Potężna awaria prądu w Niemczech. Podejrzenie sabotażu, tysiące gospodarstw bez energii

1

Pożar stacji transformatorowej sparaliżował część Reutlingen

W niemieckim Reutlingen w Badenii-Wirtembergii doszło do rozległej awarii zasilania po pożarze stacji transformatorowej. Ogień wybuchł około godziny 1:45 w nocy, a krótko później duża część miasta pogrążyła się w ciemnościach. Płomienie były widoczne na terenie obiektu energetycznego, a mieszkańcy zostali poinformowani o sytuacji za pomocą systemów ostrzegawczych i aplikacji alarmowych.

Tysiące gospodarstw nadal bez prądu

Awaria dotknęła kilka dzielnic Reutlingen oraz okoliczne gminy. Choć pożar został już ugaszony, skutki zdarzenia są nadal odczuwalne. Spośród około 20 tysięcy klientów lokalnego dostawcy energii Fairnetz GmbH aż 7600 gospodarstw domowych wciąż pozostaje bez dostępu do prądu. W niektórych rejonach problemy z zasilaniem utrzymują się od wielu godzin. Zakłócenia objęły również funkcjonowanie telefonii i internetu.

Ucierpiały także szpitale i domy opieki

Jak poinformowała policja, skutki awarii odczuły również obiekty o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa mieszkańców, w tym szpitale oraz domy seniora. W związku z sytuacją do działań skierowano około 50 ratowników z Niemieckiego Czerwonego Krzyża oraz organizacji Malteser. W akcję zaangażowano także lekarza koordynującego działania medyczne. Służby przygotowują się na możliwość długotrwałej akcji i konieczność zapewnienia pomocy osobom wymagającym wsparcia.

Śledczy badają możliwość podpalenia

Coraz więcej wskazuje na to, że pożar mógł zostać wywołany celowo. Operator sieci energetycznej Netze BW poinformował o przesłankach mogących świadczyć o podpaleniu. Na terenie stacji transformatorowej odnaleziono trzy niezależne ogniska pożaru, a dodatkowo uszkodzone zostało ogrodzenie obiektu. Policja i Krajowy Urząd Kryminalny Badenii-Wirtembergii (LKA) nie przesądzają jeszcze o przyczynach zdarzenia, jednak prowadzą dochodzenie we wszystkich możliwych kierunkach. W śledztwo zaangażowano również biegłych specjalizujących się w badaniu przyczyn pożarów.

Straty liczone w milionach euro

Według wstępnych szacunków szkody spowodowane pożarem mogą sięgać kilku milionów euro. Na razie nie odnotowano osób poszkodowanych. Nie wiadomo również, kiedy dostawy energii elektrycznej zostaną całkowicie przywrócone. Władze Reutlingen poinformowały, że obecnie nie są w stanie przedstawić wiarygodnej prognozy dotyczącej pełnego usunięcia awarii. Działania ratunkowe i techniczne koordynuje sztab kryzysowy utworzony w pobliskim Pfullingen.

źródło: bild.de

Niemcy: Polak i Afgańczyk podejrzani o doprowadzenie do katastrofy. Zginęły trzy osoby

0

Śmiertelna katastrofa w Saksonii

W niemieckim Görlitz śledczy kontynuują dochodzenie w sprawie tragicznej eksplozji, do której doszło w połowie maja i która doprowadziła do zawalenia się wielorodzinnego budynku mieszkalnego. W katastrofie zginęły trzy osoby. Według ustaleń policji za zdarzenie mogą odpowiadać dwaj mężczyźni, którzy mieli dostać się do budynku w poszukiwaniu złomu i podczas swoich działań uszkodzić instalację gazową. Następnie mieli opuścić miejsce zdarzenia, nie informując nikogo o niebezpieczeństwie.

Kamery zarejestrowały jednego z podejrzanych

Policja opublikowała nagrania z monitoringu przedstawiające jednego z podejrzanych. Jest nim 27-letni obywatel Afganistanu Zolmai K., który według śledczych został zarejestrowany przez kamery monitoringu miejskiego w Görlitz już kilka godzin po eksplozji. Na nagraniach mężczyzna porusza się rowerem. Widać również charakterystyczne elementy jego wyglądu, m.in. bliznę z tyłu głowy, którą miał ukrywać pod czarną czapką z daszkiem. Ubrany był w czarną pikowaną kurtkę oraz biało-niebieskie buty sportowe marki Puma. Śledczy zwrócili uwagę, że na jednym zdjęciu podejrzany nosi okulary, a na innym już nie. Miał również próbować zasłonić głowę kapturem.

Drugi podejrzany to obywatel Polski

Drugim podejrzanym jest 33-letni obywatel Polski Bartosz K. W jego przypadku nie opublikowano zdjęć z monitoringu wykonanych po katastrofie. Według ustaleń policji mężczyzna miał nosić czarną czapkę z charakterystycznym żółtym symbolem lwa oraz napisem „Holtendorfer Spielvereinigung e.V.”. Obaj mężczyźni przebywają obecnie w areszcie tymczasowym.

Mogli próbować uciec do Polski

Policja nie wyklucza, że po zdarzeniu podejrzani próbowali ukryć się po polskiej stronie granicy. Funkcjonariusze poinformowali, że w związku ze sprawą mogło dojść do przekroczenia granicy pomiędzy Görlitz a Zgorzelcem. Śledczy apelują do świadków o przekazywanie wszelkich informacji, które mogą pomóc w odtworzeniu przebiegu wydarzeń oraz ustaleniu działań podejrzanych po eksplozji.

Nagroda za informacje

W związku ze sprawą wyznaczono nagrodę w wysokości 5000 euro za informacje mogące przyczynić się do wyjaśnienia okoliczności tragedii. Dochodzenie trwa, a śledczy badają, czy rzeczywiście uszkodzenie instalacji gazowej podczas poszukiwania metali było bezpośrednią przyczyną eksplozji, która doprowadziła do śmierci trzech mieszkańców budynku.

źródło: bild.de

Atak nożownika w Hamburgu niedaleko trasy Ironmana

0

Krwawy incydent podczas sportowego święta w Hamburgu

Do dramatycznych wydarzeń doszło w niedzielę po południu w Hamburgu. Zaledwie około 100 metrów od trasy prestiżowych zawodów Ironman ciężko ranny został mężczyzna zaatakowany nożem. Zdarzenie miało miejsce około godziny 13:45 przy Hammerbrookstraße w dzielnicy St. Georg. W czasie gdy tysiące sportowców i kibiców śledziły zmagania uczestników triathlonu, kilka ulic dalej ratownicy walczyli o życie ofiary brutalnego ataku.

Kłótnia zakończyła się ciosem w klatkę piersiową

Według wstępnych ustaleń policji pomiędzy dwoma mężczyznami doszło do gwałtownej sprzeczki. W pewnym momencie jeden z uczestników konfliktu wyciągnął nóż i dwukrotnie ugodził przeciwnika w klatkę piersiową. Rzecznik policji podkreślił, że zdarzenie nie miało żadnego związku z odbywającymi się w pobliżu zawodami Ironman.

Ofiara w stanie zagrożenia życia

Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. Poszkodowany otrzymał pierwszą pomoc jeszcze na ulicy, a następnie został przewieziony do szpitala pod opieką lekarza pogotowia. Jak poinformowano, mężczyzna znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Świadkowie relacjonowali bardzo dramatyczne sceny, a obrażenia odniesione przez ofiarę określono jako bardzo poważne.

Sprawca uciekł. Trwają intensywne poszukiwania

Napastnik zbiegł bezpośrednio po zadaniu ciosów. Policja natychmiast rozpoczęła szeroko zakrojoną obławę, angażując liczne siły funkcjonariuszy. Okolice miejsca zdarzenia zostały zabezpieczone i częściowo zamknięte. Szczególnie intensywne działania poszukiwawcze prowadzone są w rejonie Berliner Tor, gdzie funkcjonariusze próbują namierzyć podejrzanego.

Śledczy znaleźli nóż motylkowy

Podczas zabezpieczania śladów policjanci odnaleźli w pobliżu miejsca ataku nóż motylkowy. Obecnie trwa ustalanie, czy była to broń użyta podczas napaści. Nóż został zabezpieczony do dalszych badań kryminalistycznych. Świadkowie przekazali śledczym również opis uciekającego sprawcy, co ma pomóc w jego odnalezieniu.

Policja bada motywy ataku

Na obecnym etapie nie wiadomo, co było przyczyną konfliktu między mężczyznami. Okoliczności zdarzenia pozostają niejasne. Ze względu na ciężki stan poszkodowanego sprawą zajęła się hamburska policja kryminalna, która prowadzi dalsze dochodzenie w celu ustalenia pełnego przebiegu ataku oraz motywów działania sprawcy.

źródło: bild.de

Ebola w Niemczech. Pacjent opuścił szpital w Berlinie po dwóch tygodniach izolacji!

1

39-letni amerykański lekarz, który zaraził się wirusem Ebola podczas pracy w Demokratycznej Republice Konga, został wypisany ze szpitala po ponad dwóch tygodniach leczenia w berlińskiej klinice uniwersyteckiej Charité. Według lekarzy pacjent jest w dobrym stanie zdrowia, a od 30 maja nie wykryto już u niego wirusa. W związku z tym urząd zdrowia zniósł nakaz izolacji.

Rzadki wariant wirusa i specjalistyczne leczenie

U pacjenta potwierdzono zakażenie rzadkim wariantem wirusa Ebola – tzw. wirusem Bundibugyo. Lekarz trafił do Berlina 20 maja specjalnym samolotem medycznym z Ugandy i był leczony na specjalnej stacji izolacyjnej Charité, przeznaczonej dla szczególnie niebezpiecznych chorób zakaźnych.

Sam pacjent podziękował personelowi medycznemu za „pierwszorzędną opiekę”, podkreślając, że zastosowano również eksperymentalne terapie testowane obecnie przeciwko temu typowi wirusa.

Rodzina również była objęta kwarantanną

Do Berlina przybyła także żona lekarza i czwórka dzieci. Zostali oni uznani za osoby wysokiego ryzyka kontaktu z wirusem i przebywali w oddzielnej części stacji izolacyjnej. Nie wystąpiły u nich jednak żadne objawy choroby, dlatego również mogli opuścić kwarantannę.

Czy Ebola stanowi zagrożenie dla Niemiec?

Według niemieckiego Ministerstwa Zdrowia oraz Charité nie istniało zagrożenie dla mieszkańców Berlina ani innych pacjentów szpitala. Specjalna stacja izolacyjna działa całkowicie niezależnie od normalnej części kliniki i posiada własne systemy bezpieczeństwa, wentylacji oraz oczyszczania ścieków.

Trudna sytuacja w Kongu

Lekarz zaraził się podczas pracy w regionie objętym epidemią w Demokratycznej Republice Konga. Według ekspertów opanowanie obecnego ogniska choroby jest wyjątkowo trudne. Dodatkowym problemem jest fakt, że dla wariantu Bundibugyo nie istnieje obecnie zatwierdzona szczepionka ani specjalistyczna terapia.

źródło: rbb24.de

Niemcy: Pracownik Jobcenter zwolniony po krytyce zasiłku Bürgergeld!

5

W reportażu telewizji ZDF pracownik Jobcenter ostro skrytykował zasiłek obywatelski, po czym został zwolniony: według władz pracownik urzędu pracy z Bremy nie wypowiedział się w sposób konstruktywny.

Uzadnienie: Zniesławienie

Dokument w stacji ZDF nosi tytuł: „Am Puls mit Sarah Tacke – System Bürgergeld: Leben ohne Leistung”. Jeden z rozmówców stracił teraz pracę. Jak donosi „FAZ”, miasto Brema zwolniło bez wypowiedzenia pracownika urzędu pracy Freda Göckena, zarzucając mu „zniesławienie” urzędu pracy.

W reportażu Göcken wyraził przypuszczenie, że od 30 do 40 procent osób otrzymujących zasiłek obywatelski podaje nieprawdziwe informacje we wnioskach. Jest to „tajemnica poliszynela”. Jako główne zadanie urzędu pracy wymienił „wydawanie pieniędzy”.

„Wywiad nie został autoryzowany”

W piśmie o zwolnieniu z 28 maja, które jest w posiadaniu „FAZ”, miasto podkreśla, że wywiad nie został autoryzowany. Pracodawca zwraca uwagę, że krytyka jest dozwolona również w przypadku pracowników służby publicznej, „o ile jest rzeczowa i konstruktywna”. Jednak w tym przypadku tak nie było: „Związek oparty na zaufaniu został tym samym zniszczony”.

W rozmowie z „FAZ” pracownik urzędu pracy powiedział, że zamierza podjąć kroki prawne przeciwko zwolnieniu bez wypowiedzenia.

źródło: Bild

„Damy radę” to proces: Merkel broni swojej polityki migracyjnej i ostrzega przed AfD

7

W rozmowie z niemiecką FAS Angela Merkel broni swojej polityki migracyjnej. Jak twierdzi, „osiągnięto naprawdę bardzo wiele”, a jej dawna obietnica „damy radę” to proces – wyjaśniła była kanclerz. Merkel ostrzegła oprócz tego przed podziałem społeczeństwa i AfD.

Merkel broni swoich decyzji z 2015 roku

W wywiadzie dla Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung Angela Merkel ponownie broniła swoich działań w związku z kryzysem uchodźczym. „Wiele osiągnęliśmy, ale oczywiście nie w stu procentach”, wyjaśniła była kanclerz. Zapytana o swoje zdanie „damy radę” oraz o to, czy udało się to w kontekście kryzysu uchodźczego z 2015 roku, Merkel wykręciła się i wyjaśniła: „Damy radę – to jest proces”.

Zdaniem Merkel udało się „poradzić sobie z ówczesnym kryzysem humanitarnym”. Jednocześnie przyznała, że „nie ma wątpliwości, iż nadal mamy problemy z nielegalną migracją”. Podkreśliła jednak, że od początku zależało jej na europejskim podejściu do tego problemu. Jak zaznaczyła, fakt, że kryzys był rozwiązywany głównie na poziomie krajowym, prowadził do „poważnych napięć”. Mimo to była kanclerz ocenia, że „osiągnęliśmy naprawdę bardzo, bardzo wiele”.

Była kanclerz twierdzi, że nie zignorowała obaw obywateli

Dopytywana, czy obawy Niemców dotyczące masowego napływu migrantów nie zostały wówczas zignorowane, Merkel przypomniała o porozumieniu między UE a Turcją. Zapewniła, że intencją rządu nie było otwarcie granic dla setek tysięcy ludzi bez żadnej kontroli, stąd decyzja o układzie z Ankarą. „Za tę umowę znowu jednak spadła na mnie krytyka – zarzucano mi, że zawarłam z Erdoğanem układ, przez niektórych nazywany nawet brudnym” – wspomina Merkel.

Polityk nie uważa również, by błędem było pozostawienie otwartych granic. Choć przyznaje, że „część spraw uznawanych w polityce migracyjnej za nierozwiązane” mogła napędzić popularność AfD, to winą obarcza także wewnętrzne spory w parlamencie. Ówczesny „opór wewnątrz chadecji przeciwko mojej decyzji” z pewnością nie pomógł w ograniczaniu wpływów radykałów.

Merkel ostrzega przed AfD

„AfD reprezentuje poglądy, które nie są zgodne z moim rozumieniem ustawy zasadniczej” – oceniła Merkel, odnosząc się do partii, która w aktualnych sondażach wysuwa się na prowadzenie w kraju. Zdaniem byłej kanclerz ugrupowanie to próbuje podzielić społeczeństwo „na prawdziwy naród i elitę zdefiniowaną przez samo AfD”.

Swój stanowczy sprzeciw wobec ewentualnych rządów AfD Merkel wyraziła także podczas niedawnych targów re:publica. Zapytana o scenariusz, w którym za dziesięć lat polityk tej partii zostaje kanclerzem, odpowiedziała krótko: „Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby tak się nie stało”. Na koniec zwróciła się z apelem do publiczności: „Każdy, kto nie chce – a ja do nich należę – aby AfD rosnąca w siłę, musi zacząć działać”.

zródło: Bild

„Kto stawia opór, ten zostaje”. Policjant ujawnia szokujące kulisy deportacji w Niemczech!

4

Mimo zapowiedzi zaostrzenia polityki migracyjnej i ułatwienia deportacji w Unii Europejskiej, w Niemczech wydalanie osób zobowiązanych do opuszczenia kraju nadal napotyka liczne przeszkody. Doświadczony funkcjonariusz niemieckiej policji federalnej opowiedział o problemach, które jego zdaniem sprawiają, że wiele deportacji kończy się niepowodzeniem.

„Agresywne zachowanie może zablokować deportację”

Funkcjonariusz, występujący pod zmienionym nazwiskiem Uwe Schmitz, przez wiele lat uczestniczył w deportacjach drogą lotniczą. Jak relacjonuje, zdarzały się sytuacje, w których osoby przeznaczone do wydalenia stawiały czynny opór, groziły załodze samolotu lub próbowały zrobić sobie krzywdę. W takich przypadkach piloci często odmawiali zabrania pasażera ze względów bezpieczeństwa, a deportacja była przerywana. Policjant twierdzi, że niektóre osoby dzięki temu skutecznie unikały wydalenia z kraju. Przytoczył również przypadek obywatela Wybrzeża Kości Słoniowej, który podczas deportacji miał zaatakować funkcjonariuszy na lotnisku w Düsseldorfie. Dwóch policjantów odniosło obrażenia i trafiło do szpitala, a deportacja nie doszła do skutku.

Problemy już na etapie zatrzymania

Zdaniem funkcjonariusza trudności pojawiają się jeszcze przed rozpoczęciem procedury deportacyjnej. Jeśli policja zatrzyma nielegalnie przebywającego cudzoziemca poza godzinami pracy urzędów ds. cudzoziemców, często nie ma możliwości szybkiego przekazania go odpowiednim służbom. W efekcie zatrzymany otrzymuje jedynie nakaz stawienia się w urzędzie w późniejszym terminie i zostaje zwolniony. Według policjanta wiele takich osób znika później z pola widzenia władz.

Brakuje miejsc w ośrodkach deportacyjnych

Funkcjonariusz zwraca również uwagę na niedobór miejsc w ośrodkach detencyjnych przeznaczonych dla osób oczekujących na deportację. Jego zdaniem potrzebne są większe centra deportacyjne oraz dłuższy okres zatrzymania umożliwiający uzyskanie dokumentów niezbędnych do wydalenia cudzoziemca. Postuluje także przekazanie większych kompetencji policji federalnej, aby procedury były prowadzone sprawniej i bardziej jednolicie na terenie całego kraju.

Wcześniejsze zapowiedzi deportacji utrudniają działania

Kolejnym problemem ma być informowanie osób przeznaczonych do deportacji o planowanym terminie wydalenia. Jak twierdzi policjant, część cudzoziemców wykorzystuje ten czas na ukrycie się lub podejmuje działania uniemożliwiające przeprowadzenie procedury. W niektórych przypadkach, gdy nie można odnaleźć wszystkich członków rodziny, deportacja zostaje wstrzymana. Niemieckie przepisy nie pozwalają bowiem na rozdzielanie rodziców od dzieci.

Spór o dokumenty i ustalanie tożsamości

Znacznym utrudnieniem jest również brak dokumentów tożsamości. Wielu migrantów nie posiada paszportów lub nie chce ujawniać swojego kraju pochodzenia. W takiej sytuacji urzędy muszą zdobywać dokumenty zastępcze, co często trwa miesiącami. Funkcjonariusz krytykuje także ograniczenia prawne dotyczące dostępu do danych znajdujących się w telefonach komórkowych migrantów. W jego ocenie mogłyby one pomóc w ustaleniu kraju pochodzenia i przyspieszyć procedury deportacyjne.

„Bez zmian deportacyjna ofensywa pozostanie hasłem”

Podobne stanowisko przedstawił Manuel Ostermann ze związku zawodowego policji federalnej. Jego zdaniem skuteczniejsze deportacje nie będą możliwe bez uproszczenia procedur, ograniczenia biurokracji i wyraźnego podziału kompetencji między władzami federalnymi a krajami związkowymi. Według przedstawicieli służb obecny system jest zbyt skomplikowany i powoduje, że wiele decyzji o wydaleniu cudzoziemców pozostaje jedynie na papierze, mimo prawomocnych orzeczeń sądów nakazujących opuszczenie Niemiec.

źródło: bild.de

Niemcy. Były toksykolog Pfizera przerywa milczenie: „W badaniach szczepionek wykryto niepokojący wzrost poronień!”

4

Były szef działu toksykologii firmy Pfizer, Helmut Sterz, skrytykował sposób przeprowadzenia przedklinicznych badań bezpieczeństwa szczepionek mRNA przeciw COVID-19. Naukowiec, który przez 35 lat pracował dla międzynarodowych koncernów farmaceutycznych, twierdzi, że część sygnałów ostrzegawczych zaobserwowanych podczas badań na zwierzętach nie została odpowiednio przeanalizowana.

Wzrost liczby poronień u szczurów

Szczególną uwagę Sterz zwraca na badanie przeprowadzone na ciężarnych szczurach. Jak podkreśla, w grupie zaszczepionych zwierząt odnotowano statystycznie istotnie wyższą liczbę wczesnych poronień niż w grupie kontrolnej.

Według naukowca wynik ten powinien zostać potraktowany jako sygnał wymagający dalszych badań. Zwraca on uwagę, że podobne obserwacje miały pojawić się również w badaniach konkurencyjnej szczepionki firmy Moderna. W jego ocenie organy odpowiedzialne za dopuszczenie preparatów do obrotu powinny były dokładniej przeanalizować te dane.

Zarzuty dotyczące zakresu badań

Sterz uważa również, że program badań przedklinicznych był zbyt ograniczony. Jak wskazuje, większość testów przeprowadzono wyłącznie na szczurach, podczas gdy po tragedii związanej z lekiem Contergan standardem stało się wykonywanie części badań także na drugim gatunku zwierząt.

Były toksykolog podnosi również, że nie przeprowadzono szeregu dodatkowych analiz, które standardowo wykonuje się przy ocenie bezpieczeństwa nowych preparatów. Wymienia między innymi długoterminowe badania toksyczności, testy dotyczące wpływu na układ odpornościowy, badania metabolizmu i rozprzestrzeniania się substancji w organizmie czy analizy możliwego wpływu na materiał genetyczny.

Myocarditis i inne możliwe skutki uboczne

Zdaniem Sterza bardziej rozbudowane badania mogłyby pozwolić wcześniej wykryć niektóre działania niepożądane, takie jak zapalenie mięśnia sercowego. Przypadki tego schorzenia były zgłaszane po rozpoczęciu masowych szczepień przeciw COVID-19 i zostały później potwierdzone jako rzadkie działanie niepożądane niektórych szczepionek mRNA, szczególnie u młodych mężczyzn. Naukowiec twierdzi, że krótkotrwałe badania przeprowadzone przed dopuszczeniem preparatów do użycia mogły nie pozwolić na wykrycie części potencjalnych zagrożeń.

Kontrowersje wokół spadku liczby urodzeń

Sterz odniósł się również do obserwowanego w wielu krajach Europy spadku liczby urodzeń po 2021 roku. Uważa on, że zjawisko to może być powiązane z rozpoczęciem kampanii szczepień przeciw COVID-19. Jednocześnie należy podkreślić, że kwestia ta pozostaje przedmiotem sporów w środowisku naukowym. Dotychczas nie ma jednoznacznego konsensusu potwierdzającego bezpośredni związek pomiędzy szczepieniami mRNA a spadkiem liczby urodzeń. Na wskaźniki demograficzne wpływa wiele czynników, w tym sytuacja gospodarcza, zmiany społeczne, późniejsze zakładanie rodzin oraz skutki pandemii.

„Szybkość była ważniejsza niż dokładność”

Podsumowując swoje zarzuty, były szef toksykologii Pfizera stwierdził, że podczas opracowywania szczepionek mRNA priorytetem było jak najszybsze wprowadzenie preparatów na rynek. Jego zdaniem tempo prac ograniczyło zakres badań bezpieczeństwa, które powinny zostać przeprowadzone przed podaniem szczepionek miliardom ludzi na całym świecie.

Wypowiedzi Helmuta Sterza ponownie wywołały dyskusję na temat procesu dopuszczania szczepionek przeciw COVID-19 do użycia. Jednocześnie europejskie i amerykańskie instytucje regulacyjne nadal podtrzymują stanowisko, że korzyści wynikające ze stosowania szczepionek mRNA przewyższały związane z nimi ryzyko.

źródło: n-tv.de

Niemcy: Bracia-migranci skazani za szkolny terror. Sędzia nie miała litości!

2

Przez miesiące mieli terroryzować młodszych uczniów

Przed Sądem Rejonowym w Oranienburgu zapadł wyrok w sprawie dwóch braci oskarżonych o zastraszanie, wymuszanie pieniędzy i groźby wobec uczniów jednej ze szkół w Brandenburgii. Głównym oskarżonym był 17-letni Abdullah A., który według ustaleń śledczych przez dłuższy czas miał terroryzować swoich młodszych kolegów. Podczas procesu zeznawali poszkodowani uczniowie, z których część w chwili zdarzeń miała zaledwie 13 lat. Wielu z nich mówiło o strachu, który towarzyszył im przez długi czas.

Wymuszenia i groźby wobec nastolatków

Jak ustalono w trakcie postępowania, szczególnie poważne były dwa incydenty z września 2025 roku. W krótkim odstępie czasu Abdullah A. miał zmusić dwóch młodszych uczniów do oddania pieniędzy. W jednym przypadku wraz z innym sprawcą próbował doprowadzić ofiarę do bankomatu, aby wypłaciła gotówkę. Gdy się to nie udało, zażądał od chłopca mniejszej kwoty jako tzw. „haraczu ochronnego”. Niedługo później kolejny nastolatek miał zostać zmuszony do wypłaty pieniędzy pod groźbą przemocy. Według aktu oskarżenia sprawca groził między innymi użyciem noża oraz zapowiadał, że „połamie ofierze każdy palec po kolei”, jeśli zgłosi sprawę policji.

Starszy brat również stanął przed sądem

Na ławie oskarżonych zasiadł także starszy brat Mohammad A. Część zarzutów wobec niego nie mogła zostać rozpatrzona z powodu braku dostępnych świadków. Ostatecznie został uznany za winnego znieważenia, stosowania przymusu oraz stawiania oporu funkcjonariuszom policji. Według ustaleń sądu podczas jednej z interwencji miał obrażać policjantkę, używając wobec niej wulgarnych określeń.

Mocne słowa sędzi

Podczas ogłaszania wyroku sędzia nie kryła oburzenia zachowaniem oskarżonych. – Szerzycie strach i terror, przed którymi sami uciekliście ze swojego kraju. To budzi gniew ludzi tutaj – powiedziała. Jednocześnie zwróciła się do pokrzywdzonych uczniów, podkreślając, że nie ponoszą żadnej winy za to, co ich spotkało, i nie mają powodów do wstydu.

Kary bez zawieszenia

Obaj oskarżeni przeprosili podczas rozprawy i zapewniali, że podobne sytuacje już się nie powtórzą. Abdullah A. deklarował, że wyciągnął wnioski ze swojego zachowania. Sąd podszedł jednak do tych zapewnień sceptycznie. Sędzia przypomniała, że podobne obietnice padały już wcześniej, po czym oskarżony ponownie dopuszczał się podobnych czynów. Ostatecznie 17-letni Abdullah A. został skazany na dwa lata pozbawienia wolności bez zawieszenia. Sąd uznał, że wpływ na wymiar kary miały jego wcześniejsze konflikty z prawem oraz obowiązujący już okres próby. Jego starszy brat Mohammad A. usłyszał wyrok sześciu miesięcy pozbawienia wolności, również bez możliwości zawieszenia wykonania kary. Wyrok jest prawomocny.

źródło: n-tv.de

Niemcy muszą zmienić przepisy? Europejski Trybunał zakazał ograniczania części świadczeń dla azylantów

2

Ważny wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości

Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) w Luksemburgu orzekł, że Niemcy naruszyły prawo Unii Europejskiej, ograniczając część świadczeń dla niektórych osób ubiegających się o azyl. Zdaniem sędziów nawet w przypadku azylantów, za których formalnie odpowiada inne państwo UE, nie można całkowicie pozbawiać ich podstawowych świadczeń niezbędnych do godnego życia. Trybunał podkreślił, że wszystkie państwa członkowskie muszą zapewnić osobom ubiegającym się o ochronę międzynarodową „odpowiedni standard życia”, obejmujący również ochronę zdrowia fizycznego i psychicznego.

Sprawa dotyczyła obywatela Afganistanu

Wyrok zapadł po skardze obywatela Afganistanu, który miał zostać przekazany z niemieckiego powiatu Schweinfurt do Rumunii zgodnie z przepisami określającymi, które państwo UE odpowiada za rozpatrzenie wniosku azylowego. W 2022 roku niemieckie władze ograniczyły mu część świadczeń. Mężczyzna nadal otrzymywał żywność, miejsce w ogrzewanym ośrodku oraz dostęp do urządzeń sanitarnych, jednak nie przysługiwały mu już środki na zakup odzieży i artykułów gospodarstwa domowego. Azylant zaskarżył tę decyzję, a sprawa ostatecznie trafiła przed ETS.

Odzież i środki higieny to podstawowe potrzeby

Sędziowie uznali, że odzież należy do najbardziej podstawowych potrzeb człowieka i nie może zostać uznana za świadczenie zbędne. Trybunał wskazał również, że środki przeznaczone na zakup biletów komunikacji publicznej, produktów higienicznych czy innych niezbędnych artykułów pozwalają zachować minimalny poziom uczestnictwa w życiu społecznym i kulturalnym.

Niemieckie przepisy mogą wymagać zmian

Orzeczenie może mieć istotne konsekwencje dla niemieckiego prawa. W 2024 roku przepisy zostały bowiem zaostrzone i przewidziano możliwość całkowitego wstrzymania świadczeń dla osób ubiegających się o azyl, jeśli za ich procedurę odpowiada inne państwo Unii Europejskiej. Zdaniem ekspertów obecne regulacje mogą być trudne do pogodzenia z najnowszym wyrokiem ETS. – Jeśli nie wolno ograniczać świadczeń, to tym bardziej nie wolno ich całkowicie odbierać – ocenił prawnik specjalizujący się w prawie socjalnym Constantin Hruschka w rozmowie z agencją dpa.

Nowe przepisy UE już wkrótce

12 czerwca zacznie obowiązywać nowy system unijnych regulacji dotyczących świadczeń dla osób ubiegających się o azyl. Przewiduje on możliwość odebrania części świadczeń osobom przebywającym w państwie, które nie jest odpowiedzialne za rozpatrzenie ich wniosku. Jednocześnie nowe przepisy nadal wymagają zapewnienia minimalnego standardu życia zgodnego z prawem Unii Europejskiej oraz Kartą Praw Podstawowych UE. Oznacza to, że nawet po wejściu w życie nowych regulacji państwa członkowskie będą musiały zagwarantować osobom ubiegającym się o azyl podstawowe warunki egzystencji.

źródło: bild.de