Skandal w Berlinie. Goście zostali wyrzuceni z kawiarni za izraelską flagę

3

Kontrowersyjny incydent w centrum Berlina

W samym sercu Berlina doszło do zdarzenia, które wywołało falę oburzenia i dyskusji. Według doniesień medialnych grupa gości została wyproszona z kawiarni przy Potsdamer Platz po tym, jak jedna z osób miała na sobie izraelską flagę. Sytuacja była na tyle napięta, że interweniowała policja, która eskortowała opuszczających lokal klientów. Do incydentu doszło w sobotnie popołudnie w pobliżu propalestyńskiej demonstracji odbywającej się w berlińskiej dzielnicy Mitte.

Nagranie obiegło media społecznościowe

Sprawa szybko zyskała rozgłos po publikacji nagrań w mediach społecznościowych. Film, udostępniany przez propalestyńskich influencerów na Instagramie, pokazuje grupę osób siedzących w wydzielonej części ogródka należącego do kawiarni „Espresso House”. Na nagraniu widać kobietę z izraelską flagą zarzuconą na ramiona. W pewnym momencie pracownik lokalu rozmawia z nią, a wokół znajdują się funkcjonariusze policji. Mundurowi pilnują porządku i wielokrotnie zwracają uwagę osobom nagrywającym zdarzenie, aby zachowały odpowiedni dystans. W opisie jednego z filmów pojawiła się informacja, że właściciel kawiarni miał wyprosić izraelskich turystów z powodu eksponowania izraelskiej flagi.

Policja eskortowała gości

Na dalszej części nagrania widać, jak grupa opuszcza lokal. Dwie kobiety oraz mężczyzna wychodzą pod ochroną policjantów. Funkcjonariusze oddzielają ich od zgromadzonego tłumu, z którego słychać okrzyki i wiwaty. W internecie pojawiło się wiele komentarzy odnoszących się do całej sytuacji. Część użytkowników otwarcie popierała decyzję o usunięciu gości z lokalu, a w niektórych wpisach pojawiały się również wrogie komentarze wobec Izraela i Żydów.

Oburzenie organizacji żydowskich

Do sprawy odniósł się przewodniczący Niemiecko-Izraelskiego Towarzystwa, Jochen Feilcke. Nazwał całe zdarzenie „hańbą dla otwartego i tolerancyjnego Berlina”. Jego zdaniem sytuacja wymaga zdecydowanej reakcji ze strony władz miasta. Feilcke uważa również, że okoliczności zdarzenia mogą mieć znaczenie z punktu widzenia prawa karnego i powinny zostać dokładnie przeanalizowane przez organy ścigania. Przedstawiciel organizacji zaapelował także o zdecydowane potępienie lokalu przez opinię publiczną.

Właściciel sieci przedstawia inną wersję wydarzeń

Operator sieci kawiarni początkowo nie odpowiedział na pytania mediów dotyczące przyczyn wyproszenia gości. Później do sprawy odniósł się jednak Nikolas Niebuhr, dyrektor zarządzający firmy z siedzibą w Hamburgu. Jak stwierdził, powodem interwencji personelu nie była sama izraelska flaga. Według jego relacji mężczyzna i kobieta mieli głośno wykrzykiwać hasła w momencie przechodzenia demonstracji, co wywołało skargi innych klientów. – Nie chcemy być częścią żadnej demonstracji. Chcemy po prostu sprzedawać kawę – tłumaczył Niebuhr.

Niejasne okoliczności zdarzenia

Na razie nie wiadomo, czy w związku z incydentem zostały złożone oficjalne zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Berlińska policja nie potrafiła jednoznacznie odpowiedzieć mediom, czy wpłynęły jakiekolwiek zgłoszenia dotyczące tego zdarzenia. Sprawa nadal budzi duże emocje i wpisuje się w trwającą w Niemczech debatę dotyczącą napięć związanych z konfliktem na Bliskim Wschodzie, wolnością wyrażania poglądów oraz bezpieczeństwem społeczności żydowskiej.

źródło: bild.de

Wielkie przemówienie Merza wyśmiane? Kanclerz użył słynnego hasła Merkel, a sala wybuchła śmiechem!

2

Merz przedstawił wizję przyszłości Niemiec

Kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, podczas zjazdu regionalnego CDU w Linstow w Meklemburgii-Pomorzu Przednim przedstawił swoją wizję przyszłości kraju. W długim przemówieniu kreślił obraz nowoczesnych, sprawnie funkcjonujących Niemiec, w których administracja działa cyfrowo, przedsiębiorcy postrzegają państwo jako partnera, energia jest dostępna i przystępna cenowo, a infrastruktura oraz system edukacji należą do najnowocześniejszych w Europie. Merz mówił również o konieczności utrzymania pozycji Niemiec jako kraju przemysłowego, który jednocześnie pozostaje liderem ochrony klimatu. W jego wizji pociągi kursują punktualnie, dane przesyłane są szybko, armia należy do najsilniejszych w Europie, a niemieckie przedsiębiorstwa odgrywają czołową rolę na światowych rynkach.

Padły słowa kojarzone z Angelą Merkel

Szczególną uwagę zwrócił fragment kończący wystąpienie. Kanclerz stwierdził, że Niemcy mogą odzyskać wiarę we własne możliwości i ponownie stać się krajem silnym, wolnym oraz bezpiecznym. – Damy radę. Możemy to osiągnąć, jeśli znów uwierzymy w siebie – powiedział Merz. Sformułowanie „Wir schaffen das” („Damy radę”) jest w Niemczech nierozerwalnie kojarzone z byłą kanclerz Angela Merkel. To właśnie tych słów użyła ona podczas kryzysu migracyjnego w 2015 roku, gdy Niemcy otworzyły się na przyjęcie setek tysięcy migrantów. Według relacji mediów po wypowiedzeniu przez Merza tego zdania w sali pojawiły się uśmiechy i stłumione śmiechy części uczestników zjazdu.

Kanclerz mówił o sukcesach i optymizmie

W trakcie wystąpienia Merz zachęcał działaczy CDU do częstszego podkreślania pozytywnych aspektów rozwoju kraju. Podkreślał, że Niemcy pozostają jednym z najpiękniejszych państw świata i że należy mówić również o sukcesach, a nie wyłącznie o problemach. Kanclerz zwrócił także uwagę na rozwój nowych technologii w Niemczech Wschodnich. Jako przykład podał branżę półprzewodników i produkcji chipów, które jego zdaniem mogą odegrać kluczową rolę w przyszłości całej gospodarki.

Inna ocena sytuacji gospodarczej

Merz stwierdził również, że podczas niedawnego Wschodnioniemieckiego Forum Gospodarczego w Bad Saarow zauważył wśród przedsiębiorców dużą dawkę optymizmu. Ocena ta kontrastuje jednak z licznymi głosami przedstawicieli biznesu, którzy wskazują na problemy związane z niedoborem wykwalifikowanych pracowników, słabnącymi inwestycjami oraz niekorzystnymi zmianami demograficznymi. Przedstawiciele środowisk gospodarczych zwracali uwagę, że szczególnie w Niemczech Wschodnich rosną obawy o utratę konkurencyjności i spowolnienie rozwoju gospodarczego regionu.

Trudna sytuacja CDU przed wyborami

Wystąpienie Merza odbyło się również w kontekście rozpoczynającej się kampanii przed wyborami do landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego, które odbędą się 20 września. Według przywoływanych w niemieckich mediach sondaży CDU zajmuje obecnie trzecie miejsce, wyraźnie ustępując zarówno SPD, jak i AfD. Przemówienie kanclerza miało więc nie tylko nakreślić wizję przyszłości Niemiec, ale także zmobilizować działaczy partii przed nadchodzącą kampanią wyborczą.

źródło: n-tv.de

Niemcy zwrócą Polsce bezcenne skarby zrabowane podczas II wojny światowej. Wśród nich królewski pierścień

0

Przy okazji 35. rocznicy podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie Niemcy przekażą Polsce kilka cennych zabytków utraconych w czasie II wojny światowej. Wśród nich znajduje się pierścień króla Zygmunta I Starego, uznawany za jeden z najważniejszych klejnotów związanych z historią polskiej monarchii.

Poszukiwany przez dziesięciolecia

Pierścień wykonany ze złota i ozdobiony dużym diamentem został zrabowany przez niemieckich okupantów jesienią 1939 roku. Przez wiele lat nie było wiadomo, gdzie się znajduje. Przełom nastąpił dopiero w 2007 roku, kiedy odnaleziono go w muzeum w Pforzheim. Po latach analiz i rozmów między stronami zapadła decyzja o jego zwrocie do Polski.

Do Polski wrócą także rękopisy i średniowieczny zabytek

Na liście odzyskanych obiektów znalazł się również najstarszy zachowany zapis średniowiecznego hymnu „Gaude Mater Polonia”, przechowywany dotychczas w Berlińskiej Bibliotece Państwowej. Niemcy mają przekazać Polsce także rękopisy pochodzące z dzienników Stefana Żeromskiego.

Nierozwiązana pozostaje kwestia odszkodowań

Zwrot zabytków jest ważnym gestem w relacjach polsko-niemieckich, jednak nadal nie udało się osiągnąć postępu w sprawie rekompensat dla żyjących ofiar niemieckiego reżimu nazistowskiego. Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział wprawdzie osobiste zaangażowanie w poszukiwanie rozwiązania, lecz na razie nie przedstawiono żadnych konkretnych propozycji.

Ważny symbol dla obu krajów

Odzyskanie historycznych pamiątek, zwłaszcza królewskiego pierścienia Zygmunta I Starego, stanowi symboliczny krok w procesie przywracania Polsce dóbr kultury utraconych podczas wojny i okupacji.

źródło: polskieradio.pl

Niemcy: Pijany ojciec wysłał 11-latka po piwo! Kazał mu prowadzić auto

1

Niecodzienna sytuacja w Brandenburgii

Do niezwykle nieodpowiedzialnego zdarzenia doszło w miejscowości Oberkrämer w powiecie Brandenburgii. Policja zatrzymała 11-letniego chłopca, który prowadził samochód. Jak się okazało, za kierownicę posłał go własny ojciec. Według ustaleń funkcjonariuszy 36-letni mężczyzna chciał dostać się na stację benzynową, aby kupić piwo. Ponieważ sam znajdował się pod wpływem alkoholu, postanowił, że samochód poprowadzi jego 11-letni syn.

Świadkowie natychmiast zawiadomili policję

Sytuację zauważyli świadkowie, którzy byli zaniepokojeni widokiem dziecka siedzącego za kierownicą samochodu. Niezwłocznie powiadomili o tym policję. Na miejsce skierowano patrol, który po krótkim czasie zatrzymał pojazd. Za kierownicą rzeczywiście znajdował się 11-letni chłopiec, natomiast jego ojciec siedział na miejscu pasażera.

Ojciec odmówił badania alkomatem

Podczas kontroli funkcjonariusze stwierdzili, że 36-latek jest pod wpływem alkoholu. Mężczyzna odmówił jednak dobrowolnego poddania się badaniu alkomatem. W związku z całym zdarzeniem policja wszczęła przeciwko niemu postępowanie karne.

Sprawą zajmują się śledczy

Niemieckie służby wyjaśniają obecnie wszystkie okoliczności zdarzenia. Szczególną uwagę zwraca fakt, że za kierownicą samochodu znalazło się 11-letnie dziecko, które nie posiadało żadnych uprawnień do prowadzenia pojazdu. Na razie nie podano informacji o ewentualnych dalszych konsekwencjach prawnych dla ojca ani o tym, jaką odległość chłopiec zdążył przejechać przed zatrzymaniem przez policję.

źródło: bild.de

Niemcy: Absurdalny proces Afgańczyka po ataku prętem: Kamery wszystko nagrały, a sąd przesłucha 35 świadków

2

Głośny incydent w Sonneberg trafił do sądu

Przed Sądem Rejonowym w Sonneberg w Turyngii rozpoczął się proces 33-letniego obywatela Afganistanu Amuradina O., który w kwietniu miał zaatakować policjantów metalowym prętem. Nagrania z interwencji szybko rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych i wywołały szeroką debatę na temat postępowania wobec agresywnych migrantów w Niemczech. Do zdarzenia doszło 10 kwietnia w centrum miasta. Policjanci zostali wezwani po tym, jak mężczyzna miał zniszczyć witryny drogerii, powodując straty szacowane na około 30 tysięcy euro.

Policjanci ścigani przez uzbrojonego napastnika

Na nagraniach, które trafiły do internetu, widać, jak oskarżony wybija kilka szyb sklepowych, a następnie trzymając w ręku ciężki metalowy pręt, grozi funkcjonariuszom i rusza w ich kierunku. Według prokuratury był to jedynie kulminacyjny moment dłuższej serii przestępstw, których miał dopuścić się mężczyzna. Akt oskarżenia obejmuje między innymi kradzieże sklepowe, naruszenie miru domowego, uszkodzenie mienia, groźby karalne, oszustwa, niebezpieczne uszkodzenie ciała, stawianie oporu funkcjonariuszom oraz czynną napaść na policjantów.

Oskarżony wycofał wcześniejsze przyznanie się do winy

Choć wielu obserwatorów spodziewało się szybkiego zakończenia sprawy, już na początku procesu nastąpił nieoczekiwany zwrot. Amuradin O. wycofał swoje wcześniejsze przyznanie się do winy. Za pośrednictwem tłumacza oświadczył przed sądem: „Nie mogę przyznać się do czynów, których nie popełniłem”. W związku z tym sąd będzie musiał przesłuchać aż 35 świadków. Ich zeznania mają potwierdzić przebieg zdarzeń widocznych na nagraniach oraz wyjaśnić okoliczności poprzedzające i następujące po incydencie.

Wcześniejsze zarzuty i konflikty z policją

Jak wynika z ustaleń śledczych, już przed kwietniowym atakiem mężczyzna miał wielokrotnie popadać w konflikty z prawem. 8 kwietnia, podczas interwencji związanej z kradzieżą w tej samej drogerii, miał zranić policjanta w szyję oraz ugryźć go w nogę. Z kolei 28 lutego, podczas usuwania go z ośrodka dla uchodźców za naruszanie regulaminu, miał lekko zranić funkcjonariusza.

Politycy reagują na sprawę

Starosta powiatu Sonneberg Robert Sesselmann z AfD określił atak na policjantów mianem „zamachu terrorystycznego”. Jednocześnie zaznaczył, że deportacja nie jest możliwa automatycznie, ponieważ wymaga braku ważnego tytułu pobytowego lub cofnięcia prawa pobytu. Do sprawy odniosła się również minister sprawiedliwości Turyngii Beate Meißner z CDU. – Kto szuka w tym kraju ochrony, a jednocześnie dopuszcza się brutalnych przestępstw wobec niewinnych osób, policjantów i porządku publicznego, ten na taką ochronę nie zasługuje – podkreśliła.

Grozi mu deportacja

Według informacji mediów czasowe zezwolenie na pobyt Amuradina O. wygasa we wrześniu. Do tego czasu prawdopodobnie potrwa również proces. Oskarżony pozostaje obecnie w areszcie śledczym. Jeśli zostanie skazany, po odbyciu kary może zostać deportowany z Niemiec.

źródło: bild.de

Potężna awaria prądu w Niemczech. Podejrzenie sabotażu, tysiące gospodarstw bez energii

1

Pożar stacji transformatorowej sparaliżował część Reutlingen

W niemieckim Reutlingen w Badenii-Wirtembergii doszło do rozległej awarii zasilania po pożarze stacji transformatorowej. Ogień wybuchł około godziny 1:45 w nocy, a krótko później duża część miasta pogrążyła się w ciemnościach. Płomienie były widoczne na terenie obiektu energetycznego, a mieszkańcy zostali poinformowani o sytuacji za pomocą systemów ostrzegawczych i aplikacji alarmowych.

Tysiące gospodarstw nadal bez prądu

Awaria dotknęła kilka dzielnic Reutlingen oraz okoliczne gminy. Choć pożar został już ugaszony, skutki zdarzenia są nadal odczuwalne. Spośród około 20 tysięcy klientów lokalnego dostawcy energii Fairnetz GmbH aż 7600 gospodarstw domowych wciąż pozostaje bez dostępu do prądu. W niektórych rejonach problemy z zasilaniem utrzymują się od wielu godzin. Zakłócenia objęły również funkcjonowanie telefonii i internetu.

Ucierpiały także szpitale i domy opieki

Jak poinformowała policja, skutki awarii odczuły również obiekty o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa mieszkańców, w tym szpitale oraz domy seniora. W związku z sytuacją do działań skierowano około 50 ratowników z Niemieckiego Czerwonego Krzyża oraz organizacji Malteser. W akcję zaangażowano także lekarza koordynującego działania medyczne. Służby przygotowują się na możliwość długotrwałej akcji i konieczność zapewnienia pomocy osobom wymagającym wsparcia.

Śledczy badają możliwość podpalenia

Coraz więcej wskazuje na to, że pożar mógł zostać wywołany celowo. Operator sieci energetycznej Netze BW poinformował o przesłankach mogących świadczyć o podpaleniu. Na terenie stacji transformatorowej odnaleziono trzy niezależne ogniska pożaru, a dodatkowo uszkodzone zostało ogrodzenie obiektu. Policja i Krajowy Urząd Kryminalny Badenii-Wirtembergii (LKA) nie przesądzają jeszcze o przyczynach zdarzenia, jednak prowadzą dochodzenie we wszystkich możliwych kierunkach. W śledztwo zaangażowano również biegłych specjalizujących się w badaniu przyczyn pożarów.

Straty liczone w milionach euro

Według wstępnych szacunków szkody spowodowane pożarem mogą sięgać kilku milionów euro. Na razie nie odnotowano osób poszkodowanych. Nie wiadomo również, kiedy dostawy energii elektrycznej zostaną całkowicie przywrócone. Władze Reutlingen poinformowały, że obecnie nie są w stanie przedstawić wiarygodnej prognozy dotyczącej pełnego usunięcia awarii. Działania ratunkowe i techniczne koordynuje sztab kryzysowy utworzony w pobliskim Pfullingen.

źródło: bild.de

Niemcy: Polak i Afgańczyk podejrzani o doprowadzenie do katastrofy. Zginęły trzy osoby

0

Śmiertelna katastrofa w Saksonii

W niemieckim Görlitz śledczy kontynuują dochodzenie w sprawie tragicznej eksplozji, do której doszło w połowie maja i która doprowadziła do zawalenia się wielorodzinnego budynku mieszkalnego. W katastrofie zginęły trzy osoby. Według ustaleń policji za zdarzenie mogą odpowiadać dwaj mężczyźni, którzy mieli dostać się do budynku w poszukiwaniu złomu i podczas swoich działań uszkodzić instalację gazową. Następnie mieli opuścić miejsce zdarzenia, nie informując nikogo o niebezpieczeństwie.

Kamery zarejestrowały jednego z podejrzanych

Policja opublikowała nagrania z monitoringu przedstawiające jednego z podejrzanych. Jest nim 27-letni obywatel Afganistanu Zolmai K., który według śledczych został zarejestrowany przez kamery monitoringu miejskiego w Görlitz już kilka godzin po eksplozji. Na nagraniach mężczyzna porusza się rowerem. Widać również charakterystyczne elementy jego wyglądu, m.in. bliznę z tyłu głowy, którą miał ukrywać pod czarną czapką z daszkiem. Ubrany był w czarną pikowaną kurtkę oraz biało-niebieskie buty sportowe marki Puma. Śledczy zwrócili uwagę, że na jednym zdjęciu podejrzany nosi okulary, a na innym już nie. Miał również próbować zasłonić głowę kapturem.

Drugi podejrzany to obywatel Polski

Drugim podejrzanym jest 33-letni obywatel Polski Bartosz K. W jego przypadku nie opublikowano zdjęć z monitoringu wykonanych po katastrofie. Według ustaleń policji mężczyzna miał nosić czarną czapkę z charakterystycznym żółtym symbolem lwa oraz napisem „Holtendorfer Spielvereinigung e.V.”. Obaj mężczyźni przebywają obecnie w areszcie tymczasowym.

Mogli próbować uciec do Polski

Policja nie wyklucza, że po zdarzeniu podejrzani próbowali ukryć się po polskiej stronie granicy. Funkcjonariusze poinformowali, że w związku ze sprawą mogło dojść do przekroczenia granicy pomiędzy Görlitz a Zgorzelcem. Śledczy apelują do świadków o przekazywanie wszelkich informacji, które mogą pomóc w odtworzeniu przebiegu wydarzeń oraz ustaleniu działań podejrzanych po eksplozji.

Nagroda za informacje

W związku ze sprawą wyznaczono nagrodę w wysokości 5000 euro za informacje mogące przyczynić się do wyjaśnienia okoliczności tragedii. Dochodzenie trwa, a śledczy badają, czy rzeczywiście uszkodzenie instalacji gazowej podczas poszukiwania metali było bezpośrednią przyczyną eksplozji, która doprowadziła do śmierci trzech mieszkańców budynku.

źródło: bild.de

Atak nożownika w Hamburgu niedaleko trasy Ironmana

0

Krwawy incydent podczas sportowego święta w Hamburgu

Do dramatycznych wydarzeń doszło w niedzielę po południu w Hamburgu. Zaledwie około 100 metrów od trasy prestiżowych zawodów Ironman ciężko ranny został mężczyzna zaatakowany nożem. Zdarzenie miało miejsce około godziny 13:45 przy Hammerbrookstraße w dzielnicy St. Georg. W czasie gdy tysiące sportowców i kibiców śledziły zmagania uczestników triathlonu, kilka ulic dalej ratownicy walczyli o życie ofiary brutalnego ataku.

Kłótnia zakończyła się ciosem w klatkę piersiową

Według wstępnych ustaleń policji pomiędzy dwoma mężczyznami doszło do gwałtownej sprzeczki. W pewnym momencie jeden z uczestników konfliktu wyciągnął nóż i dwukrotnie ugodził przeciwnika w klatkę piersiową. Rzecznik policji podkreślił, że zdarzenie nie miało żadnego związku z odbywającymi się w pobliżu zawodami Ironman.

Ofiara w stanie zagrożenia życia

Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. Poszkodowany otrzymał pierwszą pomoc jeszcze na ulicy, a następnie został przewieziony do szpitala pod opieką lekarza pogotowia. Jak poinformowano, mężczyzna znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Świadkowie relacjonowali bardzo dramatyczne sceny, a obrażenia odniesione przez ofiarę określono jako bardzo poważne.

Sprawca uciekł. Trwają intensywne poszukiwania

Napastnik zbiegł bezpośrednio po zadaniu ciosów. Policja natychmiast rozpoczęła szeroko zakrojoną obławę, angażując liczne siły funkcjonariuszy. Okolice miejsca zdarzenia zostały zabezpieczone i częściowo zamknięte. Szczególnie intensywne działania poszukiwawcze prowadzone są w rejonie Berliner Tor, gdzie funkcjonariusze próbują namierzyć podejrzanego.

Śledczy znaleźli nóż motylkowy

Podczas zabezpieczania śladów policjanci odnaleźli w pobliżu miejsca ataku nóż motylkowy. Obecnie trwa ustalanie, czy była to broń użyta podczas napaści. Nóż został zabezpieczony do dalszych badań kryminalistycznych. Świadkowie przekazali śledczym również opis uciekającego sprawcy, co ma pomóc w jego odnalezieniu.

Policja bada motywy ataku

Na obecnym etapie nie wiadomo, co było przyczyną konfliktu między mężczyznami. Okoliczności zdarzenia pozostają niejasne. Ze względu na ciężki stan poszkodowanego sprawą zajęła się hamburska policja kryminalna, która prowadzi dalsze dochodzenie w celu ustalenia pełnego przebiegu ataku oraz motywów działania sprawcy.

źródło: bild.de

Ebola w Niemczech. Pacjent opuścił szpital w Berlinie po dwóch tygodniach izolacji!

1

39-letni amerykański lekarz, który zaraził się wirusem Ebola podczas pracy w Demokratycznej Republice Konga, został wypisany ze szpitala po ponad dwóch tygodniach leczenia w berlińskiej klinice uniwersyteckiej Charité. Według lekarzy pacjent jest w dobrym stanie zdrowia, a od 30 maja nie wykryto już u niego wirusa. W związku z tym urząd zdrowia zniósł nakaz izolacji.

Rzadki wariant wirusa i specjalistyczne leczenie

U pacjenta potwierdzono zakażenie rzadkim wariantem wirusa Ebola – tzw. wirusem Bundibugyo. Lekarz trafił do Berlina 20 maja specjalnym samolotem medycznym z Ugandy i był leczony na specjalnej stacji izolacyjnej Charité, przeznaczonej dla szczególnie niebezpiecznych chorób zakaźnych.

Sam pacjent podziękował personelowi medycznemu za „pierwszorzędną opiekę”, podkreślając, że zastosowano również eksperymentalne terapie testowane obecnie przeciwko temu typowi wirusa.

Rodzina również była objęta kwarantanną

Do Berlina przybyła także żona lekarza i czwórka dzieci. Zostali oni uznani za osoby wysokiego ryzyka kontaktu z wirusem i przebywali w oddzielnej części stacji izolacyjnej. Nie wystąpiły u nich jednak żadne objawy choroby, dlatego również mogli opuścić kwarantannę.

Czy Ebola stanowi zagrożenie dla Niemiec?

Według niemieckiego Ministerstwa Zdrowia oraz Charité nie istniało zagrożenie dla mieszkańców Berlina ani innych pacjentów szpitala. Specjalna stacja izolacyjna działa całkowicie niezależnie od normalnej części kliniki i posiada własne systemy bezpieczeństwa, wentylacji oraz oczyszczania ścieków.

Trudna sytuacja w Kongu

Lekarz zaraził się podczas pracy w regionie objętym epidemią w Demokratycznej Republice Konga. Według ekspertów opanowanie obecnego ogniska choroby jest wyjątkowo trudne. Dodatkowym problemem jest fakt, że dla wariantu Bundibugyo nie istnieje obecnie zatwierdzona szczepionka ani specjalistyczna terapia.

źródło: rbb24.de

Niemcy: Pracownik Jobcenter zwolniony po krytyce zasiłku Bürgergeld!

5

W reportażu telewizji ZDF pracownik Jobcenter ostro skrytykował zasiłek obywatelski, po czym został zwolniony: według władz pracownik urzędu pracy z Bremy nie wypowiedział się w sposób konstruktywny.

Uzadnienie: Zniesławienie

Dokument w stacji ZDF nosi tytuł: „Am Puls mit Sarah Tacke – System Bürgergeld: Leben ohne Leistung”. Jeden z rozmówców stracił teraz pracę. Jak donosi „FAZ”, miasto Brema zwolniło bez wypowiedzenia pracownika urzędu pracy Freda Göckena, zarzucając mu „zniesławienie” urzędu pracy.

W reportażu Göcken wyraził przypuszczenie, że od 30 do 40 procent osób otrzymujących zasiłek obywatelski podaje nieprawdziwe informacje we wnioskach. Jest to „tajemnica poliszynela”. Jako główne zadanie urzędu pracy wymienił „wydawanie pieniędzy”.

„Wywiad nie został autoryzowany”

W piśmie o zwolnieniu z 28 maja, które jest w posiadaniu „FAZ”, miasto podkreśla, że wywiad nie został autoryzowany. Pracodawca zwraca uwagę, że krytyka jest dozwolona również w przypadku pracowników służby publicznej, „o ile jest rzeczowa i konstruktywna”. Jednak w tym przypadku tak nie było: „Związek oparty na zaufaniu został tym samym zniszczony”.

W rozmowie z „FAZ” pracownik urzędu pracy powiedział, że zamierza podjąć kroki prawne przeciwko zwolnieniu bez wypowiedzenia.

źródło: Bild