NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Nawet 500 euro kary za papierosa! Niemiecki land zaostrza przepisy

0

Nowe przepisy weszły w życie 1 czerwca

Od 1 czerwca w Badenii-Wirtembergii obowiązują znacznie surowsze przepisy dotyczące palenia w miejscach publicznych. Władze landu znowelizowały ustawę o ochronie osób niepalących, rozszerzając listę miejsc objętych zakazem. Nowe regulacje dotyczą nie tylko tradycyjnych papierosów. Po raz pierwszy przepisy obejmują również e-papierosy, waporyzatory oraz szisze. Osoby, które nie będą przestrzegać nowych zasad, muszą liczyć się z wysokimi karami finansowymi.

W tych miejscach palenie jest teraz zabronione

Zgodnie z nowymi przepisami zakaz palenia obowiązuje w wielu ogólnodostępnych miejscach publicznych. Na liście znalazły się między innymi:

  • place zabaw dla dzieci,
  • przystanki autobusowe,
  • przystanki tramwajowe,
  • zewnętrzne strefy ogrodów zoologicznych,
  • tereny parków rozrywki,
  • obszary odkrytych basenów i kąpielisk.

Dodatkowo ze szkolnych dziedzińców mają całkowicie zniknąć wyznaczone wcześniej strefy dla palaczy. Władze argumentują, że celem zmian jest lepsza ochrona dzieci, młodzieży oraz osób niepalących przed biernym wdychaniem dymu.

Niejasności wokół przystanków

Choć nowe przepisy już obowiązują, część ekspertów i samorządowców zwraca uwagę na problemy interpretacyjne. Najwięcej wątpliwości budzi kwestia przystanków komunikacji miejskiej. Nie sprecyzowano bowiem dokładnie, jak duży obszar wokół przystanku jest objęty zakazem. Nie wiadomo między innymi, czy ograniczenia dotyczą wyłącznie miejsca oczekiwania pasażerów, czy również przylegających chodników oraz pobliskich przestrzeni publicznych. To może prowadzić do sporów dotyczących egzekwowania nowych regulacji.

W restauracjach nadal można palić, ale pod warunkami

Mimo zaostrzenia przepisów całkowity zakaz palenia w gastronomii nie został wprowadzony. Restauracje mogą nadal udostępniać pomieszczenia dla palaczy, jednak muszą spełnić określone wymogi. Takie pomieszczenia muszą być całkowicie oddzielone od pozostałej części lokalu, a wstęp do nich mogą mieć wyłącznie osoby pełnoletnie. Wyjątek przewidziano również dla niewielkich lokali gastronomicznych. Jeżeli powierzchnia sali dla gości nie przekracza 75 metrów kwadratowych, właściciel może zezwolić na palenie w całym lokalu. Warunkiem jest jednak brak ciepłych posiłków w ofercie oraz wyraźne oznaczenie obiektu jako lokalu dla palaczy.

Co z barami z sziszą?

Podobne zasady dotyczą lokali oferujących sziszę. Jednocześnie ustawodawca przewidział wyjątek dla barów sziszowych, które funkcjonowały już przed wejściem nowych przepisów w życie. Takie lokale nie będą musiały dostosowywać się do wszystkich nowych ograniczeń.

Wyjątki dla szpitali i domów opieki

Nowelizacja przewiduje również szczególne rozwiązania dla niektórych placówek. Specjalne pomieszczenia dla palaczy mogą nadal funkcjonować między innymi:

  • na oddziałach opieki paliatywnej,
  • w placówkach psychiatrycznych,
  • w domach opieki.

W każdym przypadku konieczne jest jednak spełnienie określonych wymogów prawnych i organizacyjnych. Przepisy przewidują również wyjątki związane z działalnością artystyczną oraz niektórymi czynnościami prowadzonymi przez policję, na przykład podczas przesłuchań.

Kary mogą być bardzo wysokie

Za złamanie nowych przepisów grożą dotkliwe sankcje finansowe. Osoba przyłapana na paleniu w miejscu objętym zakazem może otrzymać mandat w wysokości do 200 euro. Jeżeli naruszenie przepisów się powtórzy, kara może wzrosnąć nawet do 500 euro. Jeszcze wyższe sankcje przewidziano dla właścicieli i operatorów obiektów. Jeżeli nie będą egzekwować zakazu palenia, mogą zostać ukarani grzywną sięgającą 3300 euro. W przypadku kolejnych naruszeń wysokość kary może wzrosnąć nawet do 6500 euro.

Burmistrz Tybingi krytykuje nowe regulacje

Do nowych przepisów sceptycznie odniósł się Boris Palmer. W opublikowanym wpisie w mediach społecznościowych zwrócił uwagę przede wszystkim na nieprecyzyjne zapisy dotyczące przystanków komunikacji miejskiej. Palmer przypomniał, że już podczas prac legislacyjnych Rada Kontroli Norm Badenii-Wirtembergii wskazywała na problem braku jasnego określenia granic obszaru objętego zakazem. Jego zdaniem ustawodawca nie wyjaśnił, gdzie dokładnie kończy się strefa przystanku, co może powodować trudności zarówno dla mieszkańców, jak i służb odpowiedzialnych za egzekwowanie nowych przepisów.

Badenia-Wirtembergia stawia na ochronę osób niepalących

Mimo pojawiających się kontrowersji nowe przepisy oznaczają jedno z największych zaostrzeń zasad dotyczących palenia w Niemczech w ostatnich latach. Władze Badenii-Wirtembergii podkreślają, że głównym celem zmian jest ograniczenie narażenia osób postronnych na dym tytoniowy oraz dostosowanie prawa do nowych form używania nikotyny, takich jak e-papierosy i waporyzatory. Dla palaczy oznacza to jednak konieczność zwracania jeszcze większej uwagi na miejsca, w których sięgają po papierosa. W przeciwnym razie mogą narazić się na wysokie kary finansowe.

źródło: n-tv.de

Niemiecka urzędniczka chce kontrolować AI. Bo algorytm może… kogoś urazić

1

W Niemczech trwa dyskusja o regulacji sztucznej inteligencji

Pełnomocniczka rządu federalnego ds. przeciwdziałania dyskryminacji Ferda Ataman opowiedziała się za wprowadzeniem nowych regulacji dotyczących sztucznej inteligencji i algorytmów. Jej zdaniem obecne przepisy nie zapewniają obywatelom wystarczającej ochrony przed przypadkami dyskryminacji, do których może dochodzić za pośrednictwem systemów komputerowych. Swoje stanowisko przedstawiła podczas konferencji prasowej w Berlinie, gdzie wraz z Evą Andrades, dyrektor zarządzającą Niemieckiego Stowarzyszenia Przeciwdziałania Dyskryminacji, zaprezentowała raport za 2025 rok.

Algorytmy coraz częściej podejmują ważne decyzje

Według Ataman problem staje się coraz bardziej istotny, ponieważ algorytmy i systemy sztucznej inteligencji są wykorzystywane w wielu obszarach życia. Chodzi między innymi o procesy rekrutacyjne, przydzielanie mieszkań czy ocenę klientów przez firmy ubezpieczeniowe. W takich sytuacjach decyzje mające wpływ na życie ludzi mogą być podejmowane częściowo lub całkowicie przez systemy informatyczne. Pełnomocniczka podkreśliła, że osoby korzystające z takich usług powinny być chronione przed ewentualną dyskryminacją wynikającą z działania algorytmów.

Postulat zmian w ustawie o równym traktowaniu

Ataman zaapelowała do Bundestagu o uwzględnienie sztucznej inteligencji i algorytmów w planowanej reformie niemieckiej ustawy o równym traktowaniu (Allgemeines Gleichbehandlungsgesetz – AGG). Jej zdaniem w projekcie zmian zabrakło przepisów odnoszących się do nowych technologii, mimo że ich znaczenie stale rośnie. Jak zaznaczyła, jeśli kwestia dyskryminacji przez sztuczną inteligencję nie zostanie wyraźnie ujęta w ustawie, w niemieckim systemie prawnym pozostanie poważna luka ochronna.

Obywatele powinni wiedzieć, dlaczego algorytm podjął decyzję

Jednym z najważniejszych postulatów pełnomocniczki jest wprowadzenie ustawowego prawa do uzyskania informacji o sposobie działania algorytmu w konkretnym przypadku. Obecnie osoba, która podejrzewa, że została potraktowana niesprawiedliwie przez system sztucznej inteligencji, nie ma prawa dowiedzieć się, dlaczego podjęto wobec niej określoną decyzję. Ataman chce, aby podobne uprawnienia obowiązywały również na poziomie krajowym. Wskazuje przy tym na przepisy unijnego aktu o sztucznej inteligencji (AI Act), które przewidują określone obowiązki informacyjne. Jej zdaniem dostęp do takich informacji pozwoliłby zarówno obywatelom, jak i organizacjom zajmującym się walką z dyskryminacją lepiej oceniać działanie wykorzystywanych systemów.

„Szczególnie niebezpieczna luka w ochronie”

Podczas konferencji prasowej Ferda Ataman podkreśliła, że obecne przepisy nie odpowiadają na pytanie, co dzieje się w sytuacji, gdy źródłem dyskryminacji nie jest człowiek, lecz program komputerowy. Zwróciła uwagę, że niemiecka ustawa o równym traktowaniu nie odnosi się obecnie do takich przypadków. Brakuje również orzecznictwa sądowego, które mogłoby wyznaczyć kierunek interpretacji prawa. Według pełnomocniczki oznacza to istnienie „szczególnie niebezpiecznej luki w ochronie”, która wymaga pilnego usunięcia.

Krytyka planowanej reformy

Postulaty dotyczące sztucznej inteligencji są częścią szerszej debaty nad reformą niemieckich przepisów antydyskryminacyjnych. Rząd federalny przygotował projekt zmian w ustawie AGG, jednak zdaniem Ataman proponowane rozwiązania są niewystarczające. Pełnomocniczka oceniła, że projekt nie odpowiada rzeczywistym potrzebom reformy i nie zapewnia skutecznej ochrony osobom doświadczającym dyskryminacji.

Co przewiduje projekt rządu?

Jednym z elementów przygotowywanej reformy jest wydłużenie terminu na wniesienie pozwu w sprawach dotyczących dyskryminacji o dwa miesiące. To właśnie ten zapis znalazł się wśród punktów szczególnie krytykowanych przez Ataman. Jej zdaniem zmiany są zbyt ograniczone i nie rozwiązują najważniejszych problemów związanych z ochroną praw obywateli. Według pełnomocniczki jedynie w obszarze ochrony przed molestowaniem seksualnym można mówić o pewnych, choć niewielkich, postępach.

Rząd „zmarnował szansę”?

Podsumowując swoje stanowisko, Ferda Ataman stwierdziła, że niemiecki rząd nie wykorzystał okazji do stworzenia skutecznego narzędzia prawnego chroniącego przed dyskryminacją. Jej zdaniem nowe technologie już dziś wpływają na decyzje dotyczące zatrudnienia, mieszkania czy usług finansowych, dlatego przepisy powinny nadążać za tymi zmianami. Debata wokół reformy ustawy o równym traktowaniu prawdopodobnie będzie kontynuowana w najbliższych miesiącach. Jednym z głównych tematów pozostanie pytanie, w jaki sposób państwo powinno kontrolować wykorzystanie sztucznej inteligencji i chronić obywateli przed ewentualnymi nadużyciami związanymi z automatycznym podejmowaniem decyzji.

źródło: n-tv.de

Chrześcijanie na celowniku w Niemczech? Przerażający bilans ataków na kościelną kawiarnię

0

Po niespełna trzech latach kawiarnia kończy działalność

Konserwatywny kościół Zeal Church z Lipska poinformował o zamknięciu prowadzonej przez siebie kawiarni Stay-Café. Decyzja została podjęta po serii 26 ataków przypisywanych środowiskom lewicowych ekstremistów.

Jak wyjaśnił pastor René Wagner podczas niedzielnego nabożeństwa, była to bardzo trudna decyzja, podyktowana względami finansowymi. Podkreślił, że za projektem stały miejsca pracy, marzenia, ogromne zaangażowanie członków wspólnoty, a także zainwestowane pieniądze i lata wysiłku.

„Lewicowi ekstremiści nie wygrali”

Mimo zamknięcia lokalu pastor kilkukrotnie podkreślał, że sprawcy ataków nie osiągnęli swojego celu. – Lewicowi ekstremiści w Lipsku nie wygrali – powiedział podczas wystąpienia.

Wagner zwrócił uwagę, że przez wiele lat konserwatywni chrześcijanie w Niemczech praktycznie nie byli obecni w debacie publicznej. Jego zdaniem sytuacja zmieniła się w ostatnim czasie, gdy media publiczne zaczęły publikować materiały dokumentalne poświęcone konserwatywnym wspólnotom chrześcijańskim.

Pastor krytycznie odniósł się do niektórych reportaży emitowanych przez niemieckie stacje publiczne ARD i ZDF, które przedstawiały zaangażowanych chrześcijan w negatywnym świetle. Jednocześnie zaznaczył, że dzięki temu temat działalności konserwatywnych wspólnot religijnych stał się bardziej widoczny w przestrzeni publicznej.

Wspólnota nie zamierza rezygnować ze swojej działalności

René Wagner zapewnił, że zamknięcie kawiarni nie oznacza rezygnacji z działalności religijnej. Jak podkreślił, misją wspólnoty nigdy nie była sprzedaż kawy czy wypieków, lecz działalność duszpasterska i ewangelizacyjna. Zapowiedział dalsze prowadzenie nabożeństw, modlitw oraz chrztów. Według jego deklaracji dotychczasowa przestrzeń zajmowana przez kawiarnię ma być nadal wykorzystywana przez wspólnotę, choć szczegóły przyszłych planów nie zostały jeszcze przedstawione.

Seria ataków od momentu otwarcia

Stay-Café rozpoczęła działalność we wrześniu 2023 roku. Jak podaje wspólnota, pierwsze akty wandalizmu pojawiły się niemal natychmiast po otwarciu lokalu. Najpoważniejsze szkody spowodował atak z użyciem kwasu masłowego przeprowadzony w nocy z Wigilii na pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia. Według przedstawicieli kościoła straty wyniosły około 20 tysięcy euro. Oprócz tego lokal wielokrotnie stawał się celem innych działań, takich jak wybijanie szyb, niszczenie elewacji czy wykonywanie graffiti. Dodatkowe koszty generowały również przymusowe zamknięcia lokalu po kolejnych incydentach.

Lewicowi ekstremiści tłumaczyli swoje działania

Na portalu Indymedia osoby identyfikujące się ze środowiskami lewicowo-ekstremistycznymi uzasadniały swoje działania poglądami wspólnoty. Według zamieszczonych tam wpisów kawiarnia miała być prowadzona przez „fundamentalistycznych” i „skrajnie konserwatywnych” chrześcijan oraz reprezentować postawy określane przez autorów jako „wrogie wobec osób LGBT” i „mizoginiczne”. Z tego powodu autorzy wpisów deklarowali, że celem ich działań jest doprowadzenie lokalu do finansowego upadku.

Jakie poglądy reprezentuje Zeal Church?

Zeal Church to chrześcijańska wspólnota zielonoświątkowa działająca w Niemczech. Choć wyróżnia się nowoczesnym stylem nabożeństw i dopuszcza kobiety do pełnienia funkcji pastorek, w kwestiach etycznych i rodzinnych prezentuje raczej konserwatywne stanowisko. Wspólnota nie udziela ślubów parom jednopłciowym oraz opowiada się za ochroną życia nienarodzonych dzieci.

Zarzuty wobec władz miasta

Pastor Wagner skrytykował również postawę władz Lipska. Jego zdaniem miasto do dziś nie uznało politycznego i religijnego charakteru ataków. Jak podkreśla, chodzi nie tylko o zniszczenie lokalu, lecz także o ataki wymierzone w chrześcijańską tożsamość wspólnoty, jej teologię oraz konserwatywne rozumienie małżeństwa i rodziny.

Władze miasta prezentowały jednak inne stanowisko. W przeszłości przedstawiciele magistratu argumentowali, że ataki były wymierzone przede wszystkim w działalność komercyjną kawiarni, a nie bezpośrednio w praktyki religijne prowadzone przez wspólnotę. Zdaniem urzędników nie doszło więc do ograniczenia wolności religijnej, ponieważ nabożeństwa i inne działania kościoła mogły odbywać się nadal.

Pastor: „Wrogość wobec chrześcijan w Europie rośnie”

René Wagner wyraził przekonanie, że podobnych incydentów może w przyszłości przybywać. Jego zdaniem w Europie rośnie liczba ataków na kościoły i instytucje chrześcijańskie, dlatego wierzący powinni głośno mówić o takich przypadkach. Jednocześnie podkreślił, że odpowiedzią wspólnoty nie będzie nienawiść ani chęć odwetu.

Według pastora konieczne jest jednak egzekwowanie prawa, pociąganie sprawców do odpowiedzialności oraz zwracanie uwagi opinii publicznej na zjawiska, które mogą negatywnie wpływać na społeczne współistnienie różnych grup i środowisk w Niemczech.

Sprawa zamknięcia kawiarni Stay-Café ponownie wywołała debatę na temat granic protestu politycznego, wolności religijnej oraz narastających napięć ideologicznych w niemieckim społeczeństwie.

źródło: bild.de

Niemcy szykują nowy system deportacji. UE zgodziła się na centra odsyłania migrantów poza granicami wspólnoty

1

Przełomowa decyzja Unii Europejskiej

Po latach sporów dotyczących polityki migracyjnej państwa członkowskie Unii Europejskiej oraz Parlament Europejski osiągnęły porozumienie w sprawie nowego systemu powrotów migrantów. Nowe przepisy przewidują możliwość kierowania osób, którym odmówiono prawa do azylu, do specjalnych ośrodków znajdujących się poza granicami Unii Europejskiej. To właśnie stamtąd mają być organizowane ich deportacje do krajów pochodzenia. Porozumienie zostało potwierdzone przez cypryjską prezydencję w Radzie UE. Ostateczna akceptacja przez Parlament Europejski i państwa członkowskie jest uznawana za formalność.

Odrzucony wniosek azylowy będzie oznaczał przeniesienie do ośrodka poza UE

Zgodnie z nowymi zasadami osoby, które nie otrzymają statusu ochronnego i nie opuszczą Unii dobrowolnie, będą mogły zostać przeniesione do specjalnych centrów zlokalizowanych w państwach trzecich. To właśnie tam mają być prowadzone procedury związane z ich wydaleniem z Europy. Z nowych przepisów wyłączono małoletnich bez opieki. Nie dotyczy to jednak rodzin z dziećmi, które również mogą zostać objęte nowym systemem. Państwa spoza UE, które zgodzą się prowadzić takie ośrodki, mają otrzymywać wsparcie finansowe lub ułatwienia wizowe.

Niemcy już szukają partnerów do realizacji planu

Niemcy należą do krajów aktywnie wspierających nowe rozwiązanie. Jak wynika z informacji przekazanych przez niemieckie media, rząd federalny prowadzi już rozmowy z potencjalnymi państwami partnerskimi, które mogłyby przyjmować osoby przeznaczone do deportacji. Jednym z głównych zwolenników projektu jest niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU), który od miesięcy opowiada się za zaostrzeniem polityki migracyjnej. Na razie nie ujawniono, które kraje mogłyby uczestniczyć w nowym systemie.

Surowsze konsekwencje dla osób odmawiających wyjazdu

Nowe regulacje przewidują również dodatkowe środki wobec migrantów, którzy będą utrudniać lub odmawiać wykonania decyzji o opuszczeniu kraju. W takich przypadkach możliwe będzie między innymi:

  • odebranie świadczeń socjalnych,
  • zatrzymanie dokumentów podróży,
  • zastosowanie aresztu deportacyjnego.

Standardowy maksymalny okres takiego zatrzymania ma wynosić do 24 miesięcy. W szczególnych przypadkach będzie mógł zostać wydłużony nawet do 30 miesięcy. Co istotne, pod koniec ubiegłego roku UE przyjęła już podstawy prawne umożliwiające dalsze przenoszenie części procedur azylowych poza granice wspólnoty.

Europa wyciągnęła wnioski z wcześniejszych niepowodzeń

W ostatnich latach podobne rozwiązania próbowały wdrażać pojedyncze państwa. Włochy planowały utworzenie ośrodków dla migrantów w Albanii, jednak projekt napotkał problemy prawne i trafił przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Jeszcze większym echem odbił się brytyjski plan wysyłania osób ubiegających się o azyl do Rwandy. Program kosztował około 830 milionów euro, ale ostatecznie został zablokowany przez sądy. Według zwolenników nowego systemu Unia Europejska opracowała rozwiązanie różniące się od wcześniejszych projektów i mające większe szanse na skuteczne wdrożenie.

Coraz więcej deportacji, coraz mniej wniosków azylowych

Z danych przytoczonych przez unijnych polityków wynika, że skuteczność deportacji w Europie stopniowo rośnie. W 2025 roku około 28 proc. osób zobowiązanych do opuszczenia UE faktycznie zostało odesłanych do swoich krajów. Jednocześnie liczba nowych wniosków azylowych systematycznie spada. Szczególnie widoczne jest to w Niemczech, gdzie w maju odnotowano najniższą liczbę nowych wniosków azylowych od 2020 roku. Zmniejsza się również liczba nielegalnych przekroczeń granic.

Politycy: bez skutecznych powrotów system traci wiarygodność

Porozumienie poparła między innymi europosłanka CDU Lena Düpont, pełniąca funkcję rzeczniczki Europejskiej Partii Ludowej do spraw polityki wewnętrznej. Jej zdaniem osoby potrzebujące ochrony powinny ją otrzymywać, natomiast osoby niespełniające warunków azylowych muszą opuszczać Europę. Według polityk tylko skuteczne wykonywanie decyzji deportacyjnych może zapewnić długoterminowe funkcjonowanie europejskiego paktu migracyjnego. Podobne stanowisko przedstawił unijny komisarz do spraw wewnętrznych i migracji Magnus Brunner. Podkreślił on, że nowe porozumienie stanowi kolejny ważny krok w zmianie europejskiej polityki migracyjnej. Jego zdaniem osoby, które nie mają prawa przebywać na terytorium Unii Europejskiej, powinny skutecznie opuszczać jej granice, a nowe przepisy mają zwiększyć kontrolę nad wykonywaniem decyzji deportacyjnych.

Niemcy liczą na skuteczniejsze odsyłanie migrantów

Nowe przepisy są postrzegane przez niemiecki rząd jako jedno z kluczowych narzędzi mających usprawnić politykę migracyjną. Berlin liczy, że możliwość kierowania migrantów do ośrodków poza UE pozwoli zwiększyć liczbę skutecznie przeprowadzanych deportacji i ograniczyć przypadki pozostawania w Europie osób, które otrzymały prawomocną decyzję o opuszczeniu kraju. Jeżeli proces legislacyjny zakończy się zgodnie z planem, Unia Europejska po raz pierwszy stworzy jednolite ramy prawne umożliwiające funkcjonowanie takich centrów na szeroką skalę.

źródło: bild.de

Niemcy: właściciel sklepu skazany za tabliczkę „Zakaz wstępu dla Żydów”. Sąd mówi o podżeganiu do nienawiści

0

Antysemicki napis wywołał oburzenie w całym kraju

Sąd Rejonowy we Flensburgu skazał 60-letniego właściciela sklepu z używanymi przedmiotami za podżeganie do nienawiści. Powodem był antysemicki napis, który mężczyzna umieścił w witrynie swojego lokalu we wrześniu 2025 roku.

Na wywieszonym ogłoszeniu znajdował się między innymi napis: „Żydzi mają tutaj zakaz wstępu!!!”. Kartka była dobrze widoczna dla przechodniów i pozostawała w oknie sklepu przez około cztery godziny. Sprawa wywołała duże poruszenie nie tylko w Niemczech, ale również za granicą.

Wyrok: sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu

Sąd uznał mężczyznę za winnego podżegania do nienawiści zgodnie z § 130 niemieckiego kodeksu karnego. W rezultacie 60-latek został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Dodatkowo, jako jeden z warunków okresu próbnego, będzie musiał wpłacić 1200 euro na rzecz miejsca pamięci byłego obozu koncentracyjnego w Ladelund. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Sąd: napis przypominał nazistowskie bojkoty

Uzasadniając orzeczenie, sędzia podkreśliła, że oskarżony podżegał do nienawiści wobec Żydów mieszkających w Niemczech oraz naruszył ich godność poprzez publiczne poniżenie i dyskryminację. Zdaniem sądu mężczyzna doskonale wiedział, co robi.

Sędzia wskazała, że treść ogłoszenia miała świadomie nawiązywać do nazistowskich wezwań do bojkotu żydowskich sklepów i przedsiębiorców z czasów III Rzeszy. Jak zaznaczono podczas rozprawy, nie był to spontaniczny wybryk ani działanie chronione wolnością słowa. – To było podżeganie i tworzenie nastrojów nienawiści, a nie dopuszczalna forma wyrażania opinii – stwierdził sąd.

Oskarżony przyznał się do winy

Podczas procesu mężczyzna przyznał, że to on wywiesił kontrowersyjny napis. Oświadczenie w jego imieniu odczytał adwokat. Oskarżony wyraził żal z powodu swojego postępowania i zapewnił, że nie chciał zranić uczuć członków społeczności żydowskiej. Zadeklarował również, że podobna sytuacja nie powtórzy się w przyszłości.

Tłumaczył się wojną w Strefie Gazy

W trakcie wcześniejszego postępowania przygotowawczego mężczyzna próbował uzasadniać swoje zachowanie konfliktem na Bliskim Wschodzie. Podczas przesłuchania przez policję twierdził, że wszyscy znani mu Żydzi popierają działania wojenne w Strefie Gazy. Później przyznał jednak, że błędnie uogólnił swoje przekonania i powinien był odróżniać osoby popierające wojnę od tych, które są jej przeciwne.

Interweniowała policja

Jak ustalono podczas procesu, właściciel sklepu usunął kartkę z witryny dopiero po stanowczej interwencji policji. Następnie miał jeszcze zawiesić ją wewnątrz swojego lokalu. Sprawa szybko stała się głośna. Informowały o niej liczne niemieckie i zagraniczne media.

Zgłoszenia napływały także z zagranicy

Według informacji przekazanych przez sąd w związku z incydentem wpłynęły łącznie 24 zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Część zgłoszeń pochodziła nie tylko z Niemiec, ale również z innych krajów. Skala reakcji pokazała, jak duże oburzenie wywołał antysemicki napis i jego historyczne skojarzenia z prześladowaniami Żydów w czasach narodowego socjalizmu.

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny

Orzeczenie zostało wydane w ramach porozumienia pomiędzy stronami postępowania. Z tego względu uczestnicy procesu nie mogą skutecznie zrzec się prawa do odwołania. Oznacza to, że wyrok może jeszcze zostać zaskarżony. Zgodnie z niemieckimi przepisami obowiązuje tygodniowy termin na wniesienie środka odwoławczego. Sprawa ponownie wywołała w Niemczech debatę na temat granic wolności słowa, odpowiedzialności za publiczne wypowiedzi oraz walki z antysemityzmem.

źródło: lto.de

Strzelanina w Dolnej Saksonii. Mężczyzna walczy o życie, sprawca uciekł

0

Krwawe wydarzenia w centrum Buxtehude

Do dramatycznych wydarzeń doszło w poniedziałek wieczorem w mieście Buxtehude w niemieckim kraju związkowym Dolna Saksonia. W jednym z budynków wielorodzinnych przy ulicy Bahnhofstraße padło kilka strzałów. W wyniku zdarzenia ciężko ranny został mężczyzna, którego stan lekarze określają jako krytyczny. Policja została zaalarmowana około godziny 19:15. Na miejsce natychmiast skierowano liczne patrole oraz służby ratunkowe.

Ranny mężczyzna znaleziony przed wejściem do budynku

Jak przekazał rzecznik policji, funkcjonariusze po przybyciu na miejsce odnaleźli mężczyznę z obrażeniami postrzałowymi. Poszkodowany leżał przed wejściem do budynku mieszkalnego. Na obecnym etapie śledztwa nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób znalazł się w tym miejscu. – Znaleziono mężczyznę rannego w wyniku postrzału – potwierdził rzecznik policji. – Nie możemy jeszcze powiedzieć, jak ta osoba znalazła się przed budynkiem – dodał.

Ofiara w stanie zagrożenia życia

Według informacji przekazanych przez niemieckie media stan postrzelonego jest bardzo ciężki. Mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie lekarze rozpoczęli pilną operację ratującą życie. Służby nie ujawniły dotychczas wieku ani tożsamości ofiary.

Świadkowie słyszeli kilka strzałów

Przed przyjazdem policji okoliczni mieszkańcy oraz świadkowie usłyszeli kilka wystrzałów dochodzących z budynku przy Bahnhofstraße. Informacje te są obecnie analizowane przez śledczych, którzy próbują odtworzyć dokładny przebieg zdarzenia oraz ustalić, co doprowadziło do użycia broni.

Trwa obława na sprawcę

Największe obawy budzi fakt, że sprawca nadal pozostaje na wolności. Policja potwierdziła, że osoba odpowiedzialna za strzelaninę zdołała uciec przed przybyciem funkcjonariuszy. W rejonie zdarzenia nadal prowadzone są intensywne działania poszukiwawcze. Na miejscu przez wiele godzin pracowały liczne patrole policyjne zabezpieczające teren oraz zbierające ślady.

Utrudnienia w centrum miasta

W związku z prowadzonym śledztwem policja zamknęła ulicę Bahnhofstraße dla ruchu. Wstrzymano również kursowanie komunikacji publicznej w tej części miasta. Mieszkańcy muszą liczyć się z utrudnieniami do czasu zakończenia czynności prowadzonych przez służby.

Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia

Na razie nie są znane motywy strzelaniny ani relacje pomiędzy ofiarą a sprawcą. Funkcjonariusze przesłuchują świadków i zabezpieczają materiał dowodowy, który ma pomóc w ustaleniu przebiegu wydarzeń. Śledztwo znajduje się na wczesnym etapie, dlatego policja nie wyklucza żadnego scenariusza. Priorytetem pozostaje obecnie zatrzymanie sprawcy oraz wyjaśnienie wszystkich okoliczności tej dramatycznej strzelaniny.

źródło: bild.de

Pijany 16-latek zaatakował maszynistę w Saksonii. Interweniował pasażer z gazem pieprzowym

2

Groźny incydent w pociągu regionalnym w Niemczech

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w pociągu regionalnym RB33 w niemieckiej Saksonii. Pijany 16-letni obywatel Ukrainy najpierw nękał konduktorkę, a następnie brutalnie zaatakował maszynistę. Dopiero interwencja jednego z pasażerów oraz przybycie policji pozwoliły opanować sytuację. Według informacji przekazanych przez niemiecką policję federalną nastolatek podróżował wraz z kolegą. Obaj byli pod wpływem alkoholu.

Niebezpieczne zachowanie na torach

Jeszcze przed wejściem do pociągu 16-latek i jego znajomy przebiegli przez tory kolejowe na przystanku Ottendorf-Okrilla Nord, aby zdążyć na odjeżdżający skład. Niebezpieczne zachowanie zostało zauważone przez konduktorkę, która je nagrała. To najwyraźniej nie spodobało się nastolatkowi. Po odjeździe pociągu młody Ukrainiec zaczął nękać pracownicę kolei. Sytuację zauważył maszynista, który postanowił zareagować i pomóc swojej koleżance z pracy.

Brutalny atak na maszynistę

Pociąg został zatrzymany na trasie do miejscowości Laußnitz. Kiedy maszynista podszedł do konduktorki, sytuacja gwałtownie się zaostrzyła. Jak poinformował rzecznik niemieckiej policji federalnej, 16-latek natychmiast zaatakował pracownika kolei. „Nastolatek brutalnie zaatakował maszynistę, uderzał go w twarz, przewrócił na ziemię i kopał” – przekazał rzecznik. Atak był na tyle gwałtowny, że konieczna okazała się interwencja jednego z pasażerów.

Pasażer użył gazu pieprzowego

23-letni pasażer postanowił pomóc zaatakowanemu maszyniście. W trakcie interwencji użył gazu pieprzowego przeciwko agresorowi. Choć środek obezwładniający pomógł przerwać atak, jego użycie miało również niepożądane skutki. Gaz podrażnił oczy i drogi oddechowe kilku osób znajdujących się w pobliżu. Poszkodowani zostali maszynista, konduktorka oraz jeden z pasażerów. Mimo to agresor odstąpił od dalszego bicia swojej ofiary i zdecydował się uciec z pociągu.

Policja zatrzymała nastolatka w lesie

Ucieczka nie trwała długo. Na miejsce została już wcześniej wezwana policja krajowa, która rozpoczęła poszukiwania sprawcy. Funkcjonariusze odnaleźli 16-latka w pobliskim kompleksie leśnym i dokonali jego zatrzymania. Podczas kontroli okazało się, że nastolatek miał przy sobie zakazany nóż jednoręczny. Po przesłuchaniu został przekazany pod opiekę swojej matki.

Kolega także był pijany

Problemy miał również towarzysz zatrzymanego. Jak ustalili funkcjonariusze, on także znajdował się pod wpływem alkoholu. Ze względu na swój stan został przekazany służbom zajmującym się opieką nad nieletnimi.

Śledztwo trwa

Niemieckie służby wyjaśniają obecnie wszystkie okoliczności zdarzenia. Badany jest zarówno przebieg ataku, jak i ewentualne zarzuty, które zostaną postawione 16-latkowi. Sprawa ponownie zwróciła uwagę na problem agresji wobec pracowników kolei oraz zagrożeń, jakie mogą stwarzać nietrzeźwi pasażerowie korzystający z transportu publicznego.

źródło: bild.de

Tragiczna zbrodnia w Hamburgu. Mężczyzna śmiertelnie ugodzony nożem w supermarkecie

1

Śmiertelny atak w sklepie REWE

Do tragicznego zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem w Hamburgu. W jednym z supermarketów sieci REWE wybuchła kłótnia pomiędzy dwoma mężczyznami, która zakończyła się śmiertelnym atakiem nożem.

Według informacji przekazanych przez niemieckie media, do zdarzenia doszło około godziny 21:30 w sklepie przy ulicy Stresemannstraße. Z nieustalonych dotąd przyczyn pomiędzy dwoma mężczyznami doszło do sprzeczki. W pewnym momencie jeden z nich wyciągnął nóż i zaatakował swojego przeciwnika.

Ofiara nie przeżyła odniesionych obrażeń

Atak nie zakończył się wewnątrz sklepu. Jak wynika ze wstępnych ustaleń śledczych, konflikt przeniósł się na zewnątrz budynku. Tam ciężko ranny mężczyzna upadł na ziemię, tracąc dużą ilość krwi. Pomimo podjętych działań ratunkowych nie udało się go uratować. Ofiara zmarła na skutek odniesionych obrażeń. Na obecnym etapie śledztwa policja nie ujawniła jeszcze tożsamości zmarłego ani szczegółowych informacji dotyczących relacji między uczestnikami zdarzenia.

Sprawca sam oddał się w ręce policji

Według świadków i informacji przekazanych przez służby, sprawca po ataku opuścił supermarket z uniesionymi rękami i dobrowolnie poddał się policji. Funkcjonariusze byli na miejscu już chwilę po zdarzeniu, dzięki czemu mężczyzna został natychmiast zatrzymany. Okoliczności konfliktu oraz motyw działania napastnika są obecnie przedmiotem intensywnego śledztwa.

Policja zabezpieczyła miejsce zbrodni

Po zabójstwie teren wokół supermarketu został szeroko odgrodzony przez policję. Na miejscu przez wiele godzin pracowali technicy kryminalistyczni oraz śledczy zbierający materiał dowodowy. Do sprawy została również skierowana specjalna grupa dochodzeniowa z wydziału zabójstw, która przejęła prowadzenie śledztwa.

Pomoc dla świadków tragedii

Śmiertelny atak rozegrał się w miejscu publicznym, dlatego zdarzenie obserwowało wiele osób. W związku z tym na miejsce skierowano także zespół interwencji kryzysowej. Specjaliści udzielali wsparcia psychologicznego świadkom, którzy byli obecni podczas tragicznych wydarzeń.

Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia

Śledczy badają obecnie przebieg kłótni oraz przyczyny, które doprowadziły do eskalacji przemocy. Na razie nie podano informacji wskazujących na motyw ataku. Policja zapowiada dalsze czynności dochodzeniowe, które mają pomóc w pełnym wyjaśnieniu okoliczności tej tragicznej zbrodni.

źródło: bild.de

Niemcy notują gwałtowny spadek migracji. Z Syrii przyjechało o 67 proc. mniej osób niż rok wcześniej

2

Zaskakujące dane z Niemiec. Napływ migrantów wyraźnie osłabł

Napływ ludności do Niemiec nadal maleje. Jak poinformował Federalny Urząd Statystyczny, w 2025 roku saldo migracji netto wyniosło około 235 tys. osób. Oznacza to, że do kraju przyjechało o 235 tys. więcej ludzi, niż go opuściło. To wyraźny spadek w porównaniu z poprzednimi latami. W 2024 roku migracja netto wynosiła jeszcze około 430 tys. osób. Jeszcze większą różnicę widać w zestawieniu z rokiem 2022, kiedy Niemcy odnotowały rekordowy wynik na poziomie 1,462 mln osób.

Mniej przyjazdów do Niemiec

Według danych urzędowych w 2025 roku niemieckie władze zarejestrowały 1,48 mln przyjazdów oraz 1,25 mln wyjazdów. Liczba osób opuszczających Niemcy zmniejszyła się jedynie nieznacznie – o około 2 proc. Znacznie mocniej spadła natomiast liczba nowych przyjazdów. W porównaniu z 2024 rokiem było ich o 13 proc. mniej. Statystycy wskazują, że jedną z głównych przyczyn są znacznie mniejsze przepływy migracyjne z państw, które w ostatnich latach należały do najważniejszych krajów pochodzenia uchodźców.

Z Syrii aż o 67 proc. mniej migrantów

Szczególnie wyraźny spadek odnotowano w przypadku obywateli Syrii. Saldo migracji netto z tego kraju było w 2025 roku aż o 67 proc. niższe niż rok wcześniej. Również w przypadku innych ważnych państw pochodzenia migrantów zanotowano znaczące spadki:

  • z Turcji – o 41 proc.,
  • z Afganistanu – o 41 proc.,
  • z Ukrainy – o 21 proc.

Dane pokazują więc, że napływ ludności do Niemiec zmniejszył się praktycznie ze wszystkich najważniejszych kierunków migracyjnych.

Ukraińcy nie są ujmowani w statystykach azylowych

Niemiecki urząd statystyczny zwraca uwagę na ważną kwestię dotyczącą obywateli Ukrainy. Osoby uciekające przed wojną nie muszą w Niemczech składać wniosków o azyl. Otrzymują one automatycznie prawo pobytu w ramach tymczasowej ochrony przewidzianej przez przepisy Unii Europejskiej. Z tego powodu nie są one uwzględniane w niemieckich statystykach azylowych, mimo że ich przyjazdy wpływają na ogólne dane migracyjne.

Więcej osób wyjechało do innych krajów UE, niż z nich przyjechało

Interesujące zmiany zaszły również w migracji pomiędzy Niemcami a pozostałymi państwami Unii Europejskiej. W 2025 roku około 54 tys. osób więcej wyjechało z Niemiec do innych krajów UE, niż przyjechało z tych państw do Niemiec. Szczególnie mocno spadła liczba nowych przyjazdów z Polski i Bułgarii. Jednocześnie wzrosła liczba osób przybywających z Holandii i Rumunii.

Coraz więcej Niemców wybiera życie za granicą

Utrzymał się również trend dotyczący niemieckich obywateli. W 2025 roku Niemcy ponownie odnotowały ujemne saldo migracji własnych obywateli. Kraj opuściło o około 97 tys. Niemców więcej, niż do niego wróciło. Najpopularniejszymi kierunkami emigracji pozostają:

  • Szwajcaria,
  • Austria,
  • Hiszpania.

Brandenburgia zyskuje mieszkańców, Berlin traci

Mniejsze były także migracje wewnętrzne pomiędzy niemieckimi krajami związkowymi. W 2025 roku odnotowano niespełna milion przeprowadzek przez granice poszczególnych landów, co oznacza spadek o około 1 proc. względem poprzedniego roku. Największym beneficjentem tych zmian okazała się Brandenburgia, która zyskała około 9 tys. nowych mieszkańców.

Na kolejnych miejscach znalazły się Bawaria i Szlezwik-Holsztyn.  Największe straty ludności odnotował natomiast Berlin, który stracił około 12 tys. mieszkańców. Za nim uplasowały się Turyngia oraz Nadrenia Północna-Westfalia.

Migracja do Niemiec nadal dodatnia, ale wyraźnie słabnie

Choć Niemcy wciąż notują dodatnie saldo migracji, najnowsze dane pokazują wyraźne wyhamowanie trendu obserwowanego w poprzednich latach. Szczególnie widoczny jest spadek napływu osób z Syrii, Afganistanu, Turcji i Ukrainy, a także malejąca liczba migrantów przyjeżdżających z innych państw Unii Europejskiej. Statystyki wskazują, że po rekordowych latach niemiecka migracja wchodzi obecnie w fazę wyraźnego spowolnienia.

źródło: bild.de

Pierwsze duże kontrole na A15 w stronę Polski w związku z masowymi kradzieżami bydła w Brandenburgii

0

Kontrole na autostradzie po fali kradzieży krów

Po serii kradzieży bydła w południowej Brandenburgii niemieckie służby przeprowadziły w nocy pierwszą dużą akcję kontrolną na autostradzie A15 w kierunku Polski. Informację tę przekazała policja w sobotę rano. Jak podano, funkcjonariusze policji oraz przedstawiciele urzędu weterynaryjnego przeprowadzali wyrywkowe kontrole ciężarówek i furgonetek na jednym z parkingów przy autostradzie w okolicach Groß Bademeusel (powiat Spree-Neiße). Podczas działań nie stwierdzono jednak żadnych naruszeń prawa.

Fala kradzieży: zniknęło około 150 zwierząt

W ostatnich tygodniach w południowej Brandenburgii w kilku nocnych incydentach skradziono dziesiątki sztuk bydła z pastwisk. Łącznie w trzech odnotowanych przypadkach zniknęło około 150 zwierząt. W odpowiedzi na te zdarzenia policja powołała specjalną grupę dochodzeniową. Związek rolników podejrzewa, że za kradzieżami stoją zorganizowane grupy przestępcze specjalizujące się w kradzieży zwierząt gospodarskich.

Minister spraw wewnętrznych apeluje o czujność

Minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Jan Redmann (CDU) już w połowie miesiąca zapowiedział zwiększenie liczby kontroli, podkreślając, że kradzieże bydła powodują ogromne straty finansowe dla poszkodowanych gospodarstw i wywołują duży niepokój wśród rolników. W sobotnim oświadczeniu minister ponownie odniósł się do sytuacji, apelując o pomoc także do myśliwych: „W związku z wcześniejszymi przypadkami kradzieży bydła proszę nasze myśliwe i myśliwych o szczególną czujność.” Jak wyjaśnił, złodzieje działają najprawdopodobniej nocą lub wczesnym rankiem – dokładnie wtedy, gdy myśliwi przebywają w terenie podczas polowań. „Pomoc z ambony myśliwskiej jest więc zawsze mile widziana” – dodał Redmann.

Śledztwo trwa

Policja kontynuuje działania w ramach specjalnie powołanej grupy śledczej. Służby analizują możliwe trasy transportu skradzionych zwierząt oraz sprawdzają pojazdy przemieszczające się w regionie przygranicznym. Na ten moment nie udało się jeszcze ustalić sprawców ani odzyskać zaginionego bydła.

źródło: rbb24.de