Niemcy: Erytrejczyk zaatakował nożem w MediaMarkt – motyw wciąż nieznany, nie można go deportować

2

Krwawa napaść w sklepie – trzy osoby ranne

14 stycznia 2026 roku w sklepie MediaMarkt w Ulm (Badenia-Wirtembergia) doszło do poważnego ataku z użyciem noża. Sprawcą był 29-letni Mahmoud I., pochodzący z Erytrei. W wyniku napaści ranne zostały trzy osoby. Najciężej ucierpiał 25-letni pracownik, którego obrażenia zagrażały życiu. Dwoje pozostałych poszkodowanych – 36-letnia kobieta oraz 22-letni mężczyzna – odniosło lżejsze obrażenia.

Interweniujący funkcjonariusze oddali strzały ostrzegawcze, po czym obezwładnili i zatrzymali napastnika. Trzy tygodnie po zdarzeniu 25-latek nadal przebywał w szpitalu. Motyw ataku nie został dotąd ustalony, ponieważ podejrzany odmówił składania wyjaśnień przed prokuraturą w Ulm.

Przerażająca przeszłość – atak z powodu braku powitania

Analiza akt sprawy napastnika ujawnia niepokojące zachowania w przeszłości. W sierpniu 2020 roku, w ośrodku dla uchodźców w Neu-Ulm, Mahmoud I. wszczął konflikt z 21-letnim mieszkańcem Said A., ponieważ ten nie przywitał go przy wejściu na dziedziniec. Erytrejczyk groził, że „zabije” mężczyznę, przez minutę go dusił, bił i kopał, a następnie ciężko zranił poprzez ugodzenie butelką w górną część ciała. Wyrok sądowy (sygn. akt I Ls 111 Js 14994/20) wskazuje na powtarzające się impulsywne i agresywne zachowania Mahmouda I.

Niezwykle agresywne zachowania w więzieniu

W czasie aresztu śledczego Mahmoud I. wykazał skrajnie agresywne i niebezpieczne zachowania. Już pierwszego dnia wyrywał muszlę klozetową z mocowań i używał jej do ataku, niszcząc przy tym kamerę monitoringu. Po dwóch i pół miesiącach odsiadki domagał się pojedynczej celi, a gdy odmówiono mu jej przydziału, zaatakował dwóch funkcjonariuszy więziennych. Pomimo siłowego obezwładnienia napastnika, po zdjęciu kajdanek znów ich zaatakował, powodując m.in. obrażenia skóry i uszkodzenia stawu łokciowego u jednego z funkcjonariuszy.

Świadoma przemoc, nie można deportować

Według opinii biegłych, Mahmoud I. popełniał te przestępstwa przy pełnej świadomości. W wyroku wskazano na jego „impulsywne cechy osobowości”, natomiast nie stwierdzono objawów psychozy. Został skazany na trzy i pół roku więzienia. Pomimo że był zobowiązany do opuszczenia Niemiec po odbyciu kary, w grudniu 2025 roku wyszedł na wolność. Nie można go deportować, ponieważ nie posiada dokumentów tożsamości, a próby ich wymuszenia w przypadku obywateli Erytrei są nieefektywne. Rzeczniczka ministerstwa sprawiedliwości Badenii-Wirtembergii stwierdziła, że rząd federalny szuka alternatywnych rozwiązań.

Krytyka systemu i pytania o bezpieczeństwo

Sprawa Mahmouda I. wywołała oburzenie opinii publicznej i pytania o skuteczność procedur azylowych i deportacyjnych w Niemczech. Eksperci podkreślają, że w przypadku uchodźców wykazujących powtarzalną, ekstremalną agresję, brak możliwości deportacji stwarza poważne zagrożenie dla społeczeństwa i bezpieczeństwa publicznego.

źródło: bild.de

Niemcy biją rekordy: liczba nadanych obywatelstw w całym kraju rośnie lawinowo

2

Rekordowe tempo nadawania niemieckiego obywatelstwa

Berlin odnotował nowy rekord w nadawaniu niemieckiego obywatelstwa – w 2025 roku niemal podwojono liczbę wydanych paszportów w porównaniu do roku poprzedniego. Z danych wynika, że w stolicy Niemiec nadano 39 034 paszporty, podczas gdy w 2024 roku było to 21 811, a w 2023 roku zaledwie 9 041. Trend wzrostowy utrzymuje się także w innych dużych miastach: w Hamburgu liczba nadanych paszportów wzrosła z 7 538 w 2023 roku do 11 532 w 2025 roku.

Eksperci podkreślają, że dynamika nadawania obywatelstw w Niemczech jest imponująca – z 2023 na 2024 rok ogólnokrajowa liczba „nowych Niemców” wzrosła o ponad 90 000 osób, przekraczając 290 000. Oczekuje się, że dane za 2025 rok będą jeszcze wyższe.

Najwięcej nowych obywateli pochodzi z Syrii i Turcji

Analiza pochodzenia nowo nadanych obywatelstw pokazuje, że w 2024 roku najliczniejszą grupę stanowili obywatele Syrii – 83 150 osób. Kolejne miejsca zajęli obywatele Turcji, Iraku, Rosji i Afganistanu. Trend wskazuje, że Niemcy stają się coraz bardziej zróżnicowane pod względem narodowościowym, a nadawanie obywatelstwa odgrywa kluczową rolę w integracji migrantów.

Problemy z fałszywymi certyfikatami językowymi

Wraz z rosnącą liczbą nadanych paszportów pojawiły się jednak problemy związane z oszustwami w procesie naturalizacji. Politycy alarmują, że w niektórych przypadkach posługiwano się fałszywymi certyfikatami znajomości języka niemieckiego. Daniel Peters, przewodniczący CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, wezwał do czasowego wstrzymania wszystkich procedur nadawania obywatelstwa: „Kto oszukuje państwo opiekuńcze, nie powinien być nagradzany niemieckim paszportem. To naruszenie solidarności i uczciwości.”

Alexander Throm, rzecznik ds. wewnętrznych CDU, podkreśla, że każda sprawa wątpliwego certyfikatu językowego musi zostać dokładnie zweryfikowana, a trwające procedury wstrzymane do czasu wyjaśnienia. Dodatkowo koalicja rządowa wprowadziła zasadę, że osoby dopuszczające się oszustwa otrzymają dziesięcioletni zakaz ubiegania się o obywatelstwo.

Niemieckie obywatelstwo pod lupą: znaczenie kontroli i zaufania

Eksperci zauważają, że nadawanie obywatelstwa jest nie tylko formalnością – to akt zaufania państwa wobec nowego obywatela. Brak respektu wobec wymogów naturalizacji, w tym uczciwego zdawania egzaminów językowych, może osłabiać zaufanie społeczne i wywoływać napięcia polityczne.

Jednocześnie wzrost liczby nadanych obywatelstw pokazuje, że proces integracji w Niemczech jest dynamiczny i skuteczny, a migranci zyskują możliwość pełnego uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym kraju.

Podsumowanie

Berlin i inne duże miasta w Niemczech biją rekordy pod względem nadawania obywatelstwa. Wzrost liczby nowych Niemców jest imponujący, jednak równocześnie rosną obawy związane z oszustwami certyfikatów językowych. Politycy i eksperci apelują o weryfikację i wprowadzenie mechanizmów zabezpieczających proces naturalizacji, aby obywatelstwo pozostawało symbolem zaufania i odpowiedzialności wobec państwa.

źródło: bild.de

Niemcy ograniczają kursy integracyjne i wsparcie dla Ukraińców

0

Rosnące zatrudnienie, ale zmiana polityki

Ukraińcy, którzy po rosyjskim ataku znaleźli schronienie w Niemczech, coraz częściej podejmują pracę. Z najnowszego badania Instytutu Badań Rynku Pracy i Zawodów (IAB) wynika, że obecnie zatrudnienie ma już około połowa obywateli Ukrainy przebywających w Niemczech. Dla porównania, w całej populacji wskaźnik zatrudnienia wynosi 68 procent.

Mimo tych pozytywnych trendów eksperci alarmują, że decyzje niemieckiego rządu federalnego mogą zahamować dotychczasowy postęp. Ograniczono bowiem zarówno dostęp do wsparcia urzędów pracy (Jobcenter), jak i do kursów integracyjnych, które dotąd odgrywały kluczową rolę w aktywizacji zawodowej uchodźców.

Dane IAB: połowa Ukraińców pracuje

Wyniki badania IAB zaprezentowano podczas spotkania prasowego organizowanego przez Mediendienst Integration. Z analiz wynika, że różnice w poziomie zatrudnienia między kobietami a mężczyznami z Ukrainy są niewielkie.

Jednocześnie ukraińskie kobiety częściej pracują w niepełnym wymiarze czasu pracy. Wynika to m.in. z niedoboru miejsc w przedszkolach oraz z faktu, że wiele z nich samotnie wychowuje dzieci, podczas gdy ich partnerzy pozostają w Ukrainie i odbywają służbę wojskową.

Szczególnie interesującym wnioskiem badania jest to, że osoby, które przybyły do Niemiec po czerwcu 2022 roku, szybciej podejmowały zatrudnienie niż te, które dotarły wcześniej. Wśród kobiet przybyłych przed czerwcem 2022 roku około 28 procent miało pracę po dwóch latach pobytu. W przypadku tych, które przyjechały później, odsetek ten wynosił około 35 procent po tym samym czasie. Podobną tendencję odnotowano wśród mężczyzn.

Znaczenie świadczeń i wsparcia urzędów pracy

Różnica ta wiąże się z decyzją z czerwca 2022 roku, kiedy to nowo przybyli Ukraińcy zaczęli otrzymywać tzw. Bürgergeld (wkrótce przekształcone w nową formę podstawowego zabezpieczenia socjalnego) zamiast niższych świadczeń przysługujących na podstawie ustawy o świadczeniach dla osób ubiegających się o azyl.

Zmiana ta oznaczała nie tylko wyższe wsparcie finansowe, lecz także intensywniejszą opiekę ze strony Jobcenter, czyli urzędów pracy odpowiedzialnych za aktywizację zawodową. Ponadto Ukraińcy – w przeciwieństwie do wielu innych grup uchodźców – nie musieli składać wniosków azylowych, co pozwoliło im uniknąć wielomiesięcznych okresów niepewności. Otrzymali ochronę na podstawie unijnej dyrektywy o masowym napływie uchodźców.

W efekcie nie obowiązywały ich początkowe zakazy pracy, a możliwość swobodnego wyboru miejsca zamieszkania ułatwiła znalezienie zatrudnienia.

Decyzja o „zmianie systemu prawnego”

Pod koniec 2025 roku niemiecki rząd zdecydował o tzw. zmianie systemu prawnego (Rechtskreiswechsel) wobec wszystkich Ukraińców, którzy przybyli do kraju od kwietnia poprzedniego roku. Dotyczy to obecnie około 100 tysięcy osób, przy czym szacuje się, że miesięcznie przyjeżdża około 12 tysięcy kolejnych.

Nowo przybyli nie będą już otrzymywać Bürgergeld, lecz niższe świadczenia przewidziane w ustawie o świadczeniach dla osób ubiegających się o azyl. Stracą także wsparcie ze strony Jobcenter. Zdaniem ekspertów może to spowolnić ich integrację zawodową.

Profesor Yulyia Kosyakova z IAB, współautorka badania, oceniła, że zmiana ta prawdopodobnie opóźni podejmowanie pracy przez Ukraińców. Jej zdaniem ograniczenia w dostępie do kursów integracyjnych są działaniem przeciwskutecznym. Jej kolega, Philipp Jaschke, podkreślił, że inwestycja w naukę języka przynosi trwałe korzyści zarówno dla migrantów, jak i dla gospodarki.

Ograniczenie kursów integracyjnych

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) ogłosił niedawno, że kursy integracyjne będą w przyszłości przyznawane głównie osobom zobowiązanym do ich odbycia przez władze. W praktyce dotyczy to przede wszystkim beneficjentów Bürgergeld.

Nowo przybyli Ukraińcy, którzy nie otrzymują już tego świadczenia, zostaną wykluczeni z programów obejmujących naukę języka niemieckiego oraz podstawową wiedzę o społeczeństwie i systemie prawnym Niemiec. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, kierowane przez Alexandra Dobrindta (CSU), uzasadnia decyzję koniecznością oszczędności budżetowych.

Według prognoz BAMF liczba uczestników kursów integracyjnych może w bieżącym roku spaść o około jedną trzecią. W poprzednim roku około 55 procent uczestników brało w nich udział dobrowolnie, bez formalnego obowiązku. W przyszłości osoby te mogą utracić możliwość uczestnictwa.

Krytyka ze strony polityków i samorządów

Decyzja rządu spotkała się z ostrą krytyką ze strony ekspertów, organizacji społecznych oraz części polityków. Pełnomocniczka rządu federalnego ds. integracji Natalie Pawlik ostrzegła, że oszczędzanie na kursach integracyjnych w dłuższej perspektywie może okazać się kosztowne.

Również przedstawiciele Zielonych oraz organizacji społecznych wyrazili sprzeciw wobec ograniczeń. Krytyczne głosy pojawiły się nawet wśród polityków Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej i Unii Chrześcijańsko-Społecznej. Christian Schuchardt z CSU, dyrektor zarządzający Związku Niemieckich Miast, zwrócił uwagę, że jeśli od migrantów oczekuje się gotowości do integracji, ograniczanie dostępu do dobrowolnych programów integracyjnych jest działaniem nielogicznym.

Konsekwencje dla rynku pracy i gospodarki

Ograniczenia dotkną nie tylko samych migrantów, lecz także niemieckie przedsiębiorstwa, które zmagają się z niedoborem wykwalifikowanych pracowników. Mniejsza liczba osób uczestniczących w kursach językowych i integracyjnych może oznaczać wolniejsze wchodzenie na rynek pracy.

Zmiany odczują również organizatorzy kursów oraz nauczyciele języka niemieckiego, dla których spadek liczby uczestników oznacza zmniejszenie skali działalności.

Dotychczasowa polityka wobec Ukraińców była przez wielu ekspertów postrzegana jako przykład skutecznej integracji, łączącej szybki dostęp do rynku pracy z systemowym wsparciem instytucjonalnym. Najnowsze decyzje rządu federalnego stawiają jednak pod znakiem zapytania dalszy rozwój tego modelu.

źródło: taz.de

Niemcy: Poszukiwany za brutalne pobicie w Lüdenscheid sam zgłosił się na policję

0

Publiczne poszukiwania zakończone po kilku godzinach

W Lüdenscheid w Nadrenii Północnej-Westfalii zakończyły się policyjne poszukiwania młodego mężczyzny podejrzanego o wspólne dokonanie niebezpiecznego uszkodzenia ciała. Śledczy opublikowali jego wizerunek w ramach tzw. publicznej identyfikacji, a kilka godzin później podejrzany sam zgłosił się na policję.

Co szczególnie nietypowe, do ogłoszenia poszukiwań wykorzystano fotografie, które – jak ustalono – sam przekazał później ofierze.

Brutalny atak na 17-latka w centrum miasta

Do zdarzenia doszło 29 kwietnia ubiegłego roku około godziny 18 na placu ratuszowym w Lüdenscheid. Według informacji przekazanych przez rzecznika policji, 17-letni wówczas chłopak przebywał w centrum miasta ze swoją dziewczyną. Między nastolatkami wywiązała się kłótnia.

W pewnym momencie do sytuacji włączyło się kilku mężczyzn, którzy – jak relacjonuje policja – początkowo mieli próbować uspokoić młodego mężczyznę. Chwilę później sytuacja eskalowała. Dwóch mężczyzn, w tym jeden opisany jako młody mężczyzna z charakterystycznymi, bujnymi lokami, miało nagle rzucić się na 17-latka i wielokrotnie uderzać go pięściami.

Poszkodowany doznał obrażeń twarzy i krwawił. Konieczna była pomoc medyczna w szpitalu.

Ponowne spotkanie i kontakt przez media społecznościowe

Jak poinformował rzecznik policji, kilka tygodni po zdarzeniu ofiara i sprawca ponownie spotkali się w mieście. Następnie podejrzany nawiązał kontakt z 17-latkiem za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Policja nie ujawniła szczegółów tej rozmowy, powołując się na względy taktyki śledczej. Wiadomo jednak, że w ten sposób pokrzywdzony uzyskał od niego zdjęcia typu selfie.

Sąd zezwolił na publikację wizerunku

Zdjęcia wykonane przez podejrzanego – przedstawiające go m.in. podczas pozowania przed lustrem – zostały zabezpieczone i przekazane organom ścigania. Następnie sąd wyraził zgodę na ich publikację w ramach publicznej akcji poszukiwawczej.

Po opublikowaniu fotografii mężczyzna zgłosił się na policję jeszcze tego samego dnia. We wtorkowy wieczór służby poinformowały o zakończeniu poszukiwań.

Postępowanie w toku

Sprawa dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa kwalifikowanego jako niebezpieczne uszkodzenie ciała. Śledztwo prowadzone jest przez właściwe organy w Nadrenii Północnej-Westfalii.

W przekazanych informacjach nie podano narodowości podejrzanego ani dodatkowych danych personalnych. Organy ścigania ograniczyły się do określenia go jako młodego mężczyzny.

źródło: bild.de

Niemcy: „Policja religijna” zmusza uczniów do postu w czasie Ramadanu

2

Alarmujące sygnały z niemieckich szkół

W Niemczech pojawiają się sygnały o nasilającej się presji religijnej wśród młodzieży w czasie ramadanu. Według wypowiedzi ekspertów część uczniów ma wywierać nacisk na rówieśników, którzy nie poszczą, a w niektórych przypadkach dochodzi do prób kontrolowania ich zachowań.

Na zjawisko zwrócił uwagę Mouhanad Khorchide, dyrektor Centrum Teologii Islamskiej na Uniwersytecie w Münster. W rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną (Katholische Nachrichten-Agentur) ostrzegł przed rosnącą formą religijnego zastraszania w trakcie islamskiego miesiąca postu.

„Religijna policja” wśród uczniów

Zdaniem Khorchidego niektórzy młodzi mężczyźni wykorzystują ramadan jako okazję do demonstracyjnego podkreślania swojej religijności. Post bywa – jak wskazuje teolog – przedstawiany jako dowód twardości, wytrzymałości oraz rzekomej wyższości religijnej.

W praktyce oznacza to, że część nastolatków kontroluje swoich kolegów i koleżanki, sprawdzając, czy przestrzegają postu. Uczniowie, którzy z różnych powodów nie poszczą – czy to ze względów zdrowotnych, osobistych, czy światopoglądowych – doświadczają presji emocjonalnej oraz lekceważących komentarzy. Osoby odmawiające podporządkowania się grupowym oczekiwaniom szybko znajdują się w sytuacji, w której muszą się tłumaczyć ze swoich decyzji.

Zmiana znaczenia religii w przestrzeni publicznej

Khorchide ocenia, że wśród części muzułmanów w Niemczech doszło do wyraźnego przesunięcia akcentów w rozumieniu religii. Jego zdaniem osobista wiara i refleksja etyczna schodzą na dalszy plan, natomiast coraz większą rolę odgrywają rytuały oraz widoczne symbole religijne.

Religia – jak podkreśla teolog – zaczyna pełnić funkcję znaku tożsamości zbiorowej. W miejsce indywidualnej relacji z Bogiem pojawia się silne podkreślanie przynależności do wspólnoty wyrażane hasłem „my, muzułmanie”. W niektórych środowiskach praktykowanie postu jest uważnie obserwowane i odnotowywane, a w bardziej rygorystycznych kręgach bywa wręcz kontrolowane.

Obawy przed politycznym wykorzystywaniem ramadanu

Podobne wątpliwości zgłasza berlińska adwokatka i założycielka meczetu Seyran Ates. Jej zdaniem miesiąc postu coraz częściej staje się narzędziem wykorzystywanym przez środowiska związane z politycznym islamem.

Ates krytycznie ocenia organizowane z udziałem polityków uroczystości wspólnego przerywania postu (iftar), zwłaszcza w sytuacjach, gdy współpracują oni z organizacjami obserwowanymi przez niemieckie służby ochrony konstytucji. W jej opinii może to prowadzić do nieczytelnych sygnałów wobec opinii publicznej.

Kontrowersje budzą również miejskie iluminacje związane z ramadanem. Ates zwraca uwagę, że pojawiają się one w kontekście równoległych debat o zmianach nazw tradycyjnych świąt chrześcijańskich czy jarmarków bożonarodzeniowych. W jej ocenie islam koncentruje się na prywatnej relacji człowieka z Bogiem i nie powinien być wykorzystywany jako instrument demonstracji politycznej.

Szkoła jako przestrzeń neutralna światopoglądowo

Dyskusja wokół presji w czasie ramadanu wpisuje się w szerszą debatę o roli religii w przestrzeni publicznej w Niemczech. Eksperci podkreślają, że szkoła powinna pozostawać miejscem neutralnym światopoglądowo, w którym każdy uczeń – niezależnie od wyznania lub jego braku – może funkcjonować bez obawy o naciski czy wykluczenie.

Poruszane przez teologów i prawników kwestie wskazują na potrzebę otwartej rozmowy o granicach między wolnością religijną a ochroną jednostki przed presją grupową. Sprawa dotyka nie tylko sfery religijnej, lecz także zasad współżycia społecznego i wzajemnego szacunku w zróżnicowanym kulturowo społeczeństwie Niemiec.

źródło: jungefreiheit.de

Coraz więcej ataków na pracowników komunikacji miejskiej w Hamburgu. Ponad 100 zgłoszonych napaści w ciągu roku

1

Wyraźny wzrost liczby incydentów

W Niemczech rośnie liczba agresywnych zachowań wobec pracowników transportu publicznego. Jak wynika z danych Hamburger Hochbahn, jednego z głównych operatorów komunikacji miejskiej w Hamburgu, w ubiegłym roku odnotowano 119 zgłoszonych przypadków napaści na pracownice i pracowników spółki. Rok wcześniej takich zdarzeń było 96. Oznacza to wyraźny wzrost liczby incydentów w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy.

Do kategorii „napaści” zaliczane są między innymi dotykanie bez zgody, opluwanie, popychanie oraz uderzenia. Dane te dotyczą wyłącznie przypadków zgłoszonych i formalnie zarejestrowanych.

Różnice w statystykach przewoźników

Drugie co do wielkości przedsiębiorstwo autobusowe w regionie, VHH-mobility, prowadzi statystyki w nieco odmienny sposób. W jego przypadku w ubiegłym roku odnotowano 24 bezpośrednie ataki fizyczne na kierowców autobusów oraz 6 napaści na kontrolerki i kontrolerów biletów.

Różnice w metodologii liczenia zdarzeń powodują, że dane obu firm nie są w pełni porównywalne. Wskazują jednak na wspólny problem – nasilającą się agresję wobec personelu transportu publicznego.

„Codzienność stała się bardziej brutalna”

Kierowcy komunikacji miejskiej podkreślają, że warunki pracy wyraźnie się pogorszyły. Z relacji pracowników wynika, że coraz częściej dochodzi do opluwania, szarpanin, rękoczynów, a nawet gróźb.

Przedstawiciele załogi zwracają uwagę, że agresywne zachowania pasażerów przestają być incydentalne i stają się elementem codziennej pracy. Tego rodzaju sytuacje wpływają nie tylko na bezpieczeństwo fizyczne, lecz także na kondycję psychiczną personelu.

Obowiązujące środki bezpieczeństwa

Przedsiębiorstwa komunikacyjne wskazują, że w pojazdach obowiązują standardowe zabezpieczenia. Wszystkie autobusy i wagony są wyposażone w monitoring wizyjny. Kierowcy mają do dyspozycji przyciski alarmowe oraz stałą łączność radiową z centralą. W wielu pojazdach zamontowano również osłony ochronne oddzielające stanowisko kierowcy od pasażerów, w tym tzw. szyby chroniące przed opluciem.

Mimo tych rozwiązań pracownicy podkreślają, że środki techniczne nie zawsze wystarczają, by skutecznie zapobiegać agresji.

Postulat lepszych szkoleń

Reprezentanci załogi domagają się wzmocnienia szkoleń z zakresu postępowania w sytuacjach zagrożenia. Ich zdaniem personel powinien być lepiej przygotowany do reagowania na niebezpieczne zachowania pasażerów oraz do deeskalacji konfliktów.

Pojawiają się również postulaty, aby – wzorem niektórych rozwiązań stosowanych w kolei – pracownicy nie pełnili służby w pojedynkę. W przypadku transportu autobusowego realizacja takiego modelu wydaje się jednak trudna ze względów organizacyjnych i finansowych.

Rosnąca liczba incydentów pokazuje, że problem bezpieczeństwa w niemieckiej komunikacji miejskiej wymaga dalszej analizy oraz ewentualnych działań systemowych, które zapewnią pracownikom realną ochronę podczas wykonywania obowiązków.

źródło: ndr.de

Niemcy: Bundeswehra będzie uczyć się od żołnierzy z Ukrainy

2

Ukraińscy żołnierze w niemieckich szkołach wojskowych

Bundeswehra wkrótce rozpocznie współpracę z ukraińskimi żołnierzami posiadającymi doświadczenie frontowe. Celem jest zwiększenie gotowości bojowej niemieckich sił zbrojnych, ze szczególnym uwzględnieniem wykorzystania dronów bojowych oraz prowadzenia działań taktycznych z wykorzystaniem aplikacji mobilnych.

Minister obrony Niemiec, Boris Pistorius (SPD), podpisał w ostatni piątek porozumienie z ukraińskim prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, które umożliwia natychmiastowe wdrożenie ukraińskich instruktorów w proces szkoleniowy Bundeswehry.

Wieloletnie negocjacje i szybkie decyzje

Według rzecznika niemieckiej armii, doświadczenie bojowe ukraińskich żołnierzy zostanie wykorzystane w szkołach wojsk lądowych, aby wzbogacić szkolenie Bundeswehry o praktyczne umiejętności zdobyte na froncie. Niemieckie źródła wojskowe podkreślają, że negocjacje w tej sprawie prowadzone były od 2025 roku.

Planowane jest, że ukraińscy instruktorzy będą dzielić się wiedzą dotyczącą walki z armią rosyjską, obsługi uzbrojonych dronów oraz ochrony przed atakami przeciwnika. Oficerowie Bundeswehry podkreślają, że Ukraina jest dziś jednym z państw o największym doświadczeniu bojowym, co stwarza niepowtarzalną okazję do wzmocnienia własnych jednostek.

Szkolenia w praktyce i doświadczenie z dronami

Choć szczegóły programu szkoleń pozostają tajne, przewiduje się, że ukraińscy żołnierze będą przebywać w Niemczech przez kilka tygodni i prowadzić zajęcia głównie dla jednostek piechoty Bundeswehry. Wyspecjalizowane szkolenia obejmą także wykorzystanie dronów oraz obronę przed nimi – umiejętności, które Ukraina rozwijała intensywnie w ciągu czterech lat konfliktu.

Dotychczas Bundeswehra prowadziła szkolenia dla żołnierzy ukraińskich, m.in. w zakresie obsługi niemieckich systemów uzbrojenia, takich jak samobieżny przeciwlotniczy „Gepard”, haubica Panzerhaubitze 2000 czy czołg Leopard. Teraz, dzięki odwrotnej wymianie doświadczeń, niemieccy żołnierze mogą również poznać praktyczne zastosowanie tych systemów w warunkach bojowych.

Nowoczesne systemy dowodzenia i logistyka

Ważnym elementem szkoleń będzie także doświadczenie Ukrainy w zakresie nowoczesnych systemów dowodzenia. Ukraińskie siły zbrojne w krótkim czasie opracowały proste i efektywne systemy planowania działań bojowych oraz zarządzania zasobami, które można obsługiwać za pomocą aplikacji na standardowych smartfonach. Doświadczenie to obejmuje także organizację dostaw amunicji oraz ewakuację rannych.

Według niemieckich źródeł wojskowych, transfer wiedzy od ukraińskich instruktorów pozwoli Bundeswehrze nie tylko podnieść gotowość bojową, ale także skuteczniej wykorzystać nowoczesne technologie i taktyki sprawdzone w praktyce frontowej.

źródło: spiegel.de

Niemcy: 50 podejrzanych o ciężkie zbrodnie wyszło na wolność przez błędy wymiaru sprawiedliwości

1

 

Dziesiątki podejrzanych o poważne przestępstwa opuściły areszt

Niemiecki wymiar sprawiedliwości mierzy się z poważnym kryzysem organizacyjnym. Jak informuje Niemiecki Związek Sędziów (Deutscher Richterbund), w 2025 roku w Niemczech 50 osób podejrzanych o ciężkie przestępstwa zostało przedterminowo zwolnionych z aresztu tymczasowego.

Nie chodziło o stwierdzoną niewinność ani uniewinnienie. Powodem były przekroczone terminy procesowe oraz przeciążenie sądów i prokuratur, które nie były w stanie na czas przeprowadzić postępowań. Wśród spraw znajdowały się m.in. zarzuty zabójstwa, gwałtu i ciężkiego uszkodzenia ciała.

Przedstawiciele środowiska sędziowskiego mówią wprost o dramatycznej sytuacji i ostrzegają przed utratą zaufania obywateli do państwa prawa.

Ponad milion nierozpatrzonych spraw

Sven Rebehn, federalny dyrektor zarządzający Niemieckiego Związku Sędziów, poinformował, że w 2025 roku liczba nierozpatrzonych spraw karnych po raz pierwszy przekroczyła milion. Oznacza to wzrost o około 50 procent w porównaniu z sytuacją sprzed pięciu lat.

Z powodu przeciążenia coraz częściej dochodzi do umarzania postępowań z powodu tzw. „znikomej wagi czynu” (Geringfügigkeit). W praktyce oznacza to, że część spraw nie trafia na wokandę, ponieważ system nie jest w stanie ich obsłużyć. Rebehn podkreśla, że takie działania podważają zaufanie obywateli do skuteczności wymiaru sprawiedliwości.

„Jesteśmy w swobodnym spadku”

O ocenę sytuacji zapytano także sędziego Thorstena Schleifa, przewodniczącego składu orzekającego w sądzie ławniczym oraz sędziego ds. nieletnich w Sądzie Rejonowym w Dinslaken (Nadrenia Północna-Westfalia).

Jego diagnoza jest jednoznacznie krytyczna. Jak stwierdził, jeśli pytanie brzmi, czy wymiar sprawiedliwości stoi nad przepaścią, odpowiedź brzmi: znajduje się już w swobodnym spadku. Dodał, że presja, zwłaszcza na pracowników sekretariatów sądowych, jest tak duża, iż wielu z nich znajduje się na granicy wypalenia zawodowego.

„Akta do sufitu” – obraz z prokuratury w Duisburgu

Sędzia Schleif jako przykład wskazał sytuację w prokuraturze w Duisburgu. Według jego relacji placówka dysponuje zbyt małą liczbą pracowników, a akta spraw piętrzą się w pomieszczeniach – na biurkach, parapetach i niemal pod sufit.

Opisał także zdarzenie sprzed dwóch–trzech lat, gdy stos dokumentów przewrócił się i przygniótł pracownicę sekretariatu. Ten obraz ma ilustrować skalę przeciążenia administracyjnego.

Skutki proceduralnych zaniedbań

Konsekwencje przeciążenia systemu są widoczne w konkretnych sprawach. Jedną z nich jest przypadek 28-letniego Mahmooda D., obywatela Afganistanu. W czerwcu 2025 roku Sąd Krajowy w Berlinie skazał go – po 33 dniach rozprawy – na siedem lat i dziewięć miesięcy pozbawienia wolności za wielokrotne zgwałcenie i ciężkie pobicie partnerki.

Po ogłoszeniu ustnego wyroku przewodniczący składu orzekającego nie sporządził jednak w wymaganym terminie pisemnego uzasadnienia wyroku ani protokołu z rozprawy. W efekcie, mimo skazania, mężczyzna w ubiegłym miesiącu został zwolniony z aresztu tymczasowego. Według doniesień groził pokrzywdzonej zemstą, dlatego kobieta przebywa obecnie w nieujawnionym miejscu.

Kolejny przypadek: wyrok był, dokumentów zabrakło

Podobna sytuacja miała miejsce w czerwcu 2025 roku w Düsseldorfie. Sąd Krajowy skazał handlarza narkotyków na dziesięć lat więzienia. Pisemne uzasadnienie wyroku zostało sporządzone w terminie, jednak zabrakło protokołu z rozprawy głównej, który jest niezbędny do doręczenia wyroku stronom.

Skazany złożył zażalenie do Wyższego Sądu Krajowego, które zostało uwzględnione. W konsekwencji również on opuścił areszt tymczasowy.

Policja apeluje o natychmiastowe działania

Przewodniczący Związku Zawodowego Policji (GdP) Jochen Kopelke zaapelował do polityków o pilne działania naprawcze. W jego ocenie grozi załamanie systemu wymiaru sprawiedliwości, jeśli nie zostanie on wzmocniony kadrowo.

Zarówno policja, jak i prokuratury oraz sądy potrzebują – jak podkreślają przedstawiciele tych instytucji – znacznie większej liczby pracowników. Bez zwiększenia zasobów kadrowych problem narastających zaległości i przedterminowych zwolnień z aresztu może się pogłębiać.

Sytuacja, którą opisują sędziowie i przedstawiciele środowiska prawniczego, stawia pod znakiem zapytania wydolność niemieckiego systemu sądownictwa karnego w obliczu rosnącej liczby spraw i ograniczonych zasobów organizacyjnych.

źródło: bild.de

Niemcy: Irakijczyk odgryzł rodakowi fragment ucha

0

Krwawy finał kłótni w centrum Monachium

Przed Sądem Krajowym w Monachium (Landgericht München) toczy się sprawa dotycząca brutalnej bójki, do której doszło 18 września 2022 roku w stolicy Bawarii. 27-letni fryzjer Namat Bilasini, obywatel Iraku, domaga się od swojego rodaka, 34-letniego Arkana R. kwoty 7500 euro tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Spór dotyczy zdarzenia, podczas którego oskarżony odgryzł powodowi fragment lewego ucha. Do incydentu doszło po wcześniejszej wymianie ciosów, w wyniku której drugi z mężczyzn doznał złamania nosa.

Od słownej sprzeczki do przemocy

Według relacji Namata Bilasiniego, około północy przebywał on w lokalu gastronomicznym przy Lautensackstraße w Monachium. Przy sąsiednim stoliku siedział mężczyzna grający w karty. Jak twierdzi powód, został przez niego bez powodu obrażony. Początkowo konflikt ograniczał się do wymiany zdań.

Po pewnym czasie Arkan R. opuścił lokal i udał się w kierunku przystanku tramwajowego. Niedługo później fryzjer wraz ze znajomym również wyszedł z lokalu. Na przystanku doszło do ponownego spotkania mężczyzn i kolejnej prowokacji słownej.

Tym razem sytuacja przerodziła się w fizyczną konfrontację. Z ustaleń wynika, że to Namat Bilasini jako pierwszy użył przemocy, uderzając Arkana R. i powodując u niego złamanie kości nosowej. W odpowiedzi 34-latek ugryzł przeciwnika w lewe ucho, odgryzając jego fragment, i oddalił się z miejsca zdarzenia.

Interwencja policji i dramatyczne skutki

Na miejsce została wezwana policja przez znajomego poszkodowanego. Fryzjer doznał silnie krwawiącej rany i został przewieziony do szpitala. Jedna z funkcjonariuszek odnalazła fragment ucha na chodniku w pobliżu miejsca zdarzenia.

Jak przekazał adwokat powoda, dr Adam Ahmed, odgryzioną część ucha dostarczono do szpitalnego oddziału ratunkowego. Ze względu na stan tkanek nie było jednak możliwości jej chirurgicznego przyszycia. W ocenie pełnomocnika skutkiem zdarzenia jest trwałe oszpecenie jego klienta.

Postępowanie karne i decyzja prokuratury

Prokuratura w Monachium nie zakwalifikowała zdarzenia jako ciężkiego uszkodzenia ciała. Postępowania wobec obu mężczyzn zostały umorzone pod warunkiem przeprowadzenia tzw. mediacji między sprawcą a ofiarą (Täter-Opfer-Ausgleich).

Według adwokata fryzjera do takiego porozumienia jednak nie doszło.

Sprawa o zadośćuczynienie przed sądem cywilnym

W związku z brakiem ugody Namat Bilasini wystąpił na drogę cywilną. Przed Sądem Krajowym w Monachium (sygnatura akt: 33 O 810/25) domaga się 7500 euro zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Dodatkowo żąda pokrycia kosztów ewentualnych przyszłych operacji rekonstrukcyjnych.

Pełnomocnik Arkana R., adwokat Andreas Schwarzer, podkreśla, że jego klient nie był inicjatorem konfliktu. Wskazuje, że to powód rozpoczął bójkę, jednak sam doznał poważniejszych obrażeń. Strona pozwana deklaruje gotowość zapłaty 5000 euro, co – jak twierdzi obrona – sąd miał uznać za kwotę odpowiednią.

Sprawa pozostaje w toku, a sąd będzie musiał rozstrzygnąć, w jakim zakresie odpowiedzialność cywilna spoczywa na uczestnikach zdarzenia oraz jaka kwota zadośćuczynienia jest adekwatna do skutków incydentu.

źródło: bild.de

Niemcy wprowadzają najbezpieczniejsze mundury policyjne: ochrona przed nożami na pierwszym miejscu

2

Codzienna przemoc wobec funkcjonariuszy

W Baden-Württemberg każdego dnia około 40 policjantów pada ofiarą przemocy. Średnio raz w tygodniu dochodzi do ataku nożem na funkcjonariusza. W 2024 roku tragicznie zginął policjant Rouven Laur w wyniku takiego ataku. Reakcją Ministerstwa Spraw Wewnętrznych było wprowadzenie nowych, zaawansowanych mundurów policyjnych, które mają znacząco zwiększyć bezpieczeństwo funkcjonariuszy.

Nowa, chroniąca przed cięciami uniformizacja

W poniedziałek minister Thomas Strobl (CDU) zaprezentował nową odzież służbową dla 16 000 funkcjonariuszy patroli i jednostek interwencyjnych. Ciemnoniebieskie mundury są „odporne na przecięcia”, dzięki czemu lepiej chronią przed atakami nożem. Materiał z dużą domieszką elastanu sprawia, że mundury są jednocześnie lekkie i przewiewne. Dodatkowo wzmocniono materiał na łokciach i kolanach, istnieje także możliwość włożenia dodatkowych wkładek ochronnych.

Kompletna ochrona z kamizelką kuloodporną

Minister Strobl podkreślił: „Materiał i krój były gruntownie testowane od września 2024 roku. Próby użytkowe doprowadziły od pierwszych projektów do dopracowanych, funkcjonalnych elementów munduru.” Oprócz nowego ubrania, jak dotychczas, policjanci mogą nosić kamizelkę kuloodporną, przede wszystkim chroniącą przed strzałami z pistoletu. Jednostki interwencyjne i policja w Badenii-Wirtembergii otrzymają nowe mundury już w marcu, a funkcjonariusze patrolowi jesienią. Nowe wyposażenie obejmuje strój służbowy, kurtkę, koszulkę polo oraz z długim rękawem i spodnie typu cargo.

Stanowcza reakcja na narastającą przemoc

Minister Strobl podkreślił, że przemoc wobec policjantów nie jest już marginesem: „Nowy mundur pomoże w możliwie najlepszym chronieniu funkcjonariuszy.” Dodatkowo wprowadzono także środki aktywnej ochrony, takie jak lepsze wyposażenie taktyczne. Strobl skierował również ostrzeżenie do potencjalnych przestępców: „Kto zaatakuje policjanta nożem, sam decyduje, że nie chce już żyć.”

źródło: bild.de