Gwałtowny wzrost liczby długotrwale bezrobotnych w Niemczech. Co trzeci bez niemieckiego paszportu!

2

Nowe dane rządu federalnego pokazują, że Niemcy znów mają ponad milion długotrwale bezrobotnych! Według nich Federalna Agencja Pracy (BA) policzyła 1 042 517 osób (stan na listopad 2025), które pozostają bez pracy co najmniej od roku. Ponad połowa z nich nie pracuje od ponad dwóch lat, a prawie co piąty — od ponad pięciu lat. Tak wynika z odpowiedzi niemieckiego rządu na zapytanie poselskie zgłoszone przez deputowanego AfD Jana Fesera (40). Oznacza to, że 36,1% wszystkich bezrobotnych w kraju jest długotrwale bezrobotna.

Co trzeci bez niemieckiego paszportu

Szczególnie istotny jest podział ze względu na pochodzenie: co trzeci długotrwale bezrobotny nie posiada obywatelstwa niemieckiego. Trend w ostatnich latach wyraźnie się nasilił: podczas gdy w 2014 roku było 196 122 długotrwale bezrobotnych cudzoziemców, obecnie jest ich 317 377.

Największy wzrost odnotowano wśród osób z tzw. krajów pochodzenia uchodźców. Ich liczba wzrosła z 19 053 (2014) do 92 244 (2024) — niemal się pięciokrotnie zwiększając. Obecnie prawie co dziesiąty długotrwale bezrobotny pochodzi z kraju objętego konfliktem. Ogółem udział cudzoziemców w tej grupie prawie się podwoił od 2014 roku.

Ogromne koszty dla państwa

Ma to również poważne konsekwencje finansowe. Tylko w 2024 roku państwo wypłaciło 3,26 mld euro świadczeń Bürgergeld długotrwale bezrobotnym cudzoziemcom. W sumie na wsparcie tej grupy wydano 9,9 mld euro.

Co istotne: rząd federalny sam zaznacza, że nie posiada danych dotyczących pełnych kosztów długotrwałego bezrobocia — koszty mieszkań, opieki zdrowotnej czy konsekwencji emerytalnych nie są wliczone.

Setki tysięcy dzieci bez perspektyw

Szczególnie alarmujące są skutki społeczne. Obecnie 491 369 dzieci żyje w gospodarstwach domowych z co najmniej jednym długotrwale bezrobotnym rodzicem — a w grupie młodzieży od 15 do 18 lat dotyczy to niemal co trzeciego dziecka.

Pomimo niedoboru siły roboczej w całym kraju widoczny jest kolejny problem: tylko 5,7% długotrwale bezrobotnych posiada wykształcenie w tzw. zawodzie deficytowym. Jednocześnie 60,3% nie ma żadnego zawodu, a ponad 23% nie ukończyło nawet szkoły głównej. Przekłada się to na niską skuteczność w kierowaniu tych osób na rynek pracy: w 2024 roku tylko 155 000 długotrwale bezrobotnych znalazło zatrudnienie, z czego 115 000 — bez wsparcia.

Polityczna burza

Dane ujawnił deputowany AfD Jan Feser. Jego zdaniem to „akt kapitulacji”: „Najnowsze dane rządu dotyczące długotrwałego bezrobocia pokazują bez ogródek to, czego SPD, Zieloni i Lewica nie chcą przyznać od lat: masowa migracja i błędna polityka rynku pracy są głównymi czynnikami długotrwałego bezrobocia w Niemczech”. Feser dodał, że Bürgergeld nie poprawił sytuacji, lecz ją „zacementował”.

źródło: Bild

Napad na Sparkasse: Wśród poszkodowanych także odbiorcy Bürgergeld? Przepisy uniemożliwiają Jobcenter kontrolę!

3

Po spektakularnym napadzie na filię Sparkasse w Gelsenkirchen, gdzie złodzieje zrabowali ponad 100 milionów euro z sejfów klientów, w mediach społecznościowych zaczęły krążyć niepotwierdzone podejrzenia.

Wśród poszkodowanych również odbiorcy Bürgergeld?

Pojawiły się sugestie, że wśród poszkodowanych mogą być również odbiorcy Bürgergeld — niemieckiej formy wsparcia socjalnego dla osób o niskich dochodach. Niektórzy internauci twierdzili, że beneficjenci świadczeń mogli ukrywać majątek i przechowywać go właśnie w wynajętych skrytkach bankowych, nie informując o tym odpowiednich urzędów.

Przepisy o ochronie danych osobowych uniemożliwiają kontrolę

Jednak Jobcenter w Gelsenkirchen nie ma możliwości sprawdzenia tych podejrzeń ze względu na przepisy dotyczące ochrony danych. Jak podkreśliła dyrektor urzędu Anke Schürmann-Rupp, instytucja nie może wglądać w informacje o tym, kto posiada sejfy ani co się w nich znajduje. Dyrektorka wyjaśniła, że jeśli pojawią się konkretne sygnały o ukrytym majątku, urząd — w ramach obowiązujących przepisów — sprawdzi, czy dane fakty były wcześniej znane Jobcenter i podejmie odpowiednie kroki.

W internecie krążą spekulacje o nielegalnych pieniądzach ukrytych w skrytkach

Oznacza to, że gdyby okazało się, iż niektórzy odbiorcy Bürgergeld korzystali z nienależnych świadczeń, mogłoby to doprowadzić do konsekwencji finansowych i prawnych wobec tych osób. Na razie jednak Jobcenter nie prowadzi takich dochodzeń, ponieważ to zadanie należy do policji lub ewentualnie urzędów skarbowych. W mediach i dyskusjach online pojawiają się też różne spekulacje co do pochodzenia ogromnych sum znalezionych w skrytkach — od oszczędności, przez środki zgromadzone na święta czy na przyszłe inwestycje, aż po nielegalne źródła czy omijanie systemu podatkowego.

źródło: Die Welt

Dowiedz się, jakie kary grożą w Niemczech za jazdę ze śniegiem na dachu samochodu!

Miesiące zimowe to prawdziwe wyzwanie dla kierowców pojazdów samochodowych, którzy nie posiadają garaży ani zadaszonych miejsc do parkowania. Opady śniegu lub zamarzający deszcz na szybach samochodowych powodują znaczne ograniczenia widoczności. Zmusza to wielu posiadaczy samochodów nie tylko do oczyszczania pojazdów z lodu na szybach, ale również do usuwania dużych ilości śniegu zakrywającego pojazdy. Ze względu na brak czasu, szczególnie we wczesnych godzinach porannych, oraz nieprzyjemne, niskie temperatury, niejeden kierowca poprzestaje na usunięciu białego puchu z szyb pojazdu. Czy jest to jednak wystarczające? Serdecznie zapraszamy do lektury!

Czy w Niemczech można jeździć ze śniegiem na dachu samochodu?

Według przepisów o ruchu drogowym, a szczególnie §23 niemieckiego prawa o ruchu drogowym (Straßenverkehrsordnung StVO), do obowiązków kierowców należy zapewnienie widoczności oraz usunięcie wszelkiego rodzaju przedmiotów, które mogłyby ją ograniczać podczas jazdy. Kierowca musi mieć też możliwość słyszalności sygnałów dźwiękowych oraz odgłosów z otoczenia. Dodatkowo tablice rejestracyjne pojazdu muszą być czytelne w każdych warunkach drogowych, oświetlenie samochodu musi sprawne, a jego funkcjonowanie i widoczność nie mogę być w żaden sposób ograniczone.

Koniecznie odśnieżyć cały samochód!

W zimie oznacza to dla kierowców, że zanim wsiądą do samochodu, muszą się upewnić, że nic nie utrudnia widoczności w ruchu drogowym. Dodatkowo muszą zadbać o to, żeby inni uczestnicy ruchu drogowego, czyli inni kierowcy samochodowi, kierowcy motocykli, rowerów oraz osoby piesze nie znaleźli się w niebezpieczeństwie spowodowanym przez złą widoczność lub przez osuwające się z rozgrzanego auta masy śniegu.

Zanim zatem uruchomicie samochód, musicie:

  • usunąć śnieg i oblodzenia z szyby przedniej, szyby tylne oraz szyb bocznych,
  • usunąć śnieg i oblodzenie z lusterek bocznych,
  • usunąć oblodzenia z piór wycieraczek samochodowych (Scheibenwischer),
  • usunąć śnieg z dachu oraz z maski samochodu,
  • odśnieżyć tablice rejestracyjne,
  • odśnieżyć i oczyścić z lodu oświetlenie samochodu i kierunkowskazy.

Odpalanie silnika i czekanie, czyli „Warmlaufen”

Jedną z popularnych metod pozbywania się śniegu z maski i dachu samochodu jest odpalenie silnika samochodu i odczekanie kilku minut, aż jego wnętrze się nagrzeje. Nagrzana karoseria samochodowa spowoduje, że śnieg i lód na tyle się roztopią, że ich usunięcie nie będzie stanowiło prawie żadnego problemu. Jest to tak zwane „Warmlaufen”. Warto jednak wiedzieć, że w Niemczech według §30 Ust. 1 niemieckiego prawa o ruchu drogowym (Straßenverkehrsordnung StVO) odpalenie samochodu i odczekanie, aż auto się nagrzeje, jest zakazane. Według katalogu kar grozi to mandatem w wysokości od 10 do 80 euro.

Kary za jazdę ze śniegiem na dachu samochodu w Niemczech

Za nieprzestrzeganie przepisów ruchu drogowego kierowcom grożą w Niemczech spore kary pieniężne. W poniższej tabeli znajdziecie zestawienie różnych rodzajów wykroczeń drogowych związanych z jazdą samochodem w ziemie oraz grożących za nie kar pieniężnych.

Wykroczenie Wysokość grzywny
Odpalenie silnika i czekanie, aż się auto rozgrzeje Od 10 do 80 euro
Częściowe odśnieżenie szyby przedniej („Guckloch”) 10 euro
Jazda ze śniegiem na dachu samochodu 25 euro
Jazda z ośnieżonymi tablicami rejestracyjnymi 5 euro
Jazda z zabrudzonymi lub zaśnieżonymi reflektorami Od 10 do 20 euro

 

Niemcy zalewane falą wtórnych wniosków azylowych. Wzrost nawet o 2000 procent w ciągu jednego roku

3

Rekordowa liczba wniosków, jakiej wcześniej nie notowano

W Niemczech doszło do bezprecedensowego wzrostu liczby tzw. wtórnych wniosków azylowych (Asyl-Folgeanträge). Jak wynika z danych Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF), w 2025 roku złożono ich więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Jeszcze przed latem nic nie wskazywało na zbliżający się rekord, jednak w kolejnych miesiącach nastąpił gwałtowny i trudny do przewidzenia skok.

Do końca listopada 2025 roku BAMF zarejestrował 51 138 wtórnych wniosków azylowych, co oznacza wzrost o ponad 141 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. Zdecydowaną większość tych wniosków złożyli obywatele Afganistanu.

Afganistan na pierwszym miejscu. Kobiety dominują w statystykach

Spośród wszystkich wtórnych wniosków azylowych aż 37 110 pochodziło od Afgańczyków. Szczególnie wyraźny był udział kobiet i dziewcząt:

  • 21 759 wniosków złożyły kobiety i nieletnie dziewczęta,
  • 15 351 wniosków pochodziło od mężczyzn i chłopców.

W około 86 procentach spraw rozpatrzonych do tego momentu BAMF przyznał osobom składającym wtórne wnioski ochronę międzynarodową, co dodatkowo podkreśla skalę i wagę zjawiska.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE jako punkt zwrotny

Podstawą prawną dla masowego składania wtórnych wniosków stał się wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z października 2024 roku. Trybunał uznał w nim, że afgańskim kobietom w sposób rażący i systematyczny odmawia się podstawowych praw wynikających z godności ludzkiej, wyłącznie ze względu na płeć.

W konsekwencji TSUE zakwalifikował Afgańki jako grupę podlegającą prześladowaniom z definicji, ze względu na politykę prowadzoną przez talibów. Oznacza to, że sam fakt bycia kobietą pochodzącą z Afganistanu może stanowić wystarczającą podstawę do uzyskania azylu, bez konieczności przeprowadzania indywidualnej analizy sytuacji danej osoby.

Wzrost o niemal 2000 procent w ciągu kilku miesięcy

Między styczniem a listopadem 2025 roku liczba wtórnych wniosków składanych przez obywateli Afganistanu wzrosła niemal o 2000 procent. BAMF przyznał w wypowiedzi dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że orzecznictwo TSUE mogło – poprzez sposób, w jaki było odbierane na zewnątrz – zachęcić do masowego składania takich wniosków.

Jednocześnie urząd zwraca uwagę na nietypowe opóźnienie reakcji. Dynamiczny wzrost nie nastąpił bezpośrednio po wydaniu wyroku, lecz dopiero kilka miesięcy później. Przyczyn tej zwłoki BAMF nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić.

Rola organizacji pomocowych? Brak dowodów na skoordynowane działania

Pojawiły się spekulacje, czy organizacje pomocowe nie zaczęły z opóźnieniem intensywniej informować afgańskie kobiety o skutkach wyroku TSUE, zachęcając je do składania wtórnych wniosków w celu uzyskania korzystniejszego statusu ochronnego. Südwestrundfunk informował, że takie porady rzeczywiście były udzielane.

Jednak – jak podkreśla BAMF – gdyby był to główny czynnik, wzrost liczby wniosków miałby raczej charakter stopniowy, a nie nagły i lawinowy. Federalny urząd zaznacza, że nie posiada żadnych informacji o skoordynowanej kampanii prowadzonej przez organizacje pomocowe.

Polityka deportacyjna nowego rządu jako czynnik zapalny

Organizacja Pro Asyl wskazuje na inny możliwy powód gwałtownego wzrostu. Jej zdaniem decydującą rolę odegrała zmiana kursu politycznego po objęciu władzy przez nowy rząd federalny.

Na początku maja 2025 roku w umowie koalicyjnej zapowiedziano intensyfikację deportacji do Afganistanu, a w połowie lipca zrealizowano pierwszy lot deportacyjny. Według Pro Asyl sygnał ten wywołał silny niepokój w afgańskiej społeczności w Niemczech.

„To uruchomiło dzwonki alarmowe i najwyraźniej doprowadziło do dynamicznej reakcji wśród Afgańczyków” – powiedziała Wiebke Judith z Pro Asyl.

System pod presją

Skala wzrostu wtórnych wniosków azylowych stawia niemiecki system azylowy przed poważnym wyzwaniem administracyjnym i politycznym. Dane BAMF pokazują, że zjawisko to nie ma charakteru marginalnego, lecz stało się jednym z kluczowych problemów migracyjnych Niemiec w 2025 roku, z konsekwencjami, które będą odczuwalne również w kolejnych latach.

źródło: bild.de

Burza śnieżna i zimowe zamiecie? Czy pracownik w Niemczech może zostać w domu?

Obfite opady śniegu, gołoledź, mroźny, silny wiatr – ekstremalne warunki pogodowe mogą wielu pracownikom utrudniać możliwość dostania się do pracy, a tym samym powodować ich spóźnienia. Czy pracodawca musi zaakceptować pogodę jako przyczynę spóźnienia? Jakie konsekwencje może wyciągnąć?

Załamanie pogody i zimowe zamiecie nie mogą być przyczyną nagłego, płatnego urlopu okolicznościowego dla pracownika, ponieważ przyczyny przyznania takiego urlopu są jasno określone. Załamanie pogody i trudności z tego wynikające się do nich nie zaliczają. „Jeśli ta sama przyczyna (np. intensywne opady śniegu) uniemożliwia kilku pracownikom wykonywania swoich obowiązków w tym samym czasie, to nie klasyfikuje się to jako powód przyznania płatnego urlopu okolicznościowego” – wyjaśnia prawnik Kati Kunze z berlińskiej kancelarii prawnej Steinkühler. Zgodnie z orzecznictwem Federalnego Sądu Pracy, pracodawcy nie są zatem zobowiązani do wypłaty wynagrodzenia, jeśli pracownicy są nieobecni w pracy z powodu burz, gołoledzi, intensywnych opadów śniegu, gradu lub ogólnych zakłóceń w ruchu drogowym. Jednak – zdaniem eksperta – sędziowie uznali wypadki osobiste – takie jak wypadki drogowe za podstawę przyznania urlopu okolicznościowego.

Ostrzeżenia serwisów pogodowych

W przypadku ostrzeżeń i wskazań, aby pozostać w domu, pracownicy powinni „zgodnie ze zdrowym rozsądkiem” samodzielnie zdecydować, czy sytuacja faktycznie zmusza ich do pozostania w domu i niepojawienia się w pracy – mówi Kunze. Jednak zgodnie z powyższym zapisem dotyczącym płatnego urlopu okolicznościowego, pracodawca nie jest zobowiązany do wypłaty wynagrodzenia za pracę, która nie została z tego powodu wykonana.

Pogoda nie usprawiedliwia spóźnień

Co w sytuacji, kiedy złe warunki pogodowe przyczyniają się do spóźnień pracowników? Pracownik ponosi tzw. „ryzyko drogowe”. Oznacza to, że sam musi zadbać o to, w jaki sposób i na którą godzinę dotrze do pracy – mówi prawnik Stefan Lunk z Hamburga. Zamarznięte zwrotnice na przejeździe kolejowym nie są zatem usprawiedliwieniem dla spóźnienia się do pracy. Szefowie mogą mieć uzasadnione pretensje, jeśli pracownik spóźnia się do pracy – zwłaszcza jeśli można było przewidzieć złe warunki drogowe, spowodowane na przykład zimową pogodą. „Pracodawca może oczekiwać, że jego pracownicy będą śledzić prognozę pogody i dostosowywać się do niej” – powiedział Lunk.

Wcześniejsza pobudka

Jeśli prognoza pogody nie jest optymistyczna, zapowiadane są burze, opady śniegu lub intensywne opady deszczu, to pracownicy powinni wcześniej wstać i wcześniej wyjść do pracy – tak, aby zdążyć na umówioną godzinę. Jeśli mimo to pracownik się spóźni, to może oczekiwać, że pracodawca nie wypłaci mu wynagrodzenia za nieprzepracowane godziny. Warto jednak spróbować dogadać się z pracodawcą i poprosić o możliwość odpracowania spóźnienia.

Codzienne usprawiedliwienia

Szef nie musi tolerować spóźnień, które teoretycznie nie wynikają z winy pracownika. Wymówki takie jak „samochód nie odpalił” lub „musiałem odśnieżyć samochód” nie są usprawiedliwieniem dla pracodawcy – twierdzi Lunk. Są to problemy, które mogą zostać rozwiązane, jeśli zajmie się nimi w odpowiednim czasie. To samo dotyczy nieprzewidzianych spóźnień osób, które do pracy dojeżdżają komunikacją miejską. Opóźnienia pociągów, autobusów czy tramwajów to ryzyko, które ponosi pracownik.

Upomnienie

Osoby, które nagminnie spóźniają się do pracy, muszą liczyć się z możliwą naganą lub upomnieniem od szefa. Jednak takie działania są zazwyczaj proporcjonalne do zachowania pracownika. Jeśli ten zazwyczaj jest sumienny i na czas pojawia się w pracy, to rzadko zdarza się, żeby pracodawca tak ostro reagował na jednorazowe spóźnienia.

Niemcy w potrzasku biurokracji. Afgańczyk chce opuścić kraj, ale państwo mu to uniemożliwia

1

Dobrowolna rezygnacja z ochrony uchodźczej, ale bez realnej drogi wyjazdu

To jeden z tych przypadków, które budzą zdumienie nawet wśród doświadczonych funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Obywatel Afganistanu przebywający w Niemczech dobrowolnie zrzekł się statusu uchodźcy i zadeklarował chęć powrotu do ojczyzny, jednak niemieckie instytucje nie tylko nie ułatwiają mu wyjazdu, lecz w praktyce przerzucają całą odpowiedzialność na niego samego – mimo że przebywa on w zamkniętej placówce psychiatrycznej.

Przyjazd w czasie kryzysu migracyjnego

Safiuallah F. (31) przybył do Niemiec w 2015 roku, podczas masowego napływu migrantów do Europy. Niemieckie władze przypisały mu administracyjnie datę urodzenia 1 stycznia 1995 roku, co jest częstą praktyką w przypadkach braku dokumentów tożsamości.

Jego pierwotny wniosek azylowy został odrzucony. Jak ustalił dziennik BILD, Afgańczyk twierdził, że utrzymywał pozamałżeński związek z dziewczyną z sąsiedztwa, przez co miał być prześladowany przez jej rodzinę. Według osób zajmujących się procedurami azylowymi jest to jedna z najczęściej powielanych narracji, które migranci otrzymują od przemytników ludzi.

Ochrona przyznana po wyroku sądu

Mimo pierwotnej odmowy, w 2019 roku niemiecki sąd przyznał Safiuallahowi F. ochronę uchodźczą. Decyzja zapadła jednak na zupełnie innej podstawie – uznano, że jako osoba homoseksualna byłby w Afganistanie narażony na prześladowania.

Od tego momentu Afgańczyk legalnie przebywał w Niemczech i pobierał świadczenia socjalne, które w ostatnim okresie wynosiły około 600 euro miesięcznie.

Atak nożem w ośrodku dla uchodźców w Dreźnie

Safiuallah F. mieszkał w ośrodku dla uchodźców w Dreźnie do 28 listopada 2025 roku. Tego dnia, około godziny 11:30, doszło do niebezpiecznego incydentu.

Najpierw mężczyzna rzucał w ludzi nożem do masła, a następnie zagroził współlokatorowi ostrym nożem. Na miejsce wezwano policję. Rzecznik policji w Dreźnie, Thomas Geithner, poinformował:

„Zamknięta jednostka interwencyjna zabezpieczyła mężczyznę i przeprowadziła jego przeszukanie”.

Umieszczenie w placówce psychiatrycznej

Po zdarzeniu Afgańczyk został umieszczony w zamkniętym oddziale psychiatrycznym. Z informacji uzyskanych przez BILD wynika, że cierpi na schizofrenię, a dodatkowo nie ma świadomości choroby i bez przypomnień nie przyjmuje leków.

Mimo tego, od momentu hospitalizacji wielokrotnie deklarował chęć opuszczenia Niemiec i powrotu do Afganistanu, rezygnując formalnie ze statusu uchodźcy.

Status prawny: brak obowiązku natychmiastowego wyjazdu

Landesdirektion Sachsen, czyli najwyższy organ ds. cudzoziemców w Saksonii, potwierdziła w odpowiedzi dla BILD, że:

„Osoba ta zrzekła się statusu uchodźcy, jednak obecnie nie podlega natychmiastowemu obowiązkowi opuszczenia kraju, ponieważ nadal posiada ważne zezwolenie na pobyt”.

Oznacza to, że formalnie nie można jej deportować, mimo jej wyraźnej woli wyjazdu.

„Niech sam zorganizuje powrót do Afganistanu”

Największe kontrowersje budzi jednak dalsza część stanowiska władz. Jak poinformował rzecznik burmistrza Landesdirektion Sachsen, Béli Bélafiego:

„Kwestia tego, czy i na jakich warunkach możliwy jest wjazd tej osoby do Afganistanu, musi zostać przez nią samodzielnie wyjaśniona z właściwymi władzami afgańskimi. W ramach swoich możliwości władze Saksonii będą ją w tym wspierać”.

W praktyce – jak wynika z ustaleń BILD – żadne realne wsparcie nie zostało udzielone.

Krytyka ze strony służb bezpieczeństwa

Z kręgów bezpieczeństwa płynie otwarta krytyka takiego podejścia. Jeden z informatorów BILD nie kryje zdumienia:

„Jak osoba przebywająca w zamkniętej placówce psychiatrycznej w Dreźnie ma samodzielnie uzyskać dokument zastępczy w Konsulacie Generalnym Afganistanu w Monachium?”

Jak podkreślają rozmówcy, z punktu widzenia prawa karnego nie istnieją żadne przeszkody dla dobrowolnego wyjazdu.

Koszty zamiast rozwiązania

Zdaniem osób z kręgu bezpieczeństwa, władze powinny były niezwłocznie przetransportować mężczyznę do Monachium, aby umożliwić mu dopełnienie formalności. Zamiast tego:

  • nadal wypłacane są świadczenia socjalne,
  • państwo ponosi wysokie koszty hospitalizacji psychiatrycznej,
  • a sprawa pozostaje w biurokratycznym impasie.

Jak podsumowuje jeden z rozmówców:

„Zamiast rozwiązać problem, system go konserwuje – i to za pieniądze podatników”.

źródło: bild.de

Niemcy: Setki skrytek splądrowanych. Bank chce wypłacić wszystkim odszkodowanie w tej samej kwocie

0

Ponad 100 milionów euro łupu

Po spektakularnym włamaniu do Sparkasse Gelsenkirchen-Buer w Nadrenii Północnej-Westfalii setki klientów znalazły się w dramatycznej sytuacji finansowej. Z sejfów bankowych zniknęły duże ilości gotówki, złote monety i sztabki oraz prywatna biżuteria, gromadzone często przez dziesięciolecia. Według ustaleń śledczych i informacji medialnych łup sprawców może przekraczać 100 milionów euro.

Dla wielu ofiar oznacza to utratę całego dorobku życia. Jedną z nich jest 56-letnia Ümmühan Y., która podkreśla, że wraz z mężem przez 30 lat przechowywała w banku środki przeznaczone na zabezpieczenie przyszłości pięciorga dzieci oraz własnej emerytury.

Jedna stawka odszkodowania: 10 300 euro za skrytkę

Sparkasse Gelsenkirchen poinformowała, że każda z około 3250 splądrowanych skrytek sejfowych jest ubezpieczona na kwotę 10 300 euro. To oznacza, że bank zamierza wypłacić taką samą sumę każdemu poszkodowanemu, niezależnie od faktycznej wartości przechowywanych przedmiotów.

Problemem jest jednak konieczność wiarygodnego udowodnienia zawartości skrytki. Wielu klientów twierdzi, że przechowywało w nich złoto i gotówkę o wartości kilkuset tysięcy euro, a nawet więcej.

Prawnicy: bank mógł rażąco naruszyć obowiązek staranności

Coraz ostrzejsze stanowisko zajmują prawnicy reprezentujący poszkodowanych. Jürgen Hennemann, adwokat specjalizujący się w prawie ubezpieczeniowym, wskazuje na możliwe rażące zaniedbania po stronie banku.

Jego zdaniem fakt, że sprawcy przez wiele godzin, a według części ustaleń nawet przez dwa dni, mogli przy użyciu wiertnic rdzeniowych forsować pomieszczenie sejfowe bez uruchomienia alarmu, świadczy o niewystarczającym nadzorze i zabezpieczeniach. W takiej sytuacji odpowiedzialność instytucji finansowej może wykraczać poza standardową sumę ubezpieczenia.

Kluczowe znaczenie ma dokładna lista strat

Prawnicy apelują do poszkodowanych o maksymalną precyzję przy sporządzaniu wykazu utraconych przedmiotów. Dokumentacja powinna obejmować rachunki, potwierdzenia zakupu, daty nabycia oraz inne dowody, które mogą potwierdzić rzeczywistą wartość mienia.

Jak podkreśla Hennemann, klienci mają tylko jedną możliwość przedstawienia kompletnej listy – późniejsze korekty mogą podważyć wiarygodność roszczeń.

Możliwe odszkodowania powyżej limitu

Jeżeli w toku postępowania zostanie wykazane zawinione działanie lub poważne zaniedbania Sparkasse, możliwe są roszczenia przekraczające kwotę 10 300 euro, w tym również dotyczące skradzionej gotówki. Każdy przypadek będzie jednak oceniany indywidualnie.

Adwokat Burkhard Benecken, który reprezentuje wielu poszkodowanych, zwraca uwagę, że informowanie klientów o niskim limicie odpowiedzialności jedynie w drobnym druku umów jest niewystarczające. Jego zdaniem bank powinien jasno i jednoznacznie informować o tym jeszcze przed zawarciem umowy.

Milionowe straty i rosnąca wartość złota

Według informacji medialnych wśród poszkodowanych mają być osoby, które przechowywały w skrytkach ponad milion euro, m.in. przedsiębiorcy operujący dużą ilością gotówki. Dodatkowo gwałtowny wzrost cen złota sprawił, że wartość wielu depozytów znacząco wzrosła w ostatnich latach.

źródło: bild.de

Niemcy: Dacia Spring za mniej niż 12 tys. euro. Najtańszy nowy samochód na rynku to elektryk

0

Producent obniża cenę jeszcze przed rządowymi dopłatami

Na niemieckim rynku motoryzacyjnym doszło do przełomu cenowego. Dacia Spring stała się najtańszym nowym samochodem oferowanym w Niemczech – i to samochodem elektrycznym. Rumuńska marka należąca do koncernu Renault obniżyła cenę swojego najmniejszego modelu jeszcze przed wprowadzeniem nowego programu dopłat do aut elektrycznych przez rząd federalny.

„Elektromobilność dla wszystkich” – cena spada o 5000 euro

W ramach akcji promocyjnej nazwanej przez producenta „Elektromobilność dla wszystkich”, cena Dacii Spring została obniżona o 5000 euro. W efekcie zamiast 16 900 euro samochód kosztuje teraz 11 900 euro, co czyni go najtańszym nowym autem dostępnym obecnie na niemieckim rynku. Jednocześnie Spring pozostaje najtańszym samochodem elektrycznym w Europie.

Obniżka nie jest związana z państwowym wsparciem – to bezpośredni rabat producenta, obowiązujący niezależnie od formy zakupu.

Modernizacja techniczna i wyższa moc silnika

Decyzja o obniżeniu ceny zapadła krótko po technicznej modernizacji modelu Spring. Samochód otrzymał mocniejszy silnik elektryczny – 71 KM zamiast dotychczasowych 45 KM. Mimo poprawy parametrów technicznych, producent zdecydował się na wyraźne obniżenie ceny, aby pobudzić sprzedaż.

Jak przyznaje rzecznik Dacii Andreas Lübeck, marka wyprzedza działania niemieckiego rządu, który planuje wprowadzenie nowego „Umweltbonus” w 2026 roku. Według zapowiedzi państwowe dopłaty mają wynosić od 3000 do 5000 euro, w zależności od dochodów i wielkości gospodarstwa domowego.

Zasady przyznawania „elektrobonusu” Dacii

Rabat Dacii obowiązuje przy zakupie gotówkowym, finansowaniu oraz leasingu. Można go uzyskać zarówno poprzez stronę internetową producenta, jak i u autoryzowanych dealerów. Promocja skierowana jest do klientów indywidualnych i obowiązuje do 28 lutego 2026 roku.

W cenie 11 900 euro oferowana jest wersja podstawowa Spring „Essential Electric 70” z silnikiem o mocy 71 KM.

Ładowanie: prosto, ale bez pośpiechu

Dacia Spring oferuje ładowanie prądem przemiennym (AC) do 7 kW oraz ładowanie prądem stałym (DC) do 40 kW. Jak jednak przyznaje producent, większość użytkowników korzysta ze zwykłego gniazdka domowego (Schuko). W takim przypadku pełne ładowanie akumulatora trwa około dziesięciu godzin.

Mimo ograniczeń technicznych Spring pozostaje propozycją skierowaną przede wszystkim do kierowców miejskich, dla których kluczowe są niskie koszty zakupu i eksploatacji.

Decyzja Dacii wyraźnie pokazuje, że elektromobilność w Niemczech zaczyna wchodzić w segment naprawdę niskobudżetowy, jeszcze zanim na dobre ruszą nowe programy rządowego wsparcia.

źródło: bild.de

Zalando zamyka centrum logistyczne w Erfurcie. Pracę straci około 2700 osób

0

Decyzja po przejęciu About You i reorganizacji logistyki

Niemiecki gigant sprzedaży internetowej odzieży Zalando ogłosił, że z końcem września zamknie swoje centrum logistyczne w Erfurcie, w którym zatrudnionych jest około 2700 pracowników. Informację przekazał koncern notowany w indeksie DAX, mający siedzibę w Berlinie.

Restrukturyzacja europejskiej sieci logistycznej

Powodem zamknięcia zakładu jest — jak wyjaśnia firma — kompleksowa reorganizacja europejskiej sieci logistycznej Zalando. Ma ona na celu zwiększenie efektywności i ograniczenie kosztów operacyjnych. Kluczowe znaczenie w tym kontekście ma przejęcie konkurencyjnej platformy About You, do którego doszło w ubiegłym roku.

Zalando zakłada, że transakcja ta przyniesie w dłuższej perspektywie dodatkowy zysk operacyjny w wysokości około 100 milionów euro rocznie, m.in. dzięki optymalizacji procesów logistycznych. Już w trzecim kwartale koncern odnotował wyraźny wzrost przychodów.

Zamknięcie zakładu i rozmowy o osłonach socjalnych

Spółka zarządzająca zakładem w Erfurcie, będąca spółką zależną Zalando, zakończy działalność wraz z końcem roku. Do tego czasu praca w centrum logistycznym ma przebiegać bez zmian. Jednocześnie firma zapowiedziała rozpoczęcie negocjacji z radą zakładową w sprawie planu socjalnego dla pracowników.

Dodatkowo Zalando poinformowało, że nie przedłuży umów z zewnętrznymi operatorami trzech centrów logistycznych za granicą, co wpisuje się w szerszą strategię restrukturyzacyjną.

Erfurt – kluczowy, lecz wygaszany punkt na mapie logistyki

Centrum logistyczne w Erfurcie zostało uruchomione w 2012 roku i — według danych koncernu — było jedynym własnym obiektem Zalando tej wielkości we wschodnich Niemczech. Firma nadal będzie prowadzić duże centra logistyczne m.in. w Gießen, Lahr w Schwarzwaldzie oraz Mönchengladbach.

Po zakończeniu reorganizacji Zalando planuje utrzymać łącznie 14 centrów logistycznych w siedmiu krajach, co ma zapewnić stabilność dostaw przy jednoczesnym obniżeniu kosztów działalności.

źródło: spiegel.de

Uznanie polskich kwalifikacji zawodowych i dyplomów w Niemczech

Decydując się na emigrację napotykamy początkowo na wiele trudności. Jednym z ważnych, nurtujących Polaków problemów zaraz po przyjeździe do Niemiec jest szybkie znalezienie pracy. Kwalifikacje niejednokrotnie nabywamy jeszcze w Polsce. Nikt z nas przecież nie potrafi przewidzieć, czy w przyszłości wyjedzie do innego kraju. Co więc zrobić jeśli, mieszkając już w Niemczech i poszukując pracy, chcielibyśmy sprawdzić, czy zdobyte w Polsce doświadczenie, nauka i kwalifikacje nie poszły „w las”? Dla osób, pragnących pracować w zawodzie, adekwatnie do swoich kwalifikacji, konieczność uznania kompetencji zawodowych jest przydatna a czasem wręcz niezbędna.

Czym jest uznanie kwalifikacji zawodowych w Niemczech?

Uznanie kwalifikacji zawodowych zdobytych w Polsce bądź innym kraju, to inaczej porównanie ich pod względem prawnym z niemieckimi regulacjami dotyczącymi porównywalnych kwalifikacji. Uznanie takie jako dokument posiada moc prawną, na podstawie ustawy o uznaniu kwalifikacji zawodowych zdobytych za granicą (uchwalona w roku 2012) i jest jak najbardziej mile widziane przez niemieckich pracodawców. Nie każdy zawód jednak wymaga takiego dokumentu.

Uznanie kwalifikacji w Niemczech – dla kogo?

Istnieją zawody, które wymagają uznania polskich dokumentów w celu możliwości wykonywania zawodu w Niemczech. Do takich zawodów należą m. in.:

  • lekarze
  • pielęgniarki
  • nauczyciele i wychowawcy
  • inżynierzy
  • zawody prawnicze

Kryterium, na podstawie którego decyduje się o konieczności uznania kwalifikacji to tzw. reglamentacja, czyli regulacja przepisami prawnymi. Niektóre z zawodów regulowanych są automatycznie uznawane w Niemczech, inne zaś mimo że są regulowane prawnie, wymagają dodatkowo formalnego uznania. Istnieje również pojęcie zawodów niereglamentowanych, które nie muszą być uznawane, ponieważ nie są objęte regulacjami prawnymi. Jeśli jednak chcemy mimo wszystko uznać kwalifikacje zawodowe, możemy to zrobić. Taka procedura nie zaszkodzi a wręcz pomoże, gdyż pracodawca otrzymuje „czarno na białym“ pewność co do porównywalności naszych kwalifikacji z tymi, które nabywa się w Niemczech.

Gdzie w Niemczech uznaje się kwalifikacje zawodowe?

Już wiemy, że musimy złożyć wniosek o uznanie. Czy istnieje urząd, w którym to uczynimy? Odpowiedź brzmi: nie ma jednego konkretnego organu administracyjnego zajmującego się tego typu sprawami. Jest to bowiem zależne od zdobytego przez nas zawodu. Z reguły są to zatem izby rzemieślnicze, izby lekarskie, ministerstwa i urzędy, a także sądy rejonowe.

Jakie dokumenty potrzebne są do złożenia wniosku o uznanie kwalifikacji zawodowych w Niemczech?

Kiedy już zdecydowaliśmy się na złożenie wniosku o uznanie naszych kwalifikacji zawodowych, musimy uwzględnić wszystkie, potrzebne nam dokumenty:

  • formularz wniosku, który otrzymamy od właściwego organu drogą elektroniczną
  • alternatywa dla formularza to nieformalne pismo z prośbą o uznanie dyplomów
  • uwierzytelniona kopia dokumentu tożsamości (paszport lub dowód osobisty, ew. dokument potwierdzający zmianę nazwiska)
  • uwierzytelniona kopia dyplomu, wraz z wykazem przedmiotów i ocen, indeksem, suplementem do dyplomu
  • uwierzytelniona kopia tłumaczenia przysięgłęgo na jęz. niemiecki dyplomu, wraz z wykazem przedmiotów i ocen, indeksem, suplementem do dyplomu
  • uwierzytelniona kopia świadectw pracy
  • uwierzytelniona kopia tłumaczenia przysięgłego na jęz. niemiecki kopii świadectw pracy
  • uwierzytelniona kopia świadectw szkoleń lub przekwalifikowania
  • uwierzytelniona kopia tłumaczenia przysięgłego na jęz. niemiecki świadectw szkoleń lub przekwalifikowania
  • Curriculum Vitae w układzie tabelarycznym sporządzone w jęz. niemieckim, własnoręcznie podpisane
  • oświadczenie w jęz. niemieckim o dotychczas złożonych wnioskach (czy i w jakim organie został ew. złożony wniosek o uznanie kwalifikacji zawodowych). O formie takiego wniosku informuje właściwy organ

Tłumaczenia dokumentów często muszą być sporządzone i uwierzytelnione wyłącznie przez tłumacza przysięgłego zaprzysiężonego w Niemczech. Warto zwrócić na to uwagę przy wyborze odpowiedniego tłumacza.

W przypadku kopii dokumentów należy zawsze uwzględnić uwierzytelnienie przez organ administracyjny. Może to być jakikolwiek urząd polski jak również ambasada Polski lub biuro konsularne Polski w Niemczech. Uwierzytelnienie to pisemne poświadczenie zgodności z oryginałem i zatwierdzenie pieczęcią urzędową. Udając się do urzędu bądź ambasady konieczne jest zabranie zarówno oryginałów, jak i kopii. Również kopie tłumaczeń przysięgłych muszą zostać sprawdzone i uwierzytelnione.

Ważnym dokumentem może okazać się certyfikat językowy. Wymagany poziom języka oparty jest na Europejskim systemie opisu kształcenia językowego. Z reguły jest to poziom B2- C2.

Po wysłaniu kompletu dokumentów czekamy na odpowiedź danego organu właściwego. Okres oczekiwania wynosi z reguły 4-6 tygodni. Czasami możemy zostać poproszeni o dosłanie dodatkowych dokumentów.

Koszty uznania kwalifikacji zawodowych w Niemczech

Postępowanie w sprawie uznania kwalifikacji zawodowych jet odpłatne. Aktualnie opłaty wynoszą pomiędzy 25 euro a nawet 1000 euro. IHK FOSA i izby rzemieślnicze żądają, w zależności od nakładów na procedurę, od 100 euro do 600 euro. O dokładną kwotę do zapłaty należy spytać właściwy organ. Opłata za złożenie wniosku zostaje uiszczona z góry, przed przystąpieniem organu do rozpatrywania wniosku. Pamiętajmy przy tym również o kosztach za tłumaczenie przysięgłe oraz za uwierzytelnienie dokumentów. Tutaj ceny zależą od tłumaczy lub urzędów poświadczających, np. ambasady polskiej, konsulatu lub innych placówek.

Jak widać powyżej, procedura uznania dokumentów może początkowo przerażać, jednak w praktyce jest to naprawdę dobry krok, który przynosi wymierne korzyści. Po podjęciu decyzji i znalezieniu odpowiedniego organu właściwego możemy liczyć jego na wsparcie w kompletowaniu dokumentów i pytaniach dotyczących wniosków, opłat itd. Warto więc spróbować. Kto pyta, nie błądzi!

Gdzie można wnioskować o pokrycie kosztów uznania kwalifikacji w Niemczech?

O pokrycie kosztów należy najpierw zawnioskować w odpowiedniej agencji pracy lub, w przypadku pobierania Bürgergeld, w urzędzie aktywizacji zawodowej. Jeżeli nie przysługuje dofinansowanie od agencji zatrudnienia, na stronie internetowej poświęconej dodatkowi na uznanie kwalifikacji (niem. Anerkennungszuschuss) lub na stronie internetowej IHK-FOSA można poznać dodatkowe możliwości dofinansowania w ramach procedury uznawania wykształcenia w Niemczech.

Uwaga: wniosek o przyznanie dotacji w ramach procedury uznawania kwalifikacji należy złożyć przed wnioskiem o uznanie wykształcenia zawodowego! Później nie można już ubiegać się o tę dotację.