Brak leżaków podczas wakacji. Niemiecka rodzina dostała prawie 1000 euro odszkodowania!

0

Wakacje na Kos zakończyły się sporem sądowym

Dla wielu turystów idealny urlop oznacza słońce, basen i możliwość spokojnego wypoczynku na leżaku. Jednak dla pewnej rodziny z okolic Düsseldorfu wakacje na greckiej wyspie Kos zakończyły się ogromną frustracją i ostatecznie… procesem sądowym.

Mężczyzna wraz z rodziną spędzał urlop w pięciogwiazdkowym hotelu. Choć obiekt dysponował aż sześcioma basenami, każdego dnia pojawiał się ten sam problem – praktycznie wszystkie leżaki były zajęte już od rana.

„Nie spodziewałem się czegoś takiego”

David Eggert przyznał, że zjawisko rezerwowania leżaków ręcznikami nie było dla niego niczym nowym. Jak jednak podkreślał, nie spodziewał się takiej skali problemu w dużym hotelu dysponującym ogromną liczbą miejsc do wypoczynku.

– Zna się to z różnych hoteli. To nie było dla mnie całkowite zaskoczenie. Ale był to naprawdę ogromny hotel z bardzo dużą liczbą leżaków i nie przypuszczałem, że sytuacja będzie wyglądała właśnie tak – tłumaczył.

Rodzina przez cały pobyt miała problem ze znalezieniem wolnych miejsc przy basenach.

Skargi nie przyniosły efektu

Rezerwowanie leżaków jest od lat problemem w wielu hotelach wypoczynkowych. Zakazy pozostawiania ręczników i zajmowania miejsc na długie godziny często są ignorowane przez gości. David Eggert zgłosił problem obsłudze hotelu. Pracownicy obiektu skierowali go jednak do organizatora wycieczki jako głównego podmiotu odpowiedzialnego za zgłoszenie. Z kolei organizator podróży podziękował za opinię i poinformował, że przekaże uwagi hotelowi. W praktyce przez dwanaście dni pobytu nic się jednak nie zmieniło.

350 euro było za mało

Po powrocie z wakacji zawodowy pilot ponownie skontaktował się z biurem podróży TUI. Firma zaproponowała rodzinie 350 euro rekompensaty za niedogodności związane z pobytem. Dla 48-latka była to jednak zdecydowanie zbyt niska kwota, zwłaszcza że cały wyjazd kosztował ponad 7000 euro. Mężczyzna postanowił skierować sprawę do sądu. Wraz ze swoim pełnomocnikiem Markiem Romeike złożył pozew do sądu rejonowego w Hanowerze, ponieważ właśnie tam znajduje się siedziba organizatora wycieczki.

Sąd przyznał rodzinie wyższe odszkodowanie

Sąd przyznał rację rodzinie. W kwietniu zapadł wyrok, na mocy którego David Eggert otrzymał zwrot w wysokości 987 euro. Jednocześnie podkreślono, że jest to indywidualna decyzja sądu i nie oznacza automatycznie, że każdy podobny przypadek zakończy się identycznym rozstrzygnięciem. TUI Deutschland w komentarzu do sprawy zaznaczyło, że to hotele pozostają na miejscu głównym podmiotem odpowiedzialnym za organizację stref basenowych oraz korzystanie z leżaków.

Prawnik radzi: wszystko dokumentować

Pełnomocnik rodziny Marc Romeike podkreśla, że w podobnych sytuacjach warto dokładnie dokumentować problem – robić zdjęcia, zgłaszać sytuację obsłudze hotelu i zachowywać korespondencję z organizatorem wyjazdu. Jednocześnie ostrzega, aby samodzielnie nie usuwać cudzych rzeczy z leżaków, ponieważ może to prowadzić do konfliktów z innymi turystami. Spór o leżaki może wydawać się błahy, jednak ta historia pokazuje, że dla części urlopowiczów komfort wypoczynku stanowi istotny element wykupionej usługi – szczególnie gdy chodzi o drogie wakacje w luksusowym hotelu.

źródło: rtl.de

Niemiecka policja szukała „uzbrojonego” Nigeryjczyka – „bronią” okazał się damski but na obcasie

1

Zgłoszenie o uzbrojonym mężczyźnie w centrum Delitzsch

W poniedziałek w południe policja w saksońskim Delitzsch została postawiona w stan gotowości po zgłoszeniu dotyczącym uzbrojonego mężczyzny, który miał zachowywać się agresywnie w centrum miasta.

Według informacji przekazanych służbom świadkowie zauważyli mężczyznę na Lauesche Straße, który głośno krzyczał i wymachiwał przedmiotem przypominającym broń. Na miejsce natychmiast skierowano patrol policji.

„Bronią” był damski but na obcasie

Po przybyciu funkcjonariuszy okazało się, że zgłoszony mężczyzna to 33-letni obywatel Nigerii, odpowiadający rysopisowi przekazanemu przez świadka. Podczas kontroli policjanci ustalili jednak, że mężczyzna nie posiadał broni palnej ani innych niebezpiecznych przedmiotów. W ręku trzymał jedynie damski but na wysokim obcasie. Jak poinformowała policja w wieczornym komunikacie: „Podczas kontroli nie posiadał przy sobie żadnych niebezpiecznych przedmiotów, a żadna osoba nie została ranna ani nie była zagrożona”. Rzecznik policji wyjaśnił dodatkowo, że znaleziony przy 33-latku charakterystyczny damski but rozmiarem i kolorem przypominał przedmiot opisany wcześniej przez świadków jako broń.

Mężczyzna i tak został zatrzymany

Choć alarm dotyczący rzekomej broni okazał się fałszywy, 33-latek został zatrzymany przez policję. Jak ustalono, wobec obywatela Nigerii obowiązywały już dwa nakazy aresztowania. Z tego powodu mężczyzna został przewieziony do zakładu karnego w Lipsku.

Policja uspokaja mieszkańców

Służby podkreśliły, że podczas całego incydentu nikt nie odniósł obrażeń i nie doszło do bezpośredniego zagrożenia dla przechodniów. Mimo nietypowego charakteru zdarzenia policja potraktowała zgłoszenie poważnie, reagując zgodnie z procedurami dotyczącymi potencjalnie uzbrojonej osoby znajdującej się w przestrzeni publicznej.

źródło: bild.de

Atak nożownika w centrum niemieckiego miasta. Dwóch rannych, jeden walczy o życie

2

Brutalny atak w samym centrum Essen

We wtorkowy wieczór w centrum niemieckiego Essen doszło do brutalnego ataku z użyciem noża. Według wstępnych ustaleń nieznany sprawca zaatakował dwóch mężczyzn w pobliżu kiosku przy placu Viehofer Platz.

Do zdarzenia doszło około godziny 20:00. Gdy na miejsce dotarły służby, jeden z poszkodowanych leżał nieprzytomny na ulicy. Mężczyzna odniósł ciężkie obrażenia po ugodzeniu nożem w udo.

Jeden z rannych może być w stanie zagrożenia życia

Drugi z zaatakowanych mężczyzn również został ranny w nogę. Obaj trafili do szpitala.

Jak przekazała policja, w przypadku jednego z poszkodowanych nie można wykluczyć stanu zagrożenia życia. Funkcjonariusze nie ujawnili dotąd informacji dotyczących wieku ani tożsamości rannych.

Sprawca uciekł przed przyjazdem policji

Napastnik zdołał zbiec jeszcze przed przyjazdem służb. Policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania sprawcy, jednak do tej pory nie udało się go zatrzymać.

Śledczy podkreślają, że traktują sprawę bardzo poważnie. Jeszcze tego samego wieczoru powołano specjalną grupę dochodzeniową zajmującą się zabezpieczaniem śladów i ustalaniem okoliczności ataku.

Motyw ataku pozostaje nieznany

Na obecnym etapie śledztwa policja nie podała informacji dotyczących możliwego motywu napaści. Nie wiadomo również, czy sprawca znał swoje ofiary.

Funkcjonariusze prowadzą intensywne działania mające na celu ustalenie tożsamości napastnika oraz przebiegu zdarzenia. Okolice miejsca ataku zostały zabezpieczone, a śledczy analizują dostępne ślady i możliwe nagrania monitoringu.

źródło: bild.de

To nie jest żart! Talibowie rekrutują w Niemczech i obiecują… „różnorodność”!

3

Afgański konsulat w Niemczech szuka praktykantów

W Bonn afgański konsulat prowadzony przez przedstawicieli Talibów ogłosił nabór na praktyki. Oferta skierowana jest do młodych osób, które miałyby zdobywać „praktyczne i zawodowe doświadczenie w placówce dyplomatycznej”. Rekrutacja odbywa się poprzez stronę internetową konsulatu, który zachęca kandydatów możliwością pracy w takich obszarach jak obsługa paszportowa, public relations czy dział prawny.

Warunki udziału w praktykach

W ogłoszeniu podkreślono, że praktyki są nieodpłatne. Kandydaci muszą mieć prawo do odbywania praktyk na terenie Niemiec. Wśród osób uprawnionych wymienia się m.in.:

  • obywateli Niemiec oraz Unii Europejskiej,
  • studentów zagranicznych posiadających ważny tytuł pobytowy umożliwiający odbycie praktyk,
  • inne osoby z odpowiednim statusem pobytowym.

Preferowane są osoby z dobrą znajomością języka niemieckiego oraz dodatkowo dari, paszto lub angielskiego.

„Różnorodność” w ofercie pracy

W treści ogłoszenia pojawia się również odniesienie do „różnorodności” i „inkluzywnego środowiska pracy”. Konsulat Afganistanu określa się jako pracodawcę równych szans, który „docenia różnorodność i wspiera inkluzywne środowisko dla wszystkich pracowników”. Jednocześnie w innym miejscu strony użyto sformułowania „kandydatki i kandydaci”, co sugeruje otwarcie również na kobiety.

Brak odpowiedzi na kluczowe pytania

Na stanowisko konsula generalnego Afganistanu w Bonn powołany został przedstawiciel Talibów Said Mustafa Hashimi, który publicznie występuje w tradycyjnym stroju ruchu islamistycznego. Redakcja BZ zwróciła się z pytaniami do placówki, m.in. czy w praktykach faktycznie mogą brać udział kobiety oraz osoby wyznania innego niż islam, takie jak chrześcijanie czy Żydzi. Konsulat nie udzielił jednak odpowiedzi na te pytania.

Tło polityczne i kontrowersje

Talibowie, którzy przejęli władzę w Afganistanie w 2021 roku, są na arenie międzynarodowej szeroko krytykowani za łamanie praw człowieka, w tym ograniczenia wobec kobiet, stosowanie surowych kar oraz represje wobec przeciwników politycznych. Warto podkreślić, że w przeciwieństwie do wielu państw, Niemcy nie uznają Talibów formalnie za organizację terrorystyczną, co umożliwia funkcjonowanie ich przedstawicielstw dyplomatycznych na terytorium kraju.

Powrót do relacji sprzed lat

Przez blisko dwie dekady, od początku 2002 roku do czerwca 2021 roku, Niemcy uczestniczyły w misji wojskowej w Afganistanie w ramach działań NATO, prowadząc operacje również przeciwko Talibom. Obecna sytuacja, w której ta sama formacja prowadzi oficjalne działania rekrutacyjne na terenie Niemiec, budzi kontrowersje i pytania o granice współpracy dyplomatycznej z reżimami autorytarnymi.

źródło: n-tv.de

„Potrzebujemy lekcji islamu w niemieckich szkołach”. Ekspert ostrzega przed radykalizacją młodzieży

2

W niemieckich szkołach systematycznie rośnie liczba uczniów pochodzących z rodzin muzułmańskich. Zdaniem socjologa i islamoznawcy Mouhanada Khorchidego zjawisko to stawia przed niemieckim systemem edukacji poważne wyzwania. Ekspert uważa, że największym problemem staje się dziś radykalizacja młodych ludzi w mediach społecznościowych oraz brak nowoczesnej edukacji religijnej dotyczącej islamu. Profesor przekonuje, że Niemcy potrzebują oficjalnych lekcji islamu w szkołach, które promowałyby otwartą interpretację religii i przeciwdziałały wpływom islamistów.

Kim jest Mouhanad Khorchide?

Mouhanad Khorchide dorastał w Arabii Saudyjskiej, a jako 18-latek przeprowadził się do Wiednia. Studiował socjologię oraz islamoznawstwo, a od 2010 roku jest profesorem pedagogiki religii islamskiej na Uniwersytet w Münster. Jest również założycielem i dziekanem pierwszego w Europie islamskiego wydziału teologicznego, który rozpoczął działalność 1 lipca. Nowa jednostka otrzymała prawo do nadawania stopni doktorskich i ma zatrudniać ośmiu profesorów specjalizujących się m.in. w historii islamu, etyce oraz filozofii. Khorchide uważa powstanie wydziału za ważny sygnał uznania dla muzułmanów mieszkających w Niemczech.

Coraz więcej muzułmańskich uczniów w Niemczech

Według danych przywołanych przez eksperta liczba uczniów protestanckich i katolickich w Nadrenii Północnej-Westfalii spadła między 2012 a 2025 rokiem o około 30 procent. W tym samym czasie liczba uczniów muzułmańskich wzrosła o około 35 procent. Socjolog podkreśla jednak, że jeszcze większym trendem jest rosnąca liczba osób bezwyznaniowych. Jego zdaniem wzrost liczby muzułmanów wynika przede wszystkim z tego, że są oni silniej związani z własną tożsamością religijną niż współcześni chrześcijanie. Dodatkowo islam nie wymaga formalnego członkostwa w Kościele czy rejestracji.

„To często bardziej tożsamość kulturowa niż religijność”

Khorchide zaznacza, że wielu młodych muzułmanów w Niemczech nie jest szczególnie religijnych. – Mamy przede wszystkim do czynienia z tzw. muzułmanami kulturowymi – tłumaczy ekspert. Według niego dla części młodych ludzi islam jest bardziej elementem tożsamości kulturowej niż duchowej. Socjolog zwraca uwagę, że młodsze pokolenie rzadziej chodzi do meczetu i modli się mniej regularnie niż starsze generacje. Z tego powodu wzrost liczby uczniów muzułmańskich nie oznacza automatycznie islamizacji Niemiec.

Problemy w szkołach i „religijna policja”

Ekspert przyznaje jednak, że niemieckie szkoły coraz częściej mierzą się z napięciami na tle religijnym, szczególnie w placówkach znajdujących się w trudniejszych społecznie dzielnicach. Jak podkreśla, zdarzają się sytuacje, w których część uczniów próbuje narzucać innym zasady religijne. – W niektórych szkołach chłopcy muzułmańscy próbują pełnić rolę „religijnej policji” i zmuszają innych uczniów do poszczenia podczas ramadanu – mówi Khorchide. Jego zdaniem państwo nie powinno ignorować takich zjawisk.

„Niemcy potrzebują lekcji islamu”

Profesor uważa, że rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie do szkół oficjalnych lekcji islamu prowadzonych w duchu otwartości i dialogu. Według niego zajęcia powinny promować tolerancję, dialog międzyreligijny, równość kobiet i mężczyzn oraz przeciwdziałać radykalizacji i przemocy. Khorchide ostrzega, że obecnie wielu młodych muzułmanów czerpie wiedzę o religii głównie z mediów społecznościowych oraz konserwatywnych środowisk religijnych.

Social media głównym źródłem radykalizacji

Zdaniem socjologa to właśnie internet i media społecznościowe stały się dziś najważniejszym narzędziem radykalizacji młodych muzułmanów. Ekspert wskazuje, że w sieci dominują uproszczone i skrajne przekazy dotyczące islamu, oparte na podziale świata na dobro i zło oraz na sztywnych zasadach dotyczących tego, co jest „halal” i „haram”. Według niego szczególnie niebezpieczne są treści promujące patriarchalny model męskości oraz narrację przedstawiającą Zachód jako wroga islamu. Khorchide wymienia między innymi platformy „Muslim Interaktiv” oraz „Generation Islam”, które – jak twierdzi – przyczyniają się do wzmacniania islamistycznych postaw. Mimo zakazów ich działalność ma być kontynuowana pod innymi nazwami.

„Islamizm zaczyna się tam, gdzie społeczeństwo staje się wrogiem”

Ekspert podkreśla, że islamiści próbują przekonać młodych muzułmanów, iż niemieckie społeczeństwo jest wobec nich wrogie i dyskryminujące. Według niego szczególnie nasiliło się to po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku. – Islamizm zaczyna się tam, gdzie niemieckie społeczeństwo większościowe zostaje przedstawione jako wróg – uważa Khorchide.

Socjolog zaznacza jednocześnie, że rzeczywistość wygląda inaczej niż narracja rozpowszechniana przez radykałów. Jego zdaniem większość muzułmanów w Niemczech ma dostęp do edukacji, rynku pracy i korzysta z wolności religijnej.

„Umiarkowani muzułmanie są zbyt mało widoczni”

Khorchide uważa również, że problemem jest słaba obecność umiarkowanych środowisk muzułmańskich w debacie publicznej. – Większość muzułmanów jest otwarta i demokratyczna, ale ich głos jest znacznie mniej słyszalny niż przekaz islamistów – podkreśla.

Czy islam jest zgodny z demokracją?

Zdaniem eksperta odpowiedź zależy od interpretacji religii. Jak tłumaczy, islam może być odczytywany w sposób zgodny z demokracją, prawami człowieka i pluralistycznym społeczeństwem. Istnieją jednak również interpretacje zakładające, że jedynym właściwym porządkiem społecznym jest prawo szariatu. Khorchide uważa, że kluczowe znaczenie ma wspieranie umiarkowanych interpretacji islamu, które pozwalają łączyć religię z lojalnością wobec demokratycznego państwa.

Niemcy stają się bardziej świeckie

Socjolog zwraca uwagę, że Niemcy stają się przede wszystkim coraz bardziej świeckim krajem. Jak podkreśla, nawet około 30 procent młodych muzułmanów deklaruje, że nie wierzy w Boga, choć nadal identyfikuje się kulturowo z islamem. Jednocześnie ostrzega, że postępująca sekularyzacja może paradoksalnie sprzyjać radykalizacji. Jego zdaniem ograniczanie obecności religii w życiu publicznym tworzy przestrzeń, którą mogą wykorzystać środowiska fundamentalistyczne. – W takiej sytuacji część osób chce jeszcze mocniej i bardziej demonstracyjnie podkreślać swoją religijność, a sama religia zaczyna być upolityczniana – podsumowuje ekspert.

źródło: n-tv.de

Makabryczna zbrodnia w Niemczech. Kobieta została śmiertelnie ugodzona nożem w samochodzie, zatrzymano 41-letniego Irakijczyka

4

Ciało kobiety znalezione w aucie na polnej drodze

W niemieckim Bad Rappenau doszło do tragicznego odkrycia. Na jednej z polnych dróg odnaleziono ciało kobiety znajdujące się w samochodzie. Krótko po ujawnieniu sprawy policja zatrzymała podejrzanego mężczyznę.

Jak poinformowały niemieckie służby, zatrzymany został 41-letni obywatel Iraku. Mężczyzna został ujęty w Regensburgu przez funkcjonariuszy niemieckiej policji federalnej. Według śledczych ciąży na nim poważne podejrzenie zabójstwa 39-letniej kobiety.

Policja mówi o podejrzeniu zabójstwa

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że między ofiarą a podejrzanym istniała wcześniejsza relacja. Śledczy nie ujawniają jednak obecnie szczegółów dotyczących charakteru tej znajomości ani możliwego motywu zbrodni.

Już od początku okoliczności odnalezienia ciała wskazywały na możliwość popełnienia przestępstwa o charakterze zabójstwa. W związku z tym dyrekcja policji kryminalnej w Heilbronn bardzo szybko powołała specjalną grupę śledczą „Stern”, liczącą około 50 funkcjonariuszy.

Zwłoki odkrył przypadkowy przechodzień

Ciało kobiety zostało odnalezione rano przez spacerowicza. Samochód znajdował się na polnej drodze w rejonie rolniczym pomiędzy dzielnicami Fürfeld i Bonfeld, należącymi do miasta Bad Rappenau.

Po zgłoszeniu na miejsce natychmiast skierowano policję kryminalną oraz techników zajmujących się zabezpieczaniem śladów. Funkcjonariusze odgrodzili szeroki obszar w pobliżu drogi krajowej L1107, aby umożliwić prowadzenie czynności śledczych.

Duża akcja służb w Bad Rappenau

Na miejscu przez wiele godzin trwały intensywne działania policji. Pomimo dużej operacji służb ruch drogowy w okolicy nie został zakłócony.

Śledztwo w sprawie okoliczności śmierci kobiety nadal trwa. Niemiecka policja nie przekazała dotąd dodatkowych informacji dotyczących przebiegu zdarzenia ani możliwego motywu działania podejrzanego.

źródło: bild.de

Niemcy: 17-letni Syryjczyk podejrzany o planowanie zamachu terrorystycznego. Prokuratura skierowała go na badania psychiatryczne

2

W Hamburgu zatrzymano 17-letniego Syryjczyka podejrzanego o przygotowywanie zamachu terrorystycznego. Niemieckie służby twierdzą, że nastolatek miał planować atak inspirowany tzw. Państwem Islamskim. Decyzją sądu trafił do aresztu tymczasowego, a prokuratura zleciła również przeprowadzenie badań psychiatrycznych.

Zatrzymanie przeprowadziły jednostki specjalne

Jak poinformowała Prokuratura Generalna, do zatrzymania doszło już w ubiegły czwartek. Akcję przeprowadzili funkcjonariusze jednostek specjalnych policji. Według śledczych wobec 17-latka istnieje podejrzenie przygotowywania poważnego aktu przemocy zagrażającego bezpieczeństwu państwa, czyli przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Sąd w Hamburg zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztu.

Śledczy znaleźli m.in. nóż i materiały łatwopalne

Podczas przeszukania u nastolatka zabezpieczono między innymi uniwersalny nawóz, płynną podpałkę do grilla, kominiarkę oraz nóż. Według informacji podawanych przez niemieckie media śledczy zakładają, że podejrzany chciał zaatakować osoby określane przez islamistów jako „niewierni”. Pojawiają się również informacje, że 17-latek miał inspirować się propagandą tzw. Państwa Islamskiego.

Prokuratura zleciła badania psychiatryczne

Równolegle z postępowaniem dotyczącym planowanego zamachu prokuratura nakazała przeprowadzenie badań psychiatrycznych podejrzanego. Jak podkreślono, ma to powiązanie także z innymi czynami, w związku z którymi prowadzone są wobec niego postępowania. Na obecnym etapie śledczy nie ujawniają jednak szczegółów dotyczących tych spraw.

W akcję zaangażowano niemieckie służby specjalne

Według ustaleń niemieckich mediów zatrzymanie było możliwe dzięki informacjom przekazanym przez kilka służb bezpieczeństwa, w tym Federalną Służbę Wywiadowczą (BND), Urząd Ochrony Konstytucji, Federalny Urząd Kryminalny (BKA) oraz Krajowy Urząd Kryminalny Hamburga. Sprawa została potraktowana przez niemieckie władze jako potencjalne zagrożenie terrorystyczne.

Minister spraw wewnętrznych zabrał głos

Do zatrzymania odniósł się również niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt. – Podejrzany wyrażał zamiar przeprowadzenia zamachu terrorystycznego. Podczas przeszukania zabezpieczono przedmioty świadczące o przygotowaniach do ataku – powiedział polityk w rozmowie z „Münchner Merkur”. Dobrindt podkreślił również, że niemieckie służby bezpieczeństwa pozostają w stanie wysokiej gotowości. – Nadal istnieje wysokie abstrakcyjne zagrożenie, które dodatkowo wzrosło w związku z wojną w Iranie – zaznaczył minister.

źródło: bild.de

Szokujące nagrania z Niemiec. Nastolatkowie brutalnie pobili bezdomnego mężczyznę z niepełnosprawnością intelektualną

0

W niemieckim Torgau w Saksonii doszło do brutalnego ataku na 37-letniego bezdomnego mężczyznę z niepełnosprawnością intelektualną. Sprawa wywołała ogromne oburzenie po tym, jak nagrania z pobicia zaczęły krążyć w mediach społecznościowych. Na filmach widać grupę dzieci i nastolatków otaczających ofiarę, która błaga o litość, zanim zostaje przewrócona na ziemię i kopana. Śledztwo prowadzone jest przeciwko ośmiu osobom w wieku od 12 do 18 lat. Dwóch domniemanych głównych sprawców trafiło już do aresztu tymczasowego.

Brutalny atak w Torgau

Do zdarzenia doszło 27 kwietnia 2026 roku około godziny 20:15 na terenie LAGA w Torgau. Informację potwierdziła prokurator Vanessa Fink z prokuratury w Lipsku.

– Mogę potwierdzić, że doszło do fizycznego ataku na bezdomnego i niepełnosprawnego intelektualnie człowieka – przekazała niemieckim mediom.

Jak poinformowała prokuratura, wszczęto postępowanie w sprawie podejrzenia dokonania niebezpiecznego uszkodzenia ciała.

Sprawcy sami nagrali pobicie

Według ustaleń śledczych dowody w sprawie dostarczyli sami sprawcy. Nagrania, które trafiły do internetu, pokazują momenty brutalnego ataku. Na jednym z filmów ofiara błaga napastników o litość, zanim zostaje popchnięta na ziemię i kopana. Inne nagranie ma przedstawiać mężczyznę próbującego uciec przed prześladowcami jedynie w bieliźnie. Prokuratura potwierdziła, że całe zajście zostało utrwalone na kilku filmach.

Wśród podejrzanych dzieci i nastolatkowie

Śledztwo prowadzone jest przeciwko ośmiu podejrzanym w wieku od 12 do 18 lat. W grupie znajduje się również jedna dziewczyna. Według prokuratury wszyscy podejrzani są obywatelami Niemiec. Najmłodszy uczestnik zdarzenia ma zaledwie 12 lat. Śledczy podkreślają jednak, że obecnie nie ma dowodów wskazujących na istnienie zorganizowanego gangu lub stałej grupy przestępczej.

Dwóch głównych sprawców trafiło do aresztu

Mimo młodego wieku podejrzanych niemiecki wymiar sprawiedliwości zdecydował się na zastosowanie surowych środków. Wobec dwóch domniemanych głównych sprawców w wieku 14 i 17 lat sąd zastosował tymczasowy areszt. Obaj trafili do młodzieżowego zakładu karnego w Regis-Breitingen. Prokuratura poinformowała, że napastnicy ostatecznie sami przerwali atak.

Ofiara doznała licznych obrażeń

37-letni mężczyzna odniósł liczne obrażenia w wyniku pobicia. Trafił do szpitala, jednak według prokuratury został już wypisany i opuścił placówkę. Śledczy nadal próbują ustalić motyw brutalnego ataku.

= Zadaniem prowadzonego postępowania jest wyjaśnienie, co było przyczyną lub impulsem do napaści – przekazali przedstawiciele prokuratury.

Ze względu na wiek podejrzanych niemieckie organy ścigania odmawiają na razie udzielania informacji dotyczących ewentualnej wcześniejszej karalności uczestników zdarzenia lub podobnych incydentów z ich udziałem.

źródło: bild.de

Niemcy: „Zadźgaj go!”. Szokujące nagranie z telefonu pogrążyło młodych bandytów

2

Przed sądem krajowym w Dortmundzie ruszył proces członków tzw. „Knappi-Gang”, młodzieżowego gangu oskarżonego o brutalny atak na pięciu mężczyzn. Śledczy zarzucają siedmiu oskarżonym próbę zabójstwa oraz udział w wyjątkowo brutalnym pobiciu, które zostało nagrane telefonem komórkowym. To właśnie film, na którym napastnicy biją i kopią leżące na ziemi ofiary, miał doprowadzić śledczych do sprawców.

Brutalne sceny na nagraniu

Sprawa wywołała ogromne poruszenie w Niemczech ze względu na wyjątkowo brutalny charakter ataku. Na nagraniu widać grupę młodych mężczyzn, którzy kopią i biją leżące na ziemi ofiary, jednocześnie wzajemnie się dopingując i wykrzykując agresywne hasła.

Według niemieckich mediów członkowie gangu mieli nawet chwalić się nagraniem przemocy. Film zawiera również wulgarne komentarze i okrzyki podżegające do dalszego ataku.

Oskarżeni w wieku od 17 do 20 lat

Przed sądem stanęło siedmiu oskarżonych w wieku od 17 do 20 lat. Są to młodociani i młodzi dorośli posiadający obywatelstwo niemieckie, syryjskie, afgańskie oraz erytrejskie.

Większość z nich została doprowadzona do sądu w kajdankach. Tylko jeden z oskarżonych nie przebywa w areszcie tymczasowym, ponieważ odpowiada jedynie za pomoc przy napaści. To właśnie na jego telefonie śledczy znaleźli nagranie brutalnego ataku wraz z szokującymi okrzykami uczestników.

Atak na przystanku autobusowym

Do zdarzenia doszło w sierpniu ubiegłego roku na przystanku autobusowym w Dortmundzie. Według ustaleń prokuratury grupa napastników zaatakowała pięciu mężczyzn.

Za głównych sprawców śledczy uznają 20-letniego Faiza G. oraz 18-letniego Abdula-Kadira A., którzy mieli powalić ofiary na ziemię. Z kolei 17-letni Abolfazl A. miał użyć gazu pieprzowego, aby unieruchomić zaatakowanych.

Nagranie zawiera wyjątkowo brutalne komentarze. W pewnym momencie osoba filmująca miała krzyczeć: „Leży na ziemi, pie*** jego matkę, zadźgaj go!”. Według śledczych autorem nagrania może być 17-letni Diego F., który pojawił się w sądzie w towarzystwie matki.

„Ej, daj też mnie”. Napastnicy mieli wzajemnie się dopingować

Według aktu oskarżenia sprawcy działali w atmosferze wręcz euforycznej agresji. Napastnicy mieli zmieniać się podczas bicia ofiar i wzajemnie zachęcać do dalszej przemocy. Na nagraniu słychać między innymi okrzyk: „Ej, daj też mnie”, wypowiedziany przez jednego z uczestników ataku, podczas gdy inny skakał już rannemu mężczyźnie na plecy. Ciosy pięściami w twarz oraz kopnięcia w brzuch miały zakończyć się dopiero w momencie, gdy napastnicy usłyszeli syreny policyjne i zobaczyli światła radiowozów.

Policja rozbiła „Knappi-Gang”

Śledztwo trwało cztery miesiące. Następnie policja kryminalna przeprowadziła akcję zatrzymań członków „Knappi-Gang”. Nazwa grupy ma pochodzić od znajdującego się w pobliżu szpitala Knappschaftskrankenhaus. Część podejrzanych została zatrzymana nocą przez jednostkę specjalną SEK, która wyciągała młodych podejrzanych prosto z ich pokoi. Niektórzy oskarżeni odpowiadają również za inne przestępstwa. 19-letni Maxim W. usłyszał dodatkowo zarzuty rozboju oraz nielegalnego posiadania broni.

Kolejny członek gangu trafił do aresztu

Proces ma być kontynuowany w najbliższych tygodniach. W poniedziałek oskarżeni mają złożyć wyjaśnienia, natomiast pod koniec maja z członkami gangu twarzą w twarz spotkają się ofiary, które zostały wezwane do sądu jako świadkowie.

Sprawa może jednak jeszcze się rozszerzyć. Od ubiegłego tygodnia w areszcie tymczasowym przebywa również ósmy domniemany członek „Knappi-Gang”. Według niemieckich mediów miał zostać obciążony zeznaniami przez 19-letniego Maxima W., który na nagraniu ma być widoczny podczas wykonywania kopnięć w głowę i brzuch jednej z ofiar.

źródło: bild.de

Niemcy ogłaszają sukces w sprawie migracji. Krytycy: „Żaden z kluczowych problemów nie został rozwiązany”

3

Coraz ostrzejsza debata o migracji w Niemczech

W Niemczech ponownie narasta dyskusja wokół polityki migracyjnej i skutków wieloletniego napływu migrantów. Punktem wyjścia do kolejnej fali komentarzy stały się wypowiedzi kanclerza Friedricha Merza, który w marcu, a następnie ponownie pod koniec kwietnia stwierdził, że problem migracji został w dużej mierze rozwiązany.

Autor analizowanego komentarza uważa jednak, że takie deklaracje nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Jego zdaniem spadek liczby nowych wniosków azylowych nie oznacza rozwiązania kryzysu migracyjnego, a jedynie chwilowe zmniejszenie presji wynikające głównie z sytuacji międzynarodowej.

Spadek liczby wniosków azylowych, ale migracja nadal trwa

Według tekstu kanclerz Friedrich Merz odnosił się przede wszystkim do mniejszej liczby osób ubiegających się o azyl w poprzednim roku. Autor podkreśla jednak, że miało to być związane głównie z zakończeniem wojny domowej w Syrii po upadku reżimu Baszara al-Asada.

Jednocześnie zaznacza, że mimo spadku liczby nowych wniosków azylowych do Niemiec w 2025 roku nadal przybyło około 280 tysięcy migrantów, wliczając w to łączenie rodzin. Według przytoczonych danych migracja netto z państw spoza Unii Europejskiej wyniosła 278 tysięcy osób. Oznacza to, że liczba wyjazdów była bardzo niska i zdecydowana większość migrantów pozostała w kraju.

Autor krytycznie ocenia również politykę deportacyjną niemieckiego rządu. Zwraca uwagę, że do głównych państw pochodzenia migrantów deportowano jedynie pojedyncze osoby lub niewielkie grupy. W przypadku Syrii i Afganistanu miały to być jedynie pojedyncze przypadki, a do Iraku – kilkaset osób.

Prawie połowa beneficjentów Bürgergeld to cudzoziemcy

Zdaniem autora same dane dotyczące liczby migrantów nie pokazują pełnej skali problemu. Znacznie ważniejsze mają być skutki społeczne i ekonomiczne. W tekście wskazano, że od 2015 do 2025 roku udział cudzoziemców pobierających Bürgergeld – niemieckie świadczenie socjalne dla osób bezrobotnych lub osiągających bardzo niskie dochody – miał się podwoić.

Według przytoczonych danych cudzoziemcy stanowią obecnie 47,6 procent wszystkich osób pobierających to świadczenie. Autor zaznacza jednocześnie, że statystyki te nie obejmują niemieckich obywateli posiadających pochodzenie migracyjne. Obecnie – według tekstu – prawie 1,8 miliona zdolnych do pracy cudzoziemców pobiera Bürgergeld. Podobna sytuacja nie występuje w żadnym innym kraju świata.

Niska aktywność zawodowa części migrantów

W komentarzu szczególną uwagę poświęcono również sytuacji uchodźców z Ukrainy. Według autora wskaźnik zatrudnienia Ukraińców w Niemczech wynosi 37,5 procent i ma być najniższy w Europie. Dla porównania w Polsce wskaźnik ten ma sięgać około 75 procent, a na Węgrzech 71 procent.

Autor wskazuje, że w wielu państwach Europy osoby pozostające bez pracy otrzymują znacznie mniejsze wsparcie socjalne niż w Niemczech. Według przytoczonych danych jedynie 17 procent ukraińskich uchodźców planuje powrót do ojczyzny po zakończeniu wojny, natomiast 59 procent chce zostać w Niemczech na stałe. Jeszcze niższa ma być gotowość do powrotu wśród Syryjczyków. Autor powołuje się na badanie UNHCR z 2025 roku, według którego jedynie około 3 procent syryjskich uchodźców planuje powrót do kraju w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. W jego ocenie przeczy to wcześniejszym deklaracjom Friedricha Merza dotyczącym potencjalnej skali powrotów migrantów.

Spór o przestępczość i statystyki policyjne

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych fragmentów tekstu jest kwestia przestępczości. Autor podkreśla, że udział cudzoziemców wśród podejrzanych o popełnienie przestępstw ma być wyraźnie wyższy niż ich udział w całkowitej liczbie mieszkańców Niemiec. Według przytoczonych danych w 2025 roku w Niemczech mieszkało 14,07 miliona cudzoziemców, co stanowiło około 16,9 procent populacji.

Cudzoziemcy byli rejestrowani jako podejrzani ponad dwukrotnie częściej niż obywatele Niemiec. Szczególnie wysoki wskaźnik miał dotyczyć osób pochodzących z państw Maghrebu, takich jak Algieria, Tunezja i Maroko. W tekście wskazano również na wysoki udział obywateli Syrii, Afganistanu i Iraku w statystykach dotyczących przestępstw z użyciem przemocy. Autor podkreśla, że jego zdaniem nie można mówić o poprawie sytuacji w zakresie bezpieczeństwa.

Rosnące obawy dotyczące radykalizacji

Ostatnia część tekstu dotyczy kwestii integracji oraz stosunku części młodych muzułmanów do niemieckiego systemu prawnego. Autor przywołuje niedawno opublikowane badanie, które wywołało szeroką debatę publiczną. Według cytowanych danych około 45 procent badanych muzułmanów miało wykazywać postawy określane jako „sprzyjające islamizmowi”.

Według relacji Berliner Zeitung 11,5 procent muzułmanów poniżej 40. roku życia miało prezentować „jawne postawy islamistyczne”, natomiast kolejne 33,6 procent – „ukryte lub latentne skłonności islamistyczne”.

Badanie miało obejmować między innymi takie poglądy jak:

  • przekonanie, że prawo religijne powinno stać ponad prawem państwowym,
  • poparcie dla religijnego modelu państwa,
  • negatywny stosunek do zachodnich społeczeństw i innych religii,
  • przekonanie, że jedynie islam może rozwiązać problemy społeczne.

Autor zwraca uwagę, że w porównaniu z podobnym badaniem z 2021 roku odsetek takich postaw miał wzrosnąć o około 10 punktów procentowych. Wiceprzewodniczący FDP Wolfgang Kubicki określił wyniki badania mianem „społecznej bomby zegarowej” i zaapelował o zdecydowane działania polityczne.

„Brakuje politycznej woli”

W końcowej części komentarza autor stwierdza, że deklaracje o rozwiązaniu problemu migracyjnego są przedwczesne i nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Jego zdaniem obecny rząd nie zamierza przeprowadzać głębokich reform w zakresie prawa azylowego oraz świadczeń socjalnych. Jako przykład skuteczniejszego podejścia wskazano Danię, która ograniczyła liczbę migrantów poprzez zaostrzenie przepisów i likwidację tzw. czynników przyciągających.

W opinii autora niemieckim partiom głównego nurtu brakuje politycznej determinacji do przeprowadzenia podobnych zmian. Krytycznie odnosi się on również do wpływu organizacji pozarządowych, mediów, Kościołów i organizacji społecznych na debatę migracyjną. Tekst kończy się pesymistyczną oceną przyszłości Niemiec i sugestią, że dalszy rozwój sytuacji zależeć będzie od ewentualnych zmian politycznych wymuszonych przez wyborców.

źródło: n-tv.de