Miasta reagują na nadużycia systemu socjalnego
Cztery miasta w Nadrenii Północnej-Westfalii – Duisburg, Gelsenkirchen, Dortmund oraz Hagen – w ubiegłym roku podjęły zdecydowane działania wobec obywateli Unii Europejskiej, którym odebrano prawo do świadczeń socjalnych i nałożono obowiązek opuszczenia Niemiec. Łącznie dotyczyło to 1 181 osób z Bułgarii i Rumunii, w większości należących do społeczności romskiej. Informacje te pochodzą z zapytania skierowanego do miast przez publicznego nadawcę WDR.
Działania te są nietypowe, ponieważ obejmują obywateli UE, którzy korzystają z zasady swobodnego przepływu pracowników. Niemieckie władze lokalne uznały jednak, że w tych przypadkach dochodziło do systematycznego nadużywania przepisów.
Mechanizm nadużyć: praca minimalna i dostęp do świadczeń
Sednem problemu jest luka w przepisach unijnych. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami, obywatel UE, który pracuje co najmniej 5,5 godzin tygodniowo, uznawany jest za pracownika i może ubiegać się o świadczenia socjalne w kraju pobytu.
Według ustaleń władz lokalnych, część przyjezdnych z Europy Południowo-Wschodniej wykorzystywała fikcyjne lub pozorne umowy o pracę, aby spełnić minimalne kryterium zatrudnienia. Pozostałe koszty utrzymania były następnie pokrywane z budżetów samorządów, które już wcześniej zmagały się z poważnymi problemami finansowymi.
Duisburg i Gelsenkirchen najbardziej konsekwentne
Najostrzejsze działania podjęto w Duisburgu, rządzonym przez SPD. W tym mieście odebrano świadczenia w 556 przypadkach. Niewiele mniej decyzji zapadło w Gelsenkirchen – 506 przypadków.
Znacznie mniejszą skalę interwencji odnotowano w Dortmundzie, gdzie od jesieni władzę sprawuje CDU – 116 przypadków, oraz w Hagen, gdzie zanotowano jedynie trzy decyzje tego typu.
Kiedy UE traci prawo do swobody przepływu pracowników
Prawo unijne dopuszcza odebranie prawa do swobodnego pobytu, jeśli obywatel UE nie jest w stanie utrzymać się z pracy lub jego aktywność zawodowa ma wyłącznie pozorny charakter. W takich sytuacjach możliwe jest cofnięcie statusu pracownika, a tym samym pozbawienie prawa do świadczeń socjalnych.
Władze Gelsenkirchen przyjęły jedno z najbardziej restrykcyjnych podejść. Tamtejsze przepisy lokalne zakładają, że osoba, która zarabia mniej niż jedną trzecią kosztów swojego utrzymania, nie może być uznana za pracownika w rozumieniu prawa UE.
Decyzje obejmują całe rodziny – także dzieci
Przedstawiciel urzędu ds. cudzoziemców w Gelsenkirchen wyjaśnił w rozmowie z WDR, że w takich przypadkach wydawana jest formalna decyzja o utracie statusu pracownika, która dotyczy rodziców oraz dzieci. W efekcie cała rodzina staje się zobowiązana do opuszczenia Niemiec. Jak podkreślono, niemieckie sądy administracyjne wielokrotnie potwierdzały legalność takiego postępowania.
Hagen: potrzeba migracji do pracy, nie do systemu socjalnego
Nowy burmistrz Hagen, Dennis Rehbein (CDU), zaznaczył, że miasto potrzebuje imigrantów podejmujących zatrudnienie, jednak – jak podkreślił – „celowe migrowanie do systemów socjalnych budzi powszechny sprzeciw społeczny”.
W liczącym około 190 tysięcy mieszkańców Hagen żyje obecnie około 7 tysięcy Rumunów i Bułgarów, z czego większość stanowią Romowie. 55 procent z nich korzysta ze świadczeń Jobcenter, co – według władz miasta – generuje roczne koszty rzędu 10 milionów euro.
Mimo to Hagen korzysta ze swojego uznaniowego marginesu decyzyjnego i sięga po najostrzejsze środki jedynie sporadycznie.
źródło: jungefreiheit.de



Cyganie to takie wszy społeczeństwa. Adolf co do nich, jak i rżydów miał rację.