Niemcy: Ulica zamknięta z powodu „mobilnego meczetu”. Sąd zezwala na modlitwę na jezdni

6

Frankfurt nad Menem: nietypowa modlitwa i protest na ulicy

W czwartek wieczorem w dzielnicy Rödelheim we Frankfurcie nad Menem (Niemcy) Eschborner Landstraße została częściowo zamknięta — nie z powodu wypadku drogowego ani remontu, lecz dlatego, że kilkadziesiąt osób odbywało na niej modlitwę w „mobilnym meczecie”. Zezwolenie na to wydał Hessischer Verwaltungsgerichtshof, czyli Wyższy Sąd Administracyjny Hesji, powołując się na konstytucyjne prawo do wolności religijnej.

Ulica przemieniona w miejsce kultu religijnego

Od 18:30 do 21:00 dwie z czterech jezdni Eschborner Landstraße — w okolicy numeru 79 — były zamknięte dla ruchu. Członkowie wspólnoty Imam-Ali-Moschee ustawili tam cztery duże pawilony, rozwinęli dywany modlitewne oraz głośniki. Na ścianach zawisły plakaty w barwach czarno-czerwono-żółtych z godłem Niemiec oraz napisem „Art. 4 GG” — odniesienie do artykułu 4 niemieckiej konstytucji, gwarantującego wolność religijną.

Organizatorzy przyjechali na miejsce, przyciągając zarówno młodszych, jak i starszych uczestników, w tym kobiety z dziećmi. Około 19:20 rozpoczęto modlitwę; z głośników rozbrzmiewały recytacje Koranu i pieśni religijne, które było słychać kilkaset metrów dalej.

Dlaczego modlitwa odbywa się na ulicy?

Do wewnątrz zamkniętej wcześniej świątyni wejść nie można. W lipcu 2024 r. niemiecka ówczesna minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser (SPD) zakazała działalności Islamisches Zentrum Hamburg (IZH) – organizacji, w skład której wchodzi także frankfurcka Imam-Ali-Moschee — uznając ją za narzędzie polityki irańskiego rządu powiązane z ekstremizmem.

Od tamtej pory członkowie wspólnoty co tydzień w czwartek wieczorem i w piątek w południe organizowali protesty i modlitwy przed zamkniętą świątynią. Działania te mają charakter zarówno religijny, jak i wyrażają sprzeciw wobec decyzji władz i sądów.

Sąd po stronie demonstrantów

Władze miasta Frankfurt w 2026 r. odmówiły zgody na kolejne zgromadzenie w tej formie, argumentując chęcią zapewnienia porządku publicznego i bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zwolennicy „mobilnego meczetu” odwołali się jednak do sądów administracyjnych — najpierw w pierwszej instancji, a następnie do Wyższego Sądu Administracyjnego Hesji. Ostatecznie sąd przyznał im rację, uznając, że zgromadzenie, mimo blokady jezdni, mieści się w ramach konstytucyjnie chronionych praw.

Podczas modlitwy na ulicy BILD.de rozmawiał z 26-letnim Muhsinem Abboudem, który formalnie zgłosił wydarzenie. Powiedział, że jest „wdzięczny, iż otrzymali prawo od sądzenia się” i że daje im to „zaufanie do niemieckich sądów”. Dodał, że domagają się przywrócenia ich zamkniętej świątyni.

Reakcje władz i sprzeciw mieszkańców

Minister spraw wewnętrznych Hesji, Roman Poseck (CDU), skrytykował decyzję sądu i całą demonstrację. Stwierdził, że nie powinno się pozwalać na obchodzenie procedur zakazu działalności pod pretekstem wolności zgromadzeń. Poseck nazwał to „paradoksem”, gdyż jego zdaniem niektóre grupy powołują się na prawa, które sami naruszają poprzez promowanie wartości sprzecznych z konstytucją.

Po drugiej stronie ulicy zebrała się grupa przeciwników „mobilnych meczetów”, głównie Irańczyków sprzeciwiających się reżimowi religijnemu w Iranie. Wśród nich była 37-letnia Elnaz Yarijoo, która przez megafon krytykowała niemieckie władze za to, że dopuszczają takie zgromadzenia. Mówiła, iż nie uważa tego miejsca za zwykłą świątynię, lecz „islamistyczne centrum” kierowane bezpośrednio przez Iran.

Przeciwnicy skandowali hasła takie jak: „Mullahowie, spieprzajcie, nikt was nie potrzebuje”, oraz oskarżali uczestników modlitwy o ignorowanie krzywd i ofiar reżimu. Niektórzy podnosili kwestie rzekomego tłumienia protestów i zabijania młodych ludzi w Iranie.

źródło: bild.de

Niemcy: 9-letnia dziewczynka rzuciła się z balkonu po ataku nożem dokonanym przez matkę

1

Brutalny atak matki i dramatyczna ucieczka dziecka

W środę po południu, 25 lutego 2026 r., w Bremen (Niemcy) doszło do wstrząsającego incydentu rodzinnego. 38-letnia matka zaatakowała swoją 9-letnią córkę nożem w ich wspólnym mieszkaniu, grożąc jej i powodując obrażenia. W desperackiej próbie ratunku dziewczynka uciekła na balkon i, nie widząc innego wyjścia, zdecydowała się wyskoczyć z pierwszego piętra budynku, aby uciec przed dalszym zagrożeniem.

Bohaterski sąsiad zapobiegł tragedii

Na szczęście w pobliżu znajdował się 62-letni sąsiad, który zauważył dramatyczną sytuację i zdołał złapać dziewczynkę tuż po skoku z balkonu. Dziewczynka doznała lekkich obrażeń, została opatrzona przez służby medyczne, a następnie przekazana pod opiekę swojego ojca.

Aresztowanie matki i podejrzenie choroby psychicznej

Funkcjonariusze policji natychmiast pojawili się na miejscu zdarzenia i aresztowali 38-letnią matkę. Kobieta nie stawiała oporu. Według oficjalnych informacji istnieje podejrzenie ostrej choroby psychicznej u kobiety, co było podstawą do natychmiastowego umieszczenia jej w szpitalu psychiatrycznym. Na obecnym etapie śledztwa nie są znane dokładne okoliczności, które doprowadziły do eskalacji przemocy w mieszkaniu.

Reakcje i dalsze postępowanie

Policja prowadzi dochodzenie, aby wyjaśnić przebieg całego zajścia oraz motywy działania matki. Sytuacja wstrząsnęła lokalną społecznością w Bremen, zwłaszcza ze względu na dramatyczne zachowanie dziecka, które w obawie o własne życie zdecydowało się na desperacki skok z balkonu.

źródło: nius.de

Niemcy: Temperatury do 22 °C – rekord sprzed ponad 120 lat może zostać wyrównany

2

Wiosenne temperatury jeszcze w lutym

27 lutego 2026 r. większość Niemiec doświadczy wyjątkowo ciepłej, jak na tę porę roku, pogody. Meteorolodzy z Deutscher Wetterdienst (DWD) prognozują, że w południowej części kraju temperatury mogą wzrosnąć nawet do 22 °C, co znajduje się zaledwie o jeden stopień poniżej najcieplejszej lutowej temperatury w historii pomiarów.

Taka pogoda przypomina raczej wczesnowiosenne warunki niż typową końcówkę zimy, a wiele regionów na południu kraju od czwartku doświadcza przede wszystkim słonecznej i suchej aury. Według DWD po porannym rozproszeniu gęstej mgły spodziewane są dni z przewagą słońca i łagodną temperaturą.

Najwyższe wartości i możliwość pobicia historycznego rekordu

Aktualny rekord temperatury lutowej w Niemczech wynosi 23,1 °C i został zmierzony 26 lutego 1900 r. w Jena. Tegoroczne prognozy wskazują, że temperatury w niektórych miejscach, szczególnie na Oberrhein (Górnym Renie), mogą zbliżyć się do tej wartości lub nawet ją niemal wyrównać, co byłoby nietypowym wydarzeniem meteorologicznym.

Meteorolodzy ostrzegają jednak, że warunki pogodowe mogą się szybko zmieniać.

Różnice temperatur w kraju

Według prognoz najcieplej ma być w południowo-zachodnich Niemczech, podczas gdy w północno-wschodnich rejonach termometry wciąż mogą wskazywać wartości bliższe 13 °C. Tak duża rozpiętość temperatur wynika z napływu nad Europę ciepłego powietrza z południa.

Tego rodzaju intensywne ocieplenie w lutym jest rzadkie, ale jest zgodne z obserwowanymi zmianami klimatycznymi w regionie, które prowadzą do częstszych i silniejszych anomalii pogodowych w różnych porach roku.

Co mówi DWD i prognozy na najbliższe dni

Deutscher Wetterdienst informuje, że po rozstąpieniu się porannych mgieł, warunki pogodowe będą sprzyjać wyższym temperaturom.

Wielu meteorologów interpretuje te warunki jako wczesny zwiastun wiosny – choć oficjalna astronomiczna wiosna rozpoczyna się dopiero w marcu, obecna fala ciepła dała mieszkańcom rekordowe temperatury jak na zimową aurę.

źródło: tagesspiegel.de

Niemcy: Deportowano 20 afgańskich przestępców – w tym gwałcicieli z Illerkirchbergu

1

W czwartek 26 lutego 2026 r. z lotniska Leipzig/Halle wystartował specjalny lot deportacyjny, na pokładzie którego znalazło się 20 afgańskich przestępców skazanych w Niemczech, w tym jeden z uczestników głośnej sprawy z 2019 roku – 22-letni skazany za brutalny grupowy gwałt na 14-latce w Illerkirchberg w Badenii-Wirtembergii.

Bezprecedensowa deportacja na podstawie umowy z Talibami

Według informacji władz niemieckich lot ten był pierwszym deportacyjnym lotem bezpośrednio opartym na porozumieniu z władzami Afganistanu, bez pośrednictwa państw trzecich, takich jak Katar. Wcześniejsze takie loty były organizowane we współpracy z innymi państwami. Decyzję o deportacjach umożliwiła nowa umowa z rządem Talibów, co budzi kontrowersje, ponieważ rząd federalny nie utrzymuje formalnych stosunków dyplomatycznych z władzami Afganistanu, które są szeroko krytykowane za naruszanie praw człowieka, w szczególności praw kobiet.

Bundesinnenminister (minister spraw wewnętrznych) Alexander Dobrindt (CSU) podkreślił, że deportacje kryminalistów są „kluczowym elementem polityki migracyjnej” oraz że społeczeństwo ma prawo oczekiwać, iż osoby, które złamały prawo Niemiec, opuszczą kraj.

Rodzaje przestępstw

Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych deportowani mężczyźni byli osobami zobowiązanymi do opuszczenia Niemiec i zostali skazani za różne poważne przestępstwa. Wśród nich znajdowały się m.in.:

  • przestępstwa seksualne (w tym gwałt na nieletniej),
  • poważne naruszenia nietykalności cielesnej,
  • przestępstwa związane z narkotykami,
  • poważne przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu.

Sprawa z Illerkirchberg: ostatni współsprawca deportowany

Wśród deportowanych znalazł się 22-letni Afgańczyk skazany za udział w brutalnym gwałcie na 14-latce w Illerkirchberg w 2019 roku, który działał w grupie czterech sprawców. Ministerstwo Sprawiedliwości Badenii-Wirtembergii potwierdziło, że wszystkie cztery osoby skazane za tę zbrodnię zostały już odesłane z Niemiec – jeden trafił do Iraku, a trzej pozostali do Afganistanu właśnie tym specjalnym lotem.

Tło i znaczenie polityczne deportacji

Decyzja o deportacji poważnych przestępców, szczególnie tych, którzy dopuścili się ciężkich przestępstw wobec dzieci, ma dla niemieckiej sceny politycznej duże znaczenie. W ostatnich latach temat deportacji osób skazanych, zwłaszcza po upływie kary więzienia, był częstym elementem debat dotyczących polityki migracyjnej i bezpieczeństwa publicznego.

Nowa umowa z Afganistanem umożliwiająca bezpośrednie deportacje stanowi zmianę w strategii Berlina – ma to z jednej strony przyspieszyć wydalanie kryminalistów, ale z drugiej strony spotyka się z krytyką ze strony środowisk broniących praw człowieka, które wskazują na trudną sytuację w Afganistanie i ryzyko dla deportowanych osób.

źródło: nius.de

Niemcy: Nowe przepisy grzewcze – trzy pułapki, które mogą uderzyć w właścicieli i najemców

0

Reforma prawa energetycznego i nowe zasady ogrzewania

Rządowa koalicja CDU/CSU i SPD zdecydowała o wprowadzeniu od 1 lipca 2026 roku nowych przepisów dotyczących ogrzewania w Niemczech. Zlikwidowana zostanie kontrowersyjna wersja ustawy o efektywności energetycznej budynków (GEG) przygotowana przez byłego ministra gospodarki Roberta Habecka. W miejsce wcześniejszych regulacji wprowadzona zostanie możliwość swobodnego wyboru systemu grzewczego – przepisy nakazujące stosowanie co najmniej 65% energii odnawialnej w nowych instalacjach (np. biomasy) zostaną uchylone.

Dla milionów właścicieli nieruchomości i najemców są to początkowo dobre wiadomości. Eksperci ostrzegają jednak, że nowe prawo grzewcze kryje w sobie trzy istotne pułapki, które mogą wiązać się z dodatkowymi kosztami i ograniczeniami technicznymi.

Pułapka 1: Możliwe wyłączenie sieci gazowych

Niektóre miasta, w tym Augsburg i Mannheim, zapowiedziały, że planują całkowicie wyłączyć swoje sieci gazowe przed 2045 rokiem. W takim przypadku inwestycja w nową instalację gazową mogłaby okazać się nierentowna. Właściciele musieliby wówczas przejść na alternatywne rozwiązania grzewcze, takie jak klasyczne pompy ciepła lub przyłączenie do sieci ciepłowniczej.

Niepewność dotycząca przyszłości gazu obejmuje 46% lokalnych przedsiębiorstw energetycznych i miejskich operatorów sieci – wciąż nie jest jasne, jakie decyzje zostaną podjęte. Ponad 20% operatorów planuje częściowe wyłączenie sieci. Takie dane podał niemiecki Związek Przedsiębiorstw Komunalnych (VKU) na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród 609 firm.

Pułapka 2: Biogaz może stać się drogi i deficytowy

Od 2029 roku dostawcy gazu będą zobowiązani do mieszania w sieci co najmniej 10% biogazu. W kolejnych etapach udział ten będzie stopniowo wzrastał do 2040 roku. Obecnie średnia cena taryf na biogaz jest o około 25% wyższa niż standardowe stawki, według porównywarki Verivox.

„Prywatne gospodarstwa domowe mogą wpaść w pułapkę kosztową przy gazowych systemach grzewczych” – ostrzega Markus Meyer, ekspert ds. polityki energetycznej z firmy Enpal. Rosnące ceny gazu w sektorze grzewczym wynikają z droższych uprawnień do emisji CO₂, malejącej liczby użytkowników sieci gazowych oraz ograniczonej podaży biogazu.

Ingbert Liebing, szef VKU, podkreśla, że obecnie nie jest możliwe znaczące zwiększenie produkcji zielonych gazów, w tym biomethanu, bez dalszego wzrostu kosztów dla właścicieli i najemców. Marie-Luise Wolff z organizacji Zielonych ostrzega, że ilość biogazu w Niemczech wystarcza jedynie na 2–3% całego zapotrzebowania sektora grzewczego.

Pułapka 3: Możliwość obowiązkowego przyłączenia do sieci ciepłowniczej

Gminy mogą wprowadzić tzw. obowiązek przyłączenia i korzystania z ciepła sieciowego w ramach lokalnej polityki energetycznej („Wärmeplanung”).

Oznacza to, że właściciele domów, którzy zainstalowali nową gazową instalację grzewczą, mogą być zmuszeni do przyłączenia się do sieci ciepłowniczej. Aby uniknąć tego obowiązku, trzeba wykazać, że planuje się użycie alternatywnego, przyjaznego środowisku źródła ciepła, np. pompy ciepła. W praktyce inwestycja w gazowy system grzewczy może okazać się stratna.

Co oznaczają nowe przepisy dla właścicieli i najemców?

Nowe regulacje przywracają swobodę wyboru źródeł ciepła, ale w praktyce wciąż istnieje ryzyko dodatkowych kosztów i ograniczeń technicznych Szczególnie w miastach, w których planowane jest wyłączenie sieci gazowych lub w których występuje ograniczona podaż biogazu, właściciele powinni dokładnie rozważyć każdą inwestycję. Eksperci zalecają konsultacje z doradcami energetycznymi i śledzenie lokalnych planów dotyczących ciepłownictwa.

źródło: bild.de

Niemcy: Konflikt między syryjsko-kurdyjską a iracko-kurdyjską rodziną eskalował przed McDonald’s – powód to niechciany związek

1

Spór o relacje miłosne przerodził się w uliczną bójkę

W Dortmundzie, w Nadrenii Północnej-Westfalii, doszło do niebezpiecznego incydentu, w którym dwie rodziny – syrsko-kurdyjska i iracko-kurdyjska – starły się fizycznie przed lokalem sieci McDonald’s. Przyczyną konfliktu był spór dotyczący relacji miłosnej między członkiem jednej z rodzin a osobą z drugiej.

Według relacji świadków, sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Członkowie obu rodzin zaczęli szarpać się i bić, używając przy tym także stołów i krzeseł ustawionych przed restauracją. Na miejscu interweniowała policja, która musiała użyć siły, aby rozdzielić walczące strony. W wyniku zajścia kilka osób odniosło obrażenia, w tym także osoby postronne.

Skala i dynamika konfliktu

Incydent miał miejsce w godzinach popołudniowych, w czasie największego ruchu klientów w lokalu. Zgodnie z informacjami od policji, w bójce uczestniczyło około 10–15 osób dorosłych z obu rodzin. Funkcjonariusze musieli interweniować wielokrotnie, używając gazu pieprzowego i siły fizycznej, aby opanować sytuację.

Świadkowie opisują dramatyczną scenę: krzyki, rzucanie przedmiotami i agresywne zachowanie członków obu rodzin.

Reakcja policji i dalsze kroki

Policja w Dortmundzie wszczęła postępowanie w kierunku naruszenia porządku publicznego oraz spowodowania obrażeń ciała. Funkcjonariusze podkreślili, że w sprawie mogą zostać postawione zarzuty karne wobec osób odpowiedzialnych za eskalację przemocy.

Rzeczniczka lokalnej policji zaznaczyła, że choć powody konfliktu miały podłoże prywatne i rodzinne, reakcja była nieproporcjonalna, a takie zdarzenia stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

Kontekst społeczny

Eksperci podkreślają, że konflikty między rodzinami z różnych grup etnicznych w Niemczech zdarzają się rzadko, ale gdy już wystąpią, mogą przybrać gwałtowną i niebezpieczną formę. Szczególnie w dużych miastach, takich jak Dortmund, takie zdarzenia przyciągają uwagę mediów i wywołują dyskusje na temat integracji oraz wychowania młodych członków społeczności imigranckich.

źródło: bild.de, nius.de

Wielu Niemców tęskni za Merkel. Oto powody

3

Obraz nostalgii wobec Angela Merkel we współczesnej polityce niemieckiej

Wielu Niemców wciąż wspomina czasy rządów kanclerz Angeli Merkel, które trwały 16 lat — od 2005 do 2021 roku. Pomimo upływu lat, obrazy z jej wystąpień, typowa narracja i spokojny styl przywództwa nadal żywo funkcjonują w pamięci obywateli. To zjawisko, określane jako „nostalgia Merkel”, staje się tematem publicznych debat – również dlatego, że obecna scena polityczna wydaje się bardziej chaotyczna i mniej przewidywalna niż za jej kadencji.

Merkel a obecna scena polityczna

W lutym 2026 roku Angela Merkel pojawiła się jako gość honorowy na kongresie CDU, co przyciągnęło uwagę mediów oraz członków partii. Jej obecność, po kilku latach nieuczestniczenia w podobnych wydarzeniach, podkreśla symboliczne znaczenie, jakie jej osoba nadal ma dla wielu wyborców oraz dla samej CDU.

Choć obecne partia kierowana przez Friedricha Merza, stara się prowadzić CDU naprzód, wciąż słychać głosy w partii, które tęsknią za „społeczną harmonią i spokojem” charakterystycznym dla czasów rządów Merkel.

Popularność Merkel mimo zakończenia urzędowania

Już w listopadzie 2025 roku nowy sondaż pokazał, że co czwarty Niemiec (25%) wyraził chęć powrotu Angeli Merkel na stanowisko kanclerza, choć większość respondentów uważała, że jej czas minął. Szczególnie wyraźna była nostalgia wśród młodszych wyborców w wieku 18–29 lat, z których niemal co trzeci respondent zadeklarował, że „brakuje mu Merkel jako kanclerza”.

To zjawisko pokazuje, że nawet cztery lata po zakończeniu jej urzędowania, styl rządzenia, postawa i sposób komunikacji Merkel wciąż pozostają punktami odniesienia w niemieckiej pamięci politycznej.

Dlaczego „era Merkel” jest tak wspominana?

Wielu obserwatorów i komentatorów twierdzi, że nostalgia wobec kanclerz wynika z kilku kluczowych elementów:

  • Merkel była znana ze spokojnego, pragmatycznego stylu rządzenia i raczej unikania ostrej retoryki.
  • Jej podejście do polityki było postrzegane jako przewidywalne i stabilne, co kontrastuje z obecną polaryzacją niemieckiej sceny politycznej.
  • Okres jej kanclerstwa zbiegł się z relatywną stabilnością gospodarczą i polityczną, co wielu ludzi wspomina jako „czas porządku”.

Równocześnie autor artykułu zwraca uwagę, że takie zapatrzenie w przeszłość bywa zwodnicze — nostalgia może prowadzić do błędnych porównań i utrudnia realistyczną ocenę teraźniejszości.

Merkel po polityce – obecna rola i reakcje społeczne

Angela Merkel od dawna deklaruje, że nie tęskni za poprzednim życiem politycznym — jej przejście do życia poza aktywną polityką wydaje się być świadomym i dobrowolnym wyborem.

Jednak dla części społeczeństwa Merkel pozostaje symbolem „czasów równowagi”, co wpływa na sposób, w jaki dziś ocenia się decyzje polityczne rządów po jej erze. Odbiór ten jest zarówno wynikiem subiektywnych odczuć, jak i faktycznych zmian, które zaszły w niemieckiej polityce wewnętrznej i zagranicznej.

źródło: stern.de

Niemiec zarobił 250 000 euro na butelkach z kaucją i spełnił swoje marzenie

0

Stern TV przypomina historię Eduarda Lüninga

Stern TV ponownie przywołał historię Eduarda Lüninga – mężczyzny, który przez lata zbierał w Niemczech butelki i puszki objęte systemem kaucji i – według własnych deklaracji – zgromadził w ten sposób około 250 tys. euro.

Historia wywołała duże zainteresowanie w mediach społecznościowych, szczególnie w kontekście wprowadzanego w Polsce rozszerzonego systemu kaucyjnego.

Na czym polega niemiecki system Pfand?

W Niemczech od lat funkcjonuje rozbudowany system kaucji (Pfand ) za opakowania po napojach.

Za większość plastikowych butelek i puszek pobierana jest kaucja w wysokości 0,25 euro. Po zwrocie opakowania w automacie w sklepie klient otrzymuje zwrot pieniędzy.

System ten sprawił, że zbieranie porzuconych opakowań stało się dla niektórych źródłem dochodu.

Od bezdomności do stabilizacji

Jak relacjonuje Stern TV, Eduard Lüning codziennie zbierał puszki, szklane i plastikowe butelki – wszystko, co można było oddać w automacie i zamienić na gotówkę.

Według jego własnych słów, przez lata działalności udało mu się zgromadzić około ćwierć miliona euro. Pieniądze pozwoliły mu wyjść z bezdomności oraz spełnić marzenie o własnym kamperze, w którym dziś mieszka.

Historia Lüninga była już wcześniej opisywana w niemieckich mediach, m.in. przez dziennik „Die Welt”. W jednym z wcześniejszych materiałów wskazywano, że w najlepszych sezonach mógł zarabiać nawet około 13 tys. euro rocznie.

Lata pracy, nie szybka fortuna

Warto podkreślić, że nie chodzi o jednorazowy zarobek ani szybkie wzbogacenie się.

Kwota 250 tys. euro to suma, którą – według jego deklaracji – uzbierał przez wiele lat systematycznego zbierania opakowań. Praca ta wymagała codziennego wysiłku, logistyki oraz znajomości miejsc, w których można znaleźć większą liczbę zwrotnych opakowań – np. po imprezach masowych czy w sezonie letnim.

Nowe zainteresowanie tematem

Choć historia Lüninga nie jest nowa, jej ponowne przypomnienie przez Stern TV wzbudziło zainteresowanie w kontekście zmian w systemach kaucyjnych w innych krajach europejskich.

W Polsce system kaucyjny obejmujący butelki plastikowe i puszki zostaje rozszerzony, co wywołuje dyskusję o potencjalnych skutkach ekonomicznych i społecznych.

Społeczny wymiar historii

Przypadek Eduarda Lüninga pokazuje, że system kaucji może stać się nie tylko narzędziem ochrony środowiska, ale także – w indywidualnych przypadkach – sposobem na przetrwanie i poprawę sytuacji życiowej.

Jednocześnie eksperci podkreślają, że jest to przykład jednostkowy, a nie model biznesowy gwarantujący szybkie wzbogacenie się.

źródło: stern.de, welt.de

AfD po raz pierwszy drugą siłą polityczną w Berlinie – wyniki sondażu przed jesiennymi wyborami

1

AfD zdobywa poparcie w Berlinie

W najnowszym sondażu (INSA) opinii publicznej przeprowadzonej w Berlinie w dniach 17–24 lutego 2026 r., partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) osiągnęła rekordowe wyniki w stolicy Niemiec. Według badania, AfD uzyskała 17 % poparcia, co oznacza, że po raz pierwszy w historii sondaży w Berlinie stała się drugą siłą polityczną, ustępując jedynie Christlich Demokratische Union (CDU) z 22 %.

Znaczenie sondażu przed wyborami

Sondaż został opublikowany na kilka miesięcy przed zaplanowanymi na 20 września 2026 r. wyborami do berlińskiego parlamentu (Abgeordnetenhaus). Wyniki pokazują, że AfD wysunęła się przed Socjaldemokratyczną Partią Niemiec (SPD) (16 %), a także przed Zielonych i Die Linke, które osiągnęły po 15 % poparcia.

Na podstawie wyników badania możliwe są znaczące zmiany w układzie sił: obecna koalicja CDU-SPD, która rządzi stolicą, mogłaby nie uzyskać większości w nowym parlamencie, co otwiera przestrzeń dla potencjalnych nowych układów koalicyjnych, np. CDU-SPD-Zieloni lub SPD-Zieloni-Linke.

Trend poparcia i kontekst polityczny

Wynik AfD w Berlińskim sondażu obrazuje rosnący trend poparcia dla tej partii w Niemczech w kontekście politycznym. Jeszcze w 2023 r. AfD uzyskała w Berlinie ok. 9,1 % głosów w wyborach do parlamentu landowego, a teraz zbliża się do głównych ugrupowań.

Rosnące poparcie AfD jest obserwowane także w innych sondażach i regionach kraju, co stawia wyzwania dla dotychczasowych dużych partii, przede wszystkim CDU i SPD, w nadchodzących wyborach.

Reakcje polityczne przed wyborami

Chociaż AfD umacnia swoją pozycję w ankietach, większość głównych partii w Niemczech, w tym CDU, SPD czy Zieloni, wyklucza formalne współtworzenie koalicji z AfD z powodu różnic programowych i obaw o ekstremizm. Takie stanowisko wielokrotnie podkreślali liderzy tych ugrupowań w wypowiedziach medialnych w ostatnich tygodniach.

źródło: jungefreiheit.de

Po sabotażu oświetlenia ramadanowego we Freiburgu mieszkańcy protestują przeciw ekstremizmowi

2

Sabotaż oświetlenia świątecznego we Freiburgu wywołuje protesty

We Freiburgu (Badenia-Wirtembergia) doszło w miniony weekend do dwóch incydentów zniszczenia oświetlenia związanego z obrzędami Ramadanu – islamskiego miesiąca postu i modlitwy. Instalacja świetlna, ustawiona w publicznym miejscu Seepark, miała być znakiem uznania dla społeczności muzułmańskiej podczas świętego miesiąca. W sobotę nieznany sprawca przeciął kilka kabli oświetleniowych, a dzień później trzech mężczyzn przysłoniło instalację banerem, zakrywając napisy i dekoracje. Policja ocenia oba wydarzenia jako potencjalnie politycznie motywowane i bada je wydział ochrony konstytucji.

Oświadczenia władz i reakcje lokalne

O działaniach wypowiedział się Martin Horn, który stanowczo potępił sabotaż jako próbę podziałów społecznych w mieście. Według niego takie działania stoją w sprzeczności z zasadami tolerancji i demokracji, a miasto nie pozwoli na ich eskalację. Horn podkreślił, że oświetlenie jest symbolem różnorodności i wspólnoty, która łączy ludzi różnych wyznań i pochodzenia.

Sytuacja wywołała obawy wśród części mieszkańców, którzy przyznali, że sabotaż wzbudził lęk i poczucie zagrożenia. Wielu muzułmanów ma osobiste doświadczenia związane z ucieczką i asymilacją, co podkreślało społeczne znaczenie tych symboli religijnych i pełnego uczestnictwa w życiu miasta.

Wspólna solidarność różnych środowisk

Na sabotaż zareagowała duża część społeczności – od przedstawicieli muzułmańskich, żydowskich, chrześcijańskich wspólnot religijnych po lokalnych polityków i działaczy miejskich. W oświadczeniach podkreślano potrzebę wzajemnego szacunku i współpracy między grupami wyznaniowymi i kulturowymi.

Przedstawiciele wspólnot żydowskich zauważyli, że również oni byli narażani w przeszłości na ataki o charakterze ekstremistycznym, co pokazuje szeroki problem nietolerancji wobec mniejszości. Wspólna solidarność była akcentowana jako konieczny krok w stronę utrzymania pluralizmu i demokratycznych wartości.

Polityczna odpowiedź i wezwanie do zgody

Reakcje polityków lokalnych były zdecydowane i jednogłośne. Przedstawiciele różnych partii – od Zielonych, przez CDU, po SPD – potępili działania sabotażowe jako atak na wolność religijną, spójność społeczną i wartości konstytucyjne Niemiec. Wezwania dotyczyły szybkiego wyjaśnienia sprawy i pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności.

Karim Saleh z partii Zielonych podkreślił, że działania skierowane przeciw oświetleniu Ramadanowemu i ich polityczna instrumentalizacja tylko uwidaczniają potrzebę dalszej pracy nad integracją i walką z rasizmem. Arno Heger z CDU zauważył, że atak miał na celu podważenie zaufania i wspólnoty w społeczeństwie, a takie czyny są sprzeczne z fundamentalnymi wartościami niemieckiego państwa.

Znaczenie Ramadanowego oświetlenia

Oświetlenie w Seepark było pierwszym tego rodzaju projektem w tym regionie, mającym uczcić Ramadan i wzmacniać poczucie integracji społecznej. Inicjatywa zrodziła się z pomysłu młodych mieszkańców Freiburga i miała na celu zwiększenie widoczności oraz szacunku wobec społeczności muzułmańskiej.

Podsumowanie

Sabotaż oświetlenia Ramadanowego we Freiburgu jest nie tylko aktem wandalizmu — stoi za nim polityczny kontekst, który wzbudził szerokie reakcje społeczne i potępienie ze strony władz miasta, wspólnot religijnych i polityków wszystkich opcji. Solidarność różnych środowisk oraz wezwania do poszanowania różnorodności podkreślają, jak ważne są wartości tolerancji, współistnienia i demokracji w Niemczech.

źródło: swr.de