Kwarantanna w Niemczech: Odpowiedzi na częste pytania!

Czy przed wjazdem do Niemiec muszę wykonać test na koronawirusa?

Wszystko zależy od statusu szczepienia. Wszelkie informacje na temat wjazdu do Niemiec i obowiązujących aktualnie regulacji znajdziecie tutaj: Wjazd do Niemiec.

Jaka jest różnica między izolacją a kwarantanną?

Osoby, u których potwierdzono zakażenie SARS-CoV-2 testem PCR, muszą odizolowac się w domu do czasu uzyskania pewności, że nie są już zakaźne. Jeśli przebieg zakażenia jest ciężki, izolacja powinna odbyć się w szpitalu. Jak poucza Instytut Roberta Kocha osoby zarażone powinny się odizolować nawet od domowników.

Osoby, u których podejrzewa się zakażenie, ponieważ mają kontakt z osobami chorymi lub przybyły do Niemiec z obszarów, które są uznawane za obszary wysokiego ryzyka lub występowania wariantów koronawirusa, muszą przejść kwarantannę. Kwarantanna może dotyczyć całych gospodarstw domowych, a nawet całych regionów.

W obu przypadkach osoby dotknięte chorobą powinny pozostać w domu i w miarę możliwości całkowicie unikać wszelkich kontaktów.

Mój szybki test jest pozytywny, co teraz?

Jeśli wynik szybkiego testu (niem. Schnelltest) na koronawirusa jest pozytywny, musi zostać najpierw potwierdzony testem PCR. W centrum testowym można to zrobić z reguły bezpośrednio po wykonaniu szybkiego testu. Jeśli test wykonaliście samodzielnie na przykład w domu, najlepiej skontaktujcie się z Waszym lekarzem rodzinnym lub zadzwońcie pod numer 116117, aby umówić się na wizytę w celu wykonania testu PCR.

Poinformujcie bliskie osoby o wyniku testu. Pozostańcie w domu i unikajcie kontaktów do czasu otrzymania wyników badania PCR.

Kiedy muszę poddać się kwarantannie lub izolacji?

W przypadku pozytywnego wyniku testu PCR, KAŻDY, włączając w to osoby zaszczepione i wyleczone, musi być odizolowany przez dziesięć dni, niezależnie od tego, czy występują objawy, czy nie. Zwolnienie z kwarantanny jest możliwe tylko u osób zaszczepionych i wyleczonych najwcześniej po siedmiu dniach i po uzyskaniu negatywnego wyniku testu PCR lub szybkiego testu.

W przypadku osób, z którymi mamy bliski kontakt, obowiązuje następująca zasada: osoby świeżo podwójnie zaszczepione, świeżo po wyzdrowieniu, zaszczepione po wyzdrowieniu i zaszczepione dodatkową dawką szczepionki nie muszą być poddawane kwarantannie. Osoba jest uważana za świeżo podwójnie zaszczepioną lub świeżo wyleczoną, jeśli szczepienie lub choroba miały miejsce mniej niż trzy miesiące temu. Wszystkie inne osoby, z którymi mamy kontakt, muszą zostać poddane w Niemczech kwarantannie! Kwarantanna może zostać zakończona najwszcześniej po siedmiu dniach po uzyskaniu negatywnego wyniku testu PCR lub szybkiego testu. W przeciwnym razie kwarantanna powinna trwać 10 dni.

Każdy, kto nie musi poddać się kwarantannie i nie ma żadnych objawów, musi również udać się do pracy.

Czy muszę informować o tym mojego szefa?

Adwokat Nicole Mutschke tłumaczy: „Zgodnie z obowiązującymi przepisami BHP w Niemczech osoba z objawami choroby układu oddechowego z podejrzeniem koronawirusa musi trzymać się z dala od miejsca pracy. Pracodawca również musi zostać o tym poinformowany w odpowiednim czasie”.

Oczywiście, pracodawca musi być również poinformowany o istnieniu nakazu kwarantanny. Jak wiadomo jednak, pracodawca w Niemczech nie musi być informowany o statusie szczepienia.

Czy mój szef może mnie odesłać do domu, jeśli nie otrzymałem jeszcze nakazu kwarantanny?

Tak. Zgodnie z przepisami bezpieczeństwa i higieny pracy w Niemczech, pracodawca musi poprosić pracownika o opuszczenie miejsca pracy (np. biura), jeśli istnieje podejrzenie wystąpienia zakażenie koronawirusem.

Prawnik Mutschke podkreśla: „Warto porozmawiać z pracodawcą. Rozwiązanie powinno być zawsze znalezione z zachowaniem proporcji. Nawet jeśli nie ma (jeszcze) oficjalnej decyzji o kwarantannie, sensowne może być przykładowo uzgodnienie z pracodawcą urlopu z ciągłą wypłatą wynagrodzenia”.

Ale: „W zasadzie każdy pracownik ma prawo do pracy. Dlatego jednostronne zwolnienie pracownika z obowiązku świadczenia pracy przez pracodawcę jest dopuszczalne tylko w wyjątkowych przypadkach. Dotyczy to również sytuacji, gdy pracodawca kontynuuje wypłatę wynagrodzenia w czasie nieobecności pracownika”.

Czy mogę pracować zdalnie podczas kwarantanny lub izolacji?

Tak. Pracownik może kontynuować pracę w domu w czasie kwarantanny i nadal będzie otrzymywał odpowiednie wynagrodzenie. Wyjątkiem jest oczywiście zwolnienie lekarskie z powodu ciężkich objawów.

Kiedy otrzymam wynagrodzenie?

Każdy pracownik w Niemczech, który jest chory na koronawirusa, będzie nadal otrzymywał swoje wynagrodzenie, jeśli w odpowiednim czasie dostarczy pracodawcy zwolnienie lekarskie. Osoby, które przebywają na kwarantannie lub izolacji bez objawów choroby i nie mogą pracować w biurze domowym, otrzymują również wynagrodzenie w formie rekompensaty zgodnie z niemiecką ustawą o ochronie przed zakażeniami.

Mutschke: „Rekompensata ta nie jest jednak wypłacana tym, którzy mogliby uniknąć izolacji dzięki szczepieniom ochronnym. To, czy oznacza to, że pracodawca może również odmówić dalszej wypłaty wynagrodzenia, nie zostało jeszcze jednoznacznie wyjaśnione pod względem prawnym”.

„Zwykle dostaje się wynagrodzenie tylko wtedy, gdy nie pojawia się w pracy nie z własnej winy”. W najgorszym przypadku sąd musi zdecydować o tym, czy zamrożenie płac jest zgodne z prawem, jeśli pracodawca podjąłby taką decyzję.

Jak długo należy w Niemczech przechowywać rachunki?

Taka sytuacja jest Wam pewnie bardzo dobrze znana: w szafkach piętrzą się segregatory i teczki, po brzegi wypełnione różnego rodzaju rachunkami i dokumentami. Warto raz na jakiś czas zrobić porządek – ale co można wyrzucić? A co lepiej przechować?

Rachunki sklepowe

Rachunki sklepowe to nie tylko dowód na to, jak przebiegła transakcja, ale też dowód kto, kiedy, co kupił. Annabel Oelmann z Centrali Konsumenckiej w Bremie uważa, że: „jest to ważne ze względu na rękojmię – gdyby np. trzeba było skorzystać w ciągu dwóch lat od zakupu z naprawy”. Najlepiej takie rachunki przechowywać trzy albo nawet cztery lata.

Kupując towar objęty gwarancją, często wymagane jest od klienta udowodnienie zakupu – jeśli chciałby skorzystać ze świadczeń widniejących w karcie gwarancyjnej. Jeśli np. sprzedawca uważa, że klient coś kupił, ale jeszcze za to nie zapłacił, wtedy to użytkownik musi udowodnić, że płatność została już zrealizowana. Jeśli nie jest w stanie tego udowodnić, może się nawet zdarzyć, że będzie musiał zapłacić jeszcze raz.

Wyciągi z konta

„Osoby prywatne w zasadzie nie są zobowiązane do przechowywania wyciągów z konta” – mówi Tanja Beller ze Związku Niemieckich Banków (niem. Bundesverband deutscher Banken). Mimo to powinno się trzymać wyciągi z konta przynajmniej trzy lata. Tyle wynosi bowiem okres przedawnienia, obowiązujący w większości sklepów. W razie jakichś wątpliwości osoby prywatne mogą wtedy udowodnić, że dana kwota została przelana z ich konta.

Dla dokumentów bankowych nie ma ściśle określonych terminów. Warto jednak na pewno przechować umowę z bankiem zawartą na czas nieokreślony. Zawsze można wtedy sprawdzić, co dokładnie zostało ustalone przy podpisywaniu umowy – jakie macie prawa i obowiązki. To samo dotyczy umowy pożyczki.

Jeszcze jedna bardzo ważna informacją, na którą wskazuje Tanja Beller, a mianowicie „jeśli zarabiacie więcej niż 500.000 euro rocznie, musicie przechowywać swoje wyciągi z konta przez sześć lat”. Z kolei przedsiębiorstwa muszą pilnować terminu aż dziesięciu lat, jeśli chodzi o przechowywanie wyciągów.

Rachunki za wykonane usługi (np. rzemieślnicze)

Rachunki od robotników powinniście przechowywać tak długo, jak długo macie prawo do roszczeń wobec firmy usługowej. W przypadku umów z robotnikami obowiązują szczególne terminy przedawnienia. W przypadku rękojmi są to dwa lata. Annabell Oelman mówi, że „w przypadku umów o roboty budowlane, prawo rękojmi może przysługiwać nawet pięć lat”.

Dokumenty podatkowe

Jeśli przedstawiliście w Urzędzie Skarbowym rachunki i inne dowody wpłaty, a Wasza decyzja podatkowa jest w porządku, wtedy nie musicie dłużej trzymać tych dokumentów dla fiskusa. Isabel Klocke ze Związku Podatników w Berlinie dodaje, że „jeśli składacie Waszą deklarację podatkową elektronicznie, wtedy musicie zachować rachunki, dopóki Wasza deklaracja nie zostanie rozliczona”.

Dokumenty ubezpieczeniowe

Powinniście je trzymać tak długo, jak długo ważna jest umowa ubezpieczeniowa. Mathias Zunk ze Związku Niemieckiej Gospodarki Ubezpieczeniowej (niem. GDV) w Berlinie uważa, że najważniejszy jest wniosek oraz zaświadczenie o przystąpieniu do ubezpieczenia. Jeśli odstąpiliście od ubezpieczenia albo się ono już skończyło, wtedy możecie takie dokumenty zniszczyć w niszczarce. Jednak mimo wszystko nie warto tak się spieszyć i od razu niszczyć tych dokumentów. Może się bowiem zdarzyć, że tego typu dokumenty będą potrzebne do zeznania podatkowego. Mogą one też mieć znaczenie w przypadku wypłat z tytułu ubezpieczenia emerytalnego czy ubezpieczenia na życie.

Jakie prawa mają ojcowie w przypadku rozstania z partnerką? Tak wygląda sytuacja w Niemczech

Jeśli po rozstaniu z partnerem matka dziecka celowo piętrzy przeszkody, ojcowie mają utrudnioną możliwość sprawowania opieki i kontaktów z dzieckiem. Jest to szczególnie problematyczne w przypadku par żyjących bez ślubu. Krytycy tego stanu rzeczy od lat walczą o poprawę sytuacji w Niemczech. Zmiany widać już w niektórych innych krajach europejskich.

Michael Friedrich (nazwisko zmienione przez redakcję) już sam nie wie, czy może jeszcze walczyć o swojego syna. 28-latek obawia się długiego, wyczerpującego sporu w sądzie, tego, że ucierpi na tym jego dziecko i wykończy psychicznie także jego samego.

Ostatni raz widział swojego obecnie trzyletniego syna rok temu, w Boże Narodzenie 2020 roku, kiedy to mógł krótko pobawić się z dzieckiem w domu byłej partnerki. Od tamtego czasu matka uniemożliwiła wszelki kontakt, mówi Michael Friedrich.

Mężczyzna rozstał się z partnerką gdy ta była w ciąży, wcześniej przez wiele lat wszystko układało się dobrze. Przed porodem wszystko się zmieniło i para się rozstała. 28-latek dowiedział się o narodzinach swojego syna dopiero po tygodniu. Po wielu rozmowach zapewniono mu możliwość kontaktu z dzieckiem raz w tygodniu – przez trzy godziny w ogrodzie rodziców matki. Na więcej nie pozwoliła. Teraz całkowicie zerwała kontakt – mówi ojciec 3-latka.

Jak wielu mężczyzn w Niemczech jest dotkniętych tym problemem?

Wielu mężczyzn w Niemczech przeżywa to samo, co Michael Friedrich. Rocznie toczy się około 56.000 spraw sądowych dotyczących prawa do kontaktów z dzieckiem. Po rozstaniu rodzice nie mogą się porozumieć co do tego, kto w jakim zakresie ma się opiekować wspólnymi dziećmi. Ponieważ w grę wchodzi często kilkoro dzieci, każdego roku toczą się spory sądowe dotyczące niemal 100.000 dzieci.

Ojcowie muszą też walczyć o uzyskanie prawa do opieki nad dzieckiem, by mogli podobnie jak biologiczna matka decydować na przykład o tym, na co zaszczepić dziecko, do jakiego przedszkola czy szkoły pójdzie i co będzie robiło w wolnym czasie.

Prawo do wspólnej opieki nad dzieckiem od momentu uznania ojcostwa jest uregulowane ustawowo w wielu krajach europejskich, ale nie w Niemczech. Walka o to trwa już od dłuższego czasu. „Domagamy się, aby wraz z uznaniem ojcostwa obojgu rodzicom przyznana była wspólna opieka nad dziećmi. Automatycznie od urodzenia, nawet jeśli rodzice nie są małżeństwem” – postuluje Markus Witt, członek zarządu i rzecznik stowarzyszenia Väteraufbruch für Kinder, w rozmowie z redakcją web.de.

W Niemczech z uznaniem ojcostwa związany jest jedynie obowiązek płacenia alimentów. „Ojcowie muszą płacić, ale to, czy mają wpływ na wychowanie lub jak często widują się z dziećmi, nie jest jasno określone. Jeżeli matka tego kontaktu nie chce, muszą iść do sądu” – krytykuje Witt.

Eksperci wzywają do nowelizacji przepisów dotyczących prawa do opieki nad dzieckiem

Trzy lata temu podjęto próbę zmiany sytuacji prawnej w Niemczech na korzyść ojców. W tym czasie eksperci w dziedzinie prawa rodzinnego i psychologowie doradzali Federalnemu Ministerstwu Sprawiedliwości, jak dostosować przepisy dotyczące prawa do opieki i kontaktów z dzieckiem do zmienionych realiów życia. Eksperci doszli również do wniosku, że ojcowie stanu wolnego, których ojcostwo jest prawnie uznane, powinni automatycznie od momentu narodzin dziecka mieć prawo do opieki nad nim, tak samo jak matka.

Rok później projekt ustawy został przedstawiony przez ówczesną minister sprawiedliwości Christine Lambrecht (SPD) – ale nadal nie było w nim mowy o tym, że ojcowie niebędący w związku małżeńskim będą mieli automatycznie przyznawane prawo do opieki nad dzieckiem. Jeśli więc biologiczna matka nie wyraża zgody na przyznanie ojcu prawa do opieki nad dzieckiem, ten musi nadal szukać pomocy prawnej.

Takiemu automatycznemu przyznawaniu prawa do opieki sprzeciwia się również niemieckie stowarzyszenie matek i ojców samotnie wychowujących dzieci (Verband alleinerziehender Mütter und Väter, VAMV). Wspólne sprawowanie opieki jest w najlepszym interesie dziecka, jeśli rodzice potrafią ze sobą dobrze współpracować. „Uważamy, że dobrze jest, gdy rodzice świadomie podejmują decyzję, że chcą wspólnie opiekować się dziećmi” – mówi przewodnicząca stowarzyszenia Daniela Jaspers. „Jeśli tak nie jest, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w grę wchodzą ważne powody przemawiające przeciwko wspólnej opiece, na przykład alkohol, przemoc lub to, że rodzice prawie się nie znają.”

Jaspers mówi też, że trudno dokonywać w tej kwestii porównań z innymi krajami. Konstrukcja prawna opieki nad dzieckiem może być tam zupełnie inna. W Niemczech przepisy dotyczące prawa do opieki nad dzieckiem regulują, jakie decyzje rodzice podejmują wspólnie, a jakie może podejmować samodzielnie jedno z nich – ale nie to, kto zajmuje się dzieckiem lub dziećmi i kto bierze na siebie odpowiedzialność za nie.

Co planuje rząd federalny

Wynik postępowania sądowego dotyczącego przyznania prawa do wspólnej opieki nad dzieckiem często zależy w Niemczech od przychylności sędziego, mówi Markus Witt, dodając, że w ostatnich latach sytuacja uległa poprawie. „Tylko w nielicznych przypadkach ojciec nie otrzymuje prawa do wspólnego sprawowania opieki nad dzieckiem, ponieważ sędzia żyje jeszcze w epoce kamienia łupanego” – mówi rzecznik stowarzyszenia ojców i dodaje, że zdarza się również, że takie prawo nie powinno być ojcu przyznane. Ale są też przypadki, w których to matka nie powinna sprawować opieki nad dzieckiem. „Ale tego się nie sprawdza. Jak do tej pory w sprawach spornych to zawsze ojciec musi iść do sądu.”

Czy nowy rząd federalny zmieni coś w tej kwestii, to dopiero się okaże. Biura prasowe partii wchodzących w jego skład powołują się na umowę koalicyjną, w której jest mowa również o planowanej nowelizacji prawa rodzinnego. Przewiduje ona, że w przypadku rodziców mieszkających razem bez ślubu, prawdopodobnie w przyszłości to matka będzie musiała udać się do sądu, jeśli sprzeciwi się wspólnemu sprawowaniu opieki nad dzieckiem, a nie ojciec. Natomiast w przypadku rodziców, którzy mieszkają osobno, niewiele się zmieni w porównaniu z obecnymi przepisami.

Prawo do opieki a prawo do kontaktów z dzieckiem

Prawo do opieki nad dzieckiem to jedno, a prawo do kontaktów z nim to drugie. Kwestia tego, jak często ojciec (lub matka, jeśli dziecko mieszka z ojcem) ma prawo widywać się z dzieckiem, również może zakończyć się sporem. W Niemczech zwykle jest tak, że dziecko mieszka na stałe z jednym z rodziców – zazwyczaj z matką – a drugi rodzic musi ustalić, jak często ma prawo widywać się z dzieckiem.

W nowej umowie koalicyjnej czytamy, że rząd chce ulepszyć poradnictwo w zakresie wychowywania dzieci, rozwodów i konfliktów rodzinnych i położyć nacisk na model opieki naprzemiennej oznaczający, że oboje rodzice mają po rozstaniu takie same prawa i obowiązki. Gdyby jedno z rodziców miało spędzać mniej czasu z dzieckiem, musiałoby to być uzasadnione dobrem dziecka.

Nie oznacza to jednak, że model opieki naprzemiennej powinien stać się zasadą przewodnią. Zapytany o to Philipp Geiger, zastępca rzecznika prasowego zarządu partii SPD, wyjaśnia, ze ustawa nie ma narzucać konkretnego modelu opieki, niezależnie od tego czy rodzice mieszkają razem czy osobno. W przypadkach, gdy rodzice, którzy się rozstali, nie mogą dojść do porozumienia w sprawie opieki nad wspólnymi dziećmi, spór powinien rozstrzygnąć sąd rodzinny uwzględniając indywidualne okoliczności sprawy i rozważając, co jest w najlepszym interesie dziecka.

Wychodzi więc na to, że nowy rząd federalny chce jedynie wzmocnić pozycję modelu opieki naprzemiennej w poradnictwie, ale nie w prawie. I do tego również Stowarzyszenie Samotnych Matek i Ojców podchodzi sceptycznie. Plan ulepszenia poradnictwa w zakresie wychowywania dzieci, rozwodów i konfliktów rodzinnych ocenia zasadniczo pozytywnie. Krytycznie odnosi się jednak do faktu, że mediator ma koncentrować się na modelu opieki naprzemiennej.

Dobre doradztwo powinno umożliwić rodzicom znalezienie najlepszego modelu dla ich dziecka, stwierdziła przewodnicząca VAMV: „Dlatego powinno się otwarcie informować rodziców o różnych wariantach utrzymywania kontaktu z dzieckiem, ich zaletach i wadach, tak aby rodzice mogli zdecydować, które rozwiązanie najlepiej sprawdzi się w przypadku ich dziecka i ich indywidualnej sytuacji życiowej. Model opieki naprzemiennej jest dobrym rozwiązaniem dla niektórych dzieci i rodziców, ale z pewnością nie dla wszystkich” – dodała.

Od modelu opieki zależy wysokość alimentów

W przypadku modelu opieki naprzemiennej nie chodzi tylko o prawa i obowiązki czy o czas, jaki rodzice spędzają z dziećmi. Chodzi też o pieniądze. Ponieważ dopóki nie ma modelu opieki naprzemiennej, ojcowie (lub matki), z którymi dzieci spędzają mniej czasu, płacą alimenty w pełnej wysokości – nawet wtedy, gdy opiekują się dziećmi przez 49% czasu.

„Najtańszą opcją byłoby więc dla mnie niezajmowanie się w ogóle moim dzieckiem i płacenie tylko alimentów. Najdroższy wariant to taki, w którym opiekuję się moim dzieckiem w 49%, mam pokój dziecięcy, kupuję ubrania i jedzenie, a pomimo to muszę płacić alimenty w pełnej wysokości” – wyjaśnia Markus Witt ze stowarzyszenia Väteraufbruch für Kinder. „To jest całkowicie wypaczony system, coś musi się w tej kwestii zmienić. Prawo alimentacyjne powinno również stwarzać zachęty do wspólnej odpowiedzialności rodzicielskiej, a nie ją utrudniać.”

Rada doradcza Federalnego Ministerstwa Rodziny proponuje nowy system alimentacyjny

W umowie koalicyjnej nie ma nic konkretnego na ten temat. Rada doradcza Federalnego Ministerstwa Rodziny proponuje jednak model stopniowy. Alimenty mogłyby być płacone w pełnej wysokości przez osoby, które sprawują opiekę nad dzieckiem przez maksymalnie jedną trzecią czasu, następnie ich wysokość powinna się stopniowo zmniejszać, a gdy oboje rodzice w równym stopniu sprawują opiekę nad dziećmi, wówczas zastosowanie powinny mieć przepisy dotyczące modelu opieki naprzemiennej.

Jednak te modele stopniowe też nie wyeliminują sytuacji konfliktowych. Nawet rada doradcza ostrzega przed niebezpieczeństwem „matematyzacji”.

Markus Witt również przestrzega przed wprowadzeniem takiego systemu. Jego zdaniem doprowadziłoby to do większej liczby procesów sądowych dotyczących prawa do kontaktów i jeszcze bardziej obciążyłoby dzieci i rodziców. Potrzebny jest system, który motywuje do opieki, a nie tylko do otrzymywania większych pieniędzy.

Rola ojca się zmieniła

Rada doradcza Federalnego Ministerstwa Rodziny ma jasne zdanie w jednej kwestii: „Istnieje potrzeba daleko idącej reformy, aby ugruntować w naszym systemie prawnym model wspólnej opieki nad dziećmi.” Jedną z przyczyn jest to, że zmienił się obraz ojca. „Wielu ojcom coraz bardziej zależy na tym, by aktywnie angażować się w życie swoich dzieci.”

Michael Friedrich także chciałby w większym stopniu uczestniczyć w procesie wychowania swojego syna. Jest przekonany, że jako ojciec może lepiej wspierać rozwój niektórych umiejętności swojego dziecka. Jest to potwierdzone naukowo. Jeśli ojcowie nie uczestniczą w procesie wychowania, często nie pozostaje to bez wpływu na dzieci. Na przykład badania pokazują, że wśród dzieci, zwłaszcza chłopców, mających problemy z mówieniem, czy cierpiących na ADHD, przeważają osoby wychowujące się bez ojca.

Betriebsferien: czy firmy w Niemczech mogą tak po prostu narzucić pracownikom termin przerwy urlopowej?

W okresie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem wiele firm w Niemczech jest zamkniętych z powodu przerwy urlopowej. Ale czy przełożonym wolno tak po prostu nakazać pracownikom wzięcie wolnego w tym terminie?

Zgodnie z federalną ustawą o urlopach (Bundesurlaubsgesetz), przy planowaniu urlopów firmy muszą brać pod uwagę życzenia pracowników, chyba że stoją temu na przeszkodzie „pilne potrzeby zakładu pracy”.

Pracownicy w Niemczech zwykle muszą zaakceptować przerwę urlopową w firmie

To, czy przerwa urlopowa (Betriebsferien) jest „pilną potrzebą zakładu pracy”, jest tak naprawdę kwestią interpretacji. Jednak w większości przypadków tak właśnie jest to postrzegane, mówi Johannes Schipp, prawnik specjalizujący się w prawie pracy: „Nieliczne wyroki, które zapadły w tego typu sprawach, potwierdzają, że życzenie pracodawcy w kwestii przerwy urlopowej stanowi pilną potrzebę zakładu pracy” – wyjaśnia Schipp w wywiadzie dla Niemieckiej Agencji Prasowej (dpa). Jeśli więc pracodawca zarządza przerwę urlopową, życzenia pracowników w tym zakresie schodzą na dalszy plan, nawet jeśli w firmie istnieje rada zakładowa, która ma wpływ na planowanie urlopów.

Pracodawcy muszą zapowiedzieć i dobrze uzasadnić planowaną przerwę urlopową w zakładzie pracy

Pracodawcy muszą jednak poinformować o planowanej przerwie urlopowej z pewnym wyprzedzeniem, tak aby pracownicy mogli zaplanować swoje wakacje. „Jeśli to możliwe, na początku roku urlopowego” – mówi prawnik Tobias Werner w rozmowie z Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND).

Ponadto zarządzanie przerwy urlopowej w firmie musi być przez nich dobrze uzasadnione. „Z punktu widzenia prawa pracy krótkotrwały brak zamówień lub spadek obrotów nie są w tym kontekście pilną potrzebą zakładu pracy. Wynika to z faktu, że ryzyko operacyjne nie może być jednostronnie przerzucone na pracowników” – mówi Werner. Zakłócenia w działalności firmy, spowodowane np. uszkodzeniem maszyny, również nie są uznawane za nadrzędne względy związane z interesami przedsiębiorstwa.

Ile dni przerwy urlopowej w firmie można zarządzić w ciągu roku?

Jak długa może być przerwa urlopowa w zakładzie pracy narzucona przez pracodawcę? Choć brak jednoznacznego orzecznictwa w tego typu sprawach, Schipp twierdzi, że dopuszczalna jest sytuacja, w której cały czterotygodniowy urlop przysługujący w ciągu roku będzie wykorzystany w ramach przerwy urlopowej w zakładzie pracy wyznaczonej przez przełożonego. Pracodawca musi jedynie pamiętać o tym, że co najmniej jedna część urlopu powinna trwać nie krócej niż 12 dni kalendarzowych. „Jeśli na przykład prowadzona działalność ma charakter sezonowy, przerwa urlopowa może trwać około trzech tygodni w czasie wakacji letnich i jeden tydzień pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem” – mówi Schipp.

Z kolei Werner wskazuje na ogólną zasadę, którą do tej pory kierowało się wiele sądów pracy, zgodnie z którą 3/5 rocznego wymiaru urlopu może być wykorzystane w terminie narzuconym przez pracodawcę (Betriebsferien), a 2/5 w terminie wybranym przez pracownika.

Trzy porady dotyczące kariery, których lepiej nie słuchać

Przyjaciele, rodzina i „wszystkowiedzący” znajomi często udzielają wskazówek dotyczących kariery, które uważają za doskonałe rady. Ale dobre intencje to nie wszystko. Wiele z tych wskazówek to mity albo twierdzenia, które dawno temu się zdezaktualizowały. Dlatego jeśli kiedykolwiek otrzymacie jedną z poniższych porad dotyczących kariery – lepiej nie słuchajcie!

1) „Rób to, co kochasz – wtedy osiągniesz sukces!”

Koncepcja jest jasna: jeśli będziecie z pasją wykonywać swoją wymarzoną pracę, zawsze będziecie lepsi od innych, którzy po prostu robią to, co im się każe. Ale wymarzona praca nie zawsze jest dobrze płatna albo nie zawsze macie odpowiednie zdolności, by móc ją wykonywać. Między chęcią a możliwością zrobienia czegoś jest często spora przepaść.

Dlatego zawsze dobrze się zastanówcie, czy to, co chcielibyście robić, odpowiada także Waszym uzdolnieniom i umiejętnościom i czy ta praca jest dla Was opłacalna finansowo. Trzeba przecież opłacić czynsz – a nie da się żyć powietrzem i pasją zawodową.

2) „Koniecznie musisz pójść na studia.”

Jasne, w przypadku niektórych zawodów konieczne jest ukończenie studiów. Szczególnie jeśli chodzi o nauki przyrodnicze, takie jak biologia czy farmacja, często potrzebny jest nawet doktorat, by dostać pracę w tej dziedzinie.

Ale aby zarobić naprawdę dobre pieniądze, często wystarczy kształcenie zawodowe (niem. Ausbildung).

Co więcej, po jego ukończeniu ma się o wiele większe doświadczenie zawodowe niż maturzysta, który po długiej nauce w szkole idzie jeszcze na studia. Wiele firm z pewnością to doceni.

3) „Powinieneś przepracować w firmie co najmniej rok, zanim złożysz wypowiedzenie.”

Wielu pracowników ma obawy przed zbyt szybkim odejściem z firmy, uważając, że nie robi to dobrego wrażenia na osobach czytających ich CV. Ale czy naprawdę tak jest? W niektórych przypadkach to założenie może być słuszne, gdyż wielu potencjalnych przełożonych może obawiać się, że ten pracownik równie szybko opuści ich firmę.

Ale jeśli nie jesteście zadowoleni z nowej pracy i jesteście absolutnie przekonani, że nie chcecie być dłużej zatrudnieni w tej firmie, powinniście definitywnie złożyć wypowiedzenie. Przecież pozostawanie w niej to tylko niepotrzebna strata czasu. W końcu nasze społeczeństwo szybko się zmienia i mało kto pracuje przez całe życie w jednym i tym samym przedsiębiorstwie. Pracodawcy i rekruterzy są tego świadomi. Eksperci zalecają nawet, by nie pracować zbyt długo w jednej firmie, ale zmieniać pracę co dwa lata.

Źródło: www.wa.de

„Małżeństwo nie gwarantuje beztroskiej emerytury”. Oto jak kobiety mogą zwiększyć swoje świadczenie emerytalne w Niemczech

Emerytury kobiet w Niemczech są średnio o połowę niższe niż emerytury mężczyzn. Dlatego też to właśnie one w sposób szczególny powinny zadbać o zabezpieczenie emerytalne. Ale tylko nieliczne mają odwagę zainwestować swoje pieniądze. Dlaczego tak jest?

Fortunalista, Courage, Finanz-Heldinnen, czy Madame Moneypenny – wszystkie te inicjatywy mają tę samą misję: uczynić tematykę inwestycji i zabezpieczenia emerytalnego bardziej przystępną dla kobiet. Czy to w kiosku z gazetami, na Instagramie czy Spotify: każda pani, która chce dowiedzieć się czegoś o finansach, może skorzystać z coraz większej oferty magazynów, blogów i podcastów, które są skierowane specjalnie do kobiet.

W ten sposób chcą rozwiązać problem, który był widoczny w statystykach już od dawna, ale który dostrzegało dotąd bardzo niewiele kobiet: ponieważ w ciągu całego życia gromadzą mniejszy majątek, na starość wielu z nich grozi ubóstwo.

Tym ważniejsze jest dla nich to, by pomnażać swoje oszczędności. Obecnie, gdy oprocentowanie lokat jest tak niskie, najlepiej zainwestować na giełdzie. Wciąż jednak niewiele kobiet w Niemczech decyduje się na ten krok. Dlaczego? I jak można to zmienić?

„Kobiety mają mniejszą wiarę w siebie”

„Wiele kobiet zdaje sobie sprawę z tego, że powinny pomnażać swoje oszczędności inwestując w akcje, ale są mniej pewne siebie” – mówi Gabriele Widmann, ekonomistka z Dekabanku. W przeciwieństwie do mężczyzn, chcą najpierw wszystko dobrze zrozumieć, zanim zaczną inwestować.

To niezdecydowanie znajduje odzwierciedlenie w liczbach: na przykład, według ankiety przeprowadzonej przez firmę Fidelity, 61 procent kobiet nadal częściowo lub całkowicie polega na swoich mężach w kwestii finansów domowych. Tylko 29 procent deklaruje, że inwestowanie to coś dla nich. Wiele osób postrzega finanse i inwestowanie jako zbyt skomplikowane.

Do podobnych wniosków doszedł duży szwajcarski bank UBS. Według badania tylko jedna na pięć kobiet (21 proc.) twierdzi, że samodzielnie podejmuje długoterminowe decyzje finansowe. Prawie trzykrotnie więcej (60 proc.) pozostawia ten temat swoim partnerom.

Pewną rolę odgrywają też stereotypy. „W umysłach wielu ludzi wciąż tkwią przestarzałe stereotypy, które powstrzymują kobiety przed dbaniem o własne finanse – dotyczy to nawet samych kobiet” – mówi Jacqueline Haben, menedżer ds. marketingu w firmie Columbia Threadneedle Investments.

Podczas gdy mężczyzna robi karierę, kobieta nadal często wykonuje większość prac domowych – a przez to ma mniej czasu i możliwości finansowych, by inwestować pieniądze. „To właśnie dlatego kobiety powinny w większym stopniu zadbać o swoją poduszkę finansową” – mówi Haben i dodaje: „Małżeństwo nie jest gwarancją beztroskiej emerytury”.

Kobiety, które inwestują, odnoszą większe sukcesy niż mężczyźni

Ilse Munnikhof, która wprowadza nową usługę doradztwa w zakresie papierów wartościowych w ING Deutschland, uważa, że często słyszany argument, iż kobiety rzadziej inwestują w akcje, ponieważ boją się ryzyka, jest zbytnim uproszczeniem. „W świecie papierów wartościowych istnieje wiele produktów o możliwym do oszacowania ryzyku” – mówi. Przykładem może być zdywersyfikowany portfel funduszy lub ETF-y, w które inwestuje się przez długi okres czasu w ramach planu oszczędnościowego.

Tak naprawdę kobiety – kiedy już odważą się zainwestować na giełdzie – odnoszą na tym polu większe sukcesy niż mężczyźni.

Według analizy ING z 2019 roku kobiety osiągnęły w badanym okresie wyższy zwrot z inwestycji (średnio 24,1 procent) niż mężczyźni (23,5 procent). Podczas gdy mężczyźni w większym stopniu stawiają na pojedyncze akcje, kobiety mają w swoich portfelach więcej papierów. „Kobiety rzadziej dokonują transakcji. Oszczędza to koszty, a tym samym ma pozytywny wpływ na zysk” – mówi Munnikhof.

Wydaje się więc, że kobiety mają doskonałe predyspozycje, by odnosić sukcesy na giełdzie. Ale jak sprawić, by więcej z nich zdecydowało się na ten krok?

„Samo poszerzanie wiedzy finansowej nie wystarczy”

Jedną z ważnych kwestii jest budowanie pewności siebie. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez niemiecki instytut Zentrum für Europäische Wirtschaftsforschung w Mannheim, kobiety często nie doceniają swoich umiejętności, jeśli chodzi o sprawy finansowe. To prawda, że wiedzą one mniej o finansach niż mężczyźni – ale nie tak mało, jak im się wydaje.

Na przykład kobiety nadzwyczaj często udzielały odpowiedzi „nie wiem” na pytania dotyczące procentu składanego, inflacji i dywersyfikacji ryzyka. Jeśli jednak ta opcja odpowiedzi nie była dostępna, często wybierały prawidłową odpowiedź. Ponad jedną trzecią luki kompetencyjnej można zatem przypisać zwątpieniu w siebie.

„Aby zniwelować różnicę między kobietami a mężczyznami, jeśli chodzi o inwestowanie na giełdzie, nie wystarczy tylko poszerzanie wiedzy finansowej kobiet” – podsumowują badacze. „Należy również wzmocnić ich wiarę we własne kompetencje w podejmowaniu decyzji finansowych”. Jeśli to się uda, dysproporcja w zakresie inwestowania przez kobiety i mężczyzn znacznie się zmniejszy.

Kobiety przez długi czas były ignorowane przez branżę finansową

Ważne zadanie stoi także przed przedstawicielami branży finansowej. „Gdy mowa o kwestiach finansowych, zwykle adresatami są w głównej mierze mężczyźni. W rezultacie niektóre kobiety nie czują się zainteresowane tym tematem” – wyjaśnia Sally Peters z Institut für Finanzdienstleistungen (iff). Dopiero w ostatnich latach branża finansowa odkryła kobiety jako grupę docelową.

„Pojawia się coraz więcej inicjatyw, które wprost adresowane są do kobiet. Tematy związane z ubóstwem osób starszych, luką emerytalną lub pułapką pracy w niepełnym wymiarze godzin zasadniczo w większym stopniu dotyczą kobiet” – mówi Peters. „W inicjatywy te zaangażowane są kobiety jako eksperci, dzięki czemu mogą one stanowić wzór do naśladowania i sprawić, że tematyka finansów i zabezpieczenia na starość stanie się bardziej interesująca dla kobiet”.

Plany oszczędnościowe są dostępne dla każdego

Rozpoczęcie przygody z inwestowaniem nigdy nie było tak łatwe: plany oszczędnościowe są dostępne także dla tych, którzy nie mają odłożonych wielu pieniędzy. „Najważniejsze to zacząć” – mówi ekspertka z ING. I nie szukać wymówek.

Zgadza się z tym również ekonomistka z Dekabanku Gabriele Widmann. „Prawie każdy może regularnie inwestować niewielką kwotę, np. 25 euro. To tyle ile kosztują dwa bilety do kina.”

I nie akceptuje kolejnej typowej wymówki jaką jest rzekomy brak czasu. „Myślę, że to wielka szkoda, że wiele kobiet troszczy się o wszystkich, tylko nie o siebie” – mówi Widmann. „Mogę marudzić i użalać się nad sobą – albo mogę zacząć działać, najlepiej od razu”.

Szczepienie dzieci przeciwko koronawirusowi: jak wygląda sytuacja prawna w Niemczech, gdy rodzice mają w tej kwestii odmienne zdanie?

Matka chce, by jej siedmioletnia córka została zaszczepiona przeciwko koronawirusowi, najlepiej natychmiast. Ojciec jest temu stanowczo przeciwny. Taki spór może pojawić się teraz w wielu rodzinach. Jakiś czas temu Europejska Agencja Leków (EMA) zatwierdziła szczepionkę firm Biontech/Pfizer dla dzieci w wieku od 5 do 11 lat i szczepionka dla tej grupy wiekowej jest już oficjalnie dostępna w Niemczech.

Spór może skończyć się w sądzie

Ale co się dzieje w przypadku gdy jedno z rodziców jest za tym, by zaszczepić dziecko przeciwko koronawirusowi, a drugie zdecydowanie się temu sprzeciwia? Jak wygląda to od strony prawnej w Niemczech?

Często bywa tak, że gdy rodzice mają w tej sprawie sprzeczne poglądy, dochodzi do ostrej wymiany zdań i w końcu do porozumienia, mówi Eva Becker, ekspertka w dziedzinie prawa rodzinnego. Jeśli tak się nie stanie, jedno z rodziców może pójść do sądu. „Musi to być osoba, która chce zaszczepić dziecko, mimo że drugie z rodziców jest temu przeciwne” – tłumaczy Becker. To ona chce bowiem samodzielnie podjąć decyzję, choć nie jest to dozwolone w przypadku sprawowania wspólnej opieki nad dzieckiem – wyjaśnia prawniczka.

Sąd bada: kto ma lepsze argumenty? Co mówi dziecko?

Sądy musiały niejednokrotnie rozpatrywać tego typu sprawy jeszcze przed pandemią koronawirusa – w rodzinach mogą przecież toczyć się spory o szczepienia przeciwko odrze, tężcowi czy krztuścowi. W takiej sytuacji sąd nie decyduje o tym, czy dziecko zostanie zaszczepione czy nie. „Zamiast tego rozstrzyga, kto może podjąć decyzję za dziecko” – mówi Eva Becker.

Poza tym ważną rolę odgrywa wola i oczywiście dobro dziecka. Co prawda dzieci w wieku od pięciu do jedenastu lat nie mogą jeszcze same decydować o kwestiach medycznych, takich jak szczepienia. Zasadniczo uznaje się, że dopiero od 14. roku życia są wystarczająco dojrzałe, by móc to ocenić i wówczas ich zdanie odgrywa większą rolę.

Ale nawet jeśli chodzi o młodsze dzieci, „to, co mówią, ma znaczenie. Dlatego również dzieci zostają wysłuchane” – mówi Becker. Poza tym decydującą rolę odgrywają przede wszystkim argumenty rodziców – i ich podstawa. Prawniczka dodaje, że ci, którzy w swojej argumentacji bazują na wynikach badań naukowych i opiniach ekspertów mają większe szanse na wygraną w sądzie niż rodzice, którzy są zwolennikami teorii spiskowych.

Zalecenie STIKO ma duży wpływ na decyzję sądu

Jeśli niemiecka Stała Komisja ds. Szczepień (STIKO) zaleca szczepienie, jest wysoce prawdopodobne, że będzie to miało decydujący wpływ na wyrok. Wskazuje na to dotychczasowe orzecznictwo.

Na przykład w sierpniu 2021 roku Wyższy Sąd Krajowy we Frankfurcie nad Menem podjął decyzję w sporze dotyczącym szczepienia przeciwko koronawirusowi 16-letniego dziecka: jeśli STIKO je zaleca i dziecka wyraża chęć poddania się szczepieniu, wówczas decyzję o tym, czy je zaszczepić może podjąć rodzic, który jest za szczepieniem (sygn. akt 6 UF 120/21).

Wskazówki dla rodziców

W wielu rodzinach mogą pojawić się wątpliwości lub spory w kwestii zaszczepienia dzieci przeciwko koronawirusowi – i nie muszą one kończyć się w sądzie. Czym powinni kierować się rodzice przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym zaszczepieniu swoich dzieci?

Pediatra Jakob Maske radzi rodzicom, by kierowali się zaleceniami STIKO. Pozwalają one ocenić, czy szczepienie jest bezpieczne dla dzieci i czy korzyści przewyższają ryzyko.

Porozumienie bez sprawy w sądzie

Ale niekiedy nawet zalecenia wydane przez Stałą Komisję ds. Szczepień nie rozwiązują sytuacji. Może się zdarzyć, że w rodzinie i tak dojdzie do kłótni z powodu różnicy zdań na temat szczepień. Jak sobie z tym poradzić? „Nie zawsze udaje się osiągnąć porozumienie między sprzeczającymi się rodzicami, ale zawsze warto zasięgnąć porady niezależnego specjalisty” – mówi pediatra Jakob Maske. Oczywiście również pediatrzy mają różne zdania na ten temat, ale rodzice powinni uzyskać obiektywne i bezstronne informacje, aby móc przedyskutować wszystkie za i przeciw.

Rodzice powinni też dodatkowo sami poczytać o zaletach i możliwych zagrożeniach związanych ze szczepieniami, przy czym warto tutaj zwrócić uwagę na rzetelne źródła informacji. Można na przykład zacząć od strony internetowej Instytutu Roberta Kocha lub portalu „Infektionsschutz.de” Bundeszentrale für Gesundheitliche Aufklärung (BZgA).

Jeśli mimo rzetelnej informacji i porady lekarskiej nie uda się dojść do porozumienia, spór rodzinny i tak wcale nie musi zakończyć się w sądzie. Wcześniej rodzice mogą zwrócić się do urzędu ds. młodzieży (Jugendamt) lub innych poradni i spróbować wypracować porozumienie, mówi prawniczka Eva Becker. „Ale to ma sens tylko wtedy, gdy ktoś jest otwarty na opinię drugiej osoby i gotowy wziąć ją pod uwagę”.

Źródło: web.de

Minijob 2022: oto co się zmieniło dla pracowników w Niemczech w nowym roku

Każdy kto zarabia w Niemczech dodatkowe pieniądze będąc zatrudnionym na zasadzie Minijob musi wiedzieć o pewnych zmianach, które weszły w życie z początkiem 2022 roku. Dotyczą one zarówno tzw. 450-Euro-Job, czyli pracy na niepełny etat, gdzie wynagrodzenie wynosi maksymalnie 450 euro miesięcznie, jak i krótkoterminowego zatrudnienia na okres do trzech miesięcy. W wyniku tych zmian wzrośnie wynagrodzenie wielu osób pracujących w niepełnym wymiarze godzin. Są też nowości dotyczące ubezpieczenia zdrowotnego i numeru identyfikacji podatkowej, których nie powinni przeoczyć przede wszystkim pracodawcy.

1) Ustawowa płaca minimalna uległa podwyższeniu

Najpierw dobra wiadomość: 1 stycznia 2022 roku ustawowa płaca minimalna wzrosła w Niemczech z 9,60 euro do 9,82 euro za godzinę. Na dzień 1 lipca planowana jest kolejna podwyżka do 10,45 euro za godzinę. Może się więc okazać, że osoby zatrudnione na zasadzie Minijob będą musiały dostosować liczbę godzin pracy, aby nie przekroczyć limitu zarobków wynoszącego 450 euro miesięcznie.

Nowy rząd federalny chce jednak wkrótce podnieść płacę minimalną do 12 euro. Jak donosi Niemiecka Agencja Prasowa, federalny minister pracy Hubertus Heil (SPD) zamierza przedstawić projekt ustawy w tej sprawie już na początku 2022 roku.

2) Informacje o ubezpieczeniu zdrowotnym

Od 1 stycznia 2022 roku podczas dokonywania zgłoszenia do ubezpieczenia społecznego pracodawcy mają obowiązek podać informacje na temat ubezpieczenia zdrowotnego pracowników na umowach krótkoterminowych. „Dowodem może być na przykład zaświadczenie z ustawowej kasy chorych lub prywatnego zakładu ubezpieczeń zdrowotnych pracowników, ale także kopia karty ubezpieczenia zdrowotnego” – informuje Minijob-Zentrale we wpisie na blogu.

3) Informacje zwrotne na temat zatrudnienia krótkoterminowego

Od 1 stycznia 2022 roku po zgłoszeniu pracownika zatrudnionego na krótkoterminową umowę o pracę na zasadzie Minijob pracodawcy otrzymają z Minijob-Zentrale informację zwrotną na temat tego, czy pracownik był już wcześniej zatrudniony na krótkoterminową umowę o pracę w tym samym roku kalendarzowym. Te okresy wcześniejszego zatrudnienia są ważne dla pracodawców, ponieważ krótkoterminowe zatrudnienie pracownika nie może przekraczać 3 miesięcy lub 70 dni roboczych w ciągu roku. Minijob-Zentrale podaje jednak na swoim blogu, że informacja dotyczy jedynie tego, czy pracownik podejmował wcześniej tego typu zatrudnienie, ale nie w jakim wymiarze. O to pracodawcy muszą zapytać pracownika.

4) Zgłaszanie numeru identyfikacyjnego Steuer-ID pracowników zatrudnionych na zasadzie Minijob

Kolejna istotna zmiana dotycząca Minijob: od 2022 roku pracodawcy muszą przekazywać drogą elektroniczną do Minijob-Zentrale oprócz numeru identyfikacji podatkowej (Steruernummer) także numeru identyfikacyjnego (Steuer-Identifikationsnummer, zwanego też Steuer-ID lub IdNr) pracowników. Numer ten, składający się z 11 cyfr, jest nadawany tylko raz i pozostaje taki sam przez całe życie. Można go znaleźć m.in. na ostatniej decyzji podatkowej.

Umowa koalicyjna nowego rządu przewiduje również zwiększenie limitu zarobków dla pracowników zatrudnionych na zasadzie Minijob. Nie wiadomo jednak jeszcze, kiedy to nastąpi.

Wypadek w drodze do lub z pracy? Oto co muszą zrobić pracownicy w Niemczech

Wielu pracowników dwa razy dziennie pokonuje tę samą trasę: do i z pracy. Jeśli dojdzie do wypadku, ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków pokryje związane z tym koszty. Ale co to właściwie oznacza? I dlaczego jest to istotne dla pracowników? W tym artykule znajdziecie odpowiedzi na najważniejsze pytania.

Czym są wypadki w drodze do lub z pracy?

Terminem Wegeunfall określa się wypadek, któremu uległ pracownik w drodze do lub z pracy. Koszty z tym związane pokrywa ustawowe ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków opłacane przez pracodawcę. Według Federalnego Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych (niem. Bundesministerium für Arbeit und Soziales, BMAS), ochrona ubezpieczeniowa rozpoczyna się w momencie opuszczenia przez pracownika domu, natomiast kończy się w chwili, gdy pracownicy docierają do swojego miejsca pracy. Analogicznie jest w przypadku drogi powrotnej do domu.

Z reguły ubezpieczona jest trasa bezpośrednia. „Niekoniecznie jest to najkrótsza czy najszybsza droga” – wyjaśnia Eberhard Ziegler z Deutsche Gesetzliche Unfallversicherung (DGUV). Jeżeli w drodze do i z pracy występują objazdy, np. ze względu na roboty budowlane lub korki, pracownicy pokonujący tę trasę również są objęci ustawowym ubezpieczeniem od następstw nieszczęśliwych wypadków.

Dotyczy to również niezbędnych objazdów. Chodzi na przykład o sytuację, gdy pracownik odwozi dziecko do przedszkola, aby móc wykonywać swoją pracę lub gdy ze względów ekonomicznych dojeżdża do pracy jednym samochodem wraz z innymi osobami i jest w drodze do ustalonego miejsca spotkania.

Wyjątki

Według Federalnego Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych, ubezpieczeniem nie są objęte objazdy, których przyczyną są inne sprawy prywatne. Dotyczy to na przykład sytuacji, gdy pracownik wybierze inną trasę, aby w drodze do pracy kupić bułkę w piekarni. „Objazdy, na przykład w celu odwiedzenia przyjaciół w drodze do domu, również nie są objęte ubezpieczeniem” – mówi Ziegler.

W ostatnim czasie rozszerzono zakres ochrony ubezpieczeniowej dla osób pracujących w trybie home office. Co to oznacza?

W czerwcu 2021 roku wprowadzono zmiany w przepisach niemieckiego kodeksu socjalnego. Dodano następujące zdanie: „Jeżeli działalność objęta ubezpieczeniem jest wykonywana w domu ubezpieczonego lub w innym miejscu, ochrona ubezpieczeniowa istnieje w takim samym zakresie, jak gdyby działalność ta była wykonywana w zakładzie pracy.”

Ponadto ubezpieczeniem objęci są rodzice, którzy pracują w trybie home office, ale wychodzą z domu, aby zaprowadzić lub odebrać swoje dzieci ze żłobka czy przedszkola. To samo dotyczy sytuacji, gdy pracownik w określone dni musi pojawić się w zakładzie pracy – gdyby doszło do wypadku w drodze do lub z pracy, wówczas oczywiście również objęty jest ustawowym ubezpieczeniem.

Dlaczego ochrona ubezpieczeniowa jest tak ważna?

Jeśli do wypadku dojdzie w drodze do lub z pracy, osoby poszkodowane otrzymują wszystkie przysługujące im świadczenia z jednego źródła: ustawowego ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków.

W tym przypadku leczenie i rehabilitacja muszą być przeprowadzane przy pomocy „wszelkich właściwych środków”.

Co to konkretnie oznacza dla ubezpieczonych?

Ustawowe ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków nie przewiduje na przykład żadnych limitów kosztów. Ponadto, w razie wypadku w drodze do lub z pracy nie trzeba dopłacać do leków ani ponosić żadnych kosztów hospitalizacji.

W okresie niezdolności do pracy otrzymuje się zasiłek, tzw. Verletztengeld. „Świadczenie z tytułu wypadku przy pracy wynosi 80 procent wynagrodzenia zwykłego (niem. Regelentgelt), maksymalnie tyle, ile wynosi utracone wynagrodzenie zwykłe” – mówi Ziegler. Dla porównania: zasiłek chorobowy wynosi 70 procent wynagrodzenia zwykłego, maksymalnie 90 procent utraconych zarobków netto.

Ubezpieczeni mają również prawo do renty dożywotniej, jeżeli mimo leczenia i rehabilitacji nadal występuje uszczerbek na zdrowiu.

Co zrobić w razie wypadku w drodze do lub z pracy?

Ponieważ ubezpieczenie wypadkowe pokrywa koszty leczenia osób poszkodowanych w wyniku wypadku, do którego doszło w drodze do lub z pracy, pracownicy muszą udać się do lekarza przeprowadzającego badanie powypadkowe na zlecenie ubezpieczyciela (niem. Durchgangsarzt, D-Arzt). Są to zwykle specjaliści z zakresu ortopedii i chirurgii urazowej. Jeśli szukacie odpowiedniego lekarza, możecie skorzystać z bazy danych DGUV.

Lekarze ci podejmują decyzję w sprawie leczenia pracownika i informują o tym zakład ubezpieczeń. Ponadto osoba, która uległa wypadkowi, musi powiadomić pracodawcę.

„Jednakże pracownicy muszą udać się do lekarza przeprowadzającego badanie powypadkowe na zlecenie ubezpieczyciela tylko wtedy, gdy obrażenia odniesione w drodze do lub z pracy prowadzą do niezdolności do pracy wykraczającej poza dzień wypadku” – mówi Ziegler. To samo dotyczy sytuacji, gdy na przykład konieczne leczenie wedle wszelkiego prawdopodobieństwa potrwa dłużej niż tydzień lub gdy trzeba będzie przepisać środki lecznicze i pomocnicze.

Kto ponosi koszty ustawowego ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków?

Ustawowe ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków zakłada odpowiedzialność pracodawcy nie tylko w przypadku wypadków związanych z dojazdem do i z pracy, ale również w razie wypadków przy pracy i chorób zawodowych pracowników. Dzięki temu firmy nie muszą obawiać się roszczeń odszkodowawczych ze strony swoich pracowników.

W tym celu przedsiębiorstwa muszą płacić składki, które są zróżnicowane w zależności od branży. Sami pracownicy nie ponoszą żadnych kosztów.

Adopcja dziecka w Niemczech: oto jakie przeszkody trzeba pokonać

Ile miał Pan / miała Pani związków partnerskich i jak się one zakończyły? Jaka jest Pana / Pani sytuacja materialna i jakie osiąga Pan / Pani dochody miesięcznie? Jak Pan / Pani radzi sobie w sytuacji kłótni ze swoją partnerką / partnerem?  Czy na coś Pan / Pani choruje?

Osoby starające się w Niemczech o adopcję dziecka muszą zmierzyć się z tymi i wieloma innymi pytaniami. Tak zwany proces oceny predyspozycji trwa czasem miesiącami i wymaga przeprowadzenia wielu rozmów, zwłaszcza z pracownikami agencji adopcyjnej (urzędu ds. młodzieży (niem. Jugendamt), organizacji kościelnej lub niezwiązanej z żadną religią). Po zakończeniu procedury zapada swoisty wyrok rozstrzygający, czy nadają się one do adopcji dziecka, czy też nie.

Adopcja w Niemczech: trzeba odpowiedzieć na bardzo wiele pytań

Dla par, które chciałyby adoptować dziecko, wszystko to wydaje się niekiedy niesprawiedliwe: dlaczego mamy pozwolić, by nas całkowicie prześwietlono i obnażono wszystkie nasze słabości, podczas gdy inne pary mogą po prostu bez przeszkód mieć dzieci? I czy nie jest to całkowicie arbitralna decyzja? Ostatecznie wszystko zależy przecież od osób zaangażowanych w ten proces. Wszak może się zdarzyć, że osoby ubiegające się o adopcję z jakichś powodów po prostu nie spodobają się pracownikowi urzędu ds. młodzieży.

Pod pewnymi względami uproszczenie procedury byłoby wskazane, albowiem w ciągu ostatnich 30 lat liczba potencjalnych rodziców adopcyjnych bardzo się zmniejszyła. „Liczba adopcji osiągnęła szczyt pod koniec lat 70-tych” – wyjaśnia w rozmowie z redakcją portalu web.de historyczka Bettina Hitzer. Od tamtego czasu, pomijając kilka niewielkich fal wzrostowych, liczba adopcji systematycznie spadała.

Liczba potencjalnych rodziców adopcyjnych w Niemczech wciąż spada

Jednak liczba dzieci, które mogą być adoptowane, również maleje. Jeśli porównamy dane Federalnego Urzędu Statystycznego z ostatnich 30 lat, zauważymy, że podczas gdy w 1991 roku było 1.285 dzieci zgłoszonych do adopcji, w 2020 roku było ich już tylko 883. Liczba osób i par, które chciałyby adoptować dziecko, spadła jeszcze bardziej gwałtownie: z 21.826 do 4.050. Na każde dziecko przypada więc obecnie średnio 4,5 kandydata.

Niektórzy obawiają się, że jeśli liczba kandydatów zmniejszy się jeszcze bardziej, wybór stanie się mniejszy, a szanse na dopasowanie dziecka i rodziców adopcyjnych zmaleją. Jeśli ten trend się utrzyma, może się okazać, że w końcu będzie zbyt mało potencjalnych rodziców adopcyjnych dla dzieci przebywających w domach lub rodzinach zastępczych.

Ciemne strony historii adopcji

Istnieją jednak ważne powody, także te historyczne, dla których kryteria selekcji kandydatów są dziś tak surowe. Jednym z mrocznych rozdziałów w historii adopcji były na przykład przymusowe adopcje w dyktaturach, które były wykorzystywane do karania krytyków reżimu. Zdarzały się i nadal zdarzają adopcje dokonywane w celach wyłącznie komercyjnych.

Poruszane są również nieprzyjemne tematy

Wprawdzie te straszne historie adopcyjne nie są zjawiskiem powszechnym, zwłaszcza w Niemczech, ale doświadczenia z czasów nazistowskich doprowadziły w końcu do takiego wniosku: potrzebna jest uregulowana procedura, przy czym najważniejsze jest dobro dziecka. Ocena predyspozycji przyszłych opiekunów jest ważna choćby dlatego, że dzieci zgłaszane do adopcji mają za sobą czasem smutną lub przynajmniej skomplikowaną przeszłość.

Dlatego w ramach procesu weryfikacyjnego kandydaci muszą przynieść do urzędu ds. młodzieży lub innej instytucji pośredniczącej w adopcji dokumenty potwierdzające posiadany majątek i osiągane dochody, a także przedstawić zaświadczenie o niekaralności, świadectwo zdrowia i inne dokumenty, takie jak akt urodzenia i ślubu. Poza tym przeprowadza się liczne i długie rozmowy: na temat warunków życia, relacji z partnerem, ale także na potencjalnie drażliwe tematy, takie jak radzenie sobie z niespełnionym pragnieniem posiadania dzieci czy własne dzieciństwo.

Wbrew pozorom wiek nie odgrywa tak dużej roli

Za kryteria dyskwalifikujące potencjalnych rodziców adopcyjnych uznaje się wcześniejsze wyroki skazujące, np. za przestępstwa z użyciem przemocy, oraz przynależność do grupy religijnej lub utożsamianie się z ideologią, która dopuszcza przemoc fizyczną w wychowaniu lub nie akceptuje obowiązku szkolnego. Także jeśli ktoś jest ciężko chory i zachodzi prawdopodobieństwo, że nie będzie w stanie opiekować się dzieckiem do czasu, aż dorośnie, wyrażenie zgody na adopcję jest mało prawdopodobne.

Z kolei mitem jest, że tylko trzydziestokilkulatkowie będący w znakomitej formie są brani pod uwagę jako kandydaci na rodziców adopcyjnych. Chociaż określono wiek minimalny (25 lat; w przypadku par jedna osoba musi mieć co najmniej 25 lat, a druga co najmniej 21 lat), nie przewidziano górnej granicy wieku. Federalna grupa robocza urzędów ds. młodzieży twierdzi, że różnica wieku między dzieckiem a rodzicami powinna być „naturalna”, tzn. odpowiadać mniej więcej jednemu pokoleniu.

W jaki sposób podchodzi się do kwestii sytuacji materialnej?

Nie ma też sztywnych ograniczeń jeśli chodzi o kwestie finansowe. Niemiecki Instytut Młodzieży (niem. Deutsches Jugendinstitut, DJI), który opracował obszerne wytyczne na ten temat, zaleca agencjom adopcyjnym, by w swojej ocenie kierowały się średnią krajową – zarówno jeśli chodzi o dochody, jak i o przestrzeń życiową, która powinna być zapewniona dziecku. Nadzwyczaj dobra sytuacja materialna, wykraczająca poza standard, nie powinna jednak wpływać na bardziej pozytywną ocenę kandydatów. Jednocześnie „zależność finansowa od świadczeń socjalnych jest (…) krytycznie oceniana.”

Z reguły preferowane są pary. Urzędy ds. młodzieży w Berlinie i Brandenburgii wymagają nawet, by była to para małżeńska zamieszkała pod jednym dachem od co najmniej czterech lat.

Oczywiste jest, że ocena kryteriów takich jak „Czy dana osoba rzeczywiście nadaje się do wychowywania dziecka?”, „Czy związek jest stabilny?”, „Czy poradzono sobie z niespełnionym pragnieniem posiadania dziecka?” może być nieco subiektywna.

Pomocą w tym zakresie służą wytyczne opracowane przez Niemiecki Instytut Młodzieży. Dla każdego punktu podane są przykładowe pytania i wskazówki dotyczące oceny. Na przykład jedno z pytań brzmi: „Czasami dzieci płaczą lub są smutne, jak myślisz, co może im wtedy pomóc? Dlaczego?”

Liczba adopcji pasierbów pozostaje stabilna

Naturalnie wszyscy rodzice, którzy zaczynają wychowywać dziecko, muszą się tego wszystkiego najpierw nauczyć. I nikt ich wcześniej nie pyta: czy w ogóle potrafisz to zrobić? Z drugiej strony, stawka jest wysoka: ponieważ jeśli z pierwszą rodziną adopcyjną sprawy potoczą się źle, może to mieć bardzo negatywny wpływ na poczucie własnej wartości i sprawić, że dziecko stanie się nieufne.

W każdym razie Bettina Hitzer nie uważa, że to instytucjonalizacja jest głównym powodem spadku liczby adopcji: „To jest raczej powód drugorzędny.” Jej zdaniem istotniejsze przyczyny to: spadek liczby urodzeń w wyniku upowszechnienia się pigułki antykoncepcyjnej, zmiany w prawie aborcyjnym, większe wsparcie dla rodziców samotnie wychowujących dzieci oraz pojawienie się medycyny reprodukcyjnej.

Ponadto, mówi historyk Benedikt Stuchtey, mamy dziś do czynienia z bardziej nowoczesnym obrazem rodziny, co znajduje odzwierciedlenie na przykład w rodzinach patchworkowych. Przemawia za tym również fakt, że na przestrzeni lat jedna liczba pozostaje względnie stała: jest nią liczba adopcji przez ojczyma lub macochę. Według statystyk z 2020 roku stanowiły one największą część z około 3.800 adopcji w Niemczech.