Niemcy ogłaszają „zwrot migracyjny”, ale liczby pokazują coś innego. Nowy raport podważa narrację rządu

3

Rząd mówi o końcu kryzysu migracyjnego. Dane wskazują jednak na inną rzeczywistość

Niemiecki rząd przekonuje, że udało się opanować kryzys migracyjny i doprowadzić do tzw. „zwrotu migracyjnego”. Jednak analiza aktualnych danych pokazuje, że sytuacja wygląda znacznie mniej optymistycznie. Choć liczba wniosków azylowych rzeczywiście spadła, autorzy analiz podkreślają, że nie jest to przede wszystkim efekt działań niemieckiego rządu. Nadal także zawodzi system deportacji, a napływ migrantów do Niemiec trwa – choć obecnie odbywa się wolniej niż wcześniej.

Dobrindt i Merz mówią o sukcesie

We wtorek minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt wystąpił przed mediami z bardzo pewnym przekazem. Polityk stwierdził, że rządowi udało się „zamienić falę migracyjną w zwrot migracyjny” oraz „przywrócić porządek tam, gdzie wcześniej panował chaos”. Kilka dni wcześniej podobnie wypowiadał się również kanclerz Friedrich Merz, który przekonywał, że kryzys migracyjny został w dużej mierze rozwiązany.

Po ataku w Aschaffenburg Merz zapowiadał radykalne działania

Po objęciu władzy przez koalicję CDU/CSU i SPD wiele zapowiedzi nie zostało spełnionych. Warto przypomnieć sprawę z 23 stycznia 2025 roku, kiedy w parku Schöntal w Aschaffenburg 28-letni Afgańczyk śmiertelnie zaatakował nożem dwuletnie dziecko oraz 41-letniego mężczyznę, który próbował pomóc.

Po tej tragedii Friedrich Merz zapowiedział bardzo stanowcze działania wobec nielegalnej migracji. Oświadczył wówczas, że pierwszego dnia urzędowania nakaże stałe kontrole granic Niemiec oraz odrzucanie wszystkich prób nielegalnego wjazdu do kraju – także w przypadku osób ubiegających się o ochronę – „faktyczne zamknięcie granic” nigdy jednak nie zostało wprowadzone.

Migranci nadal przybywają do Niemiec

Mimo spadku liczby nowych wniosków azylowych migranci nadal napływają do Niemiec przez granice z Polską, Austrią i Czechami.

W 2025 roku:

  • 113 236 osób złożyło pierwszy wniosek o azyl,
  • po przejęciu władzy przez koalicję CDU/CSU-SPD – od czerwca do grudnia – było to jeszcze 55 747 osób.

W pierwszych czterech miesiącach 2026 roku złożono 27 761 nowych wniosków azylowych. Dla porównania: w analogicznym okresie 2025 roku było ich 45 681.  Oznacza to spadek niemal o połowę.

Spadek liczby wniosków dotyczy całej Unii Europejskiej

Według Agencji Unii Europejskiej ds. Azylu w 2025 roku państwa UE odnotowały około 822 tysięcy wniosków azylowych, co oznacza spadek o 19 procent względem 2024 roku. Liczba wniosków była również niemal o jedną trzecią niższa niż rekordowy poziom z 2023 roku. Za główny powód spadku uznaje się sytuację w Syrii po obaleniu reżimu Baszara al.-Asada w grudniu 2024 roku. Liczba syryjskich wniosków azylowych spadła z 151 tysięcy w 2024 roku do 42 tysięcy w 2025 roku. To spadek o 72 procent.

Rośnie liczba kolejnych wniosków azylowych od Afgańczyków

Jednocześnie Niemcy odnotowują gwałtowny wzrost tzw. kolejnych wniosków azylowych, szczególnie wśród obywateli Afganistanu. W pierwszym kwartale 2026 roku wzrost wyniósł aż 569,4 procent w porównaniu z pierwszym kwartałem 2025 roku. Zmiana ma bezpośredni związek z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 4 października 2024 roku. Trybunał uznał, że kobiety w Afganistanie są systematycznie dyskryminowane przez talibów, dlatego już sam fakt bycia kobietą może stanowić podstawę do uzyskania azylu.

Syryjczycy masowo wracają do regionu, ale nie z Niemiec

Według danych UNHCR od upadku reżimu Asada do Syrii wróciło około 1,6 miliona uchodźców.

Najwięcej powrotów odnotowano:

  • z Turcji – 634 tysiące,
  • z Libanu – 621 tysięcy,
  • z Jordanii – 284 tysiące.

Niemcy nie zostały nawet wymienione osobno w statystykach. Trafiły do kategorii „pozostałe kraje”, z której do Syrii wróciło jedynie około 6100 osób.

Łączenie rodzin nadal trwa na dużą skalę

Rząd zapowiadał również zmiany w polityce łączenia rodzin migrantów. Dane pokazują jednak, że liczba wydawanych wiz pozostaje na podobnym poziomie jak wcześniej. Od stycznia do kwietnia 2026 roku niemieckie placówki dyplomatyczne wydały około 35 600 wiz w ramach łączenia rodzin.

Dla porównania:

  • w analogicznym okresie 2025 roku było to 37 900 wiz,
  • w 2024 roku – 43 300.

Najwięcej wiz otrzymali:

  • Turcy – 5900,
  • mieszkańcy Kosowa – 4700,
  • Hindusi – 3600,
  • Syryjczycy – 2600,
  • Albańczycy – 1500.

Autorzy zwracają uwagę, że liczba wiz dla Syryjczyków spadła o ponad połowę, natomiast liczba wiz dla obywateli Kosowa niemal się podwoiła. Łącznie tylko przez system azylowy oraz łączenie rodzin do Niemiec przybyło od stycznia do kwietnia około 63 300 migrantów spoza UE.

Coraz więcej migrantów otrzymuje niemieckie obywatelstwo

W ostatnich latach bardzo mocno wzrosła również liczba naturalizacji. W 2024 roku Niemcy przyznały obywatelstwo 291 955 osobom, co oznacza wzrost o 46 procent względem roku wcześniejszego. Wśród nich było 83 150 obywateli Syrii.  Również w 2025 roku wiele niemieckich landów notowało rekordowe liczby nowych obywateli.

Szczególnie wyróżnia się Berlin:

  • 39 034 naturalizacje w 2025 roku,
  • 21 811 rok wcześniej,
  • i zaledwie 9041 w 2023 roku.

Mniej Syryjczyków w statystykach, choć migracja trwa

Dane niemieckiego Centralnego Rejestru Cudzoziemców pokazują, że liczba obywateli Syrii formalnie spada.

Na koniec:

  • 2024 roku było ich 975 061,
  • sierpnia 2025 roku – 951 406,
  • grudnia 2025 roku – 936 285,
  • marca 2026 roku – 926 322.

Nie oznacza to jednak zmniejszenia migracji. Powodem spadku jest przede wszystkim fakt, że coraz więcej Syryjczyków otrzymuje niemieckie obywatelstwo i przestaje figurować w statystykach jako cudzoziemcy. Tylko w ubiegłym roku Syryjczycy złożyli 23 256 pierwszych wniosków azylowych.

Deportacji jest mniej niż za poprzedniego rządu

Według danych liczba deportacji w Niemczech ponownie spadła. W pierwszym kwartale 2026 roku przeprowadzono 4807 deportacji. Rok wcześniej było ich 6151. Oznacza to spadek o około 21,8 procent.

Bilans po roku rządów CDU/CSU i SPD

Podsumowanie pierwszego roku rządów koalicji CDU/CSU i SPD wypada według autorów analizy dość chłodno. Choć liczba nowych wniosków azylowych spadła, do Niemiec nadal przybywa znacznie więcej migrantów, niż kraj opuszcza. Deportacje pozostają ograniczone, a procesy naturalizacji i łączenia rodzin utrzymują wysoką skalę. Zdaniem autorów trudno więc mówić o zakończeniu kryzysu migracyjnego czy pełnym „zwrocie migracyjnym”, o którym przekonują niemieccy politycy.

źródło: rtl.de

Szokujące słowa niemieckiej polityk o imigrantach: „Nikt nie przyjeżdża do Niemiec po zasiłki”

2

Burzliwa debata w Bundestagu po wypowiedzi minister

W Niemczech wybuchła polityczna dyskusja po słowach federalnej minister pracy Bärbel Bas (SPD), która podczas środowej sesji pytań do rządu stwierdziła: „Nikt nie imigruje do naszych systemów socjalnych.”

Wypowiedź padła w odpowiedzi na pytanie posła AfD René Springera, który zapytał, dlaczego rząd – w obliczu napiętej sytuacji budżetowej – nie ogranicza wydatków związanych z, jak to określił, „imigracją do niemieckiego systemu socjalnego”. Słowa minister wywołały ostrą reakcję polityków CDU oraz kolejną debatę na temat kosztów migracji i funkcjonowania niemieckiego państwa socjalnego.

Bas: Niemcy potrzebują pracowników

Bärbel Bas broniła stanowiska rządu, podkreślając, że niemiecka gospodarka zmaga się z poważnym niedoborem pracowników: „Mamy w tym kraju niedobór wykwalifikowanej siły roboczej, który wiele firm stara się uzupełnić, mówiąc: potrzebujemy każdego, kto jest w tym kraju i może pracować.” Jej zdaniem kluczowym rozwiązaniem jest aktywizacja zawodowa migrantów i włączanie ich do rynku pracy. Bas podsumowała: „Odciążymy państwo socjalne tylko wtedy, gdy ludzie będą pracować.”

Prawie połowa beneficjentów świadczeń to cudzoziemcy

Według danych przytoczonych w debacie, w 2025 roku udział cudzoziemców wśród osób pobierających świadczenia socjalne wynosił około 48 procent.

Największe grupy beneficjentów pochodziły z:

  • Ukrainy,
  • Syrii,
  • Afganistanu,
  • oraz Turcji.

Cudzoziemcy otrzymują standardowe świadczenia socjalne – dla osoby samotnej jest to obecnie 563 euro miesięcznie – a także refundację kosztów mieszkania.

Łącznie w 2025 roku:

  • niemieccy beneficjenci otrzymali świadczenia o wartości 24,9 miliarda euro,
  • cudzoziemcy – około 21,7 miliarda euro.

Koalicja sama pisała o „imigracji do systemów socjalnych”

Krytycy wypowiedzi minister zwracają uwagę, że nawet obecna koalicja rządowa CDU/SPD w umowie koalicyjnej przyznała, iż problem istnieje. W dokumencie zapisano: „Niemcy obierają bardziej konsekwentny kurs w polityce migracyjnej. Zachęty do imigrowania do systemów socjalnych muszą zostać wyraźnie ograniczone.” Ten fragment jest obecnie często przywoływany przez opozycję i polityków CDU jako dowód na sprzeczność między oficjalnymi dokumentami rządu a wypowiedzią minister Bas.

CDU ostro krytykuje minister pracy

Politycy CDU zareagowali bardzo zdecydowanie. Ekspertka ds. pracy i polityki społecznej Carolin Bosbach powiedziała: „Oczywiście istnieje imigracja do naszych systemów socjalnych, a liczby mówią same za siebie.”

Dodała również: „Kto nadal temu zaprzecza, tylko pogłębia problem.” Według Bosbach Niemcy wciąż oferują zbyt wiele zachęt socjalnych, które powinny zostać ograniczone.

„Siła przyciągania niemieckiego państwa socjalnego jest niezmienna”

Krytyczne stanowisko przedstawił także ekspert CDU ds. wewnętrznych Burkard Dregger. Polityk stwierdził: „Kto przestaje dostrzegać rzeczywistość, nie jest w stanie usuwać problemów. Siła przyciągania niemieckiego państwa socjalnego pozostaje niezmienna.” Jeszcze dalej poszedł wiceszef frakcji CDU Günter Krings, który zwrócił uwagę na sytuację części obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Niemczech. Według niego: „Zbyt wiele osób z innych państw UE przyjeżdża do nas, pracuje tylko kilka godzin tygodniowo, a poza tym pobiera pomoc społeczną.” Krings zaapelował do rządu o pilne rozwiązanie tego problemu.

Migracja i świadczenia socjalne znów w centrum niemieckiej polityki

Debata wokół wypowiedzi Bärbel Bas pokazuje, że kwestia migracji i kosztów systemu socjalnego pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów niemieckiej polityki. Rząd SPD podkreśla potrzebę integracji migrantów z rynkiem pracy i walki z niedoborem pracowników. Z kolei CDU i AfD zwracają uwagę na rosnące koszty świadczeń oraz – ich zdaniem – utrzymujące się zachęty do korzystania z niemieckiego systemu socjalnego. Spór wokół słów minister pracy prawdopodobnie jeszcze bardziej zaostrzy dyskusję o migracji i przyszłości niemieckiego państwa socjalnego.

źródło: bild.de

Korupcyjny skandal w niemieckim więzieniu. Funkcjonariusze mieli sprzedawać przepustki osadzonym

0

Śledztwo w JVA Euskirchen. Policja przeszukała mieszkania i teren więzienia

W Niemczech trwa szeroko zakrojone śledztwo dotyczące podejrzeń o korupcję w zakładzie karnym JVA Euskirchen w Nadrenii Północnej-Westfalii. Prokuratura oraz policja kryminalna podejrzewają, że funkcjonariusze służby więziennej mieli przyjmować pieniądze lub inne korzyści w zamian za udzielanie osadzonym różnego rodzaju ulg i przywilejów. Podejrzenia dotyczą siedmiu funkcjonariuszy służby więziennej. Śledczy prowadzą również postępowanie wobec jednej funkcjonariuszki oraz trzech byłych więźniów.

210 funkcjonariuszy uczestniczyło w akcji

Po kilku miesiącach dochodzenia specjalna grupa śledcza z wydziału kryminalnego policji w Bonn przeprowadziła szeroko zakrojoną akcję. W środę rano, 6 maja, około 210 funkcjonariuszy – działając na podstawie nakazów sądowych – przeszukało:

  • osiem mieszkań w powiatach Euskirchen, Ahrweiler i Rhein-Erft,
  • mieszkanie w Leverkusen,
  • różne pomieszczenia zakładu karnego JVA Euskirchen,
  • a także biuro powiązane z więzieniem znajdujące się przy sądzie rejonowym w Euskirchen.

Akcja miała na celu zabezpieczenie materiału dowodowego oraz dalsze czynności procesowe wobec podejrzanych.

Podejrzenia wobec funkcjonariuszy więziennych

Śledztwo koncentruje się przede wszystkim na siedmiu mężczyznach pracujących jako funkcjonariusze służby więziennej w JVA Euskirchen. Podejrzani mają od 37 do 58 lat. Według śledczych mieli oni przyjmować korzyści majątkowe lub inne benefity w zamian za przyznawanie więźniom różnych ulg w odbywaniu kary.

Postępowanie prowadzone jest również wobec:

  • jednej funkcjonariuszki służby więziennej w wieku 39 lat,
  • trzech byłych osadzonych w wieku 30, 35 i 49 lat.

Przepustki, urlopy i informacje o kontrolach

Z ustaleń śledczych wynika, że więźniowie mieli otrzymywać rozmaite przywileje po przekazaniu pieniędzy lub innych korzyści.

Chodziło między innymi o:

  • przepustki i możliwość opuszczania zakładu karnego,
  • urlopy więzienne,
  • informacje o planowanych kontrolach,
  • a także inne formy złagodzenia rygoru odbywania kary.

Takie działania mogły stanowić poważne naruszenie obowiązków służbowych oraz zasad funkcjonowania niemieckiego systemu penitencjarnego.

Zabezpieczono telefony i dokumenty

Celem środowych przeszukań było przede wszystkim zabezpieczenie:

  • telefonów komórkowych,
  • dokumentów,
  • notatek,
  • oraz innych potencjalnych dowodów związanych ze sprawą.

Podejrzani zostali również przewiezieni do komendy policji w Bonn w celu przeprowadzenia czynności identyfikacyjnych i przesłuchań.

Śledztwo nadal trwa

Niemieckie służby podkreślają, że działania operacyjne oraz analiza zabezpieczonych materiałów wciąż trwają. Na obecnym etapie nie podano jeszcze informacji o ewentualnych aktach oskarżenia ani o dalszych decyzjach sądu. Sprawa może jednak okazać się jednym z poważniejszych skandali korupcyjnych w niemieckiej służbie więziennej ostatnich lat.

Korupcja w systemie penitencjarnym pod lupą

Afera wokół JVA Euskirchen ponownie wywołała w Niemczech debatę na temat kontroli w zakładach karnych oraz ryzyka nadużyć wśród funkcjonariuszy służby więziennej. Śledczy będą teraz analizować, jak długo proceder mógł trwać, ilu więźniów mogło korzystać z nielegalnych przywilejów i czy w sprawę zamieszane były kolejne osoby.

źródło: wochenspiegellive.de

Chcą wytrenować uczniów przeciwko prawicy… przy pomocy AI. Nowy pomysł z Niemiec!

1

Uczniowie mieli ćwiczyć reakcje na „prawicowe wypowiedzi”

W jednej z niemieckich szkół zrealizowano nietypowy projekt edukacyjny dotyczący demokracji i walki z ekstremizmem. W ramach zajęć uczniowie prowadzili rozmowy z robotem sterowanym przez sztuczną inteligencję, który został zaprogramowany tak, aby odgrywać stereotypowego „prawicowego wujka”. Projekt przygotowano w Dietrich-Bonhoeffer-Gymnasium w Neunkirchen we współpracy z doktorantką Uniwersytetu w Siegen, Norą Hille. O sprawie poinformowała „Siegener Zeitung”.

Robot „Navel” miał symulować rozmowy z „prawicowym członkiem rodziny”

Do projektu wykorzystano robota społecznego o nazwie „Navel”. Został on skonfigurowany tak, aby podczas rozmów prezentował poglądy określane jako prawicowo-populistyczne lub antyimigracyjne. Według relacji organizatorów uczniowie sami mieli zaproponować taki kierunek projektu, zastanawiając się, jak reagować na „rasistów na szkolnym podwórku” oraz „prawicowo-populistycznych wujków” w rodzinie. W praktyce uczniowie mieli ćwiczyć prowadzenie rozmów i odpowiadanie na kontrowersyjne wypowiedzi pojawiające się w debatach politycznych czy rodzinnych.

Do stworzenia robota wykorzystano ChatGPT

Nora Hille wyjaśniła, że do skonfigurowania robota wykorzystano model sztucznej inteligencji ChatGPT. Jak twierdzi, nowsza wersja systemu miała reagować zbyt uprzejmie i odmawiać prezentowania prawicowych poglądów. Z tego powodu przy tworzeniu scenariuszy wykorzystano starszą wersję modelu – ChatGPT 4. Robot podczas rozmów wypowiadał między innymi zdania odnoszące się do nadreprezentacji cudzoziemców w policyjnych statystykach kryminalnych oraz stwierdzenia takie jak: „Ich sposób bycia po prostu do nas nie pasuje. Zabierają nam miejsca pracy. Co jest w tym sprawiedliwego? Cudzoziemcy precz. To powinno być naszym głównym problemem.”

Ćwiczenia z „kontrargumentacji” i dyskusje o mediach

Podczas zajęć Nora Hille demonstrowała uczniom, jak można reagować na tego typu wypowiedzi. W jednej z rozmów odpowiadała robotowi: „Statystyki pokazują, że cudzoziemcy wcale nie są bardziej kryminalni niż ludzie mieszkający tutaj.”

W dalszej części zajęć uczniowie wspólnie zastanawiali się, jak reagować na prawicowe komentarze oraz czy media nie przedstawiają takich tematów w sposób nadmiernie emocjonalny. Według relacji z projektu część uczestników doszła do wniosku, że w sporach z „prawicowymi wujkami” dużą rolę odgrywają uprzedzenia i emocje.

Czy takie projekty działają? Uczniowie mieli wątpliwości

Sama skuteczność projektu wzbudziła jednak pytania. Uczniowie mieli zauważyć, że robot reagował bardziej racjonalnie i łatwiej zmieniał stanowisko niż prawdziwi ludzie o podobnych poglądach. Mimo tego Nora Hille uważa projekt za wartościowy pod względem pedagogicznym. Jak podkreśliła: „Uważam, że lepiej, gdy widać rozwój u Navela. Chodzi przecież o trening.”

Kontrowersje wokół edukacji politycznej i sztucznej inteligencji

Projekt z Neunkirchen wywołał dyskusję na temat granic edukacji politycznej w szkołach oraz wykorzystywania sztucznej inteligencji do symulowania poglądów politycznych. Dla jednych była to nowoczesna forma nauki prowadzenia dialogu i reagowania na radykalne wypowiedzi. Inni zwracają uwagę, że takie projekty mogą prowadzić do upraszczania debaty publicznej oraz przedstawiania określonych poglądów wyłącznie w negatywnym świetle. Sprawa pokazuje również, jak coraz większą rolę w niemieckiej edukacji zaczynają odgrywać narzędzia oparte na AI.

źródło: rtl.de

Skandal w niemieckim przedszkolu! Podała muzułmańskim dzieciom wieprzowinę

5

W jednym z przedszkoli w Bremie doszło do sytuacji, która przerodziła się w sprawę o charakterze politycznym i służbowym. W placówce opiekuńczo-wychowawczej w dzielnicy Bremen-Nord dzieciom podano danie zawierające wieprzowinę – mięso, którego część rodzin, w tym rodziny muzułmańskie, nie akceptuje ze względów religijnych.

Sprawa trafiła do służb, a niemiecki Staatsschutz (policja zajmująca się bezpieczeństwem państwa) sprawdza, czy mogło dojść do czynu karalnego.

Podejrzenia wobec pracownicy kuchni i natychmiastowe zwolnienie

Według informacji przekazanych przez Radio Bremen, podejrzewa się, że jedna z pracownic kuchni mogła celowo zamówić, przygotować i wydać posiłek zawierający wieprzowinę. Zarząd placówki – Kinder- und Familienzentrum Marßel – zdecydował o jej natychmiastowym, dyscyplinarnym zwolnieniu. Wobec pracownicy pojawiły się zarzuty, że mogła działać „z motywów rasistowskich”. Kierownictwo podkreśla jednak, że sytuacja jest poważna i wymaga wyjaśnienia. Uwe Kathmann, dyrektor organizacji Kita Bremen, powiedział: „To jest absolutnie nie do przyjęcia.”

Dodał również, że placówka ma obowiązek respektować zarówno religijne, jak i kulturowe potrzeby dzieci: „Naszym standardem jest uwzględnianie zwyczajów żywieniowych dzieci i rodziców – zarówno religijnych, jak i kulturowych.”

Reakcja władz i informowanie opinii publicznej

Senator ds. dzieci w Bremie, Mark Rackles (SPD), poinformował o sprawie w oficjalnym komunikacie. Dopiero wtedy większość rodziców dowiedziała się o zdarzeniu, co wywołało ich niezadowolenie i emocjonalne reakcje. Władze zapowiedziały analizę sytuacji we współpracy z organami nadzorczymi i policją.

Reakcja środowisk muzułmańskich i wzrost napięcia

Sprawa wywołała również silną reakcję islamu w Bremie. Organizacja dachowa Schura Bremen, reprezentująca lokalne społeczności muzułmańskie, określiła sytuację jako poważne naruszenie zaufania. Jej przewodniczący Murat Celik powiedział, że doszło do utraty zaufania i zaapelował, aby podobne zdarzenia nie powtórzyły się w przyszłości.

Zwiększone środki bezpieczeństwa wokół placówki

Po ujawnieniu sprawy zarząd Kita Bremen zdecydował o wprowadzeniu ochrony. Przedszkole zostało objęte nadzorem firmy ochroniarskiej.

Śledztwo trwa

Sprawa jest obecnie badana przez Staatsschutz, który ma ustalić, czy doszło do przestępstwa oraz czy działanie pracownicy miało charakter celowy i motywowany ideologicznie lub dyskryminacyjnie. Na ten moment śledczy nie przedstawili oficjalnych wniosków końcowych.

Podsumowanie

Incydent w przedszkolu w Bremie, który dotyczył podania wieprzowiny dzieciom, urósł do rangi sprawy publicznej i politycznej. W sprawę zaangażowano zarówno władze miejskie, jak i służby bezpieczeństwa państwa, a reakcje społeczne pokazują rosnącą wrażliwość wokół kwestii religii, żywienia i zaufania w instytucjach publicznych.

źródło: n-tv.de

Bundeswehra szuka imama. Islam wchodzi do wojskowej opieki duszpasterskiej w Niemczech

1

Niemiecka Bundeswehra wchodzi w nowy etap zmian społecznych i organizacyjnych. Po kapelanach katolickich i protestanckich oraz stopniowo rozwijanej opiece rabinów dla żołnierzy żydowskich, teraz przyszedł czas na islam. Wojsko po raz pierwszy ogłosiło nabór na stanowisko imama, który ma pełnić funkcję wojskowego duszpasterza dla muzułmańskich żołnierzy.

Coraz więcej muzułmanów w Bundeswehrze

W niemieckich siłach zbrojnych służy obecnie około 186 tysięcy żołnierzy. Spośród nich około 3 tysięcy to muzułmanie, a ich liczba systematycznie rośnie. Jednym z nich jest 29-letni oficer Luftwaffe Yusuf Uygur, urodzony w Hamburgu. Jak sam podkreśla, jego celem jest osiągnięcie najwyższych stopni w armii. Uygur marzy o tym aby zostać generałem i być może pierwszym muzułmańskim oficerem sztabowym z migracyjnym pochodzeniem. Jednocześnie pozytywnie ocenia decyzję o wprowadzeniu imama do struktur Bundeswehry, traktując ją jako formę uznania i dostosowania wojska do zmieniającej się struktury społeczeństwa.

„To naturalny krok” – wojsko o nowej funkcji

W niemieckim Ministerstwie Obrony decyzja o utworzeniu stanowiska imama została przyjęta jako logiczna konsekwencja zmian demograficznych i kulturowych. Według Thorstena Webera, odpowiedzialnego za wojskową opiekę duszpasterską, rozszerzenie systemu o islam było naturalnym krokiem, który ma odzwierciedlać różnorodność społeczeństwa Niemiec. Podkreślono, że opieka duszpasterska w Bundeswehrze odgrywa istotną rolę dla wszystkich żołnierzy, niezależnie od wyznania.

Rola wojskowych duszpasterzy

Wojskowi duchowni w Bundeswehrze nie pełnią jedynie funkcji religijnych. Ich zadania obejmują także wsparcie psychologiczne i emocjonalne dla żołnierzy. Duszpasterze mają być osobami zaufania, które pomagają w codziennych problemach, kwestiach kulturowych, a także w radzeniu sobie z traumatycznymi doświadczeniami wynikającymi ze służby wojskowej. Jak podkreślają przedstawiciele armii, w warunkach służby wojskowej, gdzie ryzyko śmierci i stres są codziennością, dostęp do takiego wsparcia ma szczególne znaczenie.

Jak wygląda proces rekrutacji imama

Nowe stanowisko zostało oficjalnie ogłoszone w formie konkursu. Kandydaci muszą spełniać konkretne wymagania – przede wszystkim posiadać uznane w Niemczech wykształcenie z zakresu teologii islamskiej oraz doświadczenie w pracy duszpasterskiej. Na początku imamowie mają działać wyłącznie na terenie Niemiec, bez udziału w misjach zagranicznych.

Jednym z głównych problemów przy tworzeniu tego stanowiska była brak jednolitej reprezentacji muzułmanów w Niemczech, co utrudniało zawarcie formalnych porozumień podobnych do tych, jakie państwo ma z Kościołem katolickim, protestanckim czy organizacjami żydowskimi. W związku z tym zdecydowano się na formę otwartego naboru.

Duże poparcie wśród żołnierzy

Badania przeprowadzone przez Kościół ewangelicki pokazują, że wojskowa opieka duszpasterska cieszy się bardzo wysokim zaufaniem wśród żołnierzy. Aż 91 procent ankietowanych ocenia obecność duszpasterzy w codziennej służbie jako pozytywną. W sytuacjach misji zagranicznych poparcie to wzrasta nawet do 95 procent. Żołnierze wskazują, że duchowni pełnią rolę nie tylko religijną, ale także wspierającą i stabilizującą w trudnych warunkach służby.

Zmieniająca się armia i nowe wyzwania

Decyzja o wprowadzeniu imama do Bundeswehry wpisuje się w szerszy proces dostosowywania niemieckiej armii do zmieniającej się struktury społecznej kraju. Wraz ze wzrostem liczby żołnierzy różnych wyznań, wojsko stara się tworzyć system wsparcia odpowiadający na ich potrzeby duchowe i psychiczne. Nowe stanowisko ma być pierwszym krokiem w kierunku formalnego włączenia muzułmańskiej opieki duszpasterskiej do struktur Bundeswehry.

źródło: zdfheute.de

Niemcy w szoku po tragedii w Lipsku. Sąd zdecydował o umieszczeniu sprawcy śmiertelnego ataku w psychiatryku

1

Niemcy nadal żyją dramatycznymi wydarzeniami z Lipska, gdzie 33-letni kierowca wjechał samochodem w ludzi znajdujących się w centrum miasta. W wyniku ataku zginęły dwie osoby, a kilka kolejnych zostało ciężko rannych. Teraz zapadła ważna decyzja sądu – sprawca został skierowany do zamkniętego szpitala psychiatrycznego. Według śledczych istnieją poważne przesłanki wskazujące, że mężczyzna działał w stanie znacznie ograniczonej poczytalności.

Sąd zdecydował o umieszczeniu sprawcy w szpitalu psychiatrycznym

Po tragedii, do której doszło w centrum Lipska, sąd rejonowy zdecydował o tymczasowym umieszczeniu 33-letniego sprawcy w zakładzie psychiatrycznym. Informację przekazała prokuratura w Lipsku.

Mężczyzna, obywatel Niemiec, jest podejrzany o dokonanie podwójnego morderstwa oraz usiłowanie zabójstwa w czterech kolejnych przypadkach. Według śledczych istnieją pilne przesłanki wskazujące, że dopuścił się czynu „w stanie co najmniej znacznie ograniczonej poczytalności”.

Prokuratura podkreśliła, że sąd uznał izolację sprawcy za konieczną dla bezpieczeństwa publicznego. Z dotychczasowych ustaleń ma bowiem wynikać, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez niego kolejnych poważnych przestępstw o podobnym charakterze.

Kierowca już wcześniej przebywał w placówce psychiatrycznej

Według ustaleń niemieckich mediów 33-letni Jeffrey K. przebywał do dnia poprzedzającego tragedię w placówce psychiatrycznej. Jak podaje „Bild”, miał zgłosić się tam dobrowolnie. Pobyt w ośrodku zakończył się jednak nagle. Mężczyzna został usunięty z placówki z powodu agresywnego zachowania wobec innych pacjentów. Nie wiadomo, czy w związku z tym poinformowano policję, choć – według medialnych doniesień – taki obowiązek mógł istnieć. Dzień po opuszczeniu placówki Jeffrey K. wjechał samochodem w ludzi znajdujących się w centrum Lipska.

Dwie osoby nie żyją, kilku rannych walczyło o życie

Do tragedii doszło w ścisłym centrum miasta. Według policji sprawca jechał Volkswagenem Taigo od Augustusplatz przez Grimmaische Straße w kierunku rynku, a następnie dalej przez deptak. W trakcie przejazdu potrącił wiele osób.

Ofiarami śmiertelnymi są 63-letnia kobieta oraz 77-letni mężczyzna – oboje byli obywatelami Niemiec. Kilka kolejnych osób zostało ciężko rannych. Służby informowały również o licznych lżej poszkodowanych i osobach wymagających pomocy psychologicznej po traumatycznych wydarzeniach. Według relacji świadków samochód miał poruszać się z bardzo dużą prędkością – nawet około 80 km/h. Kierowca miał przejechać przez centrum miasta ponad 500 metrów, zanim został zatrzymany.

Świadkowie opisują dramatyczne sceny

Osoby znajdujące się na miejscu zdarzenia relacjonowały sceny chaosu i paniki. Jedna ze świadków powiedziała niemieckim mediom, że widziała z okna sklepu samochód pędzący przez deptak i ludzi potrącanych przez pojazd.

Inny świadek opisał moment zatrzymania auta przy betonowych słupkach. Według jego relacji jedna z kobiet miała spaść z dachu samochodu tuż po zatrzymaniu pojazdu. Natychmiast rozpoczęto udzielanie pierwszej pomocy, a przypadkowy lekarz miał podjąć reanimację.

Na miejscu bardzo szybko pojawili się przechodnie, którzy pomagali rannym jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych. W akcję zaangażowano około 40 strażaków, 40 ratowników medycznych oraz śmigłowce ratunkowe.

Sprawca został zatrzymany w samochodzie

Policja poinformowała, że 33-latek został zatrzymany krótko po ataku. Funkcjonariusze zastali go siedzącego w samochodzie w rejonie Thomaskirchhof. Mężczyzna nie stawiał oporu podczas zatrzymania. Według władz śledczych wszystko wskazuje na działanie pojedynczego sprawcy. Na obecnym etapie dochodzenia nie ma przesłanek świadczących o motywie politycznym ani religijnym.

Saksoński minister spraw wewnętrznych Armin Schuster oraz prokuratura określili zdarzenie jako „atak amokowy”. Śledczy analizują obecnie nagrania i zdjęcia z miejsca tragedii, a policja uruchomiła specjalny portal dla świadków, którzy mogą przesyłać materiały i informacje dotyczące przebiegu zdarzenia.

Burmistrz Lipska i premier Saksonii reagują po tragedii

Burmistrz Lipska Burkhard Jung mówił o ogromnym wstrząsie i podkreślał, że szczególnie bolesne jest to, iż sprawca wykorzystał otwartą i tętniącą życiem przestrzeń miejską do przeprowadzenia ataku. Premier Saksonii Michael Kretschmer zapewnił natomiast, że państwo zrobi wszystko, aby dokładnie wyjaśnić okoliczności tragedii. W opublikowanym oświadczeniu podkreślił, że „państwo prawa będzie działać z całą konsekwencją”. Śledztwo w sprawie tragedii nadal trwa. Niemieckie służby próbują ustalić wszystkie okoliczności ataku oraz dokładny stan psychiczny sprawcy w chwili dokonania zbrodni.

źródło: bild.de

Żałoba w Niemczech. Odrzucony azylant zabił 14-latka

3

Dramat w Memmingen. Zaginiony nastolatek znaleziony martwy

W niemieckim Memmingen w regionie Allgäu doszło do tragicznych wydarzeń, które wstrząsnęły opinią publiczną. Poszukiwany od sobotniej nocy 14-letni chłopiec został odnaleziony martwy. Według śledczych nastolatek najprawdopodobniej padł ofiarą brutalnego przestępstwa.

Krótko po odnalezieniu ciała doszło do policyjnej interwencji wobec podejrzanego mężczyzny. Jak poinformowały policja i prokuratura, mężczyzna został postrzelony podczas akcji i później zmarł w szpitalu.

Podejrzanym był odrzucony azylant

Nowe informacje przekazane przez niemieckie służby wskazują, że zastrzelony przez policję 37-latek był odrzuconym wnioskującym o azyl, który mimo to przebywał w Niemczech na podstawie tzw. tolerowanego pobytu („Duldung”) z powodu nieustalonej tożsamości.

Jak poinformował rzecznik rządu Szwabii, mężczyzna miał urodzić się na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu Jordanu. Prokuratura zaznaczyła jednak, że jego obywatelstwo nadal pozostaje niejasne.

Według śledczych 37-latek był już wcześniej karany w Niemczech:

  • w 2025 roku za nielegalny pobyt bez paszportu,
  • w 2021 roku za uszkodzenie mienia.

Sekcja zwłok potwierdziła użycie przemocy

Śledczy poinformowali, że przeprowadzona sekcja zwłok 14-latka potwierdziła, iż chłopiec doznał obrażeń będących skutkiem przemocy.

Na obecnym etapie policja i prokuratura nie ujawniają jednak szczegółowych informacji dotyczących tła zbrodni ani możliwego motywu działania sprawcy. Służby podkreślają, że śledztwo wciąż trwa.

Podejrzany miał ukrywać się w szafie

Według ustaleń policji podejrzany znajdował się w pustostanie w pobliżu dworca kolejowego, gdzie odnaleziono ciało nastolatka. 37-latek miał ukrywać się w szafie. Funkcjonariusze trafili na niego podczas przeszukiwania budynku w ramach akcji poszukiwawczej.

Policja: mężczyzna zaatakował funkcjonariuszy nożem

Jak przekazały policja i prokuratura, po odnalezieniu mężczyzny doszło do niebezpiecznej konfrontacji. Według relacji służb podejrzany miał zaatakować policjantów nożem, a następnie uciec. Podczas pościgu mężczyzna nagle się odwrócił i ruszył w kierunku funkcjonariuszy, nadal trzymając nóż. Policjanci mieli wielokrotnie wzywać go do odłożenia broni. Mężczyzna jednak – według śledczych – nadal szedł w stronę funkcjonariuszy.

Padły strzały. 37-latek zmarł w szpitalu

W odpowiedzi policjanci oddali strzały do napastnika, trafiając go kilkukrotnie. Mimo odniesionych obrażeń mężczyzna nadal nie wypuszczał noża z ręki. Dopiero funkcjonariusz wyposażony w tarczę ochronną miał go rozbroić. 37-latkowi udzielono pomocy medycznej, ten jednak zmarł później w szpitalu. Policja poinformowała, że w zdarzeniu nie ucierpieli ani funkcjonariusze, ani świadkowie.

Trwa kontrola legalności użycia broni przez policję

Bawarskie Krajowe Biuro Kryminalne wraz z prokuraturą prowadzi obecnie postępowanie mające ustalić, czy użycie broni palnej przez funkcjonariuszy było zgodne z prawem. Takie procedury są standardowo wszczynane po każdym śmiertelnym użyciu broni przez policję w Niemczech.

Śledztwo nadal trwa

Na obecnym etapie wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Śledczy nadal badają okoliczności śmierci 14-latka,  możliwy motyw działania sprawcy oraz pełny przebieg policyjnej interwencji.

Sprawa z Memmingen wywołała w Niemczech ogromne poruszenie i ponownie rozpętała debatę dotyczącą bezpieczeństwa publicznego, polityki migracyjnej oraz działań służb wobec niebezpiecznych podejrzanych.

źródło: rtl.de

Brutalny atak na stado owiec w Niemczech. Zwierzęta były kopane i bite kijami

0

Nieznani sprawcy zaatakowali owce w Beckum

W niemieckim mieście Beckum doszło do bulwersującego incydentu z udziałem zwierząt gospodarskich. Nieznane osoby wtargnęły na ogrodzone pastwisko i brutalnie potraktowały stado owiec. Sprawą zajmuje się obecnie policja, a władze miasta apelują do mieszkańców o pomoc w ustaleniu sprawców. Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu, 29 kwietnia.

Młodzież wtargnęła na ogrodzony teren

Jak poinformowano, według dotychczasowych ustaleń grupa młodych osób weszła na teren ogrodzonej łąki, na której przebywało stado owiec. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że kilka zwierząt miało zostać kopniętych i bitych kijami.  Na pastwisku znajdowało się około 180 owiec.

Nadal nie wiadomo, jakie skutki poniosły zwierzęta

Władze podkreślają, że obecnie trudno jeszcze ocenić, jakie konsekwencje całe zdarzenie będzie miało dla zwierząt. Początkowo pojawiły się informacje, że jedno jagnię z powodu odniesionych obrażeń musiało zostać uśpione. Pasterka, do której należy stado, zdementowała jednak te doniesienia. Według jej relacji nie doszło do uśpienia zwierzęcia. Nie zmienia to jednak faktu, że sprawa wywołała duże poruszenie i oburzenie wśród mieszkańców.

Policja prowadzi dochodzenie

Niemiecka policja prowadzi obecnie postępowanie wyjaśniające w sprawie znęcania się nad zwierzętami. Śledczy apelują do wszystkich osób, które mogły widzieć zdarzenie lub posiadają informacje na temat sprawców, o kontakt pod numerem telefonu: 02521-9110.

źródło: rtl.de

Niemcy mają dość! Potężna większość żąda natychmiastowych wyborów. Kanclerz Merz w ogniu krytyki – „przestań narzekać”

2

Nasi zachodni sąsiedzi tracą cierpliwość do obecnej ekipy rządzącej. Najnowszy sondaż instytutu INSA nie pozostawia złudzeń: Niemcy chcą przedterminowych wyborów do Bundestagu, a skargi kanclerza Friedricha Merza na „niesprawiedliwe traktowanie” wywołują u obywateli raczej irytację niż współczucie. Sytuacja koalicji czarno-czerwonej jest dramatyczna.

Masowy sprzeciw obywateli: 59 procent Niemców chce dymisji rządu

Kryzys zaufania do niemieckiej klasy politycznej osiągnął punkt krytyczny. Jak wynika z najnowszego badania opinii publicznej przeprowadzonego przez instytut INSA, opublikowanego we wtorek w serwisie YouTube, aż 59 procent respondentów domaga się rozpisania nowych wyborów do parlamentu krajowego. Przeciwnego zdania jest zaledwie co czwarty badany (25 proc.).

Co najbardziej uderzające, poparcie dla skrócenia kadencji płynie niemal z każdego zakątka sceny politycznej. Nawet w elektoracie SPD – partii tworzącej obecny rząd – połowa wyborców (50 proc.) opowiada się za takim rozwiązaniem. Wśród partii opozycyjnych żądanie to jest jeszcze silniejsze:

  • Wśród sympatyków AfD (Alternatywa dla Niemiec) nowych wyborów chce aż 90 procent pytanych.
  • Wyborcy Sojuszu Sahry Wagenknecht (BSW) popierają ten pomysł w 69 procentach.
  • Zwolennicy Lewicy (Die Linke) opowiadają się za tym w 63 procentach.

Jedyną grupą, która w większości sprzeciwia się przedterminowemu udaniu się do urn, są zwolennicy Unii (CDU/CSU), czyli partii kanclerza. Jednak nawet tam przewaga przeciwników nie jest miażdżąca (51 proc. przeciw, 39 proc. za).

„Efekt narzekania”: Kanclerz Merz nie znajduje zrozumienia u rodaków

Dla urzędującego kanclerza, Friedricha Merza, wyniki sondażu niosą ze sobą kolejną gorzką pigułkę do przełknięcia. Niedawno na łamach tygodnika „Der Spiegel” szef rządu ubolewał nad poziomem agresji i polemiki, z jaką musi się mierzyć. Stwierdził wręcz, że żaden inny kanclerz przed nim nie musiał „znosić czegoś podobnego”, odnosząc się do ostrej krytyki ze strony mediów i obywateli.

Niemieckie społeczeństwo ma jednak na ten temat zupełnie inne zdanie. Według danych INSA, aż 64 procent badanych uważa, że krytyka pod adresem Merza nie jest przesadzona. Tylko 22 procent respondentów podziela opinię kanclerza, uznając ataki za zbyt ostre.

Nawet we własnych szeregach Merz nie ma pełnego oparcia – aż 34 procent wyborców Unii nie zgadza się ze swoim liderem i uważa, że krytyczne głosy są uzasadnione. Dla polityka, który skarży się na brak szacunku, takie liczby to sygnał, że jego narracja o byciu „ofiarą nagonki” nie trafia na podatny grunt.

Sondażowy krajobraz Niemiec: AfD na szczycie, koalicja w odwrocie

Najnowsza „pytanie niedzielne” (Sonntagsfrage), czyli prognoza wyników wyborczych, gdyby głosowanie odbyło się w najbliższy weekend, cementuje układ sił, który musi budzić niepokój w Berlinie.

  1. AfD pozostaje liderem: Mimo minimalnego spadku o pół punktu procentowego, formacja ta dominuje z wynikiem 27,5 proc.
  2. Unia (CDU/CSU) goni, ale zostaje w tyle: Partia kanclerza Merza zyskała pół punktu i zajmuje drugie miejsce z wynikiem 24 proc.
  3. SPD w kryzysie: Partia socjaldemokratyczna traci poparcie i z wynikiem 13,5 proc. znajduje się już niemal na równi z Zielonymi (13 proc.).
  4. Lewica i mniejsze partie: Die Linke notuje wynik 10,5 proc. Z kolei nowe ugrupowanie BSW (3,5 proc.) oraz liberałowie z FDP (4 proc.) znajdują się obecnie poniżej progu wyborczego, co uniemożliwiłoby im wejście do Bundestagu.

Czarno-czerwona koalicja bez mandatu społecznego

Najbardziej wymownym wskaźnikiem kondycji niemieckiego rządu jest łączny wynik partii koalicyjnych. Sojusz CDU/CSU oraz SPD może liczyć łącznie na zaledwie 37,5 procent głosów. Oznacza to, że obecny układ rządzący jest bardzo daleki od posiadania większości w społeczeństwie.

Biorąc pod uwagę presję na nowe wybory oraz powszechną akceptację dla krytyki kanclerza, jesień na niemieckiej scenie politycznej zapowiada się wyjątkowo gorąco. Obywatele jasno dają do zrozumienia, że czas skarg i użalania się nad sobą przez polityków dobiegł końca – teraz oczekują konkretnych zmian lub nowej legitymacji do sprawowania władzy.

źródło: appollo-news.de