Niemcy: Rząd oszukuje nas fałszywym podatkiem paliwowym!

3

Kierowcy odczuwają skutki rosnących cen

W Niemczech od ponad dwóch tygodni utrzymują się bardzo wysokie ceny paliw. W wielu przypadkach kierowcy płacą nawet 2,50 euro i więcej za litr benzyny. Sytuacja ta budzi rosnące niezadowolenie społeczne oraz wywołuje debatę na temat przyczyn tak dużych podwyżek.

Jednym z głównych czynników wzrostu cen są drożejące surowce energetyczne, co ma związek z napiętą sytuacją geopolityczną. Jednocześnie eksperci wskazują, że na ostateczną cenę paliwa wpływa również polityka podatkowa państwa.

Spór o opodatkowanie opłaty CO₂

W centrum dyskusji znalazł się sposób naliczania podatków od paliw, a konkretnie opłata CO₂. Obecnie wynosi ona około 13 centów za litr benzyny.

Do tej opłaty doliczany jest podatek VAT w wysokości 19 procent, co przekłada się na dodatkowe około 2,5 centa na litrze paliwa.

Część ekspertów krytykuje takie rozwiązanie. Ich zdaniem oznacza ono faktyczne nakładanie podatku na inną opłatę publiczną, co budzi wątpliwości co do zasadności takiej konstrukcji systemu podatkowego.

Postulat zniesienia VAT od opłaty CO₂

Ekonomista prof. David Stadelmann z Uniwersytetu w Bayreuth opowiada się za zmianą obecnych przepisów. W jego ocenie opłata CO₂ nie powinna być objęta podatkiem VAT.

Argumentuje on, że mechanizm tej opłaty ma na celu ograniczenie zużycia paliw i tym samym wpływa na redukcję emisji CO₂ w skali globalnej. W jego interpretacji działania te można traktować jako formę „wkładu”, który nie powinien podlegać opodatkowaniu podatkiem od konsumpcji.

Według jego wyliczeń zniesienie VAT od opłaty CO₂ oznaczałoby dla kierowców oszczędność rzędu około 1,25 euro przy tankowaniu 50 litrów paliwa. Postulat ten dotyczy również innych nośników energii, takich jak olej opałowy czy gaz ziemny.

Zarzuty o „podwójne opodatkowanie”

Krytyczne stanowisko prezentuje także prezes Związku Podatników, Reiner Holznagel. Jego zdaniem obecny system prowadzi do tzw. „podwójnego opodatkowania”.

Holznagel podkreśla, że nakładanie podatku VAT na opłatę CO₂ oznacza w praktyce „podatek od podatku”. W jego ocenie takie rozwiązanie nie powinno mieć miejsca i należałoby je zmienić, aby przynajmniej częściowo odciążyć kierowców.

Odmienne stanowisko części ekonomistów

Nie wszyscy eksperci podzielają jednak tę krytykę. Część ekonomistów zwraca uwagę, że podatek VAT jest podatkiem od konsumpcji, który obejmuje całą cenę końcową produktu.

Ekonomistka prof. Veronika Grimm wskazuje, że zgodnie z obowiązującymi zasadami VAT naliczany jest od pełnej ceny, niezależnie od tego, czy zawiera ona inne opłaty publiczne. W związku z tym obejmuje również komponenty takie jak opłata CO₂.

Powrót debaty z czasów kryzysu energetycznego

Dyskusja na temat sposobu opodatkowania paliw nie jest nowa. Podobne spory pojawiły się już w 2022 roku, po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kiedy ceny paliw również osiągały poziom około 2,50 euro za litr.

Obecna sytuacja ponownie ożywiła debatę o strukturze cen paliw oraz roli państwa w ich kształtowaniu. Spór dotyczy zarówno kwestii prawnych, jak i ekonomicznych, a także wpływu polityki podatkowej na codzienne koszty ponoszone przez obywateli.

źródło: bild.de

Niemcy: ostry spór o integrację migrantów. Lewica krytykuje wstrzymanie kursów i „politykę izolacji”

1

Wstrzymanie dostępu do kursów integracyjnych

W Niemczech narasta spór wokół decyzji o ograniczeniu dostępu do kursów integracyjnych dla części migrantów. Po wprowadzeniu wstrzymania przyjęć na dobrowolne kursy dla osób ubiegających się o azyl pojawiły się obawy, że wiele zajęć może zostać całkowicie odwołanych.

Z danych przekazanych przez Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wynika, że organizatorzy kursów zgłosili około 72 000 wolnych miejsc na zajęcia, które mają rozpocząć się w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Informacje te pochodzą z odpowiedzi rządu na zapytanie posłanki Lewicy, Clary Bünger, o czym informuje RedaktionsNetzwerk Deutschland (RND).

Decyzja ministra i jej konsekwencje

Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU) podjął w lutym decyzję o znacznym ograniczeniu liczby migrantów uprawnionych do bezpłatnych kursów integracyjnych.

Już od końca listopada nie wydawano zaświadczeń umożliwiających dobrowolny udział w takich kursach. Resort tłumaczył tę decyzję koniecznością oszczędności budżetowych oraz chęcią priorytetowego traktowania osób z „trwałą perspektywą pozostania” w Niemczech.

Decyzja spotkała się z krytyką nie tylko ze strony partii opozycyjnych, takich jak Lewica i Zieloni, ale również ze strony koalicyjnej SPD oraz Niemieckiego Związku Miast.

Spadek liczby uczestników

Dane rządowe wskazują na wyraźny spadek liczby nowych uczestników kursów. W 2025 roku spośród 307 000 nowych zgłoszeń przyjęto 55 procent kandydatów w ramach dostępnych miejsc.

W 2026 roku, do końca lutego, liczba dopuszczonych uczestników znacząco się zmniejszyła. Odnotowano jedynie 589 nowych przyjęć, obejmujących m.in. osoby ubiegające się o azyl, obywateli Unii Europejskiej bez niemieckiego obywatelstwa oraz uchodźców wojennych z Ukrainy.

Pominięcie pełnomocniczki ds. integracji

Z odpowiedzi rządu wynika również, że pełnomocniczka rządu ds. integracji, Natalie Pawlik (SPD), nie została włączona w proces podejmowania decyzji.

Jak podkreślono, decyzja została podjęta wyłącznie w ramach wewnętrznego procesu ministerialnego przez szefa resortu spraw wewnętrznych. Fakt ten spotkał się z krytyką ze strony polityków opozycji, którzy uznali to za pominięcie ważnego głosu w sprawach integracyjnych.

Ostra krytyka ze strony Lewicy

Posłanka Lewicy Clara Bünger określiła wstrzymanie przyjęć jako „katastrofę polityki integracyjnej”.

W jej ocenie decyzja prowadzi do poważnych konsekwencji społecznych. Podkreśliła, że osoby objęte ograniczeniami są „skazane na bezczynność”, co utrudnia im podjęcie pracy oraz integrację ze społeczeństwem. Dodatkowo – jej zdaniem – zagrożony jest cały system kursów językowych, który przez lata był istotnym elementem integracji migrantów w Niemczech.

Bünger ostrzega również, że krótkoterminowe oszczędności mogą w przyszłości wygenerować znacznie wyższe koszty dla państwa.

Krytyka decyzji także w rządzie i samorządach

Pełnomocniczka ds. integracji Natalie Pawlik również negatywnie oceniła decyzję, określając ją jako błędną. Jej zdaniem działania te podważają rozwiązania, które sprawdzały się w Niemczech przez ponad 20 lat.

Krytyczne stanowisko zajęły także samorządy. Przedstawiciele miast wskazywali już wcześniej, że lepsza znajomość języka przez uchodźców zwiększa ich szanse na zatrudnienie, co w efekcie zmniejsza obciążenie systemu świadczeń społecznych.

Zarzuty o „politykę izolacji”

Lewica zarzuca ministrowi spraw wewnętrznych prowadzenie „polityki izolacji bez sensu i logiki”. W ocenie krytyków ograniczanie dostępu do kursów integracyjnych stoi w sprzeczności z długofalowymi celami integracyjnymi i może utrudnić funkcjonowanie migrantów w niemieckim społeczeństwie.

źródło: zeit.de

Niemcy: Podwójne morderstwo w Raunheim – sprawca wciąż na wolności

0

Dwie osoby zastrzelone w bistro w Hesji

W nocy w Raunheim w Hesji doszło do tragicznego zdarzenia – w lokalnym bistro znaleziono dwa ciała, ofiary zostały zastrzelone. Policja przybyła na miejsce z licznymi jednostkami, zablokowała kilka ulic w okolicy, a ruch drogowy został skierowany na objazdy. Sprawca zdarzenia pozostaje nieuchwytny.

Atak w środku nocy

Jak poinformował Christoph Schmidt z Policji Południowej Hesji, do zdarzenia doszło około godziny 03:45. „Z pierwszych ustaleń wynika, że uzbrojona osoba weszła do lokalu i oddała strzały w kierunku dwóch osób. Obie zmarły na miejscu” – podał rzecznik policji.

Po zdarzeniu sprawca zbiegł z miejsca przestępstwa. Do tej pory nie odnotowano przełomu w śledztwie. W działaniach poszukiwawczych bierze udział także helikopter patrolowy.

Brak motywu

Według informacji dziennika „Bild” ofiary to mężczyźni. Motyw działania sprawcy oraz jego ewentualne powiązania z bistro pozostają całkowicie niejasne. Policja podkreśla, że dalsze dochodzenie ma wyjaśnić, czy sprawca miał związek z lokalem. Nie jest też wiadome, czy broń użyta podczas ataku została zabezpieczona. Obecnie prowadzone jest śledztwo w sprawie podwójnego zabójstwa.

Akcja policyjna i śledztwo

Policja prowadzi szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą. Funkcjonariusze sprawdzają okolicę, przesłuchują świadków i analizują nagrania z kamer monitoringu. Wszystkie informacje mogące przyczynić się do ujęcia sprawcy są zbierane w trybie pilnym.

Apel do mieszkańców

Mieszkańcy Raunheim proszeni są o zachowanie ostrożności i zgłaszanie wszelkich podejrzanych osób oraz informacji mogących pomóc w śledztwie. Policja prosi o kontakt każdą osobę, która w nocy lub wczesnym rankiem mogła być świadkiem zdarzenia.

źródło: bild.de

Znany przedsiębiorca wzywa CDU do rozważenia koalicji z AfD po wyborach w Badenii-Wirtembergii

1

Znany niemiecki przedsiębiorca mleczarski, Theo Müller, zabrał głos w sprawie formowania rządu w Badenii-Wirtembergii po niedawnych wyborach landtagowych. W wywiadzie dla gazety „Welt” 86-letni Müller stwierdził, że CDU nie powinna „uginać się i stawać się juniorpartnerem Cem Özdemira”. Zamiast tego, jego zdaniem, partia mogłaby rozważyć współpracę z AfD lub przynajmniej tolerowanie jej w rządzie.

Wyniki wyborów i obecna sytuacja polityczna

Wyniki wyborów były bardzo wyrównane: Zieloni zdobyli 30,2% głosów, a CDU 29,7%, co daje obu frakcjom po 56 mandatów w nowym landtagu. Oficjalnie CDU jednoznacznie wyklucza współpracę z AfD, a kontynuacja koalicji Zielonych i CDU pozostaje obecnie jedyną realistyczną opcją. Zieloni i CDU rządzą w Badenii-Wirtembergii wspólnie od 2016 roku.

Propozycja własnego kandydata CDU na premiera landu

Theo Müller, będący członkiem CSU, wyraził opinię, że CDU powinna zgłosić własnego kandydata na premiera landu, niezależnie od negocjacji z innymi partiami. „Wybory w landtagu są tajne. Nikt nie wie, kto na kogo zagłosuje. W przypadku zwycięstwa CDU mogłaby argumentować, że poszanowanie parlamentu wyklucza wszelkie spekulacje” – powiedział Müller.

Pozytywna ocena lidera AfD

Przedsiębiorca wyraził również uznanie dla Marka Frohnmaiera, czołowego kandydata AfD w Badenii-Wirtembergii: „To, co mówi, jest logiczne i przemyślane. Nie widzę przeszkód, aby CDU kierowała rządem landu we współpracy z AfD, jeśli pan Frohnmaier będzie w niej uczestniczył”.

Poprzednie kontrowersje i spotkania z politykami AfD

To nie pierwsze kontrowersyjne wypowiedzi Müllera dotyczące AfD. Pod koniec 2023 roku media doniosły o prywatnym spotkaniu Müllera z przewodniczącą AfD, Alice Weidel, w Cannes. W wywiadzie dla „Neue Zürcher Zeitung” Müller określił Weidel jako „przyjaciółkę” i podkreślił, że nie jest członkiem AfD ani nie zamierza nim zostać, lecz ceni sobie rozmowy z nią.

źródło: stern.de

Berlin wprowadza „Dzień przeciw islamofobii”. Pojawiają się pytania o brak dnia przeciw prześladowaniom chrześcijan

1

Nowy dzień pamięci w Berlinie i polityczne uzasadnienie decyzji

Władze Berlina ustanowiły nowy dzień pamięci – 15 marca został oficjalnie ogłoszony „Dniem przeciw islamofobii”. Inicjatywa została przeforsowana przede wszystkim przez SPD, przy wsparciu CDU. Jej celem – jak podkreślają władze miasta – jest wysłanie „wyraźnego sygnału przeciw antymuzułmańskiemu rasizmowi”.

Pomysł był promowany m.in. przez senator ds. pracy, spraw społecznych, równości, integracji, różnorodności i przeciwdziałania dyskryminacji, Cansel Kiziltepe. Podstawą był wniosek z września 2025 roku, który poparły również berlińskie struktury CDU. Dzień ten obchodzono po raz pierwszy w niedzielę, 15 marca.

Kontrowersje wokół decyzji władz miasta

Wprowadzenie nowego dnia pamięci wywołuje jednak krytykę, szczególnie w kontekście niedawnych wydarzeń w Berlinie i innych częściach Niemiec.

W centrum uwagi znalazła się sprawa z państwowej placówki młodzieżowej w dzielnicy Neukölln. Według doniesień medialnych, 16-letnia dziewczyna pochodzenia turecko-kurdyjskiego miała być przez wiele miesięcy wykorzystywana seksualnie przez grupę młodych mężczyzn arabskiego pochodzenia.

Sprawa ujrzała światło dzienne dopiero po czasie. Jak wynika z ustaleń dzienników „Bild” i „Tagesspiegel”, pracownicy placówki nie zgłosili sprawy organom ścigania. Według tych informacji powodem miała być chęć uniknięcia „stygmatyzacji” podejrzanych oraz przypisywania im stereotypów związanych z ich religią.

Presja rówieśnicza w szkołach podczas ramadanu

Kolejny przypadek, który pojawia się w kontekście debaty, dotyczy szkoły Joseph-Beuys-Gesamtschule w Kleve. Według doniesień medialnych uczniowie niemuzułmańscy mieli doświadczać nacisków ze strony rówieśników wyznających islam podczas ramadanu.

Z relacji wynika, że uczniowie poszczący mieli wywierać presję na innych, aby również powstrzymywali się od jedzenia, a nawet wyrzucali swoje drugie śniadania. Jedna z uczennic zgłosiła problem nauczycielowi.

Według opisu sytuacji nauczyciel nie podjął działań dyscyplinujących wobec uczniów, lecz zasugerował dzieciom nieposzczącym, aby podczas jedzenia odwracały się od innych.

Dodatkowo, według relacji dwóch matek, w szkole nie zorganizowano wspólnej uroczystości bożonarodzeniowej, natomiast zaproszono uczniów na wspólne zakończenie postu (iftar).

Spór o pojęcie „antymuzułmańskiego rasizmu”

W debacie publicznej pojawia się również krytyka samego terminu „antymuzułmański rasizm”. Według krytyków pojęcie to jest nieprecyzyjne, ponieważ „rasizm” odnosi się do uprzedzeń wobec pochodzenia etnicznego, podczas gdy islam jest religią.

Z drugiej strony termin ten funkcjonuje w debacie międzynarodowej. W 2022 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ ustanowiło 15 marca „Międzynarodowym Dniem Walki z Islamofobią”, co stanowi kontekst dla decyzji władz Berlina.

Obawy o wpływ na debatę publiczną i organizacje religijne

Krytycy decyzji wskazują, że ustanowienie takiego dnia może wpływać na debatę publiczną oraz wzmacniać pozycję organizacji związanych z islamem politycznym, takich jak Milli Görüş czy DITIB.

W ich ocenie istnieje ryzyko, że narracja o islamofobii może być wykorzystywana do zwiększania wpływu tych środowisk w polityce, organizacjach społecznych oraz strukturach lobbingowych.

Pytania o brak dnia przeciw prześladowaniom chrześcijan

Wraz z wprowadzeniem nowego dnia pamięci powraca pytanie o brak analogicznego upamiętnienia dotyczącego chrześcijan.

W 2023 roku partia AfD złożyła w Bundestagu wniosek o ustanowienie dnia przeciw prześladowaniom chrześcijan. Jako datę zaproponowano 15 lutego – dzień związany z publikacją przez tzw. Państwo Islamskie nagrania przedstawiającego egzekucję 15 chrześcijan w 2015 roku.

Wniosek ten został jednak odrzucony przez wszystkie pozostałe partie, w tym CDU/CSU. Uzasadniano to m.in. obawami przed instrumentalizacją tematu oraz możliwym podsycaniem napięć religijnych. FDP i Lewica argumentowały również, że propozycja mogłaby negatywnie wpłynąć na wolność religijną.

Dane o przestępstwach wymierzonych w chrześcijan

Z danych policyjnych wynika, że liczba przestępstw wymierzonych w chrześcijan w Niemczech rośnie. W 2024 roku odnotowano 337 takich czynów, co oznacza wzrost o około 22 procent w porównaniu z rokiem poprzednim.

Według Anji Tang, kierującej Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji wobec Chrześcijan w Europie (OIDAC Europe), w społeczeństwie zauważalny jest wzrost postaw niechętnych wobec chrześcijan.

Z kolei socjolog religii Detlef Pollack wskazuje, że w ciągu ostatnich 15 lat w Niemczech nasiliły się tendencje antyreligijne.

Przykład z Austrii: inicjatywy obywatelskie

W Austrii funkcjonuje inicjatywa społeczna mająca na celu dokumentowanie przypadków dyskryminacji chrześcijan. Na platformie „Christenschutz” możliwe jest anonimowe zgłaszanie incydentów, takich jak akty wandalizmu czy przejawy wykluczenia.

Celem projektu jest zwiększenie świadomości społecznej oraz lepsze udokumentowanie skali problemu.

W kontekście niemieckiej debaty publicznej pojawiają się postulaty, aby wprowadzić podobne rozwiązania również w Niemczech, a także rozważyć ustanowienie dnia poświęconego przeciwdziałaniu dyskryminacji chrześcijan.

źródło: nius.de

Niemcy: nowe przepisy mają ograniczyć skoki cen na stacjach paliw

3

Rząd federalny Niemiec przygotował pakiet działań, który ma złagodzić skutki gwałtownie rosnących cen paliw po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Kluczowe elementy projektu to zaostrzenie prawa antymonopolowego oraz wprowadzenie ograniczeń w podwyższaniu cen na stacjach benzynowych. Projekt ustawy opracowany przez Federalne Ministerstwo Gospodarki został przekazany do uzgodnień międzyresortowych i równolegle trafił do Bundestagu.

Pakiet rządowy: cel – ograniczenie skoków cen paliw

Pakiet środków przygotowany przez rząd federalny przewiduje zaostrzenie przepisów w dwóch obszarach:

  • zmianę prawa kartelowego (antymonopolowego),
  • wprowadzenie reguły ograniczającej podwyżki cen paliw na stacjach.

Celem jest utrudnienie nieuzasadnionych podwyżek oraz zwiększenie przejrzystości na rynku paliw. Nowe regulacje mają ułatwić organom nadzoru wykrywanie sytuacji, w których konkurencja nie działa prawidłowo, oraz szybsze reagowanie na nieuzasadnione wzrosty cen.

Zaostrzenie prawa kartelowego: odwrócenie ciężaru dowodu

Pierwszy filar pakietu dotyczy zmian w prawie kartelowym w sektorze paliwowym. Zgodnie z projektem:

  • organy nadzorcze mają otrzymać szersze możliwości prowadzenia dochodzeń na rynku paliw,
  • jeśli w toku takich postępowań zostanie stwierdzone, że konkurencja nie funkcjonuje prawidłowo, środki zaradcze będą mogły być szybciej nakładane.

Kluczową zmianą ma być odwrócenie ciężaru dowodu w przypadku silnie rosnących cen:

  • przy gwałtownych wzrostach cen to przedsiębiorstwa będą musiały wykazać, że podwyżki są rzeczowo uzasadnione,
  • dotychczas to organy kartelowe musiały udowodnić nadużycie.

Wzorem są tu rozwiązania stosowane już na rynku energii elektrycznej i gazu. Dzięki tej zmianie urzędy kartelowe mają zyskać znacznie skuteczniejsze narzędzie do walki z zawyżonymi cenami paliw.

Ograniczenie podwyżek cen na stacjach: tylko raz dziennie, o 12:00

Drugim istotnym elementem pakietu jest ograniczenie częstotliwości podwyżek cen paliw na stacjach benzynowych. Zgodnie z projektem:

  • stacje paliw będą mogły podnosić ceny tylko raz dziennie,
  • podwyżka będzie dopuszczalna wyłącznie o godzinie 12:00.

Tę propozycję kilka dni wcześniej zapowiedziała federalna minister gospodarki Katherina Reiche (CDU). Regulacja ma:

  • zwiększyć przejrzystość dla kierowców,
  • ograniczyć krótkoterminowe, nagłe skoki cen przy dystrybutorach.

Dotychczas często obserwowano, że ceny paliw rosły szybciej niż ceny ropy, a następnie spadały znacznie wolniej. Nowa zasada ma temu przeciwdziałać, choć – jak podkreślają krytycy – nie ma pewności, czy faktycznie doprowadzi do trwałego obniżenia poziomu cen.

Ważne jest, że:

  • obniżki cen będą dozwolone o każdej porze dnia,
  • naruszenia nowych zasad mają być karane grzywnami do 100 000 euro.

Za egzekwowanie przepisów mają odpowiadać landy.

Ograniczenia czasowe: przepisy na próbę, ocena po lecie

Projekt ustawy został w piątek skierowany do uzgodnień międzyresortowych, a równolegle przekazany do Bundestagu. Zgodnie z informacjami z kręgów rządowych, ustawa ma zostać uchwalona możliwie w ciągu tygodnia.

Nowe przepisy mają mieć charakter czasowy. Rząd zapowiada, że:

  • po zakończeniu lata zostanie przeprowadzona ocena skuteczności regulacji,
  • sprawdzane będą m.in. praktyczne skutki przepisów, w tym ewentualny wpływ na natężenie ruchu.

Jak przekazał rzecznik rządu, dopiero po tej ocenie zapadną decyzje co do dalszego losu regulacji.

Tło: wojna z udziałem Iranu i blokada w cieśninie Ormuz

Bezpośrednim impulsem do przygotowania pakietu była gwałtowna zwyżka cen paliw po wybuchu wojny z udziałem Iranu. Sytuacja na rynku ropy zaostrzyła się szczególnie z powodu wydarzeń w cieśninie Ormuz:

  • jest to wąska cieśnina między Zatoką Perską a Zatoką Omańską,
  • blokada ze strony Iranu doprowadziła do niemal całkowitego zatrzymania ruchu statków w tym rejonie,
  • w efekcie ceny ropy na światowych rynkach wyraźnie wzrosły.

W Niemczech – jak wskazał przewodniczący Monopolkommission Tomaso Duso – ceny paliw wzrosły szczególnie mocno. Odwołał się przy tym do danych Komisji Europejskiej dotyczących cen paliw w 27 państwach członkowskich UE.

Duso podkreślił, że:

  • wzrost cen w Niemczech jest wyraźnie silniejszy niż średnio w UE,
  • jest to sygnał, że na rynku produktów naftowych w Niemczech istnieją strukturalne problemy, którymi należy się zająć.

Taskforce w Berlinie: rozmowy z urzędem antymonopolowym i koncernami

Na poniedziałek zaplanowano w Berlinie posiedzenie specjalnej grupy roboczej (Taskforce) powołanej przez koalicję rządzącą w związku ze wzrostem cen paliw.

W spotkaniu mają wziąć udział m.in.:

  • prezes Federalnego Urzędu Kartelowego (Bundeskartellamt), Andreas Mundt,
  • przedstawiciele koncernów naftowych.

Za prace grupy odpowiadają:

  • wiceprzewodniczący frakcji SPD w Bundestagu, Armand Zorn,
  • wiceprzewodniczący frakcji Unii (CDU/CSU), Sepp Müller (CDU).

Celem jest omówienie bieżącej sytuacji na rynku paliw, skutków wzrostu cen oraz możliwych dalszych działań.

Uwolnienie rezerw ropy: dodatkowy krok rządu w Berlinie

Czarnoczerwony rząd federalny zapowiedział w środę, że Niemcy wezmą udział w uwolnieniu rekordowej ilości ropy ze strategicznych rezerw państw należących do Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA).

Ten krok ma:

  • zwiększyć podaż ropy na rynku,
  • złagodzić presję na wzrost cen,
  • wspomóc stabilizację cen paliw w Niemczech.

Uwolnienie rezerw jest działaniem uzupełniającym wobec krajowych regulacji dotyczących rynku paliw.

Aktualne ceny paliw w Niemczech: wciąż bardzo wysokie

Mimo podjętych działań i zapowiedzi nowych regulacji, ceny paliw w Niemczech pozostają bardzo wysokie. Jak poinformował ADAC, w sobotę:

  • średnia ogólnokrajowa cena litra oleju napędowego (Diesel) wyniosła 2,153 euro,
    • to 0,4 centa więcej niż dzień wcześniej,
  • średnia cena litra benzyny E10 wyniosła 2,035 euro,
  • to 0,7 centa więcej niż w poprzednim dniu.

Obie ceny:

  • rosły drugi dzień z rzędu,
  • pozostają jednak nieco niższe niż we wtorek, który był dotychczas najdroższym dniem od początku wojny.

Dane te pokazują, że sytuacja na rynku paliw w Niemczech jest nadal napięta, a rządowe działania – zarówno regulacyjne, jak i związane z uwolnieniem rezerw – mają na celu przede wszystkim ograniczenie dalszych skoków cen i zwiększenie przejrzystości mechanizmów ich kształtowania.

źródło: tagesschau.de

Eskalacja bójki w Mannheim  – 31-latek odgryzł mężczyźnie fragment nosa

0

W Mannheim-Käfertal (Badenia-Wirtembergia) doszło w nocy z soboty na niedzielę do wyjątkowo brutalnej bójki. Podczas eskalacji konfliktu 31-letni mężczyzna odgryzł 51-latkowi fragment nosa. Wcześniej grupa, w której znajdowali się obaj mężczyźni, spędzała wieczór przy alkoholu w okolicach kręgielni.

Od wspólnego picia do brutalnego konfliktu

Do zdarzenia doszło około godziny 2.15 w rejonie Ladenburger Straße w Mannheim. Kilka osób spędzało wcześniej czas w pobliżu Bowlingparks, gdzie spożywano dużą ilość alkoholu.

Już tam miało dojść do pierwszych napięć: między 31-letnim mężczyzną a 26-letnią kobietą z tej samej grupy wywiązał się spór. Na tym etapie konflikt udało się jeszcze załagodzić.

Eskalacja na drodze do domu: atak z użyciem… zębów

Sytuacja zmieniła się, gdy grupa wspólnie pieszo wracała do domu. Wtedy doszło do ponownej kłótni, tym razem z udziałem 31-latka i 51-letniego mężczyzny.

Według policyjnych ustaleń, 31-latek najpierw ugryzł 51-latka w prawy kciuk, następnie ugryzł go w nos tak mocno, że odgryzł jego fragment.

W wyniku tego ataku 51-latek doznał poważnego urazu twarzy.

Kontratak 51-latka i kolejne obrażenia

Na przemoc ze strony młodszego mężczyzny 51-latek zareagował uderzeniem pięścią w twarz napastnika. W wyniku tego ciosu 31-latek doznał krwawiącej rany w okolicy wargi. Na tym jednak zajście się nie zakończyło.

Kolejny mężczyzna próbował rozdzielić uczestników bójki

W bójkę włączył się kolejny mężczyzna, który próbował rozłączyć walczących. Podczas tej próby został uderzony pięścią w twarz przez 31-latka – jego okulary zostały uszkodzone.

Po tym zdarzeniu 31-latek uciekł z miejsca zdarzenia.

Interwencja policji i badanie trzeźwości

Na miejsce została wezwana policja. Funkcjonariusze odnaleźli 31-latka niedaleko miejsca zdarzenia. Przeprowadzono rutynowe badanie alkomatem:

  • u 31-latka stwierdzono ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu,
  • 51-latek również został przebadany – wynik wyniósł 0,6 promila.

Obaj mężczyźni byli więc w chwili zdarzenia pod wyraźnym wpływem alkoholu.

Niejasne relacje między uczestnikami i odmowa natychmiastowej pomocy medycznej

Rzecznik Polizeipräsidium Mannheim w rozmowie z „Bild” przekazał, że nie jest dotąd jasne, w jakiej relacji pozostają do siebie uczestnicy zajścia.

Dodał również, że 51-latek z odgryzionym fragmentem nosa odmówił natychmiastowej pomocy medycznej na miejscu.

Apel policji: poszukiwani świadkowie zdarzenia

Sprawą zajmuje się komisariat policji w Mannheim-Käfertal. Funkcjonariusze proszą świadków zdarzenia o kontakt.

Osoby, które mogą przekazać informacje na temat przebiegu bójki, proszone są o zgłoszenie się pod numerem telefonu: 0621 / 71849-0.

Policja będzie na podstawie zebranych zeznań i materiałów wyjaśniać dokładny przebieg zdarzenia oraz odpowiedzialność karną poszczególnych uczestników.

źródło: bild.de

Niemcy: tajemniczy mord w „najpiękniejszym miasteczku” w kraju. Rusza masowy test DNA obejmujący 1800 mężczyzn

0

Spokojne, liczące około 10 tysięcy mieszkańców Tangermünde w landzie Sachsen-Anhalt od lat uchodzi za jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Niemczech. W 2019 roku miejscowość otrzymała nawet oficjalny tytuł „najpiękniejszego małego miasta w Niemczech”. Od dwóch lat nad tym malowniczym miasteczkiem w regionie Altmark ciąży jednak nierozwiązana sprawa brutalnego zabójstwa 61-letniej Marlis Sappelt.

Śledztwo przez długi czas znajdowało się w impasie. Teraz nastąpił przełom – śledczy znaleźli ślad DNA należący do nieznanego mężczyzny. W związku z tym sąd zarządził szeroko zakrojone badania genetyczne. Do udziału w nich wezwano około 1800 mężczyzn.

Spokojne życie i nagła śmierć 61-letniej mieszkanki Tangermünde

Marlis Sappelt była osobą dobrze znaną w swoim otoczeniu. Sąsiedzi oraz współpracownicy wspominają ją jako spokojną i życzliwą kobietę. Mimo że prowadziła raczej samotny i wycofany tryb życia, cieszyła się sympatią wśród mieszkańców.

9 czerwca 2024 roku kobieta została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu w Tangermünde. Początkowo sąsiedzi przypuszczali, że przyczyną śmierci mogła być nagła choroba albo nieszczęśliwy wypadek w domu. Szybko okazało się jednak, że te przypuszczenia były błędne.

Sekcja zwłok wykazała jednoznacznie, że doszło do przestępstwa.

„Ta kobieta została zamordowana” – potwierdził po otrzymaniu wyników sekcji prokurator Thomas Kramer, rzecznik prokuratury w Stendal.

Od tego momentu policja z jednostki kryminalnej w Stendal prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa (Totschlag) przeciwko nieznanemu sprawcy.

Ostatni raz widziana 7 czerwca

Według ustaleń śledczych Marlis Sappelt po raz ostatni widziano żywą w piątek 7 czerwca 2024 roku.

Jak poinformowała rzeczniczka policji kryminalnej Juliane Jokmin, około godziny 13.00 kobieta opuściła swoje miejsce pracy przy Otto-Kiesel-Straße. Po tym czasie ślad po niej się urywa.

Dwa dni później została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu.

Niewiele śladów i brak podejrzanych

Początkowy etap śledztwa nie przyniósł przełomu. Funkcjonariusze przesłuchali współpracowników oraz osoby z najbliższego otoczenia kobiety.

Nie udało się jednak ustalić ani motywu zbrodni, ani wskazać potencjalnego sprawcy.

Policjanci wielokrotnie wracali również na miejsce zbrodni przy Hünerdorferstraße. Na drzwiach budynku pod numerem 46 wciąż widoczne są ślady po licznych policyjnych plombach zabezpieczających miejsce zdarzenia – to znak, że śledczy wielokrotnie analizowali miejsce zbrodni, licząc na znalezienie nowych śladów.

Sąsiedzi wspominają ofiarę

Jednym z sąsiadów Marlis Sappelt był 86-letni Hanno G., który przez wiele lat mieszkał z nią w bezpośrednim sąsiedztwie.

Jak opowiada, kobieta mieszkała w domu razem ze swoim bratem. Ten jednak zmarł niedługo przed jej śmiercią.

„Marlis mieszkała tu z bratem. On zmarł krótko wcześniej. Przed jej śmiercią pojawiali się jacyś obcy ludzie w dużym samochodzie. Parkowali przed domem i ją odwiedzali. Mówiło się, że chce sprzedać dom” – relacjonuje sąsiad.

Inny mieszkaniec ulicy, 65-letni Jürgen S., opisuje ofiarę jako bardzo spokojną i uprzejmą osobę.

„Była niezwykle cichą i przyjazną sąsiadką. Po śmierci młodszego brata stała się jeszcze bardziej zamknięta w sobie. Nikt z nas przy Hünerdorferstraße nie potrafi sobie wyobrazić, kto mógł zrobić jej coś takiego”.

Ofiara spoczęła w anonimowym grobie

Po śmierci Marlis Sappelt okazało się, że kobieta nie miała bliskich krewnych.

Zarówno ona, jak i jej zmarły wcześniej brat zostali pochowani na cmentarzu w Tangermünde w anonimowym grobie.

Po 21 miesiącach przełom: nieznane DNA mężczyzny

Przez długie miesiące sprawa pozostawała nierozwiązana i zaczęła być postrzegana jako tzw. „cold case”.

Dopiero po 21 miesiącach śledczy natrafili na istotny ślad – obce DNA znalezione w miejscu związanym ze zbrodnią.

„Jest to DNA należące do mężczyzny, którego tożsamości do tej pory nie udało się ustalić” – poinformowała rzeczniczka policji Juliane Jokmin.

Odkrycie tego śladu doprowadziło do decyzji o przeprowadzeniu szeroko zakrojonego badania genetycznego wśród mieszkańców.

1800 mężczyzn wezwanych do oddania próbek DNA

Na podstawie decyzji sądu rejonowego zarządzono tzw. badanie DNA w trybie porównawczym (Reihen-DNA-Untersuchung).

Wezwanie otrzymają mężczyźni, którzy:

  • w chwili popełnienia przestępstwa mieli od 17 do 75 lat,
  • mieszkali w określonych częściach Tangermünde.

Łącznie chodzi o około 1800 osób.

Badania będą dobrowolne, ale policja liczy na szeroką współpracę mieszkańców. Dzięki porównaniu materiału genetycznego z zabezpieczonym śladem śledczy mają nadzieję zidentyfikować osobę, której DNA znaleziono w związku ze sprawą.

Testy DNA odbędą się pod koniec marca

Masowe badania genetyczne zaplanowano na ostatni weekend marca.

Mężczyźni wezwani przez policję będą mogli oddać próbki DNA w sali Grete-Minde-Saal w Tangermünde.

Śledczy liczą, że właśnie dzięki tej akcji uda się wreszcie ustalić tożsamość osoby, której materiał genetyczny znaleziono w toku dochodzenia – a tym samym doprowadzić do przełomu w jednej z najbardziej tajemniczych spraw kryminalnych ostatnich lat w regionie Altmark.

Dla mieszkańców Tangermünde rozwiązanie tej sprawy ma ogromne znaczenie. Zabójstwo 61-letniej kobiety od dwóch lat rzuca cień na wizerunek spokojnego miasteczka, które jeszcze niedawno było symbolem bezpieczeństwa i sielskiej atmosfery małej miejscowości.

źródło: bild.de

Niemcy: para LGBT twierdzi, że wyrzucono ich z parku wodnego, bo są gejami – termy stanowczo zaprzeczają

2

W niemieckim Titisee-Neustadt (Badenia-Wirtembergia) doszło do sporu, który wywołał gorącą dyskusję o równe traktowanie osób LGBTQ. Dwaj francuscy influencerzy Arno i Léo twierdzą, że zostali zmuszeni do opuszczenia kompleksu „Badeparadies Schwarzwald”, ponieważ są parą jednopłciową i pocałowali się w strefie term. Zarzucają obsłudze homofobiczne zachowanie oraz groźby wezwania policji. Zarząd term stanowczo odrzuca oskarżenia i wskazuje na naruszenie regulaminu obiektu.

Zarzut pary influencerów: „Musieliśmy wyjść, bo jesteśmy gejami”

Do zdarzenia miało dojść na początku marca, podczas wieczornego pobytu Arno i Léo w „Badeparadies Schwarzwald” – 6000-metrowym kompleksie termalnym w Titisee-Neustadt. W opublikowanym w internecie materiale wideo para relacjonuje, że:

  • pocałowali się w strefie term,
  • zostali następnie skonfrontowani z homofobicznymi wypowiedziami,
  • mieli zostać nakłonieni do opuszczenia obiektu,
  • obsługa miała im również grozić wezwaniem policji.

O sprawie jako pierwsze poinformowało szwajcarskie „20 Minuten”. Dla Arno i Léo, którzy w swoich mediach społecznościowych otwarcie występują przeciw homofobii i na rzecz akceptacji związków jednopłciowych, sytuacja była szokiem.

Emocjonalne nagranie: „Nie mogłem nawet pocałować mojego chłopaka”

Według relacji „20 Minuten” para po zdarzeniu opłaciła jeszcze rachunek w wysokości około 100 euro, a następnie opuściła obiekt. W później opublikowanym wideo widać, jak Léo wyraźnie poruszony rozmawia telefonicznie ze swoją matką.

Dwa dni po zdarzeniu Arno i Léo opublikowali kolejne nagranie, w którym:

  • mówią o „głębokim upokorzeniu i dyskryminacji”,
  • podkreślają, że są wciąż „wstrząśnięci wydarzeniami”,
  • ponownie formułują ciężki zarzut: „Chodziło o to, że jesteśmy gejami.”

Jednocześnie stanowczo zaprzeczają, jakoby w termach miało dojść do czegokolwiek więcej niż do pocałunku. „Nie jesteśmy dzikusami, jesteśmy dobrze wychowani” – podkreślają w nagraniu.

Stanowisko „Badeparadies Schwarzwald”: „Pocałunek nie był powodem wyproszenia”

Na poważne oskarżenia odpowiedzieli operatorzy „Badeparadies Schwarzwald”. Dziennik „Bild” zwrócił się do nich z prośbą o komentarz. Jochen Brugger, szef term, w pisemnym oświadczeniu stwierdził, że doszło do nakazania opuszczenia obiektu, ale:

  • uzasadniają to „wielokrotnym naruszeniem ogólnie obowiązującego regulaminu kąpieliska”,
  • podkreślają, że decyzja „nie ma związku z osobistym tłem zaangażowanych osób”.

Jednocześnie nie podano żadnych szczegółów, jakie konkretnie zachowania miały stanowić naruszenie regulaminu ani jak dokładnie przebiegła interwencja wobec pary.

Brak odpowiedzi influencerów na pytania mediów

Jak informuje „Bild”, redakcja zwróciła się również do Arno i Léo z prośbą o komentarz do stanowiska term. Zapytanie wysłane w sobotni wieczór pozostało bez odpowiedzi.

Na ten moment opinia publiczna zna więc jedynie:

  • szczegółową relację pary influencerów,
  • oraz ogólne stanowisko zarządu term, który odrzuca zarzut homofobii, ale nie ujawnia szczegółów dotyczących rzekomych naruszeń regulaminu.

Kim są Arno i Léo? Francuscy influencerzy LGBTQ z dużym zasięgiem

Arno i Léo to francuska para influencerów LGBTQ, aktywna na kilku platformach społecznościowych. Według opisu:

  • na Instagramie obserwuje ich około 40 000 osób,
  • na TikToku mają około 150 000 obserwujących.

W swoich treściach:

  • pokazują codzienność jako para,
  • dzielą się fragmentami życia w związku jednopłciowym,
  • walczą o większą widoczność osób LGBTQ,
  • starają się przełamywać stereotypy dotyczące związków gejowskich i zachęcać do większej akceptacji.

Jednocześnie – jak sami podkreślają – z powodu swojej obecności w sieci regularnie spotykają się z homofobicznymi komentarzami i mową nienawiści. Opisywany incydent w Niemczech wpisuje się w szerszy kontekst doświadczeń związanych z dyskryminacją.

źródło: bild.de

Niemcy: śmiertelny atak w pociągu regionalnym. Podejrzany 26-latek pozostaje w areszcie, prokuratura nie ujawnia jego nazwiska

1

Trwa śledztwo po zabójstwie pracownika kolei

W Niemczech trwa śledztwo w sprawie śmiertelnego ataku na pracownika kolei w pociągu regionalnym w pobliżu Kaiserslautern. W związku ze sprawą w areszcie śledczym przebywa 26-letni obywatel Grecji, podejrzany o zabójstwo konduktora podczas kontroli biletów.

Śledczy nie ujawniają jego tożsamości. Władze tłumaczą, że decyzja ta wynika z przepisów prawa oraz konieczności ochrony praw podejrzanego na etapie postępowania.

Atak podczas kontroli biletów

Do zdarzenia doszło na początku lutego w pociągu regionalnym kursującym w okolicach Kaiserslautern. Według ustaleń śledczych 26-letni mężczyzna zaatakował 36-letniego pracownika kolei Serkana C. w trakcie kontroli biletów.

Podejrzany wielokrotnie uderzył konduktora w głowę. W wyniku ataku ofiara straciła przytomność i została przewieziona do szpitala, gdzie później zmarła. Przyczyną śmierci był krwotok mózgowy.

Podejrzany obywatel Grecji mieszkał w Luksemburgu

Prokuratura w Zweibrücken potwierdziła jedynie podstawowe informacje dotyczące zatrzymanego. Jak przekazano, jest to 26-letni obywatel Grecji mieszkający w Luksemburgu.

Od momentu zdarzenia mężczyzna przebywa w areszcie śledczym. Postępowanie prowadzone jest pod kątem zabójstwa.

Dlaczego prokuratura nie ujawnia nazwiska?

Rzecznik prokuratury w Zweibrücken, Felix Huth, wyjaśnił, że ujawnienie nazwiska podejrzanego na etapie śledztwa stanowiłoby „poważną ingerencję w ogólne prawo do ochrony dóbr osobistych”.

Władze podkreślają również, że obowiązuje zasada domniemania niewinności, a przedwczesne ujawnienie tożsamości mogłoby naruszyć prawo do rzetelnego procesu.

Nawet imię mogłoby doprowadzić do identyfikacji

Zdaniem prokuratury problematyczne mogłoby być nawet podanie samego imienia podejrzanego. Jak wyjaśnił rzecznik, w przypadku obywatela Grecji noszącego rzadkie greckie imię istnieje „szczególnie duże prawdopodobieństwo identyfikacji”.

W takiej sytuacji mogłoby dojść do publicznego napiętnowania podejrzanego jeszcze przed zakończeniem postępowania.

W sieci pojawiły się nieprawdziwe informacje

Krótko po zdarzeniu niektóre media opublikowały skróconą formę nazwiska podejrzanego. W mediach społecznościowych zaczęły również krążyć nieprawdziwe informacje dotyczące jego tożsamości i pochodzenia.

Śledczy podkreślają, że tego typu spekulacje utrudniają prowadzenie postępowania i mogą prowadzić do błędnego wskazywania osób niemających związku ze sprawą.

Podejrzany był wcześniej zatrzymany przez policję

Z ustaleń służb wynika, że kilka godzin przed śmiertelnym atakiem 26-latek zwrócił już uwagę funkcjonariuszy.

Federalna policja wyprowadziła go rano z pociągu TGV jadącego z Francji do Niemiec po tym, jak kopał w drzwi wagonu. Po interwencji został usunięty z pociągu w Kaiserslautern.

Śledztwo w sprawie zabójstwa konduktora nadal trwa, a okoliczności zdarzenia są szczegółowo analizowane przez prokuraturę i policję.

źródło: jungefreiheit.de