Atak nożownika w centrum niemieckiego miasta. Dwóch rannych, jeden walczy o życie

2

Brutalny atak w samym centrum Essen

We wtorkowy wieczór w centrum niemieckiego Essen doszło do brutalnego ataku z użyciem noża. Według wstępnych ustaleń nieznany sprawca zaatakował dwóch mężczyzn w pobliżu kiosku przy placu Viehofer Platz.

Do zdarzenia doszło około godziny 20:00. Gdy na miejsce dotarły służby, jeden z poszkodowanych leżał nieprzytomny na ulicy. Mężczyzna odniósł ciężkie obrażenia po ugodzeniu nożem w udo.

Jeden z rannych może być w stanie zagrożenia życia

Drugi z zaatakowanych mężczyzn również został ranny w nogę. Obaj trafili do szpitala.

Jak przekazała policja, w przypadku jednego z poszkodowanych nie można wykluczyć stanu zagrożenia życia. Funkcjonariusze nie ujawnili dotąd informacji dotyczących wieku ani tożsamości rannych.

Sprawca uciekł przed przyjazdem policji

Napastnik zdołał zbiec jeszcze przed przyjazdem służb. Policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania sprawcy, jednak do tej pory nie udało się go zatrzymać.

Śledczy podkreślają, że traktują sprawę bardzo poważnie. Jeszcze tego samego wieczoru powołano specjalną grupę dochodzeniową zajmującą się zabezpieczaniem śladów i ustalaniem okoliczności ataku.

Motyw ataku pozostaje nieznany

Na obecnym etapie śledztwa policja nie podała informacji dotyczących możliwego motywu napaści. Nie wiadomo również, czy sprawca znał swoje ofiary.

Funkcjonariusze prowadzą intensywne działania mające na celu ustalenie tożsamości napastnika oraz przebiegu zdarzenia. Okolice miejsca ataku zostały zabezpieczone, a śledczy analizują dostępne ślady i możliwe nagrania monitoringu.

źródło: bild.de

To nie jest żart! Talibowie rekrutują w Niemczech i obiecują… „różnorodność”!

3

Afgański konsulat w Niemczech szuka praktykantów

W Bonn afgański konsulat prowadzony przez przedstawicieli Talibów ogłosił nabór na praktyki. Oferta skierowana jest do młodych osób, które miałyby zdobywać „praktyczne i zawodowe doświadczenie w placówce dyplomatycznej”. Rekrutacja odbywa się poprzez stronę internetową konsulatu, który zachęca kandydatów możliwością pracy w takich obszarach jak obsługa paszportowa, public relations czy dział prawny.

Warunki udziału w praktykach

W ogłoszeniu podkreślono, że praktyki są nieodpłatne. Kandydaci muszą mieć prawo do odbywania praktyk na terenie Niemiec. Wśród osób uprawnionych wymienia się m.in.:

  • obywateli Niemiec oraz Unii Europejskiej,
  • studentów zagranicznych posiadających ważny tytuł pobytowy umożliwiający odbycie praktyk,
  • inne osoby z odpowiednim statusem pobytowym.

Preferowane są osoby z dobrą znajomością języka niemieckiego oraz dodatkowo dari, paszto lub angielskiego.

„Różnorodność” w ofercie pracy

W treści ogłoszenia pojawia się również odniesienie do „różnorodności” i „inkluzywnego środowiska pracy”. Konsulat Afganistanu określa się jako pracodawcę równych szans, który „docenia różnorodność i wspiera inkluzywne środowisko dla wszystkich pracowników”. Jednocześnie w innym miejscu strony użyto sformułowania „kandydatki i kandydaci”, co sugeruje otwarcie również na kobiety.

Brak odpowiedzi na kluczowe pytania

Na stanowisko konsula generalnego Afganistanu w Bonn powołany został przedstawiciel Talibów Said Mustafa Hashimi, który publicznie występuje w tradycyjnym stroju ruchu islamistycznego. Redakcja BZ zwróciła się z pytaniami do placówki, m.in. czy w praktykach faktycznie mogą brać udział kobiety oraz osoby wyznania innego niż islam, takie jak chrześcijanie czy Żydzi. Konsulat nie udzielił jednak odpowiedzi na te pytania.

Tło polityczne i kontrowersje

Talibowie, którzy przejęli władzę w Afganistanie w 2021 roku, są na arenie międzynarodowej szeroko krytykowani za łamanie praw człowieka, w tym ograniczenia wobec kobiet, stosowanie surowych kar oraz represje wobec przeciwników politycznych. Warto podkreślić, że w przeciwieństwie do wielu państw, Niemcy nie uznają Talibów formalnie za organizację terrorystyczną, co umożliwia funkcjonowanie ich przedstawicielstw dyplomatycznych na terytorium kraju.

Powrót do relacji sprzed lat

Przez blisko dwie dekady, od początku 2002 roku do czerwca 2021 roku, Niemcy uczestniczyły w misji wojskowej w Afganistanie w ramach działań NATO, prowadząc operacje również przeciwko Talibom. Obecna sytuacja, w której ta sama formacja prowadzi oficjalne działania rekrutacyjne na terenie Niemiec, budzi kontrowersje i pytania o granice współpracy dyplomatycznej z reżimami autorytarnymi.

źródło: n-tv.de

„Potrzebujemy lekcji islamu w niemieckich szkołach”. Ekspert ostrzega przed radykalizacją młodzieży

2

W niemieckich szkołach systematycznie rośnie liczba uczniów pochodzących z rodzin muzułmańskich. Zdaniem socjologa i islamoznawcy Mouhanada Khorchidego zjawisko to stawia przed niemieckim systemem edukacji poważne wyzwania. Ekspert uważa, że największym problemem staje się dziś radykalizacja młodych ludzi w mediach społecznościowych oraz brak nowoczesnej edukacji religijnej dotyczącej islamu. Profesor przekonuje, że Niemcy potrzebują oficjalnych lekcji islamu w szkołach, które promowałyby otwartą interpretację religii i przeciwdziałały wpływom islamistów.

Kim jest Mouhanad Khorchide?

Mouhanad Khorchide dorastał w Arabii Saudyjskiej, a jako 18-latek przeprowadził się do Wiednia. Studiował socjologię oraz islamoznawstwo, a od 2010 roku jest profesorem pedagogiki religii islamskiej na Uniwersytet w Münster. Jest również założycielem i dziekanem pierwszego w Europie islamskiego wydziału teologicznego, który rozpoczął działalność 1 lipca. Nowa jednostka otrzymała prawo do nadawania stopni doktorskich i ma zatrudniać ośmiu profesorów specjalizujących się m.in. w historii islamu, etyce oraz filozofii. Khorchide uważa powstanie wydziału za ważny sygnał uznania dla muzułmanów mieszkających w Niemczech.

Coraz więcej muzułmańskich uczniów w Niemczech

Według danych przywołanych przez eksperta liczba uczniów protestanckich i katolickich w Nadrenii Północnej-Westfalii spadła między 2012 a 2025 rokiem o około 30 procent. W tym samym czasie liczba uczniów muzułmańskich wzrosła o około 35 procent. Socjolog podkreśla jednak, że jeszcze większym trendem jest rosnąca liczba osób bezwyznaniowych. Jego zdaniem wzrost liczby muzułmanów wynika przede wszystkim z tego, że są oni silniej związani z własną tożsamością religijną niż współcześni chrześcijanie. Dodatkowo islam nie wymaga formalnego członkostwa w Kościele czy rejestracji.

„To często bardziej tożsamość kulturowa niż religijność”

Khorchide zaznacza, że wielu młodych muzułmanów w Niemczech nie jest szczególnie religijnych. – Mamy przede wszystkim do czynienia z tzw. muzułmanami kulturowymi – tłumaczy ekspert. Według niego dla części młodych ludzi islam jest bardziej elementem tożsamości kulturowej niż duchowej. Socjolog zwraca uwagę, że młodsze pokolenie rzadziej chodzi do meczetu i modli się mniej regularnie niż starsze generacje. Z tego powodu wzrost liczby uczniów muzułmańskich nie oznacza automatycznie islamizacji Niemiec.

Problemy w szkołach i „religijna policja”

Ekspert przyznaje jednak, że niemieckie szkoły coraz częściej mierzą się z napięciami na tle religijnym, szczególnie w placówkach znajdujących się w trudniejszych społecznie dzielnicach. Jak podkreśla, zdarzają się sytuacje, w których część uczniów próbuje narzucać innym zasady religijne. – W niektórych szkołach chłopcy muzułmańscy próbują pełnić rolę „religijnej policji” i zmuszają innych uczniów do poszczenia podczas ramadanu – mówi Khorchide. Jego zdaniem państwo nie powinno ignorować takich zjawisk.

„Niemcy potrzebują lekcji islamu”

Profesor uważa, że rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie do szkół oficjalnych lekcji islamu prowadzonych w duchu otwartości i dialogu. Według niego zajęcia powinny promować tolerancję, dialog międzyreligijny, równość kobiet i mężczyzn oraz przeciwdziałać radykalizacji i przemocy. Khorchide ostrzega, że obecnie wielu młodych muzułmanów czerpie wiedzę o religii głównie z mediów społecznościowych oraz konserwatywnych środowisk religijnych.

Social media głównym źródłem radykalizacji

Zdaniem socjologa to właśnie internet i media społecznościowe stały się dziś najważniejszym narzędziem radykalizacji młodych muzułmanów. Ekspert wskazuje, że w sieci dominują uproszczone i skrajne przekazy dotyczące islamu, oparte na podziale świata na dobro i zło oraz na sztywnych zasadach dotyczących tego, co jest „halal” i „haram”. Według niego szczególnie niebezpieczne są treści promujące patriarchalny model męskości oraz narrację przedstawiającą Zachód jako wroga islamu. Khorchide wymienia między innymi platformy „Muslim Interaktiv” oraz „Generation Islam”, które – jak twierdzi – przyczyniają się do wzmacniania islamistycznych postaw. Mimo zakazów ich działalność ma być kontynuowana pod innymi nazwami.

„Islamizm zaczyna się tam, gdzie społeczeństwo staje się wrogiem”

Ekspert podkreśla, że islamiści próbują przekonać młodych muzułmanów, iż niemieckie społeczeństwo jest wobec nich wrogie i dyskryminujące. Według niego szczególnie nasiliło się to po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku. – Islamizm zaczyna się tam, gdzie niemieckie społeczeństwo większościowe zostaje przedstawione jako wróg – uważa Khorchide.

Socjolog zaznacza jednocześnie, że rzeczywistość wygląda inaczej niż narracja rozpowszechniana przez radykałów. Jego zdaniem większość muzułmanów w Niemczech ma dostęp do edukacji, rynku pracy i korzysta z wolności religijnej.

„Umiarkowani muzułmanie są zbyt mało widoczni”

Khorchide uważa również, że problemem jest słaba obecność umiarkowanych środowisk muzułmańskich w debacie publicznej. – Większość muzułmanów jest otwarta i demokratyczna, ale ich głos jest znacznie mniej słyszalny niż przekaz islamistów – podkreśla.

Czy islam jest zgodny z demokracją?

Zdaniem eksperta odpowiedź zależy od interpretacji religii. Jak tłumaczy, islam może być odczytywany w sposób zgodny z demokracją, prawami człowieka i pluralistycznym społeczeństwem. Istnieją jednak również interpretacje zakładające, że jedynym właściwym porządkiem społecznym jest prawo szariatu. Khorchide uważa, że kluczowe znaczenie ma wspieranie umiarkowanych interpretacji islamu, które pozwalają łączyć religię z lojalnością wobec demokratycznego państwa.

Niemcy stają się bardziej świeckie

Socjolog zwraca uwagę, że Niemcy stają się przede wszystkim coraz bardziej świeckim krajem. Jak podkreśla, nawet około 30 procent młodych muzułmanów deklaruje, że nie wierzy w Boga, choć nadal identyfikuje się kulturowo z islamem. Jednocześnie ostrzega, że postępująca sekularyzacja może paradoksalnie sprzyjać radykalizacji. Jego zdaniem ograniczanie obecności religii w życiu publicznym tworzy przestrzeń, którą mogą wykorzystać środowiska fundamentalistyczne. – W takiej sytuacji część osób chce jeszcze mocniej i bardziej demonstracyjnie podkreślać swoją religijność, a sama religia zaczyna być upolityczniana – podsumowuje ekspert.

źródło: n-tv.de

Makabryczna zbrodnia w Niemczech. Kobieta została śmiertelnie ugodzona nożem w samochodzie, zatrzymano 41-letniego Irakijczyka

4

Ciało kobiety znalezione w aucie na polnej drodze

W niemieckim Bad Rappenau doszło do tragicznego odkrycia. Na jednej z polnych dróg odnaleziono ciało kobiety znajdujące się w samochodzie. Krótko po ujawnieniu sprawy policja zatrzymała podejrzanego mężczyznę.

Jak poinformowały niemieckie służby, zatrzymany został 41-letni obywatel Iraku. Mężczyzna został ujęty w Regensburgu przez funkcjonariuszy niemieckiej policji federalnej. Według śledczych ciąży na nim poważne podejrzenie zabójstwa 39-letniej kobiety.

Policja mówi o podejrzeniu zabójstwa

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że między ofiarą a podejrzanym istniała wcześniejsza relacja. Śledczy nie ujawniają jednak obecnie szczegółów dotyczących charakteru tej znajomości ani możliwego motywu zbrodni.

Już od początku okoliczności odnalezienia ciała wskazywały na możliwość popełnienia przestępstwa o charakterze zabójstwa. W związku z tym dyrekcja policji kryminalnej w Heilbronn bardzo szybko powołała specjalną grupę śledczą „Stern”, liczącą około 50 funkcjonariuszy.

Zwłoki odkrył przypadkowy przechodzień

Ciało kobiety zostało odnalezione rano przez spacerowicza. Samochód znajdował się na polnej drodze w rejonie rolniczym pomiędzy dzielnicami Fürfeld i Bonfeld, należącymi do miasta Bad Rappenau.

Po zgłoszeniu na miejsce natychmiast skierowano policję kryminalną oraz techników zajmujących się zabezpieczaniem śladów. Funkcjonariusze odgrodzili szeroki obszar w pobliżu drogi krajowej L1107, aby umożliwić prowadzenie czynności śledczych.

Duża akcja służb w Bad Rappenau

Na miejscu przez wiele godzin trwały intensywne działania policji. Pomimo dużej operacji służb ruch drogowy w okolicy nie został zakłócony.

Śledztwo w sprawie okoliczności śmierci kobiety nadal trwa. Niemiecka policja nie przekazała dotąd dodatkowych informacji dotyczących przebiegu zdarzenia ani możliwego motywu działania podejrzanego.

źródło: bild.de

Niemcy: 17-letni Syryjczyk podejrzany o planowanie zamachu terrorystycznego. Prokuratura skierowała go na badania psychiatryczne

2

W Hamburgu zatrzymano 17-letniego Syryjczyka podejrzanego o przygotowywanie zamachu terrorystycznego. Niemieckie służby twierdzą, że nastolatek miał planować atak inspirowany tzw. Państwem Islamskim. Decyzją sądu trafił do aresztu tymczasowego, a prokuratura zleciła również przeprowadzenie badań psychiatrycznych.

Zatrzymanie przeprowadziły jednostki specjalne

Jak poinformowała Prokuratura Generalna, do zatrzymania doszło już w ubiegły czwartek. Akcję przeprowadzili funkcjonariusze jednostek specjalnych policji. Według śledczych wobec 17-latka istnieje podejrzenie przygotowywania poważnego aktu przemocy zagrażającego bezpieczeństwu państwa, czyli przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Sąd w Hamburg zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztu.

Śledczy znaleźli m.in. nóż i materiały łatwopalne

Podczas przeszukania u nastolatka zabezpieczono między innymi uniwersalny nawóz, płynną podpałkę do grilla, kominiarkę oraz nóż. Według informacji podawanych przez niemieckie media śledczy zakładają, że podejrzany chciał zaatakować osoby określane przez islamistów jako „niewierni”. Pojawiają się również informacje, że 17-latek miał inspirować się propagandą tzw. Państwa Islamskiego.

Prokuratura zleciła badania psychiatryczne

Równolegle z postępowaniem dotyczącym planowanego zamachu prokuratura nakazała przeprowadzenie badań psychiatrycznych podejrzanego. Jak podkreślono, ma to powiązanie także z innymi czynami, w związku z którymi prowadzone są wobec niego postępowania. Na obecnym etapie śledczy nie ujawniają jednak szczegółów dotyczących tych spraw.

W akcję zaangażowano niemieckie służby specjalne

Według ustaleń niemieckich mediów zatrzymanie było możliwe dzięki informacjom przekazanym przez kilka służb bezpieczeństwa, w tym Federalną Służbę Wywiadowczą (BND), Urząd Ochrony Konstytucji, Federalny Urząd Kryminalny (BKA) oraz Krajowy Urząd Kryminalny Hamburga. Sprawa została potraktowana przez niemieckie władze jako potencjalne zagrożenie terrorystyczne.

Minister spraw wewnętrznych zabrał głos

Do zatrzymania odniósł się również niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt. – Podejrzany wyrażał zamiar przeprowadzenia zamachu terrorystycznego. Podczas przeszukania zabezpieczono przedmioty świadczące o przygotowaniach do ataku – powiedział polityk w rozmowie z „Münchner Merkur”. Dobrindt podkreślił również, że niemieckie służby bezpieczeństwa pozostają w stanie wysokiej gotowości. – Nadal istnieje wysokie abstrakcyjne zagrożenie, które dodatkowo wzrosło w związku z wojną w Iranie – zaznaczył minister.

źródło: bild.de

Szokujące nagrania z Niemiec. Nastolatkowie brutalnie pobili bezdomnego mężczyznę z niepełnosprawnością intelektualną

0

W niemieckim Torgau w Saksonii doszło do brutalnego ataku na 37-letniego bezdomnego mężczyznę z niepełnosprawnością intelektualną. Sprawa wywołała ogromne oburzenie po tym, jak nagrania z pobicia zaczęły krążyć w mediach społecznościowych. Na filmach widać grupę dzieci i nastolatków otaczających ofiarę, która błaga o litość, zanim zostaje przewrócona na ziemię i kopana. Śledztwo prowadzone jest przeciwko ośmiu osobom w wieku od 12 do 18 lat. Dwóch domniemanych głównych sprawców trafiło już do aresztu tymczasowego.

Brutalny atak w Torgau

Do zdarzenia doszło 27 kwietnia 2026 roku około godziny 20:15 na terenie LAGA w Torgau. Informację potwierdziła prokurator Vanessa Fink z prokuratury w Lipsku.

– Mogę potwierdzić, że doszło do fizycznego ataku na bezdomnego i niepełnosprawnego intelektualnie człowieka – przekazała niemieckim mediom.

Jak poinformowała prokuratura, wszczęto postępowanie w sprawie podejrzenia dokonania niebezpiecznego uszkodzenia ciała.

Sprawcy sami nagrali pobicie

Według ustaleń śledczych dowody w sprawie dostarczyli sami sprawcy. Nagrania, które trafiły do internetu, pokazują momenty brutalnego ataku. Na jednym z filmów ofiara błaga napastników o litość, zanim zostaje popchnięta na ziemię i kopana. Inne nagranie ma przedstawiać mężczyznę próbującego uciec przed prześladowcami jedynie w bieliźnie. Prokuratura potwierdziła, że całe zajście zostało utrwalone na kilku filmach.

Wśród podejrzanych dzieci i nastolatkowie

Śledztwo prowadzone jest przeciwko ośmiu podejrzanym w wieku od 12 do 18 lat. W grupie znajduje się również jedna dziewczyna. Według prokuratury wszyscy podejrzani są obywatelami Niemiec. Najmłodszy uczestnik zdarzenia ma zaledwie 12 lat. Śledczy podkreślają jednak, że obecnie nie ma dowodów wskazujących na istnienie zorganizowanego gangu lub stałej grupy przestępczej.

Dwóch głównych sprawców trafiło do aresztu

Mimo młodego wieku podejrzanych niemiecki wymiar sprawiedliwości zdecydował się na zastosowanie surowych środków. Wobec dwóch domniemanych głównych sprawców w wieku 14 i 17 lat sąd zastosował tymczasowy areszt. Obaj trafili do młodzieżowego zakładu karnego w Regis-Breitingen. Prokuratura poinformowała, że napastnicy ostatecznie sami przerwali atak.

Ofiara doznała licznych obrażeń

37-letni mężczyzna odniósł liczne obrażenia w wyniku pobicia. Trafił do szpitala, jednak według prokuratury został już wypisany i opuścił placówkę. Śledczy nadal próbują ustalić motyw brutalnego ataku.

= Zadaniem prowadzonego postępowania jest wyjaśnienie, co było przyczyną lub impulsem do napaści – przekazali przedstawiciele prokuratury.

Ze względu na wiek podejrzanych niemieckie organy ścigania odmawiają na razie udzielania informacji dotyczących ewentualnej wcześniejszej karalności uczestników zdarzenia lub podobnych incydentów z ich udziałem.

źródło: bild.de

Niemcy: „Zadźgaj go!”. Szokujące nagranie z telefonu pogrążyło młodych bandytów

2

Przed sądem krajowym w Dortmundzie ruszył proces członków tzw. „Knappi-Gang”, młodzieżowego gangu oskarżonego o brutalny atak na pięciu mężczyzn. Śledczy zarzucają siedmiu oskarżonym próbę zabójstwa oraz udział w wyjątkowo brutalnym pobiciu, które zostało nagrane telefonem komórkowym. To właśnie film, na którym napastnicy biją i kopią leżące na ziemi ofiary, miał doprowadzić śledczych do sprawców.

Brutalne sceny na nagraniu

Sprawa wywołała ogromne poruszenie w Niemczech ze względu na wyjątkowo brutalny charakter ataku. Na nagraniu widać grupę młodych mężczyzn, którzy kopią i biją leżące na ziemi ofiary, jednocześnie wzajemnie się dopingując i wykrzykując agresywne hasła.

Według niemieckich mediów członkowie gangu mieli nawet chwalić się nagraniem przemocy. Film zawiera również wulgarne komentarze i okrzyki podżegające do dalszego ataku.

Oskarżeni w wieku od 17 do 20 lat

Przed sądem stanęło siedmiu oskarżonych w wieku od 17 do 20 lat. Są to młodociani i młodzi dorośli posiadający obywatelstwo niemieckie, syryjskie, afgańskie oraz erytrejskie.

Większość z nich została doprowadzona do sądu w kajdankach. Tylko jeden z oskarżonych nie przebywa w areszcie tymczasowym, ponieważ odpowiada jedynie za pomoc przy napaści. To właśnie na jego telefonie śledczy znaleźli nagranie brutalnego ataku wraz z szokującymi okrzykami uczestników.

Atak na przystanku autobusowym

Do zdarzenia doszło w sierpniu ubiegłego roku na przystanku autobusowym w Dortmundzie. Według ustaleń prokuratury grupa napastników zaatakowała pięciu mężczyzn.

Za głównych sprawców śledczy uznają 20-letniego Faiza G. oraz 18-letniego Abdula-Kadira A., którzy mieli powalić ofiary na ziemię. Z kolei 17-letni Abolfazl A. miał użyć gazu pieprzowego, aby unieruchomić zaatakowanych.

Nagranie zawiera wyjątkowo brutalne komentarze. W pewnym momencie osoba filmująca miała krzyczeć: „Leży na ziemi, pie*** jego matkę, zadźgaj go!”. Według śledczych autorem nagrania może być 17-letni Diego F., który pojawił się w sądzie w towarzystwie matki.

„Ej, daj też mnie”. Napastnicy mieli wzajemnie się dopingować

Według aktu oskarżenia sprawcy działali w atmosferze wręcz euforycznej agresji. Napastnicy mieli zmieniać się podczas bicia ofiar i wzajemnie zachęcać do dalszej przemocy. Na nagraniu słychać między innymi okrzyk: „Ej, daj też mnie”, wypowiedziany przez jednego z uczestników ataku, podczas gdy inny skakał już rannemu mężczyźnie na plecy. Ciosy pięściami w twarz oraz kopnięcia w brzuch miały zakończyć się dopiero w momencie, gdy napastnicy usłyszeli syreny policyjne i zobaczyli światła radiowozów.

Policja rozbiła „Knappi-Gang”

Śledztwo trwało cztery miesiące. Następnie policja kryminalna przeprowadziła akcję zatrzymań członków „Knappi-Gang”. Nazwa grupy ma pochodzić od znajdującego się w pobliżu szpitala Knappschaftskrankenhaus. Część podejrzanych została zatrzymana nocą przez jednostkę specjalną SEK, która wyciągała młodych podejrzanych prosto z ich pokoi. Niektórzy oskarżeni odpowiadają również za inne przestępstwa. 19-letni Maxim W. usłyszał dodatkowo zarzuty rozboju oraz nielegalnego posiadania broni.

Kolejny członek gangu trafił do aresztu

Proces ma być kontynuowany w najbliższych tygodniach. W poniedziałek oskarżeni mają złożyć wyjaśnienia, natomiast pod koniec maja z członkami gangu twarzą w twarz spotkają się ofiary, które zostały wezwane do sądu jako świadkowie.

Sprawa może jednak jeszcze się rozszerzyć. Od ubiegłego tygodnia w areszcie tymczasowym przebywa również ósmy domniemany członek „Knappi-Gang”. Według niemieckich mediów miał zostać obciążony zeznaniami przez 19-letniego Maxima W., który na nagraniu ma być widoczny podczas wykonywania kopnięć w głowę i brzuch jednej z ofiar.

źródło: bild.de

Niemcy ogłaszają sukces w sprawie migracji. Krytycy: „Żaden z kluczowych problemów nie został rozwiązany”

3

Coraz ostrzejsza debata o migracji w Niemczech

W Niemczech ponownie narasta dyskusja wokół polityki migracyjnej i skutków wieloletniego napływu migrantów. Punktem wyjścia do kolejnej fali komentarzy stały się wypowiedzi kanclerza Friedricha Merza, który w marcu, a następnie ponownie pod koniec kwietnia stwierdził, że problem migracji został w dużej mierze rozwiązany.

Autor analizowanego komentarza uważa jednak, że takie deklaracje nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Jego zdaniem spadek liczby nowych wniosków azylowych nie oznacza rozwiązania kryzysu migracyjnego, a jedynie chwilowe zmniejszenie presji wynikające głównie z sytuacji międzynarodowej.

Spadek liczby wniosków azylowych, ale migracja nadal trwa

Według tekstu kanclerz Friedrich Merz odnosił się przede wszystkim do mniejszej liczby osób ubiegających się o azyl w poprzednim roku. Autor podkreśla jednak, że miało to być związane głównie z zakończeniem wojny domowej w Syrii po upadku reżimu Baszara al-Asada.

Jednocześnie zaznacza, że mimo spadku liczby nowych wniosków azylowych do Niemiec w 2025 roku nadal przybyło około 280 tysięcy migrantów, wliczając w to łączenie rodzin. Według przytoczonych danych migracja netto z państw spoza Unii Europejskiej wyniosła 278 tysięcy osób. Oznacza to, że liczba wyjazdów była bardzo niska i zdecydowana większość migrantów pozostała w kraju.

Autor krytycznie ocenia również politykę deportacyjną niemieckiego rządu. Zwraca uwagę, że do głównych państw pochodzenia migrantów deportowano jedynie pojedyncze osoby lub niewielkie grupy. W przypadku Syrii i Afganistanu miały to być jedynie pojedyncze przypadki, a do Iraku – kilkaset osób.

Prawie połowa beneficjentów Bürgergeld to cudzoziemcy

Zdaniem autora same dane dotyczące liczby migrantów nie pokazują pełnej skali problemu. Znacznie ważniejsze mają być skutki społeczne i ekonomiczne. W tekście wskazano, że od 2015 do 2025 roku udział cudzoziemców pobierających Bürgergeld – niemieckie świadczenie socjalne dla osób bezrobotnych lub osiągających bardzo niskie dochody – miał się podwoić.

Według przytoczonych danych cudzoziemcy stanowią obecnie 47,6 procent wszystkich osób pobierających to świadczenie. Autor zaznacza jednocześnie, że statystyki te nie obejmują niemieckich obywateli posiadających pochodzenie migracyjne. Obecnie – według tekstu – prawie 1,8 miliona zdolnych do pracy cudzoziemców pobiera Bürgergeld. Podobna sytuacja nie występuje w żadnym innym kraju świata.

Niska aktywność zawodowa części migrantów

W komentarzu szczególną uwagę poświęcono również sytuacji uchodźców z Ukrainy. Według autora wskaźnik zatrudnienia Ukraińców w Niemczech wynosi 37,5 procent i ma być najniższy w Europie. Dla porównania w Polsce wskaźnik ten ma sięgać około 75 procent, a na Węgrzech 71 procent.

Autor wskazuje, że w wielu państwach Europy osoby pozostające bez pracy otrzymują znacznie mniejsze wsparcie socjalne niż w Niemczech. Według przytoczonych danych jedynie 17 procent ukraińskich uchodźców planuje powrót do ojczyzny po zakończeniu wojny, natomiast 59 procent chce zostać w Niemczech na stałe. Jeszcze niższa ma być gotowość do powrotu wśród Syryjczyków. Autor powołuje się na badanie UNHCR z 2025 roku, według którego jedynie około 3 procent syryjskich uchodźców planuje powrót do kraju w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. W jego ocenie przeczy to wcześniejszym deklaracjom Friedricha Merza dotyczącym potencjalnej skali powrotów migrantów.

Spór o przestępczość i statystyki policyjne

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych fragmentów tekstu jest kwestia przestępczości. Autor podkreśla, że udział cudzoziemców wśród podejrzanych o popełnienie przestępstw ma być wyraźnie wyższy niż ich udział w całkowitej liczbie mieszkańców Niemiec. Według przytoczonych danych w 2025 roku w Niemczech mieszkało 14,07 miliona cudzoziemców, co stanowiło około 16,9 procent populacji.

Cudzoziemcy byli rejestrowani jako podejrzani ponad dwukrotnie częściej niż obywatele Niemiec. Szczególnie wysoki wskaźnik miał dotyczyć osób pochodzących z państw Maghrebu, takich jak Algieria, Tunezja i Maroko. W tekście wskazano również na wysoki udział obywateli Syrii, Afganistanu i Iraku w statystykach dotyczących przestępstw z użyciem przemocy. Autor podkreśla, że jego zdaniem nie można mówić o poprawie sytuacji w zakresie bezpieczeństwa.

Rosnące obawy dotyczące radykalizacji

Ostatnia część tekstu dotyczy kwestii integracji oraz stosunku części młodych muzułmanów do niemieckiego systemu prawnego. Autor przywołuje niedawno opublikowane badanie, które wywołało szeroką debatę publiczną. Według cytowanych danych około 45 procent badanych muzułmanów miało wykazywać postawy określane jako „sprzyjające islamizmowi”.

Według relacji Berliner Zeitung 11,5 procent muzułmanów poniżej 40. roku życia miało prezentować „jawne postawy islamistyczne”, natomiast kolejne 33,6 procent – „ukryte lub latentne skłonności islamistyczne”.

Badanie miało obejmować między innymi takie poglądy jak:

  • przekonanie, że prawo religijne powinno stać ponad prawem państwowym,
  • poparcie dla religijnego modelu państwa,
  • negatywny stosunek do zachodnich społeczeństw i innych religii,
  • przekonanie, że jedynie islam może rozwiązać problemy społeczne.

Autor zwraca uwagę, że w porównaniu z podobnym badaniem z 2021 roku odsetek takich postaw miał wzrosnąć o około 10 punktów procentowych. Wiceprzewodniczący FDP Wolfgang Kubicki określił wyniki badania mianem „społecznej bomby zegarowej” i zaapelował o zdecydowane działania polityczne.

„Brakuje politycznej woli”

W końcowej części komentarza autor stwierdza, że deklaracje o rozwiązaniu problemu migracyjnego są przedwczesne i nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Jego zdaniem obecny rząd nie zamierza przeprowadzać głębokich reform w zakresie prawa azylowego oraz świadczeń socjalnych. Jako przykład skuteczniejszego podejścia wskazano Danię, która ograniczyła liczbę migrantów poprzez zaostrzenie przepisów i likwidację tzw. czynników przyciągających.

W opinii autora niemieckim partiom głównego nurtu brakuje politycznej determinacji do przeprowadzenia podobnych zmian. Krytycznie odnosi się on również do wpływu organizacji pozarządowych, mediów, Kościołów i organizacji społecznych na debatę migracyjną. Tekst kończy się pesymistyczną oceną przyszłości Niemiec i sugestią, że dalszy rozwój sytuacji zależeć będzie od ewentualnych zmian politycznych wymuszonych przez wyborców.

źródło: n-tv.de

Modlitwy przeciwko AfD w niemieckim kościele wywołały burzę

3

Kościoły w Niemczech od lat angażują się w debatę polityczną dotyczącą AfD, jednak najnowsza kampania katolickiego biskupstwa w Magdeburgu wywołała szczególnie ostrą reakcję części komentatorów i środowisk konserwatywnych. Powodem stała się akcja „Świadomie wybierać”, której celem jest mobilizacja wyborców przed wyborami krajowymi w Saksonii-Anhalt. Krytycy zarzucają Kościołowi otwarte opowiedzenie się przeciwko AfD oraz wykorzystywanie religii do walki politycznej.

Kościół mobilizuje przeciw AfD

Według krytyków niemieckie Kościoły coraz częściej funkcjonują jak organizacje polityczne związane z lewicą. Szczególne emocje budzi działalność katolickiego biskupstwa w Magdeburgu, które przed wyborami w Saksonii-Anhalt rozpoczęło kampanię pod hasłem „Bewusst wählen” („Świadomie wybierać”).

W ocenie przeciwników tej inicjatywy akcja ma w praktyce zniechęcać wiernych do głosowania na Alternatywę dla Niemiec (AfD). W tle znajduje się również polityczna sytuacja w regionie – według części komentatorów właśnie w Saksonii-Anhalt szanse na udział AfD we władzy są obecnie szczególnie wysokie.

Krytycy twierdzą, że niemieckie Kościoły obawiają się potencjalnych zmian, jakie mogłaby przynieść ewentualna współpraca rządowa z AfD, zwłaszcza w kwestiach dotyczących finansowania Kościołów poprzez podatek kościelny.

Kontrowersyjne „modlitwy przeciw prawicy”

Największe kontrowersje wzbudziła przygotowana przez biskupstwo „modlitwa na wybory krajowe”. Tekst został zaprezentowany przez koordynatora inicjatywy „Świadomie wybierać”, diakona Christopha Tekaatha.

Zdaniem krytyków modlitwa nie ma charakteru duchowego, lecz polityczny i została napisana językiem typowym dla lewicowego aktywizmu. Pojawiają się w niej odniesienia do „dialogu”, „solidarności”, odpowiedzialności społecznej czy sprzeciwu wobec „nienawiści i podżegania”.

W interpretacji przeciwników kampanii przekaz modlitwy sugeruje, że osoby głosujące na AfD kierują się strachem, gniewem lub emocjami, natomiast wyborcy innych partii mają działać odpowiedzialnie, rozsądnie i z „czystym sumieniem”.

Szczególnie mocno krytykowane jest używanie przez przedstawicieli Kościoła określenia „nienawiść i podżeganie” wyłącznie wobec AfD i środowisk prawicowych.

Ostra krytyka biskupa Gerharda Feige

Centralną postacią sporu stał się biskup Gerhard Feige, stojący na czele biskupstwa Magdeburg od ponad dwóch dekad. Krytycy oskarżają go o prowadzenie wyraźnie lewicowego kursu oraz angażowanie Kościoła w bieżącą walkę polityczną.

Według przytaczanych danych od czasu objęcia przez niego stanowiska liczba katolików w diecezji spadła o około jedną czwartą i obecnie wynosi niespełna 68 tysięcy wiernych.

Przeciwnicy zarzucają biskupowi, że bardziej koncentruje się na polityce i wspieraniu określonych środowisk ideologicznych niż na kwestiach duchowych i problemach wiernych.

Na stronie kampanii materiały o „walce z prawicą”

Dodatkowe kontrowersje wywołały materiały publikowane na stronie inicjatywy „Świadomie wybierać”. Znaleźć tam można m.in. treści dotyczące postępowania wobec AfD oraz innych organizacji określanych jako prawicowo-populistyczne lub ekstremistyczne.

Na stronie kampanii publikowane są również materiały oraz zapowiedzi wydarzeń organizowanych przez środowiska związane z niemieckimi Zielonymi. Jednym z przykładów jest wydarzenie Fundacji Heinricha Bölla pod hasłem: „Społeczeństwo obywatelskie pod presją: narzędzia prawne przeciw autorytarnym i prawicowym atakom

Pojawiają się również inicjatywy skierowane do młodzieży, dotyczące sposobów reagowania na prawicowy ekstremizm w pracy wychowawczej i duszpasterskiej.

Coraz więcej wiernych odchodzi z Kościoła

Krytycy działań biskupstwa podkreślają, że angażowanie Kościoła w spory polityczne może przyspieszać proces odchodzenia wiernych. Ich zdaniem wielu niemieckich katolików ma coraz większe poczucie, że Kościół przestaje pełnić funkcję duchową, a zaczyna działać jak uczestnik politycznego konfliktu.

Szczególnie mocno krytykowane jest wykorzystywanie formy modlitwy do promowania określonych postaw politycznych. Zdaniem przeciwników kampanii granica między działalnością duszpasterską a agitacją została przekroczona.

Spór wokół działań biskupstwa w Magdeburgu wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą roli Kościołów w niemieckiej polityce oraz ich stosunku do rosnącego poparcia dla AfD.

źródło: n-tv.de

73 godziny pracy w tygodniu?! Niemcy szykują rewolucję, która przeraża ekspertów

7

Rząd Friedricha Merza planuje zmiany w czasie pracy

W Niemczech trwa gorąca debata wokół planowanej reformy prawa pracy. Rząd kanclerza Friedricha Merza chce odejść od dotychczasowego modelu opartego na klasycznym ośmiogodzinnym dniu pracy i wprowadzić bardziej elastyczne zasady dotyczące czasu pracy. Federalna minister pracy Bärbel Bas zapowiedziała w Bundestagu, że projekt odpowiedniej ustawy ma zostać przedstawiony już w czerwcu. Zmiany mogą objąć miliony pracowników w całych Niemczech i już teraz wywołują bardzo silne reakcje związków zawodowych oraz ekspertów prawa pracy.

Obecne przepisy chronią pracowników przed zbyt długą pracą

Obowiązujące obecnie niemieckie prawo pracy przewiduje jasne ograniczenia dotyczące długości czasu pracy. Zgodnie z § 3 ustawy o czasie pracy standardowy dzień pracy nie może przekraczać ośmiu godzin. W wyjątkowych sytuacjach możliwe jest wydłużenie go do dziesięciu godzin, pod warunkiem że średni czas pracy w okresie sześciu miesięcy nie przekroczy ośmiu godzin dziennie. Dodatkowo obowiązuje tygodniowy limit wynoszący 48 godzin pracy.

To właśnie ten model ma zostać zmieniony. Zgodnie z zapisami umowy koalicyjnej CDU/CSU i SPD w przyszłości miałby obowiązywać wyłącznie tygodniowy limit czasu pracy, bez sztywnego ograniczenia liczby godzin w ciągu jednego dnia.

Eksperci wyliczają: nawet 73,5 godziny pracy tygodniowo

Plany reformy opierają się między innymi na unijnej dyrektywie dotyczącej czasu pracy oraz wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 2019 roku. Zgodnie z tym orzeczeniem państwa członkowskie Unii Europejskiej muszą zobowiązać pracodawców do systematycznego rejestrowania czasu pracy pracowników. Minister Bärbel Bas zapowiedziała, że równolegle z większą elastycznością mają zostać wprowadzone także przepisy dotyczące elektronicznego rejestrowania godzin pracy. – Nie może to prowadzić do wyzysku – zaznaczyła minister.

Krytycy reformy obawiają się jednak dokładnie takiego scenariusza. Prawnicy specjalizujący się w prawie pracy – dr Amélie Sutterer-Kipping oraz dr Laurens Brandt z Hugo-Sinzheimer-Institut działającego przy fundacji Hans-Böckler-Stiftung – przeanalizowali możliwe skutki nowych przepisów. Według ich wyliczeń po odliczeniu wymaganej jedenastogodzinnej przerwy na odpoczynek oraz 45 minut przerwy pracownik mógłby legalnie pracować nawet 12 godzin i 15 minut dziennie. Przy sześciodniowym tygodniu pracy – ponieważ unijne przepisy wymagają jedynie jednego dnia wolnego tygodniowo – dawałoby to maksymalnie 73,5 godziny pracy w tygodniu. Choć średni czas pracy w dłuższym okresie nadal musiałby mieścić się w granicy 48 godzin tygodniowo, pojedyncze tygodnie mogłyby oznaczać ogromne obciążenie dla pracowników.

Związki zawodowe alarmują

Plany rządu spotkały się z ostrą krytyką niemieckich związków zawodowych. Związek Verdi ostrzega, że nowe przepisy mogą otworzyć drogę do dni pracy trwających nawet 12 lub 13 godzin, jeśli tylko średnia tygodniowa zostanie zachowana. Szefowa Niemieckiej Konfederacji Związków Zawodowych (DGB) Yasmin Fahimi w rozmowie z „Süddeutsche Zeitung” wyraziła zdecydowany sprzeciw wobec reformy.

– Mogę tylko odradzać takie rozwiązanie. Pracownicy mogliby zostać zmuszeni do pracy przez wiele godzin jednego dnia i praktycznie nie mieliby możliwości sprzeciwienia się poleceniu pracy trwającej nawet 13 godzin – ostrzegła.

Przedstawiciele DGB podkreślają również, że obecne przepisy powstały przede wszystkim w celu ochrony zdrowia pracowników. Zdaniem związkowców zbyt długie godziny pracy oraz brak wpływu na organizację czasu pracy prowadzą do problemów zdrowotnych, które obciążają zarówno gospodarkę, jak i system ochrony zdrowia.

Szczególnie zagrożone niektóre branże

Największe obawy dotyczą sektorów, w których już dziś występują niedobory pracowników, wysoka intensywność pracy i system zmianowy. Guido Zeitler, przewodniczący związku zawodowego NGG reprezentującego pracowników branży spożywczej, gastronomicznej i hotelarskiej, ostrzegł, że reforma może szczególnie mocno uderzyć między innymi w pracowników piekarni, przemysłu cukierniczego i gastronomii. – W branżach, w których praca zmianowa, braki kadrowe i ogromne obciążenie są już codziennością, wydłużenie czasu pracy byłoby katalizatorem problemów zdrowotnych i dalszego odpływu pracowników – ocenił.

Naukowcy ostrzegają przed skutkami zdrowotnymi

Obawy związków zawodowych znajdują potwierdzenie również w analizach naukowych. Federalny Instytut Bezpieczeństwa i Higieny Pracy (BAuA) już wcześniej ostrzegał przed skutkami zbyt długiego czasu pracy. W opublikowanym we wrześniu 2023 roku raporcie instytut podkreślił, że praca przekraczająca 40 godzin tygodniowo wiąże się z wysokim ryzykiem dla zdrowia i samopoczucia pracowników.

Wśród możliwych skutków wymieniono:

  • bóle i chroniczne zmęczenie,
  • spadek dobrostanu psychicznego,
  • choroby układu krążenia,
  • zaburzenia metaboliczne,
  • problemy psychiczne.

Eksperci zwracają również uwagę na spadek koncentracji i wydajności przy bardzo długim czasie pracy, co zwiększa ryzyko błędów, wypadków przy pracy oraz wypadków podczas dojazdów.

Gorąca debata przed przedstawieniem projektu ustawy

Projekt reformy ma zostać przedstawiony już w czerwcu, dlatego w Niemczech trwa intensywna debata o granicach elastyczności pracy i ochronie pracowników. Zwolennicy zmian argumentują, że bardziej elastyczne przepisy lepiej odpowiadają współczesnemu rynkowi pracy i oczekiwaniom części firm oraz pracowników. Krytycy ostrzegają jednak, że w praktyce może to oznaczać znaczące wydłużenie czasu pracy i większą presję na zatrudnionych – szczególnie w zawodach, które już dziś należą do najbardziej obciążających.

źródło: fr.de