Niemcy wysyłają wojsko na Grenlandię. Moskwa i Waszyngton w centrum kryzysu arktycznego

1

Bundeswehra w misji wsparcia Danii

Na prośbę Danii Niemcy planują wysłanie wojsk do Grenlandii. Transportowiec Bundeswehry przewiezie w czwartek rano 13 żołnierzy do stolicy wyspy, Nuuk. Celem misji jest rozpoznanie możliwości wsparcia wojskowego dla Danii w zapewnieniu bezpieczeństwa w regionie Arktyki. Operacja będzie prowadzona w ścisłej współpracy z innymi partnerami NATO.

Ministerstwo Obrony Niemiec podkreśla, że działania Bundeswehry mają charakter wyłącznie defensywny i doradczy, a udział Niemiec jest „na zaproszenie Danii”. Misja odbędzie się w dniach 15–17 stycznia 2026 roku.

Kontekst kryzysu: brak porozumienia z USA

Jednocześnie Dania poinformowała, że kryzysowe rozmowy z USA zakończyły się bez porozumienia. Prezydent Donald Trump nie zrezygnował ze swoich roszczeń wobec Grenlandii i nadal deklaruje chęć „przejęcia wyspy”. Dla Danii i Grenlandii pozostaje to sprawą nie do zaakceptowania.

Działania wojskowe Niemiec są odpowiedzią na potencjalne zagrożenia bezpieczeństwa, a także wyrazem solidarności wobec Danii, członka NATO.

Międzynarodowe wsparcie NATO

Na Grenlandii obecne są także wojska Szwecji i Norwegii, a Francja wysłała swoich żołnierzy w ramach „Operation Arctic Endurance” – ćwiczeń militarnych organizowanych przez Danię. Celem jest wspólne monitorowanie sytuacji w regionie, w tym potencjalnych działań USA, Rosji i Chin.

Szef duńskiego MSZ Lars Løkke Rasmussen podkreślił, że rozmowy miały na celu znalezienie wspólnej platformy bezpieczeństwa, uwzględniającej interesy USA, a jednocześnie chroniącej suwerenność Grenlandii i integralność terytorialną Danii.

Niemcy i rola Bundeswehry

Bundeswehra uczestniczy w misji przede wszystkim w celu oceny możliwości wsparcia Danii w zakresie monitorowania morskiego, obrony terytorialnej oraz zabezpieczenia kluczowych instalacji.

Parlament Europejski jednoznacznie skrytykował działania USA, uznając próby ingerencji w suwerenność Danii i Grenlandii za naruszenie prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych.

Trump nie zmienia stanowiska

Prezydent Trump konsekwentnie utrzymuje roszczenia wobec Grenlandii, powołując się na kwestie bezpieczeństwa i zagrożenia ze strony Rosji oraz Chin. USA nie wykluczyły wcześniej nawet użycia siły. Trump podkreśla, że Grenlandia ma strategiczne znaczenie dla budowy systemu obrony przeciwrakietowej „Golden Dome” i utrzymania przewagi USA w NATO.

Obecność wojsk niemieckich, szwedzkich, norweskich i francuskich ma zapobiec jednostronnym działaniom USA i wzmocnić międzynarodowe mechanizmy obrony wyspy.

Reakcje polityczne

Bundeswehra otrzymała pozytywną opinię od Zielonych. Sara Nanni podkreśliła, że misja jest silnym symbolem solidarności z Danią. Zaznaczyła, że Berlin powinien również zastosować środki dyplomatyczne, aby powstrzymać USA przed jednostronnymi roszczeniami.

Dania zwiększyła swoją obecność wojskową na wyspie, w tym poprzez ćwiczenia z udziałem lotnictwa, okrętów i żołnierzy, we współpracy z partnerami NATO.

źródło: welt.de

Niemcy: Erytrejczyk zaatakował nożem w MediaMarkt. Pracownik walczy o życie

1

Atak nożownika w centrum handlowym w Ulm

Do brutalnego ataku doszło w środę około godziny 12:30 w sklepie MediaMarkt przy Blaubeurer Straße w Ulm, w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. W wyniku napaści nożem rannych zostało dwóch młodych pracowników sklepu w wieku 22 i 25 lat. Stan starszego z poszkodowanych jest krytyczny — mężczyzna walczy o życie i przebywa na oddziale intensywnej terapii.

Sprawca zbiegł, policja użyła broni palnej

Według ustaleń policji, 29-letni obywatel Erytrei nagle zaatakował pracowników sklepu, raniąc ich nożem, po czym zbiegł w kierunku pobliskiej restauracji typu fast food. Na miejsce natychmiast skierowano liczne siły policyjne.

Podczas próby zatrzymania mężczyzna nadal był uzbrojony i — jak poinformowały wspólnie prokuratura, policja oraz Krajowy Urząd Kryminalny (LKA) — groził funkcjonariuszom nożem, odmawiając jego odłożenia mimo wielokrotnych wezwań. W tej sytuacji policjanci oddali kilka strzałów, ciężko raniąc podejrzanego. Został on przewieziony do szpitala, gdzie również znajduje się w stanie zagrażającym życiu.

Wcześniej karany za przemoc, niedawno opuścił więzienie

Z informacji przekazanych przez policję wynika, że podejrzany był już wcześniej znany organom ścigania z powodu przestępstw z użyciem przemocy. Jeszcze do grudnia odbywał karę pozbawienia wolności. Obecnie rozważane jest wystąpienie z wnioskiem o wydanie wobec niego nakazu aresztowania.

Motyw ataku pozostaje nieznany i jest przedmiotem intensywnego śledztwa.

Policja: nie było zagrożenia dla osób postronnych

Służby stanowczo zdementowały krążące w mediach społecznościowych pogłoski o rzekomym ataku o charakterze „amoku”. Jak podkreślił rzecznik policji, w żadnym momencie nie istniało zagrożenie dla ogółu społeczeństwa.

Po zdarzeniu teren wokół centrum handlowego został szczelnie zabezpieczony, a sklep MediaMarkt zamknięto. Na miejscu pracowali technicy kryminalistyczni zarówno w sklepie, jak i w rejonie, gdzie funkcjonariusze oddali strzały do podejrzanego. Do akcji włączono także Krajowy Urząd Kryminalny ze Stuttgartu.

Apel do świadków zdarzenia

Policja kontynuuje dochodzenie w sprawie dokładnego przebiegu ataku. Funkcjonariusze zwracają się z apelem do świadków o przekazywanie wszelkich nagrań wideo lub informacji związanych ze zdarzeniem za pośrednictwem oficjalnego policyjnego portalu zgłoszeniowego.

Stan obu rannych mężczyzn pozostaje pod ścisłym nadzorem lekarzy. Szczególnie ciężki jest stan 25-letniego pracownika sklepu, którego życie nadal jest zagrożone.

źródło: bild.de

Niemcy otwierają drzwi Indiom. Kanclerz Merz zapowiada masowy napływ fachowców

8

Wizyta kanclerza Niemiec w Bangalore

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz przebywa z oficjalną wizytą w Indiach. Jednym z kluczowych punktów jego podróży była wizyta w Bangalore – jednej z najważniejszych metropolii gospodarczych kraju, uznawanej za centrum nowoczesnych technologii, przemysłu IT oraz sektora badań i rozwoju. Podczas spotkań z przedstawicielami indyjskiej gospodarki i niemieckich firm działających na miejscu Merz wyraźnie podkreślił rosnące znaczenie Indii dla Niemiec.

Wykwalifikowani specjaliści jako „kluczowy zasób” dla Niemiec

Kanclerz Niemiec nie krył uznania dla indyjskich specjalistów, określając ich mianem „bardzo dobrze wykształconych” oraz wyjątkowo zmotywowanych do pracy. Zwrócił uwagę, że są oni cennym zasobem nie tylko dla niemieckich przedsiębiorstw funkcjonujących na terenie Indii, lecz także dla niemieckiej gospodarki jako całości.

Jak zaznaczył, niemieckie firmy coraz częściej korzystają z kompetencji indyjskich ekspertów zarówno lokalnie, jak i w ramach współpracy międzynarodowej, obejmującej bezpośrednie zatrudnienie w Niemczech.

250 tysięcy osób uczących się języka niemieckiego

Jednym z najbardziej wymownych sygnałów rosnącej współpracy jest skala nauki języka niemieckiego w Indiach. Według danych przytoczonych przez Friedricha Merza, obecnie około 250 tysięcy osób w Indiach jest zapisanych na kursy języka niemieckiego. Oznacza to, że Indie zajmują drugie miejsce na świecie pod względem liczby osób uczących się niemieckiego – ustępując jedynie jednemu państwu globalnie.

Kanclerz podkreślił, że znajomość języka oraz przygotowanie kulturowe są istotnym elementem integracji przyszłych pracowników w Niemczech i stanowią fundament długofalowej współpracy między oboma krajami.

Rekordowa liczba wiz i zapowiedź migracji do Niemiec

Bangalore odgrywa szczególną rolę także w kontekście migracji zarobkowej. To właśnie w tym mieście wydawanych jest więcej wiz do Niemiec niż w jakimkolwiek innym miejscu na świecie. Rocznie liczba ta sięga około 40 tysięcy wiz.

Friedrich Merz zapowiedział, że w najbliższych latach do Niemiec przyjedzie wielu młodych Hindusów, którzy znajdą zatrudnienie przede wszystkim w sektorze IT, ale także w ochronie zdrowia oraz innych branżach wymagających wysokich kwalifikacji. Jak zaznaczył, Niemcy mogą w dużym stopniu oprzeć się na ich „imponującej gotowości do pracy”.

Integracja poprzez język i kulturę

Kanclerz odniósł się również do kwestii integracji cudzoziemców w Niemczech. Podkreślił, że przyjeżdżającym pracownikom przekazywana jest wiedza nie tylko z zakresu języka, lecz także kultury i realiów życia w Niemczech. Jego zdaniem taka forma współpracy stanowi korzyść dla obu stron – zarówno dla niemieckiego rynku pracy, jak i dla samych migrantów.

Indie wśród kluczowych partnerów gospodarczych Niemiec

Merz zwrócił uwagę na dynamiczny rozwój Indii, określając je mianem kraju, który „wkracza do najwyższej ligi partnerów gospodarczych Niemiec”. Jak podkreślił, potencjał dalszej współpracy jest ogromny, a tempo rozwoju gospodarczego Indii robi duże wrażenie.

Apel o przyspieszenie umowy handlowej UE–Indie

W kontekście rosnącej roli Indii kanclerz Niemiec zapowiedział, że po zakończeniu wizyty poinformuje przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen o swoich wnioskach. Merz zamierza zaapelować o przyspieszenie prac nad umową o wolnym handlu między Unią Europejską a Indiami, uznając ją za kluczowy krok w pogłębianiu współpracy gospodarczej.

Gospodarcze i technologiczne znaczenie Bangalore

Wizyta w Bangalore obejmowała również program gospodarczy. Kanclerz Niemiec odwiedził m.in. zakład niemieckiego dostawcy motoryzacyjnego Bosch, a także centrum badawcze zajmujące się nanotechnologią. Podkreślono w ten sposób znaczenie miasta jako jednego z głównych ośrodków innowacji, przemysłu lotniczego i zaawansowanych technologii w Indiach.

źródło: heute.at

Niemcy zaostrzają politykę edukacyjną: obowiązkowe wsparcie językowe dla dzieci z niewystarczającą znajomością niemieckiego

0

Nadrenia Północna-Westfalia wprowadza systemowe zmiany przed rozpoczęciem szkoły

W Niemczech zapadła decyzja o wprowadzeniu obowiązkowej pomocy językowej dla dzieci, które nie posiadają wystarczających kompetencji językowych w języku niemieckim. Nowe rozwiązania zostaną wdrożone w Nadrenii Północnej-Westfalii i obejmą dzieci jeszcze przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej. Władze landowe uzasadniają reformę rosnącymi problemami językowymi wśród przyszłych uczniów oraz koniecznością zapewnienia równych szans edukacyjnych.

ABC-Klassen od roku szkolnego 2028/2029

Od roku szkolnego 2028/2029 w Nadrenii Północnej-Westfalii rozpoczną działalność pierwsze tzw. ABC-Klassen, czyli specjalne klasy przygotowawcze dla dzieci z niedostateczną znajomością języka niemieckiego. Decyzję ogłosili we wtorek Hendrik Wüst (CDU) oraz minister edukacji Dorothee Feller (CDU).

Jak podkreślił Hendrik Wüst, celem reformy jest zapewnienie wszystkim dzieciom realnego dostępu do dobrej edukacji. Władze landu chcą doprowadzić do tego, aby uczniowie rozpoczynający naukę w szkole podstawowej posiadali porównywalny poziom kompetencji językowych, co obecnie – jak wskazują dane – nie ma miejsca.

Alarmujące wyniki badań przed rozpoczęciem szkoły

Z przeprowadzanych w Niemczech badań w ramach sprawdzenia gotowości szkolnej wynika, że około 30 procent dzieci w danym roczniku nie posiada wystarczających umiejętności językowych, by aktywnie uczestniczyć w lekcjach. Braki te dotyczą zarówno rozumienia języka, jak i zdolności komunikacyjnych, co w praktyce znacząco utrudnia naukę już od pierwszych dni szkoły.

Obowiązkowe testy językowe i udział w zajęciach

Nowy system zakłada, że wszystkie dzieci podczas zapisu do szkoły podstawowej zostaną poddane jednolitemu testowi językowemu, przeprowadzanemu według wspólnego standardu. Jeżeli badanie wykaże niewystarczającą znajomość języka niemieckiego, dziecko zostanie objęte obowiązkowym wsparciem językowym.

W praktyce oznacza to, że w roku szkolnym poprzedzającym rozpoczęcie nauki dzieci będą musiały dwa razy w tygodniu, przez dwie godziny, uczęszczać na zajęcia w ramach ABC-Klassen. Program wsparcia będzie realizowany przez pełny rok i obejmie wszystkie dzieci, które od 1 sierpnia 2029 roku staną się objęte obowiązkiem szkolnym. Odpowiedzialność za regularne uczestnictwo dzieci w zajęciach spoczywać będzie na rodzicach.

Zmiany w terminach zapisu do szkoły

Aby zapewnić odpowiednią ilość czasu na diagnozę i ewentualne wsparcie językowe, władze landu zdecydowały się na przyspieszenie terminu zapisu do szkoły podstawowej. Zamiast jesieni, rejestracja dzieci będzie odbywać się wiosną roku poprzedzającego rozpoczęcie nauki. Po raz pierwszy nowy harmonogram zostanie zastosowany w 2028 roku.

Organizacja zajęć i kwestie logistyczne

Zajęcia w ABC-Klassen będą prowadzone przez nauczycieli szkół podstawowych oraz specjalistów z zakresu pedagogiki społecznej, pracujących w tzw. fazie wejściowej edukacji szkolnej. Lekcje będą odbywać się w szkołach publicznych, przedszkolach lub innych obiektach udostępnionych przez organ prowadzący.

Dzieci uczęszczające do przedszkoli będą dowożone na zajęcia i z powrotem przez gminę. W przypadku dzieci nieobjętych opieką przedszkolną, koszty dojazdu zostaną zwrócone przez samorząd, zgodnie z zasadą najtańszego możliwego środka transportu.

ABC-Plus-Klassen i elastyczny start szkolny

Reforma przewiduje również wprowadzenie tzw. ABC-Plus-Klassen, które mają umożliwić bardziej elastyczny start edukacyjny. Dyrektorzy szkół będą mogli jeszcze przed rozpoczęciem pierwszej klasy zdecydować, czy dane dziecko powinno realizować fazę początkową szkoły podstawowej w ciągu trzech lat zamiast dwóch. Rozwiązanie to ma pomóc uczniom, którzy potrzebują więcej czasu na opanowanie podstawowych kompetencji.

Rząd landowy wyraził już wstępną zgodę na niezbędne zmiany w prawie oświatowym. Landtag Nordrhein-Westfalen zajmie się projektem ustawowym latem, co formalnie otworzy drogę do wdrożenia reformy.

źródło: bild.de

Niemcy w kryzysie: DRK apeluje o pilne oddawanie krwi, każda donacja ma znaczenie!

0

Krytyczna sytuacja w bankach krwi

Niemcy stoją w obliczu poważnego niedoboru krwi. Jak alarmuje Niemiecki Czerwony Krzyż (DRK), w kilku landach zapasy krwi spadły do poziomu, który pozwala na zabezpieczenie potrzeb szpitali zaledwie przez jeden do dwóch dni. Najtrudniejsza sytuacja panuje w Hesji, Nadrenii Północnej-Westfalii, Badenii-Wirtembergii, Nadrenii-Palatynacie oraz Saarze.

Służby krwiodawstwa DRK ostrzegają, że przy obecnym stanie magazynów system opieki zdrowotnej działa na granicy bezpieczeństwa. Aby zapewnić stabilne funkcjonowanie szpitali, rezerwy krwi powinny wystarczać co najmniej na cztery do pięciu dni.

Największe braki dotyczą konkretnych grup krwi

Szczególnie niepokojąca jest sytuacja w przypadku grup krwi A−, 0− oraz 0+. Jak wyjaśnia Stephan David Küpper z DRK West, w przypadku tych grup zapasy wystarczają miejscami jedynie na około półtora dnia.

Jednocześnie zapotrzebowanie szpitali pozostaje niezmiennie wysokie. Każdego dnia tylko w Hesji i Badenii-Wirtembergii potrzeba około 3 tysięcy jednostek krwi, aby zapewnić ciągłość leczenia pacjentów.

Zima, ferie i fala infekcji uderzyły w krwiodawstwo

Przyczyn obecnego kryzysu jest kilka. DRK wskazuje przede wszystkim na:

  • zimowe warunki pogodowe, w tym oblodzone drogi i utrudnienia komunikacyjne,
  • okres ferii, który tradycyjnie oznacza mniejszą liczbę dawców,
  • falę grypy i infekcji, przez którą wiele osób czasowo nie mogło oddać krwi.

Z powodu złej pogody liczne terminy poboru krwi musiały zostać odwołane, a te, które się odbyły, cieszyły się znacznie mniejszym zainteresowaniem niż zwykle. Jednocześnie – jak podkreśla DRK – zapotrzebowanie w klinikach nie zmalało ani na chwilę.

DRK: sytuacja jest wyjątkowo poważna

Przedstawiciele Czerwonego Krzyża nie ukrywają, że obecny niedobór ma szczególnie poważny charakter. W styczniu ubiegłego roku zapasy udało się utrzymać na bezpiecznym poziomie, jednak tym razem sytuacja zaostrzyła się wyjątkowo szybko.

Nie bijemy na alarm bez powodu – podkreśla Küpper. Choć obecnie możliwe jest jeszcze pokrycie standardowego zapotrzebowania, przy nagłym wzroście liczby pacjentów wymagających transfuzji system może nie wytrzymać.

Ograniczenia w dostawach do szpitali

Jeżeli poziom zapasów utrzyma się na obecnym poziomie, szpitale wprawdzie będą nadal otrzymywać krew, jednak niekoniecznie w ilościach, o które wnioskują. DRK informuje, że w sytuacjach kryzysowych dostawy mogą być ograniczane nawet o 20–30 procent.

To oznacza realne zagrożenie dla:

  • planowych operacji,
  • leczenia onkologicznego,
  • terapii pacjentów przewlekle chorych,
  • ratowania ofiar wypadków i nagłych zdarzeń.

Dlaczego krwi nie da się magazynować „na zapas”?

Krew i jej składniki mają ściśle ograniczony termin przydatności i nie mogą być przechowywane w nieskończoność. Nawet kilka dni zbyt małej liczby donacji natychmiast odbija się na dostępności preparatów w szpitalach.

Jedna donacja może uratować życie nawet trzech osób, a cały proces – łącznie z badaniem lekarskim – zajmuje około jednej godziny.

Kto może oddać krew?

Krew w Niemczech może oddać każda osoba, która:

  • ukończyła 18 lat,
  • waży co najmniej 50 kilogramów,
  • jest zdrowa i została dopuszczona do donacji po rozmowie z lekarzem.

Po zwykłym przeziębieniu należy odczekać co najmniej tydzień, a po grypie – cztery tygodnie.

Gdzie można oddać krew?

Donacje odbywają się:

  • podczas licznych akcji organizowanych przez Niemiecki Czerwony Krzyż,
  • w centrach krwiodawstwa oraz uniwersyteckich stacjach krwi, m.in. w Nadrenii Północnej-Westfalii.

W centrach krwiodawstwa mężczyźni mogą oddawać krew do sześciu razy w roku, a kobiety do czterech razy. W wielu miejscach przewidziana jest rekompensata finansowa w wysokości około 25 euro, a rejestracja często nie jest wymagana.

źródlo: hessenschau.de; wdr.de

Niemcy: Czy zabójstwo tunezyjskiego uchodźcy było zbrodnią z rasistowskich pobudek? Federalny Trybunał uchyla wyrok

1

Sprawa wraca na wokandę

Sprawa brutalnego zabójstwa tunezyjskiego uchodźcy w południowo-zachodnich Niemczech zostanie rozpatrzona ponownie. Federalny Trybunał Sprawiedliwości (Bundesgerichtshof, BGH) uchylił wyrok sądu krajowego w Waldshut-Tiengen, uznając, że postępowanie obarczone było poważnymi błędami prawnymi. Oznacza to, że sąd będzie musiał jeszcze raz zbadać, czy doszło do zabójstwa z rasistowskich pobudek oraz czy spełnione zostały przesłanki morderstwa, a nie jedynie zabójstwa w afekcie.

Okoliczności zbrodni: śmierć w ośrodku dla uchodźców

Do zbrodni doszło 23 grudnia 2023 roku, dzień przed Wigilią, w miejscowości Rickenbach w południowej Badenii-Wirtembergii.
38-letni obywatel Tunezji, mieszkający w ośrodku dla uchodźców w Schwarzwaldzie Południowym, został śmiertelnie postrzelony w głowę.

Według ustaleń śledczych, dzień wcześniej doszło do kłótni pomiędzy ofiarą a ówczesnym 58-letnim Niemcem, który przebywał w pobliskim domu wakacyjnym. Krótko po tym zdarzeniu sprawca wkroczył do miejsca zamieszkania ofiary i oddał strzały z broni palnej, zadając śmiertelny cios w lewą skroń.

Zbezczeszczenie zwłok i próba ukrycia śladów

Po dokonaniu zabójstwa sprawca dopuścił się czynów, które wstrząsnęły opinią publiczną. Ciało ofiary zostało rozczłonkowane maczetą na sześć części, następnie owinięte drutem i wrzucone do Renu.
Dopiero kilka miesięcy później nurkowie odnaleźli fragmenty ciała w pobliżu Breisach.

Podczas pierwszego procesu sąd uznał, że rozczłonkowanie zwłok nie stanowiło szczególnie hańbiącego traktowania ciała, lecz – jak stwierdzono w uzasadnieniu – było „chłodnym, technicznym działaniem byłego myśliwego”, mającym na celu pozbycie się zwłok. Ta interpretacja spotkała się z ostrą krytyką.

Wyrok sądu krajowego i fala krytyki

W listopadzie 2024 roku Sąd Krajowy w Waldshut-Tiengen skazał oskarżonego za zabójstwo (Totschlag) na 6 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności.
Sąd nie dopatrzył się znamion morderstwa, nie uznał także rasistowskiego motywu czynu za okoliczność obciążającą.

Wyrok zapadł w ramach ugodowego porozumienia procesowego, zgodnie z którym kara – w przypadku przyznania się do winy – nie miała przekroczyć siedmiu lat więzienia.

Prawicowy ekstremizm sprawcy

W toku śledztwa ujawniono jednak liczne dowody świadczące o skrajnie prawicowych, neonazistowskich poglądach sprawcy. W jego domu znaleziono m.in.:

  • zdjęcia Adolfa Hitlera,
  • symbole nazistowskie i swastyki,
  • literaturę gloryfikującą III Rzeszę,
  • napisy w rodzaju „Dobry Niemiec nie kupuje u Żyda”,
  • określanie własnej posesji jako „niemieckiego obszaru chronionego”,
  • nazwę „Wilczy Szaniec” umieszczoną na budzie psa.

Media informowały również o znalezieniu kilkudziesięciu sztuk broni palnej oraz około 20 tysięcy sztuk amunicji.

Mimo tych ustaleń sąd pierwszej instancji uznał, że ofiara – jako jasnoskóry Tunezyjczyk – nie należała do grupy, wobec której sprawca przejawiał rasistowską wrogość, i dlatego nie można mówić o rasistowskim motywie zabójstwa.

Skarga siostry ofiary i decyzja BGH

Z takim rozstrzygnięciem nie zgodziła się siostra zamordowanego, która wniosła skargę kasacyjną do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości i została dopuszczona jako oskarżycielka posiłkowa.
Jej pełnomocnik argumentował, że rasistowska ideologia sprawcy była kluczowym motywem działania, a jej pominięcie stanowi rażący błąd prawny.

Błędna ocena „podstępności”

BGH przychylił się do zarzutów, wskazując, że sąd krajowy nieprawidłowo wykluczył możliwość uznania czynu za podstępne zabójstwo.
Sąd pierwszej instancji badał bowiem nie ten moment czasowy, który jest decydujący w prawie karnym – skupił się na zdarzeniach sprzed podjęcia zamiaru zabójstwa, zamiast na chwili pierwszego ataku z zamiarem pozbawienia życia, kiedy ofiara mogła być bezbronna i nieświadoma zagrożenia.

Rola rasistowskich pobudek w nowym procesie

Choć BGH uchylił wyrok głównie z powodu błędów w ocenie podstępności, jednoznacznie podkreślił, że sąd w ponownym postępowaniu musi również szczegółowo zbadać kwestię „niskich pobudek”, do których w niemieckim orzecznictwie regularnie zalicza się zabójstwa motywowane rasizmem.

Sędzia przewodniczący zaznaczył, że tego rodzaju motywy naruszają fundamentalne wartości społeczne i konstytucyjne, a ich bagatelizowanie jest niedopuszczalne.

„To sprawa o rasizm”

Po decyzji BGH siostra ofiary wydała oświadczenie, w którym podkreśliła:

„Śmierć mojego brata pokazuje, jak daleko może posunąć się nienawiść i rasizm. To nie była zwykła zbrodnia. Chodzi o rasizm – i to musi zostać jasno nazwane.”

Jej zdaniem ponowne rozpatrzenie sprawy daje szansę na przywrócenie godności ofiary i rzetelną ocenę rzeczywistych motywów sprawcy.

źródło: lto.de; tagesschau.de

Fala podpaleń samochodów w Niemczech. W Berlinie płonie średnio dziewięć aut tygodniowo

1

Setki podpalonych pojazdów w stolicy Niemiec

Berlin zmaga się z utrzymującą się falą podpaleń samochodów. Jak wynika z danych berlińskiej policji, w 2025 roku odnotowano łącznie 442 przypadki podpaleń, w których bezpośrednio podpalono 407 pojazdów. Oznacza to, że średnio każdego tygodnia w stolicy Niemiec celowo podpalanych jest dziewięć samochodów – nie licząc tych, które uległy zniszczeniu wskutek rozprzestrzenienia się ognia.

Choć w porównaniu z rokiem 2024 liczba bezpośrednich podpaleń nieznacznie spadła (wówczas było ich 428), policja podkreśla, że skala zjawiska pozostaje na bardzo wysokim poziomie.

Gdzie ryzyko jest największe?

Najwięcej podpaleń odnotowano w dzielnicach:

  • Neukölln,
  • Marzahn-Hellersdorf,
  • Lichtenberg.

Szczególnie narażone były samochody zaparkowane przy ulicach oraz na firmowych parkingach. Ogień często przenosił się na sąsiednie pojazdy, powodując znaczne straty materialne.

Bilans strat w całym Berlinie

Według policyjnych statystyk za 2025 rok:

  • 407 pojazdów zostało bezpośrednio podpalonych (2024: 428),
  • 231 samochodów uległo zniszczeniu jako tzw. szkody uboczne, gdy ogień przeniósł się z innych aut (2024: 264),
  • 35 przypadków dotyczyło podpaleń o podłożu politycznym, w wyniku których zniszczono łącznie 83 pojazdy (2024: 58 podpaleń i 22 szkody uboczne).

Policja zaznacza, że mimo niewielkiego spadku liczby zdarzeń rok do roku, nie ma mowy o realnej poprawie bezpieczeństwa.

Motywy: od oszustw po ideologię

Przyczyny podpaleń są bardzo zróżnicowane. Wśród najczęściej wskazywanych motywów berlińska policja wymienia:

  • oszustwa ubezpieczeniowe,
  • konflikty osobiste, w tym zazdrość,
  • chęć niszczenia mienia,
  • a także działania o charakterze politycznym.

Szczególną uwagę służb zwracają sprawcy o deklarowanych poglądach skrajnie lewicowych. W ich przypadku policja wskazuje na motywacje takie jak:

  • antyrepresyjność,
  • antyfaszyzm,
  • antymilitaryzm.

Celem ataków bywają zarówno pojazdy firm logistycznych i handlowych, jak i instytucje państwowe.

Głośne przypadki podpaleń

Do najbardziej spektakularnych incydentów w 2025 roku należały:

  • październikowe podpalenie dwóch nieoznakowanych radiowozów policyjnych w rejonie Kaiserdamm,
  • akcja z połowy czerwca, kiedy ponad 100 strażaków gasiło pożary na parkingach firmowych: w Lichtenberg spłonęło 17 pojazdów Telekomu, a w Britz 19 samochodów należących do Amazona.

Polityczni podpalacze wciąż nieuchwytni

Pomimo intensywnych działań operacyjnych ani jeden sprawca podpaleń o podłożu politycznym nie został dotąd zidentyfikowany. Policja przyznaje, że są to osoby działające w sposób wyjątkowo ostrożny i profesjonalny.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku podpaleń niezwiązanych z ideologią. W 2025 roku ustalono 52 podejrzanych o tego typu czyny.

Siedmiu seryjnych sprawców

Wśród zatrzymanych znalazło się siedmiu seryjnych podpalaczy, którzy pojawiali się jako podejrzani w więcej niż jednym postępowaniu karnym. Przykłady:

  • 36-letni mężczyzna, który podpalił tył samochodu marki VW w okolicach Placu Narodów Zjednoczonych we Friedrichshain,
  • 28-latek z Karlshorst, który tej samej nocy podpalił nie tylko samochód kempingowy, lecz także kosze na śmieci, gałęzie i ławkę.

Ataki na pojazdy pomocy społecznej

Na przełomie roku do aresztu tymczasowego trafił 43-letni bezdomny, podejrzany o ataki na autobusy berlińskiej Kältehilfe, organizacji niosącej pomoc osobom bezdomnym zimą. W wyniku tych zdarzeń miejska misja musiała czasowo korzystać z pojazdów zastępczych.

źródło: bild.de

„Supergrypa” uderza w Niemcy. Nowa odmiana wirusa napędza falę zachorowań i zbiera śmiertelne żniwo

1

Szybko rozprzestrzeniająca się odmiana grypy dominuje w sezonie i nie osiągnęła jeszcze szczytu

W Niemczech gwałtownie nasila się fala zachorowań na grypę wywołaną przez nową odmianę wirusa. Odpowiada za nią influenza – subklada K, należąca do grupy H3N2, potocznie określanej jako „supergrypa”. Z danych Instytutu Roberta Kocha (RKI) wynika, że mimo trwającego sezonu świątecznego i spadku liczby innych infekcji dróg oddechowych, grypa nie zwolniła tempa. Przeciwnie – jej znaczenie epidemiologiczne wyraźnie rośnie.

Miliony zakażeń tygodniowo – grypa nie robi przerwy świątecznej

W pierwszym tygodniu kalendarzowym odnotowano w Niemczech około pięciu milionów nowych przypadków ostrych infekcji dróg oddechowych (ARE). Choć liczba ta jest zbliżona do danych z analogicznego okresu ubiegłego roku, struktura zachorowań uległa wyraźnej zmianie. Ponad 40 procent wszystkich zarejestrowanych przypadków ARE przypisywanych jest obecnie wirusom grypy.

Podczas gdy infekcje takie jak przeziębienia czy COVID-19 wykazywały w okresie świąt spadek, grypa – według ekspertów – „nie zna przerwy”. RKI od kilku tygodni informuje o wyraźnym i systematycznym wzroście liczby zakażeń wirusem influenza.

Subklada K budzi niepokój epidemiologów

Szczególne obawy specjalistów budzi nowa subklada K, która według analiz RKI była obecna w dziewięciu z jedenastu przebadanych próbek wirusa grypy. Choć nie powoduje ona z reguły cięższego przebiegu choroby niż inne warianty H3N2, charakteryzuje się większą zdolnością omijania odporności, jaką organizm wytwarza po wcześniejszych infekcjach grypowych.

To właśnie ta cecha sprawia, że wirus rozprzestrzenia się szybciej i skuteczniej, obejmując kolejne grupy wiekowe. Podobne zjawiska obserwowane są także w innych krajach Europy, a w północnych Włoszech mówi się już o kryzysowym obciążeniu systemu ochrony zdrowia.

Pierwsze ofiary śmiertelne – najbardziej zagrożeni seniorzy

Obecna fala zachorowań zbiera już śmiertelne żniwo. W samej tylko Saksonii od początku 2026 roku zmarło sześć osób, u których potwierdzono grypę lub które zmarły w jej przebiegu. Od rozpoczęcia sezonu grypowego we wrześniu 2025 roku liczba ofiar śmiertelnych w tym landzie wzrosła do 22 osób.

W Turyngii zgłoszono dotąd dwa kolejne zgony. Z danych tamtejszych służb sanitarnych wynika, że wszystkie ofiary miały więcej niż 67 lat. Jednocześnie urzędy zdrowia zwracają uwagę, że obecnie zakażenia występują we wszystkich grupach wiekowych, przy czym szczególnie wysoki odsetek infekcji notuje się wśród dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym.

Objawy „supergrypy” – nagły i ciężki przebieg choroby

Choroba wywołana przez subkladą K objawia się typowymi symptomami grypy, jednak ich nagłość i intensywność sprawiają, że wielu pacjentów trafia do łóżka już w ciągu kilku godzin od pierwszych objawów. Chorzy często opisują stan silnego rozbicia, porównywalny do „poczucia bycia pobitym”.

Do najczęstszych objawów należą:

  • gorączka przekraczająca 38,5°C, często z dreszczami,
  • silne uczucie choroby i skrajne wyczerpanie,
  • bóle mięśni i stawów,
  • suchy, uporczywy kaszel,
  • ból gardła, czasem także katar,
  • u dzieci: nudności, wymioty, sporadycznie biegunka.

Ostra faza choroby trwa zazwyczaj około tygodnia, jednak u wielu pacjentów kaszel i przewlekłe zmęczenie utrzymują się przez kolejne tygodnie.

Jak odróżnić grypę od COVID-19 i przeziębienia

Eksperci podkreślają, że objawy „supergrypy” mogą przypominać inne infekcje dróg oddechowych. W przypadku COVID-19 częściej występuje utrata węchu i smaku, co przy grypie zdarza się rzadko. Z kolei przeziębienie rozwija się stopniowo i zwykle wiąże się z łagodniejszymi dolegliwościami oraz niewysoką gorączką. Grypa natomiast zaczyna się nagle i przebiega znacznie ciężej.

System ochrony zdrowia pod presją

Rosnąca liczba ciężkich przypadków powoduje coraz większe obciążenie szpitali. Placówki medyczne, m.in. w Górnych Łużycach, informują o dużej liczbie pacjentów wymagających leczenia stacjonarnego. Podobne sygnały napływają z innych regionów Europy, gdzie służby zdrowia mówią o wyjątkowo silnej fali grypy.

Eksperci apelują: szczepienia nadal mają sens

Specjaliści podkreślają, że mimo wczesnego początku sezonu grypowego szczepienia nadal są wskazane. Jak zaznacza Michael Beier, szef Niemieckiego Związku Lekarzy Rodzinnych, szczepionka nie zawsze zapobiega zakażeniu, ale znacząco zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu choroby i hospitalizacji.

Szczególnie zalecane są one osobom powyżej 60. roku życia, kobietom w ciąży, osobom przewlekle chorym oraz mieszkańcom domów opieki. Eksperci przypominają również o podstawowych środkach ochrony, takich jak higiena rąk, unikanie zatłoczonych miejsc w okresie choroby oraz pozostawanie w izolacji w przypadku wystąpienia objawów.

źródło: fr.de

Niemcy: co szósty wniosek azylowy dotyczy dziecka urodzonego już w kraju

0

W Niemczech wyraźnie spadła liczba nowych wniosków o azyl. W minionym roku złożono 113 236 pierwszych wniosków, czyli o ponad 50 procent mniej niż rok wcześniej. Dane Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) pokazują jednak, że znaczna część tych wniosków nie dotyczy osób, które przekroczyły granicę Niemiec jako uchodźcy.

Tysiące wniosków dla noworodków

17 707 wniosków azylowych złożono w imieniu dzieci urodzonych w 2025 roku już na terytorium Niemiec. Oznacza to, że 15,6 procent wszystkich pierwszych wniosków dotyczy niemowląt. Powodem jest fakt, że ich rodzice wciąż znajdują się w trakcie procedury azylowej lub postępowania o prawo pobytu.

Trend widoczny od lat

Choć liczba nowo narodzonych dzieci objętych wnioskami spadła w porównaniu z poprzednimi latami, zjawisko to utrzymuje się od dawna. W 2020 roku niemowlęta stanowiły nawet 25,8 procent wszystkich wniosków, a w kolejnych latach ich udział systematycznie się zmniejszał, by ponownie wyraźnie wzrosnąć w 2025 roku.

Kraje pochodzenia wnioskodawców

Najwięcej wniosków azylowych w ubiegłym roku złożyli obywatele Afganistanu – 21,1 procent wszystkich aplikacji. Na drugim miejscu znaleźli się Syryjczycy (20,5 procent), a na trzecim osoby pochodzące z Turcji (10,5 procent).

Zmienia się skala, nie struktura

Choć do Niemiec przybywa dziś znacznie mniej osób ubiegających się o azyl, struktura wniosków pokazuje, że system azylowy w coraz większym stopniu obejmuje osoby, które nigdy nie przekroczyły granicy jako migranci, lecz urodziły się już w kraju. To jeden z kluczowych elementów trwającej debaty o przyszłości niemieckiej polityki migracyjnej i azylowej.

źródło: bild.de

Niższy VAT w gastronomii w Niemczech. Czy jedzenie w restauracjach rzeczywiście stanieje?

1

Obniżka podatku już obowiązuje, ale ceny nie muszą spaść

Od stycznia w Niemczech obowiązuje obniżony podatek VAT na posiłki sprzedawane w lokalach gastronomicznych. Stawka została zmniejszona z 19 do 7 procent. Choć zmiana miała przynieść ulgę zarówno branży, jak i klientom, najnowsze dane pokazują, że restauracyjni goście w większości przypadków nie powinni liczyć na wyraźnie tańsze jedzenie.

Jak wynika z aktualnej ankiety, obniżka podatku nie przekłada się automatycznie na niższe ceny w menu — przynajmniej nie w skali całego kraju.

„Wreszcie oddech finansowy” – przykład z Frankonii

Dla części restauratorów niższy VAT oznacza przede wszystkim poprawę płynności finansowej. Michael Urban, dyrektor zarządzający restauracją „Grüner Brauhaus” w bawarskim Fürth, mówi wprost o „odczuwalnej uldze”.

Dzięki oszczędnościom podatkowym lokal może wreszcie zrealizować od dawna odkładane inwestycje. W planach są m.in. zakup nowej zmywarki, nowoczesnego pieca konwekcyjnego oraz wymiana mocno wyeksploatowanych mebli w ogródku piwnym.

Nieliczni obniżają ceny – średnio o 50 centów

W przypadku „Grüner Brauhaus” część korzyści ma jednak trafić również do gości. Urban zapowiada obniżkę cen dań głównych średnio o 50 centów.

– To pierwszy raz od bardzo dawna, kiedy nie musimy podnosić cen – podkreśla. Jednocześnie zaznacza, że nie każdy restaurator może sobie na taki krok pozwolić, zwłaszcza mniejsze lokale o słabszej kondycji finansowej.

Dane Dehoga: ceny spadną tylko w nielicznych lokalach

Te obserwacje potwierdzają wyniki ogólnokrajowego badania przeprowadzonego przez Niemiecki Związek Hoteli i Gastronomii (Dehoga) wśród około 2500 właścicieli lokali.

Z ankiety wynika, że jedynie 12,5 procent restauratorów w Niemczech planuje obniżyć ceny w związku z niższym VAT-em. W Bawarii odsetek ten jest jeszcze niższy i wynosi zaledwie 8,5 procent. Oznacza to, że w mniej niż co dziesiątej restauracji w tym landzie klienci mogą liczyć na niższe posiłki.

Rosnące koszty pożerają oszczędności

Jak wyjaśnia Thomas Geppert, dyrektor krajowy Dehoga w Bawarii, powodem takiego stanu rzeczy jest trudna sytuacja ekonomiczna branży.

Rosnące koszty pracy, energii oraz surowców spożywczych sprawiają, że wielu przedsiębiorców walczy o utrzymanie rentowności. – Na koniec coś musi zostać – podkreśla Geppert. – Jeśli nic nie zostaje, firma staje się niewypłacalna.

Modernizacja ważniejsza niż niższe ceny

Wielu restauratorów przez ostatnie lata odkładało niezbędne inwestycje modernizacyjne. Teraz, dzięki obniżce podatku, chcą nadrobić zaległości. Z badania Dehoga wynika, że około 70 procent bawarskich właścicieli lokali planuje przeznaczyć uzyskane środki właśnie na modernizację.

Obniżanie cen w menu znalazło się dopiero na dziewiątym, ostatnim miejscu listy priorytetów.

Rząd federalny: decyzja należy do przedsiębiorców

Rząd Niemiec, który zdecydował o obniżeniu VAT-u na gastronomię, nie narzuca restauratorom sposobu wykorzystania oszczędności. W ustawie przyjętej przez Bundestag w grudniu jasno wskazano, że celem jest ogólne wsparcie branży.

Zarówno przekazanie korzyści klientom w postaci niższych cen, jak i inwestycje w rozwój lokali są dopuszczalne. Ostateczna decyzja należy do przedsiębiorców.

Różnice między miastem a wsią

Zdaniem Dehoga ewentualne obniżki cen mogą częściej pojawiać się na obszarach wiejskich. Tam jednak środki z niższego VAT-u mogą być w pierwszej kolejności wykorzystywane do ratowania lokalnych restauracji przed zamknięciem.

Na wsi wcześniejsze podwyżki cen – np. tradycyjnych dań jak sznycel czy golonka – znacznie silniej odstraszały klientów niż w miastach, gdzie baza potencjalnych gości jest znacznie szersza.

Monachium: chodzi o uniknięcie kolejnych podwyżek

W dużych miastach, takich jak Monachium, obniżek cen raczej nie należy się spodziewać. Już w grudniu rzecznik stowarzyszenia restauratorów z centrum Monachium, Gregor Lemke, zapowiadał, że celem nie jest obniżanie cen, lecz uniknięcie ich dalszego podnoszenia.

– Chodzi o to, aby nie być zmuszonym do kolejnych podwyżek w celu pokrycia rosnących kosztów personelu i towarów – tłumaczył w rozmowie z Bayerischer Rundfunk.

Presja płacowa nadal rośnie

Nawet restauratorzy w relatywnie stabilnej sytuacji finansowej nie wykluczają, że w przyszłości ceny znów będą musiały wzrosnąć. Michael Urban przyznaje, że kluczowym czynnikiem pozostaje dalszy wzrost płacy minimalnej.

Na początku roku została ona podniesiona do 13,90 euro za godzinę, a w 2027 roku ma wzrosnąć do 14,60 euro. – Najpóźniej wtedy będziemy musieli wszystko przeliczyć od nowa – podkreśla.

źródło: br.de