Niemcy: Zginęła w dniu 18. urodzin syna. 38-letnia kobieta zastrzelona przy „kebabie”. Podejrzany mąż, właściciel lokalu

0

Dramat w Schrozberg. Strzały w centrum niewielkiego miasta

We wtorkowy poranek w Schrozberg, niewielkim mieście liczącym około 6 tysięcy mieszkańców, położonym w Badenii-Wirtembergii, doszło do brutalnego zabójstwa. W pobliżu lokalu gastronomicznego rozległo się kilka strzałów. 38-letnia kobieta została śmiertelnie ranna i zmarła na miejscu. O popełnienie zbrodni podejrzewany jest jej mąż, właściciel kebabu.

Wydarzenie wstrząsnęło lokalną społecznością i natychmiast wywołało szeroką reakcję służb.

Ofiara i podejrzany: rodzina mieszkająca nad lokalem

Jak ustalił dziennik „BILD”, podejrzanym jest 37-letni Erhan Ö., właściciel lokalu z kebabem „özBEY”, który od około dziesięciu lat prowadził działalność gastronomiczną w Schrozberg. Wraz z żoną Renur Ö. oraz trójką wspólnych dzieci mieszkał w mieszkaniu znajdującym się na pierwszym piętrze budynku przy Bahnhofstraße. Na parterze mieścił się kebab.

Według relacji sąsiadów, kobieta była przede wszystkim matką i gospodynią domową, jednak regularnie pomagała mężowi w prowadzeniu lokalu.

Strzały oddane na tyłach budynku

Do tragedii doszło około godziny 10:50 na tyłach budynku mieszkalno-usługowego. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez policję, mężczyzna oddal kilka strzałów z broni palnej, raniąc swoją żonę w sposób śmiertelny.

38-letnia żona 37-letniego mężczyzny została śmiertelnie postrzelona i zmarła na miejscu – poinformował rzecznik policji jeszcze przed południem.

Charakter zdarzenia od początku określany był przez śledczych jako wyjątkowo brutalny.

Dzień szczególny dla rodziny

Szczególnie wstrząsający jest fakt, że w dniu zabójstwa najstarszy syn małżeństwa obchodził swoje 18. urodziny. Czy właśnie z tym wydarzeniem związany był konflikt, który doprowadził do eskalacji przemocy – tego na obecnym etapie nie wiadomo.

Zarówno policja, jak i prokuratura nie ujawniają motywów działania sprawcy, podkreślając, że tło zdarzenia jest przedmiotem intensywnego śledztwa.

Zatrzymanie męża na miejscu zdarzenia

Po oddaniu strzałów na miejsce wpłynęły liczne zgłoszenia alarmowe. Policja natychmiast skierowała kilka patroli pod adres przy Bahnhofstraße. Podejrzany mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy na miejscu zdarzenia, bezpośrednio po interwencji.

Teren został zabezpieczony, a funkcjonariusze przez wiele godzin zbierali ślady i materiał dowodowy.

Śledztwo i praca specjalnej grupy dochodzeniowej

Sprawą zajmuje się prokuratura oraz policja kryminalna, które wszczęły formalne postępowanie karne. Powołano również specjalną komisję ds. zabójstw, mającą wyjaśnić dokładny przebieg wydarzeń, motywy sprawcy oraz okoliczności użycia broni palnej.

Na obecnym etapie organy ścigania nie przekazują dodatkowych informacji, zapowiadając kolejne komunikaty po zakończeniu kluczowych czynności śledczych.

źródło: bild.de

Niemcy: Ulica w Freinsheim zamknięta z powodu podziemnych tuneli wykopanych przez szczury

0

Niebezpieczne odkrycie podczas spaceru

W Freinsheim, niewielkim miasteczku w Nadrenii-Palatynacie liczącym około 5000 mieszkańców, doszło do niecodziennego i groźnego incydentu. Wszystko zaczęło się od niewielkiego ubytku w kostce brukowej, który przypadkowo zauważył spacerujący po trasie. Odkrycie to ujawniło poważne zagrożenie – szczury podkopały ulicę, stwarzając ryzyko zawalenia.

Alarm dla straży pożarnej i szybka reakcja władz

Do zdarzenia doszło około 23:30, kiedy to mieszkańcy powiadomili miejscową straż pożarną. Jürgen Oberholz, burmistrz gminy z ramienia FWG, powiedział w rozmowie z „BILD”:

„Spacerujący odkrył brakującą kostkę brukową w Alzeyer Straße. Na szczęście nikt tam nie wszedł.”

Szybko ustalono, że pod kostką powstały głębokie podziemne ubytki, które mogły stanowić zagrożenie dla pieszych i pojazdów.

Szczury wykopały podziemne tunele

Podczas prac budowlanych i wykopalisk, które sięgnęły aż do kanalizacji, robotnicy natrafili na rozległą sieć tuneli w ziemi, wykopanych przez szczury. Jeden z pracowników relacjonował:

„Patrzyła na mnie szczurzyca.”
Jego kolega dodał, że szczury szybko wpadają w panikę i zaczynają syczeć, gdy ktoś wchodzi do ich tuneli.

Szczury, zwykle bytujące w kanalizacji, w tym przypadku wykorzystały brak uszczelnienia przy przyłączu budynku, aby wydostać się do gruntu i tam rozbudować swoje podziemne korytarze.

Mieszkańcy wstrząśnięci sytuacją

Mieszkaniec, 73-letni Rüdiger Held, powiedział:

„Nie panikuję, ale trudno nie czuć niepokoju, widząc, jak te zwierzęta tutaj działały.”

Jego sąsiad, 76-letni Werner Wissmann, dodał:

„Cieszę się, że nikt tam nie wpadł. Mogło się to skończyć bardzo źle.”

Zabezpieczenie terenu i koszty naprawy

Obecnie wszystkie podziemne tunele szczurów zostały zasypane, a uszkodzona ulica jest zamknięta dla ruchu. Władze lokalne szacują, że koszty naprawy wyniosą około 20 000 euro.

Według burmistrza Oberholza, szybkie wykrycie zagrożenia było kluczowe: przypadkowe odkrycie zapobiegło potencjalnej tragedii, chroniąc mieszkańców przed ewentualnym wpadnięciem w podziemne ubytki.

Skutki i konsekwencje dla miasta

Incydent pokazuje, jak niebezpieczne mogą być podziemne sieci szczurów, które w przypadku braków w izolacji infrastruktury mogą podkopywać grunt pod ulicami. Władze lokalne zapowiadają dokładniejsze kontrole infrastruktury i kanalizacji, aby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.

Freinsheim, mimo niewielkiej liczby mieszkańców, zmierzyło się z nietypowym problemem miejskim, który podkreśla znaczenie regularnych inspekcji i dbałości o bezpieczeństwo publiczne.

źródło: bild.de

Błąd sądowy w sprawie gwałciciela w Berlinie: Skazany Afgańczyk na wolności ponieważ sędzia zwlekał z wydaniem wyroku

1

Powrót na wolność po brutalnych czynach — mimo wysokiego wyroku

Mimo poważnych zarzutów i wyroku niemieckiego sądu groźny gwałciciel ponownie przebywa na wolności. Wydarzenie wywołało konsternację wśród berlińskich prawników oraz służb bezpieczeństwa. Według decyzji sądowej mężczyzna, 37-letni obywatel Afganistanu Mahmood D., został zwolniony z aresztu, mimo iż wcześniej Landgericht Berlin I skazał go na 7 lat i 9 miesięcy pozbawienia wolności. Powodem jest poważna pomyłka proceduralna po stronie wymiaru sprawiedliwości.

Straszliwe zarzuty wobec oskarżonego

Z akt sprawy wynika, że Mahmood D. od 2022 roku dopuścił się wobec swojej byłej partnerki szeregu brutalnych przestępstw — od wielokrotnych gwałtów, przez wielokrotne pobicia, aż po groźby pozbawienia życia przy użyciu noża i żelazka. Według sądu ofiara była torturowana i poważnie raniona w latach 2022–2024.

Kobieta zgłosiła sprawę policji i złożyła zawiadomienie, po którym Mahmood D. został aresztowany przez organy ścigania.

Poważny błąd proceduralny i uwolnienie

W czerwcu 2025 roku sprawa trafiła przed Landgericht Berlin I, który wydał wyrok skazujący i zdecydował, że mężczyzna pozostanie w areszcie z powodu niebezpieczeństwa ucieczki i zagrożenia dla społeczeństwa.

Jednak w wyniku uchybienia proceduralnego — braku sporządzenia i doręczenia na czas protokołu i pisemnego uzasadnienia wyroku — Kammergericht (sąd wyższej instancji) 19 stycznia 2026 roku uchylił nakaz zatrzymania mężczyzny. Według sądu doszło do „rażącego naruszenia przepisów o przyspieszeniu postępowania”, które służą ochronie praw obywateli, w szczególności w warunkach przetrzymywania osoby w areszcie.

Sąd stwierdził, że zarówno doręczenie wyroku, jak i sporządzenie pełnej dokumentacji przekraczającej ustawowe terminy — odpowiednio siedmiu miesięcy po ogłoszeniu wyroku i czterech miesięcy po końcowym terminie na złożenie protokołu — było nie do przyjęcia. Akta przez wiele miesięcy pozostawały w gabinecie sędziego, który — jak podają źródła — miał problemy ze zdrowiem i nie wywiązał się z obowiązków terminowych.

Reakcje i działania władz

Decyzja o uwolnieniu wzbudziła oburzenie wśród berlińskich prawników i organów ścigania. Władze szacują, że oskarżony wciąż stanowi potencjalne zagrożenie, dlatego jego byłą partnerkę objęto ochroną policyjną i umieszczono w bezpiecznym miejscu.

Organy rozważały również inne środki, m.in. zastosowanie elektronicznej kontroli z użyciem opaski, czy nawet wydalenie oskarżonego do kraju pochodzenia, jednak żaden z tych wariantów nie został na razie wdrożony.

System prawny i prawo do skróconej procedury

W uzasadnieniu swojej decyzji Kammergericht powołał się na fundamentalną zasadę niemieckiego procesu karnego: prawo do racjonalnej i proporcjonalnej procedury oraz prawo do sprawdzenia legalności zatrzymania i aresztowania osoby podejrzanej lub skazanej. Sąd podkreślił, że wydłużona i wynikająca z zaniedbań wewnętrznych procedura uniemożliwiła skuteczne zaskarżenie wyroku, co — mimo ciężaru zarzutów — czyni dalsze przetrzymywanie w areszcie nieproporcjonalnym.

Stan obecny i niesprawiedliwa luka prawna

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, ponieważ złożono wniosek o jego rewizję. W międzyczasie badane są również możliwe środki zaradcze wobec sędziego, który dopuścił się naruszeń procedury, w tym postępowania dyscyplinarne.

Cała sprawa jest szeroko komentowana w środowisku prawnym jako poważne naruszenie zaufania publicznego do wymiaru sprawiedliwości w Niemczech, zwłaszcza że chodzi o człowieka, którego postępowanie — według śledczych — było brutalne i długotrwałe.

źródło: tagesspiegel.de

Niemcy: 21-letni Pakistańczyk zaatakował kontrolerkę biletów w pociągu – uciekł po brutalnym incydencie

1

Atak w pociągu w Badenii-Wirtembergii

W Badenii-Wirtembergii doszło do poważnego incydentu w regionalnym pociągu. 21-letni mężczyzna, obywatel Pakistanu, zaatakował kontrolerkę biletów po tym, jak sprawdziła jego bilet. Według informacji przekazanych przez Bundespolizei w Stuttgarcie, mężczyzna pluł kobiecie na nogę i próbował uderzyć ją butelką w brzuch.

Okoliczności zdarzenia

Do incydentu doszło w niedzielę podczas kontroli biletów w pociągu kursującym ze Stuttgartu w kierunku Crailsheim. 42-letnia kontrolerka zauważyła, że mężczyzna nie posiadał ważnego biletu i wydała tzw. Fahrpreisnacherhebung, czyli dokument do uregulowania opłaty za przejazd bez ważnego biletu. Dodatkowo poprosiła o okazanie dowodu tożsamości.

Eskalacja przemocy

Według relacji świadków, krótko po kolejnym przystanku pociągu mężczyzna podszedł do kontrolerki. Zaatakował ją fizycznie – pluł na jej nogę i próbował uderzyć butelką w brzuch. Po tym incydencie sprawca uciekł z miejsca zdarzenia.

Śledztwo i apel policji

Federalna policja rozpoczęła śledztwo w kierunku usiłowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i poszukuje świadków zdarzenia. Organy ścigania apelują do podróżnych, którzy mogli być świadkami ataku, o zgłaszanie się z informacjami, które mogą pomóc w ustaleniu tożsamości sprawcy i jego ujęciu.

Kontekst i podobne incydenty

To nie pierwszy przypadek przemocy wobec personelu kolejowego w Niemczech. W minioną środę w Nadrenii-Palatynacie podczas kontroli biletów mężczyzna tak brutalnie zaatakował kontrolera, że ofiara zmarła krótko po zdarzeniu. Sprawca został tymczasowo aresztowany.

Bezpieczeństwo w pociągach – rosnące zagrożenie

Incydent w Badenii-Wirtembergii ponownie wywołał debatę o bezpieczeństwie w pociągach regionalnych i ochronie personelu. Przemoc wobec pracowników kolei staje się poważnym problemem w Niemczech, a władze apelują o wzmocnienie procedur bezpieczeństwa oraz obecności służb ochrony podczas kontroli biletów.

źródło: welt.de

17-letni Onur dźgnięty nożem w Castrop-Rauxel – podejrzana Angela R. twierdzi, że działała w obronie własnej

1

Tragiczne wydarzenie przy przystanku autobusowym

Wczesnym wieczorem 14 stycznia 2026 roku życie 17-letniego Onura, młodego Niemca pochodzenia tureckiego, zakończyło się tragicznie. Chłopak został znaleziony nieprzytomny niedaleko przystanku autobusowego przy Wartburgstraße w Castrop-Rauxel, w Niemczech, przez przypadkowego przechodnia około godziny 18:00. Natychmiast wezwano policję i służby ratunkowe, jednak ofiara wykrwawiła się jeszcze przed przybyciem ratowników. Mimo intensywnej reanimacji nastolatek zmarł na miejscu.

Miejsce ataku i pierwsze śledztwo

Śledztwo wykazało, że śmiertelne zadanie ciosu nożem nastąpiło na terenie tarasu pobliskiego opuszczonego budynku. Po ataku nastolatek próbował dotrzeć do przystanku autobusowego, gdzie w końcu upadł. Wkrótce śledczy skoncentrowali swoje działania na rówieśniczce, 17-letniej Angeli R., która została powiązana ze sprawą.

Pierwsze zgłoszenie i wersja zdarzeń przez podejrzaną

Według informacji FOCUS-online, krótko po znalezieniu ofiary Angela R. zadzwoniła na centralę alarmową, zgłaszając próbę gwałtu. Twierdziła, że broniła się przed mężczyzną, używając odłamków butelki. Policja z Recklinghausen, powołując specjalną komisję do spraw morderstw, tymczasowo zatrzymała dziewczynę w areszcie.

Początkowo podejrzana twierdziła, że została zaatakowana przez nieznanego mężczyznę w drodze do szkoły nauki jazdy. Jednak ze względu na liczne sprzeczności w jej zeznaniach, śledczy nie uwierzyli w tę wersję. Angela R. zmieniła ostatecznie swoje oświadczenie, przyznając, że spotkała się z Onurem i w ramach rzekomej obrony własnej użyła noża.

Wersja „obrony własnej” i wątpliwości śledczych

Angela R., w obecności swojego prawnika, przedstawiła historię, w której stawia siebie w roli ofiary. Według niej, młodzi ludzie poznali się w szkole nauki jazdy i od jesieni kontaktowali się przez WhatsApp. Dziewczyna twierdziła, że chłopak wysyłał jej nieodpowiednie wiadomości, których treść ją odrzucała.

W dniu tragedii miał odbyć się spór między nimi, który – według Angeli – szybko eskalował. Twierdziła, że Onur próbował zmusić ją do kontaktu seksualnego, ona odmówiła i w wyniku szamotaniny znalazła się na ziemi. Wówczas miała użyć gazu pieprzowego, a następnie podnieść leżący nóż, którym dźgnęła chłopaka w szyję. Po zdarzeniu dziewczyna uciekła z miejsca zdarzenia.

Analiza telefonu i ucieczka podejrzanej

W dniu zdarzenia prokuratura w Dortmundzie, kierowana przez Hennera Kruse, nie zdecydowała o aresztowaniu dziewczyny, gdyż nie istniał wówczas „pilny dowód” na umyślne zabójstwo, a możliwość obrony własnej nie była wykluczona. Śledczy zabezpieczyli jednak telefon Angeli R., który później ujawnił istotne informacje.

Dziewięć dni po tragicznej śmierci Onura, prokuratura wydała nakaz aresztowania podejrzanej. Odtworzone z telefonu usunięte pliki sugerowały, że atak nie był przypadkowy, a Angela R. mogła zaplanować zabójstwo.

Poszukiwania i zabezpieczenie dowodów

W ciągu ostatnich pięciu dni niemieckie służby ogłosiły poszukiwania publiczne, gdyż Angela R. pozostaje w ukryciu. Policja nie odnalazła jeszcze podejrzanej. Dzięki użyciu psów tropiących znaleziono w pobliżu placu zabaw nóż, który może być bronią używaną w ataku.

źródło: focus.de

Niemcy: Śmiertelny policyjny strzał w domu seniora. 53-latek groził nożem dwóm osobom

0

Tragiczne wydarzenia w Waltrop w Nadrenii Północnej-Westfalii

We wtorkowe popołudnie w Waltrop, w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia, doszło do dramatycznego policyjnego interwencji w domu opieki dla seniorów. Policja otrzymała zgłoszenie o mężczyźnie uzbrojonym w nóż, który groził dwóm osobom, co doprowadziło do szeroko zakrojonej akcji służb. Interwencja zakończyła się śmiercią 53-letniego mężczyzny, postrzelonego przez funkcjonariuszy.

Zgłoszenie alarmowe i szybka reakcja

Jak poinformowała policja, około godziny 16:15 do centrum operacyjnego policji w Recklinghausen wpłynęło pilne zgłoszenie. Osoba dzwoniąca poinformowała o krytycznej sytuacji w jednym z domów seniora w Waltrop, gdzie mężczyzna wyciągnął nóż i groził dwóm osobom.

Na miejsce natychmiast skierowano liczne siły policji, a także jednostki straży pożarnej i pogotowia ratunkowego. Obiekt, położony przy ulicy Neuer Weg, stał się w krótkim czasie miejscem intensywnej akcji służb.

Niejasne okoliczności zagrożenia

Według oficjalnych informacji policji, podejrzanym był 53-letni mężczyzna, którego funkcjonariusze zastali na miejscu po przybyciu do domu opieki. Organy ścigania potwierdziły, że również po ich przybyciu doszło do kolejnej sytuacji zagrażającej bezpieczeństwu.

Na wtorkowy wieczór policja oraz prokuratura nie ujawniły, kim były osoby, którym grożono nożem. Nie wiadomo, czy chodziło o mieszkańców placówki, personel medyczny czy osoby odwiedzające seniorów. Szczegóły przebiegu zdarzenia wciąż pozostają przedmiotem postępowania wyjaśniającego.

Strzał z broni służbowej i śmierć w szpitalu

W trakcie interwencji funkcjonariusze oddali co najmniej jeden strzał z broni służbowej. 53-letni mężczyzna został ranny. Na miejsce natychmiast wezwano ratowników medycznych, którzy udzielili mu pierwszej pomocy, a następnie przetransportowali go do pobliskiego szpitala.

Pomimo działań lekarzy mężczyzna zmarł w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń.

Śledztwo przekazane innym służbom

Zgodnie z obowiązującą w Niemczech procedurą, w celu zachowania pełnej bezstronności, dalsze czynności śledcze przejęła policja w Dortmundzie. Postępowanie prowadzone jest pod nadzorem prokuratury w Bochum.

Na obecnym etapie nie są znane motywy działania mężczyzny, ani szczegółowe okoliczności, które doprowadziły do użycia broni palnej przez funkcjonariuszy. Organy ścigania zapowiadają dalsze ustalenia po analizie materiału dowodowego i przesłuchaniach świadków.

źródło: bild.de

Miał zostać deportowany, a dostaje 7250 euro miesięcznie! Kontrowersyjny przypadek w Kolonii

1

Wielodzietna rodzina, status do opuszczenia kraju i wysokie świadczenia państwowe

W Kolonii, w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia, od lat trwa sprawa, która ponownie wywołuje debatę na temat niemieckiej polityki migracyjnej i systemu świadczeń socjalnych. Bohaterem tej historii jest Huso B., obywatel Bośni i Hercegowiny, który – zgodnie z decyzjami niemieckich władz – już od 23 lat nie powinien przebywać na terytorium Niemiec. Mimo to mieszka tam nadal i wraz z rodziną otrzymuje miesięcznie 7 250,77 euro ze środków publicznych.

Pierwszy wniosek azylowy i brak dokumentów

Huso B. pojawił się po raz pierwszy w Kolonii w 2003 roku. Jak podają niemieckie media, nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów tożsamości. Złożył wniosek o azyl, który został w krótkim czasie odrzucony. Niemieckie władze uznały bowiem Bośnię i Hercegowinę za tzw. bezpieczny kraj pochodzenia, co wyklucza przyznanie ochrony azylowej w standardowym trybie.

Po negatywnej decyzji Huso B. zniknął z radarów administracji i przez pewien czas przebywał w Niemczech nielegalnie.

Kolejna decyzja o wydaleniu i nieskuteczna egzekucja prawa

W 2007 roku Huso B. ponownie został zarejestrowany na terenie Niemiec. Po raz kolejny wydano wobec niego decyzję o opuszczeniu kraju. Również tym razem do deportacji nie doszło. Mężczyzna skorzystał z pomocy prawnika i złożył skargę, domagając się prawa pobytu.

Postępowanie sądowe trwało dwa lata. Ostatecznie wniosek został oddalony, a decyzja o obowiązku wyjazdu z Niemiec podtrzymana. Mimo to Huso B. nadal pozostał w kraju, a organy państwowe nie doprowadziły do jego wydalenia.

Konflikt z prawem: przestępstwa od 2010 roku

Od 2010 roku Huso B. regularnie pojawia się w policyjnych rejestrach. Jest znany niemieckim służbom jako sprawca różnych przestępstw, głównie o charakterze oszustw. Mimo powtarzających się konfliktów z prawem fakt ten nie doprowadził do skutecznej deportacji.

Równolegle mężczyzna założył rodzinę w Kolonii. Wraz z żoną wychowuje ośmioro dzieci, wszystkie urodzone w Niemczech.

Świadczenia socjalne: ponad 87 tysięcy euro rocznie

Rodzina Huso B. otrzymuje świadczenia na podstawie ustawy o świadczeniach dla osób ubiegających się o azyl (Asylbewerberleistungsgesetz). W praktyce oznacza to jednak nie tylko podstawowe wsparcie.

  • Huso B. i jego żona otrzymują po 835,24 euro miesięcznie w ramach tzw. pomocy na utrzymanie (Hilfe zum Lebensunterhalt).
  • Każde z ośmiorga dzieci otrzymuje świadczenie w wysokości od 630,81 euro do 817,71 euro miesięcznie, w zależności od wieku.

Łącznie daje to kwotę 7 250,77 euro miesięcznie, czyli ponad 87 000 euro rocznie. Koszty wynajmu mieszkania nie obciążają rodziny – mieszkają oni w zaniedbanym ośrodku azylowym w Kolonii.

Dla porównania: według Federalnego Urzędu Statystycznego przeciętna para w Niemczech dysponuje miesięcznym dochodem netto w wysokości 4 496 euro. Nawet przy ośmiorgu dzieci, uwzględniając 2 072 euro zasiłku rodzinnego (Kindergeld), łączna kwota wynosi około 6 568 euro miesięcznie, a więc znacząco mniej niż w przypadku rodziny Huso B.

Dlaczego nie dochodzi do deportacji? Stanowisko miasta Kolonia

Miasto Kolonia, powołując się na ochronę danych osobowych, nie komentuje indywidualnego przypadku Huso B. W oficjalnym stanowisku władze wyjaśniają jednak ogólne zasady postępowania w podobnych sytuacjach.

Podkreślają, że obowiązek opuszczenia kraju nie zawsze może zostać wyegzekwowany, szczególnie gdy w grę wchodzi dobro dzieci. W przypadku rodzin wielodzietnych organy muszą brać pod uwagę konsekwencje deportacji, nawet jeśli dzieci byłyby nią dotknięte pośrednio.

Właśnie obecność ośmiorga nieletnich dzieci sprawia, że Huso B. nie został dotąd wydalony z Niemiec.

Zwiększone świadczenia zamiast minimalnych

Ze względu na długi okres pobytu w Niemczech rodzina Huso B. nie otrzymuje już wyłącznie podstawowych świadczeń dla osób ubiegających się o azyl. Zostały im przyznane tzw. podwyższone świadczenia analogowe, których wysokość odpowiada standardowej pomocy społecznej.

Według danych miasta Kolonia w samej metropolii funkcjonuje siedem dziesięcioosobowych rodzin z nieletnimi dziećmi, które pobierają świadczenia na podstawie przepisów azylowych.

Stanowisko Huso B. i kolejne postępowanie karne

Dziennik „BILD” dysponuje dokumentami potwierdzającymi wysokość wypłacanych świadczeń. Gdy reporterzy skonfrontowali Huso B. z tymi informacjami w ośrodku azylowym, mężczyzna zaprzeczył, jakoby otrzymywał tak wysokie kwoty.

Minimalizował również swoją przeszłość kryminalną, twierdząc, że ostatnie przestępstwo popełnił w 2014 roku. Informacje te stoją jednak w sprzeczności z danymi prokuratury. Huso B. miał bowiem stawić się przed sądem 8 grudnia 2025 roku w związku z zarzutem próby oszustwa przy użyciu kart podarunkowych w jednej z sieci drogerii. Postępowanie zostało ostatecznie odroczone i ma być kontynuowane w bieżącym roku.

źródło: bild.de

Niemcy: Szokujące dane o przemocy w związkach – w 19 na 20 przypadków ofiary milczą

0

Nowa analiza ujawnia ogrom „ciemnej liczby” przestępstw

W Niemczech przemoc w związkach w znacznej większości przypadków pozostaje niewidoczna dla wymiaru sprawiedliwości. Tak wynika z najnowszej „Dunkelfeldstudie zur Gewaltbetroffenheit in Deutschland” (Badania „ciemnej” liczby ofiar przemocy w Niemczech), którą we wtorek przedstawili minister rodziny Karin Prien (CDU) oraz minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU).

Badanie ujawnia zatrważające liczby: ponad 95% przypadków przemocy psychicznej i fizycznej w relacjach partnerskich nie trafia na policję. W ramach badania po raz pierwszy przepytano około 15 000 osób w wieku od 16 do 85 lat o ich doświadczenia związane z przemocą.

Skala przemocy psychicznej i fizycznej w związkach

Z danych wynika, że prawie połowa kobiet (48,7%) i 40% mężczyzn doświadczyła przynajmniej raz w życiu przemocy psychicznej ze strony partnera lub byłego partnera. Co więcej, 16,1% respondentów przyznało, że padło ofiarą przemocy fizycznej w związku, z czego 5,7% doświadczyło jej w ciągu ostatnich pięciu lat.

Minister spraw wewnętrznych Dobrindt podkreślił znaczenie wyników badania: „Ciemna liczba przestępstw jest ogromna. Skala tego zjawiska jest zaskakująca. Mniej niż pięć procent aktów przemocy w związkach trafia na policję.”

Przemoc seksualna i molestowanie

Badanie ujawnia również, że niemal co druga osoba (45,8%) była w życiu narażona na molestowanie seksualne. Dotyczy to zarówno niepożądanych spojrzeń, komentarzy, gwizdów (34,7% kobiet i 14,5% mężczyzn w ostatnich pięciu latach), jak i kontaktu fizycznego bez zgody ofiary – doświadczyło go 14,5% kobiet.

Ofiarami przemocy seksualnej są przede wszystkim kobiety, a w 46,5% przypadków sprawcami okazali się byli partnerzy. Ogółem 11,2% uczestników badania padło ofiarą przestępstwa seksualnego (kobiety: 4%, mężczyźni: 1,4%).

Stalking jako dodatkowy problem

Stalking jest kolejnym poważnym zagrożeniem. Ponad jedna piąta respondentów (21,2%) w swoim życiu zetknęła się z prześladowaniem, a w ciągu ostatnich pięciu lat doświadczało go 9% osób. Wśród kobiet odsetek ten wynosi 10,6%, wśród mężczyzn 7%.

Apel minister Prien: przemoc nie jest marginalnym problemem

Minister rodziny Karin Prien zwraca uwagę na ogromne znaczenie danych: „Te liczby ukazują, jak wiele zjawisk przez lata pozostawało w ukryciu. Przemoc w związkach i przemoc seksualna nie są marginalnym problemem – dotykają milionów osób w naszym kraju. Prawie jedna na sześć osób doświadcza przemocy fizycznej w związku, a 19 z 20 przypadków nie zostaje zgłoszonych.”

Minister Dobrindt podkreśla: „Kluczowe jest, aby ofiary przemocy znalazły się w centrum uwagi i otrzymały niezbędną pomoc oraz ochronę.”

Wnioski i znaczenie badania

Nowa „Dunkelfeldstudie” pokazuje wyraźnie, że skala przemocy w Niemczech jest znacznie większa niż wskazują oficjalne statystyki policyjne. Kobiety pozostają zdecydowanie bardziej narażone na różne formy przemocy, w tym fizycznej, psychicznej i seksualnej, a problem ten wymaga pilnej interwencji na poziomie społecznym i prawnym.

źródło: bild.de

Niemcy: Taleb al-Abdulmohsen, sprawca zamachu na jarmark bożonarodzeniowy, wciąż stanowi wysokie zagrożenie

1

Wysokie napięcie podczas procesu

Magdeburg – Proces Taleba al-Abdulmohsena, sprawcy zamachu na jarmark bożonarodzeniowy, ujawnia kolejne niepokojące fakty dotyczące jego osobowości i potencjalnego zagrożenia dla otoczenia. Podczas przesłuchania świadków w Sądzie Okręgowym w Magdeburgu mężczyzna demonstrował jawne lekceważenie wobec osób zeznających, ale reagował agresywnie i wściekle na opinie biegłego psychiatry.

Według obserwacji mediów, podczas przesłuchań czterech kobiet Taleb al-Abdulmohsen wydawał się znudzony i ospały. Zamykał oczy, nerwowo pocierał nos, a świadków niemal w ogóle nie spoglądał.

Narcyzm, paranoja i brak empatii

Biegły psychiatra Dr Bernd Langer, który sporządził opinię o stanie psychicznym oskarżonego, stwierdził u niego narcyzm, skrajnie wyolbrzymione poczucie własnej wartości oraz paranoidalne tendencje. Langer wskazał, że Taleb al-Abdulmohsen nie potrafi tolerować negatywnych opinii o sobie i często ocenia innych jako kłamców.

„Człowiek, wobec którego okazuje empatię, to on sam” – podkreślił biegły.

Oskarżony, który wcześniej pracował jako psychiatra w zakładzie dla osób psychicznie chorych i skazanych w ramach tzw. „Maßregelvollzug” w Saksonii-Anhalt, w trakcie opiniowania reagował wybuchem agresji: krzyczał, gestykulował, a w pewnym momencie sędzia musiał odłączyć mu mikrofon. Nawet po zabezpieczeniu przez uzbrojonych pracowników sądowych Taleb al-Abdulmohsen kontynuował wściekłe zachowanie.

Potencjalne zagrożenie

Biegły psychiatra już w styczniu w swoim sprawozdaniu wskazał, że oskarżony pozostaje w pełni poczytalny i odpowiada za swoje czyny, ale jednocześnie stanowi poważne zagrożenie dla społeczeństwa. Istnieje ryzyko popełnienia dalszych przestępstw, w tym ewentualnych prób wzięcia zakładników nawet w warunkach więziennych.

Langer ostrzegł, że oskarżony może reagować agresywnie na osoby krytykujące jego postępowanie i nieprzewidywalnie w sytuacjach konfrontacji.

Kontekst historyczny i porównanie z innymi przypadkami

Eksperci przypominają, że nie jest to pierwszy przypadek poważnego zagrożenia w więzieniu w Magdeburgu. W 2020 roku w zakładzie wysokiego bezpieczeństwa Burg doszło do próby wzięcia zakładników przez Stephana Ballieta, sprawcę zamachu na synagogę w Halle z października 2019 roku. Balliet został skazany na dożywocie po tym, jak w swoim ataku zabił dwie osoby i ranił kolejne.

Wnioski i dalszy przebieg procesu

Psychiatra podkreśla, że ze względu na zaburzenia osobowości Taleba al-Abdulmohsena konieczne jest utrzymanie surowych środków ostrożności podczas pobytu oskarżonego w zakładzie karnym. Proces trwa, a kolejne posiedzenia mają pozwolić na pełną ocenę motywacji, zachowań i potencjalnego ryzyka, jakie oskarżony może stwarzać wobec innych osób w przyszłości.

źródło: bild.de

Niemcy: Śmiertelne pobicie konduktora w pociągu. Sprawca był wcześniej znany policji

0

Nowe ustalenia w sprawie tragedii pod Landstuhl

Pojawiają się nowe, niepokojące informacje w sprawie śmierci konduktora Serkana C., który zmarł po brutalnym ataku w pociągu regionalnym w zachodnich Niemczech. Jak informuje tygodnik „Der Spiegel”, sprawca – 26-letni obywatel Grecji – już kilka godzin przed zabójstwem zwrócił na siebie uwagę niemieckiej policji federalnej. Mimo to nie został zatrzymany.

Interwencja policji federalnej w innym pociągu

Z ustaleń „Spiegla” wynika, że jeszcze tego samego dnia, około godziny 11:50, funkcjonariusze Bundespolizei wyprowadzili 26-latka z pociągu dużych prędkości TGV, który przyjechał do Kaiserslautern z Francji. Mężczyzna miał wcześniej kopać w drzwi wagonu, czym wzbudził niepokój obsługi pociągu. Konduktorzy wezwali policję.

Interwencja zakończyła się jednak bez dalszych konsekwencji. Drzwi nie zostały uszkodzone, a mężczyzna posiadał ważny bilet. W związku z tym – jak podaje „Der Spiegel” – nie wszczęto postępowania karnego, a 26-latek mógł kontynuować podróż.

Śmiertelny atak kilka godzin później

Do tragedii doszło tego samego dnia, kilka godzin po wcześniejszym incydencie. Około godziny 17:45 w pociągu regionalnym (Regionalexpress) w pobliżu miejscowości Landstuhl konduktor Serkan C. przeprowadzał rutynową kontrolę biletów. Tym razem 26-letni pasażer nie był w stanie okazać ważnego biletu.

Zgodnie z procedurami pracownik kolei chciał wyprosić mężczyznę z pociągu. Wówczas doszło do brutalnego ataku. Sprawca wielokrotnie uderzył konduktora pięściami w głowę. Serkan C. stracił przytomność i osunął się na podłogę.

Reanimacja w pociągu i walka o życie w szpitalu

Jeszcze na miejscu, w pociągu, rozpoczęto reanimację poszkodowanego. Następnie został on przetransportowany do szpitala. Lekarze przez dwa dni walczyli o jego życie, jednak obrażenia okazały się zbyt poważne.

Serkan C. zmarł w klinice na skutek ciężkich urazów głowy.

Zarzut zabójstwa i areszt dla podejrzanego

Wobec 26-letniego Greka sąd wydał nakaz aresztowania pod zarzutem zabójstwa. Jak poinformowała prokuratura w Zweibrücken – również cytowana przez „Der Spiegel” – podejrzany do tej pory nie złożył wyjaśnień i korzysta z prawa do milczenia.

Śledczy analizują obecnie nagrania z monitoringu oraz zeznania świadków, aby dokładnie odtworzyć przebieg zdarzeń i okoliczności, które doprowadziły do śmierci konduktora.

Ofiara to samotny ojciec

Serkan C. był samotnie wychowującym ojcem dwójki dzieci. Jego śmierć wstrząsnęła nie tylko współpracownikami, ale również lokalną społecznością. Podczas uroczystości żałobnej setki osób pożegnały cenionego pracownika kolei.

Sprawa wywołała w Niemczech szeroką dyskusję na temat bezpieczeństwa pracowników transportu publicznego oraz skuteczności wcześniejszych interwencji wobec agresywnych pasażerów.

źródło: bild.de