Rolnicy z Brandenburgii chcą, by można było jeść bobry. „To przecież smaczne mięso i piękne futro”

2

Związek rolników domaga się zmiany przepisów – bobry miałyby trafić pod prawo łowieckie

W Brandenburgii rozgorzała dyskusja, która może wydawać się zaskakująca: tamtejszy Związek Rolników domaga się, by zabite bobry można było w przyszłości wykorzystywać i sprzedawać – zarówno mięso, jak i futro.

Bernhard Kalies ze Związku Rolników Brandenburgii, uważa obecne przepisy za nielogiczne:
„To kompletny absurd, że trzeba całkowicie utylizować te zwierzęta, mimo że mają smaczne mięso i piękne futro” – stwierdził w rozmowie z mediami.

Kalies postuluje, by bobra – podobnie jak wilka – objąć prawem łowieckim, co umożliwiłoby kontrolowany odstrzał w ramach gospodarki populacyjnej. Jak sam przyznał, bobrowego mięsa jeszcze nie próbował, ale skosztował już nutrie, czyli spokrewnionego gatunku: „Smakowała naprawdę dobrze” – dodał.

Obecne przepisy wygasną w 2026 roku

Tłem dla tej debaty jest tzw. rozporządzenie bobrowe Brandenburgii, które obowiązuje do marca 2026 roku. Już teraz pozwala ono powiatom na odławianie bobrów na wybranych odcinkach rzek i kanałów, jeśli ich tamy lub nory zagrażają wałom przeciwpowodziowym.

Zdaniem rolników to jednak zdecydowanie za mało. Kalies argumentuje, że nawet w obszarach chronionych powinna istnieć możliwość kontrolowanego odstrzału:
„Nie chodzi o całkowite wytępienie bobra, lecz o przywrócenie równowagi. Szkody wyrządzane przez te zwierzęta są ogromne – w regionie Oderbruch bobry powaliły setki drzew i podkopały rowy melioracyjne swoimi tunelami.”

Rolnicy chcą sprzedaży mięsa i futer

Związek rolników postuluje, by nowe rozporządzenie uwzględniało nie tylko kwestie ochrony przeciwpowodziowej, ale również zniszczone uprawy rolne oraz uszkodzone zadrzewienia jako uzasadnione powody do usuwania bobrów.

Co więcej, organizacja chce, by zabite zwierzęta nie były marnowane, lecz mogły zostać wykorzystane i wprowadzone do sprzedaży.

Eksperci: „Jedzenie bobra to nic nowego”

Według berlińskiego eksperta ds. dzikich zwierząt Derka Ehlerta, populacja bobrów rośnie nie tylko w Brandenburgii, ale i w stolicy. „W Berlinie żyje już ponad sto bobrów” – mówi. – „Nie możemy jednak mówić o znaczących szkodach w naszym regionie.”

Ehlert nie jest zaskoczony, że temat bobra jako dziczyzny powrócił do debaty publicznej:
„Jedzenie bobrów to nic nowego. Już w dawnych czasach uchodziły one w okresie postu za ryby – ze względu na łuskowaty ogon, który przypominał rybią skórę” – przypomniał ekspert.

Decyzja należy do resortu środowiska

Ostateczny los rozporządzenia bobrowego w Brandenburgii zależy od Ministerstwa Środowiska. Jak poinformował resort, obecnie trwa analiza, czy obowiązujące przepisy zostaną przedłużone, zmienione lub rozszerzone.

Dyskusja o tym, czy w Niemczech powinno się dopuszczać sprzedaż mięsa bobrów, dzieli opinię publiczną – dla jednych to racjonalne gospodarowanie nadmierną populacją, dla innych krok wstecz w ochronie przyrody.

źródło: bild.de

Niemcy: Minister Dobrindt popiera kanclerza Merza – „Nielegalna migracja rzeczywiście zmienia wygląd miast”

5

Wypowiedź kanclerza wywołała polityczną burzę

W Niemczech nie milkną echa po kontrowersyjnej wypowiedzi kanclerza federalnego Friedricha Merza dotyczącej wpływu nielegalnej migracji na wygląd niemieckich miast. Słowa kanclerza wywołały falę krytyki ze strony Lewicy i Zielonych, ale spotkały się również z poparciem konserwatywnej części sceny politycznej.

Podczas niedawnej wypowiedzi na temat polityki migracyjnej Merz stwierdził, że Niemcy „zaszły w tej kwestii bardzo daleko”. Dodał jednak:
„Wciąż widzimy w przestrzeni miejskiej ten problem, dlatego minister spraw wewnętrznych podejmuje działania, by w szerokim zakresie umożliwić powroty osób przebywających nielegalnie.”

Sformułowanie o „zmieniającym się wyglądzie miast” wywołało zarzuty o rasizm ze strony polityków lewicowych, którzy uznali takie określenie za stygmatyzujące. Zupełnie inaczej ocenił te słowa federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt.

Dobrindt: „To odczucie wielu ludzi i fakt, który należy uznać”

W rozmowie z Bildem Dobrindt jasno stanął po stronie kanclerza:
„Nielegalna migracja wpływa na wygląd naszych miast – to zgodne z odczuciami wielu ludzi i, moim zdaniem, stanowi fakt.”

Minister skrytykował przy tym reakcję ze strony środowisk lewicowych:
„Polityka, która z obawy przed burzą w mediach społecznościowych przestaje mówić to, co wielu ludzi naprawdę czuje, przyczynia się do wzrostu frustracji politycznej i w konsekwencji wzmacnia siły radykalne.”

Dobrindt dodał, że w ramach tzw. „zwrotu migracyjnego” rząd dąży do odciążenia miast, gmin, przedszkoli, szkół i systemu opieki zdrowotnej. Jak zaznaczył:
„To kwestia szacunku i odpowiedzialności wobec naszego kraju.”

Zieloni ostro reagują – zarzuty o stygmatyzację

Słowa Merza i poparcie Dobrindta spotkały się z gwałtowną reakcją Zielonych, którzy rozpoczęli kampanię przeciwko użytemu przez kanclerza określeniu „Stadtbild” (wygląd miasta). Politycy partii wystosowali listy otwarte, wzywali do protestów i publicznie krytykowali retorykę szefa rządu.

Współprzewodnicząca partii Zielonych Franziska Brantner stwierdziła:
„Merz stawia miliony Niemców pod zbiorowym oskarżeniem. To niedopuszczalne i skrajnie nieodpowiedzialne.”

Z kolei współprzewodniczący Zielonych Felix Banaszak określił wypowiedź kanclerza jako „fatalny sygnał”, „brak szacunku” i „niebezpieczne stwierdzenie”. Zaapelował też do Merza o publiczne przeprosiny.

Szefowa frakcji Zielonych w Bundestagu, Katharina Dröge, poszła jeszcze dalej, nazywając słowa kanclerza „raniącymi, dyskryminującymi i nieprzyzwoitymi”.

Cem Özdemir: „Nie można udawać, że problem nie istnieje”

Nie wszyscy przedstawiciele Zielonych podzielają jednak oburzenie swoich kolegów z partii. Były minister rolnictwa Cem Özdemir, który jest jednocześnie kandydatem Zielonych w nadchodzących wyborach krajowych w Badenii-Wirtembergii, przyznał, że rozumie potrzebę poruszania kwestii migracyjnych.

„Oczywiście, że ten temat istnieje i należy o nim mówić. Udawanie, że problemu nie ma, niczego nie rozwiązuje” – podkreślił Özdemir.

CDU z Badenii-Wirtembergii: „Nie można milczeć w obawie przed etykietą skrajnej prawicy”

Merza broni również Manuel Hagel, przewodniczący CDU w Badenii-Wirtembergii i kandydat tej partii w wyborach krajowych zaplanowanych na marzec 2026 roku.

„To wciąż to samo zjawisko – ktoś nazwie problem po imieniu, a zaraz zostaje wepchnięty do prawego narożnika sceny politycznej” – powiedział Hagel.

Dodał również:
„Kto porusza się po naszym kraju z otwartymi oczami i rozmawia z ludźmi, ten widzi, że coś się zmieniło. Udawanie, że tego nie ma, byłoby po prostu obłudne.”

Apel o wrażliwsze słownictwo wewnątrz CDU

Jak ujawnił Bild, sprawa „wizerunku miast” była także tematem dyskusji na posiedzeniu zarządu federalnego CDU, które odbyło się tuż po konferencji prasowej Merza.

Były senator ds. kultury Joe Chialo zwrócił się do kanclerza z apelem o ostrożniejsze formułowanie wypowiedzi, zauważając, że niektórzy ludzie – zwłaszcza osoby z migracyjnym pochodzeniem – mogli poczuć się potraktowani jako „problem” w przestrzeni publicznej.

Według uczestników spotkania Merz stanowczo odrzucił te zarzuty, podkreślając, że w swoich wystąpieniach wielokrotnie podkreślał znaczenie i wkład migrantów w rozwój Niemiec.

Debata, która podzieliła Niemcy

Wypowiedź kanclerza Merza i reakcja ministra Dobrindta ponownie otworzyły w Niemczech gorącą debatę na temat granic dopuszczalnej retoryki w dyskusji o migracji. Dla jednych – to odważne nazwanie rzeczy po imieniu. Dla innych – stygmatyzujący język, który dzieli społeczeństwo.

Jedno jest pewne: spór o to, jak mówić o migracji w Niemczech, dopiero się rozpoczyna.

źródło: bild.de

Rodzinny konflikt Greków w Bielefeld przerodził się w krwawą bójkę z nożem

0

Kłótnia o pieniądze zakończyła się czterema rannymi

W niemieckim mieście Bielefeld w niedzielę, 19 października 2025 roku, doszło do brutalnego starcia między dwiema rodzinami pochodzenia greckiego. Awantura, która początkowo dotyczyła kwestii finansowych, szybko wymknęła się spod kontroli i zakończyła się użyciem noża. W wyniku zajścia cztery osoby odniosły obrażenia.

Awantura na Heeper Straße

Do zdarzenia doszło około 18:25 w rejonie Elbrede przy ulicy Heeper Straße w Bielefeld. Według ustaleń policji, spór między członkami dwóch rodzin przerodził się w fizyczną konfrontację. W pewnym momencie 57-letni obywatel Grecji, mieszkający w Bielefeld, zaatakował dwóch 28-letnich mężczyzn – również Greków – przy użyciu noża.

Jeden z młodszych mężczyzn doznał ran ciętych dłoni, natomiast drugi został zraniony w stopę, gdy próbował uniknąć ciosu.

Ranny także napastnik i kobieta, która próbowała interweniować

Sam 57-latek utrzymuje, że to on został zaatakowany przez kilka osób i nie wie, kto w rzeczywistości trzymał nóż. Mężczyzna odniósł lekkie obrażenia cięte, a także został pobity przez trzech uczestników zajścia – dwóch 28-latków oraz 35-letniego mieszkańca Bielefeld.

W trakcie bójki ucierpiała również 36-letnia kobieta, która próbowała rozdzielić walczących. Kobieta doznała ran dłoni i wymagała pomocy medycznej.

Cztery osoby ranne, nóż zniknął

Zarówno 57-letni mężczyzna, jak i 36-latka zostali przewiezieni do szpitala, natomiast pozostali uczestnicy konfliktu udali się do lekarza samodzielnie. Policja prowadzi dochodzenie w sprawie użycia niebezpiecznego narzędzia.

Co ciekawe, nóż – kluczowy dowód w sprawie – nie został odnaleziony. Funkcjonariusze z Bielefeld kontynuują czynności śledcze, by ustalić dokładny przebieg zajścia oraz odpowiedzialność poszczególnych osób.

źródło: bild.de

Próba gwałtu na cmentarzu w Lipsku – policja prosi o pomoc w ujęciu sprawcy

0

Lipsk — Trzy miesiące po brutalnym ataku na cmentarzu Kleinzschocher policja publicznie poszukuje sprawcy. Funkcjonariusze opublikowali dwa portrety pamięciowe mężczyzny, który według śledczych próbował zgwałcić 57-letnią kobietę i ciężko ją ranił.

Przebieg zdarzenia

Do ataku doszło 15 lipca 2025 roku około godz. 18:30 na cmentarzu Kleinzschocher w Lipsku. Kobieta przebywała na terenie cmentarza, zajmując się grobami bliskich, gdy nieznany mężczyzna podszedł do niej i zaczął ją zaczepiać. Gdy 57-latka go odtrąciła, napastnik uderzył ją kilkukrotnie w twarz i przewrócił na ziemię.
Mimo jej krzyków napastnik nie zaprzestał napaści i próbował doprowadzić do gwałtu. Ofiara stawiła jednak tak silny opór, że ostatecznie napastnik uciekł z miejsca zdarzenia.

Skutki ataku i kwalifikacja prawna

Kobieta została tak poważnie ranna, że trafiła na leczenie szpitalne i była hospitalizowana. Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie usiłowania szczególnie ciężkiego przestępstwa na tle seksualnym.

Dlaczego opublikowano dwa portrety pamięciowe?

Śledczy opublikowali dwa warianty portretu pamięciowego na mocy decyzji sądu. Rysunki powstały na podstawie zeznań pokrzywdzonej i pokazują możliwe różnice w wyglądzie sprawcy — mężczyzna mógł nosić okulary i mieć trzydniowy zarost, stąd dwie wersje wizerunku.

Charakterystyka poszukiwanego

Policja prosi o pomoc w identyfikacji mężczyzny; podejrzanego opisano następująco:

  • wiek: około 50 lat,
  • wzrost: 1,60–1,70 m, sylwetka szczupła,
  • włosy: siwe, kręcone, zaniedbane,
  • karnacja: jasna,
  • znaki szczególne: widoczne rany lub blizny na ramionach i nogach (możliwie po samookaleczeniu), kolczyk w lewym uchu, mówi po niemiecku bez obcego akcentu,
  • ubranie widziane przez pokrzywdzoną: biały T-shirt z kolorowymi symbolami i nieznanym napisem, spodnie typu 7/8 z denimu, kurtka dżinsowa, czarne tenisówki, czarny plecak.

Apel policji i dane kontaktowe

Funkcjonariusze proszą osoby, które w połowie lipca przebywały na cmentarzu Kleinzschocher lub widziały podejrzaną osobę/nietypowe zachowanie w tej okolicy, o kontakt. Informacje można przekazywać do Wydziału Kryminalnego w Lipsku:
Dimitroffstraße 1, 04107 Leipzig
telefon: (0341) 966 4 6666.

Policja zapewnia, że wszystkie zgłoszenia będą rzetelnie sprawdzone, a osoby zgłaszające informacje — w razie potrzeby — traktowane z należytą dyskrecją. Równocześnie służby apelują do świadków, by nie publikowali zdjęć ani spekulacji w mediach społecznościowych, co mogłoby utrudnić dochodzenie i narażać dobro pokrzywdzonej.

źródło: bild.de

Niemcy: „Nie wykluczamy, że Rebecca została tu pochowana” — prokurator o nowych poszukiwaniach na posesji podejrzanego

0

Wielka akcja śledcza w Brandenburgii. Poszukiwania mogą potrwać wiele dni

Śledztwo w sprawie zaginięcia Rebecci Reusch nabrało nowego, przełomowego wymiaru: od poniedziałku policja prowadzi intensywne prace poszukiwawcze na działce należącej do babci głównego podejrzanego — 33-letniego Floriana R. Prokurator Michael Petzold przyznał w rozmowie z mediami: „Nie możemy wykluczyć, że Rebecca  została tutaj pochowana”.

Gdzie i dlaczego ruszyły poszukiwania?

Akcja rozpoczęła się w Lindenberg (gmina Tauche, land Brandenburgia) i obejmuje teren należący do rodziny podejrzanego. Według prokuratury nowe ustalenia z dotychczasowego śledztwa skłoniły organy do przeszukania właśnie tej posesji; prokurator nie zdradził, czy pojawił się konkretny, pojedynczy trop. Jak zaznaczył, poniedziałkowe działania były „punktem wyjścia” do zabezpieczenia ewentualnych dowodów.

Kogo podejrzewa prokuratura?

Śledczy są przekonani, że to Florian R. mógł zabić 15-letnią wówczas Rebeccę — jednak dotychczas brakowało niezbitych dowodów. Prokuratura poinformowała, że istnieją przesłanki, iż podejrzany mógł w poranek 18 lutego 2019 roku zabić swoją szwagierkę i przenieść zwłoki lub rzeczy należące do niej na grunt należący do swoich dziadków w Tauche.

Skala akcji i używane metody

Na miejscu pracuje ponad 100 funkcjonariuszy policji berlińskiej wspieranych przez śledczych z Federalnego Biura Kryminalnego (BKA). Do przeszukiwań wykorzystano m.in.:

  • sprzęt do badań georadarowych (ground-penetrating radar),
  • drony do obserwacji z powietrza,
  • psy tropiące wyszkolone do wykrywania zwłok,
  • dokładne przeszukania domu i ogrodu.

Policja poinformowała jednocześnie, że nie prowadzi obecnie poszukiwań mających na celu odnalezienie osoby żywej — „nie szukamy tu nikogo żywego”, podał rzecznik.

Czego konkretnie szukają śledczy?

W komunikatach prokuratury i policji wskazano, że poszukiwane są między innymi: ubrania Rebecci, koc lub inne tekstylia należące do zaginionej oraz „wszystko, co mogłoby służyć do pogrzebania człowieka” — innymi słowy narzędzia i materiały, które mogłyby posłużyć do ukrycia zwłok.

Kontekst sprawy — przypomnienie faktów

Rebecca Reusch zaginęła w lutym 2019 roku, mając 15 lat. Od tego czasu prowadzone były wielokrotne poszukiwania i czynności śledcze na różnych obszarach w Brandenburgii, które jednak nie doprowadziły do przełomu. Nowa akcja na posesji krewnych głównego podejrzanego stanowi pierwszy od dawna istotny zwrot w postępowaniu.

Co może nastąpić dalej?

Prokuratura zapowiada, że prace na miejscu mogą potrwać jeszcze kilka dni — tempo i wyniki zależą od efektów badań georadarowych, przeszukań ręcznych i ekspertyz psa tropiącego. W przypadku odnalezienia potencjalnych śladów prokuratorzy i policyjni technicy zabezpieczą dowody i podejmą decyzje o dalszych krokach procesowych.

źródło: bild.de

Niemcy: Nastolatek zginął pchnięty nożem przy kasie w supermarkecie

1

Dramat w Lemgo — śledczy: mężczyzna zatrzymany, motyw nieznany

W Lemgo (Nadrenia Północna-Westfalia) doszło w poniedziałek wieczorem do brutalnej napaści w sklepie sieci Edeka. W wyniku ataku nożem przed lub przy kasie zginął nastoletni chłopak — według doniesień medialnych miał 16 lat. Policja zatrzymała podejrzanego 33-latka z Lemgo; prokuratura i specjalna grupa śledcza badają okoliczności zdarzenia.

Przebieg zdarzeń: najpierw spór na parkingu, potem atak w sklepie

Policja ustaliła wstępnie, że jeszcze przed wejściem do budynku obie osoby najpierw pokłóciły się na parkingu przed marketem. Około godz. 20:30 konflikt przeniósł się do wnętrza sklepu i — jak informują śledczy — eskalował przy kasach. W trakcie tej konfrontacji mężczyzna chwycił nóż i zaatakował nastolatka. Do ataku doszło przy świadkach, którzy w szoku obserwowali wydarzenia.

Służby ratunkowe i liczne patrole wezwane na miejsce udzielały pierwszej pomocy poszkodowanemu, jednak chłopak zmarł na miejscu wskutek odniesionych obrażeń.

Zatrzymanie podejrzanego i działania policji

Śledczy poinformowali, że podejrzany został szybko ujęty przez funkcjonariuszy. Na miejscu pracuje prokuratura w Detmold oraz specjalna komórka policji kryminalnej. Obaj uczestnicy zdarzenia mają obywatelstwo niemieckie.

Funkcjonariusze zabezpieczyli teren sklepu, ustawili osłony, a technicy kryminalistyczni prowadzili oględziny miejsca zbrodni. Prace na miejscu będą kontynuowane jeszcze przez wiele godzin; prokurator Alexander Görlitz osobiście nadzoruje czynności procesowe.

Ofiara i podejrzany — co wiadomo

Na tym etapie śledztwa prokuratura nie ujawnia szczegółów dotyczących relacji między ofiarą a zatrzymanym. Nie jest jasne, czy znali się wcześniej, ani jaki był bezpośredni motyw ataku. Również rodzina ofiary nie została jeszcze oficjalnie przedstawiona mediom.

Co dalej — śledztwo w toku

Śledczy badają nagrania z kamer monitoringu, przesłuchują świadków i analizują zabezpieczone dowody. Na razie prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie zabójstwa; dalsze kwalifikacje prawne mogą ulec zmianie w zależności od wyników dochodzenia. Policja apeluje do świadków zdarzenia lub osób posiadających nagrania (np. z telefonów komórkowych), by zgłaszały się na najbliższy komisariat.

Reakcje lokalnej społeczności

Do tej pory nie napłynęły oficjalne komunikaty władz miasta ani sklepu sieci Edeka poza informacją, że miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone. Wobec tragicznego przebiegu zdarzeń mieszkańcy okolicy są poruszeni — restauracje i punkty usługowe w pobliżu informowały o zwiększonej obecności patroli policyjnych.

Sprawa jest rozwojowa. Policja i prokuratura proszą o powstrzymanie się od publikowania niesprawdzonych informacji i zapowiadają, że kolejne ustalenia przekażą, gdy tylko pozwoli na to charakter prowadzonego postępowania.

źródło: bild.de

Niemcy: Dziesiątki flag narodowych w małej gminie. Czy to początek nowej fali manifestacji patriotycznych?

3

Nocna akcja w małej miejscowości

W niemieckiej gminie Nachrodt-Wiblingwerde, położonej w regionie Sauerland (Nadrenia Północna-Westfalia), w nocy z piątku na sobotę nieznani sprawcy zawiesili dziesiątki niemieckich flag. Jak poinformowała policja, na masztach, przy drogach i w pobliżu lokalnego masztu radiowego zawisło ponad 40 flag państwowych. Pod masztem znaleziono także tablicę z napisem: „Duma narodowa nie jest przestępstwem”.

Ze względu na możliwy motyw polityczny, sprawą natychmiast zajął się wydział ds. ochrony państwa (Staatsschutz) w Hagen. Władze lokalne usunęły wszystkie flagi i złożyły oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Policja bada sprawę i szuka świadków

Według ustaleń funkcjonariuszy, umieszczenie flag w rejonie masztu radiowego wymagało przekroczenia ogrodzenia, co może zostać zakwalifikowane jako wtargnięcie na teren prywatny (Hausfriedensbruch). Policja apeluje do mieszkańców o zgłaszanie wszelkich informacji dotyczących osób lub pojazdów, które mogły zostać zauważone w okolicy w nocy z piątku na sobotę.

Reakcja władz gminy

Burmistrz gminy Nachrodt-Wiblingwerde, Birgit Tupat, skomentowała sytuację stanowczo.
Flagi umieszczone na prywatnych posesjach nie stanowią problemu, jednak ich wieszanie w miejscach publicznych to zupełnie inna kwestia. A jeśli cała akcja miała podłoże skrajnie prawicowe, to jest to absolutnie niedopuszczalne – powiedziała Tupat w rozmowie z portalem come-on.de.

Władze gminy złożyły zawiadomienie do prokuratury, a pracownicy służb komunalnych stopniowo usuwali flagi z przestrzeni publicznej.

Możliwy związek z akcją internetową

Jak donosi regionalny portal LokalDirekt, wiele wskazuje na to, że zdarzenie może być częścią kampanii „Aktion Flagge hissen” („Akcja: zawieś flagę”), która od kilku tygodni krąży w mediach społecznościowych.
W sieci pojawiają się wpisy oznaczone hasztagami #HissdieFlagge i #Flaggezeigen, zachęcające do podobnych działań. Profil promujący inicjatywę kieruje również na powiązany sklep internetowy. Dotychczas jednak nikt oficjalnie nie przyznał się do przeprowadzenia akcji w Sauerlandzie.

Podzielone reakcje społeczne

Akcja spotkała się z mieszanymi reakcjami w mediach społecznościowych. Część internautów poparła inicjatywę, wskazując, że czarno-czerwono-złote barwy są symbolem demokratycznych tradycji Niemiec, a nie skrajnych ideologii. Inni z kolei ostrzegali przed próbą zawłaszczenia symboli narodowych przez ugrupowania prawicowe.

Kilka dni wcześniej prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier apelował, aby nie oddawać niemieckich barw narodowych w ręce ekstremistów, przypominając, że symbolizują one wolność i demokrację.

Służby badają kolejne ślady

Niektóre flagi znajdowały się w trudno dostępnych miejscach – na wysokich masztach i latarniach – dlatego ich usunięcie wymagało użycia drabin. Urzędnicy gminni sporządzili dokładną dokumentację lokalizacji flag i skoordynowali ich demontaż. Policja sprawdza również, czy oprócz flag pojawiły się inne materiały, takie jak naklejki lub ulotki.

Polityczne tło regionu

Gmina Nachrodt-Wiblingwerde liczy około 6 tysięcy mieszkańców i należy do powiatu Märkischer Kreis. W ostatnich wyborach do Bundestagu mandat bezpośredni zdobył polityk CDU Paul Ziemiak, a Alternatywa dla Niemiec (AfD) uzyskała 21,3 procent głosów, stając się drugą najsilniejszą partią w regionie.

źródło: jungefreiheit.de

Niemcy: AfD chce nadać Donaldowi Trumpowi tytuł honorowego obywatela Bad Dürkheim

1

Kontrowersyjna inicjatywa AfD

AfD w Bad Dürkheim zgłosiła wniosek, aby były prezydent USA, Donald Trump, otrzymał tytuł honorowego obywatela tego powiatu w Nadrenii-Palatynacie. Partia argumentuje, że decyzja ma związek z rolą Trumpa w negocjacjach dotyczących konfliktu izraelsko-palestyńskiego oraz uwolnieniem izraelskich i ośmiu niemieckich zakładników. Wniosek ma zostać rozpatrzony podczas sesji rady powiatu 29 października.

Trump i jego niemieckie korzenie

Thomas Stephan, przewodniczący frakcji AfD w lokalnym parlamencie powiatowym, podkreślił niemieckie pochodzenie Trumpa. Jego przodkowie pochodzą z Kallstadt w powiecie Bad Dürkheim. To właśnie z tego miejsca dziadek Donalda Trumpa, Friedrich, wyemigrował do USA w 1885 roku.

Wątpliwości władz powiatu

Landrat Hans-Ulrich Ihlenfeld zastrzegł, że nie chce wpływać na decyzję rady powiatu. Jednocześnie wskazał, że nie spodziewa się, aby wniosek AfD uzyskał większość głosów. „Niezależnie od tego, czy ktokolwiek chce, aby Donald Trump został honorowym obywatelem, kwestia przyznawania tego tytułu i kryteriów powinna być dokładnie przedyskutowana w odpowiednich gremiach powiatowych” – podkreślił polityk CDU.

Sprzeciw władz Kallstadt

Burmistrz Kallstadt, Thomas Jaworek, skrytykował inicjatywę AfD. Zaznaczył, że jego partia nie ma przedstawicieli w radzie gminy i że samorząd lokalny stoi na straży swojej niezależności. „Sprzeciwiamy się próbom ingerencji ze strony pojedynczych frakcji na wyższych szczeblach samorządowych” – powiedział Jaworek.

Historia podobnych inicjatyw

Nie jest to pierwszy raz, gdy pojawiają się próby nadania Donaldowi Trumpowi tytułu honorowego w jego niemieckim rodzinnym mieście. W 2017 roku partia Republikanów w Kallstadt nie zdołała uzyskać zgody na uhonorowanie byłego prezydenta USA.

AfD liczy na poparcie

Frakcja AfD twierdzi, że opracowała własny regulamin dotyczący nadawania tytułu honorowego w powiecie Bad Dürkheim i liczy na poparcie innych partii w radzie. „Kto odmówi uhonorowania lidera wolnego świata, który już osiągnął wiele sukcesów politycznych?” – pyta retorycznie Stephan.

źródło: spiegel.de

Impreza 17-latki w Bremie wymknęła się spod kontroli – 200 nieproszonych gości, interwencja policji

1

Mała domówka, wielki chaos

To, co miało być kameralną imprezą w domu 17-letniej dziewczyny w Bremie, zakończyło się interwencją policyjną. Impreza przyciągnęła około 200 nieproszonych gości, a sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, powodując liczne wykroczenia i zniszczenia mienia.

Impreza rozprzestrzeniła się w mediach społecznościowych

Według informacji podanych przez policję w Bremie, pierwotnie mała domówka stała się znana dzięki mediom społecznościowym, co spowodowało napływ licznych nieproszonych uczestników. W końcu konieczna była interwencja policji – użyto dwunastu radiowozów, aby opanować napływ nastolatków na teren imprezy.

Skargi mieszkańców i pierwsze problemy

Mieszkańcy okolicy wezwali policję z powodu hałasu i głośnej muzyki. Funkcjonariusze początkowo zabezpieczyli wjazd na posesję, gdyż nieproszeni goście wchodzili na teren przez ogród. W trakcie pierwszej fazy imprezy dochodziło głównie do zabrudzeń w domu, a młoda gospodyni została okradziona z portfela.

Drugi napływ gości i zniszczenia mienia

Po północy ponownie pojawiło się do 60 hałaśliwych, agresywnie zachowujących się nastolatków. Policja podała, że młodzież próbowała kontynuować imprezę i przy tym wyważyła drzwi tarasowe. Funkcjonariusze przeprowadzili kontrole osobiste i skierowali młodych ludzi w stronę pobliskiego przystanku kolejowego. W związku z incydentem sporządzono również zgłoszenia o zniszczenie mienia oraz kradzież.

Policja apeluje o rozwagę

Przypadek w Bremie pokazuje, jak niekontrolowany dostęp do imprez, zwłaszcza dzięki mediom społecznościowym, może prowadzić do poważnych problemów i zagrożeń. Policja przypomina, że organizowanie domówek wymaga odpowiedzialności i przestrzegania prawa, aby uniknąć sytuacji zagrażających bezpieczeństwu uczestników i sąsiadów.

źródło: spiegel.de

Brutalny atak nożownika w Bremie – matka nie żyje, syn ciężko ranny, sprawca wciąż na wolności

3

Krwawa napaść w Kattenturm

W niedzielę w południowej części Bremy, w dzielnicy Kattenturm, doszło do tragicznego ataku nożownika. Zamaskowany sprawca zaatakował 30-letnią kobietę i jej 12-letniego syna. Kobieta zmarła na miejscu, a chłopiec został ranny i wymagał hospitalizacji. Sprawca nadal pozostaje na wolności, a policja prowadzi intensywne poszukiwania.

Szybka reakcja służb ratunkowych

Jak poinformowała Franka Haedke, rzeczniczka prasowa policji w Bremie, funkcjonariusze zostali zaalarmowani przez świadków około godziny 13:00. Na miejscu znaleziono kobietę w stanie silnego krwotoku. Policjanci udzielili jej pierwszej pomocy, jednak lekarz pogotowia stwierdził zgon ofiary.

Na miejscu zdarzenia pojawili się także policjanci i śledczy w białych kombinezonach ochronnych. Ulica została wewnętrznie i zewnętrznie zabezpieczona, a funkcjonariusze przeprowadzali wywiady ze świadkami. Straż pożarna również wspierała działania służb ratunkowych.

Dokumentacja miejsca zdarzenia

Śledczy wykorzystali podnośnik strażacki do wykonania dokumentacji fotograficznej z miejsca ataku. Ulice w okolicy zostały objęte strefą zabezpieczoną taśmą policyjną, a funkcjonariusze kontrolowali teren, by zabezpieczyć wszystkie dowody.

Zabezpieczenie podejrzanego pojazdu

Policja sprawdziła zaparkowany w pobliżu biały samochód, który został zabezpieczony do dalszych badań. Wieczorem, według informacji BILD, na miejsce przybył zakład pogrzebowy, który zabrał ciało ofiary.

Śledztwo w sprawie zabójstwa

Na chwilę obecną nie ujawniono dodatkowych szczegółów dotyczących motywu ani tożsamości sprawcy. Prokuratura oraz policja prowadzą dochodzenie w sprawie zabójstwa. Poszukiwania napastnika trwają, a w działaniach uczestniczą liczne jednostki policyjne.

źródło: bild.de