Jak odliczyć w Niemczech od podatku smartfony i inne sprzęty elektroniczne?

Osoby pracujące w Niemczech mogą odzyskać część pieniędzy wydanych na takie urządzenia jak tablety czy software, jeśli wykorzystują je w celach zawodowych. Zgodnie z informacjami ze stowarzyszenia IT Bitkom, w deklaracji podatkowej można uwzględnić zarówno koszty zakupu sprzętu, jak i miesięczne wydatki z nim związane (np. abonament za telefon czy internet).

Wydatki te powinny być uwzględnione w deklaracji podatkowej jako koszty reklamy (niem. Werbungskosten). Jak duży będzie zwrot wydatków zależy od tego, w jakim stopniu sprzęty użytkowane są w celach zawodowych. Jeśli urządzeń używacie przede wszystkim w celach służbowych (90% lub więcej), wtedy możecie odliczyć od podatku całość kosztów.

W przypadku rzadszego korzystania z urządzeń w celach zawodowych, liczone jest to proporcjonalnie – należy podzielić koszty na prywatne i służbowe. Jako potwierdzenie korzystania ze sprzętów w pracy, możecie poprosić pracodawcę o takie pisemne zaświadczenie albo mieć zapis, czyli historię użytkowania urządzeń z ostatnich trzech miesięcy. Jeśli nie ma żadnego dokumentu potwierdzającego czas użytkowania sprzętu, wtedy orzecznictwo wychodzi z założenia, że 50% to przeznaczenie prywatne, a 50% to przeznaczenie zawodowe.

Koszty telefonu i internetu też obniżają obciążenia podatkowe

Do niedawna koszty zakupu urządzeń z branży IT wyższe niż 410 euro netto, nie były odpisywane za jednym zamachem, tylko jest to podzielone proporcjonalnie biorąc pod uwagę standardowy czas użytkowania urządzenia. Aktualnie kwota ta wynosi 800 euro.

W przypadku takich sprzętów jak: komputer, notebook, tablet, laptop oraz drukarka, monitor czy niezbędne oprogramowanie, jako standardowy czas użytkowania przyjmuje się trzy lata. W przypadku telefonów komórkowych i smartfonów jest to pięć lat, a w przypadku faxów sześć lat. Jeśli jednak jakaś część się zepsuje, koszty wymiany można od razu odpisać od podatku, w zależności od procentowego udziału zawodowego wykorzystania danego sprzętu. Ponadto koszty za tusz, tonery czy papier do drukarki można odpisać od podatku co rok w całej kwocie.

Poza urządzeniami elektronicznymi w Niemczech można też odpisać od podatku koszty telefonu i internetu związane z pracą zawodową. Urząd skarbowy akceptuje 20% wydatków (jednak nie więcej niż 20 euro miesięczne) jako koszty reklamy. Jeśli chcielibyście odpisać od podatku wyższą kwotę, wtedy powinniście mieć potwierdzenie wykorzystania telefonu czy internetu w celach służbowych z okresu przynajmniej trzech miesięcy.

Za co jeszcze można odzyskać zwrot kosztów?

Jeśli np. Wasz pracownik bierze udział w jakimś kursie komputerowym, czy szkoleniu z oprogramowania, wtedy koszt takiego kursu lub szkolenia można odpisać od podatku w całej kwocie, o ile oczywiście jest on bezpośrednio związany z pracą wykonywaną przez tą osobę.

Należy zwrócić uwagę, że Finanzamt akceptuje zryczałtowane wydatki związane z dochodami w wysokości do 1 200 euro. Jeśli więc Wasze wszystkie koszty związane z działalnością zawodową nie przewyższają tej kwoty, nie musicie wtedy przygotowywać szczegółowego spisu kosztów zawodowych związanych z IT czy doskonaleniem zawodowym.

Więcej na temat podatków w Niemczech przeczytacie w kategorii „Podatki w Niemczech” naszego poradnik!

Wyszukiwanie hoteli w internecie: lepiej nie zdawać się wyłącznie na opinie innych użytkowników

0

Wybierając hotel na wakacje, wiele osób polega na ocenach innych użytkowników. Nie jest to jednak najlepsze rozwiązanie, ponieważ trudno odróżnić prawdziwe opinie od fałszywych. A zatem na co warto zwrócić uwagę dokonując rezerwacji hotelu?

Oceny hoteli w internecie są często fikcyjne. Tatjana Halm, zajmująca się ochroną konsumentów w Verbraucherzentrale Bayern, nie jest w stanie dokładnie oszacować, jak wysoki jest to odsetek.

Również dlatego, że można to zrobić na wiele sposobów. Niekiedy stoją za tym agencje, które piszą podkoloryzowane recenzje hoteli. Ale zdarza się też, że hotelarze mówią gościom na miejscu: „Jeśli wystawicie mi dobrą ocenę, dam wam 50 euro zniżki”.

Już choćby ten jeden przykład pokazuje, że nie należy polegać wyłącznie na indywidualnych (rzekomych) doświadczeniach innych osób – zwłaszcza, że nawet prawdziwe, czyli autentyczne relacje są zawsze subiektywne.

Czy da się rozpoznać fikcyjne opinie?

Problem z fikcyjnymi recenzjami polega na tym, że użytkownikom trudno je rozpoznać. Nawet jeśli hotel przez długi czas był oceniany negatywnie i nagle zaczyna otrzymywać same dobre noty, może to budzić podejrzenia o fałszowanie opinii. Jednak równie dobrze może być tak, że zmienił się właściciel i jakość usług rzeczywiście wzrosła.

Według Halm, niektóre portale ratingowe zadają sobie wiele trudu, aby uniknąć nieprawdziwych recenzji. Dlatego poszukując noclegu, warto zwrócić uwagę na to, czy i jak dany portal sprawdza opinie przed ich opublikowaniem. „Niemniej jednak, nigdy nie można być pewnym, czy wszystkie recenzje są prawdziwe” – dodaje.

Dlatego radzi, aby:

  • przejrzeć różne platformy i recenzje, aby uzyskać szerszy obraz
  • uświadomić sobie, jaką rolę odgrywają recenzje przy podejmowaniu decyzji dotyczącej hotelu. Czy są one decydującym czynnikiem? Czy też konkretne szczegóły dotyczące udogodnień lub ceny mają ostatecznie większe znaczenie.

Powinno to być uwzględnione podczas filtrowania wyników na platformach oferujących rezerwację hoteli. „Często na pierwszych miejscach znajdują się te hotele, które mają najlepsze opinie” – mówi Halm. Jeśli cena jest dla Was ważniejsza, powinniście odpowiednio zmienić ustawienia filtra.

Pomoc w podejmowaniu decyzji w gąszczu ofert

Oczywiście oferta wydaje się bardziej atrakcyjna, gdy hotel otrzymał od użytkowników 4,7 na 5 gwiazdek lub gdy 91 proc. gości poleca dany obiekt. Przy ogromnej ofercie dostępnej w sieci, jesteśmy wdzięczni za takie podpowiedzi.

Ale prawdą jest też, że hotelarzom zależy przez to na dobrych ocenach, aby dzięki temu stać się bardziej widocznymi dla klientów. Dlatego też niektórzy uciekają się do nieuczciwych środków.

Czarne owce wśród właścicieli obiektów hotelowych próbują piąć się w górę listy za pomocą fikcyjnych recenzji. „Mamy tam po części do czynienia z przestępczością zorganizowaną. Są sprytni” – mówi Georg Ziegler. Jest on odpowiedzialny za wykrywanie oszustw na portalu HolidayCheck i wyjaśnia, jak dostawcy usług online starają się zapobiegać fałszywym recenzjom.

„Użytkownikom bardzo trudno jest rozpoznać fikcyjne opinie. Często są one tak dobrze zrobione, że nawet system zarządzania jakością, taki jak nasz, nie jest w stanie rozpoznać fałszywych recenzji. Są one napisane w taki sposób, że sprawiają wrażenie, że napisał je prawdziwy wczasowicz” – tłumaczy Ziegler.

Na co powinno się zwracać uwagę poszukując hotelu?

Przeglądając recenzje, należy zwrócić szczególną uwagę na to, czy i w jaki sposób zostały one sprawdzone przez portal – radzi pracownik serwisu HolidayCheck. Czy użytkownicy mogą po prostu zostawić komentarz za pomocą kilku kliknięć? Czy też muszą wcześniej podać wiele informacji i potwierdzić swój adres e-mail? Czy recenzja jest sprawdzana przed jej opublikowaniem?

Im więcej wysiłku wkłada portal w kontrolę jakości, tym bardziej jako konsumenci możecie założyć, że recenzje, które tam czytacie, są autentyczne. Jednak użytkownicy praktycznie nie są w stanie sami stwierdzić, czy mają do czynienia z prawdziwą, czy fikcyjną opinią. Oszuści są zbyt przebiegli.

Jak portal HolidayCheck stara się namierzać fałszywe recenzje?

„U nas działa to prawie jak na lotnisku. Po pierwsze, mamy swego rodzaju bramkę bezpieczeństwa – system kontroli – przez który każda recenzja musi przejść, zanim pojawi się na stronie. Polega to na kontroli technicznej: dopracowany system, który był rozwijany przez wiele lat, sprawdza ocenę według 60 parametrów pod kątem ewentualnych anomalii. Mogą to być na przykład pewne sformułowania lub niespójne dane, takie jak na przykład długi odstęp czasu między podróżą a wystawieniem oceny” – wyjaśnia Ziegler.

Jeśli ten system wykryje nieprawidłowości, to do akcji wkracza kontroler jakości i zapoznaje się z wynikami kontroli technicznej. Następnie sprawdza m.in. to, jak hotel był oceniany do tej pory, aby oszacować prawdopodobieństwo autentyczności wystawionej opinii.

„W pojedynczych przypadkach, gdy mamy wątpliwości co do autentyczności, a także wyrywkowo, prosimy wczasowiczów o przedstawienie dowodu na to, że rzeczywiście byli w danym hotelu. Może to być kopia rachunku lub voucher hotelowy. Nie wszyscy są zadowoleni, że muszą coś takiego dostarczyć. Tracimy też trochę recenzji, których nie możemy opublikować jako niezweryfikowanych. Ale wielu stosuje się do prośby, bo oczywiście tłumaczymy, że zależy nam na tym, aby treści zamieszczone w serwisie były wiarygodne” – dodaje pracownik portalu HolidayCheck.

Źródło: www.web.de

Erholungsbeihilfe, czyli dofinansowanie do wypoczynku dla pracowników w Niemczech: alternatywa dla dodatku urlopowego

Jeśli pracownicy w Niemczech nie otrzymują dodatku urlopowego (niem. Urlaubsgeld), mogą ewentualnie ubiegać się o tzw. Erholungsbeihilfe, zastrzyk finansowy z przeznaczeniem na urlop. Zaletą tej alternatywy dla dodatku urlopowego jest to, że pod pewnymi warunkami jest ona nieopodatkowana. Z tego artykułu dowiecie się, na jakich zasadach funkcjonuje Erholungsbeihilfe, jak się o nią ubiegać i jaką dopłatę można otrzymać…

Erholungsbeihilfe: co to jest?

Erholungsbeihilfe (zamiennie używa się także terminu „Erholungsgeld”) to dobrowolny dodatek z tytułu urlopu wypłacany przez pracodawcę. W ten sposób szef może okazać uznanie lub sprawić, że pracownicy będą mogli pozwolić sobie na więcej podczas pobytu wypoczynkowego.

Erholungsbeihilfe może być przeznaczona na opłacone podróże (loty, przejazdy koleją, rejsy, wycieczki zorganizowane), pobyty w hotelach, kuracje, masaże, weekendy wellness, bilety wstępu do parków rozrywki, ogrodów zoologicznych, basenów, term, czy saun, a także wszelkie wydatki służące szeroko rozumianemu wypoczynkowi pracownika.

Erholungsbeihilfe jest zasadniczo świadczeniem jednorazowym. Można się o nie ubiegać tylko raz w roku. Jednak maksymalna i faktycznie wypłacona kwota świadczenia może być podzielona np. między urlop zimowy i letni.

Kto może otrzymać dodatek z tytułu urlopu?

Zasadniczo wszyscy pracownicy w Niemczech mogą otrzymać Erholungsbeihilfe. Zarówno osoby zatrudnione w pełnym wymiarze godzin, jak i na część etatu, pracujący studenci, czy osoby wykonujące pracę na Minijob. Dodatkiem mogą być objęci również małżonkowie i dzieci. Świadczenie może być wypłacone w gotówce, ale pracodawca może także na przykład zarezerwować i opłacić hotel.

Zalety Erholungsbeihilfe:

  • alternatywa dla dodatku urlopowego (niem. Urlaubsgeld) lub jego uzupełnienie
  • narzędzie nagradzania i zatrzymania pracowników w firmie
  • wspieranie wypoczynku pracowników, który pozwoli im zrelaksować się i „naładować akumulatory”
  • korzyści podatkowe

Wysokość dofinansowania do wypoczynku

Pracodawca może wypłacić pracownikowi w ramach świadczenia Erholungsbeihilfe łącznie do 156 euro rocznie. Dodatkowo 104 euro może otrzymać małżonek lub partner, a kolejne 52 euro – każde z jego dzieci. Dla pracownika będącego w związku małżeńskim i posiadającego dwoje dzieci daje to w sumie 364 euro rocznie – i jest to kwota wolna od podatku. Jednakże dofinansowanie do wypoczynku musi być zawsze wypłacane jako dodatek do wynagrodzenia. Niedopuszczalne jest przekształcenie ustalonego w umowie dodatku urlopowego (Urlaubsgeld) w Erholungsbeihilfe.

Aby otrzymana przez pracownika kwota była nieopodatkowana, musi być ona wykorzystana wyłącznie na cele rekreacyjne. Wypłata musi być zatem powiązana czasowo z urlopem i nie może być dokonana wcześniej niż trzy miesiące przed lub po upływie trzech miesięcy od urlopu wypoczynkowego. Z kolei pracownik musi później udokumentować pracodawcy wykorzystanie tych środków na cele rekreacyjne. Osoby, które spędzają urlop w kraju, mogą to zrobić np. za pomocą paragonów z parków rozrywki. W przypadku wczasów za granicą można przedłożyć np. fakturę wystawioną przez organizatora wycieczki lub hotel.

Warunki i cechy charakterystyczne:

  • Erholungsbeihilfe jest przeznaczona na konkretny cel. Musi być wydana w całości, do ostatniego centa, na jakąś formę wypoczynku. Przykład: wraz z partnerem otrzymujecie dodatek w wysokości 260 euro i postanawiacie wybrać się na krótki urlop. Koszty: 200 euro. Pozostałe 60 euro postanawiacie zaoszczędzić… Nie jest to dopuszczalne. Alternatywą jest wcześniejsze zgromadzenie wszystkich rachunków i paragonów, a następnie zwrócenie się do pracodawcy o wypłacenie łącznej kwoty, o ile nie przekracza ona maksymalnej dopuszczalnej wysokości świadczenia.
  • Erholungsbeihilfe ma charakter indywidualny. Pracownik otrzymuje maksymalnie 156 euro, jego partner maksymalnie 104 euro. Razem daje to kwotę 260 euro. Pracodawca nie może jednak wypłacić obojgu po 130 euro lub wypłacić 220 euro swojemu pracownikowi i 40 euro jego partnerowi. Jest to niedozwolone. Natomiast dzieci otrzymują dodatek tylko wtedy, gdy dla celów podatkowych nadal są uznawane za dzieci, tzn. do 18. roku życia lub do 25. roku życia, jeśli nadal się kształcą.
  • Erholungsbeihilfe musi być wykorzystane w określonym czasie. Oznacza to, że wymienione kwoty są maksymalnymi kwotami rocznymi. Nie można ich przekroczyć w danym roku, ale mogą być one niższe. Nie jest więc możliwe gromadzenie dodatkowych środków przeznaczonych na wypoczynek i ich wypłata po kilku latach. Kwota świadczenia może być co najwyżej podzielona między urlop letni i zimowy.
  • Dodatek Erholungsbeihilfe jest przypisany do danej osoby. Pracodawcy nie mogą wypłacić jednemu pracownikowi mniej, aby zwiększyć kwotę świadczenia wypłacaną jego współpracownikowi.

Czy można jednocześnie wypłacić Erholungsbeihilfe i Urlaubsgeld?

Obie płatności – Urlaubsgeld i Erholungsbeihilfe – są dobrowolnymi świadczeniami przyznawanymi przez pracodawcę. Dla celów prawnych i podatkowych są traktowane niezależnie, dlatego mogą być wypłacane jednocześnie. Świadczenia te nie wykluczają się wzajemnie. Mogą być traktowane jako alternatywa lub uzupełnienie drugiego świadczenia.

Jedyna różnica polega na tym, że z dodatkiem urlopowym Urlaubsgeld pracownik może zrobić co chce. Natomiast Erholungsbeihilfe ma służyć wyłącznie wypoczynkowi i musi być przeznaczona na konkretne cele z tym związane. Stąd wynika odmienne podejście urzędu skarbowego do tych świadczeń: od dodatku urlopowego potrącany jest podatek od wynagrodzeń i składki na ubezpieczenie społeczne. Natomiast pracownik otrzymujący Erholungsbeihilfe nie płaci od niej żadnego podatku i świadczenie to nie podlega ubezpieczeniu społecznemu.

Jak opodatkowana jest Erholungsbeihilfe?

Jeśli kwota dofinansowania do wypoczynku jest wypłacana w gotówce, to dla celów podatkowych jest traktowana jako wynagrodzenie. Pracodawca musi zapłacić zryczałtowany podatek w wysokości 25 procent (§ 40 ust. 2 zdanie 1 nr 3 EStG). Nie podlega ona ubezpieczeniu społecznemu. Pracownik nie musi w ogóle płacić podatku i nie ma żadnych potrąceń, o ile udokumentuje poniesione wydatki za pomocą faktur lub pokwitowań.

Jakie są korzyści z Erholungsbeihilfe dla osób pracujących w niepełnym wymiarze godzin?

Erholungsbeihilfe zapewnia korzyści przede wszystkim osobom wykonującym pracę na Minijob. Nie jest ona wliczana do ich pensji. Oznacza to, że takie osoby mogą w danym miesiącu zarobić znacznie więcej niż 520 euro miesięcznie. Mimo to ich wynagrodzenie pozostaje zwolnione ze składek na ubezpieczenie społeczne.

Obniżenie pozapłacowych kosztów pracy: jakie są inne możliwości?

Dla pracodawcy dofinansowanie do wypoczynku jest sposobem na zmniejszenie „niewidocznych pozapłacowych kosztów pracy”. Oprócz tego świadczenia istnieją także inne sposoby, aby pozostawić pracownikowi więcej netto z brutto. Oto zestawienie nieopodatkowanych dodatków:

  • Essenszuschuss (dodatek na posiłki)
  • Fahrtkostenzuschuss (dodatek na przejazdy do i z miejsca pracy)
  • Reisekostenerstattung (zwrot kosztów podróży)
  • Direktversicherung (ubezpieczenie bezpośrednie)
  • Betriebsrente (emerytura zakładowa)
  • koszty opieki nad dziećmi
  • samochód służbowy
  • bony (np. na paliwo)
  • możliwość korzystania z telefonów komórkowych lub komputerów
  • dostęp do internetu
  • świadczenia zdrowotne

Niemiecka turystka uratowana z rąk kolumbijskich rebeliantów otrzymała rachunek od rządu Niemiec: 12 600 euro

Dzisiejszy temat z kategorii „prawo w Niemczech” dotyczy sytuacji, która miała miejsce już jakiś czas temu, bo w roku 2003. Jest on jednak na tyle ciekawy, że postanowiliśmy go opisać, nawet jeśli w tym wypadku bardziej w formie ciekawostki prawniczej. O zdarzeniu pisał swego czasu między innymi spiegel.de.

Niemiecka turystka została uprowadzona przez grupę rebeliantów w Kolumbii podczas zwiedzania stanowiska archeologicznego. Po uwolnieniu jej przez helikopter wyczarterowany przez Republikę Federalną Niemiec, ta ostatnia obciążyła ją kosztami w wysokości ponad 12 600 euro. Sprawa przeszła przez kilka instancji, aż w końcu Federalny Sąd Administracyjny w Lipsku orzekł na korzyść Republiki Federalnej Niemiec i nakazał kobiecie zwrot kosztów.

Sąd podkreślił, że w takich przypadkach zawsze musi być przestrzegana zasada proporcjonalności. W związku z tym sędziowie uwzględnili w swoim wyroku fakt, że turystka udała się do Kolumbii pomimo znanej jej niebezpiecznej sytuacji w kraju oraz ostrzeżenia przed podróżą wydanego przez niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W zależności od okoliczności konkretnej sprawy, zwrot kosztów mógłby jednak również wynosić tylko część kosztów lub nawet zostać całkowicie zniesiony (np. gdyby wtedy nie było ostrzeżenia przed podróżami do Kolumbii).

Federalny Sąd Administracyjny w Lipsku, wyrok z dnia 28 maja 2009 r., sygn. akt: 7 C 13.08.

Niemcy: Czy można odliczyć od podatku koszty zakupu okularów jako koszty uzyskania przychodu?

Niestety, wydatki poniesione na zakup okularów nie mogą być w Niemczech odliczone od podatku jako koszty uzyskania przychodu. W pewnych okolicznościach mogą one jednak zostać zaliczone do tzw. obciążeń nadzwyczajnych (niem. außergewöhnliche Belastungen).

Nawet jeśli nosicie okulary wyłącznie w pracy – nie możecie zaliczyć związanych z tym wydatków do kosztów uzyskania przychodu przy składaniu zeznania podatkowego. Wynika to z faktu, że okulary korygują wadę wzroku. Gdybyście nie mieli wady wzroku, to w ogóle nie musielibyście nosić okularów, jak argumentował Federalny Trybunał Finansowy wydając orzeczenie w tej sprawie w 2005 roku. Okulary są zatem wyrobem medycznym, a nie składnikiem wyposażenia stanowiska pracy.

Ubezpieczenie okularów, które pokrywa koszty w przypadku uszkodzenia, stłuczenia lub utraty okularów, również nie podlega odliczeniu od podatku w ramach kosztów uzyskania przychodu.

Dwie luki prawne umożliwiające odliczenie wydatków związanych z zakupem okularów jako kosztów uzyskania przychodu

Nie ma reguły bez wyjątku: w dwóch przypadkach możecie odliczyć wydatki związane z zakupem okularów jako koszty uzyskania przychodu:

  1. Jeżeli zostanie jednoznacznie udowodnione, że wada wzroku wynika z pracy przy komputerze, to wydatki poniesione na zakup okularów możecie zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu.
  2. Jeśli okulary służą celom ochronnym lub jeśli musicie je nosić ze względu na bezpieczeństwo pracy, wówczas również możliwe jest odliczenie od podatku związanych z tym wydatków. Należy je wykazać jako koszty uzyskania przychodu.

Odliczanie od podatku kosztów wyrobów medycznych jako obciążeń nadzwyczajnych (niem. außergewöhnliche Belastungen)

Koszty zakupu wyrobów medycznych, takich jak proteza czy aparat słuchowy, można jednakże odliczyć od podatku jako tzw. obciążenia nadzwyczajne (niem. außergewöhnliche Belastungen). A czy okulary również zaliczają się do wyrobów medycznych?

Co do zasady odpowiedź brzmi: „Tak!”. Jest jednak pewien haczyk: nadzwyczajnych obciążeń nie można w całości odliczyć od podatku. Tylko te koszty, które przekraczają tzw. granicę obciążenia dostosowanego do możliwości podatnika (niem. zumutbare Belastungsgrenze), mogą być uwzględnione w zeznaniu podatkowym. Urząd skarbowy oblicza ten limit dla każdego podatnika indywidualnie w oparciu o łączną kwotę jego dochodów, stan cywilny i liczbę dzieci.

A dlaczego wydatki poniesione na zakup okularów nie stanowią kosztów uzyskania przychodu?

Już wiele lat temu Federalny Trybunał Finansowy, najwyższa instancja niemieckiego sądownictwa finansowego, powołanego do orzekania w sprawach podatków i ceł, zajmował się sprawą pewnego profesora. Mężczyzna w 1995 roku pracował jako profesor na jednym z uniwersytetów. Zakupił wówczas parę okularów do pracy przy komputerze za 1.461 DM i wykazał te koszty w swojej deklaracji podatkowej – właśnie jako koszty uzyskania przychodu. Jednak urząd skarbowy nie uznał tych wydatków i odmówił odliczenia ich w ramach KUP.

Nie pomogło nawet zaświadczenie od okulisty

Profesor przedłożył zaświadczenie od okulisty. Okulary były zaprojektowane specjalnie do pracy przy komputerze i nie mogły być używane jako zwykłe okulary korekcyjne. A to dlatego, że podczas produkcji dla górnej części okularów wzięto pod uwagę odległość od monitora, a dla dolnej – odległość od klawiatury. Ten argument do pewnego stopnia przekonał sędziów sądu finansowego Badenii-Wirtembergii, właściwego do rozpatrzenia sprawy. Sąd orzekł, że koszty te mogą być przynajmniej w części (mowa o kwocie 244 DM) zaliczone do kosztów uzyskania przychodów w zeznaniu podatkowym. Urząd skarbowy nie zgodził się z tym orzeczeniem i wniósł odwołanie.

Federalny Trybunał Finansowy orzeka: wydatki poniesione na zakup okularów nie stanowią kosztów uzyskania przychodu

Ostateczna decyzja Federalnego Trybunału Finansowego nie okazała się korzystna dla profesora: od momentu wydania orzeczenia przez BFH w 2005 r., wydatki poniesione z związku z zakupem okularów nie mogą być odliczane od podatku jako koszty uzyskania przychodu. Sędziowie uzasadnili tę decyzję faktem, że koszty zostały poniesione przede wszystkim w celu usunięcia „wad ciała” – tj. ogólnej wady wzroku. Są więc one związane z życiem prywatnym i nie ma przy tym znaczenia to, czy korekcja jest potrzebna również do celów zawodowych.

10 najlepszych krajów na emeryturę za granicą

4

Jeśli chcecie spędzić emeryturę w raju, to znajdziecie go tutaj: „Global Retirement Index 2023” opublikował swój coroczny ranking. Przed Wami dziesięć krajów z gwarancją słonecznej pogody i niskimi kosztami życia.

10) Tajlandia

Od dawna wiadomo, że Tajlandia to raj dla europejskich emigrantów. Ale szczególnie opłaca się to emerytom, gdyż dla osób po 50. roku życia obowiązują specjalne warunki dotyczące wiz długoterminowych. W dodatku ceny nieruchomości są tu wyjątkowo atrakcyjne: w Tajlandii dwupokojowe mieszkanie można kupić za mniej niż 30 tys. dolarów.

9) Włochy

Ci, którzy wolą pozostać w Europie, powinni przyjrzeć się bliżej Włochom. Na południu kontynentu nawet zimą utrzymuje się ciepła pogoda – temperatury oscylują wokół 20 stopni. Według „Retirement Index”, we Włoszech znajdziecie też drugi najlepszy system opieki zdrowotnej na świecie. Koszty życia są tu wprawdzie wyższe niż w raju dla emerytów, jakim jest Tajlandia, ale jeśli dysponujecie 2,5 tys. euro miesięcznie, to warto rozważyć przeprowadzkę do Włoch w jesieni życia.

8) Francja

Wielu emerytom z pewnością spodoba się we Francji – pod warunkiem, że nie wybiorą Paryża. Na Lazurowym Wybrzeżu nawet zimą jest ciepło i słonecznie, a już za około 200 tys. euro można tu nabyć mały dom. Znajdziecie tu ponadto bardzo dobry i tani system opieki zdrowotnej – zwykła wizyta u lekarza kosztuje mniej niż 10 euro.

7) Grecja

W Grecji słońce świeci przez 250 dni w roku. Nic więc dziwnego, że zajmuje ona 7. miejsce w rankingu najlepszych krajów na emeryturę. Co więcej, koszty życia są niższe niż w Niemczech. Grecy muszą sobie radzić średnio za mniej niż 20 tys. euro rocznie.

6) Hiszpania

W Hiszpanii emeryci mogą wygodnie żyć za mniej niż 2,5 tys. dolarów miesięcznie. Szczególnie poza większymi miastami koszty życia są niższe niż w Niemczech. Tamtejsze potrawy są prawdziwą gratką dla smakoszy, a trzydaniowy posiłek można zjeść zwykle za mniej niż 20 euro. Hiszpania jest również jednym z najbezpieczniejszych krajów w Europie.

5) Kostaryka

Ci, którzy chcą spędzić swoją emeryturę w tropikach, mogą wybrać Kostarykę. Kraj ten zajmuje 5. miejsce w „Retirement Index”. Za 3 tys. dolarów miesięcznie para emerytów może tam prowadzić dostatnie życie. Ci, którzy mają więcej pieniędzy, mogą niemal żyć w luksusie. Do tego dochodzą piękne plaże i słońce przez cały rok.

4) Ekwador

Niewiele jest krajów, w których koszty życia są tak niskie jak w Ekwadorze. Para emerytów może mieć tutaj wszystko, co potrzebne do życia za 1,8 tys. dolarów miesięcznie. Małe mieszkania na wybrzeżu Pacyfiku można kupić za mniej niż 150 tys. dolarów. Poza plażami można nacieszyć oczy górską scenerią Andów – tak więc każdy znajdzie tu coś dla siebie.

3) Panama

Także Panama cieszy się uznaniem emerytów ze względu na niskie koszty życia – już za 150 tys. dolarów można tu kupić ładne mieszkanie. Na życie potrzeba około tysiąca dolarów miesięcznie – w Niemczech z taką emeryturą uchodzi się za osobę zagrożoną ubóstwem, a w Panamie żyje się w luksusie. Do tego dochodzi jeszcze wiza dla emerytów, którą stosunkowo łatwo zdobyć.

2) Meksyk

Na drugim miejscu w zestawieniu znajduje się Meksyk. Emeryci mogą tu prowadzić spokojne życie za około 800 dolarów miesięcznie, tyle wystarczy. Kraj oferuje również nowoczesny system opieki zdrowotnej, koszty wizyt lekarskich szacuje się na 300-800 dolarów rocznie. Posiadając wizę krótkoterminową, można mieszkać w tym kraju przez cztery lata – wymaga ona jednak corocznej aktualizacji.

1) Portugalia

Najlepszym krajem dla emerytów w 2023 roku jest Portugalia. Dlaczego? Ponieważ spełnia ona wszystkie życzenia: panuje tu idealny klimat, krajobraz zapiera dech w piersiach i jest to jeden z najbezpieczniejszych krajów na świecie. Według Światowej Organizacji Zdrowia tutejszy system opieki zdrowotnej jest na 12. miejscu na świecie. Małżeństwo żyjące w Portugalii może bez problemu wiązać koniec z końcem za 2,5 tys. dolarów miesięcznie.

Na 11. miejscu w zestawieniu znalazła się Kolumbia – kraj ten oferuje nie tylko tropikalny klimat z pięknymi plażami i słońcem przez cały rok. Według „Retirement Index”, Kolumbia może pochwalić się również dobrym systemem opieki zdrowotnej. Za około tysiąc dolarów amerykańskich miesięcznie można też wieść życie na wysokim poziomie w mniejszych miastach Kolumbii, a za 2 tys. dolarów w stolicy – Bogocie.

Źródło: www.24hamburg.de

Podanie o pracę w Niemczech: jeśli jesteście świeżo po ślubie, lepiej nie podawajcie swojego stanu cywilnego

Podania o pracę zawsze stanowią wyzwanie – czy list motywacyjny jest właściwie sformułowany, czy CV dobrze się prezentuje, czy kwalifikacje są odpowiednie dla danego stanowiska? Wątpliwości budzi też kwestia podawania informacji osobistych dotyczących rodziny. Czy należy wspomnieć o dzieciach, czy lepiej nie? Oto co warto mieć na uwadze podczas przygotowywania dokumentów aplikacyjnych w Niemczech.

Curriculum vitae: podawanie informacji o stanie cywilnym i dzieciach jest w Niemczech dobrowolne

W CV jest szereg danych, które trzeba podać, na przykład imię i nazwisko, adres oraz dane kontaktowe. Jednak danych dotyczących stanu cywilnego i tego, czy posiadacie dzieci, nie trzeba podawać w życiorysie. Na zasadzie dobrowolności możecie też wpisać miejsce i datę urodzenia – informuje portal Karrierebibel. Nawet jeśli w ogłoszeniu o pracę pojawia się wprost pytanie o stan cywilny i dzieci, to i tak podanie tych informacji jest dobrowolne – ale jeśli odpowiecie na to pytanie, prawdopodobnie zyskacie dodatkowe punkty.

Podając informację na temat dzieci zwykle wymienia się także ich wiek

Jeśli zdecydujecie się umieścić w CV informację o swoich dzieciach, to zasadniczo powinniście podać również ich wiek. Według portalu Karrierebibel zwykle wygląda to tak:

  • stan cywilny: rozwiedziona/rozwiedziony, 1 dziecko (10 lat)
  • stan cywilny: zamężna/żonaty, 2 dzieci (5 i 8 lat)

Jeśli podacie informację na temat swojego stanu cywilnego i dzieci, to oczywiście pracownicy wydziału kadr mogą mieć uprzedzenia wobec Was. Na przykład, jeśli jesteście w związku małżeńskim i nie macie dzieci, mogą stwierdzić, że istnieje prawdopodobieństwo zajścia w ciążę w niedługim czasie. Z kolei jeśli jesteście na przykład samotnymi rodzicami posiadającymi małe dziecko, może się okazać, że będziecie często nieobecni w pracy z powodu chorób dziecka i konieczności zapewnienia mu opieki. To wszystko są interpretacje, ale zanim skompletujecie swoje dokumenty aplikacyjne, powinniście zastanowić się, jakie wrażenie mogą one wywrzeć na osobach, które będą je przeglądać. Rozważania te nie dotyczą tylko kobiet; również mężczyźni powinni zastanowić się, czy podać informacje na temat stanu cywilnego i dzieci.

Czy zatem podawać informacje na temat stanu cywilnego i dzieci?

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi; wszystko zależy od okoliczności. Jeśli jednak zostaniecie zapytani o to podczas rozmowy kwalifikacyjnej, powinniście powiedzieć prawdę. Po tym jak zostaniecie zatrudnieni i tak wyjdzie na jaw czy macie dzieci czy nie – jeśli skłamiecie w tej sprawie, pracodawca może poczuć się oszukany i zwolnić was już w okresie próbnym.

Oto kiedy warto wspomnieć o dzieciach i stanie cywilnym, a kiedy lepiej pominąć te informacje:

  • Jeśli jesteście w związku małżeńskim, a Wasze dziecko ma ponad 12 lat, powinniście to wpisać do CV. W ten sposób pokażecie, że jesteście wytrzymali i macie ustabilizowaną sytuację życiową.
  • Jesteście singlami i nie macie dzieci? W tej sytuacji również warto wpisać tę informację do CV, ponieważ pracownicy działu kadr uznają wówczas, że jesteście elastyczni.
  • Macie dzieci w wieku poniżej 12 lat lub jesteście świeżo po ślubie? W tym przypadku lepiej pominąć te informacje, skoro ich podawanie jest dobrowolne.

Pisząc CV zastanówcie się jak postąpić. Być może zaimponujecie przyszłemu pracodawcy swoją szczerością i otwartością, jeśli wspomnicie o swoim stanie cywilnym. Jedną z opcji może być także stwierdzenie, że nie planujecie mieć dzieci.

Niemcy: oto co daje członkostwo w związkach zawodowych

Razem jesteśmy silni – tak brzmi hasło przewodnie związków zawodowych. Ale w Niemczech liczba ich członków od lat spada.

Sama tylko Federacja Niemieckich Związków Zawodowych (niem. Deutscher Gewerkschaftsbund, DGB), skupiająca osiem organizacji działających we wszystkich branżach i działach gospodarki, straciła w ciągu dziesięciu lat setki tysięcy członków. Podczas gdy jeszcze w 2012 roku do DGB należało 6,15 mln osób, w 2022 roku ich liczba oscylowała wokół 5,64 mln. Tymczasem przynależność do związków zawodowych może być opłacalna dla pracowników.

Oto najważniejsze pytania i odpowiedzi – od wypłaty ze związku zawodowego za okres strajku (niem. Streikgeld) po doskonalenie zawodowe.

Czym tak właściwie są związki zawodowe?

Związki zawodowe to stowarzyszenia pracowników. „Wolne związki zawodowe są niezależne od pracodawców i państwa” – mówi Malte Lübker z Fundacji im. Hansa Böcklera (niem. Hans-Böckler-Stiftung) w Düsseldorfie, prowadzonej przez największą w Niemczech federację związków zawodowych DGB. Przedstawiciele związków zawodowych prowadzą np. negocjacje płacowe z pracodawcami.

I ma to już swoją tradycję: w Niemczech historia ruchu związkowego sięga połowy XIX wieku. Jeden z pierwszych dużych strajków miał miejsce w 1873 roku.

Dziś prawo do tworzenia związków zawodowych jest zagwarantowane w ustawie zasadniczej (art. 9, ust. 3). Oprócz największej organizacji parasolowej niemieckich związków zawodowych, DGB, istnieje również DBB Beamtenbund und Tarifunion (Deutscher Beamtenbund; DBB; pol. Niemieckie Zrzeszenie Urzędników i Unia Taryfowa) – federacja 39 związków i zrzeszeń zawodowych reprezentujących głównie urzędników niemieckiej służby cywilnej i pracowników administracji publicznej z siedzibą w Berlinie z około 1,3 mln członków, a także Christlicher Gewerkschaftsbund (CGB; pol. Chrześcijańskie Zrzeszenie Związków Zawodowych) – federacja 16 związków licząca około 280 tys. członków. Oprócz tego istnieje wiele mniejszych, niezależnych związków zawodowych – na przykład zrzeszających strażaków lub położne.

Kto może zostać członkiem niemieckiego związku zawodowego?

Zasadniczo członkiem związku zawodowego może zostać każdy pracownik, czy to na Mini- lub Midijob, czy to zatrudniony na część, czy na cały etat. Nawet osoby prowadzące samodzielną działalność gospodarczą mogą w pewnym zakresie do niego przystąpić, podobnie jak studenci. Wiele związków zawodowych ma również nieaktywnych członków, takich jak emeryci. Członkami tych organizacji mogą być ponadto osoby bezrobotne.

Jedyny warunek członkostwa w związkach zawodowych: musi istnieć związek między zawodem a związkiem zawodowym. Oznacza to, że jeśli pracujecie w branży metalowej i elektrycznej, możecie zostać członkiem IG Metall – ale nie związku zawodowego policjantów.

Co pracownicy zyskują dzięki byciu członkiem związku zawodowego?

Pracownicy zrzeszeni w związkach zawodowych mają możliwość podjęcia wspólnych działań na rzecz sprawiedliwego wynagrodzenia, odpowiednich warunków i godzin pracy. Związki mogą organizować akcje protestacyjne – strajki – aby doprowadzić do spełnienia swoich żądań.

Pracownicy, którzy są w związku zawodowym, mogą również uzyskać bezpłatną poradę prawną i reprezentację w konfliktach z pracodawcami. „Aby móc bezpłatnie korzystać z takich porad prawnych lub reprezentacji, trzeba być od jakiegoś czasu – zwykle co najmniej od trzech miesięcy – członkiem związku zawodowego” – wyjaśnia Carolin Fulda z Instytutu Niemieckiej Gospodarki (niem. Institut der deutschen Wirtschaft) w Kolonii. Wiele związków oferuje również szkolenia dla swoich członków.

Jakie są obowiązki wynikające z członkostwa w związku zawodowym?

Jeśli jest się członkiem związku zawodowego, trzeba płacić składkę członkowską. Jej wysokość jest uzależniona od wysokości wynagrodzenia pracownika i wynosi zazwyczaj jeden procent wynagrodzenia brutto – mówi Fulda. Stawka procentowa może być jednak różna w poszczególnych związkach. Emeryci, osoby pobierające zasiłek chorobowy lub bezrobotni również podlegają różnym zasadom w zależności od związku.

Ponadto „członkowie nie mogą zachowywać się w sposób szkodliwy dla związku”, mówi Lübker. Chodzi o sytuację, gdy członek narusza statut – lub pracuje pomimo trwającego strajku. Takie zachowanie może doprowadzić nawet do dochodzenia wewnątrz związku. W konsekwencji członek może otrzymać pisemną naganę lub zostać usunięty ze związku.

Tak na marginesie, związek, który chce przeprowadzić strajk, potrzebuje z reguły zgody 75 procent swoich członków.

Na czym polega wypłata ze związku zawodowego za okres strajku (niem. Streikgeld)?

Pracodawca nie musi wypłacać strajkującym wynagrodzenia za czas trwania strajku. W zamian osoby biorące udział w akcji protestacyjnej otrzymują pieniądze z funduszu strajkowego związku. Wysokość wypłaty ze związku zawodowego za okres strajku zależy od czasu trwania akcji protestacyjnej i wysokości wpłaconej składki. Ale „nie jest to w żadnym wypadku równowartość utraconych zarobków” – tłumaczy Lübker.

Czy członkostwo w związku zawodowym daje szczególną ochronę w pracy?

Nie. „Ale korzyścią dla pracownika może być możliwość uzyskania od związku zawodowego porady i reprezentacji w zakresie prawa pracy i prawa socjalnego w przypadku konfliktów z pracodawcą” – tłumaczy Fulda.

Czy trzeba powiedzieć pracodawcy, że należy się do związku zawodowego?

Zasadniczo nie trzeba informować pracodawcy o przynależności do związku zawodowego. Istnieją nieliczne wyjątki od tej zasady – na przykład, gdy pewne korzyści wynikające z układów zbiorowych dotyczą tylko członków związku lub gdy w danym zakładzie obowiązują równolegle dwa układy zbiorowe.

Niewykorzystane bilety na pociąg lub samolot z powodu strajków? Oto co możecie zrobić jako konsumenci w Niemczech

Pociągi dalekobieżne nie kursowały, wiele lotów zostało odwołanych. Niedawne strajki ostrzegawcze EVG i ver.di spowodowały liczne utrudnienia dla podróżnych w Niemczech. Osoby, które nie mogły skorzystać z usług kolei lub których lot nie odbył się, pozostały z niewykorzystanym biletem. Co można wtedy zrobić?

Odwołane połączenia kolejowe

Jeśli chodzi o Deutsche Bahn, w przypadku ostatnich strajków ostrzegawczych przedsiębiorstwo umożliwiło pasażerom, którzy zarezerwowali bilety na połączenia dalekobieżne w określonym czasie, skorzystanie z nich w sposób elastyczny w ciągu kolejnych kilku dni, czyli przedłużyło termin ich ważności. Spółka Deutsche Bahn zaznaczyła, że w razie chęci skorzystania w kolejnych dniach z przejazdu pociągiem, w którym wymagana jest rezerwacja miejsca, konieczne jest dokonanie jej ponownie.

Jeśli pasażer nie skorzysta z możliwości wykorzystania biletu w innym dniu i chce otrzymać zwrot ceny biletu na pociąg, który został odwołany z powodu strajku, musi w tym celu złożyć odpowiedni wniosek.

W przypadku biletów zakupionych drogą elektroniczną za pośrednictwem konta klienta, można to zrobić za pomocą wniosku online na stronie „bahn.de” lub w aplikacji „DB Navigator”. Deutsche Bahn wyjaśnia procedurę:

W widoku szczegółowym („Detailansicht”) danej podróży należy wybrać zakładkę „Fahrgastrechte” (pol. prawa pasażerów), a następnie kliknąć na przycisk umożliwiający złożenie wniosku o odszkodowanie – „Entschädigung beantragen”, po czym postępować zgodnie z instrukcją. Jeśli – jak ma to miejsce w przypadku większości podróżnych w czasie strajku – nie udało się nawet rozpocząć podróży, wówczas gdy pojawi się pytanie o to co dokładnie się zdarzyło podczas podróży („Was ist auf Ihrer Fahrt passiert?”), należy wybrać odpowiedź „Reise nicht angetreten”.

Kolej zwraca uwagę na fakt, że przycisk umożliwiający złożenie wniosku o odszkodowanie wyświetla się dopiero po upływie okresu ważności – oznacza to, że wniosek można złożyć dopiero od dnia planowanej daty podróży.

A co w przypadku zakupu biletu w DB Reisezentrum (Centrum Podróży DB)? W takiej sytuacji należy zażądać zwrotu ceny biletu na piśmie. W tym celu można samodzielnie wydrukować formularz praw pasażera (Fahrgastrechte-Formular) lub zgłosić się po niego do jednego z centrów podróży. Następnie należy wypełnić go i wysłać pocztą na adres: Servicecenter Fahrgastrechte, 60647 Frankfurt/Main.

Warto wiedzieć, że wniosku nie trzeba składać niezwłocznie, pasażerowie mają bowiem rok na skorzystanie z przysługujących im praw. Tym niemniej, zawsze wskazane jest możliwie szybkie podjęcie działań w tej sprawie.

Odwołane loty

Jeśli z powodu strajku dojdzie do odwołania lotu, podróżni mają wybór. Mogą nalegać na zapewnienie im transportu zastępczego. Mogą też zażądać zwrotu ceny biletu, ale wtedy muszą sami zadbać o to, by dotrzeć do celu.

Dlatego też centrum doradztwa konsumenckiego w Nadrenii Północnej-Westfalii (Verbraucherzentrale Nordrhein-Westfalen) radzi podróżnym, aby przed podjęciem decyzji o odstąpieniu od umowy z daną linią lotniczą i zażądaniu zwrotu pieniędzy, sprawdzili, czy u innych przewoźników są dostępne bilety i ile one kosztują.

Według ekspertów ds. ochrony konsumentów, jeśli pasażer zażąda zwrotu ceny biletu, linia lotnicza musi to zrobić w ciągu siedmiu dni. Ponadto, zwrot pieniędzy w formie vouchera na kolejną podróż jest możliwy tylko za pisemną zgodą klienta.

Źródło: web.de

„Die Tafel” – czym zajmuje się ta organizacja i kto może korzystać z jej pomocy?

„Die Tafel” to nazwa organizacji charytatywnych działających na terenie całych Niemiec. Organizacje te zbierają żywność i rozdają ją potrzebującym. Pierwsza z nich powstała w 1993 roku w Berlinie. Aktualnie w całych Niemczech działa ponad 900 „Tafeln”, z ponad 2.100 sklepami oraz biurami. Prawie połowa z nich to niezależne stowarzyszenia, a kolejna część to projekty sponsorowane przez wiele różnych organizacji non-profit. W „Tafel” zaangażowanych jest około 60.000 wolontariuszy.

Niemiecki „Tafel” regularnie wspiera do 1,5 miliona potrzebujących, z czego 23 procent stanowią dzieci i młodzież, 53 procent dorosłych w wieku produkcyjnym i około 24 procent emerytów.

Skąd „Tafeln” biorą żywność?

Poszczególne oddziały organizacji otrzymują żywność od supermarketów i dyskontów. Ta nie może być już sprzedawana, ale może być spożywana bez wahania. Ponieważ organizacja jest w świetle niemieckiego prawa przedsiębiorstwem spożywym, musi ona spełnić określone wymagania dotyczące higieny. Markety przekazują owoce, warzywa, słodycze, kluski i inne artykuły spożywcze. Również liczne piekarnie dzielą się swoimi wyrobami, których nie były w stanie sprzedać. Zdarza się, że „Tafeln” otrzymują również dania z bufetów, jeśli przykładowo na jakieś imprezie zostanie jedzenie. W przypadku potraw gotowanych obowiązują specjalne przepisy higieniczne, na przykład, że potrawy, które są przekazywane organizacji, nie mogły jeszcze opuścić kuchni. Oprócz tego, przygotowane już psiłki muszą być gotowe do dalszego transportu.

Czy „Tafeln” akceptują również żywność po terminie przydatności do spożycia?

Data przydatności do spożycia widniejąca na opakowaniu produktów spożywczych (niem. Mindesthaltbarkeitsdatum), jest nieco inna, niż data ważności (niem. Vefallsdatum). Data przydatności do spożycia informuje o tym, że zapakowany produkt spożywczy, który jest właściwie przechowywany, zachowuje typowe cechy, takie jak smak, wartość odżywczą, wygląd i konsystencję do co najmniej tej daty. Nawet po upływie tego terminu, towary mogą być sprzedawane, jednak z wyraźnym oznaczeniem tego faktu. Przed wydaniem takiego produktu, każdy musi jednak upewnić się, że towary są w idealnym stanie. Pracownicy pracujący dla organizacji „Tafel” są szkoleni w zakresie prawa żywnościowego i higieny, odpowiednio sprawdzają towary i oznaczają je nowymi terminami przydatności do spożycia. Zazwyczaj jednak w „Tafel” podaje się żywność, która ma wkrótce wygasnąć.

Kto może korzystać z pomocy „Tafel”?

„Tafeln” są skierowane do osób potrzebujących. W Niemczech każdy, kto może przedstawić certyfikat świadczeń socjalnych, takich jak przykładowo Hartz IV, może skorzystać z ich oferty. Również w przypadku przedłużenia decyzji urzędu, należy ją przedłożyć w „Tafel”. Aby skorzystać z pomocy organizacji, należy udać się do najbliższego oddziału i się w nim zarejestrować.

Obecnie organizacja wspiera również uchodźców. Szacuje się, iż oprócz 1,5 mln osób wspieranych przez „Tafel” ze względu na świadczenia socjalne, które otrzymują w Niemczech, dodatkowo z jej pomocy korzysta około 250.000 uchodźców. W związku z tym, bezustannie poszukiwani są wolnotariusze do pomocy.

Czy pomoc „Tafel” jest bezpłatna?

„Tafel” są finansowane wyłącznie z darowizn pieniędzy i żywności. Darowizny żywności pochodzą z supermarketów, dyskontów i dużych piekarni i są przekazywane osobom potrzebującym za niewielką, symboliczną opłatą. Przykładowo za całe zakupy płaci się 2 euro, bez względu na ilość zakupionego towaru. Oznacza to, że produkty te sprzedawane są znacznie poniżej ceny detalicznej.

Odgórne zalecenie brzmi, aby zarządy poszczególnych „Tafel” nie wydawały towarów bezpłatnie. Sami potrzebujący wolą zarabiać na własne utrzymanie, niż przyjmować jałmużnę. „Tablice” kładą na to duży nacisk i same nazywają osoby korzystające z ich pomocy „klientami”.