Niemcy: Czy zabójstwo tunezyjskiego uchodźcy było zbrodnią z rasistowskich pobudek? Federalny Trybunał uchyla wyrok

1

Sprawa wraca na wokandę

Sprawa brutalnego zabójstwa tunezyjskiego uchodźcy w południowo-zachodnich Niemczech zostanie rozpatrzona ponownie. Federalny Trybunał Sprawiedliwości (Bundesgerichtshof, BGH) uchylił wyrok sądu krajowego w Waldshut-Tiengen, uznając, że postępowanie obarczone było poważnymi błędami prawnymi. Oznacza to, że sąd będzie musiał jeszcze raz zbadać, czy doszło do zabójstwa z rasistowskich pobudek oraz czy spełnione zostały przesłanki morderstwa, a nie jedynie zabójstwa w afekcie.

Okoliczności zbrodni: śmierć w ośrodku dla uchodźców

Do zbrodni doszło 23 grudnia 2023 roku, dzień przed Wigilią, w miejscowości Rickenbach w południowej Badenii-Wirtembergii.
38-letni obywatel Tunezji, mieszkający w ośrodku dla uchodźców w Schwarzwaldzie Południowym, został śmiertelnie postrzelony w głowę.

Według ustaleń śledczych, dzień wcześniej doszło do kłótni pomiędzy ofiarą a ówczesnym 58-letnim Niemcem, który przebywał w pobliskim domu wakacyjnym. Krótko po tym zdarzeniu sprawca wkroczył do miejsca zamieszkania ofiary i oddał strzały z broni palnej, zadając śmiertelny cios w lewą skroń.

Zbezczeszczenie zwłok i próba ukrycia śladów

Po dokonaniu zabójstwa sprawca dopuścił się czynów, które wstrząsnęły opinią publiczną. Ciało ofiary zostało rozczłonkowane maczetą na sześć części, następnie owinięte drutem i wrzucone do Renu.
Dopiero kilka miesięcy później nurkowie odnaleźli fragmenty ciała w pobliżu Breisach.

Podczas pierwszego procesu sąd uznał, że rozczłonkowanie zwłok nie stanowiło szczególnie hańbiącego traktowania ciała, lecz – jak stwierdzono w uzasadnieniu – było „chłodnym, technicznym działaniem byłego myśliwego”, mającym na celu pozbycie się zwłok. Ta interpretacja spotkała się z ostrą krytyką.

Wyrok sądu krajowego i fala krytyki

W listopadzie 2024 roku Sąd Krajowy w Waldshut-Tiengen skazał oskarżonego za zabójstwo (Totschlag) na 6 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności.
Sąd nie dopatrzył się znamion morderstwa, nie uznał także rasistowskiego motywu czynu za okoliczność obciążającą.

Wyrok zapadł w ramach ugodowego porozumienia procesowego, zgodnie z którym kara – w przypadku przyznania się do winy – nie miała przekroczyć siedmiu lat więzienia.

Prawicowy ekstremizm sprawcy

W toku śledztwa ujawniono jednak liczne dowody świadczące o skrajnie prawicowych, neonazistowskich poglądach sprawcy. W jego domu znaleziono m.in.:

  • zdjęcia Adolfa Hitlera,
  • symbole nazistowskie i swastyki,
  • literaturę gloryfikującą III Rzeszę,
  • napisy w rodzaju „Dobry Niemiec nie kupuje u Żyda”,
  • określanie własnej posesji jako „niemieckiego obszaru chronionego”,
  • nazwę „Wilczy Szaniec” umieszczoną na budzie psa.

Media informowały również o znalezieniu kilkudziesięciu sztuk broni palnej oraz około 20 tysięcy sztuk amunicji.

Mimo tych ustaleń sąd pierwszej instancji uznał, że ofiara – jako jasnoskóry Tunezyjczyk – nie należała do grupy, wobec której sprawca przejawiał rasistowską wrogość, i dlatego nie można mówić o rasistowskim motywie zabójstwa.

Skarga siostry ofiary i decyzja BGH

Z takim rozstrzygnięciem nie zgodziła się siostra zamordowanego, która wniosła skargę kasacyjną do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości i została dopuszczona jako oskarżycielka posiłkowa.
Jej pełnomocnik argumentował, że rasistowska ideologia sprawcy była kluczowym motywem działania, a jej pominięcie stanowi rażący błąd prawny.

Błędna ocena „podstępności”

BGH przychylił się do zarzutów, wskazując, że sąd krajowy nieprawidłowo wykluczył możliwość uznania czynu za podstępne zabójstwo.
Sąd pierwszej instancji badał bowiem nie ten moment czasowy, który jest decydujący w prawie karnym – skupił się na zdarzeniach sprzed podjęcia zamiaru zabójstwa, zamiast na chwili pierwszego ataku z zamiarem pozbawienia życia, kiedy ofiara mogła być bezbronna i nieświadoma zagrożenia.

Rola rasistowskich pobudek w nowym procesie

Choć BGH uchylił wyrok głównie z powodu błędów w ocenie podstępności, jednoznacznie podkreślił, że sąd w ponownym postępowaniu musi również szczegółowo zbadać kwestię „niskich pobudek”, do których w niemieckim orzecznictwie regularnie zalicza się zabójstwa motywowane rasizmem.

Sędzia przewodniczący zaznaczył, że tego rodzaju motywy naruszają fundamentalne wartości społeczne i konstytucyjne, a ich bagatelizowanie jest niedopuszczalne.

„To sprawa o rasizm”

Po decyzji BGH siostra ofiary wydała oświadczenie, w którym podkreśliła:

„Śmierć mojego brata pokazuje, jak daleko może posunąć się nienawiść i rasizm. To nie była zwykła zbrodnia. Chodzi o rasizm – i to musi zostać jasno nazwane.”

Jej zdaniem ponowne rozpatrzenie sprawy daje szansę na przywrócenie godności ofiary i rzetelną ocenę rzeczywistych motywów sprawcy.

źródło: lto.de; tagesschau.de

Fala podpaleń samochodów w Niemczech. W Berlinie płonie średnio dziewięć aut tygodniowo

1

Setki podpalonych pojazdów w stolicy Niemiec

Berlin zmaga się z utrzymującą się falą podpaleń samochodów. Jak wynika z danych berlińskiej policji, w 2025 roku odnotowano łącznie 442 przypadki podpaleń, w których bezpośrednio podpalono 407 pojazdów. Oznacza to, że średnio każdego tygodnia w stolicy Niemiec celowo podpalanych jest dziewięć samochodów – nie licząc tych, które uległy zniszczeniu wskutek rozprzestrzenienia się ognia.

Choć w porównaniu z rokiem 2024 liczba bezpośrednich podpaleń nieznacznie spadła (wówczas było ich 428), policja podkreśla, że skala zjawiska pozostaje na bardzo wysokim poziomie.

Gdzie ryzyko jest największe?

Najwięcej podpaleń odnotowano w dzielnicach:

  • Neukölln,
  • Marzahn-Hellersdorf,
  • Lichtenberg.

Szczególnie narażone były samochody zaparkowane przy ulicach oraz na firmowych parkingach. Ogień często przenosił się na sąsiednie pojazdy, powodując znaczne straty materialne.

Bilans strat w całym Berlinie

Według policyjnych statystyk za 2025 rok:

  • 407 pojazdów zostało bezpośrednio podpalonych (2024: 428),
  • 231 samochodów uległo zniszczeniu jako tzw. szkody uboczne, gdy ogień przeniósł się z innych aut (2024: 264),
  • 35 przypadków dotyczyło podpaleń o podłożu politycznym, w wyniku których zniszczono łącznie 83 pojazdy (2024: 58 podpaleń i 22 szkody uboczne).

Policja zaznacza, że mimo niewielkiego spadku liczby zdarzeń rok do roku, nie ma mowy o realnej poprawie bezpieczeństwa.

Motywy: od oszustw po ideologię

Przyczyny podpaleń są bardzo zróżnicowane. Wśród najczęściej wskazywanych motywów berlińska policja wymienia:

  • oszustwa ubezpieczeniowe,
  • konflikty osobiste, w tym zazdrość,
  • chęć niszczenia mienia,
  • a także działania o charakterze politycznym.

Szczególną uwagę służb zwracają sprawcy o deklarowanych poglądach skrajnie lewicowych. W ich przypadku policja wskazuje na motywacje takie jak:

  • antyrepresyjność,
  • antyfaszyzm,
  • antymilitaryzm.

Celem ataków bywają zarówno pojazdy firm logistycznych i handlowych, jak i instytucje państwowe.

Głośne przypadki podpaleń

Do najbardziej spektakularnych incydentów w 2025 roku należały:

  • październikowe podpalenie dwóch nieoznakowanych radiowozów policyjnych w rejonie Kaiserdamm,
  • akcja z połowy czerwca, kiedy ponad 100 strażaków gasiło pożary na parkingach firmowych: w Lichtenberg spłonęło 17 pojazdów Telekomu, a w Britz 19 samochodów należących do Amazona.

Polityczni podpalacze wciąż nieuchwytni

Pomimo intensywnych działań operacyjnych ani jeden sprawca podpaleń o podłożu politycznym nie został dotąd zidentyfikowany. Policja przyznaje, że są to osoby działające w sposób wyjątkowo ostrożny i profesjonalny.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku podpaleń niezwiązanych z ideologią. W 2025 roku ustalono 52 podejrzanych o tego typu czyny.

Siedmiu seryjnych sprawców

Wśród zatrzymanych znalazło się siedmiu seryjnych podpalaczy, którzy pojawiali się jako podejrzani w więcej niż jednym postępowaniu karnym. Przykłady:

  • 36-letni mężczyzna, który podpalił tył samochodu marki VW w okolicach Placu Narodów Zjednoczonych we Friedrichshain,
  • 28-latek z Karlshorst, który tej samej nocy podpalił nie tylko samochód kempingowy, lecz także kosze na śmieci, gałęzie i ławkę.

Ataki na pojazdy pomocy społecznej

Na przełomie roku do aresztu tymczasowego trafił 43-letni bezdomny, podejrzany o ataki na autobusy berlińskiej Kältehilfe, organizacji niosącej pomoc osobom bezdomnym zimą. W wyniku tych zdarzeń miejska misja musiała czasowo korzystać z pojazdów zastępczych.

źródło: bild.de

„Supergrypa” uderza w Niemcy. Nowa odmiana wirusa napędza falę zachorowań i zbiera śmiertelne żniwo

1

Szybko rozprzestrzeniająca się odmiana grypy dominuje w sezonie i nie osiągnęła jeszcze szczytu

W Niemczech gwałtownie nasila się fala zachorowań na grypę wywołaną przez nową odmianę wirusa. Odpowiada za nią influenza – subklada K, należąca do grupy H3N2, potocznie określanej jako „supergrypa”. Z danych Instytutu Roberta Kocha (RKI) wynika, że mimo trwającego sezonu świątecznego i spadku liczby innych infekcji dróg oddechowych, grypa nie zwolniła tempa. Przeciwnie – jej znaczenie epidemiologiczne wyraźnie rośnie.

Miliony zakażeń tygodniowo – grypa nie robi przerwy świątecznej

W pierwszym tygodniu kalendarzowym odnotowano w Niemczech około pięciu milionów nowych przypadków ostrych infekcji dróg oddechowych (ARE). Choć liczba ta jest zbliżona do danych z analogicznego okresu ubiegłego roku, struktura zachorowań uległa wyraźnej zmianie. Ponad 40 procent wszystkich zarejestrowanych przypadków ARE przypisywanych jest obecnie wirusom grypy.

Podczas gdy infekcje takie jak przeziębienia czy COVID-19 wykazywały w okresie świąt spadek, grypa – według ekspertów – „nie zna przerwy”. RKI od kilku tygodni informuje o wyraźnym i systematycznym wzroście liczby zakażeń wirusem influenza.

Subklada K budzi niepokój epidemiologów

Szczególne obawy specjalistów budzi nowa subklada K, która według analiz RKI była obecna w dziewięciu z jedenastu przebadanych próbek wirusa grypy. Choć nie powoduje ona z reguły cięższego przebiegu choroby niż inne warianty H3N2, charakteryzuje się większą zdolnością omijania odporności, jaką organizm wytwarza po wcześniejszych infekcjach grypowych.

To właśnie ta cecha sprawia, że wirus rozprzestrzenia się szybciej i skuteczniej, obejmując kolejne grupy wiekowe. Podobne zjawiska obserwowane są także w innych krajach Europy, a w północnych Włoszech mówi się już o kryzysowym obciążeniu systemu ochrony zdrowia.

Pierwsze ofiary śmiertelne – najbardziej zagrożeni seniorzy

Obecna fala zachorowań zbiera już śmiertelne żniwo. W samej tylko Saksonii od początku 2026 roku zmarło sześć osób, u których potwierdzono grypę lub które zmarły w jej przebiegu. Od rozpoczęcia sezonu grypowego we wrześniu 2025 roku liczba ofiar śmiertelnych w tym landzie wzrosła do 22 osób.

W Turyngii zgłoszono dotąd dwa kolejne zgony. Z danych tamtejszych służb sanitarnych wynika, że wszystkie ofiary miały więcej niż 67 lat. Jednocześnie urzędy zdrowia zwracają uwagę, że obecnie zakażenia występują we wszystkich grupach wiekowych, przy czym szczególnie wysoki odsetek infekcji notuje się wśród dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym.

Objawy „supergrypy” – nagły i ciężki przebieg choroby

Choroba wywołana przez subkladą K objawia się typowymi symptomami grypy, jednak ich nagłość i intensywność sprawiają, że wielu pacjentów trafia do łóżka już w ciągu kilku godzin od pierwszych objawów. Chorzy często opisują stan silnego rozbicia, porównywalny do „poczucia bycia pobitym”.

Do najczęstszych objawów należą:

  • gorączka przekraczająca 38,5°C, często z dreszczami,
  • silne uczucie choroby i skrajne wyczerpanie,
  • bóle mięśni i stawów,
  • suchy, uporczywy kaszel,
  • ból gardła, czasem także katar,
  • u dzieci: nudności, wymioty, sporadycznie biegunka.

Ostra faza choroby trwa zazwyczaj około tygodnia, jednak u wielu pacjentów kaszel i przewlekłe zmęczenie utrzymują się przez kolejne tygodnie.

Jak odróżnić grypę od COVID-19 i przeziębienia

Eksperci podkreślają, że objawy „supergrypy” mogą przypominać inne infekcje dróg oddechowych. W przypadku COVID-19 częściej występuje utrata węchu i smaku, co przy grypie zdarza się rzadko. Z kolei przeziębienie rozwija się stopniowo i zwykle wiąże się z łagodniejszymi dolegliwościami oraz niewysoką gorączką. Grypa natomiast zaczyna się nagle i przebiega znacznie ciężej.

System ochrony zdrowia pod presją

Rosnąca liczba ciężkich przypadków powoduje coraz większe obciążenie szpitali. Placówki medyczne, m.in. w Górnych Łużycach, informują o dużej liczbie pacjentów wymagających leczenia stacjonarnego. Podobne sygnały napływają z innych regionów Europy, gdzie służby zdrowia mówią o wyjątkowo silnej fali grypy.

Eksperci apelują: szczepienia nadal mają sens

Specjaliści podkreślają, że mimo wczesnego początku sezonu grypowego szczepienia nadal są wskazane. Jak zaznacza Michael Beier, szef Niemieckiego Związku Lekarzy Rodzinnych, szczepionka nie zawsze zapobiega zakażeniu, ale znacząco zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu choroby i hospitalizacji.

Szczególnie zalecane są one osobom powyżej 60. roku życia, kobietom w ciąży, osobom przewlekle chorym oraz mieszkańcom domów opieki. Eksperci przypominają również o podstawowych środkach ochrony, takich jak higiena rąk, unikanie zatłoczonych miejsc w okresie choroby oraz pozostawanie w izolacji w przypadku wystąpienia objawów.

źródło: fr.de

Niemcy: co szósty wniosek azylowy dotyczy dziecka urodzonego już w kraju

0

W Niemczech wyraźnie spadła liczba nowych wniosków o azyl. W minionym roku złożono 113 236 pierwszych wniosków, czyli o ponad 50 procent mniej niż rok wcześniej. Dane Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) pokazują jednak, że znaczna część tych wniosków nie dotyczy osób, które przekroczyły granicę Niemiec jako uchodźcy.

Tysiące wniosków dla noworodków

17 707 wniosków azylowych złożono w imieniu dzieci urodzonych w 2025 roku już na terytorium Niemiec. Oznacza to, że 15,6 procent wszystkich pierwszych wniosków dotyczy niemowląt. Powodem jest fakt, że ich rodzice wciąż znajdują się w trakcie procedury azylowej lub postępowania o prawo pobytu.

Trend widoczny od lat

Choć liczba nowo narodzonych dzieci objętych wnioskami spadła w porównaniu z poprzednimi latami, zjawisko to utrzymuje się od dawna. W 2020 roku niemowlęta stanowiły nawet 25,8 procent wszystkich wniosków, a w kolejnych latach ich udział systematycznie się zmniejszał, by ponownie wyraźnie wzrosnąć w 2025 roku.

Kraje pochodzenia wnioskodawców

Najwięcej wniosków azylowych w ubiegłym roku złożyli obywatele Afganistanu – 21,1 procent wszystkich aplikacji. Na drugim miejscu znaleźli się Syryjczycy (20,5 procent), a na trzecim osoby pochodzące z Turcji (10,5 procent).

Zmienia się skala, nie struktura

Choć do Niemiec przybywa dziś znacznie mniej osób ubiegających się o azyl, struktura wniosków pokazuje, że system azylowy w coraz większym stopniu obejmuje osoby, które nigdy nie przekroczyły granicy jako migranci, lecz urodziły się już w kraju. To jeden z kluczowych elementów trwającej debaty o przyszłości niemieckiej polityki migracyjnej i azylowej.

źródło: bild.de

Niższy VAT w gastronomii w Niemczech. Czy jedzenie w restauracjach rzeczywiście stanieje?

1

Obniżka podatku już obowiązuje, ale ceny nie muszą spaść

Od stycznia w Niemczech obowiązuje obniżony podatek VAT na posiłki sprzedawane w lokalach gastronomicznych. Stawka została zmniejszona z 19 do 7 procent. Choć zmiana miała przynieść ulgę zarówno branży, jak i klientom, najnowsze dane pokazują, że restauracyjni goście w większości przypadków nie powinni liczyć na wyraźnie tańsze jedzenie.

Jak wynika z aktualnej ankiety, obniżka podatku nie przekłada się automatycznie na niższe ceny w menu — przynajmniej nie w skali całego kraju.

„Wreszcie oddech finansowy” – przykład z Frankonii

Dla części restauratorów niższy VAT oznacza przede wszystkim poprawę płynności finansowej. Michael Urban, dyrektor zarządzający restauracją „Grüner Brauhaus” w bawarskim Fürth, mówi wprost o „odczuwalnej uldze”.

Dzięki oszczędnościom podatkowym lokal może wreszcie zrealizować od dawna odkładane inwestycje. W planach są m.in. zakup nowej zmywarki, nowoczesnego pieca konwekcyjnego oraz wymiana mocno wyeksploatowanych mebli w ogródku piwnym.

Nieliczni obniżają ceny – średnio o 50 centów

W przypadku „Grüner Brauhaus” część korzyści ma jednak trafić również do gości. Urban zapowiada obniżkę cen dań głównych średnio o 50 centów.

– To pierwszy raz od bardzo dawna, kiedy nie musimy podnosić cen – podkreśla. Jednocześnie zaznacza, że nie każdy restaurator może sobie na taki krok pozwolić, zwłaszcza mniejsze lokale o słabszej kondycji finansowej.

Dane Dehoga: ceny spadną tylko w nielicznych lokalach

Te obserwacje potwierdzają wyniki ogólnokrajowego badania przeprowadzonego przez Niemiecki Związek Hoteli i Gastronomii (Dehoga) wśród około 2500 właścicieli lokali.

Z ankiety wynika, że jedynie 12,5 procent restauratorów w Niemczech planuje obniżyć ceny w związku z niższym VAT-em. W Bawarii odsetek ten jest jeszcze niższy i wynosi zaledwie 8,5 procent. Oznacza to, że w mniej niż co dziesiątej restauracji w tym landzie klienci mogą liczyć na niższe posiłki.

Rosnące koszty pożerają oszczędności

Jak wyjaśnia Thomas Geppert, dyrektor krajowy Dehoga w Bawarii, powodem takiego stanu rzeczy jest trudna sytuacja ekonomiczna branży.

Rosnące koszty pracy, energii oraz surowców spożywczych sprawiają, że wielu przedsiębiorców walczy o utrzymanie rentowności. – Na koniec coś musi zostać – podkreśla Geppert. – Jeśli nic nie zostaje, firma staje się niewypłacalna.

Modernizacja ważniejsza niż niższe ceny

Wielu restauratorów przez ostatnie lata odkładało niezbędne inwestycje modernizacyjne. Teraz, dzięki obniżce podatku, chcą nadrobić zaległości. Z badania Dehoga wynika, że około 70 procent bawarskich właścicieli lokali planuje przeznaczyć uzyskane środki właśnie na modernizację.

Obniżanie cen w menu znalazło się dopiero na dziewiątym, ostatnim miejscu listy priorytetów.

Rząd federalny: decyzja należy do przedsiębiorców

Rząd Niemiec, który zdecydował o obniżeniu VAT-u na gastronomię, nie narzuca restauratorom sposobu wykorzystania oszczędności. W ustawie przyjętej przez Bundestag w grudniu jasno wskazano, że celem jest ogólne wsparcie branży.

Zarówno przekazanie korzyści klientom w postaci niższych cen, jak i inwestycje w rozwój lokali są dopuszczalne. Ostateczna decyzja należy do przedsiębiorców.

Różnice między miastem a wsią

Zdaniem Dehoga ewentualne obniżki cen mogą częściej pojawiać się na obszarach wiejskich. Tam jednak środki z niższego VAT-u mogą być w pierwszej kolejności wykorzystywane do ratowania lokalnych restauracji przed zamknięciem.

Na wsi wcześniejsze podwyżki cen – np. tradycyjnych dań jak sznycel czy golonka – znacznie silniej odstraszały klientów niż w miastach, gdzie baza potencjalnych gości jest znacznie szersza.

Monachium: chodzi o uniknięcie kolejnych podwyżek

W dużych miastach, takich jak Monachium, obniżek cen raczej nie należy się spodziewać. Już w grudniu rzecznik stowarzyszenia restauratorów z centrum Monachium, Gregor Lemke, zapowiadał, że celem nie jest obniżanie cen, lecz uniknięcie ich dalszego podnoszenia.

– Chodzi o to, aby nie być zmuszonym do kolejnych podwyżek w celu pokrycia rosnących kosztów personelu i towarów – tłumaczył w rozmowie z Bayerischer Rundfunk.

Presja płacowa nadal rośnie

Nawet restauratorzy w relatywnie stabilnej sytuacji finansowej nie wykluczają, że w przyszłości ceny znów będą musiały wzrosnąć. Michael Urban przyznaje, że kluczowym czynnikiem pozostaje dalszy wzrost płacy minimalnej.

Na początku roku została ona podniesiona do 13,90 euro za godzinę, a w 2027 roku ma wzrosnąć do 14,60 euro. – Najpóźniej wtedy będziemy musieli wszystko przeliczyć od nowa – podkreśla.

źródło: br.de

Śmiertelne mrozy na ulicach Berlina. Niemcy alarmują: bezdomnym grozi śmierć z wychłodzenia

1

Najzimniejsza noc roku w Berlinie

Berlin przygotowuje się na najzimniejszą noc od początku roku. W nocy z niedzieli na poniedziałek temperatury w stolicy Niemiec mogą spaść nawet do minus dwunastu stopni Celsjusza. Dla tysięcy osób bez dachu nad głową oznacza to realne zagrożenie życia.

Według danych Berliner Stadtmission na ulicach Berlina przebywa około 6000 osób bezdomnych. Przy tak niskich temperaturach ryzyko śmierci z wychłodzenia gwałtownie rośnie, szczególnie w przypadku osób śpiących na zewnątrz.

Kältebusse i Wärmebusse ruszają w miasto

W odpowiedzi na ekstremalne warunki pogodowe berlińskie organizacje pomocowe intensyfikują działania. Między godziną 20.00 a 2.00 w nocy po mieście kursują nawet trzy tzw. Kältebusse, czyli autobusy pomocowe Berliner Stadtmission. Ich trasy opierają się w dużej mierze na zgłoszeniach od mieszkańców.

Zespoły wolontariuszy dostarczają osobom bezdomnym ciepłą odzież, jedzenie, gorące napoje oraz inne niezbędne środki. Równolegle w Berlinie działają także dwa tzw. Wärmebusse prowadzone przez Niemiecki Czerwony Krzyż (DRK), których zadaniem jest docieranie do osób szczególnie narażonych na skutki mrozu.

Jak prawidłowo pomóc osobie bezdomnej na mrozie?

Berliner Stadtmission apeluje do mieszkańców o czujność i reagowanie. Jak podkreśla Sünje Hansen, kierowniczka misji dworcowej, kluczowe jest odpowiednie postępowanie w przypadku zauważenia osoby leżącej na ulicy.

W pierwszej kolejności należy spróbować nawiązać kontakt i zapytać, czy dana osoba potrzebuje pomocy. Jeśli nie reaguje, warto sprawdzić, czy jej ciało się porusza — to sygnał, że nadal oddycha. Informacje te Hansen przekazała dziennikowi „Tagesspiegel”.

Najpierw rozmowa, potem telefon

Jeżeli osoba nie reaguje na próby kontaktu, należy niezwłocznie powiadomić straż pożarną lub policję. W innych przypadkach możliwe jest skontaktowanie się bezpośrednio z Kältebusem Berliner Stadtmission.

Na infolinii dokładnie weryfikowane jest, czy interwencja ma sens. Jak podkreślają organizatorzy pomocy, osoba bezdomna musi wyrazić zgodę na przyjęcie wsparcia. Z tego powodu nie zaleca się dzwonienia po autobus pomocowy bez wcześniejszej próby rozmowy z potrzebującym.

Minimalne warunki przetrwania na ulicy

Według Berliner Stadtmission przy obecnych temperaturach osoba przebywająca na ulicy potrzebuje co najmniej dwóch śpiworów. Niezbędne są również mata izolacyjna oraz namiot, które ograniczają bezpośredni kontakt z lodowatym podłożem i zmniejszają ryzyko wychłodzenia organizmu.

Brak odpowiedniego zabezpieczenia w takich warunkach może w bardzo krótkim czasie doprowadzić do poważnych obrażeń lub śmierci.

Dodatkowe miejsca noclegowe i nocna kawiarnia

System berlińskiej pomocy dla osób bezdomnych w ostatnich dniach działa na granicy wydolności. W poprzednich nocach 125 miejsc w noclegowni przy Lehrter Straße było w pełni zajętych.

W odpowiedzi na rosnące potrzeby Berliner Stadtmission uruchomiła nocną kawiarnię przy dworcu Zoologischer Garten. Od piątkowego wieczoru do poniedziałkowego poranka pomieszczenia prowadzone przez wolontariuszy zostały przekształcone w dodatkową tymczasową noclegownię.

100 nowych miejsc i apel o empatię

Jak poinformowała senator ds. socjalnych Berlina Cansel Kiziltepe (SPD), dodatkowe miejsca noclegowe są intensywnie wykorzystywane. Po sobotniej wizycie w nocnej kawiarni przy dworcu Zoo podkreśliła, że dotychczasowe działania przebiegają sprawnie.

Kiziltepe zaznaczyła również, że w rozmowach m.in. z policją, berlińską komunikacją miejską BVG oraz innymi przedstawicielami senatu apelowała o szczególnie wrażliwe podejście do osób bezdomnych. Jej celem było zapobieżenie sytuacjom, w których ktoś musiałby nocą spać na mrozie lub zostałby usunięty z ciepłego miejsca.

— W takich warunkach byłoby to skrajnie niebezpieczne dla życia — podkreśliła senator.

źródło: tagesspiegel.de

Niemcy chcą całkowitego zakazu aplikacji ostrzegających przed fotoradarami

1

Blitzerwarnery pod lupą. Kraje związkowe domagają się zaostrzenia prawa

W Niemczech narasta spór wokół aplikacji i urządzeń ostrzegających kierowców przed kontrolami prędkości. Obecnie ich posiadanie jest dozwolone, jednak korzystanie z nich w trakcie jazdy – zabronione. Kraje związkowe uznają te przepisy za nieskuteczne i domagają się wprowadzenia całkowitego zakazu, obejmującego również sam fakt posiadania takich narzędzi.

Jak wynika ze stanowiska Bundesratu, do którego dotarła „Rheinische Post”, obecne regulacje w praktyce są łatwe do obejścia i zależą w dużej mierze od przypadkowych kontroli drogowych.

Krytyka obecnych przepisów: „system oparty na przypadkowości”

Zdaniem przedstawicieli landów nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której kierowcy mogą legalnie posiadać aplikacje ostrzegające przed fotoradarami, a odpowiedzialność karna pojawia się wyłącznie wtedy, gdy policja przyłapie ich na aktywnym korzystaniu z nich podczas jazdy.

W dokumencie Bundesratu podkreślono, że wiele takich aplikacji jest w sklepach z aplikacjami reklamowanych hasłami sugerującymi unikanie kar. Jako przykład wskazano slogany w rodzaju: „ta aplikacja wielokrotnie uratowała mi prawo jazdy”. Zdaniem krytyków świadczy to o celowym obchodzeniu przepisów i podważa sens obowiązujących regulacji.

Porównanie z innymi krajami Europy

Kraje związkowe wskazują również na praktyki obowiązujące w innych państwach europejskich. We Francji aplikacje ostrzegające przed kontrolami prędkości są całkowicie zakazane, niezależnie od tego, czy są używane w danym momencie, czy jedynie zainstalowane na urządzeniu.

Zdaniem Bundesratu niemieckie prawo powinno zostać dostosowane do standardów obowiązujących w innych krajach Unii Europejskiej, aby realnie zwiększyć bezpieczeństwo na drogach i ograniczyć omijanie kontroli.

Ministerstwo transportu przeciwne całkowitemu zakazowi

Innego zdania jest Federalne Ministerstwo Transportu. Rzeczniczka ministra Patricka Schniedera (CDU) w rozmowie z „Rheinische Post” odrzuciła postulaty landów, wskazując, że kluczowe znaczenie ma nie zaostrzanie przepisów, lecz ich skuteczniejsze egzekwowanie.

Podkreśliła, że już obecnie obowiązujące prawo zabrania „używania lub posiadania w stanie gotowości urządzenia przeznaczonego do wskazywania lub zakłócania działań związanych z kontrolą ruchu drogowego”.

Kary istnieją, ale rzadko są skutecznie egzekwowane

Zgodnie z aktualnymi przepisami kierowca przyłapany na korzystaniu z aplikacji lub urządzenia ostrzegającego przed fotoradarami musi liczyć się z mandatem oraz jednym punktem karnym w rejestrze.

W praktyce jednak – jak zauważają krytycy – wielu kierowców unika konsekwencji, szybko zamykając aplikację podczas kontroli lub przekonując funkcjonariuszy, że funkcja ostrzegania była wyłączona. To sprawia, że sankcje często pozostają jedynie teoretyczne.

Bezpieczeństwo ruchu drogowego w centrum sporu

Ministerstwo transportu podkreśla, że dla poprawy bezpieczeństwa kluczowa jest częstotliwość kontroli i konsekwentne karanie naruszeń, za co odpowiadają kraje związkowe. Landy z kolei uważają, że bez jednoznacznego, pełnego zakazu nie da się skutecznie przeciwdziałać obchodzeniu prawa.

Na razie nie widać szybkiego porozumienia. Spór pokazuje jednak, że temat aplikacji ostrzegających przed fotoradarami w Niemczech pozostaje otwarty i może wkrótce doprowadzić do istotnych zmian w przepisach drogowych.

źródło: spiegel.de

Niemcy: po serii napaści termy ograniczają wstęp dla mężczyzn

1

Zaostrzenie zasad w Havel-Therme w Werder

Władze kompleksu rekreacyjnego Havel-Therme w Werder, w powiecie Potsdam-Mittelmark w Niemczech, zdecydowały się na zdecydowane zaostrzenie zasad wstępu. Celem nowych regulacji jest zwiększenie bezpieczeństwa gości oraz ograniczenie przypadków molestowania i agresji, które w ostatnim czasie coraz częściej miały miejsce na terenie obiektu.

Operator term wprowadził szczegółowe wytyczne określające, kto i na jakich zasadach może korzystać z obiektu. Zmiany dotyczą przede wszystkim dużych grup mężczyzn.

Molestowanie i przemoc powodem decyzji

Bezpośrednim powodem wprowadzenia nowych zasad były liczne incydenty naruszające bezpieczeństwo gości i personelu. Jak przyznał dyrektor zarządzający Havel-Therme, Andreas Schauer, problemy dotyczyły głównie grup mężczyzn, często znajdujących się pod wpływem alkoholu.

Według jego relacji wielokrotnie dochodziło do poważnych naruszeń nietykalności cielesnej, w tym do obmacywania zarówno odwiedzających, jak i pracowników obiektu. Sytuacja eskalowała do tego stopnia, że na parkingu doszło również do ataków z użyciem noża. W związku z tymi zdarzeniami kierownictwo term było zmuszone zatrudnić profesjonalną firmę ochroniarską.

Ograniczenie liczby gości według płci

Jednym z kluczowych elementów nowej polityki bezpieczeństwa jest wprowadzenie limitów dotyczących proporcji płci wśród odwiedzających. Zgodnie z nowymi zasadami liczba osób jednej płci nie może przewyższać liczby drugiej o więcej niż 20 procent.

Po osiągnięciu tego limitu wprowadzany jest tymczasowy zakaz wstępu dla kolejnych osób danej płci — nawet w sytuacji, gdy obiekt formalnie nie jest jeszcze w pełni obłożony. Ma to zapobiegać sytuacjom, w których dominacja jednej grupy prowadzi do napięć i niepożądanych zachowań.

Dyrektor obiektu podkreśla, że jest to świadoma decyzja wynikająca z odpowiedzialności za bezpieczeństwo gości. Jak zaznaczył, celem nie jest stworzenie atmosfery przypominającej zatłoczone kąpieliska letnie, lecz zapewnienie spokojnego i bezpiecznego wypoczynku.

Obowiązkowa rejestracja grup

Nowe regulacje obejmują również zasady dotyczące wejścia grup zorganizowanych. Grupy liczące trzy lub więcej osób — z wyłączeniem rodzin z dziećmi — muszą zgłosić swoją wizytę drogą mailową co najmniej dwa dni wcześniej.

Brak pisemnego potwierdzenia oznacza odmowę wstępu, nawet w przypadku posiadania ważnego biletu zakupionego online. Celem tego rozwiązania jest lepsza kontrola struktury gości oraz zapobieganie potencjalnym eskalacjom konfliktów jeszcze przed ich wystąpieniem.

Działania uzgodnione z policją i władzami

Kierownictwo Havel-Therme zaznacza, że wszystkie wprowadzone środki zostały skonsultowane i uzgodnione z policją oraz właściwymi organami administracyjnymi. Według Andreasa Schauera reakcje na nowe zasady są w większości pozytywne.

Szczególnie wiele kobiet deklaruje, że po wprowadzeniu zmian czują się w obiekcie bezpieczniej i bardziej komfortowo. Również część odwiedzających mężczyzn podchodzi do nowych regulacji ze zrozumieniem. Jeden z gości, 31-letni Sami S., przyznał, że w świetle wcześniejszych incydentów zaostrzenie zasad było uzasadnione.

źródło: bild.de

Policja postrzeliła 38-letniego mężczyznę z nożem podczas interwencji w Hesji

2

Poważna interwencja w Maintal

Podczas policyjnej interwencji w mieście Maintal w kraju związkowym Hesja doszło do użycia broni palnej. Uzbrojony mężczyzna został postrzelony przez funkcjonariuszy i odniósł ciężkie obrażenia. Jak poinformowały we wtorek prokuratura w Hanau oraz Heski Krajowy Urząd Kryminalny (LKA), 38-latek znajdował się prawdopodobnie w stanie poważnego kryzysu psychicznego.

Zgłoszenie dotyczyło zagrożenia dla innych osób

Bezpośrednim powodem policyjnej interwencji była sytuacja zagrożenia. Według wstępnych ustaleń mężczyzna groził innym osobom. Funkcjonariusze zlokalizowali go w dzielnicy Wachenbuchen w Maintal.

Z przekazanych informacji wynika, że 38-latek był uzbrojony. Miał przy sobie nóż oraz dodatkowy przedmiot określony przez służby jako „przedmiot o charakterze pałki”. Informacje te potwierdziły zarówno Heski Krajowy Urząd Kryminalny, jak i prokuratura w Hanau.

Eskalacja interwencji: pies służbowy, paralizator i broń palna

W trakcie interwencji policja sięgnęła po kilka środków przymusu bezpośredniego. W pierwszej kolejności wobec mężczyzny użyto psa służbowego. Gdy to nie przyniosło oczekiwanego efektu, funkcjonariusze zdecydowali się na użycie broni palnej. Równocześnie zastosowano także paralizator.

W wyniku tych działań mężczyzna doznał ciężkich obrażeń.

Samookaleczenie i natychmiastowa pomoc medyczna

Jak przekazali śledczy, 38-latek dodatkowo sam zranił się nożem w okolicę szyi. Funkcjonariusze natychmiast udzielili mu pierwszej pomocy na miejscu zdarzenia. Następnie został on przetransportowany do szpitala, gdzie trafił na oddział intensywnej terapii.

Trwa śledztwo w sprawie użycia broni

Okoliczności użycia broni palnej przez policję są obecnie przedmiotem szczegółowego postępowania wyjaśniającego. Analizowany jest zarówno przebieg interwencji, jak i wszystkie decyzje podejmowane przez funkcjonariuszy.

Śledztwo prowadzi Heski Krajowy Urząd Kryminalny we współpracy z prokuraturą w Hanau. Na obecnym etapie nie podano dodatkowych informacji dotyczących stanu zdrowia mężczyzny ani dalszych konsekwencji prawnych.

źródło: bild.de

Niemcy sparaliżowane przez gołoledź. Seria groźnych wypadków na autostradzie A9 i przeciążone szpitale

0

Nocny chaos pogodowy na A9 w Bawarii

Noc z poniedziałku na wtorek przyniosła w Niemczech poważne problemy na drogach. Na autostradzie A9 w rejonie Bayreuth w Bawarii doszło do serii groźnych wypadków spowodowanych gołoledzią. Według informacji policji odnotowano tam dziewięć kolizji i wypadków, w których uczestniczyło łącznie 38 pojazdów.

Z powodu skrajnie niebezpiecznych warunków autostrada została początkowo całkowicie zamknięta w obu kierunkach. Dopiero w godzinach porannych udało się przywrócić ruch, jednak jedynie po jednym pasie w każdą stronę.

Nawet dwa centymetry lodu na jezdni

Jak poinformował rzecznik policji, warstwa lodu na nawierzchni miejscami osiągała grubość do dwóch centymetrów. Tak ekstremalne warunki znacząco utrudniały działania służb ratunkowych oraz ekip porządkowych.

W niemal wszystkich zdarzeniach uczestniczyły samochody ciężarowe. Według dotychczasowych ustaleń większość osób odniosła jedynie lekkie obrażenia. Najpoważniejszy incydent miał miejsce w rejonie węzła Bayreuth Süd, gdzie doszło do karambolu z udziałem kilku samochodów osobowych i ciężarowych. Sześć osób zostało lekko rannych i przewiezionych do pobliskich szpitali.

Policja zapowiedziała, że przed porannym szczytem komunikacyjnym trasa ma zostać w pełni ponownie otwarta.

Poważny wypadek ciężarówki w rejonie Ingolstadt

Do kolejnego groźnego zdarzenia doszło również na A9 w pobliżu Ingolstadt. Z nieustalonych jeszcze przyczyn ciągnik siodłowy jadący w kierunku Norymbergi zjechał z jezdni pomiędzy węzłami Ingolstadt-Nord i Ingolstadt-Süd.

Kabina pojazdu przebiła barierę rozdzielającą pasy ruchu, a naczepa przewróciła się, blokując lewy oraz środkowy pas jezdni. Kierowca ciężarówki, 69-letni mężczyzna, doznał złamania czaszki i został przewieziony do szpitala.

W kierunku Norymbergi autostrada została całkowicie zamknięta, natomiast w stronę Monachium zablokowany pozostaje lewy pas ruchu. Policja poinformowała, że prace porządkowe potrwają co najmniej do wczesnych godzin porannych.

Szpitale pod presją po serii wypadków

Trudne warunki pogodowe dają się we znaki nie tylko kierowcom. Wiele wypadków, zarówno drogowych, jak i pieszych, doprowadziło do przeciążenia niemieckich szpitali. Gerald Gaß, prezes Niemieckiego Związku Szpitali, w rozmowie z „Rheinische Post” przyznał, że lód i śnieg w ostatnich dniach skrajnie obciążyły oddziały ratunkowe.

Jak zaznaczył, odnotowano wyjątkowo dużą liczbę urazów wśród pieszych, głównie złamań i lżejszych obrażeń, ale także poważnych wypadków komunikacyjnych spowodowanych śliskimi nawierzchniami.

Prognoza pogody: nadal niebezpiecznie

Gołoledź pozostaje jednym z głównych zagrożeń również we wtorek. Niemiecki Instytut Meteorologiczny (DWD) wydał kolejne ostrzeżenia. Szczególnie niebezpiecznie ma być we wschodnich oraz północno-wschodnich regionach Niemiec, gdzie w godzinach porannych spodziewana jest znaczna śliskość dróg. Poprawa warunków ma nastąpić dopiero w drugiej części poranka.

Na zachodzie kraju temperatury stopniowo rosną, jednak śnieg i lód będą topnieć powoli. Miejscowe oblodzenia mogą utrzymywać się jeszcze w rejonie ujścia Łaby, w środkowych pasmach górskich oraz w Allgäu.

Dobra wiadomość dotyczy temperatur: na wschód od Łaby, w Dolnej Bawarii oraz w rejonie Górnego Renu możliwy jest jedynie lekki mróz, od 0 do –5 stopni Celsjusza. W pozostałych częściach kraju ma być już bez przymrozków.

źródło: bild.de