Niemcy alarmują: system opieki nad seniorami stoi nad przepaścią. „To będzie ubóstwo na starość”

2

W Niemczech brakuje miliardów euro na opiekę. Seniorzy i ich rodziny coraz częściej nie są w stanie pokrywać kosztów

W Niemczech trwa gorąca debata wokół planowanej reformy systemu opieki. Kasy opiekuńcze znajdują się w dramatycznej sytuacji finansowej, a rząd ostrzega przed wielomiliardową luką w budżecie. Rosnące koszty opieki nad seniorami coraz mocniej uderzają zarówno w osoby wymagające pomocy, jak i ich rodziny.

Federalna minister zdrowia Nina Warken zapowiedziała, że jeszcze w maju chce przedstawić reformę systemu opieki. Według jej prognoz już w przyszłym roku w niemieckim systemie opieki zabraknie co najmniej 7,5 miliarda euro. Do 2028 roku deficyt może wzrosnąć nawet do ponad 15 miliardów euro.

Pierwsze propozycje zmian już teraz wywołują jednak ogromne kontrowersje. Organizacje branżowe ostrzegają przed cięciami, które mogłyby odbywać się kosztem seniorów wymagających opieki oraz personelu pielęgniarskiego.

Coraz więcej seniorów potrzebuje pomocy

Problem dotyczy milionów osób. Jedną z nich jest Margot Pfrogner, wdowa mieszkająca samotnie w wynajmowanym mieszkaniu w Mainz. 84-latka korzysta z pomocy ambulatoryjnej opieki domowej raz w tygodniu. Jak sama przyznaje, codzienne funkcjonowanie staje się dla niej coraz trudniejsze. „Nie mogę już niczego nosić. Z trudem ścielę łóżko, bo tracę równowagę i przewracam się do przodu. Bez balkonika chodzenie sprawia mi ogromny problem” – mówi seniorka. Według danych niemieckiego urzędu statystycznego aż 86 procent osób wymagających opieki w Niemczech jest pielęgnowanych w domach. To około 4,9 miliona ludzi.

Emerytura nie wystarcza na opiekę

Margot Pfrogner posiada drugi stopień opieki. W jego ramach przysługuje jej pomoc przy kąpieli, jeden dzień opieki dziennej tygodniowo oraz godzina pomocy domowej. Jak jednak podkreśla, jej emerytura nie pozwala na opłacenie większego zakresu usług. W ciągu ostatnich dziesięciu lat wydatki na domową opiekę pielęgnacyjną w Niemczech niemal się potroiły. Rosnące koszty powodują ogromną presję także na firmy świadczące usługi opiekuńcze. Sandra Schulz z firmy „amundo – Ambulante Pflege mit Herz” w Mainz wyjaśnia, że coraz częściej ograniczana jest liczba wizyt opiekunów. „Wygląda to na przykład tak, że ogranicza się pomoc przy częściowej lub całkowitej pielęgnacji ciała z trzech razy w tygodniu do mniejszej liczby wizyt. Wielu klientów pilnie potrzebuje takiej opieki, ale zwyczajnie nie może już sobie na nią pozwolić” – tłumaczy. Jak dodaje, oznacza to również spadek przychodów dla samych firm opiekuńczych.

Rodziny muszą przejmować coraz więcej obowiązków

W praktyce system opiera się w dużej mierze na rodzinach seniorów. Córka Margot Pfrogner – Alexandra – raz w tygodniu nocuje u matki, aby jej pomagać. „Samo organizowanie wszystkiego przez kasę opiekuńczą czy służby opieki po prostu nie wystarcza. Rodzina naprawdę musi się angażować” – mówi kobieta. Dodaje również, że jej matka musiała długo walczyć już o samo przyznanie drugiego stopnia opieki.

Tymczasem według propozycji reformy przedstawionej przez minister Ninę Warken uzyskanie niższych stopni opieki – od pierwszego do trzeciego – ma stać się jeszcze trudniejsze. Celem zmian ma być ograniczenie liczby osób pobierających świadczenia opiekuńcze. Minister zdrowia wykluczyła jednak całkowite odebranie już przyznanych stopni opieki, o czym wcześniej również dyskutowano.

Pobyt w domu opieki kosztuje fortunę

Jeszcze większe problemy finansowe mają rodziny osób przebywających w domach opieki. Reinhold Glaeser od siedmiu lat mieszka w ośrodku Caritas w miejscowości Elz koło Limburg an der Lahn. Aby sfinansować jego pobyt, rodzina sprzedała dom rodzinny. Łączne koszty opieki i zakwaterowania wyniosły już około 250 tysięcy euro. Sprawami finansowymi zajmuje się zięć seniora, Karl Reinert. „Mój teść płaci około 3000 euro miesięcznie z własnej kieszeni. Koszty stale rosną. Kasa opiekuńcza chce płacić coraz mniej, a opieka staje się coraz droższa” – podkreśla. Na razie rodzina korzysta jeszcze z oszczędności, ale Reinert obawia się przyszłości. „Przyszłość widzę w czarnych barwach. Nie będziemy już w stanie tego finansować. I myślę, że dotyczy to milionów ludzi” – mówi.

Coraz więcej mieszkańców domów opieki korzysta z pomocy społecznej

Problemy finansowe niemieckiego systemu opieki od lat analizuje Afschin Gandjour. Jak podkreśla, głównym problemem jest stale rosnąca liczba osób wymagających opieki. Konsekwencją są gwałtownie rosnące wydatki, które coraz częściej przerzucane są na seniorów i ich rodziny. Według Max Prümm już teraz ponad połowa mieszkańców placówki w Elz korzysta z pomocy społecznej.

Rząd chce wyższych składek dla lepiej zarabiających

Obecnie składka na niemieckie ubezpieczenie pielęgnacyjne wynosi 3,6 procent dochodu objętego obowiązkowymi składkami. Minister Nina Warken chce jednak zwiększyć wpływy do systemu. Jednym z pomysłów jest podniesienie tzw. granicy wymiaru składek, co oznaczałoby wyższe obciążenia dla osób lepiej zarabiających. Ekonomista Afschin Gandjour uważa natomiast, że konieczne będzie także zwiększenie finansowania z podatków.

„Moim zdaniem do ustawowego systemu opieki trzeba skierować więcej środków podatkowych. Należałoby zastanowić się, które podatki podnieść. Jednocześnie potrzebny byłby również specjalny fundusz kapitałowy” – ocenia ekspert.

„Inaczej czeka nas ubóstwo na starość”

Margot Pfrogner apeluje, aby państwo było bardziej hojne wobec osób wymagających opieki.

„Chciałabym, żeby byli trochę bardziej hojni, jeśli chodzi o świadczenia opiekuńcze. Nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich innych” – mówi seniorka.

Jej zdaniem w przeciwnym razie coraz więcej starszych ludzi będzie wpadać w ubóstwo na starość.

źródło: swr.de

„Tutaj w końcu poleje się krew” – mieszkanka alarmuje: E-hulajnogi pędzą i sieją strach w Kolonii

1

W niemieckiej Kolonii narasta spór dotyczący bezpieczeństwa w jednej z osiedlowych dzielnic. Mieszkanka osiedla GAG w Vingst ostrzega, że szybka jazda e-hulajnóg i rowerów może doprowadzić do poważnego wypadku. Jak mówi, sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna i nikt nie reaguje.

Niebezpieczna jazda w osiedlu w Kolonii-Vingst

W dzielnicy Köln-Vingst, na terenie osiedla mieszkaniowego należącego do spółdzielni GAG, mieszkańcy skarżą się na niekontrolowaną jazdę e-hulajnóg i rowerów. Jak relacjonują, na ścieżkach między budynkami często dochodzi do sytuacji, w których pojazdy przejeżdżają bardzo szybko i bez ostrzeżenia, a dźwięk dzwonków słychać niemal bez przerwy. W przestrzeni osiedlowej znajdują się także porzucone e-hulajnogi, które dodatkowo utrudniają poruszanie się pieszym.

„Już kilka razy prawie zostałam potrącona”

Jedna z mieszkanek, która chce pozostać anonimowa, opisuje sytuację jako coraz bardziej niepokojącą: „Już trzy razy prawie zostałam potrącona. Oni dzwonią, ale to nic nie daje, a kiedy zwróci się im uwagę, zaczynają obrażać” – relacjonuje kobieta. W osiedlu mieszkają rodziny z dziećmi oraz osoby starsze, a także właściciele psów spacerujących po alejkach. Według mieszkanki zagrożenie jest realne i narasta.

Mocne słowa: „Tutaj w końcu poleje się krew”

W emocjonalnej wypowiedzi kobieta ostrzegła: „Tutaj w końcu poleje się krew, bo ta brawura wymknie się spod kontroli”. Mieszkanka twierdzi, że część użytkowników e-hulajnóg może być bardzo młoda i nie posiadać wymaganych uprawnień do ich prowadzenia.

Osiedle prywatne, miasto bez bezpośrednich kompetencji

Osiedle należy do spółdzielni mieszkaniowej GAG Immobilien AG, dlatego – jak podkreśla miasto – teren nie podlega bezpośredniej kontroli miejskich służb porządkowych. Według władz miasta Köln, odpowiedzialność za kontrolę i egzekwowanie zasad na terenie prywatnym spoczywa na właścicielu nieruchomości. Z kolei na drogach publicznych e-hulajnogi podlegają przepisom ruchu drogowego i mogą być kontrolowane przez policję. Miasto twierdzi również, że dotychczas nie stwierdzono oficjalnych problemów z e-hulajnogami w tym rejonie.

GAG: mamy ograniczone możliwości kontroli

Spółdzielnia GAG przyznaje, że pojedyncze zgłoszenia dotyczące zbyt szybkiej jazdy e-hulajnóg się pojawiają, jednak – jak podkreśla – nie dysponuje wystarczającymi zasobami, aby prowadzić stałe kontrole i nakładać kary. „Niestety obserwujemy ogólnospołeczny trend większej nieostrożności i łamania zasad” – przekazuje spółdzielnia w odpowiedzi na pytania mediów.

Miasto zapowiada działania, ale bez konkretnych terminów

Władze Kolonii podkreślają, że e-hulajnogi są ważnym elementem transformacji mobilności miejskiej. Jednocześnie zaznaczają, że konieczne są dalsze regulacje i współpraca z firmami wypożyczającymi pojazdy. Miasto planuje rozwój tzw. mobilnych stacji, które mają uporządkować ruch i parkowanie, jednak nie wskazuje konkretnych działań dotyczących samego problemu w Vingst.

Rosnące napięcie wśród mieszkańców

Mieszkanka, która zgłosiła problem, twierdzi, że brak reakcji ze strony instytucji tylko pogarsza sytuację: „Nikt się tym tutaj nie zajmuje” – podsumowuje. Na razie nie wiadomo, czy i kiedy zostaną wprowadzone realne zmiany, które poprawią bezpieczeństwo w osiedlu.

źródło: ksta.de

Tajemnicza śmierć w Brandenburgii: Ukrainiec znaleziony martwy niedaleko ośrodka dla uchodźców

1

W niewielkiej miejscowości na wschodzie Niemiec doszło do zdarzenia, które wywołało silne emocje i falę oskarżeń pod adresem lokalnych władz. W pobliżu ośrodka dla osób ubiegających się o azyl znaleziono ciało ukraińskiego mężczyzny. Sprawa wciąż budzi wiele pytań, a polityczny spór o funkcjonowanie placówki tylko się nasila.

Zaginiony Ukrainiec znaleziony po kilku miesiącach

W miejscowości Flecken-Zechlin w landzie Brandenburgia, w regionie Ostprignitz-Ruppin, w styczniu zgłoszono zaginięcie ukraińskiego mężczyzny, byłego żołnierza, który – według relacji – zmagał się z ciężkimi traumami wojennymi. Cztery miesiące później spacerowiczka miała odnaleźć jego silnie rozkładające się ciało w pobliskim lesie, około kilkaset metrów od ośrodka. Według przekazanych informacji, tożsamość mężczyzny została później potwierdzona w wyniku sekcji zwłok i badania DNA.

Ośrodek dla uchodźców i kontrowersje wokół jego działania

Ciało znaleziono w pobliżu byłego hotelu, który został przekształcony w ośrodek dla osób ubiegających się o azyl i uchodźców. Obiekt ten funkcjonuje w miejscowości Flecken-Zechlin i według władz powiatu miał zapewniać zakwaterowanie m.in. osobom z traumami wojennymi oraz niepełnosprawnościami. Według relacji cytowanych przez media, w ośrodku miało przebywać nawet do 150 osób. Ośrodek, według mieszkańców, od początku budził sprzeciw części lokalnej społeczności.

Zarzuty o brak opieki i niewystarczające wsparcie

Mieszkańcy i część lokalnych urzędników twierdzą, że w placówce brakuje odpowiedniego wsparcia psychologicznego dla osób z traumami wojennymi. Według ich relacji, na miejscu nie ma stałej opieki psychologicznej, a liczba pracowników socjalnych jest niewystarczająca. W anonimowych wypowiedziach urzędników pojawiają się zarzuty o brak przejrzystości w zarządzaniu ośrodkiem oraz o problemy organizacyjne związane z rozmieszczaniem mieszkańców.

Niejasne okoliczności śmierci

Okoliczności śmierci ukraińskiego mężczyzny pozostają niewyjaśnione. Policja nie podała dotąd jednoznacznej przyczyny zgonu. Według relacji cytowanych przez lokalne media, poszukiwania miały nie zostać przeprowadzone w sposób wystarczająco intensywny, mimo że miejsce odnalezienia ciała znajdowało się stosunkowo blisko ośrodka.

Narastający konflikt między władzami

W sprawie pojawił się również spór pomiędzy władzami lokalnymi a administracją powiatu Landkreis Ostprignitz-Ruppin. Powiat odrzuca część zarzutów, określając je jako niepotwierdzone i wskazując, że nie wszystkie informacje rozpowszechniane przez lokalnych polityków zostały zgłoszone policji. Z kolei lokalne władze miejskie twierdzą, że odpowiedzialność za sytuację w ośrodku była przerzucana między różnymi instytucjami.

Polityczne napięcia i krytyka zarządzania

Sprawa stała się elementem szerszego sporu politycznego w regionie. Krytycy zarzucają władzom powiatu niewystarczające przygotowanie infrastruktury oraz brak konsultacji społecznych przy tworzeniu ośrodka. Według relacji medialnych, obiekt miał powstać w byłym hotelu i został wynajęty oraz sprzedany w kolejnych latach za coraz wyższe kwoty, co również budzi kontrowersje wśród mieszkańców.

W tle tragedii – pytania bez odpowiedzi

Choć potwierdzono tożsamość zmarłego, nadal nie wiadomo, co dokładnie doprowadziło do jego śmierci ani czy można było jej zapobiec. Sprawa wciąż jest badana przez służby, a lokalna społeczność domaga się wyjaśnień i większej przejrzystości w funkcjonowaniu ośrodka w Flecken-Zechlin.

źródło: bild.de

Niemiecka minister nazwała członków AfD „nazistami”? Burza polityczna i możliwy pozew

1

W Niemczech wybuchł polityczny spór po doniesieniach medialnych dotyczących wypowiedzi minister spraw wewnętrznych landu Dolna Saksonia. Według relacji lokalnych mediów, polityczka miała użyć wobec członków Alternatywy dla Niemiec (AfD) określenia „naziści”. Sprawa może trafić do sądu.

Kontrowersyjne słowa na spotkaniu z mieszkańcami

Jak wynika z informacji dziennika regionalnego Stader Tageblatt, niemiecka minister spraw wewnętrznych Dolnej Saksonii Daniela Behrens (SPD) miała podczas wydarzenia w gminie Harsefeld określić członków AfD jako „skrajnie prawicowych i nazistów”.

Do zdarzenia miało dojść na początku kwietnia podczas spotkania obywatelskiego pod hasłem „Auf ein Wort”, na które zaproszono m.in. posłankę SPD Corinnę Lange oraz samą minister Behrens. Uczestnicy mogli zadawać pytania polityczkom, zapisując je na tzw. „piwnych podkładkach”.

Spór o wypowiedź i reakcja AfD

W trakcie spotkania Behrens miała nawiązać do Alternatywy dla Niemiec, wskazując m.in. na działania niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji, który miał zakwalifikować regionalne struktury partii do intensywniejszego nadzoru. Według cytatu przytoczonego przez media, minister miała powiedzieć: „To są skrajni prawicowcy i naziści.” Słowa te wywołały natychmiastową reakcję polityków AfD, którzy uznali je za przekroczenie granic debaty publicznej. Poseł landtagu Stephan Bothe skierował w tej sprawie zapytanie do rządu landowego, domagając się potwierdzenia, czy takie słowa faktycznie padły.

Ministerstwo nie zaprzecza jednoznacznie

W odpowiedzi administracji wskazano, że nie da się jednoznacznie wykluczyć, iż wypowiedź padła w przytoczonej formie. Jak podkreślono, ze względu na upływ czasu nie można już dokładnie odtworzyć jej brzmienia. Jednocześnie rzecznik ministerstwa odmówił dalszych komentarzy w tej sprawie.

AfD rozważa pozew

AfD zapowiedziała analizę możliwości podjęcia kroków prawnych wobec minister Behrens. Partia twierdzi, że polityczka mogła naruszyć tzw. obowiązek neutralności, ponieważ występowała w roli urzędnika publicznego oraz parlamentarzystki. Dodatkowo AfD pozostaje w sporze prawnym z niemieckimi służbami w związku z wcześniejszą klasyfikacją części struktur partii jako bardziej radykalnych i objętych obserwacją. Według przedstawicieli AfD wypowiedź minister była „niedopuszczalną eskalacją” i może stanowić podstawę do pozwu.

Polityczny konflikt w Niemczech się zaostrza

Sprawa wpisuje się w narastający w Niemczech spór o granice krytyki politycznej wobec AfD oraz o to, jak daleko mogą się posunąć przedstawiciele władz publicznych w ocenie tej partii. Na razie nie wiadomo, czy dojdzie do formalnego postępowania sądowego, jednak napięcie polityczne wokół sprawy wyraźnie rośnie.

źródło: n-tv.de

Niemiecki wirusolog uspokaja po wybuchu hantawirusa na statku. „Scenariusz jak podczas COVID-19 jest mało prawdopodobny”

1

Trzy osoby nie żyją, pasażerowie trafili do kwarantanny. Eksperci komentują sytuację na pokładzie „MV Hondius”

Wybuch zakażeń hantawirusem na statku ekspedycyjnym „MV Hondius” wywołał niepokój i przywołał wspomnienia z początków pandemii COVID-19. Trzy osoby zmarły, kilka kolejnych zostało zakażonych, a około 150 pasażerów objęto kwarantanną. Dramatyczne obrazy statku stojącego na Atlantyku u wybrzeży Republiki Zielonego Przylądka sprawiły, że pojawiły się pytania o możliwość kolejnej globalnej epidemii. Niemiecki wirusolog Jonas Schmidt-Chanasit uważa jednak, że sytuacja – choć poważna – nie przypomina zagrożenia z czasów koronawirusa.

Niebezpieczny wariant hantawirusa wykryty na statku

Alarm wywołał tzw. wirus Andes – odmiana hantawirusa uznawana za szczególnie niebezpieczną. To jedyny znany typ hantawirusa, który może przenosić się z człowieka na człowieka. Na pokładzie statku „MV Hondius” potwierdzono już kilka zakażeń. Zmarły trzy osoby, w tym obywatelka Niemiec. Według doniesień kolejne osoby zachorowały, a część pasażerów została ewakuowana i objęta obserwacją medyczną. 65-letnia Niemka, która miała bliski kontakt ze zmarłą rodaczką, została 6 maja 2026 roku przetransportowana specjalnym samolotem do Europy. Transport był zorganizowany przez straż pożarną z Düsseldorfu oraz Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Düsseldorfie. Placówka podkreśliła jednak, że kobieta nie ma potwierdzonego zakażenia hantawirusem, a jej hospitalizacja ma charakter wyłącznie profilaktyczny i służy dalszej diagnostyce.

Ewakuacja zakażonych i kolejne przypadki

Razem z Niemką do Europy przetransportowano dwóch chorych członków załogi: 56-letniego Brytyjczyka oraz 41-letniego Holendra, którzy wymagali pilnej pomocy medycznej. Jak podają niemieckie media, drugi samolot transportowy musiał awaryjnie lądować na Gran Canarii z powodu usterki kapsuły izolacyjnej. Tymczasem w Szwajcarii odnotowano również przypadek hantawirusa na lądzie. Od 10 maja trwa ewakuacja pasażerów statku „MV Hondius”. Dotychczas potwierdzono sześć kolejnych zakażeń oraz dwa przypadki podejrzewane o infekcję.

Niemiecki wirusolog: to nie jest scenariusz jak przy COVID-19

Sytuacja wywołała skojarzenia z początkiem pandemii koronawirusa w 2020 roku. Zdjęcia statku objętego kwarantanną i pasażerów izolowanych od świata przypomniały wielu osobom wydarzenia sprzed kilku lat. W rozmowie z niemieckim portalem fr.de wirusolog Jonas Schmidt-Chanasit zaznaczył jednak, że porównania do SARS-CoV-2 są przesadzone. „To, co wydarzyło się na pokładzie MV Hondius, jest nietypowe i należy traktować bardzo poważnie” – powiedział ekspert.

Jak wyjaśnił, hantawirusy zazwyczaj występują na terenach wiejskich, a nie na statkach wycieczkowych. Szczególnym problemem jest jednak fakt, że wariant Andes może w ograniczonym stopniu przenosić się między ludźmi – głównie podczas bliskiego i długotrwałego kontaktu. Mimo to wirusolog uważa, że powtórka z pandemii COVID-19 jest mało prawdopodobna. Według eksperta kluczowa różnica dotyczy sposobu transmisji. Koronawirus rozprzestrzeniał się bardzo łatwo drogą oddechową, również przez osoby bezobjawowe. W przypadku wirusa Andes nie ma obecnie dowodów na podobny mechanizm szerokiego rozprzestrzeniania się. „Wirus Andes jest groźny ze względu na ciężki przebieg choroby, a nie z powodu wyjątkowo łatwego przenoszenia się w społeczeństwie” – wyjaśnił Schmidt-Chanasit.

Brakuje szczepionki i skutecznego leczenia

Eksperci zwracają uwagę, że obecnie nie istnieje szczepionka przeciwko wirusowi Andes ani bezpośrednia terapia przeciwwirusowa. Dlatego – jak podkreśla niemiecki wirusolog – najważniejsze jest szybkie leczenie objawowe i intensywna opieka medyczna. „Konieczna jest szybka terapia wspomagająca na oddziale intensywnej terapii. Tylko w ten sposób można obniżyć śmiertelność” – zaznaczył. Zdaniem specjalisty realne zagrożenie dotyczy przede wszystkim osób mających bliski kontakt z zakażonymi. Dla ogółu społeczeństwa ryzyko pozostaje obecnie niewielkie. Kluczowe znaczenie mają teraz izolacja chorych, dokładne śledzenie kontaktów oraz stały nadzór medyczny nad osobami potencjalnie zakażonymi.

Statek ma kontynuować rejs do Rotterdamu

Według najnowszych informacji czterech niemieckich pasażerów zostało już przewiezionych do Niemiec. Po badaniach we Frankfurcie mają zostać skierowani do różnych placówek medycznych. Jeden z niemieckich pasażerów przebywa obecnie w Wielkiej Brytanii. Liczba zakażonych nadal pozostaje stosunkowo niska. Po zakończeniu ewakuacji pasażerów statek „MV Hondius” ma kontynuować rejs z częścią załogi w kierunku Rotterdamu. Dopiero wtedy z pokładu zostanie zabrane ciało zmarłej Niemki.

źródło: merkur.de

Bestialski atak w Berlinie! Syryjczyk z nożem zaatakował w Neukölln – ofiara w stanie krytycznym

3

33-latek walczy o życie po brutalnym ataku w Berlinie-Neukölln

W berlińskiej dzielnicy Neukölln doszło do brutalnego ataku z użyciem noża. 33-letni mężczyzna został ciężko ranny podczas wsiadania do autobusu i trafił do szpitala w stanie krytycznym. Lekarze przeprowadzili pilną operację ratującą życie, jednak poszkodowany nadal znajduje się w stanie zagrożenia życia.

Do zdarzenia doszło około godziny 5:50 rano na przystanku Hermannstraße/Sonnenallee. Według ustaleń niemieckich mediów i policji sprawcą był 36-letni Syryjczyk urodzony w Damaszku. Napastnik miał najpierw poprosić ofiarę o papierosa. Gdy spotkał się z odmową, zaatakował mężczyznę od tyłu i ugodził go nożem w kark podczas wsiadania do autobusu. Po ataku sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, a kierowca autobusu natychmiast wezwał policję i służby ratunkowe.

Kilka godzin później zaatakował ponownie

To jednak nie był koniec dramatycznych wydarzeń. Około cztery godziny później, około godziny 9:35, ten sam mężczyzna miał ponownie zaatakować w innym autobusie – również w Neukölln. Tym razem ofiarą była kobieta podróżująca autobusem w pobliżu Pannierstraße, niedaleko Sonnenallee. Napastnik zagroził jej nożem i zmusił do oddania pieniędzy. Po rabunku ponownie uciekł.

Policja zatrzymała podejrzanego

Tym razem funkcjonariuszom udało się szybko namierzyć i zatrzymać podejrzanego. Według informacji przekazanych przez policję mężczyzna po zatrzymaniu podał, że jest Syryjczykiem urodzonym w Damaszku. Obecnie trwa weryfikacja jego dokładnej tożsamości. Niemieckie służby wszczęły postępowanie w sprawie niebezpiecznego uszkodzenia ciała. Śledczy badają również okoliczności obu ataków i sprawdzają, czy zatrzymany odpowiada za oba zdarzenia.

Neukölln od lat uchodzi za problematyczną dzielnicę Berlina

Berlińska dzielnica Neukölln od lat znajduje się w centrum debat dotyczących bezpieczeństwa publicznego, przestępczości ulicznej i przemocy z użyciem noży. Szczególnie okolice Sonnenallee regularnie pojawiają się w policyjnych raportach dotyczących brutalnych incydentów i napadów.

źródło: bild.de

Wymiana walut w banku czy w kantorze? Sprawdź, jak wygląda to w praktyce!

Zastanawiasz się, gdzie lepiej wymienić walutę – w banku czy w kantorze? To pytanie wraca szczególnie przed wyjazdem, przelewem zagranicznym albo większym zakupem w obcej walucie. Różnice nie sprowadzają się tylko do kursu – chodzi też o wygodę, czas i to, ile finalnie zostaje po transakcji. Sprawdź, jak wygląda to w praktyce.

Gdzie taniej wymienisz walutę – w banku czy w kantorze?

Najczęściej taniej wymienisz walutę w kantorze, ponieważ banki stosują wyższy spread, czyli większą różnicę między kursem kupna a sprzedaży.

W praktyce oznacza to, że przy tej samej kwocie w banku zapłacisz więcej. Różnice są szczególnie widoczne przy większych transakcjach lub regularnym korzystaniu z walut.

Dlaczego tak się dzieje?

  • bank traktuje wymianę jako dodatkową usługę,
  • kurs jest mniej konkurencyjny niż rynkowy,
  • koszt często „ukrywa się” w przeliczeniu.

Kantory, zwłaszcza online, koncentrują się na samej wymianie, dlatego kurs jest bliższy rynkowemu i łatwiejszy do porównania.

Czy wymiana waluty w banku jest wygodniejsza?

Bank jest wygodny, jeśli masz już konto i chcesz wykonać operację bez logowania się do innych narzędzi.

W praktyce jednak wygoda kończy się na prostocie obsługi. Kursy są mniej korzystne, a dostęp do walut bywa ograniczony.

Najczęściej wygląda to tak:

  • wykonujesz przewalutowanie z poziomu konta,
  • nie zawsze widzisz pełny koszt od razu,
  • masz ograniczony wybór walut.

Dlatego bank sprawdza się przy szybkich, jednorazowych operacjach, ale przy częstych wymianach zaczyna tracić na opłacalności.

Czy kantor online jest lepszy niż kantor stacjonarny?

Kantor online jest wygodniejszy i szybszy, ponieważ nie wymaga wizyty w punkcie i pozwala wykonać operację od razu.

W kantorze stacjonarnym musisz dopasować się do godzin otwarcia i często poświęcić czas na dojazd. W wersji online wszystko odbywa się w jednym miejscu, bez wychodzenia z domu.

W praktyce:

  • kantor stacjonarny wymaga fizycznej obecności,
  • kantor online działa od razu i bez ograniczeń czasowych,
  • kurs online jest zazwyczaj bardziej przewidywalny.

W rozwiązaniach takich jak ZEN.COM dochodzi jeszcze dostęp do ponad 35 walut, co pozwala wykonać wymianę dokładnie w tej walucie, której potrzebujesz – bez dodatkowych etapów. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda to w praktyce, możesz sprawdzić szczegóły tutaj: https://www.zen.com/pl/kantor-internetowy/.

Gdzie szybciej wymienisz walutę – bank czy kantor?

Szybciej wymienisz walutę w kantorze online, ponieważ nie musisz czekać na realizację ani dopasowywać się do godzin działania.

W banku operacje mogą być przetwarzane w określonych godzinach, a w kantorze stacjonarnym dochodzi czas dojazdu i obsługi.

W praktyce oznacza to:

  • kantor online – kilka minut i gotowe,
  • kantor stacjonarny – zależność od lokalizacji i kolejki,
  • bank – czasem opóźnienia w realizacji.

To szczególnie ważne, gdy kurs zmienia się dynamicznie i chcesz zareagować od razu.

Gdzie masz większą kontrolę nad kosztem wymiany waluty?

Większą kontrolę daje kantor online, ponieważ pokazuje dokładny koszt i kwotę końcową przed zatwierdzeniem.

W banku i kantorze stacjonarnym część informacji poznajesz dopiero w trakcie operacji. To utrudnia porównanie i zwiększa ryzyko błędnej decyzji.

Najbardziej przejrzysty model wygląda tak:

  • widzisz kurs jeszcze przed transakcją,
  • znasz całkowity koszt,
  • wiesz, ile otrzymasz po wymianie.

Takie podejście pozwala podejmować decyzje na podstawie konkretnych danych, a nie szacunków.

Czy można połączyć wymianę waluty z płatnościami?

Tak, coraz więcej rozwiązań pozwala nie tylko wymieniać walutę, ale też od razu z niej korzystać przy płatnościach.

W praktyce oznacza to, że nie musisz wykonywać kilku osobnych operacji. Wymieniasz środki i możesz zapłacić nimi bez dodatkowego przewalutowania po drodze.

Daje to konkretne korzyści:

  • mniej kroków przy codziennych operacjach,
  • brak dodatkowych kosztów przy płatnościach w tej samej walucie,
  • większą wygodę w podróży i przy zakupach online.

W rozwiązaniach takich jak ZEN.COM funkcja wymiany walut jest powiązana z płatnościami, dzięki czemu możesz korzystać ze środków od razu po przewalutowaniu. Jeśli chcesz zobaczyć, jak działa to w praktyce, szczególnie w kontekście płacenia kartą w różnych walutach, warto zajrzeć tutaj: https://www.zen.com/pl/karty-platnicze/.

Kiedy bank ma przewagę nad kantorem?

Bank ma przewagę wtedy, gdy zależy Ci na prostocie i wykonujesz sporadyczne operacje.

Jeśli wymieniasz walutę raz na jakiś czas i nie chcesz korzystać z dodatkowych narzędzi, bank może być wystarczający.

Sprawdzi się szczególnie gdy:

  • wymieniasz niewielką kwotę,
  • liczy się szybkość wykonania z poziomu konta,
  • nie analizujesz kursu szczegółowo.

Kiedy kantor jest lepszym wyborem niż bank?

Kantor jest lepszym wyborem wtedy, gdy zależy Ci na kursie, przejrzystości i możliwości wykonania operacji w dowolnym momencie.

To rozwiązanie sprawdza się szczególnie przy:

  • częstych transakcjach,
  • większych kwotach,
  • przelewach zagranicznych,
  • płatnościach w różnych walutach.

W takich sytuacjach różnice w kursie i kosztach zaczynają mieć duże znaczenie.

Co wybrać w praktyce – bank czy kantor?

W większości przypadków kantor online będzie bardziej opłacalny, szczególnie jeśli korzystasz z walut regularnie.

Bank pozostaje najprostszą opcją, ale często droższą. Kantor daje większą kontrolę nad kosztem i lepszy kurs, a wersja online dodatkowo eliminuje ograniczenia czasowe.

Dlatego wybór zależy od tego, co jest dla Ciebie ważniejsze – prostota czy prawdziwa oszczędność przy każdej transakcji.

Niemcy: 81-letni właściciel stacji paliw ujawnia swoją nietypową strategię – „Ceny zmieniam tylko co dwa tygodnie”

2

Rodzinny biznes ze 100-letnią historią

Herbert Brendel prowadzi w miejscowości Behringersmühle swoją historyczną stację benzynową, która działa w rodzinie już od 100 lat. W czasach, gdy ceny paliw zmieniają się nawet kilka razy dziennie, jego podejście wyróżnia się na tle rynku: aktualizuje ceny tylko raz na dwa tygodnie.

Stacja paliw z tradycją sięgającą 100 lat

W niewielkiej miejscowości Behringersmühle, położonej między Bayreuth a Forchheim w Bawarii, od 1926 roku działa stacja paliw należąca do rodziny Brendel. Wcześniej, w tym samym miejscu, od 1874 roku funkcjonowała kuźnia prowadzona przez pradziadka obecnego właściciela. Na przestrzeni lat stacja zmieniała szyldy – pojawiały się tu m.in. marki Esso i Avia – jednak od czasu, gdy Herbert Brendel przejął biznes, prowadzi go na własnych zasadach.

Ceny paliw tylko raz na dwa tygodnie

Brendel przyznaje, że każdego ranka około godziny 8 sprawdza ceny paliw u konkurencji w internecie. Jeśli widzi, że inni sprzedają taniej, nie reaguje natychmiast. „Jeśli mają kilka centów mniej, mogę przez cztery godziny pracować przy moich oldtimerach albo coś zrobić w ogrodzie” – mówi. Jego system jest prosty: zmienia ceny tylko co 14 dni, zazwyczaj wtedy, gdy jego zbiorniki – mieszczące około 23 tys. litrów paliwa – są już prawie opróżnione i musi dokonać nowego zakupu po aktualnej cenie. „Jeśli paliwo jest już w moich zbiornikach, to cena nie może zmieniać się co godzinę w górę i w dół” – podkreśla, krytykując wahania rynku, które nasiliły się po konflikcie z Iranem.

„Nie chcę się na tym wzbogacić”

Właściciel stacji zaznacza, że nie traktuje tego biznesu jako sposobu na duży zarobek. Po zamknięciu warsztatu Renault pięć lat temu potrzebował zajęcia, a nie bezczynności. „Nie chcę się na tym wzbogacić. Nie mogę przecież o 9 rano włączać telewizora” – mówi z ironią. Stałych klientów przyciąga nie tylko stabilność cen, ale też atmosfera. Jednym z nich jest Karl Denzler, który podkreśla, że miejsce ma swój charakter: „Jeśli drożej kupił paliwo, to czasem jest droższy niż inni. Ale przynajmniej można na nim polegać.” Brendel w zamian często doradza klientom, sprawdzając ich rachunki z warsztatów samochodowych, aby upewnić się, czy nie przepłacili.

100 lat historii i zmieniające się ceny paliw

Właściciel z nostalgią wspomina czasy sprzed kilku dekad. W latach 60. benzyna kosztowała 67 fenigów, a Super 74 fenigi. Dla porównania, niedawno na jego tablicy pojawił się rekordowy poziom 2,29 euro za litr oleju napędowego.

Kryzysy i straty finansowe

Prowadzenie stacji nie zawsze było opłacalne. Brendel przyznaje, że szczególnie trudny był okres wojny w Ukrainie, kiedy ceny paliw gwałtownie spadały po wcześniejszych wysokich zakupach. „Musiałem sprzedawać poniżej ceny zakupu, żeby opróżnić zbiorniki. Straciłem 1400 euro” – wspomina. Do tego dochodzą regularne koszty techniczne:

  • kontrola TÜV co 5 lat – ok. 5000 euro,
  • legalizacja 35-letnich dystrybutorów – 648 euro,
  • dodatkowy przegląd elektryczny – ok. 400 euro.

Jak podkreśla, gdyby nie był w stanie pokrywać kosztów, mógłby zamknąć działalność z dnia na dzień – ale nie musi utrzymywać się wyłącznie z tej pracy.

Stacja z przyszłością i… stary Zündapp

Na terenie stacji znajduje się również punkt ładowania samochodów elektrycznych, co pokazuje, że rodzinny biznes próbuje dostosować się do zmieniającej się rzeczywistości. Brendel ma też plan na przyszłość – jeśli kiedyś zakończy działalność, ma już przygotowane inne zajęcie. W warsztacie czeka na niego zabytkowy motocykl Zündapp z 1928 roku. „Jeśli dożyje 100 lat, przejadę nim przez Fränkische Schweiz” – zapowiada.

Podsumowanie

Historia Herberta Brendla to obraz małej, rodzinnej stacji paliw, która funkcjonuje wbrew rynkowym trendom. Stabilne ceny, lokalna społeczność i przywiązanie do tradycji sprawiają, że miejsce wciąż działa – mimo ogromnych zmian na rynku paliw w Niemczech.

źródło: bild.de

Fala imigracji prowadzi do kryzysu mieszkaniowego w Niemczech

3

Eksperci ostrzegają przed rosnącymi cenami i coraz większym niedoborem mieszkań

W Niemczech coraz wyraźniej widoczne są skutki kryzysu mieszkaniowego. Najnowszy raport Rady Ekspertów ds. Integracji i Migracji wskazuje, że połączenie wysokiej migracji oraz niewystarczającego tempa budowy nowych mieszkań prowadzi do narastających problemów na rynku nieruchomości. Eksperci zwracają uwagę, że coraz więcej mieszkańców ma trudności ze znalezieniem przystępnego cenowo lokum, szczególnie w dużych miastach i silnych gospodarczo regionach kraju.

Eksperci: wzrost liczby ludności wynika wyłącznie z migracji

Według opublikowanego raportu pod koniec 2024 roku w Niemczech mieszkało około 83,6 miliona osób. Oznacza to wzrost o 3,8 miliona mieszkańców w porównaniu z końcem 1989 roku. Rada Ekspertów ds. Integracji i Migracji podkreśla, że cały ten wzrost liczby ludności był skutkiem migracji zarówno z krajów Unii Europejskiej, jak i spoza UE. Jednocześnie autorzy raportu zaznaczają, że rynek mieszkaniowy nie nadąża za rosnącym popytem, szczególnie w aglomeracjach i regionach o silnej gospodarce.

Coraz mniej nowych mieszkań

Raport wskazuje również na wyraźny spadek liczby nowych mieszkań oddawanych do użytku. Choć poprzednia koalicja rządowa SPD, Zielonych i FDP zapowiadała budowę 400 tysięcy nowych mieszkań rocznie, cel ten nie został osiągnięty ani razu. Liczba ukończonych mieszkań wynosiła:

  • około 295 tysięcy w 2022 roku,
  • około 294,4 tysiąca w 2023 roku,
  • około 251,9 tysiąca w 2024 roku.

Według niemieckiego urzędu statystycznego oznacza to spadek o 14,4 procent rok do roku i najniższy wynik od 2015 roku.

Prognozy na kolejne lata jeszcze gorsze

Instytut Niemieckiej Gospodarki prognozuje dalsze pogorszenie sytuacji. Według szacunków:

  • w 2025 roku może zostać ukończonych jedynie około 235 tysięcy mieszkań,
  • w 2026 roku liczba ta może spaść do około 215 tysięcy.

Oznaczałoby to niemal o połowę mniej mieszkań niż pierwotnie zakładał rząd.

Rosnące ceny i coraz większa presja na rynek

Eksperci przyznają, że połączenie wysokiego napływu ludności oraz zbyt małej liczby nowych inwestycji prowadzi do coraz większego niedoboru mieszkań i wzrostu cen. Przewodniczący Rady Ekspertów Winfried Kluth stwierdził, że luka między podażą a popytem prowadzi do „konfliktów związanych z podziałem zasobów”. Jednocześnie zaznaczył, że migracja może przyczyniać się do wzrostu cen oraz zmniejszania dostępności mieszkań o umiarkowanych kosztach.

Czynsze rosną w całych Niemczech

Dane z portalu ImmoScout24 pokazują dalszy wzrost cen najmu. W pierwszym kwartale 2026 roku średni czynsz ofertowy za mieszkania z rynku wtórnego wzrósł w Niemczech do około 9 euro za metr kwadratowy. To wzrost o 4,5 procent w porównaniu z poprzednim rokiem. Najdroższe miasta pozostają znacznie powyżej średniej krajowej:

  • Monachium – około 20,01 euro za metr kwadratowy,
  • Stuttgart – około 15,23 euro,
  • Frankfurt nad Menem – około 15,08 euro.

Coraz więcej osób wydaje dużą część dochodów na mieszkanie

Z danych niemieckiego Federalnego Instytutu Badań Budownictwa, Miast i Przestrzeni wynika, że ponad 40 procent gospodarstw domowych wynajmujących mieszkania w dużych miastach przeznacza już ponad 30 procent swoich dochodów na opłacenie czynszu i kosztów utrzymania mieszkania. Raport wskazuje również, że między 2010 a 2024 rokiem czynsze netto w Niemczech wzrosły średnio o około 64 procent.

Eksperci ostrzegają przed dalszym pogłębianiem kryzysu

Autorzy raportu podkreślają, że przy ograniczonej liczbie mieszkań dalszy wzrost popytu nieuchronnie prowadzi do podwyżek cen. Zdaniem ekspertów bez znaczącego zwiększenia liczby nowych inwestycji mieszkaniowych oraz zmian na rynku nieruchomości problem może w kolejnych latach jeszcze bardziej się pogłębiać.

źródło: bild.de

Jak zdobyć dofinansowanie na kurs dokształcający w Niemczech?

Jeśli mieszkasz i pracujesz w Niemczech, możesz podnieść swoje kwalifikacje zawodowe, odbywając odpowiedni kurs dokształcający. Państwo niemieckie powołało do życia programy dofinansowujące, których celem jest podniesienie kwalifikacji zawodowych osób zainteresowanych własnym rozwojem, a co za tym idzie zmniejszenie bezrobocia w kraju. Dofinansowane mogą zostać między innymi kursy językowe, a także egzaminy językowe czy certyfikaty.

Bildungsgutschein – bon edukacyjny Federalnej Agencji Pracy na kształcenie

Za pomocą bonu edukacyjnego Federalna Agencja Pracy promuje dalsze kształcenie zawodowe (Weiterbildung), które prowadzi do uzyskania kwalifikacji zawodowych lub przekazuje wiedzę, na którą istnieje zapotrzebowanie na rynku pracy. Ważne jest, aby wybrany kurs dokształcający został zatwierdzony do finansowania. Oprócz tego sama instytucja edukacyjna również musi być zatwierdzona przez właściwy organ.

Kto może się starać o Bildungsgutschein?

Aby otrzymać bon edukacyjny, należy spełnić indywidualne wymagania, które są omawiane wspólnie podczas osobistej konsultacji w urzędzie pracy (Arbeitsagentur). Oprócz bezrobotnych i pracowników zagrożonych bezrobociem, wszyscy inni pracownicy mogą również otrzymać bon edukacyjny (niezależnie od wykształcenia, wieku i wielkości firmy). Dodatkowo mogą się o niego starać także osoby powracające do pracy, które opiekowały się dziećmi lub krewnymi, jeśli spełnione są określone warunki.

Decyzja o przyznaniu bonu edukacyjnego leży w gestii doradcy w urzędzie.

Na co można otrzymać pieniądze w ramach Bildungsgutschein ?

Poniższe koszty mogą zostać pokryte (w całości lub w części) w ramach Bildungsgutschein:

  • Koszty kursu
  • Koszty podróży
  • Koszty zakwaterowania i wyżywienia poza domem
  • Koszty opieki nad dziećmi

W jaki sposób można się starać o dofinansowanie w ramach Bildungsgutschein?

Aby otrzymać dofinansowanie na kurs dokształcający należy umówić termin na stronie internetowej Federalnej Agencji Pracy: arbeitsagentur.de (należy utworzyć konto, jeśli go jeszcze nie posiadacie). Następnie otrzymacie termin na rozmowę, podczas której zostaną omówione szczegóły (w jakim celu chcecie zrobić kurs dokształcający, gdzie, itp.). Na następujcych stronach Federalnej Agencji Pracy możecie szukać ofert kursów dokształcających (link), a także ofert przekwalifikowania (link).

Przejęcie kosztów kursu dokształcającego nie jest prawnie wiążące. Federalna Agencja Pracy najpierw sprawdza, czy dalsze szkolenie jest konieczne. Może tak być w przypadku, gdy jesteście bezrobotni, a szkolenie zwiększy Wasze szanse na znalezienie nowej pracy – lub jeśli szkolenie może zapobiec bezrobociu. Bon edukacyjny może być również wykorzystany do nadrobienia kwalifikacji zawodowych.

Link do strony Bildungsgutschein.

Zukunftsstarter – inicjatywa mająca na celu zdobycie kwalifikacji zawodowych

Inicjatywa „Zukunftsstarter” wspiera osoby w wieku od 25 do 35 lat w uzyskaniu kwalifikacji zawodowych.

Finansowane są następujące działania:

  • Kursy kwalifikacyjne w pełnym lub niepełnym wymiarze godzin, które są ukierunkowane na zdobycie kwalifikacji zawodowych, np. przekwalifikowanie, kursy przygotowujące do egzaminów
  • Kursy kwalifikacyjne związane z wyuczonym zawodem
  • Szkolenia mające na celu nabycie dodatkowych umiejętności

Kto może się starać o dofinansowanie w ramach Zukunftsstarter?

Adresatami inicjatywy są następujące grupy osób w wieku od 25 do 35 lat:

  • osoby bezrobotne o niskich kwalifikacjach i pracownicy bez
    kwalifikacji zawodowych
  • nisko wykwalifikowani bezrobotni i pracownicy z kwalifikacjami zawodowymi, jeśli przez co najmniej cztery lata pracowały w zawodzie niewymagającym kwalifikacji lub wymagającym niskich kwalifikacji i nie wykonują już pracy, której się nauczyli
  • Osoby powracające lub ponownie wchodzące na rynek pracy

Na co można otrzymać dofinansowanie w ramach Zukunftsstarter?

Dofinansowanie jest przyznawane indywidualnie w zależności od wymagań i może obejmować pokrycie następujących kosztów:

  • Koszty kursu
  • Koszty podróży
  • Koszty zakwaterowania i wyżywienia poza domem
  • Koszty opieki nad dziećmi
  • Pomoc w przekwalifikowaniu się (np. korepetycje).

Za pomyślne zdanie egzaminów pośrednich i końcowych można otrzymać dodatkowy bonus szkoleniowy (patrz poniżej Weiterbildungsprämie).

Link do strony Zukunftsstarter. Na niej klikamy w przycisk „Jetzt beraten lassen”, aby zostać przekierowanym do formularza kontaktowego, za pośrednictwem którego, możemy sformułować nasze zapytanie do Federalnej Agencji Pracy.

Weiterbildungsprämie – Premia za ukończenie kursu dokształcającego

Premia za dokształcanie z Federalnej Agencji Pracy jest skierowana do osób, które chcą nadrobić zaległości w kwalifikacjach zawodowych. Każdy, kto pomyślnie zda egzamin pośredni lub pierwszą część rozciągniętego egzaminu końcowego w izbie (np. rzemieślniczej) w ramach programu przekwalifikowania, ma prawo do premii w wysokości 1000 euro. Warunkiem wstępnym jest to, że odpowiedni egzamin jest przewidziany w odpowiednich przepisach zawodowych lub przepisach dotyczących szkoleń. Premia za zdanie egzaminu końcowego w ramach przekwalifikowania lub egzaminu zewnętrznego/niestacjonarnego wynosi 1500 euro. Szczegółowe informacje otrzymacie w Waszym urzędzie pracy.

Bon aktywizacyjny i stażowy (AVGS) na szkolenia i inne kwalifikacje

Za pomocą bonu aktywizacyjnego  i stażowego (AVGS) Federalna Agencja Pracy wspiera szkolenia lub inne kwalifikacje (które nie są Weiterbildung), które poprawiają perspektywy znalezienia pracy, tak zwane „środki aktywizacji i integracji zawodowej”.

Środek jest oferowany przez certyfikowaną firmę (dostawcę środka), która przekazuje określoną wiedzę i zapewnia coaching w imieniu Arbeitsagentur lub Jobcenter.

Kto może otrzymać wsparcie w ramach bonu aktywizacyjnego i stażowego?

W ramach bonu aktywizacyjnego i stażowego wsparcie mogą otrzymać osoby, które chcą wrócić na rynek pracy. Decyzja o wydaniu bonu aktywizacyjnego i stażowego (AVGS) leży w gestii odpowiedniego doradcy.

W jaki sposób udzielane jest wsparcie w ramach bonu aktywizacyjnego i stażowego?

W ramach bonu aktywizacyjnego i stażowego możliwe jest pokrycie następujących kosztów:

  • Koszty szkolenia
  • Koszty podróży i opieki nad dziećmi

W jaki sposób udzielane jest wsparcie w ramach bonu aktywizacyjnego i stażowego?

Aby otrzymać bon aktywizacyjny i stażowy należy umówić termin w Federalnej Agencji Pracy lub Jobcenter w celu omówienia szczegółów. W tym celu możecie skorzystać z formularza kontaktowego Federalnej Agencji Pracy (link – trzeba utworzyć konto). Oprócz tego na następującej stronie znajdziecie oferty dostępne w ramach bonu aktywizacyjnego i stażowego: arbeitsagentur.de. W pierwszej kolejności należy wybrać jakimi ofertami jesteście zainteresowani:

  • przysposobienie do rynku pracy oraz kształcenia zawodowego (Ausbildung)
  • przysposobienie do działalności gospodarczej
  • stabilizacja podjęcia zatrudnienia

Gdzie szukać kursów dokształcających w Niemczech?

Jeśli jesteści zainteresowani odbyciem kursu dokształcającego w Niemczech i nie wiecie gdzie go szukać, to koniecznie przeczytajcie nasz artykuł na ten temat:

Kurs dokształcający w Niemczech