Problem z integracją? Coraz więcej muzułmanów życzy Niemcom przegranej

1

Islamizm i integracja tematem gorącej dyskusji w niemieckiej telewizji

Temat islamizmu, integracji oraz radykalizacji części środowisk muzułmańskich był jednym z głównych wątków najnowszego wydania programu „Markus Lanz” w niemieckiej telewizji ZDF. W trakcie debaty goście przedstawiali często skrajnie różne oceny sytuacji w Niemczech, dyskutując o wyzwaniach związanych z integracją, działalnością organizacji islamistycznych oraz poczuciem przynależności części muzułmanów do niemieckiego społeczeństwa. W programie udział wzięli m.in. pełnomocniczka ds. integracji berlińskiej dzielnicy Neukölln Güner Balci, deputowana Zielonych Lamya Kaddor, dziennikarka Kohla Maryam Hübsch oraz dziennikarz śledczy Sascha Adamek.

Güner Balci: „Patriarchat został zaimportowany”

Güner Balci zwracała uwagę na problemy, które jej zdaniem występują w części środowisk migracyjnych. Pełnomocniczka ds. integracji w Neukölln mówiła o młodych mężczyznach reprezentujących – jak określiła – „średniowieczne” wzorce dotyczące relacji między kobietami i mężczyznami. Według Balci w niektórych rodzinach nadal funkcjonują silnie patriarchalne modele społeczne. Jako przykład podała sytuacje, w których szkoły ostrzegają dziewczęta przed wyjazdami do krajów pochodzenia rodzin z obawy przed ryzykiem przymusowych małżeństw.

– Patriarchat został zaimportowany – stwierdziła podczas programu.

Ekspert ostrzega przed radykalizacją

W podobnym tonie wypowiadał się dziennikarz śledczy Sascha Adamek. Jego zdaniem znaczna liczba muzułmanów mieszkających w Niemczech może być podatna na proces radykalizacji. W trakcie programu oszacował, że problem ten może dotyczyć nawet około miliona osób. Adamek krytycznie odniósł się również do finansowania niektórych organizacji działających w Niemczech.

– Paradoks polega na tym, że walkę przeciwko naszej własnej wolności finansujemy sami – powiedział.

Posłanka Zielonych: „Mamy problem z islamizmem”

Lamya Kaddor, deputowana Bundestagu z ramienia Zielonych, przyznała, że problem islamizmu w Niemczech istnieje.

– Tak, mamy problem z islamizmem w Niemczech – powiedziała podczas debaty.

Prowadzący Markus Lanz przypomniał przy tej okazji o takich zjawiskach jak małżeństwa dzieci, zabójstwa honorowe czy nieformalne systemy rozwiązywania sporów funkcjonujące poza oficjalnym wymiarem sprawiedliwości. Wspomniał również, że pięciu byłych uczniów Kaddor miało w przeszłości dołączyć do tzw. Państwa Islamskiego w Syrii. Podczas rozmowy pojawił się także temat ostrzeżeń berlińskiego Urzędu Ochrony Konstytucji dotyczących działalności organizacji islamistycznych. Kaddor przyznała, że skala problemu przedstawiona przez służby była dla niej zaskoczeniem. Jednocześnie podkreśliła:

– Nie jestem policją religijną islamu.

Dziennikarka mówi o rosnącym dystansie części muzułmanów do Niemiec

Duże zainteresowanie wzbudziła również wypowiedź dziennikarki Kohli Maryam Hübsch. Według niej w ostatnich latach można zaobserwować rosnące poczucie dystansu części muzułmanów wobec Niemiec. Hübsch przywołała własne doświadczenia z rozmów prowadzonych w środowiskach muzułmańskich.

– Podczas ostatnich mistrzostw świata bardzo wielu muzułmanów naturalnie kibicowało reprezentacji Niemiec. Teraz słyszę od ludzi: nie chcę, żeby Niemcy wygrali. Niemcy powinny przegrać – powiedziała.

Jednocześnie dziennikarka podkreślała, że radykalny islam stanowi jedynie marginalne zjawisko, a zdecydowana większość muzułmanów mieszkających w Niemczech jest pokojowo nastawiona.

Spór o hidżaby dla dziewczynek

W trakcie programu poruszono także temat noszenia chust przez nieletnie dziewczęta. Hübsch broniła tej praktyki, argumentując, że dla wielu kobiet i dziewcząt nakrycie głowy ma charakter religijny.

– Nosimy je z miłości do Boga – powiedziała.

Jej zdaniem ewentualne zakazy noszenia chust przez dzieci nie rozwiążą problemów społecznych. Porównała takie działania do walki ze skutkami, a nie przyczynami określonych zjawisk.

Markus Lanz przywołał własną rozmowę

Pod koniec programu prowadzący podzielił się historią rozmowy z konserwatywnym muzułmaninem, którego żona była całkowicie zasłonięta i poruszała się kilka metrów za nim. Lanz zapytał go wówczas, dlaczego mieszka w Niemczech, skoro tak krytycznie ocenia zachodni styl życia.

– Jeśli ten dekadencki Zachód jest taki straszny, to dlaczego nie wyjedziesz do tak pięknego kraju jak Arabia Saudyjska? – zapytał dziennikarz.

Według relacji prowadzącego odpowiedź rozmówcy była krótka:

– Już tam byliśmy. Wyrzucono nas stamtąd.

Debata pokazuje podziały w niemieckim społeczeństwie

Dyskusja w programie „Markus Lanz” pokazała, jak różnie oceniane są kwestie związane z integracją, islamizmem i tożsamością kulturową w Niemczech. Choć uczestnicy debaty zgodzili się, że problem radykalizacji istnieje, ich opinie znacząco różniły się w ocenie jego skali oraz sposobów przeciwdziałania temu zjawisku. Temat pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień niemieckiej polityki i debaty publicznej.

źródło: bild.de

Skandal w niemieckiej telewizji publicznej. Porównali Biblię do śmieci?

1

Kontrowersyjna publikacja młodzieżowego projektu niemieckich mediów publicznych

W Niemczech wybuchła dyskusja wokół internetowego projektu „Funk”, skierowanego do młodych odbiorców i finansowanego przez publicznych nadawców ARD oraz ZDF. Powodem kontrowersji stał się wpis opublikowany na Instagramie, dotyczący przedmiotów pozostawionych przez ludzi na powierzchni Księżyca.

W materiale zatytułowanym „Śmieci na Księżycu” („Müll auf dem Mond”) autorzy powołali się na wyliczenia NASA, według których na Srebrnym Globie znajduje się około 200 ton przedmiotów pozostawionych przez człowieka. Wśród przykładów wymieniono m.in. części statków kosmicznych, prochy zmarłych osób, piłki golfowe, ludzkie odchody, a także Biblię. To właśnie umieszczenie Biblii w takim zestawieniu wywołało falę krytycznych komentarzy.

NASA: na Księżycu znajdują się setki ton przedmiotów pozostawionych przez człowieka

Jak wyjaśniał „Funk”, podczas misji kosmicznych część wyposażenia pozostawiano na powierzchni Księżyca, aby załogi mogły zabrać na Ziemię większą ilość próbek skał i innych materiałów badawczych. Według autorów wpisu większość pozostawionych tam przedmiotów stanowią elementy statków kosmicznych i wyposażenia wykorzystywanego podczas misji księżycowych. W opublikowanej grafice znalazły się jednak także inne przykłady obiektów znajdujących się na Księżycu, w tym urna z prochami, piłki golfowe, worki z ludzkimi odchodami oraz Biblia.

Najwięcej emocji wzbudziło zestawienie Biblii z odpadami

Krytycy zwrócili uwagę nie tylko na samą obecność Biblii w zestawieniu, lecz także na sposób przedstawienia grafiki. Księga została pokazana obok worków symbolizujących ludzkie odchody. Dodatkowo ilustracje przedstawiające nieczystości opatrzono emotikonami wymiotów i odchodów, a także grafiką worka z żółtym płynem mającym symbolizować mocz. W opinii części internautów takie zestawienie mogło zostać odebrane jako zrównanie jednej z najważniejszych ksiąg chrześcijaństwa ze śmieciami lub odpadami biologicznymi. Pod postem szybko pojawiły się liczne krytyczne komentarze.

„Biblia nie jest śmieciem” – odpowiedź redakcji

W reakcji na narastającą krytykę redakcja „Funk” opublikowała dodatkowe wyjaśnienie w sekcji komentarzy. Autorzy wpisu podkreślili, że użyte słowo „śmieci” nie miało charakteru wartościującego.

– „Określenie ‘śmieci’ nie jest tutaj używane w znaczeniu pejoratywnym, lecz odnosi się do przedmiotów, które bez ingerencji człowieka nie znalazłyby się na Księżycu. Biblia czy urna z prochami oczywiście nie są śmieciami” – napisano w wyjaśnieniu.

Mimo tego część komentujących uznała, że publikacja była niefortunna i mogła zostać przygotowana w bardziej przemyślany sposób.

To nie pierwsza kontrowersja wokół projektu „Funk”

Jak przypomina autor tekstu źródłowego, nie jest to pierwszy raz, gdy działalność młodzieżowego projektu budzi dyskusje w Niemczech. „Funk”, który kieruje swoje treści do odbiorców w wieku od 14 do 29 lat, wielokrotnie publikował materiały dotyczące tematów związanych z seksualnością, fizjologią czy zdrowiem intymnym. W przeszłości pojawiały się między innymi publikacje poświęcone problemom związanym z wypróżnianiem, a także materiały zachęcające młode kobiety do rozmowy ze swoją „yoni” – sanskryckim określeniem kobiecych narządów płciowych. Treści te również wywoływały skrajne reakcje odbiorców.

Wcześniej krytykowano także wpis dotyczący finansowania

Autor artykułu przypomina również o niedawnym przypadku, gdy „Funk” opublikował materiał dotyczący własnego finansowania. Według tekstu źródłowego wpis został później usunięty z powodu nieprawidłowych danych liczbowych. W publikacji pojawiły się narzekania, że projekt otrzymuje „jedynie” 45,8 mln euro rocznie z obowiązkowych opłat medialnych pobieranych w Niemczech. Także ten materiał wywołał falę krytycznych komentarzy.

Kolejna debata o granicach przekazu publicznych mediów

Sprawa wpisu dotyczącego „śmieci na Księżycu” ponownie rozbudziła dyskusję na temat sposobu komunikacji niemieckich mediów publicznych skierowanych do młodego pokolenia. Dla jednych była to niefortunna grafika dotycząca przedmiotów pozostawionych przez człowieka poza Ziemią. Dla innych – przykład braku wrażliwości wobec symboli religijnych. Choć redakcja „Funk” zapewniła, że nie miała zamiaru obrażać uczuć religijnych ani przedstawiać Biblii jako odpadu, kontrowersje wokół publikacji pokazują, jak szybko pozornie niewinne materiały mogą wywołać szeroką debatę w mediach społecznościowych.

źródło: n-tv.de

Skazani za wykorzystywanie seksualne dzieci, gwałty i zabójstwa. Niemcy deportowały 32 Afgańczyków

2

Tajna operacja deportacyjna z lotniska w Lipsku

Niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało o przeprowadzeniu kolejnej deportacji afgańskich przestępców do Afganistanu. We wtorek z Niemiec wydalono 32 obywateli Afganistanu skazanych za poważne przestępstwa, w tym zabójstwa, gwałty, wykorzystywanie seksualne dzieci, handel narkotykami oraz wymuszenia rozbójnicze. Jak podał resort, samolot wystartował w nocy z lotniska w Lipsku w ramach niejawnej operacji przeprowadzonej pod nadzorem niemieckich służb. Według informacji medialnych deportowani zostali przekazani władzom w Kabulu po wylądowaniu w Afganistanie.

Skazani za najcięższe przestępstwa

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podkreśliło, że wszyscy deportowani dopuścili się szczególnie poważnych czynów zabronionych. Wśród przestępstw, za które zostali skazani, znajdują się między innymi zabójstwa, wykorzystywanie seksualne dzieci, gwałty, handel środkami odurzającymi oraz rozbójnicze wymuszenia. Według niemieckich mediów w operację zaangażowano funkcjonariuszy z kilku krajów związkowych. W przygotowanie deportacji miały być zaangażowane władze Dolnej Saksonii, Badenii-Wirtembergii, Bawarii, Nadrenii Północnej-Westfalii oraz Szlezwiku-Holsztynu. Podczas lotu deportowanym towarzyszyli funkcjonariusze odpowiedzialni za bezpieczeństwo operacji.

Minister spraw wewnętrznych: „Niemcy stają się bezpieczniejsze”

Do przeprowadzonej deportacji odniósł się federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt. Polityk stwierdził, że osoby wydalone z kraju utraciły prawo do dalszego pobytu w Niemczech poprzez popełnienie ciężkich przestępstw. – Dziś deportowaliśmy do ojczyzny 32 afgańskich przestępców, którzy nadużyli naszej obietnicy ochrony i utracili prawo do pozostania w Niemczech. Niemcy stają się bezpieczniejsze, gdy ciężcy przestępcy opuszczają nasz kraj – powiedział minister. Dobrindt zapowiedział również kontynuowanie podobnych działań w przyszłości. – Będziemy konsekwentnie kontynuować deportacje do Afganistanu i jasno pokazywać, że każdy, kto popełnia tutaj ciężkie przestępstwa, musi opuścić nasz kraj – podkreślił.

Merz zapowiadał zwrot w polityce migracyjnej

Temat deportacji przestępców od miesięcy pozostaje jednym z najważniejszych zagadnień niemieckiej debaty politycznej. Po objęciu urzędu kanclerz Friedrich Merz zapowiadał tzw. „zwrot migracyjny”, czyli zaostrzenie polityki migracyjnej. Jednym z kluczowych elementów tych zapowiedzi miało być skuteczniejsze wydalanie z Niemiec cudzoziemców skazanych za przestępstwa. Mimo tych deklaracji skala deportacji pozostaje stosunkowo ograniczona. Według danych przytoczonych w materiale źródłowym od 2024 roku, uwzględniając również okres rządów poprzedniej koalicji, z Niemiec deportowano łącznie 188 afgańskich przestępców. Wtorkowa operacja stanowi więc część szerszych działań podejmowanych przez niemieckie władze w zakresie polityki deportacyjnej.

Nadal utrzymuje się migracja z Afganistanu

Jednocześnie do Niemiec wciąż napływają nowi migranci z Afganistanu. Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego w samym 2025 roku saldo migracji obywateli Afganistanu do Niemiec wyniosło około 19 tysięcy osób. Oznacza to, że liczba przybywających przewyższyła liczbę opuszczających kraj o właśnie taką wartość. Jak wskazuje tekst źródłowy, w poprzednich latach liczby te były jeszcze wyższe. Znaczną część nowych przybyszy stanowią osoby ubiegające się o azyl. W niemieckiej debacie politycznej regularnie pojawiają się spory dotyczące zasadności części składanych wniosków azylowych oraz skuteczności procedur weryfikacyjnych.

Dyskusja wokół bezpieczeństwa i migracji

Kwestia migracji z Afganistanu pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów niemieckiej polityki wewnętrznej. Zwolennicy zaostrzenia polityki migracyjnej argumentują, że osoby skazane za ciężkie przestępstwa powinny być konsekwentnie wydalane z kraju po odbyciu kary. Z kolei organizacje zajmujące się prawami człowieka zwracają uwagę na sytuację bezpieczeństwa w Afganistanie oraz konieczność indywidualnego rozpatrywania każdej sprawy. Wtorkowa deportacja pokazuje jednak, że niemiecki rząd zamierza kontynuować działania wymierzone w cudzoziemców skazanych za najpoważniejsze przestępstwa i traktuje ten element jako ważny składnik swojej polityki bezpieczeństwa.

źródło: n-tv.de

Nad Niemcy nadciąga fala upałów. Temperatura może sięgnąć 40 stopni

0

Koniec chłodniejszego okresu. Lato ponownie nabiera rozpędu

Po krótkim okresie niższych temperatur lato ponownie daje o sobie znać w Niemczech. Synoptycy zapowiadają szybki wzrost temperatur, a już w najbliższych dniach termometry w wielu regionach kraju pokażą wartości znacznie przekraczające 30 stopni Celsjusza. Według prognoz od środy rozpocznie się wyraźne ocieplenie, które pod koniec tygodnia może przekształcić się w jedną z najsilniejszych fal upałów tego lata. Najgoręcej ma być na zachodzie, południowym zachodzie oraz południu Niemiec. Meteorolodzy podkreślają jednak, że choć dominować będzie słoneczna pogoda, nie zabraknie również zagrożenia gwałtownymi burzami.

Coraz cieplej już od środy

Po chłodniejszych dniach mieszkańcy Niemiec mogą już zauważyć zmianę pogody. Nad krajem trwa walka między słońcem a chmurami, jednak coraz większą przewagę zdobywają ciepłe masy powietrza napływające z południowego zachodu Europy. Jak wyjaśnia ekspert pogodowy Dominik Jung, środa będzie początkiem wyraźnego ocieplenia.

– Od południowego zachodu napływa coraz cieplejsze powietrze. Podczas gdy na północy kraju pogoda będzie jeszcze nieco bardziej zmienna i umiarkowana, w centralnych oraz południowych regionach temperatury wyraźnie wzrosną. W wielu miejscach osiągną typowo letnie wartości, a lokalnie możliwe będzie już nawet około 30 stopni – przewiduje meteorolog.

Nadciąga fala upałów

Zdaniem synoptyków środowe ocieplenie będzie jedynie zapowiedzią znacznie gorętszej pogody. Już od czwartku i piątku temperatury mają gwałtownie wzrosnąć. Najwyższe wartości prognozowane są dla zachodnich, południowo-zachodnich i południowych landów. Według Dominika Junga lokalnie termometry mogą wskazać nawet 38 stopni Celsjusza. Za tak wysokie temperatury odpowiadać ma rozległy klin wyżowy w wyższych warstwach atmosfery, który sprowadzi nad Europę Środkową bardzo gorące masy powietrza pochodzenia subtropikalnego.

Nawet 40 stopni w weekend

Jeszcze bardziej gorąco może zrobić się pod koniec tygodnia. Meteorolog Karsten Brandt przewiduje, że kulminacja fali upałów przypadnie na nadchodzący weekend oraz kolejny poniedziałek.

– Szczytu fali gorąca spodziewamy się w najbliższy weekend i w poniedziałek. W wielu regionach temperatury przekroczą 30 stopni. Na południowym zachodzie kraju oraz wzdłuż doliny Renu miejscami możliwe są wartości zbliżone do 40 stopni – prognozuje ekspert. Tak wysokie temperatury mogą należeć do najwyższych odnotowanych w Niemczech w tym roku.

Upałom może towarzyszyć wysoka wilgotność

Meteorolodzy zwracają uwagę, że fala gorąca nie będzie oznaczała wyłącznie słonecznej i spokojnej pogody. Wraz ze wzrostem temperatur zwiększać się będzie również wilgotność powietrza. To sprawi, że odczuwalna temperatura może być jeszcze wyższa niż wskazania termometrów. Parne powietrze stworzy jednocześnie warunki sprzyjające rozwojowi gwałtownych zjawisk atmosferycznych.

Możliwe gwałtowne burze i intensywne opady

Eksperci ostrzegają, że szczególnie pod koniec tygodnia mieszkańcy niektórych regionów powinni śledzić lokalne prognozy pogody. Dominik Jung podkreśla, że nie będzie to całkowicie stabilna aura charakterystyczna dla spokojnego wyżu. – Wraz z napływem gorącego i wilgotnego powietrza wzrasta ryzyko występowania silnych przelotnych opadów oraz burz. Szczególnie w okolicach piątku warto obserwować rozwój sytuacji pogodowej, ponieważ przy takich masach powietrza lokalnie mogą pojawić się również gwałtowne burze – wyjaśnia meteorolog.

Niemcy przed najgorętszym okresem lata

Wszystko wskazuje na to, że najbliższe dni przyniosą mieszkańcom Niemiec prawdziwie letnią pogodę. W wielu regionach kraju temperatury przekroczą 30 stopni, a lokalnie mogą zbliżyć się nawet do granicy 40 stopni Celsjusza. Synoptycy zalecają jednak ostrożność, szczególnie osobom starszym, dzieciom oraz osobom cierpiącym na choroby układu krążenia. Oprócz wysokich temperatur zagrożeniem mogą być również gwałtowne burze, które mogą pojawić się po okresach największego upału. Najbliższy weekend zapowiada się więc wyjątkowo gorąco, ale jednocześnie może przynieść dynamiczne i miejscami niebezpieczne zjawiska pogodowe.

źródło: bild.de

Niemiecka policja kontra polski krzyż. Robert Bąkiewicz zatrzymany, ostre komentarze polityków!

3

Interwencja niemieckiej policji podczas zgromadzenia

Podczas zgromadzenia z udziałem członków Ruchu Obrony Granic doszło do interwencji niemieckiej policji. Uczestnicy wydarzenia zamierzali ustawić drewniany krzyż w pobliżu miejsca pamięci poświęconego ofiarom II wojny światowej. Według relacji obecnych na miejscu osób działania funkcjonariuszy doprowadziły do przepychanek i zatrzymań części uczestników zgromadzenia.

Uczestnicy chcieli ustawić krzyż

Jak podają organizatorzy wydarzenia, celem akcji było upamiętnienie Polaków, którzy zginęli podczas II wojny światowej. W tym celu uczestnicy mieli przynieść duży drewniany krzyż, który planowano ustawić w pobliżu znajdującego się tam głazu pamiątkowego. Sytuacja miała się jednak zaostrzyć po pojawieniu się funkcjonariuszy niemieckiej policji.

Policja nakazała opuszczenie terenu

Według informacji przekazywanych przez uczestników wydarzenia policjanci zażądali natychmiastowego opuszczenia miejsca zgromadzenia. Osoby znajdujące się na miejscu miały zostać poinformowane, że pozostanie w wyznaczonej strefie może skutkować zatrzymaniem. Relacje wskazują również, że funkcjonariusze wyznaczyli obszar obejmujący około 200 metrów wokół miejsca wydarzeń.

Doszło do zatrzymań

W trakcie policyjnej interwencji doszło do zatrzymania części uczestników zgromadzenia. Według relacji publikowanych w mediach społecznościowych oraz materiałów udostępnianych przez organizatorów, niektóre osoby zostały obezwładnione i przewrócone na ziemię. Wśród zatrzymanych miał znaleźć się również Robert Bąkiewicz. Według relacji świadków jego zatrzymania dokonało kilku funkcjonariuszy.

Politycy komentują wydarzenia

Incydent wywołał reakcje części polityków i komentatorów życia publicznego. W mediach społecznościowych pojawiły się wpisy krytykujące działania niemieckich służb oraz brak oficjalnej reakcji polskich władz. Jednym z polityków, którzy odnieśli się do sprawy, był Janusz Korwin-Mikke. We wpisie opublikowanym w serwisie X skrytykował postawę polskiego rządu wobec wydarzeń, które miały miejsce podczas zgromadzenia.

Okoliczności zdarzenia wymagają wyjaśnienia

Na obecnym etapie nie są znane pełne okoliczności interwencji niemieckiej policji ani jej podstawy prawne. Nie wiadomo również, czy wobec zatrzymanych postawiono jakiekolwiek zarzuty. Sprawa budzi duże emocje zarówno wśród uczestników wydarzenia, jak i części opinii publicznej. Ostateczna ocena przebiegu interwencji będzie wymagała przedstawienia stanowisk wszystkich zaangażowanych stron, w tym niemieckiej policji i lokalnych władz.

źródło: tvrepublika.pl

Szkoły w Niemczech tracą poziom. „Efekt migracji” widać już w wynikach z matematyki!

4

Niemiecki system edukacji stoi przed nowymi wyzwaniami

Najnowszy Raport Edukacyjny 2026 przedstawia niepokojący obraz niemieckiego systemu oświaty. Choć spadek liczby urodzeń sprawia, że przedszkola stopniowo mają mniej dzieci, problemy sektora edukacji wcale nie maleją. Wręcz przeciwnie – autorzy raportu wskazują na pogłębiające się nierówności społeczne, spadek podstawowych kompetencji uczniów oraz utrzymujące się trudności związane z integracją osób z doświadczeniem migracyjnym. Dokument pokazuje, że niemiecki system edukacji musi jednocześnie mierzyć się z konsekwencjami zmian demograficznych, rosnącymi wymaganiami integracyjnymi oraz pogarszającymi się wynikami nauczania.

Coraz większy udział osób z historią migracyjną

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na sytuację w niemieckich placówkach edukacyjnych są zmiany demograficzne zachodzące w społeczeństwie. Z raportu wynika, że udział mieszkańców Niemiec posiadających historię migracyjną wzrósł z 17 procent w 2013 roku do 26 procent w roku 2024. Szczególnie widoczne jest to wśród najmłodszych grup wiekowych. Wśród dzieci poniżej szóstego roku życia odsetek ten wynosi obecnie 26 procent. Jeszcze wyższy jest w grupie osób pomiędzy szóstym a dwudziestym piątym rokiem życia, gdzie sięga już 30 procent. Autorzy raportu podkreślają, że zmieniająca się struktura społeczeństwa ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie szkół, przedszkoli i innych instytucji edukacyjnych.

Co czwarte dziecko żyje w warunkach ryzyka społecznego

Raport zwraca również uwagę na skalę problemów społecznych, które przekładają się na osiągnięcia edukacyjne dzieci. W 2024 roku co czwarte dziecko w Niemczech było dotknięte przynajmniej jednym czynnikiem ryzyka. Do takich sytuacji zaliczono między innymi zagrożenie ubóstwem, niski poziom wykształcenia rodziców lub wychowywanie się w gospodarstwie domowym, w którym żaden z rodziców nie wykonuje pracy zarobkowej. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy dzieci posiadających historię migracyjną. Z raportu wynika, że aż 54 procent z nich dorasta w warunkach obciążonych co najmniej jednym czynnikiem ryzyka społecznego. Dla porównania, wśród dzieci bez historii migracyjnej odsetek ten wynosi 14 procent.

Minister edukacji: problemy zaczynają się już od narodzin

Federalna minister edukacji Karin Prien z CDU uważa, że źródła nierówności edukacyjnych należy przede wszystkim szukać w środowisku rodzinnym. Jak powiedziała w programie „Morgenmagazin” telewizji ARD, na sukces edukacyjny dzieci wpływają często takie czynniki jak pochodzenie migracyjne oraz ubóstwo.  Zdaniem minister różnice edukacyjne pojawiają się bardzo wcześnie. – To, co obecnie obserwujemy, to fakt, że nierówności edukacyjne zaczynają się właściwie od narodzin, następnie pogłębiają się do szóstego roku życia i później już się nie zmniejszają – powiedziała Prien.

Większy nacisk na wczesną edukację i naukę języka niemieckiego

Szefowa resortu edukacji zapowiada większe skupienie się na wczesnym wspieraniu dzieci. Według niej kluczowe znaczenie ma okres od narodzin do trzeciego roku życia oraz doświadczenia zdobywane później w przedszkolu. Prien podkreśliła, że dzieci powinny uczyć się języka niemieckiego już na etapie edukacji przedszkolnej, a jednocześnie otrzymywać wsparcie w zakresie innych deficytów rozwojowych. Zdaniem minister właśnie ten etap życia może w największym stopniu wpłynąć na późniejsze wyniki szkolne.

Mniej kursów językowych mimo rosnących potrzeb

Raport wskazuje jednak na niepokojące zjawisko związane z integracją migrantów. Autorzy dokumentu zwracają uwagę, że decyzje budżetowe doprowadziły do ograniczenia programów językowych, które miały wspierać integrację nowych mieszkańców Niemiec. Liczba nowych uczestników kursów integracyjnych wyraźnie spadła. W pierwszym kwartale 2025 roku do takich kursów przystąpiło 99 tysięcy nowych osób. W trzecim kwartale liczba ta zmniejszyła się już do 66 tysięcy. Jeszcze większy spadek odnotowano w przypadku kursów języka zawodowego. W pewnym momencie liczba nowych uczestników wynosiła zaledwie 22 tysiące. Według autorów raportu ograniczanie tego rodzaju programów może negatywnie wpływać na szanse integracyjne osób przybywających do Niemiec.

Coraz słabsze wyniki uczniów z matematyki

Poważne problemy widoczne są również w szkołach. Raport pokazuje, że coraz więcej uczniów nie osiąga nawet minimalnego poziomu kompetencji matematycznych. W 2012 roku odsetek uczniów dziewiątych klas, którzy planowali uzyskać co najmniej średnie wykształcenie, ale nie spełniali minimalnych standardów z matematyki, wynosił 16 procent. W 2018 roku wskaźnik ten spadł nieznacznie do 15 procent, jednak w 2024 roku wzrósł już do 24 procent. Jednocześnie maleje liczba uczniów osiągających najwyższe wyniki. Odsetek osób spełniających optymalny standard z matematyki zmniejszył się z 5 procent w 2012 roku do zaledwie 3 procent w roku 2024.

Coraz więcej młodych ludzi kończy edukację bez dyplomu

Autorzy raportu odnotowali również wzrost liczby uczniów opuszczających szkołę bez uzyskania świadectwa ukończenia. W skali całych Niemiec odsetek takich osób wzrósł do 8 procent populacji rówieśniczej. To kolejny sygnał świadczący o pogłębiających się problemach niemieckiego systemu edukacji.

Ekspert ostrzega przed długotrwałymi problemami

Kai Maaz z Instytutu Badań nad Edukacją im. Leibniza, współautor raportu, ocenia sytuację bardzo krytycznie. – Zbyt wielu młodych ludzi nie osiąga podstawowych celów kompetencyjnych – ostrzegł ekspert. Jego zdaniem wskazuje to na długotrwałe problemy strukturalne i ujawnia jedną z najpoważniejszych słabości niemieckiego systemu edukacyjnego.

Mniej dzieci nie oznacza mniej problemów

Raport Edukacyjny publikowany jest co dwa lata i uchodzi za jedno z najważniejszych opracowań dotyczących stanu niemieckiej edukacji – od przedszkoli aż po szkolnictwo wyższe. Tegoroczna edycja prowadzi do jednoznacznego wniosku: spadająca liczba urodzeń nie rozwiązuje problemów niemieckiego szkolnictwa. Niemcy muszą równocześnie radzić sobie z niżem demograficznym, rosnącymi wyzwaniami integracyjnymi, pogarszającymi się wynikami nauczania oraz utrzymującymi się nierównościami społecznymi. To połączenie sprawia, że przed niemieckim systemem edukacji stoją jedne z największych wyzwań od wielu lat.

źródło: bild.de

Historyczny wynik AfD w Niemczech. Partia osiąga rekordową przewagę nad CDU i CSU

2

Nowy sondaż przynosi złe wiadomości dla obozu Friedricha Merza

Najnowsze badanie opinii publicznej przeprowadzone przez instytut YouGov pokazuje dalsze osłabienie niemieckiej koalicji rządzącej oraz umacnianie się Alternatywy dla Niemiec (AfD). Według sondażu ugrupowania CDU i CSU osiągnęły najgorszy wynik od czasu objęcia przywództwa przez Friedricha Merza, podczas gdy AfD uzyskała rekordowe poparcie i zwiększyła przewagę nad głównym konkurentem. Z badania wynika, że na Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną i Unię Chrześcijańsko-Społeczną chce obecnie głosować 20 procent respondentów. Oznacza to spadek o dwa punkty procentowe w porównaniu z poprzednim sondażem YouGov opublikowanym 12 maja. Jest to jednocześnie najniższy wynik uzyskany przez blok CDU/CSU w badaniach tego instytutu od września 2021 roku.

AfD z rekordowym poparciem

Największym beneficjentem zmian nastrojów społecznych pozostaje AfD. Partia poprawiła swój wynik o jeden punkt procentowy i może obecnie liczyć na poparcie 29 procent wyborców. Według YouGov jest to najwyższy rezultat, jaki ugrupowanie kiedykolwiek osiągnęło w sondażach tego instytutu. Równie imponująco wygląda przewaga nad CDU i CSU. AfD wyprzedza obecnie partie aż o dziewięć punktów procentowych. Jak podkreślono w analizie, jest to najwyższa różnica pomiędzy obiema formacjami odnotowana nie tylko przez YouGov, ale również w badaniach innych ośrodków sondażowych.

Problemy koalicji rządzącej

Nie tylko CDU i CSU tracą poparcie. Gorszy wynik zanotowała także Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), będąca partnerem koalicyjnym CDU/CSU. W porównaniu z poprzednim badaniem poparcie dla SPD spadło z 13 do 12 procent. Tym samym dwie główne partie tworzące obecny rząd federalny notują dalszy odpływ wyborców.

Zieloni i Lewica zyskują

Na tle spadków wśród partii rządzących nieco lepiej prezentują się Zieloni oraz Lewica. Oba ugrupowania poprawiły swoje wyniki o jeden punkt procentowy. Zieloni osiągnęli poziom 14 procent poparcia, natomiast Lewica może liczyć obecnie na 12 procent głosów. Wyniki te pokazują, że część wyborców odchodzących od partii głównego nurtu wybiera ugrupowania znajdujące się po lewej stronie sceny politycznej.

FDP wraca do poziomu pięciu procent

Po raz pierwszy od stycznia 2025 roku próg pięciu procent przekroczyła również Wolna Partia Demokratyczna (FDP). Liberalne ugrupowanie osiągnęło w najnowszym badaniu dokładnie 5 procent poparcia, co daje mu szansę na powrót do parlamentarnych rozgrywek po okresie wyraźnego osłabienia. Choć wynik ten nadal nie należy do wysokich, dla FDP może stanowić sygnał stopniowej odbudowy pozycji politycznej.

AfD utrzymuje wysokie notowania także w innych badaniach

Podobne tendencje widoczne są również w sondażach innych instytutów badania opinii publicznej. W badaniach INSA AfD od wielu tygodni utrzymuje stabilne poparcie na poziomie 29 procent. Mimo to ugrupowaniu jeszcze nigdy nie udało się przekroczyć symbolicznej granicy 30 procent w skali całych Niemiec. 6 czerwca partia osiągnęła w badaniach INSA rekordową przewagę wynoszącą osiem punktów procentowych nad ugrupowaniami skupionymi wokół kanclerza Friedricha Merza. Obecny wynik YouGov oznacza więc kolejny krok w kierunku umocnienia pozycji AfD jako najsilniejszej partii w sondażach.

Rosnące poparcie dla AfD także w Berlinie

Zmiany politycznych sympatii widoczne są również w stolicy Niemiec. Z najnowszego badania przeprowadzonego przez instytut Civey dla dziennika „Tagesspiegel” wynika, że AfD mogłaby obecnie zostać drugą najsilniejszą partią w Berlinie. Na ugrupowanie chce głosować 18 procent ankietowanych mieszkańców stolicy. Lepszy wynik osiąga jedynie CDU, która może liczyć na 22 procent poparcia. Na kolejnych miejscach znajdują się Zieloni z wynikiem 17 procent oraz Lewica, którą popiera 15 procent respondentów.

Historycznie słaba pozycja SPD w stolicy

Szczególnie trudna sytuacja dotyczy SPD, która przez wiele lat była dominującą siłą polityczną w Berlinie. Obecnie socjaldemokraci mogą liczyć jedynie na 14 procent głosów mieszkańców miasta. Oznacza to, że partia znalazła się za CDU, AfD, Zielonymi oraz Lewicą. Jeszcze kilka lat temu taki układ sił w niemieckiej stolicy byłby trudny do wyobrażenia.

AfD umacnia pozycję lidera sondaży

Najnowsze badania pokazują dalsze przesunięcia na niemieckiej scenie politycznej. AfD utrzymuje pozycję lidera i osiąga kolejne rekordy poparcia, podczas gdy CDU/CSU oraz SPD notują spadki. Choć do kolejnych wyborów pozostaje jeszcze czas, obecne sondaże wskazują na wyraźne zmiany w preferencjach niemieckich wyborców. Szczególną uwagę zwraca rekordowa, dziewięciopunktowa przewaga AfD nad blokiem CDU/CSU, która jeszcze kilka lat temu wydawała się politycznie nieosiągalna.

źródło: tagesspiegel.de

Elon Musk kontra niemieckie ZDF. Miliarder grozi pozwem po oskarżeniach o „polowanie na migrantów”

0

Spór między Elonem Muskiem a niemiecką telewizją publiczną

Zaostrza się konflikt pomiędzy amerykańskim miliarderem Elonem Muskiem a niemieckim nadawcą publicznym ZDF. Prawnicy przedsiębiorcy wystosowali do stacji wezwanie do złożenia oświadczenia o zaniechaniu rozpowszechniania określonych twierdzeń, które – zdaniem Muska – są nieprawdziwe i naruszają jego dobra osobiste. Sprawa dotyczy materiału wyemitowanego przez ZDF, w którym sugerowano, że właściciel platformy X miał nawoływać do „polowania na migrantów” w związku z zamieszkami i protestami w Irlandii Północnej. Musk zapowiedział już podjęcie kroków prawnych przeciwko niemieckiemu nadawcy.

Adwokat Muska: zarzuty są „oczywiście nieprawdziwe”

Pełnomocnik przedsiębiorcy, adwokat Joachim Steinhöfel, skierował do ZDF oficjalne pismo, w którym domaga się złożenia oświadczenia o zaniechaniu podobnych publikacji w przyszłości. Jak wynika z treści dokumentu, prawnicy Muska kwestionują sposób przedstawienia jego wypowiedzi przez niemiecką stację. – Twierdzenie, że nasz klient wzywał do „polowania na migrantów” prowadzonego przez „rasistowski tłum”, jest oczywiście nieprawdziwe – napisano w piśmie. Zdaniem Steinhöfela doszło do „drastycznego naruszenia zasad dziennikarskich”. Prawnik określił również zarzuty pod adresem swojego klienta jako „zniesławiające i oszczercze”.

Musk zapowiada działania prawne

Sam Elon Musk odniósł się do sprawy za pośrednictwem platformy X. W poniedziałkowy wieczór napisał: – Podjęto kroki prawne przeciwko ZDF za ich oburzające kłamstwa. W ten sposób przedsiębiorca publicznie potwierdził, że zamierza dochodzić swoich praw wobec niemieckiego nadawcy. Według jego pełnomocnika, jeśli ZDF nie podpisze żądanego oświadczenia, zostanie zarekomendowane natychmiastowe skierowanie sprawy na drogę sądową. Stacja otrzymała czas na udzielenie odpowiedzi do czwartku do godziny 16:00.

Kontrowersyjny materiał dotyczący wydarzeń w Irlandii Północnej

Źródłem sporu jest wydanie programu „ZDF heute live”, poświęcone protestom i zamieszkom w Irlandii Północnej oraz aktywności Elona Muska w mediach społecznościowych. Według krytyków materiału w programie przedstawiono przedsiębiorcę jako osobę wspierającą działania wymierzone w migrantów. Prowadząca audycję rozpoczęła program od opisu brutalnego ataku w Belfaście, którego nagranie zostało rozpowszechnione w internecie. Następnie stwierdziła, że po publikacji filmu „rasistowski tłum” rozpoczął „polowanie na migrantów”, a do takich działań mieli nawoływać brytyjski prawicowy ekstremista oraz Elon Musk. Cały program koncentrował się na pytaniu, dlaczego właściciel platformy X miał podsycać protesty w Irlandii Północnej i jakie mogły być jego motywacje.

Spór o interpretację wypowiedzi

Pełnomocnicy Muska utrzymują, że nie istnieją dowody potwierdzające zarzut, jakoby przedsiębiorca publicznie nawoływał do przemocy wobec migrantów. Według nich ZDF przypisało miliarderowi działania, których nie podejmował, a przedstawione w programie oskarżenia nie znajdują potwierdzenia w jego rzeczywistych wypowiedziach. Autorzy tekstu źródłowego twierdzą również, że po skierowaniu pytań do ZDF odpowiedź stacji nie zawierała szczegółowego uzasadnienia dla tak poważnych oskarżeń.

Możliwa batalia sądowa

Na obecnym etapie nie wiadomo jeszcze, czy sprawa zakończy się ugodą, czy trafi przed sąd. Wszystko zależy od reakcji niemieckiego nadawcy na wezwanie przesłane przez prawników Muska. Jeżeli ZDF odmówi podpisania oświadczenia lub nie wycofa zakwestionowanych twierdzeń, konflikt pomiędzy jedną z największych niemieckich stacji publicznych a jednym z najbardziej wpływowych przedsiębiorców świata może przerodzić się w głośny spór sądowy. Sprawa jest kolejnym przykładem narastających napięć pomiędzy Elonem Muskiem a częścią europejskich mediów, które krytycznie oceniają jego działalność w mediach społecznościowych oraz publiczne komentarze dotyczące polityki i migracji.

źródło: n-tv.de

Skandal w niemieckiej policji. Pięcioro funkcjonariuszy zawieszonych, śledczy badają zarzuty pobicia i utrudniania postępowania

0

Poważne zarzuty wobec policjantów w Dolnej Saksonii

W niemieckiej policji wybuchł kolejny skandal. Pięcioro funkcjonariuszy z Dyrekcji Policji w Hanowerze zostało tymczasowo zawieszonych w obowiązkach służbowych. Sprawa dotyczy podejrzeń o popełnienie przestępstw oraz naruszenie obowiązków służbowych. Według informacji przekazanych przez władze czterech policjantów i jedna policjantka zostali odsunięci od wykonywania służby do czasu wyjaśnienia sprawy. Wobec kolejnych dwóch funkcjonariuszy wszczęto postępowania dyscyplinarne. Nie zostali oni zawieszeni, jednak przeniesiono ich do innych jednostek organizacyjnych. Śledztwo prowadzone jest równolegle na dwóch płaszczyznach – karnej i dyscyplinarnej.

Śledczy badają zarzuty pobicia i utrudniania postępowania

Jak poinformowała rzeczniczka policji w rozmowie z niemieckimi mediami, w toku prowadzonych czynności pojawiły się podejrzenia dotyczące możliwych przestępstw popełnionych przez funkcjonariuszy. – Chodzi o zarzuty uszkodzenia ciała oraz utrudniania postępowania karnego przez funkcjonariusza publicznego – przekazała przedstawicielka policji. W związku z tym Prokuratura w Hanowerze prowadzi postępowanie przeciwko policjantom. Niezależnie od śledztwa karnego funkcjonariuszom zarzuca się również naruszenie obowiązków służbowych wynikających z pełnionej funkcji. Na obecnym etapie śledczy nie ujawnili szczegółów dotyczących okoliczności, w jakich miało dojść do domniemanych nieprawidłowości.

Szefowa policji: zarzuty podważają zaufanie społeczne

Do sprawy odniosła się prezydent Policji Hanoweru Gwendolin von der Osten. W wydanym oświadczeniu podkreśliła, że pojawiające się oskarżenia są szczególnie dotkliwe dla całej formacji. – Zarzuty uderzają w nas jako instytucję policyjną i szkodzą zaufaniu, którym obywatele mają prawo nas obdarzać – stwierdziła. Szefowa hanowerskiej policji zaznaczyła, że jeśli podejrzenia zostaną potwierdzone, będzie to oznaczało nie tylko możliwe naruszenie obowiązującego prawa, ale również złamanie zasad i wartości, którymi funkcjonariusze powinni kierować się każdego dnia podczas służby. Zapowiedziała jednocześnie pełną transparentność działań oraz wyciągnięcie wszelkich konsekwencji prawnych i dyscyplinarnych wobec osób, którym zostanie udowodniona wina. – Będziemy działać w sposób przejrzysty i konsekwentny, aby chronić zaufanie do integralności policji oraz wykluczyć ewentualny negatywny wpływ tej sprawy na funkcjonowanie służby – podkreśliła von der Osten. Jednocześnie przypomniała, że do czasu zakończenia postępowania wszystkim osobom objętym śledztwem przysługuje zasada domniemania niewinności.

To już drugi głośny przypadek w policji Dolnej Saksonii

Sprawa z Hanoweru jest kolejnym poważnym incydentem, który w ostatnich tygodniach dotknął policję w Dolnej Saksonii. Zaledwie trzy tygodnie wcześniej zawieszona została szefowa Inspektoratu Policji Emsland/Grafschaft Bentheim, dyrektor policji Nicola Simon. Prokuratura w Osnabrück zarzuca jej utrudnianie postępowania karnego podczas pełnienia funkcji publicznej. Według śledczych miała niewystarczająco zareagować na podejrzenia dotyczące molestowania seksualnego, którego po prywatnym przyjęciu miał dopuścić się podległy jej 37-letni funkcjonariusz.

Trwa śledztwo w sprawie domniemanego molestowania seksualnego

W przypadku policjanta z Emsland prowadzone jest odrębne postępowanie dotyczące podejrzenia molestowania seksualnego. Na obecnym etapie nie ma informacji wskazujących na jakikolwiek związek pomiędzy tym śledztwem a postępowaniem prowadzonym wobec funkcjonariuszy z Hanoweru. Niemieckie organy ścigania podkreślają, że obie sprawy są traktowane niezależnie i znajdują się na różnych etapach postępowania.

Kolejny cios w wizerunek niemieckiej policji

Seria postępowań prowadzonych wobec funkcjonariuszy w Dolnej Saksonii wywołuje szeroką dyskusję na temat standardów obowiązujących w niemieckich służbach mundurowych. Szczególne kontrowersje budzą zarzuty dotyczące możliwego utrudniania postępowań przez osoby odpowiedzialne za egzekwowanie prawa. To właśnie tego rodzaju oskarżenia mogą najmocniej wpływać na społeczne zaufanie do instytucji państwowych. Na razie śledztwo w Hanowerze trwa, a jego wynik zdecyduje o dalszych losach zawieszonych funkcjonariuszy. Do czasu wydania prawomocnych rozstrzygnięć wszystkie osoby objęte postępowaniem korzystają z prawa do domniemania niewinności.

źródło: bild.de

Niemcy: Czterech nastolatków podejrzewanych o napaść seksualną na dziewczęta wyszło na wolność. Prokuratura nie wnioskuje o areszt

1

Śledztwo po napaści seksualnej w Halle

Prokuratura w Halle nie złożyła wniosków o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec czterech nastolatków podejrzewanych o udział w napaści seksualnej na cztery dziewczęta. Mimo powagi zarzutów młodzi podejrzani pozostają na wolności, a śledztwo w sprawie nadal trwa. Sprawa odbiła się szerokim echem w Niemczech po tym, jak w weekend pojawiły się informacje o zdarzeniu, do którego miało dojść w jednym z mieszkań znajdujących się w budynku wielorodzinnym na południu Halle w kraju związkowym Saksonia-Anhalt. Początkowo policja zatrzymała czterech nastolatków w wieku od 13 do 16 lat. Wszyscy mają pochodzenie migracyjne. Według informacji podawanych przez MDR podejrzani pochodzą z Mali i Portugalii.

Prokuratura: brak podstaw do zastosowania aresztu

Jak poinformował prokurator Dennis Cernota, obecny stan śledztwa wskazuje, że spotkanie uczestników miało charakter dobrowolny. Według prokuratury nie występują przesłanki uzasadniające zastosowanie tymczasowego aresztowania, takie jak ryzyko ucieczki, utrudniania postępowania czy ponownego popełnienia przestępstwa. Śledczy zwracają również uwagę, że podejrzani posiadają stałe miejsce zamieszkania. Ustalono ponadto, że część uczestników znała się jeszcze przed zdarzeniem. W jednym przypadku osoby biorące udział w spotkaniu były ze sobą spokrewnione.

Dwie poszkodowane dziewczyny trafiły do szpitala

Po zdarzeniu dwie dziewczyny wymagały leczenia szpitalnego. Dwie kolejne otrzymały pomoc medyczną w trybie ambulatoryjnym. Śledczy nadal badają, czy podczas spotkania spożywano alkohol lub inne substancje mogące wpływać na świadomość uczestników. Według prokuratury wyjaśnienie przebiegu zdarzeń utrudniają luki w pamięci zgłaszane przez część dziewcząt.

Relacje świadków budzą dodatkowe pytania

Równocześnie pojawiają się relacje świadków, które – według niemieckich mediów – rodzą wątpliwości dotyczące okoliczności zdarzenia. Jak informują Focus i Bild, jedna z mieszkanek budynku miała natknąć się na dziewczynę, która wybiegła z budynku częściowo ubrana i jednocześnie rozmawiała już przez telefon z policją. Według tych doniesień kobieta miała następnie wejść do mieszkania, gdzie znalazła kolejną dziewczynę leżącą na podłodze. Informacje te są obecnie jednym z elementów analizowanych przez śledczych.

Mieszkańcy słyszeli hałasy i krzyki

Jeden z mieszkańców budynku miał przekazać mediom, że jeszcze przed interwencją słyszał dobiegające z mieszkania głośne odgłosy i krzyki. Według jego relacji po pewnym czasie z budynku wybiegło kilku nastolatków. Jeden z młodych mężczyzn miał być częściowo rozebrany. Świadek twierdził również, że zauważył obrażenia u jednej z poszkodowanych dziewcząt. Także te okoliczności są obecnie przedmiotem prowadzonego postępowania.

Śledczy badają przebieg spotkania

Prokuratura podkreśla, że zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami inicjatywa spotkania miała wyjść od samych dziewcząt. Według śledczych to one miały również zaopatrzyć się w alkohol spożywany podczas wieczoru. W toku spotkania doszło następnie do kontaktów seksualnych. Organy ścigania zaznaczają jednak, że dokładny przebieg wydarzeń oraz okoliczności, w jakich do nich doszło, pozostają przedmiotem dalszego dochodzenia.

Jeden z podejrzanych nie ponosi jeszcze odpowiedzialności karnej

Wśród podejrzanych znajduje się 13-letni chłopak. Zgodnie z niemieckim prawem osoba w tym wieku nie osiągnęła jeszcze wieku odpowiedzialności karnej. Pozostali nastolatkowie mają od 14 do 16 lat. Na obecnym etapie śledztwa nie postawiono jeszcze prawomocnych rozstrzygnięć dotyczących odpowiedzialności uczestników zdarzenia.

Śledztwo nadal trwa

Sprawa pozostaje w toku, a śledczy analizują zarówno zeznania uczestników, jak i relacje świadków oraz wyniki badań medycznych. Dopiero po zakończeniu postępowania będzie możliwe pełne odtworzenie przebiegu wydarzeń i ustalenie, czy doszło do przestępstwa oraz jaka była odpowiedzialność poszczególnych osób. Do czasu zakończenia śledztwa wobec wszystkich podejrzanych obowiązuje zasada domniemania niewinności.

źródło: focus.de, bild.de, mdr.de