Dzień Kobiet w Niemczech: Tylko w dwóch landach jest to dzień wolny od pracy

8 marca, czyli Międzynarodowy Dzień Kobiet, jest w Niemczech dniem wolnym od pracy jedynie w dwóch krajach związkowych. Mianowicie w Berlinie oraz Meklemburgii-Pomorzu Przendim. Nie wszystkie kraje związkowe Niemiec obchodzą bowiem te same święta. Przykładowo landy na północy Niemiec zdecydowały, że Święto Reformacji będzie dniem wolnym od pracy, a w Turyngii takim dniem ogłoszono Światowy Dzień Dziecka.

Międzynarodowy Dzień Kobiet w Niemczech

W Niemczech Dzień Kobiet jest tradycyjnie dniem walki o równe prawa, dlatego też w całym kraju, zwłaszcza w Berlinie, odbywają się demonstracje. W różnych kinach odbywa się coroczny Tydzień Filmu Feministycznego. Organizowane są również wystawy, koncerty i inne wydarzenia – wiele z nich jest bezpłatnych. Na przykład Muzeum Historyczne w Berlinie oferuje wycieczki z przewodnikiem i pokazy filmów o ważnych kobietach.

Historia Międzynarodowego Dnia Kobiet

Międzynarodowy Dzień Kobiet ma swoje korzenie w ruchu kobiet z klasy robotniczej pod koniec XIX i na początku XX wieku. Nie jest do końca jasne, kiedy i gdzie narodził się pomysł politycznego „dnia walki kobiet”. Faktem jest jednak, że w wielu krajach, począwszy od końca XIX wieku, ruchy kobiet i pracownic domagały się ustanowienia dnia, w którym kobiety prowadziłyby krajowe lub ogólnoświatowe kampanie na rzecz równych praw, wyższych płac i lepszych warunków pracy dla kobiet, a także na rzecz prawa wyborczego kobiet i walki z dyskryminacją.

Niemiecka polityk socjalistyczna i działaczka na rzecz praw kobiet Clara Zetkin zaproponowała wprowadzenie międzynarodowego dnia kobiet 27 sierpnia 1910 r. na Drugiej Międzynarodowej Socjalistycznej Konferencji Kobiet w Kopenhadze. Nie zaproponowała jeszcze konkretnej daty. Po II Międzynarodowej Socjalistycznej Konferencji Kobiet „Międzynarodowy Dzień Kobiet” był obchodzony po raz pierwszy w następnym roku, 1911: początkowo w czterech krajach europejskich (Dania, Niemcy, Austria, Szwajcaria), a także w USA. Jednak ten pierwszy oficjalny Międzynarodowy Dzień Kobiet nie odbył się 8 marca, jak to ma miejsce dzisiaj, ale 19 marca 1911 r. Głównym żądaniem było czynne i bierne prawo wyborcze dla kobiet. Ponad milion kobiet wyszło na ulice w tym pierwszym Międzynarodowym Dniu Kobiet. Zaledwie rok później, w 1912 r., kobiety w kilku innych krajach wzięły udział w demonstracjach z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet.

Dlaczego Dzień Kobiet obchodzony jest 8 marca?

Jak doszło do tego, że 8 marca stał się ostatecznie datą Międzynarodowego Dnia Kobiet – są różne interpretacje tego faktu. 8 marca 1917 roku (23 lutego według kalendarza juliańskiego w Rosji) rozpoczęły się strajki kobiet zamieszkujących ubogie dzielnice Piotrogrodu. Protesty te były jednym z impulsów do wybuchu rewolucji lutowej w Rosji. Na cześć tych strajkujących i protestujących kobiet w Piotrogrodzie, 8 marca został podobno ustanowiony międzynarodowym dniem pamięci na „Drugiej Międzynarodowej Konferencji Kobiet Komunistycznych w 1921 roku” w Moskwie, na wniosek delegacji bułgarskiej.

W 1975 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych ustanowiła 8 marca „Dniem Praw Kobiet i Pokoju na Świecie”.

Zamów kwiaty dla swojej kobiety!

Nie masz jeszcze kwiatów dla swojej kobiety? W tym artykule znajdziesz informacje o najlepszych kwiaciarniach internetowych w Niemczech: Niemieckie kwiaciarnie internetowe.

Nowa decyzja Komisji Europejskiej: Czy Niemcy wkrótce będą płacić za aborcje polskich dzieci?

2

Od teraz rząd federalny Niemiec może pokrywać koszty, gdy kobiety z krajów o surowych przepisach dotyczących aborcji, takich jak Polska, podróżują do Niemiec, aby dokonać tam aborcji.

Tło sprawy

Lobby proaborcyjne długo o to zabiegało – w czwartek stało się to faktem: Komisja Europejska zdecydowała, że „Europejski Fundusz Społeczny Plus” może być również wykorzystywany na finansowanie aborcji. Oznacza to, że kobiety z krajów UE z bardziej restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi aborcji, takich jak Polska czy Malta, mogą od teraz podróżować do krajów UE o bardziej liberalnych regulacjach, takich jak Niemcy, dokonać tam aborcji – a Niemcy mogą następnie pokryć z tego funduszu koszty zabiegu, włącznie z kosztami podróży.

Nie jest jednak jasne, czy rząd federalny rzeczywiście zamierza skorzystać z nowej regulacji UE i sięgnąć po środki z funduszu społecznego. Z takim pytaniem redakcja JUNGE FREIHEIT zwróciła się do niemieckiego rządu: czy planuje on wykorzystać nową regulację UE i w przyszłości pobierać środki z funduszu społecznego, aby finansować np. podróż i aborcję Polek w Republice Federalnej Niemiec?

„Na razie” nie ma planów wykorzystania nowych przepisów UE

Odpowiedzialne Federalne Ministerstwo Pracy i Spraw Socjalnych podkreśliło w odpowiedzi dla JF, że Niemcy obecnie nie wykorzystują Europejskiego Funduszu Społecznego do finansowania aborcji. Zmiana tego stanu rzeczy „nie jest obecnie planowana”.

Niemcy otrzymują z funduszu społecznego na lata 2021–2027 około 6,56 miliarda euro. Łącznie fundusz UE na ten okres wynosi 142,7 miliarda euro.

Na pytanie, jak rząd federalny ocenia decyzję Komisji Europejskiej o rozszerzeniu funduszu na finansowanie aborcji, ministerstwo nie udzieliło jednoznacznej odpowiedzi. Podkreślono jedynie:

„Jeżeli państwa członkowskie zamierzają wykorzystać środki z Europejskiego Funduszu Społecznego Plus w celu poprawy dostępu do usług zdrowotnych (takich jak np. aborcja – przyp. red.), celowość i zgodność z prawem w konkretnym przypadku musi zostać sprawdzona przez Komisję Europejską.”

Szefowa organizacji obrońców życia ostrzega

Znacznie ostrzej wypowiedziała się Cornelia Kaminski, szefowa organizacji Aktion Lebensrecht für Alle (ALfA). Krótko po decyzji UE ostrzegła ona przed „prawnie i etycznie bardzo kontrowersyjną turystyką aborcyjną”, która może w ten sposób powstać.

Według niej Komisja wypacza charakter funduszu społecznego, który w założeniu ma służyć ochronie rodzin z dziećmi przed ubóstwem i trudną sytuacją życiową.

„Jeśli ten ‘ochronny’ charakter miałby teraz polegać na tym, że środki funduszu będą wykorzystywane do zabijania tych dzieci jeszcze przed narodzinami i przedstawiane rodzinom w potrzebie jako wyjście z sytuacji, byłby to cynizm nie do przebicia” – podkreśliła.

źródło: JUNGE FREIHEIT

Niemcy masowo tankują w Polsce! Niemieccy celnicy zaczęli kontrole na granicy

0

Frankfurt nad Odrą – Niemiecki urząd celny bierze na celownik tzw. turystów paliwowych. Od kilku dni w całym kraju prowadzone są wzmożone kontrole na przejściach granicznych z Polską i Czechami. Powód: duże różnice cen paliwa przyciągają niemieckich kierowców za granicę.

Ceny benzyny w Niemczech znacznie wzrosły

Ceny benzyny w Niemczech znacznie wzrosły z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie. W sąsiednich krajach – Polsce i Czechach – paliwo jest tańsze o około 30–60 centów na litrze, poinformowała rzeczniczka niemieckiego urzędu celnego Lisa Pörschmann w rozmowie z „Märkische Allgemeine Zeitung”.

Problem polega na tym, że paliwo przywożone z zagranicy powinno zostać zgłoszone do oclenia. Właśnie to sprawdzają teraz częściej funkcjonariusze celni.

Długie kolejki na polskich stacjach

Od kilku dni celnicy prowadzą w całych Niemczech wyrywkowe kontrole na przejściach granicznych. W centrum zainteresowania znajdują się kierowcy, którzy tankują tańsze paliwo w krajach sąsiednich i wracają z nim do Niemiec bez zgłoszenia tego w urzędzie celnym.
Najwięcej kontroli odbywa się na przejściach granicznych w Brandenburgii, Saksonii i Bawarii, czyli przy granicy z Polską i Czechami.

Według Izby Przemysłowo-Handlowej (IHK) we wschodniej Brandenburgii na niektórych polskich stacjach benzynowych tworzą się już długie kolejki z powodu dużej liczby niemieckich kierowców.

Niemieckie stacje tracą klientów

Dla niemieckich stacji benzynowych w regionach przygranicznych ta sytuacja jest poważnym problemem. Ich przychody spadają, ponieważ coraz więcej kierowców wybiera tankowanie za granicą, gdzie paliwo jest znacznie tańsze.

Źródło: Berliner Zeitung

„Czy Niemka musi mieć konkretną fryzurę?” – kandydatka w hidżabie w finale Miss Germany

4

Dwie uczestniczki finału konkursu Miss Germany wywołały w Niemczech dużą dyskusję, ponieważ występują w nim, nosząc hidżab – muzułmańską chustę na głowie. Chodzi o Büsrę Sayed (link do profilu) z Berlina oraz Aminę Ben Bouzid (link do profilu) z Wiesbaden, które znalazły się wśród dziewięciu finalistek konkursu.

Kobiety spotkały się z falą krytyki w internecie

Kobiety mówią, że już wcześniej spotykały się z rasistowskimi komentarzami w codziennym życiu, ale odkąd zostały kandydatkami do tytułu Miss Germany, skala krytyki znacząco wzrosła. W internecie pojawiają się pytania, czy kobieta w hidżabie może reprezentować Niemki.

Sayed odpowiada na takie zarzuty ironicznie: „Czy bycie Niemką oznacza konkretną fryzurę?”

Amina Ben Bouzid mówi natomiast, że sama często zapomina o tym, że nosi chustę, bo dla niej jest to coś zupełnie normalnego. Jej zdaniem ktoś musi zrobić pierwszy krok, aby przełamywać stereotypy, dlatego cieszy się, że może być częścią tej zmiany.

W finale bierze udział 9 kobiet

W finale konkursu bierze udział dziewięć kobiet wybranych spośród ponad 2600 kandydatek. Wśród nich są m.in. biolog, oficer prasowa Bundeswehry czy przedsiębiorczynie. Organizatorzy podkreślają, że współczesny konkurs Miss Germany nie jest już klasycznym konkursem piękności, lecz platformą dla kobiet-liderek, przedsiębiorczyń i osób zaangażowanych społecznie.

Büsra Sayed prowadzi markę odzieżową, która ma zwiększać widoczność kobiet noszących hidżab, dlatego startuje w kategorii „Female Founder”. Z kolei Amina Ben Bouzid wspiera rozwój marek prowadzonych przez kobiety i startuje w kategorii „Female Leader”.

Obie podkreślają, że niemiecka tożsamość nie powinna być definiowana przez wygląd. Jak mówią:

„Jesteśmy Niemkami”.

Sayed żartobliwie dodaje jeszcze:

„My też wietrzymy mieszkania” (nawiązując do stereotypowo niemieckiego zwyczaju „Stoßlüften”).

Kandydatki zauważają również, że większość rasistowskich i seksistowskich komentarzy w sieci pochodzi od mężczyzn. Ich zdaniem kobiety w przestrzeni publicznej zawsze spotykają się z krytyką – niezależnie od wyglądu czy pochodzenia.

źródło: ndr.de

Spór o Ramadan w niemieckiej szkole. Uczniowie mają jeść kanapki po kryjomu!

8

Na swojej stronie internetowej szkoła Joseph-Beuys-Gesamtschule w Kleve (NRW) przedstawia się jako „szkoła odwagi” i „szkoła różnorodności”. Jednak od początku muzułmańskiego miesiąca postu – ramadanu – pojawił się tam konflikt.

Według relacji rodziców uczniom, którzy jedzą podczas przerwy, zalecono odwracać się plecami, aby nie przeszkadzać kolegom i koleżankom z klasy, którzy poszczą.

Konflikt między uczniami

Spór miał zacząć się od kłótni między dziećmi. Matka jednej z uczennic, Mirijam M. (43), opowiedziała gazecie „Bild”:

„Muzułmańskie dzieci powiedziały mojej córce i jej koleżance: mamy ramadan, więc ty też musisz pościć i wyrzucić kanapkę do kosza.”

Kiedy dziewczynki zgłosiły sprawę nauczycielowi, usłyszały – według relacji matki – że powinny odwracać się podczas jedzenia. Kobieta skontaktowała się ze szkołą przez komunikator używany do kontaktu z rodzicami. Napisała do wychowawczyni:

„Mam dużo zrozumienia, ale to zdecydowanie przesada.”

„Nie prowokować jedzeniem”

Redakcja „Bild” miała wgląd w korespondencję między matką a nauczycielką. Pedagożka odpowiedziała w niej:

„Rozmawialiśmy o tym wspólnie. Jedzenie i picie podczas przerw jest nadal całkowicie dozwolone. Jednak dzieci, które nie poszczą, nie powinny prowokować innych swoim jedzeniem, ponieważ takie sytuacje już się zdarzały.”

Według nauczycielki najlepiej byłoby, gdyby uczniowie nie obserwowali się nawzajem podczas jedzenia lub niejedzenia. Dlatego zasada odwracania się ma obowiązywać wszystkich.

Skargi rodziców

W klasie córki Mirijam M. uczy się 21 dzieci w wieku od 10 do 12 lat. Jeden uczeń miał już opuścić klasę, ponieważ – jak twierdzi – był prześladowany. Według rodziców 17 uczniów ma pochodzenie migracyjne, a część z nich pości w czasie ramadanu.

Rodzice twierdzą też, że niektóre dzieci reagowały na jedzących kolegów odgłosami wymiotowania i krztuszenia się. Jedna z uczennic miała zostać wyzywana od „brzydkiej niemieckiej dziewczyny”.

Inna matka, Stephanie B. (41), mówi:

„Podczas rozmowy z nauczycielem moja córka płakała i opowiadała, że czuje się wykluczona i dyskryminowana. Szczególnie w czasie przerw koleżanki odrzucają ją, bo jest ‘Niemką’.”

Jej zdaniem wymaganie od dzieci, by ukrywały jedzenie lub odwracały się podczas picia, ogranicza ich osobistą wolność.

Iftar w szkole, ale bez wspólnego Bożego Narodzenia

Według obu matek w szkole nie organizowano dotąd wspólnej uroczystości bożonarodzeniowej. Natomiast 27 lutego rozesłano zaproszenie na iftar, czyli wspólny posiłek po zachodzie słońca kończący dzienny post w czasie ramadanu.

W liście napisano:

„To szczególne wydarzenie chcemy ponownie świętować w naszej szkole razem z uczniami, nauczycielami i rodzicami.”

Sprawą zajęły się władze

Gazeta zapytała o sprawę urząd nadzoru szkolnego w Düsseldorfie. Rzeczniczka instytucji podkreśliła:

„Uczniowie nie mogą być ograniczani w swoim zachowaniu osobistym.”

Nikt w szkole nie może być zmuszany do praktykowania religii w określony sposób. Jeśli uczniowie próbują narzucać innym zasady religijne, szkoła powinna zdecydowanie reagować. Urząd pozostaje w kontakcie z dyrekcją szkoły i zapowiada wyjaśnienie całej sytuacji. Samo kierownictwo placówki nie odpowiedziało na pytania dziennikarzy.

Również Ministerstwo Edukacji Nadrenii Północnej-Westfalii zapowiedziało sprawdzenie sprawy. Rzecznik stwierdził:

„Podstawą życia szkolnego w naszym kraju jest wzajemny szacunek. Dlatego ministerstwo poważnie traktuje opisane zarzuty. Sprawa musi zostać wyjaśniona.”

źródło: bild.de

Niemcy: Para pobierająca zasiłek obywatelski walczy o przetrwanie finansowe z trójką dzieci

6

Bohaterowie programu „Hartz und herzlich” mierzą się z problemami finansowymi

Steffy i Manu, bohaterowie niemieckiej reportażowej serii społecznej „Hartz und herzlich”, zmagają się z poważnymi problemami finansowymi. Para niedawno powiększyła rodzinę o trzecie dziecko, jednak radość z narodzin szybko została przyćmiona przez trudną sytuację materialną.

Steffy cztery miesiące temu, po skomplikowanej ciąży, urodziła trzeciego syna – Alessio. Choć narodziny dziecka były dla rodziny ważnym momentem, codzienne życie pięcioosobowego gospodarstwa domowego wciąż pozostaje dużym wyzwaniem finansowym.

2,5 tysiąca euro miesięcznie na pięcioosobową rodzinę

Rodzina utrzymuje się z około 2500 euro miesięcznie. Mimo że Manu podjął nową pracę z godzinami dostosowanymi do życia rodzinnego, dochody nadal nie wystarczają na pokrycie wszystkich potrzeb.

Po opłaceniu stałych kosztów życia – takich jak czynsz, rachunki czy inne zobowiązania – rodzinie pozostaje około 1000 euro miesięcznie na bieżące wydatki. Dodatkowo Steffy otrzymuje alimenty na swoich dwóch starszych synów: Lionela i Anthony’ego.

Rosnące wydatki sprawiły, że Steffy podjęła trudną decyzję o powrocie do pracy. Kobieta zdecydowała się na pełnoetatowe zatrudnienie w placówce opiekuńczej. Połączenie obowiązków zawodowych z opieką nad trójką dzieci stanowi jednak dla rodziny duże obciążenie.

Skomplikowana ciąża i obawy o zdrowie dziecka

Narodziny najmłodszego syna poprzedził trudny okres. W czasie ciąży Steffy trafiła do szpitala z powodu silnych bólów i przedwczesnych skurczów.

„Dwa tygodnie temu byłam w szpitalu z powodu silnych bólów i przedwczesnych skurczów” – relacjonowała 28-latka w programie „Hartz und herzlich”.

Kobieta obawiała się ponownego przedwczesnego porodu. Jej dwuletni dziś syn Lionel przyszedł bowiem na świat aż trzy miesiące przed terminem.

Przerwane nagrania programu

Ze względu na ryzyko komplikacji lekarze zalecili Steffy bezwzględny odpoczynek. W związku z tym ona i Manu zdecydowali się na przerwanie nagrań do programu telewizyjnego.

28-latka wspominała również trudne doświadczenia związane z wcześniejszym porodem poprzez cesarskie cięcie w trybie nagłym.

„Przy nagłym cesarskim cięciu człowiek nie do końca rozumie, co się dzieje. Widzisz swoje dziecko tylko w inkubatorze, podłączone do wielu kabli. To nie jest łatwe doświadczenie” – mówiła Steffy.

Para podkreślała, że w końcowej fazie ciąży chciała skupić się przede wszystkim na rodzinie i zdrowiu dziecka.

„Chcielibyśmy na pewien czas wycofać się jako rodzina, bo zbliżamy się do samego końca ciąży. Marzę o normalnym porodzie i o zdrowym dziecku, które spokojnie przyjdzie na świat” – mówiła Steffy.

Ostatecznie narodziny Alessio przebiegły pomyślnie i dziecko przyszło na świat zdrowe.

Presja finansowa mimo powiększenia rodziny

Choć najtrudniejsze momenty związane z ciążą minęły, rodzina nadal zmaga się z problemami finansowymi. Utrzymanie pięcioosobowego gospodarstwa domowego z ograniczonych środków sprawia, że – jak przyznają bohaterowie programu – każdy wydatek musi być dokładnie przemyślany.

źródło: focus.de

Większość Niemców uważa atak na Iran za nieuzasadniony

0

Według najnowszego badania ARD-DeutschlandTrend przeprowadzonego w dniach 2-4 marca 2026 roku na reprezentatywnej próbie 1 317 uprawnionych do głosowania, 58% Niemców uważa atak USA i Izraela na Iran za nieuzasadniony, natomiast 25% wyraziło opinię przeciwną. Badanie wskazuje, że niemieckie społeczeństwo w przeważającej części podchodzi sceptycznie do interwencji militarnej przeciwko reżimowi ajatollahów.

Dla porównania, w styczniu 2026 roku, kiedy USA przeprowadziły operację w Wenezueli, 72% Niemców uznało ją za nieuzasadnioną, a jedynie 12% za słuszną. Jeszcze wcześniej, w kwietniu 2003 roku, po inwazji USA i Wielkiej Brytanii na Irak, 80% Niemców uznało działania militarne za niewłaściwe, a 14% za usprawiedliwione.

Rosnące obawy o bezpieczeństwo międzynarodowe

Niemcy w większości postrzegają sytuację międzynarodową jako poważne zagrożenie. 77% badanych uznaje obecny stan za bardzo niebezpieczny lub niebezpieczny dla mieszkańców Niemiec, niezależnie od przynależności partyjnej. To wyraźny wzrost w stosunku do lutego 2022 roku, kiedy jeszcze przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę tylko 54% badanych oceniało sytuację jako zagrożenie.

85% Niemców obawia się, że prawo silniejszego coraz częściej dominuje w światowej polityce, a 80% martwi się o potencjalne zakłócenia w handlu międzynarodowym, w tym w dostawach ropy naftowej, co widać obecnie na niemieckich stacjach benzynowych, gdzie ceny paliw przekroczyły dwa euro za litr.

Ponadto, 75% badanych obawia się eskalacji konfliktu na kolejne państwa, a 71% wyraża troskę o ludność Iranu. O bezpieczeństwo w Europie martwi się dwóch na trzech Niemców, podczas gdy obawy o dalszą agresję Rosji wobec Ukrainy spadły na dalszy plan – obecnie 55% wyraża takie obawy.

Niskie zaufanie do USA i Rosji

Badanie pokazuje również, że zaufanie Niemców do światowych mocarstw pozostaje na niskim poziomie. Tylko 15% badanych uważa USA za wiarygodnego partnera, a Rosję – 12%.

Spośród zwolenników partii:

  • Najbardziej krytyczne spojrzenie na Rosję mają sympatycy Zielonych i Unii.
  • AfD wykazuje większą sympatię: 36% jej zwolenników ufa Rosji, a 37% – USA, co mimo wszystko nadal pozostawia większość w krytycznej ocenie.
  • Najmniej zaufania do Izraela wykazują sympatycy Lewicy – tylko 6% uznaje ten kraj za partnera godnego zaufania. Ogólnie, zaufanie do Francji i Wielkiej Brytanii pozostaje wysokie, natomiast opinie o Ukrainie są podzielone: 40% ufa temu państwu, około 50% ma wątpliwości co do jego wiarygodności.

Wzrost poparcia dla CDU/CSU

Gdyby wybory do Bundestagu odbyły się w nadchodzącą niedzielę, Unia (CDU/CSU) otrzymałaby 28% głosów, co oznacza wzrost o dwa punkty procentowe w porównaniu z początkiem lutego. Pozostałe partie:

  • AfD: 23% (-1)
  • SPD: 14% (-1)
  • Zieloni: 13% (+1)
  • Lewica: 9% (-1)
  • BSW: 4% (+1)
  • Inne partie, w tym FDP, łącznie: 9% (-1), co jest najsłabszym wynikiem FDP od grudnia 2014 roku.

Ocena pracy rządu i koalicji

Zadowolenie z pracy rządu wzrosło nieznacznie – 25% Niemców ocenia działania koalicji Unii i SPD pozytywnie, co oznacza wzrost o cztery punkty w stosunku do lutego.

Szczegółowa analiza pokazuje:

  • Współpraca wewnątrz koalicji: 19% jest zadowolonych, 76% krytycznych. Dla porównania, w maju 2024 roku, w rządzie Ampel, tylko 10% było zadowolonych, a 85% niezadowolonych.
  • Działania merytoryczne: 18% badanych ocenia je pozytywnie, 79% negatywnie (dla porównania rząd Ampel: 25% pozytywnie, 71% negatywnie).
  • Komunikacja polityki: obecna koalicja i rząd poprzedni mają podobną ocenę – 16% zadowolonych, 82% niezadowolonych. W maju 2024 roku odpowiednio 11% i 85%.

źródło: tagesschau.de

Niemcy: gwałtowny wzrost cen paliw wywołuje polityczny spór. Eksperci krytykują „rabat paliwowy”

0

W Niemczech ponownie rozgorzała debata na temat sposobów łagodzenia skutków rosnących cen paliw. Po wyraźnych podwyżkach na stacjach benzynowych pojawiły się postulaty wprowadzenia kolejnych ulg dla kierowców. Jednak czołowi niemieccy ekonomiści zdecydowanie studzą te oczekiwania, ostrzegając przed kosztownymi i nieskutecznymi rozwiązaniami. Jednocześnie część polityków proponuje nowe mechanizmy podatkowe, które miałyby automatycznie reagować na skoki cen paliw.

Ceny paliw rosną po wybuchu wojny z Iranem

Według najnowszych danych ceny paliw w Niemczech wyraźnie wzrosły od czasu wybuchu wojny z Iranem. Diesel jest obecnie droższy o ponad 25 centów za litr w porównaniu z poziomem sprzed konfliktu, natomiast cena benzyny wzrosła o ponad 15 centów.

W wielu regionach kraju litr paliwa – zarówno benzyny, jak i oleju napędowego – kosztuje już ponad dwa euro. Dla wielu kierowców oznacza to zauważalne obciążenie domowego budżetu, dlatego coraz częściej pojawiają się wezwania do interwencji państwa.

Ekonomiści przeciwko powrotowi do rabatu paliwowego

Pomysł ponownego wprowadzenia tzw. rabatu paliwowego, czyli czasowego obniżenia podatku od paliw, spotyka się jednak z wyraźną krytyką ze strony niemieckich ekonomistów.

Szef Instytutu Badań Gospodarczych Ifo, Clemens Fuest, ostrzega, że obniżka podatku od paliw nie przyniosłaby realnej ulgi gospodarstwom domowym. Jego zdaniem spadek wpływów budżetowych musiałby zostać zrekompensowany w inny sposób.

Ekonomista podkreśla, że państwo nie jest w stanie zlikwidować skutków rosnących cen energii – może jedynie przesuwać obciążenia pomiędzy różnymi grupami społecznymi lub sektorami gospodarki. W jego ocenie częste oczekiwanie natychmiastowej pomocy ze strony państwa przy każdym wzroście kosztów może prowadzić do osłabienia poczucia odpowiedzialności ekonomicznej w społeczeństwie.

DIW: pomoc powinna być bardziej precyzyjna

Sceptyczne stanowisko zajmuje również Marcel Fratzscher, prezes Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych (DIW). Jego zdaniem wprowadzenie rabatu paliwowego byłoby „kosztownym błędem” i niewłaściwym priorytetem dla rządu federalnego.

Fratzscher uważa, że zamiast powszechnego obniżania cen paliw państwo powinno skoncentrować się na bardziej precyzyjnych formach wsparcia. Jedną z możliwych propozycji jest obniżenie podatku VAT na żywność, co mogłoby szczególnie pomóc osobom o niskich dochodach.

Ekonomista sugeruje również wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw z branży paliwowej, który miałby ograniczyć potencjalne nadużycia ze strony koncernów naftowych w okresach gwałtownych wzrostów cen.

Ekspert RWI: rabat paliwowy to krok wstecz

Kolejne krytyczne głosy płyną z Instytutu Leibniza ds. Badań Gospodarczych (RWI). Ekspert ds. energii Manuel Frondel ocenia, że rabat paliwowy byłby rozwiązaniem problematycznym zarówno z punktu widzenia gospodarki, jak i polityki klimatycznej.

Jego zdaniem taki mechanizm oznaczałby wręcz przeciwieństwo inwestycji w przyszłość. Szczególnie istotne są koszty- według danych z 2022 roku wprowadzenie tzw. hamulca cen paliw kosztowało budżet państwa około miliarda euro miesięcznie. W sytuacji ograniczonych środków publicznych tak duże wydatki oznaczają brak funduszy w innych obszarach.

Frondel zwraca także uwagę na konsekwencje dla polityki klimatycznej. W Niemczech wprowadzono bowiem cenę emisji CO₂ właśnie po to, aby paliwa kopalne stopniowo stawały się droższe i mniej atrakcyjne dla konsumentów. Interwencje państwa, które obniżają ceny paliw w momencie wzrostów, mogą podważać ten mechanizm.

Analiza rabatu paliwowego z 2022 roku

Ekspert RWI przeanalizował również działanie rabatu paliwowego wprowadzonego w Niemczech w 2022 roku po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Z badań wynika, że w pierwszym miesiącu obowiązywania ulgi obniżka podatku była niemal w całości przenoszona na kierowców w postaci niższych cen na stacjach paliw. Z czasem jednak efekt ten zaczął słabnąć.

Wraz ze spadkiem zainteresowania opinii publicznej coraz mniejsza część ulgi trafiała do konsumentów. Pod koniec obowiązywania programu – według danych RWI – jedynie około połowa rabatu była realnie widoczna w cenach paliw.

Propozycja CDU: automatyczny mechanizm obniżki podatku

Mimo krytyki ze strony ekonomistów w niemieckiej polityce pojawiają się nowe pomysły na wsparcie kierowców. Daniel Peters, przewodniczący frakcji CDU w landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego, zaproponował wprowadzenie automatycznego mechanizmu ograniczającego wzrost cen paliw.

Jego koncepcja zakłada ustalenie tzw. ceny referencyjnej dla każdego rodzaju paliwa, która odzwierciedlałaby „normalne warunki rynkowe”. Jeśli ceny na stacjach przekroczyłyby ten poziom, podatek energetyczny byłby automatycznie i stopniowo obniżany – maksymalnie o 20 procent.

Peters podaje przykład: gdyby cena litra benzyny bezołowiowej typu Super osiągnęła poziom 1,80 euro, kierowcy otrzymaliby ulgę podatkową w wysokości pięciu centów na litrze. Przy cenie 2,10 euro obniżka podatku wyniosłaby już 20 centów.

W przypadku spadku cen mechanizm działałby w drugą stronę – podatek stopniowo wracałby do standardowego poziomu.

Instrument na czas kryzysu

Zdaniem polityka CDU takie rozwiązanie mogłoby funkcjonować jako stały mechanizm reagowania w sytuacjach kryzysowych. Kluczową cechą systemu byłaby jego automatyczność – zarówno w momencie uruchamiania ulgi, jak i jej wygaszania po uspokojeniu sytuacji na rynkach.

Peters argumentuje, że obecnie państwo pośrednio korzysta z rosnących cen paliw, ponieważ wysokie ceny oznaczają większe wpływy podatkowe. W jego ocenie mechanizm automatycznego obniżania podatku zapobiegałby sytuacji, w której budżet publiczny zyskuje na wzroście cen kosztem konsumentów i przedsiębiorstw.

Rosnące ceny paliw w Niemczech

Dane niemieckiego automobilklubu ADAC pokazują, że od początku konfliktu z Iranem ceny paliw systematycznie rosną. W pewnym momencie zarówno średnia cena diesla, jak i benzyny przekroczyła poziom dwóch euro za litr.

Dla porównania jeszcze w lutym średnia miesięczna cena diesla wynosiła około 1,72 euro za litr, natomiast benzyna kosztowała przeciętnie 1,76 euro.

Spór o skuteczność interwencji państwa

Debata o cenach paliw pokazuje wyraźny podział opinii w Niemczech. Z jednej strony ekonomiści ostrzegają przed kosztownymi i mało efektywnymi interwencjami państwa, które mogą osłabić zarówno stabilność finansów publicznych, jak i cele polityki klimatycznej.

Z drugiej strony część polityków argumentuje, że w wyjątkowych sytuacjach państwo powinno reagować elastycznie, wykorzystując narzędzia podatkowe, aby chronić obywateli i gospodarkę przed gwałtownymi wzrostami cen.

Dyskusja ta najprawdopodobniej będzie się nasilać, jeśli ceny paliw w Niemczech utrzymają się na wysokim poziomie lub będą nadal rosły.

źródło: bild.de

Kontrowersyjny komentarz publicysty: „Zabijanie terrorystów jest dobre dla Niemiec”

0

Radykalna teza: „najlepszy terrorysta to martwy terrorysta”

W niemieckim komentarzu publicystycznym pojawiła się wyjątkowo kontrowersyjna teza dotycząca walki z terroryzmem. Autor tekstu twierdzi, że w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony radykalnych organizacji islamistycznych państwa Zachodu powinny działać znacznie bardziej zdecydowanie. Według tej opinii eliminowanie terrorystów – zarówno na polu walki, jak i w operacjach specjalnych – jest nie tylko dopuszczalne, lecz także leży w interesie bezpieczeństwa państw takich jak Niemcy.

Komentator argumentuje, że szczególnie poważne zagrożenie stanowią organizacje islamistyczne oraz struktury powiązane z nimi na całym świecie. W jego ocenie dotyczy to zwłaszcza tych ugrupowań, które postrzegają Zachód jako wroga i otwarcie deklarują zamiar prowadzenia walki z państwami zachodnimi.

Autor wskazuje również na rolę państw wspierających takie organizacje. Jako przykład przywołuje władze Iranu, które według niego utrzymują struktury ideologiczne i militarne zdolne do prowadzenia działań przeciwko Zachodowi.

Wojna z terroryzmem jako kwestia odpowiedzialności państwa

W komentarzu podkreślono, że współczesna walka z terroryzmem nie jest jedynie kwestią moralnych ocen czy ideologicznych sporów. W jego opinii jest to przede wszystkim kwestia odpowiedzialności państwa za bezpieczeństwo własnych obywateli.

Z tego punktu widzenia działania militarne przeciwko organizacjom terrorystycznym – zarówno z powietrza, jak i w operacjach lądowych – mają być formą obrony cywilizacji zachodniej. Autor przypomina, że w przeszłości państwa Zachodu prowadziły operacje wojskowe przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu (ISIS). Krytykuje przy tym fakt, że Niemcy nie uczestniczyły w takich działaniach w wystarczającym stopniu.

W tekście pojawia się również odniesienie do konfliktu między Izraelem a Hamasem. Komentator twierdzi, że Izrael prowadzi walkę o przetrwanie i że państwa zachodnie powinny w takich sytuacjach udzielać mu zdecydowanego wsparcia.

Ideologia i zagrożenie ze strony reżimu w Iranie

Szczególna część komentarza dotyczy władz Iranu i ich ideologii religijno-politycznej. Autor przypomina, że w szyickiej tradycji religijnej istnieje przekonanie o powrocie tzw. dwunastego imama, który według wierzeń ma odegrać kluczową rolę w wydarzeniach o charakterze apokaliptycznym.

Zdaniem autora tego typu przekonania – w połączeniu z potencjalnym dostępem do broni nuklearnej – stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego. W związku z tym argumentuje on, że społeczność międzynarodowa powinna zdecydowanie przeciwdziałać możliwości uzyskania przez takie reżimy broni atomowej.

Krytyka niemieckiej polityki bezpieczeństwa

Komentarz zawiera również ostrą krytykę polityki bezpieczeństwa prowadzonej przez Niemcy w ostatnich latach. Autor uważa, że w niemieckiej debacie publicznej często bagatelizuje się zagrożenia związane z radykalnym islamizmem, jednocześnie koncentrując uwagę na innych problemach politycznych.

W tekście pojawia się także zarzut, że niemieckie służby bezpieczeństwa oraz instytucje państwowe nie zawsze są wystarczająco skuteczne w przeciwdziałaniu działalności radykalnych środowisk. Autor twierdzi, że w kraju mogą działać osoby powiązane z organizacjami terrorystycznymi, których aktywność nie jest odpowiednio monitorowana.

Spór o migrację i bezpieczeństwo

W komentarzu pojawia się również wątek polityki migracyjnej Niemiec. Autor twierdzi, że w ostatnich latach do kraju przybyły duże grupy migrantów, wśród których mogą znajdować się osoby powiązane z radykalnymi ideologiami.

W jego ocenie polityka migracyjna była w Niemczech przedstawiana głównie w kategoriach humanitarnych, podczas gdy kwestie bezpieczeństwa miały być spychane na dalszy plan. Takie podejście może prowadzić do zwiększenia ryzyka związanego z działalnością ekstremistycznych środowisk.

Krytyczne spojrzenie na prawo międzynarodowe

Autor komentarza poświęca również dużo miejsca krytyce współczesnego systemu prawa międzynarodowego. Jego zdaniem instytucje międzynarodowe nie zawsze są w stanie skutecznie reagować na działania reżimów wspierających terroryzm.

W tym kontekście padają także krytyczne uwagi pod adresem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Autor twierdzi, że w strukturach tej organizacji zasiadają również państwa oskarżane o poważne naruszenia praw człowieka, co podważa wiarygodność niektórych mechanizmów międzynarodowych.

Spór o strategię walki z terroryzmem

Tekst kończy się refleksją na temat trudnych decyzji, które muszą podejmować państwa w obliczu zagrożenia terrorystycznego. Z jednej strony podkreśla on ciężar moralny decyzji dotyczących użycia siły, z drugiej jednak wskazuje, że brak reakcji może prowadzić do poważnych konsekwencji dla bezpieczeństwa obywateli.

Autor zwraca uwagę, że w wielu krajach – zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Izraelu – działania przeciwko organizacjom terrorystycznym są prowadzone znacznie bardziej zdecydowanie niż w Niemczech. Jego zdaniem właśnie takie podejście stanowi jeden z powodów, dla których państwa te odgrywają kluczową rolę w globalnej walce z terroryzmem.

Komentarz kończy się stwierdzeniem, że kwestie bezpieczeństwa narodowego wymagają nie tylko debat politycznych, lecz także jasnych decyzji dotyczących sposobów przeciwdziałania zagrożeniom ze strony organizacji terrorystycznych.

źródło: nius.de

Niemcy nadal głównym celem azylowym w Europie

1

Niemcy ponownie na pierwszym miejscu w Europie

Mimo wyraźnego spadku liczby wniosków o azyl w całej Europie Niemcy pozostają najważniejszym krajem docelowym dla osób ubiegających się o ochronę międzynarodową. Tak wynika z najnowszego raportu Europejskiej Agencji ds. Azylu (EUAA), który analizuje sytuację migracyjną w państwach Unii Europejskiej oraz w krajach partnerskich – Norwegii i Szwajcarii.

Według przedstawionych danych w 2025 roku w Europie złożono około 822 tysiące wniosków o azyl, co oznacza spadek o około 19 procent w porównaniu z rokiem 2024. Pomimo trendu spadkowego Niemcy wciąż przyjmują największą liczbę wniosków w całej Europie.

Ponad 160 tysięcy wniosków o azyl w Niemczech

Z danych raportu wynika, że w Niemczech w 2025 roku zarejestrowano około 163 tysiące wniosków o azyl. Liczba ta obejmuje zarówno pierwsze wnioski, jak i kolejne składane przez osoby ubiegające się o ochronę.

Oznacza to spadek o około 31 procent w porównaniu z rokiem 2024, jednak mimo tego zmniejszenia Niemcy ponownie znalazły się na pierwszym miejscu w Europie pod względem liczby składanych wniosków.

Dane te są zbliżone do statystyk niemieckiego Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF), który odnotował około 168 tysięcy wniosków azylowych, w tym około 113 tysięcy pierwszych wniosków.

Kolejne miejsca w Europie zajmują Hiszpania, Francja i Włochy

Po Niemczech najwięcej wniosków o azyl w Europie odnotowano w kilku innych krajach południowej i zachodniej części kontynentu.

W 2025 roku liczby wyglądały następująco:

  • Hiszpania – około 143 tysiące wniosków,
  • Francja – około 152 tysiące wniosków,
  • Włochy – około 134 tysiące wniosków,
  • Grecja – około 62 tysiące wniosków.

Według raportu aż 80 procent wszystkich wniosków azylowych w Europie koncentruje się właśnie w tych pięciu państwach.

Spadek liczby wniosków związany z sytuacją w Syrii

Jednym z głównych powodów spadku liczby wniosków o azyl w Europie jest wyraźne zmniejszenie liczby osób ubiegających się o ochronę z Syrii.

W 2024 roku w Europie złożono około 151 tysięcy wniosków azylowych od obywateli Syrii, natomiast w 2025 roku liczba ta spadła do około 42 tysięcy.

Zmniejszyła się również liczba wniosków składanych przez osoby pochodzące z:

  • Bangladeszu – około 37 tysięcy wniosków,
  • Turcji – około 33 tysiące wniosków.

Według analityków spadek liczby syryjskich wniosków może być związany m.in. z nadzieją na stabilizację sytuacji w kraju po zmianach politycznych.

Niemcy pozostają kluczowym kierunkiem migracji

Choć liczba nowych wniosków azylowych spada, dane pokazują, że Niemcy nadal odgrywają centralną rolę w europejskim systemie azylowym.

Kraj ten od wielu lat jest jednym z najważniejszych miejsc docelowych dla osób uciekających przed konfliktami, prześladowaniami lub trudną sytuacją ekonomiczną w krajach pochodzenia.

Eksperci podkreślają, że koncentracja dużej liczby wniosków w kilku państwach Europy Zachodniej i Południowej powoduje rosnącą presję na system azylowy tych krajów oraz nasila debatę polityczną dotyczącą przyszłości europejskiej polityki migracyjnej.

źródło: nius.de