Nowe przepisy w Niemczech: zakaz elektrycznych ogrzewaczy od połowy 2026 roku

0

Hamburskie prawo klimatyczne idzie dalej niż przepisy ogólnokrajowe

Od połowy 2026 roku w Hamburgu montaż nowych ogrzewaczy elektrycznych w budynkach będzie dozwolony jedynie w wyjątkowych przypadkach. Dotyczy to zarówno wymiany istniejących systemów grzewczych na nowe elektryczne, jak i montażu całkowicie nowych urządzeń. Wyjątki przewidziano wyłącznie dla gospodarstw domowych, które pisemnie udowodnią brak alternatywy dla ogrzewania elektrycznego.

Hamburg idzie w tym zakresie dalej niż ogólnoniemieckie przepisy zawarte w Gesetz über die Energieeffizienz von Gebäuden (GEG), które koncentrują się głównie na ograniczeniu kotłów olejowych i gazowych. Celem jest oszczędność energii i wspieranie ochrony klimatu, a jednocześnie eliminacja urządzeń grzewczych uznawanych za mniej efektywne energetycznie.

Zakaz obejmuje różne rodzaje ogrzewania elektrycznego

Nowe przepisy dotyczą:

  • Ogrzewaczy konwekcyjnych – tradycyjne grzejniki elektryczne, które ogrzewają powietrze w pomieszczeniu bez magazynowania ciepła.
  • Ogrzewania podłogowego elektrycznego – systemy grzewcze instalowane w podłodze, wykorzystujące prąd elektryczny do bezpośredniego nagrzewania powierzchni.
  • Centralnego ogrzewania elektrycznego – instalacje, które rozprowadzają ciepło po całym budynku za pomocą elektrycznie podgrzewanej wody lub powietrza.
  • Ogrzewaczy akumulacyjnych – piece magazynujące ciepło w specjalnych wkładach ceramicznych lub kamiennych, które nagrzewają się w nocy przy tańszym prądzie i stopniowo oddają ciepło w ciągu dnia.

Wyjątki będą możliwe jedynie w sytuacjach, gdy inwestor udokumentuje, że nie ma innej alternatywy dla ogrzewania elektrycznego.

Dlaczego zakaz dotyczy ogrzewania elektrycznego?

Głównym powodem jest niewielka efektywność energetyczna ogrzewaczy elektrycznych. W zależności od modelu zużywają one nawet trzy- do pięciokrotnie więcej energii elektrycznej niż pompy ciepła. W praktyce oznacza to, że w niemieckich warunkach ogrzewacze elektryczne mogą generować większe emisje CO₂ niż nowoczesne kotły gazowe kondensacyjne.

Dla wielu gospodarstw domowych ogrzewanie elektryczne jest atrakcyjne jedynie ze względu na niskie koszty zakupu. Dopiero po uwzględnieniu rachunków za prąd okazuje się, że oszczędności są ograniczone.

Konsekwencje dla mieszkańców Hamburga

  • Od połowy 2026 roku nie będzie możliwy montaż nowych ogrzewaczy elektrycznych w budynkach, z wyjątkiem sytuacji udokumentowanych na piśmie.
  • Istniejące ogrzewacze nie podlegają zakazowi, ale ich wymiana na nowe ogrzewanie elektryczne będzie dozwolona tylko w wyjątkowych przypadkach.
  • Zakaz może wpłynąć na decyzje inwestycyjne i koszty ogrzewania w perspektywie kilku lat, zwłaszcza jeśli inne landy zdecydują się wprowadzić podobne ograniczenia.

Perspektywy w Niemczech

Hamburg może stać się przykładem dla innych landów, które rozważają zaostrzenie przepisów dotyczących ogrzewania elektrycznego w ramach Energiewende – niemieckiej transformacji energetycznej. Eksperci przewidują, że presja na efektywne energetycznie systemy grzewcze będzie w kolejnych latach rosnąć, a rola pomp ciepła i innych technologii odnawialnych będzie coraz większa.

źródło: computerbild.de

Niemcy: „Wschód nie ma problemu migracyjnego”? Ostra debata o demokracji i przyszłości

0

Spór o kondycję demokracji we wschodnich Niemczech

Czy sukces wyborczy AfD jest początkiem głębszego kryzysu demokracji we wschodnich Niemczech? To zasadnicze pytanie stało się osią wtorkowej debaty w programie „Markus Lanz”. W studiu spotkali się przedstawiciele różnych środowisk politycznych i naukowych, a dyskusja szybko nabrała ostrego tonu.

Publicystka i autorka Jana Hensel przedstawiła diagnozę stopniowego oddalania się części społeczeństwa wschodnich landów od demokracji liberalnej. Jej zdaniem proces ten nie rozpoczął się wraz z kryzysem migracyjnym, lecz ma znacznie głębsze korzenie. Odwołując się do map wyborczych, na których po kolejnych głosowaniach dominują barwy AfD, stwierdziła, że obserwujemy moment przełomowy: „Tu coś się kończy”.

Migracja jako temat zastępczy?

W trakcie programu zarysowały się dwa wyraźnie odmienne podejścia do przyczyn politycznego zwrotu na wschodzie kraju. Polityk CDU Sepp Müller argumentował, że nie można lekceważyć realnych problemów, z jakimi mierzą się lokalne społeczności. Przywołał przykład niewielkiej miejscowości liczącej 600 mieszkańców, która w pewnym momencie musiała przyjąć 1 200 uchodźców. Tego rodzaju sytuacje, jego zdaniem, prowadzą do przeciążenia struktur i frustracji mieszkańców.

Jana Hensel odpowiedziała, że takie przedstawianie problemu może prowadzić do niebezpiecznej eskalacji retorycznej. Zarzuciła Müllerowi, że powiela narrację charakterystyczną dla AfD i „przystawia zapałkę do płomienia”. W bezpośredniej konfrontacji powiedziała: „Panie Müller, wschód nie ma problemu migracyjnego”. Podparła to argumentem statystycznym – udział cudzoziemców w populacji wschodnich Niemiec wynosi według niej od ośmiu do dziesięciu procent.

Jej zdaniem obecna debata o migracji przysłania głębsze i długotrwałe procesy społeczne.

Bilans zjednoczenia: sukces czy niedokończona transformacja?

Wątek gospodarczy przedstawiła ekonomistka Nicola Fuchs-Schündeln. Z perspektywy makroekonomicznej oceniła proces zjednoczenia jako „wielką historię sukcesu”. Wskazała na znaczące wyrównanie poziomu dochodów między wschodem a zachodem kraju oraz wyraźny spadek bezrobocia.

Podkreśliła, że różnice w poziomie życia występują także wewnątrz zachodnich Niemiec i nie są zjawiskiem wyłącznie wschodnim. Zwróciła uwagę, że obecnie najwyższa stopa bezrobocia nie występuje na wschodzie, lecz w regionach takich jak Zagłębie Ruhry czy Palatynat. Jej zdaniem wiele wskaźników makroekonomicznych przemawia za tym, że z perspektywy dzisiejszej oceny zjednoczenie Niemiec można uznać za zasadniczo udane.

Spór o majątek i nierówności

Inną perspektywę zaprezentował Kevin Kühnert, który przesunął punkt ciężkości z poziomu dochodów na kwestię majątku. Stwierdził, że w Niemczech „praca jest droga, bo bycie bogatym jest tanie”. Według niego kluczowe znaczenie ma nie tylko bieżący dochód, lecz także zgromadzony kapitał.

Na wschodzie kraju, po czterech dekadach gospodarki socjalistycznej oraz trudnej transformacji lat 90., możliwości budowania i dziedziczenia majątku były ograniczone. To strukturalne opóźnienie, jego zdaniem, wciąż wpływa na poczucie nierówności.

Prowadzący Markus Lanz zwrócił uwagę, że Kühnert, pełniąc wcześniej funkcje polityczne, miał możliwość wpływania na kształt tych mechanizmów.

Poczucie trwałego niedowartościowania

Do wątku strukturalnych różnic powróciła Jana Hensel, nadając mu wymiar polityczny. Według niej utrwalone poczucie bycia obywatelami „drugiej kategorii” prowadzi do pragnienia radykalnej zmiany. Odwołała się do analogii z końcowym okresem NRD, gdy społeczeństwo odczuwało silną potrzebę przełomu, choć nie było jasne, jaki porządek miałby go zastąpić. Jej podsumowanie brzmiało jednoznacznie: najpierw następuje „zakłócenie” czy wręcz „rozsadzenie” dotychczasowego porządku.

Krytyka „polityki z góry”

Sepp Müller wskazał z kolei na konkretne przykłady decyzji, które – jego zdaniem – były podejmowane bez wystarczającego uwzględnienia głosu lokalnych społeczności. Wymienił m.in. sytuację rafinerii PCK w Schwedt oraz proces odchodzenia od węgla. Jego zdaniem takie działania sprawiają wrażenie narzucanych „ponad głowami ludzi”, co prowadzi do utraty zaufania do instytucji państwa.

W dyskusji o stosunku do Rosji sprzeciwił się tezie, że mieszkańcy wschodnich Niemiec są szczególnie prorosyjscy. Według niego częściej spotyka się tam nastroje antyamerykańskie. Dodał, że jeśli określone stanowiska nie znajdują miejsca w głównym nurcie debaty publicznej, mogą znaleźć ujście w poparciu dla partii skrajnych.

Spór o mentalność i odpowiedzialność

Pod koniec programu Markus Lanz przywołał słowa pastora Justusa Geilhufe, który apelował, aby „skończyć z narzekaniem” na wschodzie Niemiec. Jana Hensel nie zgodziła się z taką oceną, uznając ją za uproszczenie złożonego problemu.

Lanz zaznaczył jednak, że intencją duchownego nie była krytyka, lecz wskazanie na potrzebę zmiany nastawienia. Zasugerował, że być może w tej diagnozie jest pewien element prawdy.

Debata w programie pokazała, jak głęboko podzielone są interpretacje sytuacji społeczno-politycznej we wschodnich Niemczech. Różnice dotyczą zarówno oceny skutków zjednoczenia, jak i przyczyn rosnącego poparcia dla ugrupowań protestu. Spór o to, czy źródłem napięć jest migracja, strukturalne nierówności czy poczucie marginalizacji, pozostaje jednym z kluczowych tematów współczesnej niemieckiej debaty publicznej.

źródło: t-online

Przełom w sprawie skoku stulecia w Berlinie. Irakijczyk podejrzany o kradzież mienia wartego 45 mln euro zatrzymany

0

Zatrzymanie po trzech latach od zuchwałego włamania

Na lotnisku Berlin Brandenburg (BER) doszło do zatrzymania 38-letniego obywatela Iraku, który był poszukiwany na podstawie nakazu aresztowania w związku z jednym z najgłośniejszych włamań ostatnich lat w Niemczech. Mężczyzna przyleciał do Berlina z Ankary. Podczas kontroli wjazdowej został sprawdzony przez funkcjonariuszy niemieckiej policji federalnej. Weryfikacja danych wykazała, że jest on poszukiwany w związku ze sprawą wielomilionowego włamania do skarbca w Berlinie.

Zatrzymanie miało charakter operacyjny i nastąpiło bezpośrednio po potwierdzeniu tożsamości podejrzanego.

Włamanie do skarbca w 2022 roku – skala strat

Do przestępstwa doszło 19 listopada 2022 roku w byłej prywatnej placówce bankowej przy Fasanenstraße w berlińskiej dzielnicy Charlottenburg. Sprawcy włamali się do pomieszczenia skarbcowego, w którym znajdowały się zarówno depozyty luksusowego sprzedawcy zegarków, jak i setki prywatnych skrytek sejfowych wynajmowanych przez osoby fizyczne.

Łup był ogromny. Z depozytu handlarza zegarków skradziono 996 luksusowych czasomierzy o łącznej wartości około 14 milionów euro. Dodatkowo przestępcy opróżnili 295 skrytek sejfowych należących do klientów prywatnych. Znajdowały się w nich między innymi biżuteria, gotówka oraz inne wartościowe przedmioty, których łączną wartość oszacowano na około 31 milionów euro.

Łączna wartość skradzionego mienia wyniosła zatem około 45 milionów euro. Do dziś nie odzyskano żadnej części zrabowanego majątku.

Próba zatarcia śladów

Po dokonaniu włamania sprawcy podpalili pomieszczenia oraz użyli gaśnic proszkowych, aby utrudnić zabezpieczenie śladów kryminalistycznych. Działania te miały na celu zniszczenie dowodów i opóźnienie identyfikacji sprawców. Mimo to śledczym udało się stopniowo ustalić krąg osób podejrzanych o udział w przestępstwie.

Wyroki w 2024 roku

W 2024 roku berliński sąd skazał czterech mężczyzn w wieku od 26 do 53 lat na kary pozbawienia wolności od trzech i pół roku do ośmiu lat. Zostali oni uznani winnymi kradzieży z użyciem broni, a w jednym przypadku – pomocnictwa w tym przestępstwie. Piąty oskarżony został uniewinniony.

Według ustaleń prokuratury część skazanych była powiązana ze strukturami tzw. klanu Miri. Włamanie było możliwe między innymi dzięki współudziałowi ówczesnego dyrektora zarządzającego obiektem skarbcowym, który również został wcześniej skazany. Z ustaleń śledczych wynika, że miał on być zadłużony wobec współsprawców na kwotę 1,3 miliona euro, co stanowiło motyw jego działania.

Podejrzany trafił do aresztu

Zatrzymany na lotnisku 38-letni Irakijczyk został jeszcze tego samego dnia doprowadzony przed sąd w Berlinie. Trafił do aresztu śledczego w zakładzie karnym JVA Moabit.

Śledztwo dotyczące włamania nadal trwa, a organy ścigania nie wykluczają dalszych zatrzymań. Sprawa pozostaje jedną z największych afer kryminalnych ostatnich lat w Niemczech, zarówno pod względem wartości skradzionego mienia, jak i stopnia zorganizowania przestępców.

źródło: bild.de

Agresywny pasażer z Grecji zabił konduktora w Niemczech – sąsiedzi ujawniają jego skłonności do przemocy

0

Brutalny atak w pociągu: 26-letni Grek odpowiada za śmierć konduktora

W Niemczech doszło do tragicznego incydentu w pociągu regionalnym. Ioanni V., 26-letni obywatel Grecji, stracił panowanie nad sobą podczas kontroli biletów i zaatakował konduktora Serkana Çalara. Ojciec dwójki dzieci zmarł w wyniku odniesionych obrażeń, a sprawca został aresztowany i obecnie przebywa w areszcie śledczym.

Świadectwo sąsiada: agresja i wcześniejsze konflikty

RTL przeprowadziło wywiad z Ahmedem H., sąsiadem Ioanniego V., mieszkającym z nim w Luksemburgu od sierpnia 2025 roku. Ahmed nie był zaskoczony brutalnym zachowaniem młodego Greka. „Jeśli słyszę, że kogoś uderzył, to pasuje mi to do jego charakteru. Miał dość agresywny temperament. Trudno było podejść do niego psychologicznie” – mówi sąsiad.

Ahmed H. relacjonuje, że wcześniej był świadkiem awantury Ioanniego z innym mieszkańcem wokół miejsca parkingowego. „Słyszałem krzyki, wyszedłem z pokoju i zobaczyłem, jak się wzajemnie obrażają, a potem zaczęli się bić. Musiałem interweniować, by zakończyć konflikt” – dodaje.

Przed tragicznym atakiem: wcześniejsze incydenty w pociągu

Zaledwie kilka godzin przed śmiertelnym atakiem w pociągu Landstuhl–Homburg, 26-letni Grek Ioanni V. był już wcześniej zauważony przez policję federalną. W Kaiserslautern został zatrzymany w TGV przyjeżdżającym z Francji za kopnięcie w drzwi, które nie uległy uszkodzeniu – posiadał bilet i uniknął konsekwencji prawnych.

Następnie, tego samego dnia, w innym pociągu, uderzył konduktora Serkana Çalara w głowę, odmawiając okazania biletu. Obrażenia okazały się śmiertelne – konduktor zmarł.

Reakcja społeczności i dalsze konsekwencje

Mieszkańcy Luksemburga i lokalna społeczność wyrażają zdumienie i oburzenie wobec brutalności ataku. Aresztowany 26-latek przebywa obecnie w areszcie śledczym w Niemczech i oczekuje na dalsze postępowanie karne.

Śledztwo wskazuje, że sprawca posiadał wcześniej skłonności do agresji, co potwierdzają zarówno świadkowie, jak i wcześniejsze incydenty w pociągach. Policja apeluje o szczególną ostrożność i zgłaszanie wszelkich niepokojących zachowań w transporcie publicznym.

źródło: rtl.de

„Happy Ramadan” znów rozświetli główną ulicę Frankfurtu – miasto stawia na dialog

2

Frankfurt ponownie włącza iluminację z okazji Ramadanu

We wtorek, 17 lutego, w niemieckim Frankfurcie nad Menem rozpocznie się miesiąc postu – Ramadan. Z tej okazji miasto po raz kolejny uruchomi specjalną iluminację na Große Bockenheimer Straße, znanej potocznie jako Freßgass’. Ulica zostanie ozdobiona półksiężycami, gwiazdami, tradycyjnymi arabskimi lampionami oraz napisem „Happy Ramadan”.

Uroczyste włączenie świateł zaplanowano na godzinę 18.00. W wydarzeniu wezmą udział burmistrz Frankfurtu Nargess Eskandari-Grünberg (Zieloni) oraz przewodnicząca rady miejskiej Hilime Arslaner (Zieloni). Jak poinformowały władze miasta, podczas ceremonii głos zabiorą również przedstawiciele społeczności muzułmańskich działających we Frankfurcie.

Symbol solidarności i współistnienia

Według władz miasta iluminacja ma stanowić wyraźny sygnał poparcia dla pokojowego współżycia różnych grup społecznych oraz wyraz solidarności z muzułmańską częścią mieszkańców Frankfurtu. Burmistrz Nargess Eskandari-Grünberg podkreśliła, że dekoracje są formą docenienia wkładu muzułmańskiej społeczności w rozwój i życie miasta.

W swoim oświadczeniu zaznaczyła, że w czasach nasilających się tendencji antydemokratycznych oraz wzrostu populizmu, takie inicjatywy nabierają szczególnego znaczenia. Jak stwierdziła, świetlna instalacja jest „znakiem nadziei i jedności w różnorodnym społeczeństwie miejskim”.

Muzułmanie jako istotna część społeczności Frankfurtu

Według danych miejskich we Frankfurcie mieszka około 130 tysięcy muzułmanów. Coroczna iluminacja Freßgass’ z okazji Ramadanu została wprowadzona na mocy uchwały rady miejskiej z 2023 roku. Od tego czasu stała się stałym elementem miejskiego kalendarza wydarzeń.

Władze podkreślają, że inicjatywa wpisuje się w szerszą strategię promowania dialogu międzykulturowego oraz budowania wzajemnego zrozumienia w wieloetnicznej metropolii.

Ramadan w przestrzeni publicznej

Ramadan jest dla wyznawców islamu miesiącem postu, modlitwy i refleksji duchowej. Rozpoczyna się zgodnie z kalendarzem księżycowym i każdego roku przypada w innym terminie. W czasie jego trwania muzułmanie powstrzymują się od spożywania posiłków i napojów od świtu do zmierzchu.

Decyzja o publicznej iluminacji głównej ulicy handlowej Frankfurtu pokazuje, że miasto traktuje obecność społeczności muzułmańskiej jako integralną część swojej tożsamości. Jednocześnie wydarzenie budzi zainteresowanie oraz dyskusje w przestrzeni publicznej, co świadczy o jego znaczeniu społecznym.

źródło: t-online.de

Niemcy: Rekordowe koszty Bürgergeld w 2025 roku. Wydatki na pomoc społeczną przekroczyły 41 miliardów euro

1

Budżet federalny po zamknięciu roku: wydatki niższe od prognoz, ale najwyższe w historii

Koszty niemieckiej podstawowej pomocy socjalnej osiągnęły w 2025 roku historycznie najwyższy poziom. Choć wydatki były o ponad miliard euro niższe, niż pierwotnie zakładał rząd federalny, łączna kwota przeznaczona na Bürgergeld oraz koszty zakwaterowania i ogrzewania (KdU) wyniosła 41,5 miliarda euro. Wynika to z dokumentu „Rocznego zamknięcia budżetu federalnego 2025”, przygotowanego przez Federalne Ministerstwo Finansów.

Pismo, skierowane do Lisy Paus (Zieloni), przewodniczącej Komisji Budżetowej Bundestagu, znajduje się w posiadaniu redakcji „BILD”.

Bürgergeld i koszty mieszkania: szczegółowe dane finansowe

W 2025 roku Niemcy wydały:

  • 29 miliardów euro na świadczenie Bürgergeld,
  • 12,5 miliarda euro na koszty zakwaterowania i ogrzewania (KdU).

Łącznie daje to 41,5 miliarda euro, podczas gdy ustawa budżetowa na 2025 rok przewidywała wydatki na poziomie 42,6 miliarda euro.

Choć rzeczywiste koszty okazały się niższe od prognoz, to i tak są one najwyższe w historii niemieckiego systemu pomocy społecznej.

Wydatki rosną od lat – szczególnie po wprowadzeniu Bürgergeld

Dla porównania, w 2024 roku:

  • wydatki federalne na świadczenia socjalne wyniosły 22,1 miliarda euro,
  • udział państwa w kosztach zakwaterowania i ogrzewania – 17,7 miliarda euro.

Łącznie było to 39,8 miliarda euro, czyli o 1,7 miliarda euro mniej niż w 2025 roku.

Już wcześniej widoczny był gwałtowny wzrost kosztów. Po wprowadzeniu Bürgergeld w 2023 roku wydatki skokowo wzrosły, a między 2023 a 2024 rokiem zwiększyły się dodatkowo o 3,5 miliarda euro.

Zapowiedzi oszczędności kontra rzeczywistość

Podczas kampanii wyborczej w grudniu 2024 roku kanclerz Friedrich Merz zapowiadał gruntowną reformę systemu Bürgergeld. Deklarował wówczas:

„Postawimy system Bürgergeld z głowy na nogi – możliwe będą oszczędności rzędu dziesiątek miliardów euro”.

Dane za 2025 rok pokazują jednak, że koszty nie spadają, lecz nadal rosną, mimo zapowiedzi głębokich zmian.

Budżet federalny 2025: wysokie wydatki i ogromne zadłużenie

Zgodnie z ostatecznym wynikiem kasowym, budżet federalny Niemiec za 2025 rok zamknął się:

  • wydatkami na poziomie 495,5 miliarda euro,
  • dochodami podatkowymi w wysokości 388,6 miliarda euro.

Różnica między wydatkami a dochodami została pokryta poprzez zaciągnięcie kredytów w wysokości 66,9 miliarda euro, co oznacza, że zadłużenie było o 14,9 miliarda euro niższe, niż pierwotnie planowano.

Administracja Bürgergeld coraz droższa

Szczególnie niepokojący jest wzrost kosztów administracyjnych związanych z obsługą systemu Bürgergeld. W 2025 roku wyniosły one 7,97 miliarda euro, co oznacza wzrost o 41 procent w porównaniu z rokiem 2015, kiedy koszty te wynosiły 5,64 miliarda euro.

Według wyliczeń Bremer Institut für Arbeitsmarktforschung und Jugendberufshilfe (BIAJ), każdy zdolny do pracy beneficjent Bürgergeld generował średnio 2046 euro kosztów administracyjnych rocznie. Po raz pierwszy przekroczono w ten sposób granicę 2000 euro na osobę. Dziesięć lat wcześniej było to 1303 euro rocznie.

Kto finansuje system?

Zdecydowaną większość kosztów administracyjnych – około 6,8 miliarda euro – pokrywa rząd federalny. Pozostałą część finansują samorządy lokalne, które od lat sygnalizują rosnące obciążenia związane z funkcjonowaniem systemu pomocy społecznej.

źródło: bild.de

Niemcy: „Ostatnie Pokolenie” stanie przed sądem za działalność przestępczą

1

Pierwsza w historii sprawa o „tworzenie zorganizowanej grupy przestępczej” wśród aktywistów klimatycznych

Dla pięciu aktywistów z grupy „Letzte Generation” nadchodzi poważny moment. Prokuratura w Neuruppin postawiła im zarzuty związane z tzw. „tworzeniem zorganizowanej grupy przestępczej”. To pierwszy przypadek w Niemczech, w którym sąd dopuszcza tego rodzaju oskarżenie wobec działaczy klimatycznych. Według śledczych, oskarżeni brali udział w wielu medialnie nagłośnionych akcjach, w tym na lotnisku Berlin-Brandenburg, a także w atakach na Muzeum Barberini w Poczdamie oraz rafinerię PCK w Schwedt.

Reakcja „Letzte Generation”: „Jesteśmy głosem demokracji”

Na oficjalnym profilu grupy „Letzte Generation” pojawiło się oświadczenie, w którym aktywiści wyrażają „ulgę, że sprawa rusza z miejsca”, a następnie podkreślają: „Nasza piątka siedzi tam w imieniu wszystkich, którzy są oddani żywej demokracji”. Zdaniem grupy, ich działania mają charakter obrony demokratycznych wartości i ekologicznej przyszłości. Prokuratura i władze w Neuruppin mają jednak diametralnie odmienne zdanie.

Lista zarzutów i szczegóły sprawy

Prokuratura oskarża czterech mężczyzn w wieku 26, 27, 32 i 62 lat oraz 28-letnią kobietę o przestępstwa obejmujące:

  • zakłócanie funkcjonowania instytucji publicznych,
  • wymuszenia i naciski wobec osób trzecich,
  • niszczenie mienia publicznego,
  • przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej.

Według prokuratury, aktywiści byli odpowiedzialni m.in. za blokady dróg, wtargnięcia na lotniska i zakłócanie wystaw muzealnych, co miało przyciągnąć uwagę opinii publicznej na problem zmian klimatycznych.

Historia działań „Letzte Generation” w Niemczech

Między 2022 a 2024 rokiem grupa „Letzte Generation” wielokrotnie prowokowała w różnych niemieckich miastach. Ich działania obejmowały:

  • przyklejanie się do ulic w miejscach o dużym natężeniu ruchu,
  • wtargnięcia na teren lotnisk,
  • zakłócanie pracy muzeów i innych instytucji publicznych.

Członkowie grupy tłumaczyli swoje działania koniecznością zwrócenia uwagi społeczeństwa na kryzys klimatyczny. Nazwa „Letzte Generation” ma symbolizować, że jeśli nie zostaną wdrożone radykalne rozwiązania klimatyczne, życie na Ziemi wkrótce będzie niemożliwe.

Możliwe kolejne zarzuty w innych miastach

Oskarżeni ostrzegają, że sprawa może się skomplikować. W trzech kolejnych miastach – Flensburgu, Monachium i Neuruppin – planowane są nowe akty oskarżenia, które jak dotąd nie zostały dopuszczone do rozpatrzenia przez sąd. Termin głównego procesu w Landgericht Potsdam nie jest jeszcze znany.

Skutki finansowe i medialne

Grupa „Letzte Generation” obecnie prowadzi zbiórki pieniędzy na pokrycie kosztów procesu. Ich medialne akcje i proces są szeroko komentowane w niemieckiej prasie i na platformach społecznościowych, a sprawa budzi kontrowersje nie tylko w kontekście ochrony środowiska, lecz także granic wolności zgromadzeń i protestu społecznego.

źródło: bild.de

Niemcy: Angela Merkel zabiera głos. Czy była kanclerz zostanie prezydentem?

2

Plotki wokół urzędu prezydenta Niemiec. Merkel reaguje jednoznacznie

Czy Angela Merkel mogłaby zostać przyszłą prezydentką Niemiec? Choć scenariusz ten brzmi dla wielu mało prawdopodobnie, w kręgach politycznych CDU od pewnego czasu pojawiały się obawy, że taki wariant może stać się realny. Sama była kanclerz postanowiła jednak uciąć spekulacje w sposób jednoznaczny.

Rzeczniczka biura Angeli Merkel, odnosząc się do doniesień medialnych, stanowczo zaprzeczyła tym pogłoskom, określając je krótko jako „całkowicie niedorzeczne”. Tym samym Merkel wykluczyła jakiekolwiek ambicje związane z objęciem urzędu prezydenta Niemiec.

Obawy w otoczeniu Friedricha Merza

Źródłem plotek były informacje publikowane przez niemieckie media, według których w otoczeniu obecnego kanclerza Friedricha Merza pojawiły się obawy, że Zieloni mogliby wysunąć kandydaturę Angeli Merkel na urząd prezydenta federalnego. Powodem takich spekulacji miała być wciąż wysoka popularność byłej kanclerz wśród wyborców tej partii.

Dla Merza taka sytuacja oznaczałaby poważny polityczny dylemat. Z jednej strony Merkel jest wieloletnią polityczką CDU, co naturalnie skłaniałoby do poparcia jej kandydatury. Z drugiej strony relacje między obojgiem od lat pozostają napięte.

Wieloletni konflikt Merkel–Merz

Friedrich Merz i Angela Merkel są politycznymi rywalami od niemal ćwierćwiecza. Ich konflikt sięga czasów, gdy Merkel doprowadziła do odsunięcia Merza od stanowiska przewodniczącego frakcji parlamentarnej CDU/CSU. Od tamtej pory Merz wielokrotnie publicznie krytykował kierunek polityki prowadzonej przez Merkel podczas jej 16-letnich rządów.

W opinii wielu polityków CDU część problemów, z którymi Merz musi dziś mierzyć się jako kanclerz Niemiec, ma swoje źródło właśnie w decyzjach podejmowanych w czasie rządówmMerkel. To dodatkowo komplikuje ewentualne polityczne zbliżenie między nimi.

Merkel wraca na partyjną scenę CDU

Mimo braku ambicji prezydenckich Angela Merkel ponownie pojawi się w przestrzeni partyjnej. W nadchodzącym tygodniu była kanclerz po raz pierwszy od zakończenia swojej kadencji weźmie udział w zjeździe CDU. Wcześniej była wielokrotnie zapraszana, jednak konsekwentnie odmawiała.

Zjazd odbędzie się w Stuttgarcie, gdzie Friedrich Merz ma zostać ponownie zatwierdzony jako przewodniczący CDU. Obecność Merkel na tym wydarzeniu budzi duże zainteresowanie zarówno wśród działaczy partii, jak i obserwatorów niemieckiej sceny politycznej.

Wybory prezydenckie dopiero w 2027 roku

Zgodnie z informacjami medialnymi CDU planuje w najbliższych tygodniach przedstawić własnego kandydata na urząd prezydenta Niemiec. Sama elekcja odbędzie się jednak dopiero w lutym 2027 roku, po zakończeniu kadencji obecnego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera.

Coraz częściej pojawiają się również oczekiwania, że po raz pierwszy w historii Niemiec urząd głowy państwa obejmie kobieta. Dotychczas żadna kobieta nie pełniła funkcji prezydenta federalnego.

Historyczne precedensy i zamknięta droga Merkel

W przeszłości jedynie pierwszy kanclerz Niemiec, Konrad Adenauer, rozważał objęcie urzędu prezydenta pod koniec lat 50. XX wieku. Ostatecznie jednak porzucił ten plan. Angela Merkel, mimo swojej wyjątkowej pozycji w historii niemieckiej polityki, również nie zamierza podążać tą drogą.

Jej jednoznaczne stanowisko ma uspokoić nastroje w CDU i zakończyć spekulacje, które w ostatnich dniach narastały wokół przyszłej obsady najwyższego urzędu w państwie.

źródło: n-tv.de

Zdaniem Senatu cudzoziemcy sprawiają, że Berlin jest niebezpieczny

0

Wzrost przestępczości zorganizowanej w stolicy

Berlina nie można już uznać za miasto wolne od brutalnych konfliktów gangów. W ostatnich latach nasilają się działania przestępcze tzw. klanów, głównie pochodzenia arabskiego i kurdyjskiego. Justizsenatorin Berlina, Felor Badenberg (CDU), w rozmowie z RBB podkreśliła, że klany te przyciągają coraz więcej członków poprzez sieci rodzinne i osobiste kontakty, a ich działania coraz częściej odbywają się na otwartej ulicy.

Codzienne strzelaniny i groźby w stolicy

Według senator Badenberg, na berlińskich ulicach dochodzi do regularnych walk o terytoria, podział rynku narkotykowego oraz wymuszeń haraczy. W ostatnich latach pojawiły się nie tylko strzelaniny, ale nawet użycie granatów ręcznych. Zdarza się, że sprawcy są przywożeni z zagranicy w celu zastraszenia przedsiębiorców pochodzących z tych samych krajów co przestępcy.

Definicja klanów według BKA

Federalne Biuro Kryminalne Niemiec (Bundeskriminalamt, BKA) definiuje klany jako „etnicznie odizolowane subkultury”, które funkcjonują według własnych zasad, tworzą struktury mafijne i nie przestrzegają prawa niemieckiego. W Berlinie zidentyfikowano około 13 takich klanów arabskich i kurdyjskich, skupiających co najmniej 10 000 członków. Cechuje je jawne i nieograniczone publiczne działanie, które ostatnio było widoczne podczas pogrzebu szefa mafii, Mehmeta K., 23 stycznia, w dzielnicy Neukölln.

Publiczna demonstracja siły klanów

Podczas pogrzebu członkowie klanów „El Zein”, „Chahrour” i „Remmo” pojawili się publicznie, a sam szef klanu Issa Remmo wraz z synem Yassinem niósł trumnę z meczetu Sehitlik przy Columbiadamm. Takie wydarzenia pokazują rosnącą przestępczą energię klanów, które stają się coraz bardziej agresywne i jawne w działaniach publicznych.

Spojrzenie społeczne: brak ochrony, tylko ostrzeżenia

Chociaż senator Badenberg otwarcie wskazuje na zagrożenie, część obserwatorów wskazuje, że konieczne byłyby działania ochronne ze strony państwa, a nie tylko opis zagrożenia. Obecna sytuacja rodzi pytania o skuteczność polityki senatu w zapewnieniu bezpieczeństwa mieszkańcom Berlina oraz kontrolę nad przestępczością zorganizowaną.

źródło: bz-berlin.de

Niemcy: Kolejny lot z Afgańczykami dotarł do Berlina mimo wstrzymania programu przyjęć

0

47 osób przyleciało do Niemiec na podstawie wiz wydanych po decyzjach sądów

Do Berlina przyleciał kolejny samolot z Afgańczykami, którzy wcześniej uciekli przed rządami talibów do Pakistanu. Na pokładzie znajdowało się 47 osób, które otrzymały niemieckie wizy wjazdowe w ramach federalnego programu przyjęć – poinformowało Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w odpowiedzi na zapytanie agencji dpa.

Lot odbył się pomimo formalnego wstrzymania programu przyjmowania Afgańczyków, które niemiecki rząd federalny wstrzymał w maju. Decyzja ta objęła także osoby uznawane wcześniej za szczególnie zagrożone represjami.

Program wstrzymany, ale wjazdy nadal możliwe

W ostatnich tygodniach Afgańczycy byli kilkukrotnie przewożeni do Niemiec regularnymi lotami rejsowymi. Choć oficjalny program został zawieszony, część osób nadal otrzymuje możliwość wjazdu do kraju.

Powodem są postępowania sądowe wszczęte w Niemczech, w których zainteresowani – często przy wsparciu organizacji pozarządowych – dochodzą prawa do realizacji wcześniej złożonych obietnic przyjęcia. W wyniku tych działań niemieckie sądy zobowiązują administrację do wydania wiz, co umożliwia przylot także po formalnym wstrzymaniu programu.

Tysiące Afgańczyków wciąż czekają w Pakistanie

W Pakistanie, głównie w Islamabadzie, od miesięcy, a nawet lat, przebywają afgańskie rodziny, które uciekły z kraju po przejęciu władzy przez talibów. Wielu z nich żyje w niepewności prawnej, bez stabilnego statusu pobytowego i bez jasnej perspektywy dalszego losu.

Początkowo niemiecki Federalny Program Przyjęć był skierowany nie tylko do byłych lokalnych współpracowników niemieckich instytucji i ich rodzin, lecz także do osób narażonych na represje ze strony talibów. Dotyczyło to m.in. prawników, dziennikarek, dziennikarzy oraz obrońców praw człowieka, którzy w przeszłości publicznie sprzeciwiali się islamistycznemu reżimowi.

Rola organizacji pozarządowych i sporów sądowych

Część Afgańczyków, którzy ostatecznie otrzymują wizy, korzysta z pomocy organizacji Kabul Luftbrücke, która wspiera osoby zagrożone prześladowaniami w procedurach prawnych i administracyjnych. To właśnie dzięki takim inicjatywom możliwe jest skuteczne dochodzenie praw przed niemieckimi sądami.

Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie podaje szczegółowych informacji na temat kolejnych planowanych lotów ani liczby osób, które mogą jeszcze uzyskać prawo wjazdu w wyniku postępowań sądowych.

Napięcie polityczne wokół migracji

Sprawa kolejnych przylotów Afgańczyków do Niemiec budzi kontrowersje polityczne, zwłaszcza w kontekście wcześniejszej decyzji rządu o wstrzymaniu programu przyjęć. Z jednej strony pojawiają się argumenty o konieczności ochrony osób realnie zagrożonych represjami, z drugiej – rośnie presja na ograniczenie migracji i konsekwentne egzekwowanie decyzji rządowych.

Jedno pozostaje pewne: mimo formalnego zakończenia programu, proces przyjmowania Afgańczyków do Niemiec nie został całkowicie zamknięty, a o losie wielu osób nadal decydują niemieckie sądy.

źródło: welt.de