Niemcy znów apelują o oszczędzanie gazu. Szef Bundesnetzagentur ostrzega przed wzrostem cen i problemami z dostawami

1

Niemcy wracają do tematu oszczędzania energii

W Niemczech ponownie pojawiły się apele o ostrożniejsze korzystanie z gazu. Szef Bundesnetzagentur, czyli niemieckiej Federalnej Agencji Sieci, Klaus Müller, wezwał obywateli do bardziej oszczędnego zużycia surowca i ostrzegł przed możliwymi podwyżkami cen energii.

Powodem obaw są między innymi napięcia związane z wojną z udziałem Iranu oraz sytuacja na światowych rynkach energii. Müller podkreślił w rozmowie z Redaktionsnetzwerk Deutschland, że gaz pozostaje „cennym dobrem”, dlatego rozsądne gospodarowanie nim jest nadal ważne.

„Gaz to cenne dobro”

Jak zaznaczył Klaus Müller, wielu prywatnych odbiorców jest obecnie częściowo chronionych przed gwałtownymi podwyżkami dzięki obowiązującym jeszcze umowom z gwarancją cenową. – Na szczęście obecna sytuacja nie jest porównywalna z tą sprzed pięciu lat – powiedział szef Bundesnetzagentur.

Przypomniał w ten sposób kryzys energetyczny po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kiedy ceny gazu gwałtownie wzrosły w całej Europie. Jeszcze jesienią Müller ostrzegał nawet przed „energetycznymi cenami grozy”. Choć obecna sytuacja nie jest tak dramatyczna jak w 2022 roku, to nadal uważa on gaz za surowiec wymagający ostrożnego gospodarowania. – Ostrożne obchodzenie się z gazem nie jest niczym niewłaściwym – podkreślił w wywiadzie.

Historycznie niski poziom zapełnienia magazynów gazu

W artykule zwrócono uwagę, że zimą niemieckie magazyny gazu były wypełnione wyjątkowo słabo. Według danych inicjatywy Energie Speichern poziom zapełnienia magazynów gazu ziemnego wynosił w lutym jedynie około 25,5 procent. Był to historycznie najniższy poziom dla 10 lutego. Dla porównania rok wcześniej, 10 lutego 2025 roku, magazyny były zapełnione w 48,7 procentach. Typowe poziomy dla tego okresu zwykle przekraczają 40 procent. Mimo to niemiecki rząd nie widział wówczas powodów do interwencji.

Rząd zapewniał, że dostawy są bezpieczne

Ministerstwo Gospodarki Niemiec zapewniało wcześniej, że sytuacja pozostaje stabilna. W odpowiedzi na pytania mediów resort przekazał, że „dostawy gazu są bezpieczne”, a bezpieczeństwo energetyczne Europy nie jest zagrożone. Rząd podkreślał również, że posiada instrumenty umożliwiające ewentualną szybką interwencję, jednak – według władz – nie było potrzeby ich wykorzystania zimą 2025/2026. Jak zaznaczono, przekazanie procesu uzupełniania magazynów mechanizmom rynkowym miało zakończyć się sukcesem.

Nowe przepisy UE mogą jeszcze bardziej podnieść ceny

Dodatkowe obawy budzą również planowane regulacje Unii Europejskiej dotyczące emisji metanu. Od 2027 roku państwa UE będą mogły importować gaz ziemny i węgiel wyłącznie z krajów spełniających europejskie standardy dotyczące dokumentowania emisji metanu oraz działań ograniczających jego uwalnianie.

Międzynarodowe Stowarzyszenie Producentów Ropy i Gazu (IOGP) ostrzega jednak, że nowe przepisy mogą doprowadzić do poważnego ograniczenia podaży surowców energetycznych. Według organizacji import gazu mógłby spaść nawet o 43 procent, a import ropy naftowej aż o 87 procent.

Surowe zasady dotyczące emisji metanu

Unijne przepisy nie określają konkretnego procentowego celu redukcji emisji metanu. Zamiast tego wprowadzają szczegółowe wymogi techniczne. Zasadniczo zakazane ma być wypuszczanie i spalanie metanu przy instalacjach gazowych, z wyjątkiem szczególnych sytuacji awaryjnych. Firmy będą musiały regularnie kontrolować instalacje pod kątem wycieków i usuwać wszelkie wykryte nieszczelności. Unia Europejska uzasadnia nowe regulacje tym, że metan jest drugim najbardziej szkodliwym gazem cieplarnianym po dwutlenku węgla.

Tylko niewielka część światowej produkcji spełnia wymagania UE

Według raportu opublikowanego przez IOGP w marcu jedynie około 7 procent światowej produkcji ropy i gazu spełnia obecnie wymogi przewidziane przez Unię Europejską. Organizacja podkreśla, że żadne państwo nie posiada jeszcze w pełni uznawanego przez UE systemu standardów dotyczących emisji metanu. Komisja Europejska ma dopiero przygotować listę krajów, których procedury będą uznawane za zgodne z unijnymi wymogami. Lista ta nie została jednak jeszcze opublikowana.

Obawy o przyszłe ceny energii w Niemczech

Wypowiedzi Klausa Müllera oraz planowane unijne regulacje ponownie wywołały w Niemczech debatę na temat bezpieczeństwa energetycznego i przyszłych kosztów ogrzewania. Choć sytuacja nie przypomina jeszcze kryzysu z 2022 roku, coraz częściej pojawiają się ostrzeżenia, że ceny gazu mogą ponownie wzrosnąć, szczególnie po wygaśnięciu obecnych gwarancji cenowych dla gospodarstw domowych. Dla wielu Niemców oznacza to powrót obaw związanych z rachunkami za energię oraz pytania o to, czy Europa będzie w stanie utrzymać stabilne dostawy surowców w kolejnych latach.

źródło: bild.de

Niemiec został oszukany przez oszustkę matrymonialną na Tinderze na ponad 50 000 euro

1

„Pomyślałem: jak można być tak głupim?”

41-letni Christian L. z powiatu Groß-Gerau w Hesji uwierzył, że w internecie poznał kobietę swoich marzeń. Rozmawiali o wspólnej przyszłości, ślubie, dzieciach i własnym domu. Wszystko okazało się jednak starannie przygotowanym oszustwem. Mężczyzna padł ofiarą tzw. love scam, czyli oszustwa romantycznego polegającego na budowaniu internetowej relacji w celu wyłudzenia pieniędzy. W rozmowie z niemieckim „Bildem” postanowił opowiedzieć swoją historię, aby ostrzec innych.

– Nawet jeśli dzięki temu uda się uchronić choć jedną osobę przed podobnym losem, to warto o tym mówić – podkreśla. Dziś 41-latek został z długiem wynoszącym 52 tysiące euro i przyznaje, że przez wiele miesięcy nie mógł uwierzyć, jak łatwo dał się zmanipulować.

Znajomość zaczęła się na Tinderze

Historia rozpoczęła się na początku 2025 roku na popularnej aplikacji randkowej Tinder. Christian poznał tam kobietę przedstawiającą się jako Salome – rzekomo 30-letnią Australijkę o azjatyckich korzeniach. Według profilu pracowała w sektorze finansowym i szukała przyjaźni oraz poważnego związku.

– Profil nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Bardzo szybko złapaliśmy kontakt i przenieśliśmy rozmowę na WhatsAppa – opowiada mężczyzna. Kobieta miała opowiadać także o trudnych doświadczeniach życiowych i osobistych problemach, co dodatkowo budowało emocjonalną więź.

Codzienne rozmowy i stopniowe zdobywanie zaufania

Z czasem kontakt między nimi stał się bardzo intensywny. Christian i Salome pisali do siebie codziennie po dwie-trzy godziny. Po pół roku wymienili już kilka tysięcy wiadomości. 41-latek twierdzi, że początkowo zachowywał ostrożność, ponieważ wcześniej spotykał się już z próbami oszustw internetowych.

– Sprawdzałem jej zdjęcia pod kątem fałszywek generowanych przez sztuczną inteligencję. Porównywałem fotografie. Kiedy w Australii była noc, ona rzeczywiście nie odpisywała. Nie była nachalna, nie plątała się w swoich historiach i stopniowo zdobywała moje zaufanie – mówi. Według niego właśnie cierpliwość i pozorna wiarygodność sprawiły, że uwierzył w autentyczność relacji.

Najpierw mały zysk, później coraz większe inwestycje

Po około dwóch miesiącach znajomości Salome po raz pierwszy poruszyła temat pieniędzy i inwestycji. Christian początkowo podchodził do tego sceptycznie, jednak zgodził się na niewielką próbę inwestycji w kryptowaluty. – Zainwestowałem 100 euro i dostałem z powrotem 130 euro – wspomina. Dla niego był to dowód, że kobieta mówi prawdę i można jej zaufać. Dziś uważa jednak, że cała platforma inwestycyjna była fałszywa, a pieniądze zostały mu wypłacone przez samych oszustów wyłącznie po to, by wzbudzić zaufanie i zachęcić do dalszych wpłat.

Następnie Salome zaczęła opowiadać o nowej, bardzo perspektywicznej kryptowalucie. -Zainwestowałem swoje oszczędności – około tysiąca euro – relacjonuje. To jednak nie był koniec. Mężczyzna zaczął zaciągać kredyty na kolejne inwestycje. Łącznie pożyczył dziesiątki tysięcy euro.

Po przelewach kontakt nagle się urwał

Christian twierdzi, że wszystkie decyzje podejmował w przekonaniu, że inwestuje w ich wspólną przyszłość. Po przelaniu pieniędzy sytuacja nagle się jednak zmieniła. Rozmowy o ślubie, dzieciach i wspólnym domu zniknęły. Salome zaczęła odpisywać coraz rzadziej, aż w końcu całkowicie zerwała kontakt. – Nie mogłem już także wejść na stronę z kryptowalutami. Dopiero wtedy zrozumiałem, że padłem ofiarą oszustwa romantycznego – mówi. Mężczyzna przyznaje, że towarzyszył temu ogromny wstyd. – Pomyślałem sobie: jak można być tak głupim? – dodaje.

„To może spotkać każdego”

Dziś Christian L. zmaga się z bardzo trudną sytuacją finansową. – Kompletnie zrujnowałem swoją sytuację materialną – przyznaje. Jak wylicza, przez najbliższe siedem lat będzie spłacał 52 tysiące euro długu. W tej kwocie znajdują się również odsetki oraz koszty zabezpieczenia kredytów. Oprócz problemów finansowych mężczyzna zmaga się także z konsekwencjami psychicznymi całej sytuacji. Nieustannie zadaje sobie pytania, dlaczego uwierzył w wielką miłość i jak mógł dać się oszukać. Dziś chce przede wszystkim ostrzegać innych. – To stereotyp, że takie rzeczy przydarzają się wyłącznie naiwnym albo głupim ludziom. To może spotkać każdego – podkreśla.

Śledztwo umorzono

Christian zgłosił sprawę policji i złożył zawiadomienie przeciwko nieznanym sprawcom. Postępowanie prowadziła prokuratura w Darmstadt, jednak zostało ono umorzone. Jak poinformowano, śledczy nie byli w stanie ustalić tożsamości sprawców oszustwa.

Historia 41-latka jest kolejnym przykładem rosnącego problemu internetowych oszustw romantycznych, w których przestępcy miesiącami budują emocjonalne relacje z ofiarami tylko po to, by wyłudzić od nich pieniądze.

źródło: bild.de

Niemcy budują pierwszy muzułmański cmentarz w kraju. Powstanie obok nekropolii żydowskiej i chrześcijańskiej

2

Wuppertal wydał pozwolenie na budowę wyjątkowego projektu

W niemieckim Wuppertalu powstanie pierwszy w kraju cmentarz muzułmański prowadzony przez społeczności islamskie. Po latach przygotowań i licznych problemach projekt otrzymał oficjalne pozwolenie na budowę. Nowa nekropolia powstanie w dzielnicy Varresbeck przy ulicy Krummacher Straße, bezpośrednio obok istniejących już cmentarzy żydowskiego i chrześcijańskiego.

Uroczyste przekazanie pozwolenia odbyło się w ratuszu w dzielnicy Barmen. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele władz miasta oraz członkowie stowarzyszenia Muslimische Friedhöfe Wuppertal, zrzeszającego kilka muzułmańskich wspólnot z miasta. Według władz Wuppertal projekt ma wyjątkowy charakter nie tylko ze względu na swoją funkcję, ale także symbolikę sąsiedztwa trzech religii.

„To dla nas wyjątkowy dzień”

Przedstawiciele stowarzyszenia nie kryli wzruszenia po otrzymaniu zgody na realizację inwestycji. – To dla nas naprawdę wyjątkowy dzień. Wytrwałość się opłaciła – powiedział Samir Bouaissa, przewodniczący stowarzyszenia Muslimische Friedhöfe Wuppertal. Z kolei Mohamed Abodahab z zarządu organizacji podkreślił ogromną ulgę po zakończeniu wieloletnich starań. – Kamień spadł mi z serca. To ogromny kamień milowy dla całego projektu – zaznaczył.

Jak przyznali przedstawiciele stowarzyszenia, od momentu pojawienia się pierwszego pomysłu w 2008 roku projekt przechodził przez wiele trudnych etapów. – Wielokrotnie musieliśmy się nawzajem pocieszać – mówił Bouaissa. Mimo licznych przeszkód organizatorzy konsekwentnie kontynuowali działania, aby stworzyć pierwszy w Niemczech cmentarz prowadzony przez muzułmańskie wspólnoty religijne.

Kluczowa była zmiana prawa w Nadrenii Północnej-Westfalii

Jedną z największych przeszkód okazały się przepisy prawne. Wcześniej muzułmańskie stowarzyszenia nie mogły formalnie prowadzić cmentarzy. Do zmiany prawa doprowadzono między innymi dzięki zaangażowaniu ówczesnego burmistrza Wuppertal Petera Junga. W 2014 roku zmieniono ustawę pogrzebową obowiązującą w Nadrenii Północnej-Westfalii, co umożliwiło tworzenie takich miejsc przez organizacje muzułmańskie.

Rok później oficjalnie powstało stowarzyszenie odpowiedzialne za projekt. Następnie rozpoczęły się poszukiwania odpowiedniego terenu. W 2020 roku podpisano umowę kupna działki z Kościołem ewangelickim. Cały teren został pierwotnie przeznaczony pod cmentarz już w 1902 roku. Kościół nie wykorzystał jednak całej powierzchni na potrzeby nekropolii chrześcijańskiej. Część obszaru przekazano wcześniej społeczności żydowskiej, która otworzyła tam swój cmentarz w 2008 roku. Pozostała część działki stanie się teraz cmentarzem muzułmańskim.

Powódź i zapadlisko niemal zatrzymały inwestycję

Realizacja projektu została poważnie zagrożona po katastrofalnej powodzi stulecia w 2021 roku. Przez teren przepływa niewielki strumień, który podczas ulewnych deszczy gwałtownie wezbrał. Doszło również do powstania zapadliska ziemi. Samir Bouaissa określił tamtą sytuację mianem „supergau”, czyli katastrofy najgorszego możliwego scenariusza. Po powodzi wszystkie prace planistyczne zostały wstrzymane. Konieczne było dokładne zbadanie źródła problemu i ustalenie, jak zapobiec podobnym zniszczeniom w przyszłości.

Teren badali również speleolodzy

Miasto oraz organizatorzy projektu współpracowali przy analizach z Wupperverbandem, czyli regionalnym związkiem zajmującym się gospodarką wodną. Badano między innymi podziemne pustki i jaskinie powstałe pod terenem przyszłego cmentarza. Do prac zaangażowano nawet speleologa.

Ostatecznie ustalono, że część obszaru nie może zostać wykorzystana pod groby, jednak inne fragmenty uznano za bezpieczne. Niektóre podziemne przestrzenie mają dodatkowo pełnić funkcję naturalnych zbiorników retencyjnych dla nadmiaru wody.

Na końcu działki zaplanowano także specjalne zagłębienie retencyjne. Kolejne miesiące zajęły ekspertyzy dotyczące ochrony gatunków oraz badań gruntu. Dopiero w 2025 roku możliwe było formalne złożenie wniosku budowlanego. Teraz inwestycja otrzymała ostateczną zgodę.

Władze: to coś więcej niż zwykła decyzja administracyjna

Nadburmistrz Wuppertal Miriam Scherff podkreśliła podczas uroczystości, że wydanie pozwolenia ma wymiar symboliczny. – To coś więcej niż zwykła decyzja administracyjna – powiedziała. Według niej nowy cmentarz stanowi „kolejny element procesu zakorzeniania się ludzi” w mieście. Samir Bouaissa zwrócił uwagę na znaczenie takich miejsc dla muzułmańskich mieszkańców Niemiec. – Ojczyzna jest tam, gdzie pochowani są przodkowie – podkreślił.

Jak poinformowano, w przeprowadzonych ankietach wielu muzułmanów wyrażało potrzebę stworzenia miejsca umożliwiającego pochówki zgodne z islamską tradycją. Annette Berg, odpowiedzialna w mieście za integrację, stwierdziła natomiast, że Wuppertal wysyła w ten sposób sygnał, iż jest „domem dla wielu ludzi”.

Cmentarz ma przypominać park

Planowany teren ma około 20 tysięcy metrów kwadratowych i znajduje się pomiędzy cmentarzem żydowskim a zabudowaniami przy Krummacher Straße i Bodelschwinghweg. Obecnie jest to zaniedbany teren porośnięty wysoką trawą, krzewami i jeżynami. Docelowo obszar zostanie przekształcony w tarasowy cmentarz z miejscem dla około tysiąca grobów.

Za projekt zagospodarowania odpowiada architekt krajobrazu Erdem Duman. – Cmentarz ma mieć charakter parku – wyjaśnił. Jak podkreślił, większość istniejących drzew zostanie zachowana, a dodatkowo posadzone zostaną nowe pojedyncze drzewa ozdobne. Od strony zabudowań mieszkalnych przewidziano żywopłot oraz szybko rosnące drzewa mające oddzielać teren nekropolii od domów. Projekt uwzględnia również pomysły studentów oraz sugestie mieszkańców zgłaszane podczas konsultacji społecznych. Groby będą zgodne z tradycją muzułmańską – przewidziano jedynie proste nagrobki, a reszta przestrzeni pozostanie częścią zielonego krajobrazu.

Powstanie także „plac spotkań” trzech religii

Przy wejściu na teren nekropolii planowany jest specjalny „plac spotkań”, z którego będzie można dostać się na wszystkie trzy sąsiadujące cmentarze: muzułmański, żydowski i chrześcijański. W tym miejscu mają pojawić się również informacje dotyczące zwyczajów pogrzebowych wszystkich trzech religii. Miasto zamierza ubiegać się o dofinansowanie tego projektu ze środków NRW-Heimatmuseum.

Pierwsze pochówki możliwe w 2027 roku

Obecne pozwolenie obejmuje pierwszy etap inwestycji o powierzchni około 15 tysięcy metrów kwadratowych. Pierwsze wbicie łopaty planowane jest na wrzesień tego roku. Jeżeli prace przebiegną zgodnie z planem, pierwsze pochówki mogłyby odbyć się już wiosną 2027 roku. Równolegle rozpoczną się przygotowania do drugiego etapu inwestycji obejmującego dodatkowe 5 tysięcy metrów kwadratowych oraz budowę „placu spotkań”.

źródło: wz.de

Dzień Matki w Niemczech 2026: Inna data niż w Polsce! Sprawdź termin, tradycje i gotowe życzenia po niemiecku

Dzień Matki to wyjątkowe święto poświęcone wszystkim mamom oraz macierzyństwu. Na zachodzie święto to obchodzone jest już od 1914 roku. W Niemczech, podobnie jak w wielu innych krajach, obchodzony jest co roku w maju i dla wielu rodzin stanowi ważną okazję do okazania wdzięczności, miłości oraz szacunku.

Kiedy dokładnie wypada Dzień Matki w Niemczech? Skąd wzięło się to święto i jakie prezenty najczęściej trafiają do mam? Oto najważniejsze informacje.

Uwaga na kalendarz: Kiedy wypada Dzień Matki w Niemczech?

To najważniejsza informacja: w przeciwieństwie do Polski, gdzie święto ma stałą datę (26 maja), w Niemczech jest to święto ruchome. Obchodzi się je w drugą niedzielę maja.

Data na rok 2026: W Niemczech Dzień Matki świętujemy 10 maja.

Dla osób żyjących w polsko-niemieckich rodzinach to świetna wiadomość – przy odrobinie planowania, mamy mogą świętować dwa razy w jednym miesiącu!

Pochodzenie i znaczenie Dnia Matki

Dzień Matki nie jest wynalazkiem współczesnego handlu detalicznego ani branży reklamowej, jak można by czasem pomyśleć. W rzeczywistości kult macierzyństwa był już uprawiany przez starożytnych Greków – znamy na przykład rytuały kultowe dla bogini Rhei i porównywalne kulty w starożytnym Rzymie. Również w średniowieczu, w XIII wieku w Anglii obchodzono tak zwaną „matczyną niedzielę”.

Przełom dokonał się za sprawą amerykańskiej działaczki na rzecz praw kobiet, Julii W. Howe, która w roku 1872 wezwała do zorganizowania oficjalnego święta dla kobiet. Później, jej córka Ann Marie Reeves Jarvis poszła w ślady matki i walczyła o zarezerwowanie w kalendarzu dnia na cześć matek.

Starania te zostały ostatecznie nagrodzone 8 maja 1914 roku, kiedy to co drugą niedzielę maja oficjalnie wyznaczono jako narodowy dzień uhonorowania matek w USA. W śladu USA poszła wkrótce potem Anglia, co doprowadziło do wprowadzenia Dnia Matki również w Niemczech (1922).

Specjalne znaczenie Dnia Matki w Niemczech podczas okresu narodowego socjalizmu

W czasach narodowego socjalizmu obchody Dnia Matki były związane z ideologią i celami propagandowymi nazistów. Szczególnie matki z wieloma dziećmi były celebrowane jako bohaterki. W 1933 roku Dzień Matki został ogłoszony świętem państwowym i po raz pierwszy obchodzony 3 maja 1934 r. jako „Dzień Pamięci i Honorowy Matek Niemieckich” wraz z wprowadzeniem Służby Matek Rzeszy na czele Rzeszy. W 1938 r. wprowadzono również Krzyż Honorowy Matki Niemieckiej, który po raz pierwszy został przyznany 21 maja 1939 r. w Dniu Matki.

Jak Niemcy obchodzą Dzień Matki?

W wielu niemieckich domach Dzień Matki to czas rodzinnych spotkań, wspólnego śniadania, obiadu lub drobnych niespodzianek przygotowanych specjalnie dla mamy. Dzieci wręczają laurki, kwiaty lub własnoręcznie wykonane prezenty, a dorośli często decydują się na symboliczne upominki, słodycze albo zaproszenie mamy na wspólnie spędzony czas.

Choć nie jest to święto ustawowo wolne od pracy, ma ono w Niemczech duże znaczenie emocjonalne i nadal pozostaje bardzo popularne.

Jakie prezenty na Dzień Matki wybierają Niemcy?

Niemieccy konsumenci nie szczędzą grosza na prezenty – roczne wydatki na ten cel oscylują wokół 850-900 milionów euro.

Co ląduje w koszykach?

  • Kwiaty (nr 1): Wybiera je ponad 60% kobiet i 40% mężczyzn.
  • Czekoladki i praliny: Drugi najpopularniejszy wybór.
  • Prezenty DIY i perfumy: Kobiety częściej stawiają na rękodzieło, mężczyźni wolą gotowe zestawy kosmetyczne.

Gdzie zamówić kwiaty na Dzień Matki w Niemczech?

Jeśli chcecie zamówić Waszym mamom z okazji ich święta kwiaty, to polecamy skorzystanie z niemieckich kwiaciarni internetowych, które przygotowały na tą okazję specjalne bukiety:

Życzenia z okazji Dnia Matki po niemiecku

Poniżej znajdziecie propozycje oryginalnych życzeń z okazji Dnia Matki po niemiecku:

  • Danke, dass Du immer da bist, Mama. Ich wünsche Dir einen schönen Muttertag! – Dzięki, że zawsze jesteś, mamo. Miłego Dnia Matki.
  • Ich wünsche Dir all die Liebe und das Glück, das Du verdienst. Ich hoffe, Du hast einen schönen Muttertag! – Życzę ci wszelkiej miłości i szczęścia, na jakie zasługujesz. Mam nadzieję, że będziesz miała piękny Dzień Matki.
  • Einen fröhlichen Muttertag, Mama! Vielen Dank, dass Du dich so gut um uns gekümmert hast. Ich weiß, dass es nicht immer einfach war! Wir lieben dich! – Miłego Dnia Matki, mamo. Dziękuję bardzo za tak dobrą opiekę nad nami. Wiem, że to nie zawsze było łatwe! Kochamy cię!
  • Möge Dein Tag so wundervoll und perfekt sein, wie Du es bist. Einen schönen Muttertag! – Niech twój dzień będzie tak wspaniały i doskonały jak ty. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki!
  • Danke, dass Du so eine großartige Mutter, Lehrerin und Freundin bist. Einen schönen Muttertag! – Dziękuję za bycie tak wspaniałą matką, nauczycielką i przyjaciółką. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki!
  • Schönheit und Verstand, Du bist mehr als das, Du bist von Anfang an eine großartige Mutter, eine Heldin und eine liebevolle Freundin. – Piękno i rozum, jesteś czymś więcej niż to, jesteś wspaniałą matką, bohaterką i kochającą przyjaciółką od samego początku.
  • Danke für Deine nie endende Liebe und Unterstützung Mama! Ich hoffe, Dein Tag ist voller Liebe und Glück. – Dziękuję za nieskończoną miłość i wsparcie mamo! Mam nadzieję, że twój dzień będzie pełen miłości i szczęścia.
  • Mama, danke, dass Du mich nie enttäuscht hast! Einen schönen Muttertag! – Mamo, dziękuję, że nigdy mnie nie zawiodłaś! Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki!
  • Mein innigster Wunsch für Dich am Muttertag ist, dass Du gesund und glücklich bist und jeden einzelnen Tag liebst. – Moim najskrytszym życzeniem w Dniu Matki jest, abyś była zdrowa, szczęśliwa i kochała każdy dzień.
  • Ich kann Dir für all deine Selbstlosigkeit und Opfer nicht genug danken. Ich hab dich Lieb, Mutti! – Nie mogę ci wystarczająco podziękować za całą twoją bezinteresowność i poświęcenie. Kocham cię, mamusiu!

Dzień Matki w Niemczech – święto pełne wdzięczności

Dzień Matki w Niemczech to nie tylko data w kalendarzu, ale przede wszystkim piękna okazja, by zatrzymać się na chwilę i podziękować mamie za wszystko, co robi każdego dnia. Niezależnie od tego, czy będzie to bukiet kwiatów, drobny prezent, wspólny obiad czy kilka serdecznych słów — najważniejsza pozostaje pamięć i szczere uczucia.

13 400 euro za osobę! Niemcy ujawniają gigantyczne koszty deportacji afgańskich przestępców

4

Pod koniec kwietnia (28 kwietnia) 25 afgańskich przestępców popełniających ciężkie przestępstwa zostało deportowanych z Niemiec do Hindukuszu samolotem czarterowym. Na pokładzie znajdowało się 25 mężczyzn, którzy mieli obowiązek opuszczenia kraju i popełnili w Niemczech przestępstwa – m.in. zabójstwo, gwałt, ciężkie uszkodzenie ciała i przestępstwa narkotykowe. Lot okazał się być bardzo drogi!

Rząd Niemiec ujawnia koszty lotu deportacyjnego

Teraz zapytanie AfD skierowane do rządu federalnego ujawnia fakty dotyczące ostatniego lotu deportacyjnego:

  • Czas trwania planowania przez władze federalne: około 6 tygodni
  • Zaangażowanych było: 12 krajów związkowych (żaden kraj związkowy nie odmówił współpracy)
  • Koszty: Według odpowiedzi rządu federalnego „całkowitych kosztów tego przedsięwzięcia nie da się jeszcze ostatecznie oszacować”. ALE: sama cena za wynajęty samolot wyniosła około 335 000 euro. Czyli: 13 400 euro na osobę!
  • Koszty osobowe: 71 funkcjonariuszy policji federalnej, którym towarzyszyło 2 lekarzy i 2 tłumaczy.
  • Wykorzystanie miejsc: rezerwacja obejmowała 25 osób, czyli: „Nie było niewykorzystanych miejsc”.

Faktem jest, że wkrótce będzie musiało nastąpić jeszcze wiele tego rodzaju lotów! Według rządu odsetek afgańskich podejrzanych o przestępstwa takie jak „gwałt, przymus seksualny i napaść seksualna” jest bardzo wysoki. Dotyczy to również innych podejrzanych niebędących obywatelami Niemiec, ale deportacje do Afganistanu są nowością. Podstawą jest porozumienie z Kabulem.

Bardzo wysoki odsetek cudzoziemców wśród podejrzanych

Jak ważne są deportacje, pokazuje również zapytanie posła AfD Rainera Galla (64). W 2025 r. odnotowano bowiem 12 339 podejrzanych w sprawach o gwałt, przymus seksualny i napaść seksualną. Wśród nich było 7590 osób z niemieckim obywatelstwem i 4749 obcokrajowców. Łączny odsetek podejrzanych spoza Niemiec wynosi 38 procent. Co ciekawe: 43 procent podejrzanych spoza Niemiec (2028 osób) pochodzi z czterech głównych krajów pochodzenia: Afganistanu, Syrii, Turcji i Iraku.

Faktem jest, że ponad 40 procent wszystkich podejrzanych w Niemczech to obcokrajowcy – przy czym tylko niecałe 17 procent ludności Niemiec (83,1 miliona) nie posiada niemieckiego paszportu.

źródło: Bild

Co piąty uczeń w NRW jest muzułmaninem. Niemieckie szkoły szybko się zmieniają

2

Od ponad dziesięciu lat Niemcy doświadczają migracji na dużą skalę. Począwszy od kryzysu uchodźczego w 2015 roku, w ostatnich latach do Niemiec przybywało co roku kilkaset tysięcy osób – głównie z Syrii, Afganistanu i Turcji.

Skutki tego zjawiska są widoczne nie tylko w ośrodkach dla uchodźców, na rynku mieszkaniowym czy pracy, ale także w placówkach edukacyjnych. Właśnie tam w ostatnich latach znacznie wzrósł odsetek uczniów wyznania muzułmańskiego.

Co dziesiąty uczeń muzułmaninem

Wynika to również z ankiety przeprowadzonej przez magazyn FOCUS w 16 krajach związkowych. Według niej w minionym roku szkolnym 2024/25 w Nadrenii Północnej-Westfalii do szkół uczęszczało na przykład 509 187 muzułmanów. Stanowi to 20 procent ogółu uczniów. W roku szkolnym 2021/22 odsetek uczniów muzułmańskich wynosił jeszcze 18,82 procent.

Podobnie wyglądała sytuacja w Nadrenii-Palatynacie, Bawarii i Szlezwiku-Holsztynie. W Nadrenii-Palatynacie odsetek uczniów muzułmańskich wzrósł w tym samym okresie z 11,9 do 13,27 procent. W Bawarii w roku szkolnym 2020/21 co dziesiąty uczeń był muzułmaninem. Do poprzedniego roku szkolnego odsetek ten wzrósł do 147 500 uczniów, czyli 11,1 procent. W Szlezwiku-Holsztynie w roku szkolnym 2020/21 muzułmanie stanowili jeszcze 7,2 procent uczniów, obecnie jest to 8,5 procent.

Więcej muzułmanów – ale także osób bez wyznania

Podczas gdy w Dolnej Saksonii odsetek uczniów wyznania muzułmańskiego również wzrósł, z 7,4 (2020) do 8,7 procent (2025), odsetek uczniów wyznania katolickiego i ewangelickiego drastycznie spadł. Odsetek uczniów wyznania ewangelickiego spadł tam o 28,8 procent, a katolickiego o 18,9. Jednocześnie znacznie wzrosła liczba uczniów bez wyznania. Podczas gdy w 2020 r. jeszcze 39,7 procent uczniów nie należało do żadnej wspólnoty religijnej, obecnie jest to 49 procent, czyli prawie co drugi uczeń.

Nawet w Turyngii – wschodnioniemieckim kraju związkowym o tradycyjnie niskim odsetku migrantów – liczba uczniów muzułmańskich wzrosła z 3837 w roku szkolnym 2023/24 do 6330 w bieżącym roku szkolnym.

Nowe wyzwania

Dla Stefana Düll, przewodniczącego Niemieckiego Stowarzyszenia Nauczycieli, zmiany te oznaczają również nowe wyzwania. „Mamy szkoły podstawowe, w których de facto nie mówi się już po niemiecku”. Dotyczy to również uczniów pochodzenia migracyjnego, którzy nie są muzułmanami. „Różnią się również światopoglądy uczniów, na przykład jeśli chodzi o rolę mężczyzny w stosunku do kobiety”. Düll uważa za problematyczne zwłaszcza noszenie chust przez dziewczynki poniżej 14 roku życia.

Nauczyciel licealny opowiada się za zinstytucjonalizowaną ofertą lekcji islamu, aby fachowo edukować uczniów na temat ich religii. „Brakuje jednak po prostu wykwalifikowanej kadry nauczycielskiej, wykształconej przez państwo”.

W każdym razie Düll zakłada, że odsetek uczniów muzułmańskich będzie wzrastał również w nadchodzących latach – i to „nie tylko w klasycznych bastionach imigrantów, ale we wszystkich aglomeracjach”.

Düll podkreśla, że „nie ma jednolitej społeczności uczniów muzułmańskich”. Zrozumienie islamu zależy raczej od środowiska rodzinnego i społecznego, od identyfikacji z Niemcami i ostatecznie od osobistych przekonań religijnych.

Narastające konflikty w niemieckich szkołach

O tym, że wysoki odsetek imigrantów nieustannie prowadzi do konfliktów, świadczą powtarzające się doniesienia z ostatnich miesięcy. Na przykład podczas miesiąca postu ramadanu w szkole ogólnokształcącej w Kleve w Nadrenii Północnej-Westfalii muzułmańscy uczniowie mieli zmuszać uczniów niebędących muzułmanami do wyrzucania swoich drugich śniadań.

Mouhanad Khorchide, dziekan-założyciel pierwszego w Europie Wydziału Teologii Islamskiej na Uniwersytecie w Münster, uważa, że muzułmanie w Niemczech są „w większości otwarci i demokratyczni”. Socjolog ostrzega jednak przed tendencjami radykalnymi. „Jak dotąd niestety pozostawiamy wielu młodych muzułmanów pod wpływem silnie konserwatywnych meczetów, ale przede wszystkim mediów społecznościowych” – mówi. Tam młodzież napotyka uproszczone rozumienie islamu: „wyraźne kategorie czarno-białe, skupienie się na „halal” i „haram” (dozwolone/zabronione), a nierzadko także problematyczny, silnie patriarchalny obraz mężczyzny”.

Islamolog uważa zatem, że nie ma alternatywy dla działań edukacyjnych. „W niemieckich szkołach potrzebujemy wreszcie lekcji islamu, które wyjaśnią uczniom tę religię”. Chodzi o to, aby przekazać uczniom obraz islamu otwartego na świat, „stawiającego na dialog międzyreligijny, pozytywny dialog z innymi, równość płci, a także zapobieganie radykalizacji i przemocy”. Dzięki temu muzułmańscy uczniowie mogliby w dłuższej perspektywie stać się wzbogaceniem systemu, a nie problemem – mówi Khorchide.

źródło: FOCUS online

Nowe prawo w Niemczech! Bundestag wprowadza elektroniczne bransoletki dla sprawców przemocy

0

Niemiecki Bundestag przyjął reformę ustawy o ochronie przed przemocą, która wprowadza możliwość stosowania elektronicznych bransoletek monitorujących wobec sprawców przemocy domowej. Rozwiązanie ma na celu lepszą ochronę ofiar, szczególnie kobiet, oraz ograniczenie przypadków ponownej przemocy.

Bundestag przyjmuje reformę ustawy o ochronie przed przemocą

W piątek Bundestag przyjął dużą większością głosów reformę ustawy o ochronie przed przemocą zaproponowaną przez rząd. Nowe przepisy przewidują możliwość stosowania wobec sprawców przemocy domowej elektronicznych „fussfessel” (bransoletek GPS), które będą monitorować ich ruch i pozwolą szybciej reagować w przypadku naruszenia zakazu zbliżania się do ofiary.

Inspiracja Hiszpanią i szybka reakcja systemu

Rozwiązanie wzorowane jest na systemie stosowanym od lat w Hiszpanii, gdzie – jak podkreślono w debacie – podobne środki ochrony mają być skuteczne już od około 20 lat. Niemiecka minister sprawiedliwości Stefanie Hubig zaznaczyła w Bundestagu, że: „elektroniczna bransoletka działa skutecznie – jeśli sprawca zbliży się do ofiary mimo zakazu, natychmiast uruchamiany jest alarm”. Informację o zagrożeniu otrzymuje zarówno policja, jak i sama osoba chroniona w czasie rzeczywistym.

Więcej kontroli nad sprawcami przemocy

Nowa ustawa przewiduje również dodatkowe środki:

  • sądy rodzinne będą mogły zobowiązywać sprawców do noszenia elektronicznych nadajników,
  • możliwe będzie kierowanie sprawców na obowiązkowe kursy antyprzemocowe,
  • zaostrzone zostaną kary za naruszanie nakazów ochronnych,
  • sądy rodzinne uzyskają dostęp do rejestru broni przy ocenie zagrożenia.

Celem zmian jest nie tylko ochrona ofiar, ale również zwiększenie kontroli nad sprawcami i zapobieganie kolejnym aktom przemocy.

Ochrona ofiar i walka z przemocą domową

Minister Hubig podkreśliła, że nowe przepisy mają być częścią szerszej strategii ochrony kobiet:

„Każdy, kto dopuszcza się przemocy, musi pracować nad sobą, aby przemoc nie wracała”.

Rząd zapowiada także dalsze działania wobec różnych form przemocy – nie tylko tej domowej, ale również:

  • przemocy ulicznej,
  • przemocy w internecie,
  • cyfrowych form nadużyć, takich jak deepfake.

Większe wsparcie dla ofiar w sądach

Reforma zakłada również wprowadzenie dodatkowego wsparcia dla osób pokrzywdzonych:

  • w sprawach karnych ofiary będą mogły liczyć na wsparcie specjalistów psychospołecznych,
  • sądy rodzinne będą musiały silniej uwzględniać przypadki przemocy domowej przy decyzjach dotyczących opieki nad dziećmi i kontaktów z nimi.

Podsumowanie

Nowe prawo przyjęte przez Bundestag to jedna z większych reform systemu ochrony przed przemocą domową w Niemczech. Wprowadzenie elektronicznych bransoletek ma zwiększyć bezpieczeństwo ofiar i umożliwić szybszą reakcję służb. Rząd podkreśla, że to dopiero część szerszego pakietu działań, które mają lepiej chronić osoby doświadczające przemocy – zarówno w domach, jak i w przestrzeni publicznej oraz cyfrowej.

źródło: bild.de

Gdzie tu logika? Zieloni chcą policji na dworcach, ale nie na niemieckich granicach

3

Zieloni pod ostrzałem za podejście do bezpieczeństwa

Felix Banaszak, współprzewodniczący niemieckiej partii Bündnis 90/Die Grünen, znalazł się w centrum krytyki po swoich wypowiedziach dotyczących bezpieczeństwa na niemieckich dworcach. Polityk opowiedział się za zwiększeniem obecności policji w takich miejscach, jednocześnie odrzucając kontrole graniczne. Autor komentowanego tekstu zarzuca Zielonym sprzeczność oraz próbę walki ze skutkami polityki migracyjnej zamiast z jej przyczynami.

Według krytyków partia próbuje „tworzyć własną rzeczywistość”, domagając się większej liczby funkcjonariuszy tam, gdzie problemy zostały wcześniej spotęgowane właśnie przez liberalną politykę migracyjną Zielonych.

Krytyka policji i nagły zwrot w stronę większej obecności funkcjonariuszy

W artykule przypomniano, że środowiska związane z Zielonymi wielokrotnie krytykowały niemiecką policję. W kwietniu organizacja Grüne Jugend ostrzegała przed „strukturalnymi problemami w policji”, wymieniając między innymi: bezprawną przemoc, instytucjonalny rasizm, brak niezależnych organów kontrolnych i skargowych.

Z kolei berlińscy Zieloni w swoim programie wyborczym sprzeciwiali się – jak to określono – „nieproporcjonalnym działaniom policji”, przemocy wobec demonstrantów oraz stosowaniu chwytów bólowych wobec pokojowych uczestników zgromadzeń.

W tekście przypomniano również kontrowersje wokół byłej przewodniczącej młodzieżówki Zielonych, która pozowała w czapce z napisem „ACAB” („All Cops Are Bastards” – „wszyscy policjanci to dranie”). Na tym tle szczególnie mocno wybrzmiała niedawna wypowiedź Felixa Banaszaka dla „Süddeutsche Zeitung”. Zapytany o rosnące poczucie zagrożenia obywateli w przestrzeni publicznej nocą, polityk odpowiedział: „Przede wszystkim chciałbym obecności streetworkerów, większej prewencji i pracy integracyjnej. Ale prawdą jest też, że chciałbym większej liczby policjantów na dworcach. Wtedy czuję się bezpieczniej”.

Dworce jako „miejsca strachu”

Autor komentarza zwraca uwagę, że Banaszak sam przyznaje tym samym, iż niemieckie dworce stały się miejscami budzącymi niepokój i poczucie zagrożenia. Według niego paradoks polega na tym, że bezpieczeństwo mają tam zapewniać funkcjonariusze, wobec których środowiska Zielonych od lat wykazują dużą nieufność. W tekście przypomniano również wizytę Banaszaka na granicy polsko-niemieckiej na początku roku. Polityk miał wówczas krytycznie odnosić się do prowadzonych tam kontroli granicznych. Autor artykułu interpretuje to jako dowód, że Zieloni sprzeciwiają się wzmacnianiu ochrony granic, jednocześnie domagając się większej liczby policjantów już wewnątrz kraju – szczególnie na dworcach. Według autora jest to próba przeniesienia punktu ciężkości z przyczyn problemu na jego skutki.

Spór o migrację i bezpieczeństwo

Najbardziej kontrowersyjna część tekstu dotyczy kwestii migracji i przestępczości. Autor twierdzi, że niemieckie dworce stały się „miejscami strachu” właśnie wskutek polityki otwartych granic. Powołuje się przy tym na policyjne statystyki, według których udział podejrzanych nieposiadających niemieckiego obywatelstwa ma wynosić około 50 procent. W jego ocenie Zieloni ignorują związek między migracją a problemami bezpieczeństwa, koncentrując się zamiast tego na krytyce policji oraz społeczeństwa większościowego.

„Gaszenie pożaru, który sami wywołali”?

Artykuł kończy się bardzo ostrą oceną polityki Zielonych. Zdaniem autora wezwania Felixa Banaszaka do zwiększenia obecności policji na dworcach są próbą oddzielenia skutków obecnej sytuacji od polityki migracyjnej prowadzonej przez jego partię. W opinii krytyków Zieloni próbują dziś walczyć z problemami bezpieczeństwa, które – jak twierdzą przeciwnicy ugrupowania – sami wcześniej współtworzyli poprzez liberalne podejście do migracji i sprzeciw wobec kontroli granicznych.

źródło: bild.de

„Miliony Niemców w pułapce mieszkaniowej!” Eksperci biją na alarm: grozi im „ubóstwo mieszkaniowe” na emeryturze

3

Alarmujące prognozy dla milionów przyszłych emerytów w Niemczech. Według nowego badania Instytutu Pestel, nawet około 5,1 miliona osób z pokolenia baby boomers może w przyszłości znaleźć się w tzw. „ubóstwie mieszkaniowym”. Oznacza to sytuację, w której po opłaceniu czynszu pozostaje im zbyt mało pieniędzy na podstawowe potrzeby życiowe. Badanie zostało przygotowane na zlecenie związku zawodowego IG Bau.

Niskie emerytury i wysokie czynsze – niebezpieczne połączenie

Jak wynika z raportu, przyczyną problemu mają być przede wszystkim niskie świadczenia emerytalne. Miliony przyszłych emerytów z pokolenia baby boomers mają otrzymywać mniej niż 800 euro miesięcznie z ustawowej emerytury. Przewodniczący IG Bau Robert Feiger ostrzega na łamach „Rheinische Post”, że: „czynsz doprowadzi dużą część baby boomers do ubóstwa mieszkaniowego”.

Szczególnie dotknięte mają być dwa landy:

  • Nadrenia Północna-Westfalia – około 1,1 miliona osób
  • Bawaria – około 815 tysięcy osób

„Pułapka czynszowa” w dużych miastach

Według autorów badania, szczególnie niebezpieczna sytuacja dotyczy dużych miast, gdzie od lat obserwuje się dynamiczny wzrost cen najmu. Feiger podkreśla, że system emerytalny powinien gwarantować środki wystarczające do życia.

Ostrzeżenia organizacji społecznych

Do alarmujących prognoz odnosi się także Michaela Engelmeier, szefowa niemieckiego SoVD (Związek Socjalny Niemiec). W rozmowie z BILD stwierdza: „Zagrażają ponure warunki, jeśli ubóstwo mieszkaniowe już dziś jest codziennością wielu ludzi i licznych emerytów, a sytuacja w nadchodzących latach jeszcze się pogorszy”.

Eksperci: sytuacja nie jest tak jednoznaczna

Nie wszyscy jednak zgadzają się z tak pesymistyczną interpretacją wyników badania. Ekonomista Ralph Henger z Instytutu IW Köln zwraca uwagę, że analiza uwzględnia wyłącznie emeryturę ustawową, pomijając inne źródła dochodu, takie jak:

  • prywatne oszczędności emerytalne,
  • świadczenia pracownicze,
  • dochody z własnego mieszkania.

Jak podkreśla, część emerytów nie płaci czynszu wcale, ponieważ mieszka we własnych nieruchomościach. Henger wskazuje również, że istnieją instrumenty wsparcia państwowego, takie jak:

  • dodatek mieszkaniowy (Wohngeld),
  • podstawowe zabezpieczenie w wieku emerytalnym.

Według niego szczególnie Wohngeld stanowi „celowane narzędzie łagodzenia wysokich kosztów najmu”.

Mniej mieszkań, większy problem?

Dodatkowym czynnikiem ryzyka ma być pogarszająca się sytuacja na rynku mieszkaniowym. Prezydent organizacji „Haus & Grund” Kai Warnecke ostrzega: „60 procent małych właścicieli mieszkań rozważa rezygnację z wynajmu z powodu nadmiernych regulacji i ich kosztów, a nawet sprzedaż swoich mieszkań”. Jak dodaje, może to doprowadzić do:

  • spadku liczby dostępnych mieszkań,
  • ograniczenia inwestycji,
  • dalszego wzrostu czynszów.

To z kolei – jego zdaniem – uderzy bezpośrednio w najemców.

Rząd: trzeba budować szybciej i taniej

Do sprawy odniosła się także niemiecka minister sprawiedliwości Stefanie Hubig (SPD). W wypowiedzi dla BILD podkreśliła: „Czynsz nie może stać się pułapką ubóstwa – również na emeryturze, gdy ludzie żyją z emerytury”. Zapowiedziała, że rząd chce skupić się na działaniach mających uprościć i obniżyć koszty budownictwa: „Naszym celem jest uczynienie budowy prostszą i tańszą”.

Podsumowanie

Nowe badanie Instytutu Pestel wskazuje na możliwy poważny problem społeczny w Niemczech: miliony przyszłych emerytów mogą mieć trudności z opłaceniem mieszkań przy bardzo niskich świadczeniach emerytalnych i rosnących czynszach.

Jednocześnie eksperci podkreślają, że sytuacja nie jest jednoznaczna, a realny obraz zależy od wielu czynników – w tym dodatkowych oszczędności, własności mieszkań oraz systemu wsparcia państwowego.

źródło: bild.de

Niemcy bez obiecanej premii 1000 euro? Bundesrat zablokował projekt rządu

3

Planowana ulga dla pracowników została wstrzymana

W Niemczech doszło do niespodziewanego zablokowania projektu dotyczącego bezpodatkowej premii odciążeniowej dla pracowników. Bundesrat nie zatwierdził ustawy, która wcześniej została już przyjęta przez Bundestag. Projekt przewidywał możliwość wypłaty przez pracodawców specjalnej premii w wysokości do 1000 euro, zwolnionej z podatku. Teraz jednak dalsze losy rozwiązania stoją pod znakiem zapytania. Rząd federalny może jeszcze skierować sprawę do komisji mediacyjnej Bundestagu i Bundesratu w celu wypracowania kompromisu.

Kraje związkowe rządzone przez CDU i CSU były przeciw

Według informacji niemieckich mediów żaden kraj związkowy kierowany przez Unię CDU/CSU nie poparł projektu podczas głosowania w Bundesracie. Przeciwko rozwiązaniu opowiedziały się między innymi:

  • Hesja kierowana przez Borisa Rheina (CDU),
  • oraz Bawaria, gdzie rządzi lider CSU Markus Söder.

To szczególnie istotne politycznie, ponieważ Boris Rhein jest uznawany za bliskiego współpracownika i osobistego przyjaciela kanclerza Friedricha Merza.

Na czym miała polegać premia?

Projekt ustawy zakładał, że pracodawcy mogliby wypłacać swoim pracownikom do 1000 euro specjalnej premii odciążeniowej bez konieczności odprowadzania podatku. Rozwiązanie miało obowiązywać jeszcze w tym roku i trwać do 30 czerwca 2027 roku.  Według uzasadnienia rządu celem projektu była pomoc obywatelom w związku z trudną sytuacją gospodarczą i wysokimi kosztami życia. W dokumencie podkreślano, że wojna z Iranem wywołała: „poważne zakłócenia gospodarcze” i staje się: „coraz większym obciążeniem dla wielu obywateli Niemiec”. Szczególną uwagę rząd zwracał na wysokie ceny energii.

Spór o koszty i podział finansowania

Największe kontrowersje dotyczą jednak finansowania całego programu. Kraje związkowe argumentują, że niemal dwie trzecie strat podatkowych wynikających z wprowadzenia premii musiałyby pokryć właśnie landy oraz samorządy. Jednocześnie planowane przez rząd zwiększenie podatku od wyrobów tytoniowych, które miało częściowo zrekompensować koszty projektu, zasilałoby wyłącznie budżet federalny. Według władz regionalnych oznacza to, że: koszty zostałyby przerzucone na landy i gminy bez zapewnienia im odpowiedniego wyrównania finansowego.

Kolejny konflikt między Berlinem a krajami związkowymi

Przedstawiciele landów podkreślają, że to kolejny przykład sytuacji, w której rząd federalny podejmuje kosztowne decyzje, a finansowe konsekwencje spadają głównie na regiony i samorządy. Premier Badenii-Wirtembergii Winfried Kretschmann z partii Zielonych skrytykował działania Berlina, mówiąc: „Koszty ostatecznie zostają po stronie krajów związkowych i gmin.”

Również senator finansów Hamburga Andreas Dressel z SPD zarzucił rządowi federalnemu jednostronne podejście do finansowania projektu. Według niego Berlin powinien przynajmniej przejąć koszty samorządów szacowane na około 700 milionów euro.

Program miał kosztować miliardy euro

Z projektu ustawy wynika, że zwolnienie premii z podatku kosztowałoby państwo nawet około 2,8 miliarda euro.

Rząd wzorował nowe rozwiązanie na wcześniejszych programach pomocowych wprowadzanych podczas pandemii COVID-19 oraz w czasie kryzysu energetycznego po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.  W obu przypadkach pracownicy również mogli otrzymywać specjalne, częściowo lub całkowicie zwolnione z podatku dodatki finansowe.

Przyszłość projektu nadal niepewna

Na razie nie wiadomo, czy rząd Friedricha Merza zdecyduje się skierować sprawę do komisji mediacyjnej i próbować ratować projekt. Spór wokół premii pokazuje jednak rosnące napięcia między władzami federalnymi a krajami związkowymi w kwestii finansowania kosztownych programów pomocowych.

źródło: bild.de