Alarm dla kierowców w Niemczech: atak na Iran może wywindować ceny na stacjach

1

W sobotę rano Izrael i Stany Zjednoczone przeprowadziły skoordynowany atak na cele wojskowe i strategiczne w Iranie, co stanowi gwałtowne zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Izraelski minister obrony Israel Katz potwierdził, że Izrael przeprowadził uderzenie prewencyjne, a w kraju ogłoszono stan wyjątkowy. Ten militarny cios pojawił się po tygodniach narastającego napięcia między Teheranem a Waszyngtonem, w czasie gdy negocjacje na temat programu atomowego nie przyniosły przełomu.

Co to oznacza dla rynku ropy

Ropa naftowa reaguje natychmiast na takie wydarzenia: inwestorzy i traderzy zaczęli kupować kontrakty na surowiec, bo obawiają się zakłóceń w podaży. Już w piątek ceny ropy Brent wzrosły do najwyższego poziomu od kilku miesięcy i utrzymują się na podwyższonym poziomie w oczekiwaniu na rozwój sytuacji.

Iran jest ważnym producentem ropy – ok. 3,3 mln baryłek dziennie, co stanowi kilka procent światowej produkcji. Dodatkowo kontroluje Cieśninę Ormuz, przez którą przechodzi około 1/5 światowego transportu ropy i gazu. Jakiekolwiek zakłócenia w tym rejonie mogłyby jeszcze bardziej podnieść ceny surowca.

Wpływ na kierowców w Niemczech

Eksperci ostrzegają, że wyższe ceny ropy prędzej czy później przełożą się na ceny paliw na stacjach, także w Niemczech. To dlatego:

  • ceny benzyny i oleju napędowego mogą jeszcze rosnąć – już teraz kontrakty na ropę drożeją na giełdach;
  • rynek paliw reaguje z opóźnieniem — zwykle zmiany cen surowca widoczne są na stacjach kilka dni później;
  • większe napięcie geopolityczne może też oznaczać większą zmienność cen.

Już teraz analitycy mówią o możliwych wzrostach nawet o kilka dolarów za baryłkę, jeśli konflikt się rozwinie i wpłynie na dostawy ropy.

Co dalej może się wydarzyć

Najważniejszym czynnikiem będzie to, czy konflikt rozszerzy się na Cieśninę Ormuz lub czy Iran zacznie realnie utrudniać eksport ropy. W takim scenariuszu ceny ropy mogłyby jeszcze szybciej rosnąć.

Również ważne są rozmowy państw OPEC+ o zwiększeniu produkcji ropy – część krajów już rozważa większe wydobycie, by złagodzić ewentualny spadek podaży.

źródło: Focus

Niemcy: Syryjczyk w kajdankach uciekł z sądu. Policja ostrzega mieszkańców!

4

Passau (Bawaria). Trwa szeroko zakrojona akcja poszukiwawcza po ucieczce 22-letniego mężczyzny, który zbiegł z budynku sądu tuż po ogłoszeniu wobec niego nakazu aresztowania. W chwili ucieczki miał założone kajdanki.

Do zdarzenia doszło w piątek przed południem w Sądzie Rejonowym w Passau. Mężczyzna został wcześniej zatrzymany przez policję w związku z zarzutem ciężkiego uszkodzenia ciała i doprowadzony przed sędziego.

Uciekł chwilę po decyzji sądu

Około godziny 11:15 sędzia zdecydował o zastosowaniu wobec 22-latka tymczasowego aresztu. Niedługo później podejrzany zdołał uciec z budynku sądu. Według ustaleń policji opuścił obiekt przez ulicę Schustergasse i od tamtej chwili pozostaje na wolności.

Okoliczności samej ucieczki są obecnie wyjaśniane.

Policja ostrzega mieszkańców

W działania poszukiwawcze zaangażowano liczne patrole policji oraz śmigłowiec. Funkcjonariusze apelują do mieszkańców o ostrożność i proszą, aby nie zabierać autostopowiczów.

Policja nie wyklucza zagrożenia dla osób postronnych.

Rysopis poszukiwanego

Poszukiwany mężczyzna:

  • ma około 181 cm wzrostu,
  • szczupłą sylwetkę,
  • krótkie, ciemne, kręcone włosy,
  • wąsy i brodę,
  • kolczyki w lewym uchu.

W chwili ucieczki ubrany był na ciemno. Policja podaje, że może sprawiać wrażenie osoby o południowoeuropejskim wyglądzie.

Policja prosi o pomoc

Każdy, kto posiada informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu poszukiwanego, proszony jest o kontakt z policją w Passau pod numerem telefonu 0851 9511-0 lub z najbliższą jednostką policji.

Funkcjonariusze podkreślają, aby nie podejmować prób samodzielnego zatrzymania mężczyzny.

źrodło: Bild.de

W Niemczech mężczyźni wciąż rzadko korzystają z psychoterapii. Oto powody

2

W Niemczech – podobnie jak w wielu innych krajach europejskich – od lat obserwuje się wyraźną dysproporcję między kobietami a mężczyznami w zakresie korzystania z pomocy psychoterapeutycznej. Choć mężczyźni w znacznym stopniu dotknięci są problemami psychicznymi, znacznie rzadziej niż kobiety decydują się na profesjonalne wsparcie. Konsekwencje bywają poważne: statystyki wskazują na wyższe wskaźniki uzależnień oraz samobójstw wśród mężczyzn.

Brytyjski psycholog dr Blumenthal w rozmowie z dziennikiem „The Guardian” wskazał pięć głównych powodów, dla których mężczyźni unikają terapii – oraz wyjaśnił, dlaczego w rzeczywistości powinni z niej korzystać częściej. Wnioski te znajdują odzwierciedlenie także w doświadczeniach niemieckich terapeutów.

Cicha presja i wysokie koszty milczenia

Wielu mężczyzn funkcjonuje na co dzień w przekonaniu, że powinni „wytrzymać” – dla rodziny, partnerki, stabilności domowej. Przyjmują rolę silnych i niezawodnych, nawet jeśli wewnętrznie zmagają się z lękiem, depresją czy poczuciem bezradności. Problemy emocjonalne pozostają często ukryte, co utrudnia ich rozpoznanie zarówno przez otoczenie, jak i przez samych zainteresowanych.

Oficjalne dane pokazują, że diagnoza depresji częściej stawiana jest kobietom. Specjaliści podkreślają jednak, że w przypadku mężczyzn istnieje znaczna „ciemna liczba” nieujawnionych zachorowań. Objawy bywają maskowane poprzez nadmierną aktywność zawodową, agresję, wycofanie społeczne lub zachowania ryzykowne. Jednocześnie to właśnie mężczyźni częściej niż kobiety umierają w wyniku samobójstwa oraz częściej popadają w uzależnienia, między innymi od alkoholu.

Pięć powodów, przez które mężczyźni unikają terapii

  1. Działanie zamiast mówienia

Zdaniem dr. Blumenthala mężczyźni są częściej socjalizowani do postawy zadaniowej i nastawionej na działanie. Rozwiązywanie problemów kojarzy się im z konkretnymi czynnościami, a nie z rozmową o emocjach. Psycholog zauważa, że „działanie poprzedza rozwój języka”, dlatego trudności psychiczne często wyrażane są w sposób pośredni – poprzez agresję, izolację czy impulsywne decyzje – zamiast wprost poprzez komunikowanie uczuć.

Terapia, która opiera się na werbalizowaniu przeżyć i refleksji nad nimi, może być w takim modelu postrzegana jako coś obcego i mało intuicyjnego.

  1. Postrzeganie terapii jako „sfeminizowanej”

Ponieważ to kobiety częściej korzystają z profesjonalnej pomocy psychologicznej, w świadomości części mężczyzn terapia zyskała etykietę „kobiecej”. Może to prowadzić do przekonania, że uczestnictwo w niej podważa tradycyjnie rozumianą męskość.

Dr Blumenthal zwraca uwagę, że wielu mężczyzn lepiej odnajduje się w formach grupowych, w których uwaga nie koncentruje się wyłącznie na jednej osobie. W takich warunkach łatwiej budować poczucie wspólnoty i bliskości bez konieczności występowania w roli głównego „bohatera” rozmowy.

  1. Lęk przed utratą statusu

Dla części mężczyzn przyznanie się do słabości oznacza ryzyko utraty pozycji – w pracy, w relacjach czy we własnym poczuciu wartości. Wielu z nich funkcjonuje w schematach opartych na rywalizacji i sukcesie. Jeden z pacjentów opisał terapię jako sytuację, w której czułby się „jak stojący bez ochrony naprzeciwko przeciwnika”.

W takim ujęciu odsłonięcie własnej wrażliwości bywa odbierane jako zagrożenie, a nie jako krok w stronę zdrowienia.

  1. „Emocjonalna klaustrofobia”

Psycholog mówi o swoistej „emocjonalnej klaustrofobii”. Silne uczucia – takie jak wstyd, lęk czy żal – bywają dla wielu mężczyzn trudne do zniesienia w większym natężeniu. Jeśli dotychczasowy model radzenia sobie z problemami opierał się na schemacie „rozpoznać – zadziałać – rozwiązać”, terapia wymagająca cierpliwości, otwartości i akceptacji niepewności może wydawać się sprzeczna z wyuczonym wzorcem.

  1. Obawa przed konfrontacją z własnym wnętrzem

Psychoterapia często prowadzi do zmierzenia się z wypartym bólem, poczuciem winy czy nierozwiązaną żałobą. Dla niektórych mężczyzn istnieje lęk, że „cała konstrukcja może się zawalić”, jeśli zaczną przyglądać się swoim emocjom.

Dr Blumenthal podkreśla jednak, że terapia nie odbiera siły – przeciwnie, „na nowo ją definiuje”. Dojrzałość emocjonalna i zdolność do autorefleksji mogą stać się fundamentem bardziej stabilnego poczucia własnej wartości.

Sytuacja w Niemczech: powolna zmiana postaw

Eberhard Schäfer, terapeuta par i założyciel Väterzentrum Berlin, wskazuje, że w Niemczech widać stopniową poprawę. Jego zdaniem gotowość mężczyzn do podjęcia terapii rośnie. Dużą rolę odgrywają pozytywne doświadczenia przekazywane dalej – na przykład w gronie przyjaciół po rozwodzie lub po utracie kontaktu z dziećmi. Coraz częściej pojawiają się również publiczne świadectwa znanych mężczyzn mówiących otwarcie o własnej terapii.

W momentach poważnych kryzysów wstyd ustępuje miejsca potrzebie rozmowy i bycia wysłuchanym. Doświadczenie, że ktoś traktuje ich problemy poważnie, bywa dla wielu mężczyzn przełomowe.

Jednocześnie Schäfer zwraca uwagę, że pojęcia „pomoc” i „mężczyzna” wciąż rzadko są ze sobą łączone. Zamiast profesjonalnego wsparcia część mężczyzn wybiera strategie zastępcze, takie jak nadużywanie alkoholu czy kompulsywne korzystanie z pornografii. Tymczasem psychoterapia może pokazać, że słabość nie oznacza porażki, lecz stanowi punkt wyjścia do rozwoju i zmiany.

Terapia par w Niemczech: kobiety inicjują kontakt

Doświadczenia Väterzentrum Berlin potwierdzają tę tendencję. Mimo że instytucja wprost kieruje swoją ofertę do mężczyzn, to w ponad 90 procentach przypadków pierwszą prośbę o konsultację w terapii par zgłaszają kobiety. Mężczyźni dołączają później – i, jak podkreśla Schäfer, rzadko żałują tej decyzji.

Fakt ten pokazuje, że bariera dotyczy przede wszystkim pierwszego kroku. Gdy zostanie on wykonany, wielu mężczyzn dostrzega realne korzyści płynące z rozmowy i profesjonalnego wsparcia.

Między stereotypem a zmianą

Problem rzadkiego korzystania z psychoterapii przez mężczyzn w Niemczech nie wynika z braku cierpienia, lecz z utrwalonych wzorców społecznych i indywidualnych lęków. Presja bycia „silnym”, obawa przed utratą kontroli oraz trudność w nazywaniu emocji sprawiają, że wielu z nich wybiera milczenie.

Eksperci podkreślają jednak, że redefinicja męskości – obejmująca zdolność do proszenia o pomoc i otwartego mówienia o trudnościach – jest możliwa. Zmiana ta postępuje powoli, ale widoczne są jej pierwsze efekty. W obliczu rosnącej świadomości znaczenia zdrowia psychicznego pytanie nie brzmi już, czy mężczyźni potrzebują wsparcia, lecz jak skutecznie przełamać bariery, które powstrzymują ich przed sięgnięciem po pomoc.

źródło: bild.de

Niemcy: Dlaczego kobiety nadal zarabiają mniej niż mężczyźni?

2

Equal Pay Day – symbol nierówności płac

W Niemczech 27 lutego 2026 r. obchodzi się Equal Pay Day – dzień, który ma symbolizować różnicę w zarobkach pomiędzy kobietami i mężczyznami. Nazwa akcji odnosi się do gender pay gap, czyli różnicy w średnich zarobkach brutto na godzinę pracy: według danych statystycznych kobiety w 2025 r. otrzymywały średnio 16 % mniej niż mężczyźni.

Kampania na rzecz równości płac w 2026 r. odbywa się pod hasłem „equal pay every day” – co ma podkreślać, że sprawa równego wynagrodzenia powinna być codziennym celem społecznym i politycznym, a nie jedynie tematem jednego dnia w roku.

Różnice regionalne i ich przyczyny

Choć średni gender pay gap w Niemczech wynosi około 16 %, to dane regionalne pokazują istotne różnice. W niektórych landach, takich jak Hessen, luka wynosiła w 2025 r. nawet ok. 19 %, znacznie powyżej średniej krajowej. Natomiast w Brandenburgii, Meklemburgii-Pomorzu Przednim czy Saksonii-Anhalt różnice były znacznie mniejsze, sięgając kilku procent.

Jednym z głównych powodów utrzymującej się luki jest większa częstotliwość zatrudnienia kobiet w niepełnym wymiarze godzin oraz to, że kobiety częściej pracują w zawodach słabiej wynagradzanych, które są stereotypowo uznawane za „kobiece”. Taki podział pracy sprawia, że średnie zarobki kobiet są niższe, nawet jeśli uwzględni się podobne kwalifikacje czy doświadczenie zawodowe.

Reakcje polityków i organizacji

Różne podmioty publiczne i polityczne w Niemczech zwróciły uwagę na problem nierówności płac. Przedstawicielka Bawarskiego Ministerstwa pracy i spraw społecznych podkreśliła, że nierówna płaca jest niesprawiedliwością, a stereotypowe role społeczne oraz nieproporcjonalne obciążenia obowiązkami domowymi mogą utrwalać różnice wynagrodzeń.

Organizacje pracownicze, takie jak DGB Nord, wskazują natomiast, że strukturalne czynniki, takie jak nierówny podział pracy opiekuńczej, gorsze warunki zatrudnienia kobiet oraz brak przejrzystości wynagrodzeń, mają fundamentalny wpływ na utrzymywanie się luki. Domagają się one większej przejrzystości płac oraz działań systemowych, które zapewnią równe wynagrodzenie za równą pracę.

Dlaczego luka płacowa wciąż istnieje?

Eksperci podkreślają, że samo wprowadzenie przepisów dotyczących transparencji wynagrodzeń nie rozwiązuje problemu. Przyczyny są złożone i obejmują m.in.:

  • potrzebę zwiększenia udziału kobiet w pełnym wymiarze godzin pracy;
  • nierówny podział obowiązków domowych i opiekuńczych;
  • nierówne szanse awansu zawodowego i udział kobiet w kierowniczych funkcjach;
  • strukturę rynku pracy, w której zawody dominowane przez kobiety są gorzej płatne.

Organizatorzy kampanii Equal Pay Day oraz eksperci zaznaczają, że równe wynagrodzenie nie jest wyłącznie kwestią kobiet, lecz ogólnym problemem sprawiedliwości społecznej, który wpływa także na warunki życia rodzin i sytuację emerytalną kobiet.

Co dalej – perspektywy i działania

Zapowiedzi polityczne obejmują implementację unijnych dyrektyw dotyczących transparentności płac w niemieckim prawie do połowy 2026 r., co ma na celu zwiększenie jawności struktury wynagrodzeń i umożliwienie pracownikom lepszego dostępu do informacji na temat zasad płac w firmach.

Mimo to, jak wskazują dane i analizy, przełamanie długotrwałej luki płacowej wymaga działań wielowymiarowych – zarówno legislacyjnych, jak i kulturowych – aby realne różnice w płacach kobiecych i męskich zaczęły się zmniejszać, a równe wynagrodzenie stało się normą.

źródło: bild.de

Co trzeci kandydat oblewa test z niemieckiego do policji w Berlinie. Czy egzamin naprawdę jest tak trudny?

1

W latach 2024–2025 aż 39,3% kandydatów do Policji Berlińskiej nie zdało testu z języka niemieckiego. Statystyki te wywołują pytania: czy egzamin jest rzeczywiście wymagający, czy też poziom przygotowania kandydatów okazuje się niewystarczający? Niemiecki dziennik „Bild” przeanalizował przykładowe zadania i przyjrzał się praktycznemu przebiegowi testu.

Dyktando – podstawowy test umiejętności językowych

Jednym z kluczowych elementów egzaminu jest sprawdzian umiejętności językowych. W e-trenerze, wykorzystywanym przez wielu kandydatów do przygotowań, kategoria ta podzielona jest na 23 sekcje. Wśród nich znajduje się dyktando zatytułowane „Akcje policyjne związane z teledyskami rapowymi”.

Na napisanie dyktanda kandydaci mają 12 minut i 33 sekundy. Każde zdanie jest odczytywane kolejno w normalnym tempie, następnie wolniej i wyraźnie, a na końcu bardzo powoli. Po maksymalnie czterech słowach następuje pauza, aby umożliwić zapisanie tekstu.

Przykładowe zdanie z dyktanda brzmi:

„Zaskoczeni zamaskowani mężczyźni zostali już obezwładnieni i unieruchomieni, zanim wyjaśniło się nieporozumienie: nie byli to prawdziwi przestępcy ani prawdziwa broń, lecz raperzy i statyści z realistycznymi atrapami broni.”

Kandydaci muszą w nim poprawnie zastosować interpunkcję, w tym właściwe ustawienie przecinków. Dopuszczalne jest maksymalnie siedem błędów w całym dyktandzie. Dla porównania, w raporcie specjalnym z 2017 roku wskazywano, że wcześniej dopuszczano nawet 13 błędów w dyktandzie liczącym około 200 słów. Mimo stosunkowo liberalnych progów zaliczenia, co trzeci kandydat nadal nie przechodzi testu.

Zakres sprawdzanej wiedzy językowej i historycznej

Egzamin nie ogranicza się wyłącznie do dyktanda. Kandydaci muszą wykazać się znajomością zasad ortografii i gramatyki, w tym:

  • stosowania wielkich i małych liter,
  • tworzenia liczby mnogiej,
  • poprawnego użycia bezokolicznika,
  • zasad stosowania „podwójnego s” oraz „ß”,
  • właściwych przyimków w zdaniach z lukami (np. „Ona kocha wszystko __ nim”),
  • poprawnych przedrostków w wyrazach (np. „__folgen”).

Niektóre zadania wymagają szybkiego zapamiętania dużej ilości danych liczbowych i udzielenia odpowiedzi sprawdzających zrozumienie tekstu. Pojawiają się również pytania historyczne – np. o rok wojny prusko-austriackiej w kontekście funkcjonowania Niemieckiego Związku Celnego (poprawna odpowiedź: 1866). Kandydaci sprawdzani są także pod kątem pisowni trudniejszych słów, takich jak „Philatelist” (filatelista), w teście wielokrotnego wyboru.

Przygotowanie do egzaminu

Warto podkreślić, że materiały prezentowane w mediach mają charakter szkoleniowy i nie stanowią właściwego testu Policji Berlińskiej. Oficjalny egzamin pozostaje niejawny. Rzecznik policji zaznaczył, że materiały publikowane na oficjalnym kanale Policji Berlina w serwisie YouTube są bardzo zbliżone do rzeczywistej formy sprawdzianu.

Wielu kandydatów korzysta z komercyjnych narzędzi przygotowawczych, m.in. oferowanych przez wydawnictwo Ausbildungspark Verlag. Przedstawiciel wydawnictwa, Andreas Mohr, wyjaśnił, że publikowane zestawy ćwiczeń są rekonstrukcjami opartymi na doświadczeniach kandydatów oraz ogólnych informacjach o strukturze egzaminu. Benjamin Jendro, rzecznik związku zawodowego policji (GdP), potwierdził, że materiały te odpowiadają realnemu poziomowi trudności egzaminu i stanowią rzetelne wsparcie w przygotowaniach.

Braki kadrowe w Policji Berlińskiej

Wysoki odsetek niezdanych egzaminów ma poważne konsekwencje dla funkcjonowania Policji Berlińskiej. Jak poinformował Benjamin Jendro, w poniedziałek szkolenie w służbie średniej rozpoczęło 200 nowych funkcjonariuszy, podczas gdy planowano 312 miejsc. W rezultacie trzeba było zlikwidować dwie z dwunastu klas szkoleniowych. Zbyt wielu kandydatów nie przechodzi nawet etapu egzaminu wstępnego, co utrudnia obsadzenie wszystkich miejsc szkoleniowych.

Najczęstsze trudności kandydatów

Według przedstawicieli GdP największe problemy kandydatów dotyczą:

  • poprawnego stawiania przecinków,
  • odmiany wyrazów,
  • stosowania wielkich i małych liter.

Trudności te występują niezależnie od poziomu wykształcenia kandydatów. Co więcej, problemy nie ograniczają się wyłącznie do języka niemieckiego – część aplikujących nie radzi sobie również z testami sprawnościowymi oraz zadaniami z wiedzy politycznej.

źródło: bild.de

Niemcy: Ulica zamknięta z powodu „mobilnego meczetu”. Sąd zezwala na modlitwę na jezdni

6

Frankfurt nad Menem: nietypowa modlitwa i protest na ulicy

W czwartek wieczorem w dzielnicy Rödelheim we Frankfurcie nad Menem (Niemcy) Eschborner Landstraße została częściowo zamknięta — nie z powodu wypadku drogowego ani remontu, lecz dlatego, że kilkadziesiąt osób odbywało na niej modlitwę w „mobilnym meczecie”. Zezwolenie na to wydał Hessischer Verwaltungsgerichtshof, czyli Wyższy Sąd Administracyjny Hesji, powołując się na konstytucyjne prawo do wolności religijnej.

Ulica przemieniona w miejsce kultu religijnego

Od 18:30 do 21:00 dwie z czterech jezdni Eschborner Landstraße — w okolicy numeru 79 — były zamknięte dla ruchu. Członkowie wspólnoty Imam-Ali-Moschee ustawili tam cztery duże pawilony, rozwinęli dywany modlitewne oraz głośniki. Na ścianach zawisły plakaty w barwach czarno-czerwono-żółtych z godłem Niemiec oraz napisem „Art. 4 GG” — odniesienie do artykułu 4 niemieckiej konstytucji, gwarantującego wolność religijną.

Organizatorzy przyjechali na miejsce, przyciągając zarówno młodszych, jak i starszych uczestników, w tym kobiety z dziećmi. Około 19:20 rozpoczęto modlitwę; z głośników rozbrzmiewały recytacje Koranu i pieśni religijne, które było słychać kilkaset metrów dalej.

Dlaczego modlitwa odbywa się na ulicy?

Do wewnątrz zamkniętej wcześniej świątyni wejść nie można. W lipcu 2024 r. niemiecka ówczesna minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser (SPD) zakazała działalności Islamisches Zentrum Hamburg (IZH) – organizacji, w skład której wchodzi także frankfurcka Imam-Ali-Moschee — uznając ją za narzędzie polityki irańskiego rządu powiązane z ekstremizmem.

Od tamtej pory członkowie wspólnoty co tydzień w czwartek wieczorem i w piątek w południe organizowali protesty i modlitwy przed zamkniętą świątynią. Działania te mają charakter zarówno religijny, jak i wyrażają sprzeciw wobec decyzji władz i sądów.

Sąd po stronie demonstrantów

Władze miasta Frankfurt w 2026 r. odmówiły zgody na kolejne zgromadzenie w tej formie, argumentując chęcią zapewnienia porządku publicznego i bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zwolennicy „mobilnego meczetu” odwołali się jednak do sądów administracyjnych — najpierw w pierwszej instancji, a następnie do Wyższego Sądu Administracyjnego Hesji. Ostatecznie sąd przyznał im rację, uznając, że zgromadzenie, mimo blokady jezdni, mieści się w ramach konstytucyjnie chronionych praw.

Podczas modlitwy na ulicy BILD.de rozmawiał z 26-letnim Muhsinem Abboudem, który formalnie zgłosił wydarzenie. Powiedział, że jest „wdzięczny, iż otrzymali prawo od sądzenia się” i że daje im to „zaufanie do niemieckich sądów”. Dodał, że domagają się przywrócenia ich zamkniętej świątyni.

Reakcje władz i sprzeciw mieszkańców

Minister spraw wewnętrznych Hesji, Roman Poseck (CDU), skrytykował decyzję sądu i całą demonstrację. Stwierdził, że nie powinno się pozwalać na obchodzenie procedur zakazu działalności pod pretekstem wolności zgromadzeń. Poseck nazwał to „paradoksem”, gdyż jego zdaniem niektóre grupy powołują się na prawa, które sami naruszają poprzez promowanie wartości sprzecznych z konstytucją.

Po drugiej stronie ulicy zebrała się grupa przeciwników „mobilnych meczetów”, głównie Irańczyków sprzeciwiających się reżimowi religijnemu w Iranie. Wśród nich była 37-letnia Elnaz Yarijoo, która przez megafon krytykowała niemieckie władze za to, że dopuszczają takie zgromadzenia. Mówiła, iż nie uważa tego miejsca za zwykłą świątynię, lecz „islamistyczne centrum” kierowane bezpośrednio przez Iran.

Przeciwnicy skandowali hasła takie jak: „Mullahowie, spieprzajcie, nikt was nie potrzebuje”, oraz oskarżali uczestników modlitwy o ignorowanie krzywd i ofiar reżimu. Niektórzy podnosili kwestie rzekomego tłumienia protestów i zabijania młodych ludzi w Iranie.

źródło: bild.de

Niemcy: 9-letnia dziewczynka rzuciła się z balkonu po ataku nożem dokonanym przez matkę

1

Brutalny atak matki i dramatyczna ucieczka dziecka

W środę po południu, 25 lutego 2026 r., w Bremen (Niemcy) doszło do wstrząsającego incydentu rodzinnego. 38-letnia matka zaatakowała swoją 9-letnią córkę nożem w ich wspólnym mieszkaniu, grożąc jej i powodując obrażenia. W desperackiej próbie ratunku dziewczynka uciekła na balkon i, nie widząc innego wyjścia, zdecydowała się wyskoczyć z pierwszego piętra budynku, aby uciec przed dalszym zagrożeniem.

Bohaterski sąsiad zapobiegł tragedii

Na szczęście w pobliżu znajdował się 62-letni sąsiad, który zauważył dramatyczną sytuację i zdołał złapać dziewczynkę tuż po skoku z balkonu. Dziewczynka doznała lekkich obrażeń, została opatrzona przez służby medyczne, a następnie przekazana pod opiekę swojego ojca.

Aresztowanie matki i podejrzenie choroby psychicznej

Funkcjonariusze policji natychmiast pojawili się na miejscu zdarzenia i aresztowali 38-letnią matkę. Kobieta nie stawiała oporu. Według oficjalnych informacji istnieje podejrzenie ostrej choroby psychicznej u kobiety, co było podstawą do natychmiastowego umieszczenia jej w szpitalu psychiatrycznym. Na obecnym etapie śledztwa nie są znane dokładne okoliczności, które doprowadziły do eskalacji przemocy w mieszkaniu.

Reakcje i dalsze postępowanie

Policja prowadzi dochodzenie, aby wyjaśnić przebieg całego zajścia oraz motywy działania matki. Sytuacja wstrząsnęła lokalną społecznością w Bremen, zwłaszcza ze względu na dramatyczne zachowanie dziecka, które w obawie o własne życie zdecydowało się na desperacki skok z balkonu.

źródło: nius.de

Niemcy: Temperatury do 22 °C – rekord sprzed ponad 120 lat może zostać wyrównany

2

Wiosenne temperatury jeszcze w lutym

27 lutego 2026 r. większość Niemiec doświadczy wyjątkowo ciepłej, jak na tę porę roku, pogody. Meteorolodzy z Deutscher Wetterdienst (DWD) prognozują, że w południowej części kraju temperatury mogą wzrosnąć nawet do 22 °C, co znajduje się zaledwie o jeden stopień poniżej najcieplejszej lutowej temperatury w historii pomiarów.

Taka pogoda przypomina raczej wczesnowiosenne warunki niż typową końcówkę zimy, a wiele regionów na południu kraju od czwartku doświadcza przede wszystkim słonecznej i suchej aury. Według DWD po porannym rozproszeniu gęstej mgły spodziewane są dni z przewagą słońca i łagodną temperaturą.

Najwyższe wartości i możliwość pobicia historycznego rekordu

Aktualny rekord temperatury lutowej w Niemczech wynosi 23,1 °C i został zmierzony 26 lutego 1900 r. w Jena. Tegoroczne prognozy wskazują, że temperatury w niektórych miejscach, szczególnie na Oberrhein (Górnym Renie), mogą zbliżyć się do tej wartości lub nawet ją niemal wyrównać, co byłoby nietypowym wydarzeniem meteorologicznym.

Meteorolodzy ostrzegają jednak, że warunki pogodowe mogą się szybko zmieniać.

Różnice temperatur w kraju

Według prognoz najcieplej ma być w południowo-zachodnich Niemczech, podczas gdy w północno-wschodnich rejonach termometry wciąż mogą wskazywać wartości bliższe 13 °C. Tak duża rozpiętość temperatur wynika z napływu nad Europę ciepłego powietrza z południa.

Tego rodzaju intensywne ocieplenie w lutym jest rzadkie, ale jest zgodne z obserwowanymi zmianami klimatycznymi w regionie, które prowadzą do częstszych i silniejszych anomalii pogodowych w różnych porach roku.

Co mówi DWD i prognozy na najbliższe dni

Deutscher Wetterdienst informuje, że po rozstąpieniu się porannych mgieł, warunki pogodowe będą sprzyjać wyższym temperaturom.

Wielu meteorologów interpretuje te warunki jako wczesny zwiastun wiosny – choć oficjalna astronomiczna wiosna rozpoczyna się dopiero w marcu, obecna fala ciepła dała mieszkańcom rekordowe temperatury jak na zimową aurę.

źródło: tagesspiegel.de

Niemcy: Deportowano 20 afgańskich przestępców – w tym gwałcicieli z Illerkirchbergu

1

W czwartek 26 lutego 2026 r. z lotniska Leipzig/Halle wystartował specjalny lot deportacyjny, na pokładzie którego znalazło się 20 afgańskich przestępców skazanych w Niemczech, w tym jeden z uczestników głośnej sprawy z 2019 roku – 22-letni skazany za brutalny grupowy gwałt na 14-latce w Illerkirchberg w Badenii-Wirtembergii.

Bezprecedensowa deportacja na podstawie umowy z Talibami

Według informacji władz niemieckich lot ten był pierwszym deportacyjnym lotem bezpośrednio opartym na porozumieniu z władzami Afganistanu, bez pośrednictwa państw trzecich, takich jak Katar. Wcześniejsze takie loty były organizowane we współpracy z innymi państwami. Decyzję o deportacjach umożliwiła nowa umowa z rządem Talibów, co budzi kontrowersje, ponieważ rząd federalny nie utrzymuje formalnych stosunków dyplomatycznych z władzami Afganistanu, które są szeroko krytykowane za naruszanie praw człowieka, w szczególności praw kobiet.

Bundesinnenminister (minister spraw wewnętrznych) Alexander Dobrindt (CSU) podkreślił, że deportacje kryminalistów są „kluczowym elementem polityki migracyjnej” oraz że społeczeństwo ma prawo oczekiwać, iż osoby, które złamały prawo Niemiec, opuszczą kraj.

Rodzaje przestępstw

Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych deportowani mężczyźni byli osobami zobowiązanymi do opuszczenia Niemiec i zostali skazani za różne poważne przestępstwa. Wśród nich znajdowały się m.in.:

  • przestępstwa seksualne (w tym gwałt na nieletniej),
  • poważne naruszenia nietykalności cielesnej,
  • przestępstwa związane z narkotykami,
  • poważne przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu.

Sprawa z Illerkirchberg: ostatni współsprawca deportowany

Wśród deportowanych znalazł się 22-letni Afgańczyk skazany za udział w brutalnym gwałcie na 14-latce w Illerkirchberg w 2019 roku, który działał w grupie czterech sprawców. Ministerstwo Sprawiedliwości Badenii-Wirtembergii potwierdziło, że wszystkie cztery osoby skazane za tę zbrodnię zostały już odesłane z Niemiec – jeden trafił do Iraku, a trzej pozostali do Afganistanu właśnie tym specjalnym lotem.

Tło i znaczenie polityczne deportacji

Decyzja o deportacji poważnych przestępców, szczególnie tych, którzy dopuścili się ciężkich przestępstw wobec dzieci, ma dla niemieckiej sceny politycznej duże znaczenie. W ostatnich latach temat deportacji osób skazanych, zwłaszcza po upływie kary więzienia, był częstym elementem debat dotyczących polityki migracyjnej i bezpieczeństwa publicznego.

Nowa umowa z Afganistanem umożliwiająca bezpośrednie deportacje stanowi zmianę w strategii Berlina – ma to z jednej strony przyspieszyć wydalanie kryminalistów, ale z drugiej strony spotyka się z krytyką ze strony środowisk broniących praw człowieka, które wskazują na trudną sytuację w Afganistanie i ryzyko dla deportowanych osób.

źródło: nius.de

Niemcy: Nowe przepisy grzewcze – trzy pułapki, które mogą uderzyć w właścicieli i najemców

0

Reforma prawa energetycznego i nowe zasady ogrzewania

Rządowa koalicja CDU/CSU i SPD zdecydowała o wprowadzeniu od 1 lipca 2026 roku nowych przepisów dotyczących ogrzewania w Niemczech. Zlikwidowana zostanie kontrowersyjna wersja ustawy o efektywności energetycznej budynków (GEG) przygotowana przez byłego ministra gospodarki Roberta Habecka. W miejsce wcześniejszych regulacji wprowadzona zostanie możliwość swobodnego wyboru systemu grzewczego – przepisy nakazujące stosowanie co najmniej 65% energii odnawialnej w nowych instalacjach (np. biomasy) zostaną uchylone.

Dla milionów właścicieli nieruchomości i najemców są to początkowo dobre wiadomości. Eksperci ostrzegają jednak, że nowe prawo grzewcze kryje w sobie trzy istotne pułapki, które mogą wiązać się z dodatkowymi kosztami i ograniczeniami technicznymi.

Pułapka 1: Możliwe wyłączenie sieci gazowych

Niektóre miasta, w tym Augsburg i Mannheim, zapowiedziały, że planują całkowicie wyłączyć swoje sieci gazowe przed 2045 rokiem. W takim przypadku inwestycja w nową instalację gazową mogłaby okazać się nierentowna. Właściciele musieliby wówczas przejść na alternatywne rozwiązania grzewcze, takie jak klasyczne pompy ciepła lub przyłączenie do sieci ciepłowniczej.

Niepewność dotycząca przyszłości gazu obejmuje 46% lokalnych przedsiębiorstw energetycznych i miejskich operatorów sieci – wciąż nie jest jasne, jakie decyzje zostaną podjęte. Ponad 20% operatorów planuje częściowe wyłączenie sieci. Takie dane podał niemiecki Związek Przedsiębiorstw Komunalnych (VKU) na podstawie ankiety przeprowadzonej wśród 609 firm.

Pułapka 2: Biogaz może stać się drogi i deficytowy

Od 2029 roku dostawcy gazu będą zobowiązani do mieszania w sieci co najmniej 10% biogazu. W kolejnych etapach udział ten będzie stopniowo wzrastał do 2040 roku. Obecnie średnia cena taryf na biogaz jest o około 25% wyższa niż standardowe stawki, według porównywarki Verivox.

„Prywatne gospodarstwa domowe mogą wpaść w pułapkę kosztową przy gazowych systemach grzewczych” – ostrzega Markus Meyer, ekspert ds. polityki energetycznej z firmy Enpal. Rosnące ceny gazu w sektorze grzewczym wynikają z droższych uprawnień do emisji CO₂, malejącej liczby użytkowników sieci gazowych oraz ograniczonej podaży biogazu.

Ingbert Liebing, szef VKU, podkreśla, że obecnie nie jest możliwe znaczące zwiększenie produkcji zielonych gazów, w tym biomethanu, bez dalszego wzrostu kosztów dla właścicieli i najemców. Marie-Luise Wolff z organizacji Zielonych ostrzega, że ilość biogazu w Niemczech wystarcza jedynie na 2–3% całego zapotrzebowania sektora grzewczego.

Pułapka 3: Możliwość obowiązkowego przyłączenia do sieci ciepłowniczej

Gminy mogą wprowadzić tzw. obowiązek przyłączenia i korzystania z ciepła sieciowego w ramach lokalnej polityki energetycznej („Wärmeplanung”).

Oznacza to, że właściciele domów, którzy zainstalowali nową gazową instalację grzewczą, mogą być zmuszeni do przyłączenia się do sieci ciepłowniczej. Aby uniknąć tego obowiązku, trzeba wykazać, że planuje się użycie alternatywnego, przyjaznego środowisku źródła ciepła, np. pompy ciepła. W praktyce inwestycja w gazowy system grzewczy może okazać się stratna.

Co oznaczają nowe przepisy dla właścicieli i najemców?

Nowe regulacje przywracają swobodę wyboru źródeł ciepła, ale w praktyce wciąż istnieje ryzyko dodatkowych kosztów i ograniczeń technicznych Szczególnie w miastach, w których planowane jest wyłączenie sieci gazowych lub w których występuje ograniczona podaż biogazu, właściciele powinni dokładnie rozważyć każdą inwestycję. Eksperci zalecają konsultacje z doradcami energetycznymi i śledzenie lokalnych planów dotyczących ciepłownictwa.

źródło: bild.de