Ponad milion euro z podatków na „ludzkie szczeniaki”? Burza w Niemczech wokół finansowania queerowych centrów

3

W Niemczech trwa dyskusja na temat finansowania organizacji i centrów społecznych związanych ze środowiskami LGBTQ+. Kontrowersje wywołały informacje dotyczące publicznych dotacji dla instytucji, które – obok wielu innych działań – udostępniają przestrzeń również grupom związanym z tzw. puppy play i pet play. Według ustaleń opublikowanych przez portal NIUS, kilka niemieckich miast i instytucji publicznych przeznaczyło w ostatnich latach ponad milion euro na funkcjonowanie takich ośrodków.

Ponad milion euro wsparcia dla różnych organizacji

Z opublikowanych danych wynika, że miasta Mannheim, Hanower, Getynga i Magdeburg oraz finansowane przez nie instytucje otrzymały łącznie ponad 1,04 mln euro wsparcia publicznego. Środki te były przeznaczane na działalność centrów queerowych, organizacji społecznych oraz inicjatyw związanych z integracją i działalnością kulturalną. Jednocześnie część tych instytucji udostępnia swoje pomieszczenia grupom związanym ze społecznością puppy play lub organizuje wydarzenia skierowane do osób zainteresowanych pet play.

Najwyższe wsparcie dla Queerowego Centrum w Mannheim

Największą kwotę otrzymało Queerowe Centrum Mannheim (QZM). Według informacji przekazanych przez miasto Mannheim rada miejska zatwierdziła w latach 2019–2026 łącznie 594 tysiące euro na funkcjonowanie tej instytucji. Z tej kwoty 294 tysiące euro przeznaczono na utworzenie centrum, natomiast około 300 tysięcy euro stanowiły bieżące dotacje operacyjne. Miasto podkreśla, że organizowane przez centrum spotkania społeczności puppy play nie są finansowane oddzielnie. Jednocześnie wydarzenia te odbywają się w pomieszczeniach centrum i korzystają z jego infrastruktury. Na stronie internetowej QZM można znaleźć informacje o regularnie organizowanym „Puppy Stammtisch”, czyli spotkaniu osób zainteresowanych puppy play.

Hanower wspiera centrum Andersraum

Znaczne środki publiczne otrzymało również queerowe centrum Andersraum w Hanowerze. W latach 2023-2026 placówka otrzymała łącznie 342 639 euro. Roczne dotacje wynosiły odpowiednio:

  • 85 098 euro w 2023 roku,
  • 85 098 euro w 2024 roku,
  • 86 216 euro w 2025 roku,
  • 86 227 euro w 2026 roku.

Na oficjalnej stronie centrum wymieniana jest grupa „Puppys Hannover (Petplay open)”, która regularnie spotyka się w siedzibie organizacji. W opisie wydarzenia wskazano również, że uczestnicy zainteresowani innymi formami pet play, takimi jak pony play, horse play czy cat play, są mile widziani podczas spotkań. Miasto Hanower nie wskazało, aby środki były bezpośrednio przeznaczane na działalność tej grupy. Dotacje finansują jednak funkcjonowanie całego centrum, z którego infrastruktury korzystają także uczestnicy tych spotkań.

Spotkania puppy play w Getyndze

Queerowe Centrum Getynga otrzymało w latach 2020-2026 łącznie 80 tysięcy euro wsparcia. Finansowanie obejmowało:

  • po 10 tys. euro w latach 2020 i 2021,
  • po 12 tys. euro rocznie w latach 2022-2026.

W centrum regularnie odbywa się wydarzenie „Puppy Stammtisch – Freie Wuffel e.V.”. Według informacji organizatorów spotkania przeznaczone są dla osób identyfikujących się jako „puppy”, „handler” lub „furry”, a także dla osób zainteresowanych tą tematyką.

Dotacje dla organizacji związanych z CSD w Magdeburgu

Stowarzyszenie CSD Magdeburg e.V. otrzymało od 2020 roku łącznie 26 250 euro miejskich środków na działalność kulturalną. Finansowanie obejmowało:

  • 2 tys. euro w 2021 roku,
  • 5 tys. euro w 2022 roku,
  • 6 tys. euro w 2025 roku,
  • 13 250 euro w 2026 roku.

Miasto Magdeburg podkreśla, że wydarzenia związane z puppy play nie były bezpośrednio finansowane z tych środków. Jednocześnie przedstawiciele społeczności puppy play pojawiali się podczas wydarzeń organizowanych w ramach Christopher Street Day (CSD), a ich obecność była dokumentowana w mediach społecznościowych.

Wsparcie także dla innych organizacji

Według opublikowanych informacji finansowanie otrzymały również inne podmioty. Würzburskie „Wuf-Zentrum” otrzymuje od 2023 roku dotację instytucjonalną w wysokości 2 tys. euro rocznie. Do końca 2026 roku daje to łącznie 8 tys. euro wsparcia. W centrum organizowane są między innymi spotkania „Bark & Play”, adresowane do osób związanych ze środowiskiem pet play. Z kolei projekty realizowane przez Queerlife Hof uzyskały łącznie 10 810 euro w ramach federalnego programu „Demokratie leben!”. Środki przeznaczono na organizację wydarzeń związanych z Christopher Street Day oraz tzw. „Kolorowym Tygodniem”. Według informacji miasta nie były to dotacje przeznaczone bezpośrednio na wydarzenia puppy play, choć przedstawiciele tej społeczności pojawiali się podczas części organizowanych imprez.

Debata o wydatkowaniu środków publicznych

Publikacja danych wywołała debatę dotyczącą sposobu wydatkowania środków publicznych w Niemczech. Krytycy wskazują, że finansowanie organizacji udostępniających przestrzeń różnym grupom zainteresowań może budzić kontrowersje, zwłaszcza w okresie oszczędności budżetowych i dyskusji o ograniczaniu niektórych świadczeń socjalnych. Z kolei zwolennicy takich dotacji podkreślają, że środki trafiają do centrów prowadzących szeroką działalność społeczną, edukacyjną i integracyjną, a nie wyłącznie do konkretnych grup czy wydarzeń związanych z puppy play. Dyskusja wokół finansowania podobnych organizacji wpisuje się w szerszy spór dotyczący priorytetów wydatków publicznych oraz roli samorządów we wspieraniu różnorodnych inicjatyw społecznych i kulturalnych.

źródło: nius.de

Skandal w Niemczech! Zakazali narodowych flag na meczu. „Wszyscy są mile widziani, ale bez barw”

5

Decyzja jednego z centrów kultury w Kassel wywołała szeroką dyskusję w Niemczech. Organizator publicznego oglądania meczów piłkarskich postanowił zakazać wnoszenia wszystkich flag narodowych, w tym również flag Niemiec. Po fali krytyki instytucja opublikowała obszerne wyjaśnienie, tłumacząc powody wprowadzenia takiej zasady.

Niemcy rozpoczęli turniej od wysokiego zwycięstwa

14 czerwca reprezentacja Niemiec rozpoczęła swój udział w piłkarskich mistrzostwach świata rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych. Drużyna prowadzona przez Juliana Nagelsmanna pokonała Curacao aż 7:1, wywołując entuzjazm wśród niemieckich kibiców. Mecz śledziły miliony fanów, zarówno przed telewizorami, jak i podczas licznych wydarzeń typu public viewing, czyli wspólnego oglądania spotkań na dużych ekranach. Jedno z takich wydarzeń, organizowane w Kassel przez centrum kultury Schlachthof, stało się jednak przedmiotem gorącej debaty.

Zakaz wszystkich flag narodowych

Na plakatach promujących transmisje meczów w ogródku piwnym „Boreal”, należącym do centrum kultury Schlachthof, znalazła się wyraźna informacja:

„Żadnych flag narodowych. Wszystkie narodowości mile widziane!”

Oznaczało to, że uczestnicy nie mogli wnosić żadnych symboli państwowych, niezależnie od kraju pochodzenia. Zakaz obejmował więc również niemieckie flagi, które tradycyjnie pojawiają się podczas dużych turniejów piłkarskich. Informacja szybko wywołała krytyczne komentarze i dyskusję w mediach społecznościowych.

Organizator odpowiada na zarzuty

W reakcji na falę krytyki centrum kultury opublikowało oświadczenie na Facebooku. Przedstawiciele placówki podkreślili, że nie utożsamiają każdej osoby przynoszącej flagę narodową z nacjonalizmem. „Chcemy podkreślić, że nie zakładamy, iż każda osoba przynosząca flagę swojego kraju myśli lub działa w sposób nacjonalistyczny. Podczas dużych wydarzeń sportowych flagi są dla wielu ludzi przede wszystkim wyrazem wsparcia, radości i poczucia przynależności” – napisano w komunikacie. Organizatorzy zaznaczyli jednak, że zdecydowali się utrzymać obowiązującą zasadę.

Centrum kultury tłumaczy powody decyzji

Jak wyjaśniono, rezygnacja z eksponowania flag podczas wspólnego oglądania meczów nie jest nowym pomysłem, lecz praktyką stosowaną od lat. Schlachthof określa się jako centrum społeczno-kulturalne koncentrujące swoją działalność między innymi na tematyce migracji. Instytucja współpracuje z osobami, które opuściły swoje kraje pochodzenia i rozpoczęły życie w Niemczech. Według przedstawicieli centrum symbole narodowe mogą być odbierane w różny sposób przez różnych uczestników wydarzeń. „Dla jednych są one nieszkodliwym gadżetem kibicowskim, dla innych mogą mieć charakter wykluczający, budzić poczucie zagrożenia lub być postrzegane jako symbol polityczny” – argumentowali organizatorzy. Właśnie dlatego zdecydowano się na jednolitą zasadę zakazującą wszystkich flag narodowych bez wyjątku.

Nie chodziło wyłącznie o niemieckie flagi

Centrum kultury odniosło się również do wcześniejszego wpisu, który – zdaniem części odbiorców – mógł sprawiać wrażenie, że zakaz skierowany jest przede wszystkim przeciwko niemieckim flagom. Organizatorzy podkreślili jednak, że taka interpretacja jest błędna. Zasada obejmuje wszystkie symbole państwowe, niezależnie od kraju, którego dotyczą. W związku z tym podczas wydarzeń nie są dozwolone ani flagi Niemiec, ani flagi innych państw uczestniczących w turnieju.

Mimo kontrowersji wydarzenie przyciągnęło setki osób

Pomimo dyskusji wokół zakazu, transmisja meczu Niemcy-Curacao cieszyła się dużym zainteresowaniem. Według organizatorów spotkanie oglądało około 200 osób pochodzących z różnych krajów. Przedstawiciele centrum kultury podkreślają, że celem wydarzenia było stworzenie przestrzeni otwartej dla wszystkich uczestników, niezależnie od ich narodowości czy pochodzenia. Decyzja o niewnoszeniu flag miała – według nich – służyć właśnie zachowaniu takiej atmosfery podczas wspólnego kibicowania.

źródło: derwesten.de

Niemcy: kobieta śmiertelnie ugodzona nożem na placu zabaw. Do tragedii doszło na oczach dzieci

1

Do tragicznego zdarzenia doszło w miejscowości Linden w kraju związkowym Nadrenia-Palatynat. Na placu zabaw zaatakowana została 37-letnia kobieta, która przebywała tam razem z dziećmi. Pomimo udzielonej pomocy nie udało się jej uratować. O dokonanie ataku podejrzewany jest jej 40-letni mąż, wobec którego wcześniej wydano sądowy zakaz kontaktowania się z kobietą.

Atak na placu zabaw

Jak poinformowały prokuratura w Kaiserslautern oraz Prezydium Policji Zachodniego Palatynatu, do zdarzenia doszło we wtorkowe popołudnie na placu zabaw w miejscowości Linden, położonej w powiecie Kaiserslautern. 37-letnia kobieta spędzała czas z trojgiem swoich dzieci. Czwarte dziecko pozostało w domu. Według ustaleń śledczych w pewnym momencie na miejsce miał przyjechać samochodem jej 40-letni mąż. Mężczyzna, będący obywatelem Stanów Zjednoczonych, miał następnie podejść do kobiety i zaatakować ją nożem. W wyniku odniesionych obrażeń, przede wszystkim ciężkich ran szyi, kobieta zmarła.

Dzieci były świadkami tragedii

Szczególnie dramatyczny charakter sprawy wynika z faktu, że do ataku doszło na oczach dzieci ofiary. Po zdarzeniu dzieci zostały objęte opieką krewnych. Władze nie podały szczegółowych informacji dotyczących ich wieku ani stanu psychicznego. Śledczy nie informują również, czy na placu zabaw w chwili ataku znajdowały się inne osoby.

Mężczyzna miał zakaz kontaktowania się z żoną

Z ustaleń niemieckich organów ścigania wynika, że małżeństwo od kilku miesięcy żyło w separacji. Pod koniec marca sąd rodzinny w Kaiserslautern wydał wobec mężczyzny tymczasowe postanowienie zakazujące mu kontaktowania się z żoną oraz wchodzenia do wspólnie zajmowanego wcześniej mieszkania. Dodatkowo sąd rejonowy tymczasowo odebrał mu prawa do sprawowania opieki rodzicielskiej nad dziećmi.

Wcześniej doszło do próby samobójczej

Według informacji przekazanych przez prokuraturę powodem wydania zakazu kontaktu była wcześniejsza sytuacja kryzysowa związana z 40-latkiem. Mężczyzna miał wcześniej podjąć próbę samobójczą w mieszkaniu. Władze wskazują, że znajdował się wówczas w poważnym kryzysie psychicznym. Po wtorkowym zdarzeniu również odniósł ciężkie obrażenia szyi, które – według śledczych – miał zadać sobie sam. Został przewieziony do szpitala, gdzie nadal przebywa pod opieką lekarzy. Ze względu na stan zdrowia nie złożył jeszcze wyjaśnień w sprawie.

Trwa śledztwo prokuratury

Prokuratura w Kaiserslautern prowadzi obecnie postępowanie przeciwko 40-latkowi pod kątem podejrzenia zabójstwa. Śledczy analizują przebieg zdarzenia oraz wszystkie okoliczności, które mogły doprowadzić do tragedii. Na obecnym etapie dochodzenia nie podano informacji o ewentualnych dodatkowych świadkach ani o tym, kiedy możliwe będzie przesłuchanie podejrzanego.

Kolejna tragedia związana z przemocą domową

Sprawa z Linden ponownie zwróciła uwagę na problem przemocy w relacjach rodzinnych oraz skuteczność środków ochronnych stosowanych wobec osób zagrożonych. W tym przypadku wobec podejrzanego obowiązywał sądowy zakaz kontaktowania się z żoną, jednak nie zapobiegło to tragicznym wydarzeniom. Ostateczne ustalenie przebiegu zdarzenia i odpowiedzialności karnej będzie możliwe dopiero po zakończeniu prowadzonego przez niemieckie organy ścigania postępowania.

źródło: bild.de

Niemcy przyciągają talenty z całego świata. Rekordowy napływ fachowców!

2

Niemcy od kilku lat konsekwentnie otwierają swój rynek pracy na specjalistów z krajów spoza Unii Europejskiej. Najnowsze dane niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wskazują, że liczba wydawanych zezwoleń na pobyt związany z pracą i migracją wykwalifikowanych pracowników systematycznie rośnie. Jednocześnie badania pokazują, że do Niemiec coraz częściej przyjeżdżają osoby z wyższym wykształceniem.

Ponad 765 tysięcy zezwoleń na pobyt od 2020 roku

Z odpowiedzi niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na interpelację posła AfD René Springera wynika, że od 2020 roku około 765 tysięcy obywateli państw spoza Unii Europejskiej otrzymało w Niemczech zezwolenie na pobyt związane z pracą lub migracją wykwalifikowanych pracowników. Liczba wydawanych pozwoleń rośnie z roku na rok. Według przedstawionych danych w 2025 roku wydano około 205 tysięcy takich zezwoleń. Rok wcześniej było ich około 157 tysięcy, natomiast w 2023 roku około 133 tysiące. Do kategorii wykwalifikowanych pracowników zaliczają się między innymi osoby posiadające wykształcenie zawodowe, dyplom uczelni wyższej lub prowadzące działalność badawczą. Niemieckie przepisy przewidują również możliwość uzyskania pozwolenia na pobyt w celu poszukiwania pracy lub podjęcia kształcenia zawodowego. W ostatnich latach zasady dotyczące legalnej migracji zarobkowej były stopniowo liberalizowane.

Indie na pierwszym miejscu wśród krajów pochodzenia

Według stanu na 30 kwietnia bieżącego roku w Niemczech przebywało około 605 tysięcy osób posiadających tego rodzaju tytuł pobytowy. Najliczniejszą grupę stanowili obywatele Indii – około 91 tysięcy osób. Na kolejnych miejscach znalazły się Wietnam i Turcja, z których pochodziło po około 35 tysięcy osób. W pierwszej dziesiątce najczęściej reprezentowanych narodowości znalazły się również:

  • Chiny – około 31,4 tys. osób,
  • Rosja – około 23 tys. osób,
  • Maroko – około 23 tys. osób,
  • Iran – około 23 tys. osób,
  • Bośnia i Hercegowina – około 19 tys. osób,
  • Kosowo – około 19 tys. osób,
  • Ukraina – około 19 tys. osób.

Dane pokazują, że niemiecki rynek pracy przyciąga pracowników z bardzo różnych regionów świata – od Azji Południowej i Wschodniej po Europę Wschodnią oraz Bałkany.

Krytyka ze strony AfD

Poseł AfD René Springer skrytykował obecny model walki z niedoborem pracowników. Jego zdaniem problem braków kadrowych powinien być rozwiązywany przede wszystkim poprzez aktywizację osób już mieszkających w Niemczech. Polityk uznał za absurdalne sprowadzanie setek tysięcy pracowników z zagranicy przy jednoczesnym istnieniu milionów osób zdolnych do pracy, które pobierają świadczenia socjalne. Wypowiedź ta wpisuje się w trwającą w Niemczech debatę dotyczącą roli migracji zarobkowej w uzupełnianiu niedoborów kadrowych.

Coraz więcej migrantów z wyższym wykształceniem

Niezależnie od politycznych sporów, najnowsze badania wskazują na wzrost liczby wysoko wykwalifikowanych migrantów przyjeżdżających do Niemiec. Federalny Instytut Badań nad Ludnością (Bundesinstitut für Bevölkerungsforschung – BiB) z siedzibą w Wiesbaden poinformował, że w ciągu ostatniej dekady liczba nowych migrantów posiadających wyższe wykształcenie znacząco wzrosła. Przed 2015 rokiem do Niemiec przyjeżdżało średnio około 73 tysiące wysoko wykwalifikowanych osób rocznie. Po 2015 roku liczba ta wzrosła do około 133 tysięcy rocznie. Według badania między 2005 a 2023 rokiem niemal co trzeci migrant przybywający do Niemiec posiadał dyplom uczelni wyższej. Łącznie oznacza to około 1,9 miliona osób.

Migracja jako odpowiedź na problemy demograficzne

Współautor badania Nils Witte zwrócił uwagę, że migracja jest jednym z najczęściej dyskutowanych sposobów przeciwdziałania niedoborowi wykwalifikowanych pracowników wynikającemu ze zmian demograficznych. Jak podkreślił, oprócz migracji ważne są również działania takie jak większa aktywizacja zawodowa kobiet, wydłużanie aktywności zawodowej oraz podnoszenie kwalifikacji osób już mieszkających w Niemczech. Zdaniem ekspertów starzenie się społeczeństwa i przechodzenie licznych roczników na emeryturę sprawiają, że niemiecka gospodarka będzie w kolejnych latach potrzebowała dodatkowych pracowników.

Rośnie również liczba migrantów o niższych kwalifikacjach

Badanie pokazuje jednak bardziej złożony obraz migracji do Niemiec. Choć liczba wysoko wykwalifikowanych przybyszów wzrosła, ich udział wśród wszystkich nowych migrantów po 2015 roku nieznacznie spadł. Przed 2015 rokiem osoby z wyższym wykształceniem stanowiły około 33 procent nowych migrantów. Po 2015 roku odsetek ten zmniejszył się do około 30 procent. Jednocześnie wzrósł udział osób o niższych kwalifikacjach. Odsetek migrantów posiadających wykształcenie odpowiadające maksymalnie niemieckiej szkole głównej wzrósł z 18 do 23 procent. Badanie obejmowało osoby w wieku od 25 do 64 lat, które urodziły się poza Niemcami i przyjechały do kraju w roku poprzedzającym udział w ankiecie.

Niemcy nadal stawiają na migrację zarobkową

Przedstawione dane pokazują, że Niemcy pozostają jednym z najważniejszych kierunków migracji zarobkowej dla osób spoza Unii Europejskiej. Rosnąca liczba wydawanych zezwoleń na pobyt oraz wzrost liczby migrantów z wyższym wykształceniem wskazują, że kraj ten nadal aktywnie poszukuje pracowników potrzebnych gospodarce. Jednocześnie debata dotycząca skuteczności tej strategii oraz sposobów rozwiązania problemu niedoboru kadr pozostaje jednym z ważniejszych tematów niemieckiej polityki i rynku pracy.

źródło: berliner-zeitung.de

Niemcy: Właściciel burgerowni zaatakowany, bo nie sprzedaje mięsa halal

1

Właściciel niewielkiej burgerowni w niemieckim Dorsten w Nadrenii Północnej-Westfalii nie spodziewał się, że krótki film opublikowany w mediach społecznościowych wywoła tak ogromne emocje. Po tym, jak odpowiedział na pytanie klientów dotyczące mięsa halal, jego lokal znalazł się w centrum internetowej burzy. Najpierw pojawiła się fala krytyki i negatywnych komentarzy, później jednak przedsiębiorca otrzymał także liczne wyrazy wsparcia.

Jedno pytanie, które wywołało lawinę reakcji

Louis Windeck prowadzi burgerownię „Kleiner Büffel” w spokojnym mieście Dorsten. W krótkim nagraniu opublikowanym na Instagramie i TikToku odniósł się do pytania, które – jak twierdzi – często zadawali mu klienci. Chodziło o to, czy restauracja oferuje mięso halal. Windeck odpowiedział krótko i jednoznacznie:

– Nie, nasze mięso nie jest halal.

Według relacji właściciela lokalu właśnie ta odpowiedź sprawiła, że nagranie szybko zdobyło ogromną popularność w mediach społecznościowych. Wkrótce pod filmem zaczęły pojawiać się liczne komentarze, a dyskusja nabrała bardzo emocjonalnego charakteru.

Fala krytyki i negatywnych opinii

Jak opowiada przedsiębiorca, część osób odebrała jego wypowiedź jako atak na islam, mimo że – jak podkreśla – nie oceniał on samej praktyki spożywania mięsa halal.

Pod nagraniem zaczęły pojawiać się obraźliwe komentarze, a niektórzy użytkownicy wystawiali restauracji negatywne oceny w internecie. Właściciel miał również otrzymywać prywatne wiadomości zawierające wyzwiska i agresywne treści. Skala reakcji była na tyle duża, że zdecydował się wyłączyć możliwość komentowania filmu.

Drugie nagranie zmieniło przebieg dyskusji

W odpowiedzi na narastające kontrowersje Louis Windeck opublikował kolejne nagranie, w którym postanowił doprecyzować swoje stanowisko. Podkreślił, że nigdy nie powiedział niczego negatywnego o mięsie halal ani o osobach, które wybierają taki sposób żywienia. Jak zaznaczył, ograniczył się wyłącznie do poinformowania klientów, że jego restauracja nie oferuje tego rodzaju produktów.

W nagraniu wspomniał również o wcześniejszych doświadczeniach ze znajomymi tureckiego pochodzenia. Według niego w przeszłości różnice kulturowe czy religijne nie prowadziły do konfliktów podczas wspólnych spotkań i grillowania. Przedsiębiorca stwierdził, że dziś podobna swoboda relacji społecznych jest coraz rzadsza.

Niespodziewana fala solidarności

Ku zaskoczeniu właściciela restauracji drugie nagranie spotkało się z zupełnie innym odbiorem niż pierwsze. Tym razem pod filmem dominowały komentarze wspierające jego stanowisko. Wielu internautów podkreślało, że każdy przedsiębiorca powinien mieć prawo samodzielnie decydować o ofercie swojego lokalu. Według Windecka pozytywne reakcje przełożyły się również na zainteresowanie restauracją. Jak twierdzi, wielu klientów odwiedziło lokal właśnie po to, by okazać wsparcie.

„Najważniejsza jest jakość mięsa”

W rozmowie z portalem NIUS właściciel burgerowni zapewnił, że jego decyzja nie wynika z powodów religijnych ani ideologicznych. Jak wyjaśnił, od lat związany jest z branżą mięsną i wcześniej pracował jako rzeźnik. Z tego względu szczególną uwagę zwraca na jakość produktów.

Według niego to właśnie jakość mięsa jest dla niego najważniejszym kryterium przy wyborze dostawców. Windeck wyraził również opinię, że stres towarzyszący zwierzętom podczas niektórych metod uboju może wpływać na jakość mięsa. Jednocześnie zakwestionował często powtarzane twierdzenie, że mięso halal jest z definicji lepszej jakości od innych rodzajów mięsa.

Apel o wzajemny szacunek

Na zakończenie przedsiębiorca zaapelował o większą tolerancję dla różnych wyborów konsumenckich i biznesowych. Jego zdaniem nie powinno dochodzić do ataków czy sporów wyłącznie dlatego, że restauracja nie oferuje określonego rodzaju produktów.

Windeck podkreśla, że każdy właściciel lokalu gastronomicznego powinien mieć możliwość samodzielnego kształtowania swojej oferty, a klienci mogą swobodnie decydować, z których miejsc chcą korzystać.

Szersza debata wokół mięsa halal

Sprawa wywołała również dyskusję dotyczącą obecności mięsa halal w niemieckiej gastronomii. Według autora artykułu część przedstawicieli społeczności muzułmańskiej opowiada się za szerszą dostępnością takich produktów w restauracjach. Z kolei inni podkreślają, że decyzja o wprowadzeniu lub niewprowadzaniu mięsa halal do menu powinna pozostać wyłącznie w gestii właścicieli lokali.

Dla Louisa Windecka najważniejszym wnioskiem z całej sytuacji jest jednak coś innego. Jak przyznaje, pozytywne reakcje po publikacji drugiego filmu pokazały mu, że wiele osób podziela jego przekonanie o potrzebie wzajemnego szacunku i akceptacji odmiennych wyborów.

źródło: nius.de

Niemcy: poseł AfD zaatakowany przed własnym domem. Śledczy badają możliwy motyw polityczny

1

W Rostocku w północno-wschodnich Niemczech doszło do ataku na polityka Alternatywy dla Niemiec (AfD). Poszkodowanym jest deputowany do parlamentu krajowego Meklemburgii-Pomorza Przedniego Michael Meister. Według jego relacji został napadnięty przez dwóch nieznanych sprawców przed swoim miejscem zamieszkania. Sprawą zajmuje się obecnie wydział ochrony państwa.

Atak na parkingu przed domem

Do zdarzenia miało dojść w nocy ze środy na czwartek na parkingu znajdującym się przed prywatnym domem polityka w Rostocku. Michael Meister powiedział niemieckiemu tygodnikowi „Junge Freiheit”, że napastnicy mieli posłużyć się ostrym przedmiotem. Według jego relacji początkowo poczuł silny nacisk w okolicy pleców. Polityk przypuszcza, że jeden ze sprawców próbował ugodzić go ostrym narzędziem. Jak twierdzi, przed poważniejszymi obrażeniami miał go uchronić laptop znajdujący się w plecaku, który przejął uderzenie.

Polityk odniósł obrażenia

Według relacji Meistera podczas ataku doznał on rozcięcia lewego ramienia. Miał również zostać kopnięty w nogę oraz co najmniej raz uderzony w twarz. Po zdarzeniu trafił do placówki medycznej, gdzie udzielono mu pomocy ambulatoryjnej. Jeszcze tego samego dnia opuścił klinikę. Policja potwierdziła wszczęcie postępowania, jednak początkowo nie chciała publicznie potwierdzić ani wykluczyć informacji o użyciu ostrego przedmiotu podczas napaści.

Sprawę przejął wydział ochrony państwa

Ze względu na możliwe tło polityczne śledztwo prowadzi wydział ochrony państwa Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Na obecnym etapie nie poinformowano o zatrzymaniu podejrzanych. Organy ścigania wyjaśniają okoliczności zdarzenia oraz ustalają tożsamość sprawców.

Szef regionalnej AfD mówi o odpowiedzialności politycznej przeciwników

Przewodniczący AfD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz lider frakcji partii w landtagu, Enrico Schult, stanowczo potępił atak na swojego partyjnego kolegę. Polityk zasugerował również, że do zaostrzenia atmosfery politycznej przyczyniają się ostre wypowiedzi przeciwników AfD. W szczególności skrytykował przewodniczącego frakcji SPD Juliana Barlena za wcześniejsze określanie członków AfD mianem „faszystów”. Zdaniem Schulta tego rodzaju retoryka może sprzyjać tworzeniu klimatu, w którym osoby skłonne do przemocy czują się zachęcone do działania.

To nie pierwszy taki incydent

Jak przypominają niemieckie media, Michael Meister już wcześniej był celem ataków. W grudniu 2021 roku miał zostać zaatakowany przez dwie osoby, które podeszły do niego od tyłu. Według relacji polityka podczas zdarzenia padły pod jego adresem obelgi związane z przynależnością do AfD. Meister, który jest emerytowanym policjantem, miał wówczas odeprzeć atak i zmusić napastników do ucieczki.

Wcześniej uszkadzano także jego samochód

Kolejny incydent miał miejsce w listopadzie 2022 roku. Nieznani sprawcy uszkodzili wtedy samochód polityka. Według wcześniejszych doniesień był to już trzeci przypadek zniszczenia jego pojazdu w ciągu trzynastu miesięcy. Jak podkreślają niemieckie media, w żadnej z opisanych spraw nie doszło dotąd do zatrzymań ani prawomocnych skazań.

Polityczna przemoc nadal problemem w Niemczech

Atak w Rostocku wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą przemocy motywowanej politycznie w Niemczech. W ostatnich latach zarówno politycy partii rządzących, jak i ugrupowań opozycyjnych wielokrotnie zgłaszali przypadki gróźb, napaści oraz aktów wandalizmu wymierzonych w przedstawicieli życia publicznego. Śledczy podkreślają, że ostateczne ustalenie motywów i okoliczności ataku na Michaela Meistera będzie możliwe dopiero po zakończeniu prowadzonego postępowania.

źródło: jungefreiheit.de

Niemcy: 12-latek miał zostać wychłostany przez kolegów z Afganistanu i Syrii podczas szkolnej wycieczki

5

Wstrząsające wydarzenia w szkole w Memmingen (Bawaria). 12-letni Eren stał się ofiarą brutalnych napaści ze strony rówieśników. Chłopiec miał być bity do krwi pasem, a jego oprawcy mieli nagrywać filmy z molestowania i udostępniać je w sieci. Matka dziecka przerywa milczenie i oskarża kadrę pedagogiczną o rażące niedopełnienie obowiązków.

Wszystko zaczęło się od kłamstwa, które miało ukryć niewyobrażalny ból. Kiedy 38-letnia Ilknur S. zapytała syna o widoczne na jego ciele siniaki, 12-letni Eren skłamał, twierdząc, że przewrócił się podczas jazdy na nartach. Prawda okazała się jednak znacznie bardziej drastyczna i wyszła na jaw dopiero podczas rozmowy z dyrekcją szkoły.

Brutalne tortury w schronisku narciarskim

Do zdarzeń miało dojść w kwietniu tego roku podczas wycieczki szkolnej do Kleinwalsertal w Austrii. Według ustaleń, Eren był przez tygodnie nękany przez dwóch kolegów z klasy – ucznia pochodzenia afgańskiego oraz syryjskiego.

Szczególnie dramatyczny przebieg miały wieczory w schronisku. Chłopiec miał być wielokrotnie bity pasem, aż na jego ciele pojawiły się liczne zasinienia. Co więcej, Eren miał być częściowo odzierany z ubrań i zmuszany do czynności o charakterze seksualnym. Z zeznań świadków wynika, że sprawcy nagrywali wyczyny telefonami, a następnie udostępniali materiały w serwisie TikTok.

Sprawcy są bezkarni? Problem odpowiedzialności karnej

Policja w Memmingen potwierdza, że prowadzi dochodzenie w sprawie uszkodzenia ciała, zmuszania do określonego zachowania oraz naruszenia sfery prywatnej poprzez rejestrowanie intymnych nagrań. Główny podejrzany, 13-latek z Afganistanu, miał już przyznać się do winy. Drugi z chłopców, Syryjczyk, traktowany jest jako współuczestnik.

Głównym problemem prawnym w tej sprawie jest wiek sprawców. Obaj w chwili zdarzenia mieli 13 lat, co w niemieckim systemie prawnym oznacza, że są nieletni i nie podlegają odpowiedzialności karnej (strafunmündig).

Matka: „Gdzie było pięciu nauczycieli?”

Ilknur S. nie kryje oburzenia postawą szkoły. „Na wycieczce było pięciu nauczycieli. Jak to możliwe, że nikt nie zauważył, iż moje dziecko było katowane przez cały tydzień? Doszło do masowego naruszenia obowiązku nadzoru” – mówi załamana kobieta.

Syn Ilknur S. przez tygodnie zmagał się z zaburzeniami snu, silnymi bólami brzucha i stanami lękowymi. „Oczekuję od dyrekcji, że moje dziecko nigdy więcej nie będzie musiało spotkać tych dwóch chłopców” – dodaje matka.

Szkoła milczy, eksperci apelują o zmiany

Szkoła Bismarckschule w Memmingen odmawia udzielenia szczegółowych informacji, powołując się na ochronę danych osobowych. Urząd ds. młodzieży (Jugendamt) wydał jedynie ogólnikowy komunikat o ustawowym obowiązku wychowawczym szkół. Według informacji dziennika „BILD”, główny sprawca został już usunięty ze szkoły.

Sprawa wywołała w Niemczech ożywioną debatę na temat bezpieczeństwa w placówkach oświatowych. Prawnik dr Detlef Kröger uważa, że konieczne jest obniżenie wieku odpowiedzialności karnej. „Musimy myśleć o ofiarach. Takie traumy zostają na całe życie” – podkreśla ekspert, dodając, że problem narastającej przemocy, często związanej z wyzwaniami migracyjnymi i różnicami kulturowymi, nie może być dłużej ignorowany.

Statystyki potwierdzają: Przemoc w szkołach rośnie

Problem, z którym zmierzył się Eren, nie jest odosobniony. Statystyki policyjne w Niemczech pokazują przerażający trend: każdego dnia odnotowuje się około 150 ataków fizycznych, gróźb lub zniewag wobec nauczycieli i uczniów – to wzrost o 37 proc. w stosunku do 2022 roku.

Eksperci, tacy jak Ahmad Mansour, zajmujący się problematyką radykalizacji i integracji, ostrzegają, że unikanie rozmowy o przyczynach przemocy, w tym o patriarchalnych wzorcach wynoszonych z domów przez niektórych nowo przybyłych migrantów, jest błędem. „Potrzebujemy konsekwencji wobec sprawców oraz większego nacisku na edukację w zakresie empatii, ale nie możemy odwracać wzroku od trudnych faktów” – podsumowuje Mansour.

źródło: bild.de

Niemiecki portal alarmuje: „Nawet Polacy opuszczają Niemcy”

1

Przez lata Niemcy były jednym z najważniejszych kierunków emigracji zarobkowej dla Polaków. Najnowsze dane wskazują jednak na zmianę tego trendu. Po raz pierwszy od wielu lat więcej obywateli Polski wraca do kraju, niż decyduje się na przeprowadzkę do Niemiec. Informacje te przytoczyła niemiecka telewizja publiczna Tagesschau, powołując się na dane Federalnego Urzędu Statystycznego.

Więcej powrotów niż nowych przyjazdów

Z opublikowanych danych wynika, że od 2024 roku liczba Polaków opuszczających Niemcy i wracających do ojczyzny przewyższa liczbę osób przyjeżdżających do Republiki Federalnej. To znacząca zmiana w porównaniu z poprzednimi latami, kiedy Niemcy były dla wielu Polaków jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc do pracy i życia w Europie. Według niemieckich mediów zjawisko to może świadczyć o zmianie warunków gospodarczych zarówno w Niemczech, jak i w Polsce.

Rosnące koszty życia w Niemczech

W materiale Tagesschau wypowiedział się również polski kierowca ciężarówki, który zdecydował się wrócić do Polski. Jako główny powód swojej decyzji wskazał rosnące koszty życia w Niemczech.

– Prąd jest drogi, paliwo jest drogie – powiedział mężczyzna.

Jego zdaniem ceny wielu produktów i usług wzrosły na tyle mocno, że życie za Odrą stało się znacznie mniej opłacalne niż jeszcze kilka lat temu. Rosnące rachunki za energię, wysokie koszty paliwa oraz ogólny wzrost cen są obecnie jednym z najczęściej wskazywanych problemów przez mieszkańców Niemiec.

Polska staje się coraz bardziej atrakcyjna

Jednocześnie sytuacja gospodarcza w Polsce w ostatnich latach wyraźnie się zmieniła. Wzrost wynagrodzeń, rozwój rynku pracy oraz poprawa poziomu życia sprawiają, że coraz więcej osób dostrzega możliwości zawodowe we własnym kraju.

Dla części Polaków, którzy przez lata pracowali w Niemczech, powrót do ojczyzny staje się dziś realną i atrakcyjną alternatywą. Według relacji cytowanego kierowcy różnica pomiędzy warunkami życia w obu krajach nie jest już tak duża jak kiedyś, co dodatkowo zachęca do przeprowadzki z powrotem do Polski.

Koniec wieloletniego trendu?

Przez dziesięciolecia Polacy należeli do najliczniejszych grup migrantów w Niemczech. Wyjazd za zachodnią granicę był dla wielu osób sposobem na poprawę sytuacji finansowej i znalezienie lepiej płatnej pracy.

Obecne dane mogą jednak świadczyć o stopniowym odwracaniu się tego trendu. Coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że korzyści płynące z życia i pracy w Niemczech nie są już tak oczywiste jak wcześniej.

Choć Niemcy nadal pozostają ważnym kierunkiem emigracji zarobkowej, najnowsze statystyki pokazują, że dla rosnącej liczby Polaków bardziej atrakcyjnym miejscem do życia ponownie staje się własny kraj.

źródło: nius.de

Niemcy: Matka zapomniała o małym dziecku w samochodzie. Maluch zmarł

1

W niemieckim Schorndorf, niedaleko Stuttgartu, doszło do tragicznego zdarzenia. W samochodzie odnaleziono nieprzytomne małe dziecko. Jak poinformowała policja, 20-miesięczna dziewczynka została pozostawiona w pojeździe przez swoją matkę. Mimo podjętej pomocy życia dziecka nie udało się uratować.

Dziecko odnalezione po kilku godzinach

O sprawie poinformowało Prezydium Policji w Aalen. Z przekazanego komunikatu wynika, że 44-letnia kobieta dopiero po kilku godzinach, po południu, zorientowała się, że jej córka nadal znajduje się w samochodzie. Kiedy matka odnalazła dziecko w pojeździe, było już za późno na skuteczną pomoc. Dziewczynka miała 20 miesięcy.

W regionie obowiązywały ostrzeżenia przed upałem

Do tragedii doszło w Schorndorf, mieście położonym w powiecie Rems-Murr w Badenii-Wirtembergii. W środę dla tego regionu obowiązywały ostrzeżenia przed wysokimi temperaturami wydane przez Niemiecką Służbę Meteorologiczną (Deutscher Wetterdienst). Śledczy sprawdzają obecnie wszystkie okoliczności zdarzenia. Dochodzenie prowadzą policja kryminalna oraz prokuratura.

Zaplanowano sekcję zwłok

Aby dokładnie wyjaśnić przyczynę śmierci dziecka, zarządzono przeprowadzenie sekcji zwłok. Ma ona dostarczyć dodatkowych informacji na temat okoliczności tragedii.  Na obecnym etapie śledztwa służby nie przekazały dalszych szczegółów dotyczących przebiegu zdarzenia.

źródło: focus.de

Berlin zapłaci odszkodowanie. Sąd uznał, że policja zbyt mocno kierowała się kolorem skóry

1

Sąd Rejonowy w Mitte (Berlin) uznał, że doszło do naruszenia niemieckiej ustawy antydyskryminacyjnej (LADG). W ocenie sądu funkcjonariusze policji w trakcie kontroli przypisali zbyt duże znaczenie kolorowi skóry zatrzymanego mężczyzny. W efekcie uznano działanie za dyskryminujące, a land Berlin ma wypłacić poszkodowanemu 500 euro odszkodowania. Sprawę opisał serwis Legal Tribune Online.

Kontrola w Friedrichshain i podejrzana substancja

Do zdarzenia doszło w styczniu 2023 roku na ulicy Revaler Straße w dzielnicy Berlin-Friedrichshain, znanej jako tzw. „Technostrich”. Policjanci obserwowali tam podejrzaną transakcję narkotykową. Gdy podjęli próbę interwencji, jeden z mężczyzn uciekł. Na miejscu znaleziono mikroprobówkę z podejrzaną substancją. Uciekający mężczyzna został opisany jako:

  • czarnoskóry,
  • ubrany w ciemną bluzę z kapturem,
  • noszący dredy.

Identyfikacja w lokalu gastronomicznym i spór o wygląd

Niedługo później funkcjonariusze zauważyli w pobliskim burger barze innego mężczyznę, który również był czarnoskóry i miał na sobie ciemną bluzę z kapturem. Jednak jego fryzura nie odpowiadała wcześniejszemu opisowi – miał krótkie, kręcone włosy. Policjanci poprosili go o dokumenty i przeprowadzili kontrolę danych, mimo że mężczyzna wielokrotnie wskazywał, iż nie pasuje do opisu sprawcy, szczególnie ze względu na inną fryzurę.

Sąd: doszło do dyskryminacji

Sąd uznał, że sama kontrola i zapytanie w bazach danych miały charakter dyskryminujący. W uzasadnieniu zastosowano tzw. test porównawczy: czy policja zachowałaby się tak samo wobec osoby białej, która spełnia tylko część opisu (np. kolor bluzy), ale nie inne kluczowe cechy? Zdaniem sądu – najprawdopodobniej nie. Kluczowe było to, że opis sprawcy zawierał tylko ogólne cechy:

  • mężczyzna,
  • czarnoskóry,
  • dredy,
  • ciemna bluza z kapturem.

Sąd uznał, że w tym przypadku funkcjonariusze mogli nadać nadmierne znaczenie kolorowi skóry, ignorując brak zgodności w innych elementach opisu – szczególnie fryzurze.

„Efekt potwierdzenia” i błąd poznawczy

Sąd wskazał również, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia tzw. „confirmation bias”, czyli błędu poznawczego polegającego na nieświadomym dopasowywaniu rzeczywistości do wcześniejszych założeń. W tym przypadku oznaczałoby to, że policjanci mogli skupić się na zgodności koloru skóry, pomijając inne istotne różnice.

Ustawa LADG i odwrócony ciężar dowodu

Podstawą wyroku była berlińska ustawa antydyskryminacyjna Landesantidiskriminierungsgesetz (LADG), która znacząco ułatwia dochodzenie roszczeń w sprawach o dyskryminację. W praktyce oznacza to:

  • wystarczy przedstawić wiarygodne przesłanki dyskryminacji,
  • ciężar dowodu przechodzi na stronę państwa,
  • to instytucje publiczne muszą wykazać, że nie doszło do nierównego traktowania.

W tej sprawie land Berlin nie zdołał udowodnić, że działania policji były wolne od elementu dyskryminacyjnego.

Znaczenie wyroku

Orzeczenie podkreśla, że nawet w sytuacjach interwencji policyjnych decyzje funkcjonariuszy mogą podlegać ocenie pod kątem równego traktowania. Sąd zwrócił uwagę, że kryteria identyfikacyjne muszą być stosowane ostrożnie, a nie wybiórczo – zwłaszcza gdy dotyczą cech wrażliwych, takich jak pochodzenie czy kolor skóry.

źródło: bild.de