Czy Niemcy chorują za często? Zwolnienia telefoniczne pod ostrzałem

0

Rośnie liczba dni chorobowych w Niemczech

W Niemczech utrzymuje się wysoki poziom absencji chorobowej. Dane DAK-Gesundheit za 2025 rok wskazują, że średnio 5,4% pracowników było w ciągu roku nieobecnych z powodu choroby, co oznacza około 19,5 dni kalendarzowych na osobę. Porównanie z rokiem 2024 pokazuje stabilny, podwyższony poziom – wówczas średnia wynosiła 19,7 dni. Dane Statistisches Bundesamt dla 2024 roku wskazują średnio 14,8 dni roboczych zwolnienia na pracownika. Różnice wynikają m.in. z metody liczenia dni kalendarzowych versus dni roboczych.

Do niedawna krótkie, jednodniowe absencje pozostawały często poza statystykami, jeśli pracownik nie zgłaszał ich lekarzowi. Wprowadzenie elektronicznej wysyłki zwolnień w 2022 roku spowodowało pełną rejestrację wszystkich nieobecności, co przyczyniło się do wzrostu odnotowywanych dni chorobowych.

Główne przyczyny absencji

Według danych DAK i AOK głównym powodem absencji pozostają choroby układu oddechowego. Odnotowano również wyraźny wzrost liczby dni chorobowych z powodu problemów psychicznych, takich jak depresja, przy stabilnym poziomie dolegliwości mięśniowo-szkieletowych. Eksperci wskazują również na efekt „post-Covid” oraz sezonową podatność na infekcje po zakończeniu okresu restrykcji pandemicznych.

DAK podkreśla, że czynniki społeczne, takie jak kultura nieobecności w miejscu pracy oraz obawa przed podejrzeniem nadużycia zwolnień, wpływają na decyzje pracowników. DAK-CEO Andreas Storm wskazuje, że niska wartość zaufania w firmach jest nie tylko problemem społecznym, ale i ryzykiem zdrowotnym, ograniczającym wydajność pracowników.

Telefoniczne zwolnienia lekarskie – spór polityczny

Od czasu wprowadzenia w 2021 roku w trakcie pandemii i utrwalenia przez byłego ministra zdrowia Karla Lauterbacha, możliwość telefonicznego uzyskania zwolnienia lekarskiego budzi kontrowersje. Obecnie kanclerz Friedrich Merz (CDU) i federalna minister zdrowia Nina Warken (CDU) zapowiedzieli przegląd przepisów, argumentując potrzebę ograniczenia potencjalnego nadużycia.

Przeciwnicy zmian, w tym Stowarzyszenie Lekarzy Rodzinnych i politycy SPD oraz Zielonych, podkreślają, że zwolnienie telefoniczne obejmuje jedynie pacjentów znanych lekarzowi, na maksymalnie pięć dni i nie jest „wolną przepustką”. Markus Beier, szef stowarzyszenia lekarzy rodzinnych, wskazuje, że procedura odciąża gabinety i chroni pacjentów przed kontaktami w poczekalniach. Janosch Dahmen (Zieloni) oraz Christos Pantazis (SPD) zwracają uwagę, że likwidacja zwolnień telefonicznych zwiększyłaby biurokrację i obciążenie systemu oraz pacjentów.

Badania AOK i DAK potwierdzają, że udział zwolnień telefonicznych w całkowitej liczbie absencji wynosi zaledwie 0,8–1,2% i nie ma dowodów na systematyczne nadużycia. Trzy czwarte respondentów uznało tę możliwość za przydatną, szczególnie w celu uniknięcia wizyt w poczekalniach podczas infekcji.

Polityczna i społeczna debata

Krytycy zwolnień telefonicznych, w tym Andreas Gassen (KBV) i część pracodawców, argumentują, że możliwość oceny choroby przez telefon sprzyja potencjalnemu nadużyciu. Z kolei organizacje związkowe, w tym DGB i partia Die Linke, ostrzegają przed stawianiem pracowników pod generalnym podejrzeniem. Yasmin Fahimi (DGB) zaznacza, że groźba utraty zaufania sprawia, iż pracownicy często idą do pracy mimo choroby, co szkodzi ich zdrowiu i efektywności.

DAK i eksperci apelują o merytoryczne podejście do przyczyn wysokiego stanu chorobowego i wspólną analizę z udziałem pracodawców, związków zawodowych, lekarzy i ubezpieczycieli. Proponowane są rozwiązania, takie jak częściowe zwolnienia dla określonych jednostek chorobowych, umożliwiające pracownikom pozostanie w pracy w ograniczonym wymiarze godzin.

Podsumowanie

Wysoki poziom absencji w Niemczech jest złożonym zjawiskiem, wynikającym z chorób fizycznych, psychicznych, zmian systemowych i społecznych norm w miejscu pracy. Telefoniczne zwolnienia lekarskie pozostają skutecznym narzędziem redukującym biurokrację i chroniącym zdrowie, a ich ewentualna likwidacja budzi poważne kontrowersje polityczne i społeczne. Eksperci apelują o racjonalną analizę i szukanie rozwiązań systemowych, zamiast stawiania pracowników pod presją i podejrzeniem.

źródło: zeit.de; taz.de; tagesschau.de

Festiwal „Palestine in Berlin” odwołany. Kontrowersje wokół symboliki Hamasu i 80 tys. euro dotacji

0

Kulturalne wydarzenie w Berlinie pod znakiem zapytania

W Berlinie odwołano zaplanowany na styczeń 2026 roku festiwal kulturalny „Palestine in Berlin”, który miał odbyć się w dzielnicy Reinickendorf. Wydarzenie zapowiadano jako spotkanie poświęcone kulturze palestyńskiej – z muzyką, tańcem, filmem i kuchnią regionalną. Organizatorzy promowali je jako inicjatywę otwartą i międzykulturową, współfinansowaną ze środków publicznych.

Decyzja o odwołaniu festiwalu zapadła po tym, jak zwrócono uwagę na kontrowersyjną symbolikę używaną w materiałach promocyjnych wydarzenia.

Czerwone trójkąty na plakacie wzbudziły alarm

Zastrzeżenia wzbudził oficjalny plakat promujący festiwal, na którym widniały czerwone trójkąty – symbol jednoznacznie kojarzony z organizacją Hamas. Jest to znak wykorzystywany przez tę uznawaną za terrorystyczną organizację do oznaczania swoich wrogów.

To właśnie ten element graficzny doprowadził do pytań o rzeczywisty charakter wydarzenia i o to, czy nie nosi ono znamion sympatyzowania z Hamasem.

Reakcja ambasady Izraela

Na sprawę zareagowała izraelska ambasada w Niemczech, publikując komentarz w serwisie X. Dyplomaci podkreślili, że trudno interpretować użycie tej symboliki inaczej niż jako „dog whistle” – sygnał rozpoznawczy dla środowisk antysemickich.

Jednocześnie zaznaczono, że jeśli był to jedynie błąd graficzny, organizatorzy powinni jednoznacznie i publicznie zdystansować się od terroru Hamasu.

Program festiwalu: taniec, warsztaty i film

Festiwal „Palestine in Berlin” miał odbyć się w dniach 24–25 stycznia 2026 roku. Organizacją zajmował się Kultur- und Sportclub Salam, który zapowiadał m.in.:

  • kurs tradycyjnego tańca ludowego dabke,
  • warsztaty plastyczne dla dzieci,
  • stoisko z palestyńskimi produktami,
  • projekcję filmu.

Oficjalnie wydarzenie miało charakter kulturalno-edukacyjny i nie było przedstawiane jako zgromadzenie polityczne.

Dziesiątki tysięcy euro z publicznych pieniędzy

Szczególne kontrowersje wywołał fakt, że stowarzyszenie Salam jest beneficjentem znacznych dotacji publicznych jako operator Interkulturowego Centrum BBK (Bildung, Beratung, Kultur) Linde.

Z danych przekazanych przez władze dzielnicy wynika, że:

  • w 2024 roku stowarzyszenie otrzymało 87 371 euro,
  • w 2025 roku81 350 euro,
  • na 2026 rok zaplanowano dotację w wysokości około 85 000 euro.

Informacje te dodatkowo zaostrzyły debatę wokół zasadności finansowania organizacji, której materiały promocyjne zawierały zakazaną symbolikę.

Stanowisko władz dzielnicy Reinickendorf

Po zapytaniu redakcji BILD władze dzielnicy jednoznacznie odniosły się do sprawy. W odpowiedzi podkreślono, że używanie symboli zakazanych w Niemczech nie jest dopuszczalne.

W oficjalnym oświadczeniu wskazano, że po stwierdzeniu obecności czerwonych trójkątów na materiałach promocyjnych organizatorowi Salam e.V. zakazano przeprowadzenia wydarzenia, a festiwal został odwołany.

Polityczne komentarze i poparcie dla decyzji

Decyzję władz poparł m.in. Richard Gamp, kandydat do berlińskiego parlamentu krajowego. Jego zdaniem finansowanie inicjatyw wykorzystujących symbolikę Hamasu jest niedopuszczalne.

Podkreślił, że osoby, które używają symboli terrorystycznych i nie odcinają się od nich jednoznacznie, przyczyniają się do wzrostu nienawiści wobec Żydów i przemocy o podłożu antysemickim. W jego ocenie odwołanie festiwalu było właściwą i konieczną reakcją.

źródło: bild.de

Policjant elitarnej jednostki SEK zaatakowany nożem w Monachium. Życie uratowała mu kolczuga

0

Fałszywe zgłoszenie uruchomiło szeroką akcję policji

W poniedziałek po południu w Monachium doszło do wyjątkowo niebezpiecznego incydentu z udziałem elitarnej jednostki policyjnej SEK. Około godziny 14:10 do centrum operacyjnego Policji w Monachium wpłynęło zgłoszenie od 61-letniego mężczyzny, który twierdził, że przed jego domem przy Winzererstraße, w dzielnicy Schwabing, widział kobietę uzbrojoną w broń palną.

Z uwagi na potencjalne zagrożenie natychmiast skierowano na miejsce kilka radiowozów. W krótkim czasie do akcji włączono również Unterstützungskommando (USK) oraz Spezialeinsatzkommando (SEK). Obszar w południowo-wschodniej części Olympiapark został zabezpieczony.

Na miejscu odkryto, że zgłoszenie było nieprawdziwe

Po przybyciu służb szybko ustalono, że rzekoma kobieta z bronią palną nie istnieje. Zamiast tego uwagę policjantów zwrócił sam zgłaszający – 61-latek, który miał przy sobie nóż. Mężczyzna zabarykadował się następnie w swoim mieszkaniu.

Według informacji przekazanych przez policję znajdował się on w poważnym kryzysie psychicznym. Próby nawiązania kontaktu i prowadzenia rozmów nie przyniosły rezultatu, co skłoniło służby do przygotowania siłowego wejścia do lokalu.

SEK przygotowało szturm na mieszkanie

Elitarna jednostka SEK ustawiła się w dwóch zespołach przed budynkiem mieszkalnym. Funkcjonariusze dysponowali specjalistycznym sprzętem, w tym piłą łańcuchową, oraz taranami. Teren wokół budynku został szeroko odgrodzony, a na miejsce wezwano lekarza pogotowia.

Atak nożem na funkcjonariusza SEK

Około 15:30 doszło do szturmu. Jak wynika z informacji, do których dotarł „BILD”, 61-latek stawiał aktywny opór. W trakcie interwencji zaatakował jednego z funkcjonariuszy SEK, wielokrotnie dźgając nożem w ochronne wyposażenie policjanta.

Funkcjonariusz miał na sobie kolczugę ochronną, która – jak podkreślają śledczy – najprawdopodobniej uratowała mu życie. Policjant nie odniósł obrażeń.

Paralizator nie zadziałał, mężczyzna został obezwładniony

Podczas interwencji użyto paralizatora elektrycznego, jednak – według ustaleń – nie przyniósł on oczekiwanego efektu. Mimo to policjantom udało się obezwładnić agresywnego mężczyznę.

W trakcie zatrzymania 61-latek doznał rany głowy. Następnie został przetransportowany do szpitala.

Prokuratura mówi o usiłowaniu zabójstwa

Motywy działania mężczyzny pozostają na razie nieznane. Prokuratura Monachium I zakwalifikowała zdarzenie jako usiłowanie zabójstwa. Sprawą zajmuje się obecnie wydział zabójstw, który prowadzi dalsze postępowanie wyjaśniające.

Policja nie udziela na tym etapie informacji, czy mężczyzna był wcześniej znany służbom ani czy był objęty leczeniem psychiatrycznym.

źródło: bild.de

Niemal 1000 azylantów zniknęło bez śladu. Skandal w ośrodkach recepcyjnych w Nadrenii-Palatynacie

3

Niepokojące dane z landowych ośrodków

W Niemczech ujawniono poważny problem związany z funkcjonowaniem systemu azylowego. Jak wynika z danych Ministerstwa Integracji Nadrenii-Palatynatu, w ciągu ostatnich półtora roku 923 osoby ubiegające się o azyl zniknęły bez śladu z landowych ośrodków recepcyjnych. Sprawa dotyczy sześciu placówek funkcjonujących na terenie tego kraju związkowego.

W analizowanym okresie do ośrodków przyjęto łącznie 10 120 osób, co oznacza, że niemal co dziesiąty azylant (9,1 proc.) został uznany za zaginionego. Władze nie są w stanie jednoznacznie określić, gdzie obecnie przebywają te osoby.

Gdzie znikają azylanci? Władze nie mają jasnej odpowiedzi

Los większości zaginionych pozostaje nieznany. Według przypuszczeń części urzędników i mediów, niektórzy azylanci mogli nielegalnie wyjechać przez Francję do Wielkiej Brytanii. Inni mogli udać się do dużych niemieckich miast, takich jak Frankfurt nad Menem czy Hamburg, gdzie łatwiej zniknąć w anonimowej przestrzeni miejskiej. Tylko niewielka część mogła – jak zakładają władze – potajemnie wrócić do krajów pochodzenia.

Faktem jest jednak, że osoby zakwaterowane w ośrodkach recepcyjnych nie mają prawa samowolnie ich opuszczać. System przewiduje jasno określone procedury w przypadku nieobecności mieszkańców.

Trzy dni nieobecności wystarczą, by uznać osobę za zaginioną

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli mieszkaniec ośrodka azylowego nie pojawia się przez trzy kolejne dni, zostaje formalnie uznany za „abgängig”, czyli zaginionego. W takich przypadkach Nadrenia-Palatynat stosuje ustalone procedury, realizowane we współpracy z Federalnym Urzędem ds. Migracji i Uchodźców (BAMF), lokalnymi urzędami ds. cudzoziemców oraz policją.

Po upływie tygodnia od stwierdzenia zaginięcia urząd ds. cudzoziemców wszczyna procedurę ustalenia miejsca pobytu, która zostaje przekazana policji.

Ministerstwo zapewnia: kontrole są codzienne

Do sprawy odniosła się zminister integracji Nadrenii-Palatynatu Katharina Binz. W rozmowie z dziennikiem BILD podkreśliła, że ośrodki są codziennie kontrolowane, a obecność mieszkańców jest regularnie weryfikowana.

Jak zaznaczyła, każda nieobecność trwająca trzy dni jest zgłaszana zgodnie z procedurami, a dalsze działania podejmowane są we współpracy z odpowiednimi instytucjami państwowymi.

Ostra reakcja opozycji. „To skandal azylowy”

Sprawa wywołała silną reakcję polityczną, szczególnie ze strony opozycji. Lider CDU w Nadrenii-Palatynacie Gordon Schnieder określił sytuację jako „alarmującą” i zażądał pełnego wyjaśnienia.

Jego zdaniem państwo musi w każdej chwili wiedzieć, kto przebywa w jego ośrodkach i kto je opuszcza. Brak takiej kontroli – jak podkreślił – podważa wiarygodność aparatu państwowego. Schnieder otwarcie nazwał sytuację „skandalem azylowym”, obciążając odpowiedzialnością rządzącą w landzie koalicję SPD, Zielonych i FDP.

Ujawnienie sprawy przez pracownika ochrony

Skandal, który poważnie uderza w rząd landowy w Moguncji, wyszedł na jaw dzięki pracownikowi ochrony jednego z ośrodków recepcyjnych – w Bitburgu. Według dostępnych informacji, mężczyzna rozpowszechnił dane dotyczące liczby zaginionych azylantów wśród szerszego grona osób, co miało nastąpić z naruszeniem obowiązujących przepisów.

To właśnie te informacje uruchomiły debatę publiczną i doprowadziły do ujawnienia skali problemu.

Poważne pytania o kontrolę i bezpieczeństwo

Sprawa niemal tysiąca zaginionych azylantów rodzi poważne pytania o skuteczność nadzoru, bezpieczeństwo oraz odpowiedzialność administracyjną w niemieckim systemie azylowym. Choć władze zapewniają o istnieniu procedur, skala zjawiska pokazuje, że w praktyce system kontroli może być niewystarczający.

Nie jest wykluczone, że temat będzie miał dalszy ciąg – zarówno na szczeblu politycznym, jak i administracyjnym – a presja na rząd landowy w Nadrenii-Palatynacie będzie narastać.

źródło: bild.de

Zdemolowane syryjskie restauracje, ranni policjanci: prokurdyjska demonstracja w Dortmundzie wymknęła się spod kontroli

2

Masowa demonstracja w centrum Dortmundu

W Dortmundzie w zachodnich Niemczech doszło do poważnych zamieszek podczas prokurdyjskiej demonstracji w centrum miasta. Zgromadzenie, które pierwotnie zostało zgłoszone na około 400 uczestników, przyciągnęło w rzeczywistości blisko 4000 osób. Skala wydarzenia znacznie przerosła wcześniejsze zapowiedzi organizatorów, co już na wstępnym etapie postawiło służby porządkowe w stan podwyższonej gotowości.

Demonstracja odbywała się pod hasłem „Przeciwko zabijaniu niewinnych, cywilów i dzieci”. Policja zabezpieczała wydarzenie przy użyciu licznych sił, a w miarę napływu kolejnych uczestników konieczne było skierowanie dodatkowych funkcjonariuszy do centrum miasta.

Pierwsze starcia i napięta atmosfera

Policja potwierdziła, że już na obrzeżach pochodu doszło do pierwszych incydentów. Według rzecznika policji pojawiły się konfrontacje pomiędzy uczestnikami demonstracji, jednak na wczesnym etapie nie było jasne, kto brał w nich udział ani czy doszło do bezpośrednich rękoczynów. Funkcjonariusze zapewniali wówczas, że sytuacja jest pod kontrolą i nie stanowi zagrożenia dla osób postronnych.

W miarę upływu czasu atmosfera jednak wyraźnie się pogarszała, a emocje wśród części demonstrantów zaczęły eskalować.

Zdemolowane syryjskie restauracje w pobliżu dworca

Według informacji przekazanych przez niemieckie media, w tym „BILD”, agresja demonstrantów skupiła się szczególnie na jednym z syryjskich lokali gastronomicznych, położonym w pobliżu głównego dworca kolejowego w Dortmundzie. Przed restauracją doszło do aktów wandalizmu: uczestnicy demonstracji rzucali krzesłami i stołami, uszkodzili witryny sklepowe oraz zniszczyli ladę z sałatkami znajdującą się przy wejściu do lokalu.

Właściciel restauracji poinformował, że napastnicy splądrowali także kasę. Jak twierdził w rozmowie z mediami, pieniądze zniknęły, a lokal został poważnie zdewastowany.

Demonstracja rozwiązana, przemoc trwa nadal

Około godziny 20:00 policja oficjalnie rozwiązała zgromadzenie. Decyzja ta nie doprowadziła jednak do natychmiastowego uspokojenia sytuacji. Na placu przed dworcem kolejowym w Dortmundzie doszło do kolejnych starć pomiędzy byłymi uczestnikami demonstracji a funkcjonariuszami.

W kierunku policji rzucano petardy oraz materiały pirotechniczne. Według relacji medialnych część uczestników atakowała policjantów przy użyciu metalowych prętów. W wyniku tych zajść kilku funkcjonariuszy odniosło obrażenia.

Podobne incydenty również w Stuttgarcie

Do eskalacji przemocy doszło tego samego wieczoru nie tylko w Dortmundzie. Także w Stuttgarcie, podczas prokurdyjskiej demonstracji, odnotowano ataki z użyciem fajerwerków wymierzone w siły porządkowe. Policja w Stuttgarcie stanowczo podkreśliła, że nie będzie tolerować przemocy wobec funkcjonariuszy, a sprawcy muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami prawnymi.

Tło wydarzeń: napięcia związane z sytuacją w Syrii

Zarówno demonstracja w Dortmundzie, jak i wydarzenia w Stuttgarcie najprawdopodobniej były związane z trwającymi walkami w północnej Syrii. Mimo ogłoszonego w weekend zawieszenia broni, starcia w regionie nadal wybuchają. Według przedstawicieli kurdyjskich, ostatnie rozmowy pomiędzy kurdyjskimi bojownikami a rządem centralnym w Damaszku zakończyły się fiaskiem, co dodatkowo podsyciło napięcia.

źródło: bild.de

Niemcy: Krwawy atak nożownika w Media Markt w Ulm. Erytrejczyk był już wcześniej skazany za brutalne napaści

1

Atak nożem w sklepie Media Markt w Ulm

Do brutalnego ataku doszło w Ulm, w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia. 29-letni uchodźca z Erytrei, Mahmoud I., wtargnął z nożem do sklepu Media Markt i zaatakował pracownika. 25-letni sprzedawca został ciężko ranny i walczy o życie. W trakcie zdarzenia obrażeń doznał także drugi pracownik sklepu w wieku 22 lat – jego rany nie zagrażają życiu.

Zdarzenie wstrząsnęło opinią publiczną, zwłaszcza że – jak ujawniono – sprawca już wcześniej dopuścił się poważnych aktów przemocy.

Ujawniona przeszłość sprawcy: brutalna napaść w ośrodku dla azylantów

Jak ustalił niemiecki dziennik „BILD”, Mahmoud I. był już wcześniej notowany przez organy ścigania. W sierpniu 2020 roku, podczas pobytu w ośrodku dla osób ubiegających się o azyl w Neu-Ulm (Bawaria), wszczął kłótnię z innym mieszkańcem placówki, 21-letnim mężczyzną.

Najpierw brutalnie kopnął go nogą w głowę, a następnie opuścił budynek. Po chwili wrócił z rozbitą szklaną butelką, którą ugodził współlokatora w górną część ciała. Ciężko ranny, silnie krwawiący mężczyzna trafił do szpitala. Sprawca został zatrzymany przez policję.

Agresja wobec funkcjonariuszy i kolejne przestępstwa

Na tym jednak jego agresywne zachowanie się nie zakończyło. Już następnego dnia Mahmoud I. awanturował się w policyjnym areszcie, niszcząc wyposażenie pomieszczeń. Również podczas tymczasowego aresztowania jego zachowanie pozostawało skrajnie agresywne.

21 października 2020 roku zaatakował dwóch funkcjonariuszy Służby Więziennej, raniąc obu strażników. Za serię brutalnych przestępstw Sąd Rejonowy w Memmingen skazał go na trzy i pół roku pozbawienia wolności.

Zwolnienie z więzienia i kolejny atak

Pobyt Mahmouda I. w zakładzie karnym został przedłużony z powodu kolejnych przestępstw narkotykowych. Ostatecznie opuścił więzienie w grudniu 2025 roku. Krótko po wyjściu na wolność doszło do dramatycznych wydarzeń w Media Markt w Ulm.

Według prokuratury 25-letni pracownik sklepu wciąż znajduje się w stanie krytycznym. Rzecznik prokuratury, Michael Bischofberger, poinformował, że nie odnotowano dotąd poprawy stanu zdrowia poszkodowanego.

Sam sprawca został postrzelony podczas interwencji i obecnie jest już zdolny do składania wyjaśnień, jednak odmawia składania zeznań, co uniemożliwia ustalenie motywów ataku.

Problem deportacji: wydalenie sprawcy niemożliwe

Mahmoud I. przybył do Niemiec w 2017 roku jako uchodźca. Jak przekazała rzeczniczka Ministerstwa Migracji Badenii-Wirtembergii, mężczyzna był formalnie zobowiązany do opuszczenia kraju, jednak jego deportacja okazała się niemożliwa.

Powodem jest brak współpracy ze strony Erytrei. Państwo to odmawia przyjmowania własnych obywateli, a niemieckie władze nie są w stanie uzyskać dokumentów zastępczych umożliwiających przymusowy powrót.
– W przypadku obywateli Erytrei nie funkcjonuje procedura przymusowego uzyskiwania dokumentów podróży. Rząd federalny poszukuje obecnie alternatywnych rozwiązań – poinformowała przedstawicielka resortu.

Pytania o bezpieczeństwo i skuteczność systemu

Sprawa wywołała w Niemczech poważną debatę na temat bezpieczeństwa publicznego, skuteczności systemu azylowego oraz realnych możliwości reagowania państwa wobec osób wielokrotnie dopuszczających się brutalnych przestępstw.

Fakt, że sprawca z długą historią przemocy pozostawał na wolności, a jego deportacja była niemożliwa, rodzi pytania o luki w systemie oraz odpowiedzialność instytucji państwowych.

źródło: bild.de

Niemcy: Ceny wynajmu mieszkań rosną dwukrotnie szybciej niż inflacja

1

Rekordowy wzrost czynszów w niemieckich miastach

Na koniec 2025 roku ceny wynajmu mieszkań w Niemczech wzrosły w wielu miastach znacząco szybciej niż ogólny poziom inflacji. Według indeksu cen wynajmu „Greix”, publikowanego przez Instytut Gospodarki Światowej w Kilonii (IfW), w czwartym kwartale średnie ceny ofertowe wynajmu były o 4,5% wyższe niż rok wcześniej, czyli około dwukrotnie szybciej niż wskaźnik ogólnej inflacji. W porównaniu z trzecim kwartałem wzrost wyniósł średnio 1,0% w 37 analizowanych miastach i regionach.

Coraz więcej mieszkań tymczasowych i umeblowanych

Jednocześnie rośnie udział ofert wynajmu terminowego i mieszkań umeblowanych – w 2025 roku stanowił on ponad 16% wszystkich ogłoszeń, co jest rekordowym poziomem. W największych ośmiu miastach udział ten wynosi niemal 25%, a w Monachium aż około 33%.

Jonas Zdrzalek, kierownik projektu „Greix” w IfW Kilonii, podkreśla:

„Osoby poszukujące mieszkań mają obecnie bardzo trudną sytuację. Tradycyjne oferty znikają z rynku, ceny rosną, a coraz więcej mieszkań oferuje się na czas określony lub w wersji umeblowanej, co pogarsza warunki dla najemców.”

Najwyższe ceny w Monachium i Frankfurcie

Według danych z raportu, największe wzrosty ofertowych czynszów kwartalnych odnotowano w Köln (3,4%) i Monachium (1,9%), natomiast w Hamburgu i Frankfurcie wzrosty mieściły się w granicach średniej krajowej, czyli około 1%.

Najwyższa średnia cena wynajmu za metr kwadratowy w Niemczech w 2025 roku występowała w Monachium – 23,35 euro/m², a następnie w Frankfurcie – 17,36 euro/m², znacznie powyżej średniej krajowej wynoszącej 14,41 euro/m². Od 2015 roku czynsze wzrosły średnio o 14% szybciej niż inflacja.

Rosnące wyzwania dla najemców o niższych dochodach

Z badań wynika, że szczególnie najemcy o niskich dochodach, osoby w trakcie nauki lub studiów mogą napotkać poważne trudności przy poszukiwaniu nowych mieszkań w dużych miastach.

Dodatkowo, w czwartym kwartale 2025 roku liczba ogłoszeń wynajmu spadła o 7% w porównaniu do roku poprzedniego. W porównaniu z 2015 rokiem liczba ofert jest o około 20% niższa, co wskazuje na tendencję do zatrzymywania mieszkań przez dotychczasowych najemców lub niepublikowania nowych ofert na portalach.

Metodologia indeksu Greix

Indeks „Greix” analizuje dane z bazy Value Market, która gromadzi oferty z ponad 100 portali nieruchomości i stron pośredników. Co kwartał badanych jest ponad 60 000 ogłoszeń, co pozwala na dokładną ocenę trendów w cenach wynajmu w Niemczech.

źródło: welt.de

Niemcy: Olbrzymie różnice między emeryturami urzędników a emeryturami zwykłych pracowników

2

Państwowe wydatki rosną w zastraszającym tempie

W Niemczech rośnie liczba emerytów z sektora publicznego, a ich świadczenia rosną znacząco szybciej niż średnie emerytury. W ubiegłym roku państwo, czyli władze federalne, landy i gminy, wydały prawie 66 miliardów euro tylko na wypłatę emerytur dla urzędników i ich rodzin. Obecnie z państwowej emerytury korzysta 1,42 miliona byłych urzędników (+0,9% w porównaniu z rokiem poprzednim) oraz 382 100 ich bliskich (+0,5%).

Średnia miesięczna emerytura urzędników w 2024 roku wynosiła 3 604 euro, a emerytury byłych urzędniczek 3 051 euro, co oznacza wzrost o 5,4% w stosunku do roku poprzedniego. Dla porównania, średnia emerytura w Niemczech w tym samym roku wynosiła 1 405 euro (kobiety: 1 271 euro), czyli zaledwie około 39% emerytury urzędniczej (kobiety: 41,7%).

Dlaczego emerytury urzędników są tak wysokie?

Urzędnicy państwowi korzystają z systemu, w którym wysokość emerytury oblicza się na podstawie ostatniego wynagrodzenia, a nie średniego dochodu z całego życia zawodowego, jak w przypadku zwykłych rent. Dodatkowo uwzględnia się każdy rok pracy w państwowej służbie, który zwiększa wysokość świadczenia o około 1,8% ostatniego wynagrodzenia. Po 40 latach pracy emerytura urzędnika może wynieść maksymalnie 71,75% ostatniego wynagrodzenia.

W przypadku pracowników prywatnych, okresy nauki, bezrobocia czy pracy za niską stawkę obniżają wysokość emerytury, co sprawia, że te są znacznie niższe niż świadczenia urzędnicze.

Konkretne różnice na przykładach

Tabela opublikowana przez Statistisches Bundesamt pokazuje ogromną różnicę między urzędniczymi emeryturami a rentami zwykłych pracowników:

Grupa płacowaStanowiskoWynagrodzenie*Emerytura za 1 rok pracy**Emerytura pracownika przy tym wynagrodzeniu
A7Policjant3 684 €65,43 €34,72 €
A12Komisarz główny policji5 814 €103,27 €54,80 €
B10Admirał15 612 €277,27 €79,63 €
B11Sekretarz stanu16 084 €285,66 €79,63 €

*Podstawowe wynagrodzenie urzędników federalnych, bez dodatków.
**Wyłącznie na podstawie podstawowego wynagrodzenia.

Przykład: Policjant federalny w najwyższej grupie płacowej, po jednym roku pracy, otrzymuje 65,43 euro miesięcznej emerytury. Po 40 latach pracy daje to 2 617 euro miesięcznie. Natomiast pracownik z tym samym wynagrodzeniem otrzymałby 34,72 euro za rok pracy, a po 45 latach pracy – 1 562 euro.

Sekretarz stanu z wynagrodzeniem 16 084 euro miesięcznie mógłby po 40 latach pracy liczyć na 11 426 euro emerytury, podczas gdy pracownik prywatny przy tej samej pensji osiągnąłby najwyżej około 3 600 euro, nawet przy 45 latach pracy powyżej górnego limitu składek.

Brak górnych limitów i różnice w zabezpieczeniu

Urzędnicy państwowi nie mają ograniczeń górnych w naliczaniu emerytur. Oznacza to, że im wyższe stanowisko i wynagrodzenie, tym znacznie wyższe świadczenie. Dla zwykłych pracowników różnica między zarobkami a emeryturą jest ogromna, nawet przy wieloletnim stażu.

Eksperci podkreślają, że rosnąca liczba urzędników i ich wysokie emerytury stanowią coraz większe obciążenie dla państwowej kasy i mogą prowadzić do poważnych dysproporcji społecznych w przyszłości.

Podsumowanie

Różnice między emeryturami urzędników a rentami pracowników prywatnych w Niemczech są dramatyczne. Podczas gdy przeciętny obywatel otrzymuje zaledwie około 40% emerytury urzędniczej, państwo musi wypłacać rocznie miliardy euro, by zapewnić godne życie swoim pracownikom i ich rodzinom. System ten staje się coraz większym wyzwaniem finansowym i społecznym, a dysproporcje w dochodach po zakończeniu pracy budzą debatę o sprawiedliwości i przyszłości niemieckiego systemu emerytalnego.

źródło: bild.de

Niemcy chcą zrewolucjonizować rynek pracy: Minijob pod lupą CDU

1

Planowane zmiany w systemie Minijob

Niewielka praca do 603 euro miesięcznie, znana w Niemczech jako Minijob, może wkrótce przejść gruntowną reformę. Zdaniem skrzydła pracowniczego CDU, Minijoby przestały być jedynie elastycznym modelem zatrudnienia i stały się „równoległym światem pracy”, w którym dla wielu osób pojawiają się zawodowe ślepe zaułki.

Według dokumentu przygotowanego na zjazd federalny CDU pod koniec lutego, obecny system Minijobów obniża standardy prawa pracy, sprzyja pracy na czarno i zakłóca konkurencję na rynku.

„Za pozorną korzyścią w postaci większego wynagrodzenia netto kryje się utrata bezpieczeństwa społecznego. Osoby, które najbardziej potrzebują solidarności, pozostają na starość i w sytuacjach kryzysowych bez wsparcia” – wskazano w dokumencie.

Skala problemu i profil zatrudnionych

Obecnie w Niemczech w Minijobach pracuje do 8 milionów osób. W 2023 roku 2,6 miliona kobiet i 1,8 miliona mężczyzn było zatrudnionych wyłącznie w ramach Minijobów, co stanowi 11% wszystkich pracowników. Szczególnie dotknięte są kobiety, które stanowią 59% tej grupy i w przyszłości mogą być narażone na ryzyko ubóstwa na starość.

Minijoby charakteryzują się niskimi składkami na ubezpieczenia społeczne i ograniczoną ochroną prawną, co oznacza brak oszczędności emerytalnych i zabezpieczenia socjalnego w nagłych sytuacjach.

Planowane rozwiązania CDU

CDU proponuje stopniowe ograniczenie Minijobów i przekształcenie ich w pełnoprawne miejsca pracy z pełnym ubezpieczeniem społecznym. Wyjątki mają dotyczyć jedynie:

  • uczniów i studentów,
  • emerytów,
  • prac dodatkowych o jasno określonym zakresie godzin.

Pozostałe Minijoby mają otrzymać odrębną kategorię podatkową, przy zachowaniu ulg podatkowych, ale zwiększeniu składek na ubezpieczenia społeczne. Dodatkowo planowane są programy szkoleniowe, które mają ułatwić przejście do standardowego zatrudnienia.

Stefan Nacke, szef skrzydła pracowniczego CDU, podkreśla: „Nie chodzi o nagłą rewolucję, lecz o przemyślaną reorganizację. Tam, gdzie Minijoby stały się trwałym rozwiązaniem, chcemy otworzyć nowe perspektywy – przy zachowaniu okresów przejściowych i uproszczonej administracji.”

Cel reformy: odpowiedzialność społeczna i zdrowy rozsądek

CDU wskazuje, że zmiany mają połączyć „społeczną odpowiedzialność i ekonomiczny rozsądek”. Nowy system ma zapewnić większe bezpieczeństwo finansowe pracowników, a jednocześnie umożliwić im rozwój zawodowy.

Reforma Minijobów jest odpowiedzią na rosnące wyzwania demograficzne i ekonomiczne w Niemczech, zwłaszcza w kontekście zabezpieczenia osób starszych, które w obecnym systemie mogą pozostać bez środków do życia.

Podsumowanie: CDU planuje gruntowną zmianę w niemieckim rynku pracy. Minijoby mają być ograniczone i przekształcone w pełnoprawne miejsca pracy z ubezpieczeniem społecznym, a pozostali zatrudnieni w tym modelu otrzymają możliwość rozwoju i bezpieczeństwa socjalnego. Reforma dotyczy milionów osób, zwłaszcza kobiet, które obecnie pracują w tym systemie.

źródło: bild.de

23-letni opiekun z Libanu podejrzany o zabójstwo 91-letniej pensjonariuszki domu opieki w Chemnitz

2

Śledztwo w Saksonii po śmierci seniorki w placówce opiekuńczej

W Chemnitz doszło do tragicznego zdarzenia w jednej z placówek opiekuńczych. 23-letni opiekun osób starszych jest podejrzany o zabójstwo 91-letniej mieszkanki domu opieki. Mężczyzna został zatrzymany i decyzją sądu trafił do aresztu tymczasowego. Informację potwierdziły w poniedziałek policja oraz prokuratura w Chemnitz.

Zgłoszenie od pracownicy i szybka interwencja służb

Postępowanie wszczęto w niedzielę około godziny 14:15, po tym jak pracownica placówki opiekuńczej w dzielnicy Bernsdorf powiadomiła policję o niepokojącej sytuacji. Z relacji kobiety wynikało, że mogło dojść do przestępstwa. Na podstawie jej zeznań 23-letni opiekun znalazł się w kręgu podejrzeń.

Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę jeszcze na terenie placówki. Według informacji niemieckiego dziennika BILD, interwencja miała miejsce w domu opieki Steinbachhof przy ulicy Zschopauer w Chemnitz.

Sekcja zwłok potwierdziła nagłą śmierć

Przeprowadzona sekcja zwłok 91-letniej kobiety jednoznacznie potwierdziła, że doszło do nagłej śmierci. Organy ścigania nie ujawniły jednak szczegółowej przyczyny zgonu, tłumacząc to dobrem toczącego się śledztwa.

Na obecnym etapie nie przekazano informacji o mechanizmie obrażeń ani o możliwym narzędziu, które mogło zostać użyte. Śledczy zachowują daleko idącą powściągliwość w komunikatach.

Areszt tymczasowy i brak wyjaśnień ze strony podejrzanego

W poniedziałek 23-letni obywatel Libanu został doprowadzony przed sędziego właściwego sądu rejonowego. Sąd wydał nakaz aresztowania, a mężczyzna trafił do aresztu śledczego.

Jak poinformowała policja, podejrzany nie odniósł się do stawianych mu zarzutów i skorzystał z prawa do milczenia. Motyw domniemanego czynu pozostaje nieznany, a śledczy nie wykluczają żadnego scenariusza.

Śledztwo w toku, wiele pytań bez odpowiedzi

Prokuratura i policja w Chemnitz prowadzą intensywne czynności dochodzeniowe, mające na celu dokładne wyjaśnienie okoliczności zdarzenia. Na tym etapie nie podano informacji o ewentualnych wcześniejszych nieprawidłowościach w placówce ani o relacjach między podejrzanym a ofiarą.

Śledczy zapowiadają kolejne komunikaty dopiero po zabezpieczeniu pełnego materiału dowodowego.

źródło: bild.de