Niemcy walczą z ptasią grypą — czy jest się czego obawiać?

2

Ptasia grypa rozprzestrzenia się w północnych i wschodnich landach Niemiec. W Brandenburgii znaleziono setki martwych żurawi, na fermach poddano ubojowi tysiące gęsi. Poniżej wyjaśniamy najważniejsze fakty i odpowiadamy na pytania, które interesują konsumentów, hodowców i miłośników przyrody.

Skala problemu — gdzie wirus daje o sobie znać?

Ostatnie dane wskazują na nasilony przebieg epidemii w Brandenburgii i Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W niektórych rejonach, m.in. w okolicach zbiorników wodnych Linum, znaleziono ponad tysiąc martwych żurawi. W całych tych landach skala uboju ochronnego przekroczyła już 160 000 zwierząt — eksperci określają obecny wybuch jako bezprecedensowy.

Jak groźna jest ptasia grypa dla ludzi?

Według Federacyjnego Instytutu ds. Zdrowia Zwierząt i Bezpieczeństwa Żywności (Friedrich-Loeffler-Institut, FLI) ryzyko zakażenia ludzi spoza grup zawodowo narażonych pozostaje niskie. Większe ryzyko mają osoby, które bezpośrednio zajmują się chorymi lub martwymi ptakami — np. pracownicy służb weterynaryjnych czy ferm.

Czy można zakazić się przez jedzenie drobiu lub jajka?

Nie ma dowodów, że spożycie właściwie przygotowanego mięsa drobiowego lub jaj powoduje zakażenie człowieka. Wirus jest wrażliwy na wysoką temperaturę — należy więc dokładnie przyrządzać drób (mięso bez różowego środka, bez krwi); jajka gotować tak, aby białko i żółtko były twarde.

Czy świąteczna pieczeń z gęsi stanowi zagrożenie?

Nie — jeśli mięso zostanie odpowiednio przygotowane. Przy obróbce termicznej powyżej 70°C wirus traci zakaźność, więc tradycyjna pieczona gęś nie stanowi ryzyka, o ile jest dobrze upieczona.

Co robić, gdy znajdziemy martwego ptaka?

Znalezienie martwego ptaka należy zgłosić właściwym władzom weterynaryjnym i unikać samodzielnego dotykania zwierzęcia. Dla bezpieczeństwa trzymajmy też z daleka zwierzęta domowe. Wiele obszarów lęgowych i żerowisk — np. rezerwaty w okolicach Linum — zostało tymczasowo zamkniętych dla spacerowiczów, a zaplanowane wycieczki odwołano, ponieważ niepokój ludzi stresuje ptaki i zwiększa ryzyko rozprzestrzeniania wirusa.

Jak rozprzestrzenia się wirus?

Głównymi wektorami są ptaki dzikie — kaczki, gęsi, żurawie — które przenoszą wirusa wraz z odchodami. Wirusy mogą też być mechanicznie przenoszone na butach, odzieży lub sprzęcie, dlatego w obszarach objętych nadzorem obowiązują ograniczenia i zakazy wstępu.

Co muszą robić hodowcy drobiu?

Obowiązują surowe zasady „bioasekuracji”: trzymanie drobiu w zamknięciu, separacja od ptaków dzikich, stosowanie procedur dezynfekcyjnych i ochronnej odzieży. Celem jest zapobieganie przedostawaniu się wirusa z populacji dzikiej na inwentarz gospodarski.

Jakie są ostatnie dane liczbowe?

W rejonach najbardziej dotkniętych chorobą — przede wszystkim w Brandenburgii i Meklemburgii-Pomorzu Przednim — w ramach środków zapobiegawczych lub zwalczających konieczny był ubój ponad 160 000 ptaków gospodarskich. W rejonie Linum odnotowano masowe padnięcia dzikich żurawi (ponad 1000 sztuk).

Co dalej?

Służby weterynaryjne i instytucje naukowe monitorują sytuację i wdrażają działania profilaktyczne oraz informacyjne. Dla społeczeństwa najważniejsze pozostaje przestrzeganie zaleceń: nie dotykać martwych ptaków, zgłaszać ich znalezienie, stosować się do zakazów wchodzenia do wyznaczonych miejsc i dokładnie przygotowywać mięso drobiowe.

źródło: bild.de

Niemcy: Tragiczna pomyłka – policja oddała strzały do żołnierzy podczas ćwiczeń

2

Niebezpieczne zdarzenie podczas wojskowych manewrów w Erding

Do niecodziennego i groźnego zdarzenia doszło w środę w bawarskim Erding, niedaleko Monachium. W trakcie dużych ćwiczeń Bundeswehry o nazwie „Marshal Power” policjant postrzelił niemieckiego żołnierza. Jak poinformowały w środę wieczorem Bundeswehra i policja, przyczyną incydentu była „pomyłka na miejscu”.

Ranny żołnierz po krótkim pobycie w szpitalu został już wypisany. Choć skończyło się bez poważnych obrażeń, sprawa może mieć poważne konsekwencje, gdyż policjanci oddali strzały do własnego żołnierza, biorącego udział w ćwiczeniach.

Zgłoszenie o „uzbrojonym mężczyźnie” i akcja z udziałem helikoptera

Według informacji przekazanych przez policję w Górnej Bawarii Północnej, około godziny 17:00 mieszkańcy dzielnicy Altenerding w Erding zgłosili, że na ulicy Hohenlindenerstraße widzą uzbrojoną osobę. Na miejsce natychmiast wysłano liczny oddział policji, w tym jednostki specjalne oraz helikopter.

Funkcjonariusze rzeczywiście napotkali uzbrojonego mężczyznę. Jak jednak później ustalono, nie stanowił on żadnego zagrożenia ani dla policjantów, ani dla ludności. Był to żołnierz Bundeswehry uczestniczący w manewrach. Mimo to padły strzały, a jeden z nich trafił żołnierza – według policji doznał on rany postrzałowej w twarz, najprawdopodobniej powierzchownej.

Policja i wojsko nie rozpoznały się nawzajem

Według doniesień dziennika Bild, sytuacja stała się jeszcze bardziej chaotyczna, gdy żołnierz i jego towarzysze odpowiedzieli ogniem – jednak używali wyłącznie amunicji ćwiczebnej. Z relacji wynika, że wojskowi sądzili, iż interwencja policji jest częścią scenariusza ćwiczeń, podczas gdy funkcjonariusze byli przekonani, że mają do czynienia z realnym zagrożeniem.

W późniejszym oświadczeniu zarówno policja, jak i Bundeswehra przyznały, że doszło do „błędnej interpretacji sytuacji na miejscu”. Nie wiadomo jednak, dlaczego policjanci nie rozpoznali żołnierzy jako uczestników ćwiczeń, które były wcześniej szeroko zapowiadane. Nie ustalono również, czy ranny żołnierz miał na sobie mundur, czy też jego wygląd nie wskazywał jednoznacznie na przynależność do sił zbrojnych.

Wspólne śledztwo policji kryminalnej i LKA

Policja poinformowała, że pozostaje w stałym kontakcie z Bundeswehrą i prowadzi intensywne działania mające na celu szybkie wyjaśnienie incydentu. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi wspólnie policja kryminalna w Erding oraz bawarskie Landeskriminalamt (LKA).

Władze podkreśliły, że w żadnym momencie nie istniało zagrożenie dla mieszkańców Erding ani okolic.

„Marshal Power”: symulacja działań wojennych w terenie cywilnym

Ćwiczenia „Marshal Power” są jednym z największych tegorocznych przedsięwzięć Bundeswehry w południowych Niemczech. Bierze w nich udział około 800 osób – 500 żołnierzy wojsk polowych (Feldjäger) oraz 300 funkcjonariuszy służb cywilnych, w tym policji, straży pożarnej i ratownictwa medycznego.

Celem manewrów jest trenowanie działań za linią frontu w sytuacji obrony terytorium NATO. Scenariusze obejmują między innymi walkę z sabotażem, neutralizację nielegalnych składów broni, wykrywanie zagrożeń ze strony dronów, zwalczanie „nieregularnych sił” oraz ochronę infrastruktury krytycznej – w tym nieczynnej elektrowni atomowej Isar 2.

W przeciwieństwie do większości ćwiczeń wojskowych, „Marshal Power” odbywa się nie na zamkniętych poligonach, lecz w przestrzeni publicznej – w miastach i na terenach cywilnych. Miało to na celu realistyczne odwzorowanie warunków potencjalnego konfliktu, ale jednocześnie doprowadziło do niebezpiecznego nieporozumienia, które mogło zakończyć się tragedią.

źródło: sueddeutsche.de

Niemcy: Bundestag mimo cięć przyznaje sobie potajemnie miliony euro

0

Spadek liczby posłów nie przyniósł oszczędności

W tym roku niemiecki Bundestag znacznie zmniejszył swoją liczbę posłów. Po wyborach, które miały miejsce w lutym, zamiast 733 parlamentarzystów w plenarnym składzie zasiada tylko 630 osób, czyli o 103 mniej. Miało to prowadzić do zmniejszenia wydatków i obniżenia środków przyznawanych frakcjom, tymczasem rzeczywistość okazała się inna.

Według informacji BILD, budżet dla frakcji na rok 2025 został potajemnie ustalony na poziomie 137,8 miliona euro, co odpowiada niemal dokładnie kwocie przyznanej w roku poprzednim, gdy Bundestag był znacznie liczniejszy.

Początkowe plany były niższe

Na początku 2025 roku przewidywano znacznie niższy budżet – w administracji Bundestagu krążyła kwota 118 milionów euro. Następnie komisja budżetowa Bundestagu miała przyznać 123 miliony euro.

Dla CDU/CSU i SPD była to najwyraźniej suma niewystarczająca. Podczas posiedzenia 4 września zgłoszono wniosek o podniesienie środków o dodatkowe 14,8 miliona euro, do ostatecznej kwoty 137,8 miliona euro. Uzasadniono to m.in. potrzebą zwiększenia wydatków na cyfryzację, sztuczną inteligencję i media społecznościowe, a także rosnącymi wymaganiami w zakresie bezpieczeństwa IT.

Reakcja organizacji chroniącej podatników

Dla prezesa organizacji „Steuerzahler” Reinera Holznagela taka potajemna podwyżka jest nie do przyjęcia. – „Kiedy polityka nakłania obywateli i firmy do oszczędności, sama nie może się tak zachowywać. Szybkie, niezauważone sięgnięcie do państwowej kasy jest absolutnie niedopuszczalne!” – mówi Holznagel.

Prezes domaga się wprowadzenia „prawdziwej ustawy o frakcjach z jasnymi zasadami, której do tej pory nie ma”.

Konsekwencje dla podatników

Decyzja o podwyższeniu budżetu frakcji, mimo zmniejszenia liczby posłów, wywołała oburzenie opinii publicznej i podważa zaufanie do dyscypliny finansowej Bundestagu. Zdaniem krytyków, takie działanie stoi w sprzeczności z obietnicami oszczędności wobec niemieckich podatników.

źródło: bild.de

Niemcy odrzucają pomoc dla dzieci z Gazy. Skandal po inicjatywie Hanoweru

1

Miasta chciały pomóc najmłodszym, rząd mówi „nie”

Inicjatywa miasta Hannover, wspierana przez inne niemieckie metropolie, mająca na celu przyjęcie chorych i rannych dzieci ze Strefy Gazy, zakończyła się niepowodzeniem. Powodem jest odmowna postawa niemieckiego rządu. „Bardzo ubolewamy nad odpowiedzią Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych” – powiedział burmistrz Hannoveru, Belit Onay. „Odmowa jest rozczarowująca i niezrozumiała” – dodał polityk Zielonych.

Krytyka braku wsparcia

Regionspräsident Steffen Krach (SPD) podkreślił dramatyczną sytuację w Gazie: „Ponad 16 tysięcy osób potrzebuje tam pomocy medycznej za granicą. Nieudzielenie choćby tej podstawowej pomocy dzieciom jest po prostu okrutne”.

W piśmie ministerstwa spraw wewnętrznych, które dotarło do Deutsche Presse-Agentur, wskazano, że mimo postępów w zakończeniu działań wojennych sytuacja w Gazie pozostaje „bardzo nieprzewidywalna i nieprzejrzysta”. Dotyczy to także władz izraelskich i egipskich odpowiedzialnych za wydawanie zezwoleń na wyjazd.

Rząd przedstawia powody odmowy

Według dokumentu, wyjazd dzieci do Niemiec wiązałby się ze złożonymi procedurami administracyjnymi. Trzeba byłoby ustalić tożsamość dzieci oraz podróżujących z nimi członków rodzin, ocenić ryzyka bezpieczeństwa, koszty oraz zapewnić realne opcje powrotu. Zdaniem rządu efektywniejsze jest wspieranie leczenia rannych i ciężko chorych osób bezpośrednio na miejscu.

„Chcemy wyraźnie podkreślić, że łączy nas chęć niesienia pomocy cywilom, zwłaszcza dzieciom w Gazie, lecz uważamy, że pomoc można zorganizować w inny sposób, by objęła jak największą liczbę osób” – czytamy w piśmie ministerstwa.

Wspólna inicjatywa wielu niemieckich miast

Hannover początkowo zaoferował przyjęcie do 20 potrzebujących dzieci. Inicjatywę wsparły także inne miasta, w tym Bremen, Düsseldorf, Leipzig, Bonn, Frankfurt i Kiel, a także Kościoły ewangelickie w Dolnej Saksonii.

Regionspräsident Krach zaznaczył, że Niemcy dysponują doskonałymi możliwościami medycznymi, które gotowe są udostępnić: „Gminy przygotowały wszystko, aby przyjąć dzieci”.

Burmistrz Onay podkreślił, że bez wsparcia rządu federalnego inicjatywa nie może się powieść. „Odmowa pozbawia wiele rannych i silnie doświadczonych traumą dzieci możliwości skorzystania z profesjonalnej pomocy. Apelujemy do Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o ponowne rozpatrzenie decyzji i umożliwienie pomocy humanitarnej” – dodał.

źródło: spiegel.de

Niemcy: Kanclerz Merz nie cofa słów o migracji. „Zapytajcie swoje córki”

5

Wypowiedź o migracji wywołała falę krytyki i poparcia

Wypowiedź kanclerza Niemiec Friedricha Merza (CDU) dotycząca „wizerunku miast” w kontekście migracji wywołała gorącą debatę polityczną i społeczną. Politycy z lewej strony sceny zarzucają mu rasizm i brak szacunku, natomiast konserwatyści otwarcie bronią jego słów. Jednocześnie temat bezpieczeństwa w przestrzeni publicznej — zwłaszcza w godzinach wieczornych — staje się coraz częściej podnoszony w niemieckiej debacie publicznej.

Kontrowersyjna wypowiedź kanclerza

Merz stwierdził niedawno, że w kwestii polityki migracyjnej Niemcy „posunęły się bardzo daleko”. Następnie dodał:

„Ale oczywiście w wizerunku naszych miast wciąż widzimy ten problem. Dlatego minister spraw wewnętrznych pracuje obecnie nad tym, aby w znacznym zakresie umożliwić powroty (osób bez prawa pobytu)”.

Słowa te natychmiast wywołały burzę. Część opinii publicznej odebrała je jako sugestię, że migranci są odpowiedzialni za negatywne zmiany w przestrzeni miejskiej.

Lewica oskarża Merza o rasizm

Przedstawiciele lewicy i Zielonych ostro skrytykowali wypowiedź kanclerza.
Współprzewodniczący Zielonych, Felix Banaszak, nazwał słowa Merza „fatalnym sygnałem”, który jest „nie tylko nieodpowiedzialny, ale i niebezpieczny”.
Z kolei współprzewodnicząca frakcji Zielonych w Bundestagu Katharina Dröge określiła je jako „obraźliwe, dyskryminujące i nieprzyzwoite”.

Zdaniem krytyków mówienie o „wizerunku miasta” w kontekście migracji wzmacnia uprzedzenia i stygmatyzuje całe grupy społeczne.

Konserwatyści odpowiadają: „To odczucia wielu ludzi”

Zupełnie inaczej słowa Merza odebrała prawica.
Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt skomentował:

„To, że nielegalna migracja zmienia wygląd naszych miast, odpowiada temu, co odczuwa wielu ludzi — i uważam to za fakt”.

Odnosząc się do krytyki ze strony lewicy, dodał:

„Polityka, która z obawy przed debatą w mediach społecznościowych przestaje mówić o tym, co wielu naprawdę czuje, napędza rozczarowanie polityką i w efekcie wzmacnia radykalne siły”.

Dobrindt podkreślił także, że rząd pracuje nad „zwrotem w polityce migracyjnej”, który ma odciążyć miasta, gminy, szkoły, przedszkola i system ochrony zdrowia. Według niego to kwestia „odpowiedzialności i szacunku wobec społeczeństwa”.

Palmer: „Nie chodzi o wszystkich migrantów”

Do debaty włączył się również bezpartyjny burmistrz Tybingi Boris Palmer. W jego ocenie słowa Merza zostały wyrwane z kontekstu.

„Ta wypowiedź byłaby skandaliczna, gdyby odnosiła się do wszystkich osób. Ale sądzę, że kanclerz miał na myśli grupy młodych mężczyzn bez pracy i prawa pobytu, którzy w wielu średniej wielkości miastach zajmują dworce, place i parki” — powiedział Palmer.

Dziennikarz: „To jasne, o kogo chodzi”

Komentarz w tej sprawie pojawił się również w podcaście dziennikarza WELT Robina Alexandra:

„Możemy mówić wprost: chodzi o ludzi, którzy złożyli wniosek o azyl, nie uzyskali go, a teraz stoją przed dworcami. Kanclerz mówi o rozwiązaniu właśnie tego problemu”.

Twarde liczby potwierdzają skalę problemu

Według oficjalnych danych:

  • 225 500 osób w Niemczech ma obecnie obowiązek opuszczenia kraju,
  • w tym 132 000 to osoby, którym odmówiono azylu,
  • w pierwszym półroczu 2025 r. deportowano jedynie 11 807 osób, co stanowi ok. 5 procent wszystkich zobowiązanych do wyjazdu.

Merz nie zamierza się wycofać

Podczas konferencji prasowej dziennikarze zapytali kanclerza, czy zamierza wycofać swoje słowa. Merz odpowiedział:

„Zapytajcie swoje dzieci, córki, znajomych i przyjaciół — wszyscy potwierdzą, że to realny problem, szczególnie po zmroku”.

Kanclerz wyraźnie podkreślił, że nie zamierza się ze swojej wypowiedzi wycofywać. Według dziennika BILD, wiele kobiet w Niemczech przyznało mu rację, wskazując na rosnące poczucie zagrożenia w przestrzeni publicznej.

źródło: bild.de

Niemcy: Nauczyciel oskarżony o stworzenie materiału pornograficznego z wizerunkiem uczennicy za pomocą sztucznej inteligencji

0

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie głośnego skandalu w Hesji

W Hesji wybuchł skandal, który wstrząsnął lokalną społecznością. Nauczyciel z wieloletnim stażem w Heinrich-Mann-Gesamtschule w Dietzenbach za pomocą sztucznej inteligencji stworzył pornograficzne wideo, na którym pojawia się on sam oraz 17-letnia uczennica szkoły. Materiał nie był prawdziwy, lecz został wygenerowany cyfrowo z wykorzystaniem zdjęcia dziewczyny. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie podejrzenia wytwarzania treści o charakterze pornografii nieletnich.

Skandal ujawniono już w lipcu

Jak podała gazeta „Offenbach Post”, cała sprawa wyszła na jaw pod koniec lipca. Nauczyciel pokazał spreparowane wideo jednemu z kolegów z pracy, który następnie powiadomił odpowiednie służby. W ramach postępowania funkcjonariusze policji przeszukali mieszkanie podejrzanego pedagoga. Zabezpieczono komputery oraz nośniki danych, które następnie poddano szczegółowej analizie.

Proces analizy zabezpieczonych materiałów trwał kilka miesięcy. Śledztwo prowadzi prokuratura w Gießen. Na pytanie dziennika „BILD” śledczy nie ujawnili wieku podejrzanego nauczyciela.

Zarzuty dotyczą wytwarzania pornografii nieletnich

Przeciwko mężczyźnie toczy się postępowanie w związku z podejrzeniem wytwarzania treści o charakterze pornografii nieletnich. Do tej pory nie przedstawiono mu zarzutów ani nie skierowano sprawy do sądu.

Według ustaleń śledczych wystarczyło jedno zdjęcie uczennicy, by za pomocą narzędzi AI wygenerować film przedstawiający symulowane czynności seksualne między nauczycielem a dziewczyną. Nie ma dowodów na to, że materiał został opublikowany w Internecie lub rozpowszechniony za pomocą komunikatorów — został jedynie pokazany jednemu ze współpracowników.

Nauczyciel już wcześniej był upominany

Z relacji innych nauczycieli wynika, że podejrzany pedagog już wcześniej był obiektem skarg i zwracał na siebie uwagę nieodpowiednimi komentarzami wobec uczennic. Miał wielokrotnie balansować „na granicy tego, co dozwolone”. Z powodu takiego zachowania był wcześniej upominany przez przełożonych.

Ta informacja wzbudziła jeszcze większe oburzenie wśród lokalnej społeczności — wielu rodziców domaga się zdecydowanych działań ze strony władz oświatowych.

Nauczyciel nadal formalnie zatrudniony

Mimo powagi zarzutów podejrzany nauczyciel nie został zawieszony w obowiązkach służbowych. Jak poinformowało Państwowe Kuratorium Oświaty dla powiatu Offenbach, podjęto jednak środki ostrożności. Mężczyzna został przeniesiony na stanowisko, na którym nie ma żadnego kontaktu z dziećmi ani młodzieżą.

— W przypadkach, gdy ujawnione zostają zachowania mogące stanowić naruszenie prawa lub obowiązków służbowych, dyrekcja szkoły i kuratorium podejmują niezwłocznie odpowiednie kroki — przekazała Susanne Meißner, dyrektorka kuratorium, w rozmowie z „Offenbach Post”.

Śledztwo w toku

Postępowanie prowadzone przez prokuraturę w Gießen jest na wczesnym etapie. Kluczowe będą wyniki analizy zabezpieczonych danych cyfrowych oraz przesłuchania świadków. Dopiero po zakończeniu tych czynności prokuratura podejmie decyzję o ewentualnym postawieniu zarzutów.

Sprawa wywołała szeroką debatę na temat wykorzystywania sztucznej inteligencji w celach przestępczych, a także ochrony uczniów w środowisku szkolnym. Władze Hesji zapowiedziały dokładne monitorowanie sprawy.

źródło: bild.de

Niemcy: Brutalny napad na autokar na A93 – przestępcy podszyli się pod policję

0

Nocny napad w Bawarii

Aiglsbach/Landshut – W nocy z niedzieli na poniedziałek, 20 października, doszło do szokującego i brutalnego przestępstwa na autostradzie A93 w Dolnej Bawarii. Około godziny 3:30 trzech mężczyzn zatrzymało autokar, podszywając się pod kontrolę policyjną, a następnie, uzbrojeni, napadli i okradli pasażerów.

Metoda działania sprawców

Według informacji podanych przez policję, przestępcy wykorzystali sygnały, aby zmusić autokar do zjazdu przy wjeździe na Aiglsbach (powiat Kelheim) i zatrzymania pojazdu. Następnie udawali przeprowadzanie kontroli policyjnej, a przy sobie posiadali broń palną.

Napastnicy zażądali od pasażerów gotówki oraz dokumentów. Po dokonaniu przestępstwa zbiegli białym minivanem w kierunku Monachium. Jak podała policja Dolnej Bawarii, pojazd najprawdopodobniej miał niemieckie tablice rejestracyjne z fragmentem numeru „WR”. Pomimo natychmiastowego rozpoczęcia obławy, dotychczas nie udało się ustalić miejsca pobytu sprawców ani pojazdu.

Na szczęście pasażerowie autokaru nie odnieśli obrażeń. Policja nie ujawniła, skąd pochodził autokar.

Poszukiwania i apel do świadków

Sprawą zajmuje się obecnie Kriminalpolizei Landshut. Funkcjonariusze apelują do osób, które w nocy 20 października około godziny 3:30 podróżowały autostradą A93 w okolicy Aiglsbach lub były świadkami nietypowych zdarzeń, o kontakt.

Każde informacje dotyczące podejrzanych lub pojazdu mogą okazać się kluczowe. Policja prosi o zgłaszanie się pod numer telefonu 0871/9252-0 lub do najbliższej jednostki policji.

źródło: rosenheim24.de

Szokująca napaść w Niemczech: azylant zgwałcił bezdomną kobietę

3

Dramatyczne wydarzenia w Soest

Wstrząsające i brutalne przestępstwo w niemieckim mieście Soest. Według ustaleń śledczych, 37-letni obywatel Algierii, przebywający w Niemczech jako azylant, wielogodzinnie gwałcił 20-letnią bezdomną kobietę w opuszczonym budynku. Gdy jej partner próbował jej pomóc, napastnik uderzył go tak mocno, że ten stracił przytomność.

Przebieg zdarzenia

Na podstawie wstępnych ustaleń policji, kobieta wraz z partnerem zamierzała przenocować w pustym budynku. W pewnym momencie do budynku wszedł podejrzany, który – według śledczych – miał zagrozić parze nożem, a następnie przez dłuższy czas gwałcić kobietę.

Gdy partner ofiary próbował interweniować, został zaatakowany i uderzony tak, że stracił przytomność.

Dopiero po kilku godzinach dramatycznej sytuacji kobiecie i poszkodowanemu partnerowi udało się uciec z miejsca zdarzenia, gdy napastnik zasnął. Po ucieczce ofiary powiadomiły policję, która zatrzymała 37-latka jeszcze na terenie budynku.

Działania policji i opieka nad ofiarami

Funkcjonariusze zabezpieczyli także nóż, którym groził napastnik. Zarówno kobieta, jak i jej partner otrzymali pomoc medyczną oraz wsparcie psychologiczne.

Postępowanie prawne

Na wniosek prokuratury w Arnsbergu, wobec mężczyzny wydano nakaz aresztowania. Śledczy informują, że mężczyzna miał już wcześniej wyroki i był pod warunkowym dozorem sądowym. Z uwagi na ochronę ofiar, organy ścigania nie udzielają na razie dodatkowych informacji.

źródło: bild.de

Niemcy: Atak wandali na słynną kolej podwieszaną w Wuppertalu – wybite szyby i zniszczone drzwi

0

Zniszczenia w kultowym symbolu miasta

We wtorek wieczorem w Wuppertalu (Nadrenia Północna-Westfalia) doszło do aktu wandalizmu, którego celem była słynna kolejka podwieszana – Wuppertaler Schwebebahn, jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta. Dwa wagony zostały poważnie uszkodzone, prawdopodobnie w wyniku ostrzału z procy lub poprzez rzucanie kamieniami.

W kilku miejscach pękły szyby i uszkodzone zostały drzwi wagonów. Zaniepokojeni pasażerowie natychmiast poinformowali o zajściu maszynistów. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.

Interwencja policji i tymczasowe wstrzymanie kursów

Na miejsce wezwano kilka patroli policji, które przeszukały teren w okolicach Alten Markt oraz pobliskiego parkingu. Mimo intensywnych działań nie udało się zatrzymać sprawców.

Jak poinformowała komenda policji w Wuppertalu w odpowiedzi na zapytanie dziennika Bild, nie ma żadnych przesłanek, by – jak sugerowano w niektórych mediach – chodziło o strzały z broni palnej. Ślady uszkodzeń wskazują raczej na uderzenia kamieni lub pocisków wystrzelonych z procy.

Rzecznik policji przekazał, że funkcjonariusze „skontrolowali kilka osób, lecz nikogo nie zatrzymano”.

Zawieszony ruch i zagrożenie bezpieczeństwa

Jedna z szyb była tak mocno pęknięta, że groziła wypadnięciem z ramy. W związku z tym ruch Schwebebahn został czasowo wstrzymany, aby umożliwić zabezpieczenie i naprawę uszkodzeń. Po kilku godzinach kolejka wznowiła kursy.

Władze miasta oraz operator kolejki zapowiedziały, że incydent zostanie dokładnie zbadany, a policja kontynuuje dochodzenie w sprawie ustalenia tożsamości sprawców aktu wandalizmu.

Schwebebahn – duma Wuppertalu

Wuppertaler Schwebebahn, uruchomiona w 1901 roku, to jedna z najstarszych i najbardziej znanych kolejek podwieszanych na świecie. Dziennie przewozi tysiące pasażerów, a jej stalowa konstrukcja biegnąca nad rzeką Wupper jest uznawana za inżynieryjny zabytek i symbol miasta.

Każdy incydent dotyczący tej kolejki budzi w Niemczech szerokie zainteresowanie opinii publicznej, ponieważ stanowi ona nie tylko środek transportu, ale również ważną część dziedzictwa kulturowego regionu.

źródło: bild.de

Minister Spraw Wewnętrznych Turyngii oskarża AfD o szpiegostwo na rzecz Rosji — „może to mieć znamiona zdrady”

3

Kontrowersyjne wypowiedzi w „Handelsblatt”

Szef MSW Turyngii, Georg Maier (SPD), w wywiadzie dla dziennika „Handelsblatt” postawił poważne zarzuty wobec Alternatywy dla Niemiec (AfD). Maier stwierdził, że istnieją przesłanki, iż posłowie tej partii wykorzystują swoje uprawnienia parlamentarne do zdobywania informacji o krytycznej infrastrukturze kraju — i sugeruje, że w niektórych przypadkach działania te mogą służyć interesom obcego państwa, w szczególności Rosji.

„Obserwujemy od jakiegoś czasu z rosnącym niepokojem, że AfD nadużywa prawa do zadawania pytań parlamentarnych, aby szczegółowo sprawdzać naszą infrastrukturę krytyczną” — powiedział Maier. Według ministra podobne pytania pojawiają się nie tylko na szczeblu landowym, lecz także federalnym.

Konkretne obszary zainteresowania — propozycja, że to „lista Kremla”

Maier podał, że w samej Turyngii w ciągu ostatnich 12 miesięcy odnotowano 47 zapytań parlamentarnych AfD o rosnącej intensywności i szczegółowości. Zdaniem ministra partia wykazuje szczególne zainteresowanie:

  • infrastrukturą komunikacyjną (drogi, mosty),
  • zaopatrzeniem w wodę,
  • cyfrową infrastrukturą i sieciami energetycznymi,
  • sprzętem i systemami służb porządkowych, w tym rozwiązaniami do wykrywania i neutralizacji dronów,
  • wyposażeniem ochrony ludności, systemami ochrony zdrowia oraz działaniami związanymi z obecnością Bundeswehry.

Maier zasugerował, że część tych zapytań mogła odpowiadać „liście zadań” przekazanej z zewnątrz: „Powstaje wrażenie, że AfD realizuje w swoich zapytaniach zlecenia Kremla” — powiedział.

Reakcje AfD i polityczny spór

AfD ostro odrzuca oskarżenia. Bernd Baumann, pierwszy parlamentarno-organizacyjny sekretarz frakcji AfD w Bundestagu, nazwał zarzuty „absurdalnymi” i oskarżył rządzących o hipokryzję. Według niego to zaniedbania dotychczasowych rządów doprowadziły do słabej kondycji infrastruktury, a interpelacje AfD jedynie ujawniają te braki w interesie obywateli.

Maier poszedł jednak dalej, mówiąc o „licznych” kontaktach polityków AfD z autorytarnymi państwami i o podejrzeniu, że w tych powiązaniach mogą przeciekać informacje istotne dla bezpieczeństwa.

W efekcie minister wezwał do uwzględnienia „aspektu zdrady stanu” (landesverräterischer Aspekt) przy rozważaniu ewentualnych kroków prawnych wobec partii. W Niemczech temat ewentualnego zakazu partii politycznej jest sprawą niezwykle poważną i wymaga podstawy prawnej oraz dowodów wskazujących na działalność godzącą w konstytucyjny porządek państwa.

Co oznacza to w praktyce?

Jeśli zarzuty dotyczące wykraczania poza uprawnienia parlamentarzystów i przekazywania informacji państwom trzecim znajdą potwierdzenie, pojawiają się dwie główne konsekwencje:

  1. Postępowania wyjaśniające i ewentualne postępowania karne wobec konkretnych osób — w sytuacji, gdy doszło do przekazywania informacji niejawnych lub działań sprzecznych z prawem.
  2. Debata polityczna o ograniczeniu roli przedstawicieli partii w dostępie do informacji wrażliwych oraz o zasadach stosowania prawa do interpelacji parlamentarnych, tak aby nie zagrażały bezpieczeństwu.

Tego typu rekomendacje i działania wymagałyby ścisłej współpracy służb bezpieczeństwa, prokuratury i prawników konstytucyjnych.

Reakcje opinii publicznej i możliwe dalsze kroki

Oskarżenia wywołały natychmiastową reakcję polityczną i medialną. Zwolennicy ostrożności w kwestiach bezpieczeństwa popierają stanowisko Maiera i wskazują na konieczność dokładnego sprawdzenia powiązań i motywacji opozycyjnych parlamentarzystów. Krytycy zaś ostrzegają przed upraszczaniem politycznego sporu i formułowaniem daleko idących wniosków bez niezbitych dowodów.

Maier wzywa, by przy procedurach związanych z możliwością zakazu partii wzmocnić akcent na ewentualny „landesverräterischen” wymiar działań — czyli na działalność zagrażającą państwu od wewnątrz. W praktyce oznaczałoby to, że przy ocenie, czy dana formacja powinna zostać zdelegalizowana, analizowany byłby nie tylko katalog wartości konstytucyjnych, lecz także, czy działalność tej partii mogła prowadzić do świadczenia usług lub przekazywania informacji na rzecz państw obcych.

Co mówią prawnicy i eksperci?

Specjaliści od prawa konstytucyjnego przypominają, że zakaz partii jest środkiem ostatecznym. Wymaga on nie tylko wykazania, że organizacja dąży do obalenia porządku konstytucyjnego, lecz także udowodnienia tego w postępowaniu przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym. Podnoszą jednocześnie, że jeśli istnieją dowody na współpracę z obcym wywiadem lub przekazywanie danych wrażliwych, wówczas konsekwencje prawne i polityczne mogą być daleko idące.

Podsumowanie

Zarzuty Georga Maiera stawiają ponownie w centrum publicznej debaty temat wpływów obcych państw i granic prawa w działalności parlamentarnej. Jeśli śledztwa lub kontrole wykażą nieprawidłowości, sprawa może sięgnąć daleko — od postępowań karnych przeciwko pojedynczym działaczom po debatę o bezpieczeństwie instytucjonalnym i ewentualne kroki wobec partii. Na razie pozostaje jednak pytanie o dowody: publiczna dyskusja będzie się toczyć wokół tego, czy przedstawione przez ministra przesłanki są wystarczająco wiarygodne, by uzasadniać tak poważne zarzuty.

źródło: bild.de