Niemcy budują terminal do deportacji. Port lotniczy w Monachium zatwierdził kontrowersyjny projekt

3

Burmistrz był przeciwko, ale przegrał. Nowy terminal ma obsługiwać około 100 deportacji dziennie

Na lotnisku w Monachium powstanie specjalny terminal przeznaczony do obsługi deportacji osób zobowiązanych do opuszczenia Niemiec. Pomimo sprzeciwu burmistrza Monachium z partii Zielonych, rada nadzorcza spółki Flughafen München GmbH zatwierdziła zarówno budowę obiektu, jak i jego wynajem niemieckiej policji federalnej (Bundespolizei). Nowy obiekt o nazwie „BPOL Sonderbau MUC” ma zostać wybudowany przez spółkę zarządzającą lotniskiem, a następnie przekazany do wyłącznego użytkowania Bundespolizei. Jak poinformował rzecznik lotniska, rada nadzorcza wyraziła zgodę na udzielenie zamówienia budowlanego oraz zawarcie długoterminowej umowy najmu z niemieckim rządem federalnym.

Terminal ma umożliwić około 100 deportacji dziennie

Zgodnie z założeniami projektu nowy terminal ma zwiększyć możliwości organizacji deportacji z Niemiec. Obiekt będzie przeznaczony wyłącznie dla Bundespolizei, która odpowiada za przeprowadzanie operacji związanych z lotami powrotnymi. „Flughafen München GmbH zapewnia jedynie infrastrukturę” – podkreślono w komunikacie spółki. Samo przeprowadzanie lotów deportacyjnych pozostaje wyłącznie w kompetencjach niemieckiej policji federalnej. Celem inwestycji jest usprawnienie procedur oraz zwiększenie liczby osób odsyłanych z Niemiec, jeśli nie posiadają one prawa do pobytu.

Związek zawodowy policji popiera projekt

Plan budowy terminali deportacyjnych na lotniskach w Monachium i Frankfurcie popiera Andreas Roßkopf, przewodniczący związku zawodowego policji (GdP) odpowiedzialny za Bundespolizei. Jego zdaniem takie rozwiązanie jest korzystne dla Niemiec i może pomóc w sprawniejszej realizacji procedur.

– Utworzenie terminali deportacyjnych na lotniskach w Monachium i Frankfurcie jest bardzo pomocne i stanowi dobre rozwiązanie dla Niemiec – powiedział Roßkopf w rozmowie z niemiecką siecią medialną Redaktionsnetzwerk Deutschland.

Jak wyjaśnił, zgodnie z nowym wspólnym europejskim systemem azylowym osoby przebywające w takich terminalach mogłyby w ciągu siedmiu dni zostać zidentyfikowane, przebadane przez lekarzy oraz sprawdzone pod kątem wcześniejszego złożenia wniosku o azyl w innym państwie. Jeżeli okaże się, że dana osoba nie ma prawa do ochrony azylowej, przewoźnicy lotniczy są zobowiązani do przetransportowania jej z powrotem do kraju, z którego przybyła.

Burmistrz Monachium sprzeciwiał się inwestycji

Przeciwko budowie terminala opowiadał się burmistrz Monachium Dominik Krause z partii Zielonych. Polityk argumentował, że masowe deportacje nie powinny stać się elementem działalności monachijskiego lotniska.

– Deportacje na dużą skalę nie powinny być częścią modelu biznesowego lotniska w Monachium – mówił Krause w rozmowie z dziennikiem „Abendzeitung”.

Jego zdaniem stolica Bawarii nie powinna stać się niemieckim, a nawet europejskim centrum deportacji. Według burmistrza mogłoby to zaszkodzić wizerunkowi miasta znanego jako „światowa metropolia z sercem”. Krause zwrócił również uwagę, że liczba składanych w Niemczech wniosków o azyl obecnie spada. Jego zdaniem oznacza to, że terminal mógłby być wykorzystywany nie tylko do deportacji z Monachium, ale także do operacji obejmujących osoby odsyłane z innych części Europy.

Protesty przed decyzją rady nadzorczej

Podczas posiedzenia rady nadzorczej około 30 osób protestowało przeciwko planowanej inwestycji. Demonstranci próbowali przekonać członków gremium, aby odrzucili projekt budowy terminala. Ostatecznie jednak rada nadzorcza Flughafen München GmbH zdecydowała o rozpoczęciu realizacji inwestycji. Obiekt ma stać się jednym z elementów niemieckiej infrastruktury służącej do przeprowadzania deportacji osób, które nie mają prawa pozostać w kraju.

źródło: bild.de

Niemcy: burzliwy spór o język nauczania w szkołach. Opozycja ostrzega przed sprawdzianami po arabsku

1

Gorąca debata w landtagu Nadrenii Północnej-Westfalii

W niemieckim kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia wybuchł ostry spór dotyczący polityki oświatowej. Powodem jest wspólny wniosek rządzącej koalicji CDU i Zielonych oraz SPD, który dotyczy sposobu oceniania uczniów mających niewystarczającą znajomość języka niemieckiego. Projekt wywołał gwałtowną debatę w landtagu. Przedstawiciele FDP ostrzegają, że proponowane zmiany mogą doprowadzić do osłabienia roli języka niemieckiego w szkołach. Rząd stanowczo temu zaprzecza.

FDP: „To droga do sprawdzianów po arabsku”

Najostrzej projekt skrytykował przewodniczący frakcji FDP, Henning Höhne. Według niego proponowane przepisy otwierają furtkę do przeprowadzania sprawdzianów i oceniania uczniów w innych językach niż niemiecki.

– Za chwilę będziemy mieli klasówki po arabsku, po turecku czy po ukraińsku – powiedział podczas debaty parlamentarnej.

Polityk uznał działania rządzącej koalicji za „kapitulację” w polityce edukacyjnej i integracyjnej. Nadrenią Północną-Westfalią rządzi obecnie koalicja CDU i Zielonych pod przewodnictwem premiera landu Hendrika Wüsta (CDU).

Minister edukacji: język niemiecki pozostaje językiem nauczania i egzaminów

Minister edukacji Nadrenii Północnej-Westfalii Dorothee Feller z CDU odrzuciła zarzuty FDP. Jej zdaniem liberałowie rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, także za pośrednictwem mediów społecznościowych. Podkreśliła, że poza nauką języków obcych obowiązuje jedna zasada:

– Naszym wspólnym językiem edukacji jest i pozostanie język niemiecki – zarówno podczas lekcji, jak i egzaminów.

Co zakłada kontrowersyjny projekt?

Najwięcej kontrowersji wzbudził zapis, zgodnie z którym rząd ma dostosować obowiązujące przepisy tak, aby możliwe było właściwe ocenienie wiedzy ucznia także wtedy, gdy z powodu niewystarczającej znajomości języka niemieckiego nie jest on w stanie w pełni zaprezentować swoich kompetencji. To właśnie ten fragment FDP uznała za potencjalne otwarcie drogi do stosowania innych języków podczas oceniania.

Poprawki FDP zostały odrzucone

Liberałowie próbowali usunąć kontrowersyjny zapis z projektu. Złożyli poprawkę, która miała jednoznacznie doprecyzować, że zarówno językiem nauczania, jak i językiem egzaminów pozostaje wyłącznie niemiecki. Propozycja została jednak odrzucona zdecydowaną większością głosów przez CDU, Zielonych oraz SPD. Również kolejny wniosek FDP, zakładający jednoznaczny zakaz przeprowadzania klasówek, testów i egzaminów w językach innych niż niemiecki, nie uzyskał poparcia większości parlamentarnej. Jedynym ugrupowaniem, które poparło ten projekt, była AfD.

CDU oskarża FDP o szerzenie nieprawdy

Debata szybko przerodziła się w wymianę ostrych oskarżeń. Poseł CDU Jonathan Grunwald zarzucił FDP prowadzenie „kampanii kłamstw” i stwierdził, że partia uległa „słodkiej truciznie populizmu”. Jego zdaniem działania liberałów są nie tylko nieodpowiedzialne, ale również sprzeczne z konsensusem demokratycznego centrum.

SPD również krytykuje stanowisko liberałów

Do krytyki FDP przyłączyła się także SPD. Rzeczniczka partii ds. edukacji Dilek Engin stwierdziła, że liberałowie sztucznie tworzą spór wokół języka nauczania. Jak podkreśliła, nikt w landtagu nie kwestionuje faktu, że język niemiecki pozostaje wspólnym językiem edukacji i komunikacji.

Spór o interpretację przepisów trwa

Choć przedstawiciele rządu zapewniają, że język niemiecki pozostaje jedynym językiem nauczania oraz egzaminów, odrzucenie poprawek zgłoszonych przez FDP wywołało kolejne pytania o praktyczne skutki nowych regulacji. Dyskusja wokół projektu pokazuje, że kwestie integracji oraz edukacji uczniów z doświadczeniem migracyjnym pozostają jednymi z najbardziej kontrowersyjnych tematów niemieckiej polityki.

źródło: jungefreiheit.de

Nowe informacje po ataku nożownika na dworcu w Ruhpolding. Wniosek azylowy Afgańczyka został odrzucony, mężczyzna był wcześniej znany policji

4

Śledczy ujawniają kolejne szczegóły ataku na dworcu w Bawarii

Pojawiły się nowe informacje dotyczące ataku z użyciem noża, do którego doszło na dworcu kolejowym w Ruhpolding w Górnej Bawarii. Federalna Policja oraz prokuratura w Traunstein prowadzą śledztwo przeciwko 28-letniemu obywatelowi Afganistanu, który jest podejrzewany o groźby karalne oraz usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jak poinformowano we wspólnym komunikacie służb, mężczyzna jest podejrzany o kierowanie gróźb oraz próbę zaatakowania nożem pasażerów w pociągu regionalnym, na terenie dworca w Ruhpolding oraz w przylegającej części miasta.

Na peronie znajdowały się dziesiątki dzieci

Z nagrań, do których dotarły niemieckie media, wynika, że w chwili zdarzenia na peronie znajdowało się wielu uczniów. Widząc uzbrojonego mężczyznę, dzieci zaczęły uciekać w panice. Kilkoro z nich przewróciło się podczas ucieczki i doznało lekkich obrażeń. Policja potwierdziła, że zarówno w pociągu regionalnym, jak i na dworcu przebywało wielu uczniów, którzy w pośpiechu opuszczali strefę zagrożenia. Według śledczych dzieci odniosły między innymi otarcia i inne niegroźne obrażenia powstałe podczas ucieczki.

Nagranie pokazuje agresywne zachowanie podejrzanego

Na opublikowanych nagraniach widać najpierw przerażonych ludzi uciekających z peronu. Chwilę później pojawia się podejrzany z wyciągniętym nożem. Mężczyzna porusza się po peronie, trzymając ostrze w gotowości i – według relacji świadków – zachowując się bardzo agresywnie. Na filmie widać również moment, w którym podejrzany biegnie w kierunku dwóch mężczyzn i kilkakrotnie wykonuje zamachy nożem. Żaden z ataków nie dosięga jednak ofiar. Jak przekazali śledczy, 28-latek wykonywał chaotyczne ruchy nożem, a następnie próbował zranić 49-letniego mężczyznę. Atak okazał się nieskuteczny, ponieważ ostrze nie trafiło pokrzywdzonego. Według policji jeden z poszkodowanych znał podejrzanego jedynie pobieżnie.

Atak rozpoczął się jeszcze w pociągu

Z ustaleń śledczych wynika, że całe zdarzenie rozpoczęło się jeszcze w stojącym na stacji pociągu regionalnym. 26-letni konduktor zamierzał rozpocząć kontrolę biletów. Wtedy podejrzany miał zażądać, aby pracownik opuścił skład. Na pytanie konduktora miał odpowiedzieć, że posiada nóż i dał do zrozumienia, iż może go użyć przeciwko pracownikowi kolei. Konduktor opuścił pociąg, aby poinformować maszynistę o zagrożeniu.

Podejrzany miał rzucić nożem w konduktora

Po wyjściu na peron 28-latek miał wyciągnąć nóż z ostrzem o długości około 15 centymetrów i ruszyć w kierunku konduktora. Pracownik kolei uciekł w stronę miasta i schronił się w jednym z budynków mieszkalnych. Według policji podejrzany miał go ścigać, a następnie rzucić w jego kierunku nożem. Ostrze nie trafiło jednak mężczyzny. Po chwili napastnik podniósł nóż i wrócił w kierunku dworca. Po drodze miał również rzucić kamieniem w samochód.

Dzieci schroniły się w kiosku

Po powrocie na teren dworca podejrzany skierował się do kiosku. Jego właściciel natychmiast schował znajdujące się tam dzieci do środka i trzymał uzbrojonego mężczyznę na dystans przy pomocy drewnianego kija. Krótko po godzinie 7:00 policja otrzymała liczne zgłoszenia alarmowe. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy Federalnej Policji z Freilassing oraz policjantów z Traunstein, Ruhpolding, Piding i innych jednostek.

Zatrzymanie w pobliżu parku

Na widok zbliżających się radiowozów i sygnałów dźwiękowych podejrzany miał uciec w kierunku parku zdrojowego. Tam został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji z Traunstein. Według śledczych nie stawiał oporu. Przy zatrzymanym znaleziono nóż, który – według obecnych ustaleń – miał zostać użyty podczas ataku. Ze względu na dużą liczbę świadków policja, służby ratunkowe, władze oświatowe oraz starostwo utworzyły punkt pomocy w hali sportowej miejscowej szkoły podstawowej i średniej. Trafili tam świadkowie oraz osoby poszkodowane psychicznie.

Podejrzany trafił do zamkniętego oddziału psychiatrycznego

Po zatrzymaniu 28-latek został przewieziony do komisariatu w Traunstein. Badanie alkomatem nie wykazało obecności alkoholu. Na polecenie prokuratury został następnie zbadany przez specjalistę z zakresu psychiatrii i psychoterapii. Jeszcze tego samego dnia policja przeprowadziła przeszukanie jego mieszkania na podstawie postanowienia sądu. W czwartek sąd rejonowy w Traunstein zdecydował o tymczasowym umieszczeniu podejrzanego w zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego.

Śledczy nie widzą obecnie motywu terrorystycznego

Federalna Policja oraz prokuratura podkreślają, że obecnie nic nie wskazuje na terrorystyczne podłoże zdarzenia. Według śledczych istnieją natomiast przesłanki świadczące o tym, że podejrzany cierpi na poważne zaburzenia psychiczne i w chwili popełnienia czynu jego poczytalność mogła być znacznie ograniczona.

Wnioski azylowe zostały odrzucone, ale mężczyzna przebywał legalnie w Niemczech

Z informacji przekazanych przez niemieckie służby wynika, że 28-letni obywatel Afganistanu przybył do Niemiec 30 stycznia 2023 roku. Złożył kilka wniosków o udzielenie azylu, jednak wszystkie zostały prawomocnie odrzucone. Mimo to mężczyzna przebywał w Niemczech legalnie, ponieważ obowiązywał wobec niego zakaz deportacji. Jego zezwolenie na pobyt jest ważne do lutego 2027 roku. Jak poinformowała policja, wcześniej był już notowany między innymi za nielegalny wjazd do Niemiec, kierowanie gróźb, przestępstwa związane z naruszeniem nietykalności cielesnej oraz wyłudzanie świadczeń. Śledztwo w sprawie prowadzi Federalna Policja z Freilassing pod nadzorem prokuratury w Traunstein. Na obecnym etapie postępowania wobec podejrzanego obowiązuje zasada domniemania niewinności.

źródło: n-tv.de

Pasażer uderzył stewardesę na pokładzie samolotu lecącego do Düsseldorfu. Według świadków nie chciał siedzieć obok kobiety

3

Do incydentu miało dojść podczas lotu z Turcji do Niemiec

Policja w Düsseldorfie prowadzi dochodzenie w sprawie incydentu, do którego doszło na pokładzie samolotu lecącego z Turcji do Niemiec. Według informacji niemieckiego dziennika „Bild” pasażer miał uderzyć stewardesę po tym, jak zwróciła mu uwagę w związku z jego zachowaniem. Zdarzenie miało mieć miejsce 1 czerwca około godziny 6:00 na pokładzie samolotu linii Turkish Airlines, który lądował na lotnisku w Düsseldorfie.

Według świadków odmówił siedzenia obok kobiety

Jak wynika z pierwszych ustaleń, mężczyzna miał odmówić zajęcia miejsca obok kobiety. Według relacji świadków, na które powołuje się policja, pasażer miał uzasadniać swoje stanowisko przepisami szariatu.

– Zgodnie z pierwszymi zeznaniami świadków mężczyzna powoływał się na szariat i odmawiał siedzenia obok kobiety – przekazał rzecznik policji w Düsseldorfie w rozmowie z „Bild”.

Stewardesa miała zostać spoliczkowana

Po zgłoszeniu problemu stewardesa miała podejść do pasażera i zwrócić mu uwagę. Według ustaleń śledczych właśnie wtedy mężczyzna miał uderzyć ją otwartą dłonią w twarz. Po wylądowaniu samolotu na lotnisku w Düsseldorfie na miejsce wezwano funkcjonariuszy niemieckiej Policji Federalnej, którzy przyjęli zawiadomienie dotyczące podejrzenia naruszenia nietykalności cielesnej.

Sprawę prowadzi policja w Düsseldorfie

Postępowanie zostało następnie przekazane Policji w Düsseldorfie, która prowadzi dalsze czynności wyjaśniające. Na obecnym etapie śledczy przesłuchują świadków oraz analizują okoliczności całego zdarzenia.

Podejrzany miał przyznać się do uderzenia stewardesy

Według informacji „Bild” podejrzanym jest 29-letni obywatel Niemiec z Zagłębia Ruhry, mający – według ustaleń gazety – tureckie pochodzenie migracyjne. Dziennik podaje również, że podczas interwencji funkcjonariuszy Policji Federalnej mężczyzna miał przyznać się do uderzenia stewardesy. Śledztwo w sprawie trwa. Na obecnym etapie obowiązuje zasada domniemania niewinności, a o ewentualnej odpowiedzialności karnej podejrzanego zdecyduje sąd po zakończeniu postępowania.

źródło: bild.de

Potężna burza przeszła nad Badenią-Wirtembergią. Nie żyje rowerzysta, są ogromne zniszczenia

0

Orkanowe porywy wiatru, ulewy i grad wielkości do 5 centymetrów

Potężne burze, ulewne deszcze, orkanowe porywy wiatru i grad o średnicy dochodzącej do 5 centymetrów spowodowały w czwartek poważne zniszczenia w niemieckim kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. Przez region przeszła tzw. superkomórka burzowa, która doprowadziła do licznych podtopień, powalonych drzew oraz wielu interwencji służb ratunkowych. Niestety, żywioł pochłonął także ofiarę śmiertelną.

Rowerzysta zginął po uderzeniu powalonego drzewa

Do tragicznego zdarzenia doszło w Karlsruhe. W wyniku gwałtownej burzy jedno z drzew przewróciło się na jadącego rowerzystę. Mężczyzna został przygnieciony przez pień i uwięziony pod swoim rowerem. Pomimo szybkiej reakcji służb ratunkowych nie udało się go uratować. Zmarł jeszcze na miejscu zdarzenia.

Drzewa spadały na samochody i linie energetyczne

Straż pożarna w Ulm poinformowała o licznych skutkach nawałnicy. Z drzew odrywały się gałęzie, a z dachów spadały dachówki. W północnej części liczącego około 130 tysięcy mieszkańców miasta jedno z drzew przewróciło się na jadący samochód. Osoby znajdujące się wewnątrz pojazdu nie były w stanie samodzielnie się wydostać i wezwały pomoc. W innym miejscu powalone drzewo uszkodziło linię energetyczną. Na szczęście w tych zdarzeniach nikt nie odniósł obrażeń.

Grad uszkodził samochody, zawaliła się wiata

Szkody odnotowano również w innych miejscowościach Badenii-Wirtembergii. W gminie Neckartailfingen, położonej w powiecie Esslingen, podczas burzy zawaliła się wiata garażowa, która runęła na cztery zaparkowane samochody. Policja oszacowała straty na nawet 70 tysięcy euro. Z kolei w miejscowości Erkenbrechtsweiler grad był tak silny, że wybił tylną szybę jednego z samochodów.

Niemiecka Służba Meteorologiczna potwierdza: przez region przeszła superkomórka burzowa

Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) poinformowała, że nad Badenią-Wirtembergią przeszła tzw. superkomórka burzowa. Według meteorologów układ burzowy przemieszczał się po południu z rejonu Echterdingen koło Stuttgartu w kierunku Ulm. Burzy towarzyszyły bardzo silne porywy wiatru oraz grad o średnicy dochodzącej do 5 centymetrów. Mieszkańcy zgłaszali połamane gałęzie oraz uszkodzenia budynków. Burze wystąpiły także na terenie Ostalb, jednak – jak podkreślają meteorolodzy – miały tam znacznie słabszy przebieg.

To jeszcze nie koniec. W piątek obowiązują kolejne ostrzeżenia

Niemiecka Służba Meteorologiczna ostrzegła, że również w piątek mieszkańcy Badenii-Wirtembergii muszą liczyć się z kolejnymi gwałtownymi burzami. Wieczorem DWD wydała szczególne ostrzeżenie dla rejencji Fryburg. Meteorolodzy alarmują przed niebezpiecznymi wyładowaniami atmosferycznymi, przewracającymi się drzewami, uszkodzeniami linii wysokiego napięcia i rusztowań oraz możliwością gwałtownych podtopień ulic, tuneli i piwnic. Nie wykluczono również wystąpienia lokalnych osuwisk. Służby apelują do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności i śledzenie bieżących komunikatów pogodowych, ponieważ sytuacja może dynamicznie się zmieniać.

źródło: bild.de

Niemcy: Monachium wprowadza kary do 50 tys. euro za marnowanie wody. Miasto powołuje się na kryzys, ale brakuje kluczowych danych

1

Mieszkańcy mają ograniczenia dotyczące zużycia wody. Pojawiają się pytania o uzasadnienie decyzji

Monachium wprowadziło surowe ograniczenia dotyczące korzystania z wody. Władze miasta tłumaczą swoją decyzję zagrożeniem niedoborem tego surowca, wyjątkowo wysokim zużyciem oraz historycznie niskim poziomem wód gruntowych. Jednak – jak wynika z dostępnych informacji – brakuje publicznie dostępnych danych, które pozwoliłyby dokładnie zweryfikować twierdzenia miasta dotyczące gwałtownego wzrostu zużycia wody. Również pomiary wielu stacji monitorujących poziom wód gruntowych od miesięcy pokazują w dużej mierze stabilne wartości.

Zakaz napełniania basenów i podlewania trawników. Za złamanie zasad grozi wysoka kara

Od wtorku w Monachium obowiązuje specjalne zarządzenie dotyczące oszczędzania wody. Zakazano między innymi:

  • napełniania prywatnych basenów i brodzików,
  • mycia prywatnych samochodów poza profesjonalnymi myjniami,
  • podlewania trawników,
  • wypompowywania wody z jezior i rzek.

Osoby łamiące przepisy mogą zostać ukarane grzywną sięgającą nawet 50 tysięcy euro. Ograniczenia dotyczą nie tylko samego miasta, ale także gmin zaopatrywanych w wodę przez Stadtwerke München: Aschheim, Garching, Neubiberg, Neuried, Oberschleißheim, Unterföhring oraz Unterhaching. Na razie zakaz obowiązuje do 1 sierpnia 2026 roku, jednak w przypadku utrzymującej się suszy możliwe jest jego przedłużenie.

Burmistrz mówi o „wyjątkowej sytuacji historycznej”

Decyzję władz miasta uzasadnia burmistrz Monachium Dominik Krause z partii Zielonych.

– Po wyjątkowo suchej zimie i wiośnie obecne zasoby zaopatrzenia Monachium w wodę są bardzo obciążone – powiedział.

Już pod koniec czerwca Krause mówił o sytuacji, która od początku lat 70. miała być „niespotykanym wcześniej wyjątkiem”. Zapowiedział również powołanie specjalnego zespołu zadaniowego, który miał zajmować się problemem niedoboru wody. Miejski portal muenchen.de wskazuje na dwie główne przyczyny problemu: wyjątkowo wysokie zużycie wody oraz niski poziom wód gruntowych na terenach pozyskiwania wody w dolinach rzek Mangfall i Loisach. Według miasta dzienne zużycie wody miało wzrosnąć ostatnio do ponad 400 milionów litrów, podczas gdy średnia wynosi około 300-350 milionów litrów dziennie.

Brakuje danych, które potwierdzałyby wzrost zużycia

Pomimo poważnych ograniczeń wprowadzonych przez miasto, nie wszystkie informacje można obecnie zweryfikować. Stadtwerke München nie publikuje historycznych danych dotyczących dziennego zużycia wody, zestawień porównawczych ani informacji dotyczących strat w sieci wodociągowej. Oznacza to, że nie można sprawdzić, jak obecne zużycie wygląda na tle poprzednich lat ani jak duży wpływ mogą mieć ewentualne wycieki w infrastrukturze. Na pytanie dziennikarzy przedstawiciel Stadtwerke München odpowiedział, że takich danych nie jest w stanie przedstawić „od ręki”. Nie wiadomo, czy zostaną one później opublikowane.

Poziom wód gruntowych jest niski, ale od miesięcy pozostaje stabilny

Drugim argumentem miasta są niskie poziomy wód gruntowych. Rzeczywiście, pomiary w wielu punktach na terenie Monachium oraz obszarach pozyskiwania wody wskazują na obniżone wartości. Jednak dane nie pokazują nagłego załamania poziomu wód podczas obecnej fali upałów. Według dostępnych pomiarów sytuacja od wielu miesięcy pozostaje stosunkowo stabilna. Podobnie wygląda sytuacja w dolinie Mangfall, skąd pochodzi znaczna część wody pitnej dla Monachium. Dane Bawarskiego Urzędu ds. Środowiska pokazują, że poziom wód gruntowych od dłuższego czasu utrzymuje się na podobnym poziomie, a jesienią ubiegłego roku nawet nieznacznie wzrósł. Nie widać więc nagłego spadku, który jednoznacznie tłumaczyłby obecne, bardzo restrykcyjne ograniczenia.

Historyczne dane pokazują, że zużycie wody bywało wyższe

Dane historyczne również rodzą pytania dotyczące twierdzenia, że obecne zużycie wody jest wyjątkowo wysokie. 16 maja 1966 roku Monachium zużyło w ciągu jednego dnia 527,4 miliona litrów wody – znacznie więcej niż obecnie podawane przez Stadtwerke München około 370 milionów litrów. W tamtym czasie miasto miało około 1,22 miliona mieszkańców, czyli o około 400 tysięcy mniej niż obecnie. Bez pełnych danych dotyczących wieloletnich zmian zużycia trudno jednoznacznie ocenić, jak wyjątkowa jest obecna sytuacja.

Miasto również wprowadza własne oszczędności

Równocześnie z ograniczeniami dla mieszkańców Monachium wdrożyło własne działania mające zmniejszyć zużycie wody. Zmniejszono między innymi zużycie wody w szkolnych basenach. Spośród 150 miejskich fontann wyłączono 10 – w tym popularną Fischbrunnen na Marienplatz. W przypadku kolejnych 56 fontann skrócono czas działania, co ma zmniejszyć zużycie wody o około 30 proc., ale jednocześnie pozwolić na ich funkcjonowanie w najgorętszych godzinach dnia, kiedy mogą pomagać mieszkańcom w ochłodzie. Mniej wody ma być również wykorzystywane podczas czyszczenia miejskich pojazdów i budynków oraz podczas ćwiczeń straży pożarnej.

Decyzja Monachium wywołuje pytania

Władze miasta przekonują, że ograniczenia są konieczne ze względu na zagrożenie niedoborem wody. Jednocześnie dostępne publicznie dane nie pozwalają w pełni zweryfikować, czy główną przyczyną problemu rzeczywiście jest gwałtowny wzrost zużycia przez mieszkańców. Dyskusja wokół decyzji Monachium pokazuje, jak ważny w czasie suszy staje się dostęp do szczegółowych danych dotyczących gospodarowania wodą oraz jej rzeczywistego zużycia.

źródło: nius.de

Niemcy: ceny produktów rolnych gwałtownie spadają, ale żywność w sklepach nadal drożeje. Gdzie znika różnica?

1

Rolnicy dostają coraz mniej pieniędzy, a konsumenci nie widzą obniżek cen

Najnowsze dane Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis) pokazują wyraźny spadek cen produktów rolnych w Niemczech. W maju 2026 roku ceny producentów rolnych były aż o 13,9 proc. niższe niż rok wcześniej. To największy spadek od ponad jedenastu lat. Ceny produktów roślinnych zmniejszyły się o 10,4 proc., natomiast produktów pochodzenia zwierzęcego aż o 15,9 proc. Co więcej, tempo spadków wyraźnie przyspiesza – w kwietniu wynosiło ono 12,3 proc., a w marcu 8,8 proc.

Największe straty ponieśli producenci ziemniaków

Najbardziej dotkliwie sytuacja uderzyła w rolników uprawiających ziemniaki. W maju 2026 roku ceny ziemniaków spożywczych były aż o 53,5 proc. niższe niż rok wcześniej. Znaczne spadki odnotowano także w innych sektorach rolnictwa. Ceny zbóż zmniejszyły się o 9,5 proc., owoców ogółem o 22,5 proc., a jabłek deserowych nawet o około jedną trzecią. Podobnie wygląda sytuacja w hodowli zwierząt. Cena mleka spadła o 25,3 proc., trzody chlewnej o 19,5 proc., a bydła po raz pierwszy od kwietnia 2024 roku również zanotowano spadek – o 6,7 proc.. Wyjątkiem były między innymi jaja, pomidory i ogórki, których ceny wzrosły.

Rolnicy sprzedają taniej, ale ich koszty rosną

Spadek cen skupu oznacza poważne problemy dla niemieckich gospodarstw. Rolnicy otrzymują mniej pieniędzy za swoje produkty, jednocześnie ponosząc coraz wyższe koszty prowadzenia działalności. Od stycznia do kwietnia ceny środków produkcji rolniczej wzrosły o 4,4 proc. i były o 1,9 proc. wyższe niż rok wcześniej. Szczególnie mocno podrożały paliwa – aż o 34,1 proc. Wzrosły również ceny nawozów oraz innych niezbędnych materiałów. W praktyce oznacza to, że rolnicy płacą więcej za olej napędowy, energię i środki potrzebne do produkcji, ale jednocześnie otrzymują mniej za swoje plony i hodowlę. Dla wielu gospodarstw staje się to działalnością przynoszącą straty. Według danych przywoływanych w niemieckich mediach hodowcy trzody chlewnej mogą obecnie tracić nawet około 60 euro na jednej sztuce.

Dlaczego konsumenci nie widzą niższych cen w sklepach?

Choć ceny producentów rolnych gwałtownie spadają, klienci niemieckich supermarketów nadal nie odczuwają tego przy kasie. Inflacja w Niemczech wyniosła w czerwcu 2,3 proc., a ceny żywności w maju nadal wzrosły – o 0,4 proc. Powstaje więc coraz większa różnica między tym, ile otrzymuje rolnik, a tym, ile płaci konsument. Zdaniem ekspertów przyczyną nie jest wyłącznie marża dużych sieci handlowych. Jak wskazuje między innymi Instytut Thünena zajmujący się badaniami rolniczymi i zasobami naturalnymi, różnica między ceną producenta a ceną sklepową wynika przede wszystkim z kosztów ponoszonych na kolejnych etapach łańcucha dostaw. Chodzi między innymi o przetwarzanie produktów, transport, pakowanie, energię oraz wymogi regulacyjne.

Od pola do sklepowej półki ceny rosną przez wiele etapów

Droga produktu rolnego do supermarketu obejmuje wiele etapów: odbiór i sortowanie, przetwarzanie, pakowanie, logistykę oraz sprzedaż detaliczną. Każdy z nich generuje dodatkowe koszty. Według Instytutu Thünena w przypadku chleba sam surowiec rolny stanowi zaledwie około 5,4 proc. ceny końcowej produktu. Nawet jeśli ceny zbóż spadłyby o 10 proc., wpływ na cenę chleba byłby bardzo niewielki – około 0,5 proc., zakładając, że pozostałe koszty pozostałyby bez zmian. W przypadku mleka udział surowca jest większy i wynosi średnio około 45,4 proc., jednak także tutaj przetwórcy muszą pokrywać koszty energii, pracowników, opakowań i transportu.

Rosnące koszty energii, CO₂ i transportu podbijają ceny

Jednym z czynników wpływających na ceny są koszty energii oraz opłaty związane z emisją CO₂. W 2026 roku cena emisji dwutlenku węgla w Niemczech znajduje się w przedziale 55-65 euro za tonę, co wpływa między innymi na ceny paliw. Dodatkowo od lipca 2024 roku niemiecka opłata drogowa dla ciężarówek została rozszerzona o komponent związany z emisją CO₂. Dla firm transportowych oznacza to wyższe koszty dostaw, które następnie są przenoszone na kolejne etapy sprzedaży. Szczególnie dotyczy to transportu wymagającego chłodzenia oraz dostaw do wielu sklepów, gdzie nawet niewielki wzrost kosztów na kilometr może przełożyć się na duże wydatki.

Biurokracja również wpływa na ceny produktów spożywczych

Kolejnym obciążeniem dla branży są liczne wymogi administracyjne. Firmy działające w sektorze spożywczym muszą spełniać wymagania dotyczące między innymi higieny, kontroli jakości, dokumentacji oraz śledzenia pochodzenia produktów. Dochodzi do tego obowiązek przeprowadzania audytów, analiz laboratoryjnych oraz stosowania określonych oznaczeń na opakowaniach, takich jak Nutri-Score. Także same opakowania podlegają coraz większej liczbie regulacji, co generuje dodatkowe koszty dla producentów.

Podatek VAT również wpływa na końcową cenę

Na cenę produktów wpływa także marnowanie żywności. Towary, które nie zostaną sprzedane lub muszą zostać wycofane, generują straty, które przedsiębiorcy muszą uwzględnić w cenach pozostałych produktów. Do końcowej ceny doliczany jest również podatek VAT – w Niemczech większość produktów objęta jest stawką 19 proc., natomiast podstawowe artykuły spożywcze najczęściej korzystają ze stawki 7 proc.

Niemieccy rolnicy alarmują, konsumenci nadal płacą więcej

Obecna sytuacja oznacza trudny czas zarówno dla niemieckich rolników, jak i konsumentów. Producenci rolni otrzymują coraz mniej za swoje produkty, podczas gdy koszty prowadzenia gospodarstw nadal rosną. Mimo gwałtownego spadku cen płodów rolnych obniżki nie przekładają się na ceny w supermarketach. Powodem są między innymi rosnące koszty energii, transportu, regulacji oraz podatków. Dla rolników oznacza to coraz mniejsze zyski, a dla klientów – brak oczekiwanych spadków cen żywności.

źródło: bild.de

Tysiące przypadków sabotażu na kolei w Niemczech. Deutsche Bahn mierzy się z falą podpaleń, wandalizmu i kradzieży

0

Uszkodzenia infrastruktury kolejowej coraz częściej paraliżują ruch pociągów

Deutsche Bahn zmaga się z rosnącą liczbą przypadków podejrzeń o sabotaż. Jak wynika z raportu, na który powołuje się niemiecki dziennik „Bild”, w tym roku odnotowano już około 2200 zdarzeń związanych z kradzieżami, podpaleniami oraz aktami wandalizmu. To oznacza wzrost o około 7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Z wewnętrznego raportu sytuacyjnego kolei ma wynikać, że infrastruktura Deutsche Bahn coraz częściej staje się celem działań, które zakłócają funkcjonowanie transportu kolejowego w Niemczech.

Pożar urządzeń technicznych w Dolnej Saksonii sparaliżował setki połączeń

Do jednego z najnowszych incydentów doszło w nocy z poniedziałku na wtorek w miejscowości Neu Wulmstorf w Dolnej Saksonii. Ogień pojawił się w skrzynce rozdzielczej odpowiedzialnej za elementy techniki sterowania i zabezpieczenia ruchu kolejowego. Uszkodzenie infrastruktury doprowadziło do poważnych utrudnień. Około 200 połączeń kolejowych zostało odwołanych, a wielu pasażerów musiało skorzystać z komunikacji zastępczej. Dopiero wieczorem regionalny ruch pociągów był stopniowo przywracany. Na razie nie podano dokładnych informacji dotyczących czasu potrzebnego na pełną naprawę uszkodzeń. Rzecznik Deutsche Bahn przekazał, że pracownicy kolei działają „na pełnych obrotach”.

– Od wczesnych godzin porannych specjaliści są na miejscu, aby ocenić zakres szkód i rozpocząć odpowiednie działania – poinformował przedstawiciel przewoźnika.

Policja podejrzewa podpalenie. Sprawców nadal nie ustalono

Według ustaleń policji około godziny 1:15 świadek zgłosił widoczny ogień przy technicznym urządzeniu znajdującym się w pobliżu przejazdu kolejowego. Gdy służby dotarły na miejsce, pierwszy pożar był już niemal wygaszony. Niedaleko znaleziono jednak kolejne źródło ognia – około 50 metrów dalej płonęła skrzynka rozdzielcza. W wyniku pożaru uszkodzone zostały przewody sygnałowe, co doprowadziło do przerwania ruchu pociągów. Straż pożarna szybko opanowała sytuację. Policja poinformowała, że pierwsze ustalenia wskazują na celowe podpalenie. Na razie nie ma jednak konkretnych informacji dotyczących sprawców. Funkcjonariusze apelują do świadków o przekazywanie wszelkich informacji, które mogą pomóc w śledztwie.

Podobne zdarzenia w Nadrenii Północnej-Westfalii

To nie pierwszy w ostatnim czasie przypadek podejrzenia sabotażu infrastruktury kolejowej w Niemczech. W Nadrenii Północnej-Westfalii pożary w kanałach kablowych poważnie zakłóciły funkcjonowanie jednej z najważniejszych tras kolejowych między Düsseldorfem a Kolonią. Również tam służby zakładają, że mogło dojść do celowego działania. Dodatkowo na platformie indymedia.org opublikowano oświadczenie, które miało być deklaracją odpowiedzialności za ten incydent. Rosnąca liczba podobnych zdarzeń wzbudza coraz większe obawy dotyczące bezpieczeństwa niemieckiej infrastruktury kolejowej. Deutsche Bahn podkreśla, że każdy taki przypadek oznacza nie tylko straty finansowe, ale także poważne utrudnienia dla milionów pasażerów korzystających codziennie z pociągów.

źródło: bild.de

Niemcy w szoku po brutalnym zabójstwie na oczach przechodniów. 60-letni Chorwat zabił żonę maczetą w Kelkheim

0

Kobieta zginęła na oczach przechodniów. Policja zatrzymała jej męża

Mieszkańcy Kelkheim w Hesji są wstrząśnięci brutalnym zabójstwem, do którego doszło we wtorkowy wieczór w centrum miasta. Na środku rynku mężczyzna zaatakował swoją żonę maczetą. Kobieta zmarła w wyniku odniesionych obrażeń jeszcze na miejscu zdarzenia. Jak poinformowała policja, podejrzany został zatrzymany. Do tragedii doszło na rynku w Kelkheim, w rejonie ulicy Frankfurter Straße – w pobliżu supermarketu oraz popularnej restauracji.

30 ran zadanych maczetą. Ofiara nie miała szans

Według ustaleń śledczych około godziny 21:00 60-letni obywatel Chorwacji Stanislav S. zaatakował swoją 58-letnią żonę Visnję S. na środku ulicy. Mężczyzna zadał kobiecie co najmniej 30 ran kłutych i ciętych w okolicach głowy, szyi, karku oraz górnej części ciała. Obrażenia okazały się śmiertelne – kobieta zmarła jeszcze przed przyjazdem pomocy. Po ataku 58-latka miała zdołać przejść jeszcze kilka metrów, jednak ostatecznie upadła. Na miejscu powstała duża kałuża krwi. Świadkowie zdarzenia obezwładnili napastnika przed kawiarnią znajdującą się tuż obok rynku i przytrzymali go do czasu przyjazdu policji. Jeden ze świadków, który znajdował się około pięciu metrów od miejsca ataku, relacjonował później, że widział mężczyznę, który – prawdopodobnie będąc pod wpływem alkoholu – zaatakował kobietę maczetą.

– Wszędzie była krew. Uciekłem, ratując własne życie – powiedział świadek.

Prokuratura bada sprawę jako zabójstwo z niskich pobudek

Prokuratura we Frankfurcie prowadzi śledztwo w sprawie podejrzenia zabójstwa popełnionego z niskich pobudek. W środę po południu sędzia śledczy sądu rejonowego we Frankfurcie wydała wobec 60-latka nakaz aresztowania.

Ofiara miała wkrótce zostać babcią

Według informacji niemieckich mediów Visnja i Stanislav S. byli małżeństwem od 1991 roku i mieli dorosłego syna. Kobieta wkrótce miała zostać babcią. Małżeństwo mieszkało zaledwie około 100 metrów od miejsca tragedii, w niewielkim mieszkaniu. Para była jednak w separacji od około trzech lat. Stanislav S. miał w pewnym momencie wrócić do rodzinnej Chorwacji. Około cztery lata temu ponownie przyjechał do Niemiec i chciał odbudować związek. Kobieta nie chciała już wracać do relacji, ale mimo tego pozwoliła mu zamieszkać u siebie, ponieważ mężczyzna nie miał innego miejsca pobytu.

Mężczyzna miał wcześniej grozić żonie śmiercią

Według ustaleń śledczych już w sierpniu 2025 roku Visnja S. miała wyrazić chęć rozwodu. Jej mąż miał jednak nie zaakceptować tej decyzji i wielokrotnie grozić, że ją zabije, jeśli dojdzie do rozstania. Prokuratura podejrzewa, że motywem mogły być przesadna chęć kontroli, zazdrość oraz przekonanie mężczyzny, że żona może mieć innego partnera. Śledczy poinformowali również, że kobieta wcześniej miała odrzucać oferowaną przez policję pomoc, ponieważ wierzyła, że mąż nie zrobi jej krzywdy, ponieważ nadal ją kocha.

Znajomi: „Mówił, że ją zabije”

Przyjaciele i znajomi pary opowiadają o trudnej sytuacji w ich związku. Według jednej z osób mężczyzna miał regularnie wszczynać awantury i wielokrotnie mówić, że zabije żonę.

– Każdego dnia się kłócili. On zawsze powtarzał, że ją zabije – powiedział jeden ze znajomych.

Według świadków Visnja S. żyła pod ogromnym stresem. Jej bliscy twierdzą, że kobieta nie chciała ponownie związać się z mężem. Sąsiedzi mieli już wcześniej wielokrotnie wzywać policję. Znajomi mężczyzny twierdzą, że był agresywny i często nadużywał alkoholu.

– Zawsze był agresywny, bardzo dużo pił – powiedział jeden z nich.

Kobieta była lubiana w lokalnej społeczności

Visnja S. była dobrze znana mieszkańcom Kelkheim. Miała wielu znajomych i przez lata pracowała między innymi w piekarni, a później w dyskoncie. Pracownicy pobliskiego supermarketu znali ją i wiedzieli o problemach w jej małżeństwie.

– Często robiła u nas zakupy. Znaliśmy ją. Wiedzieliśmy też jednak, że nie była szczęśliwa. Ciągle dochodziło do kłótni z byłym mężem – powiedział jeden ze sprzedawców.

Znajomy kobiety, Vladimir Milovac, wspominał, że Visnja zawsze wyglądała na bardzo zestresowaną.

– Było to widać w jej oczach. Ona po prostu nie chciała, żeby do niej wrócił – powiedział.

Napastnik został ranny podczas zatrzymania

Jak przekazały wspólnie policja z zachodniej Hesji oraz prokuratura we Frankfurcie, mężczyzna został ranny podczas zatrzymania. Na razie śledczy nie ujawnili dalszych szczegółów dotyczących obrażeń.

Wielu świadków widziało tragedię na żywo

Ponieważ atak wydarzył się w miejscu publicznym, policja prowadzi szeroko zakrojone działania zabezpieczające dowody i przesłuchuje licznych świadków. Funkcjonariusze podkreślili, że w momencie zdarzenia na rynku było wiele osób, ponieważ znajdują się tam restauracje i inne lokale. Na miejscu pojawili się również psychologowie i duchowni, którzy pomagali osobom będącym świadkami tragedii. Policja poinformowała, że dla mieszkańców nie ma obecnie żadnego zagrożenia. Kelkheim to miasto liczące około 28 tysięcy mieszkańców, położone w powiecie Main-Taunus w Hesji, około 10 kilometrów na północny zachód od frankfurckiej dzielnicy Unterliederbach.

źródło: bild.de

Niemcy: Atak nożem na dworcu w Ruhpolding. Afgańczyk miał gonić przechodniów i wywołać panikę wśród dzieci

2

W sieci pojawiło się nagranie z zajścia. Policja zatrzymała 28-letniego obywatela Afganistanu

Na dworcu kolejowym w Ruhpolding w Górnej Bawarii doszło do niebezpiecznego incydentu z udziałem uzbrojonego w nóż mężczyzny. Według informacji przekazanych przez niemieckie media 28-letni obywatel Afganistanu, ubiegający się o azyl i posiadający zezwolenie na pobyt w powiecie Traunstein, miał grozić nożem pasażerom oraz ścigać przechodniów na peronie. Ostatecznie został zatrzymany przez policję.

Nagranie ma pokazywać dramatyczne chwile na peronie

Portal NIUS opublikował materiał wideo, który – jak podaje – przedstawia przebieg zdarzenia. Na nagraniu widać, jak na peronie przebywało wielu uczniów oraz inni pasażerowie, którzy w panice uciekali przed mężczyzną uzbrojonym w nóż. Według portalu dzieci znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie napastnika i uciekały w obawie o swoje bezpieczeństwo. NIUS twierdzi również, że nagranie zostało przekazane policji już rano jako materiał dowodowy. Według redakcji początkowo funkcjonariusze mieli nie wykazać zainteresowania filmem, jednak po krótkiej konsultacji zdecydowali się go przyjąć. Policja nie odniosła się jeszcze publicznie do tych informacji.

Mężczyzna miał ścigać przechodniów z nożem

Z opisu nagrania wynika, że po chwili na peronie pojawił się mężczyzna z wyciągniętym nożem. Miał poruszać się w sposób sprawiający wrażenie zdezorientowanego, jednocześnie zachowując się bardzo agresywnie i trzymając nóż w gotowości. Według relacji portalu w pewnym momencie mężczyzna z krzykiem ruszył w kierunku dwóch przechodniów, ścigając ich po peronie. Na nagraniu ma być widoczne, jak kilkakrotnie wykonuje zamachy nożem, jednak nie trafia uciekających mężczyzn.

Pierwszy komunikat policji był znacznie bardziej lakoniczny

Portal zwraca uwagę, że pierwsza informacja opublikowana przez policję przedstawiała zdarzenie w znacznie bardziej ograniczony sposób. W komunikacie przekazano jedynie, że 15 lipca 2026 roku o godzinie 7:17 policja otrzymała zgłoszenie o mężczyźnie z nożem znajdującym się w pociągu Regionalbahn 53 na stacji Ruhpolding. Według policji podejrzany opuścił następnie pociąg oraz teren dworca. Rozpoczęto poszukiwania, a niedługo później mężczyzna został zatrzymany bez użycia siły. Funkcjonariusze poinformowali również, że nikt nie odniósł obrażeń i nie występuje zagrożenie dla mieszkańców. Na potrzeby osób, które były świadkami zdarzenia lub czuły się zagrożone, utworzono punkt wsparcia psychologicznego w hali sportowej miejscowej szkoły podstawowej.

Według relacji wszystko zaczęło się podczas kontroli biletów

Jak poinformowała policja, incydent rozpoczął się podczas kontroli biletów w pociągu Regionalbahn 53. 28-letni obywatel Afganistanu miał zachować się agresywnie i nagle wyciągnąć nóż. Według policji zagroził nim konduktorowi, po czym obaj opuścili skład, a dalsza część zdarzenia rozegrała się już na dworcu. Jedna ze świadków przekazała, że wcześniej mężczyzna miał odepchnąć pracownicę pociągu, która poprosiła go o opuszczenie składu. Kiedy do interwencji dołączył drugi pracownik kolei, podejrzany miał wyjąć nóż z ostrzem o długości około 15 centymetrów. Portal NIUS podaje również, że przed zdarzeniem mężczyzna prowadził w pociągu głośną rozmowę telefoniczną, podczas której miał po niemiecku wypowiadać słowa „Niemcy” oraz „dzieci”. Informacja ta nie została potwierdzona przez policję.

Dzieci uciekały z dworca, troje zostało lekko rannych

Krótko po godzinie 7:00 policja otrzymała wiele zgłoszeń alarmowych. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy policji z Traunstein, Ruhpolding, policji drogowej, policji granicznej, centralnych jednostek operacyjnych oraz Federalnej Policji. W czasie zdarzenia na dworcu przebywało wiele dzieci i nastolatków. W obawie o własne bezpieczeństwo uciekali z peronu. Według policji troje dzieci odniosło lekkie obrażenia podczas ucieczki.

Zatrzymanie nastąpiło w pobliżu parku

Po opuszczeniu dworca podejrzany oddalił się pieszo w kierunku parku zdrojowego. Policjanci odnaleźli go po krótkim czasie. Jak przekazały służby, dopiero po wielokrotnych wezwaniach mężczyzna odłożył nóż na ziemię, co umożliwiło jego zatrzymanie. Obecnie przebywa w policyjnym areszcie.

Dla świadków uruchomiono punkt pomocy

Ze względu na dużą liczbę osób, które były świadkami całego zajścia, policja, służby ratunkowe, urząd szkolny oraz władze powiatu uruchomiły specjalny punkt wsparcia psychologicznego. Pomoc otrzymało 43 dzieci i nastolatków oraz 15 dorosłych, którzy zostali również przesłuchani w charakterze świadków. Dalsze postępowanie prowadzi Federalna Policja w Freilassing. Funkcjonariusze apelują do wszystkich osób, które widziały przebieg zdarzenia lub zostały zagrożone przez podejrzanego, o zgłoszenie się do śledczych. Na obecnym etapie policja prowadzi postępowanie pod kątem gróźb karalnych. Portal NIUS poinformował, że zwrócił się do służb z pytaniem, czy kwalifikacja prawna sprawy ulegnie zmianie oraz czy śledczy rozważają motyw terrorystyczny. Do tej pory nie udzielono odpowiedzi.

źródło: nius.de