Niemcy: Pacjenci kas chorych czekają średnio 42 dni na wizytę u specjalisty. System nie działa mimo milionowych nakładów

1

Osoby objęte ustawowym ubezpieczeniem zdrowotnym w Niemczech muszą uzbroić się w cierpliwość. Z danych Federalnego Ministerstwa Zdrowia wynika, że czas oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty znacząco się wydłużył. Mimo dodatkowych środków finansowych i reform mających poprawić dostęp do świadczeń, sytuacja pacjentów wciąż się pogarsza.

Coraz dłuższe kolejki do specjalistów

W 2024 roku pacjenci niemieckiej ustawowej kasy chorych (GKV) czekali na wizytę u lekarza specjalisty średnio 42 dni, czyli niemal sześć tygodni. To aż o dziewięć dni dłużej niż w 2019 roku, kiedy średni czas oczekiwania wynosił 33 dni.

Dane te pochodzą z odpowiedzi Federalnego Ministerstwa Zdrowia na tzw. małą interpelację poselską złożoną przez Lewicę (Die Linke). Dokumenty trafiły do redakcji dziennika BILD, a jako pierwsza poinformowała o nich „Rheinische Post”.

Statystyki obejmują wyłącznie tych ubezpieczonych, którzy musieli czekać na termin co najmniej jeden dzień. Oznacza to, że realne problemy z dostępem do specjalistów dotyczą bardzo szerokiej grupy pacjentów.

Miliony euro na otwarte konsultacje bez wyraźnych efektów

Szczególnie kontrowersyjna jest kwestia tzw. otwartych godzin przyjęć, które lekarze w Niemczech są zobowiązani prowadzić bez wcześniejszego umawiania wizyt. Zgodnie z przepisami, każdy lekarz ambulatoryjny musi oferować co najmniej pięć godzin tygodniowo takich konsultacji.

Za realizację tego obowiązku lekarze otrzymują dodatkowe wynagrodzenie z budżetu państwa. W 2023 roku suma tych wypłat wzrosła do około 814 milionów euro, podczas gdy:

  • w 2022 roku wynosiła 547 milionów euro,
  • w 2020 roku – 291 milionów euro.

Celem wprowadzenia tego mechanizmu było skrócenie czasu oczekiwania na wizyty dla pacjentów ubezpieczonych w systemie publicznym. Dane pokazują jednak, że mimo rosnących nakładów finansowych nie udało się osiągnąć zakładanego efektu.

Dodatkowe zachęty finansowe bez trwałej poprawy

Analiza wykazuje również, że środki na otwarte konsultacje pochodziły z innego elementu tzw. ustawy o terminach i opiece zdrowotnej (Terminservice- und Versorgungsgesetz). W latach 2020–2022 lekarze otrzymywali dodatkowe setki milionów euro za przyjmowanie nowych pacjentów.

Program ten został jednak zakończony pod koniec 2022 roku, ponieważ – jak przyznał sam rząd – mimo znacznych wydatków nie zaobserwowano zauważalnej poprawy w dostępie do świadczeń medycznych.

Państwowa infolinia przeciążona jak nigdy dotąd

Równolegle coraz większe obciążenie notuje państwowa infolinia dla pacjentów 116117, która ma pomagać w znalezieniu szybkiego terminu u lekarza. Liczba zgłoszeń wzrosła w sposób lawinowy:

  • w 2019 roku było to około 572 tysiące kontaktów,
  • w 2024 roku – już ponad 3,4 miliona.

Oznacza to wzrost o blisko 500 procent w ciągu pięciu lat, co jasno pokazuje skalę problemów z dostępem do opieki ambulatoryjnej.

Ostra krytyka ze strony Lewicy

Politycy Lewicy nie kryją rozczarowania skutecznością wprowadzonych rozwiązań. Julia-Christina Stange, posłanka Bundestagu i rzeczniczka ds. opieki ambulatoryjnej, określiła obowiązujące regulacje mianem „kompletnej porażki”.

W rozmowie z „Rheinische Post” podkreśliła, że obecne przepisy:

  • generują wyższe koszty dla pacjentów,
  • nie przekładają się na lepszą jakość ani dostępność świadczeń.

Jej zdaniem rząd unika rzetelnej oceny rzeczywistej sytuacji w ochronie zdrowia i nie podejmuje zdecydowanych działań naprawczych, mimo jednoznacznych danych wskazujących na pogarszający się stan systemu.

źródło: bild.de

Niemcy nieprzygotowane na wypadek kryzysu. Czy kraj potrzebuje strategicznej rezerwy gazu?

0

Rekordowo niski poziom zapełnienia magazynów gazu w Niemczech

Poziom zapełnienia niemieckich magazynów gazu ziemnego zbliża się do granicy 30 procent, co oznacza spadek aż o 23 punkty procentowe w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Jeśli warunki pogodowe do końca sezonu grzewczego okażą się niekorzystne, zapasy mogą zostać w dużej mierze wyczerpane. Taka perspektywa wywołała w Niemczech intensywną debatę na temat utworzenia strategicznej, państwowej rezerwy gazu ziemnego.

Choć Niemcy dysponują największymi magazynami gazu w Europie, ich wykorzystanie odbywa się obecnie wyłącznie według kryteriów rynkowych i ekonomicznych, a nie z myślą o długofalowym zabezpieczeniu kraju na wypadek kryzysu energetycznego.

Dlaczego zapasy gazu tak szybko się kurczą?

Eksperci wskazują na dwie główne przyczyny obecnej sytuacji. Po pierwsze, Niemcy rozpoczęły sezon grzewczy 1 listopada z poziomem zapełnienia magazynów wynoszącym zaledwie 75 procent, podczas gdy rok wcześniej było to 98 procent. Po drugie, zimą doszło do wyjątkowo wysokiego zużycia gazu, spowodowanego zarówno niskimi temperaturami, jak i zwiększonym wykorzystaniem elektrowni gazowych.

W styczniu niemieckie elektrownie gazowe w publicznym systemie energetycznym wyprodukowały więcej energii elektrycznej niż w jakimkolwiek innym miesiącu ostatniej dekady. Wynikało to z połączenia mroźnej pogody oraz często niewystarczającej produkcji energii z odnawialnych źródeł.

Coraz głośniejsze wezwania do utworzenia państwowej rezerwy gazu

Obecna sytuacja wywołała zaniepokojenie zarówno wśród decydentów politycznych, jak i w sektorze energetycznym. Coraz częściej pojawia się postulat stworzenia państwowo regulowanej rezerwy gazu ziemnego, podobnej do tej, jaka od dziesięcioleci funkcjonuje w przypadku ropy naftowej.

Od 1978 roku Niemcy posiadają obowiązkowe rezerwy ropy i produktów naftowych, zarządzane przez Związek Utrzymywania Zapasów Ropy Naftowej (Erdölbevorratungsverband – EBV), działający pod nadzorem federalnego ministerstwa gospodarki. Organizacja ta zobowiązana jest do utrzymywania zapasów umożliwiających pokrycie trzymiesięcznego całkowitego braku importu, co odpowiada około 15 milionom ton ropy naftowej oraz 9,5 miliona ton gotowych produktów paliwowych.

Czy podobny model mógłby objąć gaz ziemny?

Prezes Federalnej Agencji ds. Sieci (Bundesnetzagentur) Klaus Müller pozytywnie odniósł się do debaty o strategicznej rezerwie gazu, podkreślając, że państwo powinno zabezpieczać się również przed nagłymi, zakłócającymi rynek wydarzeniami. Podobne stanowisko prezentują przedstawiciele branży energetycznej.

Kerstin Andreae, dyrektor generalna Federalnego Związku Gospodarki Energetycznej i Wodnej (BDEW), wskazuje, że stworzenie rezerwy magazynowej mogłoby stanowić skuteczne narzędzie ochrony przed nieprzewidywalnymi wstrząsami zewnętrznymi oraz ostrymi kryzysami zaopatrzeniowymi.

Krytyka i ostrzeżenia na przyszłość

Szczególnie zdecydowane stanowisko zaprezentował Stefan Dohler, prezes zarządu koncernu gazowego EWE z siedzibą w Oldenburgu. W publicznych wypowiedziach podkreślał, że do lata 2026 roku Niemcy muszą podjąć decyzję, w jaki sposób zamierzają zabezpieczać dostawy gazu w przyszłości. Jego zdaniem dotychczasowy system przestał spełniać swoją funkcję.

W przeszłości przedsiębiorstwa gazowe korzystały z tzw. różnicy cen między latem a zimą, kupując tańszy gaz w miesiącach letnich i magazynując go na sezon grzewczy. Model ten opierał się na stabilnych dostawach, przede wszystkim z Rosji. Obecnie jednak – jak zauważa Dohler – rynek nie wysyła już wyraźnych sygnałów cenowych, które zachęcałyby do napełniania magazynów. W jego ocenie stanowi to realne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego w kolejnym sezonie zimowym.

Jak mogłaby wyglądać strategiczna rezerwa gazu w Niemczech?

Jednym z rozważanych rozwiązań jest powołanie państwowego podmiotu, który przechowywałby określoną ilość gazu w istniejących magazynach i udostępniał ją wyłącznie w sytuacji fizycznego niedoboru surowca. Technicznie byłoby to możliwe, ponieważ operatorzy magazynów działają jako niezależni usługodawcy na rzecz firm energetycznych.

W tym kontekście pojawia się nazwa Trading Hub Europe (THE) – istniejącego już konsorcjum niemieckich operatorów sieci gazowych. Podmiot ten mógłby rezerwować pojemności magazynowe na potrzeby bazowego napełnienia, które pozostawałoby niedostępne dla rynku do momentu oficjalnej decyzji politycznej w sytuacji kryzysowej. W idealnym wariancie taka rezerwa nie byłaby wykorzystywana przez wiele lat.

Austria jako wzór dla Europy

Za przykład skutecznego rozwiązania uznawana jest Austria, która posiada państwowo kontrolowaną rezerwę gazu ziemnego. Od listopada 2022 roku wynosi ona 20 terawatogodzin, czyli 20 miliardów kilowatogodzin. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców analogiczna rezerwa w Niemczech musiałaby wynosić około 180 terawatogodzin.

Taki poziom zapasów jest jednak trudny do osiągnięcia, ponieważ całkowita pojemność magazynów gazu w Niemczech wynosi około 250 terawatogodzin. Mimo to inne kraje europejskie – w tym Włochy, Węgry oraz Francja – również posiadają różne formy strategicznych rezerw. We Francji od 2018 roku magazyny gazu podlegają regulacji państwowego organu CRE, który może narzucać minimalny poziom rezerw obowiązkowych dla firm energetycznych.

Debata trwa, decyzji brak

Na razie nie zapadły żadne konkretne decyzje dotyczące kształtu ewentualnej strategicznej rezerwy gazu w Niemczech. Federalna Agencja ds. Sieci nie chce obecnie wypowiadać się na temat możliwych wariantów, a podobnie ostrożne stanowisko prezentuje BDEW. Jedno jednak pozostaje jasne: wszyscy uczestnicy rynku energetycznego zgadzają się, że debata jest konieczna i że obecny system nie daje wystarczającej gwarancji bezpieczeństwa w obliczu przyszłych kryzysów.

źródło: taz.de

Niemcy: mimo wsparcia mieszkańców syryjska rodzina musi opuścić miasto

0

Decyzja władz: brak zgody na pozostanie w Niemczech

29-letni Mohammad Alisso, jego 30-letnia żona Malika oraz ich dwoje dzieci w wieku 7 i 10 lat nie mogą na razie pozostać w niemieckim Hattingen. Po tygodniach niepewności sytuacja syryjskiej rodziny uległa dramatycznemu zaostrzeniu: niemieckie instytucje odrzuciły wszystkie wnioski o umożliwienie im dalszego pobytu w Niemczech. Ostatecznie rodzinie postawiono wybór między deportacją a dobrowolnym wyjazdem do Bułgarii.

Rodzina Alisso mieszkała w Hattingen od dwóch lat i – jak podkreślają ich sąsiedzi oraz osoby zaangażowane w pomoc – zdążyła tam „zapuścić korzenie” i stać się częścią lokalnej społeczności.

Odrzucone petycje i decyzja o dobrowolnym wyjeździe

Jak poinformowała redakcję „WAZ” Lisa Zumbusch z inicjatywy „Hattingen für Vielfalt und Demokratie”, Mohammad Alisso dowiedział się, że zarówno komisja ds. przypadków szczególnie trudnych (Härtefallkommission), jak i komisja petycyjna landu Nadrenia Północna-Westfalia odrzuciły wnioski dotyczące pozostania jego rodziny w Niemczech.

Rodzinie wyznaczono termin do poniedziałku na podjęcie decyzji: dobrowolny wyjazd albo przymusowa deportacja do Bułgarii. W poniedziałek Alissowie zdecydowali się na dobrowolne opuszczenie Niemiec. Jak podkreśliła Lisa Zumbusch, była to „prawdopodobnie jedyna szansa, by w przyszłości legalnie wrócić do Niemiec”.

Społeczne wsparcie i walka o przyszłość rodziny

Sprawa Alissów poruszyła wielu mieszkańców Hattingen. Już wcześniej Alin Crasta, były pracodawca Mohammada Alisso (do momentu cofnięcia mu pozwolenia na pracę), złożył petycję do parlamentu krajowego Nadrenii Północnej-Westfalii oraz zwrócił się do komisji ds. przypadków szczególnie trudnych w Düsseldorfie.

Dodatkowo Lisa Zumbusch uruchomiła internetową petycję zatytułowaną „Lasst die Familie Alisso bleiben” („Pozwólcie rodzinie Alisso zostać”). Dokument podpisało niemal 2500 osób.

Zumbusch poznała rodzinę podczas ich pobytu w ośrodku dla uchodźców przy Werksstraße. Jak podkreśla, dzieci uczęszczają do tych samych szkół co jej własne, a rodzice aktywnie uczestniczą w lokalnych wydarzeniach i inicjatywach. Jej zdaniem Alissowie wzbogacają lokalną społeczność swoją kulturą, gościnnością i codziennym zaangażowaniem. Również pracownik socjalny opiekujący się rodziną określał ją wcześniej jako wzorcowy przykład udanej integracji.

Obowiązek wyjazdu do Bułgarii i kontrowersje wokół systemu dublińskiego

Pomimo szerokiego wsparcia społecznego Mohammad Alisso i jego rodzina muszą wyjechać do Bułgarii, przez którą pierwotnie wjechali do Unii Europejskiej. Wynika to z tzw. rozporządzenia dublińskiego, zgodnie z którym wniosek o azyl powinien być rozpatrywany tylko raz – w pierwszym państwie UE, do którego dotarł uchodźca.

Zdaniem Lisy Zumbusch Bułgaria nie stanowi jednak bezpiecznej opcji dla rodziny. Zwraca ona uwagę na ryzyko tzw. „łańcuchowej deportacji” do Syrii. W przypadku Kurdów, takich jak Alissowie, powrót do Syrii jest – według ekspertów – skrajnie niebezpieczny i może zagrażać życiu.

Apel o rozwiązanie humanitarne

Inicjatywa „Hattingen für Vielfalt und Demokratie” skierowała pismo do polityków landu Nadrenia Północna-Westfalia, wzywając ich do wykorzystania dostępnych narzędzi politycznych i prawnych. W ocenie autorów listu obecna sytuacja jest efektem „fatalnej praktyki politycznej, która świadomie naraża ludzkie życie”. Podkreślają oni, że system dubliński nie powinien służyć przerzucaniu odpowiedzialności, zwłaszcza że zagrożenia są od lat znane.

Możliwa droga powrotu do Niemiec

O przyszłość rodziny stara się także Kirsten Stich, posłanka do landtagu Nadrenii Północnej-Westfalii, reprezentująca m.in. Hattingen. Wyjaśnia ona, że ponieważ Mohammad Alisso, jego żona i dzieci zostali już uznani w Bułgarii za osoby ubiegające się o azyl, komisja petycyjna nie miała podstaw prawnych, by zezwolić im na pozostanie w Niemczech.

Jednocześnie – jak podkreśla Stich – podjęto próby znalezienia długofalowego rozwiązania. Po dobrowolnym wyjeździe do Bułgarii Malika i Mohammad Alisso będą mogli po przyjeździe złożyć w niemieckiej ambasadzie w Sofii wniosek o wizę pracowniczą. W przypadku jej uzyskania powrót rodziny do Niemiec byłby możliwy.

Obecnie trwają poszukiwania miejsca szkoleniowego dla Mohammada Alisso, który – według osób zaangażowanych w pomoc – wykazuje duże zdolności manualne. Również jego żona planuje podjęcie kształcenia zawodowego; chciałaby zostać wychowawczynią przedszkolną.

Nadzieja na powrót do Hattingen

Lisa Zumbusch zapewnia, że inicjatywa „Hattingen für Vielfalt und Demokratie” będzie wspierać rodzinę Alisso na każdym etapie starań o powrót do Niemiec. Zarówno ona, jak i pozostali zaangażowani mieszkańcy Hattingen mają nadzieję, że przedstawiony plan umożliwi rodzinie bezpieczną i legalną przyszłość w miejscu, które przez ostatnie dwa lata stało się ich nowym domem.

źródło: waz.de

Niemcy zaostrzają przepisy antynikotynowe: zakaz palenia obejmie place zabaw, przystanki i baseny. Kary nawet do 6500 euro!

0

Nowe, znacznie surowsze przepisy dla palaczy

W Badenii-Wirtembergii wchodzą w życie znacznie zaostrzone przepisy dotyczące ochrony przed dymem tytoniowym. Zmiany wynikają z nowelizacji lokalnego prawa o ochronie przed dymem tytoniowym, przyjętej większością głosów przez landtag. Na mocy nowych regulacji, palacze będą musieli szczególnie uważać, gdzie mogą zapalić papierosa, użyć e-papierosa czy waporyzatora (vape).

Nowe przepisy rozszerzają obowiązujący zakaz palenia o miejsca, w których często przebywają dzieci i młodzież. Od teraz palenie będzie zabronione między innymi na:

  • placach zabaw dla dzieci,
  • przystankach tramwajowych i autobusowych,
  • otwartych basenach,
  • w zoo oraz parkach rozrywki.

Ponadto nie będzie już wydzielonych stref dla palaczy na terenach szkolnych ani pokoi dla palaczy w urzędach.

E-papierosy i shishe również pod zakazem

Nowe przepisy nie ograniczają się wyłącznie do klasycznych papierosów. Obejmują również e-papierosy oraz shishe, nawet jeśli podczas ich używania nie konsumuje się tytoniu, nikotyny ani marihuany. Uzasadnienie w ustawie wskazuje, że zarówno spalanie, podgrzewanie, jak i odparowywanie tych substancji może uwalniać potencjalnie szkodliwe związki chemiczne, które negatywnie wpływają na zdrowie.

Kary za łamanie nowych zakazów

Nieprzestrzeganie przepisów wiąże się z wysokimi mandatami. Za pierwsze wykroczenie grozi kara do 200 euro, a w przypadku ponownego naruszenia przepisów w ciągu roku – nawet do 500 euro.

Nieliczne wyjątki pozostają w mocy

Nowe przepisy zachowują część dotychczasowych wyjątków przewidzianych dla lokali gastronomicznych i barów. Palenie w lokalach gastronomicznych jest generalnie zabronione, ale dopuszczalne w:

  • wydzielonych częściach zewnętrznych,
  • małych pubach, jeśli nie serwuje się tam ciepłych posiłków.

W większych lokalach gastronomicznych i dyskotekach dozwolone jest palenie w wydzielonych pomieszczeniach dla palaczy, pod warunkiem że:

  • pomieszczenie jest odpowiednio oznaczone już przy wejściu,
  • wstęp mają wyłącznie osoby dorosłe.

Nieprzestrzeganie tych zasad przez właścicieli lokali grozi karą do 3 330 euro, a w przypadku powtarzających się naruszeń – nawet do 6 500 euro.

Wpływ na codzienne życie mieszkańców

Nowe przepisy w Badenii-Wirtembergii znacząco zmieniają codzienne życie palaczy. Przede wszystkim będą oni musieli zwracać większą uwagę na miejsca publiczne, w których palenie jest niedozwolone, w tym w przestrzeniach często odwiedzanych przez dzieci i młodzież. Jednocześnie ustawodawca chce chronić zdrowie społeczeństwa poprzez eliminowanie potencjalnego narażenia na dym tytoniowy i substancje uwalniane podczas waporyzacji lub palenia shishy.

źródło: welt.de

Od uchodźcy do właściciela salonu fryzjerskiego. Syryjczyk Mustafa spełnia swoje marzenie w Niemczech

1

Moers. Historia integracji, która pokazuje, że nowy start w Niemczech może się udać

Mustafa Karroum ma 46 lat i pochodzi z Syrii. Do Niemiec przyjechał w 2021 roku razem z żoną Miriam oraz dziećmi. Dziś prowadzi własny salon fryzjerski w Moers, a jego rodzina jest przykładem udanej integracji. Droga do tego miejsca nie była jednak ani prosta, ani oczywista.

Przyjazd do Niemiec i pierwsze miesiące jako uchodźca

Rodzina Karroum dotarła do Niemiec w 2021 roku w nietypowych okolicznościach. Z Włoch, gdzie przebywali w obozie dla uchodźców, zostali zabrani minibusem przez nieznajomego mężczyznę. Ich podróż zakończyła się w Düsseldorfie. Następnie zostali skierowani przez niemieckie władze do ośrodka dla uchodźców w Schleiden, a stamtąd do Moers.

To właśnie tam, już w Niemczech, przyszła na świat najmłodsza córka Mustafy i Miriam, dziś trzyletnia. Łącznie para wychowuje pięcioro dzieci.

Nauka języka i pierwsze kroki ku samodzielności

Mustafa Karroum od początku wiedział, że chce jak najszybciej stanąć na własnych nogach. Niemal natychmiast po przyjeździe rozpoczął naukę języka niemieckiego na kursach integracyjnych. Oprócz niemieckiego posługuje się także językiem angielskim i ukraińskim.

Zdobył niemieckie prawo jazdy oraz licencję taksówkarską. Równolegle zadbał o formalne uznanie swojego mistrzowskiego dyplomu fryzjerskiego, który uzyskał jeszcze w Syrii.

Od państwowego wsparcia do własnej działalności

Jak podkreśla Mustafa Karroum, korzystanie z pomocy państwa nie trwało długo. Dzięki wsparciu przyjaciół udało mu się otworzyć własny salon fryzjerski. W styczniu 2024 roku przy Homberger Straße 72A w Moers rozpoczął działalność salon „Musta Friseur”, obsługujący zarówno kobiety, jak i mężczyzn.

Cały proces – jak zaznacza – przebiegł bez większych problemów administracyjnych. Pomoc prawną musiał jednak uzyskać w związku z ciężką chorobą jednego z synów.

Walka o zdrowie dziecka i decyzja o pozostaniu w Niemczech

Jeden z chłopców zachorował na nowotwór układu limfatycznego. Przez długi czas był leczony w klinice w Essen. To właśnie ta sytuacja miała kluczowe znaczenie dla decyzji władz o możliwości pozostania rodziny w Niemczech.

Stan zdrowia dziecka znacznie się poprawił, jednak – jak podkreśla ojciec – przez najbliższe dziesięć lat chłopiec będzie musiał pozostawać pod stałą kontrolą lekarzy.

Dzieci z planami i dobrą integracją

Trójka z pięciorga dzieci Mustafy Karrouma jest już w wieku szkolnym. Wszystkie osiągają dobre wyniki w nauce i mówią płynnie po niemiecku. Najstarszy syn, 17-letni Mohamed, uczęszcza do Hermann-Gmeiner-Berufskolleg i aktywnie pomaga ojcu w salonie.

Mohamed gra również w koszykówkę w klubie BG Niederrhein i ma już sprecyzowane plany zawodowe. Chce odbyć trzyletnią naukę zawodu na lotnisku w Düsseldorfie i pracować jako pracownik kontroli dostępu.

Salon jako miejsce spotkań i symbol nowego życia

Salon „Musta Friseur” szybko stał się miejscem spotkań ludzi z różnych środowisk. Jedną z klientek jest Nadezhda Stancheva, 40-letnia Bułgarka, która od początku korzysta z usług Mustafy Karrouma. Kobieta studiowała w swoim kraju pracę socjalną, a po przyjeździe do Niemiec przekwalifikowała się i dziś pracuje jako pielęgniarka anestezjologiczna i intensywnej terapii w klinice urazowej w Buchholz.

Jak podkreśla, również ona nie miała większych problemów z niemieckimi urzędami – poza typowymi, długimi terminami oczekiwania.

Dlaczego Niemcy? Powody ucieczki z Syrii

Mustafa Karroum nie ukrywa, że decyzja o ucieczce z Syrii była podyktowana przede wszystkim troską o dzieci. Jak mówi, w jego ojczyźnie panuje terror, powszechna przemoc i skrajna bieda. Porwania i śmierć są codziennym zagrożeniem, a przyszłość dzieci – niepewna.

– Uciekliśmy głównie dla nich. Chcieliśmy życia w spokoju i z perspektywą – tłumaczy.

Plany na przyszłość: normalne życie w Niemczech

Marzenia Mustafy Karrouma nie są wygórowane. Chciałby mieć niewielki dom dla rodziny, niemieckie obywatelstwo i zapewnić dzieciom stabilną przyszłość – pracę, zdrowie i bezpieczeństwo.

Jak sam mówi, chodzi mu po prostu o jedno:
żyć normalnie w Niemczech.

źródło: waz.de

Niemcy w tyle za resztą Europy w ochronie przed molestowaniem seksualnym

1

Prawo a rzeczywistość: ograniczona ochrona w Niemczech

Niemcy pozostają w tyle za większością krajów europejskich, jeśli chodzi o ochronę przed molestowaniem seksualnym. Wynika to z najnowszego raportu Antydyskryminacyjnej Komisji Federalnej, cytowanego przez RedaktionsNetzwerk Deutschland (RND). W wielu państwach europejskich molestowanie seksualne jest zabronione zarówno w ogólnym prawie cywilnym, jak i w prawie pracy. W Niemczech natomiast przepisy chronią jedynie osoby doświadczające molestowania w miejscu pracy, pozostawiając luki w zakresie innych sytuacji codziennych.

„Żaden inny kraj nie ogranicza zakazu molestowania seksualnego wyłącznie do środowiska pracy”, podkreślono w raporcie. W praktyce oznacza to, że osoby molestowane na przykład przez wynajmujących mieszkania lub w trakcie lekcji jazdy mają niewielkie możliwości prawne dochodzenia swoich praw.

Różnice w regulacjach europejskich

W większości krajów europejskich przepisy obejmują także:

  • świadczenie usług,
  • opiekę zdrowotną,
  • wynajem mieszkań,
  • ofertę kulturalną,
  • sektor publiczny, w tym edukację.

Dzięki temu ofiary mają możliwość uzyskania odszkodowania lub zadośćuczynienia także poza miejscem pracy, a sprawcy są odpowiedzialni prawnie niezależnie od kontekstu, w którym dochodzi do molestowania.

Skutki dla osób poszkodowanych w Niemczech

Dla ofiar molestowania w Niemczech oznacza to, że ich ochrona prawna jest ograniczona. W sytuacjach poza miejscem pracy, takich jak niechciane gesty, spojrzenia czy komentarze ze strony innych, osoby poszkodowane często nie mogą dochodzić swoich praw. Z kolei w miejscu pracy pracodawca ma obowiązek przeciwdziałać takim sytuacjom, a w razie konieczności zapewnić rekompensatę.

Wezwanie do reformy prawa

Ferda Ataman, szefowa Antydyskryminacyjnej Komisji Federalnej, wskazała, że raport jasno pokazuje potrzebę rozszerzenia ochrony. „Rząd federalny zapowiedział reformę Ustawy o Równym Traktowaniu, która powinna obejmować lepszą ochronę przed molestowaniem seksualnym – także na rynku nieruchomości, w siłowniach czy w szkołach nauki jazdy” – powiedziała Ataman.

Stanowisko rządu

Rzeczniczka Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości zaznaczyła, że w przypadku wykorzystywania przewagi władzy, takie zachowania mogą już obecnie podlegać karze. Jednocześnie ministerstwo przyznało, że istnieje częściowa potrzeba działań legislacyjnych, aby w pełni zabezpieczyć obywateli. Niedawno minister sprawiedliwości Stefanie Hubig (SPD) opowiedziała się za penalizacją fotografowania i filmowania przez podglądaczy w publicznych saunach i spa.

źródło: zeit.de

Niemiecki gigant planuje 2000 nowych miejsc pracy!

0

Nowa, nowoczesna fabryka w Saarlouis

Niemiecki gigant farmaceutyczny Vetter, specjalizujący się w produkcji leków do wstrzykiwania, zapowiedział otwarcie nowego zakładu produkcyjnego w Saarlouis. Inwestycja o wartości prawie 480 milionów euro ma stworzyć do 2000 nowych miejsc pracy i wprowadzić nowy standard w produkcji farmaceutyków.

Nowa fabryka będzie jednym z największych pojedynczych przedsięwzięć w historii rodzinnej firmy. Budowa ma rozpocząć się w drugim kwartale 2026 roku, a start produkcji planowany jest na rok 2031. Zakład będzie uruchamiany stopniowo, wraz z kolejnymi etapami inwestycji.

Lokalizacja i pierwsze etapy budowy

Pierwszy etap inwestycji pochłonie około 480 milionów euro. Teren o powierzchni 40 hektarów został zakupiony przez firmę już pod koniec 2024 roku. Projekt cieszy się również wsparciem Unii Europejskiej – Komisja Europejska zatwierdziła dotację w wysokości do 47 milionów euro.

Większość nowych miejsc pracy powstanie w produkcji, kontroli jakości i logistyce. Rekrutacja pracowników rozpocznie się już po ukończeniu pierwszych etapów budowy.

Znaczenie inwestycji dla Niemiec i regionu

Udo J. Vetter podkreślił znaczenie decyzji dla rozwoju regionu:

„Mamy duże zaufanie do Saarlandu i jesteśmy dumni, że nasze inwestycje przyczyniają się do wzmocnienia niemieckiego sektora gospodarczego.”

Ministerpräsidentin Anke Rehlinger z Saarland, oceniła projekt jako ważny sygnał dla przyszłości regionu:

„To sukces w działaniach mających na celu przyciąganie inwestycji i realne wsparcie gospodarki Saarlandu.”

Dlaczego Saarlouis?

Według informacji BILD, firma zdecydowała się na lokalizację w Saarlouis z kilku powodów: duża, dostępna od razu powierzchnia przemysłowa, dobrze rozwinięta infrastruktura dzięki wcześniejszemu użytkowaniu terenu oraz atrakcyjne warunki na lokalnym rynku pracy. Wszystkie te czynniki sprawiają, że lokalizacja jest idealna do realizacji ambitnego projektu globalnej strategii firmy.

Podsumowanie

Nowa fabryka Vetter w Saarlouis to jedno z najważniejszych przedsięwzięć niemieckiego sektora farmaceutycznego w ostatnich latach. Projekt nie tylko wprowadza nowoczesne standardy produkcji, ale również znacząco wspiera rynek pracy i gospodarkę regionu, tworząc tysiące nowych miejsc pracy w Saarlandzie.

źródło: bild.de

Niemcy w kryzysie: Ponad 13 milionów ludzi zagrożonych ubóstwem

1

Coraz więcej Niemców nie ma wystarczających środków do życia

Według statystyk z 2025 roku, sytuacja ekonomiczna wielu mieszkańców Niemiec uległa pogorszeniu. Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego (Statistisches Bundesamt) aż 13,3 miliona osób, czyli 16,1% ludności kraju, było zagrożonych ubóstwem. Dla porównania, w 2024 roku odsetek ten wynosił 15,5%.

Definicja ubóstwa opiera się na dochodzie: osoby, których dochody są niższe niż 60% średniej całej populacji, uznaje się za zagrożone ubóstwem. W 2025 roku próg ten wynosił:

  • 1 446 euro netto miesięcznie dla osoby samotnie gospodarującej,
  • 3 036 euro netto miesięcznie dla czteroosobowego gospodarstwa domowego z dwojgiem dorosłych i dwójką dzieci poniżej 14. roku życia.

Najbardziej zagrożone grupy

Analiza danych wskazuje, że osoby samotnie mieszkające, samotnie wychowujące dzieci oraz niepracujące zawodowo były szczególnie narażone na ubóstwo. Najwyższe ryzyko dotyczyło jednak osób bezrobotnych – aż prawie 65% z nich znalazło się poniżej granicy ubóstwa.

Równie narażone były osoby w wieku emerytalnym oraz inne osoby nieaktywne zawodowo, które także wykazały ponadprzeciętny poziom zagrożenia ubóstwem.

Ubóstwo a wykluczenie społeczne

Jeżeli obok sytuacji dochodowej uwzględnić także możliwości uczestnictwa w życiu społecznym – takie jak dostęp do edukacji, kultury czy mieszkalnictwa – wówczas liczba osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym wzrasta do 17,6 miliona, co odpowiada ponad jednej piątej populacji Niemiec.

Dzieci i młodzież w szczególnie trudnej sytuacji

Wśród najbardziej wrażliwych grup znajdują się także dzieci i młodzież. W 2025 roku około 2,2 miliona dzieci i młodzieży w Niemczech znajdowało się w sytuacji zagrożenia ubóstwem. To nieznaczny wzrost w porównaniu z poprzednimi latami, jednak nadal alarmujący sygnał dla polityki społecznej i systemu wsparcia rodzin.

Wnioski

Rosnąca liczba osób zagrożonych ubóstwem w Niemczech pokazuje, że problemy ekonomiczne i wykluczenie społeczne dotykają coraz większą część społeczeństwa. Szczególnie dotkliwe są one dla osób bezrobotnych, samotnych rodziców oraz dzieci. Dane te podkreślają potrzebę skutecznej polityki socjalnej, wspierającej zarówno najuboższe gospodarstwa domowe, jak i grupy najbardziej narażone na marginalizację.

źródło: tagesschau.de

Niemcy: Gruźlica w przedszkolu  – 130 osób musi przejść badania krwi

0

Alarm w przedszkolu w Brandenburgii

W przedszkolu w Senftenbergu, na południu Brandenburgii, stwierdzono przypadek gruźlicy u czteroletniego dziecka. W związku z tym władze powiatu Oberspreewald-Lausitz poinformowały, że od środy około 130 osób – w tym dzieci uczęszczające do placówki oraz pracownicy – zostanie poddanych profilaktycznym badaniom krwi. Celem działań służb medycznych jest zapobiegnięcie dalszemu rozprzestrzenianiu się choroby.

Według informacji urzędu powiatowego, wynik testu u czteroletniego dziecka otrzymano w poniedziałek. W styczniu w sąsiednim powiecie Bautzen w Saksonii również wykryto przypadek zakażenia.

Władze podkreślają, że mimo powagi sytuacji ryzyko zakażenia jest znacznie mniejsze niż w przypadku typowych infekcji przeziębieniowych, apelując jednocześnie o spokój i rozwagę. Urząd zdrowia nie ujawnia płci chorego dziecka.

Gruźlica w Niemczech – rzadka, ale groźna choroba

Gruźlica jest obecnie w Niemczech chorobą rzadką, lecz obowiązkową do zgłaszania odpowiednim służbom sanitarnym. Zwykle poddaje się ją skutecznemu leczeniu, choć globalnie pozostaje najczęstszą bakteryjną chorobą zakaźną prowadzącą do śmierci.

Według danych Instytutu Roberta Kocha w 2024 roku w Niemczech zarejestrowano 4 391 nowych przypadków gruźlicy, co odpowiada współczynnikowi zapadalności 5,2 na 100 000 mieszkańców. Liczba ta była nieco niższa niż w 2023 roku (4 494 przypadki). Wśród dzieci odnotowano 228 przypadków, najczęściej u najmłodszych poniżej 5. roku życia.

Instytut wskazuje także, że międzynarodowa migracja i mobilność ludności z regionów dotkniętych kryzysami mają istotny wpływ na epidemiologię gruźlicy w Niemczech.

Jak dochodzi do zakażenia?

Gruźlica przenosi się głównie drogą kropelkową przy bliskim kontakcie z osobą zakażoną. Do infekcji dochodzi przez wdychanie drobinek zawierających bakterie, uwalnianych podczas kaszlu osoby chorej.

Dzieci są szczególnie narażone na ciężki przebieg choroby, ponieważ ich układ odpornościowy nie jest w pełni rozwinięty.

Objawy choroby

Gruźlica najczęściej objawia się jako choroba płuc – tak jest w około 75% przypadków. Do typowych objawów należą przewlekły kaszel, nocne poty, gorączka oraz spadek masy ciała. Choroba może jednak zaatakować praktycznie każdy organ.

Wczesna diagnoza, natychmiastowe wdrożenie skutecznej terapii oraz badanie osób mających kontakt z chorym są kluczowe dla przerwania łańcucha zakażeń. W przypadku podejrzenia wykonuje się zazwyczaj zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej oraz badanie plwociny.

Skuteczność leczenia

Gruźlicę leczy się kombinacją kilku antybiotyków przez około sześć miesięcy. Choroba jest w większości przypadków w pełni wyleczalna.

Nie wszyscy chorzy są zakaźni – przenoszenie bakterii zachodzi głównie w przypadku nieleczonej postaci płucnej.

Pacjenci z aktywną gruźlicą są izolowani w szpitalu w pojedynczych pokojach, dopóki nie przestają stanowić zagrożenia dla otoczenia. W czasie kontaktów z innymi osobami zalecane jest noszenie maseczek ochronnych.

Profilaktyka i środki ostrożności

Nie istnieje skuteczna szczepionka całkowicie chroniąca przed zakażeniem lub zachorowaniem. Dlatego w przypadku kontaktu z osobą zakażoną, kluczowe jest szybkie wykonanie badań diagnostycznych i w razie potrzeby rozpoczęcie leczenia.

źródło: sueddeutsche.de

Niemcy: „Hitler lepszy niż Netanjahu”? Biznesmen może stanąć przed sądem po transmisji live z islamskim kaznodzieją

0

Akt oskarżenia po kontrowersyjnym livestreamie na TikToku

W Niemczech zapadła decyzja o skierowaniu sprawy przeciwko Arafatowi Abou-Chakerowi do sądu. Jak poinformował dziennik „Die Welt”, były menedżer rapera Bushido ma zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za podżeganie do nienawiści (Volksverhetzung) oraz używanie symboli organizacji niekonstytucyjnych. Sprawa ma trafić przed sąd w Poczdamie, ponieważ Abou-Chaker mieszka w brandenburskim Kleinmachnow.

Na obecnym etapie obowiązuje zasada domniemania niewinności. Brandenburski wymiar sprawiedliwości nie potwierdził jeszcze oficjalnie informacji o akcie oskarżenia, jednak prokuratura w Cottbus miała już wystąpić do sądu z wnioskiem o wydanie nakazu karnego.

Tło sprawy: eskalacja protestów po ataku Hamasu na Izrael

Zarzuty wobec Abou-Chakera mają bezpośredni związek z wydarzeniami z października 2023 roku, kiedy to terrorystyczna organizacja Hamas zaatakowała południe Izraela. W wyniku tego ataku zginęło około 1200 osób, a ponad 200 mężczyzn, kobiet i dzieci zostało uprowadzonych do Strefy Gazy, kontrolowanej przez islamistów.

Po tych wydarzeniach w Niemczech doszło do licznych, często bardzo agresywnych protestów antyizraelskich, które stały się przedmiotem zainteresowania organów ścigania.

Livestream, który doprowadził do postępowania karnego

Kluczowe znaczenie w sprawie ma transmisja na żywo na TikToku z 29 października 2023 roku. Według ustaleń „Die Welt”, Arafat Abou-Chaker wystąpił wówczas wspólnie z islamiskim kaznodzieją. Podczas livestreamu wypowiedział słowa, które niemiecka prokuratura uznała za szczególnie drastyczne i naruszające prawo.

Abou-Chaker stwierdził, że „Adolf Hitler był dla niego lepszy niż Benjamin Netanjahu”, dodając, że Hitler „przynajmniej zabijał swoje ofiary od razu”, podczas gdy drugi – według jego słów – doprowadzał Palestyńczyków do długotrwałego cierpienia.

Zarzut relatywizowania Holokaustu

Prokuratura w Cottbus uznała, że tego rodzaju wypowiedź spełnia znamiona przestępstwa Volksverhetzung, czyli podżegania do nienawiści. W uzasadnieniu wniosku o nakaz karny wskazano, że Abou-Chaker poprzez swoje słowa zestawił izraelską operację wojskową w Strefie Gazy z systematycznym ludobójstwem około sześciu milionów Żydów w czasie rządów nazistowskich.

Zdaniem śledczych takie porównanie zaciera historyczne znaczenie Holokaustu, relatywizuje zbrodnie nazistowskie i może prowadzić do zakłócenia porządku publicznego.

Czym jest Volksverhetzung w niemieckim prawie?

Przestępstwo Volksverhetzung reguluje paragraf 130 niemieckiego kodeksu karnego (Strafgesetzbuch). Przewiduje on odpowiedzialność karną m.in. za:

  • publiczne podżeganie do nienawiści wobec grup narodowych, religijnych lub etnicznych,
  • nawoływanie do przemocy,
  • bagatelizowanie, usprawiedliwianie lub relatywizowanie zbrodni narodowosocjalistycznych w sposób zagrażający pokojowi społecznemu.

Za takie czyny grożą poważne sankcje karne, włącznie z karą pozbawienia wolności.

Dodatkowy wątek: zakazana symbolika na Instagramie

Postępowanie dotyczy również innego incydentu. Abou-Chaker miał wcześniej opublikować na Instagramie grafikę, która została już usunięta, przedstawiającą mur – prawdopodobnie izraelski – z namalowanymi gwiazdą Dawida oraz swastyką.

W Niemczech publiczne prezentowanie symboli nazistowskich, takich jak swastyka, jest co do zasady karalne, z wyjątkiem ściśle określonych sytuacji, np. działalności naukowej, dziennikarskiej lub artystycznej.

Kim jest Arafat Abou-Chaker?

Arafat Abou-Chaker urodził się w 1976 roku w Berlinie. Jego rodzina wyemigrowała do Niemiec z Libanu krótko przed jego narodzinami. Abou-Chaker należy do znanej w Niemczech rodziny klanowej, której członkowie są aktywni m.in. w Berlinie, Nadrenii Północnej-Westfalii i Dolnej Saksonii.

Przez lata był znany przede wszystkim jako wieloletni współpracownik i menedżer rapera Bushido, zanim ich relacja zakończyła się głośnym konfliktem.

Postępowanie w toku

Na obecnym etapie sprawa nie została jeszcze prawomocnie rozstrzygnięta. Jeśli sąd w Poczdamie wyda nakaz karny, Abou-Chaker będzie mógł się od niego odwołać, co otworzy drogę do pełnego procesu sądowego.

Niemieckie organy ścigania podkreślają, że w kontekście konfliktu na Bliskim Wschodzie szczególnie uważnie reagują na wypowiedzi, które mogą prowadzić do eskalacji nienawiści lub relatywizowania zbrodni nazistowskich.

źródło: tagesspiegel.de