Kryzys energetyczny: w tym roku w zakładach pracy w Niemczech może być chłodniej

Choć tegoroczna jesień jest nadzwyczaj ciepła, temperatury powoli spadają i trudno się już obejść bez ogrzewania. Przed nami trudny sezon grzewczy ze względu na wysokie koszty energii i ograniczone zasoby. We wrześniu na konta pracowników w Niemczech wpłynął zryczałtowany dodatek energetyczny w wysokości 300 euro. Mimo to wiele osób zamierza w tym roku oszczędniej korzystać z ogrzewania. Także firmy kładą nacisk na zmniejszenie zużycia energii. Temperatura w pomieszczeniach biurowych w budynkach użyteczności publicznej i urzędach nie przekracza obecnie 19 stopni. Z tego artykułu dowiecie się, czego powinniście się spodziewać w tym sezonie jesienno-zimowym w Niemczech.

Zimno w miejscu pracy: przepisy prawne wymuszają oszczędności

1 września w Niemczech weszły w życie przepisy mające na celu oszczędzanie energii. Rząd federalny uchwalił rozporządzenie, które będzie obowiązywać do 28 lutego 2023 r. Zawiera ono na przykład wytyczne dotyczące temperatur w budynkach użyteczności publicznej, ale także zalecenia dla prywatnych firm, które pozwolą zmniejszyć zużycie energii w Niemczech.

Pracownicy mający w dużej mierze siedzący tryb pracy muszą się liczyć z temperaturą w biurze niższą o jeden stopień

Rodzaj wykonywanej pracyTemperatura w stopniach Celsjusza
lekka, w przeważającym stopniu siedząca praca19
lekka praca w przeważającym stopniu w pozycji stojącej lub wymagająca chodzenia18
umiarkowanie ciężka praca w przeważającym stopniu w pozycji stojącej lub wymagająca chodzenia16
ciężka praca12

Jak podaje NTV, plan awaryjny Komisji Europejskiej przewiduje, że limity temperatur powinny obowiązywać również w pomieszczeniach niebędących obiektami użyteczności publicznej, lokalach komercyjnych, ale nie podjęto jeszcze decyzji w tej sprawie. Zależy to również od rzeczywistego zużycia energii i temperatur w najbliższych tygodniach i miesiącach.

Niemieckie rozporządzenie o miejscach pracy – jakie temperatury powinny panować w niemieckich firmach?

Niemieckie rozporządzenie o miejscach pracy (niem. Arbeitsstättenverordnung) zawiera wytyczne dotyczące temperatury powietrza w zakładach pracy. Zależą one od tego, jak ciężka jest praca i od rodzaju pomieszczenia.

Rodzaj wykonywanej pracy / PomieszczenieTemperatura w stopniach Celsjusza
lekka praca w pozycji siedzącej, miejsce pracy20
umiarkowanie ciężka praca w pozycji stojącej17
ciężka praca fizyczna12
pomieszczenia socjalne, stołówki, dyżurki, sanitariaty21
umywalnie z prysznicem lub wanną24

Co w przypadku, gdy temperatury w pomieszczeniach będą niższe?

Jeśli temperatury w miejscu pracy będą niższe od wartości granicznych przewidzianych w rozporządzeniu o miejscach pracy, pracodawca musi podjąć środki zaradcze. Mogą one mieć różny charakter, np. pracodawca może zainstalować odpowiednie grzejniki lub zapewnić odzież. Jeśli w Waszej firmie działa rada zakładowa, to w razie pytań lub uwag najlepiej najpierw zwrócić się do niej, gdyż rada zakładowa ma prawo współdecydowania o tym, czy podjęte środki zaradcze są wystarczające.

Nawet jeśli w miejscu pracy jest zimno, nie powinniście tak po prostu przerywać pracy – dopóki nie ma zagrożenia dla zdrowia. Ale uwaga: musicie udowodnić, że panująca w firmie temperatura stanowi zagrożenie dla zdrowia. Zanim podejmiecie decyzję w tej sprawie, warto przedyskutować ją z radą zakładową lub prawnikiem. Jednym z przykładów negatywnego wpływu na zdrowie jest pokrzywka występująca u osób cierpiących na alergię na zimno.

Źródło: www.tz.de

Zagubione listy i paczki: czy Deutsche Post ponosi odpowiedzialność i jakie prawa przysługują konsumentom w Niemczech?

Wiele ważnych dokumentów jest w Niemczech nadal dostarczanych drogą pocztową. Jak więc wygląda sytuacja prawna, gdy skrzynka na listy pozostaje pusta?

Z powodu rzekomych braków kadrowych Deutsche Post ma duże opóźnienia w dostarczaniu listów tej jesieni. Dokumenty dotyczące wypłaty emerytur, dokumenty z zakładu pracy, faktury… Gdy ważna poczta nie dociera, może to mieć czasem nieprzyjemne konsekwencje dla odbiorców. A zatem jakie prawa im przysługują?

Ile czasu może upłynąć między nadaniem a doręczeniem listu?

Rozporządzenie dotyczące świadczenia usług powszechnych określa, jak długo przesyłki listowe mogą być w drodze do odbiorcy. Okazuje się, że 80 proc. krajowych przesyłek listowych musi być dostarczona następnego dnia po wysłaniu, a 95 proc. do drugiego dnia roboczego po nadaniu. Przesyłki wrzucone do skrzynki pocztowej lub oddane w placówce do godziny 17:00 uważa się za nadane tego samego dnia.

Według Federalnej Agencji ds. Sieci (niem. Bundesnetzagentur), nie każdy działający na rynku dostawca usług pocztowych musi spełniać ten wymóg. Jednak Deutsche Post dobrowolnie zobowiązała się do przestrzegania wszystkich wymogów rozporządzenia.

Federalna Agencja ds. Sieci sprawdza w regularnych odstępach czasu przestrzeganie tych standardów i na podstawie wpływających skarg stwierdza nieprawidłowości w zakresie doręczeń lub innego rodzaju pogorszenie jakości usług pocztowych. Następnie zwraca się do odpowiedniego przedsiębiorstwa pocztowego o to, by zaradziło stwierdzonym uchybieniom. Federalna Agencja ds. Sieci nie ma jednak uprawnień do nakładania sankcji.

Co mogą zrobić odbiorcy, jeśli muszą czekać na przesyłkę dłużej niż dwa dni?

Jeśli musicie długo czekać na przesyłkę, powinniście najpierw skontaktować się z odpowiednim operatorem pocztowym. Jeżeli problemy się utrzymują lub powtarzają, warto złożyć skargę do organu pojednawczego działającego w ramach Federalnej Agencji ds. Sieci (Schlichtungsstelle Post der Bundesnetzagentur). Procedura jest bezpłatna i ma pomóc w osiągnięciu porozumienia w sporze między klientem a operatorem pocztowym, jeśli droga bezpośrednia okazała się bezskuteczna.

Jak sprawdzić, gdzie podziała się poczta?

Będąc odbiorcą nie jesteście w stanie tego zrobić. Tylko nadawca może złożyć wniosek o ustalenie, gdzie podziała się przesyłka, pod warunkiem, że rodzaj wysyłki jest odpowiedni – na przykład jest to list polecony. „Ponieważ odbiorca poczty nie jest zleceniodawcą, poczta nie jest zobowiązana do udzielenia mu informacji; nie jest nawet w stanie udzielić informacji, ponieważ tylko nadawca wie, kiedy i gdzie nadał list” – tłumaczy prawnik Harald Rotter.

Czy odbiorca może pociągnąć do odpowiedzialności przedsiębiorstwo pocztowe za opóźnienie lub niedoręczenie korespondencji?

„Poczta ponosi odpowiedzialność tylko wobec strony umowy, czyli nadawcy” – mówi Rotter. Ale i to nie dotyczy zwykłych listów, a jedynie np. listów poleconych lub wartościowych. Zakres odpowiedzialności nadawcy listu lub paczki określony jest w ogólnych warunkach świadczenia usług – co do zasady poziom odpowiedzialności jest ograniczony, a odpowiedzialność za szkody wtórne jest wyłączona.

Jak udowodnić, że faktura nie dotarła?

Odbiorcy nie są w stanie przedstawić dowodu na to, że przesyłka pocztowa nie dotarła. „Nie da się udowodnić tego, czego nie ma” – mówi prawnik Rotter.

Co zrobić, jeśli z powodu opóźnień w dostarczeniu korespondencji nie dotrzyma się terminu płatności?

W takiej sytuacji odbiorcy nie muszą się obawiać konsekwencji prawnych. Jeśli taki dokument nie dotrze, wystawca faktury nie może żądać opłat za monit lub inkaso. „Jeśli to zrobi, musi udowodnić, że otrzymałem fakturę” – twierdzi prawnik Rotter. A to może się udać tylko wtedy, gdy faktura została wysłana listem poleconym, a system śledzenia przesyłek pokazuje, że przesyłka została pomyślnie dostarczona. To samo dotyczy faktury wysyłanej drogą elektroniczną. Nie wystarczy wykazać, że wysłano wiadomość e-mail.

Według Haralda Rottera każdy, kto oczekuje na fakturę, nie ma obowiązku dopytywania o nią firmy, która ją wystawia. Jednak w przypadku otrzymania monitu, prawnik radzi skontaktować się z firmą wystawiającą fakturę, poinformować o tym, że nie została ona dostarczona i poprosić o przesłanie nowej. W przeciwnym razie narażamy się na ryzyko poniesienia kosztów w przypadku sporu prawnego.

Jak należy zareagować w przypadku otrzymania pozwu?

Jeśli nie otrzymaliście ani faktury, ani monitu, a nagle w skrzynce na listy znaleźliście pozew, powinniście niezwłocznie poinformować o tym sąd i wnieść o odrzucenie pozwu z powodu braku faktury – radzi Rotter.

Jeśli powód dostarczy prawidłową fakturę, należy bezzwłocznie uregulować należność i powiadomić sąd o tym fakcie. Dzięki temu pozwany uznaje roszczenie powoda za uzasadnione, a jednocześnie unika zapłaty kosztów sądowych. Zdaniem Rottera, wówczas to powód będzie musiał je uiścić, ponieważ pozwany nie ponosił odpowiedzialności za rzeczywistą przyczynę niezapłaconej faktury – niedostarczenie korespondencji.

Źródło: www.t-online.de

10 wskazówek ekspertów: oto jak zaoszczędzić na ogrzewaniu

Temperatury na zewnątrz są coraz niższe, sezon grzewczy w Niemczech już trwa. W obliczu wysokich cen oleju opałowego i gazu, wiele osób zadaje sobie pytanie: jak zaoszczędzić na kosztach ogrzewania w dobie kryzysu energetycznego? Dziennikarze gazety „Hamburger Abendblatt” odbyli na ten temat rozmowę z ekspertem w tej dziedzinie, Larsem Krückmannem. Udzielił on wielu cennych porad dotyczących ogrzewania gazem, olejem opałowym i drewnem.

Te 10 wskazówek pomoże Wam zaoszczędzić na ogrzewaniu

Zasadniczo, jeśli obniżacie temperaturę w pomieszczeniach, w których przebywacie, oszczędzacie energię, a tym samym pieniądze. Ale oczywiście jest to możliwe tylko do pewnego stopnia. Lars Krückmann wyjaśnia, jak nie rezygnować z przytulnego wnętrza w sezonie jesienno-zimowym, a jednocześnie nie wydać fortuny na ogrzewanie.

Zadbajcie o prawidłowe wietrzenie przy szeroko otwartych oknach

Istotne jest prawidłowe wietrzenie. Pozostawienie uchylonych okien na wiele godzin sprawia, że mieszkanie wychładza się, a tak naprawdę nie dochodzi do dużej wymiany powietrza. Lepiej kilka razy dziennie otworzyć szeroko okna tylko na pięć minut, zrobić przeciąg, wyłączając na ten czas ogrzewanie.

Oszczędzajcie w nocy

W nocy moc systemu grzewczego może być obniżona. Im dłużej trwa ta faza, tym więcej oszczędza najemca lub właściciel. Ale uwaga: mieszkanie nie powinno się nadmiernie wychłodzić.

Zamykajcie drzwi

Drzwi do pokoi powinny być zamknięte, aby utrzymywać ciepło w pomieszczeniach.

Nie zasłaniajcie grzejników

Aby zapewnić odpowiednią cyrkulację ciepłego powietrza w pomieszczeniu, nie zasłaniajcie grzejników obudowami, meblami, czy zasłonami.

Materiał izolacyjny zmniejsza koszty ogrzewania

Jeśli remontujecie pomieszczenie, warto zainstalować izolację na ścianie za kaloryferem.

Odpowiednie ciśnienie w instalacji i odpowietrzenie kaloryferów

Grzejniki muszą być odpowietrzone. Ponadto w instalacji powinna znajdować się wystarczająca ilość wody. Krückmann radzi, aby nie dopuścić do spadku ciśnienia poniżej jednego bara; wartości optymalne mieszczą się w przedziale od 1,5 do 2 barów.

Nowe pompy pozwalają zaoszczędzić dużo energii elektrycznej

Stare pompy w instalacji grzewczej należy wymienić na nowoczesne pompy o wysokiej wydajności, dzięki którym znacząco zmniejsza się zużycie energii elektrycznej.

Wyłączajcie ogrzewanie już przed wzięciem prysznica

Wcześniejsze wyłączanie kaloryferów również w niewielkim stopniu przyczynia się do oszczędzania energii. Na przykład, jeśli w łazience jest ciepło, możecie już przed wskoczeniem pod prysznic zakręcić grzejnik, gdyż ten jeszcze długo utrzymuje ciepło. Po kąpieli będzie można od razu przewietrzyć pomieszczenie.

Uwaga: legionella!

Lars Krückmann przestrzega przed oszczędzaniem energii poprzez obniżanie temperatury ciepłej wody. Istnieje wtedy niebezpieczeństwo rozwoju bakterii legionelli, które mogą wywoływać choroby zagrażające życiu.

Zasadniczo przyjmuje się, że instalacja ciepłej wody powinna zapewnić uzyskanie temperatury wody nie niższej niż 55ºC i nie wyższej niż 60ºC.

Dobre okna pozwalają obniżyć koszty ogrzewania

Przez nieszczelne okna ucieka wiele ciepła. Warto więc zadbać o odpowiednią regulację okien i o to, by dobrze się zamykały.

Źródło: www.abendblatt.de

Niemieckie prawo pracy: planowana wizyta u lekarza przed rozpoczęciem pracy nie jest objęta ubezpieczeniem wypadkowym

Bezpośrednia droga do pracy jest objęta ubezpieczeniem. Inaczej wygląda sytuacja, gdy przed rozpoczęciem pracy macie zaplanowaną wizytę u lekarza. Jeśli coś Wam się stanie w tym czasie, to na gruncie prawa niemieckiego niekoniecznie zostanie to uznane za wypadek w drodze do pracy.

Nawet jeśli wizyta u lekarza została uzgodniona z przełożonymi, to i tak nie musi być ona objęta ubezpieczeniem od następstw nieszczęśliwych wypadków. Tak właśnie stało się w przypadku mężczyzny, który uległ wypadkowi w drodze od lekarza do miejsca pracy. Sąd społeczny w Oldenburgu odmówił w tym przypadku uznania tego zdarzenia za wypadek w drodze do pracy.

Wypadek w drodze do pracy: ochrona ubezpieczeniowa istnieje tylko wtedy, gdy pracownik udaje się bezpośrednio do miejsca pracy

Jak poinformowała spółka DGB Rechtsschutz, zajmująca się doradztwem prawnym dla członków niemieckiego związku zawodowego DGB w zakresie prawa pracy i socjalnego, Branżowa Kasa Ubezpieczeń Społecznych, której zgłoszono to zdarzenie, odmówiła uznania go za wypadek przy pracy. Uzasadnia to tym, że powód w chwili wypadku nie prowadził działalności objętej ubezpieczeniem, ale działał „we własnym interesie”. Chodzi o to, że dana czynność, w tym przypadku dojazd z gabinetu lekarskiego do miejsca pracy, nie była wykonywana z przyczyn zawodowych. Pracownik niejako udał się do pracy okrężną drogą, co od początku było zaplanowane. Taka droga nie jest objęta ubezpieczeniem.

Nawet wcześniejsze uzgodnienie z przełożonymi, że pracownik uda się do lekarza i dopiero po tej wizycie podejmie pracę, nie było wystarczającym argumentem, aby stwierdzić istnienie ochrony ubezpieczeniowej.

Działania podejmowane w celu utrzymania zdrowia należą do prywatnej sfery życia

Zasadniczo, jak podaje DGB, działania mające na celu utrzymanie i odzyskanie zdrowia należą do prywatnej sfery życia. Oznacza to, że nie są one objęte ubezpieczeniem. Udając się do lekarza, powód nie wykonywał żadnego obowiązku służbowego.

Ten, kto pokonuje drogę z domu do miejsca pracy, jest ubezpieczony – jeśli dojdzie do wypadku na tej trasie, wówczas jest on uznawany za wypadek zaistniały w drodze do pracy. Należy jednak wybrać bezpośrednią trasę, nie zbaczać z niej, ani nie robić dłuższych postojów.

Ponadto, zgodnie z wyjaśnieniami DGB, w przypadku wznowienia podróży na trasie bezpośredniej z miejsca zamieszkania pracownika do zakładu pracy, objazd uznaje się za zakończony i wówczas ponownie istnieje ochrona ubezpieczeniowa. W przypadku powoda taka sytuacja nie miała jednak miejsca.

W zasadzie gabinet lekarski może być uznany za „trzecie miejsce” i tym samym stanowić punkt początkowy drogi do pracy. W tym przypadku Federalny Sąd Socjalny (Bundessozialgericht) orzekł jednak, że pobyt w miejscu trzecim musi trwać co najmniej dwie godziny. Nie dotyczyło to sprawy wniesionej przez powoda.

„O Wandzie, co nie chciała Niemca” – ile zostało z legendy? Prof. Piotr Roguski o stosunkach polsko-niemieckich!

1

Prof. Piotr Roguski opowiada o pracy jako docent na niemieckich uniwersytetach, a także stosunkach polsko-niemieckich na przestrzeni lat oraz jak były one przedstawiane w literaturze. Zapraszamy do lektury!

Adam Gaik: Dzień dobry Panie Profesorze Roguski, bardzo dziękuję, że zgodził się Pan ze mną porozmawiać.

Piotr Roguski: Panie Adamie, znamy się od wielu lat, więc miło mi, że odbywamy tę rozmowę. Wraca ona niejako do lat wcześniejszych, kiedy połączył nas układ: profesor – student. Wtedy również wiele ze sobą rozmawialiśmy, raz na zajęciach seminaryjnych, dwa – przy pisaniu pracy licencjackiej. Wybrał Pan sobie bardzo ambitny temat. Przypomnę krótko, że osnową pracy stała się powieść Rolfa Hochhutha Eine Liebe in Deutschland. Zabrał się Pan bardzo rzetelnie do dzieła i nie tylko odbył rozmowę z autorem, ale odwiedził Pan miejsce opisywanego zdarzenia oraz przeprowadził badania w miejscowym archiwum. Znalazł Pan przy okazji ciekawe dokumenty, które ja wykorzystałem w swojej najnowszej książce (Nie) poszła za Niemca. Myślę, że do niej jeszcze wrócimy.

A.G.: Tak, wrócimy. Ale wcześniej chciałbym zapytać o następującą kwestię: przez wiele lat wykładał Pan na uniwersytecie w Kolonii. Dlaczego zdecydował się Pan na pracę na niemieckim uniwersytecie? Jakie kryteria należy spełniać, aby móc się starać o tego typu stanowisko?

P.R.: Moja przygoda z uniwersytetami niemieckimi zaczęła się dość wcześnie. Po raz pierwszy przyjechałem na zaproszenie Uniwersytetu we Frankfurcie nad Menem w latach osiemdziesiątych minionego stulecia. Między Seminarium Slawistycznym we Frankfurcie a Wydziałem Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego istniała umowa, na mocy której delegowano polskiego pracownika naukowego do pracy ze studentami niemieckimi (i nie tylko). Prowadziłem typowe zajęcia lektorskie: od nauki języka na różnych kursach, przez seminaria i wykłady tematyczne. Można powiedzieć, że byłem trochę takim „panem od polskiego” na wydziale Slawistyki.

Po pięciu latach wróciłem do Warszawy, by w 1993 roku znowu powrócić nad Men i to na dłużej. W roku 2000 przeniosłem się na Universität zu Köln, na którym mnie Pan zastał i tak doszło do naszego spotkania. W ciągu tych lat zrobiłem habilitację i zdobyłem stanowisko profesora. Jak Pan widzi, nie ma w mojej pracy na uniwersytetach niemieckich nic nadzwyczajnego, ot, zwykła droga pracownika naukowego… Chociaż nie do końca jest to odpowiedź prawdziwa, trzeba tu uwzględnić również zmiany polityczne, jakie się wówczas dokonywały. Nie zapominajmy, że Niemcy i Polska należały po wojnie do różnych systemów politycznych i obronnych, byliśmy dłużej wrogami niż przyjaciółmi. To miało spore znaczenie w podejściu do siebie, co przekładało się również na zainteresowanie Polską w Niemczech, a tym samym na liczbę moich studentów. Muszę powiedzieć, że od pierwszego do ostatniego dnia pracy konfrontowany byłem z ogromnie ciekawymi dla mnie doświadczeniami. To przecież ze stosunków polsko-niemieckich uczyniłem tematykę swoich książek: tych naukowych jak i poetyckich.

A.G.: Czy miał Pan jakieś obawy związane z wyjazdem do Niemiec? Czy znalazły one odzwierciedlenie w rzeczywistości?

P.R.: Jak wspomniałem, początkowy okres pracy, czyli lata osiemdziesiąte XX wieku, nie był najłatwiejszy. Po pierwsze: trudności w przekraczaniu granic. Najpierw kontrole na granicy PRL-NRD, później NRD-RFN. Trudności w urzędach, problemy z przedłużaniem prawa pobytu i pewnego rodzaju „ogólna podejrzliwość”. Musiałem się przestawić z rzeczywistości i mentalności polsko-socjalistycznej, by tak rzec, na rzeczywistość i mentalność niemiecko-kapitalistyczną. Człowiek przyjeżdżający „ze Wschodu” miał wiele do nadrobienia… Ponieważ jednak byłem bardzo ciekaw Niemiec, te trudności nie zraziły mnie. Szybko doszedłem do wniosku, że trzeba otworzyć się na drugą stronę, by pobyt tam nie był stracony. Uczyłem się więc dosłownie wszystkiego, od języka począwszy po studiowanie kultury pamięci i zachowań. Swoje doświadczenia zawarłem w kilku tomikach poetyckich, m.in. w zbiorze wierszy Co mnie obchodzą Niemcy? czy Adieu, Cologne.

A.G.: Czy z perspektywy pobytu w Niemczech zmieniło się Pańskie postrzeganie naszych zachodnich sąsiadów?

P.R.: I to bardzo. Przyjeżdżałem nieufnie nastawiony do Niemców, czemu trudno się dziwić, przecież podlegałem działaniu propagandy. Z czasem nieufność przerodziła się z jednej strony w podziw i uznanie, z drugiej – w „zdrowy krytycyzm”. Jak wiadomo, stosunki polsko-niemieckie są pogmatwane i trudne, i potrzeba dużo czasu oraz zmysłu analitycznego, by wypracować sobie wyważone sądy.

Próbom bardziej obiektywnego spojrzenia na wzajemne relacje poświęciłem sporo publikacji. Najpierw w książce Tułacz polski nad Renem przypominałem polskiej opinii publicznej o wyjątkowym okresie, jakim było serdeczne przyjęcie w krajach niemieckich polskich żołnierzy-tułaczów po upadku powstania listopadowego. Otrzymywali duchowe i finansowe wsparcie w drodze na emigrację. To również czas wspólnego, europejskiego projektu zbudowania nowej, demokratycznej Europy, zrzeszającej wyzwolone spod zaborczych tyranii niepodległe państwa. Idea zwołania wielkiego Święta Wolności w miejscowości Hambach w 1832 roku wyprzedzała o ponad dwa wieki założenia dzisiejszej Unii Europejskiej. Antologia Do przyjaciela wroga. Niemcy w poezji polskiej przypominała z kolei, jak w słowie poetyckim odciskały się wydarzenia historyczne na przestrzeni prawie tysiąca lat.  Podobnie jest z moją ostatnią książką, śledzącą ten proces historyczny z perspektywy małżeństw polsko-niemieckich.

A.G.: Oprócz działalności wykładowczej, spełnia się Pan również literacko. Pod koniec roku 2018, nakładem wydawnictwa „Śląsk”, ukazała się bardzo interesująca książka o wymownym tytule (Nie) poszła za Niemca. Opowieść historyczno-literacka. Analizuje w niej Pan stosunki polsko-niemieckie na przestrzeni wieków, biorąc pod lupę relacje damsko-męskie. Skąd pomysł na ten temat i czy mógłby Pan uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić co czytelnik znajdzie w książce?

P.R.: Książka, o której Pan wspomina, powstawała przez wiele lat, również w okresie kolońskim. Wykorzystywałem świadomie seminaria literackie do znalezienia odpowiedzi na pytanie, skąd bierze się nienawiść między Polakami i Niemcami, i w jakim stopniu wpływa (wpływała) ona na tak delikatne i intymne uczucie, jakim jest miłość, a w jej następstwie także i na decyzję zawarcia małżeństwa.

Polem moich obserwacji byliście wy, studenci slawistyki, a wśród was zwłaszcza liczne „mieszane pary”: te  jeszcze przed zawarciem związku, w trakcie jego trwania lub już po rozwodzie. Wciągałem was w dyskusję, której podstawę stanowiły utwory literackie obu krajów. Rozważaliśmy liczne kwestie, zwracając uwagę na różne aspekty tego skomplikowanego procesu.

I co się okazywało, jakie płynęły wnioski z naszych wspólnych dywagacji? Po pierwsze, że młode pokolenie bądź nie wie, bądź nie przywiązuje żadnej wagi do zaleceń starej legendy „O Wandzie, co nie chciała Niemca”. Mieszane pary polsko-niemieckie były najlepszym dowodem na to, że definiowane obowiązujące zwłaszcza w XIX i na początku XX wieku powinności młodej Polki w stosunku do Niemca wroga przestały mieć znaczenie.

Ale to była tylko część naszych konstatacji. Niesłychanie ważne stawały się analizy przyczyn pojawiającej się wrogości: natury rasowej, narodowej, społecznej i wyznaniowej. Zwłaszcza w literaturze niemieckiej od połowy XIX wieku zaczął kształtować się negatywny obraz Polki. Autorzy niemieccy wprost lub pośrednio pokazywali niekorzystne skutki, jakie rodziła miłość, a w jej następstwie zawierane małżeństwa. Głównie chodziło o polonizację mieszanych rodzin, „zły wpływ” żony Polki na męża Niemca, polskie wychowanie wspólnych dzieci, przechodzenie majątków niemieckich w ręce polskie itd. Kulminacją procesu narastającej wrogości był okres wojny i okupacji, kiedy nie tylko zabroniono małżeństw mieszanych, uznając je za „pohańbienie rasy”, ale zakazano również wszelkich kontaktów obu płci.

W mojej książce znajdzie Pan wiele przykładów. Jeden z nich opisał i zanalizował dokładnie Rolf Hochhuth, co stało się tematem Pańskiej pracy licencjackiej. W książce pokazuję również, jak ze skutkami tej straszliwej ideologii pogardy radzono sobie po wojnie i jak długo trwał proces dochodzenia do sytuacji normalności. Do sytuacji, w której znaleźli się Pańscy rówieśnicy z racji daty urodzenia, czyli takiej, kiedy bez przeszkód i w wyniku wyłącznie własnych decyzji młodzi Niemcy i młode Polki zaczęli zakochiwać się w sobie, a nawet planować wspólną przyszłość. Przyzna Pan, że nasza historia wykonała dziwny manewr: od legendarnej „Wandy, co nie chciała Niemca” do współczesnej Polki, która go „zechciała”. Czy nie jest to przejaw normalności w obustronnych stosunkach, tak jak normalnym i naturalnym stał się brak kontroli granicznych, o czym lata temu mogłem tylko pomarzyć? Ale, o czym Pan dobrze wie, ta dzisiejsza normalność nie jest dana na zawsze i trzeba o nią dalej walczyć. To chyba najlepsza puenta moich ponad dwudziestoletnich doświadczeń polsko-niemieckich.

Książkę, o której mowa w wywiadzie, można nabyć na stronie wydawnictwa „Śląsk”, a także za pośrednictwem innych księgarni internetowych: (NIE) POSZŁA ZA NIEMCA

Czy koszty korepetycji można w Niemczech odliczyć od podatku?

Niestety, co do zasady wydatków ponoszonych na korepetycje nie można w Niemczech odliczyć od podatku. Istnieją jednak dwa istotne wyjątki:

  1. Jeśli rodzina się przeprowadza, często zdarza się, że dziecko musi zmienić szkołę. Jeśli wynikną z tego jakieś trudności, którym można zaradzić korzystając z dodatkowych, prywatnych lekcji, rodzice mogą wpisać związane z tym koszty w deklaracji podatkowej jako koszty uzyskania przychodu (niem. Werbungskosten).Aby móc skorzystać z tej ulgi podatkowej, rodzice muszą udowodnić w urzędzie skarbowym konieczność przeprowadzki ze względów zawodowych. Nie jest to jednak trudne, gdyż urząd uzna taką konieczność już wtedy, gdy rodzice wykażą, że dzięki zmianie miejsca zamieszkania ich czas dojazdu do pracy skrócił się o 60 minut.
  2. Koszty korepetycji można w Niemczech odliczyć od podatku także wtedy, gdy dziecko jest dyslektykiem. Od 2000 r. koszty leczenia dzieci z dysleksją mogą być traktowane jako nadmierne obciążenie (niem. außergewöhnliche Belastung) – dotyczy to również kosztów korepetycji. Warunkiem jest jednak, aby konieczność leczenia została wcześniej potwierdzona oficjalnym zaświadczeniem lekarskim.W tym przypadku jednak wydatki poniesione na korepetycje mogą być odliczone od podatku tylko wtedy, gdy koszty przekraczają indywidualnie ustalony próg obciążenia dostosowanego do możliwości finansowych podatnika (niem. zumutbare Eigenbelastung). W zależności od struktury rodziny i osiąganych dochodów kwota ta może wynosić od jednego do siedmiu procent całkowitego dochodu.

Aby móc w Niemczech odliczyć od podatku wydatki na korepetycje, bardzo ważne jest, aby gromadzić wszystkie faktury i pokwitowania i dołączyć je do swojego zeznania podatkowego.

Przymusowy urlop w Niemczech (Betriebsferien): najważniejsze pytania i odpowiedzi

Prawo pracodawcy do udzielania poleceń pracownikom (niem. Direktionsrecht) pozwala pracodawcom w Niemczech wysłać pracownika na przymusowy urlop (niem. Zwangsurlaub). Często jest to tak zwana „przerwa urlopowa” (niem. „Betriebsferien”). Ma ona miejsce zazwyczaj w przedsiębiorstwach prowadzących działalność sezonową lub w firmach, które nie mogą funkcjonować bez właściciela. Przykładem mogą być gabinety lekarskie. Jednak przymusowy urlop może być również środkiem zastosowanym w związku ze złą sytuacją w zakresie zamówień lub kryzysem, który dotknął przedsiębiorstwo. Tym niemniej, aby wysłać pracowników na taki przymusowy urlop, muszą być spełnione pewne warunki. Pracodawcy muszą brać pod uwagę określone prawa pracowników…

Definicja urlopu przymusowego: co wolno pracodawcy w Niemczech?

Co do zasady pracodawcy mogą zarządzić przymusowy urlop lub przerwę urlopową w zakładzie pracy na podstawie przysługującego im prawa do udzielania poleceń pracownikom. Zgodnie z § 7 ust. 1 federalnej ustawy o urlopach (niem. Bundesurlaubsgesetz, BUrlG), warunkiem są „pilne potrzeby zakładu pracy”. Tylko wtedy, gdy jest on spełniony, pracodawca nie musi brać pod uwagę preferencji pracowników przy ustalaniu terminu urlopu. Ponadto, zgodnie z § 87 ustawy o statucie przedsiębiorstwa (niem. Betriebsverfassungsgesetz, BetrVG), rada zakładowa – jeśli istnieje – musi wyrazić zgodę na przerwę urlopową w zakładzie pracy. Zarządzenie urlopu przymusowego musi być też zgodne z obowiązującymi ustawami, układami zbiorowymi, porozumieniami zakładowymi i indywidualnymi umowami o pracę.

Natomiast urlop przymusowy nie jest dopuszczalny w przypadku problemów operacyjnych lub braku zamówień, za które odpowiada kierownictwo. Okresowe wahania lub awarie maszyn są częścią ryzyka gospodarczego przedsiębiorcy. Negatywne konsekwencje z tym związane nie mogą być przerzucane na pracowników.

Nadrzędne względy związane z interesami przedsiębiorstwa oto przykłady

Ogólnie rzecz biorąc pracodawca w Niemczech powinien brać pod uwagę zaproponowane przez pracowników terminy urlopów. Jeśli wniosek o urlop jest prawidłowy pod względem formalnym i złożony w terminie, pracodawca musi go zatwierdzić. Wyjątkiem są „nadrzędne względy związane z interesami przedsiębiorstwa”. Zaliczają się do nich na przykład zakończenie ważnego projektu, szczyty sezonu (na przykład w handlu detalicznym przed świętami Bożego Narodzenia), fale zachorowań lub zła sytuacja w zakresie zamówień w czasie wakacji. W takich przypadkach pracodawca może zakazać brania urlopu albo wręcz przeciwnie – nakazać pracownikom wzięcie urlopu przymusowego.

Ma to miejsce często w gospodach znajdujących się w miejscowościach wypoczynkowych. Poza sezonem wakacyjnym niewiele się tam dzieje. Biznes przestaje się opłacać. W związku z tym karczmarze zamykają lokale na kilka tygodni. W kancelarii adwokackiej lub w gabinecie lekarskim asystenci medyczni lub pracownicy biurowi również mają przerwę, gdy jedyny w firmie adwokat lub lekarz udaje się na urlop. Takie przerwy urlopowe w zakładzie pracy są zazwyczaj zapisane w umowie o pracę. Powtarzają się co roku o tej samej porze.

Czy dopuszczalny jest przymusowy urlop ze względu na złą sytuację w zakresie zamówień?

Kryzysy w firmie mogą przyjść niespodziewanie, czego dowodem jest pandemia koronawirusa. Stanowiła ona zagrożenie dla dalszego istnienia wielu firm i przyczyniła się do spadku zamówień. Brak klientów, opóźnienia w dostawach, fala upadłości wśród dostawców… Jeśli szef nie widzi innego sposobu na uratowanie firmy przed niewypłacalnością, może narzucić pracownikom przymusowy urlop. Jeśli jednak w przedsiębiorstwie działa rada zakładowa, wówczas to zarządzenie musi być z nią uzgodnione (§ 87 ust. 1 nr 5 BetrVG).

Ponadto wcześniej należy wyczerpać inne, mniej dotkliwe środki (o czym szerzej poniżej). Na przykład:

  • wykorzystanie zgromadzonych godzin nadliczbowych
  • skrócenie czasu pracy
  • ograniczenie pracy zmianowej
  • zwolnienie pracowników tymczasowych

Przymusowy urlop w dni robocze między świętami: czy jest to dopuszczalne?

Odpowiedź jest krótka: nie. Pracownicy chętnie wykorzystują dni robocze między świętami, aby dłużej cieszyć się wolnym od pracy. Jednak pracodawca nie może tak po prostu nakazać pracownikom wzięcia wolnego w tych dniach. Jest to dopuszczalne tylko wtedy, gdy wynika to z „pilnych potrzeb zakładu pracy”. Może się tak jednak zdarzyć w mniejszych firmach, jeśli szef weźmie urlop w dniu roboczym między świętami, a jego obecność w firmie jest niezbędna do prowadzenia działalności. W tym przypadku jednak szef musi ogłosić swoje plany urlopowe z dużym wyprzedzeniem, aby pracownicy mogli się odpowiednio przygotować.

Czy dni przymusowego urlopu są odejmowane od przysługujących pracownikowi dni urlopu wypoczynkowego?

Urlop przymusowy traktowany jest w taki sam sposób jak zatwierdzony urlop wypoczynkowy. Oznacza to, że pracownicy otrzymują za ten okres pełne wynagrodzenie. Jednocześnie dni urlopu przymusowego są odejmowane od przysługujących pracownikowi dni urlopu wypoczynkowego. Przerwa urlopowa w zakładzie pracy nie może jednak „pochłonąć” całego urlopu przysługującego pracownikowi.

Z jakim wyprzedzeniem należy poinformować o tym, że pracownicy muszą wziąć urlop we wskazanym terminie?

Tak naprawdę nie ma regulacji prawnej dotyczącej tego, z jakim wyprzedzeniem należy poinformować pracowników o terminie przymusowego urlopu. Wśród prawników panuje przekonanie, że powinno być to ogłoszone z co najmniej 6-miesięcznym wyprzedzeniem. Przerwy urlopowe w firmie powinny być zapowiedziane jeszcze przed rozpoczęciem roku urlopowego. Dzięki temu pracownicy mogą uwzględnić to w swoich planach z odpowiednim wyprzedzeniem. Jednak według niektórych prawników specjalizujących się w prawie pracy, podczas nagłych kryzysów – takich jak np. pandemia koronawirusa – dopuszczalne jest także poinformowanie o tym fakcie z mniejszym wyprzedzeniem.

Jak długo może trwać urlop przymusowy?

Nie ma górnej granicy jeśli chodzi o dopuszczalną ilość dni przymusowego urlopu. Zgodnie z orzeczeniem Federalnego Sądu Pracy (niem. Bundesarbeitsgericht, BAG, sygn. akt: 1 ABR 79/79) pracodawca może jednak tylko częściowo zaplanować to, kiedy pracownicy skorzystają z przysługującego im urlopu. Część urlopu wypoczynkowego musi pozostać w gestii pracownika, który będzie mógł swobodnie zaplanować, w jakim terminie z niego skorzysta. Zgodnie z aktualnym orzecznictwem odpowiada to 2/5 wymiaru urlopu, co oznacza, że z reguły dwa tygodnie urlopu będzie mógł wziąć w wybranym przez siebie terminie.

Problemem dla pracodawców są urlopy, które zostały już zatwierdzone. Przełożony nie może tak po prostu cofnąć zgody. Jeśli mimo to zapadnie decyzja o nieprzewidzianym urlopie przymusowym, pracownicy ci mogą pozostać w domu zachowując prawo do pełnego wynagrodzenia za ten czas.

Czy urlop przymusowy jest płatny?

Tak, nawet w przypadku urlopu przymusowego pracownikom nadal wypłacane jest normalne wynagrodzenie. Pracownicy otrzymują w tym czasie wynagrodzenie za urlop (niem. Urlaubsentgelt) – nie należy go mylić z dodatkiem urlopowym (niem. Urlaubsgeld).

Alternatywy dla urlopu przymusowego

Jeśli firma znajdzie się w trudnej sytuacji finansowej, właściciel często próbuje na wszelkie sposoby uniknąć zwolnień i uratować firmę. Jedną z możliwości jest właśnie nakazanie pracownikom wzięcia przymusowego urlopu. Ale są też inne alternatywy:

  • wykorzystanie zgromadzonych godzin nadliczbowych
    W sytuacji kryzysowej w pierwszej kolejności można (i należy) wziąć urlop za nadgodziny. Jednakże narzucenie pracownikom takiego rozwiązania wymaga zgody rady zakładowej.
  • Kurzarbeit
    Pracodawca może wystąpić do Federalnej Agencji Pracy z wnioskiem o wprowadzenie skróconego czasu pracy (niem. Kurzarbeit). Wymiar pracy ulega wówczas zmniejszeniu o dziesięć procent i w takim samym stopniu zmniejsza się wynagrodzenie pracowników. Przysługuje im za to tzw. Kurzarbeitergeld, czyli zasiłek z tytułu skróconego czasu pracy. Z reguły wypłacane jest 60 proc. wynagrodzenia netto. Jeśli w gospodarstwie domowym świadczeniobiorcy mieszka co najmniej jedno dziecko, otrzymuje on 67 proc. „brakującej” pensji netto. Na to rozwiązanie również musi wyrazić zgodę rada zakładowa.
  • skrócenie czasu pracy
    Rozwiązanie polegające na skróceniu czasu pracy jest często uregulowane w układach zbiorowych. Podobnie jest z wynagrodzeniem pracowników. Jeśli nie ma takiej klauzuli, pracodawca musi uzyskać na to zgodę związków zawodowych, rady zakładowej i pracowników.
  • zmniejszenie dodatków do wynagrodzenia
    Chodzi m.in. o tzw. Weihnachtsgeld, czyli dodatek pieniężny z tytułu świąt oraz dodatek urlopowy – Urlaubsgeld. Również w tym przypadku decydujące znaczenie ma układ zbiorowy pracy: jeśli istnieje odpowiednia klauzula, która pozwala na rezygnację z przyznawania dodatków z przyczyn ekonomicznych, nic nie stoi na przeszkodzie, by zastosować takie rozwiązanie. Jeśli brakuje takiego uregulowania, pracodawca nie może odmówić przyznania dodatków i premii – nawet jeśli rada zakładowa wyrazi na to zgodę.

To, czy firma pokona kryzys, w największym stopniu zależy od pracowników. Aby zażegnać groźbę zwolnienia i bezrobocia, wielu jest skłonnych pójść na kompromis i zaakceptować cięcia finansowe. Pracodawcy powinni więc otwarcie rozmawiać z pracownikami i wyjaśnić im przyczyny niezbędnych działań oszczędnościowych.

10 najpopularniejszych szlaków turystycznych w Niemczech: wszystkie znajdują się w Bawarii

Wyciszyć się, zrobić coś dla zdrowia i jednocześnie cieszyć się wspaniałą przyrodą? Na to wszystko pozwala jedna z najpopularniejszych wśród Niemców aktywności: piesze wędrówki. Firma Strava, z aplikacji której korzystają miłośnicy sportu, aby śledzić pokonywane trasy, wybrała dziesięć najpopularniejszych szlaków turystycznych w Niemczech i jak się okazuje, wszystkie znajdują się w Bawarii. Z tego artykułu dowiecie się, po jakich szlakach najchętniej wędrują mieszkańcy Niemiec.

Które szlaki turystyczne w Niemczech są szczególnie popularne?

Niemcy szczególnie upodobali sobie spacery w dni świąteczne. Od czasu pandemii koronawirusa liczba odbywanych wędrówek wzrosła aż trzykrotnie. Popularnością cieszą się również wypady weekendowe. Jednak terminem najczęściej wybieranym przez niemieckich turystów w ciągu roku jest weekend, w którym przypadają Zielone Świątki.

„Rosnąca popularność turystyki pieszej w Europie to trend, który obserwujemy na całym świecie, ponieważ po okresie pandemii wielu z nas chce wyjść na łono natury. Tego lata widzieliśmy, że więcej osób niż kiedykolwiek wcześniej wybierało się na pobliskie szlaki, ale także szukało wymagających tras z dala od swojego miejsca zamieszkania” – powiedział Michael Horvath, CEO i współzałożyciel firmy Strava.

Szczególnie okolice Garmisch-Partenkirchen są niezwykle popularne wśród miłośników pieszych wędrówek w Niemczech. Ale z analizy przeprowadzonej przez firmę Strava wynika, że mieszkańcy tego kraju cenią sobie również spacery w regionie Berchtesgadener Land. Oto 10 najpopularniejszych szlaków turystycznych w Niemczech.

Miejsce 1: Hammersbach – Höllentalklamm

Najpopularniejszym szlakiem wśród amatorów turystyki pieszej w Niemczech jest ten prowadzący z Hammersbach do wąwozu Höllentalklamm w okolicy Garmisch-Partenkirchen.

Do pokonania jest tu dystans 2,31 km, różnica wysokości wynosi 210 m, a średnie nachylenie 9,1%. Z danych zarejestrowanych przez aplikację Strava wynika, że najlepszemu piechurowi przejście tej trasy zajęło dobry kwadrans.

Miejsce 2: Mitterkaser Alm – Watzmannhaus

Innym bardzo popularnym terenem do uprawiania turystyki pieszej jest Berchtesgadener Land. Na trasie z Mitterkaser Alm do Watzmannhaus do pokonania jest dystans 2,13 km. Różnica wysokości wynosi 490 m, a nachylenie 23%.

Według portalu Strava, najlepszy wędrowiec potrzebował mniej niż pół godziny, aby przebyć drugą najpopularniejszą trasę turystyczną w Niemczech

Miejsce 3: Brunntalgrat-Steig 

Na trzecim miejscu wśród najpopularniejszych szlaków turystycznych w Niemczech jest Brunntalgrat-Steig w pobliżu Garmisch-Partenkirchen. Szlak ma długość 1,07 km, różnica wysokości wynosi 147 m, a nachylenie 13,7%. Według portalu Strava, najszybszy turysta potrzebował mniej niż dziesięć minut na pokonanie tej trasy.

Miejsce 4: Knorrhütte – Münchner Haus Steig 

Kolejnym popularnym szlakiem turystycznym w pobliżu Garmisch-Partenkirchen jest trasa z Knorrhütte do Münchner Haus Steig. Do pokonania są 4 km, różnica wysokości wynosi 865 m, a nachylenie 21,6%.

Nawet doświadczeni wędrowcy potrzebują ponad godzinę na pokonanie popularnej trasy prowadzącej ze schroniska Knorrhütte do Münchner Haus Steig.

Miejsce 5: Höllentalangerhütte – wejście na via ferratę w pobliżu Garmisch-Partenkirchen 

Według portalu Strava, na piątym miejscu wśród najpopularniejszych szlaków turystycznych w Niemczech znajduje się ścieżka prowadząca od schroniska Höllentalangerhütte do wejścia na via ferratę w pobliżu Garmisch-Partenkirchen.

Trasa ta ma długość 1,15 km, różnica wysokości wynosi 184 m, a nachylenie 15,8%. Doświadczeni wędrowcy potrzebują około kwadransa, aby pokonać ten popularny szlak turystyczny w okolicy Garmisch-Partenkirchen.

Miejsca 6 do 10

W pierwszej dziesiątce najpopularniejszych szlaków turystycznych w Niemczech znalazły się ponadto: trasa z Grüner Buckel do lodowca w pobliżu Garmisch-Partenkirchen, Watzmannüberschreitung z Mittelspitze do Südspitze w pobliżu Berchtesgaden, szlak z Jochberg do Kesselberg w pobliżu jeziora Walchensee, trasa z Alpspitze do via ferraty w pobliżu Garmisch-Partenkirchen oraz Sonntraten Steig niedaleko miasta Bad Tölz.

Niemieckie prawo najmu: jak często właściciel może wchodzić do wynajmowanego lokalu?

Czy wynajmujący w Niemczech ma prawo do kontroli lokalu bez podania uzasadnienia? Czy musi zapowiedzieć wizytę? I czy oględzin mieszkania mogą też dokonywać osoby trzecie?

My home is my castle – co na język polski tłumaczy się mniej więcej tak: „mój dom jest moją twierdzą”. To powiedzenie nie dotyczy tylko właścicieli. Również lokatorzy mają prawo do niezakłóconego korzystania z wynajmowanego lokalu. Wynajmujący nie może tak po prostu zadzwonić do drzwi najemcy i powiedzieć, że chce dokonać kontroli wynajmowanych pomieszczeń i zobaczyć, w jakim stanie jest mieszkanie.

Prawo gospodarza domu z wyjątkami

„Zasadniczo najemcy przysługuje wyłączne prawo gospodarza w mieszkaniu, które wynajął” – twierdzi stowarzyszenie reprezentujące interesy lokatorów w Hamburgu.

Jednak niewątpliwie istnieją sytuacje, w których właściciele mogą uzyskać dostęp do wynajmowanego mieszkania. „Tak jest na przykład wtedy, gdy najemca zgłosił wadę, a wynajmujący chce to sprawdzić i zlecić usunięcie usterek” – wyjaśnia berlińskie stowarzyszenie lokatorów.

Właściciel może również wejść do mieszkania w sytuacji planowanej sprzedaży domu lub mieszkania, jego ponownego wynajęcia lub modernizacji. „Wynajmujący ma prawo do kontroli po upływie 5-10 lat najmu w celu przeprowadzenia ewentualnych niezbędnych prac remontowych” – wyjaśnia stowarzyszenie właścicieli Haus & Grund Deutschland w Berlinie.

Może też zaistnieć konieczność regularnego sprawdzania przez wynajmującego urządzeń technicznych w mieszkaniu. Dotyczy to zwłaszcza starszych instalacji oraz systemów podatnych na awarie.

Prawo do wizyty podczas odczytu liczników

„Także instalacja i odczyt liczników wody i ciepła uprawnia właściciela do wejścia do wynajmowanego mieszkania” – podkreśla Haus & Grund. Niemniej jednak wynajmujący lub firma, której to zlecił, ma obowiązek zapowiedzieć wizytę z odpowiednim wyprzedzeniem (3-7 dni w przypadku najemców aktywnych zawodowo). Taką decyzję podjął sąd rejonowy w Berlinie-Schöneberg oraz sąd okręgowy we Frankfurcie nad Menem.

„W przypadku niepracujących najemców wystarczy zapowiedzieć wizytę z 24-godzinnym wyprzedzeniem” – wyjaśnia stowarzyszenie lokatorów. Wszystko jednak zależy od tego, co ma być przedmiotem kontroli. Jeśli wady muszą być usunięte w trybie pilnym, np. ze względu na grożące niebezpieczeństwo, okres ten może być krótszy.

Podejrzenie naruszenia umowy

Także podejrzenie zachowania niezgodnego z umową może uprawniać właściciela do wejścia do wynajmowanego mieszkania. Przykład: zapach stęchlizny dochodzący z mieszkania, który może rodzić obawy o zawilgocenie lokalu i rozwój pleśni. Inny przykład: szkody spowodowane przez wilgoć w sąsiednim mieszkaniu świadczące o tym, że w wynajmowanym mieszkaniu pękła rura.

Jeśli wynajmujący wejdzie do mieszkania za zgodą najemcy, niekoniecznie ma prawo do skontrolowania wszystkich pomieszczeń. „Jeśli np. uszkodzenie, które ma obejrzeć, znajduje się w salonie, może wejść tylko do odpowiednich pomieszczeń przejściowych, aby dostać się do salonu” – tłumaczy Haus & Grund.

Wizyta może trwać do 45 minut

Jeśli właściciel chce zaoferować mieszkanie nowym lokatorom lub osobom zainteresowanym kupnem, to może on pokazać wszystkie pomieszczenia. Czas trwania wizyt powinien być jednak ograniczony do 30-45 minut – twierdzi Haus & Grund, powołując się na orzeczenie sądu okręgowego we Frankfurcie nad Menem.

Wizyty te mogą odbywać się w określonych godzinach. Według Niemieckiego Stowarzyszenia Lokatorów, za stosowne uznaje się umawianie wizyt w dni powszednie między godziną 10:00 a 13:00 oraz między 16:00 a 18:00.

Niemcy: czy osoby owdowiałe mogą liczyć na ulgi podatkowe?

Utrata partnera jest nie tylko trudnym i bolesnym doświadczeniem, ale często wiąże się także z dużym obciążeniem finansowym. Dlatego też niemieckie prawo podatkowe przewiduje specjalne regulacje dotyczące wdów i wdowców.

Jeżeli małżeństwo kończy się z powodu śmierci jednego z partnerów, obowiązuje specjalna zasada: chociaż wdowy i wdowcy są z prawnego punktu widzenia uznawani za osoby samotne, nie są oni od razu zaliczani do 1. klasy podatkowej. Oto co powinny wiedzieć osoby owdowiałe mieszkające w Niemczech.

Do jakiej klasy podatkowej należą w Niemczech osoby owdowiałe?

Osoby owdowiałe są początkowo zaliczane do 3. klasy podatkowej. Jest to dla nich szczególnie korzystne, ponieważ przysługuje im dwukrotność podstawowej kwoty wolnej od podatku. W 2022 roku jest to 20.694 euro. Dopiero kiedy ich dochód przekroczy tę kwotę, muszą zapłacić podatek – i to tylko od części przekraczającej wyżej wymienioną kwotę.

Powodem tej ulgi jest fakt, że wdowa lub wdowiec, oprócz obciążeń emocjonalnych związanych ze śmiercią współmałżonka, doświadcza też dużego obciążenia finansowego. Problem ten ma złagodzić fakt, że w początkowym okresie nadal istnieje możliwość wspólnego rozliczenia podatku (Gnadensplitting).

Jednak osoby owdowiałe mogą pozostawać w 3. klasie podatkowej tylko przez określony czas. Zasada ta ma zastosowanie w roku, w którym zmarł partner, oraz w roku następnym. Potem z reguły przechodzi się do innej klasy podatkowej.

Poniższy przegląd pokazuje, które klasy podatkowe mają zastosowanie do wdów i wdowców i w jakich przypadkach:

  • Steuerklasse 1 (klasa podatkowa 1): po upływie roku, w którym zmarł Wasz partner, oraz następnego roku, jeśli nie zawarliście nowego związku małżeńskiego.
  • Steuerklasse 2 (klasa podatkowa 2): po upływie roku, w którym zmarł Wasz partner, oraz następnego roku, jeśli w gospodarstwie domowym nadal mieszka co najmniej jedno niepełnoletnie dziecko, na które przysługuje Wam zasiłek rodzinny Kindergeld.
  • Steuerklasse 3 (klasa podatkowa 3): w roku, w którym zmarł Wasz partner oraz w następnym roku lub jeśli ponownie zawarliście związek małżeński, a Wasz partner należy do klasy podatkowej 5.
  • Steuerklasse 4 (klasa podatkowa 4): po upływie roku, w którym zmarł Wasz partner oraz następnego roku, jeśli ponownie zawarliście związek małżeński i rozliczacie się z nowym partnerem według kombinacji klas podatkowych 4/4.
  • Steuerklasse 5 (klasa podatkowa 5): po upływie roku, w którym zmarł Wasz partner oraz następnego roku, jeśli ponownie zawarliście związek małżeński, a Wasz nowy partner należy do klasy podatkowej 3.
  • Steuerklasse 6 (klasa podatkowa 6): dodatkowo oprócz jednej z pozostałych klas podatkowych, jeśli macie pracę dodatkową i zarabiacie powyżej 450 euro miesięcznie (od października 2022 roku kwota ta wzrośnie do 520 euro miesięcznie) lub jeśli macie kilka prac dodatkowych.

Zobrazujmy to na przykładzie:

Załóżmy, że jesteście małżeństwem od 30 lat, kiedy w marcu 2022 roku umiera Wasz mąż. Urząd skarbowy przeniesie Was do klasy podatkowej 3 od kwietnia i pozostaniecie w niej przez cały 2022 r. Ponieważ Wasze dzieci już się wyprowadziły, nie macie możliwości ubiegania się o zmianę klasy podatkowej na Steuerklasse 2.

Oznacza to, że albo pozostaniecie w klasie podatkowej 3 do końca 2023 roku, a następnie zostaniecie przypisani do klasy podatkowej 1, albo – w przypadku ponownego zamążpójścia – zostaniecie wraz ze swoim nowym partnerem zakwalifikowani do kombinacji klas podatkowych 3/5 lub 4/4, ewentualnie 4/4 z faktorem.

Jak długo osoby owdowiałe należą do 3. klasy podatkowej?

Klasa podatkowa 3 dla wdów i wdowców obowiązuje w roku, w którym zmarł partner, oraz w roku następnym. Jeśli więc Wasz partner zmarł w sierpniu 2022 roku, od 1 września zostaniecie przeniesieni do 3. klasy podatkowej i pozostaniecie w niej także w 2023 roku.

W jaki sposób osoby owdowiałe mogą zmienić klasę podatkową?

Wdowy i wdowcy nie muszą składać wniosku o przypisanie ich do 3. klasy podatkowej. Urząd skarbowy automatycznie przeniesie Was do Steuerklasse 3, gdy tylko otrzyma z urzędu meldunkowego informację o dacie śmierci Waszego partnera.

Jeśli w Waszym gospodarstwie domowym mieszkają niepełnoletnie dzieci, na które przysługuje Wam zasiłek rodzinny Kindergeld, w pewnych okolicznościach korzystniejsze może być przejście do 2. klasy podatkowej. Wynika to z faktu, że istnieje specjalna ulga dla osób samotnie wychowujących dzieci. W takiej sytuacji musicie jednak sami złożyć wniosek o zmianę klasy podatkowej.

Jakie są zasady podatkowe dotyczące renty wdowiej?

W przypadku renty wdowiej obowiązują te same zasady podatkowe, co w przypadku klasycznej emerytury. Zasadniczo podlega ona opodatkowaniu. To, czy rzeczywiście będziecie musieli płacić podatek, zależy od dwóch czynników: roku, w którym przejdziecie na rentę, oraz wysokości otrzymywanych świadczeń.

Jest tak dlatego, że wysokość tzw. Rentenfreibetrag, czyli kwoty wolnej od podatku dla osób pobierających rentę lub emeryturę, zależy od tego, kiedy zaczniecie pobierać te świadczenia. Do roku 2040 ma ona spaść do zera, co oznacza, że renta wdowia będzie od tego czasu w pełni opodatkowana.

Ponadto – tak jak w przypadku wszystkich podatników – obowiązuje podstawowa kwota wolna od podatku (niem. Grundfreibetrag). Kwota ta wzrasta co roku i odpowiada minimum egzystencji. Tylko w przypadku, gdy po odliczeniu kwoty wolnej Rentenfreibetrag Wasz dochód z renty nadal przekracza podstawową kwotę wolną od podatku (Grundfreibetrag), od nadwyżki będziecie musieli zapłacić podatek dochodowy.