Nowe zasady w Niemczech. Jobcenter może zmusić do pracy na pełny etat!

2

Osoby pobierające świadczenia z systemu podstawowego zabezpieczenia socjalnego w Niemczech (Grundsicherung) mają obowiązek wykorzystywać wszystkie rozsądne możliwości, aby zmniejszyć swoją zależność od pomocy państwa lub całkowicie ją zakończyć. Oznacza to, że w określonych sytuacjach Jobcenter może wymagać podjęcia pracy na pełen etat albo zwiększenia liczby godzin w obecnym zatrudnieniu.

Nie oznacza to jednak, że każda osoba otrzymująca świadczenia musi automatycznie pracować 40 godzin tygodniowo. Urząd musi uwzględnić indywidualną sytuację – między innymi stan zdrowia, obowiązki rodzinne, opiekę nad dziećmi lub bliskimi oraz realne warunki konkretnego miejsca pracy.

Pełny etat może być wymagany na podstawie przepisów SGB II

Zgodnie z § 2 niemieckiego kodeksu socjalnego II (SGB II) osoby zdolne do pracy powinny wykorzystywać swoją zdolność zarobkową w takim zakresie, jaki jest konieczny do zakończenia lub przynajmniej ograniczenia pobierania świadczeń.

Obowiązujące od 1 lipca 2026 roku wytyczne Federalnej Agencji Pracy dotyczące § 10 SGB II wskazują wyraźnie, że podjęcie zatrudnienia w pełnym wymiarze godzin może być wymagane, jeśli jest ono konieczne i indywidualnie możliwe do wykonania.

Jak podkreślają eksperci prawa socjalnego, nie oznacza to jednak automatycznego obowiązku pracy przez 40 godzin tygodniowo. Urząd musi sprawdzić m.in.:

  • faktyczną zdolność do pracy,
  • sytuację rodzinną,
  • dostępność opieki nad dziećmi,
  • obowiązki związane z opieką nad osobami zależnymi,
  • warunki oferowanej pracy.

Praca nie musi całkowicie zakończyć prawa do świadczeń, aby Jobcenter mogło jej wymagać. Wystarczy, że uzyskany dochód zmniejszy wysokość otrzymywanej pomocy.

Osoby samotne bez dzieci i ograniczeń zdrowotnych mają trudniej

W przypadku osób samotnych, które nie mają obowiązków związanych z opieką nad dziećmi lub chorymi członkami rodziny, a ich stan zdrowia pozwala na pełną aktywność zawodową, Jobcenter może zazwyczaj wymagać aktywnego poszukiwania pracy na pełen etat.

W systemie SGB II nie obowiązuje taka ochrona zawodu jak przy klasycznym ubezpieczeniu dla bezrobotnych (Arbeitslosengeld). Oznacza to, że nie można odrzucić oferty pracy wyłącznie dlatego, że:

  • nie odpowiada ona wyuczonemu zawodowi,
  • jest gorzej płatna niż wcześniejsza praca,
  • znajduje się poniżej dotychczasowych kwalifikacji.

Za możliwe do zaakceptowania mogą zostać uznane również:

  • praca tymczasowa,
  • zatrudnienie na czas określony,
  • prace pomocnicze,
  • mniej korzystne godziny pracy.

Granice stanowią między innymi:

  • nielegalne warunki zatrudnienia,
  • naruszenie płacy minimalnej,
  • zagrożenie dla zdrowia,
  • rażąco niskie wynagrodzenie.

Sama praca na część etatu nie chroni przed żądaniem zwiększenia godzin

Osoba, która już pracuje na część etatu, nie jest automatycznie zwolniona z obowiązku szukania większego wymiaru zatrudnienia.

Jeżeli dochód z obecnej pracy stale nie wystarcza do utrzymania i nie ma realnej perspektywy zwiększenia liczby godzin u obecnego pracodawcy, Jobcenter może wymagać:

  • zapytania pracodawcy o możliwość zwiększenia etatu,
  • składania dodatkowych aplikacji na stanowiska pełnoetatowe.

Urząd nie może jednak zmusić pracodawcy do zmiany umowy.

W określonych sytuacjach może nawet pojawić się obowiązek rezygnacji z dotychczasowej pracy na część etatu lub minijob, jeśli inna oferta zapewnia wyraźnie lepszą sytuację finansową.

Przed takim wymaganiem Jobcenter musi jednak porównać m.in.:

  • stabilność obecnego zatrudnienia,
  • ryzyko zwolnienia,
  • okres próbny,
  • długość umowy,
  • koszty dojazdu,
  • rzeczywisty dochód po odliczeniach.

Niewielka poprawa finansowa może nie wystarczyć

Nie każda lepiej płatna oferta oznacza automatycznie obowiązek zmiany pracy.

Jeżeli osoba ma stabilną, bezterminową pracę na część etatu, Jobcenter nie powinno wymagać jej porzucenia na rzecz niepewnej pracy na pełen etat, która przyniosłaby jedynie minimalnie większy dochód.

Inaczej sytuacja wygląda, gdy nowe zatrudnienie:

  • całkowicie kończy pobieranie świadczeń,
  • znacząco zmniejsza zależność od pomocy państwa,
  • daje trwałą poprawę finansową.

Federalna Agencja Pracy wymaga w takich przypadkach konkretnej analizy i prognozy. Ustalenia powinny zostać omówione z zainteresowaną osobą i mogą zostać zapisane w tzw. planie współpracy (Kooperationsplan).

Trzy godziny zdolności do pracy nie oznaczają automatycznie pełnego etatu

W niemieckim systemie osoba jest uznawana za zdolną do pracy już wtedy, gdy może pracować co najmniej trzy godziny dziennie w normalnych warunkach rynku pracy.

Nie oznacza to jednak, że automatycznie jest zdolna do ośmiogodzinnego zatrudnienia.

Jeżeli występują ograniczenia:

  • fizyczne,
  • psychiczne,
  • zdrowotne,

Jobcenter musi osobno ustalić możliwy wymiar pracy. W tym celu może skierować osobę do lekarza urzędowego lub odpowiedniej jednostki.

Nie trzeba ujawniać pracownikowi urzędu wszystkich diagnoz. Należy jednak poinformować o ograniczeniach wpływających na możliwość wykonywania pracy i – jeśli to konieczne – je udokumentować.

Osoba, która może pracować np. od trzech do mniej niż sześciu godzin dziennie, nie może zostać automatycznie skierowana do pracy na pełen etat.

Opieka nad dzieckiem może ograniczyć wymiar pracy

W przypadku rodziców istotne znaczenie ma wiek dziecka oraz faktycznie dostępna opieka.

Do ukończenia przez dziecko 14. miesiąca życia rodzic może co do zasady powołać się na osobistą opiekę i wychowanie.

Po tym okresie praca jest zazwyczaj uznawana za możliwą, jeśli dziecko ma zapewnioną opiekę – np. w żłobku, przedszkolu, przez opiekuna dziennego lub w innej formie.

Sam fakt, że dziecko ukończyło ten wiek, nie oznacza jednak automatycznie obowiązku pracy na pełen etat.

Urząd musi uwzględnić:

  • godziny otwarcia placówki,
  • czas dojazdu,
  • godziny pracy rodzica,
  • grafik drugiego rodzica,
  • okresy wakacyjne i przerwy w opiece.

Jeżeli dziecko ma zapewnioną opiekę tylko do godziny 14:00, a nie istnieje możliwość dalszej opieki, Jobcenter nie może bez dodatkowej analizy wymagać pracy do godziny 17:00.

Brak opieki nad dzieckiem trzeba udokumentować

Rodzice powinni aktywnie starać się znaleźć odpowiednią opiekę. Sam teoretycznie dostępny wolny termin nie zawsze wystarczy, jeśli w praktyce nie można z niego skorzystać.

Warto zachować:

  • odmowy przyjęcia do placówek,
  • informacje o listach oczekujących,
  • ograniczenia godzinowe,
  • brak opieki w czasie wakacji.

Dokumenty te mogą być przedstawione Jobcenter jako dowód, jaki wymiar pracy jest obecnie realny.

Opieka nad członkiem rodziny może wykluczyć pełny etat

Praca na pełen etat może być uznana za niemożliwą, jeśli koliduje z konieczną opieką nad bliską osobą i nie istnieje możliwość zapewnienia zastępstwa.

Pod uwagę bierze się nie tylko oficjalny stopień opieki (Pflegegrad), ale przede wszystkim:

  • rzeczywisty czas potrzebny na opiekę,
  • rozłożenie obowiązków w ciągu dnia,
  • dostępność pomocy innych osób lub usług opiekuńczych.

Jeśli część obowiązków może przejąć opiekun lub inna osoba, możliwe może być przynajmniej częściowe zatrudnienie.

Kiedy Jobcenter najczęściej może wymagać pełnego etatu?

SytuacjaMożliwe działanie Jobcenter
Osoba samotna, zdrowa, bez obowiązków opiekuńczychMożliwe wymaganie aplikowania na pełen etat
Praca na część etatu bez perspektyw większego dochoduMożliwe wymaganie szukania dodatkowych godzin lub innej pracy
Dziecko poniżej 14 miesięcyMożliwość powołania się na osobistą opiekę
Starsze dziecko z ograniczoną opiekąWymiar pracy musi odpowiadać realnej opiece
Opieka nad chorym bez zastępstwaPełny etat może być wykluczony
Ograniczenia zdrowotnePraca tylko w granicach ustalonej zdolności

 

Dojazdy do pracy również mają swoje granice

Według zasad Federalnej Agencji Pracy przy pracy przekraczającej sześć godzin dziennie za rozsądny czas dojazdu uznaje się zazwyczaj do około 2,5 godziny dziennie.

Przy pracy do sześciu godzin dziennie jest to zwykle do około dwóch godzin.

W regionach, gdzie dłuższe dojazdy są powszechne, granica może być wyższa. Nadal jednak trzeba uwzględnić:

  • obowiązki rodzinne,
  • ograniczenia zdrowotne,
  • dostępność transportu publicznego.

Jobcenter może doradzać przeprowadzkę i oferować pomoc, ale nie może po prostu zmusić osoby pobierającej świadczenia do zmiany miejsca zamieszkania pod groźbą obniżenia świadczeń.

Sama ustna informacja urzędu nie zawsze wystarczy

Jobcenter może określić oczekiwane działania w planie współpracy. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia albo ustalone działania nie zostaną wykonane, urząd może wydać formalną decyzję administracyjną.

Wymagania dotyczące aktywności zawodowej muszą być konkretne. Osoba powinna wiedzieć:

  • ile aplikacji ma wysłać,
  • w jakiej formie,
  • do kiedy.

Odmowa pracy może oznaczać obniżenie świadczeń

Osoba, która bez ważnego powodu odmawia przyjęcia odpowiedniej pracy lub celowo uniemożliwia jej rozpoczęcie, może zostać ukarana obniżeniem świadczenia.

Zgodnie z obowiązującymi od lipca 2026 roku zasadami podstawowa sankcja może wynieść 30 proc. indywidualnego świadczenia podstawowego.

Koszty mieszkania i ogrzewania nie powinny być objęte taką standardową redukcją.

Jeszcze poważniejsze konsekwencje mogą pojawić się tylko w szczególnym przypadku – gdy istnieje konkretna oferta pracy, umowa mogłaby zostać natychmiast zawarta, a osoba świadomie odmawia jej przyjęcia.

Samo:

  • niewysłanie jednej aplikacji,
  • pominięcie rozmowy kwalifikacyjnej,
  • otrzymanie propozycji pracy,

nie oznacza automatycznie całkowitej utraty świadczeń.

Przed każdą sankcją urząd musi przeprowadzić postępowanie wyjaśniające i umożliwić przedstawienie powodów odmowy.

Co zrobić, jeśli pełny etat jest niemożliwy?

Osoba, która uważa, że nie może pracować na pełen etat, nie powinna ignorować pism z Jobcenter.

Należy pisemnie przedstawić powody, takie jak:

  • brak odpowiedniej opieki nad dzieckiem,
  • obowiązki opiekuńcze,
  • problemy zdrowotne,
  • zbyt długie dojazdy,
  • niekorzystne skutki finansowe zmiany pracy.

Pomocne mogą być:

  • zaświadczenia z placówek opieki,
  • odmowy przyjęcia,
  • dokumentacja medyczna,
  • potwierdzenia kosztów dojazdu.

Jeżeli mimo przedstawionych argumentów Jobcenter wyda decyzję o obniżeniu świadczeń, możliwe jest złożenie sprzeciwu (Widerspruch). W pilnych sytuacjach można również zwrócić się do sądu socjalnego o zabezpieczenie tymczasowe.

Najważniejsze pytania i odpowiedzi

Czy Jobcenter może wymagać od osoby samotnej pracy na pełen etat?
Tak, jeśli osoba jest zdrowa, zdolna do pracy i nie ma ważnych obowiązków rodzinnych lub opiekuńczych.

Czy trzeba zrezygnować z pracy na część etatu?
Nie zawsze. Może to być wymagane tylko wtedy, gdy nowa praca przyniesie wyraźną i trwałą poprawę sytuacji finansowej.

Czy Jobcenter może zmusić pracodawcę do zwiększenia etatu?
Nie. Może jednak wymagać, aby pracownik zapytał o możliwość zwiększenia godzin.

Czy miejsce w przedszkolu automatycznie oznacza obowiązek pracy na pełen etat?
Nie. Liczy się faktyczny zakres opieki i możliwość pogodzenia jej z pracą.

Czy każda odmowa pracy oznacza utratę wszystkich świadczeń?
Nie. Całkowite odebranie świadczenia dotyczy tylko wyjątkowych sytuacji związanych z konkretną i natychmiast dostępną ofertą pracy.

Co zrobić, jeśli pełny etat jest niemożliwy?
Należy szybko poinformować Jobcenter na piśmie i przedstawić dowody potwierdzające swoją sytuację.

źródło: gegen-hartz.de

Najnowsze dane z Niemiec. W tych landach przebywa najwięcej islamistów stanowiących potencjalne zagrożenie!

3

Po islamistycznym zamachu podczas parady CSD w Berlinie ponownie pojawiły się pytania o skalę zagrożenia terrorystycznego w Niemczech oraz liczbę osób uznawanych przez służby za potencjalnie niebezpieczne. Z odpowiedzi udzielonych przez ministerstwa spraw wewnętrznych poszczególnych krajów związkowych oraz danych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) wynika, że obecnie w Niemczech figuruje 410 islamistycznych „Gefährderów”, czyli osób uznawanych przez policję za mogące dopuścić się poważnych przestępstw motywowanych ideologicznie lub religijnie.

Kim jest „Gefährder”?

Określenie „Gefährder” nie jest kategorią prawną, lecz policyjną. Zgodnie z definicją stosowaną przez Federalny Urząd Kryminalny (BKA) chodzi o osobę, wobec której istnieją konkretne przesłanki wskazujące, że może popełnić poważne przestępstwo o charakterze politycznym lub religijnym, w tym przygotowywać zamach terrorystyczny lub finansować działalność terrorystyczną.

Jest to węższa kategoria niż osoby określane jako „skłonne do przemocy”, która obejmuje również osoby wspierające lub aprobujące przemoc, nawet jeśli same nie planują jej użycia.

W Niemczech zarejestrowano 410 islamistycznych „Gefährderów”

Według danych BKA z 1 lipca 2026 roku w rejestrze znajduje się 410 osób zakwalifikowanych jako islamistyczni „Gefährderzy”.

Dla porównania:

  • w środowisku skrajnie prawicowym zarejestrowano 65 takich osób,
  • w środowisku skrajnie lewicowym – 17.

Spośród 410 islamistów:

  • 255 przebywa obecnie na terytorium Niemiec,
  • 155 znajduje się poza granicami kraju.

Federalny Urząd Kryminalny informuje również, że spośród osób znajdujących się w Niemczech ponad jedna trzecia – około 100 – odbywa karę pozbawienia wolności.

Dodatkowo służby prowadzą ewidencję 440 tzw. osób istotnych operacyjnie („relevante Personen”), czyli osób powiązanych z potencjalnie niebezpiecznymi islamistami, m.in. ich współpracowników lub osób utrzymujących z nimi kontakty. Z tej grupy 380 przebywa w Niemczech, a 60 poza granicami kraju.

Rośnie liczba osób związanych ze środowiskami islamistycznymi

Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) poinformował, że w 2025 roku liczba osób zaliczanych do islamistycznego potencjału ekstremistycznego wzrosła do 28 645. Rok wcześniej było ich 28 280.

Najwięcej potencjalnie niebezpiecznych islamistów znajduje się w Nadrenii Północnej-Westfalii

Z odpowiedzi udzielonych przez poszczególne kraje związkowe wynika, że zdecydowanie najwięcej osób uznawanych za potencjalnie niebezpieczne przebywa w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Tamtejsze służby odnotowują:

  • 182 „Gefährderów”, z czego 166 związanych jest z ekstremizmem religijnym,
  • 243 osoby istotne operacyjnie, w tym 195 powiązanych z islamizmem.

Według ministerstwa spraw wewnętrznych około 70 proc. tych osób pozostaje obecnie na wolności i znajduje się na terenie Niemiec.

Dane z pozostałych landów

Pozostałe kraje związkowe przekazały następujące informacje:

  • Bawaria – 29 islamistycznych „Gefährderów”; 6 przebywa na wolności, 13 odbywa karę więzienia, a 10 znajduje się poza Niemcami. Ponadto służby monitorują około 130 osób zaliczanych do islamistycznego środowiska skłonnego do przemocy.
  • Hesja – około 20 islamistycznych „Gefährderów”. Część przebywa za granicą, a część w aresztach lub zakładach karnych.
  • Hamburg – 19 „Gefährderów”, z czego 14 związanych z ekstremizmem religijnym. Na wolności pozostaje pięć osób.
  • Nadrenia-Palatynat – 12 osób uznanych za potencjalnie niebezpieczne. Trzy odbywają karę więzienia, a jedna osoba przeznaczona do deportacji również przebywa obecnie w zakładzie karnym.
  • Badenia-Wirtembergia – niska liczba dwucyfrowa.
  • Dolna Saksonia – średnia liczba dwucyfrowa w kategorii ekstremizmu religijnego.
  • Szlezwik-Holsztyn – niska liczba dwucyfrowa islamistycznych „Gefährderów”.
  • Brema – niska liczba dwucyfrowa. To jedyny land, który podał także strukturę obywatelstw. Najwięcej osób posiada obywatelstwo niemieckie, ale wśród monitorowanych znajdują się również obywatele Syrii, Turcji, Rosji, Afganistanu i Libanu.
  • Saksonia – liczba jednocyfrowa.
  • Brandenburgia – średnia liczba jednocyfrowa.
  • Saksonia-Anhalt – średnia liczba jednocyfrowa osób uznanych za potencjalnie niebezpieczne oraz osób istotnych operacyjnie. Około połowa z nich przebywa poza Niemcami lub odbywa karę więzienia. Łączny potencjał środowiska islamistycznego w tym landzie szacowany jest na około 400 osób.
  • Meklemburgia-Pomorze Przednie – niska liczba jednocyfrowa, obejmująca wszystkie kategorie zagrożeń.
  • Saara – niska liczba dwucyfrowa obejmująca łącznie ekstremizm religijny, prawicowy, lewicowy oraz zagraniczny.
  • Turyngia nie podała aktualnych danych, powołując się na wcześniejszą odpowiedź rządu krajowego, która została utajniona.

Berlin nie ujawnił aktualnych danych

Berlińska policja nie odpowiedziała na pytania dotyczące obecnej liczby osób uznawanych za potencjalnie niebezpieczne.

Z wcześniejszej odpowiedzi udzielonej na interpelację w berlińskim parlamencie wynika jednak, że w ubiegłym roku służby klasyfikowały jako „Gefährderów” średnią liczbę dwucyfrową osób związanych z ekstremizmem religijnym. Podobną liczbę stanowiły osoby zakwalifikowane jako „istotne operacyjnie”.

Gdzie działa najwięcej salafitów?

Kilka landów przedstawiło również dane dotyczące środowiska salafickiego, z którego – według służb – najczęściej wywodzą się osoby radykalizujące się i gotowe do stosowania przemocy.

Największe środowiska salafickie odnotowano w:

  • Hesji – około 1 400 osób,
  • Badenii-Wirtembergii – około 1 350 osób,
  • Bremie – około 480 osób.

W przypadku Berlina Urząd Ochrony Konstytucji poinformował jedynie o około 350 osobach należących do skłonnego do przemocy środowiska salafickiego. Dane te dotyczą jednak wyłącznie najbardziej radykalnej części tego środowiska i nie są bezpośrednio porównywalne z informacjami przekazanymi przez inne kraje związkowe.

źródło: nius.de

Urodził się i wychował w Niemczech, a mimo to ma zostać deportowany. Zapadł ważny wyrok!

1

Mężczyzna urodzony i wychowany w Niemczech może zostać deportowany do Macedonii Północnej po odbyciu kary więzienia. Tak zdecydował Sąd Administracyjny w Augsburgu, oddalając jego skargę na decyzję urzędu ds. cudzoziemców. Powodem są poważne przestępstwa, których dopuścił się jako członek zorganizowanej grupy oszustów wyłudzających pieniądze od seniorów metodą „na policjanta”.

Skazany za udział w zorganizowanej grupie przestępczej

Z ustaleń niemieckich władz wynika, że państwem pochodzenia mężczyzny jest Macedonia Północna, mimo że urodził się i całe życie spędził w Niemczech.

W 2019 roku dołączył do zagranicznej grupy przestępczej specjalizującej się w oszustwach telefonicznych wymierzonych w osoby starsze. Członkowie gangu dzwonili do seniorów, podszywając się pod funkcjonariuszy policji i przekonywali swoje ofiary, że ich oszczędności są zagrożone. Przerażeni seniorzy przekazywali następnie gotówkę i kosztowności podstawionym kurierom.

Straty sięgnęły niemal miliona euro

Według ustaleń śledczych w ciągu zaledwie kilku tygodni grupa oszukała 12 osób starszych, powodując straty wynoszące blisko 1 milion euro.

Mężczyzna pełnił rolę kuriera. Odbierał od ofiar pieniądze i kosztowności, a następnie przewoził je za granicę. Za każdy zrealizowany przypadek oszustwa otrzymywał wynagrodzenie w wysokości 1 500 euro.

Za udział w działalności zorganizowanej grupy przestępczej oraz oszustwa został skazany na 6 lat i 9 miesięcy pozbawienia wolności.

Sąd uznał deportację za uzasadnioną

Po wydaniu wyroku urząd ds. cudzoziemców zdecydował o deportacji skazanego do Macedonii Północnej.

Sąd Administracyjny w Augsburgu podtrzymał tę decyzję. Jak wyjaśnił rzecznik sądu, o jej zasadności przesądziły przede wszystkim wyjątkowo poważny charakter popełnionych przestępstw, bardzo wysoka wartość wyrządzonych szkód oraz wykorzystywanie strachu osób starszych poprzez podszywanie się pod policję.

Zdaniem sądu działania sprawców podważyły również zaufanie obywateli do organów ścigania.

Deportacja ma także działać odstraszająco

W uzasadnieniu wskazano również, że wydalenie mężczyzny ma pełnić funkcję prewencyjną i stanowić sygnał ostrzegawczy dla osób planujących podobną działalność przestępczą.

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Skazany może złożyć wniosek o dopuszczenie apelacji do Bawarskiego Sądu Administracyjnego w Monachium. Do czasu zakończenia postępowania odwoławczego decyzja o deportacji nie ma charakteru ostatecznego.

źródło: nius.de

„Niech Bóg hojnie wynagrodzi zamachowca”. Tak w sieci reagują na atak w Berlinie. Także w Niemczech!

4

Po islamistycznym zamachu podczas parady CSD w Berlinie, w którym zginęła jedna osoba, a 31 zostało rannych, w niemieckiej przestrzeni publicznej dominowały wyrazy współczucia dla ofiar oraz apele o zdecydowaną walkę z terroryzmem. Jednocześnie część niemieckich mediów zwróciła uwagę na zjawisko odmiennej reakcji w niektórych arabskojęzycznych mediach społecznościowych.

Niemiecki portal opisuje wpisy pochwalające zamach

Według niemieckiego portalu Apollo News pod materiałami dotyczącymi zamachu publikowanymi przez arabskojęzyczne profile w mediach społecznościowych pojawiły się liczne komentarze wyrażające aprobatę dla sprawcy lub pochwalające sam atak.

Portal twierdzi, że pod częścią wpisów dominowały komentarze określające zamachowca mianem „bohatera” lub „męczennika”, a niektórzy użytkownicy przedstawiali atak jako „sprawiedliwą karę” wymierzoną uczestnikom wydarzenia.

Należy podkreślić, że opis ten opiera się na analizie komentarzy przedstawionej przez niemiecki portal. Nie oznacza to, że takie poglądy reprezentują ogół osób posługujących się językiem arabskim ani społeczności arabskie jako całość.

Przykłady komentarzy

Jak podaje Apollo News, pod publikacjami arabskich mediów, m.in. w serwisach Facebook, Instagram i TikTok, pojawiły się wpisy wychwalające sprawcę zamachu oraz życzące mu nagrody w życiu pozagrobowym. Według portalu zdarzały się również komentarze nawołujące do jeszcze brutalniejszych ataków lub wyrażające życzenie, aby liczba ofiar była większa.

Portal informuje również, że pod arabskojęzycznymi publikacjami niemieckiego nadawcy Deutsche Welle część komentarzy pochwalających zamach miała być usuwana przez moderatorów. Jednocześnie autorzy artykułu zwracają uwagę, że wśród reakcji pod wpisami dominowały emotikony śmiechu, które interpretują jako przejaw aprobaty lub lekceważenia tragedii.

Część komentujących miała mieszkać w Europie

Według Apollo News analiza publicznie dostępnych profili części użytkowników wskazuje, że niektórzy autorzy komentarzy mogą mieszkać w państwach europejskich, w tym w Niemczech, Francji, Włoszech, Szwecji czy Holandii.

Portal opisuje przypadki osób, które na swoich profilach publikowały zdjęcia wykonane w europejskich miastach lub informacje sugerujące pracę i życie w krajach Unii Europejskiej. Wśród przykładów wymieniono m.in. kierowcę ciężarówki mieszkającego w Niemczech, pracownika hamburskiej firmy oraz osoby publikujące fotografie z Kolonii czy Fryburga.

Debata o moderacji treści i egzekwowaniu prawa

Autorzy publikacji twierdzą, że wpisy pochwalające terroryzm w językach obcych są znacznie rzadziej przedmiotem działań organów ścigania niż analogiczne treści publikowane po niemiecku. W artykule wyrażono opinię, że skuteczność ścigania takich komentarzy pozostaje niewystarczająca.

Należy jednak zaznaczyć, że tekst nie przedstawia danych pochodzących od niemieckich organów ścigania ani niezależnych badań potwierdzających skalę tego zjawiska.

Trwa dyskusja o przeciwdziałaniu ekstremizmowi

Opisywane reakcje w mediach społecznościowych ponownie wywołały w Niemczech debatę na temat walki z radykalizacją, monitorowania treści publikowanych w internecie oraz skuteczności egzekwowania prawa wobec osób publicznie pochwalających akty terrorystyczne.

Jednocześnie eksperci od bezpieczeństwa od lat podkreślają, że odpowiedzialność za takie wypowiedzi ponoszą ich autorzy, a poglądów wyrażanych przez część użytkowników internetu nie należy utożsamiać z całymi społecznościami czy grupami narodowościowymi lub religijnymi.

źródło: apollo-news.net

Kontrowersyjny pomysł po zamachu. Burmistrz Berlina chce lekcji islamu w szkołach

3

Rządzący burmistrz Berlina Kai Wegner opowiedział się za prowadzeniem lekcji islamu w szkołach publicznych. Zdaniem polityka CDU państwowy nadzór nad edukacją religijną mógłby ograniczyć wpływ radykalnych środowisk na młodych ludzi i pomóc w zapobieganiu ekstremizmowi. Wypowiedź padła kilka dni po islamistycznym zamachu terrorystycznym w Berlinie, w którym zginęła jedna osoba, a 31 zostało rannych.

Wegner: młodzież jest narażona na radykalizację

W rozmowie z Niemiecką Agencją Prasową (dpa) Kai Wegner stwierdził, że część młodych ludzi trafia pod wpływ radykalnych środowisk religijnych działających poza oficjalnym systemem edukacji.

– Młodzi ludzie są niekiedy radykalizowani poprzez kontakty w tzw. meczetach podwórkowych. Nauczanie religii w szkołach państwowych mogłoby w dużym stopniu przyczynić się do ochrony młodzieży przed takimi wpływami – powiedział burmistrz Berlina.

Według Wegnera dotyczy to również islamu. Jego zdaniem lekcje tej religii powinny odbywać się w szkołach publicznych, dzięki czemu podlegałyby państwowej kontroli i nadzorowi.

„To sposób na ograniczenie radykalizacji”

Polityk CDU uważa, że kontrolowana przez państwo edukacja religijna mogłaby pomóc w przeciwdziałaniu procesom radykalizacji.

– W ten sposób moglibyśmy przeciwdziałać tendencjom do radykalizacji, które występują w niektórych, choć nie we wszystkich meczetach w Berlinie – podkreślił.

Jednocześnie zaznaczył, że konieczne jest zwiększenie nadzoru nad meczetami podejrzewanymi o szerzenie radykalnych ideologii. Według niego w przypadku potwierdzenia takich działań państwo powinno dążyć do ich delegalizacji.

Plany koalicji wciąż nie zostały zrealizowane

Już w 2023 roku CDU i SPD zapisały w umowie koalicyjnej plan wprowadzenia do berlińskich szkół obowiązkowego przedmiotu do wyboru poświęconego religiom i światopoglądom. Do tej pory projekt nie został jednak wdrożony. Obecnie udział w lekcjach religii w Berlinie pozostaje całkowicie dobrowolny.

Wypowiedź po tragicznym zamachu

Deklaracja Kaia Wegnera pojawiła się wkrótce po sobotnim zamachu terrorystycznym o podłożu islamistycznym w Berlinie. W ataku zginęła jedna kobieta, a 31 osób odniosło obrażenia, część z nich ciężkie.

21-letni sprawca po dokonaniu zamachu uciekł z miejsca zdarzenia. Następnego dnia został odnaleziony podczas policyjnej operacji w berlińskiej dzielnicy Spandau i zginął w trakcie interwencji funkcjonariuszy.

Propozycja burmistrza Berlina wpisuje się w trwającą w Niemczech debatę dotyczącą sposobów przeciwdziałania radykalizacji młodzieży oraz roli państwa w edukacji religijnej po ostatnich wydarzeniach związanych z terroryzmem.

źródło: focus.de

Trybunał Konstytucyjny zobowiązał Niemcy do dalszego rozpatrywania wniosków Afgańczyków o przyjazd

1

W Niemczech trwa dyskusja dotycząca zagrożenia ze strony islamskiego ekstremizmu. Po sobotnim ataku na uczestników parady Christopher Street Day w berlińskim Tiergarten pojawiły się pytania dotyczące skuteczności działań służb: dlaczego zamachu nie udało się zapobiec? Ilu ludzi może ulec radykalizacji i stać się zagrożeniem? Jak skutecznie kontrolować napływ osób przybywających do kraju?

W samym środku tej debaty pojawiła się decyzja Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, która – według części komentatorów – może mieć daleko idące konsekwencje dla niemieckiej polityki migracyjnej.

Trybunał: rząd nie może automatycznie odrzucać wniosków Afgańczyków

Federalny Trybunał Konstytucyjny orzekł w piątek, że niemiecki rząd nie może całkowicie zablokować rozpatrywania wniosków Afgańczyków objętych wcześniejszymi obietnicami przyjęcia do Niemiec. Władze muszą przeprowadzić indywidualną ocenę każdej sprawy. Po przejęciu władzy przez talibów w Afganistanie w sierpniu 2021 roku Niemcy sprowadziły drogą lotniczą około 35,5 tys. Afgańczyków. Były to przede wszystkim osoby, które wcześniej pracowały jako lokalni współpracownicy Bundeswehry lub zostały uznane za szczególnie zagrożone.

Rząd kanclerza Friedricha Merza zdecydował o wstrzymaniu programu przyjęć. Przeciwko tej decyzji odwołała się obywatelka Afganistanu, która w 2021 roku otrzymała zapewnienie możliwości przyjazdu do Niemiec. Jej zgoda na przyjęcie została jednak cofnięta w grudniu 2025 roku. Sąd Administracyjny w Berlinie oraz Wyższy Sąd Administracyjny Berlina-Brandenburgii wcześniej odrzuciły jej skargę. Federalny Trybunał Konstytucyjny zajął jednak inne stanowisko.

Każdy przypadek musi zostać rozpatrzony osobno

Trybunał uznał, że rząd nie może odrzucać takich wniosków w sposób automatyczny i zbiorowy. Każda sprawa musi zostać przeanalizowana indywidualnie, a ewentualna odmowa musi zostać szczegółowo uzasadniona. Od każdej decyzji będzie przysługiwała możliwość odwołania się do sądu. W praktyce oznacza to, że osoby przebywające poza Niemcami mogą nadal składać wnioski o przyjęcie, a niemieckie instytucje będą zobowiązane do ich rozpatrywania.

Decyzja wywołuje polityczny spór

Orzeczenie spotkało się z krytyką części środowisk politycznych i komentatorów, którzy argumentują, że to demokratycznie wybrany rząd powinien samodzielnie decydować o tym, kogo chce przyjąć do kraju. Krytycy decyzji twierdzą, że polityka migracyjna jest obszarem, za który odpowiedzialność ponoszą władze wybierane przez obywateli, a nie sądy. Ich zdaniem Trybunał przekroczył swoje kompetencje, ograniczając swobodę działania rządu.

Zwolennicy orzeczenia wskazują natomiast, że zadaniem Federalnego Trybunału Konstytucyjnego jest kontrolowanie, czy działania państwa pozostają zgodne z konstytucją i czy obywatele oraz osoby objęte wcześniejszymi decyzjami administracji mają zagwarantowaną ochronę prawną.

Spór o granice kompetencji państwa

Decyzja Trybunału ponownie otworzyła debatę o równowadze między prawem rządu do kształtowania polityki migracyjnej a obowiązkiem przestrzegania zasad państwa prawa. W centrum sporu znajduje się pytanie, jak daleko może sięgać swoboda władz w zakresie przyjmowania uchodźców i osób zagrożonych oraz czy wcześniejsze zobowiązania państwa wobec konkretnych osób mogą zostać jednostronnie anulowane.

źródło: nius.de

„Stop deportacjom!” – protesty w Niemczech przeciwko odesłaniu skazanych Afgańczyków

4

W poniedziałek, na lotnisku Lipsk-Halle odbyły się protesty przeciwników deportacji po tym, jak Niemcy przeprowadziły kolejny lot deportacyjny do Afganistanu. Uczestnicy demonstracji sprzeciwiali się wydaleniu z kraju afgańskich przestępców, skandując hasła takie jak „Stop deportacjom” oraz „Uchodźcy mile widziani”.

Według informacji podanych przez dziennik „Bild” na pokładzie samolotu znajdowało się 31 obywateli Afganistanu skazanych za przestępstwa kryminalne. Maszyna miała już wylądować w Kabulu. Przeciwko deportacji protestowało tzw. „antyrasistowskie porozumienie” przed terminalem lotniska Lipsk-Halle. Kolejne demonstracje odbyły się podobno we wtorek w centrum Lipska.

Wśród deportowanych byli sprawcy najcięższych przestępstw

Według niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych deportowane osoby to w większości sprawcy poważnych i najpoważniejszych przestępstw. Na liście zarzutów i skazań miały znajdować się między innymi:

  • zabójstwo,
  • usiłowanie zabójstwa,
  • gwałt,
  • wykorzystywanie seksualne dzieci,
  • ciężkie rozboje,
  • ciężkie uszkodzenia ciała.

Władze niemieckie podkreślają, że deportacje dotyczą osób, które popełniły poważne przestępstwa i nie mają prawa do dalszego pobytu w Niemczech.

Krytyka współpracy z talibami

Organizatorzy protestów skrytykowali możliwość przeprowadzania deportacji do Afganistanu. Rzeczniczka inicjatywy, Luca Müller, stwierdziła, że takie działania są możliwe jedynie dzięki „brudnym zakulisowym układom niemieckiego rządu z talibami”. Według protestujących wszelka współpraca z talibami – których określają jako organizację łamiącą prawa człowieka i prawa kobiet – powinna zostać natychmiast zakończona.

Saksonia chce rozszerzyć deportacje

Minister spraw wewnętrznych Saksonii Armin Schuster (CDU) w ubiegłym tygodniu pozytywnie ocenił rozszerzenie możliwości deportacji osób, którym odmówiono prawa do azylu i które przebywają w Niemczech bez prawa pobytu. Polityk zapowiedział, że dotychczas skupiano się przede wszystkim na deportacji ciężkich przestępców, jednak zakres działań ma zostać rozszerzony.

– Do tej pory koncentrowaliśmy się na ciężkich przestępcach, ale teraz, dzięki utrwaleniu tego rozwiązania, rozszerzymy grupę również na wszystkich przestępców oraz osoby zobowiązane do opuszczenia kraju, które dotychczas nie wykazały żadnych działań integracyjnych, korzystają ze świadczeń socjalnych lub nie współpracują przy ustalaniu swojej tożsamości – powiedział Schuster.

Debata wokół deportacji do Afganistanu

Deportacje do Afganistanu pozostają jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów niemieckiej polityki migracyjnej. Zwolennicy takich działań argumentują, że osoby skazane za poważne przestępstwa i niemające prawa pobytu powinny opuścić Niemcy. Przeciwnicy wskazują natomiast na sytuację polityczną w Afganistanie po przejęciu władzy przez talibów oraz obawy dotyczące bezpieczeństwa osób odsyłanych do tego kraju. Spór pokazuje szerszy konflikt między polityką bezpieczeństwa państwa a argumentami dotyczącymi ochrony praw człowieka i zasad prowadzenia polityki migracyjnej.

źródło: nius.de

Trzęsienie ziemi w Niemczech! Odebrać paszporty islamistycznym radykałom? CDU proponuje drastyczne zmiany

2

Wypowiedź szefa rządu Saksonii-Anhaltu, Sven Schulze, wywołała w Niemczech gorącą debatę na temat podwójnego obywatelstwa, integracji oraz granic państwa prawa. Polityk CDU stwierdził, że osoby posiadające niemiecki paszport, które odrzucają niemieckie wartości i radykalizują się islamistycznie, nie powinny mieć możliwości dalszego życia w Niemczech. Debata nabrała tempa po islamistycznym zamachu przeprowadzonym przez osobę posiadającą podwójne obywatelstwo podczas berlińskiego CSD. Schulze powiedział:

„Jako Niemcy nie możemy już pozwalać na to, aby żyli u nas ludzie, którzy nie akceptują naszej kultury”.

Zdaniem polityka sprawca ataku urodził się w Niemczech, posiada niemiecki paszport, ale mimo to odrzuca „nas jako kraj, państwo i wspólnotę”. Schulze podkreślił:

„Nie chcę takich ludzi w Niemczech”.

CDU proponuje możliwość odebrania obywatelstwa stwarzającym zagrożenie 

W praktyce propozycja Schulzego dotyczy przede wszystkim osób posiadających dwa obywatelstwa. Polityk uważa, że w przypadku islamistycznej radykalizacji lub uznania danej osoby za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa powinno istnieć prawo do odebrania jej niemieckiego obywatelstwa.

W przypadku osób posiadających wyłącznie niemieckie obywatelstwo takie rozwiązanie jest obecnie niemal niemożliwe z punktu widzenia prawa. Pomysł wywołał jednak kontrowersje, ponieważ oznaczałby rozróżnienie pomiędzy różnymi grupami niemieckich obywateli.

Zarzut podwójnych standardów wobec CDU

Stanowisko Schulze jest szczególnie trudne dla CDU, która od miesięcy krytykuje Alternative für Deutschland za rzekome dzielenie obywateli na „prawdziwych” i „nieprawdziwych” Niemców ze względu na pochodzenie, religię czy wygląd. W swojej aktualnej broszurze wyborczej CDU zarzuca AfD promowanie etnicznie rozumianej koncepcji narodu.

Tymczasem teraz właśnie polityk CDU postuluje, aby niektórzy niemieccy obywatele – ci, którzy według niego odrzucają „kraj, państwo i wspólnotę” – nie mogli dalej mieszkać w Niemczech. Choć Schulze nie argumentuje pochodzeniem etnicznym, lecz kulturą, lojalnością wobec państwa i akceptacją jego wartości, krytycy zauważają, że również dokonuje podziału wśród obywateli.

Element kampanii wyborczej w Saksonii-Anhalt

Obserwatorzy zwracają uwagę, że wypowiedzi Schulze pojawiły się na kilka tygodni przed wyborami do landtagu Saksonii-Anhalt, które odbędą się 6 września. Pauline Voss, zastępczyni redaktora naczelnego portalu NIUS, określiła ten ruch jako „ostatni nabój” w kampanii przeciwko liderowi listy AfD Ulrich Siegmund.

Jej zdaniem istnieje sprzeczność w argumentacji CDU: partia krytykowała wcześniej AfD za rozróżnianie między obywatelami, a teraz sama proponuje rozwiązania, które opierają się na podobnym podziale – choć uzasadnianym nie pochodzeniem, lecz lojalnością wobec państwa. Voss zauważa, że gdyby podobne słowa wypowiedział polityk AfD, prawdopodobnie zostałyby natychmiast przedstawione jako dowód na rzekomo niekonstytucyjne rozumienie narodu przez tę partię. Tymczasem teraz podobnie ostrą retorykę przyjmuje przedstawiciel CDU.

„Obywatelstwo nie może być przedmiotem politycznych negocjacji”

Innego zdania jest publicysta NIUS Gunnar Schupelius. Ostrzega on przed traktowaniem niemieckiego obywatelstwa jako instrumentu politycznego.

„Albo ktoś je otrzymuje i wtedy jest Niemcem, albo go nie otrzymuje” – powiedział.

Według niego niemieckiemu obywatelowi nie można po prostu odebrać paszportu dlatego, że w późniejszym czasie uległ radykalizacji islamistycznej. Schupelius podkreślił szczególną historyczną wagę niemieckiego prawa obywatelskiego:

„Obywatelstwo jest bardzo wysokim dobrem. Kto je otrzymał, ten jest Niemcem – i to wszystko”.

Jednocześnie skrytykował szybkie procedury nadawania obywatelstwa:

„Bardzo szybkie i zbyt łatwe przyznawanie obywatelstwa, którego obecnie doświadczamy, prowadzi najwyraźniej do przekonania, że można je później po prostu odebrać”.

Jego zdaniem byłoby to „bardzo niebezpieczne”, ponieważ chodzi o podstawowe prawa obywatelskie.

Zwolennicy ostrzejszych przepisów wskazują na podwójnych obywateli

Pauline Voss prezentuje odmienne stanowisko. Jej zdaniem odebranie niemieckiego obywatelstwa mogłoby być uzasadnione w przypadku osób posiadających drugie obywatelstwo lub osób niedawno naturalizowanych, które następnie otwarcie zwalczają państwo prawa i demokratyczny porządek. Jednocześnie przyznaje, że największym problemem pozostaje kwestia udowodnienia przed sądem islamistycznych przekonań i rzeczywistego zagrożenia.

Kto zyska na tej debacie?

Zdaniem Voss politycznym zwycięzcą tej dyskusji może okazać się AfD i jej kandydat Ulrich Siegmund. Paradoksalnie bowiem im ostrzejsza staje się retoryka CDU, tym łatwiej AfD może przedstawiać się jako umiarkowana alternatywa dla wyborców niezadowolonych z obecnej polityki migracyjnej. Debata pokazuje więc trudne położenie niemieckiej chadecji: próbując przejąć część tematów związanych z bezpieczeństwem i migracją, CDU ryzykuje, że sama znajdzie się pod zarzutem stosowania podobnych kryteriów, które wcześniej zarzucała swoim politycznym przeciwnikom.

źródło: nius.de

„Niemcy, ale halal”: organizacja od deradykalizacji pod ostrzałem po zamachu w Berlinie

1

Organizacja zajmująca się deradykalizacją islamistów prowadziła rozmowy z Abdullem Balloutem, podejrzanym o przeprowadzenie zamachu podczas berlińskiego CSD. Jej dyrektor Thomas Mücke jest jednocześnie członkiem zarządu innego stowarzyszenia, którego materiały publikowane w mediach społecznościowych zawierają kontrowersyjne hasła dotyczące kształtu niemieckiego społeczeństwa. Thomas Mücke jest dyrektorem zarządzającym finansowanej ze środków publicznych organizacji Violence Prevention Network, która prowadzi rozmowy deradykalizacyjne z osobami podejrzewanymi o związki z islamizmem.

Jak wynika z informacji przekazywanych przez portal NIUS, Abdul Ballout – domniemany sprawca ataku podczas berlińskiego CSD – przed zamachem odbył dwa spotkania kontaktowe z przedstawicielami tej organizacji. Okazuje się jednak, że Mücke pełni również funkcję członka zarządu innego stowarzyszenia, które w mediach społecznościowych publikuje treści o wyraźnym charakterze politycznym.

Thomas Mücke związany także z organizacją Gangway e.V.

Chodzi o berlińskie stowarzyszenie Gangway e.V., zajmujące się pracą społeczną, przede wszystkim z młodzieżą oraz osobami bezdomnymi. Organizacja jest finansowana głównie przez berliński Senat oraz urzędy dzielnicowe. Według własnych deklaracji jej celem jest wspieranie osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej, przeciwdziałanie rasizmowi oraz promowanie „różnorodności kultur, języków i różnych stylów życia” jako „wzbogacenia dla naszego społeczeństwa”. Jednak – jak wskazują autorzy materiału – analiza publikacji organizacji w mediach społecznościowych pokazuje również jej wyraźne zaangażowanie polityczne.

„Niemcy, ale halal” – kontrowersyjny slogan

W kilku wpisach na Instagramie grupa Gangway z berlińskiej dzielnicy Wedding udostępniała grafiki inicjatywy „Zusammen gegen Rassismus Wedding & Moabit” („Razem przeciwko rasizmowi Wedding i Moabit”). Materiały te odnosiły się do plakatów wyborczych ugrupowań konserwatywnych i prawicowych, przedstawiając je w krytycznym świetle. Organizacja tłumaczyła, że chce w ten sposób zwrócić uwagę na rasistowski język obecny w codziennym życiu oraz przypomnieć o zamachu w Hanau. Jedna z grafik nawiązywała do hasła wyborczego AfD:

„Deutschland. Aber normal.” („Niemcy. Ale normalnie.”)

i zmieniała je na:

„Deutschland, aber helal” („Niemcy, ale halal”).

Słowo „halal”, oznacza to, co jest dozwolone zgodnie z zasadami islamu i prawem szariatu. W praktyce termin ten odnosi się m.in. do produktów i zachowań zgodnych z zasadami religijnymi – np. unikania wieprzowiny czy alkoholu. Przeciwieństwem jest „haram”, czyli to, co według islamu jest zakazane lub grzeszne. Autorzy materiału wskazują, że hasło można odczytywać jako postulowanie Niemiec dostosowanych do norm islamskich.

Spór wokół przekazu organizacji

W innym wpisie grupa przerobiła hasło:

„Der Islam gehört nicht zu Deutschland” („Islam nie należy do Niemiec”)

na:

„Die Kartoffel gehört nicht zu Deutschland” („Ziemniak nie należy do Niemiec”).

Określenie „Kartoffel” bywa w Niemczech używane jako stereotypowe, żartobliwe lub pogardliwe określenie Niemców. Krytycy materiałów twierdzą, że takie przedstawienie może samo opierać się na uproszczonym i negatywnym obrazie Niemców, co – ich zdaniem – stoi w sprzeczności z deklarowanym przez organizację sprzeciwem wobec stereotypizacji i rasizmu. Kolejne grafiki również miały charakter politycznej satyry. Jedna z nich odnosiła się do plakatu FDP z kampanii wyborczej w Berlinie i zmieniała hasło:

„Dlaczego przy nowych wyborach wybierać stare problemy? Wybierzmy nowe”

na:

„Dlaczego przy nowych wyborach wybierać stary rasizm”.

Grafika nawiązywała również wizualnie do kolorystyki kampanii FDP. Inny materiał przerabiał slogan CDU dotyczący walki z przestępczością:

„Wybierz CDU, ponieważ ścigamy przestępców dnia dzisiejszego przy pomocy wyposażenia jutra”

na:

„Głosujmy razem przeciwko rasizmowi, ponieważ dzięki edukacji dzisiejszego dnia pokonujemy przestępstwa jutra”.

Mücke o rozmowach z Abdullem Balloutem

Thomas Mücke odniósł się do kontaktów z Abdullem Balloutem w niedzielnym wydaniu programu „Tagesthemen” niemieckiej telewizji ARD. Według niego Ballout podczas rozmów zachowywał się spokojnie i uprzejmie, jednak jednocześnie starał się dopasować swoje odpowiedzi do sytuacji. Przy pytaniach dotyczących jego poglądów ideologicznych miał unikać jednoznacznych odpowiedzi.

Z tego powodu – jak wyjaśnił Mücke – nie było jasne, czy specjaliści organizacji mogliby nawiązać z nim skuteczną relację terapeutyczną i rozpocząć dalszą pracę. Dyrektor Violence Prevention Network poinformował również, że organizacja pracowała dotychczas z 490 osobami ze środowisk islamistycznych, a tylko w jednym przypadku doszło według niego do ponownej radykalizacji i powrotu do działalności ekstremistycznej.

Debata o skuteczności deradykalizacji

Sprawa wywołała w Niemczech pytania dotyczące skuteczności programów deradykalizacyjnych oraz kontroli organizacji korzystających z publicznego finansowania. Krytycy zwracają uwagę na możliwą sprzeczność między działalnością organizacji zajmującej się przeciwdziałaniem ekstremizmowi a politycznymi treściami publikowanymi przez inne stowarzyszenie powiązane personalnie z jej dyrektorem. Zwolennicy takich programów podkreślają natomiast, że rozmowy z osobami zagrożonymi radykalizacją mają właśnie służyć wykrywaniu zagrożeń i zapobieganiu przemocy, a sama praca deradykalizacyjna wymaga kontaktu również z osobami o skrajnych poglądach.

źródło: apollo-news.net

Niemcy: Ślepo zaufał nawigacji. Samochód utknął na wąskiej kładce dla pieszych

0

78-letni kierowca z Polski bezkrytycznie zaufał wskazaniom nawigacji i wjechał na leśne drogi oraz górski szlak turystyczny w bawarskiej miejscowości Krün. Jego podróż zakończyła się na wąskiej kładce dla pieszych, z której samochód częściowo zsunął się, blokując przeprawę. Akcja ratunkowa trwała ponad cztery godziny. Do zdarzenia doszło w poniedziałek na terenie obszaru chronionego krajobrazu w pobliżu miejscowości Krün w Górnej Bawarii. Mężczyzna wyjechał samochodem marki Volvo z Krün i – zgodnie ze wskazaniami systemu nawigacyjnego – najpierw poruszał się drogami leśnymi w kierunku schroniska Finzalm.

Nawigacja prowadziła coraz węższą trasą

Jak przekazał komisarz policji Andreas Breitrück z komendy w Garmisch-Partenkirchen, kierowca kontynuował jazdę wzdłuż potoku Finzbach w stronę Esterbergalm. Z czasem droga stawała się jednak coraz węższa. Leśny trakt stopniowo przechodził w stromy szlak pieszy, który – jak podkreślają miejscowi strażacy – jest bardzo trudny do pokonania nawet ciągnikiem rolniczym.

– W dalszej części leśna droga zwęża się do ścieżki przeznaczonej wyłącznie dla pieszych – wyjaśnił Breitrück.

Dowódca Ochotniczej Straży Pożarnej w Krün Anton Simon przyznał, że dla ratowników pozostaje zagadką, jak 78-latkowi udało się dojechać samochodem aż tak daleko.

Samochód zawisł na kładce dla pieszych

Nietypowa podróż zakończyła się na kładce nad potokiem Angerl-Graben. Przeprawa okazała się zbyt wąska dla Volvo. Koła pojazdu zsunęły się z jej boków, a samochód zawisł podwoziem na konstrukcji. Kierowca nie był już w stanie ani ruszyć do przodu, ani wycofać pojazdu. O pomoc poprosił przechodzącego turystę. Ten początkowo chciał zawiadomić znajdującego się w dolinie rolnika, jednak ze względu na trudność sytuacji ostatecznie wezwano służby ratunkowe.

Strażacy musieli zabezpieczyć most

Po przybyciu na miejsce strażacy szybko ocenili, że akcja będzie wyjątkowo skomplikowana. Pierwszym zadaniem było zabezpieczenie kładki przed zawaleniem.

– Konstrukcję trzeba było podeprzeć, ponieważ istniała obawa, że nie wytrzyma ciężaru samochodu – wyjaśnił Anton Simon.

Następnie do akcji wykorzystano firmę holowniczą z Mittenwaldu, ciągnik rolniczy, samochód Unimog należący do służb komunalnych, poduszki pneumatyczne oraz specjalistyczny sprzęt ratowniczy. Dzięki współpracy wszystkich służb udało się unieść pojazd, bezpiecznie zdjąć go z kładki i odholować.

Akcja trwała ponad cztery godziny

Cała operacja zakończyła się dopiero po około czterech godzinach i trwała do godzin wieczornych. W zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń. Policja wszczęła wobec 78-letniego kierowcy postępowanie w sprawie wykroczenia. Jak poinformowali funkcjonariusze, mężczyzna poruszał się drogami i szlakami, które nie są przeznaczone dla ruchu pojazdów mechanicznych.

źródło: fr.de