W niemieckim Gelsenkirchen (Nadrenia Północna-Westfalia) doszło do jednego z największych włamań do skrytek bankowych ostatnich lat. W oddziale Sparkasse w dzielnicy Buer zniknęły z nich kosztowności i gotówka o łącznej wartości przekraczającej 100 mln euro. Według ustaleń mediów wśród przechowywanych tam dóbr mogły znajdować się również nielegalnie pozyskane pieniądze i złoto.
Bank dysponował 3250 skrytkami
Z informacji wynika, że bank dysponował 3250 skrytkami, a ok. 2700 klientów trzymało w nich różnego rodzaju wartościowe przedmioty. Wśród poszkodowanych są m.in. rodziny, osoby starsze i przedsiębiorcy. Jeden z klientów miał zadeklarować, że w skrytce przechowywał kwotę znacznie przekraczającą pół miliona euro, a wielu innych legalnie zabezpieczało sumy rzędu 50–100 tys. euro.
Jak doszło do włamania?
Sprawcy mieli dostać się do budynku przez parking podziemny, a następnie dotrzeć do pomieszczenia archiwum. Stamtąd, używając specjalistycznego wiertła, przewiercili się do skarbca i sforsowali skrytki. Włamanie wykryto dopiero 29 grudnia 2025 roku – po uruchomieniu alarmu pożarowego.
Monitoring i zagadki śledczych
Nagrania z kamer mają pokazywać, że podczas ucieczki sprawcy wyjechali audi z parkingu po opłaceniu biletu. Inaczej zachowali się w przypadku mercedesa–transportera: tam mieli po prostu unieść szlaban i odjechać. Śledczych zastanawia też, dlaczego przestępcy poruszali się autem z fałszywymi tablicami rejestracyjnymi z Hanoweru, które w regionie Ruhry mogą bardziej rzucać się w oczy.
Obawy pracowników banku
Według doniesień część pracowników Sparkasse ma obawiać się możliwych aktów zemsty ze strony poszkodowanych – zwłaszcza jeśli ktoś stracił w skrytce cały majątek. Policja ma jednak nie dysponować żadnymi konkretnymi informacjami o realnym zagrożeniu, choć dla bezpieczeństwa pozostaje w kontakcie z zarządem banku.
Źródło: Bild.de



