Czy Niemcy czeka kolejna fala deszczu? Stare przysłowie mówi jedno, meteorolodzy nie mają wątpliwości

0

Stara ludowa przepowiednia znów wraca

„Jeśli pada w dzień św. Magdaleny, przed nami jeszcze wiele deszczowych dni” – głosi stare niemieckie przysłowie ludowe odnoszące się do 22 lipca, czyli wspomnienia św. Marii Magdaleny. Deszcz symbolizuje łzy, które – według tradycji – Maria Magdalena wylała po śmierci Jezusa. Od lat uważa się, że opady tego dnia mogą zwiastować dłuższy okres niepogody.

W tym roku pogoda rzeczywiście częściowo wpisuje się w tę tradycję. Niemiecki Instytut Meteorologiczny (DWD) informuje, że w środę deszcz występuje przede wszystkim na północy i wschodzie Niemiec. W pozostałych regionach dominuje zachmurzenie, a słońce pojawia się jedynie sporadycznie.

Środa pod znakiem deszczu i ochłodzenia

Meteorolog Dominik Jung wyjaśnia, że przez Niemcy przemieszcza się strefa opadów, która obejmuje głównie północną część kraju, a w nocy z środy na czwartek dotrze również bardziej na południe.

Jak podkreśla ekspert:

– Nad Niemcami przemieszcza się strefa opadów, która przyniesie przelotny deszcz i lokalne ulewy, a temperatury wyraźnie spadną. Można więc powiedzieć, że Magdalena rzeczywiście „płacze”.

Temperatury w środę mają wynosić:

  • około 20°C na wybrzeżu Morza Północnego,
  • do 22°C na wschodzie i w centralnej części kraju,
  • około 24°C na południowym zachodzie,
  • nawet 26°C na południu Niemiec.

Czy czeka nas dłuższa deszczowa pogoda?

Według meteorologów – nie. Klimatolog dr Karsten Brandt podkreśla, że już od czwartku pogoda zacznie się poprawiać.

– Od czwartku aż co najmniej do soboty wróci ciepła i słoneczna aura. To pokazuje, że stare przysłowie w tym przypadku się nie sprawdza – ocenia ekspert.

Prognozy Niemieckiego Instytutu Meteorologicznego również wskazują, że opady szybko ustąpią.

Słońce i upały wrócą jeszcze w tym tygodniu

Już w czwartek deszcz ma zaniknąć niemal w całych Niemczech. Temperatury wyniosą około:

  • 20°C na północy i wschodzie,
  • 25°C w centrum kraju,
  • około 23°C na południu.

Od piątku zrobi się jeszcze cieplej:

  • 22°C na północy,
  • 25°C w centralnych Niemczech,
  • 27°C na południu.

W sobotę termometry pokażą:

  • około 25°C na północy,
  • nawet 29°C w centrum i na południu kraju.

Meteorolodzy: kolejna fala upałów jest coraz bliżej

Dominik Jung zaznacza, że nic nie wskazuje na długotrwały okres deszczowej pogody.

– Nie ma mowy o kolejnej fali opadów. Wręcz przeciwnie – następna fala ciepła jest już coraz bliżej. To dobry przykład, że ludowe przysłowia mogą czasem przypadkowo się sprawdzić, ale nie są wiarygodną metodą prognozowania pogody na kolejne dni czy tygodnie – podsumował meteorolog.

Prognozy wskazują więc, że środowe opady będą jedynie krótkim epizodem, a mieszkańcy Niemiec jeszcze w tym tygodniu mogą ponownie spodziewać się słonecznej i znacznie cieplejszej pogody.

źródło: bild.de

Niemcy: Syryjczyk podejrzany o brutalny atak za przypinkę z flagą Izraela. Prokuratura bada sprawę jako usiłowanie zabójstwa

2

Mężczyzna został ciężko pobity w pobliżu Würzburga

Federalna Prokuratura Generalna wszczęła śledztwo przeciwko obywatelowi Syrii podejrzanemu o brutalny atak na mężczyznę w miejscowości Höchberg koło Würzburga. Według informacji dziennika „Bild” śledczy kwalifikują czyn jako usiłowanie zabójstwa. Ofiarą jest obywatel Niemiec, który doznał poważnych obrażeń, w tym złamania kręgu. Obecnie przebywa na oddziale intensywnej terapii.

Atak miał rozpocząć się od przypinki z flagą Izraela

Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Według ustaleń napastnik najpierw zwrócił uwagę mężczyźnie na przypinkę z flagą Izraela, którą miał przypiętą do ubrania. Następnie miał uderzyć go pięścią w twarz. Gdy poszkodowany próbował uciec, sprawca dogonił go, przewrócił na ziemię i wielokrotnie kopał w głowę oraz górną część ciała. Atak zakończył się dopiero po interwencji policji.

Ofiara należy do Niemiecko-Izraelskiego Towarzystwa

Niemiecko-Izraelskie Towarzystwo (Deutsch-Israelische Gesellschaft – DIG) w Würzburgu poinformowało, że zaatakowany mężczyzna jest członkiem organizacji. W opublikowanym na Instagramie oświadczeniu stowarzyszenie wyraziło pełną solidarność z ciężko rannym członkiem. „Stoimy w pełnej solidarności po stronie naszego ciężko rannego członka” – przekazała organizacja.

Organizacja alarmuje o narastającym antysemityzmie

Przedstawiciele DIG podkreślili, że od ataku Hamasu na Izrael w październiku 2023 roku przypadki antysemityzmu stają się – ich zdaniem – coraz bardziej otwarte, brutalne i pozbawione zahamowań. Organizacja zwróciła uwagę, że podczas różnych zgromadzeń osoby określane jako „syjoniści” są publicznie wskazywane jako wrogowie, obrażane i zastraszane. Zdaniem stowarzyszenia konieczny jest zdecydowany sprzeciw wobec sytuacji, w których antysyjonizm przedstawiany jest jako forma dopuszczalnego protestu.

W Würzburgu odbędzie się manifestacja solidarności

W odpowiedzi na atak Niemiecko-Izraelskie Towarzystwo zapowiedziało organizację manifestacji solidarności z poszkodowanym. Zgromadzenie ma odbyć się w najbliższy piątek w Würzburgu.

Setki przestępstw związanych z konfliktem na Bliskim Wschodzie

Z najnowszych danych niemieckiego Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wynika, że w ubiegłym roku odnotowano 540 przestępstw z użyciem przemocy pozostających w związku z wojną pomiędzy Izraelem a Hamasem. Spośród nich 419 czynów zakwalifikowano do kategorii przestępstw motywowanych tzw. ideologią zagraniczną. Śledztwo w sprawie ataku w Höchbergu jest obecnie prowadzone przez Federalną Prokuraturę Generalną, która bada wszystkie okoliczności zdarzenia oraz motyw działania podejrzanego.

źródło: bild.de

Tylko 1 osoba na 47 wydalona z kraju. Ujawniono najnowszy ranking deportacji w Niemczech

4

Ponad 230 tysięcy osób nadal ma obowiązek wyjazdu z Niemiec

Nowe dane niemieckiego Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz wyliczenia dziennika „Bild” pokazują, jak różni się skuteczność deportacji migrantów pomiędzy poszczególnymi krajami związkowymi. Statystyki wskazują, że od stycznia 2025 roku do maja 2026 roku z Niemiec deportowano lub zawrócono do innych państw niespełna 29 tysięcy osób, podczas gdy ponad 230 tysięcy cudzoziemców nadal pozostaje w kraju mimo obowiązku jego opuszczenia. Ranking ujawnia znaczne różnice w podejściu władz poszczególnych landów do realizacji decyzji o wydaleniu.

Liderami są Saara, Hesja i Bawaria

Najwyższą skuteczność w przeprowadzaniu deportacji odnotowano w Kraju Saary. Według przedstawionych danych wskaźnik wykonanych deportacji wyniósł tam 13,5 procent wszystkich osób zobowiązanych do opuszczenia Niemiec.

Tuż za Saarą znalazły się:

  • Hesja – 13,4 proc.
  • Bawaria – 13,3 proc.

Minister spraw wewnętrznych Hesji Roman Poseck (CDU) podkreślił w rozmowie z „Bild”, że wysokie miejsce jego kraju związkowego nie jest przypadkiem.

– Hesja znajduje się w czołówce pod względem deportacji. To nie przypadek. Wywieramy presję i zajmujemy się każdą pojedynczą sprawą. Jasne jest jedno – kto ma obowiązek opuścić Niemcy, musi rzeczywiście wyjechać – powiedział polityk.

Liczby bezwzględne wyglądają skromniej

Mimo wysokiego miejsca w rankingu, liczby dotyczące Hesji nie są już tak imponujące. Pod koniec 2024 roku w tym kraju związkowym było 12 678 osób zobowiązanych do opuszczenia Niemiec, natomiast – według danych „Bild” – deportowano 1 698 migrantów.

Na końcu rankingu Brandenburgia, Brema i Dolna Saksonia

Najniższe wskaźniki deportacji odnotowano w:

  • Dolnej Saksonii – 5,8 proc.
  • Bremie – 2,5 proc.
  • Brandenburgii – 2,1 proc.

Brandenburgia zajęła ostatnie miejsce w zestawieniu. W analizowanym okresie krajem związkowym rządziła tam koalicja SPD i BSW, a funkcję ministra spraw wewnętrznych pełnił René Wilke, polityk bezpartyjny nominowany przez SPD.

W Brandenburgii stawiano na dobrowolne wyjazdy

Według władz Brandenburgii priorytetem było zachęcanie migrantów do dobrowolnego opuszczania Niemiec oraz działania integracyjne. Deportacje traktowano jako ostateczność. Statystyki pokazują jednak, że z 7 810 osób, które pod koniec 2024 roku miały obowiązek opuszczenia Niemiec, w ciągu roku deportowano jedynie 166. Oznacza to, że w Brandenburgii wydalono około jedną na 47 osób zobowiązanych do wyjazdu. Dla porównania, w Kraju Saary, Hesji i Bawarii deportowano niemal co siódmą osobę objętą takim obowiązkiem.

Ponad 21 tysięcy deportacji i ponad 111 tysięcy nowych wniosków o azyl

Jak wynika z danych Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w całym 2025 roku przeprowadzono 21 438 deportacji. Jednocześnie Federalna Policja odnotowała 62 526 przypadków nielegalnego przekroczenia granicy, a 111 814 osób złożyło w Niemczech wniosek o udzielenie azylu.

Dlaczego deportacje nie dochodzą do skutku?

Według informacji przekazanych przez niemieckie władze wiele planowanych deportacji nie zostaje ostatecznie przeprowadzonych. Najczęściej dzieje się tak dlatego, że władze krajów związkowych nie przekazują osób zobowiązanych do opuszczenia Niemiec Federalnej Policji lub procedury powrotowe zostają przerwane jeszcze przed wykonaniem deportacji. Przedstawione dane pokazują, że skuteczność realizacji decyzji o wydaleniu migrantów pozostaje w Niemczech bardzo zróżnicowana i w dużej mierze zależy od polityki prowadzonej przez poszczególne kraje związkowe.

źródło: bild.de

Nowe zasady dla pobierających zasiłek w Niemczech. To teraz muszą udowadniać sami

3

Federalny Sąd Socjalny wydał przełomowe orzeczenie

Federalny Sąd Socjalny (Bundessozialgericht – BSG) wydał ważny wyrok dotyczący osób pobierających świadczenie podstawowe w Niemczech (Grundsicherung). Orzeczenie zmienia sposób rozstrzygania sporów o wysokość refundowanego czynszu i określa, kto musi udowodnić, że na lokalnym rynku dostępne są mieszkania w cenie uznawanej przez urząd za odpowiednią. Sprawa ma znaczenie przede wszystkim dla osób mieszkających w regionach, gdzie znalezienie taniego mieszkania jest bardzo trudne.

Nowe przepisy i wyrok dotyczą różnych kwestii

Od początku lipca 2026 roku w Niemczech obowiązują również nowe przepisy dotyczące świadczenia Grundsicherung, które ograniczają wysokość kosztów mieszkaniowych refundowanych na początku pobierania świadczenia. Sąd podkreślił jednak, że nowe regulacje oraz jego wyrok dotyczą dwóch różnych zagadnień. Nowa ustawa określa maksymalną wysokość czynszu, jaka może zostać sfinansowana przez urząd, natomiast wyrok odpowiada na pytanie, kto ma udowodnić, że za tę kwotę rzeczywiście można znaleźć mieszkanie.

Mężczyzna z Berlina zakwestionował decyzję Jobcenter

Sprawa dotyczyła mieszkańca berlińskiej dzielnicy Neukölln. Mężczyzna płacił miesięczny czynsz w wysokości 584 euro, jednak Jobcenter uznał za uzasadnione jedynie 449 euro, czyli kwotę odpowiadającą limitowi obowiązującemu dla osoby samotnie mieszkającej w Berlinie. Beneficjent twierdził, że za taką kwotę nie da się wynająć mieszkania w stolicy Niemiec. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów potwierdzających, że rzeczywiście próbował znaleźć tańsze lokum.

Sąd krajowy przyznał mu częściowo rację

W pierwszej instancji odwoławczej Krajowy Sąd Socjalny Berlina i Brandenburgii uznał, że sposób ustalenia limitu czynszu przez Jobcenter był prawidłowy pod względem metodologicznym. Jednocześnie sąd stwierdził, że urząd nie wykazał, iż na rynku rzeczywiście dostępna jest wystarczająca liczba mieszkań w tej cenie. W efekcie za część spornego okresu przyznał mężczyźnie wyższe świadczenie, obliczone na podstawie tabeli dodatku mieszkaniowego powiększonej o 10 procent.

Federalny Sąd Socjalny uchylił wcześniejszy wyrok

Federalny Sąd Socjalny nie zgodził się z takim stanowiskiem i uchylił wyrok, przekazując sprawę do ponownego rozpoznania. Zdaniem BSG, jeżeli Jobcenter ustalił limit czynszu w sposób rzetelny, opierając się na analizie rzeczywistej sytuacji na lokalnym rynku mieszkaniowym, nie musi dodatkowo udowadniać przed sądem, że odpowiednia liczba mieszkań faktycznie jest dostępna. Sąd uznał, że analiza rynku przeprowadzona przy ustalaniu limitów obejmuje również ocenę dostępności mieszkań.

Sąd doprecyzował wcześniejsze orzecznictwo

Już w 2020 roku Federalny Sąd Socjalny wskazywał, że mieszkań dostępnych w cenie uznawanej za odpowiednią powinno być „wystarczająco dużo”. Nie określono jednak, co dokładnie oznacza „wystarczająca liczba” ani kto powinien to udowodnić. Właśnie tę niejasność próbował wyjaśnić sąd w Berlinie, nakładając na Jobcenter dodatkowy obowiązek wykazania dostępności mieszkań. Federalny Sąd Socjalny uznał jednak, że taki dodatkowy wymóg nie wynika z obowiązujących przepisów.

Nadal można zakwestionować decyzję Jobcenter

Wyrok nie oznacza jednak, że decyzje Jobcenter są całkowicie niepodważalne. Sąd podkreślił, że nadal można kwestionować sam sposób ustalenia limitów czynszu, jeżeli nie odzwierciedlają one rzeczywistej sytuacji na lokalnym rynku nieruchomości. To właśnie będzie przedmiotem dalszego postępowania przed Krajowym Sądem Socjalnym Berlina i Brandenburgii.

Kluczowe znaczenie mają dowody poszukiwania mieszkania

Federalny Sąd Socjalny przypomniał również o drugiej możliwości uzyskania wyższego dofinansowania. Osoba pobierająca świadczenie może otrzymać zwrot rzeczywistych, wyższych kosztów najmu, jeśli udowodni, że aktywnie poszukiwała tańszego mieszkania, ale mimo starań nie była w stanie go znaleźć. W praktyce oznacza to konieczność przedstawienia dokumentów potwierdzających poszukiwania, takich jak wysłane zgłoszenia, odpowiedzi właścicieli mieszkań czy odmowy wynajmu. W omawianej sprawie mieszkaniec Berlina ograniczył się jedynie do twierdzenia, że tańszych mieszkań nie ma. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów potwierdzających własne próby znalezienia lokalu.

Można złożyć odwołanie od decyzji

Osoby, którym Jobcenter obniży refundację kosztów zakwaterowania, mają prawo w ciągu miesiąca złożyć pisemne odwołanie od decyzji. W pilnych przypadkach możliwe jest również wystąpienie do właściwego sądu socjalnego z wnioskiem o zastosowanie środków tymczasowych. Sprawa mieszkańca Berlina nie została jeszcze ostatecznie zakończona. Dopiero ponowne rozpatrzenie sprawy przez Krajowy Sąd Socjalny pokaże, czy sposób ustalenia limitów czynszu przez Jobcenter w dzielnicy Neukölln spełnia wymagania doprecyzowane przez Federalny Sąd Socjalny.

źródło: fr.de

Niemcy: Pracodawca śledził pracownicę na L4. Teraz musi zapłacić jej 5000 euro!

1

Pracodawca wynajął detektywa, który śledził kobietę podczas zwolnienia lekarskiego

Sprawa pracownicy ze Hiszpanii odbiła się szerokim echem również w Niemczech, ponieważ dotyczy kwestii, które od lat budzą kontrowersje także w niemieckim prawie pracy – granic kontroli pracowników przebywających na zwolnieniu lekarskim oraz dopuszczalności obserwacji prowadzonej przez prywatnych detektywów. Hiszpański sąd pracy w A Coruña uznał, że zwolnienie kobiety było bezprawne i dyskryminujące. Nakazał pracodawcy przywrócenie jej do pracy, wypłatę zaległego wynagrodzenia oraz przyznał poszkodowanej 5 000 euro zadośćuczynienia.

Udar i ponad dwa lata niezdolności do pracy

Kobieta rozpoczęła pracę w przedsiębiorstwie w lipcu 2019 roku. W maju 2023 roku doznała udaru mózgu spowodowanego zakrzepicą, w wyniku czego została uznana za niezdolną do pracy. Jej zwolnienie lekarskie trwało ponad dwa lata – aż do lipca 2025 roku, kiedy lekarze ponownie uznali ją za zdolną do wykonywania obowiązków zawodowych. Miesiąc wcześniej hiszpański zakład ubezpieczeń społecznych odmówił jej przyznania renty z tytułu niezdolności do pracy. Uznano, że nie stwierdzono trwałych następstw neurologicznych uniemożliwiających zatrudnienie, mimo że kobieta nadal skarżyła się między innymi na bezsenność oraz problemy z układem nerwowym.

Detektyw śledził ją podczas codziennych czynności

W czasie zwolnienia lekarskiego pracodawca zdecydował się wynająć prywatnego detektywa. W czerwcu 2025 roku kobieta była obserwowana i filmowana w miejscach publicznych. Detektyw zarejestrował między innymi, jak robi zakupy, spaceruje oraz odprowadza swoje dziecko na przystanek autobusowy. Firma uznała, że wykonywanie tych codziennych czynności świadczy o symulowaniu choroby. 6 czerwca 2025 roku pracownica została zwolniona dyscyplinarnie. Pracodawca zarzucił jej nadużywanie zwolnienia lekarskiego, naruszenie obowiązków wynikających z umowy o pracę oraz oszustwo.

Sąd: obserwacja była legalna, ale zwolnienie już nie

Kobieta odwołała się od decyzji pracodawcy do sądu. Sąd pracy w A Coruña wydał orzeczenie, które rozstrzygnęło sprawę w dwóch aspektach. Po pierwsze uznał, że obserwacja prowadzona przez prywatnego detektywa w miejscach publicznych była zgodna z prawem i proporcjonalna do celu. Nagrania mogły więc zostać wykorzystane jako dowód. Jednocześnie sąd stwierdził, że materiał zebrany przez detektywa nie potwierdzał, iż kobieta była zdolna do wykonywania pracy. Zdaniem sędziów robienie zakupów, spacerowanie czy odprowadzanie dziecka na przystanek autobusowy są zwykłymi czynnościami życia codziennego i same w sobie nie dowodzą odzyskania pełnej sprawności zawodowej. W ocenie sądu rzeczywistą przyczyną zwolnienia był stan zdrowia pracownicy, co stanowiło niedopuszczalną dyskryminację. Dlatego wypowiedzenie zostało uznane za nieważne.

Firma musi przywrócić kobietę do pracy

Sąd zobowiązał przedsiębiorstwo do ponownego zatrudnienia pracownicy. Pracodawca będzie musiał również wypłacić jej zaległe wynagrodzenie za okres pozostawania bez pracy oraz 5 000 euro zadośćuczynienia za poniesioną krzywdę. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny i może zostać zaskarżony.

Co wolno podczas zwolnienia lekarskiego?

Sprawa ponownie wywołała dyskusję na temat praw osób przebywających na zwolnieniu lekarskim. Jak podkreślają eksperci, samo zwolnienie lekarskie nie oznacza obowiązku pozostawania w domu przez cały okres choroby. Najważniejsze jest to, aby wykonywane czynności nie utrudniały ani nie opóźniały procesu leczenia. Według niemieckiego związku zawodowego IG Metall, osoby przebywające na zwolnieniu lekarskim mogą co do zasady robić zakupy, spacerować, spotykać się z rodziną lub znajomymi, a nawet podróżować, jeśli nie wpływa to negatywnie na powrót do zdrowia. Problemy mogą pojawić się dopiero wtedy, gdy chory podejmuje aktywności sprzeczne z zaleceniami lekarza lub utrudniające rekonwalescencję.

Kiedy pracodawca może wynająć detektywa?

Także w Niemczech możliwość obserwowania pracowników przez prywatnych detektywów podlega ścisłym ograniczeniom. Federalny Sąd Pracy (Bundesarbeitsgericht) w wyroku z 25 lipca 2024 roku podkreślił, że taka obserwacja jest dopuszczalna wyłącznie wtedy, gdy istnieją konkretne i poparte faktami przesłanki wskazujące na naruszenie obowiązków pracowniczych. Same podejrzenia nie wystarczają. Dodatkowo obserwacja musi być proporcjonalna i stanowić najmniej ingerujący sposób wyjaśnienia sprawy. Jeżeli warunki te nie zostaną spełnione, pracodawca może zostać zobowiązany do wypłaty odszkodowania na podstawie przepisów o ochronie danych osobowych (RODO), ponieważ podczas takiej obserwacji dochodzi do przetwarzania szczególnie chronionych informacji dotyczących zdrowia pracownika.

Sprawa może mieć znaczenie także dla niemieckiego prawa pracy

Wyrok hiszpańskiego sądu wpisuje się w szerszą europejską debatę dotyczącą równowagi pomiędzy prawem pracodawców do przeciwdziałania nadużyciom zwolnień lekarskich a ochroną prywatności i zakazem dyskryminacji osób chorych. Orzeczenie pokazuje, że nawet jeśli sama obserwacja pracownika jest zgodna z prawem, nie oznacza to automatycznie, że zebrane w ten sposób materiały będą wystarczającą podstawą do rozwiązania umowy o pracę. W ocenie sądu codzienne czynności, takie jak zakupy czy spacer, nie są dowodem zdolności do wykonywania obowiązków zawodowych.

źródło: fr.de

Niemcy: Morderca sześciu osób nie żyje. Odebrał sobie życie w więzieniu

2

Mężczyzna odebrał sobie życie w zakładzie karnym

45-letni Fatih G., podejrzany o dokonanie jednej z najtragiczniejszych zbrodni ostatnich miesięcy w Niemczech, nie żyje. Jak poinformował we wtorek Zakład Karny w Bremervörde, mężczyzna odebrał sobie życie podczas pobytu w więzieniu. Informację potwierdziło również Ministerstwo Sprawiedliwości Dolnej Saksonii, które przekazało ją Podkomisji ds. Więziennictwa i Pomocy Postpenitencjarnej. Według obecnego stanu ustaleń wszystko wskazuje na to, że był to akt samobójczy.

– Na obecnym etapie postępowania przyjmujemy, że doszło do samobójstwa. Nie ma obecnie żadnych przesłanek wskazujących na udział osób trzecich – przekazało ministerstwo.

Zwłoki znaleziono podczas porannej kontroli

Z przekazanych informacji wynika, że we wtorek o godzinie 06:05 funkcjonariusz więzienny podczas rutynowej porannej kontroli znalazł Fatiha G. w jego jednoosobowej celi. Według komunikatu więzienia skazany nie wykazywał już oznak życia.

– Więzień nie miał już temperatury ciała – poinformowano w oficjalnym komunikacie.

Na miejsce wezwano lekarza pogotowia, który o godzinie 06:29 stwierdził zgon mężczyzny. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, przyczyną śmierci było powieszenie.

Trwa wyjaśnianie okoliczności śmierci

Władze wszczęły postępowanie mające wyjaśnić dokładne okoliczności samobójstwa. Śledczy badają przebieg zdarzeń oraz wszystkie okoliczności, które doprowadziły do śmierci osadzonego. O zdarzeniu poinformowano zarówno rodzinę zmarłego, jak i bliskich ofiar tragedii w Stade.

Był podejrzany o zabójstwo sześciu osób

Fatih G. był podejrzany o zamordowanie sześciu osób w ośrodku dla matek z dziećmi w Stade. Sprawa wywołała ogromne poruszenie w całych Niemczech i należała do najgłośniejszych śledztw ostatniego czasu. Po jego śmierci postępowanie dotyczące okoliczności zgonu prowadzone jest niezależnie od śledztwa w sprawie samej zbrodni. Obecnie nie ma informacji wskazujących na udział osób trzecich w śmierci 45-latka.

źródło: bild.de

Niemcy: Irakijczyk bez niemieckiego obywatelstwa decyduje o prawie pobytu innych cudzoziemców

1

Reportaż telewizji HR pokazał kulisy pracy urzędu ds. cudzoziemców w Darmstadt

Reportaż przygotowany przez Hessischer Rundfunk (HR) wywołał dyskusję na temat funkcjonowania niemieckich urzędów ds. cudzoziemców. W materiale przedstawiono pracownika urzędu w Darmstadt, który sam nie posiada niemieckiego obywatelstwa ani prawa stałego pobytu, a mimo to podejmuje decyzje dotyczące prawa pobytu innych cudzoziemców w Niemczech. Materiał zatytułowany „Urząd ds. cudzoziemców: decyzje, które zmieniają życie” powstał między innymi dlatego, że urząd w Darmstadt według opinii zamieszczanych w Google należy do najgorzej ocenianych tego typu instytucji w Niemczech.

Sam czekał latami na decyzję azylową

Jednym z bohaterów reportażu jest urzędnik przedstawiony jako pan Abduljabbar. Jego imię, podobnie jak imiona pozostałych pracowników występujących w materiale, nie zostało ujawnione. Mężczyzna pochodzi z Iraku i przyjechał do Niemiec pod koniec 2015 roku. Jak sam opowiada, na decyzję dotyczącą swojego wniosku o azyl czekał ponad sześć lat. Mimo że nadal nie posiada niemieckiego obywatelstwa ani bezterminowego prawa pobytu, od pięciu lat pracuje w urzędzie ds. cudzoziemców w Darmstadt. Jak podkreśla narrator reportażu, Abduljabbar sam w sprawach dotyczących swojego pobytu musi zgłaszać się do innego urzędu ds. cudzoziemców na terenie Hesji.

Decyduje o pobycie innych cudzoziemców

Pomimo własnego statusu pobytowego Abduljabbar wykonuje obowiązki związane z rozpatrywaniem spraw innych cudzoziemców. Jak wyjaśniono w reportażu, jednym z jego zadań jest podejmowanie decyzji o tym, czy oraz na jak długo obywatele innych państw mogą legalnie pozostać w Niemczech. Na początku materiału pokazano, jak urzędnik analizuje sprawę osoby, której wcześniej odmówiono prawa do azylu.

Odrzucony azylant ma otrzymać czasowe pozwolenie na pobyt

W przedstawionym przypadku chodzi o cudzoziemca, który od kwietnia 2025 roku ma obowiązek opuszczenia Niemiec. Pomimo tego ma otrzymać czasowe zezwolenie na pobyt. Powodem jest fakt, że przedstawił umowę o rozpoczęciu kształcenia zawodowego i już rozpoczął naukę w ramach tego programu.

„Chciałbym pomagać, ale obowiązuje mnie prawo”

Abduljabbar przyznaje, że dzięki własnym doświadczeniom dobrze rozumie osoby przychodzące do urzędu. Jak mówi, stara się przede wszystkim uspokoić wnioskodawców, ponieważ sam wie, z jakim stresem wiążą się procedury pobytowe. Jednocześnie podkreśla, że jego możliwości są ograniczone przez obowiązujące przepisy.

„Chciałbym pomagać, ale pracuję w granicach prawa. To, co mówi prawo, muszę później stosować w swojej pracy” – wyjaśnił w reportażu.

Chce zostać obywatelem Niemiec

Przed wyjazdem z Iraku Abduljabbar studiował literaturę angielską. Po przyjeździe do Niemiec ukończył natomiast kształcenie zawodowe jako pracownik administracyjno-biurowy. Jak wynika z reportażu Hessischer Rundfunk, jego kolejnym celem jest uzyskanie niemieckiego obywatelstwa. Według autorów materiału wkrótce będzie spełniał wszystkie wymagania umożliwiające złożenie odpowiedniego wniosku.

źródło: apollo-news.net

Fala ataków na personel. Deutsche Bahn zakazuje alkoholu na peronach w całych Niemczech!

2

Nowe przepisy obejmą ponad 5 400 dworców w całych Niemczech

Deutsche Bahn zapowiedziała wprowadzenie ogólnokrajowego zakazu spożywania alkoholu na wszystkich peronach oraz w halach dworcowych. Nowe zasady mają obowiązywać na ponad 5 400 stacjach kolejowych w całych Niemczech i zostać wdrożone najpóźniej do 15 października 2026 roku. Decyzja została uzasadniona koniecznością poprawy bezpieczeństwa pracowników kolei oraz podróżnych. Władze spółki podkreślają, że liczba agresywnych incydentów stale rośnie.

Szefowa Deutsche Bahn: „Dość. Koniec z pobłażaniem”

Prezes Deutsche Bahn Evelyn Palla poinformowała, że przewoźnik zamierza zdecydowanie zaostrzyć działania wobec osób zakłócających porządek. „Dość. Dość tego. Będziemy działać jeszcze bardziej stanowczo” – powiedziała w rozmowie z dziennikiem „Bild”. Jak podkreśliła, najważniejszym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa na dworcach i w pociągach. „Liczy się dla mnie tylko jedno – ochrona naszych pracowników i naszych pasażerów” – zaznaczyła.

Zakaz nie obejmie pociągów ani restauracji na dworcach

Nowe przepisy dotyczą wyłącznie spożywania alkoholu na peronach oraz w halach dworcowych. Oznacza to, że pasażerowie nadal będą mogli pić alkohol w lokalach gastronomicznych znajdujących się na terenie dworców. Nie będzie również naruszeniem przepisów przewożenie zamkniętych butelek z alkoholem ani zakupów zawierających napoje alkoholowe. Co istotne, zakaz nie będzie obowiązywał również w samych pociągach.

Kontrole przeprowadzą służby DB i Policja Federalna

Przestrzeganie nowych zasad będą kontrolować pracownicy ochrony Deutsche Bahn oraz funkcjonariusze niemieckiej Policji Federalnej. Osoby przyłapane na spożywaniu alkoholu na peronie lub w hali dworcowej będą musiały natychmiast opuścić teren dworca. W przypadku powtarzających się naruszeń przewoźnik będzie mógł nałożyć również długoterminowy zakaz wstępu na swoje obiekty. W najbliższych tygodniach lokalne regulaminy obowiązujące na poszczególnych dworcach mają zostać odpowiednio zmienione we współpracy z samorządami oraz właściwymi urzędami.

W części niemieckich miast podobne przepisy już obowiązują

Deutsche Bahn przypomina, że podobne zakazy funkcjonują już na około 30 największych dworcach w Niemczech. Obejmują one między innymi Hamburg, Kolonię i Monachium. Według przewoźnika po wprowadzeniu zakazu spożywania alkoholu na Dworcu Głównym w Hamburgu w kwietniu 2024 roku zauważalnie zmniejszyła się liczba konfliktów i agresywnych zachowań.

Ponad 1 600 ataków na pracowników kolei od początku roku

Jednym z powodów zaostrzenia przepisów był również niedawny incydent na trasie między Offenburgiem a Karlsruhe. W piątkowy wieczór podczas kontroli biletów w pociągu regionalnym doszło do awantury z nietrzeźwym pasażerem. 26-letni pracownik ochrony Deutsche Bahn został zaatakowany i podczas jazdy wypadł z pociągu, odnosząc obrażenia zagrażające życiu. Okoliczności tego zdarzenia nie są jednak jednoznaczne. Po obejrzeniu nagrania z incydentu sędzia odmówił wydania nakazu aresztowania wobec podejrzanego.

Średnio dziewięć ataków dziennie

Jak wynika z danych Deutsche Bahn, tylko do początku lipca 2026 roku odnotowano już około 1 630 ataków na pracowników kolei. Po przeliczeniu na pierwsze sześć miesięcy roku oznacza to średnio około dziewięciu ataków dziennie. Zdaniem przewoźnika skala problemu pokazuje, że kwestie bezpieczeństwa dotyczą już nie tylko samych dworców, ale również pociągów i codziennego funkcjonowania transportu kolejowego w Niemczech.

źródło: jungefreiheit.de

Niemcy: Syryjczyk, który zaatakował pasażerów ICE siekierą i młotkiem, uznany za niepoczytalnego. Trafi na stałe do szpitala psychiatrycznego

2

Sąd wydał decyzję po brutalnym ataku w pociągu dużych prędkości

Sąd Krajowy w Ratyzbonie (Regensburg) zdecydował o bezterminowym umieszczeniu w szpitalu psychiatrycznym 21-letniego obywatela Syrii, który w lipcu 2025 roku zaatakował pasażerów pociągu ICE przy użyciu siekiery i młotka. W wyniku napaści dwie osoby odniosły ciężkie obrażenia. Zdaniem sądu mężczyzna był w chwili czynu niepoczytalny z powodu choroby psychicznej, dlatego nie ponosi odpowiedzialności karnej. Orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne.

Odpowiadał za usiłowanie zabójstwa i ciężkie uszkodzenie ciała

21-latkowi zarzucono między innymi usiłowanie zabójstwa oraz spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała. Sąd przychylił się do zgodnych wniosków prokuratury, pełnomocników pokrzywdzonych oraz obrony, które domagały się skierowania mężczyzny do zamkniętego szpitala psychiatrycznego. Zdaniem wszystkich stron postępowania oskarżony nadal stanowi poważne zagrożenie dla otoczenia, dlatego konieczne jest jego dalsze leczenie w warunkach zamkniętych.

Atak w pociągu ICE. Dwie osoby zostały ciężko ranne

Według ustaleń sądu do ataku doszło 3 lipca 2025 roku w pociągu dużych prędkości ICE, który ostatecznie zatrzymał się w pobliżu miejscowości Straßkirchen w powiecie Straubing-Bogen w Bawarii. Napastnik miał nagle zaatakować współpasażerów siekierą i młotkiem. W wyniku ataku dwie osoby zostały ciężko ranne. Przewodnicząca składu sędziowskiego podkreśliła, że fakt, iż nikt nie poniósł śmierci, był wyłącznie dziełem przypadku.

Pasażerowie obezwładnili napastnika

Do jeszcze większej tragedii nie doszło dzięki zdecydowanej reakcji innych pasażerów. Świadkowie zdarzenia uruchomili hamulec bezpieczeństwa, a następnie wspólnie obezwładnili napastnika do czasu przybycia służb ratunkowych i policji. Ich interwencja pozwoliła opanować sytuację i zapobiec kolejnym ofiarom.

Sąd: Mężczyzna cierpi na schizofrenię

Podczas procesu przeprowadzono opinię biegłych psychiatrów, z której wynikało, że 21-latek cierpi na schizofrenię. Według ustaleń choroba miała rozwinąć się w czasie kilkuletniej ucieczki do Niemiec, którą odbywał jako małoletni uchodźca bez opieki. Eksperci wskazali, że mężczyzna doświadczał między innymi omamów słuchowych. Słyszał głosy wydające mu polecenia i nakazujące określone działania. W chwili ataku miał subiektywnie odczuwać zagrożenie i postrzegać swoje zachowanie jako formę obrony koniecznej.

Bezterminowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym

Biorąc pod uwagę stan psychiczny oskarżonego oraz wysokie ryzyko ponownego popełnienia podobnych czynów, sąd zdecydował o jego dalszym, bezterminowym pobycie w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. Orzeczenie nie jest jeszcze prawomocne, jednak do czasu zakończenia postępowania mężczyzna pozostanie w placówce psychiatrycznej.

źródło: apollo-news.net

Jens Spahn zrezygnował z urzędu, ale nadal pobiera 17.300 euro miesięcznie

1

Były szef frakcji CDU/CSU stracił stanowisko, ale zachowuje mandat posła i wysokie uposażenie

Jens Spahn zrezygnował z funkcji przewodniczącego frakcji CDU/CSU w Bundestagu, jednak nie oznacza to końca jego działalności parlamentarnej ani utraty głównej części dochodów. Polityk pozostaje posłem do Bundestagu i nadal będzie otrzymywał miesięczne wynagrodzenie oraz przysługujące parlamentarzystom świadczenia. Choć zrezygnował z wpływowego stanowiska, z budżetu Bundestagu wciąż będzie otrzymywał łącznie około 17 300 euro miesięcznie, nie licząc utraconego dodatku funkcyjnego.

Rezygnacja dotyczy tylko funkcji przewodniczącego frakcji

46-letni Jens Spahn został wybrany do Bundestagu z okręgu wyborczego Steinfurt I – Borken I w Nadrenii Północnej-Westfalii. Jego rezygnacja, ogłoszona 18 lipca, dotyczy wyłącznie stanowiska przewodniczącego frakcji CDU/CSU. Polityk nadal pozostaje członkiem Bundestagu oraz parlamentarnej frakcji Unii. Oznacza to, że zachowuje prawo do wszystkich świadczeń przysługujących posłom, z wyjątkiem dodatku wypłacanego za pełnienie funkcji szefa frakcji.

Afera wokół macierzyństwa zastępczego doprowadziła do rezygnacji

Decyzja Spahna była konsekwencją wydarzeń, które wywołały ogromne kontrowersje w niemieckiej polityce. W środę Jens Spahn i jego mąż Daniel Funke poinformowali, że zostali rodzicami. Ich syn Georg przyszedł na świat w Stanach Zjednoczonych dzięki matce zastępczej. Sprawa wywołała falę krytyki, ponieważ w Niemczech korzystanie z macierzyństwa zastępczego jest zakazane, a sam Spahn jako polityk CDU przez lata popierał obowiązujące przepisy. W szeregach CDU i CSU, gdzie temat ten od lat budzi silne emocje, pojawiły się liczne głosy oburzenia. Presja na polityka szybko rosła, również ze strony kanclerza. W sobotę Spahn poinformował posłów CDU/CSU o swojej rezygnacji z funkcji przewodniczącego frakcji. „W ostatnich dniach coraz wyraźniej uświadamiałem sobie jedno: moja rodzina jest dla mnie najważniejsza” – napisał w swoim oświadczeniu.

Nadal będzie otrzymywał ponad 17 tysięcy euro miesięcznie

Mimo rezygnacji z funkcji przewodniczącego frakcji Jens Spahn nadal otrzymuje dietę poselską. Obecnie wynosi ona dokładnie 11 833,47 euro brutto miesięcznie. Planowana od 1 lipca podwyżka diet parlamentarnych o 4,2 procent została jednak 10 lipca jednogłośnie zawieszona przez Bundestag. Gdyby nie ta decyzja, miesięczne wynagrodzenie posłów wzrosłoby do około 12 330 euro. Oprócz diety Spahn, podobnie jak wszyscy parlamentarzyści, otrzymuje także nieopodatkowany ryczałt na pokrycie kosztów wykonywania mandatu, który wynosi obecnie 5 467,27 euro miesięcznie. Łącznie oznacza to wpływy z budżetu Bundestagu na poziomie około 17 300 euro miesięcznie.

Ryczałt nie jest dodatkową pensją

Środki wypłacane w ramach ryczałtu nie stanowią jednak dowolnego dochodu parlamentarzysty. Mają one pokrywać między innymi koszty prowadzenia biura poselskiego w okręgu wyborczym, utrzymania drugiego mieszkania w Berlinie, zakupu materiałów biurowych oraz działalności związanej z reprezentowaniem wyborców. Posłowie korzystają również z innych świadczeń rzeczowych, takich jak wyposażenie biura w Bundestagu, budżet przeznaczony na zatrudnianie pracowników czy możliwość korzystania ze środków transportu podczas podróży służbowych.

Nie wiadomo, ile dokładnie stracił po rezygnacji

Jens Spahn utracił natomiast dodatkowe wynagrodzenie, które przysługiwało mu jako przewodniczącemu frakcji CDU/CSU. Takie dodatki są finansowane z budżetów frakcji parlamentarnych, które z kolei pochodzą ze środków publicznych. Nie stanowią jednak elementu ustawowej diety poselskiej. Dokładna wysokość dodatku pobieranego przez Spahna nie jest znana. Frakcja CDU/CSU nie ujawnia bowiem wysokości wynagrodzeń wypłacanych poszczególnym osobom pełniącym funkcje kierownicze.

Inne partie publikują wysokość dodatków

Nie wszystkie ugrupowania stosują jednak taką samą politykę. Partia Zielonych informuje, że przewodniczący jej frakcji otrzymują dodatek odpowiadający 50 procentom diety poselskiej, czyli obecnie około 5 900 euro miesięcznie. Z kolei AfD podniosła w 2025 roku dodatki dla swoich przewodniczących do wysokości pełnej diety parlamentarnej, co oznacza niemal 12 000 euro miesięcznie. CDU/CSU oraz SPD publikują jedynie łączną kwotę wydaną na dodatki funkcyjne, bez wskazywania wysokości świadczeń dla konkretnych polityków. W 2023 roku frakcja CDU/CSU przeznaczyła na ten cel około 2,08 mln euro, natomiast SPD około 1,81 mln euro. Środki te zostały podzielone pomiędzy przewodniczącego frakcji, jego zastępców, sekretarzy parlamentarnych oraz innych funkcjonariuszy, dlatego na ich podstawie nie można ustalić, jaką dokładnie kwotę otrzymywał Jens Spahn.

źródło: t-online.de