Szokujące wyniki sondażu w Niemczech: AfD na czele, aż 79% niezadowolonych z rządu

3

Nowy sondaż: AfD wyraźnie prowadzi

Z najnowszego sondażu przeprowadzonego przez YouGov wynika, że AfD jest obecnie najsilniejszą partią w Niemczech.

W tzw. „niedzielnym pytaniu” (preferencjach wyborczych) partia uzyskała 27 procent poparcia, co oznacza wzrost o jeden punkt procentowy w porównaniu z poprzednim miesiącem.

Straty partii rządzących

Wyraźne spadki odnotowały ugrupowania tworzące rząd:

  • CDU/CSU straciła trzy punkty procentowe i spadła do poziomu 23 procent – to najniższy wynik w badaniach YouGov od grudnia 2021 roku,
  • SPD uzyskała 13 procent (spadek o jeden punkt procentowy).

Z kolei partie opozycyjne odnotowały niewielkie wzrosty:

  • Bündnis 90/Die Grünen osiągnęli 14 procent,
  • Die Linke – 10 procent.

Mniejsze partie poza parlamentem

Zarówno FDP, jak i BSW uzyskały po 4 procent poparcia. Oznacza to, że według tego sondażu nie przekroczyłyby progu wyborczego i nie weszłyby do Bundestagu.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 10-13 kwietnia na reprezentatywnej próbie 2178 osób uprawnionych do głosowania.

Sondaże to nie prognozy

Autorzy badania przypominają, że wyniki sondaży zawsze obarczone są pewnym marginesem błędu. Coraz słabsze przywiązanie wyborców do partii oraz podejmowanie decyzji wyborczych w ostatniej chwili utrudniają dokładne prognozowanie wyników.

Sondaże odzwierciedlają jedynie nastroje społeczne w momencie badania i nie stanowią przewidywania wyników wyborów.

Rosnące niezadowolenie z rządu

Równolegle do zmian w poparciu dla partii rośnie niezadowolenie z pracy rządu federalnego.

Aż 79 procent respondentów zadeklarowało, że jest niezadowolonych z działań tzw. „czarno-czerwonej” koalicji rządowej.

Dla porównania – w czerwcu 2025 roku odsetek ten wynosił 55 procent, co oznacza wyraźny wzrost niezadowolenia w ciągu kilku miesięcy.

Spadek poparcia nawet wśród wyborców Unii

Szczególnie widoczna zmiana nastąpiła wśród wyborców CDU/CSU.

Jeszcze w marcu 48 procent z nich było zadowolonych z pracy rządu. W kwietniu odsetek ten spadł do zaledwie 34 procent.

Inne sondaże: podobny trend, choć mniejsze różnice

Również inne badania opinii publicznej wskazują na silną pozycję AfD, choć różnice między partiami są w nich mniejsze.

W sondażu instytutu Insa dla „Bild am Sonntag”:

  • CDU/CSU uzyskała 25 procent,
  • AfD – 26 procent.

Z kolei w badaniu „Deutschlandtrend” przeprowadzonym przez Infratest dimap:

  • CDU/CSU osiągnęła 26 procent,
  • AfD – 25 procent.

Podsumowanie: zmieniające się nastroje społeczne w Niemczech

Najnowsze dane pokazują wyraźne przesunięcia w niemieckiej scenie politycznej. Rosnące poparcie dla AfD oraz spadki notowań partii rządzących idą w parze z rosnącym niezadowoleniem społecznym.

Choć wyniki sondaży nie przesądzają o rezultatach przyszłych wyborów, wskazują na istotne zmiany w nastrojach wyborców w Niemczech.

źródło: nius.de

Niemiecka szkoła pokazuje dzieciom treści pornograficzne z udziałem homoseksualistów. Rodzice wstrząśnięci

0

„Lekcja tolerancji” wymknęła się spod kontroli – rodzice mówią o pornografii w klasie, sprawą zajęła się już policja.

W Oberschule Schleife w Saksonii, będącej częścią niemiecko-łużyckiego zespołu szkół, zaplanowano tygodniowy projekt edukacyjny w dniach 16-20 marca. Placówka cieszy się opinią dobrej, prestiżowej szkoły – w 2020 roku odwiedził ją Ministerpräsident Saksonii Michael Kretschmer, który podczas wizyty określił ją jako szkołę „z najwyższej ligi”.

Projekt został jednak przerwany już po pierwszym dniu w wyniku gwałtownych protestów rodziców.

Rodzice: dzieci zostały pozostawione bez nadzoru

Według relacji uczniów i rodziców, do klasy 9b (26 uczniów) zostali wprowadzeni zewnętrzni prowadzący – przedstawieni jako studenci i związani z inicjatywą teatralną „Mut!”.

Rodzice twierdzą, że dyrektor szkoły osobiście wprowadził prowadzących do klasy i pozostawił ich samych z uczniami, bez stałej opieki nauczycieli.

Oberschule Schleife – miała wcześniej nie przedstawić rodzicom szczegółowego programu projektu, co według nich narusza przepisy dotyczące edukacji seksualnej i rodzinnej.

Zaimki, identyfikacja płci i kontrowersje w klasie

Według relacji rodziców, prowadzący mieli rozpocząć zajęcia od wymogu przedstawiania się z użyciem zaimków, zamiast imion.

Gdy jedna z uczennic przedstawiła się tradycyjnie, miało dojść – według relacji rodziców – do nieprzyjaznej reakcji i komentarzy ze strony prowadzących, w tym określeń odnoszących się do „Niemiec w Saksonii” w negatywnym kontekście.

Te informacje pochodzą z relacji rodziców i uczniów cytowanych przez niemieckie media.

Nietypowe zadania w lesie i aktywności ruchowe

Kolejne elementy projektu obejmowały ćwiczenia w lesie, w tym zadania, podczas których uczniowie mieli poruszać się z zasłoniętymi oczami lub wykonywać nietypowe polecenia ruchowe.

Uczniowie początkowo mieli traktować zajęcia jako dziwne, ale uczestniczyli w nich.

Największy skandal: pornografia w klasie

Według relacji rodziców, po zakończeniu części zajęć prowadzący mieli rozłożyć na podłodze materiały przyniesione w plecakach.

Wśród nich miały znajdować się zdjęcia pornograficzne przedstawiające nagich mężczyzn podczas czynności seksualnych, w tym materiały o charakterze jednoznacznie seksualnym.

Jeden z uczniów wykonał zdjęcia tych materiałów.

Rodzice twierdzą, że uczniowie w wieku 14-15 lat mieli bezpośredni kontakt z tymi treściami.

Materiały polityczne i hasła anty-AfD

Oprócz materiałów pornograficznych na miejscu miały się znaleźć także ulotki o charakterze politycznym, zawierające hasła wymierzone w Alternatywę dla Niemiec AfD, w tym m.in. „FUCK AfD” oraz „Höcke ist ein Nazi”.

Rodzice uznali to za naruszenie obowiązku neutralności politycznej szkoły.

Warto dodać, że w regionie AfD osiąga wysokie wyniki wyborcze wśród młodych wyborców.

Reakcja szkoły i przerwanie projektu

Po pierwszym dniu projektu rodzice zaczęli zgłaszać skargi do dyrekcji. Dyrektor szkoły Jan Rehor (Jan Rehor) miał następnie wysłać pismo do rodziców, w którym poinformował o natychmiastowym zakończeniu współpracy z prowadzącymi projekt.

W liście miał podziękować rodzicom za zgłoszenie problemu i wskazać na „poważne naruszenia zasad edukacji”.

Projekt został przerwany, a klasa 9b miała następnie dzień wolny od zajęć.

Rodzice: szkoła nie przeprosiła i nie wyjaśniła sprawy

Rodzice twierdzą, że szkoła nie przedstawiła pełnego wyjaśnienia ani przeprosin. Według ich relacji, temat został jedynie krótko poruszony przez wychowawcę klasy, który zapytał uczniów, czy ktoś ma problem z sytuacją – nikt się nie zgłosił.

Dla części rodziców sprawa nie została jednak zamknięta.

Polityczna reakcja: sprawa trafia na szczebel krajowy

Do sprawy odniósł się poseł do Bundestagu i lider Tino Chrupalla, który deklarował, że otrzymał sygnały od zaniepokojonych rodziców i domaga się pełnego wyjaśnienia sytuacji.

Chrupalla wezwał do działań zarówno lokalne władze, jak i ministra edukacji Saksonii Conrada Clemensa oraz burmistrza Schleife.

Spór w radzie gminy i możliwe dalsze konsekwencje

Sprawą ma zająć się rada gminy Schleife. Trwa również dyskusja polityczna dotycząca odpowiedzialności szkoły, gminy oraz organizatorów projektu.

Gmina jako organ prowadzący szkołę ma zostać wezwana do pełnego wyjaśnienia sytuacji.

Zawiadomienie na policję

Dwie rodziny złożyły zawiadomienie na policję w Weißwasser, powołując się na możliwe naruszenie niemieckiego prawa dotyczącego udostępniania treści pornograficznych osobom niepełnoletnim.

Według relacji rodziców, policja miała odmówić przyjęcia kolejnego zawiadomienia, ponieważ postępowanie już trwało, a wcześniejsze zgłoszenia były wystarczające do wszczęcia sprawy.

Postępowanie prowadzone jest przeciwko nieznanym osobom, ponieważ prowadzący nie ujawnili swoich danych.

Szkoła i władze milczą

Dyrekcja szkoły nie udzieliła w weekend szczegółowego komentarza i zapowiedziała możliwość odniesienia się do sprawy później.

Podsumowanie

Projekt edukacyjny w saksońskiej szkole, który miał dotyczyć tematów społecznych i tożsamości, przerodził się w jeden z najbardziej kontrowersyjnych przypadków w regionie. W centrum sporu znalazły się zarzuty o kontakt nieletnich z treściami pornograficznymi, elementy aktywizmu politycznego oraz brak odpowiedniego nadzoru pedagogicznego.

Sprawa jest obecnie badana przez policję i wywołuje coraz szerszą debatę polityczną w Niemczech.

źródło: jungefreiheit.de

Tragiczny wypadek w Niemczech: mężczyzna wpadł do silosu zbożowego i udusił się

0

Dramat w Bawarii

Do tragicznego wypadku doszło we wtorek około godziny 12:45 w miejscowości Wiesentheid, położonej około 30 kilometrów na wschód od Würzburg.

56-letni pracownik wpadł do silosu wypełnionego zbożem. Według wstępnych ustaleń mężczyzna zaczął się zapadać i najprawdopodobniej udusił się jeszcze przed przybyciem służb ratunkowych.

Trudna, wielogodzinna akcja ratunkowa

Jak poinformowała straż pożarna, silos był wypełniony w około dwóch trzecich, co odpowiadało masie około 85 ton zboża.

Aby dotrzeć do poszkodowanego, ratownicy musieli użyć specjalistycznego sprzętu i stopniowo usuwać zboże za pomocą specjalnych odkurzaczy przemysłowych. Następnie do akcji wkroczyli ratownicy wysokościowi, którzy próbowali dostać się do wnętrza silosu.

Dodatkowo utworzono dostęp w centralnej części konstrukcji, aby umożliwić poszukiwania.

Mężczyzna nie żył w chwili odnalezienia

Według informacji policji z Würzburga, 56-latek był już martwy w momencie odnalezienia. Zmarł na miejscu zdarzenia.

Dokładne okoliczności wypadku nie są jeszcze znane. Sprawą zajmuje się obecnie policja kryminalna, która prowadzi dochodzenie mające wyjaśnić, jak doszło do tragedii.

Dlaczego silosy zbożowe są tak niebezpieczne?

Silosy ze zbożem stanowią poważne zagrożenie dla życia i zdrowia. Jednym z największych niebezpieczeństw jest ryzyko zapadnięcia się i uduszenia – w przypadku świeżo wsypanego zboża między ziarnami znajduje się dużo powietrza. Jeśli ktoś wpadnie do środka, może bardzo szybko zapaść się nawet po samą głowę.

Z kolei w silosach, w których zboże przechowywane jest przez dłuższy czas, mogą gromadzić się gazy gnilne. Są one nie tylko potencjalnie „wybuchowe”, ale również wypierają tlen, co może prowadzić do uduszenia.

Dodatkowym zagrożeniem są eksplozje pyłu – mogą wystąpić na przykład wtedy, gdy podczas upadku zostaną wzniecone suche cząstki zboża.

Zasady bezpieczeństwa

Eksperci podkreślają, że podczas pracy w silosach należy bezwzględnie przestrzegać zasad bezpieczeństwa. Osoby wykonujące takie prace powinny być zabezpieczone przed upadkiem oraz nigdy nie powinny pracować w pojedynkę.

Tragiczny wypadek w Bawarii pokazuje, jak niebezpieczne mogą być tego typu miejsca i jak szybko dochodzi w nich do śmiertelnych zdarzeń.

źródło: bild.de

Wielka akcja policji w Niemczech: dziś tysiące radarów w Bawarii. Sprawdź, gdzie stoją!

0

Blitzmaraton w całej Bawarii – część europejskiej akcji

We wtorek, 15 kwietnia, w całej Bawarii odbywa się tzw. blitzmaraton, czyli zmasowana akcja kontroli prędkości. Jest ona częścią ogólnoeuropejskiej operacji „Speedmarathon”, koordynowanej przez sieć policji drogowej Roadpol.

W ramach działań kierowcy muszą liczyć się ze wzmożonymi kontrolami w ponad 1500 punktach pomiarowych.

Tysiące funkcjonariuszy i setki radarów

W akcji bierze udział około 2000 policjantów oraz pracowników lokalnych służb kontroli ruchu drogowego. Miejsca kontroli zostały wcześniej opublikowane przez bawarskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

Kierowcy mogą sprawdzić dokładne lokalizacje radarów, wyszukując je według kodu pocztowego, miejscowości lub powiatu.

Dlaczego lokalizacje są znane z góry?

W przeciwieństwie do wielu innych kontroli, miejsca ustawienia radarów podczas blitzmaratonu są jawne. Jak wyjaśnia bawarski minister spraw wewnętrznych Joachim Herrmann, celem akcji nie jest masowe nakładanie mandatów.

– Nasz blitzmaraton ma przede wszystkim skłonić uczestników ruchu do przestrzegania ograniczeń prędkości. Nie chodzi o wystawianie jak największej liczby mandatów – podkreślił.

Niepokojące dane: prędkość nadal główną przyczyną wypadków

Z opublikowanych w lutym statystyk wynika, że nadmierna prędkość odpowiada za ponad jedną czwartą wszystkich śmiertelnych wypadków drogowych w Bawarii.

Choć liczba ciężko rannych spadła, a liczba ofiar wśród rowerzystów znacząco się zmniejszyła, ogólna liczba ofiar śmiertelnych nieznacznie wzrosła.

Gdzie najwięcej kontroli?

Szczególny nacisk położono na drogi pozamiejskie, gdzie dochodzi do około 60% wszystkich śmiertelnych wypadków.

Dużo punktów pomiarowych wyznaczono m.in. w regionach:

  • Augsburg,
  • Unterallgäu,
  • Rosenheim,
  • Neu-Ulm.

Kontrole odbywają się jednak także w miastach, np. w pobliżu szkół. Najwięcej radarów ustawiono w największych miastach regionu – Monachium i Norymberdze.

Z kolei w takich miastach jak Passau, Coburg, Hof czy Kaufbeuren nie zapowiedziano żadnych punktów pomiarowych.

To nie koniec kontroli – policja zapowiada dalsze działania

Blitzmaraton to tylko część szerszych działań. Minister Joachim Herrmann zapowiedział, że przez cały rok prowadzone będą kolejne akcje wymierzone w kierowców przekraczających prędkość.

W centrum uwagi znajdzie się także transport ciężki. Policja będzie szczególnie kontrolować stan kierowców – zwłaszcza pod kątem alkoholu, marihuany i innych substancji odurzających.

Podsumowanie

Dzisiejsza akcja w Bawarii to jedno z największych działań kontrolnych tego typu w Europie. Choć jej celem jest przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa, kierowcy powinni zachować szczególną ostrożność – liczba kontroli jest wyjątkowo wysoka, a policja zapowiada dalsze zaostrzenie działań w kolejnych miesiącach.

źródło: br.de

Nawet 1000 euro premii w Niemczech! Oto kto ją otrzyma

7

Nowy pomysł rządu: tańsze paliwo i dodatkowe pieniądze dla pracowników

Niemiecki rząd zapowiedział wprowadzenie nowych rozwiązań mających złagodzić skutki obecnej sytuacji gospodarczej. Wśród nich znalazły się zarówno niższe ceny paliw, jak i specjalny bonus dla pracowników.

Plan zakłada wypłatę tzw. premii kryzysowej w wysokości do 1000 euro. Świadczenie to miałoby być zwolnione z podatku oraz składek na ubezpieczenia społeczne, a dla firm stanowiłoby koszt możliwy do odliczenia podatkowego.

Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział, że wypłaty mogłyby zostać zrealizowane jeszcze w 2026 roku.

Nawiązanie do poprzednich programów: kiedyś nawet 3000 euro

Nowa propozycja wzorowana jest na rozwiązaniach zastosowanych podczas kryzysu energetycznego. Wówczas pracodawcy mogli wypłacać swoim pracownikom jednorazowe świadczenia w wysokości nawet do 3000 euro – również zwolnione z podatków.

Jak podkreśla Lars Klingbeil, podobny mechanizm ma zostać zastosowany także teraz. Szczegóły programu są jednak wciąż opracowywane, a wiele kwestii pozostaje niejasnych.

Nie wiadomo jeszcze m.in.:

  • jakie dokładnie warunki będą musiały spełnić firmy,
  • kto konkretnie będzie mógł otrzymać świadczenie,
  • ani jak będzie wyglądać ostateczna forma przepisów.

Kluczowa informacja: bonus nie będzie obowiązkowy

Najważniejszym elementem planu jest fakt, że pracownicy nie będą mieli ustawowego prawa do otrzymania premii.

Wypłata bonusu będzie całkowicie dobrowolna i zależna od decyzji pracodawcy. Oznacza to, że nie każdy zatrudniony w Niemczech otrzyma dodatkowe pieniądze.

Firmy mogą nie udźwignąć kosztów

Już teraz pojawiają się głosy sceptyczne dotyczące realnej możliwości wypłaty premii przez przedsiębiorstwa.

Prezes Centralnego Związku Niemieckiego Rzemiosła, Jörg Dittrich, zwrócił uwagę, że w obecnej, słabej sytuacji gospodarczej wiele firm może nie być w stanie pozwolić sobie na dodatkowe wydatki.

Podobne wątpliwości wyraziła współprzewodnicząca Zielonych Franziska Brantner. Jej zdaniem tylko część przedsiębiorstw – głównie tych w lepszej kondycji finansowej – będzie w stanie wypłacić bonus.

Jak podkreśliła, wiele innych firm, zwłaszcza mniejszych, prawdopodobnie nie będzie miało takiej możliwości.

Co mogą zrobić pracownicy?

Osoby zatrudnione, które liczą na dodatkowe świadczenie, mogą:

  • skontaktować się ze swoim pracodawcą i zapytać o możliwość wypłaty premii,
  • sprawdzić zapisy w układach zbiorowych pracy lub porozumieniach zakładowych, które mogą regulować takie kwestie.

Podsumowanie: nie dla wszystkich

Choć zapowiedź premii do 1000 euro może wydawać się atrakcyjna, w praktyce nie każdy pracownik w Niemczech skorzysta z tego rozwiązania.

Ostateczna decyzja będzie należała do pracodawców, a wiele firm – szczególnie w trudnej sytuacji ekonomicznej – może zrezygnować z wypłaty dodatkowych środków.

źródło: swr3.de

 „Edukacja obywatelska nie może być neutralna” – obowiązkowe spotkania w niemieckich szkołach zorganizowane przez „Babcie przeciwko Prawicy”

2

Obowiązkowe spotkania autorskie zamiast lekcji. Spór o granice polityki w szkole

W dwóch szkołach w Dolnej Saksonii w najbliższą środę mają odbyć się obowiązkowe spotkania autorskie z udziałem aktywisty i autora Jakoba Springfelda. Wydarzenia zostały zorganizowane przez inicjatywę „Babcie przeciwko Prawicy” („Omas gegen Rechts”) i już teraz budzą poważne kontrowersje.

Spotkania nie są ograniczone do lekcji wiedzy o społeczeństwie – obejmują obowiązkowo uczniów klas 9 i 10. W jednej ze szkół wydarzenie ma charakter międzyprzedmiotowy, a uczniowie klas maturalnych (Q2) mają pełnić rolę moderatorów dyskusji.

Tematyka: prawicowy ekstremizm i zagrożenia dla demokracji

Zaproszony do szkół Jakob Springfeld znany jest z książek dotyczących m.in. ekstremizmu prawicowego oraz sytuacji politycznej we wschodnich Niemczech. W swojej najnowszej publikacji opisuje wzrost „sił skrajnie prawicowych” oraz „antydemokratycznych tendencji” w społeczeństwie.

W opisie książki pojawiają się m.in. stwierdzenia dotyczące:

  • rosnącej liczby ataków na osoby z doświadczeniem uchodźczym,
  • planów politycznych związanych z deportacjami osób z tłem migracyjnym,
  • oraz tezy, że skrajna prawica coraz silniej przenika do centrum społeczeństwa.

Autor twierdzi również, że część instytucji państwowych – takich jak administracja, wojsko czy system sprawiedliwości – może współtworzyć problem lub nie reagować wystarczająco na zagrożenia dla demokracji.

Jego główne przesłanie brzmi: społeczeństwo powinno „zająć stanowisko” i aktywnie bronić demokracji oraz praw człowieka.

Organizacja wydarzenia i stanowisko szkoły

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez szkołę, udział uczniów klas 9 i 10 w spotkaniu ma charakter obowiązkowy. Wydarzenie nie zostało ograniczone wyłącznie do przedmiotów politycznych.

Dyrekcja jednej z placówek podkreśla, że celem spotkania jest edukacja obywatelska oraz rozwijanie umiejętności krytycznego myślenia. Wskazano również, że wydarzenie zostanie omówione przed i po jego realizacji w ramach zajęć szkolnych.

Dyrektorka szkoły miała stwierdzić:

„Edukacja polityczna w szkołach zawsze odbywa się z wyraźnym odniesieniem do zasad konstytucji i dlatego nie może być całkowicie ‘neutralna’”.

Szkoła nie przewiduje obecności prelegenta reprezentującego odmienne stanowisko podczas wydarzenia.

Krytyka rodziców: „brak równowagi i jednostronność”

Część rodziców ostro skrytykowała formę wydarzenia. Dwie matki uczniów, wypowiadające się anonimowo, wyraziły obawy dotyczące braku pluralizmu w przedstawianych treściach.

Ich zdaniem:

  • uczniowie otrzymują tylko jedną perspektywę,
  • brakuje realnej debaty i wymiany argumentów,
  • wydarzenie ma charakter jednostronny.

Jedna z matek stwierdziła, że ma wrażenie „propagandy” i podkreśliła, że szkoła powinna prezentować różne punkty widzenia, a nie tylko jeden nurt interpretacji rzeczywistości.

Druga z rodzicielek uznała, że forma wydarzenia może wpływać na uczniów w sposób niepożądany, ponieważ są oni w wieku, w którym dopiero kształtują swoje poglądy polityczne.

Spór o neutralność szkoły

Krytycy wydarzenia podnoszą również kwestię tzw. neutralności szkoły oraz pytanie, czy instytucje edukacyjne powinny zapraszać autorów o wyraźnie określonych poglądach politycznych bez zapewnienia kontrargumentów.

Rodzice domagający się większej równowagi twierdzą, że brak debaty może prowadzić do jednostronnego kształtowania opinii uczniów.

Z kolei przedstawiciele szkoły argumentują, że celem nie jest unikanie tematów politycznych, lecz przygotowanie uczniów do samodzielnego oceniania zjawisk społecznych i politycznych.

Nie tylko jedna szkoła

Jak wynika z tekstu, Jakob Springfeld ma tego samego dnia wystąpić również w innej szkole w Dolnej Saksonii – w auli gimnazjum im. Matthiasa Claudiusa w Gehrden.

Tam także spotkanie ma mieć formę szkolnej prelekcji. Na moment publikacji brak było jeszcze odpowiedzi dyrekcji tej szkoły na pytania dotyczące finansowania wydarzenia oraz jego zgodności z zasadą neutralności w edukacji.

Podsumowanie: rosnący spór o edukację polityczną w Niemczech

Sprawa wywołała szeroką dyskusję na temat granic edukacji obywatelskiej w niemieckich szkołach. Z jednej strony szkoły podkreślają konieczność rozmowy o demokracji, ekstremizmie i zagrożeniach społecznych, z drugiej – część rodziców obawia się braku równowagi i jednostronnego przekazu.

Spór ten wpisuje się w szerszą debatę w Niemczech dotyczącą tego, jak powinna wyglądać edukacja polityczna i gdzie przebiega granica między przekazywaniem wiedzy a wpływaniem na poglądy uczniów.

źródło: nius.de

Zieloni chcą zmusić szpitale w Niemczech do wykonywania aborcji

2

Propozycja Zielonych wywołuje polityczną burzę

W Niemczech wybuchła dyskusja po tym, jak frakcja Zielonych w Bundestagu złożyła wniosek zakładający daleko idące zmiany w podejściu do wykonywania zabiegów przerywania ciąży w placówkach medycznych.

Zgodnie z propozycją, katolickie i inne chrześcijańskie szpitale nie mogłyby odmawiać wykonywania aborcji. Dodatkowo zabiegi przerywania ciąży miałyby stać się obowiązkowym elementem kształcenia medycznego.

Wniosek został złożony przez posłanki Kirsten Kappert-Gonther i Ulle Schauws oraz rzecznika ds. zdrowia Janoscha Dahmena.

Uzasadnienie: rzekomo niewystarczająca dostępność aborcji

Politycy Zielonych argumentują, że w Niemczech istnieje problem z dostępnością świadczeń dla kobiet w niechcianej ciąży. Ich zdaniem w wielu regionach sytuacja jest „niewystarczająca”, co miałoby uzasadniać potrzebę zmian systemowych.

W uzasadnieniu powołano się na badanie projektu „Doświadczenia i sytuacje życiowe kobiet w niechcianej ciąży – oferta doradztwa i opieki” (ELSa), przeprowadzone w sierpniu ubiegłego roku.

Większość kobiet nie zgłasza problemów z dostępnością

Jednocześnie przytoczone dane wskazują, że większość badanych kobiet nie miała problemu z dostępem do placówek wykonujących aborcje.

Z badania wynika, że:

  • 90% kobiet oceniło dostęp do takich placówek jako dobry lub bardzo dobry,
  • ponad połowa miała placówkę w odległości mniejszej niż 10 kilometrów od miejsca zamieszkania,
  • mniej niż 15% musiało pokonać ponad 50 kilometrów.

Eksperci kwestionują tezę o „niedostatecznej opiece”

Inne analizy również wskazują na dobrą dostępność świadczeń w Niemczech. Niemieckie Towarzystwo Ginekologii i Położnictwa w oświadczeniu z września stwierdziło, że w badaniu ELSa nie znaleziono dowodów na niedobory w opiece medycznej w zakresie aborcji.

Według organizacji badanie wręcz potwierdza „dobrą sytuację w zakresie opieki dla kobiet chcących przerwać ciążę”.

Podobne stanowisko przedstawił także Matthias David, starszy lekarz Kliniki Ginekologii berlińskiej Charité. Wskazał on, że wyniki badania nie uzasadniają twierdzenia o istnieniu „problemu z dostępnością świadczeń”.

Spór o prawo i obowiązki szpitali

Jednym z kluczowych punktów propozycji Zielonych jest zmiana przepisów dotyczących tzw. klauzuli sumienia w placówkach medycznych.

Obecnie w Niemczech obowiązuje zasada, że nikt nie jest zobowiązany do „udziału” w aborcji. Zieloni chcą, aby zapis ten nie dotyczył osób prawnych, takich jak szpitale.

Według autorów wniosku zmiany w systemie szpitalnictwa – wynikające z reformy z 2024 roku – mogą prowadzić do sytuacji, w której katolickie szpitale po fuzjach z innymi placówkami mogłyby blokować wykonywanie aborcji także w przejętych jednostkach.

Nowe przepisy miałyby temu zapobiec.

Kontrowersje prawne: „to może być niezgodne z konstytucją”

Propozycja budzi poważne wątpliwości prawne.

Profesor prawa pracy z Uniwersytetu w Bonn, Gregor Thüsing, ocenił, że zmiana może być niedopuszczalna. Jego zdaniem nie można „ustawowo zmuszać do działania sprzecznego z prawem”, ponieważ prowadziłoby to do sprzeczności w systemie prawnym.

Zwrócono również uwagę, że w Niemczech aborcja pozostaje formalnie nielegalna, ale w określonych warunkach nie podlega karze. Dotyczy to m.in. sytuacji, gdy zabieg wykonuje się w pierwszych 12 tygodniach ciąży oraz po wcześniejszej obowiązkowej konsultacji.

Aborcja jako część edukacji medycznej

Drugi element propozycji Zielonych zakłada włączenie aborcji do obowiązkowego programu nauczania dla lekarzy.

Profesor prawa publicznego z Uniwersytetu w Bonn oraz dyrektor Bonner Institute for Church Law, Christian Hillgruber, ocenił, że sama teoria w tym zakresie mogłaby być zgodna z konstytucją, ponieważ lekarze w pewnych przypadkach są zobowiązani do wykonywania takich zabiegów – np. gdy konieczne jest ratowanie życia lub zdrowia pacjentki.

Reakcje polityczne: sprzeciw Unii i AfD

Propozycja Zielonych spotkała się z natychmiastową krytyką ze strony opozycji.

Zarówno Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU/CSU), jak i Alternatywa dla Niemiec (AfD) zapowiedziały, że zagłosują przeciwko wnioskowi.

Posłanka AfD Martina Kempf zarzuciła Zielonym naruszenie wolności sumienia i stwierdziła, że propozycja oznaczałaby de facto zmuszanie nawet szpitali kościelnych do zatrudniania personelu wykonującego aborcje.

Podsumowanie: spór o granice prawa, etyki i medycyny

Debata wokół propozycji Zielonych pokazuje głęboki konflikt między podejściem do praw kobiet, autonomii placówek medycznych oraz wolności sumienia pracowników ochrony zdrowia.

Z jednej strony pojawia się argument o konieczności zapewnienia równego dostępu do świadczeń medycznych, z drugiej – zarzuty o ingerencję w niezależność szpitali i możliwe naruszenie zasad konstytucyjnych.

Sprawa zapowiada dalszą ostrą debatę polityczną w Niemczech, szczególnie w kontekście nadchodzących głosowań w Bundestagu.

źródło: jungefreiheit.de

Berlin chce, by turyści sprzątali miasto

2

Nowy pomysł władz: sprzątanie Sprewy za vouchery

Władze Berlina zapowiadają nowy projekt mający pomóc w walce z narastającym problemem zaśmiecenia stolicy Niemiec. Zgodnie z planem, już latem turyści odwiedzający miasto będą mogli wyławiać odpady z rzeki i w zamian otrzymywać vouchery.

Projekt pod nazwą „BerlinPay” ma zostać oficjalnie zaprezentowany jeszcze przed Zielonymi Świątkami.

Inspiracja z Kopenhagi

Jak wyjaśniła senator ds. gospodarki Franziska Giffey, Berlin chce wzorować się na rozwiązaniu wprowadzonym w Kopenhadze. Tam w ramach programu „CopenPay” turyści otrzymują drobne korzyści za proekologiczne zachowania, takie jak pomoc w sprzątaniu czy korzystanie z przyjaznych środowisku środków transportu.

Problem śmieci w Berlinie od lat narasta

Berlin od dłuższego czasu zmaga się z poważnym problemem nielegalnych wysypisk, brudnych ulic oraz porzucanych odpadów wielkogabarytowych.

Według danych władz miasta, sama Berliner Stadtreinigung wydała w ubiegłym roku aż 13 milionów euro na usuwanie nielegalnie składowanych śmieci.

W odpowiedzi na ten problem władze Berlina (koalicja CDU/SPD) zdecydowały się już wcześniej na zaostrzenie kar:

  • wyrzucenie jednorazowego kubka może kosztować 250 euro,
  • pozostawienie psich odchodów – co najmniej 80 euro.

Więcej kontrolerów i surowsze egzekwowanie przepisów

Miasto planuje również zwiększenie liczby pracowników odpowiedzialnych za kontrolę porządku. W najbliższych tygodniach liczba tzw. „detektywów śmieciowych” ma wzrosnąć do 68 osób.

Ich zadaniem będzie egzekwowanie przepisów dotyczących m.in. wyrzucania niedopałków papierosów, porzucania toreb czy nielegalnego wystawiania odpadów wielkogabarytowych.

Kai Wegner podkreślił, że dbanie o czystość ma kluczowe znaczenie także dla wizerunku miasta. Jego zdaniem osoby wyrzucające śmieci w sposób nieodpowiedzialny szkodzą reputacji stolicy.

Możliwy nowy podatek od opakowań

Równolegle trwają dyskusje nad wprowadzeniem dodatkowego podatku od opakowań jednorazowych. Berlin mógłby nałożyć opłaty na kubki oraz sztućce jednorazowe.

Pomysł ten budzi jednak kontrowersje. Industrie- und Handelskammer ostrzega przed wzrostem biurokracji i kwestionuje skuteczność takich rozwiązań.

Podsumowanie

Berlin podejmuje kolejne kroki w walce z problemem odpadów – od zachęt dla turystów, przez wyższe kary, po zwiększenie liczby kontrolerów. Władze liczą, że połączenie działań edukacyjnych i restrykcyjnych pomoże poprawić czystość miasta, choć nie wszystkie proponowane rozwiązania spotykają się z jednomyślnym poparciem.

źródło: jungefreiheit.de

Setki Afgańczyków pozywają Niemcy. Chcą wymusić wjazd do kraju po obietnicach rządu

6

Fala pozwów: sprawy trafiają do sądów administracyjnych i konstytucyjnych

W Niemczech narasta spór wokół przyjmowania uchodźców z Afganistanu. Organizacja Kabul Luftbrücke potwierdziła, że wspiera setki Afgańczyków w dochodzeniu prawa do wjazdu na terytorium Niemiec na drodze sądowej.

Jak poinformowała rzeczniczka organizacji Eva Beyer w rozmowie z RedaktionsNetzwerk Deutschland, około 180 postępowań toczy się obecnie przed sądami administracyjnymi w Berlinie i Ansbach. Dodatkowo przygotowywanych jest 18 skarg konstytucyjnych.

Setki osób czekają na wjazd – większość zdecydowała się na pozwy

Organizacja reprezentuje łącznie 875 Afgańczyków, którzy – zgodnie z wcześniejszymi obietnicami niemieckiego rządu – oczekują w Pakistanie na możliwość wjazdu do Niemiec. Kolejne 55 osób zostało już deportowanych z Pakistanu z powrotem do Afganistanu.

Według Kabul Luftbrücke, co najmniej 90% tych osób wszczęło postępowania sądowe, a rzeczywista liczba może być jeszcze wyższa.

NGO współpracowała wcześniej z rządem Niemiec

Organizacja poinformowała, że złożyła dotąd 362 pozwy, a kolejne 27 jest w przygotowaniu. Od sierpnia 2021 roku pomogła łącznie 4424 osobom w opuszczeniu Afganistanu. Jedna sprawa sądowa dotyczy zazwyczaj całej rodziny – średnio pięciu osób.

Warto podkreślić, że już w 2021 roku niemiecki rząd współpracował z organizacją. Kabul Luftbrücke uczestniczyła w tworzeniu listy osób, które – po przejęciu władzy przez talibów – nie mogły bezpiecznie pozostać w Afganistanie.

W odpowiedzi na zapytanie parlamentarne partii AfD rząd federalny potwierdził, że działania organizacji były „zgodne z celami rządu”.

Tajemnica wokół innych organizacji

Rząd Niemiec nie ujawnia, jakie inne organizacje pozarządowe były zaangażowane w proces przyjmowania Afgańczyków. Próba uzyskania tej informacji przez posła Stefana Keutera zakończyła się niepowodzeniem – w 2025 roku przegrał on sprawę przed sądem konstytucyjnym.

Według władz publikacja takich danych mogłaby narazić pracowników tych organizacji na niebezpieczeństwo.

Program przyjęć i zmiana kursu politycznego

W 2022 roku rządząca wówczas koalicja (SPD, Zieloni i FDP) uruchomiła program przyjmowania szczególnie zagrożonych Afgańczyków. Zakładał on przyjmowanie do 1000 osób miesięcznie wraz z rodzinami.

Do końca 2022 roku niemiecki rząd wydał niemal 50 000 obietnic przyjęcia. Według Auswärtiges Amt, po szczegółowych kontrolach bezpieczeństwa – prowadzonych m.in. we współpracy z MSW i policją federalną – ponad dwie trzecie tych osób przyjechało już do Niemiec.

Wśród nich znalazło się również co najmniej 25 afgańskich sędziów szariackich wraz z około 200 członkami rodzin.

Rząd chce zakończyć program i proponuje pieniądze

Obecna koalicja CDU/CSU i SPD nie zamierza kontynuować dotychczasowej polityki. Pod koniec 2025 roku rzecznik rządu zapowiedział, że osoby objęte programem zostaną poinformowane o braku politycznej woli ich przyjęcia do Niemiec.

Jednocześnie rząd deklaruje wsparcie dla ich powrotu do Afganistanu lub wyjazdu do innych państw trzecich.

Według informacji organizacji Kabul Luftbrücke, Afgańczykom ma być oferowana kwota 6500 euro w zamian za rezygnację z postępowań sądowych i opuszczenie Pakistanu. Z takiej propozycji skorzystało już 126 osób.

Podsumowanie

Sprawa afgańskich uchodźców staje się w Niemczech coraz poważniejszym problemem politycznym i prawnym. Z jednej strony setki osób powołują się na wcześniejsze obietnice rządu i próbują dochodzić swoich praw w sądach, z drugiej – obecne władze dążą do ograniczenia programu i zmiany kursu polityki migracyjnej.

Rozstrzygnięcia sądowe mogą mieć kluczowe znaczenie nie tylko dla samych zainteresowanych, ale również dla przyszłości niemieckiej polityki azylowej.

źródło: jungefreiheit.de

Skandal w Niemczech! Meczet zachęca dzieci do zabawy w wojnę i filmuje je w trakcie

1

Kontrowersyjne sceny z Dolnej Saksonii

W niemieckim landzie Dolna Saksonia wybuchła burzliwa dyskusja po ujawnieniu nagrania z meczetu Ditib w Garbsen. Wideo, które początkowo zostało opublikowane w internecie przez samą wspólnotę, przedstawia dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym odgrywające sceny wojenne.

Na nagraniu widać, jak dzieci strzelają do siebie z drewnianych karabinów, a jedno z nich – odgrywa rolę poległego. Obok „zabitego” chłopca stoją trzy dziewczynki w chustach, które symbolicznie opłakują „żołnierza”.

Nagranie ujawnione przez dziennikarza

Sprawę jako pierwszy nagłośnił dziennikarz Eren Güvercin na platformie X. O sprawie poinformowała również Hannoversche Allgemeine Zeitung, która miała dostęp do materiału.

Według doniesień dzieci odgrywały bitwę pod Çanakkale z 1915 roku. Nagranie miało powstać 18 marca – w rocznicę tych wydarzeń.

Muzułmańska wspólnota w Garbsen opublikowała materiał w mediach społecznościowych, jednak po wybuchu kontrowersji został on usunięty.

Ostre słowa krytyki: „To powinno nas głęboko niepokoić”

Eren Güvercin skomentował sprawę w ostrych słowach. Jego zdaniem wojna została przedstawiona nie jako tragedia, lecz jako „bohaterska przygoda”.

Podkreślił również, że dzieci w tym wieku nie są w stanie zrozumieć okrucieństwa wojny i są wykorzystywane do odtwarzania nacjonalistycznych mitów. Jak zaznaczył, pozwalanie małym dzieciom na odgrywanie scen śmierci na polu walki i przedstawianie „męczeńskiej śmierci” jako religijnego ideału nie powinno mieć miejsca ani w instytucjach edukacyjnych, ani w przestrzeniach religijnych.

Stanowisko meczetu: „element wczesnej edukacji”

Do zarzutów odniosła się również sama wspólnota Ditib. W jej ocenie zajmowanie się wydarzeniami historycznymi może być „wartościowym elementem wczesnej edukacji”.

Przedstawiciele meczetu argumentują, że takie działania pomagają budować „tożsamość zbiorową”, zachowują pamięć historyczną i mogą prowadzić do refleksji moralnej.

Interpretując to stanowisko, można uznać, że chodzi o wychowywanie dzieci w duchu tureckiej tożsamości – a nie kraju, w którym się urodziły i dorastają.

Ekspert: „dzieci wykorzystywane do propagandy”

Krytycznie o sprawie wypowiedział się także politolog Ismail Küpeli z Ruhr-Universität Bochum.

W rozmowie z Hannoversche Allgemeine Zeitung stwierdził, że tego typu działania mają wyraźny charakter polityczny. Jego zdaniem dzieci są w tym przypadku instrumentalizowane i wykorzystywane do propagandy gloryfikującej wojnę.

Dodał również, że przedstawianie śmierci męczeńskiej jako czegoś pożądanego jest szczególnie niepokojące.

Podsumowanie

Nagranie z Garbsen wywołało w Niemczech szeroką debatę na temat granic edukacji historycznej, roli instytucji religijnych oraz wpływu ideologii na najmłodszych. Sprawa budzi emocje, ponieważ dotyczy nie tylko sposobu przedstawiania historii, ale także kwestii integracji i wartości przekazywanych dzieciom wychowującym się w Niemczech.

źródło: jungefreiheit.de