Niemcy: Koniec upalnego lata? Gwałtowna zmiana pogody przyniesie ochłodzenie i deszcz

0

Po temperaturach sięgających w sobotę nawet 38 stopni i 32 stopnie w niedzielę, mieszkańców Hesji czeka wyraźne ochłodzenie. Wraz z początkiem tygodnia nad region nadejdzie zmiana pogody, której towarzyszyć będą burze, spadek temperatur oraz – po raz pierwszy od dłuższego czasu – bardziej rozległe opady deszczu. Jak powiedział w niedzielę meteorolog stacji hr Rainer Behrendt, wpływ niżu znad Atlantyku sprawi, że w najbliższych dniach w Hesji nie będzie już tak gorąco. Co więcej, prognozy wskazują na opady, które obejmą znacznie większy obszar regionu.

Temperatury spadną poniżej 30 stopni

W poniedziałek temperatury mają wynieść od około 18 stopni na obszarze Upland do 26 stopni w regionie Ried. Po nocnych przelotnych opadach i burzach poniedziałek w ciągu dnia ma być raczej suchy i pochmurny. We wtorek nad Hesję dotrze natomiast kolejna strefa deszczu. Również środa zapowiada się raczej deszczowo. Według meteorologa Behrendta umiarkowane temperatury mają utrzymać się co najmniej do piątku i pozostawać wyraźnie poniżej granicy 30 stopni.

Deszcz pomoże, ale nie zakończy suszy

Choć nadchodzące opady przyniosą pewną ulgę, nie wystarczą, aby odrobić ogromny deficyt wody w Hesji.

„To jednak dobry początek, który pomoże wierzchniej warstwie gleby” – ocenił Behrendt. Jego zdaniem efekty mogą być widoczne za tydzień lub dwa, szczególnie na trawnikach, które powinny ponownie zacząć się zazieleniać.

Opady mogą również ograniczyć zagrożenie pożarowe w lasach. W ostatnich tygodniach strażacy w Hesji wielokrotnie interweniowali w związku z pożarami lasów. Według prognoz Niemieckiej Służby Meteorologicznej (DWD) zagrożenie pożarowe ma do połowy tygodnia spaść do najniższego poziomu, czyli stopnia 1. Jeszcze w niedzielę w części Hesji obowiązywał stopień 4 w pięciostopniowej skali.

Poziom Renu nadal pozostanie bardzo niski

Nadchodzące opady prawdopodobnie niewiele zmienią natomiast w sytuacji hydrologicznej głównych rzek. Federalny Instytut Hydrologii poinformował w czwartek, że poziom Renu może w nowym tygodniu podnieść się o kilka decymetrów. Nie oznacza to jednak końca poważnej sytuacji związanej z niskim stanem wody. Według prognoz wyraźniejsza, trwała poprawa sytuacji nie jest spodziewana przed początkiem października.

Czy upały tego lata już nie wrócą?

Mimo wyraźnego ochłodzenia nie można jeszcze stwierdzić, że największe upały tego lata definitywnie się skończyły. Jak wyjaśnił Behrendt, powierzchnia mórz jest obecnie wyjątkowo mocno nagrzana. W takich warunkach w kolejnych tygodniach nadal mogą pojawić się układy pogodowe prowadzące w Hesji do kolejnych dni z temperaturą wynoszącą 30 stopni lub więcej. Tego lata takich dni było już wyjątkowo dużo. Na niektórych stacjach pomiarowych w regionie Ren-Men odnotowano ich więcej niż podczas słynnego „lata stulecia” w 2003 roku. Heskie Państwowe Biuro Ochrony Przyrody, Środowiska i Geologii (HLNUG) wskazuje, że w związku ze zmianami klimatu fale upałów w Hesji stają się częstsze i intensywniejsze, szczególnie od lat 90. Najbardziej narażony na ich skutki jest region Ren-Men. Nadchodzące ochłodzenie przyniesie więc mieszkańcom Hesji wyraźną ulgę, ale na razie nie ma podstaw, by uznać, że lato definitywnie pożegnało się z wysokimi temperaturami.

źródło: hessenschau.de

Brakuje pracowników w niemieckiej opiece. Firma z Frankfurtu ściąga opiekunów z Indii!

3

Własna szkoła i rekrutacja za granicą

Niedobór wykwalifikowanych pracowników w niemieckiej opiece zdrowotnej skłania firmy do szukania nowych rozwiązań. Rahul Kumar, prowadzący ambulatoryjną firmę opiekuńczą w dzielnicy Höchst we Frankfurcie nad Menem, postawił na rekrutację pracowników z zagranicy oraz utworzenie własnej szkoły dla przyszłych specjalistów. 1 października działalność rozpocznie założony przez niego Goethe-Care-Institut. W nowej placówce zawodu w sektorze opieki będą mogli uczyć się zarówno kandydaci z Niemiec, jak i osoby przyjeżdżające z zagranicy. Na pierwszy kurs zgłosili się już pierwsi przyszli uczniowie. Kumar od kilku lat współpracuje również ze szkołą w Indiach, położoną w pobliżu Delhi. Tamtejsi kandydaci uczestniczą online w kursach języka niemieckiego, dostosowanych do słownictwa używanego w pracy opiekuna i pielęgniarki. Kumar sam prowadził tam zajęcia, a swoim przyszłym pracownikom przekazywał nawet kilka zwrotów w heskim dialekcie. Jak wyjaśnia, znajomość takich szczegółów może ułatwić budowanie relacji i zaufania z podopiecznymi.

„Motywacja jest ogromna, ale przeszkód również nie brakuje”

Pierwsze doświadczenia z zatrudnianiem zagranicznych pracowników Kumar zdobywał, współpracując z osobami z Chorwacji. Z siedmiu początkowo przyjętych uczniów tylko dwóch nadal pracuje w jego firmie. Według niego część osób potraktowała rozpoczęcie nauki jako możliwość wyjazdu do Europy Zachodniej, a później zrezygnowała z pracy w zawodzie. Dlatego zdecydował się na rekrutację w Indiach. Jak podkreśla, jego rodzice pochodzą właśnie z tego kraju, dzięki czemu zna tamtejszy język i kulturę. Kumar uważa również, że kandydaci z Indii wykazują dużą motywację. Sam proces przyjazdu i rozpoczęcia pracy w Europie jest długi i wymagający, dlatego – jego zdaniem – przechodzą go przede wszystkim osoby rzeczywiście zdecydowane na pracę i życie w nowym kraju. Podczas rozmów rekrutacyjnych zwraca uwagę nie tylko na kwalifikacje, ale także na gotowość kandydatów do odnalezienia się w obcej kulturze.

Uznanie zagranicznych kwalifikacji trwa zbyt długo

Jedną z największych przeszkód dla zagranicznych specjalistów chcących pracować w Niemczech jest procedura uznawania zdobytego za granicą wykształcenia. Kumar uważa, że obecny system wymaga usprawnienia. W niektórych przypadkach radzi kandydatom, aby zamiast starać się o uznanie zagranicznego dyplomu, ukończyli Niemczech roczne szkolenie na asystenta opieki. Według niego może to być prostsza droga do rozpoczęcia pracy. Jak podkreśla, samo uznanie świadectwa szkolnego może czasami trwać nawet trzy miesiące. W tym czasie osoba oczekująca na decyzję nie może rozpocząć pracy. Jego zdaniem rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie tymczasowego uznawania kwalifikacji, które pozwalałoby specjalistom pracować podczas trwania procedury weryfikacyjnej.

Mieszkania i biurokracja to kolejne bariery

Problemem jest również trudna sytuacja na rynku mieszkaniowym we Frankfurcie nad Menem. Kumar zwraca też uwagę na skomplikowaną biurokrację, z którą muszą zmierzyć się osoby przyjeżdżające do Niemiec. Jego zdaniem urzędy powinny być lepiej przygotowane do obsługi osób z zagranicy i zatrudniać więcej pracowników dobrze posługujących się językiem angielskim. Nowi pracownicy jego firmy przechodzą proces wdrożenia, podczas którego otrzymują pomoc m.in. w załatwieniu formalności związanych z ubezpieczeniem zdrowotnym i innymi sprawami urzędowymi.

Własna szkoła powstała z konieczności

Pomysł utworzenia własnej szkoły nie był jednak pierwotnym planem Kumara. Powstał z powodu problemów ze znalezieniem miejsc dla osób, które odbywały praktyczną część nauki w jego firmie. Jak twierdzi, duże podmioty prowadzące placówki opiekuńcze często przyjmują do własnych szkół przede wszystkim uczniów z własnych domów opieki, podczas gdy kandydaci z mniejszych firm mają znacznie trudniejszy dostęp do miejsc. Kumar podaje, że spośród dziesięciu jego uczniów tylko pięciu znalazło miejsce w szkołach na terenie Hesji. Pozostali musieli kontynuować naukę w innych krajach związkowych. W nowo utworzonej szkole chce zachować równowagę: około połowę uczniów mają stanowić osoby z zagranicy, a drugą połowę kandydaci mieszkający już w Niemczech. Placówka ma być również dostępna dla uczniów odbywających praktykę w innych firmach opiekuńczych.

Rekrutacja za granicą ma pomóc w walce z niedoborem pracowników

Zdaniem Kumara Niemcy powinny aktywniej współpracować z krajami takimi jak Indie, aby skuteczniej przeciwdziałać niedoborowi wykwalifikowanych pracowników w sektorze opieki. Uważa, że niektóre niemieckie kraje związkowe są pod tym względem bardziej zaawansowane niż Hesja. Kumar przyznaje, że żałuje, iż jego starania o rozwijanie podobnej współpracy nie spotkały się dotąd z większym zainteresowaniem ze strony polityków.

źródło: dr.de

Mannheim: Nieznany mężczyzna o „południowoeuropejskim wyglądzie” zaatakował 39-latka nożem

1

Do ataku doszło wieczorem na Neckarwiese

Nieznany mężczyzna zaatakował nożem 39-latka na terenie Neckarwiese w Mannheim. Ofiara próbowała się bronić, używając znalezionej gałęzi. Napastnik miał następnie użyć gazu pieprzowego i uciekł z miejsca zdarzenia. Policja prowadzi poszukiwania sprawcy. Według opisu ma on około 25 lat i około 175 centymetrów wzrostu. Funkcjonariusze określają jego wygląd jako „südländisches Erscheinungsbild”, czyli wskazują na południowy typ urody.

Mężczyzna miał ruszyć na 39-latka z nożem w ręku

Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 18:30 w dzielnicy Neckarstadt w Mannheim.  Według informacji przekazanych przez policję nieznany mężczyzna podbiegł do 39-latka, trzymając w ręku nóż. W policyjnym komunikacie zdarzenie zostało określone jako „domniemany atak z użyciem noża”. Następnie między napastnikiem, 39-latkiem oraz dwoma innymi świadkami doszło do kłótni.

39-latek bronił się gałęzią

W trakcie zdarzenia 39-latek chwycił za gałąź, aby się bronić. Policja w swoim komunikacie określiła, że mężczyzna w ten sposób „uzbroił się”. Nieznajomy miał następnie użyć gazu pieprzowego i spryskać nim twarz 39-latka. Poszkodowany odniósł lekkie obrażenia. Po ataku sprawca uciekł w kierunku ulicy Dammstraße.

Policja publikuje opis poszukiwanego

Policja poszukuje mężczyzny, który według przekazanego opisu ma około 25 lat i około 1,75 metra wzrostu. Ma krótkie, ciemnobrązowe włosy oraz ciemną, pełną brodę. W chwili zdarzenia był ubrany w biały T-shirt, ciemne krótkie spodenki oraz czarne klapki typu „Adiletten”. Funkcjonariusze apelują do świadków, którzy widzieli zdarzenie lub mogą pomóc w ustaleniu tożsamości poszukiwanego mężczyzny, o kontakt z policją.

źródło: apollo-news.net

Kiedy dzieci idą do szkoły w Niemczech? Terminy rozpoczęcia roku szkolnego z podziałem na landy!

Początek roku szkolnego w roku 2026 w Niemczech, to bardzo ważna data w kalendarzu każdego ucznia. Ze względu na system federalny obowiązujący w Niemczech, dni wolne od lekcji są regulowane poprzez poszczególne landy. Przykładowo w Badenii-Wirtembergii pierwszy dzień szkoły, a także obchody związane z początkiem roku szkolnego, odbywają się w pierwszym do dwóch tygodni od zakończenia letnich wakacji. Oprócz tego terminy te mogą się różnić w zależności od szkoły. W razie wątpliwości warto dopytać w szkole, do której chcecie posłać dziecko. O tym, kiedy wypada rozpoczęcie roku szkolnego w innych niemieckich krajach związkowych przeczytacie poniżej.

Rozpoczęcie roku szkolnego w 2026 w Niemczech – tabelka z terminami dla wszystkich landów!

Oto kiedy w roku 2026 ma miejsce rozpoczęcie roku szkolnego w Niemczech:

Kraj związkowyRozpoczęcie roku szkolnego 2025
Badenia-Wirtembergia13.09.
Bawaria16.09.
Berlin15.09.
Brandenburgia08.09.
Brema16.08.
Dolna Saksonia16.08.
Hamburg04.09.
Hesja18.08.
Meklemburgia-Pomorze Przednie08.09.
Nadrenia Północna-Westfalia27.08.
Nadrenia-Palatynat18.08.
Saara15.08.
Saksonia11.08.
Saksonia-Anhalt11.08.
Szlezwik-Holsztyn08.09.
Turyngia11.08.

Jak zapisać dziecko do szkoły w Niemczech?

O tym jak zapisać dziecko do szkoły w Niemczech przeczytacie w następującym artykule: Jak zapisać dziecko do szkoły w Niemczech?. Znajdziecie w nim również przetłumaczony formularz zgłoszeniowy!

Ferie w Niemczech

Dowiedz się, kiedy w Niemczech wypadają ferie (jesienne, zimowe i letnie): Ferie w Niemczech.

Atak na tle narodowościowym? Ktoś przebił wszystkie opony w aucie Polaków w Niemczech!

4

Polska rodzina mieszkająca w niewielkim mieście w Saksonii przeżyła bardzo nieprzyjemne zaskoczenie. W nocy z czwartku na piątek nieznany sprawca lub sprawcy przebili wszystkie opony w ich samochodzie. Auto ma polskie tablice rejestracyjne. O zdarzeniu poinformowała redakcję Dojczland.info nasza czytelniczka Renata.

Wszystkie opony zostały przebite

Jak relacjonuje Polka, do tej pory ona i jej rodzina czuli się w miejscu zamieszkania bardzo dobrze. Miasteczko jest spokojne, a mieszkańcy byli wobec nich życzliwi i przyjaźnie nastawieni. Tym większym szokiem było odkrycie zniszczonych opon.

„W nocy z czwartku na piątek ktoś przebił wszystkie opony w naszym aucie” – przekazała nam czytelniczka.

Na miejsce wezwana została policja. Według relacji pani Renaty funkcjonariusz stwierdził, że do przebicia opon mógł zostać użyty nóż lub nóż do tapet. Na obecnym etapie nie wiadomo jednak, kto odpowiada za zniszczenie samochodu ani czym kierował się sprawca.

Samochód ma polskie tablice rejestracyjne

Istotnym szczegółem jest fakt, że samochód należący do rodziny jest zarejestrowany w Polsce i ma polskie tablice rejestracyjne. Nie wiadomo jednak, czy miało to jakikolwiek związek ze zdarzeniem.

Na razie nie ma informacji pozwalających stwierdzić, czy był to przypadkowy akt wandalizmu, czy też sprawca celowo wybrał właśnie ten samochód. Nie ma również podstaw, by przesądzać, że motywem działania była narodowość jego właścicieli.

Rodzina zamierza ponownie skontaktować się z policją, aby dowiedzieć się więcej na temat prowadzonej sprawy.

„Nasze zaufanie zostało poważnie nadszarpnięte”

Dla naszej czytelniczki całe zdarzenie jest szczególnie przykre, ponieważ do tej pory rodzina nie miała w swojej miejscowości podobnych problemów.

„Jest mi bardzo przykro z tego powodu, bo nasze zaufanie i radość mieszkania w tak przyjaznym miejscu niestety zostały poważnie nadszarpnięte” – napisała pani Renata.

Sprawa została zgłoszona policji. Na ten moment nie wiadomo, kto stoi za uszkodzeniem samochodu.

źródło: Dojczland.info

Sinice opanowały Bałtyk. Ostrzeżenia dla turystów w Niemczech i Polsce!

0

Utrzymujące się wysokie temperatury sprzyjają gwałtownemu rozwojowi sinic w Morzu Bałtyckim. W niektórych miejscach bakterie utworzyły na powierzchni wody rozległe, niebiesko-zielone skupiska. Ostrzeżenia dla kąpiących się obowiązują zarówno na niemieckim, jak i polskim wybrzeżu.

Zdjęcia satelitarne pokazują duże skupiska sinic m.in. u wybrzeży Meklemburgii-Pomorza Przedniego, pomiędzy Rostockiem a wyspą Hiddensee. Sinice zaobserwowano również w popularnych miejscowościach wypoczynkowych, takich jak Warnemünde, Kühlungsborn czy Heiligendamm. W części Warnemünde władze profilaktycznie odradziły kąpiele.

Problemy występują także w Szlezwiku-Holsztynie. Ostrzeżenia wydano m.in. w rejonie Grömitz i Kellenhusen. Sytuacja może jednak bardzo szybko się zmieniać – wiatr i prądy morskie są w stanie w ciągu kilku godzin przemieścić skupiska sinic w inne miejsce.

Sinice także na polskim wybrzeżu

Problem dotyczy również Polski. Według Euronews z powodu silnego zakwitu sinic zamknięto cztery plaże, w tym kąpieliska na Półwyspie Helskim oraz nad Zatoką Gdańską. Nie oznacza to jednak zamknięcia całego wybrzeża – sytuacja jest lokalna i zależy m.in. od warunków pogodowych.

Sinice, czyli cyjanobakterie, naturalnie występują w Bałtyku. Przy wysokiej temperaturze wody i dużym nasłonecznieniu mogą jednak bardzo szybko się rozmnażać, tworząc charakterystyczne smugi i kożuchy na powierzchni.

Kontakt z wodą może być niebezpieczny

Nie wszystkie gatunki sinic wytwarzają toksyny, jednak w Bałtyku występują również takie, które mogą być szkodliwe dla zdrowia. Kontakt ze skażoną wodą może powodować podrażnienia skóry i błon śluzowych oraz reakcje alergiczne. Połknięcie większej ilości wody może prowadzić do nudności, wymiotów, biegunki i gorączki. Przy silnej ekspozycji toksyny mogą również negatywnie oddziaływać na wątrobę, nerki i układ nerwowy.

Szczególną ostrożność powinni zachować rodzice małych dzieci oraz właściciele psów. Władze zalecają, aby nie wchodzić do wody w miejscach, gdzie widoczne są niebiesko-zielone smugi, zmętnienie lub wyraźne skupiska sinic.

Przed wyjściem na plażę warto sprawdzić aktualne komunikaty lokalnych służb, ponieważ warunki na poszczególnych kąpieliskach mogą zmieniać się nawet w ciągu kilku godzin.

źródło: Euronews

Antysemicki atak w berlińskim metrze. Grupa mężczyzn zaatakowała Żyda w jarmułce!

2

30-letni mężczyzna noszący jarmułkę miał paść ofiarą antysemickiego ataku podczas podróży metrem w Berlinie. Grupa młodych mężczyzn miała go obrażać, grozić mu, a następnie podążać za nim. Sprawą zajmuje się niemiecka policja i wydział odpowiedzialny za przestępstwa motywowane politycznie.

Żyd zaatakowany w berlińskim metrze

Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę w pociągu linii U9 w berlińskiej dzielnicy Wilmersdorf. Według informacji przekazanych przez policję 30-latek miał zostać zaatakowany słownie przez grupę młodych mężczyzn ze względu na noszoną przez niego jarmułkę. Napastnicy mieli również kierować pod jego adresem groźby.

Na stacji Berliner Straße mężczyzna wysiadł z pociągu i skorzystał z kolumny alarmowej BVG, aby wezwać pomoc. Następnie ponownie wsiadł do metra i kontynuował podróż. Grupa miała jednak nadal za nim podążać. Dopiero na stacji Eisenacher Straße 30-latek wysiadł, podczas gdy podejrzani pozostali w pociągu.

Aż 8725 incydentów o charakterze antysemickim w 2025 w Niemczech

Krótko później poszkodowany zgłosił zdarzenie na pobliskim komisariacie. Policja zabezpieczyła nagrania z monitoringu znajdującego się w wagonie. Dochodzenie prowadzi obecnie berliński Staatsschutz, zajmujący się m.in. przestępstwami o podłożu politycznym.

Nie jest to pierwszy tego typu incydent w ostatnim czasie w Berlinie. W czerwcu mężczyzna noszący jarmułkę, który przebywał w towarzystwie dwojga dzieci, miał zostać obrażony i opluty. Z kolei pod koniec lipca w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym młody mężczyzna miał kilkukrotnie wykonywać nazistowski gest w kierunku członka żydowskiej wspólnoty Kahal Adass Jisroel.

Według danych przytoczonych przez Bild w 2025 roku w Niemczech zarejestrowano 8725 incydentów o charakterze antysemickim, czyli średnio około 24 dziennie. Rok wcześniej odnotowano 8713 takich przypadków.

źródło: Bild

Ponad 3 miliony bezrobotnych. Niemcom grozi kolejna podwyżka składek

9

Rosnące bezrobocie pogłębia problemy finansowe

Bezrobocie w Niemczech rośnie, a wraz z nim zwiększają się wydatki państwa. Federalnej Agencji Pracy może do 2030 roku zabraknąć nawet 23 miliardów euro. Jednym ze skutków narastającej dziury finansowej może być kolejna podwyżka składki na ubezpieczenie od bezrobocia, której koszty poniosą zarówno pracownicy, jak i pracodawcy. Osoby pracujące w Niemczech oddają coraz większą część swoich zarobków, zanim pieniądze w ogóle trafią do ich kieszeni. Po uwzględnieniu składek opłacanych przez pracodawców na ubezpieczenia społeczne trafia obecnie ponad 42 procent wynagrodzenia brutto. To najwyższy poziom w historii.

W Niemczech jest już ponad 3 miliony bezrobotnych

W ostatnich latach szczególnie mocno wzrosły składki na ustawowe ubezpieczenie zdrowotne. Teraz może do nich dołączyć kolejna rosnąca pozycja – składka na ubezpieczenie od bezrobocia. Powodem jest przede wszystkim utrzymujący się wzrost liczby osób bez pracy. Według danych Federalnej Agencji Pracy w lipcu zarejestrowanych było 3,007 miliona bezrobotnych. To o 71 tysięcy więcej niż miesiąc wcześniej i o 28 tysięcy więcej niż w lipcu ubiegłego roku. Stopa bezrobocia wzrosła do 6,4 procent. Z danych Statista wynika, że średnia stopa bezrobocia w 2026 roku do maja również wynosiła 6,4 procent. To najwyższy poziom od wielu lat. Ostatni raz roczna stopa bezrobocia wynosiła 6,4 procent w 2015 roku.

Każdy bezrobotny podwójnie obciąża system

Rosnące bezrobocie coraz mocniej uderza w finansowanie ubezpieczenia od bezrobocia. Dla kasy Federalnej Agencji Pracy każda dodatkowa osoba bez pracy oznacza podwójny koszt: przestaje ona odprowadzać składki, a jednocześnie zaczyna pobierać świadczenia. Od stycznia do lipca na zasiłki dla bezrobotnych przeznaczono 17,7 miliarda euro. To o 2,5 miliarda euro więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Problemy finansowe Federalnej Agencji Pracy są już poważne. W roku budżetowym 2025 wydatki przekroczyły zaplanowany budżet o 4,24 miliarda euro. Jeśli bezrobocie będzie nadal wyraźnie rosło, według obliczeń samej Federalnej Agencji Pracy do 2030 roku deficyt może zwiększyć się do 23 miliardów euro. Już do końca 2026 roku może on przekroczyć 8 miliardów euro.

Andrea Nahles nie wyklucza podwyżki składki

Tak ogromna dziura finansowa może bezpośrednio dotknąć milionów pracowników. Andrea Nahles, przewodnicząca zarządu Federalnej Agencji Pracy, nie wyklucza podwyższenia składki na ubezpieczenie od bezrobocia. W czerwcu, podczas rozmowy z Niemiecką Agencją Prasową (dpa) w Lauf koło Norymbergi, Nahles wymieniła trzy możliwości poprawy sytuacji finansowej instytucji: pożyczkę od państwa, której możliwe byłoby późniejsze umorzenie, dotację z budżetu federalnego albo właśnie podwyższenie składki. Obecnie składka na ubezpieczenie od bezrobocia wynosi 2,6 procent wynagrodzenia brutto. Pracownik i pracodawca pokrywają ją po połowie. Według Federalnej Agencji Pracy podwyższenie składki o 0,1 punktu procentowego przyniosłoby około 1,6 miliarda euro dodatkowych wpływów rocznie. Aby pokryć cały deficyt wyłącznie poprzez wyższe składki, konieczna byłaby podwyżka o około 0,3 punktu procentowego.

Ekonomiści ostrzegają przed błędnym kołem

Krytycy ostrzegają jednak, że podwyższenie składek mogłoby dodatkowo pogłębić kryzys, który doprowadził do obecnych problemów. Wyższe składki zwiększają bowiem koszty zatrudnienia ponoszone przez przedsiębiorstwa. W sytuacji kurczącej się gospodarki droższa praca może oznaczać ograniczenie liczby miejsc pracy. Każde zlikwidowane stanowisko oznacza natomiast kolejnego płatnika składek mniej, a tym samym jeszcze większą dziurę w finansowaniu ubezpieczenia od bezrobocia. Powstałoby więc błędne koło: wyższe składki zwiększają koszty pracy, wyższe koszty pracy mogą prowadzić do redukcji zatrudnienia, a większe bezrobocie jeszcze bardziej obciąża system.

Składki na ubezpieczenia społeczne przekroczyły 42 procent

Ewentualna podwyżka byłaby szczególnie dotkliwa, ponieważ nie nastąpiłaby w okresie stabilnych obciążeń. Łączne składki na ubezpieczenia społeczne – emerytalne, zdrowotne, pielęgnacyjne i od bezrobocia – osiągnęły w 2025 roku po raz pierwszy 42,3 procent wynagrodzenia brutto. Na początku 2026 roku obciążenia ponownie wzrosły, szczególnie w przypadku ustawowego ubezpieczenia zdrowotnego. Na przełomie roku średnia dodatkowa składka pobierana przez ustawowe kasy chorych wzrosła z 2,5 do 2,9 procent. Jest ona doliczana do podstawowej składki wynoszącej 14,6 procent. Dla porównania, gdy dodatkowa składka została wprowadzona w 2015 roku, wynosiła średnio zaledwie 0,9 procent. Obecnie łączna składka na ustawowe ubezpieczenie zdrowotne wynosi więc 17,5 procent.

Kasy chorych również mają problem z finansowaniem

Na tym problemy mogą się jednak nie skończyć. Kasy chorych, podobnie jak Federalna Agencja Pracy, mają strukturalny problem z niedostatecznym finansowaniem. Według wyliczeń instytutu IGES w 2027 roku luka finansowa w systemie ubezpieczenia zdrowotnego może wynieść 11,8 miliarda euro. Bez fundamentalnych reform łączna składka na ubezpieczenie zdrowotne może do 2033 roku wzrosnąć nawet do 20 procent.

Rosną także koszty konsumpcji

Coraz mniej z wynagrodzenia pozostaje pracownikom nie tylko z powodu podatków i składek. Rosną również dodatkowe obciążenia związane z codzienną konsumpcją. Jednym z powodów wskazywanych przy uzasadnianiu kolejnych podwyżek jest potrzeba zamykania luk finansowych w budżecie federalnym, a także problemy finansowe ustawowego systemu ubezpieczenia zdrowotnego. Niedawno komisja ekspertów zajmująca się reformą systemu ochrony zdrowia przedstawiła Wielkiej Koalicji 66 rekomendacji, które miałyby przynieść około 42 miliardów euro oszczędności. Wśród propozycji znalazły się również planowane podwyżki podatku od tytoniu i alkoholu oraz wprowadzenie podatku od cukru. Dla pracowników oznacza to perspektywę kolejnych obciążeń – zarówno po stronie wynagrodzeń, jak i codziennych wydatków.

źródło: apollo-news.net

Niemcy mogą mieć poważne problemy z prądem. Operatorzy sieci ostrzegają przed niedoborami

1

Czterech operatorów przesyłowych bije na alarm

Czterej najwięksi niemieccy operatorzy sieci przesyłowych ostrzegają przed możliwymi problemami z zapewnieniem odpowiedniej ilości energii elektrycznej. 50Hertz, Amprion, Tennet i TransnetBW poinformowali Federalną Agencję ds. Sieci (Bundesnetzagentur), że zimą 2030/31 może dojść do sytuacji niedoboru dostępnych mocy wytwórczych. Według operatorów, jeśli do tego czasu nie powstaną wystarczające, stabilne moce wytwórcze, niemiecki system elektroenergetyczny może znaleźć się w trudnej sytuacji.

Kohleausstieg, koniec rezerwy i rosnące zużycie energii

Operatorzy wskazują przede wszystkim na trzy czynniki, które mogą doprowadzić do problemów z zaopatrzeniem w energię. Pierwszym jest postępujące wycofywanie elektrowni węglowych. Drugim – planowane zakończenie funkcjonowania rezerwy mocy we wrześniu 2030 roku. Trzecim czynnikiem ma być spodziewany wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. Z analiz operatorów wynika, że z punktu widzenia sytuacji rynkowej niedobory mogą wystąpić już zimą 2030/31.

Nie można wykluczyć czasowych odłączeń

Szczególnie niepokojące jest stwierdzenie zawarte w piśmie skierowanym do Federalnej Agencji ds. Sieci. Operatorzy zaznaczają, że „nie można wykluczyć” ryzyka wystąpienia pojedynczych przypadków ograniczenia obciążenia sieci. W praktyce oznaczałoby to możliwość czasowego odłączenia części odbiorców lub przedsiębiorstw od sieci w sytuacji niedoboru energii, aby utrzymać stabilność całego systemu elektroenergetycznego. Operatorzy podkreślają, że obecnie niezawodne moce wytwórcze znikają z rynku szybciej, niż możliwe jest budowanie ich zastępstwa. Ich zdaniem działania przewidziane w ustawie dotyczącej bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej i mocy wytwórczych mogą zostać wdrożone zbyt późno, aby odpowiednio zabezpieczyć krytyczny okres przejściowy.

Ministerstwo gospodarki wskazuje na własne analizy

Federalne Ministerstwo Gospodarki nie chciało od razu komentować pisma operatorów. Rzecznik resortu wskazał jednak na przygotowany przez ministerstwo „Raport dotyczący bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej”. Również ten dokument zakłada, że od początku lat 30. może pojawić się luka w zaopatrzeniu w energię.

Rząd stawia na nowe elektrownie

Niemiecki rząd chce przeciwdziałać potencjalnym problemom poprzez budowę nowych mocy wytwórczych, które będzie można uruchomić w dowolnym momencie, gdy zajdzie taka potrzeba. Ministerstwo poinformowało, że nowe przepisy dotyczące bezpieczeństwa dostaw stworzyły ramy finansowania dla tego typu inwestycji. Nowe elektrownie mają jednocześnie zabezpieczać dalszy rozwój energetyki wiatrowej i słonecznej oraz realizację ustawowego odejścia od węgla. Federalna Agencja ds. Sieci potwierdziła otrzymanie pisma od czterech operatorów. Teraz zamierza wspólnie z nimi przeanalizować, czy przedstawione analizy dostarczają nowych informacji dotyczących bezpieczeństwa dostaw energii.

Operatorzy apelują o szybkie inwestycje

Również Federalna Agencja ds. Sieci naciska na przyspieszenie budowy nowych elektrowni. Jej zdaniem „ważne jest szybkie zrealizowanie budowy tych dodatkowych mocy wytwórczych”. Do czasu ich powstania odpowiedni poziom bezpieczeństwa ma zapewniać dostępna moc rezerwowa, która powinna zapobiec sytuacji, w której zapotrzebowanie na energię elektryczną nie będzie mogło zostać w pełni pokryte.

źródło: jungefreiheit.de

Niemcy zapobiegły „brutalnemu ociepleniu klimatu”? Minister środowiska przekonuje, że uniknięto wzrostu temperatury o 5 stopni

2

Carsten Schneider broni niemieckiej polityki klimatycznej

Federalny minister środowiska Carsten Schneider (SPD) przekonuje, że niemiecka polityka klimatyczna przyniosła realne efekty i przyczyniła się do zapobieżenia znacznie większemu wzrostowi globalnej temperatury. Polityk został zapytany, czy działania na rzecz ochrony klimatu w Niemczech w ogóle mają sens. Jego odpowiedź była jednoznaczna.

„Tak, to się opłaca. Gdybyśmy w Niemczech w ostatnich latach nie współtworzyli rozwoju odnawialnych źródeł energii, nie uczynili ich dostępniejszymi na rynku i nie uczynili ich głównym źródłem nowych mocy energetycznych, mielibyśmy w nadchodzących dekadach scenariusz ocieplenia klimatu lub wzrostu temperatury o pięć stopni” – powiedział Schneider.

„Nikt już nie zakłada wzrostu temperatury o 5 stopni”

Zdaniem ministra obecnie nikt nie przewiduje już scenariusza, w którym temperatura na Ziemi wzrośnie o pięć stopni. Jak twierdzi Schneider, jest to efekt działań podejmowanych na rzecz ochrony klimatu oraz odchodzenia od węgla, gazu i innych paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii, takich jak energia wiatrowa, biomasa i przede wszystkim energia słoneczna, a także rozwój technologii magazynowania energii.

„Ochrona klimatu działa, a zmiana sposobu produkcji energii – odejście od węgla i gazu, czyli paliw kopalnych, na rzecz odnawialnych źródeł energii – funkcjonuje i przynosi efekty” – przekonuje minister.

Według przytoczonej w artykule wypowiedzi obecnie prognozowane ocieplenie wynosi 2,7 stopnia.

„Europa szczególnie cierpi z powodu zmian klimatu”

Carsten Schneider podkreślił, że ważne jest dla niego konsekwentne działanie Europy w kwestii ochrony klimatu.

„To właśnie my w Europie cierpimy szczególnie mocno. Jako uprzemysłowiony region, który w ciągu ostatnich stuleci wyemitował bardzo dużo CO2, ponosimy również odpowiedzialność wobec świata za to, aby konsekwentnie działać, zwłaszcza w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych” – stwierdził.

„Jesteśmy pokoleniem, które może zatrzymać zmiany klimatu”

50-letni minister uważa, że obecne pokolenie ma możliwość powstrzymania wywołanych przez człowieka zmian klimatycznych.

„Jesteśmy pokoleniem, które może zatrzymać zmianę klimatu, która została spowodowana przez człowieka. Potrzebna jest do tego odpowiednia wola polityczna – w całej Europie i na całym świecie” – powiedział.

Schneider zapowiedział, że będzie dążył do tego, aby Niemcy nadal odgrywały „postępową i odpowiedzialną rolę” w polityce klimatycznej.

Niemcy odpowiadają za około 1,5 proc. globalnej emisji CO2

Według danych przytoczonych w artykule Niemcy odpowiadają za około 1,5 procent globalnej emisji dwutlenku węgla. Autor tekstu zwraca również uwagę, że kraje takie jak Chiny nadal w dużej mierze korzystają z paliw kopalnych. Według przytoczonego w artykule twierdzenia zużycie CO2 w przeliczeniu na mieszkańca jest obecnie w Chinach wyższe niż w Niemczech.

źródło: jungefreiheit.de