Niemcy: Turek zabił 78-latka jednym ciosem, a w sądzie udawał ofiarę rasizmu!

1

Sąd w Stuttgarcie nie uwierzył w tłumaczenia oskarżonego o „rasistowskiej prowokacji”

Przed sądem krajowym w Stuttgarcie zakończył się proces dotyczący śmierci 78-letniego emeryta, który zmarł po kłótni z byłym sąsiadem. 30-letni obywatel Turcji został skazany na sześć lat więzienia za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Do tragedii doszło po sprzeczce dotyczącej nieposprzątanej pralni w budynku wielorodzinnym. Oskarżony twierdził przed sądem, że działał w obronie własnej po rzekomych rasistowskich obelgach ze strony seniora. Sąd nie dał jednak wiary tej wersji wydarzeń.

Kłótnia w pralni zakończyła się tragedią

Obaj mężczyźni mieszkali wcześniej w tym samym budynku wielorodzinnym w Stuttgarcie. Według ustaleń sądu 30-letni obywatel Turcji miał wcześniej opuścić mieszkanie z powodu zaległości czynszowych oraz konfliktów z mieszkańcami. We wrześniu 2025 roku wrócił jednak do budynku, aby zabrać z piwnicy pralkę i dziecięcy wózek. Wtedy spotkał 78-letniego seniora. Starszy mężczyzna zwrócił mu uwagę, że pralnia została pozostawiona w nieporządku. Między mężczyznami wybuchła kłótnia, która szybko przerodziła się w fizyczną konfrontację.

Jedno uderzenie doprowadziło do śmierci seniora

W trakcie sprzeczki 30-latek uderzył emeryta pięścią w twarz. Senior przewrócił się i uderzył tyłem głowy o podłogę. W wyniku upadku doznał ciężkiego urazu czaszkowo-mózgowego. Mężczyzna trafił do szpitala, jednak zmarł niespełna dwa tygodnie później wskutek odniesionych obrażeń.

Oskarżony mówił o „rasistowskich obelgach”

Podczas procesu oskarżony twierdził, że senior miał go wcześniej obrażać na tle rasowym oraz uderzyć miotłą. Według jego relacji cios miał być działaniem w obronie własnej. Sąd odrzucił jednak tę wersję wydarzeń. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że oskarżony działał „z rozdrażnienia”, a nie w ramach koniecznej obrony. Sędzia podkreślił również, że poza samym przyznaniem się do uderzenia, zeznania oskarżonego nie zostały uznane za wiarygodne.

Mężczyzna był wcześniej wielokrotnie karany

Jak ustalono podczas procesu, 30-latek był już wcześniej znany policji. Miał na koncie jedenaście wcześniejszych wyroków, w tym cztery związane z przemocą i uszkodzeniem ciała. W chwili zdarzenia przebywał na okresie próbnym. Według sądu ignorował wcześniejsze rozmowy kuratorskie oraz programy mające przeciwdziałać agresji. Mimo to pozostawał na wolności.

Sąd skazał go na sześć lat więzienia

Sąd krajowy w Stuttgarcie uznał mężczyznę za winnego spowodowania uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym. Zapadł wyrok sześciu lat pozbawienia wolności. Sprawa ponownie wywołała w Niemczech debatę dotyczącą recydywy, skuteczności nadzoru nad osobami wcześniej karanymi oraz reakcji wymiaru sprawiedliwości wobec sprawców przemocy.

źródło: n-tv.de

Afgańczyk podejrzany o wykorzystanie 11-letniej dziewczynki w niemieckiej szkole

3

Śledczy badają okoliczności brutalnego czynu. Jeden z podejrzanych trafił do aresztu

W Koblenz trwa śledztwo dotyczące podejrzenia poważnego przestępstwa seksualnego wobec 11-letniej dziewczynki. Według informacji niemieckiej prokuratury dwóch młodych mężczyzn w wieku 19 i 20 lat miało dopuścić się czynu na terenie jednej ze szkół. Do zdarzenia miało dojść 28 kwietnia 2026 roku w szkolnej toalecie. Główny podejrzany został tymczasowo aresztowany. Śledczy nadal wyjaśniają szczegóły sprawy.

Podejrzenie przestępstwa seksualnego na terenie szkoły

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 20-letni podejrzany miał działać wspólnie z 19-letnim mężczyzną, który według śledczych mógł pomagać podczas zdarzenia. Niemieckie media podają, że główny podejrzany jest obywatelem Afganistanu. Informację tę jako pierwsza opisała gazeta „Die Rheinpfalz”. Według prokuratury do domniemanego czynu miało dojść w szkolnej toalecie. Nadal nie wiadomo, w jaki sposób obaj mężczyźni dostali się na teren placówki.

Media: dziewczynka cierpi na poważne choroby

Jak informuje portal Focus Online, poszkodowana 11-latka ma cierpieć na dwie ciężkie choroby. Według ustaleń mediów 19-letni podejrzany miał przytrzymywać dziecko, podczas gdy główny sprawca miał dokonać napaści seksualnej. Śledczy nie ujawnili dotąd wszystkich szczegółów dotyczących przebiegu zdarzenia.

Dziewczynka powiedziała o wszystkim starszej siostrze

Według informacji pochodzących z otoczenia rodziny dziewczynka miała zwierzyć się starszej siostrze dopiero dwa dni po domniemanym ataku. Siostra miała następnie natychmiast poinformować matkę oraz ojczyma dziecka. Sprawa została zgłoszona odpowiednim służbom, a policja rozpoczęła działania mające na celu ustalenie miejsca pobytu podejrzanego.

Rodzina pomogła w zatrzymaniu podejrzanego

Jak podają niemieckie media, główny podejrzany miał zostać odnaleziony dzięki działaniom członków rodziny oraz młodych osób z otoczenia poszkodowanej. Po zlokalizowaniu mężczyzny zawiadomiono policję. Funkcjonariusze potwierdzili później, że 20-latek został zatrzymany 4 maja.

Podejrzany był już wcześniej notowany

Według informacji przekazanych przez Südwestrundfunk wobec głównego podejrzanego prowadzone jest także inne postępowanie dotyczące kolejnego domniemanego przestępstwa. Media informują również, że mężczyzna był już wcześniej skazany na karę grzywny za nielegalne posiadanie broni alarmowej. 19-letni domniemany współsprawca pozostaje obecnie na wolności.

Śledztwo nadal trwa

Niemieckie organy ścigania kontynuują dochodzenie w sprawie i analizują zabezpieczone materiały dowodowe. Na obecnym etapie śledczy nie przekazują dalszych szczegółów dotyczących przebiegu zdarzenia ani możliwych kolejnych działań procesowych wobec drugiego podejrzanego.

źródło: bild.de

Piekło w Berlinie! Skoczyła z balkonu, by uciec przed zbiorowym gwałtem. To, co zrobili potem, mrozi krew w żyłach!

4

Policja prowadzi śledztwo w sprawie możliwego przestępstwa seksualnego. Poszkodowana doznała ciężkich obrażeń

W Berlinie trwa śledztwo dotyczące podejrzenia brutalnego przestępstwa seksualnego wobec młodej kobiety. Według ustaleń niemieckich mediów kobieta miała zostać w nocy z poniedziałku na wtorek zgwałcona przez kilku mężczyzn w mieszkaniu znajdującym się w jednym z budynków wielorodzinnych. Podczas próby ucieczki z lokalu spadła z balkonu na pierwszym piętrze i doznała poważnych obrażeń. Informacje o prowadzonym postępowaniu potwierdziła berlińska policja.

Alarm w środku nocy i dramatyczne okoliczności zdarzenia

Jak podają niemieckie media, straż pożarna została wezwana około godziny 3:15 do budynku przy Senftenberger Straße w Berlinie. Według dotychczasowych ustaleń młoda kobieta spadła z balkonu mieszkania znajdującego się na pierwszym piętrze budynku mieszkalnego. Świadkowie mieli później zeznać, że po upadku pięciu mężczyzn miało ponownie wciągnąć kobietę do mieszkania.

Stan kobiety gwałtownie się pogorszył

Po przyjeździe ratowników medycznych stan poszkodowanej miał być na tyle ciężki, że na miejsce wezwano również karetkę z lekarzem ratunkowym. Na miejscu pracowało kilku funkcjonariuszy policji. Według dotychczasowych informacji nie doszło jednak do żadnych zatrzymań. Kobieta została następnie przewieziona do szpitala.

Ciężkie obrażenia i podejrzenie przestępstwa seksualnego

Z dostępnych informacji wynika, że poszkodowana doznała urazu czaszkowo-mózgowego i pozostaje hospitalizowana. Rzecznik policji potwierdził mediom, że śledczy badają podejrzenie możliwego przestępstwa seksualnego, do którego mogło dojść w mieszkaniu. W związku z prowadzonym postępowaniem policja przeprowadziła przeszukania.

Kryminalistycy ponownie zabezpieczali ślady

W środę na miejscu zdarzenia ponownie pojawili się technicy kryminalistyki, którzy zabezpieczali ślady w mieszkaniu. Śledczy nie wykluczają, że ktoś mógł próbować usunąć dowody znajdujące się w lokalu. Sprawę przejęło niemieckie Krajowe Biuro Kryminalne.

Policja nie ujawnia szczegółów dotyczących podejrzanych

Ze względu na trwające śledztwo policja nie przekazuje obecnie bliższych informacji dotyczących domniemanych sprawców. Nie wiadomo również, czy wszyscy mężczyźni przebywający w mieszkaniu zostali już przesłuchani oraz jaki był dokładny przebieg wydarzeń poprzedzających dramatyczny upadek kobiety z balkonu.

źródło: bild.de

Jedna wypowiedź Merza i… ponad 2000 zawiadomień do prokuratury! Berlin ma dość i wystawia rządowi rachunek na 34 miliony euro

1

Gigantyczne koszty dla wymiaru sprawiedliwości. Tysiące postępowań i polityczna burza w tle

W Berlinie narasta spór o koszty funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w stolicy Niemiec. Jak wynika z danych przedstawionych przez berlińską senator sprawiedliwości, Berlin domaga się od rządu federalnego wielomilionowego wsparcia. Powodem mają być rosnące wydatki związane z „rolą stolicy” – w tym sprawy dotyczące polityków, protestów oraz postępowań administracyjnych. W tle pojawia się również polityczna kontrowersja wokół wypowiedzi kanclerza Friedricha Merza dotyczącej „krajobrazu miast”, która wywołała falę ponad 2000 zawiadomień karnych.

Berlin wystawia rachunek: 34 miliony euro rocznie

Berlińska senator sprawiedliwości Felor Badenberg wskazuje, że koszty „stolicy” w wymiarze sprawiedliwości wynoszą obecnie około 34 milionów euro rocznie.

Według jej danych sprawy związane z politykami i administracją federalną, postępowania dotyczące wiz i decyzji urzędów federalnych, sprawy wynikające z protestów i demonstracji, generują ogromne obciążenie dla sądów i prokuratury.

Jak podkreślono, Berlin ma zamiar przedstawić te koszty rządowi federalnemu w ramach negocjowanego „kontraktu finansowania stolicy”, który ma obowiązywać od 2028 roku.

Setki spraw dziennie i przeciążony wymiar sprawiedliwości

Według danych przytoczonych przez berlińskie władze:

  • około 25 prokuratorów i 97 sędziów pracuje codziennie nad sprawami wynikającymi z funkcji stolicy,
  • liczba spraw administracyjnych rośnie, szczególnie w obszarze wiz i migracji,
  • coraz większy udział mają sprawy politycznie wrażliwe.

W samym sądownictwie administracyjnym już prawie 28,2% wszystkich postępowań ma być powiązanych z rolą Berlina jako stolicy Niemiec.

Spór o wizy i migrację: tysiące nowych spraw

Jednym z najbardziej obciążających obszarów są sprawy wizowe.

Liczba postępowań:

  • 2018 rok: ok. 2900 spraw,
  • obecnie: ok. 7600 spraw.

Najczęściej dotyczą one:

  • łączenia rodzin,
  • wiz studenckich,
  • decyzji niemieckiego MSZ.

Władze Berlina wskazują, że ten segment postępowań znacząco zwiększa presję na sądy.

Protesty i sprawy po demonstracjach

Dużą część obciążenia stanowią również postępowania karne związane z demonstracjami, zwłaszcza w kontekście polityki federalnej i konfliktów międzynarodowych. Po protestach dotyczących m.in. sytuacji na Bliskim Wschodzie odnotowano około 6700 postępowań, obejmujących:

  • naruszenia ustawy o zgromadzeniach,
  • zakłócanie porządku publicznego,
  • opór wobec policji,
  • zarzuty podżegania do nienawiści.

Sprawy przeciwko politykom pod lupą

Jak podkreślają berlińskie władze, część postępowań dotyczy również polityków federalnych i posłów do Bundestagu. Informacje na ten temat są jednak w dużej mierze niejawne – Bundestag nie ujawnia szczegółów dotyczących immunitetu parlamentarnego. Jedną z głośniejszych spraw jest postępowanie przeciwko posłowi AfD Matthiasowi Moosdorfowi, który został oskarżony o wykonanie zakazanego gestu nazistowskiego podczas spotkania partyjnego. Grozi mu kara grzywny lub do trzech lat więzienia.

Polityczna presja i rosnące koszty

Według berlińskiej senator sprawiedliwości Felor Badenberg, koszty funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w stolicy „podwoiły się w ciągu ostatnich trzech lat”. Felor Badenberg ostrzega, że budżet miasta nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć tej skali wydatków. Berlin oczekuje więc większego wsparcia finansowego od rządu federalnego.

Co dalej?

Nowy „kontrakt finansowania stolicy” ma zostać podpisany jeszcze przed letnią przerwą parlamentarną. Według wstępnych szacunków Berlin liczy na trzycyfrową kwotę milionów euro rocznie od 2028 roku. Spór o koszty wymiaru sprawiedliwości staje się więc kolejnym punktem napięcia między władzami Berlina a rządem federalnym w Berlinie.

źródło: bild.de

Niemcy: sąd pozwolił miastu wspierać ulotki przeciwko AfD

4

Kontrowersyjny wyrok może mieć poważne skutki dla politycznej neutralności instytucji państwowych

W Niemczech narasta dyskusja wokół granic politycznej neutralności państwa. Sąd administracyjny w Lüneburg uznał, że miasto Buchholz in der Nordheide mogło oficjalnie wesprzeć ulotkę skierowaną przeciwko partii AfD. Wyrok wywołał duże kontrowersje, ponieważ dotychczas przyjmowano, że instytucje publiczne powinny zachowywać ścisłą neutralność wobec partii politycznych. Sprawa dotyczy wydarzeń z początku 2024 roku i demonstracji organizowanej pod hasłem „Bronić demokracji – wspólnie przeciwko prawicowemu ekstremizmowi”.

Miasto wsparło ulotkę przeciwko AfD

Sąd administracyjny w Lüneburg oddalił skargę lokalnych struktur partii Alternative für Deutschland z regionu Harburg-Land przeciwko miastu Buchholz in der Nordheide. Spór dotyczył ulotki promującej demonstrację zorganizowaną po publikacjach portalu Correctiv dotyczących spotkania w Poczdamie. Na materiałach promocyjnych znalazło się oficjalne logo miasta, a sama AfD została wymieniona bezpośrednio w treści ulotki. Według sądu działanie miasta było zgodne z prawem.

Kontrowersyjne treści na ulotce

W ulotce napisano między innymi, że: „Od lat AfD radykalizuje się publicznie, a jej wyniki sondażowe rosną”. Przywołano także wypowiedź byłego szefa niemieckiego kontrwywiadu Thomasa Haldenwanga, który apelował do „milczącej większości” o obronę demokracji. Dodatkowo w materiale znalazło się stwierdzenie, że podczas spotkania w Poczdamie omawiano „niezgodne z konstytucją plany przymusowej deportacji niemieckich obywateli po przejęciu władzy”. Jak przypomniano w artykule, część uczestników tamtego spotkania skutecznie podważyła później podobne oskarżenia na drodze sądowej.

AfD mówi o złamaniu zasady neutralności państwa

AfD argumentowała, że wsparcie ulotki przez miasto narusza konstytucyjną zasadę równości szans partii politycznych oraz obowiązek neutralności państwa. Sąd częściowo przyznał rację tej argumentacji, stwierdzając, że działania miasta rzeczywiście „dotykały równości szans AfD”. Jednocześnie uznano jednak, że było to uzasadnione. Według sądu kluczowe znaczenie miało to, że głównym celem ulotki była obrona „wolno-demokratycznego porządku konstytucyjnego”, natomiast odniesienia do AfD miały mieć charakter drugorzędny.

Sąd: miasta mają prawo bronić demokracji

W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że samorządy mają obowiązek opowiadać się za demokratycznymi wartościami. Zdaniem sądu w tym kontekście dopuszczalne jest również odnoszenie się do „aktualnych tendencji w AfD”, jeśli można je oprzeć na raportach służb ochrony konstytucji oraz wcześniejszych wyrokach sądowych. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Możliwy przełom w niemieckiej polityce

Dotychczas w Niemczech obowiązywała zasada, zgodnie z którą instytucje państwowe i samorządowe nie powinny angażować się w walkę partyjną. W artykule przypomniano wcześniejsze orzeczenie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego dotyczące byłej kanclerz Angeli Merkel. Trybunał uznał wówczas, że opublikowanie na stronie internetowej rządu krytycznych wobec AfD wypowiedzi Merkel było niezgodne z prawem i naruszało prawa tej partii. Zdaniem komentatorów obecny wyrok z Lüneburg może otworzyć drogę do bardziej otwartego angażowania się miast i gmin przeciwko AfD.

Spór, który może mieć dalszy ciąg

Ponieważ wyrok nie jest prawomocny, sprawa może jeszcze trafić do wyższej instancji. Już teraz jednak decyzja sądu wywołała debatę o granicach neutralności państwa, roli samorządów w sporach politycznych oraz o tym, czy instytucje publiczne mogą oficjalnie wspierać działania wymierzone przeciwko konkretnym partiom politycznym.

źródło: n-tv.de

Coraz większe rozczarowanie w Niemczech. Prawie połowa obywateli chce nowego rządu

1

Nowy sondaż pokazuje słabe poparcie dla rządu CDU/CSU i SPD. Największa frustracja widoczna jest we wschodnich landach

W Niemczech narasta niezadowolenie z obecnego rządu federalnego. Najnowszy sondaż przeprowadzony dla dziennika „Bild” pokazuje, że niemal połowa respondentów chciałaby przedterminowego zakończenia koalicji określanej jako „czarno-czerwona”.

Niskie są również oceny samego kanclerza Friedricha Merza oraz części ministrów jego gabinetu. Wyniki badania sugerują, że obecna koalicja już na początku kadencji mierzy się z wyraźnym kryzysem zaufania społecznego.

Prawie połowa Niemców chce końca rządu

Według błyskawicznego sondażu instytutu INSA przeprowadzonego dla „Bild”, aż 49 procent ankietowanych uważa, że byłoby lepiej, gdyby obecna koalicja rządząca rozpadła się przed końcem kadencji. Jedynie 32 procent respondentów opowiedziało się za dalszym funkcjonowaniem rządu CDU/CSU i SPD. Pozostałe 19 procent badanych nie miało zdania w tej sprawie. Obecna kadencja Bundestagu zgodnie z planem miałaby potrwać do 2029 roku.

Najbardziej niezadowoleni są wyborcy w średnim wieku

Szczególnie wysoki poziom frustracji odnotowano w grupie osób między 40. a 49. rokiem życia. W tej kategorii wiekowej aż 62 procent respondentów chce zakończenia koalicji, tylko mniejszość popiera dalsze rządy obecnego układu. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda wśród seniorów. W grupie osób powyżej 70. roku życia 49 procent badanych opowiada się za kontynuowaniem współpracy między CDU/CSU a SPD.

Wschodnie Niemcy bardziej krytyczne wobec rządu

Badanie pokazuje również wyraźne różnice regionalne między wschodnią a zachodnią częścią kraju. We wschodnich landach 57 procent respondentów chce rozpadu koalicji. W zachodnich Niemczech odsetek ten wynosi 47 procent.  Sondaż potwierdza więc utrzymujące się od lat większe niezadowolenie polityczne w dawnych landach NRD.

Wyborcy AfD zdecydowanie przeciwko koalicji

Największą niechęć wobec obecnego rządu deklarują sympatycy partii AfD. Według badania aż 87 procent wyborców AfD chce przedterminowego końca koalicji.  Z kolei wśród zwolenników ugrupowań tworzących lub wspierających obecny układ rządowy dominują opinie przeciwne.

Za dalszym funkcjonowaniem koalicji opowiada się:

  • 62 procent wyborców CDU/CSU,
  • 57 procent wyborców SPD,
  • 55 procent sympatyków Zielonych.

Słabe notowania Friedricha Merza

Artykuł zwraca również uwagę na niskie oceny personalne członków rządu federalnego. Kanclerz Friedrich Merz oraz część ministrów mają notować bardzo słabe wyniki popularności. Według komentatorów może to dodatkowo wpływać na pogarszające się nastroje społeczne wokół obecnej koalicji.

Ponad tysiąc respondentów w badaniu

Sondaż został przeprowadzony przez instytut INSA na zlecenie dziennika „Bild”. Badanie objęło 1003 osoby i zostało przeprowadzone między 8 a 11 maja. Wyniki pokazują, że już teraz znaczna część społeczeństwa sceptycznie ocenia szanse obecnego rządu na spokojne dotrwanie do końca kadencji.

źródło: bild.de

Uchodźcy przyczyniają się do wzrostu liczby nowo zakładanych firm w Niemczech

3

Niemieccy ekonomiści przeanalizowali wpływ migracji na gospodarkę

Temat uchodźców i migracji od lat wywołuje w Niemczech silne emocje, szczególnie w kontekście rynku pracy oraz kosztów dla państwa socjalnego. Krytycy polityki migracyjnej często wskazują, że osoby przybywające do kraju są słabo integrowane zawodowo i przez długi czas korzystają głównie ze świadczeń socjalnych.

Najnowsze badania niemieckich ekonomistów pokazują jednak inny obraz sytuacji. Według naukowców napływ uchodźców może przyczyniać się do wzrostu liczby nowych przedsiębiorstw oraz tworzenia dodatkowych miejsc pracy.

Badanie ifo Institute: więcej firm dzięki uchodźcom

Naukowcy z ifo Institute – Leibniz-Institut für Wirtschaftsforschung przy Uniwersytecie w Monachium opublikowali analizę, z której wynika, że wraz ze wzrostem liczby uchodźców zwiększa się również liczba rejestrowanych działalności gospodarczych.

Co istotne, większość nowych firm nie jest zakładana przez samych uchodźców ani innych migrantów. Według autorów badania przedsiębiorstwa tworzą przede wszystkim niemieccy obywatele, którzy reagują na pojawiający się popyt na nowe usługi i produkty.

Nowe działalności powstają szczególnie w sektorach:

  • transportu,
  • ochrony zdrowia,
  • usług finansowych,
  • przemysłu przetwórczego.

Jak podkreślili autorzy badania: „Napływ uchodźców w wielu miejscach tworzy zapotrzebowanie na nowe modele biznesowe, na przykład w sektorze zdrowia lub usług finansowych”.

Nowe miejsca pracy i wzrost liczby działalności

Badanie oparto na specjalnej analizie danych dotyczących rejestracji działalności gospodarczych na poziomie powiatów w latach 2007–2021. Naukowcy wykorzystali również dane z niemieckiego Centralnego Rejestru Cudzoziemców dotyczące liczby uchodźców.

Według wyników analizy wzrost liczby uchodźców o 100 osób na 10 tysięcy mieszkańców prowadzi średnio do:

  • siedmiu dodatkowych rejestracji firm,
  • powstania 27 nowych miejsc pracy w nowo utworzonych przedsiębiorstwach.

Oznacza to wzrost liczby nowych działalności gospodarczych o około 7,9 procent.

Korzyści także dla już istniejących firm

Autorzy badania wskazują również, że skutki migracji są widoczne nie tylko w nowych przedsiębiorstwach. Wraz z napływem uchodźców powstają także dodatkowe miejsca pracy w już istniejących firmach.

Według wyliczeń przy wzroście liczby uchodźców o 100 osób na 10 tysięcy mieszkańców tworzy się średnio 82 dodatkowe miejsca pracy w działających już przedsiębiorstwach. Większość z nich stanowią etaty pełnoetatowe.

Rola państwowych świadczeń

Naukowcy zwracają uwagę, że część nowych działalności gospodarczych może być pośrednio związana z transferami socjalnymi finansowanymi z podatków. Chodzi o dodatkowy popyt generowany przez wydatki państwa oraz zwiększoną liczbę mieszkańców korzystających z różnych usług. Jednocześnie autorzy podkreślają, że badanie nie analizowało dokładnie skali tego wpływu.

Wcześniejsze badania także wskazywały na pozytywny wpływ migracji

W artykule przypomniano również wcześniejsze analizy Instytutu Badań Rynku Pracy i Zawodów (IAB), według których duża część uchodźców po kilku latach podejmuje legalną pracę objętą składkami na ubezpieczenie społeczne i zaczyna płacić podatki oraz składki. Ekonomista Martin Werding z Ruhr-Universität Bochum oceniał wcześniej, że migracja może nawet częściowo odciążać niemiecki system socjalny.

źródło: forschung-und-wissen.de

Już jutro dzień wolny od pracy w całych Niemczech! Tak Niemcy obchodzą Wniebowstąpienie Pańskie

Dzień Wniebowstąpienia Pańskiego, z niemieckiego Christi Himmelfahrt, jest w Niemczech świętem państwowym. W tym dniu tradycyjnie obchodzony jest w Niemczech również Dzień Ojca. W rzeczywistości jednak święto ma charakter chrześcijański.

Czy Dzień Wniebowstąpienia Pańskiego jest wolny od pracy w Niemczech?

W związku z tym, że Wniebowstąpienie Pańskie jest w Niemczech świętem państwowym, dzień ten jest również wolny od pracy we wszystkich 16 krajach związkowych. W tym dniu dzieci nie mogą uczęszczać do szkoły, a sklepy, biura i urzędy pozostają zamknięte.

Ponadto w dni świąteczne w Niemczech, czyli również w święto Wniebowstąpienia Pańskiego, obowiązuje zakaz jazdy dla samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 7,5 tony oraz samochodów ciężarowych z przyczepami od godziny 0 do 22.

W który dzień wypada Wniebowstąpienie Pańskie?

W 2026 roku Wniebowstąpienie Pańskie przypada w czwartek, 14 maja. Święto to, nie ma jednak stałej daty. Jego termin zależy od tego, kiedy miała miejsce Wielkanoc i wypada zawsze 39 dni po Niedzieli Wielkanocnej lub 40 dni po Wielkanocy.

Dlatego Wniebowstąpienie zawsze wypada w czwartek.

Wniebowstąpienie Pańskie: Znaczenie

W dniu Wniebowstąpienia obchodzony jest powrót Jezusa Chrystusa do Ojca w niebie. Obliczenie, w którym dniu obchodzony jest Dzień Wniebowstąpienia, odnosi się do Ewangelii Łukasza i Dziejów Apostolskich Łukasza w Biblii.

W Dziejach Apostolskich 1:3 jest opisane, że Jezus przemawiał do swoich uczniów i ukazywał im się przez kolejne 40 dni po ukrzyżowaniu i następującym zmartwychwstaniu. W dzień Wniebowstąpienia, Jezus został na ich oczach wyniesiony w powietrze i wysłany do Boga. Ta symboliczna scena ma na celu zilustrowanie drogi do Boga dla wszystkich ludzi.

Według Kościoła Katolickiego w Niemczech, Święto Wniebowstąpienia Pańskiego zostało uznane za niezależne święto dopiero w czwartym wieku. Po 50 dniach okres wielkanocny został uroczyście zakończony uroczystością Zesłania Ducha Świętego i obchodzony razem z dniem Wniebowstąpienia. Dopiero potem chrześcijanie wznieśli go na osobny dzień świąteczny.

Zwyczaje z okazji Wniebowstąpienia Pańskiego w Niemczech

W przeszłości posągi Chrystusa były często wciągane na linach pod sufit kościołów podczas nabożeństw, aby w szczególny sposób przedstawiać Wniebowstąpienie po zmartwychwstaniu. Dziś jednak zwyczaj ten już prawie nie istnieje, gdyż z teologicznego punktu widzenia przekazuje on fałszywy obraz.

Wniebowstąpienie do nieba – czyli pewne miejsce nad chmurami – nie powinno być traktowane dosłownie. Opisuje ono wejście Jezusa do domu Boga. Również w historii sztuki chrześcijańskiej Wniebowstąpienie ma duże znaczenie, na przykład w malarstwie.

Trzy dni przed Wniebowstąpieniem są uważane za dni błagania. W przeszłości ludzie modlili się w tych dniach w procesjach błagania o dobre plony. W niektórych niemieckich społecznościach ten zwyczaj ma miejsce do dziś.

Dzień Ojca zamiast Dnia Wniebowstąpienia Pańskiego

Nawet poza chrześcijańskim znaczeniem tego święta, obecnie odbywają się coroczne wędrówki i parady. Od XIX wieku Dzień Wniebowstąpienia jest również obchodzony jako „Dzień Ojca” lub „Dzień Pański”. Uważa się go w Niemczech za odpowiednik Dnia Matki.

Brak leżaków podczas wakacji. Niemiecka rodzina dostała prawie 1000 euro odszkodowania!

0

Wakacje na Kos zakończyły się sporem sądowym

Dla wielu turystów idealny urlop oznacza słońce, basen i możliwość spokojnego wypoczynku na leżaku. Jednak dla pewnej rodziny z okolic Düsseldorfu wakacje na greckiej wyspie Kos zakończyły się ogromną frustracją i ostatecznie… procesem sądowym.

Mężczyzna wraz z rodziną spędzał urlop w pięciogwiazdkowym hotelu. Choć obiekt dysponował aż sześcioma basenami, każdego dnia pojawiał się ten sam problem – praktycznie wszystkie leżaki były zajęte już od rana.

„Nie spodziewałem się czegoś takiego”

David Eggert przyznał, że zjawisko rezerwowania leżaków ręcznikami nie było dla niego niczym nowym. Jak jednak podkreślał, nie spodziewał się takiej skali problemu w dużym hotelu dysponującym ogromną liczbą miejsc do wypoczynku.

– Zna się to z różnych hoteli. To nie było dla mnie całkowite zaskoczenie. Ale był to naprawdę ogromny hotel z bardzo dużą liczbą leżaków i nie przypuszczałem, że sytuacja będzie wyglądała właśnie tak – tłumaczył.

Rodzina przez cały pobyt miała problem ze znalezieniem wolnych miejsc przy basenach.

Skargi nie przyniosły efektu

Rezerwowanie leżaków jest od lat problemem w wielu hotelach wypoczynkowych. Zakazy pozostawiania ręczników i zajmowania miejsc na długie godziny często są ignorowane przez gości. David Eggert zgłosił problem obsłudze hotelu. Pracownicy obiektu skierowali go jednak do organizatora wycieczki jako głównego podmiotu odpowiedzialnego za zgłoszenie. Z kolei organizator podróży podziękował za opinię i poinformował, że przekaże uwagi hotelowi. W praktyce przez dwanaście dni pobytu nic się jednak nie zmieniło.

350 euro było za mało

Po powrocie z wakacji zawodowy pilot ponownie skontaktował się z biurem podróży TUI. Firma zaproponowała rodzinie 350 euro rekompensaty za niedogodności związane z pobytem. Dla 48-latka była to jednak zdecydowanie zbyt niska kwota, zwłaszcza że cały wyjazd kosztował ponad 7000 euro. Mężczyzna postanowił skierować sprawę do sądu. Wraz ze swoim pełnomocnikiem Markiem Romeike złożył pozew do sądu rejonowego w Hanowerze, ponieważ właśnie tam znajduje się siedziba organizatora wycieczki.

Sąd przyznał rodzinie wyższe odszkodowanie

Sąd przyznał rację rodzinie. W kwietniu zapadł wyrok, na mocy którego David Eggert otrzymał zwrot w wysokości 987 euro. Jednocześnie podkreślono, że jest to indywidualna decyzja sądu i nie oznacza automatycznie, że każdy podobny przypadek zakończy się identycznym rozstrzygnięciem. TUI Deutschland w komentarzu do sprawy zaznaczyło, że to hotele pozostają na miejscu głównym podmiotem odpowiedzialnym za organizację stref basenowych oraz korzystanie z leżaków.

Prawnik radzi: wszystko dokumentować

Pełnomocnik rodziny Marc Romeike podkreśla, że w podobnych sytuacjach warto dokładnie dokumentować problem – robić zdjęcia, zgłaszać sytuację obsłudze hotelu i zachowywać korespondencję z organizatorem wyjazdu. Jednocześnie ostrzega, aby samodzielnie nie usuwać cudzych rzeczy z leżaków, ponieważ może to prowadzić do konfliktów z innymi turystami. Spór o leżaki może wydawać się błahy, jednak ta historia pokazuje, że dla części urlopowiczów komfort wypoczynku stanowi istotny element wykupionej usługi – szczególnie gdy chodzi o drogie wakacje w luksusowym hotelu.

źródło: rtl.de

Niemiecka policja szukała „uzbrojonego” Nigeryjczyka – „bronią” okazał się damski but na obcasie

1

Zgłoszenie o uzbrojonym mężczyźnie w centrum Delitzsch

W poniedziałek w południe policja w saksońskim Delitzsch została postawiona w stan gotowości po zgłoszeniu dotyczącym uzbrojonego mężczyzny, który miał zachowywać się agresywnie w centrum miasta.

Według informacji przekazanych służbom świadkowie zauważyli mężczyznę na Lauesche Straße, który głośno krzyczał i wymachiwał przedmiotem przypominającym broń. Na miejsce natychmiast skierowano patrol policji.

„Bronią” był damski but na obcasie

Po przybyciu funkcjonariuszy okazało się, że zgłoszony mężczyzna to 33-letni obywatel Nigerii, odpowiadający rysopisowi przekazanemu przez świadka. Podczas kontroli policjanci ustalili jednak, że mężczyzna nie posiadał broni palnej ani innych niebezpiecznych przedmiotów. W ręku trzymał jedynie damski but na wysokim obcasie. Jak poinformowała policja w wieczornym komunikacie: „Podczas kontroli nie posiadał przy sobie żadnych niebezpiecznych przedmiotów, a żadna osoba nie została ranna ani nie była zagrożona”. Rzecznik policji wyjaśnił dodatkowo, że znaleziony przy 33-latku charakterystyczny damski but rozmiarem i kolorem przypominał przedmiot opisany wcześniej przez świadków jako broń.

Mężczyzna i tak został zatrzymany

Choć alarm dotyczący rzekomej broni okazał się fałszywy, 33-latek został zatrzymany przez policję. Jak ustalono, wobec obywatela Nigerii obowiązywały już dwa nakazy aresztowania. Z tego powodu mężczyzna został przewieziony do zakładu karnego w Lipsku.

Policja uspokaja mieszkańców

Służby podkreśliły, że podczas całego incydentu nikt nie odniósł obrażeń i nie doszło do bezpośredniego zagrożenia dla przechodniów. Mimo nietypowego charakteru zdarzenia policja potraktowała zgłoszenie poważnie, reagując zgodnie z procedurami dotyczącymi potencjalnie uzbrojonej osoby znajdującej się w przestrzeni publicznej.

źródło: bild.de