Przymus płatności kartą coraz bliżej? Berlin naciska, Bawaria broni prawa do gotówki

1

Berlin szykuje zmiany: koniec z „Cash only”?

W Berlinie trwa przygotowanie inicjatywy, która może znacząco zmienić sposób płatności w Niemczech. Koalicja CDU i SPD w berlińskim Senacie pracuje nad wnioskiem do Bundesratu, który miałby zobowiązać sklepy i lokale gastronomiczne do akceptowania płatności cyfrowych.

Jak podaje „Tagesspiegel”, projekt ma nosić nazwę „Bundesratsinitiative Digitale Bezahlung” i zostać zainicjowany podczas koalicyjnego spotkania zaplanowanego na 20-21 kwietnia. Poparcie dla propozycji deklaruje m.in. berliński senator finansów Stefan Evers (CDU).

Obowiązkowa karta obok gotówki? Berlin chce zmienić zasady gry

Celem inicjatywy jest ograniczenie praktyki oznaczania lokali tabliczką „Nur Barzahlung möglich” („płatność tylko gotówką”). W Niemczech nadal jest to zjawisko dość powszechne.

Obecnie obowiązuje zasada swobody działalności gospodarczej – oznacza to, że przedsiębiorcy sami decydują, czy przyjmują gotówkę, karty płatnicze czy oba sposoby płatności.

Od 2018 roku obowiązuje jednak zakaz pobierania dopłat za płatności kartą. Jednocześnie nadal dopuszczalne są minimalne kwoty płatności kartą (np. „kartą od 10 euro”), choć wielu operatorów kart zabrania takich ograniczeń w umowach z partnerami.

Cel: większa wygoda i walka z unikaniem podatków

Koalicja w Berlinie chce, aby zmiany zwiększyły wygodę klientów, ale również ograniczyły możliwość unikania opodatkowania.

W uzasadnieniu wskazuje się, że gotówkowe rozliczenia są trudniejsze do kontroli przez organy skarbowe, przez co w praktyce rzadziej podlegają weryfikacji.

Celem inicjatywy jest także wywarcie presji na rząd federalny, aby zmienił obowiązujące przepisy. CDU, CSU i SPD już wcześniej zapisały w umowie koalicyjnej, że dążą do „prawdziwej swobody wyboru w płatnościach” oraz stopniowego zapewnienia możliwości płacenia gotówką i co najmniej jedną metodą cyfrową.

Bawaria: decyzja należy do obywateli

Inicjatywa musi najpierw uzyskać większość w Bundesracie, aby mogła zostać dalej procedowana na szczeblu federalnym. Nie jest więc pewne, czy wszystkie landy poprą propozycję Berlina.

Bawarskie Ministerstwo Finansów poinformowało, że dokładnie przeanalizuje planowaną inicjatywę, ale samo zagadnienie jest już znane resortowi.

Minister finansów Bawarii Albert Füracker (CSU) podkreśla, że płatności kartą stają się coraz bardziej popularne i wygodne, ale jednocześnie zaznacza, że nie powinno się rezygnować z gotówki.

Według niego:

  • gotówka jest szybka, bezpośrednia i niezależna od technologii,
  • chroni prywatność,
  • zapewnia niezależność od infrastruktury technicznej.

Jednocześnie polityk podkreśla, że obywatele powinni mieć wolność wyboru sposobu płatności.

Nie całkowity zakaz gotówki – możliwe wyjątki

Nawet jeśli inicjatywa zostanie przyjęta, nie oznacza to całkowitego zniknięcia płatności gotówkowych ani „Cash only”.

Plan zakłada możliwość wprowadzenia wyjątków – np. w miejscach, gdzie brakuje odpowiedniej infrastruktury technicznej lub w przypadku małych przedsiębiorstw, które mogłyby zgłaszać trudności.

Kiedy decyzja?

O tym, czy projekt trafi do Bundesratu, ma zdecydować najbliższe posiedzenie koalicyjne w Berlinie.

Na ten moment nie jest jednak pewne, czy i kiedy przepisy weszłyby w życie – wszystko zależy od poparcia innych landów oraz dalszych decyzji na szczeblu federalnym.

Podsumowanie

Berlin chce zwiększyć dostępność płatności cyfrowych i ograniczyć praktykę sklepów akceptujących wyłącznie gotówkę. Bawaria i część polityków podkreślają jednak, że kluczowa powinna pozostać wolność wyboru.

Spór dotyczy więc nie tylko wygody płatności, ale również szerszej kwestii: równowagi między cyfryzacją gospodarki a swobodą przedsiębiorców i klientów.

źródło: merkur.de

Czy mężczyźni w Niemczech muszą zgłaszać zagraniczne wyjazdy? Oto co naprawdę obowiązuje!

0

Ministerstwo obrony wyjaśnia: nie ma obowiązku uzyskiwania zgody

Niemieckie Ministerstwo Obrony postanowiło zdementować zamieszanie, które pojawiło się wokół nowej ustawy o służbie wojskowej. Po fali niejasności dotyczących przepisów, resort jednoznacznie podkreśla: mężczyźni w wieku od 17 do 45 lat nie muszą uzyskiwać żadnej zgody na dłuższy wyjazd za granicę.

Rzeczniczka ministerstwa, cytowana podczas rządowej konferencji prasowej, zaznaczyła, że obecnie nikt nie musi zgłaszać ani tym bardziej „uzyskiwać pozwolenia” na planowany dłuższy pobyt poza Niemcami.

Jednocześnie resort zapowiedział, że w najbliższym czasie wyda specjalne wytyczne administracyjne, które mają jednoznacznie potwierdzić tę interpretację przepisów. Mają one zostać opublikowane w krótkim czasie, choć dokładna data nie została podana.

Skąd wzięło się całe zamieszanie? Niefortunny zapis w ustawie

Źródłem kontrowersji jest konkretny zapis w ustawie, zgodnie z którym mężczyźni w wieku poborowym mieliby potrzebować zgody Bundeswehry, jeśli planują wyjazd z kraju na dłużej niż trzy miesiące.

Problem polega na tym, że zapis ten został zinterpretowany w sposób dosłowny przez część opinii publicznej i mediów, co wywołało obawy o ograniczenie swobody przemieszczania się.

Ministerstwo tłumaczy jednak, że przepis ten należy rozumieć inaczej: nawet jeśli formalnie istnieje mechanizm zgody, to w obecnych warunkach taka zgoda byłaby zawsze udzielana automatycznie. W praktyce oznacza to brak realnego obowiązku dla obywateli.

Resort przyznaje jednocześnie, że zapis mógł zostać sformułowany w sposób niejasny, co doprowadziło do nieporozumień i konieczności jego doprecyzowania.

Wątpliwości prawne: czy przepis narusza konstytucję?

Sprawa wzbudziła również dyskusję wśród ekspertów prawa konstytucyjnego. Jak wskazano w analizach, obowiązek uzyskania zgody na wyjazd za granicę może stanowić poważną ingerencję w podstawowe prawa obywatelskie.

Chodzi przede wszystkim o ogólną swobodę działania gwarantowaną przez niemiecką ustawę zasadniczą, która obejmuje również prawo do swobodnego przemieszczania się.

Z punktu widzenia prawa konstytucyjnego państwo może ograniczać te prawa jedynie wtedy, gdy istnieje ku temu wyraźny i uzasadniony powód.

W tym przypadku wskazuje się, że pierwotny cel przepisu – zapewnienie dostępności osób objętych obowiązkiem wojskowym – traci znaczenie, ponieważ obecnie w Niemczech nie obowiązuje aktywna obowiązkowa służba wojskowa.

Eksperci podkreślają więc, że przepis może być „na granicy zgodności z konstytucją”, jeśli nie zostanie odpowiednio doprecyzowany.

Ministerstwo: w praktyce przepis nie będzie stosowany

Resort obrony próbuje uspokoić sytuację, wskazując, że nawet jeśli przepis formalnie istnieje, to jego stosowanie w obecnych warunkach nie ma praktycznego znaczenia.

Planowana instrukcja administracyjna ma jasno określić, że każda taka zgoda będzie traktowana jako automatycznie udzielona, dopóki nie zostanie przywrócona aktywna forma poboru.

W efekcie osoby objęte potencjalnym obowiązkiem nie będą musiały składać żadnych wniosków ani informować urzędów o swoich planach wyjazdowych.

Ministerstwo sugeruje jednak, że bardziej przejrzystym rozwiązaniem byłaby zmiana samej ustawy, a nie jedynie wydanie wytycznych.

Czy podobne przepisy istniały wcześniej?

Według ministerstwa podobne regulacje funkcjonowały już w czasie zimnej wojny. Wówczas osoby zdolne do służby wojskowej rzeczywiście musiały uzyskiwać zgodę na dłuższy wyjazd za granicę.

W praktyce jednak przepisy te nie były rygorystycznie egzekwowane i nie miały większego wpływu na życie obywateli.

Resort podkreśla, że obecna sytuacja jest w pewnym sensie kontynuacją tamtych rozwiązań, choć w zmienionych realiach politycznych i prawnych.

Co zmieniło się w nowym podejściu do służby wojskowej?

Nowością jest to, że obowiązek uzyskania zgody nie ogranicza się już wyłącznie do sytuacji kryzysowych lub wojennych. Teoretycznie może obowiązywać również w czasie pokoju.

Jednocześnie rząd zaznacza, że obecnie system opiera się na zasadzie dobrowolności – młodzi ludzie mogą zgłaszać się do służby ochotniczo.

Dopiero w sytuacji pogorszenia bezpieczeństwa lub niewystarczającej liczby ochotników możliwe byłoby wprowadzenie bardziej restrykcyjnych rozwiązań, w tym elementów częściowej obowiązkowej służby wojskowej. Taki krok wymagałby jednak zgody parlamentu.

Co dalej z ustawą i służbą wojskową w Niemczech?

Niemiecki rząd nie wyznaczył jeszcze konkretnego terminu, w którym oceni skuteczność nowego systemu rekrutacji.

Wstępne analizy mają zostać przeprowadzone po kilku miesiącach od wejścia przepisów w życie, prawdopodobnie latem.

Dalsze decyzje będą zależeć od liczby ochotników oraz sytuacji bezpieczeństwa w Europie, szczególnie w kontekście wschodniej flanki NATO.

W rządzie wciąż trwają także spory polityczne: część ugrupowań opowiada się za większym udziałem obowiązkowych elementów w służbie wojskowej, podczas gdy inne – przede wszystkim SPD – podkreślają znaczenie dobrowolności.

Podsumowanie

Choć medialne doniesienia sugerowały możliwość ograniczeń w swobodzie wyjazdów młodych mężczyzn z Niemiec, resort obrony uspokaja: nie ma obowiązku uzyskiwania zgody ani zgłaszania wyjazdów za granicę.

Zamieszanie wynika głównie z nieprecyzyjnego zapisu w ustawie, który zostanie wkrótce zmieniony w oficjalnych wytycznych administracyjnych.

Sprawa pokazuje jednak, jak wrażliwym tematem pozostaje dziś w Niemczech kwestia służby wojskowej i przygotowania państwa na potencjalne zagrożenia bezpieczeństwa.

źródło: tagesschau.de

Ropa tanieje, paliwo nie. Kierowcy w Niemczech wciąż przepłacają

2

Spadek cen ropy, ale nie na stacjach

W środę ceny ropy naftowej gwałtownie spadły – aż o 16 procent. Mimo to kierowcy w Niemczech nie odczuwają tego przy dystrybutorach. Ceny benzyny i oleju napędowego pozostają niemal bez zmian na wysokim poziomie.

Pojawiają się więc pytania: dlaczego paliwo nie tanieje i jak długo jeszcze taka sytuacja się utrzyma?

„W górę jak rakieta, w dół jak piórko”

Zdaniem Herberta Rabla z Niemieckiego Stowarzyszenia Interesów Stacji Paliw (TIV), mechanizm ustalania cen jest dla kierowców niekorzystny.

Jak tłumaczy, koncerny paliwowe bardzo szybko podnoszą ceny w czasie kryzysów, natomiast ich obniżanie następuje znacznie wolniej i ostrożniej.

W praktyce oznacza to, że ceny paliw rosną błyskawicznie, ale spadają z dużym opóźnieniem.

Ekspert: obniżki możliwe już w weekend

Ekonomista Carsten Brzeski przewiduje jednak, że kierowcy mogą wkrótce odczuć spadki cen.

Według jego prognozy, jeśli od czwartku statki ponownie zaczną przepływać przez strategiczną cieśninę Ormuz, ceny ropy – w tym kluczowego dla paliw wskaźnika „Dated Brent” – powinny szybko spaść.

Jego zdaniem najpóźniej w weekend ceny paliw na stacjach powinny zacząć się obniżać.

Branża studzi optymizm

Bardziej ostrożne stanowisko prezentuje Daniel Kaddik, reprezentujący niezależne stacje paliw.

Podkreśla on, że ceny przy dystrybutorach nie reagują bezpośrednio na bieżące notowania giełdowe, lecz na koszty zakupu paliwa. Oznacza to, że zmiany cen ropy docierają do kierowców z opóźnieniem.

Jak zaznacza, stacje sprzedają paliwo po cenach, po których zostało wcześniej kupione – jeszcze niedawno diesel kosztował w hurcie około 1,99 euro plus VAT.

W jego ocenie krótkoterminowe obniżki mogą być ograniczone.

ADAC: paliwo nadal za drogie

Również ADAC zwraca uwagę, że obecne ceny paliw są zbyt wysokie.

Organizacja uważa, że istnieje przestrzeń do obniżek, które mogłyby obowiązywać przez cały dzień, a nie tylko chwilowo.

Kiedy kierowcy odczują zmiany?

Choć ceny ropy już spadają, kierowcy w Niemczech muszą uzbroić się w cierpliwość. Według ekspertów obniżki na stacjach mogą pojawić się w najbliższych dniach, jednak ich skala i tempo pozostają niepewne.

źródło: bild.de

Dramat w berlińskim barze: chciał pomóc właścicielce baru, został dźgnięty nożem

3

Interwencja zakończona tragedią

Dramatyczne sceny rozegrały się w jednej z knajp w dzielnicy Mitte. 30-letni stały bywalec lokalu został ciężko ranny po tym, jak stanął w obronie właścicielki baru podczas kłótni z agresywnym gościem.

Mężczyzna trafił do szpitala z ranami zagrażającymi życiu.

Spokojny wieczór zamienił się w koszmar

Do zdarzenia doszło w całodobowej knajpie „Zur Quelle” przy ulicy Alt-Moabit. 30-letni Robin oraz jego brat Pascal byli tam dobrze znani – odwiedzali lokal regularnie, grali w bilard i spędzali czas przy piwie.

Tego dnia atmosfera początkowo była spokojna – aż do momentu, gdy jeden z gości chciał skorzystać z automatów do gry.

Awantura przy automatach

Obsługująca nocną zmianę kelnerka poprosiła 25-letniego mężczyznę o okazanie dowodu tożsamości. Było to związane z przepisami dotyczącymi ochrony nieletnich oraz sprawdzeniem, czy klient nie figuruje w systemie osób wykluczonych z hazardu.

Mężczyzna odmówił i zaczął się kłócić z obsługą. Sytuacja szybko się zaostrzyła – według relacji świadków zaczął grozić pracownicy i wyzywać ją od rasistek.

Bracia stanęli w obronie kelnerki

Robin i jego brat postanowili interweniować i wesprzeć pracownicę lokalu. Doszło do szarpaniny z agresywnym gościem, po której mężczyzna został wyprowadzony na zewnątrz.

Jednak sytuacja na tym się nie zakończyła.

Atak nożem i walka o życie

Zamiast odejść, 25-latek stał się jeszcze bardziej agresywny. Według ustaleń wyciągnął nóż i zaatakował Robina.

30-latek został poważnie ranny. Ratownicy przetransportowali go do szpitala w stanie zagrażającym życiu, gdzie przeszedł pilną operację.

Zatrzymanie sprawcy

Na miejsce natychmiast wezwano policję. Funkcjonariusze zatrzymali napastnika – miał zakrwawione ręce oraz obrażenia głowy.

Mężczyzna został opatrzony medycznie, a następnie przewieziony do policyjnego aresztu.

Śledztwo w toku

Okoliczności zdarzenia są obecnie wyjaśniane przez policję.

źródło: bz-berlin.de

Pracują czy żyją z zasiłków? Nowe dane o Syryjczykach w Niemczech

4

Polityczna burza wokół powrotów do Syrii

W Niemczech trwa gorąca debata na temat ewentualnych masowych powrotów Syryjczyków do ojczyzny. Dyskusję na nowo rozpaliła wypowiedź polityczki Zielonych, Lamyi Kaddor, która na platformie X stwierdziła, że „około połowa Syryjczyków pracuje i podtrzymuje funkcjonowanie społeczeństwa”.

Jej komentarz był reakcją na kontrowersję wokół kanclerza Friedrich Merz (CDU) oraz syryjskiego przywódcy Ahmeda al-Scharaa. Merz przytoczył rzekome oczekiwania al-Scharaa, według których nawet 80 procent Syryjczyków mogłoby w ciągu trzech lat wrócić do swojego kraju.

Choć syryjski polityk zdementował te słowa, a eksperci zwrócili uwagę na problemy prawne i praktyczne takiego rozwiązania, kluczowe pytanie pozostało: jaki wpływ miałby taki scenariusz na niemiecki rynek pracy?

Ilu Syryjczyków pracuje w Niemczech?

Dane pokazują bardziej złożony obraz niż polityczne hasła. Pod koniec 2025 roku w Niemczech mieszkało około 936 tysięcy Syryjczyków.

Z danych Federalnej Agencji Pracy wynika, że:

  • około 317 tysięcy było zatrudnionych,
  • z tego 266,1 tys. w pełnym zatrudnieniu objętym składkami,
  • ponad 50 tys. w pracy dorywczej.

Jednocześnie w marcu 2026 roku:

  • 244 540 osób było zarejestrowanych jako poszukujące pracy,
  • w tym 142 330 jako bezrobotne.

Czy „połowa pracuje”? To zależy, jak liczyć

Twierdzenie, że „połowa Syryjczyków pracuje”, jest częściowo prawdziwe – ale tylko przy określonym sposobie liczenia.

Jeśli uwzględnić wyłącznie osoby zdolne do pracy, proporcja zatrudnionych do osób pobierających świadczenia wynosi około 50 procent. Oznacza to, że mniej więcej co drugi Syryjczyk w wieku produkcyjnym faktycznie pracuje.

Jednak z innej perspektywy obraz wygląda inaczej.

Druga strona: wysoki udział w systemie świadczeń

Według danych z grudnia 2025 roku aż 444 140 Syryjczyków pobierało świadczenia socjalne, co stanowi niemal 47 procent tej grupy.

Oznacza to, że niemal co druga osoba tej narodowości w Niemczech korzysta z pomocy państwa – wliczając w to dzieci i osoby niezdolne do pracy.

Ważna rola w kluczowych zawodach

Same liczby nie oddają jednak całego znaczenia tej grupy dla gospodarki.

Około 80 tysięcy Syryjczyków pracuje w tzw. zawodach deficytowych – czyli takich, w których brakuje pracowników. Dotyczy to m.in. transportu, logistyki, produkcji czy opieki zdrowotnej.

Eksperci podkreślają, że ich nagłe odejście mogłoby znacząco pogłębić niedobory kadrowe w wielu sektorach.

Co istotne:

  • około połowa pracujących wykonuje zawody na poziomie wykwalifikowanym,
  • ponad 10 procent pracuje jako specjaliści lub eksperci,
  • w Niemczech studiuje także około 21 tys. Syryjczyków,
  • a blisko 7 tys. odbywa kształcenie zawodowe.

Dodatkowo statystyki te nie obejmują około 250 tysięcy osób, które w latach 2015-2024 otrzymały niemieckie obywatelstwo.

Problem integracji kobiet

Jednym z głównych wyzwań pozostaje niski poziom aktywności zawodowej kobiet.

Zatrudnienie wśród Syryjczyków wynosi:

  • 61,8% wśród mężczyzn,
  • tylko 22,2% wśród kobiet.

To znacząco wpływa na ogólny poziom integracji na rynku pracy.

Młoda społeczność – i konsekwencje

Średni wiek Syryjczyków w Niemczech wynosi około 27 lat, a aż jedna trzecia to osoby niepełnoletnie.

To oznacza, że duża część świadczeń trafia do dzieci i młodzieży, które nie mogą jeszcze pracować – co z kolei wpływa na ogólne statystyki zatrudnienia i zależności od systemu socjalnego.

Bilans: sukces i wyzwanie jednocześnie

Po ponad dekadzie od rozpoczęcia fali migracyjnej bilans obecności Syryjczyków w Niemczech pozostaje niejednoznaczny.

Z jednej strony:

  • znacząca część pracuje i wypełnia luki na rynku pracy,
  • wielu młodych ludzi kształci się i wchodzi na rynek.

Z drugiej:

  • duża grupa nadal korzysta ze świadczeń,
  • poziom bezrobocia (32,1%) pozostaje wysoki.

Dla porównania – wśród obywateli innych państw azylowych wskaźnik ten wynosi średnio około 27 procent.

Fakty kontra polityczne hasła

Dane pokazują jasno:
✔ prawdą jest, że około połowa zdolnych do pracy Syryjczyków pracuje
✔ ale równie prawdziwe jest, że niemal połowa całej tej grupy korzysta z pomocy państwa

W praktyce oznacza to, że rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona niż uproszczone tezy pojawiające się w debacie publicznej.

źródło: berliner-zeitung.de

Cyfrowa rewolucja w Niemczech. „Ta aplikacja ma zastąpić wizyty w urzędach”

1

Nowa „aplikacja obywatelska” zamiast kolejek w urzędach

W Niemczech planowana jest duża reforma cyfrowa administracji publicznej. Obywatele mają w przyszłości załatwiać sprawy urzędowe bez wychodzenia z domu – za pomocą nowej „aplikacji obywatelskiej”.

Minister ds. cyfryzacji Karsten Wildberger (CDU) zlecił opracowanie aplikacji dużym koncernom technologicznym SAP oraz Deutsche Telekom.

Według dziennika „Handelsblatt” pierwsza wersja testowa aplikacji ma powstać już w najbliższym czasie.

Wszystkie urzędy w jednej aplikacji

Celem projektu jest stworzenie jednego cyfrowego systemu, który będzie łączył wszystkie najważniejsze usługi administracyjne – działając jak wirtualny urząd.

Aplikacja ma umożliwiać składanie wniosków, rezerwację terminów oraz dostęp do usług administracyjnych w jednym miejscu, bez konieczności wypełniania papierowych formularzy i oczekiwania w kolejkach.

Jakie sprawy będzie można załatwić online?

W pierwszej fazie aplikacja ma obejmować m.in.:

  • składanie wniosków o zasiłek rodzinny (Kindergeld),
  • zameldowanie i wymeldowanie miejsca pobytu,
  • wnioski o pomoc socjalną,
  • świadczenia podstawowe w wieku emerytalnym i w przypadku niezdolności do pracy,
  • zakładanie działalności gospodarczej,
  • przesyłanie dokumentów do urzędów.

W dalszej perspektywie rozważane jest również umożliwienie online składania wniosków o dowód osobisty, paszport czy prawo jazdy – wraz z możliwością przesyłania zdjęć bez wizyty w urzędzie.

Testy w niemieckich miastach

Nowy system ma być początkowo testowany w wybranych miastach pilotażowych. Wśród nich znajdują się m.in. Hamburg, Drezno, Norymberga, Wiesbaden, Stralsund oraz Dortmund.

Do projektu ma zostać również włączona Federalna Agencja Pracy. Kolejna gmina z Bawarii ma zostać dopiero wyznaczona.

Sztuczna inteligencja w administracji

Nowością w projekcie jest szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji. Tzw. „uczące się agenty AI” mają prowadzić obywateli krok po kroku przez procesy administracyjne, tłumaczyć formularze oraz automatyzować część procedur.

Celem jest stworzenie administracji, która będzie bardziej przejrzysta, szybsza i łatwiejsza w obsłudze.

Cyfrowa tożsamość i europejskie rozwiązania

Aplikacja ma zostać powiązana z europejskim portfelem tożsamości cyfrowej (EUDI Wallet). W przyszłości mają się tam znajdować m.in. dowody osobiste, prawa jazdy oraz inne oficjalne dokumenty w formie cyfrowej, przechowywane w bezpieczny sposób.

Kierunek: cyfrowe państwo

Projekt „aplikacji obywatelskiej” ma być jednym z kluczowych kroków w kierunku pełnej cyfryzacji niemieckiej administracji. Jeśli rozwiązanie się sprawdzi, może znacząco ograniczyć potrzebę osobistych wizyt w urzędach.

źródło: bild.de

Szok w Niemczech: ceny paliw lecą w górę, rząd oskarżany o zdradę obywateli

2

Szybki wzrost cen paliw w czasie świąt

W Niemczech w okresie wielkanocnym ceny benzyny i oleju napędowego osiągnęły kolejne rekordowe poziomy. Według doniesień medialnych, koszty paliw rosną z dnia na dzień, a sytuacja staje się coraz bardziej odczuwalna dla konsumentów.

Zmiany te są następstwem napiętej sytuacji międzynarodowej – od około pięciu tygodni, od początku konfliktu w Iranie, skutki kryzysu energetycznego zaczynają być coraz wyraźniejsze również w Niemczech.

Rząd bez konkretnych decyzji. Trwa analiza w grupie roboczej

Mimo rosnących cen paliw, rząd federalny nie zdecydował jeszcze o żadnych działaniach odciążających obywateli. Zamiast tego rozważane są możliwe rozwiązania w ramach specjalnej grupy roboczej.

Opozycja zarzuca koalicji rządzącej zbyt wolne działanie i brak realnych decyzji.

Ostra krytyka ze strony Lewicy: „Rząd działa dla koncernów naftowych”

Przewodnicząca partii Die Linke, Ines Schwerdtner, ostro skrytykowała działania rządu federalnego.

Według niej, dynamicznie rosnące ceny paliw sprawiają wrażenie, jakby rząd działał nie w interesie obywateli, lecz koncernów naftowych.

Schwerdtner stwierdziła również, że minister gospodarki Katherina Reiche (CDU) nie rozumie sytuacji osób pracujących, które na co dzień odczuwają skutki wzrostu cen.

Polityczka zwróciła uwagę, że konsumenci obserwują codzienne podwyżki cen paliw, które pojawiają się nawet w ciągu dnia.

Propozycje Lewicy: podatek od nadzwyczajnych zysków i limit cen paliw

Liderka Lewicy opowiedziała się za wprowadzeniem podatku od nadzwyczajnych zysków oraz za ustaleniem limitu cen paliw.

Odwołała się również do przykładów innych państw, wskazując Hiszpanię, gdzie – jak podkreśliła – wprowadzono około 70 różnych działań osłonowych.

Jej zdaniem Niemcy pozostają w tyle, podczas gdy inne kraje dodatkowo obniżają koszty transportu publicznego.

Krytyka również ze strony Zielonych

Również przedstawiciele partii Zielonych skrytykowali brak działań rządu. Ekspert ds. polityki energetycznej Michael Kellner zarzucił rządowi bierną postawę wobec kryzysu energetycznego.

Jego zdaniem osoby sprawujące władzę powinny aktywnie reagować, zamiast jedynie obserwować rozwój sytuacji.

Apel o oszczędzanie energii i możliwe ograniczenia

Kellner zasugerował również szereg działań oszczędnościowych. W jego ocenie rząd powinien apelować do społeczeństwa o ograniczenie zużycia energii oraz zachęcać pracodawców do ułatwiania pracy zdalnej.

Wspomniał także o możliwości wprowadzenia tymczasowego ograniczenia prędkości na autostradach, które – jego zdaniem – mogłoby znacząco zmniejszyć zużycie paliwa.

Dodatkowo zaproponował działania osłonowe, takie jak obniżenie podatku od energii elektrycznej oraz tańszy bilet Deutschlandticket. Jednocześnie sprzeciwił się bezpośrednim interwencjom w ceny, takim jak rabaty paliwowe czy zmiany w podatku CO₂.

Napięcia także w koalicji rządzącej

Krytyka wobec rządu nie pochodzi wyłącznie z opozycji. Coraz większa presja pojawia się również wewnątrz partii tworzących koalicję.

Dennis Radtke, przewodniczący skrzydła pracowniczego CDU, skrytykował propozycję minister gospodarki dotyczącą czasowego podniesienia ulgi na dojazdy do pracy. Jego zdaniem takie rozwiązanie nie pomaga osobom o najniższych dochodach.

Zaproponował on zamiast tego wprowadzenie rocznego „mobilnościowego dodatku” w wysokości 600 euro dla osób o niskich dochodach, a także rozważenie obniżenia VAT na żywność do zera.

Rosnąca presja na rząd federalny

Wobec utrzymujących się wysokich cen paliw i braku konkretnych decyzji, presja polityczna na rząd Niemiec stale rośnie. Opozycja i część polityków koalicji domagają się szybkich i konkretnych działań, które odczują zwykli obywatele.

źródło: tagesspiegel.de

Berlin bez samochodów? Kontrowersyjny pomysł i wyjątki dla polityków

1

Inicjatywa „Berlin autofrei” i pomysł ograniczenia ruchu

W Berlinie trwa debata wokół radykalnej propozycji ograniczenia ruchu samochodowego w centrum miasta. Inicjatywa „Berlin autofrei” zbiera podpisy pod tzw. ekologicznym referendum, które zakłada daleko idące zmiany.

Zgodnie z projektem mieszkańcy mieliby możliwość korzystania z prywatnych samochodów w centrum maksymalnie 12 razy w roku. Ograniczenia objęłyby rozległy obszar – aż 860 kilometrów ulic, zamieszkanych przez ponad milion osób. Wyłączone z nich byłyby jedynie autostrady i drogi federalne (łącznie 51 km), a także ruch gospodarczy.

Kampania polityczna i sprzeciw części partii

Na pół roku przed wyborami w Berlinie zaplanowanymi na 20 września, temat stał się jednym z głównych punktów sporu politycznego. Partie takie jak CDU i AfD prowadzą intensywną kampanię sprzeciwu – według doniesień rozwieszono około 10 tysięcy plakatów z hasłami przeciwko ograniczeniom dla kierowców.

Możliwe konsekwencje: likwidacja infrastruktury i nowe problemy

Z analizy berlińskiego senatu wynika, że skutki wprowadzenia projektu mogłyby być bardzo szerokie – i momentami paradoksalne.

  • Około jedna trzecia z 700 sygnalizacji świetlnych mogłaby zostać zlikwidowana jako zbędna.
  • Zniknęłyby również automaty parkingowe.
  • Stacje ładowania samochodów elektrycznych przy ulicach mogłyby zostać wyłączone z powodu spadku popytu.
  • Pod znakiem zapytania stanęłoby funkcjonowanie 38 stacji paliw w objętym obszarze.

Jednocześnie konieczne byłoby tworzenie nowych parkingów na obrzeżach miasta, co mogłoby prowadzić do konfliktów społecznych.

Biurokracja i system zezwoleń

Nawet ograniczona liczba przejazdów wymagałaby rozbudowanego systemu administracyjnego. Według szacunków każdego dnia roboczego trzeba byłoby wydawać około:

  • 73 000 zezwoleń dla osób prywatnych,
  • 96 000 zezwoleń dla ruchu gospodarczego.

Już teraz odpowiednie urzędy są przeciążone, co rodzi pytania o realną wykonalność projektu.

Co z politykami? Przewidziano wyjątki

Szczególne kontrowersje budzi kwestia wyjątków. Jak wskazują przedstawiciele inicjatywy, osoby objęte ochroną – w tym kanclerz czy ministrowie – nadal mogłyby poruszać się samochodami w obrębie miasta.

Dotyczyłoby to również dyplomatów oraz posłów Bundestagu korzystających z rządowych limuzyn.

Transport publiczny pod ogromną presją

Wprowadzenie ograniczeń oznaczałoby konieczność znacznego rozbudowania transportu publicznego. Aby zapewnić dostęp do przystanków co pięć minut, potrzebne byłyby:

  • dodatkowe nakłady w wysokości 530 milionów euro rocznie,
  • zatrudnienie około 4000 nowych kierowców autobusów .

To szczególnie problematyczne w sytuacji, gdy już dziś sektor transportu boryka się z brakami kadrowymi.

Warunki przeprowadzenia referendum

Zanim projekt trafi pod głosowanie mieszkańców, inicjatorzy muszą zebrać do 8 maja 174 000 podpisów. Według danych z marca zebrano około 35 000.

Jeśli referendum odbyłoby się wraz z wyborami 20 września i zakończyło sukcesem, przewidziano czteroletni okres przejściowy na wdrożenie zmian.

Ostra krytyka władz miasta

Pomysł stanowczo krytykuje burmistrz Berlina, Kai Wegner. W jego ocenie projekt nie poprawi sytuacji w mieście, a wręcz ją pogorszy.

Polityk ostrzega przed negatywnymi skutkami dla gospodarki, wzrostem biurokracji oraz pogłębianiem podziałów społecznych. Podkreśla również, że nie poprze inicjatywy i określa ją jako błędny kierunek dla rozwoju miasta.

źródło: bz-berlin.de

Śmiertelnie potrącił mężczyznę. Sąd zdecydował o jego deportacji do Turcji, choć urodził się w Niemczech

2

Mężczyzna skazany za śmiertelne potrącenie przegrał kolejną sprawę sądową. Sąd Administracyjny w Stuttgarcie uznał, że państwo niemieckie może deportować Yasina H. do Turcji.

Skazany wcześniej próbował już złagodzić wyrok, a następnie walczył o prawo do pozostania w Niemczech po odbyciu kary.

Wniosek o wstrzymanie deportacji odrzucony

23-letni Yasin H. złożył skargę przeciwko decyzji o planowanej deportacji do Turcji. Sąd jednak ją odrzucił.

Wcześniej mężczyzna przegrał już postępowanie przed Federalnym Trybunałem Sprawiedliwości (BGH), który utrzymał w mocy wyrok dziewięciu lat kary w systemie młodocianych sprawców.

Śmiertelny wypadek: 108 km/h w strefie 40

Do tragedii doszło w lutym 2023 roku w Heilbronn (Badenia-Wirtembergia). Yasin H. jechał z prędkością 108 km/h w strefie ograniczenia do 40 km/h, prowadząc samochód o mocy 315 KM.

W trakcie jazdy uderzył w Mercedesa, w którym podróżowała rodzina.

42-letni Gezim S., zginął na miejscu. Jego żona została ciężko ranna, a dwoje dzieci odniosło lekkie obrażenia. Sprawca wyszedł z wypadku z niegroźnymi obrażeniami.

Wyrok i zapowiedź deportacji

Po skazaniu na dziewięć lat pozbawienia wolności w systemie dla młodocianych, władze landu zapowiedziały deportację po odbyciu kary.

Sekretarz stanu ds. wymiaru sprawiedliwości Badenii-Wirtembergii, Siegfried Lorek (CDU), informował wcześniej, że państwo przygotowuje procedurę wydalenia skazanego z kraju.

Spór o przyszłość po wyjściu z więzienia

Yasin H. urodził się i wychował w Heilbronn, jednak planuje sprzeciwiać się deportacji i pozostać w Niemczech po zakończeniu odbywania kary.

Podczas rozprawy w sądzie administracyjnym jego adwokat argumentował, że w Turcji jego klientowi trudno będzie się odnaleźć i rozpocząć nowe życie, m.in. ze względu na możliwe trudności ekonomiczne oraz pochodzenie kurdyjskie.

Wątpliwości sądu: ryzyko ponownego zagrożenia

Sędzia Thomas Baumeister, rozpatrujący sprawę, odrzucił skargę i podkreślił, że mężczyzna jest młody, zdrowy i zdolny do pracy, a więc może rozpocząć życie w Turcji.

W uzasadnieniu wskazano również, że skazany wielokrotnie łamał przepisy drogowe, a jego wcześniejsze zachowanie wskazuje na utrzymujące się zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

Sąd podkreślił, że przyczyny jego „radykalnej nieostrożności” w ruchu drogowym nie zostały przez niego przepracowane.

Przeszłość kryminalna i kolejne incydenty

Z dostępnych informacji wynika, że mężczyzna był wcześniej notowany za wykroczenia drogowe. W jego historii znajduje się kilka naruszeń przepisów.

Dodatkowo w lutym 2026 roku, podczas konfiskaty luksusowych samochodów należących do jego rodziny, doszło do ataku na policjantów – dwóch funkcjonariuszy zostało rannych.

źródło: bild.de

Zabił dwie młode kobiety podczas nielegalnego wyścigu. Niemiecki sąd skazał go na dożywocie za morderstwo

0

Sąd Okręgowy w Stuttgarcie skazał kierowcę na karę dożywotniego pozbawienia wolności za zabójstwo podczas nielegalnego wyścigu samochodowego, do którego doszło w Ludwigsburgu.

Nielegalny wyścig i śmiertelne zderzenie

Według ustaleń sądu, mężczyzna brał udział w nielegalnym wyścigu ulicznym wraz ze swoim bratem. Podczas zdarzenia jego pojazd uderzył w samochód dwóch młodych kobiet, które w wyniku zderzenia zginęły na miejscu.

Wyrok: dożywocie i 13 lat więzienia dla współoskarżonego

Sąd uznał głównego sprawcę za winnego zabójstwa i skazał go na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Jego brat, który według ustaleń prowadził drugi pojazd, został skazany za usiłowanie zabójstwa na 13 lat więzienia.

Dodatkowo w sprawę był zaangażowany również kuzyn oskarżonych.

Długotrwały proces i analiza dowodów

Proces przed sądem w Stuttgarcie trwał wiele miesięcy. W jego trakcie analizowano nagrania wideo, zlecane były opinie biegłych, przesłuchiwano świadków oraz odczytywano wyjaśnienia oskarżonych.

Kluczową kwestią było ustalenie, czy zachowanie kierowcy spełniało przesłanki zabójstwa, czy też należało je zakwalifikować jako nieumyślne spowodowanie śmierci.

Przebieg zdarzenia: prędkość ponad 130 km/h

Zgodnie z ustaleniami sądu, trzej mężczyźni – dwóch braci w wieku 33 i 35 lat oraz ich 26-letni kuzyn – umówili się wieczorem 20 marca 2025 roku na nielegalny wyścig w centrum Ludwigsburga.

Poruszali się m.in. przez tunel przy dworcu kolejowym, przyspieszali i zwalniali, porozumiewali się między sobą i filmowali swoją jazdę, jednocześnie wzajemnie się nakręcając.

Do tragedii doszło, gdy młodszy z braci z prędkością przekraczającą 130 km/h uderzył w samochód dwóch kobiet, które wyjeżdżały ze stacji paliw.

Stanowisko sądu i prokuratury

Sąd przychylił się do stanowiska prokuratury, która argumentowała, że kierowca przed uderzeniem przyspieszył, mimo że zdawał sobie sprawę z ryzyka śmiertelnego wypadku.

Linia obrony oskarżonych

Obrona odrzucała zarzut zabójstwa, twierdząc, że oskarżeni nie godzili się na śmierć innych osób. Wnoszono o kwalifikację czynu jako nieumyślne spowodowanie śmierci.

Sami oskarżeni częściowo przyznali się do odpowiedzialności, jednak zaprzeczali, jakoby świadomie narażali kogokolwiek na śmierć.

Prawo i tło sprawy

Nielegalne wyścigi samochodowe w Niemczech są od 2017 roku odrębnym przestępstwem. W przypadku ofiar śmiertelnych grożą wieloletnie kary więzienia, a w szczególnie ciężkich przypadkach możliwe jest nawet skazanie za zabójstwo.

Warunkiem takiej kwalifikacji jest stwierdzenie, że sprawca nie tylko przewidywał możliwość śmierci innych osób, ale także godził się na taki skutek.

W przeszłości sądy w podobnych sprawach wydawały różne wyroki – od nieumyślnego spowodowania śmierci po zabójstwo.

Rosnący problem nielegalnych wyścigów

Sprawa wpisuje się w szerszy problem rosnącej liczby nielegalnych wyścigów w Niemczech. Pomimo zaostrzenia przepisów policja odnotowuje ich coraz więcej.

W Badenii-Wirtembergii w 2024 roku zarejestrowano 433 takie przypadki, a w pierwszej połowie 2025 roku już 293 – co wskazuje na dalszy wzrost, także w związku z intensyfikacją kontroli.

źródło: tagesspiegel.de