Obowiązkowa elektroniczna dokumentacja medyczna w Niemczech kuleje. Lekarze z Münsterland alarmują: chaos, błędy i obawy o ochronę danych

0

Elektroniczna karta pacjenta obowiązkowa od 1 października

Od 1 października korzystanie z elektronicznej dokumentacji medycznej (elektronische Patientenakte, ePa) stało się obowiązkowe również w regionie Münsterland w Niemczech. Reforma, która miała usprawnić leczenie pacjentów i ułatwić lekarzom dostęp do pełnej historii choroby, w praktyce napotyka jednak poważne trudności. Lekarze rodzinni oraz organizacje konsumenckie zwracają uwagę na liczne problemy techniczne, brak przejrzystości oraz wątpliwości związane z ochroną danych osobowych.

„W teorii miało być prościej” – codzienność lekarzy rodzinnych

Na hasło „elektroniczna karta pacjenta” lekarka rodzinna z Borken, Laura Dalhaus, reaguje jednoznacznym sceptycyzmem. Choć cyfrowa dokumentacja funkcjonuje w jej gabinecie od niemal trzech miesięcy i formalnie stała się elementem codziennej pracy, jej praktyczne działanie pozostawia wiele do życzenia.

Zgodnie z założeniami wszystkie wyniki badań, diagnozy i dokumenty medyczne pacjenta miały być przechowywane w jednym, łatwo dostępnym miejscu. W rzeczywistości jednak zapisywanie danych często się nie udaje, a nawet jeśli dokumenty trafiają do systemu, panuje w nim duży chaos.

– Wiele plików jest opisanych jedynie jako „list lekarski”. Nie da się od razu rozpoznać, od jakiego specjalisty pochodzi dany dokument – podkreśla Dalhaus. Jej zdaniem elektroniczna karta pacjenta przypomina obecnie zbiór nieuporządkowanych plików PDF, porównywalny do segregatora pełnego luźnych dokumentów, bez jasnej struktury i logicznego podziału.

Nie tylko problemy – lekarze dostrzegają też korzyści

Mimo licznych zastrzeżeń, lekarze z Münsterland przyznają, że elektroniczna karta pacjenta ma również pozytywne strony. Jednym z największych atutów systemu jest możliwość wglądu w listę przepisanych pacjentowi leków.

Jak wyjaśnia Laura Dalhaus, jest to szczególnie przydatne w sytuacjach nagłych. Jeśli pacjent korzystał z nocnej lub weekendowej pomocy lekarskiej, lekarz rodzinny może szybko sprawdzić, jakie leki zostały mu przepisane. – To zdecydowanie ułatwia dalsze leczenie i poprawia bezpieczeństwo pacjenta – zaznacza lekarka.

Pacjenci często nie wiedzą, że mają cyfrową dokumentację

Mimo obowiązku korzystania z ePa, wielu pacjentów wciąż nie zdaje sobie sprawy z istnienia elektronicznej dokumentacji medycznej. Lekarze rodzinni podkreślają, że regularnie spotykają się z osobami, które nie wiedzą, że ich dane zdrowotne są przechowywane w formie cyfrowej ani jak mogą uzyskać do nich dostęp.

To, zdaniem medyków, znacząco ogranicza sens reformy, która miała zwiększyć przejrzystość i zaangażowanie pacjentów w proces leczenia.

Krytyka wobec kas chorych i odpowiedź ubezpieczycieli

Lekarze, w tym Laura Dalhaus, kierują ostrą krytykę pod adresem kas chorych, zarzucając im niewystarczające informowanie ubezpieczonych o elektronicznej karcie pacjenta. Ich zdaniem to właśnie brak rzetelnej komunikacji sprawia, że pacjenci są zdezorientowani i nieprzygotowani na nowe rozwiązania.

Kasy chorych odpierają jednak te zarzuty. Przedstawiciele AOK NordWest, wypowiadając się w imieniu innych ubezpieczycieli, podkreślają, że przed 1 października prowadzono intensywną kampanię informacyjną. Zwracają również uwagę, że na stronie internetowej AOK NordWest dostępne są szczegółowe materiały dotyczące funkcjonowania elektronicznej karty pacjenta.

Czy problemy da się szybko rozwiązać? Lekarze nie mają złudzeń

Zdaniem lekarzy z Münsterland obecne trudności nie znikną w krótkim czasie. Laura Dalhaus jest w tej kwestii wyjątkowo sceptyczna i przewiduje, że stabilne funkcjonowanie cyfrowego systemu ochrony zdrowia w Niemczech to perspektywa wielu lat.

– Jestem przekonana, że miną jeszcze długie lata, zanim będziemy mogli mówić o naprawdę sprawnej i niezawodnej cyfryzacji niemieckiego systemu ochrony zdrowia – podkreśla lekarka.

Jej opinia dobrze oddaje nastroje panujące wśród wielu lekarzy pierwszego kontaktu, którzy – choć dostrzegają potencjał cyfrowych rozwiązań – obecnie zmagają się z ich niedopracowaną realizacją.

źródło: wdr.de

Policja ostrzega: nowe oszustwo w Niemczech – nieautoryzowane obciążenia kont z „Megatipp Emergency Call-Service”

1

W Niemczech, a szczególnie w Saksonii-Anhalt, odnotowuje się rosnącą liczbę przypadków oszustwa z wykorzystaniem tzw. subskrypcji. Firma „Megatipp Emergency Call-Service” bezprawnie pobiera z kont bankowych obywateli kwotę 89,90 euro, wykorzystując mechanizm polecenia zapłaty. System ten działa na terenie całych Niemiec, a jego skutki odczuwają mieszkańcy m.in. Halle, Magdeburga, Lutherstadt Wittenberg, Saalekreis, Burgenlandkreis i Altmark.

Okres świąteczny sprzyja takim nadużyciom, gdyż konsumenci mają tendencję do większych wydatków. Niepozorna kwota 89,90 euro często jest mylona z zakupem lub prezentem, co zwiększa szanse oszustów na powodzenie ich działań.

Jak oszuści pobierają pieniądze z konta

Mechanizm oszustwa jest prosty: posługując się znaną IBAN ofiary – którą wiele osób podaje przy zakupach online lub podpisywaniu umów – firma może jednorazowo pobrać środki z konta bankowego bez dodatkowej weryfikacji. Thomas Arndt, prezes Sparkasse Wittenberg, wyjaśnia, że weryfikacja każdego konta byłaby logistycznie niemożliwa przy ponad 100 000 klientach, dlatego oszuści najpierw pobierają środki z konta, a ewentualne reklamacje rozpatrywane są później.

Dobra wiadomość dla poszkodowanych: polecenie zapłaty można cofnąć w ciągu ośmiu tygodni.

Reakcja na nieautoryzowane obciążenia

Oszustwo polega na dyskrecji – kwota 89,90 euro wydaje się normalnym wydatkiem i często nie wzbudza podejrzeń. Firma pobiera 3 euro za każdą cofniętą transakcję, a jeśli tylko 10% ofiar nie zareaguje, oszuści osiągają znaczne zyski.

Problemy z „Megatipp” notowane są także w innych niemieckich landach, m.in. w Nadrenii Północnej-Westfalii, Nadrenii-Palatynacie i Dolnej Saksonii. Osoby, które nie zareagują, ryzykują, że kwota będzie pobierana cyklicznie, jak w przypadku subskrypcji, której nikt nie zamawiał.

Firma zarejestrowana w Turcji, pieniądze trafiają na Maltę

Ścieżka finansowa prowadzi poza Niemcy: firma jest zarejestrowana w Turcji, a środki trafiają na konta w Malcie. Jako tytuł przelewu często podawana jest „karta awaryjna” z numerami medycznymi.

Zalecenia dla poszkodowanych

Eksperci ds. ochrony konsumentów radzą natychmiast złożyć sprzeciw wobec pobrania. Można skorzystać z gotowych wzorów pism dostępnych w lokalnych centrach ochrony konsumentów i wysłać je listem poleconym do „Megatipp”. Należy również od razu zlecić cofnięcie transakcji w banku.

Jeśli środki zostaną pobrane ponownie, zgłoszenie sprawy na policję staje się obowiązkowe. Mimo to, jak podaje główna komisarz Cornelia Dieke z Wittenberga, w całym kraju liczba zgłoszeń kryminalnych w tej sprawie utrzymuje się w zakresie trzycyfrowym. Dla organów ścigania problem nie jest jeszcze masowy, jednak dla ofiar skutki są realnie dotkliwe.

Podsumowanie

Oszustwo „Megatipp Emergency Call-Service” jest nową, perfidną formą wyłudzania pieniędzy w Niemczech. Należy zachować czujność przy każdej nieznanej płatności na koncie, szczególnie w okresie świątecznym. Najważniejsze działania ochronne to: szybka reakcja, cofnięcie polecenia zapłaty i zgłoszenie sprawy na policję.

źródło: mdr.de

Świąteczne korki w Niemczech: ADAC ostrzega przed wzmożonym ruchem w weekend

0

Okres świąteczny nie oznacza spokoju na drogach

Choć dni świąteczne tradycyjnie rozkładają ruch drogowy bardziej równomiernie, kierowcy w Niemczech muszą przygotować się na poważne utrudnienia. Niemiecki automobilklub ADAC ostrzega, że już w weekend poprzedzający Boże Narodzenie sytuacja na drogach może stać się bardzo napięta. Początek sezonu świątecznych podróży to czas wzmożonego ruchu i licznych korków, szczególnie na głównych trasach tranzytowych.

Najgorszy moment: piątek i sobota przed świętami

Zgodnie z prognozą ADAC, fala wyjazdów rozpocznie się w piątkowe popołudnie, 19 grudnia. Wówczas wielu kierowców wyruszy w podróż po zakończeniu pracy. Kulminacja ruchu spodziewana jest w sobotę, 20 grudnia – to właśnie tego dnia należy liczyć się z największym natężeniem ruchu i długimi zatorami.

Dopiero na początku kolejnego tygodnia sytuacja na drogach ma się stopniowo uspokajać. Spokoju nie należy jednak oczekiwać przez cały okres świąteczno-noworoczny.

Po świętach kierunek: góry i ośrodki narciarski

Kolejna fala korków prognozowana jest na 27 i 28 grudnia. W tych dniach ruch przeniesie się głównie na trasy prowadzące do ośrodków narciarskich, zwłaszcza w kierunku Alp. ADAC zwraca uwagę, że właśnie wtedy największe utrudnienia mogą wystąpić na południu Niemiec oraz na drogach tranzytowych prowadzących za granicę.

Z kolei 2 stycznia oraz 6 stycznia kierowcy muszą liczyć się ze wzmożonym ruchem na trasach powrotnych. To dni, w których wiele osób wraca do domów po przerwie świąteczno-noworocznej.

Wigilia i Sylwester zaskakująco spokojne

Na tle wzmożonego ruchu w pozostałych dniach, Wigilia (24 grudnia) oraz Sylwester (31 grudnia) od lat należą do najspokojniejszych pod względem drogowym dni w całym roku. Jak podkreśla ADAC, „ruch zawodowy” praktycznie wtedy zanika, ponieważ wiele firm jest zamkniętych lub pracuje w skróconym wymiarze godzin.

Mimo to w dniach poprzedzających święta kierowcy powinni liczyć się z dodatkowymi utrudnieniami w centrach miast. Intensywny ruch zakupowy powoduje przepełnione parkingi i lokalne zatory. Również w okresie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem okolice dużych miast mogą być wyraźnie bardziej obciążone ruchem.

Najbardziej obciążone autostrady w Niemczech

ADAC wskazuje konkretne odcinki, na których na początku ferii świątecznych należy spodziewać się szczególnie dużych problemów komunikacyjnych. Do najbardziej zagrożonych tras należą:

  • A1 Köln – Lübeck
  • A2 Oberhausen – Magdeburg
  • A3 Frankfurt – Arnheim
  • A4 Aachen – Olpe
  • A5 Karlsruhe – Basel
  • A6 Heilbronn – Nürnberg
  • A8 Stuttgart – München – Salzburg
  • A7 Hamburg – Füssen / Reutte
  • A9 München – Berlin
  • A10 Berliner Ring
  • A81 Singen – Stuttgart
  • A99 obwodnica autostradowa Monachium

To właśnie na tych autostradach kierowcy powinni uzbroić się w szczególną cierpliwość i zaplanować dodatkowy czas na podróż.

Zatory także poza Niemcami

Problemy z płynnością ruchu nie ograniczą się wyłącznie do Niemiec. ADAC ostrzega, że przed świętami oraz w pierwszy weekend stycznia utrudnienia pojawią się również w krajach sąsiednich, zwłaszcza na trasach prowadzących do popularnych regionów zimowych.

W Austrii szczególnie obciążone będą autostrady Tauern (A10), Inntal (A12) oraz Brenner (A13). W Szwajcarii korki spodziewane są na trasie przez przełęcz i tunel Gotthard, a także na autostradach A1 Berno – Zurych oraz A3 Bazylea – Chur. We Włoszech problemy mogą wystąpić na trasie Brenner (A22) w kierunku Bolzano.

Dodatkowym czynnikiem opóźniającym podróże mogą być kontrole graniczne przy wjeździe do Niemiec, które – jak zaznacza ADAC – mogą prowadzić do dalszych przestojów.

ADAC apeluje o rozsądek i dobre przygotowanie do podróży

Niemiecki automobilklub przypomina, że zimowe warunki wymagają odpowiedniego przygotowania pojazdu. Przed wyjazdem należy sprawdzić, czy samochód jest wyposażony w opony zimowe z odpowiednią głębokością bieżnika, czy płyn do spryskiwaczy zawiera dodatek przeciw zamarzaniu oraz czy oświetlenie działa bez zarzutu.

ADAC zaleca również zabranie ciepłej odzieży, koców, napojów oraz upewnienie się, że telefon komórkowy jest naładowany. W przypadku długiego postoju w korku lub nieprzewidzianych utrudnień takie środki ostrożności mogą okazać się niezbędne.

Świąteczne podróże w Niemczech zapowiadają się w tym roku wyjątkowo wymagająco – a dobre przygotowanie i realistyczne planowanie czasu przejazdu mogą znacząco ograniczyć stres na drodze.

źródło: bild.de

Pożar doszczętnie zniszczył Aldi i Rewe w Brandenburgii

0

Wielki pożar w Zehdenick. Budynek handlowy stanął w ogniu nocą

W nocy z czwartku na piątek doszło do poważnego pożaru w Zehdenick, w Brandenburgii. Ogień objął budynek handlowy przy Falkenthaler Chaussee, w którym mieściły się supermarkety sieci Aldi i Rewe. Obie placówki zostały całkowicie zniszczone. Ironią losu jest fakt, że sklepy miały zostać zamknięte już w najbliższą sobotę – budynek był przeznaczony do rozbiórki.

Das Gebäude ist komplett abgebrannt, das Dach stürzte ein
Foto: Julian Stähle

Zgłoszenie pożaru po godzinie pierwszej w nocy

Jak poinformowały służby, zgłoszenie o pożarze wpłynęło do centrum alarmowego o godzinie 1:13 w nocy. Gdy na miejsce dotarły pierwsze zastępy straży pożarnej, obiekt był już w całości objęty ogniem. Ze względu na skalę zdarzenia natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję gaśniczą.

Zawalające się dachy utrudniały akcję ratunkową

Gaszenie pożaru było wyjątkowo trudne. W trakcie akcji zawaliły się dachy obu supermarketów, co znacząco skomplikowało działania strażaków. Ogień szybko rozprzestrzenił się na cały kompleks handlowy, powodując jego niemal całkowite zniszczenie.

Ostrzeżenie dla mieszkańców, ale zagrożenie uznano za niewielkie

Z powodu intensywnego zadymienia wydano ostrzeżenie dla mieszkańców Zehdenick. Służby poinformowały, że dym i produkty spalania mogą być szkodliwe dla zdrowia, jednak według oficjalnych komunikatów realne zagrożenie dla ludności oceniono jako niewielkie. Akcja gaśnicza trwała jeszcze w godzinach porannych.

Auch am Freitagmorgen war die Feuerwehr noch mit Löscharbeiten beschäftigt
Foto: Julian Stähle

Brak informacji o poszkodowanych i przyczynie pożaru

Policja potwierdziła, że na miejscu pracowały liczne jednostki straży pożarnej. Na moment publikacji informacji nie wiadomo, czy ktoś odniósł obrażenia. Przyczyna pożaru pozostaje nieznana, a śledczy nie wykluczają żadnego scenariusza.

Zamknięta droga federalna B109

W związku z prowadzoną akcją ratunkową całkowicie zamknięto drogę federalną B109, przebiegającą w pobliżu miejsca zdarzenia. Nie podano, jak długo utrzymają się utrudnienia w ruchu.

Sklepy miały zostać zamknięte w najbliższy weekend

Pożar wybuchł zaledwie kilka dni przed planowanym zamknięciem obiektów. Aldi zamierzało rozebrać dotychczasowy budynek i wznieść nowy obiekt handlowy, natomiast Rewe planowało całkowite wycofanie się z tej lokalizacji. W wyniku pożaru oba sklepy zostały doszczętnie zniszczone i nie będą już mogły wznowić działalności.

źródło: bild.de

Gwałtowny wzrost zachorowań na Mpox w Berlinie. Po raz pierwszy wykryto nowy wariant wirusa

0

Berlin notuje najwyższą liczbę przypadków w całym kraju

Liczba zachorowań na Mpox w Berlinie wyraźnie wzrosła i osiągnęła najwyższy poziom w skali całych Niemiec. Jak poinformował Krajowy Urząd Zdrowia i Spraw Socjalnych Berlina (Landesamt für Gesundheit und Soziales, Lageso), w 2025 roku zarejestrowano już 186 potwierdzonych przypadków tej choroby. Zdecydowaną większość zakażonych stanowili mężczyźni – 185 przypadków, co potwierdza utrzymujący się trend epidemiologiczny.

Dla porównania, w 2024 roku odnotowano w Berlinie jedynie 68 przypadków, a w 2023 roku 87 zachorowań. Oznacza to, że liczba infekcji w bieżącym roku niemal się podwoiła w stosunku do dwóch poprzednich lat łącznie.

Wciąż daleko do skali epidemii z 2022 roku

Mimo wyraźnego wzrostu liczby zachorowań, obecna sytuacja nie dorównuje największemu ognisku epidemii Mpox, które miało miejsce w 2022 roku. Wówczas w samej stolicy Niemiec potwierdzono około 1 600 przypadków laboratoryjnych.

Jednocześnie Lageso poinformowało, że w grudniu po raz pierwszy wykryto w Berlinie nowy wariant wirusa, co wzbudziło szczególne zainteresowanie epidemiologów.

Mpox – choroba przenoszona głównie przez bliski kontakt

Mpox to rzadka choroba wirusowa, przenoszona przede wszystkim poprzez bliski kontakt fizyczny, zwłaszcza podczas kontaktów seksualnych. Do zakażenia dochodzi najczęściej poprzez kontakt z pęcherzami, zmianami skórnymi lub otarciami u osoby chorej. Możliwa jest także transmisja drogą kropelkową.

Do typowych objawów należą:

  • charakterystyczna wysypka skórna,
  • gorączka,
  • bóle mięśni,
  • powiększenie węzłów chłonnych.

Pierwsze przypadki Mpox w Niemczech potwierdzono w maju 2022 roku. Zgodnie z danymi Instytutu Roberta Kocha (RKI), do tej pory nie odnotowano w Niemczech żadnych zgonów związanych z tą chorobą.

Najbardziej narażona grupa: mężczyźni mający kontakty seksualne z mężczyznami

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ocenia ryzyko zakażenia Mpox jako umiarkowane wśród mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami, szczególnie przy częstej zmianie partnerów. Dla pozostałych grup ryzyko określane jest jako niskie.

W Berlinie średni wiek osób zakażonych w 2025 roku wynosił 35 lat, a około 70 procent chorych podejrzewa, że do infekcji doszło podczas kontaktów seksualnych. Stolica Niemiec pozostaje regionem z największą liczbą przypadków Mpox w kraju.

Nowy wariant Mpox po raz pierwszy wykryty w Berlinie

Lageso poinformowało w czwartek o pierwszym potwierdzonym przypadku wariantu Mpox „Klade Ib” w Berlinie. Zakażonym był mężczyzna, u którego 8 grudnia wystąpiły gorączka, charakterystyczna wysypka oraz obrzęk węzłów chłonnych. Jak przekazały władze sanitarne, pacjent nie był zaszczepiony i najprawdopodobniej zakaził się poza granicami Niemiec.

Od 2024 roku na terenie całych Niemiec potwierdzono zaledwie 16 przypadków wariantu Klade Ib. Zdecydowana większość dotychczasowych zakażeń dotyczyła wariantu Klade II.

Czy Klade I jest groźniejsza? Opinie ekspertów podzielone

Część ekspertów uważa, że wariant Klade I, do którego zalicza się Klade Ib, może wiązać się z cięższym przebiegiem choroby. Lageso nie potwierdza jednak tych obaw. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że nie ma obecnie dowodów wskazujących na to, by ten wariant powodował cięższe zachorowania.

Szczepienia nadal kluczowe – niemal połowa zakażonych była niezaszczepiona

Szczepienia przeciwko Mpox są dostępne w Niemczech od 2022 roku. Zaleca się je przede wszystkim:

  • mężczyznom często zmieniającym partnerów seksualnych,
  • osobom pracującym w seksbiznesie.

Jak zwróciła uwagę epidemiolożka chorób zakaźnych z Lageso, Claudia Ruscher, w 2025 roku odsetek osób zakażonych bez ochrony szczepiennej był wyraźnie wyższy niż w latach poprzednich. Aż 44 procent chorych nie było zaszczepionych.

Apel o większą świadomość i profilaktykę

Zdaniem Lageso konieczne jest zintensyfikowanie działań informacyjnych na temat szczepień, zwłaszcza przed dużymi wydarzeniami międzynarodowymi, takimi jak Pride Month. Eksperci podkreślają, że Mpox pozostaje stosunkowo nową chorobą, na temat której wciąż brakuje pełnych danych, dlatego stały monitoring i profilaktyka są kluczowe.

źródło: rbb24.de

Coraz więcej chorób przewlekłych w Niemczech. Nowe dane pokazują niepokojący trend

0

Rosnąca skala problemu zdrowotnego

W Niemczech systematycznie przybywa osób zmagających się z chorobami przewlekłymi. Z najnowszych danych wynika, że w 2024 roku aż około 54 procent dorosłych mieszkańców kraju deklarowało występowanie długotrwałego problemu zdrowotnego. Oznacza to wyraźny wzrost w porównaniu z rokiem 2014, kiedy odsetek ten był o 16 punktów procentowych niższy.

Analiza oparta na danych RKI

Jak informuje portal Table Briefings, dane pochodzą z analizy przygotowanej przez Związek Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych (vfa). Opracowanie bazuje na statystykach Instytutu Roberta Kocha (RKI), który od lat monitoruje stan zdrowia społeczeństwa niemieckiego.

Eksperci podkreślają, że wzrost liczby diagnozowanych chorób przewlekłych jest zjawiskiem wieloczynnikowym i nie zawsze oznacza faktyczne pogorszenie ogólnego stanu zdrowia populacji.

Najwyższy odsetek wśród seniorów

Szczególnie wysoki udział osób przewlekle chorych odnotowuje się w najstarszych grupach wiekowych. Wśród mieszkańców Niemiec, którzy ukończyli 80. rok życia, odsetek osób z długotrwałymi problemami zdrowotnymi sięga 73 procent. Zdaniem analityków jest to w dużej mierze konsekwencja starzenia się społeczeństwa oraz większej liczby schorzeń towarzyszących podeszłemu wiekowi.

Lepsza diagnostyka jednym z powodów wzrostu

Według specjalistów znaczący wpływ na wzrost liczby przypadków chorób przewlekłych ma również postęp w diagnostyce i leczeniu. Choroby, które wcześniej pozostawały niewykryte, dziś są częściej rozpoznawane na wczesnym etapie.

Jako przykład eksperci wskazują niewydolność nerek, która jeszcze kilkanaście lat temu bywała diagnozowana znacznie rzadziej, a obecnie jest szybciej wykrywana dzięki lepszym badaniom laboratoryjnym i regularnym kontrolom medycznym.

Wyjątek od trendu: choroba wieńcowa

Na tle ogólnego wzrostu liczby schorzeń przewlekłych wyróżnia się jednak jeden istotny wyjątek. Choroba wieńcowa jest w Niemczech diagnozowana coraz rzadziej. Od 2015 roku liczba nowych rozpoznań spadła w tym przypadku o 4,3 procent.

Zdaniem ekspertów ma to związek ze zmianą stylu życia części społeczeństwa, w tym większą świadomością zdrowotną, poprawą diety, ograniczeniem palenia tytoniu oraz rosnącą popularnością aktywności fizycznej.

Zakres analizy i istotne ograniczenia

Autorzy opracowania zwracają uwagę, że analiza nie obejmuje wszystkich grup chorób. W zestawieniu nie uwzględniono autoimmunologicznych schorzeń przewlekłych ani przewlekłych infekcji, co oznacza, że rzeczywista skala problemu może być jeszcze większa.

Wyzwanie dla systemu ochrony zdrowia

Rosnąca liczba osób z chorobami przewlekłymi stanowi poważne wyzwanie dla niemieckiego systemu opieki zdrowotnej. Wiąże się to nie tylko z rosnącymi kosztami leczenia, lecz także z potrzebą długoterminowej opieki, rehabilitacji oraz wsparcia socjalnego.

Eksperci podkreślają, że kluczowe znaczenie będą miały profilaktyka, wczesna diagnostyka oraz dalsze inwestycje w opiekę zdrowotną, aby system był w stanie sprostać potrzebom starzejącego się społeczeństwa i rosnącej liczby pacjentów przewlekle chorych.

źródło: aerzteblatt.de

Koronawirus kosztował miliardy: miliony masek z Niemiec musiały zostać zutylizowane

2

Spahn tłumaczy decyzje sprzed sześciu lat

Prawie sześć lat po wybuchu pandemii COVID-19 w Niemczech były minister zdrowia Jens Spahn (CDU) stanął przed Bundestagiem, by bronić swoich kontrowersyjnych decyzji dotyczących zakupu masek ochronnych. W trakcie obrad Komisji ds. pandemii Spahn podkreślił, że w 2020 roku nie istniała żadna gotowa strategia działania („nie było wtedy żadnego podręcznika”).

„Chodziło o życie i śmierć” – mówił Spahn, odnosząc się do dramatycznych obrazów z Bergamo, Nowego Jorku czy Londynu. „Nie chcieliśmy, aby coś podobnego wydarzyło się w Niemczech. Najważniejszym celem była ochrona systemu opieki zdrowotnej przed przeciążeniem”.

Globalna konkurencja o środki ochronne

Były minister wyjaśnił, że na całym świecie w tym samym czasie toczyła się walka o środki ochrony osobistej. „W przypadku zakupów, takich jak maski, obowiązywało prawo silniejszego. Nawet głowy państw kontaktowały się z dostawcami. Nie mogłem wysyłać w tej sprawie telefonów na poziomie referatu” – dodał Spahn.

Rachunek: 5,9 mld euro i 3,4 mld masek do utylizacji

Według Olivera Sieversa z Bundesrechnungshof, niemieckiego urzędu kontroli finansowej, wiosną 2020 roku ministerstwo zdrowia zakupiło 5,8 miliarda masek za łączną kwotę 5,9 miliarda euro. Z tego aż 3,4 miliarda masek musiało zostać zniszczonych.

„Mamy do czynienia z ogromnym nadmiernym zakupem” – mówił Sievers podczas publicznego przesłuchania w Bundestagu. Dodatkowo pojawiły się koszty magazynowania w wysokości około 510 milionów euro, a kolejne wydatki były jeszcze oczekujące. Urząd skrytykował praktykę ministerstwa: „Nie kupuje się towaru po najwyższych cenach”.

Zakupy „wbrew radom fachowych departamentów”

Według raportu specjalnej pełnomocniczki Sudhof, sporządzonego na zlecenie następcy Spahna, Karla Lauterbacha (SPD), ministerstwo wchodziło w zakupy masek „w dużym zakresie i wbrew radom własnych departamentów”, generując w ten sposób znaczące koszty i ryzyka.

Sudhof zwracała uwagę parlamentarzystom na utrzymujące się nieprawidłowości. Dokumentacja z okresu pandemii „znajduje się u prywatnego podmiotu, a nie w Ministerstwie Zdrowia”.

Komisja ds. pandemii i jej zadania

Komisja powołana do analizy działań w czasie pandemii składa się z 14 deputowanych oraz 14 zewnętrznych ekspertów. Jej zadaniem jest interdyscyplinarne opracowanie sposobów lepszego rozpoznawania i zarządzania przyszłymi pandemami.

Końcowy raport, zawierający szczegółowe rekomendacje i wskazówki praktyczne, ma zostać przedstawiony do końca czerwca 2027 roku.

źródło: zeit.de

Z niemieckich szkół prosto na wojnę. Młodzi Niemcy na froncie w Ukrainie

2

Coraz młodsi ochotnicy z Niemiec decydują się na front

Huk czołgów i wojskowych konwojów, zniszczone budynki, nieustanny dźwięk syren alarmowych oraz ataki dronów – tak wygląda codzienność w wielu miastach Ukrainy. Dla zdecydowanej większości młodych ludzi w Niemczech perspektywa dobrowolnego wyjazdu na front jest nie do pomyślenia. Są jednak wyjątki. Coraz więcej młodych mężczyzn z Niemiec decyduje się dołączyć do ukraińskich sił zbrojnych, by – jak sami mówią – bronić Europy, demokracji albo po prostu zmierzyć się z ekstremalnym doświadczeniem.

18-letni Noah z Darmstadt chce walczyć w jednostce dronowej

Jednym z takich ochotników jest 18-letni Noah z Darmstadt. Latem ukończył techniczne Fachabitur w specjalizacji IT. W wolnym czasie tworzy aplikacje obliczające trajektorie lotu pocisków artyleryjskich oraz zajmuje się obsługą cywilnych dronów. To właśnie te umiejętności sprawiły, że zainteresował się służbą w ukraińskich jednostkach bezzałogowych.

Noah nie ukrywa, że najbardziej odpowiadałaby mu służba w formacjach dronowych. Jak tłumaczył reporterom Y-Kollektiv, są to obszary, z którymi ma już pewne doświadczenie techniczne. Jednocześnie jest świadomy, że udział w wojnie oznacza realne ryzyko śmierci oraz konieczność zabijania innych ludzi. W jego ocenie jest to jednak cena, którą należy zapłacić w imię obrony demokratycznego porządku w Europie.

Europejskie rozmowy o misji ochronnej

Równolegle do indywidualnych decyzji młodych ochotników toczą się rozmowy na najwyższym szczeblu politycznym. W poniedziałek kanclerz Niemiec Friedrich Merz (CDU) wraz z innymi europejskimi przywódcami zaproponował utworzenie międzynarodowej misji ochronnej. Taka formacja, prowadzona przez państwa europejskie i wspierana przez Stany Zjednoczone, miałaby zabezpieczać ewentualne zawieszenie broni, wspierać ukraińskie siły zbrojne oraz chronić przestrzeń powietrzną i szlaki morskie.

Franco z Niemiec walczy w elitarnej jednostce

Dla 25-letniego Franco decyzja o wyjeździe na Ukrainę zapadła już dwa lata temu. Z zawodu jest mistrzem dekarstwa. Początkowo planował pomagać w charakterze wolontariusza humanitarnego, jednak szybko zrozumiał, że Ukraina potrzebuje przede wszystkim żołnierzy.

Obecnie Franco walczy na froncie jako członek 3. batalionu Międzynarodowej Legii Ukrainy. Jak relacjonuje, spośród osób, z którymi przyjechał do Ukrainy, nikt nie pozostał już na froncie: pięciu zginęło, pozostali zostali ciężko ranni. Wszyscy pochodzili z różnych krajów Europy.

Setki zagranicznych ochotników, w tym Niemcy

Dokładna liczba niemieckich obywateli walczących obecnie po stronie Ukrainy nie jest znana. Według szacunków ukraińskich władz może chodzić o kilkaset osób. Rekrutacja prowadzona jest m.in. online – chętni mogą zgłaszać się poprzez oficjalne strony Międzynarodowej Legii Obrony Ukrainy lub jednostek takich jak Azov International Battalion.

Front pod Charkowem i realia wojny

Jednostki zagranicznych ochotników stacjonują często w tajnych lokalizacjach ze względu na wysokie ryzyko ataków lotniczych. Jedno z takich miejsc znajduje się w okolicach Charkowa – miasta położonego zaledwie około 30 kilometrów od granicy z Rosją. W wielu dzielnicach zabudowa została całkowicie zniszczona, a ataki dronów są niemal codziennością. Mimo to do miasta wciąż można dotrzeć koleją.

„Lefty”: walka w obronie demokracji

Na froncie pod Charkowem walczy również 20-letni Niemiec posługujący się pseudonimem „Lefty”. Przydomek ten nawiązuje do jego zdolności strzeleckich – potrafi strzelać równie dobrze lewą, jak i prawą ręką. Jak opowiada, służba wojskowa była obecna w jego rodzinie od pokoleń.

Dla „Lefty’ego” rosyjska inwazja jest bezpośrednim atakiem na demokrację i wolność w Europie. Podkreśla, że nie mógł zaakceptować zbrodni wojennych popełnianych na europejskiej ziemi. Jednocześnie przyznaje, że oprócz motywów ideowych ważną rolę odgrywa także potrzeba adrenaliny i silnych przeżyć. Zastrzega jednak, że wojna nie jest grą – niemal codziennie giną tam ludzie.

Skala strat i brak pełnych danych

Dokładna liczba poległych ukraińskich żołnierzy nie jest publicznie ujawniana. W lutym prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówił w wywiadzie, że od początku wojny zginęło 45 100 żołnierzy, a około 390 000 zostało rannych. Niezależni eksperci wojskowi uważają jednak, że rzeczywiste liczby mogą być znacznie wyższe.

Rekrutacja do Azov International i odmowa dla Noaha

Podobnie jak „Lefty”, Noah z Darmstadt wyjechał do Ukrainy w wieku 18 lat. O swojej decyzji nie poinformował rodziców. W Kijowie spotkał się z rekruterem jednostki Azov International Battalion podczas rozmowy kwalifikacyjnej w jednej z kawiarni.

Azov jest uznawane za jednostkę elitarną, choć w przeszłości było krytykowane za powiązania z ekstremą prawicową. Dowództwo formacji deklaruje obecnie jednoznaczne odcięcie się od tych środowisk. Nie każdy kandydat zostaje jednak przyjęty. Noah usłyszał odmowę – zdaniem rekrutera nie był jeszcze gotowy psychicznie do służby bojowej. Jak stwierdził rozmówca Y-Kollektiv, miał przed sobą „dziecko, a nie żołnierza”.

Alternatywa: praca dla przemysłu zbrojeniowego

Mimo rozczarowania Noah nie zamierza rezygnować z pomocy Ukrainie. Rozważa teraz zaangażowanie się w ukraiński przemysł zbrojeniowy, gdzie mógłby wykorzystać swoje kompetencje informatyczne bez bezpośredniego udziału w walkach. Jego historia pokazuje, jak skomplikowane i wielowymiarowe są motywacje młodych Niemców, którzy decydują się zbliżyć do wojny – nawet jeśli nie zawsze trafiają bezpośrednio na front.

źródło: hessenschau.de

Niemcy chcą przyspieszyć przyjazd Afgańczyków z Pakistanu. Czas nagli przed możliwymi deportacjami

0

Ponad 500 osób z ważnymi zgodami na przyjęcie

Niemcy planują możliwie szybko zakończyć procedury wjazdowe dla Afgańczyków, którzy otrzymali już oficjalne zgody na przyjęcie do kraju. Jak poinformował federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt, do końca bieżącego roku do Niemiec ma przyjechać łącznie 535 obywateli Afganistanu, przebywających obecnie w Pakistanie. Sprawa jest pilna, ponieważ Islamabad wyznaczył Berlinowi termin na zakończenie procedur — po jego upływie grożą deportacje do Afganistanu.

Dwa programy przyjęć i konkretne liczby

W rozmowie z Redaktionsnetzwerk Deutschland Alexander Dobrindt sprecyzował, że wśród osób oczekujących na wjazd do Niemiec znajduje się:

  • 460 osób objętych Federalnym Programem Przyjęć (Bundesaufnahmeprogramm),
  • 75 osób zakwalifikowanych w ramach programu dla byłych lokalnych współpracowników niemieckich instytucji (Ortskräfteprogramm).

Minister podkreślił, że niemiecki rząd ma wyraźny interes w tym, aby sprawa została zamknięta jak najszybciej. W tym celu prowadzone są rozmowy z władzami Pakistanu. Dobrindt zapowiedział, że celem jest zakończenie procesu jeszcze w grudniu, choć zaznaczył, że pojedyncze przypadki mogą wymagać rozpatrzenia już w nowym roku.

Presja czasu ze strony Pakistanu

Pakistan poinformował stronę niemiecką, że procedury przyjęcia muszą zostać zakończone do końca roku. Po tym terminie osoby przebywające na jego terytorium, a posiadające niemieckie zgody na przyjęcie, mogą zostać deportowane do Afganistanu. To właśnie ta groźba sprawia, że niemieckie władze starają się przyspieszyć działania administracyjne i logistyczne.

Kontekst polityczny: obietnice po 2021 roku i zmiana kursu

Po przejęciu władzy w Afganistanie przez talibów w 2021 roku niemiecki rząd zobowiązał się do przyjęcia byłych lokalnych współpracowników niemieckich instytucji oraz innych osób uznanych za szczególnie zagrożone represjami. W kolejnych latach uruchomiono cztery różne programy przyjęć, z których część powstała jeszcze za rządów Angeli Merkel, a część w okresie rządów koalicji sygnalizacji świetlnej.

Jednocześnie obecna koalicja rządowa SPD i CDU/CSU zapisała w umowie koalicyjnej, że „dobrowolne federalne programy przyjęć mają być w miarę możliwości wygaszane”, a nowe inicjatywy tego typu nie będą uruchamiane.

Prawnie wiążące zgody i interwencje sądów

Największe szanse na faktyczny wjazd do Niemiec mają osoby objęte Federalnym Programem Przyjęć. W ich przypadku wydane zgody są uznawane za prawnie wiążące. Część Afgańczyków, którym odmówiono wiz mimo wcześniejszych obietnic, skierowała sprawy do sądów administracyjnych. W wielu przypadkach skargi zakończyły się sukcesem, a niemieckie władze zostały zobowiązane do wydania wiz i zorganizowania przyjazdu.

Cofnięte zgody dla około 650 osób

Inaczej wygląda sytuacja około 650 Afgańczyków, którzy otrzymali wcześniej pozytywne decyzje na podstawie tzw. listy praw człowieka oraz listy pomostowej. W ostatnim czasie niemiecki rząd cofnął te zgody, argumentując, że „nie istnieje już polityczny interes w ich przyjęciu”.

Osoby te wciąż mają możliwość dochodzenia swoich praw przed niemieckimi sądami. Problem polega jednak na tym, że w przypadku deportacji z Pakistanu do Afganistanu skuteczne złożenie pozwu stanie się w praktyce niemożliwe.

Obawy przed represjami po deportacji

Afgańczycy objęci cofniętymi decyzjami obawiają się, że w razie przymusowego powrotu do Afganistanu mogą stać się ofiarami represji i aktów odwetu ze strony talibów. To właśnie ta groźba sprawia, że kwestia terminowego zakończenia procedur i umożliwienia wjazdu do Niemiec pozostaje dla wielu z nich sprawą o kluczowym znaczeniu.

źródło: tagesschau.de

W 2026 r. w Niemczech wzrośnie płaca minimalna – w jednej z branż nawet ponad 21 €/h!

1

Wyższa płaca minimalna w Niemczech od stycznia. Rząd zapowiada dwustopniową podwyżkę

Wraz z nadejściem nowego roku w Niemczech wejdą w życie istotne zmiany finansowe dla milionów pracowników. Jedną z nich jest podwyżka ustawowej płacy minimalnej, którą rząd federalny zatwierdził w listopadzie po długich i intensywnych negocjacjach. Zgodnie z decyzją władz, stawka minimalna będzie podnoszona etapami i do 2026 roku osiągnie poziom 14,60 € brutto za godzinę. W niektórych zawodach wynagrodzenie minimalne okaże się jednak znacznie wyższe.

Ile wyniesie płaca minimalna i kiedy wejdą zmiany?

Od 1 stycznia 2026 roku ogólnokrajowa płaca minimalna w Niemczech wzrośnie do 13,90 € brutto za godzinę. Kolejna podwyżka nastąpi 1 stycznia 2027 roku, kiedy stawka osiągnie docelowy poziom 14,60 € brutto.

Zmiany te będą miały bezpośredni wpływ także na osoby zatrudnione w ramach tzw. minijobów. Maksymalny miesięczny dochód wzrośnie z obecnych 556 € do 603 €, co – jak podaje „Handwerk Magazin” – pozwoli zachować limit dochodowy bez konieczności zmiany formy zatrudnienia.

Rząd federalny zakłada, że wyższe wynagrodzenia przełożą się na wzrost siły nabywczej społeczeństwa. Według szacunków z podwyżki skorzysta ponad sześć milionów osób, a jednocześnie nie przewiduje się negatywnego wpływu na poziom zatrudnienia.

Największe korzyści dla pracowników opieki. Stawki nawet powyżej 21 € za godzinę

Szczególnie wyraźny wzrost wynagrodzeń obejmie sektor opieki. Minimalne stawki dla pracowników tej branży będą podnoszone stopniowo, jednak zawsze od 1 lipca, a nie od początku roku.

Od 1 lipca 2026 roku obowiązywać będą następujące stawki za godzinę:

  • 16,52 € – dla pracowników opieki,
  • 17,80 € – dla wykwalifikowanych pracowników opieki,
  • 21,03 € – dla wykwalifikowanych pielęgniarek i pielęgniarzy.

Od 1 lipca 2027 roku stawki te wzrosną ponownie i wyniosą:

  • 16,95 € – dla pracowników opieki,
  • 18,26 € – dla wykwalifikowanych pracowników opieki,
  • 21,58 € – dla wykwalifikowanych pielęgniarek i pielęgniarzy.

Łącznie oznacza to wzrost wynagrodzeń w sektorze opieki o około 5 proc. Wszystkie kwoty odnoszą się do wynagrodzenia brutto.

Stabilne stawki i więcej urlopu. Decyzja komisji ds. opieki

Podwyżki mają na celu zwiększenie atrakcyjności zawodu oraz zachęcenie do podejmowania pracy w sektorze opieki. Nowe stawki mają obowiązywać do 30 września 2028 roku, co zapewnia pracownikom większą stabilność finansową.

Decyzje te zostały jednogłośnie poparte przez komisję ds. opieki, która dodatkowo opowiedziała się za wydłużeniem urlopu wypoczynkowego. Oprócz ustawowego minimum, pracownikom opieki ma przysługiwać dziewięć dodatkowych dni płatnego urlopu, pod warunkiem pracy w systemie pięciodniowym.

Nie wszyscy pracownicy sektora skorzystają jednak w takim samym stopniu. Osoby świadczące opiekę w prywatnych gospodarstwach domowych będą objęte jedynie ogólną płacą minimalną, która docelowo wyniesie 14,60 €.

Skala zmian i krytyka ze strony związków zawodowych

Według danych przytaczanych przez „Tagesschau”, nowe regulacje obejmą około 1,3 miliona pracowników sektora opieki. Minister zdrowia Bärbel Bas (SPD) pozytywnie oceniła decyzję rządu, podkreślając jej znaczenie dla stabilności systemu opieki w Niemczech.

Innego zdania jest związek zawodowy ver.di, który uważa, że zapowiedziane podwyżki są niewystarczające. Związkowcy krytykują fakt, że nie uwzględniono postulatu zrównania wynagrodzeń w opiece z poziomem płac początkowych w administracji publicznej.

Jak zmieniał się niemiecki minimalny poziom wynagrodzeń

Niemcy wprowadziły ustawową płacę minimalną dziesięć lat temu, w 2015 roku. Wówczas stawka wynosiła 8,50 € za godzinę, jak przypomina Niemiecka Konfederacja Związków Zawodowych (DGB). Obecnie minimalne wynagrodzenie wynosi 12,82 €, a zapowiedziane podwyżki oznaczają jeden z największych skoków w historii systemu.

Dla pracodawców wiąże się to jednak z wyraźnym wzrostem kosztów. Według wyliczeń „Tagesschau”, w 2026 roku łączne koszty płacowe wzrosną o około 2,2 mld €, a w 2027 roku – nawet o 3,4 mld €.

źródło: hna.de