Coraz ostrzejsza debata o migracji w Niemczech
W Niemczech ponownie narasta dyskusja wokół polityki migracyjnej i skutków wieloletniego napływu migrantów. Punktem wyjścia do kolejnej fali komentarzy stały się wypowiedzi kanclerza Friedricha Merza, który w marcu, a następnie ponownie pod koniec kwietnia stwierdził, że problem migracji został w dużej mierze rozwiązany.
Autor analizowanego komentarza uważa jednak, że takie deklaracje nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Jego zdaniem spadek liczby nowych wniosków azylowych nie oznacza rozwiązania kryzysu migracyjnego, a jedynie chwilowe zmniejszenie presji wynikające głównie z sytuacji międzynarodowej.
Spadek liczby wniosków azylowych, ale migracja nadal trwa
Według tekstu kanclerz Friedrich Merz odnosił się przede wszystkim do mniejszej liczby osób ubiegających się o azyl w poprzednim roku. Autor podkreśla jednak, że miało to być związane głównie z zakończeniem wojny domowej w Syrii po upadku reżimu Baszara al-Asada.
Jednocześnie zaznacza, że mimo spadku liczby nowych wniosków azylowych do Niemiec w 2025 roku nadal przybyło około 280 tysięcy migrantów, wliczając w to łączenie rodzin. Według przytoczonych danych migracja netto z państw spoza Unii Europejskiej wyniosła 278 tysięcy osób. Oznacza to, że liczba wyjazdów była bardzo niska i zdecydowana większość migrantów pozostała w kraju.
Autor krytycznie ocenia również politykę deportacyjną niemieckiego rządu. Zwraca uwagę, że do głównych państw pochodzenia migrantów deportowano jedynie pojedyncze osoby lub niewielkie grupy. W przypadku Syrii i Afganistanu miały to być jedynie pojedyncze przypadki, a do Iraku – kilkaset osób.
Prawie połowa beneficjentów Bürgergeld to cudzoziemcy
Zdaniem autora same dane dotyczące liczby migrantów nie pokazują pełnej skali problemu. Znacznie ważniejsze mają być skutki społeczne i ekonomiczne. W tekście wskazano, że od 2015 do 2025 roku udział cudzoziemców pobierających Bürgergeld – niemieckie świadczenie socjalne dla osób bezrobotnych lub osiągających bardzo niskie dochody – miał się podwoić.
Według przytoczonych danych cudzoziemcy stanowią obecnie 47,6 procent wszystkich osób pobierających to świadczenie. Autor zaznacza jednocześnie, że statystyki te nie obejmują niemieckich obywateli posiadających pochodzenie migracyjne. Obecnie – według tekstu – prawie 1,8 miliona zdolnych do pracy cudzoziemców pobiera Bürgergeld. Podobna sytuacja nie występuje w żadnym innym kraju świata.
Niska aktywność zawodowa części migrantów
W komentarzu szczególną uwagę poświęcono również sytuacji uchodźców z Ukrainy. Według autora wskaźnik zatrudnienia Ukraińców w Niemczech wynosi 37,5 procent i ma być najniższy w Europie. Dla porównania w Polsce wskaźnik ten ma sięgać około 75 procent, a na Węgrzech 71 procent.
Autor wskazuje, że w wielu państwach Europy osoby pozostające bez pracy otrzymują znacznie mniejsze wsparcie socjalne niż w Niemczech. Według przytoczonych danych jedynie 17 procent ukraińskich uchodźców planuje powrót do ojczyzny po zakończeniu wojny, natomiast 59 procent chce zostać w Niemczech na stałe. Jeszcze niższa ma być gotowość do powrotu wśród Syryjczyków. Autor powołuje się na badanie UNHCR z 2025 roku, według którego jedynie około 3 procent syryjskich uchodźców planuje powrót do kraju w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. W jego ocenie przeczy to wcześniejszym deklaracjom Friedricha Merza dotyczącym potencjalnej skali powrotów migrantów.
Spór o przestępczość i statystyki policyjne
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych fragmentów tekstu jest kwestia przestępczości. Autor podkreśla, że udział cudzoziemców wśród podejrzanych o popełnienie przestępstw ma być wyraźnie wyższy niż ich udział w całkowitej liczbie mieszkańców Niemiec. Według przytoczonych danych w 2025 roku w Niemczech mieszkało 14,07 miliona cudzoziemców, co stanowiło około 16,9 procent populacji.
Cudzoziemcy byli rejestrowani jako podejrzani ponad dwukrotnie częściej niż obywatele Niemiec. Szczególnie wysoki wskaźnik miał dotyczyć osób pochodzących z państw Maghrebu, takich jak Algieria, Tunezja i Maroko. W tekście wskazano również na wysoki udział obywateli Syrii, Afganistanu i Iraku w statystykach dotyczących przestępstw z użyciem przemocy. Autor podkreśla, że jego zdaniem nie można mówić o poprawie sytuacji w zakresie bezpieczeństwa.
Rosnące obawy dotyczące radykalizacji
Ostatnia część tekstu dotyczy kwestii integracji oraz stosunku części młodych muzułmanów do niemieckiego systemu prawnego. Autor przywołuje niedawno opublikowane badanie, które wywołało szeroką debatę publiczną. Według cytowanych danych około 45 procent badanych muzułmanów miało wykazywać postawy określane jako „sprzyjające islamizmowi”.
Według relacji Berliner Zeitung 11,5 procent muzułmanów poniżej 40. roku życia miało prezentować „jawne postawy islamistyczne”, natomiast kolejne 33,6 procent – „ukryte lub latentne skłonności islamistyczne”.
Badanie miało obejmować między innymi takie poglądy jak:
- przekonanie, że prawo religijne powinno stać ponad prawem państwowym,
- poparcie dla religijnego modelu państwa,
- negatywny stosunek do zachodnich społeczeństw i innych religii,
- przekonanie, że jedynie islam może rozwiązać problemy społeczne.
Autor zwraca uwagę, że w porównaniu z podobnym badaniem z 2021 roku odsetek takich postaw miał wzrosnąć o około 10 punktów procentowych. Wiceprzewodniczący FDP Wolfgang Kubicki określił wyniki badania mianem „społecznej bomby zegarowej” i zaapelował o zdecydowane działania polityczne.
„Brakuje politycznej woli”
W końcowej części komentarza autor stwierdza, że deklaracje o rozwiązaniu problemu migracyjnego są przedwczesne i nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Jego zdaniem obecny rząd nie zamierza przeprowadzać głębokich reform w zakresie prawa azylowego oraz świadczeń socjalnych. Jako przykład skuteczniejszego podejścia wskazano Danię, która ograniczyła liczbę migrantów poprzez zaostrzenie przepisów i likwidację tzw. czynników przyciągających.
W opinii autora niemieckim partiom głównego nurtu brakuje politycznej determinacji do przeprowadzenia podobnych zmian. Krytycznie odnosi się on również do wpływu organizacji pozarządowych, mediów, Kościołów i organizacji społecznych na debatę migracyjną. Tekst kończy się pesymistyczną oceną przyszłości Niemiec i sugestią, że dalszy rozwój sytuacji zależeć będzie od ewentualnych zmian politycznych wymuszonych przez wyborców.
źródło: n-tv.de

