Planowanie wyjazdu urlopowego – kiedy warto dokonać rezerwacji, aby skorzystać ze zniżek?

Czy warto już teraz planować kolejne wakacje? Może się wydawać, że to za wcześnie, ale niekiedy zaplanowanie urlopu z dużym wyprzedzeniem pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy. Ponadto są jeszcze dostępne oferty wyjazdów na ten rok.

Planowanie urlopu – wczasy zorganizowane

Jeśli już teraz marzycie o letnich wakacjach, warto zacząć zastanawiać się nad tym, dokąd pojechać w kolejnym sezonie urlopowym w 2024 r. – niekiedy można dzięki temu sporo zaoszczędzić.

Oto przegląd propozycji dla wszystkich osób planujących wczasy zorganizowane – zarówno zimą, jak i latem.

W sezonie zimowym

Nazwa jest nieco myląca, ponieważ sezon zimowy u touroperatorów rozpoczyna się zwykle 1 listopada, czyli w środku jesieni, i trwa do 30 kwietnia, a więc do wiosny. Osoby planujące podróże w tym okresie nadal mogą liczyć na zniżki za wczesną rezerwację.

Oto przegląd wybranych ofert:.

  • Alltours: w przypadku rezerwacji do 31 października zniżki sięgają nawet 45 proc.,w zależności od miejsca docelowego. Pod względem stosunku ceny do jakości, należy wskazać atrakcyjne oferty wyjazdów do takich krajów jak Turcja i Egipt, a także Dominikana, Meksyk i Kuba.
  • FTI: osoby udające się do krajów azjatyckich i na Majorkę mogą liczyć na rabat sięgający 40 proc., do Turcji – 35 proc., a na Wyspy Kanaryjskie – 30 proc., jednak rezerwacja musi zostać dokonana najpóźniej do końca października.
  • DER Touristik: do grupy należą między innymi touroperatorzy Dertour i ITS. Można tu znaleźć oferty ze zniżkami za wczesną rezerwację na sezon zimowy, które obowiązują do 31 października.
  • Tui Deutschland: wczasowicze, którzy chcą spędzić zimę w którymś z południowych krajów, mogą zaoszczędzić do 1.000 euro dokonując rezerwacji do końca października – dotyczy to ofert długiego pobytu, na 28 lub więcej nocy, które Tui oferuje w ponad 100 hotelach.
  • Schauinsland Reisen: ci, którzy dokonają rezerwacji do końca października, wciąż mogą uzyskać rabaty w wysokości od 25 do 30 proc. na przykład na wycieczki do Egiptu, czy też zniżkę rzędu 35-40 proc. na wakacje na Karaibach.

60 proc. zniżki, do 1.000 euro oszczędności: taka oferta brzmi bardzo kusząco, ale kryje się za tym również kalkulacja ze strony touroperatorów. Im wcześniej podróżni dokonają rezerwacji, tym bezpieczniejsze jest planowanie miejsc w hotelach i lotów.

Lepiej wcześnie niż późno

Nie tylko touroperatorzy, ale także niezależni obserwatorzy radzą: jeśli chcecie zaoszczędzić pieniądze, powinniście raczej skorzystać ze zniżek za wczesną rezerwację, zamiast liczyć na okazje last minute.

Choć takowe oczywiście zawsze mogą się pojawić, na przykład gdy ktoś odwoła wyjazd w ostatniej chwili, albo wtedy, gdy wycieczki są oferowane po korzystnych cenach, aby pokoje hotelowe nie stały puste.

Elastyczność pozwala sporo zaoszczędzić

Osoby, które elastycznie podchodzą do wyboru miejsca docelowego, kategorii pokoju i miejsca wylotu, mają największe szanse na znalezienie taniej wycieczki last minute.

Niezależnie od tego, czy dokonujecie rezerwacji bardzo wcześnie, czy w ostatniej chwili, nie należy dać się ponieść emocjom, nawet jeśli rabaty rzędu 25, czy nawet 50 proc. na pierwszy rzut oka wydają się bardzo atrakcyjne.

Decydującym czynnikiem jest cena końcowa, a nie cena początkowa, od której naliczany jest rabat – mówi Oliver Buttler, zajmujący się ochroną praw konsumentów. Ważne jest, aby sprawdzić, jak wysokie są ceny w wybranym miejscu w roku, w którym chcemy wyjechać, tj. porównać oferty różnych biur – radzi ekspert z centrum konsumenckiego w Badenii-Wirtembergii.

W sezonie letnim

Zwykle sezon letni obejmuje podróże od 1 maja. A walka o zniżki już trwa. Zazwyczaj ich wysokość zależy od czasu rezerwacji – najwięcej oszczędzają ci, którzy dokonają jej bardzo wcześnie, a im bliżej sezonu, tym niższe są oferowane rabaty.

Czasem touroperatorzy wyznaczają konkretne terminy, a niekiedy decydująca jest ilość dni pozostałych do planowanego wyjazdu, np. 45, 60 lub 90 dni.

Oferty first minute u niektórych touroperatorów

  • Alltours: na lato 2024 r., w zależności od miejsca docelowego, dostępne są zniżki do 50 proc. w przypadku rezerwacji dokonanych do końca bieżącego roku. Po tym terminie rabaty będą co miesiąc obniżane, aż do wiosny.
  • FTI: możliwe są zniżki do 40 proc., a daty ich obowiązywania różnią się w zależności od miejsca docelowego (od końca września do końca lutego).
  • Schauinsland Reisen: na wszystkie kierunki obowiązują zniżki za wczesną rezerwację w przypadku jej dokonania do końca stycznia, ale w niektórych przypadkach można również zaoszczędzić pieniądze, dokonując rezerwacji do końca marca.

W 2023 r. najwięcej rezerwacji wyjazdów urlopowych znów dokonano w styczniu – podobnie jak to miało miejsce przed pandemią koronawirusa – powiedział Stefan Baumert, szef Tui Deutschland. Spodziewa się, że tak samo będzie w 2024 r.

Źródło: www.t-online.de

Niemcy: Lekarz nie ma prawa do odszkodowania, jeśli pacjent nie stawi się na wizytę

Jeśli pacjent nie stawi się na wizytę lekarską lub odwoła ją w ostatniej chwili, lekarz w Niemczech generalnie nie ma prawa do żądania odszkodowania.

W jednym przypadku przed Sądem Rejonowym w Bremie praktyka lekarska zażądała od pacjenta 300 euro za zbyt późne odwołanie wizyty. Sędziowie orzekli jednak, że umówienie wizyty służy jedynie celom organizacyjnym i samo w sobie nie uzasadnia roszczenia o zapłatę ze strony lekarza (sygn. akt: 9 C 0566/11).

Inaczej sytuacja wygląda jednak, gdy istnieje konkretny pisemny plan leczenia, w którym pacjent zgadza się na odszkodowanie za odwołanie wizyty. Ponadto, w niektórych przypadkach może również zostać naliczone odszkodowanie za odwołanie wizyty, jeśli szczególnie skomplikowane leczenie lub operacja została odwołana w ostatniej chwili i na przykład sala operacyjna została zarezerwowana na kilka godzin. Jednak nawet w tym przypadku pacjent musi zostać wyraźnie poinformowany o możliwych kosztach w przypadku odwołania wizyty w ostatniej chwili.

Niemcy: Pacjenci, którzy mimo terminu muszą czekać na przyjęcie przez lekarza, mogą mieć prawo do odszkodowania

Ogólnie rzecz biorąc, lekarze w Niemczech są zobowiązani do zorganizowania swojej praktyki w taki sposób, aby nie dochodziło do długich kolejek przy umówionych wizytach. Jeśli lekarz nie wywiązuje się z tego obowiązku, pacjenci mogą domagać się odszkodowania, jeśli mimo umówionego terminu dochodzi do regularnych opóźnień.

Roszczenie o odszkodowanie jest jednak wyłączone, jeśli długa kolejka powstaje w wyniku leczenia pilnego przypadku. Ponadto pacjent musi udowodnić, że w wyniku opóźnienia powstała szkoda, za którą może się ubiegać o odszkodowanie. Ma to miejsce przykładowo wtedy, gdy pacjent z powodu długiej kolejki przegapił termin biznesowy.

Pacjentce z Gelsenkirchen przyznano 250 euro odszkodowania, ponieważ mimo umówionego terminu dwa razy czekała w poczekalni ponad trzy godziny. Z kolei pewnemu przedsiębiorcy przyznano nawet 5 000 euro, ponieważ z powodu kolejki przegapił ważny termin biznesowy.

Prawo w Niemczech: kto płaci za uszkodzenie samochodu przez ułamaną gałąź?

Kto musi zapłacić, gdy na samochód zaparkowany obok posesji spadnie gałąź – właściciel ogrodu, czy może kierowca? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w orzeczeniu wydanym przez niemiecki sąd.

Podstawowa zasada brzmi: własność zobowiązuje. Istnieją jednak wyjątki, jak pokazuje niedawne orzeczenie sądu. W przedmiotowej sprawie kierowca po powrocie do samochodu stwierdził uszkodzenie pojazdu. Jednak sąd krajowy w mieście Wuppertal położonym w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia orzekł, że w tym przypadku właściciel ogrodu nie ponosi odpowiedzialności za szkodę.

Brak prawa do odszkodowania

Właściciel samochodu zaparkował go na poboczu drogi, obok prywatnej posesji, na której rosło drzewo. Nagle duża gałąź złamała się i spadła na auto. Właściciel samochodu zażądał odszkodowania, a właściciel posesji odmówił zapłaty.

Właściciel posesji argumentował, że nic nie wskazywało na to, że drzewo jest chore lub że gałąź może się złamać. Wprawdzie nie sprawdzał regularnie stanu drzewa, ale też nie widział takiej potrzeby. Sprawa trafiła do sądu, który orzekł, że właściciel drzewa nie musi płacić odszkodowania.

Kierowca nie był w stanie przedstawić żadnego dowodu

Błędem właściciela drzewa było to, że nie sprawdzał go regularnie, co zostało uznane za naruszenie jego obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa ruchu. Niemniej jednak nie można było udowodnić, że szkody można byłoby uniknąć, gdyby przeprowadzano regularne kontrole stanu drzewa.

Sąd uznał, że drzewo było zdrowe i w dobrym stanie, więc prawdopodobnie przeprowadzona kontrola nie wykazałaby, że gałąź może się wkrótce złamać. Powód nie był w stanie przedstawić żadnych wiarygodnych dowodów na to, że można było się spodziewać, że gałąź się złamie.

Sąd orzekł, że użytkownicy dróg muszą zaakceptować pewne zagrożenia wynikające z warunków naturalnych lub sił natury i uznać je za nieuniknione.

Źródło: www.t-online.de

Planowanie wakacji: uwaga na oferty first minute

0

Odpowiednio wczesne zaplanowanie wakacji pozwala sporo zaoszczędzić? Dokonanie rezerwacji już teraz wydaje się być dobrym pomysłem. Jednak eksperci ostrzegają.

Warto przed dokonaniem rezerwacji porównać oferty różnych biur podróży

Touroperatorzy wabią wczasowiczów zniżkami za wczesną rezerwację w przypadku dokonywania jej na długo przed planowaną podróżą. Może to być opłacalne, ale nie należy dać się ponieść emocjom, nawet jeśli rabaty rzędu 25, czy nawet 50 procent na pierwszy rzut oka wydają się bardzo atrakcyjne.

Decydującym czynnikiem jest cena końcowa, a nie cena początkowa, od której naliczany jest rabat – mówi Oliver Buttler, zajmujący się ochroną praw konsumentów. Ważne jest, aby sprawdzić, jak wysokie są ceny w wybranym miejscu w roku, w którym chcemy wyjechać, tj. porównać oferty różnych biur – radzi ekspert z centrum konsumenckiego w Badenii-Wirtembergii.

Do kiedy można zmienić lub anulować rezerwację?

W przypadku dokonywania rezerwacji z dużym wyprzedzeniem warto również zadać sobie pytanie, co w przypadku jakichś niespodziewanych komplikacji, na przykład choroby. Ubezpieczenie kosztów rezygnacji z podróży może w takim przypadku chronić przed wysokimi kosztami anulowania rezerwacji. Należy zawsze dowiedzieć się, czy i do kiedy można zmienić lub anulować rezerwację u danego touroperatora i jakie koszty się z tym wiążą.

Różni organizatorzy turystyki nadal oferują – zwykle za dodatkową opłatą – tzw. elastyczne taryfy (taryfy „Flex”) wprowadzone w trakcie pandemii koronawirusa. Umożliwiają one bezpłatną rezygnację z podróży lub zmianę rezerwacji bez podania przyczyny. Niekiedy jest to możliwe nawet na dwa tygodnie przed wyjazdem.

Źródło: www.t-online.de

Uczciwe wynagrodzenie w Niemczech? Sześć faktów, które mogą przemawiać za wyższą pensją

Na wysokość wynagrodzenia w Niemczech może znacząco wpływać nie tylko wykonywany zawód i branża, ale także na przykład wielkość firmy i miasto, w którym się pracuje.

Większość pracowników ma trudności z wynegocjowaniem uczciwego wynagrodzenia. Informuje o tym portal pracy Stepstone, który przeanalizował ponad 500.000 danych pozyskanych od pracowników w Niemczech na potrzeby raportu płacowego „Gehaltsreport 2023”. Według portalu pracy, można wyróżnić „sześć ważnych czynników”, z których wynika „uczciwe wynagrodzenie”.

1) Wybrany zawód

W wielu przypadkach pasja do wykonywanego zawodu decyduje o poczuciu satysfakcji. Jednak od tego, jaką branżę lub jaki konkretny zawód się wybierze, zależy także wysokość wynagrodzenia. Jeśli wymarzoną pracą jest lekarz – według raportu płacowego najlepiej opłacany obszar zawodowy w Niemczech – wówczas mediana wynagrodzeń – według portalu Stepstone – wynosi „około 93.800 euro”. Ale jeśli ktoś widzi się bardziej w branży hotelarskiej, gastronomicznej lub turystycznej, musi pogodzić się z faktem, że tu mediana wynagrodzeń kształtuje się na poziomie około 35.700 euro.

2) W przypadku niektórych zawodów warto ukończyć studia

Do wykonywania wielu zawodów nie jest wymagane wykształcenie wyższe. Jeśli jednak chodzi o możliwości zarobkowe, niekiedy posiadanie dyplomu może się opłacić. Jak donosi portal Stepstone, pracownicy z wyższym wykształceniem zarabiają „ponad 40 procent więcej” niż pracownicy bez ukończonych studiów.

3) Większe firmy mogą płacić lepiej

Także wielkość firmy może mieć niebagatelny wpływ na dochody. Jeśli pracujecie w małej firmie, Wasze wynagrodzenie „może być niższe o około 15.000 euro rocznie” niż w przedsiębiorstwie zatrudniającym ponad 5.000 pracowników – tak przynajmniej wynika z raportu Stepstone.

4) Im większe doświadczenie zawodowe, tym wyższe wynagrodzenie

Oczywiście doświadczenie zawodowe również odgrywa rolę. Portal Stepstone podaje następujący przykład: jeśli stawia się pierwsze kroki w zawodzie i nie przepracowało się jeszcze trzech lat, można liczyć na pensję w wysokości przykładowo 36.000 euro, „w zależności od zawodu”. Przy nieco większym doświadczeniu (3-5 lat) wynagrodzenie „wzrasta do ponad 40.000 euro”.

5) Zmiana branży może być opłacalna

W indywidualnych przypadkach może to być dobry pomysł: niekiedy zmiana branży może przyczynić się do poprawy warunków płacowych. Jednak to, jak duża jest różnica w wynagrodzeniu, zależy od konkretnego zawodu.

6) Porównanie wynagrodzeń według miasta lub regionu

Na wysokość wynagrodzenia może mieć wpływ także to, w jakim mieście lub regionie pracujecie. Jak informuje portal Stepstone, podczas gdy roczne wynagrodzenie brutto w skali ogólnokrajowej wynosi w Niemczech 43.800 euro, w Hamburgu jest ono „o około dziesięć procent wyższe” i wynosi 48.100 euro. Zasadniczo w dużych miastach można liczyć na wyższe pensje. Najwyższymi zarobkami może pochwalić się Stuttgart – kwota w wysokości 54.100 euro jest wyższa o 23 proc. od mediany wynagrodzeń w Niemczech.

Źródło: www.tz.de

Niemcy: czy mogę zdradzić swoim współpracownikom ile zarabiam?

Gdy w Niemczech poruszany jest temat wynagrodzeń, zwykle pojawia się niepewność: co wolno powiedzieć, a co jest być może nawet zabronione? Poniżej przedstawiamy kilka wskazówek, które pomogą Wam odnaleźć się w takiej sytuacji.

Rozmowy o wynagrodzeniu: oto dlaczego są dozwolone

W naszym codziennym życiu co jakiś czas pojawia się temat wynagrodzeń: czy to w pracy wśród kolegów i koleżanek, czy po prostu podczas popołudniowego spotkania w gronie przyjaciół lub rodziny. W Niemczech rozmowa o zarobkach jest często tematem tabu, więc wielu ludziom wydaje się, że nie wolno poruszać tej kwestii. Rzeczywistość jest jednak inna: otóż można rozmawiać o swoim wynagrodzeniu.

Pracodawcy mają nadzieję na to, że unikając otwartych dyskusji na temat wynagrodzeń, uda im się zachować spokój w firmie. Jednak tworzenie przepisów w tym zakresie, na przykład umieszczanie odpowiedniej klauzuli w umowie o pracę, byłoby nieważne: dochód nie podlega obowiązkowi zachowania tajemnicy. Potwierdza to orzeczenie wydane przez Krajowy Sąd Pracy w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Zgodnie z nim pracownicy w Niemczech zasadniczo mają prawo do tego, aby ich sytuacja nie była gorsza od sytuacji pozostałych współpracowników, jeśli nie ma ku temu podstaw. Zapewnia to § 307 niemieckiego kodeksu cywilnego (BGB). Jeśli pracownicy chcą sprawdzić, czy zasada ta jest przestrzegana, mogą to zrobić tylko poprzez rozmowę ze swoimi współpracownikami. A zatem jeśli macie wrażenie, że zarabiacie mniej niż Wasi koledzy i koleżanki z pracy, warto z nimi porozmawiać. Ponadto wynagrodzenia pracowników nie są objęte tajemnicą przemysłową i handlową, tak więc nie ma tu mowy o łamaniu któregokolwiek z tych zakazów.

Istnieje jednak wyjątek, w którym klauzula zobowiązująca do dyskrecji może być skuteczna – dotyczy to kadry kierowniczej: gdyby wynagrodzenie zostało ujawnione, konkurenci mogliby na tej podstawie wyciągnąć pewne wnioski natury ekonomicznej. W związku z tym klauzule zobowiązujące do zachowania tajemnicy mogą być zgodne z prawem, jeśli ujawnienie tych informacji mogłoby obniżyć konkurencyjność spółki.

Większa przejrzystość wynagrodzeń

W 2017 r. weszła w życie tzw. ustawa o przejrzystości wynagrodzeń (niem. Entgelttransparenzgesetz). Ma ona na celu zapobieganie różnemu wynagradzaniu kobiet i mężczyzn za porównywalną pracę. Na żądanie pracodawcy są teraz zobowiązani do udzielania informacji na temat wewnętrznej struktury płac w firmie. Nie dowiecie się wprawdzie ile zarabia konkretny współpracownik, ale będziecie mogli zorientować się, co wpływa na wysokość wynagrodzenia i jak kształtują się zarobki w Waszej grupie odniesienia.

Jeśli podejrzewacie, że jesteście źle opłacani, powinniście najpierw porozmawiać ze swoimi współpracownikami. Oprócz takiego porównania, pomocne może okazać się wyszukanie w internecie tabel wynagrodzeń dla branży, w której jesteście zatrudnieni. Możecie skorzystać na przykład z porównania wynagrodzeń Federalnego Urzędu Statystycznego. Tutaj wynagrodzenie jest szacowane na podstawie indywidualnych danych. Możecie również przedyskutować tę kwestię w gronie znajomych i w ten sposób dowiedzieć się, czy rzeczywiście zarabiacie zbyt mało na tle innych osób wykonujących ten sam zawód.

Podsumowując, klauzule, które zabraniają Wam ujawniania wysokości Waszego wynagrodzenia są, poza nielicznymi wyjątkami, niezgodne z prawem. Wymiana informacji to jedyny sposób na ustalenie, czy otrzymujecie godziwe wynagrodzenie jak na Wasze stanowisko w firmie, co ma zapewnić niemiecka ustawa o równym traktowaniu (niem. Gleichbehandlungsgesetz). Możecie również otwarcie rozmawiać o swoim wynagrodzeniu z przyjaciółmi, znajomymi i rodziną, o ile nie szkodzi to konkurencyjności firmy, w której jesteście zatrudnieni.

Źródło: www.infranken.de

Niemcy: pięć tematów, których nie powinno się poruszać w rozmowach ze współpracownikami

Dla większości zatrudnionych w Niemczech rozmowa ze współpracownikami podczas przerwy na lunch lub przy ekspresie do kawy jest wpisana w zawodową codzienność. Sprzyja to budowaniu zgranego zespołu i wzmacnia więzi między współpracownikami. Są jednak tematy, których nie powinno się poruszać w biurze. Oto one.

  1. Wynagrodzenie

Wynagrodzenia w firmie mogą się znacznie różnić, nawet w przypadku podobnych stanowisk lub poziomów doświadczenia. Otwarte dyskusje na temat zarobków szybko prowadzą do zazdrości i niezadowolenia, zwłaszcza jeśli niektórzy pracownicy mają poczucie, że są wynagradzani niesprawiedliwie. Może to negatywnie wpłynąć na morale i atmosferę w zespole. Osoby niezadowolone ze swojego obecnego wynagrodzenia powinny raczej zwrócić się bezpośrednio do przełożonego. W miejscu pracy nie powinno się również rozmawiać o prywatnych sprawach finansowych lub długach.

  1. Poufne informacje

Szef powierzył Wam ważne informacje, które powinniście zachować w tajemnicy? Jeśli tak, to w żadnym wypadku nie wolno Wam ich ujawniać. Nawet gdy rozmawiacie ze swoim najlepszym kolegą z pracy, trzymajcie język za zębami.

  1. Plotkowanie

W prawie każdym biurze krążą plotki. Pamiętajcie jednak, aby samemu nie brać w tym udziału. Prowadzi to jedynie do nieporozumień i niepotrzebnych konfliktów. W przypadku sporu lepiej porozmawiać z osobami, których on dotyczy.

  1. Niezadowolenie z pracy

Nawet jeśli czasami może to być kuszące: w biurze nigdy nie powinniście narzekać na swoją pracę. Istnieje zbyt duże ryzyko, że dowie się o tym Wasz szef. Nie ma natomiast nic złego w konstruktywnej krytyce: w osobistej rozmowie z przełożonym możecie przedstawić propozycje ulepszeń. Jeśli na poważnie myślicie o odejściu z firmy, lepiej zachowajcie swoje plany dla siebie i skoncentrujcie się na poszukiwaniu nowej pracy.

  1. Problemy osobiste

Zakład pracy nie jest odpowiednim miejscem do omawiania spraw osobistych, takich jak problemy rodzinne. Jeśli potrzebujecie pomocy lub porady, lepiej porozmawiajcie o tym poza środowiskiem pracy, na przykład z przyjaciółmi lub członkami rodziny.

Źródło: www.merkur.de

Okulary do pracy przy komputerze: kiedy pracodawca w Niemczech musi za nie zapłacić i jakie przepisy obowiązują w odniesieniu do innych środków pracy?

Osoby, które większą część czasu w pracy spędzają przed ekranem monitora, często noszą okulary – a to kosztuje. Zwłaszcza jeśli potrzebują specjalnych okularów do komputera. Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł niedawno, kiedy pracodawca musi pokryć ich koszty i jakie przepisy mają zastosowanie do innych środków pracy.

To, że pracodawca musi zapewnić niezbędne wyposażenie stanowiska pracy, jest sprawą oczywistą i zazwyczaj nie budzi zastrzeżeń. Jednak w przypadku specjalnych okularów do pracy przy komputerze może to być kontrowersyjne. Europejski Trybunał Sprawiedliwości musiał niedawno rozstrzygnąć tę kwestię. Wcześniej Federalny Sąd Pracy (niem. Bundesarbeitsgericht, BAG) uznał rower dostawcy żywności i napojów za narzędzie pracy.

Pracodawca musi zapłacić za okulary do komputera

W ostatnim czasie ETS zajął się bezpieczeństwem i higieną pracy: jeśli u pracownika, który stale pracuje przy komputerze, doszło z tego powodu do pogorszenia wzroku, pracodawca musi zapłacić za okulary do pracy przy monitorze. Tak orzekł w grudniu 2022 r. Europejski Trybunał Sprawiedliwości (sygn. akt: C-392/21).

Kasa chorych odmówiła pokrycia kosztów okularów w wysokości 530 euro. Druga Izba ETS podkreśliła, że art. 9 ust. 3 dyrektywy 90/270/EWG należy interpretować w taki sposób, że użyte w nim pojęcie „specjalne przyrządy optyczne” obejmuje również okulary korekcyjne, które zarówno korygują wadę, jak i zapobiegają zaburzeniom wzroku podczas pracy przy komputerze.

Przy tym dyrektywa nie wymaga, aby okulary były „używane wyłącznie w miejscu pracy lub podczas wykonywania obowiązków zawodowych”. Wreszcie, rozporządzenie „nie nakłada żadnych ograniczeń na korzystanie z tych przyrządów optycznych”. Trybunał Sprawiedliwości podkreślił jednak, że pracodawca nie musi płacić za „zwykłe okulary” do codziennego użytku.

Pracodawca musi zapewnić również wyposażenie stanowiska pracy

Okulary mieszczą się w pojęciu „środków pracy”, który pracodawca musi zapewnić pracownikowi. Termin ten należy interpretować szeroko. To nie tylko maszyny, narzędzia, dokumenty biznesowe i typowa odzież robocza. Narzędzia pracy to także samochód wykorzystywany wyłącznie do celów służbowych, laptopy, telefony służbowe, itp.

Jeśli pracownik otrzymał samochód służbowy, musi go niezwłocznie zwrócić, gdy pracodawca rozwiąże umowę o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia. Jeśli jednak pracownik otrzymał samochód także do użytku prywatnego, co do zasady jest on uprawniony do korzystania z auta do czasu prawnego zakończenia stosunku pracy, tj. do czasu zakończenia postępowania w sprawie o ochronę przed wypowiedzeniem.

Pracownik jest zobowiązany do zwrotu sprzętu roboczego pracodawcy w dowolnym momencie na żądanie pracodawcy, jak również w przypadku rozwiązania stosunku pracy. Jeśli pracownik otrzymuje rzeczy za darmo lub po obniżonej cenie, ma to znaczenie w świetle prawa podatkowego, a uzyskaną w ten sposób korzyść należy traktować jako wynagrodzenie. Wydatki poniesione przez pracownika na sprzęt roboczy są kosztami uzyskania przychodu; podobnie jak koszty eksploatacji i konserwacji.

Dostawcy poruszający się rowerami mają prawo do roweru i telefonu komórkowego

Niedawno Federalny Sąd Pracy (niem. Bundesarbeitsgericht, BAG) musiał rozstrzygnąć sprawę kuriera rowerowego (dostawcy posiłków i napojów), który chciał otrzymać od swojego pracodawcy rower i telefon komórkowy (wyrok z dnia 10 listopada 2021 r., sygn. akt: 5 AZR 334/21). BAG wyjaśnił: dostawcy poruszający się rowerami mają prawo do roweru i telefonu komórkowego. Umowa przewidująca, że rowerzysta musi zapewnić sobie ten sprzęt na własną rękę, jest nieważna.

Podobnie jak wszyscy pracownicy, kurierzy rowerowi mają prawo do tego, aby pracodawca dostarczył im sprzęt niezbędny do wykonywania pracy. Zalicza się do niego sprawny rower i odpowiedni telefon komórkowy z dostępem do internetu. Odstępstwa od tej zasady mogą zostać uzgodnione w umowie. Jeśli są one zapisane w ogólnych warunkach pracy ustalonych przez pracodawcę, są one ważne tylko wtedy, gdy pracownik otrzyma odpowiednią rekompensatę finansową za korzystanie z własnego roweru i telefonu komórkowego.

Pozwana spółka przyznała pracującym dla niej dostawcom bonus na naprawę w wysokości 0,25 euro za każdą przepracowaną godzinę, który można było zrealizować wyłącznie w wyznaczonym przez nią serwisie. Sąd w Erfurcie uznał, że zarówno powyższe rozwiązanie, jak i fakt, że dostawca musiał korzystać z własnego roweru i telefonu komórkowego, stawiają pracownika tej firmy w niekorzystnej sytuacji i w związku z tym umowa o pracę jest nieważna. Kurier może domagać się, aby pracodawca zapewnił mu sprzęt niezbędny do wykonywania uzgodnionych czynności – odpowiedni rower oraz telefon komórkowy, na który zlecenia i adresy dostaw będą przesyłane przez używaną w tym celu aplikację.

Pracodawca musi zapewnić wszystko, czego pracownik potrzebuje do pracy

Jeśli pracownicy potrzebują specjalnych okularów do pracy przy komputerze, pracodawca musi im je zapewnić lub pokryć koszty. To samo dotyczy maszyn, narzędzi, dokumentów biznesowych i typowej odzieży roboczej, samochodów używanych do celów służbowych, laptopów, telefonów służbowych itp. Sądy nie widzą tu większego pola manewru w zakresie wprowadzania wyjątków od tej zasady.

Źródło: www.infranken.de

Niemcy: czy po wystąpieniu z Kościoła całkowicie traci się prawo do pogrzebu kościelnego?

W Niemczech spada zaufanie i zmniejsza się przywiązanie do Kościoła, a co za tym idzie, maleje również liczba jego członków: nigdy wcześniej tak wiele osób nie wystąpiło z Kościoła, jak w ubiegłym roku. W ten sposób oszczędzają na podatku kościelnym. Ale wystąpienie z Kościoła ma też inne konsekwencje – osobiste i społeczne.

W 2022 r. z Kościoła katolickiego w Niemczech wystąpiło ponad pół miliona osób

Tego lata niemiecki automobilklub ADAC miał więcej członków (21,4 mln) niż Kościół katolicki w Niemczech (20,9 mln). Tylko w 2022 r. z Kościoła katolickiego wystąpiło ponad pół miliona osób, natomiast liczba wiernych należących do Kościoła ewangelickiego zmniejszyła się o około 380 tys. do 19,1 mln.

Skandale związane z przypadkami molestowania seksualnego i sposób radzenia sobie z nimi, podatek kościelny, słabnąca wiara to najważniejsze przyczyny tego stanu rzeczy, jak pokazało badanie przeprowadzone jakiś czas temu przez firmę YouGov działającą w branży badań rynku, sondaży i analizy danych.

Ale jakie są konsekwencje odejścia, oprócz tego, że nie trzeba już płacić podatku kościelnego? Wiele osób myśli o tym dopiero po podjęciu tego kroku – co zwykle ma miejsce w urzędzie stanu cywilnego lub urzędzie meldunkowym. Otrzymują list, w którym Kościół wyraża ubolewanie z powodu tej decyzji, ale także wyjaśnia przepisy prawa kościelnego: osoby, które opuściły wspólnotę, nie mogą już przyjmować sakramentów, ani zostać rodzicami chrzestnymi. Ponadto nie ma już możliwości zawarcia ślubu kościelnego, ani prawa do pogrzebu protestanckiego lub katolickiego.

Pogrzeb kościelny: potrzebne indywidualne podejście do danej sytuacji

Zasadniczo jednak doktryna Kościoła głosi: osoby ochrzczone pozostają chrześcijanami; wystąpienie z Kościoła ewangelickiego lub katolickiego tego nie zmieni, nie da się cofnąć czasu i unieważnić chrztu. Często zmarły nie był nawet świadomy konsekwencji swojego wystąpienia, co wiarygodnie opisują jego krewni. A często są zaskoczeni wiadomością, że zmarły nie ma prawa do pogrzebu kościelnego.

W praktyce oznacza to, że potrzebne jest indywidualne podejście do danej sytuacji i rozmowa. W wywiadzie udzielonym redakcji portalu web.de, Thomas Schlichting, ksiądz i dyrektor ordynariatu w archidiecezji Monachium i Freising, podkreśla: „Rzeczywistość często wygląda inaczej, niż można to ująć w kategoriach prawa kanonicznego. Jako duszpasterze jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za pogrzeb, ale także za towarzyszenie krewnym”. Jest to więc kwestia, którą należy poruszyć w indywidualnych rozmowach: jaka była wola zmarłego?

„Jeśli jest jasne, że dana osoba nie chciała katolickiego pogrzebu, nadal istnieją możliwości, aby być tam dla krewnych. Na przykład, na prośbę rodziny przemawiałem również na nabożeństwach pogrzebowych po cywilnemu – ale nie przedstawiałem zmarłego jako osoby głęboko wierzącej, ponieważ nią nie był i nie życzyłby sobie tego” – opisuje. „Jednak dla krewnych może to być pociechą, gdy pastor, którego znają, uczci pamięć zmarłego”, na przykład doceni jego więź z rodziną.

Jak duszpasterze próbują odnaleźć się w różnych sytuacjach

Ponieważ każdy przypadek jest inny, bardzo ważne są rozmowy z rodziną zmarłego. Schlichting przywołuje pewną smutną sytuację: rodzice, którzy byli głęboko wierzący i od zawsze związani z Kościołem, opłakiwali swoją 20-letnią córkę, która zginęła w wypadku. Nie była ona już członkiem Kościoła. „Była to oczywiście straszna sytuacja dla rodziny, a biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, bardzo trudno byłoby powiedzieć, że odmawia się pogrzebu kościelnego”.

Inaczej było w przypadku pewnej uczennicy szkoły, w której uczył sam Schlichting: „Wielokrotnie dawała do zrozumienia swoim kolegom i koleżankom z klasy, że nie chce już być w Kościele” – opisuje Schlichting. Uczniowie zorganizowali na własną rękę niekatolicką ceremonię, ale chcieli, by miejscem uroczystości był kościół: „Udostępniliśmy więc kościół, dzięki czemu uczczenie jej pamięci było bardziej godne w odczuciu uczniów, niż gdyby uroczystość odbyła się na dziedzińcu szkolnym”.

Z jednej strony konsekwencje wynikające z prawa kościelnego, z drugiej chęć okazania człowieczeństwa: duszpasterze starają się temu sprostać. Tak czy inaczej, chcą być otwarci także na tych, którzy wystąpili z Kościoła – tłumaczy Schlichting. W końcu w ramach różnych inicjatyw kościelnych – na przykład opieki duszpasterskiej w szpitalach – nie pyta się, czy ktoś należy do Kościoła, czy nie.

Małżeństwo: a co, jeśli tylko jedno z dwojga nadal należy do Kościoła?

Nie ma jednak żadnego pola manewru, jeśli dwie osoby, które wystąpiły z Kościoła, chcą wziąć ślub kościelny. Sytuacja wygląda inaczej, jeśli jedno z dwojga jest członkiem Kościoła i chce wziąć ślub kościelny. W takim przypadku ksiądz lub diakon musi uzyskać pozwolenie od miejscowego ordynariusza.

Ważnym zadaniem duchownego jest więc mediacja i okazanie zrozumienia obu stronom: „Nie ma sensu czegoś narzucać. Musimy dojść do porozumienia. Ponieważ para musi również w małżeństwie poradzić sobie z sytuacją, że jedno z nich jest osobą wierzącą, a drugie nie” – wyjaśnia Schlichting.

W grę wchodzi liturgia słowa z elementami, w których mogą odnaleźć się także niewierzący: „To zazwyczaj dobre rozwiązanie, ponieważ każdy ma coś, co jest dla niego ważne i co wykracza poza sprawy doczesne.”

Chrzest dziecka możliwy w pewnych okolicznościach

Co również zdarza się nierzadko: rodzice, którzy nie są członkami Kościoła, chcą, aby ich dziecko zostało ochrzczone jako katolik. Według Konferencji Episkopatu Niemiec jest to możliwe, jeśli „istnieje uzasadniona nadzieja, że dziecko zostanie wychowane w religii katolickiej”. Schlichting pomaga w takich przypadkach znaleźć kogoś z rodziny lub parafii, kto mógłby przyjąć rolę rodzica chrzestnego dziecka i towarzyszyć mu w jego religijnej drodze. Nawiasem mówiąc, ci, którzy chcą ponownie wstąpić do jednego z dwóch Kościołów, nie muszą być ponownie ochrzczeni, ponieważ sakrament chrztu nie wygasa.

Dla Kościołów dużym problemem jest fakt, że wiele osób decydując się na wystąpienie z tej wspólnoty, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji tego kroku. Dlatego też naciskają one na lepsze informowanie ludzi. Dotyczy to również podatku kościelnego, który w Niemczech jest bardzo wysoki, przez co budzi wiele kontrowersji. Stawka podatku wynosi dziewięć procent, w Bawarii i Badenii-Wirtembergii osiem procent podatku dochodowego do zapłacenia. Prawie połowa (43 proc.) chrześcijan nadal pozostających we wspólnotach kościelnych twierdzi, że mogłoby to skłonić ich do wystąpienia z Kościoła.

W związku z tym Kościół ewangelicki na swojej stronie internetowej odnosi się również do konsekwencji takiej decyzji. Działalność Kościoła, finansowana z podatku kościelnego, obejmuje „opiekę duszpasterską w trudnych sytuacjach w życiu prywatnym i zawodowym oraz w przypadku nieszczęść, różnorodne oferty edukacyjne dla dzieci, dorosłych i seniorów, pomoc uchodźcom, a także walkę z ubóstwem, wykluczeniem społecznym oraz działalność diakonijną i charytatywną”. Kościół jest „ważnym filarem społeczeństwa”.

Schlichting wspomina również o pomocy humanitarnej i funduszach nadzwyczajnych na wypadek klęsk żywiołowych (przykładem może być pomoc dla Ukrainy, ofiar trzęsienia ziemi w Turcji i ofiar suszy w Afryce), które członkowie finansują z podatku kościelnego. „Nie obawiam się, że Kościół zniknie” – mówi – „ale że zniknie nasza rola jako wiarygodnego partnera do współpracy z państwem”. Nie uważa on na przykład, by monopol państwa w szkołach i przedszkolach był czymś dobrym: „Różnorodność instytucji przyczynia się do różnorodności opinii. Niektórzy ludzie w Kościele również mają z tym problem, ale jest to ważne dla naszego społeczeństwa” – uważa Schlichting.

Źródło: web.de