Tragiczne wydarzenia na dworcu w Friedland
Sprawa śmierci 16-letniej Liany K., która zginęła na dworcu kolejowym w Friedland w Dolnej Saksonii, wstrząsnęła Niemcami latem 2025 roku. Choć – jak podkreślają śledczy – przebieg zdarzeń został w dużej mierze wyjaśniony, nie dojdzie do procesu karnego przeciwko sprawcy. Prokuratura poinformowała, że nie zostanie wniesiony akt oskarżenia w klasycznym trybie.
Do tragedii doszło 11 sierpnia 2025 roku, w poniedziałkowe popołudnie, około godziny 16. Liana, pochodząca z miejscowości Geisleden w Turyngii, przebywała na peronie dworca w Friedland, oddalonym o niespełna 30 kilometrów od jej rodzinnej miejscowości. Nastolatka czekała na pociąg i rozmawiała przez telefon.
Podejrzenie brutalnego ataku na peronie
Według ustaleń śledczych 31-letni Muhammad A., obywatel Iraku, miał nagle popchnąć dziewczynę na tory, wprost pod nadjeżdżający pociąg towarowy. Skład poruszał się z prędkością około 100 km/h. Liana zginęła na miejscu.
Ofiara pochodziła z Ukrainy, przyjechała do Niemiec w 2022 roku w związku z wojną. Rozpoczęła naukę zawodu i – jak podkreślano w relacjach medialnych – była w trakcie budowania nowego życia w Niemczech.
Kluczowy dowód: DNA na ubraniu ofiary
Około dwóch tygodni po zdarzeniu policja zatrzymała podejrzanego pod zarzutem zabójstwa. Decydującym dowodem okazały się znaczne ilości DNA Muhammada A., zabezpieczone na prawej części ramienia ofiary. Według prokuratury materiał genetyczny był na tyle wyraźny, że wykluczono przypadkowy kontakt. Śledczy uznali, że dziewczyna musiała zostać z dużą siłą popchnięta.
Wcześniejsze próby wydalenia z Niemiec
Jak ujawniono w toku śledztwa, do tragedii mogło w ogóle nie dojść. Muhammad A. był bowiem osobą zobowiązaną do opuszczenia Niemiec, a jego wniosek o azyl został wcześniej odrzucony. W lipcu 2025 roku mężczyzna przebywał w areszcie śledczym w Hanowerze. Władze prowadziły wówczas procedurę jego przekazania do Litwy – kraju, przez który po raz pierwszy wjechał na terytorium Unii Europejskiej.
Postępowanie ekstradycyjne zakończyło się jednak fiaskiem. Sąd rejonowy odrzucił wniosek z powodu poważnych uchybień formalnych. Pięć dni po zwolnieniu z aresztu Muhammad A. został zatrzymany przez polskich funkcjonariuszy straży granicznej w pobliżu granicy z Białorusią. Ponieważ posiadał przy sobie niemieckie dokumenty, został przekazany niemieckim służbom i odesłany do Dolnej Saksonii. Niecałe trzy tygodnie później doszło do zabójstwa Liany.
Schizofrenia i brak poczytalności
Prokuratura poinformowała, że sprawca co najmniej godził się na możliwość śmierci ofiary, popychając ją pod nadjeżdżający pociąg. Jednocześnie biegli psychiatrzy stwierdzili, że w chwili zdarzenia Muhammad A. cierpiał na schizofrenię, która całkowicie wyłączała jego poczytalność.
Z tego powodu organy ścigania uznały, że nie ma podstaw do wniesienia aktu oskarżenia w klasycznym postępowaniu karnym. Zamiast procesu sądowego prokuratura skierowała do sądu tzw. wniosek w postępowaniu zabezpieczającym. Jego celem jest orzeczenie bezterminowego umieszczenia mężczyzny w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Brak procesu, ale postępowanie trwa
Postępowanie zabezpieczające prowadzone jest w związku z podejrzeniem zabójstwa i ma na celu ochronę społeczeństwa przed osobą uznaną za niebezpieczną. Ostateczną decyzję w sprawie dalszego losu Muhammada A. podejmie sąd.
Sprawa wywołała w Niemczech szeroką debatę nie tylko na temat bezpieczeństwa na dworcach kolejowych, lecz także funkcjonowania systemu azylowego, skuteczności procedur deportacyjnych oraz odpowiedzialności państwa w przypadkach osób z poważnymi zaburzeniami psychicznymi.
źródło: bild.de


