Nowe przepisy przewidują również możliwość korzystania z cyfrowego prawa jazdy. Będą mogły o nie ubiegać się osoby, które otrzymały plastikowe prawo jazdy wydane od 1 stycznia 1999 roku.

Na razie kierowcy muszą jednak uzbroić się w cierpliwość. Federalne Ministerstwo Transportu poinformowało, że trwają jeszcze prace nad przygotowaniem odpowiedniej infrastruktury technicznej. Udostępnienie cyfrowego dokumentu planowane jest do końca tego roku.

Cyfrowe prawo jazdy nie zastąpi tradycyjnego dokumentu, lecz będzie jego uzupełnieniem. Ma ono ułatwić m.in. korzystanie z usług mobilności, takich jak carsharing. Początkowo będzie obowiązywać wyłącznie na terenie Niemiec, jednak docelowo ma być uznawane również w innych krajach Unii Europejskiej zgodnie z czwartą unijną dyrektywą dotyczącą praw jazdy.

Koniec z handlem punktami karnymi

Nowelizacja zamyka również lukę prawną dotyczącą tzw. handlu punktami karnymi.

Dotychczas zdarzało się, że osoby, którym groziła utrata prawa jazdy po uzbieraniu ośmiu punktów w rejestrze kierowców, wskazywały inną osobę jako sprawcę wykroczenia. Istniały nawet firmy oferujące odpłatne znalezienie tzw. „słupów”, którzy przejmowali punkty karne na siebie.

Od 1 lipca takie działanie zostało uznane za świadome wprowadzanie organów w błąd co do sprawcy wykroczenia drogowego. Za takie oszustwo grozi teraz grzywna do 30 tys. euro, a także postępowanie karne.

Samochody skanujące będą kontrolować parkowanie

Nowe przepisy legalizują również wykorzystywanie tzw. Scan-Cars, czyli pojazdów wyposażonych w kamery i specjalne oprogramowanie do automatycznej kontroli parkowania.

Podczas przejazdu samochody skanują tablice rejestracyjne i porównują je z bazami danych, sprawdzając, czy pojazd posiada ważne uprawnienia do parkowania, np. opłacony bilet lub identyfikator mieszkańca.

System może także wykrywać inne wykroczenia, takie jak parkowanie w miejscu objętym zakazem postoju, wykorzystując dane o lokalizacji pojazdu.

Dzięki nowym przepisom władze będą mogły cyfrowo kontrolować parkingi w centrach miast oraz strefach z ograniczonym czasem postoju. Oznacza to, że wykroczenia parkingowe będą wykrywane znacznie szybciej i częściej.

Ministerstwo Transportu podkreśla jednak, że skuteczne działanie systemu wymaga cyfrowych zezwoleń na parkowanie powiązanych z numerami rejestracyjnymi. W przyszłości wpisanie numeru rejestracyjnego przy parkomacie może stać się obowiązkowe, choć decyzję w tej sprawie będą podejmować lokalne władze.

Do czasu pełnej cyfryzacji wszystkich uprawnień do parkowania po kontroli wykonanej przez Scan-Car nadal konieczna będzie również tradycyjna kontrola przeprowadzana przez pracownika.

źródło: ADAC