Brutalny atak nożem w Niemczech: 18-letni Syryjczyk ranny w centrum Itzehoe

2

Policja zamknęła strefę pieszą, zabezpieczono ślady

W poniedziałkowy wieczór doszło do dramatycznego zdarzenia w centrum Itzehoe. Policja została wezwana na ulicę Feldschmiede około godziny 19:24, po tym jak młody mężczyzna został zaatakowany nożem w plecy.

Na miejscu zdarzenia funkcjonariusze od razu zamknęli strefę pieszą, a czerwono-białe taśmy policyjne odgradzały teren. Na chodniku widoczne były oznaczenia miejsca przestępstwa oraz zakrwarione tkaniny.

Ranny mężczyzna przetransportowany do szpitala

Ofiarą okazał się 18-letni Syryjczyk mieszkający w Itzehoe. Został przewieziony do szpitala. Choć obrażenia były poważne, policja poinformowała, że jego życiu nie zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo.

Spór przerodził się w atak

Według relacji rzeczniczki policji, atak poprzedziła kłótnia. Funkcjonariusze ustalili obecnie trzech podejrzanych. Dwóch mężczyzn – 23-letni Irakijczyk i 26-letni Syryjczyk – zostało tymczasowo zatrzymanych. Jak wynika z ustaleń śledztwa, 23-latek miał zadać cios nożem. Był pod wpływem narkotyków.

Trzeci podejrzany wciąż pozostaje na wolności, a policja prowadzi intensywne poszukiwania.

Zabezpieczenie śladów i dalsze postępowanie

Policja zabezpieczyła ślady prowadzące m.in. do pobliskiego salonu gier. Po zakończeniu czynności procesowych tymczasowo zatrzymani zostali zwolnieni. Śledztwo wciąż trwa, a motywy kłótni oraz dokładny przebieg zdarzenia pozostają niejasne.

Rzeczniczka policji podkreśliła, że żaden z innych mieszkańców oraz przechodniów nie ucierpiał w wyniku ataku.

źródło: bild.de

Atak zimy w Niemczech: śnieg, mróz i ostrzeżenia przed gołoledzią

0

Pierwsza poważna zmiana pogody tej jesieni

Od wtorkowego poranka kierowcy w wielu regionach Niemiec muszą liczyć się z trudnymi warunkami drogowymi. Po nocnym spadku temperatur poniżej zera w części kraju pojawił się śnieg, a na licznych odcinkach dróg utworzyła się niebezpieczna gołoledź. Jak informuje Deutscher Wetterdienst (DWD), opady koncentrowały się głównie na obszarach podgórskich i w Alpach.

Sauerland: pierwszy zimowy krajobraz i śliskie drogi

W Sauerland już w poniedziałek rano można było zaobserwować pierwsze wyraźne oznaki zimy. Przy niewielkim mrozie iglaste drzewa powyżej 500 m n.p.m. pokryła cienka warstwa śniegu. Szczególnie ślisko zrobiło się na Kahlen Asten oraz w rejonie ośrodków narciarskich wokół Winterberg, gdzie świeży śnieg szybko utrudnił przejazd.

Na Landstraße 636 w Marsberg doszło do nietypowego zdarzenia: droga została zamknięta po tym, jak rolnik zgubił na niej obornik. W wyniku mrozu nawóz przymarzł do asfaltu, a specjalistyczna firma długo pracowała nad usunięciem zanieczyszczenia.

Bawaria: do 20 cm śniegu w wysokich Alpach

Również w Bawarii opady okazały się intensywne. W wyższych partiach Alp w poniedziałek odnotowano już do 20 cm świeżego śniegu. W Allgäu w ciągu dnia bieliły się miejscami również dachy domów. Według danych DWD w rejonie przedalpejskim utworzyła się kilkucentymetrowa pokrywa śnieżna — lokalnie do 5 cm.

W południowo-zachodnich regionach Niemiec temperatury w nocy spadły nawet do –6°C. Na wyżej położonych terenach panował intensywny mróz, co spowodowało wyjątkowo śliskie drogi. Kierowcy musieli przed wyjazdem usuwać lód z szyb.

Erzgebirge: zimowe utrudnienia już od poniedziałku wieczorem

W Rudawach służby utrzymania dróg były w gotowości już w poniedziałek wieczorem. Przy ujemnych temperaturach pługopiaskarki usuwały rozmokły śnieg z dróg powyżej 600 m n.p.m. Gęsty śnieg i oblodzenie spowodowały opóźnienia w popołudniowym ruchu powrotnym z pracy.

DWD ostrzega: we wtorek rano ślisko w wielu regionach kraju

Deutscher Wetterdienst wydał ostrzeżenia przed gołoledzią obowiązujące na wtorkowy poranek. Dotyczą one przede wszystkim południowych i wschodnich pasm górskich, ale także nizinnych terenów Brandenburgii i Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Choć w tych regionach brak pokrywy śnieżnej, wilgotne jezdnie przy temperaturach oscylujących wokół 0°C mogą szybko stać się bardzo śliskie.

źródło: bild.de

Niemcy: Kolejne zaskakujące zeznania sprawcy ataku na jarmark bożonarodzeniowy. Oskarżony opowiada w sądzie o „braku empatii” i Elonie Musku

0

Czwarty dzień procesu w Magdeburgu

W Magdeburgu odbył się czwarty dzień procesu przeciwko 51-letniemu Talebowi al-Abdulmohsenowi, który według aktu oskarżenia wjechał wynajętym samochodem w tłum ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym, zabijając sześć osób i usiłując zamordować kolejne 338. W sprawie uczestniczy aż 180 pokrzywdzonych i bliskich ofiar, reprezentowanych przez około 40 pełnomocników. Po przerwie obiadowej mieli oni możliwość zadawania pytań oskarżonemu — jednak odpowiedzi były chaotyczne, niekiedy wręcz oderwane od rzeczywistości.

Strajk głodowy, śmiech i zaprzeczenie: „Nie jestem zdezorientowany”

Na początku posiedzenia przewodniczący zapytał oskarżonego, czy nadal prowadzi strajk głodowy i czy jest w stanie uczestniczyć w procesie. Taleb al-Abdulmohsen odpowiedział ze śmiechem:
„Nie jestem wirr (zdezorientowany).”

To zapowiadało charakter dalszej części jego wypowiedzi.

Twierdzenia o rzekomej torturze i podawaniu leków bez zgody

W kolejnych minutach oskarżony wygłosił długą serię nieuporządkowanych i kontrowersyjnych twierdzeń. Utrzymywał, że w niemieckim zakładzie karnym był torturowany. Oświadczył:
„Chcę rozpowszechnić w Arabii Saudyjskiej wiedzę o tym, że w Niemczech torturuje się ludzi w więzieniach.”

Twierdził także, że w wodzie i herbacie otrzymywał substancje, których nie przepisał mu żaden lekarz. Wspominał o samym ataku, dodając, że podczas jazdy nie odczuwał żadnego współczucia.

Od skrajnej polityki po prawa osób transpłciowych i… weganizm

Podczas zadawania pytań jeden z pełnomocników zapytał oskarżonego, czy klasyfikuje siebie jako ekstremistę prawicowego. Al-Abdulmohsen zaprzeczył:
„Nie, jestem lewicowy. Gorliwie bronię praw osób transpłciowych.”

Dodał również, że rzekoma „tortura”, jakiej doświadcza, zabija w nim zdolność do empatii.

Następnie rozmowa zeszła na zupełnie inne tory — oskarżony opowiadał, że w 2020 roku próbował zostać weganinem i że uważa weganizm za „jedyną formę człowieczeństwa, jedyną moralną instancję”.

„Elon Musk mógł mnie uratować” — powracający wątek

Już podczas pierwszego dnia procesu Taleb al-Abdulmohsen twierdził, że miliarder Elon Musk mógł mu pomóc i zapobiec tragedii. Tym razem oznajmił:
„Potrzebowałem więcej uwagi. Gdyby tylko ktoś mnie wysłuchał — dziennikarze BBC. Wtedy do ataku by nie doszło.”

Utrzymywał, że wysyłał Muskowi prywatne wiadomości, lecz nie chciał podać szczegółów.

Skargi na więzienną odzież: „To był seksualny atak”

Kolejne wypowiedzi oskarżonego jeszcze bardziej zaskoczyły publiczność. Twierdził, że po zatrzymaniu został zmuszony do rozebrania się — co stanowi standardową procedurę — i otrzymał odzież zastępczą.
Narzekał, że spodnie były w rozmiarze „XXXXXXL” i miały pomarańczowy kolor „jak u więźniów”, określając tę sytuację jako „wykorzystanie seksualne”.

Kontynuacja procesu

Proces przeciwko Talebowi al-Abdulmohsenowi ma potrwać 45 dni. Kolejna rozprawa odbędzie się w środę, 19 listopada, o godzinie 9:30.

źródło: bild.de

Niemcy: Odcięte dłonie kobiety znalezione na A45. Trop prowadzi do ośrodka dla uchodźców

2

Nocne zgłoszenie i makabryczne odkrycie na autostradzie A45

W nocy z niedzieli na poniedziałek, około godziny trzeciej, kierująca samochodem kobieta dostrzegła na autostradzie A45 nietypowe przedmioty oświetlone światłami jej pojazdu. Zdezorientowana zjechała gwałtownie na bok i natychmiast zadzwoniła pod numer alarmowy.

Na odcinku między węzłem Olpe-Süd a zjazdem Freudenberg (Nordrhein-Westfalen) funkcjonariusze autostradowej policji natrafili na makabryczne znalezisko: odcięte dłonie należące do kobiety. Widok części ludzkiego ciała w takiej lokalizacji wstrząsnął nawet doświadczonymi śledczymi.

Identyfikacja ofiary dzięki odciskom palców

Śledztwo przejęła powołana natychmiast komisja zabójstw policji w Hagen. Jeszcze przed przekazaniem dłoni do zakładu medycyny sądowej udało się ustalić tożsamość kobiety.

Zgodnie z ustaleniami, odciski palców prowadzą do młodej Erytrejki, mieszkającej w ośrodku dla uchodźców w jednym z dużych miast NRW. Miejsce, w którym odnaleziono części ciała, znajduje się jednak daleko od jej miejsca zamieszkania, co dodatkowo komplikuje sprawę.

Zaginięcie bez zgłoszenia i brak śladów przemocy w pokoju

Kobieta nie była wcześniej zgłoszona jako zaginiona. Policjanci dokonali dokładnych oględzin jej pokoju w ośrodku dla uchodźców, jednak – jak wynika z dostępnych informacji – nie stwierdzono tam żadnych śladów mogących wskazywać na użycie przemocy.

Pomimo intensywnych działań służb, do późnego popołudnia śledczy nie zdobyli żadnych wskazówek, które pozwoliłyby ustalić, gdzie obecnie przebywa kobieta. Nie wiadomo, czy żyje, czy potrzebuje pilnej pomocy.

Kluczowe zadanie dla medycyny sądowej

Biegli sądowi mają ustalić, w jaki sposób doszło do odcięcia dłoni oraz czy wskazują one na działanie osób trzecich. Okoliczności zdarzenia pozostają całkowicie niejasne – brak zarówno motywu, jak i wyraźnego kierunku śledztwa.

Prokuratura, ze względu na dobro postępowania, odmawia udzielania dalszych informacji.

źródło: bild.de

Niemcy w strachu przed terroryzmem: dwie trzecie obywateli obawia się o bezpieczeństwo na jarmarkach bożonarodzeniowych

3

Obawy po zamachach w Berlinie i Magdeburgu

Tradycyjne spotkania przy grzanym winie, chrupiących migdałach i świątecznych atrakcjach coraz częściej są przerywane przez lęk o bezpieczeństwo. Według najnowszego badania przeprowadzonego przez instytut YouGov na zlecenie Deutsche Presse-Agentur (dpa), 62 procent Niemców obawia się o bezpieczeństwo podczas wizyty na jarmarku bożonarodzeniowym. Na pytanie, czy wcześniejsze zamachy w Berlinie i Magdeburgu wpływają na ich poczucie bezpieczeństwa, 22 procent odpowiedziało „tak, bardzo”, a kolejne 40 procent „tak, trochę”.

Jednocześnie 35 procent respondentów deklaruje, że nie odczuwa obaw związanych z odwiedzinami świątecznych targów.

Rozbudowane środki bezpieczeństwa na jarmarkach

Miasta i organizatorzy starają się minimalizować ryzyko ataków. Stosuje się bariery drogowe, które mają uniemożliwić wjazd pojazdów, a także zwiększa się obecność patroli policyjnych i ochrony. Od 2024 roku na wszystkich jarmarkach obowiązuje zakaz wnoszenia noży.

Koszty zabezpieczeń są jednak wysokie, co skłoniło mniejsze gminy do odwołania niektórych targów.
Na pytanie, czy środki bezpieczeństwa są wystarczające, 41 procent ankietowanych odpowiedziało twierdząco, 37 procent negatywnie, a pozostali nie wyrazili opinii.

Główne powody rezygnacji z wizyt

W tym roku 59 procent Niemców planuje odwiedzenie jarmarków, natomiast 33 procent nie zamierza tego robić.
Najczęściej wskazywane przyczyny rezygnacji to:

  • wysokie ceny jedzenia, napojów i produktów świątecznych (53 procent),
  • tłumy i ciasnota (50 procent),
  • brak zainteresowania (36 procent),
  • obawy o bezpieczeństwo (32 procent).

Tragiczne doświadczenia z przeszłości

W 2016 roku islamski terrorysta uprowadził ciężarówkę i wjechał nią na jarmark bożonarodzeniowy przy Kościele Pamięci w Berlinie, zabijając 13 osób i raniąc ponad 70. W grudniu 2024 roku inny napastnik wjechał wynajętym samochodem na jarmark w Magdeburgu. W wyniku tego ataku zginęło sześć osób, w tym dziewięcioletnie dziecko, a ponad 300 osób zostało rannych.

Większość jarmarków otwiera się w tygodniu poprzedzającym pierwszy Adwent – w Dortmundzie 20 listopada, na berlińskim Alexanderplatz 24 listopada, w Dreźnie 26 listopada, a w Norymberdze 28 listopada.

Apel Deutscher Städtetag o wsparcie finansowe

Christian Schuchardt, prezes Niemieckiego Związku Miast (CDU), podkreśla, że rosnące koszty zabezpieczeń stanowią ogromne wyzwanie finansowe dla miast i organizatorów. „Wydatki na bezpieczeństwo jarmarków i innych imprez w centrach miast w ostatnich latach znacznie wzrosły. Wiele z działań, które generują wysokie koszty, ma na celu zapobieganie potencjalnym zamachom terrorystycznym” – powiedział Schuchardt w rozmowie z „Münchner Merkur”.

Były burmistrz Würzburga zaznaczył, że przeciwdziałanie terroryzmowi nie jest zadaniem gmin, dlatego jego zdaniem to rząd i kraje związkowe powinny przejąć finansowanie działań prewencyjnych.
„Istnieje realne ryzyko, że w przyszłości coraz więcej jarmarków będzie musiało zostać odwołanych, ponieważ lokalne możliwości finansowe stają się coraz bardziej ograniczone, a zagrożenie atakami nie maleje” – dodał.

źródło: tagesspiegel.de

Niemcy: Ogromna akcja służb po próbie wejścia do podziemnych tuneli byłego obozu koncentracyjnego Mittelbau-Dora

0

Ryzykowna „wyprawa” ojca i syna wywołała alarm w Nordhausen

W Nordhausen w Turyngii doszło do szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej po tym, jak 50-letni mężczyzna i jego 19-letni syn zamierzali wejść do podziemnych tuneli znajdujących się na terenie byłego obozu koncentracyjnego Mittelbau-Dora. Na miejscu pojawili się liczni funkcjonariusze policji, a w działaniach wzięły udział także śmigłowiec oraz psy tropiące.

Niebezpieczne plany w historycznym miejscu

Do zdarzenia doszło w niedzielę w rejonie dawnego obozu, w którym w czasie II wojny światowej ponad 60 tysięcy więźniów zmuszano do pracy dla niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, często w skrajnie nieludzkich warunkach. Mimo ogromnej historycznej wagi miejsca, duet postanowił potraktować je jako teren „przygody” i planował zejść do rozległych tuneli, które normalnie nie są udostępniane zwiedzającym. Taka próba wiąże się z realnym zagrożeniem życia – podziemia są niestabilne i mogą stanowić pułapkę dla osób bez przygotowania.

Zgłoszenie od byłej partnerki uruchomiło masowy alarm

Zamiary ojca zostały wcześniej przekazane jego byłej partnerce. Zaniepokojona kobieta, obawiając się o bezpieczeństwo mężczyzny i ich syna, skontaktowała się później z policją. Funkcjonariusze potraktowali informację bardzo poważnie, zakładając, że mężczyźni mogą być w bezpośrednim niebezpieczeństwie.

Rozpoczęły się intensywne poszukiwania – policjanci przeszukiwali teren z psem tropiącym, a śmigłowiec monitorował obszar z powietrza. Służby szukały także pojazdu, którym mogli przyjechać ojciec i syn.

Die heutige KZ-Gedenkstätte Mittelbau-Dora bei Nordhausen in Thüringen (Archivfoto)
Foto: picture alliance/dpa

Duo ukrywało się po zauważeniu służb

Okazało się, że mężczyźni prawdopodobnie nie zdążyli wejść do tuneli. Gdy zorientowali się, że na miejscu trwa szeroko zakrojona akcja, mieli – jak podaje policja – ukryć się z obawy przed konsekwencjami. Utrzymywali się poza zasięgiem służb, aż w końcu skontaktowali się telefonicznie z jedną z krewnych. Kobieta przekazała informację policji, co pozwoliło zakończyć poszukiwania.

Wysokie koszty i konsekwencje prawne

Jak poinformował rzecznik centrum operacyjnego, ojca i syna czeka obciążenie kosztami całej akcji, zgodnie z przepisami obowiązującymi w Turyngii. Dodatkowo obaj muszą liczyć się z zarzutem naruszenia miru domowego, ponieważ teren Gedenkstätte Mittelbau-Dora jest obszarem chronionym i niedostępnym bez zezwolenia.

Policja przestrzegła, że takie działania są nie tylko nielegalne, ale także wyjątkowo ryzykowne. Podkreślono, że podobne zachowania w przeszłości kończyły się tragicznie.

Przypomnienie tragicznego wypadku z Saksonii

W materiale przywołano również przypadek z poprzedniego roku: 34-letni poszukiwacz skarbów został zasypany w starym tunelu w rejonie Annaberg-Buchholz w saksońskim Erzgebirgskreis. Pomimo prowadzonej przez wiele dni akcji ratunkowej, nie udało się go wydobyć żywego, a jego ciało najprawdopodobniej pozostanie na zawsze pod ziemią.

źródło: bild.de

Niemcy: Fałszywe groźby ataków na 20 berlińskich szkół. Policja uspokaja, ale wszczyna dochodzenie

0

Niepokój w Berlinie po rozpowszechnieniu wiadomości o rzekomych atakach

W Berlinie wybuchła panika po tym, jak w niedzielę w mediach społecznościowych zaczęła krążyć wiadomość o rzekomym planowanym ataku na 20 szkół. Treść, rozsyłana za pośrednictwem różnych komunikatorów, zawierała listę placówek nazwanych „potencjalnymi celami” oraz fotografie przedstawiające broń. Informacja szybko dotarła do grup szkolnych, wywołując niepokój wśród uczniów i rodziców.

Wiadomość wspominała o „wojowniku kalifatu”

Według berlińskiej policji sygnał o groźbach dotarł do funkcjonariuszy już w niedzielne popołudnie. W fałszywej zapowiedzi zamachu znajdowało się także odniesienie do rzekomego „Kriegers des Kalifats” („wojownika kalifatu”), co dodatkowo spotęgowało obawy osób, które otrzymały wiadomość.

Mimo alarmującej treści policja oceniła, że nie ma przesłanek, aby traktować przekaz jako realne zagrożenie. Żadna z informacji zawartych w wiadomości nie wskazywała na konkretne przygotowania do ataku ani faktyczne ryzyko dla wskazanych szkół.

Policja uspokaja, ale prowadzi śledztwo w sprawie rozpowszechniania fałszywych informacji

Funkcjonariusze podkreślili, że bezpieczeństwo uczniów i personelu szkolnego nie było zagrożone, a wstępna analiza materiałów nie wykazała żadnych podstaw do ogłoszenia stanu podwyższonej gotowości. Mimo to sprawa została potraktowana poważnie pod kątem prawnym.

Policja wszczęła dochodzenie w kierunku zakłócenia porządku publicznego poprzez grożenie popełnieniem czynu zabronionego. Celem śledczych jest ustalenie osoby lub grupy odpowiedzialnej za stworzenie i rozpowszechnienie fałszywej informacji, która wywołała wśród mieszkańców Berlina niepotrzebny strach i destabilizację.

źródło: bild.de

Policja postrzeliła 12-letnią dziewczynkę podczas interwencji w Bochum

2

Dramatyczny finał nocnej interwencji

W Bochum doszło do wyjątkowo dramatycznej interwencji policyjnej, podczas której funkcjonariusze postrzelili 12-letnią dziewczynkę. Dziecko odniosło zagrażające życiu obrażenia, jednak po operacji lekarze określili jej stan jako krytyczny, ale stabilny.

Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek, po tym jak dziewczynka po raz kolejny oddaliła się z prowadzonej w Münster placówki opiekuńczej. Z uwagi na chorobę wymagała stałego podawania insuliny, której tym razem nie miała przy sobie. Z tego powodu opiekunka zgłosiła jej zaginięcie jako sytuację potencjalnie zagrażającą życiu.

Dziewczynka zbiegła do matki, której wcześniej odebrano prawa rodzicielskie

W toku poszukiwań ustalono, że 12-latka ponownie udała się do swojej matki mieszkającej w regionie Ruhry. Matka oraz córka są osobami niesłyszącymi. W przeszłości kobiecie odebrano prawo do opieki i prawo decydowania o miejscu pobytu dziecka, ponieważ dziewczynka wymagała specjalistycznej opieki i stałego dostępu do leków.

Około godziny 0:30 policjanci udali się do mieszkania matki w Bochum. Ponieważ nikt nie otwierał drzwi, mimo że funkcjonariusze słyszeli odgłosy z wnętrza, zdecydowano o wezwaniu ślusarza. Zanim jednak przybył na miejsce, kobieta otworzyła mundurowym drzwi — stało się to około godziny 1:30.

Gdy drzwi się otworzyły, funkcjonariusze zauważyli w głębi korytarza córkę, która szybko wbiegła do jednego z pomieszczeń.

Atak z dwoma nożami

Kiedy policjanci weszli do mieszkania, dziewczynka ponownie wybiegła z pokoju — trzymając dwa noże. Ruszyła w kierunku funkcjonariuszy, którzy natychmiast podjęli próbę powstrzymania jej. Jeden z policjantów chwycił za paralizator, drugi za broń palną. Obaj zareagowali jednocześnie, obezwładniając 12-latkę.

Według relacji sąsiadki cytowanej przez „Bild”, z mieszkania dobiegły „głośne odgłosy” oraz krzyki matki i córki.

Walka o życie i pierwsze informacje o stanie dziewczynki

Funkcjonariusze udzielili dziecku pierwszej pomocy do czasu przyjazdu ratowników. Lekarz pogotowia przetransportował dziewczynkę do pobliskiego szpitala. Z informacji przekazanych przez „Bild” wynika, że początkowo jej życie było poważnie zagrożone.

W poniedziałkowe południe policja poinformowała, że dziewczynka przeszła operację:
„Jej stan jest krytyczny, ale stabilny” — przekazał rzecznik służb.

źródło: bild.de

Niemcy: 87-letnia kobieta zginęła na przejściu dla pieszych. Policjantka w trakcie szkolenia odpowiada za śmiertelny wypadek

0

Tragiczny wypadek w Gäufelden: nieumyślne zaniedbanie doprowadziło do śmierci 87-latki

W Gäufelden w Badenii-Wirtembergii doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęła 87-letnia Hilda K. Jak ustalono, 20-letnia policjantka w trakcie szkolenia, Nicole K., wracała po służbie samochodem marki Toyota Aygo, gdy zbliżała się do przejścia dla pieszych. W tym momencie oślepiło ją słońce. Mimo ograniczonej widoczności kobieta nie zahamowała i potrąciła przechodzącą przez pasy seniorkę. Policjantka jechała z prędkością około 30 km/h.

Ofiara z licznymi złamaniami zmarła w szpitalu

Uderzona z dużą siłą 87-latka została odrzucona na jezdnię. Odniosła rozległe obrażenia, w tym złamania miednicy i kości strzałkowej. Pomimo udzielonej pomocy medycznej zmarła w szpitalu z powodu ciężkich obrażeń. Ofiara była emerytowaną księgową i matką dużej rodziny — posiadała trzynaścioro prawnuków.

Kluczowa przyczyna wypadku: brudna przednia szyba

Podczas procesu przed sądem rejonowym w Böblingen niezależny biegły przedstawił jednoznaczne wnioski. Stwierdził, że szyba w samochodzie Nicole K. była w środkowej części mocno zabrudzona, co – w połączeniu z oślepiającym światłem – drastycznie ograniczyło widoczność. Według eksperta, gdyby przednia szyba była czysta, kierująca miałaby możliwość zauważenia kobiety wchodzącej na przejście i zareagowania na czas.

Jednocześnie biegły potwierdził, że płyn do spryskiwaczy znajdował się w zbiorniku, a jedno pociągnięcie dźwigni uruchomiłoby mechanizm czyszczący, co mogłoby zapobiec tragedii.

Proces przed sądem: policjantka traci pracę i słyszy wyrok

Nicole K. odpowiadała przed sądem za nieumyślne spowodowanie śmierci. W oświadczeniu złożonym przez jej adwokata podkreślono, że młoda kobieta jest zdruzgotana wydarzeniem i każdego dnia wraca myślami do chwili wypadku.

Sędzia dr Ralf Rose zauważył podczas rozprawy, że oskarżona – oprócz odpowiedzialności karnej – sama stała się ofiarą tragicznego splotu okoliczności. Po postawieniu jej zarzutów musiała opuścić policję i zrezygnować ze swojego wymarzonego zawodu. Obecnie pozostaje bez pracy i – jak przyznała – nie wie, w jakim kierunku potoczy się jej życie.

Wyrok: kara w zawieszeniu i odebranie prawa jazdy

Sąd skazał 20-latkę na karę w zawieszeniu. Oznacza to, że jeśli nie popełni żadnego przestępstwa w okresie próby, będzie musiała wykonać 60 godzin prac społecznych i straci prawo jazdy na trzy miesiące. W przeciwnym razie zapadnie nowy wyrok z konkretną karą pozbawienia wolności.

źródło: bild.de

Niemcy: Alarm bombowy na lotnisku w Lipsku. Kierowca porzucił auto przed terminalem i uciekł

1

Nagłe zatrzymanie samochodu przed wejściem do terminalu

Na lotnisku Leipzig/Halle w piątkowe popołudnie doszło do poważnego incydentu bezpieczeństwa, który uruchomił szeroko zakrojoną akcję policji. Około godziny 17:30 srebrny Mercedes klasy E wjechał na teren lotniska, kierując się w stronę krótkoterminowych miejsc postojowych. Nagle zjechał jednak na chodnik i zatrzymał się tuż przed obrotowymi drzwiami prowadzącymi do hali przylotów terminalu B.

Kierowca wysiadł z samochodu i natychmiast oddalił się, pozostawiając pojazd bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. Początkowo mogło to wyglądać na zachowanie kogoś, kto desperacko próbuje zdążyć na lot, jednak miejsce pozostawienia auta — bezpośrednio przed wejściem do hali przylotów — błyskawicznie wzbudziło obawy służb.

Einsatzkräfte durchsuchen den Benz nach Sprengstoff und Waffen
Foto: Michael Strohmeyer

Kierowca wspomina o bombie – policja ogłasza alarm

Według informacji uzyskanych przez „Bild” ze źródeł związanych z bezpieczeństwem publicznym, mężczyzna wszedł do hali przylotów z plecakiem i miał wypowiedzieć słowo „bomba”. Pracownica punktu informacyjnego bezzwłocznie powiadomiła policję.

W krótkim czasie na miejsce skierowano liczne jednostki policji z Lipska oraz funkcjonariuszy Federalnej Policji. Cały obszar wokół porzuconego Mercedesa został szeroko odgrodzony. Lotnisko znajduje się bezpośrednio przy autostradzie A14 (Magdeburg – Drezno), co dodatkowo zwiększyło skalę zabezpieczenia.

Godziny działań saperów i szczegółowe przeszukanie pojazdu

Po przybyciu wyspecjalizowanych jednostek na miejsce wprowadzono psa wyszkolonego do wykrywania materiałów wybuchowych. Funkcjonariusze dokładnie sprawdzili wnętrze samochodu, demontując jego elementy w poszukiwaniu ładunku wybuchowego lub innych niebezpiecznych substancji. Akcja trwała kilka godzin.

W pojeździe odnaleziono konstrukcję złożoną z kabli i przewodów, która początkowo budziła poważne wątpliwości. Po jej ocenie uznano jednak, że nie stanowi zagrożenia. W samochodzie nie znaleziono materiałów wybuchowych, a Mercedes został odholowany.

Die Konstruktion aus Kabeln und Schläuchen fanden die BEamten im Auto
Foto: Michael Strohmeyer

Zatrzymanie kierowcy i pierwsze ustalenia

W międzyczasie funkcjonariusze Federalnej Policji zatrzymali uciekającego mężczyznę. Był to 49-letni obywatel Niemiec. Przeprowadzono u niego testy na obecność alkoholu oraz narkotyków — oba dały wynik negatywny. Według policji mężczyzna zachowywał się jednak „nieracjonalnie” i sprawiał wrażenie osoby znajdującej się w stanie poważnego kryzysu psychicznego.

Rzecznik policji w Lipsku, Moritz Peters, przekazał mediom, że kierowca trafił do specjalistycznego szpitala: „Mężczyzna znajdował się w sytuacji wyjątkowej i został przewieziony do placówki psychiatrycznej”. Śledczy badają przyczyny jego zachowania. Jak ustalił „Bild”, 49-latek jest znany policji z wcześniejszych zdarzeń, choć szczegółów nie ujawniono.

Lotnisko funkcjonowało bez zakłóceń

Mimo szeroko zakrojonej akcji bezpieczeństwa ruch lotniczy nie został wstrzymany. Pasażerowie opuszczający terminal byli kierowani do innego wejścia, aby ominąć odgrodzony teren. Odloty i przyloty odbywały się zgodnie z planem.

Policja kontynuuje czynności wyjaśniające i analizuje okoliczności, które doprowadziły do wywołania alarmu. Na ten moment nie ma informacji wskazujących, aby działanie kierowcy miało podłoże terrorystyczne.

źródło: bild.de