Betriebsferien: czy firmy w Niemczech mogą tak po prostu narzucić pracownikom termin przerwy urlopowej?

W okresie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem wiele firm w Niemczech jest zamkniętych z powodu przerwy urlopowej. Ale czy przełożonym wolno tak po prostu nakazać pracownikom wzięcie wolnego w tym terminie?

Zgodnie z federalną ustawą o urlopach (Bundesurlaubsgesetz), przy planowaniu urlopów firmy muszą brać pod uwagę życzenia pracowników, chyba że stoją temu na przeszkodzie „pilne potrzeby zakładu pracy”.

Pracownicy w Niemczech zwykle muszą zaakceptować przerwę urlopową w firmie

To, czy przerwa urlopowa (Betriebsferien) jest „pilną potrzebą zakładu pracy”, jest tak naprawdę kwestią interpretacji. Jednak w większości przypadków tak właśnie jest to postrzegane, mówi Johannes Schipp, prawnik specjalizujący się w prawie pracy: „Nieliczne wyroki, które zapadły w tego typu sprawach, potwierdzają, że życzenie pracodawcy w kwestii przerwy urlopowej stanowi pilną potrzebę zakładu pracy” – wyjaśnia Schipp w wywiadzie dla Niemieckiej Agencji Prasowej (dpa). Jeśli więc pracodawca zarządza przerwę urlopową, życzenia pracowników w tym zakresie schodzą na dalszy plan, nawet jeśli w firmie istnieje rada zakładowa, która ma wpływ na planowanie urlopów.

Pracodawcy muszą zapowiedzieć i dobrze uzasadnić planowaną przerwę urlopową w zakładzie pracy

Pracodawcy muszą jednak poinformować o planowanej przerwie urlopowej z pewnym wyprzedzeniem, tak aby pracownicy mogli zaplanować swoje wakacje. „Jeśli to możliwe, na początku roku urlopowego” – mówi prawnik Tobias Werner w rozmowie z Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND).

Ponadto zarządzanie przerwy urlopowej w firmie musi być przez nich dobrze uzasadnione. „Z punktu widzenia prawa pracy krótkotrwały brak zamówień lub spadek obrotów nie są w tym kontekście pilną potrzebą zakładu pracy. Wynika to z faktu, że ryzyko operacyjne nie może być jednostronnie przerzucone na pracowników” – mówi Werner. Zakłócenia w działalności firmy, spowodowane np. uszkodzeniem maszyny, również nie są uznawane za nadrzędne względy związane z interesami przedsiębiorstwa.

Ile dni przerwy urlopowej w firmie można zarządzić w ciągu roku?

Jak długa może być przerwa urlopowa w zakładzie pracy narzucona przez pracodawcę? Choć brak jednoznacznego orzecznictwa w tego typu sprawach, Schipp twierdzi, że dopuszczalna jest sytuacja, w której cały czterotygodniowy urlop przysługujący w ciągu roku będzie wykorzystany w ramach przerwy urlopowej w zakładzie pracy wyznaczonej przez przełożonego. Pracodawca musi jedynie pamiętać o tym, że co najmniej jedna część urlopu powinna trwać nie krócej niż 12 dni kalendarzowych. „Jeśli na przykład prowadzona działalność ma charakter sezonowy, przerwa urlopowa może trwać około trzech tygodni w czasie wakacji letnich i jeden tydzień pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem” – mówi Schipp.

Z kolei Werner wskazuje na ogólną zasadę, którą do tej pory kierowało się wiele sądów pracy, zgodnie z którą 3/5 rocznego wymiaru urlopu może być wykorzystane w terminie narzuconym przez pracodawcę (Betriebsferien), a 2/5 w terminie wybranym przez pracownika.

Trzy porady dotyczące kariery, których lepiej nie słuchać

Przyjaciele, rodzina i „wszystkowiedzący” znajomi często udzielają wskazówek dotyczących kariery, które uważają za doskonałe rady. Ale dobre intencje to nie wszystko. Wiele z tych wskazówek to mity albo twierdzenia, które dawno temu się zdezaktualizowały. Dlatego jeśli kiedykolwiek otrzymacie jedną z poniższych porad dotyczących kariery – lepiej nie słuchajcie!

1) „Rób to, co kochasz – wtedy osiągniesz sukces!”

Koncepcja jest jasna: jeśli będziecie z pasją wykonywać swoją wymarzoną pracę, zawsze będziecie lepsi od innych, którzy po prostu robią to, co im się każe. Ale wymarzona praca nie zawsze jest dobrze płatna albo nie zawsze macie odpowiednie zdolności, by móc ją wykonywać. Między chęcią a możliwością zrobienia czegoś jest często spora przepaść.

Dlatego zawsze dobrze się zastanówcie, czy to, co chcielibyście robić, odpowiada także Waszym uzdolnieniom i umiejętnościom i czy ta praca jest dla Was opłacalna finansowo. Trzeba przecież opłacić czynsz – a nie da się żyć powietrzem i pasją zawodową.

2) „Koniecznie musisz pójść na studia.”

Jasne, w przypadku niektórych zawodów konieczne jest ukończenie studiów. Szczególnie jeśli chodzi o nauki przyrodnicze, takie jak biologia czy farmacja, często potrzebny jest nawet doktorat, by dostać pracę w tej dziedzinie.

Ale aby zarobić naprawdę dobre pieniądze, często wystarczy kształcenie zawodowe (niem. Ausbildung).

Co więcej, po jego ukończeniu ma się o wiele większe doświadczenie zawodowe niż maturzysta, który po długiej nauce w szkole idzie jeszcze na studia. Wiele firm z pewnością to doceni.

3) „Powinieneś przepracować w firmie co najmniej rok, zanim złożysz wypowiedzenie.”

Wielu pracowników ma obawy przed zbyt szybkim odejściem z firmy, uważając, że nie robi to dobrego wrażenia na osobach czytających ich CV. Ale czy naprawdę tak jest? W niektórych przypadkach to założenie może być słuszne, gdyż wielu potencjalnych przełożonych może obawiać się, że ten pracownik równie szybko opuści ich firmę.

Ale jeśli nie jesteście zadowoleni z nowej pracy i jesteście absolutnie przekonani, że nie chcecie być dłużej zatrudnieni w tej firmie, powinniście definitywnie złożyć wypowiedzenie. Przecież pozostawanie w niej to tylko niepotrzebna strata czasu. W końcu nasze społeczeństwo szybko się zmienia i mało kto pracuje przez całe życie w jednym i tym samym przedsiębiorstwie. Pracodawcy i rekruterzy są tego świadomi. Eksperci zalecają nawet, by nie pracować zbyt długo w jednej firmie, ale zmieniać pracę co dwa lata.

Źródło: www.wa.de

„Małżeństwo nie gwarantuje beztroskiej emerytury”. Oto jak kobiety mogą zwiększyć swoje świadczenie emerytalne w Niemczech

Emerytury kobiet w Niemczech są średnio o połowę niższe niż emerytury mężczyzn. Dlatego też to właśnie one w sposób szczególny powinny zadbać o zabezpieczenie emerytalne. Ale tylko nieliczne mają odwagę zainwestować swoje pieniądze. Dlaczego tak jest?

Fortunalista, Courage, Finanz-Heldinnen, czy Madame Moneypenny – wszystkie te inicjatywy mają tę samą misję: uczynić tematykę inwestycji i zabezpieczenia emerytalnego bardziej przystępną dla kobiet. Czy to w kiosku z gazetami, na Instagramie czy Spotify: każda pani, która chce dowiedzieć się czegoś o finansach, może skorzystać z coraz większej oferty magazynów, blogów i podcastów, które są skierowane specjalnie do kobiet.

W ten sposób chcą rozwiązać problem, który był widoczny w statystykach już od dawna, ale który dostrzegało dotąd bardzo niewiele kobiet: ponieważ w ciągu całego życia gromadzą mniejszy majątek, na starość wielu z nich grozi ubóstwo.

Tym ważniejsze jest dla nich to, by pomnażać swoje oszczędności. Obecnie, gdy oprocentowanie lokat jest tak niskie, najlepiej zainwestować na giełdzie. Wciąż jednak niewiele kobiet w Niemczech decyduje się na ten krok. Dlaczego? I jak można to zmienić?

„Kobiety mają mniejszą wiarę w siebie”

„Wiele kobiet zdaje sobie sprawę z tego, że powinny pomnażać swoje oszczędności inwestując w akcje, ale są mniej pewne siebie” – mówi Gabriele Widmann, ekonomistka z Dekabanku. W przeciwieństwie do mężczyzn, chcą najpierw wszystko dobrze zrozumieć, zanim zaczną inwestować.

To niezdecydowanie znajduje odzwierciedlenie w liczbach: na przykład, według ankiety przeprowadzonej przez firmę Fidelity, 61 procent kobiet nadal częściowo lub całkowicie polega na swoich mężach w kwestii finansów domowych. Tylko 29 procent deklaruje, że inwestowanie to coś dla nich. Wiele osób postrzega finanse i inwestowanie jako zbyt skomplikowane.

Do podobnych wniosków doszedł duży szwajcarski bank UBS. Według badania tylko jedna na pięć kobiet (21 proc.) twierdzi, że samodzielnie podejmuje długoterminowe decyzje finansowe. Prawie trzykrotnie więcej (60 proc.) pozostawia ten temat swoim partnerom.

Pewną rolę odgrywają też stereotypy. „W umysłach wielu ludzi wciąż tkwią przestarzałe stereotypy, które powstrzymują kobiety przed dbaniem o własne finanse – dotyczy to nawet samych kobiet” – mówi Jacqueline Haben, menedżer ds. marketingu w firmie Columbia Threadneedle Investments.

Podczas gdy mężczyzna robi karierę, kobieta nadal często wykonuje większość prac domowych – a przez to ma mniej czasu i możliwości finansowych, by inwestować pieniądze. „To właśnie dlatego kobiety powinny w większym stopniu zadbać o swoją poduszkę finansową” – mówi Haben i dodaje: „Małżeństwo nie jest gwarancją beztroskiej emerytury”.

Kobiety, które inwestują, odnoszą większe sukcesy niż mężczyźni

Ilse Munnikhof, która wprowadza nową usługę doradztwa w zakresie papierów wartościowych w ING Deutschland, uważa, że często słyszany argument, iż kobiety rzadziej inwestują w akcje, ponieważ boją się ryzyka, jest zbytnim uproszczeniem. „W świecie papierów wartościowych istnieje wiele produktów o możliwym do oszacowania ryzyku” – mówi. Przykładem może być zdywersyfikowany portfel funduszy lub ETF-y, w które inwestuje się przez długi okres czasu w ramach planu oszczędnościowego.

Tak naprawdę kobiety – kiedy już odważą się zainwestować na giełdzie – odnoszą na tym polu większe sukcesy niż mężczyźni.

Według analizy ING z 2019 roku kobiety osiągnęły w badanym okresie wyższy zwrot z inwestycji (średnio 24,1 procent) niż mężczyźni (23,5 procent). Podczas gdy mężczyźni w większym stopniu stawiają na pojedyncze akcje, kobiety mają w swoich portfelach więcej papierów. „Kobiety rzadziej dokonują transakcji. Oszczędza to koszty, a tym samym ma pozytywny wpływ na zysk” – mówi Munnikhof.

Wydaje się więc, że kobiety mają doskonałe predyspozycje, by odnosić sukcesy na giełdzie. Ale jak sprawić, by więcej z nich zdecydowało się na ten krok?

„Samo poszerzanie wiedzy finansowej nie wystarczy”

Jedną z ważnych kwestii jest budowanie pewności siebie. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez niemiecki instytut Zentrum für Europäische Wirtschaftsforschung w Mannheim, kobiety często nie doceniają swoich umiejętności, jeśli chodzi o sprawy finansowe. To prawda, że wiedzą one mniej o finansach niż mężczyźni – ale nie tak mało, jak im się wydaje.

Na przykład kobiety nadzwyczaj często udzielały odpowiedzi „nie wiem” na pytania dotyczące procentu składanego, inflacji i dywersyfikacji ryzyka. Jeśli jednak ta opcja odpowiedzi nie była dostępna, często wybierały prawidłową odpowiedź. Ponad jedną trzecią luki kompetencyjnej można zatem przypisać zwątpieniu w siebie.

„Aby zniwelować różnicę między kobietami a mężczyznami, jeśli chodzi o inwestowanie na giełdzie, nie wystarczy tylko poszerzanie wiedzy finansowej kobiet” – podsumowują badacze. „Należy również wzmocnić ich wiarę we własne kompetencje w podejmowaniu decyzji finansowych”. Jeśli to się uda, dysproporcja w zakresie inwestowania przez kobiety i mężczyzn znacznie się zmniejszy.

Kobiety przez długi czas były ignorowane przez branżę finansową

Ważne zadanie stoi także przed przedstawicielami branży finansowej. „Gdy mowa o kwestiach finansowych, zwykle adresatami są w głównej mierze mężczyźni. W rezultacie niektóre kobiety nie czują się zainteresowane tym tematem” – wyjaśnia Sally Peters z Institut für Finanzdienstleistungen (iff). Dopiero w ostatnich latach branża finansowa odkryła kobiety jako grupę docelową.

„Pojawia się coraz więcej inicjatyw, które wprost adresowane są do kobiet. Tematy związane z ubóstwem osób starszych, luką emerytalną lub pułapką pracy w niepełnym wymiarze godzin zasadniczo w większym stopniu dotyczą kobiet” – mówi Peters. „W inicjatywy te zaangażowane są kobiety jako eksperci, dzięki czemu mogą one stanowić wzór do naśladowania i sprawić, że tematyka finansów i zabezpieczenia na starość stanie się bardziej interesująca dla kobiet”.

Plany oszczędnościowe są dostępne dla każdego

Rozpoczęcie przygody z inwestowaniem nigdy nie było tak łatwe: plany oszczędnościowe są dostępne także dla tych, którzy nie mają odłożonych wielu pieniędzy. „Najważniejsze to zacząć” – mówi ekspertka z ING. I nie szukać wymówek.

Zgadza się z tym również ekonomistka z Dekabanku Gabriele Widmann. „Prawie każdy może regularnie inwestować niewielką kwotę, np. 25 euro. To tyle ile kosztują dwa bilety do kina.”

I nie akceptuje kolejnej typowej wymówki jaką jest rzekomy brak czasu. „Myślę, że to wielka szkoda, że wiele kobiet troszczy się o wszystkich, tylko nie o siebie” – mówi Widmann. „Mogę marudzić i użalać się nad sobą – albo mogę zacząć działać, najlepiej od razu”.

Szczepienie dzieci przeciwko koronawirusowi: jak wygląda sytuacja prawna w Niemczech, gdy rodzice mają w tej kwestii odmienne zdanie?

Matka chce, by jej siedmioletnia córka została zaszczepiona przeciwko koronawirusowi, najlepiej natychmiast. Ojciec jest temu stanowczo przeciwny. Taki spór może pojawić się teraz w wielu rodzinach. Jakiś czas temu Europejska Agencja Leków (EMA) zatwierdziła szczepionkę firm Biontech/Pfizer dla dzieci w wieku od 5 do 11 lat i szczepionka dla tej grupy wiekowej jest już oficjalnie dostępna w Niemczech.

Spór może skończyć się w sądzie

Ale co się dzieje w przypadku gdy jedno z rodziców jest za tym, by zaszczepić dziecko przeciwko koronawirusowi, a drugie zdecydowanie się temu sprzeciwia? Jak wygląda to od strony prawnej w Niemczech?

Często bywa tak, że gdy rodzice mają w tej sprawie sprzeczne poglądy, dochodzi do ostrej wymiany zdań i w końcu do porozumienia, mówi Eva Becker, ekspertka w dziedzinie prawa rodzinnego. Jeśli tak się nie stanie, jedno z rodziców może pójść do sądu. „Musi to być osoba, która chce zaszczepić dziecko, mimo że drugie z rodziców jest temu przeciwne” – tłumaczy Becker. To ona chce bowiem samodzielnie podjąć decyzję, choć nie jest to dozwolone w przypadku sprawowania wspólnej opieki nad dzieckiem – wyjaśnia prawniczka.

Sąd bada: kto ma lepsze argumenty? Co mówi dziecko?

Sądy musiały niejednokrotnie rozpatrywać tego typu sprawy jeszcze przed pandemią koronawirusa – w rodzinach mogą przecież toczyć się spory o szczepienia przeciwko odrze, tężcowi czy krztuścowi. W takiej sytuacji sąd nie decyduje o tym, czy dziecko zostanie zaszczepione czy nie. „Zamiast tego rozstrzyga, kto może podjąć decyzję za dziecko” – mówi Eva Becker.

Poza tym ważną rolę odgrywa wola i oczywiście dobro dziecka. Co prawda dzieci w wieku od pięciu do jedenastu lat nie mogą jeszcze same decydować o kwestiach medycznych, takich jak szczepienia. Zasadniczo uznaje się, że dopiero od 14. roku życia są wystarczająco dojrzałe, by móc to ocenić i wówczas ich zdanie odgrywa większą rolę.

Ale nawet jeśli chodzi o młodsze dzieci, „to, co mówią, ma znaczenie. Dlatego również dzieci zostają wysłuchane” – mówi Becker. Poza tym decydującą rolę odgrywają przede wszystkim argumenty rodziców – i ich podstawa. Prawniczka dodaje, że ci, którzy w swojej argumentacji bazują na wynikach badań naukowych i opiniach ekspertów mają większe szanse na wygraną w sądzie niż rodzice, którzy są zwolennikami teorii spiskowych.

Zalecenie STIKO ma duży wpływ na decyzję sądu

Jeśli niemiecka Stała Komisja ds. Szczepień (STIKO) zaleca szczepienie, jest wysoce prawdopodobne, że będzie to miało decydujący wpływ na wyrok. Wskazuje na to dotychczasowe orzecznictwo.

Na przykład w sierpniu 2021 roku Wyższy Sąd Krajowy we Frankfurcie nad Menem podjął decyzję w sporze dotyczącym szczepienia przeciwko koronawirusowi 16-letniego dziecka: jeśli STIKO je zaleca i dziecka wyraża chęć poddania się szczepieniu, wówczas decyzję o tym, czy je zaszczepić może podjąć rodzic, który jest za szczepieniem (sygn. akt 6 UF 120/21).

Wskazówki dla rodziców

W wielu rodzinach mogą pojawić się wątpliwości lub spory w kwestii zaszczepienia dzieci przeciwko koronawirusowi – i nie muszą one kończyć się w sądzie. Czym powinni kierować się rodzice przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym zaszczepieniu swoich dzieci?

Pediatra Jakob Maske radzi rodzicom, by kierowali się zaleceniami STIKO. Pozwalają one ocenić, czy szczepienie jest bezpieczne dla dzieci i czy korzyści przewyższają ryzyko.

Porozumienie bez sprawy w sądzie

Ale niekiedy nawet zalecenia wydane przez Stałą Komisję ds. Szczepień nie rozwiązują sytuacji. Może się zdarzyć, że w rodzinie i tak dojdzie do kłótni z powodu różnicy zdań na temat szczepień. Jak sobie z tym poradzić? „Nie zawsze udaje się osiągnąć porozumienie między sprzeczającymi się rodzicami, ale zawsze warto zasięgnąć porady niezależnego specjalisty” – mówi pediatra Jakob Maske. Oczywiście również pediatrzy mają różne zdania na ten temat, ale rodzice powinni uzyskać obiektywne i bezstronne informacje, aby móc przedyskutować wszystkie za i przeciw.

Rodzice powinni też dodatkowo sami poczytać o zaletach i możliwych zagrożeniach związanych ze szczepieniami, przy czym warto tutaj zwrócić uwagę na rzetelne źródła informacji. Można na przykład zacząć od strony internetowej Instytutu Roberta Kocha lub portalu „Infektionsschutz.de” Bundeszentrale für Gesundheitliche Aufklärung (BZgA).

Jeśli mimo rzetelnej informacji i porady lekarskiej nie uda się dojść do porozumienia, spór rodzinny i tak wcale nie musi zakończyć się w sądzie. Wcześniej rodzice mogą zwrócić się do urzędu ds. młodzieży (Jugendamt) lub innych poradni i spróbować wypracować porozumienie, mówi prawniczka Eva Becker. „Ale to ma sens tylko wtedy, gdy ktoś jest otwarty na opinię drugiej osoby i gotowy wziąć ją pod uwagę”.

Źródło: web.de

Minijob 2022: oto co się zmieniło dla pracowników w Niemczech w nowym roku

Każdy kto zarabia w Niemczech dodatkowe pieniądze będąc zatrudnionym na zasadzie Minijob musi wiedzieć o pewnych zmianach, które weszły w życie z początkiem 2022 roku. Dotyczą one zarówno tzw. 450-Euro-Job, czyli pracy na niepełny etat, gdzie wynagrodzenie wynosi maksymalnie 450 euro miesięcznie, jak i krótkoterminowego zatrudnienia na okres do trzech miesięcy. W wyniku tych zmian wzrośnie wynagrodzenie wielu osób pracujących w niepełnym wymiarze godzin. Są też nowości dotyczące ubezpieczenia zdrowotnego i numeru identyfikacji podatkowej, których nie powinni przeoczyć przede wszystkim pracodawcy.

1) Ustawowa płaca minimalna uległa podwyższeniu

Najpierw dobra wiadomość: 1 stycznia 2022 roku ustawowa płaca minimalna wzrosła w Niemczech z 9,60 euro do 9,82 euro za godzinę. Na dzień 1 lipca planowana jest kolejna podwyżka do 10,45 euro za godzinę. Może się więc okazać, że osoby zatrudnione na zasadzie Minijob będą musiały dostosować liczbę godzin pracy, aby nie przekroczyć limitu zarobków wynoszącego 450 euro miesięcznie.

Nowy rząd federalny chce jednak wkrótce podnieść płacę minimalną do 12 euro. Jak donosi Niemiecka Agencja Prasowa, federalny minister pracy Hubertus Heil (SPD) zamierza przedstawić projekt ustawy w tej sprawie już na początku 2022 roku.

2) Informacje o ubezpieczeniu zdrowotnym

Od 1 stycznia 2022 roku podczas dokonywania zgłoszenia do ubezpieczenia społecznego pracodawcy mają obowiązek podać informacje na temat ubezpieczenia zdrowotnego pracowników na umowach krótkoterminowych. „Dowodem może być na przykład zaświadczenie z ustawowej kasy chorych lub prywatnego zakładu ubezpieczeń zdrowotnych pracowników, ale także kopia karty ubezpieczenia zdrowotnego” – informuje Minijob-Zentrale we wpisie na blogu.

3) Informacje zwrotne na temat zatrudnienia krótkoterminowego

Od 1 stycznia 2022 roku po zgłoszeniu pracownika zatrudnionego na krótkoterminową umowę o pracę na zasadzie Minijob pracodawcy otrzymają z Minijob-Zentrale informację zwrotną na temat tego, czy pracownik był już wcześniej zatrudniony na krótkoterminową umowę o pracę w tym samym roku kalendarzowym. Te okresy wcześniejszego zatrudnienia są ważne dla pracodawców, ponieważ krótkoterminowe zatrudnienie pracownika nie może przekraczać 3 miesięcy lub 70 dni roboczych w ciągu roku. Minijob-Zentrale podaje jednak na swoim blogu, że informacja dotyczy jedynie tego, czy pracownik podejmował wcześniej tego typu zatrudnienie, ale nie w jakim wymiarze. O to pracodawcy muszą zapytać pracownika.

4) Zgłaszanie numeru identyfikacyjnego Steuer-ID pracowników zatrudnionych na zasadzie Minijob

Kolejna istotna zmiana dotycząca Minijob: od 2022 roku pracodawcy muszą przekazywać drogą elektroniczną do Minijob-Zentrale oprócz numeru identyfikacji podatkowej (Steruernummer) także numeru identyfikacyjnego (Steuer-Identifikationsnummer, zwanego też Steuer-ID lub IdNr) pracowników. Numer ten, składający się z 11 cyfr, jest nadawany tylko raz i pozostaje taki sam przez całe życie. Można go znaleźć m.in. na ostatniej decyzji podatkowej.

Umowa koalicyjna nowego rządu przewiduje również zwiększenie limitu zarobków dla pracowników zatrudnionych na zasadzie Minijob. Nie wiadomo jednak jeszcze, kiedy to nastąpi.

Wypadek w drodze do lub z pracy? Oto co muszą zrobić pracownicy w Niemczech

Wielu pracowników dwa razy dziennie pokonuje tę samą trasę: do i z pracy. Jeśli dojdzie do wypadku, ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków pokryje związane z tym koszty. Ale co to właściwie oznacza? I dlaczego jest to istotne dla pracowników? W tym artykule znajdziecie odpowiedzi na najważniejsze pytania.

Czym są wypadki w drodze do lub z pracy?

Terminem Wegeunfall określa się wypadek, któremu uległ pracownik w drodze do lub z pracy. Koszty z tym związane pokrywa ustawowe ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków opłacane przez pracodawcę. Według Federalnego Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych (niem. Bundesministerium für Arbeit und Soziales, BMAS), ochrona ubezpieczeniowa rozpoczyna się w momencie opuszczenia przez pracownika domu, natomiast kończy się w chwili, gdy pracownicy docierają do swojego miejsca pracy. Analogicznie jest w przypadku drogi powrotnej do domu.

Z reguły ubezpieczona jest trasa bezpośrednia. „Niekoniecznie jest to najkrótsza czy najszybsza droga” – wyjaśnia Eberhard Ziegler z Deutsche Gesetzliche Unfallversicherung (DGUV). Jeżeli w drodze do i z pracy występują objazdy, np. ze względu na roboty budowlane lub korki, pracownicy pokonujący tę trasę również są objęci ustawowym ubezpieczeniem od następstw nieszczęśliwych wypadków.

Dotyczy to również niezbędnych objazdów. Chodzi na przykład o sytuację, gdy pracownik odwozi dziecko do przedszkola, aby móc wykonywać swoją pracę lub gdy ze względów ekonomicznych dojeżdża do pracy jednym samochodem wraz z innymi osobami i jest w drodze do ustalonego miejsca spotkania.

Wyjątki

Według Federalnego Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych, ubezpieczeniem nie są objęte objazdy, których przyczyną są inne sprawy prywatne. Dotyczy to na przykład sytuacji, gdy pracownik wybierze inną trasę, aby w drodze do pracy kupić bułkę w piekarni. „Objazdy, na przykład w celu odwiedzenia przyjaciół w drodze do domu, również nie są objęte ubezpieczeniem” – mówi Ziegler.

W ostatnim czasie rozszerzono zakres ochrony ubezpieczeniowej dla osób pracujących w trybie home office. Co to oznacza?

W czerwcu 2021 roku wprowadzono zmiany w przepisach niemieckiego kodeksu socjalnego. Dodano następujące zdanie: „Jeżeli działalność objęta ubezpieczeniem jest wykonywana w domu ubezpieczonego lub w innym miejscu, ochrona ubezpieczeniowa istnieje w takim samym zakresie, jak gdyby działalność ta była wykonywana w zakładzie pracy.”

Ponadto ubezpieczeniem objęci są rodzice, którzy pracują w trybie home office, ale wychodzą z domu, aby zaprowadzić lub odebrać swoje dzieci ze żłobka czy przedszkola. To samo dotyczy sytuacji, gdy pracownik w określone dni musi pojawić się w zakładzie pracy – gdyby doszło do wypadku w drodze do lub z pracy, wówczas oczywiście również objęty jest ustawowym ubezpieczeniem.

Dlaczego ochrona ubezpieczeniowa jest tak ważna?

Jeśli do wypadku dojdzie w drodze do lub z pracy, osoby poszkodowane otrzymują wszystkie przysługujące im świadczenia z jednego źródła: ustawowego ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków.

W tym przypadku leczenie i rehabilitacja muszą być przeprowadzane przy pomocy „wszelkich właściwych środków”.

Co to konkretnie oznacza dla ubezpieczonych?

Ustawowe ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków nie przewiduje na przykład żadnych limitów kosztów. Ponadto, w razie wypadku w drodze do lub z pracy nie trzeba dopłacać do leków ani ponosić żadnych kosztów hospitalizacji.

W okresie niezdolności do pracy otrzymuje się zasiłek, tzw. Verletztengeld. „Świadczenie z tytułu wypadku przy pracy wynosi 80 procent wynagrodzenia zwykłego (niem. Regelentgelt), maksymalnie tyle, ile wynosi utracone wynagrodzenie zwykłe” – mówi Ziegler. Dla porównania: zasiłek chorobowy wynosi 70 procent wynagrodzenia zwykłego, maksymalnie 90 procent utraconych zarobków netto.

Ubezpieczeni mają również prawo do renty dożywotniej, jeżeli mimo leczenia i rehabilitacji nadal występuje uszczerbek na zdrowiu.

Co zrobić w razie wypadku w drodze do lub z pracy?

Ponieważ ubezpieczenie wypadkowe pokrywa koszty leczenia osób poszkodowanych w wyniku wypadku, do którego doszło w drodze do lub z pracy, pracownicy muszą udać się do lekarza przeprowadzającego badanie powypadkowe na zlecenie ubezpieczyciela (niem. Durchgangsarzt, D-Arzt). Są to zwykle specjaliści z zakresu ortopedii i chirurgii urazowej. Jeśli szukacie odpowiedniego lekarza, możecie skorzystać z bazy danych DGUV.

Lekarze ci podejmują decyzję w sprawie leczenia pracownika i informują o tym zakład ubezpieczeń. Ponadto osoba, która uległa wypadkowi, musi powiadomić pracodawcę.

„Jednakże pracownicy muszą udać się do lekarza przeprowadzającego badanie powypadkowe na zlecenie ubezpieczyciela tylko wtedy, gdy obrażenia odniesione w drodze do lub z pracy prowadzą do niezdolności do pracy wykraczającej poza dzień wypadku” – mówi Ziegler. To samo dotyczy sytuacji, gdy na przykład konieczne leczenie wedle wszelkiego prawdopodobieństwa potrwa dłużej niż tydzień lub gdy trzeba będzie przepisać środki lecznicze i pomocnicze.

Kto ponosi koszty ustawowego ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków?

Ustawowe ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków zakłada odpowiedzialność pracodawcy nie tylko w przypadku wypadków związanych z dojazdem do i z pracy, ale również w razie wypadków przy pracy i chorób zawodowych pracowników. Dzięki temu firmy nie muszą obawiać się roszczeń odszkodowawczych ze strony swoich pracowników.

W tym celu przedsiębiorstwa muszą płacić składki, które są zróżnicowane w zależności od branży. Sami pracownicy nie ponoszą żadnych kosztów.

Adopcja dziecka w Niemczech: oto jakie przeszkody trzeba pokonać

Ile miał Pan / miała Pani związków partnerskich i jak się one zakończyły? Jaka jest Pana / Pani sytuacja materialna i jakie osiąga Pan / Pani dochody miesięcznie? Jak Pan / Pani radzi sobie w sytuacji kłótni ze swoją partnerką / partnerem?  Czy na coś Pan / Pani choruje?

Osoby starające się w Niemczech o adopcję dziecka muszą zmierzyć się z tymi i wieloma innymi pytaniami. Tak zwany proces oceny predyspozycji trwa czasem miesiącami i wymaga przeprowadzenia wielu rozmów, zwłaszcza z pracownikami agencji adopcyjnej (urzędu ds. młodzieży (niem. Jugendamt), organizacji kościelnej lub niezwiązanej z żadną religią). Po zakończeniu procedury zapada swoisty wyrok rozstrzygający, czy nadają się one do adopcji dziecka, czy też nie.

Adopcja w Niemczech: trzeba odpowiedzieć na bardzo wiele pytań

Dla par, które chciałyby adoptować dziecko, wszystko to wydaje się niekiedy niesprawiedliwe: dlaczego mamy pozwolić, by nas całkowicie prześwietlono i obnażono wszystkie nasze słabości, podczas gdy inne pary mogą po prostu bez przeszkód mieć dzieci? I czy nie jest to całkowicie arbitralna decyzja? Ostatecznie wszystko zależy przecież od osób zaangażowanych w ten proces. Wszak może się zdarzyć, że osoby ubiegające się o adopcję z jakichś powodów po prostu nie spodobają się pracownikowi urzędu ds. młodzieży.

Pod pewnymi względami uproszczenie procedury byłoby wskazane, albowiem w ciągu ostatnich 30 lat liczba potencjalnych rodziców adopcyjnych bardzo się zmniejszyła. „Liczba adopcji osiągnęła szczyt pod koniec lat 70-tych” – wyjaśnia w rozmowie z redakcją portalu web.de historyczka Bettina Hitzer. Od tamtego czasu, pomijając kilka niewielkich fal wzrostowych, liczba adopcji systematycznie spadała.

Liczba potencjalnych rodziców adopcyjnych w Niemczech wciąż spada

Jednak liczba dzieci, które mogą być adoptowane, również maleje. Jeśli porównamy dane Federalnego Urzędu Statystycznego z ostatnich 30 lat, zauważymy, że podczas gdy w 1991 roku było 1.285 dzieci zgłoszonych do adopcji, w 2020 roku było ich już tylko 883. Liczba osób i par, które chciałyby adoptować dziecko, spadła jeszcze bardziej gwałtownie: z 21.826 do 4.050. Na każde dziecko przypada więc obecnie średnio 4,5 kandydata.

Niektórzy obawiają się, że jeśli liczba kandydatów zmniejszy się jeszcze bardziej, wybór stanie się mniejszy, a szanse na dopasowanie dziecka i rodziców adopcyjnych zmaleją. Jeśli ten trend się utrzyma, może się okazać, że w końcu będzie zbyt mało potencjalnych rodziców adopcyjnych dla dzieci przebywających w domach lub rodzinach zastępczych.

Ciemne strony historii adopcji

Istnieją jednak ważne powody, także te historyczne, dla których kryteria selekcji kandydatów są dziś tak surowe. Jednym z mrocznych rozdziałów w historii adopcji były na przykład przymusowe adopcje w dyktaturach, które były wykorzystywane do karania krytyków reżimu. Zdarzały się i nadal zdarzają adopcje dokonywane w celach wyłącznie komercyjnych.

Poruszane są również nieprzyjemne tematy

Wprawdzie te straszne historie adopcyjne nie są zjawiskiem powszechnym, zwłaszcza w Niemczech, ale doświadczenia z czasów nazistowskich doprowadziły w końcu do takiego wniosku: potrzebna jest uregulowana procedura, przy czym najważniejsze jest dobro dziecka. Ocena predyspozycji przyszłych opiekunów jest ważna choćby dlatego, że dzieci zgłaszane do adopcji mają za sobą czasem smutną lub przynajmniej skomplikowaną przeszłość.

Dlatego w ramach procesu weryfikacyjnego kandydaci muszą przynieść do urzędu ds. młodzieży lub innej instytucji pośredniczącej w adopcji dokumenty potwierdzające posiadany majątek i osiągane dochody, a także przedstawić zaświadczenie o niekaralności, świadectwo zdrowia i inne dokumenty, takie jak akt urodzenia i ślubu. Poza tym przeprowadza się liczne i długie rozmowy: na temat warunków życia, relacji z partnerem, ale także na potencjalnie drażliwe tematy, takie jak radzenie sobie z niespełnionym pragnieniem posiadania dzieci czy własne dzieciństwo.

Wbrew pozorom wiek nie odgrywa tak dużej roli

Za kryteria dyskwalifikujące potencjalnych rodziców adopcyjnych uznaje się wcześniejsze wyroki skazujące, np. za przestępstwa z użyciem przemocy, oraz przynależność do grupy religijnej lub utożsamianie się z ideologią, która dopuszcza przemoc fizyczną w wychowaniu lub nie akceptuje obowiązku szkolnego. Także jeśli ktoś jest ciężko chory i zachodzi prawdopodobieństwo, że nie będzie w stanie opiekować się dzieckiem do czasu, aż dorośnie, wyrażenie zgody na adopcję jest mało prawdopodobne.

Z kolei mitem jest, że tylko trzydziestokilkulatkowie będący w znakomitej formie są brani pod uwagę jako kandydaci na rodziców adopcyjnych. Chociaż określono wiek minimalny (25 lat; w przypadku par jedna osoba musi mieć co najmniej 25 lat, a druga co najmniej 21 lat), nie przewidziano górnej granicy wieku. Federalna grupa robocza urzędów ds. młodzieży twierdzi, że różnica wieku między dzieckiem a rodzicami powinna być „naturalna”, tzn. odpowiadać mniej więcej jednemu pokoleniu.

W jaki sposób podchodzi się do kwestii sytuacji materialnej?

Nie ma też sztywnych ograniczeń jeśli chodzi o kwestie finansowe. Niemiecki Instytut Młodzieży (niem. Deutsches Jugendinstitut, DJI), który opracował obszerne wytyczne na ten temat, zaleca agencjom adopcyjnym, by w swojej ocenie kierowały się średnią krajową – zarówno jeśli chodzi o dochody, jak i o przestrzeń życiową, która powinna być zapewniona dziecku. Nadzwyczaj dobra sytuacja materialna, wykraczająca poza standard, nie powinna jednak wpływać na bardziej pozytywną ocenę kandydatów. Jednocześnie „zależność finansowa od świadczeń socjalnych jest (…) krytycznie oceniana.”

Z reguły preferowane są pary. Urzędy ds. młodzieży w Berlinie i Brandenburgii wymagają nawet, by była to para małżeńska zamieszkała pod jednym dachem od co najmniej czterech lat.

Oczywiste jest, że ocena kryteriów takich jak „Czy dana osoba rzeczywiście nadaje się do wychowywania dziecka?”, „Czy związek jest stabilny?”, „Czy poradzono sobie z niespełnionym pragnieniem posiadania dziecka?” może być nieco subiektywna.

Pomocą w tym zakresie służą wytyczne opracowane przez Niemiecki Instytut Młodzieży. Dla każdego punktu podane są przykładowe pytania i wskazówki dotyczące oceny. Na przykład jedno z pytań brzmi: „Czasami dzieci płaczą lub są smutne, jak myślisz, co może im wtedy pomóc? Dlaczego?”

Liczba adopcji pasierbów pozostaje stabilna

Naturalnie wszyscy rodzice, którzy zaczynają wychowywać dziecko, muszą się tego wszystkiego najpierw nauczyć. I nikt ich wcześniej nie pyta: czy w ogóle potrafisz to zrobić? Z drugiej strony, stawka jest wysoka: ponieważ jeśli z pierwszą rodziną adopcyjną sprawy potoczą się źle, może to mieć bardzo negatywny wpływ na poczucie własnej wartości i sprawić, że dziecko stanie się nieufne.

W każdym razie Bettina Hitzer nie uważa, że to instytucjonalizacja jest głównym powodem spadku liczby adopcji: „To jest raczej powód drugorzędny.” Jej zdaniem istotniejsze przyczyny to: spadek liczby urodzeń w wyniku upowszechnienia się pigułki antykoncepcyjnej, zmiany w prawie aborcyjnym, większe wsparcie dla rodziców samotnie wychowujących dzieci oraz pojawienie się medycyny reprodukcyjnej.

Ponadto, mówi historyk Benedikt Stuchtey, mamy dziś do czynienia z bardziej nowoczesnym obrazem rodziny, co znajduje odzwierciedlenie na przykład w rodzinach patchworkowych. Przemawia za tym również fakt, że na przestrzeni lat jedna liczba pozostaje względnie stała: jest nią liczba adopcji przez ojczyma lub macochę. Według statystyk z 2020 roku stanowiły one największą część z około 3.800 adopcji w Niemczech.

Tak zaoszczędzisz pieniądze podczas rezerwacji hotelu!

W internecie można znaleźć niezliczone porady na temat tego, jak zaoszczędzić pieniądze podczas rezerwacji hotelu. Ale które z tych wszystkich wskazówek są naprawdę pomocne i możliwe do zastosowania w praktyce podczas rezerwacji obiektu noclegowego? Portal web.de przygotował listę pięciu najbardziej skutecznych sposobów na tanie podróżowanie.

1) Zrozumcie jak działają portale rezerwacyjne, aby znaleźć najkorzystniejsze dla siebie oferty

Nie zawsze łatwo jest znaleźć najlepszą ofertę na portalach rezerwacji hotelowych. A zatem jak skutecznie się po nich poruszać? Po pierwsze, niech nie zmylą Was rzekomo najlepsze oferty znajdujące się na górze wyświetlanej listy hoteli. Są to często najbardziej korzystne oferty według kryteriów określonych przez same portale, ale niekoniecznie najlepsze i najtańsze dla Was.

Dlatego powinniście zawsze w pierwszej kolejności sortować według ceny (rosnąco), aby otrzymać wyniki pokazujące rzeczywiście najkorzystniejsze cenowo propozycje. Portale rezerwacji hotelowych stosują także często psychologiczne sztuczki sprzedażowe, aby skłonić klienta do dokonania szybkiej rezerwacji. Jedną z nich są kuszące oferty, które obiecują na przykład „do 70% zniżki na hotele”.

Problem polega na tym, że często nie można znaleźć obiecanych zniżek na stronie internetowej; obowiązują one tylko w określonym dniu przyjazdu i na specjalnych warunkach. Dlatego nie dajcie się omamić i sięgajcie raczej po oferty typu „co najmniej” 50% rabatu. Niby niewielka różnica, która jednak może mieć ogromne znaczenie dla Waszego portfela.

Nie dajcie się też zestresować komunikatami typu „oferta ważna jeszcze tylko przez 2 godziny”. Ta psychologiczna zagrywka ma na celu przekonanie Was do szybszego dokonania rezerwacji bez wcześniejszego przyjrzenia się ofercie chłodnym okiem. Nawet w czasach portali internetowych nie różni się to od zakupów w supermarkecie, kiedy to po raz kolejny tylko przez kilka dni można kupić trzy produkty w cenie dwóch.

Ostatecznie, z wyszukiwaniem najlepszej ceny na portalach rezerwacji hoteli jest jak z kupowaniem mleka w supermarkecie: zawsze jest ono ukryte gdzieś na tyłach sklepu. Ale jest tam, i jeśli nie dacie się rozproszyć, znajdziecie je, tak jak i okazyjną ofertę idealną właśnie dla Was. Ćwiczenie czyni mistrza!

2) Zadzwońcie bezpośrednio do hotelu

Od 2015 roku niemieckie hotele nie są już zobowiązane do podawania najkorzystniejszych cen na znanych portalach rezerwacji hoteli, takich jak Booking. Tak zwana zasada najlepszej ceny została uznana przez sądy za niedopuszczalną. Oznacza to, że hotele mogą oferować niższe ceny na własnej stronie internetowej.

Dlatego też, jeśli macie na oku jakiś konkretny obiekt, warto zajrzeć na stronę internetową hotelu lub po prostu zadzwonić do recepcji. Niekiedy można w ten sposób uzyskać naprawdę korzystną cenę, ponieważ nie dolicza się do niej prowizji, która na portalach rezerwacyjnych wynosi nawet 15 procent.

Od czerwca 2019 roku obowiązuje jednak pewien wyjątek: portal rezerwacyjny Booking.com może zobowiązać hotele do oferowania swoich pokoi na własnej stronie internetowej po cenie nie niższej niż na stronie portalu.

3) Korzystajcie z porównywarek cenowych

Jeśli nie macie ochoty i czasu na przeglądanie poszczególnych portali rezerwacji hoteli, dobry przegląd cen i ofert promocyjnych znajdziecie na portalach takich jak Trivago, idealo czy Check24. Strony te porównują ceny hoteli na znanych portalach rezerwacyjnych typu Booking, HRS, Expedia & Co.

Zaletą tych wyszukiwarek jest to, że natychmiast otrzymacie tu wszystkie podstawowe informacje, ale oczywiście nie znajdziecie tu tylu szczegółowych danych na temat obiektów noclegowych. Prawdopodobieństwo, że odwiedzając je znajdziecie najniższą cenę, jest tutaj największe.

4) Korzystajcie z kodów rabatowych

Przed dokonaniem rezerwacji sprawdźcie, czy dany portal rezerwacji hoteli oferuje zniżki w postaci kodów rabatowych. Możecie to łatwo zrobić za pośrednictwem stron takich jak Reiseuhu lub Urlaubspiraten, lub po prostu wpisać w Google frazę kody rabatowe hotele.

Często kody można też otrzymać po zapisaniu się do newslettera portalu lub po osiągnięciu określonej kwoty zamówienia. Zniżka może wynieść od 10 do 20 procent lub mieć konkretną wartość pieniężną, zwykle nie przekraczającą 150 euro.

5) Celowo uwzględnijcie w wyszukiwaniu hotele z 0 gwiazdkami

Nie wszystkie hotele w Niemczech podlegają klasyfikacji gwiazdkowej Niemieckiego Stowarzyszenia Hoteli i Restauracji (niem. Deutscher Hotel- und Gaststättenverband e.V., DEHOGA). W programie uczestniczy tylko 8.000 z 30.000 hoteli, zajazdów i pensjonatów.

Dlaczego tak się dzieje? Często hotele uważają, że te kryteria nie odzwierciedlają faktycznego stanu rzeczy, że są przestarzałe i nie mają sensu. Badanie przeprowadzone przez firmę konsultingową PKF hotelexperts GmbH München dowodzi, że zwłaszcza w segmencie hoteli ekonomicznych tylko nieliczne obiekty ubiegają się o klasyfikację, jak np. hotele 25hours, czy hotel Cocoon w Monachium.

Oznacza to, że jeśli filtrujecie obiekty tylko według zwykłych kategorii gwiazdkowych, możecie nawet nie zobaczyć wielu stylowo urządzonych hoteli designerskich w ekonomicznej cenie. Dlatego w wyszukiwarkach hoteli i na portalach rezerwacji filtrujcie obiekty specjalnie pod kątem zerowej liczby gwiazdek. W ten sposób możecie trafić na prawdziwą okazję.

Jeśli weźmiecie pod uwagę te wskazówki podczas poszukiwania hotelu, powinniście bez problemu znaleźć niedrogi, ale jednocześnie wysokiej jakości hotel.

Jak zapłacić za przejazd autostradami A4 i A2 w Polsce? Oto 6 sposobów!

Z początkiem grudnia zmienił się sposób opłaty za przejazd na płatnych odcinkach autostradami A2 (odcinek Konin – Stryków) oraz A4 (odcinek Bielany Wrocławskie – Sośnica) w Polsce. Zamiast na bramkach, kierowcy zapłacą za przejazd za pomocą aplikacji lub na stacjach benzynowych.

Nowy system pozwala opłacić podróż płatnym odcinkiem autostrady A2 oraz A4 za pomocą aplikacji mobilnych e-TOLL oraz e-TOLL PL BILET oraz innych. Oprócz tego istnieje możliwość zakupu „fizycznego” biletu w stacjonarnych punktach sprzedaży.

Jak zapłacić za przejazd autostradą A4 i A2 w Polsce?

Aby opłacić przejazd autostradą A4 oraz A2 w Polsce, można skorzystać z następujących metod płatności:

  • Aplikacja e-TOLL.pl. Traktuje ona nasz smartfon jako urządzenie gelokalizujące i – teoretycznie – płacimy za przejazd w czasie rzeczywistym. Aplikacja ta wymaga jednak dość skomplikowanej rejestracji w Internetowym Koncie Klienta (wymagany profil zaufany) oraz uiszczenia przedpłaty. Oprócz tego aplikacja musi działać przez cały czas naszej podróży autostradą.
  • Aplikacja e-TOLL Bilet. To prostrza alternatywa dla e-TOLL.pl. Pozwala ona na kupno biletu ważnego przez 48 godzin na konkretnej, wybranej przez kierowcę trasie. Wymaga wprawdzie instalacji na telefonie, ale w przeciwieństwie do e-TOLL.pl nie śledzi kierującego. Sam bilet kupić można wcześniej – nawet na 60 dni przed planowaną podróżą. Rozwiązanie daje też możliwość opłacenia biletu z datą do 3 dni wstecz. Aplikację ściągnąć można chociażby ze sklepu Google Play.
  • Aplikacja Spark. Ta służyła do tej pory głownie do płatności bezprzewodowych. Po dodaniu karty kredytowej można wybrać interesujący nas odcinek i zapłacić za przejazd. Nie trzeba na przykład zasilać konta przedpłatą (jak w e-TOLL.pl). Możliwy jest również zakup biletu dla innej osoby (np. starszej, nieobsługującej smartfonów i aplikacji) oraz zakup kilku biletów z wyprzedzeniem, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dodatkowo, w przypadku zmiany planów, istnieje możliwość zwrotu biletu przed rozpoczęciem jego terminu ważności. Spark, tak samo jak e-TOLL Bilet – nie zbiera informacji o lokalizacji telefonu użytkownika.
  • Aplikacja Autopay. Oferuje ona funkcje zbliżone do klasycznego e-TOLL.pl (geolokalizacja i działanie w tle w czasie przejazdu), ale w zamian gwarantuje też sporo „bonusów”.  Aplikacja pozwala przykładowo opłacać przejazdy na autostradzie AmberOne A1 (Toruń-Gdańsk) oraz A4 Katowice – Kraków, bez konieczności zatrzymywania się na bramkach. Chcąc korzystać z Autopay na państwowych odcinkach autostrad A2 i A4 należy wcześniej zarejestrować się w systemie Autopay. Po pobraniu aplikacji trzeba założyć swoje konto podając: adres e-mail i numer telefonu, dane pojazdu (markę, numer rejestracyjny) oraz źródło płatności (karta kredytowa lub debetowa). W aplikacji należy także aktywować odcinki autostrad, za które mogą być pobierane opłaty automatycznie. Autopay na państwowych autostradach bazuje na tzw. geofencingu – lokalizacja pojazdu sprawdzana jest punktowo i to wyłącznie w telefonie, bez przekazywania danych lokalizacyjnych do systemu.
  • Papierowy bilet. Papierowe bilety będzie można kupić m.in. na stacjach benzynowych. Od 1 grudnia na ok. 100 stacjach Orlenu, a od 9 grudnia na ponad 20 Lotosu (ich lista dostępna jest na stronie etoll.gov.pl).
  • Aplikacja Orlen. Kierowcy samochodów osobowych i moą również zapłacić za przejazd w aplikacjach ORLEN PAY i mFLOTA, a także w aplikacji ORLEN VITAY  (płatności mają zostać umożliwione w tej aplikacji niebawem).

Jakie kary za brak opłaty za przejazd A2 i A4 w Polsce?

Za brak biletu na autostradach grozi mandat w wysokości 500 zł. Dostanie go właściciel pojazdu, ale później może wskazać, kto był kierowcą. Kara zmaleje do 400 zł, jeśli zostanie opłacona w ciągu 7 dni od poinformowania o wystawieniu mandatu.

Kontrolą opłat zajmie się flota 102 radiowozów – głównie Ford Focus oraz Transit, które mają zestawy kamer do identyfikacji tablic rejestracyjnych. Ich rozpoznanie w systemie umożliwi błyskawiczne sprawdzenie, czy kierowca danego pojazdu uiścił opłatę. Funkcjonariusze mogą przeprowadzać kontrole w trakcie jazdy, bez konieczności zatrzymywania się.

Wspomnijmy także, że wraz z podniesieniem szlabanów na stałe, zmieni się także organizacja ruchu przed bramkami. Na A2 dostępne będą trzy pasy, a na A4 – cztery. Dozwolona prędkość w dawnych miejscach poboru opłat zostanie ograniczona do 50 km na godzinę.

Na których odcinkach A4 i A2 są płatne?

Oto płatne odcinki autostrad A4 i A2:

  • A2: Konin – Świecko, w sumie 255 km
  • A2: Konin – Stryków, w sumie 99 km (płatność tylko ViaTOLL)
  • A4: Kraków – Katowice, w sumie 61 km
  • A4: Wrocław, Bielany Wrocławskie – Sośnica, w sumie 160 km (płatność tylko ViaTOLL)

Na których odcinkach A4 i A2 są bezpłatne?

Oto na ten moment bezpłatne odcinki autostrad A4 i A2:

  • A2: Poznań Zachód – Poznań Wschód
  • A2: Sługocin – Zdżary
  • A2: Arynów – Ryczołek
  • A4: Jędrzychowice – Wrocław Bielany
  • A4: w Gliwicach
  • A4: Gliwice-Sośnica – Katowice-Murckowska
  • A4: Kraków – Korczowa

źródło: interia.pl, wyborcza.pl, etoll.gov.pl

Orzeczenie sądu w Niemczech: aby wnieść sprzeciw od decyzji w sprawie Hartz IV, nie wystarczy wiadomość e-mail

Zgodnie z orzeczeniem Landessozialgericht Niedersachsen-Bremen każdy, kto wnosi sprzeciw wobec decyzji dotyczącej zasiłku Hartz IV, musi to zrobić w odpowiedniej formie – zwykły e-mail nie wystarczy. Choć sprzeciw może być złożony także w formie elektronicznej, wymagany jest kwalifikowany podpis elektroniczny lub przesłanie dokumentu przez uwierzytelnionego nadawcę.

W niniejszej sprawie skargę złożyła para z Lüneburga pobierająca zasiłek Hartz IV. Ze względu na wahania dochodów Jobcenter początkowo obliczył wysokość świadczeń jedynie tymczasowo, do czasu dokonania ostatecznej kalkulacji w grudniu 2019 roku.

Zgodnie z pouczeniem o środkach zaskarżenia sprzeciw musi być złożony „na piśmie lub do protokołu”. Po tym jak para wniosła sprzeciw wysyłając zwykłą wiadomość e-mail, pracownicy Jobcenter odpisali, że nie spełniono wymogów formalnych, ponieważ jej nadawca nie został uwierzytelniony.

Sąd potwierdził stanowisko Jobcenter

Para argumentowała, że w wydanych decyzjach nie było mowy o tym, że sprzeciw nie może zostać wniesiony za pomocą poczty elektronicznej. Ich zdaniem sformułowanie „na piśmie lub do protokołu” oznaczało, że sprzeciw mógł zostać złożony za pośrednictwem faksu, do protokołu lub za pomocą poczty elektronicznej. Podkreślono, że e-maile są dziś powszechną formą komunikacji.

Landessozialgericht potwierdził jednak stanowisko Jobcenter. Wprawdzie urząd nie wskazał na możliwość użycia kwalifikowanego podpisu elektronicznego, ale mogłoby to co najwyżej skutkować wydłużeniem terminu na wniesienie sprzeciwu z jednego miesiąca do jednego roku.

Jednakże para nie wniosła sprzeciwu z zachowaniem wymogów formalnych nawet w tym wydłużonym okresie, lecz obstawała jedynie przy swoim zdaniu, że wystarczy zwykła wiadomość e-mail. Para złożyła odwołanie od decyzji sądu.

Źródło: www.t-online.de