Niemcy: Angela Merkel zabiera głos. Czy była kanclerz zostanie prezydentem?

2

Plotki wokół urzędu prezydenta Niemiec. Merkel reaguje jednoznacznie

Czy Angela Merkel mogłaby zostać przyszłą prezydentką Niemiec? Choć scenariusz ten brzmi dla wielu mało prawdopodobnie, w kręgach politycznych CDU od pewnego czasu pojawiały się obawy, że taki wariant może stać się realny. Sama była kanclerz postanowiła jednak uciąć spekulacje w sposób jednoznaczny.

Rzeczniczka biura Angeli Merkel, odnosząc się do doniesień medialnych, stanowczo zaprzeczyła tym pogłoskom, określając je krótko jako „całkowicie niedorzeczne”. Tym samym Merkel wykluczyła jakiekolwiek ambicje związane z objęciem urzędu prezydenta Niemiec.

Obawy w otoczeniu Friedricha Merza

Źródłem plotek były informacje publikowane przez niemieckie media, według których w otoczeniu obecnego kanclerza Friedricha Merza pojawiły się obawy, że Zieloni mogliby wysunąć kandydaturę Angeli Merkel na urząd prezydenta federalnego. Powodem takich spekulacji miała być wciąż wysoka popularność byłej kanclerz wśród wyborców tej partii.

Dla Merza taka sytuacja oznaczałaby poważny polityczny dylemat. Z jednej strony Merkel jest wieloletnią polityczką CDU, co naturalnie skłaniałoby do poparcia jej kandydatury. Z drugiej strony relacje między obojgiem od lat pozostają napięte.

Wieloletni konflikt Merkel–Merz

Friedrich Merz i Angela Merkel są politycznymi rywalami od niemal ćwierćwiecza. Ich konflikt sięga czasów, gdy Merkel doprowadziła do odsunięcia Merza od stanowiska przewodniczącego frakcji parlamentarnej CDU/CSU. Od tamtej pory Merz wielokrotnie publicznie krytykował kierunek polityki prowadzonej przez Merkel podczas jej 16-letnich rządów.

W opinii wielu polityków CDU część problemów, z którymi Merz musi dziś mierzyć się jako kanclerz Niemiec, ma swoje źródło właśnie w decyzjach podejmowanych w czasie rządówmMerkel. To dodatkowo komplikuje ewentualne polityczne zbliżenie między nimi.

Merkel wraca na partyjną scenę CDU

Mimo braku ambicji prezydenckich Angela Merkel ponownie pojawi się w przestrzeni partyjnej. W nadchodzącym tygodniu była kanclerz po raz pierwszy od zakończenia swojej kadencji weźmie udział w zjeździe CDU. Wcześniej była wielokrotnie zapraszana, jednak konsekwentnie odmawiała.

Zjazd odbędzie się w Stuttgarcie, gdzie Friedrich Merz ma zostać ponownie zatwierdzony jako przewodniczący CDU. Obecność Merkel na tym wydarzeniu budzi duże zainteresowanie zarówno wśród działaczy partii, jak i obserwatorów niemieckiej sceny politycznej.

Wybory prezydenckie dopiero w 2027 roku

Zgodnie z informacjami medialnymi CDU planuje w najbliższych tygodniach przedstawić własnego kandydata na urząd prezydenta Niemiec. Sama elekcja odbędzie się jednak dopiero w lutym 2027 roku, po zakończeniu kadencji obecnego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera.

Coraz częściej pojawiają się również oczekiwania, że po raz pierwszy w historii Niemiec urząd głowy państwa obejmie kobieta. Dotychczas żadna kobieta nie pełniła funkcji prezydenta federalnego.

Historyczne precedensy i zamknięta droga Merkel

W przeszłości jedynie pierwszy kanclerz Niemiec, Konrad Adenauer, rozważał objęcie urzędu prezydenta pod koniec lat 50. XX wieku. Ostatecznie jednak porzucił ten plan. Angela Merkel, mimo swojej wyjątkowej pozycji w historii niemieckiej polityki, również nie zamierza podążać tą drogą.

Jej jednoznaczne stanowisko ma uspokoić nastroje w CDU i zakończyć spekulacje, które w ostatnich dniach narastały wokół przyszłej obsady najwyższego urzędu w państwie.

źródło: n-tv.de

Zdaniem Senatu cudzoziemcy sprawiają, że Berlin jest niebezpieczny

0

Wzrost przestępczości zorganizowanej w stolicy

Berlina nie można już uznać za miasto wolne od brutalnych konfliktów gangów. W ostatnich latach nasilają się działania przestępcze tzw. klanów, głównie pochodzenia arabskiego i kurdyjskiego. Justizsenatorin Berlina, Felor Badenberg (CDU), w rozmowie z RBB podkreśliła, że klany te przyciągają coraz więcej członków poprzez sieci rodzinne i osobiste kontakty, a ich działania coraz częściej odbywają się na otwartej ulicy.

Codzienne strzelaniny i groźby w stolicy

Według senator Badenberg, na berlińskich ulicach dochodzi do regularnych walk o terytoria, podział rynku narkotykowego oraz wymuszeń haraczy. W ostatnich latach pojawiły się nie tylko strzelaniny, ale nawet użycie granatów ręcznych. Zdarza się, że sprawcy są przywożeni z zagranicy w celu zastraszenia przedsiębiorców pochodzących z tych samych krajów co przestępcy.

Definicja klanów według BKA

Federalne Biuro Kryminalne Niemiec (Bundeskriminalamt, BKA) definiuje klany jako „etnicznie odizolowane subkultury”, które funkcjonują według własnych zasad, tworzą struktury mafijne i nie przestrzegają prawa niemieckiego. W Berlinie zidentyfikowano około 13 takich klanów arabskich i kurdyjskich, skupiających co najmniej 10 000 członków. Cechuje je jawne i nieograniczone publiczne działanie, które ostatnio było widoczne podczas pogrzebu szefa mafii, Mehmeta K., 23 stycznia, w dzielnicy Neukölln.

Publiczna demonstracja siły klanów

Podczas pogrzebu członkowie klanów „El Zein”, „Chahrour” i „Remmo” pojawili się publicznie, a sam szef klanu Issa Remmo wraz z synem Yassinem niósł trumnę z meczetu Sehitlik przy Columbiadamm. Takie wydarzenia pokazują rosnącą przestępczą energię klanów, które stają się coraz bardziej agresywne i jawne w działaniach publicznych.

Spojrzenie społeczne: brak ochrony, tylko ostrzeżenia

Chociaż senator Badenberg otwarcie wskazuje na zagrożenie, część obserwatorów wskazuje, że konieczne byłyby działania ochronne ze strony państwa, a nie tylko opis zagrożenia. Obecna sytuacja rodzi pytania o skuteczność polityki senatu w zapewnieniu bezpieczeństwa mieszkańcom Berlina oraz kontrolę nad przestępczością zorganizowaną.

źródło: bz-berlin.de

Niemcy: Kolejny lot z Afgańczykami dotarł do Berlina mimo wstrzymania programu przyjęć

0

47 osób przyleciało do Niemiec na podstawie wiz wydanych po decyzjach sądów

Do Berlina przyleciał kolejny samolot z Afgańczykami, którzy wcześniej uciekli przed rządami talibów do Pakistanu. Na pokładzie znajdowało się 47 osób, które otrzymały niemieckie wizy wjazdowe w ramach federalnego programu przyjęć – poinformowało Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w odpowiedzi na zapytanie agencji dpa.

Lot odbył się pomimo formalnego wstrzymania programu przyjmowania Afgańczyków, które niemiecki rząd federalny wstrzymał w maju. Decyzja ta objęła także osoby uznawane wcześniej za szczególnie zagrożone represjami.

Program wstrzymany, ale wjazdy nadal możliwe

W ostatnich tygodniach Afgańczycy byli kilkukrotnie przewożeni do Niemiec regularnymi lotami rejsowymi. Choć oficjalny program został zawieszony, część osób nadal otrzymuje możliwość wjazdu do kraju.

Powodem są postępowania sądowe wszczęte w Niemczech, w których zainteresowani – często przy wsparciu organizacji pozarządowych – dochodzą prawa do realizacji wcześniej złożonych obietnic przyjęcia. W wyniku tych działań niemieckie sądy zobowiązują administrację do wydania wiz, co umożliwia przylot także po formalnym wstrzymaniu programu.

Tysiące Afgańczyków wciąż czekają w Pakistanie

W Pakistanie, głównie w Islamabadzie, od miesięcy, a nawet lat, przebywają afgańskie rodziny, które uciekły z kraju po przejęciu władzy przez talibów. Wielu z nich żyje w niepewności prawnej, bez stabilnego statusu pobytowego i bez jasnej perspektywy dalszego losu.

Początkowo niemiecki Federalny Program Przyjęć był skierowany nie tylko do byłych lokalnych współpracowników niemieckich instytucji i ich rodzin, lecz także do osób narażonych na represje ze strony talibów. Dotyczyło to m.in. prawników, dziennikarek, dziennikarzy oraz obrońców praw człowieka, którzy w przeszłości publicznie sprzeciwiali się islamistycznemu reżimowi.

Rola organizacji pozarządowych i sporów sądowych

Część Afgańczyków, którzy ostatecznie otrzymują wizy, korzysta z pomocy organizacji Kabul Luftbrücke, która wspiera osoby zagrożone prześladowaniami w procedurach prawnych i administracyjnych. To właśnie dzięki takim inicjatywom możliwe jest skuteczne dochodzenie praw przed niemieckimi sądami.

Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie podaje szczegółowych informacji na temat kolejnych planowanych lotów ani liczby osób, które mogą jeszcze uzyskać prawo wjazdu w wyniku postępowań sądowych.

Napięcie polityczne wokół migracji

Sprawa kolejnych przylotów Afgańczyków do Niemiec budzi kontrowersje polityczne, zwłaszcza w kontekście wcześniejszej decyzji rządu o wstrzymaniu programu przyjęć. Z jednej strony pojawiają się argumenty o konieczności ochrony osób realnie zagrożonych represjami, z drugiej – rośnie presja na ograniczenie migracji i konsekwentne egzekwowanie decyzji rządowych.

Jedno pozostaje pewne: mimo formalnego zakończenia programu, proces przyjmowania Afgańczyków do Niemiec nie został całkowicie zamknięty, a o losie wielu osób nadal decydują niemieckie sądy.

źródło: welt.de

Koniec modlitw ulicznych przed meczetem? Frankfurt podważa prawo do zgromadzeń

0

Spór wokół modlitw przed meczetem Imam-Ali wchodzi w nową fazę

We Frankfurcie nad Menem zaostrza się konflikt dotyczący regularnych modlitw organizowanych na ulicy przed meczetem Imam-Ali w dzielnicy Rödelheim. Miejskie biuro porządkowe (Ordnungsamt) zakwestionowało dotychczasową kwalifikację tych wydarzeń jako zgromadzeń chronionych konstytucyjną wolnością zgromadzeń. W konsekwencji modlitwy uliczne mogą wkrótce całkowicie zniknąć z przestrzeni publicznej.

Władze: wydarzenia mają charakter religijny, nie polityczny

Jak poinformowało Ordnungsamt Frankfurt, organizator wydarzeń – Muzułmańska Wspólnota Frankfurtu – nie może już powoływać się na wolność zgromadzeń. Zdaniem urzędników „ogólny charakter wydarzeń” jest wyraźnie religijny i nie służy kształtowaniu opinii publicznej, co jest kluczowym warunkiem uznania danego wydarzenia za zgromadzenie w rozumieniu prawa.

W związku z tą oceną Eschborner Landstraße, na której dotąd odbywały się modlitwy, mogłaby być wykorzystywana wyłącznie na podstawie specjalnego zezwolenia na tzw. szczególne użytkowanie przestrzeni publicznej. Jak jednak zaznaczył kierownik Ordnungsamtu Holger Habich, miasto nie zamierza takiego zezwolenia udzielić.

Organizatorzy zapowiadają kolejną batalię sądową

Muzułmańska Wspólnota Frankfurtu nie zamierza pogodzić się z decyzją władz. Mushin Abboud, który formalnie zgłaszał zgromadzenia, zapowiedział ponowne skierowanie sprawy do sądu. W jego ocenie modlitwy stanowią jedynie część szerszej demonstracji, której celem jest wyrażenie sprzeciwu wobec zamknięcia meczetu.

Analiza władz: modlitwy dominują nad przekazem opiniotwórczym

Stanowisko Ordnungsamtu jest jednak jednoznaczne. Urzędnicy przez wiele miesięcy analizowali przebieg wydarzeń. Ich zdaniem udział w debacie publicznej, deklarowany jako cel zgromadzeń, wyraźnie schodził na dalszy plan wobec rytualnych recytacji Koranu, kazań, modlitw oraz religijnych śpiewów.

W ocenie miasta dominujący charakter religijny wyklucza możliwość dalszego traktowania wydarzeń jako demonstracji objętych ochroną konstytucyjną.

Protesty trwają od półtora roku

Muzułmańska Wspólnota Frankfurtu protestuje przeciwko zamknięciu meczetu od około półtora roku. Modlitwy odbywały się regularnie – w czwartki i piątki, w porach islamskich modlitw – na połowie jezdni przed budynkiem meczetu.

Przeciwko tym zgromadzeniom wystąpiła obywatelska inicjatywa, wspierana przez lokalne struktury CDU w Rödelheim. Głównym argumentem przeciwników były utrudnienia w ruchu drogowym.

Sąd wcześniej przyznał rację organizatorom

W odpowiedzi na protesty mieszkańców Ordnungsamt zaproponował przeniesienie zgromadzeń na pobliską łąkę, skąd meczet byłby nadal widoczny. Organizatorzy nie zaakceptowali tej decyzji i złożyli pilny wniosek do Sądu Administracyjnego we Frankfurcie.

Sąd przyznał im wówczas rację, uznając, że ograniczenia w ruchu drogowym mogą być tolerowane w imię ochrony wolności zgromadzeń. Obecna decyzja miasta oznacza jednak zasadniczą zmianę podejścia.

Meczet zamknięty po decyzji MSW

Meczet Imam-Ali pozostaje zamknięty od lipca 2024 roku. Jest to bezpośrednia konsekwencja zakazu działalności „Islamskiego Centrum Hamburg” (IZH), wydanego przez Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Według resortu IZH reprezentuje islamistyczną i totalitarną ideologię.

Operatorem frankfurckiego meczetu było „Centrum Kultury Islamskiej” (ZIK), które – według ustaleń władz – miało być organizacją powiązaną z IZH.

Decyzja, która może mieć szersze konsekwencje

Spór we Frankfurcie może stać się precedensem dla innych miast w Niemczech. Dotyczy on nie tylko lokalnego konfliktu, lecz także fundamentalnego pytania o granice wolności zgromadzeń, rozdział działalności religijnej i politycznej oraz sposób korzystania z przestrzeni publicznej.

źródło: fr.de

Niemcy: Prawie 50 tysięcy broni zniknęło bez śladu. Alarmujące dane MSW

0

Nowe dane federalne ujawniają skalę problemu

W Niemczech legalni posiadacze broni – myśliwi, strzelcy sportowi oraz kolekcjonerzy – dysponują łącznie ponad pięcioma milionami sztuk broni palnej i jej elementów. Choć obowiązujące przepisy dotyczące przechowywania broni należą do jednych z najbardziej restrykcyjnych w Europie, nowe dane Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (BMI) wskazują na poważny i narastający problem: dziesiątki tysięcy jednostek broni zniknęły bez śladu.

Informacje te pochodzą z Narodowego Rejestru Broni (Nationales Waffenregister – NWR) i – jak podkreślają niemieckie media – zostały ujawnione publicznie po raz pierwszy.

Miliony sztuk broni w rękach prywatnych

Zgodnie z aktualnymi danymi BMI, w Niemczech znajduje się:

  • 5 011 020 sztuk broni palnej w rękach prywatnych,
  • 526 387 elementów broni, takich jak lufy czy inne części umożliwiające oddawanie strzałów.

Łącznie oznacza to ponad 5,5 miliona jednostek broni i jej elementów, które są oficjalnie zarejestrowane w Narodowym Rejestrze Broni. W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba ta wzrosła o 3,8 procent, co potwierdza stały wzrost legalnego posiadania broni w Niemczech.

Surowe przepisy, ale broń nadal znika

Niemieckie prawo nakłada na właścicieli broni bardzo rygorystyczne obowiązki dotyczące jej przechowywania. Broń musi znajdować się w certyfikowanych, pancernych sejfach, które często są dodatkowo trwale przymocowane do ścian lub podłoża. Standardem są również elektroniczne zamki zabezpieczające.

Mimo tych środków bezpieczeństwa, dane z NWR pokazują, że system nie jest szczelny.

Prawie 50 tysięcy sztuk broni uznanych za skradzione lub zagubione

Według stanu na 31 grudnia 2025 roku w Narodowym Rejestrze Broni figuruje 48 579 sztuk broni i elementów broni, które zostały zgłoszone jako skradzione lub utracone.

Szczegółowe dane są szczególnie niepokojące:

  • 9 058 sztuk broni palnej oraz 324 elementy broni (łącznie 9 382 jednostki) zostały oficjalnie zgłoszone jako skradzione,
  • 38 277 sztuk broni oraz 920 elementów broni (łącznie 39 197 jednostek) uznano za zaginione.

Łącznie oznacza to wzrost o 148 procent w porównaniu z rokiem 2019, co wskazuje na gwałtowne pogorszenie sytuacji w ostatnich latach.

Ekspert policyjny: „To broń w rękach najgroźniejszych przestępców”

Do sprawy odniósł się Manuel Ostermann, wiceprzewodniczący Niemieckiego Związku Zawodowego Policji (DPolG). W rozmowie z mediami nie krył zaniepokojenia skalą zjawiska.

Fakt, że ponad dziewięć tysięcy sztuk broni zostało zgłoszonych jako skradzione, jest przerażający — podkreślił Ostermann. Jego zdaniem za kradzieżami stoją zorganizowane i bezwzględne grupy przestępcze.

Osoby, które kradną broń palną, nie cofają się przed niczym. Włamują się do prywatnych domów, forsują pancerne sejfy i wynoszą sprawną, ostrą broń. To są ciężcy przestępcy — zaznaczył.

Gdzie trafia skradziona broń?

Choć los zaginionej broni nie zawsze da się jednoznacznie ustalić, policyjni eksperci nie mają złudzeń. Zdaniem Ostermanna większość skradzionych egzemplarzy trafia na czarny rynek, a stamtąd w ręce przestępców, którzy mogą wykorzystywać ją do najcięższych przestępstw, w tym napadów i zabójstw.

Apel o wzmocnienie policji

Przedstawiciel DPolG zaapelował o zdecydowane działania państwa. Jego zdaniem walka z nielegalnym obrotem bronią wymaga realnego wzmocnienia struktur policyjnych.

Policja musi wreszcie zostać wyposażona w odpowiednie środki: więcej pieniędzy, szersze uprawnienia oraz większą liczbę wyspecjalizowanych funkcjonariuszy — podkreślił Ostermann.

źródło: bild.de

Sprawca ataku na jarmark bożonarodzeniowy w Magdeburgu porównuje się do Trumpa i odrzuca opinię psychiatryczną

1

51-letni napastnik odrzuca diagnozę narcyzmu

W Magdeburgu toczy się proces Taleba al-Abdulmohsena, 51-letniego obywatela Arabii Saudyjskiej i wykształconego psychiatry, oskarżonego o atak samochodowy na jarmarku bożonarodzeniowym w 2024 roku. Podczas wtorkowej rozprawy mężczyzna ostro skrytykował opinię biegłego sądowego, który stwierdził u niego narcystyczne zaburzenie osobowości.

Z ławy oskarżonych al-Abdulmohsen wykrzyczał:

„Proszę, żeby nikt nie brał tego orzeczenia na poważnie”.

Podczas gdy dr Bernd Langer przedstawiał sądowi wyniki swojej oceny, oskarżony demonstracyjnie zakrywał uszy w szklanej kabinie, nie dopuszczając do siebie opinii eksperta.

Porównanie do światowych liderów

Taleb al-Abdulmohsen oświadczył:

„Wielu ludzi, jak Obama czy Trump, ma cechy narcystyczne. Ale ja nie mam zaburzeń osobowości. To, że jestem pozbawiony empatii, też nie jest prawdą”.

W ten sposób mężczyzna próbował zdyskredytować opinię biegłego, twierdząc, że dokument zawiera błędy i nieprawidłowe wnioski, a sam ekspert jest stronniczy.

Przebieg rozprawy i zachowanie oskarżonego

Oskarżony przez wiele godzin odpowiadał na pytania, a przewodniczący sądu, sędzia Dirk Sternberg, kilkukrotnie upominał go, aby utrzymywał odpowiedzi w granicach faktów, a nie dyskusji. Po czterogodzinnej sesji sędzia zapytał wprost:

„Czy uważa się pan za osobę chorą psychicznie – tak czy nie?”

Odpowiedź al-Abdulmohsena brzmiała:

„Nie chcę odpowiadać”.

Oskarżony wielokrotnie podkreślał swój zawód psychiatry, który wykonuje w Saksonii-Anhalt, oraz wyrażał sceptycyzm wobec całej opinii biegłego.

Atak na bożonarodzeniowym jarmarku w Magdeburgu

Zgodnie z aktem oskarżenia, Taleb al-Abdulmohsen 20 grudnia 2024 roku kierował samochodem o masie ponad dwóch ton i mocy 340 KM, przejeżdżając około 350 metrów z prędkością do 48 km/h na zatłoczonym jarmarku. W wyniku zdarzenia zginęło sześć osób – pięć kobiet i dziewięcioletni chłopiec, a ponad 300 osób zostało rannych.

Uproszczenie procesu

Z uwagi na to, że sprawa jest ogromna i zawiera dużo wątków, sędziowie planują ograniczenie rozprawy do najważniejszych zarzutów – morderstwa, usiłowania morderstwa oraz ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Celem jest wydanie prawomocnego wyroku w rozsądnym czasie, dając tym samym poszkodowanym możliwość zamknięcia tragicznego rozdziału.

Kolejna rozprawa zaplanowana jest na 25 lutego 2026 roku.

źródło: bild.de

Niemcy: Zginęła w dniu 18. urodzin syna. 38-letnia kobieta zastrzelona przy „kebabie”. Podejrzany mąż, właściciel lokalu

0

Dramat w Schrozberg. Strzały w centrum niewielkiego miasta

We wtorkowy poranek w Schrozberg, niewielkim mieście liczącym około 6 tysięcy mieszkańców, położonym w Badenii-Wirtembergii, doszło do brutalnego zabójstwa. W pobliżu lokalu gastronomicznego rozległo się kilka strzałów. 38-letnia kobieta została śmiertelnie ranna i zmarła na miejscu. O popełnienie zbrodni podejrzewany jest jej mąż, właściciel kebabu.

Wydarzenie wstrząsnęło lokalną społecznością i natychmiast wywołało szeroką reakcję służb.

Ofiara i podejrzany: rodzina mieszkająca nad lokalem

Jak ustalił dziennik „BILD”, podejrzanym jest 37-letni Erhan Ö., właściciel lokalu z kebabem „özBEY”, który od około dziesięciu lat prowadził działalność gastronomiczną w Schrozberg. Wraz z żoną Renur Ö. oraz trójką wspólnych dzieci mieszkał w mieszkaniu znajdującym się na pierwszym piętrze budynku przy Bahnhofstraße. Na parterze mieścił się kebab.

Według relacji sąsiadów, kobieta była przede wszystkim matką i gospodynią domową, jednak regularnie pomagała mężowi w prowadzeniu lokalu.

Strzały oddane na tyłach budynku

Do tragedii doszło około godziny 10:50 na tyłach budynku mieszkalno-usługowego. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez policję, mężczyzna oddal kilka strzałów z broni palnej, raniąc swoją żonę w sposób śmiertelny.

38-letnia żona 37-letniego mężczyzny została śmiertelnie postrzelona i zmarła na miejscu – poinformował rzecznik policji jeszcze przed południem.

Charakter zdarzenia od początku określany był przez śledczych jako wyjątkowo brutalny.

Dzień szczególny dla rodziny

Szczególnie wstrząsający jest fakt, że w dniu zabójstwa najstarszy syn małżeństwa obchodził swoje 18. urodziny. Czy właśnie z tym wydarzeniem związany był konflikt, który doprowadził do eskalacji przemocy – tego na obecnym etapie nie wiadomo.

Zarówno policja, jak i prokuratura nie ujawniają motywów działania sprawcy, podkreślając, że tło zdarzenia jest przedmiotem intensywnego śledztwa.

Zatrzymanie męża na miejscu zdarzenia

Po oddaniu strzałów na miejsce wpłynęły liczne zgłoszenia alarmowe. Policja natychmiast skierowała kilka patroli pod adres przy Bahnhofstraße. Podejrzany mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy na miejscu zdarzenia, bezpośrednio po interwencji.

Teren został zabezpieczony, a funkcjonariusze przez wiele godzin zbierali ślady i materiał dowodowy.

Śledztwo i praca specjalnej grupy dochodzeniowej

Sprawą zajmuje się prokuratura oraz policja kryminalna, które wszczęły formalne postępowanie karne. Powołano również specjalną komisję ds. zabójstw, mającą wyjaśnić dokładny przebieg wydarzeń, motywy sprawcy oraz okoliczności użycia broni palnej.

Na obecnym etapie organy ścigania nie przekazują dodatkowych informacji, zapowiadając kolejne komunikaty po zakończeniu kluczowych czynności śledczych.

źródło: bild.de

Niemcy: Ulica w Freinsheim zamknięta z powodu podziemnych tuneli wykopanych przez szczury

0

Niebezpieczne odkrycie podczas spaceru

W Freinsheim, niewielkim miasteczku w Nadrenii-Palatynacie liczącym około 5000 mieszkańców, doszło do niecodziennego i groźnego incydentu. Wszystko zaczęło się od niewielkiego ubytku w kostce brukowej, który przypadkowo zauważył spacerujący po trasie. Odkrycie to ujawniło poważne zagrożenie – szczury podkopały ulicę, stwarzając ryzyko zawalenia.

Alarm dla straży pożarnej i szybka reakcja władz

Do zdarzenia doszło około 23:30, kiedy to mieszkańcy powiadomili miejscową straż pożarną. Jürgen Oberholz, burmistrz gminy z ramienia FWG, powiedział w rozmowie z „BILD”:

„Spacerujący odkrył brakującą kostkę brukową w Alzeyer Straße. Na szczęście nikt tam nie wszedł.”

Szybko ustalono, że pod kostką powstały głębokie podziemne ubytki, które mogły stanowić zagrożenie dla pieszych i pojazdów.

Szczury wykopały podziemne tunele

Podczas prac budowlanych i wykopalisk, które sięgnęły aż do kanalizacji, robotnicy natrafili na rozległą sieć tuneli w ziemi, wykopanych przez szczury. Jeden z pracowników relacjonował:

„Patrzyła na mnie szczurzyca.”
Jego kolega dodał, że szczury szybko wpadają w panikę i zaczynają syczeć, gdy ktoś wchodzi do ich tuneli.

Szczury, zwykle bytujące w kanalizacji, w tym przypadku wykorzystały brak uszczelnienia przy przyłączu budynku, aby wydostać się do gruntu i tam rozbudować swoje podziemne korytarze.

Mieszkańcy wstrząśnięci sytuacją

Mieszkaniec, 73-letni Rüdiger Held, powiedział:

„Nie panikuję, ale trudno nie czuć niepokoju, widząc, jak te zwierzęta tutaj działały.”

Jego sąsiad, 76-letni Werner Wissmann, dodał:

„Cieszę się, że nikt tam nie wpadł. Mogło się to skończyć bardzo źle.”

Zabezpieczenie terenu i koszty naprawy

Obecnie wszystkie podziemne tunele szczurów zostały zasypane, a uszkodzona ulica jest zamknięta dla ruchu. Władze lokalne szacują, że koszty naprawy wyniosą około 20 000 euro.

Według burmistrza Oberholza, szybkie wykrycie zagrożenia było kluczowe: przypadkowe odkrycie zapobiegło potencjalnej tragedii, chroniąc mieszkańców przed ewentualnym wpadnięciem w podziemne ubytki.

Skutki i konsekwencje dla miasta

Incydent pokazuje, jak niebezpieczne mogą być podziemne sieci szczurów, które w przypadku braków w izolacji infrastruktury mogą podkopywać grunt pod ulicami. Władze lokalne zapowiadają dokładniejsze kontrole infrastruktury i kanalizacji, aby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.

Freinsheim, mimo niewielkiej liczby mieszkańców, zmierzyło się z nietypowym problemem miejskim, który podkreśla znaczenie regularnych inspekcji i dbałości o bezpieczeństwo publiczne.

źródło: bild.de

Błąd sądowy w sprawie gwałciciela w Berlinie: Skazany Afgańczyk na wolności ponieważ sędzia zwlekał z wydaniem wyroku

1

Powrót na wolność po brutalnych czynach — mimo wysokiego wyroku

Mimo poważnych zarzutów i wyroku niemieckiego sądu groźny gwałciciel ponownie przebywa na wolności. Wydarzenie wywołało konsternację wśród berlińskich prawników oraz służb bezpieczeństwa. Według decyzji sądowej mężczyzna, 37-letni obywatel Afganistanu Mahmood D., został zwolniony z aresztu, mimo iż wcześniej Landgericht Berlin I skazał go na 7 lat i 9 miesięcy pozbawienia wolności. Powodem jest poważna pomyłka proceduralna po stronie wymiaru sprawiedliwości.

Straszliwe zarzuty wobec oskarżonego

Z akt sprawy wynika, że Mahmood D. od 2022 roku dopuścił się wobec swojej byłej partnerki szeregu brutalnych przestępstw — od wielokrotnych gwałtów, przez wielokrotne pobicia, aż po groźby pozbawienia życia przy użyciu noża i żelazka. Według sądu ofiara była torturowana i poważnie raniona w latach 2022–2024.

Kobieta zgłosiła sprawę policji i złożyła zawiadomienie, po którym Mahmood D. został aresztowany przez organy ścigania.

Poważny błąd proceduralny i uwolnienie

W czerwcu 2025 roku sprawa trafiła przed Landgericht Berlin I, który wydał wyrok skazujący i zdecydował, że mężczyzna pozostanie w areszcie z powodu niebezpieczeństwa ucieczki i zagrożenia dla społeczeństwa.

Jednak w wyniku uchybienia proceduralnego — braku sporządzenia i doręczenia na czas protokołu i pisemnego uzasadnienia wyroku — Kammergericht (sąd wyższej instancji) 19 stycznia 2026 roku uchylił nakaz zatrzymania mężczyzny. Według sądu doszło do „rażącego naruszenia przepisów o przyspieszeniu postępowania”, które służą ochronie praw obywateli, w szczególności w warunkach przetrzymywania osoby w areszcie.

Sąd stwierdził, że zarówno doręczenie wyroku, jak i sporządzenie pełnej dokumentacji przekraczającej ustawowe terminy — odpowiednio siedmiu miesięcy po ogłoszeniu wyroku i czterech miesięcy po końcowym terminie na złożenie protokołu — było nie do przyjęcia. Akta przez wiele miesięcy pozostawały w gabinecie sędziego, który — jak podają źródła — miał problemy ze zdrowiem i nie wywiązał się z obowiązków terminowych.

Reakcje i działania władz

Decyzja o uwolnieniu wzbudziła oburzenie wśród berlińskich prawników i organów ścigania. Władze szacują, że oskarżony wciąż stanowi potencjalne zagrożenie, dlatego jego byłą partnerkę objęto ochroną policyjną i umieszczono w bezpiecznym miejscu.

Organy rozważały również inne środki, m.in. zastosowanie elektronicznej kontroli z użyciem opaski, czy nawet wydalenie oskarżonego do kraju pochodzenia, jednak żaden z tych wariantów nie został na razie wdrożony.

System prawny i prawo do skróconej procedury

W uzasadnieniu swojej decyzji Kammergericht powołał się na fundamentalną zasadę niemieckiego procesu karnego: prawo do racjonalnej i proporcjonalnej procedury oraz prawo do sprawdzenia legalności zatrzymania i aresztowania osoby podejrzanej lub skazanej. Sąd podkreślił, że wydłużona i wynikająca z zaniedbań wewnętrznych procedura uniemożliwiła skuteczne zaskarżenie wyroku, co — mimo ciężaru zarzutów — czyni dalsze przetrzymywanie w areszcie nieproporcjonalnym.

Stan obecny i niesprawiedliwa luka prawna

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, ponieważ złożono wniosek o jego rewizję. W międzyczasie badane są również możliwe środki zaradcze wobec sędziego, który dopuścił się naruszeń procedury, w tym postępowania dyscyplinarne.

Cała sprawa jest szeroko komentowana w środowisku prawnym jako poważne naruszenie zaufania publicznego do wymiaru sprawiedliwości w Niemczech, zwłaszcza że chodzi o człowieka, którego postępowanie — według śledczych — było brutalne i długotrwałe.

źródło: tagesspiegel.de

Niemcy: 21-letni Pakistańczyk zaatakował kontrolerkę biletów w pociągu – uciekł po brutalnym incydencie

1

Atak w pociągu w Badenii-Wirtembergii

W Badenii-Wirtembergii doszło do poważnego incydentu w regionalnym pociągu. 21-letni mężczyzna, obywatel Pakistanu, zaatakował kontrolerkę biletów po tym, jak sprawdziła jego bilet. Według informacji przekazanych przez Bundespolizei w Stuttgarcie, mężczyzna pluł kobiecie na nogę i próbował uderzyć ją butelką w brzuch.

Okoliczności zdarzenia

Do incydentu doszło w niedzielę podczas kontroli biletów w pociągu kursującym ze Stuttgartu w kierunku Crailsheim. 42-letnia kontrolerka zauważyła, że mężczyzna nie posiadał ważnego biletu i wydała tzw. Fahrpreisnacherhebung, czyli dokument do uregulowania opłaty za przejazd bez ważnego biletu. Dodatkowo poprosiła o okazanie dowodu tożsamości.

Eskalacja przemocy

Według relacji świadków, krótko po kolejnym przystanku pociągu mężczyzna podszedł do kontrolerki. Zaatakował ją fizycznie – pluł na jej nogę i próbował uderzyć butelką w brzuch. Po tym incydencie sprawca uciekł z miejsca zdarzenia.

Śledztwo i apel policji

Federalna policja rozpoczęła śledztwo w kierunku usiłowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i poszukuje świadków zdarzenia. Organy ścigania apelują do podróżnych, którzy mogli być świadkami ataku, o zgłaszanie się z informacjami, które mogą pomóc w ustaleniu tożsamości sprawcy i jego ujęciu.

Kontekst i podobne incydenty

To nie pierwszy przypadek przemocy wobec personelu kolejowego w Niemczech. W minioną środę w Nadrenii-Palatynacie podczas kontroli biletów mężczyzna tak brutalnie zaatakował kontrolera, że ofiara zmarła krótko po zdarzeniu. Sprawca został tymczasowo aresztowany.

Bezpieczeństwo w pociągach – rosnące zagrożenie

Incydent w Badenii-Wirtembergii ponownie wywołał debatę o bezpieczeństwie w pociągach regionalnych i ochronie personelu. Przemoc wobec pracowników kolei staje się poważnym problemem w Niemczech, a władze apelują o wzmocnienie procedur bezpieczeństwa oraz obecności służb ochrony podczas kontroli biletów.

źródło: welt.de