Gwałtowny wzrost liczby gwałtów w Niemczech. Wyraźny udział migrantów w statystykach

4

Najnowsze policyjne statystyki z Niemiec obnażają niepokojący trend. Podczas gdy ogólna liczba przestępstw z użyciem przemocy nieznacznie spadła, liczba gwałtów bije kolejne rekordy. Głos w sprawie zabrali politycy, wskazując na problemy z integracją i zapowiadając drastyczne zaostrzenie kar.

Statystyki: Rekordowa liczba zgłoszeń

Z ankiety przeprowadzonej przez redakcję „Welt am Sonntag” we wszystkich krajach związkowych wyłania się ponury obraz bezpieczeństwa:

  • 13 920 przypadków – tyle gwałtów zarejestrowała policja w 2025 roku.
  • To wzrost o 9% w skali zaledwie dwunastu miesięcy (w 2024 r. odnotowano 12 771 przypadków).
  • Od 2018 roku, kiedy liczba ta wynosiła 8106, mowa o wzroście rzędu 70%.

Dane te pochodzą z Policyjnych Statystyk Kryminalnych (PKS) i dotyczą spraw zamkniętych przez policję. Choć nie określają one liczby zapadłych wyroków, stanowią wiarygodny wskaźnik skali zjawiska. Pełny, ogólnokrajowy raport zostanie opublikowany w najbliższym czasie.

Kontrowersje wokół pochodzenia sprawców

Głos w dyskusji zabrał minister spraw wewnętrznych Hesji, Roman Poseck (CDU). W wywiadzie dla „Welt” zwrócił uwagę na istotny aspekt demograficzny:

„Chociaż większość sprawców ma niemieckie obywatelstwo, prawdą jest, że osoby o podłożu migracyjnym są w statystykach nadreprezentowane” – przyznał Poseck.

Minister wskazał bezpośrednio na przyczyny kulturowe, podkreślając, że wśród imigrantów zdarzają się osoby o „całkowicie błędnym rozumieniu ról”, które negują prawo kobiet do samostanowienia.

Paradoks statystyczny

Co ciekawe, wzrost liczby gwałtów następuje w momencie, gdy ogólna przestępczość z użyciem przemocy (rozboje, pobicia, morderstwa) zanotowała lekki spadek:

  • 2024 rok: 217 277 przypadków
  • 2025 rok: 212 344 przypadki

Oznacza to, że przemoc seksualna staje się coraz większym i specyficznym wyzwaniem dla niemieckich organów ścigania.

Reakcja rządu: Surowsze prawo

Federalna minister sprawiedliwości Stefanie Hubig (SPD) nazwała przemoc seksualną „poważnym problemem Niemiec”. Zapowiedziała ona nowelizację kodeksu karnego, która zakłada:

  • Wyższe kary za gwałty zbiorowe oraz czyny, których skutkiem jest ciąża ofiary.
  • Zaostrzenie sankcji za gwałty z wykorzystaniem środków odurzających.
  • Szybkie przedłożenie projektu ustawy radzie ministrów w celu ukrócenia bezkarności w najbardziej drastycznych przypadkach.

Dla ofiar, których traumy często trwają całe życie, ma to być sygnał, że państwo zaczyna traktować te „potworne przestępstwa” z najwyższą surowością.

źródło: Bild

Niemcy: Upadek wizerunku „wzorowego uchodźcy”. Odcięta głowa żony znaleziona w worku przy A4!

4

To miał być rutynowy poranek dla wolontariuszy sprzątających las w okolicach Olpe (Nadrenia Północna-Westfalia). Sobotnia akcja (11.04.26) zakończyła się jednak traumatycznym odkryciem. Na skarpie w pobliżu autostrady A4 jeden ze zbieraczy śmieci natrafił na worek, w którym znajdowała się odcięta głowa kobiety.

Wszystko wskazuje na to, że jest to czaszka 32-letniej Weghat A. – ofiary brutalnego morderstwa, którego szczegóły od miesięcy wstrząsają Niemcami. Miejsce znaleziska dzieli zaledwie kilka minut jazdy od trasy, na której pół roku temu rozegrał się pierwszy akt tej tragedii.

Szlak śmierci na „Sauerlandlinie”

Śledczy łączą dzisiejsze odkrycie z wydarzeniami z listopada ubiegłego roku. Wówczas na jezdni autostrady A45 (tzw. Sauerlandlinie) kierowca dostrzegł „niepokojące przedmioty”. Policja, która przyjechała na miejsce, zabezpieczyła dwie odcięte kobiece dłonie. Sprawca najprawdopodobniej wyrzucił je z okna pędzącego samochodu.

Analiza odcisków palców szybko wskazała na Weghat A. Erytrejka mieszkała wcześniej w ośrodku dla uchodźców w Bonn wraz ze swoim trzymiesięcznym dzieckiem. Los niemowlęcia również poruszył opinię publiczną – dziecko odnaleziono dzień przed makabrycznym znaleziskiem na autostradzie. Płaczącą dziewczynkę w wózku zauważył mnich z klasztoru Kröffelbach w Hesji. Do ubranka przypięte były kartki z imieniem i datą urodzenia.

Od „wzorowego uchodźcy” do brutalnego mordercy

Głównym podejrzanym w sprawie jest mąż ofiary, 41-letni Asmerom G. Mężczyzna od miesięcy przebywa w areszcie. Historia jego życia w Niemczech to drastyczny przykład upadku wizerunku „wzorowo zintegrowanego uchodźcy”.

  • Rok 2016: Lokalna prasa w Rheinbach wychwala go jako „specjalistę od wszystkiego”. Asmerom G. pracuje jako pomocnik elektryka, deklaruje chęć asymilacji i marzy o niemieckim paszporcie.
  • Rok 2017: Pierwsza rysa na wizerunku. Mężczyzna zostaje skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu za ciężkie uszkodzenie ciała po bójce.
  • Lipiec 2025: Para świętuje narodziny córki. Sielanka trwa jednak krótko.

Śledczy ustalili, że mimo rzekomych prześladowań politycznych, które były powodem jego ucieczki z Erytrei, Asmerom G. bez przeszkód podróżował do ojczyzny, skąd sprowadził Weghat do Niemiec.

Koniec poszukiwań ofiary

Choć tułów kobiety odnaleziono krótko po znalezieniu odciętych dłoni, głowa ofiary pozostawała przedmiotem poszukiwań przez kolejne miesiące. Dzisiejsze odkrycie w lesie pod Olpe zamyka tragiczny etap poszukiwań szczątków 32-latki. Prokuratura posiada teraz komplet dowodów, by ostatecznie rozliczyć sprawcę z tej wyjątkowo brutalnej zbrodni.

Status śledztwa: Asmerom G. usłyszał zarzut zabójstwa i poćwiartowania zwłok. Grozi mu dożywocie.

źródło: Bild

Niemka dostała rachunek na 16 600 euro. Tu w Europie telefon może nabić gigantyczny rachunek!

0

Korzystanie z telefonu i internetu w krajach UE działa zwykle tak jak w Polsce, ale w regionach przygranicznych smartfony często automatycznie łączą się z silniejszym sygnałem z krajów spoza wspólnoty. Może to prowadzić do gigantycznych rachunków – rekordowe opłaty sięgają nawet kilkunastu tysięcy euro. Tak było m.in. w przypadku 75-letniej Christine Büttner z Dolnej Saksonii, która dostała od o2 rachunek na 16 600 euro!

W UE roaming od 2017 roku obowiązuje na zasadach krajowych, więc przypadkowe połączenie z siecią innego kraju UE zwykle nie jest problemem. Inaczej jest poza UE — wtedy internet i rozmowy mogą kosztować bardzo dużo.

Szczególnie trzeba uważać w tych miejscach

  • Grecja (Korfu, Kos, Rodos): Telefony często logują się do sieci w Albanii lub Turcji. W przypadku Turcji minuta rozmowy może kosztować nawet 2,29 €.
  • Chorwacja: Na granicach z Czarnogórą (koszt do 2,49 €/min) oraz Bośnią i Hercegowiną (do 2,29 €/min).
  • Szwajcaria: Nie należy do UE. Szczególną pułapką jest lotnisko w Zurychu oraz region Jeziora Bodeńskiego. Bezpłatny roaming mają tu zazwyczaj tylko klienci Telekomu lub wybranych taryf biznesowych.
  • Małe państwa (Monako, Andora, San Marino, Watykan): Choć leżą wewnątrz UE, nie obowiązują w nich unijne przepisy roamingowe.
  • Francja: Ryzyko połączenia z drogą siecią z Monako lub Andory.

Jak uniknąć wysokich kosztów?

1. Wyłącz automatyczny wybór sieci: W ustawieniach telefonu wybierz operatora ręcznie, by urządzenie nie przełączyło się na sieć spoza UE.

2. Kontroluj SMS-y powitalne: Zawsze czytaj wiadomości typu „Welcome to…”, które informują o cenniku w danym kraju.

3. Rozważ eSIM: W krajach poza UE warto wykupić pakiet danych przez aplikacje takie jak Airalo, Holafly czy Nomad.

4. Wyłącz roaming danych: Jeśli nie masz pewności co do sieci, wyłącz przesył danych w ustawieniach komórkowych.

źródło: Bild

​Ceny paliw w Niemczech nadal spadają: Paliwo o 12:00 nieco tańsze niż wczoraj

3

Kierowcy w Niemczech mogą odetchnąć z ulgą – trend spadkowy cen na stacjach benzynowych utrzymuje się. Benzyna Super kosztuje obecnie około 2,22 euro za litr, Super E10 – 2,17 euro, a olej napędowy – 2,38 euro.

Oznacza to, że ceny są nieco niższe niż w czwartek o tej samej porze. 9 kwietnia po godz. 12:00 wynosiły one jeszcze około 2,23 euro za benzynę Super, 2,17 euro za E10 i 2,40 euro za olej napędowy.

Najlepszy czas na tankowanie w Niemczech 

Analizy rynkowe potwierdzają, że ceny paliw wahają się w ciągu doby. Choć tradycyjnie najtaniej jest wieczorem (między 18:00 a 22:00), to obecne spadki sprawiają, że nawet ceny w południe są akceptowalne i niższe od porannych szczytów.

Spadki cen na stacjach są efektem niższych cen ropy naftowej na rynkach światowych oraz stabilizacji kursu euro wobec dolara.

Różnice regionalne

Ceny mogą się znacznie różnić w zależności od landu oraz konkretnej sieci stacji paliw, dlatego zaleca się korzystanie z aplikacji do porównywania cen przed wizytą na stacji.

Jeśli planujesz tankowanie, warto monitorować ceny na bieżąco, gdyż obecny trend jest sprzyjający, a różnice między porankiem a południem mogą wynosić nawet kilka centów na litrze.

Źródło: Bild

Koniec bezpłatnego ubezpieczenia dla małżonków w Niemczech! Koalicja planuje wprowadzić wyjątki

3

Rządowe plany zniesienia bezpłatnego ubezpieczenia zdrowotnego dla niepracujących małżonków wywołały w Niemczech falę oburzenia. W odpowiedzi SPD i CDU/CSU rozważają wprowadzenie istotnych wyjątków, szczególnie dla rodziców oraz osób opiekujących się bliskimi.

Presja społeczna przynosi skutki

Po protestach związków zawodowych i ubezpieczonych, koalicja rządowa wycofuje się z pomysłu całkowitego zniesienia bezskładkowego współubezpieczenia. Według magazynu „Der Spiegel”, politycy dyskutują nad utrzymaniem ochrony dla osób sprawujących opiekę domową.

„Kwestia ta dotyka wielu obywateli” – przyznaje Dirk Wiese (SPD). Podkreśla on, że w wielu regionach brak miejsc w żłobkach lub konieczność opieki nad chorym członkiem rodziny uniemożliwia podjęcie pracy zarobkowej. „Nie możemy tego ignorować” – dodaje.

Miliardy dla systemu vs. portfele obywateli

Eksperci proponowali, by darmowa ochrona przysługiwała tylko rodzicom dzieci do 6. roku życia. Pozostali musieliby płacić składkę w wysokości ok. 240 euro miesięcznie, co zasiliłoby system kwotą 3,5 mld euro rocznie.

Minister zdrowia Nina Warken (CDU) uspokaja jednak na łamach „FAZ”: propozycje ekspertów nie zostaną wdrożone w całości, a reforma nie może nadmiernie obciążać obywateli. Obecnie problem dotyczy nawet 3 milionów małżonków w Niemczech.

źródło: Der Spiegel

Kanclerz Friedrich Merz odrzuca ultimatum Trumpa i zapowiada dialog z Teheranem

0

Po fali pytań o milczenie niemieckiego rządu w obliczu eskalacji na Bliskim Wschodzie, kanclerz Friedrich Merz (CDU) wydał w czwartek oświadczenie. Merz wyraźnie odrzucił żądania Donalda Trumpa, o których poinformował kraje NATO sekretarz generalny Mark Rutte. Według doniesień „Spiegla”, prezydent USA oczekiwał od Europejczyków natychmiastowych deklaracji dotyczących wysłania sił zbrojnych w region konfliktu.

Nie będzie żadnych decyzji ze strony Niemiec

„W najbliższych dniach nie należy oczekiwać żadnych decyzji z naszej strony” – uciął Merz. Kanclerz wyjaśnił, że podczas rozmowy telefonicznej z Trumpem postawił jasne warunki ewentualnego wsparcia ze strony Bundeswehry: musi ono nastąpić dopiero po zawarciu pokoju, posiadać mandat ONZ oraz zgodę Bundestagu.

Mimo ostrożności, Merz z umiarkowanym optymizmem patrzy na zaplanowane na sobotę negocjacje USA-Iran w Islamabadzie, nazywając je „oknem na rozwiązanie dyplomatyczne”. Jednocześnie skrytykował Izrael, ostrzegając, że surowość działań w Libanie może doprowadzić do fiaska procesu pokojowego. W tej sprawie interweniował już minister spraw zagranicznych Johann Wadephul (CDU).

Kanclerz Niemiec krytycznie o wypowiedziach Trumpa

Kanclerz odniósł się również do agresywnej retoryki Trumpa na platformie Truth Social, gdzie prezydent groził Iranowi „zagładą cywilizacji”. Merz zdystansował się od tych słów, uznając je jedynie za „część strategii retorycznej”. Zapowiedział jednocześnie, że po długiej przerwie Niemcy wznowią bezpośrednie rozmowy z Teheranem, działając w porozumieniu z zachodnimi partnerami.

źródło: Der Spiegel

Rekordowy przemyt w Hamburgu: 1,6 tony kokainy o wartości 30 mln euro ukryte w bananach!

0

Wielki sukces służb w hamburskim porcie! Śledczy zabezpieczyli transport 1,6 tony kokainy o czarnorynkowej wartości około 30 milionów euro. Narkotyki były ukryte w dostawie owoców z Ameryki Południowej.

Narkotyki wykryto w kilku kontenerach morskich dzięki precyzyjnym informacjom z Centrum Bezpieczeństwa Portowego w Hamburgu (HSZ). Ładunek przybył do Niemiec z Ekwadoru.

Nieprawidłowości w jednym z kontenerów

„W jednym z kontenerów zauważono nieprawidłowości wskazujące na nielegalny ładunek” – poinformowały służby celne. Podczas szczegółowej kontroli śledczy znaleźli łącznie 1600 paczek z kokainą, które upchnięto w kartonach między bananami. Choć do przejęcia towaru doszło już w połowie marca, ze względu na dobro śledztwa władze upubliczniły tę informację dopiero w miniony piątek.
Służby: „To poważny cios”

Dr Tino Igelmann, szef Urzędu Śledczego Służby Celnej, nie kryje zadowolenia:

„Śledczy ze wspólnej grupy dochodzeniowej, złożonej z przedstawicieli celników i policji, zadali poważny cios międzynarodowej przestępczości narkotykowej”.

Igelmann podkreślił również, że kluczowy wkład w sukces operacji miało nowe centrum bezpieczeństwa, które służy jako nowoczesne narzędzie do monitorowania ruchu portowego.

Nowoczesna koordynacja służb

Sukces operacji potwierdza skuteczność Centrum Bezpieczeństwa Portowego (HSZ), które rozpoczęło działalność w maju 2024 roku. To unikalna jednostka, w której pod jednym dachem współpracują:

  • Policja w Hamburgu (LKA oraz Policja Wodna),
  • Służby celne,
  • Zarząd Portu w Hamburgu (HPA).

HSZ pełni funkcję mózgu operacyjnego – gromadzi dane wywiadowcze, sporządza raporty sytuacyjne i wspiera krajowe oraz międzynarodowe jednostki śledcze. Dzięki tak ścisłej współpracy możliwe jest wykrywanie przemytu na znacznie wcześniejszym etapie niż dotychczas.

Hamburg na celowniku karteli

Port w Hamburgu, obok Rotterdamu i Antwerpii, pozostaje jedną z głównych bram, przez które latynoamerykańska kokaina próbuje trafić na rynek europejski. Eksperci zauważają niepokojący trend: w związku z drastycznym zaostrzeniem kontroli w portach Holandii i Belgii, kartele narkotykowe coraz częściej próbują wykorzystywać Hamburg jako alternatywną drogę przerzutu. Ostatnie przejęcie 1,6 tony narkotyków pokazuje jednak, że niemieckie służby skutecznie uszczelniają granice portu.

źródło: bild.de

Niemcy: Prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko chrześcijańskiemu youtuberowi za krytykę islamu

2

Prokuratura w Hamburgu wszczęła postępowanie karne przeciwko youtuberowi z powodu filmu o chrześcijańskim i krytycznym wobec islamu przesłaniu. Jak informuje agencja prasowa Idea, postępowanie toczy się już od lutego 2025 roku. Sprawa stała się jednak publicznie znana dopiero w środę za sprawą publikacji agencji Idea.

Chodzi o youtubera „Niko”, który wspólnie z innym chrześcijaninem prowadzi kanał „Eternal Life”. 42-latkowi zarzuca się naruszenie zakazu „znieważania wyznań, wspólnot religijnych i stowarzyszeń światopoglądowych” zgodnie z paragrafem 166 niemieckiego kodeksu karnego.

„Dlatego przyszedł Jezus”

Według relacji agencji Idea postępowanie dotyczy filmu z 2024 roku. Niko komentował w nim między innymi nagrania demonstrantów świętujących masakrę izraelskich cywilów dokonaną przez organizację terrorystyczną Hamas 7 października 2023 roku, mówiąc sarkastycznie: „Mamy rok 2024, a antysemityzm jest w Niemczech znowu oficjalnie dozwolony”.

Ponadto, odnosząc się do ujęcia z islamistycznej demonstracji w Niemczech, powiedział: „Ta demonstracja i ta religia pokazują nam coś głębokiego. Są zwierciadłem nas, ludzi. Bo każdy człowiek nosi w sobie nienawiść i pożądanie. Każdy człowiek chce władzy i bogactwa, dlatego Jezus Chrystus przyszedł, aby umrzeć i zmartwychwstać, przez co daje nam swego ducha. […] Dopiero przez tego ducha możemy okazywać bliźniemu prawdziwą miłość, prawdziwy pokój, życzliwość i prawdziwą dobroć”.

Współtwórca kanału, Tino, powiedział w tym filmie między innymi: „Islam i przesłanie, które za nim stoi, przynosi jedynie nienawiść, władzę i mord. Ta religia nie jest pokojem, ani radością, ani życiem. Walczą o martwe przesłanie i o martwego Boga. Chcą ustanowić ziemskie królestwo na tym świecie”.

Adwokat domaga się umorzenia postępowania

Naczelna Prokuratura w Hamburgu potwierdziła w rozmowie z agencją Idea prowadzenie postępowania przygotowawczego, ale nie chciała podać dalszych szczegółów. Adwokat Niko zażądał w swoim stanowisku skierowanym do śledczych umorzenia sprawy. Z całokształtu filmu, a także kanału YouTube i jego treści, ma jasno wynikać, że Niko „nie chodzi ani o podżeganie, ani o poniżanie, lecz o obronę i propagowanie swojej chrześcijańskiej wiary”.

Problem islamskiego antysemityzmu, którym zajmuje się film, jest ponadto publicznie poruszany także przez przedstawicieli władz, między innymi przez prezydent policji w Berlinie oraz Federalną Centralę Kształcenia Politycznego. Odpowiedzialność karna na podstawie paragrafu 166 kodeksu karnego wymaga ponadto, by dana wypowiedź była obiektywnie zdolna do zakłócenia pokoju publicznego. Zdaniem obrony w oczywisty sposób nie dotyczy to tego filmu.

„Wyjątkowo długie postępowanie”

Chrześcijańskie Stowarzyszenie Policji (CPV), którego członkiem jest Niko jako pracownik służby policyjnej, skrytykowało na prośbę agencji Idea działania prokuratury. Jego przewodniczący federalny, emerytowany pierwszy główny komisarz kryminalny Holger Clas, oświadczył, że wyjątkowo długi czas trwania postępowania w sprawie wypowiedzi, które wyraźnie są objęte konstytucyjnie chronioną wolnością słowa, stanowi dla ich kolegi znaczne obciążenie. „Nie mamy dla tego żadnego zrozumienia. Z mojej wieloletniej praktyki nie znam ani jednego przypadku, w którym wypowiedzi krytyczne wobec Kościoła byłyby ścigane karnie w podobny sposób. Powstaje tu wrażenie, że stosuje się podwójne standardy”.

Kanał „Eternal Life” wystartował w kwietniu 2024 roku. Jego nazwa nawiązuje do wersetu z Listu do Rzymian apostoła Pawła, który brzmi: „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. (Rz 6,23) Ostatni jak dotąd film opublikowano w sierpniu 2025 roku.

źródło: JUNGE FREIHEIT

„Codzienne bójki, brak niemieckiego, brak przyszłości” – nauczyciel ujawnia, co dzieje się w klasach integracyjnych w Niemczech

4

System edukacji w kryzysie

Niemiecki system edukacji, według wielu polityków i nauczycieli, znajduje się w głębokim kryzysie. Reformy są zapowiadane, ale – jak twierdzi jeden z nauczycieli pracujących w klasach integracyjnych w Nadrenii Północnej-Westfalii – w praktyce niewiele się zmienia.

Nauczyciel zdecydował się anonimowo opowiedzieć o swojej pracy w integracyjnej szkole średniej. W jego relacji pojawiają się problemy takie jak brak znajomości języka niemieckiego, przemoc, antysemityzm oraz trudności w integracji uczniów.

„Tak, ryzykuję pracę” – presja na nauczycieli

Na pytanie, czy nauczyciele obawiają się mówić otwarcie o sytuacji w szkołach, odpowiada jednoznacznie:

„Tak, zdecydowanie. Istnieje wyraźna presja polityczna. Jeśli się jej nie podporządkujesz, szybko możesz stracić pracę.”

Czym są klasy integracyjne?

Według nauczyciela klasy integracyjne mają przygotowywać uczniów do wejścia do zwykłego systemu szkolnego. W praktyce jednak – dzieje się to bardzo rzadko.

„Osobiście widziałem może kilka przejść do regularnych klas. Przy tak obniżonym poziomie większości uczniów jest to nie do osiągnięcia. Dla wszystkich jest jasne, że w większości przypadków nic z tego nie będzie.”

„16-latkowie, którzy nie potrafią liczyć”

Największym problemem są – według rozmówcy – bariery językowe i bardzo niski poziom edukacji.

„Większość uczniów nie rozumie, czego od nich chcę. Uczę matematyki i często patrzę w puste twarze. Nie mówię po arabsku, a w klasie nie ma tłumaczy.”

Dodaje również, że wielu uczniów w wieku 15-16 lat nie zna podstawowych działań matematycznych, a analfabetyzm nie jest rzadkością.

Kim są uczniowie?

Nauczyciel opisuje swoich uczniów jako osoby o zróżnicowanym pochodzeniu:

„To głównie uchodźcy, choć to pojęcie jest nieprecyzyjne. Większość to Marokańczycy urodzeni w Hiszpanii. Są też Pakistańczycy, Syryjczycy, Somalijczycy i kilku Ukraińców.”

Jak dodaje, niemal wszystkie rodziny korzystają z pomocy socjalnej.

„Prawie codziennie dochodzi do bójek”

Jednym z najpoważniejszych problemów w szkole ma być przemoc.

„To prawie codzienność, że ktoś zostaje pobity. Uczniowie grożą sobie, wyzywają się i biją. Widziałem wiele bójek i interweniowałem, mimo że dyrekcja tego nie zaleca.”

Nauczyciel opisuje również sytuację, w której uczennica została uderzona butelką w głowę i doznała wstrząśnienia mózgu.

„Sankcje są bardzo słabe. Zawieszenie w praktyce bywa nagrodą – uczeń dostaje kilka tygodni zadań do domu i ich nie robi.”

Wulgaryzmy i trudności nauczycielek

Według relacji uczennice są często obrażane w sposób wulgarny, a nauczycielki mają szczególnie trudną sytuację.

„Gdybym był kobietą, dawno bym zrezygnował. Młode nauczycielki są wypalane psychicznie.”

Antysemityzm i relatywizowanie nazizmu

Nauczyciel twierdzi, że wśród uczniów pojawiają się postawy antysemickie oraz niepokojące wypowiedzi dotyczące historii.

„Słyszy się rzeczy typu: Hitler nie miał racji we wszystkim, ale w sprawie Żydów tak. Obrażanie ‘Du Jude’ jest częste.”

Opisuje również reakcje uczniów na wydarzenia na Bliskim Wschodzie, które – jego zdaniem – są pozbawione empatii wobec ofiar cywilnych.

Rola islamu w szkole

Według rozmówcy islam ma silny wpływ na codzienne życie w szkole.

„Prawie wszyscy uczniowie mają muzułmańskie tło. Podczas Ramadanu wszyscy pościli. Ukraińscy uczniowie musieli wychodzić z sali, jeśli chcieli jeść lub pić.”

Dodaje, że widział sytuacje, które uznaje za przejaw presji religijnej wobec innych uczniów.

Brak perspektyw i pesymistyczna ocena przyszłości

Nauczyciel nie widzi pozytywnych scenariuszy:

„Jedynym rozwiązaniem byłby zwrot w polityce migracyjnej i powroty osób, które nie mają podstaw do pozostania. Inaczej system tego nie udźwignie.”

Twierdzi również, że problem będzie narastał ze względu na wysoką liczbę dzieci w niektórych rodzinach oraz przeciążenie systemu.

„Chcę odejść z tego zawodu”

Na zakończenie nauczyciel przyznaje, że nie planuje zostać w tym zawodzie na długo „Szukam wyjścia. To mnie unieszczęśliwia. W idealnym scenariuszu odejdę jak najszybciej.”

źródło: nius.de

Przymus płatności kartą coraz bliżej? Berlin naciska, Bawaria broni prawa do gotówki

1

Berlin szykuje zmiany: koniec z „Cash only”?

W Berlinie trwa przygotowanie inicjatywy, która może znacząco zmienić sposób płatności w Niemczech. Koalicja CDU i SPD w berlińskim Senacie pracuje nad wnioskiem do Bundesratu, który miałby zobowiązać sklepy i lokale gastronomiczne do akceptowania płatności cyfrowych.

Jak podaje „Tagesspiegel”, projekt ma nosić nazwę „Bundesratsinitiative Digitale Bezahlung” i zostać zainicjowany podczas koalicyjnego spotkania zaplanowanego na 20-21 kwietnia. Poparcie dla propozycji deklaruje m.in. berliński senator finansów Stefan Evers (CDU).

Obowiązkowa karta obok gotówki? Berlin chce zmienić zasady gry

Celem inicjatywy jest ograniczenie praktyki oznaczania lokali tabliczką „Nur Barzahlung möglich” („płatność tylko gotówką”). W Niemczech nadal jest to zjawisko dość powszechne.

Obecnie obowiązuje zasada swobody działalności gospodarczej – oznacza to, że przedsiębiorcy sami decydują, czy przyjmują gotówkę, karty płatnicze czy oba sposoby płatności.

Od 2018 roku obowiązuje jednak zakaz pobierania dopłat za płatności kartą. Jednocześnie nadal dopuszczalne są minimalne kwoty płatności kartą (np. „kartą od 10 euro”), choć wielu operatorów kart zabrania takich ograniczeń w umowach z partnerami.

Cel: większa wygoda i walka z unikaniem podatków

Koalicja w Berlinie chce, aby zmiany zwiększyły wygodę klientów, ale również ograniczyły możliwość unikania opodatkowania.

W uzasadnieniu wskazuje się, że gotówkowe rozliczenia są trudniejsze do kontroli przez organy skarbowe, przez co w praktyce rzadziej podlegają weryfikacji.

Celem inicjatywy jest także wywarcie presji na rząd federalny, aby zmienił obowiązujące przepisy. CDU, CSU i SPD już wcześniej zapisały w umowie koalicyjnej, że dążą do „prawdziwej swobody wyboru w płatnościach” oraz stopniowego zapewnienia możliwości płacenia gotówką i co najmniej jedną metodą cyfrową.

Bawaria: decyzja należy do obywateli

Inicjatywa musi najpierw uzyskać większość w Bundesracie, aby mogła zostać dalej procedowana na szczeblu federalnym. Nie jest więc pewne, czy wszystkie landy poprą propozycję Berlina.

Bawarskie Ministerstwo Finansów poinformowało, że dokładnie przeanalizuje planowaną inicjatywę, ale samo zagadnienie jest już znane resortowi.

Minister finansów Bawarii Albert Füracker (CSU) podkreśla, że płatności kartą stają się coraz bardziej popularne i wygodne, ale jednocześnie zaznacza, że nie powinno się rezygnować z gotówki.

Według niego:

  • gotówka jest szybka, bezpośrednia i niezależna od technologii,
  • chroni prywatność,
  • zapewnia niezależność od infrastruktury technicznej.

Jednocześnie polityk podkreśla, że obywatele powinni mieć wolność wyboru sposobu płatności.

Nie całkowity zakaz gotówki – możliwe wyjątki

Nawet jeśli inicjatywa zostanie przyjęta, nie oznacza to całkowitego zniknięcia płatności gotówkowych ani „Cash only”.

Plan zakłada możliwość wprowadzenia wyjątków – np. w miejscach, gdzie brakuje odpowiedniej infrastruktury technicznej lub w przypadku małych przedsiębiorstw, które mogłyby zgłaszać trudności.

Kiedy decyzja?

O tym, czy projekt trafi do Bundesratu, ma zdecydować najbliższe posiedzenie koalicyjne w Berlinie.

Na ten moment nie jest jednak pewne, czy i kiedy przepisy weszłyby w życie – wszystko zależy od poparcia innych landów oraz dalszych decyzji na szczeblu federalnym.

Podsumowanie

Berlin chce zwiększyć dostępność płatności cyfrowych i ograniczyć praktykę sklepów akceptujących wyłącznie gotówkę. Bawaria i część polityków podkreślają jednak, że kluczowa powinna pozostać wolność wyboru.

Spór dotyczy więc nie tylko wygody płatności, ale również szerszej kwestii: równowagi między cyfryzacją gospodarki a swobodą przedsiębiorców i klientów.

źródło: merkur.de