Konsul Jakub Wawrzyniak o pracy w dyplomacji

3

Jeśli jesteście zainteresowani pracą w dyplomacji, to koniecznie musicie przeczytać poniższy wywiad z konsulem Jakubem Wawrzyniakiem, pracującym w Konsulacie Generalnym Rzeczypospolitej Polskiej w Kolonii. Oprócz informacji o tym, co zrobić, aby pracować w dyplomacji, dowiecie się z niego między innymi na czym ta praca polega oraz jak funkcjonują placówki dyplomatyczne.

Adam Gaik: Jak zaczęła się pańska przygoda z dyplomacją i skąd wogóle zainteresowanie tym zawodem?
Jakub Wawrzyniak: W moim przypadku było to już trochę wcześniej zapisane w historii mojej rodziny. Tak się złożyło, że zarówno mój ojciec, jak i mój dziadek pracowali w dyplomacji. I choć żadne z kolejnego pokolenia tak naprawdę nie miało w planach kontynuować, jak się okazuje rodzinnych tradycji, to jednak od najmłodszych lat miałem styczność z tym środowiskiem i mogłem w młodym wieku poznać jak ten świat funkcjonuje oraz zdobyć pewne obejście w tych sprawach. To spowodowało, że trafiłem do Niemiec jako dziecko dyplomaty. Jako student rozpocząłem dorywczą pracę w konsulacie w Kolonii jako referent w dziale prawnym. Mimo to początkowo nie wiązałem swojej przyszłości z dyplomacją. Jednak jak to często w życiu bywa, spróbowałem swoich sił i złożyłem wniosek do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który jak się okazało został przyjęty. Zostałem zaproszony na dodatkowe szkolenia uzupełniające. Zdałem egzaminy i zakwalifikowałem się do placówki, którą znałem bardzo dobrze od lat. Od sześciu lat mam przyjemność pracować tutaj w Kolonii jako wicekonsul. Drogi do dyplomacji są bardzo różne. Jest ta podstawowa, która prowadzi przez aplikację w ministerstwie, gdzie młodzi ludzie, którzy mają zainteresowania i talenty w dziedzinie polityki, stosunków międzynarodowych, umiejętności językowe oraz łatwość w obejściu z ludźmi połączoną z umiejętnością radzenia sobie w sytuacjach stresowych, mogą złożyć odpowiednie podanie. Praca ta polega w końcu w dużym stopniu na kontaktach i wymianie z innymi ludźmi. Aplikacja jest jedną z metod, ale często jest też tak, że ministerstwo samo szuka pracowników. Najczęściej poszukiwane są osoby, które studiowały kierunki przydatne w pracy w dyplomacji. Przy czym nie koniecznie muszą to być nauki polityczne, ale również różnego rodzaju filologie, nauki historyczne, kulturoznawstwo. Osoby te mogą składać papiery do MSZ-u. W przypadku zakwalifikowania się zostaną zaproszone na dodatkowe kursy. Na początku są to kursy podstawowe, z wiedzy konsularnej. Osoby te przygotowują się, chodzą na wykłady, zdają egzaminy konsularne i mogą wyjechać na placówki na całym świecie, gdzie będą wspierać ideę współpracy międzynarodowej między Polską a całym światem. Z doświadczeń rodzinnych i swoich własnych ufam i wierzę w to, że tą drogą można zrobić dla wymiany polsko-niemieckiej wiele dobrego. Można pracować nad poprawą stosunków polsko-niemieckich, przyjaźni polsko-niemieckiej i po sześciu latach pracy widzę, że czasami nawet poprzez małe inicjatywy można osiągnąć widoczny efekt. Nie zawsze jest to wymierne, szczególnie w takiej pracy jak moja, czyli w pracy w zakresie kultury i promocji, ale czasami uda się przekonać do Polski piętnaście osób, czasami dwieście, czasami tysiąc. Można zrobić naprawdę dobrą reklamę Polsce, bo nasz kraj ma się czym reklamować.

Jak ocenia pan z perspektywy tych sześciu lat rozwój współpracy polsko-niemieckiej? Jakie istotne zmiany nastąpiły w tym okresie? W jaki sposób konsulat stara się budować tę współpracę?
Istnieją różne aspekty tego zagadnienia. Jednym z elementów jest to, co wszyscy obserwujemy, czyli to, że na poziomie politycznym, na tym najwyższym szczeblu, szczególnie w ramach struktury europejskiej, współpraca między Polską a Niemcami dojrzała do prawdziwego partnerstwa, gdzie oba kraje liczą się ze swoim zdaniem i wspólnie działają na korzyść całej Unii Europejskiej, wspierając inne państwa naszego regionu i spoza Unii Europejskiej. Inną rzeczą, którą możemy zaobserwować to fakt, że czasami mówi się, iż Niemcy stały się trochę bardziej polskie. I nie wynika to z faktu, że pani kanclerz Merkel ma dziadka z Poznania, czy też trio z Borussi Dortmund gra tak dobrze w piłkę nożną, choć to też są aspekty, które mają duży wpływ na naszą pracę. Ma się wrażenie, że coraz mniej jest tego negatywnego nastawienia, z którym spotykamy się w ogólnym przekazie medialnym, w gazetach, komentarzach i tak dalej. Więcej jest neutralnych komentarzy, albo nawet tych pozytywnych, co cieszy najbardziej. Dużo się mówi pozytywnie o polskim rozwoju gospodarczym, o pewnych pomysłach na gospodarkę, które ma Polska. O pozytywnym ominięciu wszelkich kryzysów. To ma na pewno jakieś znaczenie, że zupełnie inaczej się na nas patrzy. To już nie jest ta „polnische Wirtschaft” pejoratywna, o której się mówiło kiedyś, tylko teraz jest to już w większości przypadków przedstawiane bardzo pozytywnie. Do tego dochodzi to, co nas cechuje, czyli ta polska gościnność, kreatywność, to że jesteśmy młodym, kreatywnym, otwartym na świat i Europę narodem, bogatym w historię oraz kulturę. Wszystko to staramy się w konsulacie pokazywać, prezentować, a nawet i przeżywać przez różne projekty, które tutaj realizujemy. Jednym z większych projektów był podwójny rok Polski i Nadrenii Północnej-Westfalii, gdzie najpierw Nadrenia Północna-Westfalia prezentowała się w ramach różnych projektów kulturalnych, społecznych i politycznych w Polsce. Potem zaprosiła nas do rewizyty w Nadrenii Północnej-Westfalii, gdzie mieliśmy okazję zaprezentować obraz Polski, jest aktualny stan kulturalny, gospodarczy i polityczny, biorąc udział w różnego rodzaju spotkaniach literackich, dyskusjach, poprzez zaangażowanie różnych towarzystw bilateralnych, szkół i partnerstw komunalnych. Myślę, że dzięki temu zdobyliśmy kolejne grono potencjalnych partnerów, ale również grono osób, dla których Polska nie jest już jakąś białą kartką papieru, tyko jest teraz z czymś kojarzona i nie są to negatywne skojarzenia, z którymi spotykaliśmy się bardzo często w przeszłości. Oczywiście idealnie by było, gdyby pracą taką jak nasza, udało się sprawić, że procent społeczeństwa niemieckiego, który myśli o nas tylko negatywnie i któremu kojarzymy się głównie z negatywnymi stereotypami, które nawet nie wiadomo dlaczego i skąd się wzięły, jak choćby słynne kradzieże samochodów, żeby udało się je całkowicie zwalczyć. Oczywiście nie jest to takie proste i prawdopodobnie w każdym społeczeństwie na świecie, również i w naszym, jest jakiś procent osób, które żyją stereotypami i niestety właśnie te stereotypy potrafią się gdzieś przebić przez ogólną świadomość i zasłonić te pozytywy, które są między nami. Tak jak wspomniałem, często praca wizerunkowa jest niewymierna, bo ciężko ją wyłapać i ubrać w jakieś liczby. Ciężko jest powiedzieć, że po roku Polski w Nadrenii Północnej-Westfalii dany procent społeczeństwa niemieckiego myśli od tej pory o Polsce pozytywnie, albo rozważa podróż do Polski i tak dalej. Nie sposób tego wychwycić. Są oczywiście liczby stricte turystyczne, które wskazują, że chociażby po EURO 2012 więcej ludzi przyjeżdża do Polski i to wydarzenie, czyli ta prezentacja jaką był turniej EURO, zainteresowało Polską wielu ludzi, nie tylko z Niemiec. Nie poddajemy się i staramy godnie reprezentować nasz kraj i szukać projektów oraz rozwiązań zarówno na szczeblu szkolnym, uniwersyteckim, jak i na szczeblu politycznym. W ten sposób chcemy zainteresować tutejsze społeczeństwo Polską, współpracą z naszym krajem, zainicjować jakieś pomysły, przy których my jako placówka wcale nie musimy być aktywnym partnerem, tylko zadbać o to, żeby dwie zainteresowane współpracą strony z Polski i Niemiec znalazły się w tym samym miejscu, przy jednym stole i rozpoczęły współpracę, która poźniej może dalej się rozwijać.

Jak praca konsulatu wygląda w praktyce? Czy zgłaszają się do Państwa np. szkoły które byłyby zainteresowane współpracą z inną szkołą w Polsce, czy konsulat sam aktywnie werbuje w różnych instytucjach i szkołach i stara się w ten sposób zainteresować naszym krajem i zwrócić uwagę na różne możliwości współpracy międzypaństwowej? W jaki sposób konsulat dociera do konkretnych instytucji i osób?
Odbywa się to bardzo różnie. Oczywiście zdarzają się przypadki, w których ktoś zwraca się do nas z konkretnym zapytaniem, przykładowo konkretne szkoły, instytucje, które szukają bezpośredniej współpracy z Polską i proszą nas o jakąś poradę, albo wskazanie jakiegoś kontaktu, względnie wskazanie konkretnego regionu, konkretnego miejsca, czy konkretnego partnera do rozmów w Polsce. Wtedy staramy się znaleźć odpowiedniego partnera po stronie polskiej, czy to dla szkoły, czy dla uniwersytetu, czy dla jakiegoś „rotary club” lub „lions club”, czy też jakiegoś towarzystwa polsko-niemieckiego. Jest to jedna strona tej pracy. Równocześnie otrzymujemy zapytania z Polski od zainteresowanych szkół czy instytucji, które szukają partnera niemieckiego, czy to do konkretnego pojedynczego projektu, czy to do nawiązania dłuższej współpracy. Z drugiej strony, dzięki sieci kontaktów jakie posiadamy oraz charakterze pracy jaką wykonujemy, często pojawiamy się na różnych wydarzeniach, które nie zawsze są bezpośrednio związane z Polską, ale które mogą stanowić punkt zaczepienia do kolejnego projektu, czy nowej inicjatywy. Jeśli jakaś szkoła realizuje na przykład dany projekt eruopejski, to oczywiście zachęcamy tę szkołę, żeby jednym z partnerów w tym projekcie była strona Polska. Jeżeli dane miasto wykazuje dobrą współpracę w ramach partnerstwa z miastem czy gminą francuską, a nie ma jeszcze polskiego partnera, to zachęcamy, żeby coś takiego rozważyć. Jeżeli jakieś festiwale, cykle spotkań kulturalnych, czy jakiekolwiek inne wydarzenia kulturalne, społeczne, polityczne, nie zajmowały się jeszcze tematem polskim, to staramy się do tego zachęcić. Oczywiście oferujemy równocześnie pomoc z w znalezieniu odpowiedniego tematu, odpowiedniego partnera, często nawet w dofinansowania, angażując się nie tylko w logistyczne aspekty projektu, ale również jego merytoryczne strony. Zanim Nadrenia Północna-Westfalia zdecydowała się, że to Polska zostanie kolejnym partnerem, wcześniej zrealizowano taki projekt z Francuzami. Już wtedy zabiegaliśmy, żeby następnym partnerem była Polska. W ramach festiwalu literatury „Lit Cologne” zabiegamy o to, żeby zapraszano również autorów z Polski, żeby pokazywać polską kulturę. Na przykładzie filharmonii i innych instytucji, które równie dobrze mogłyby się prawdopodobnie zdecydować na milion innych rozwiązań z innych państw, staramy się zachęcać do współpracy z Polską. Wskazujemy wybijające się osobowości, instytucje, orkiestry i wspólnie szukamy możliwości współpracy również na tym szczeblu. Nie oczekujemy, że kiedy zaproponujemy komuś temat „Polska”, to ten ktoś sobie z tym wszystkim sam poradzi i sfinansuje. Wręcz przeciwnie, służymy wtedy też każdą pomocą. Znajdujemy wspólne rozwiązania, także współfinansowania takich projektów i działamy. Czasami jesteśmy tą stroną, która jest zapraszana do jakiegoś projektu, czasami się niejako sami wpraszamy. Tak naprawdę dbamy po prostu o to, żeby wokół spraw polskich panowała odpowiednia atmosfera, żebyśmy jako partner byli cały czas interesującą stroną. Mamy sieć kontaktów, z których zawsze można skorzystać i staramy się wprowadzać tematy Polski głównie w funkcjonujące już w tych czterech krajach związkowych, którymi się opiekujemy schematy i po prostu zachęcamy do współpracy. Nie zawsze się udaje. Nie zawsze da się dany projekt zrealizować, ale jeśli się udaje, to nie jest to zazwyczaj jednorazowa akcja, tylko najczęściej początek dłuższej współpracy. Czasami, kończąc już ten wątek, tak jak ma to na przykład miejsce na wybranych wyższych szkołach muzycznych, inicjujemy jakieś nagrody na konkursach muzycznych, czy to na przykład na najlepszą interpretację muzyki Chopina, czy na najlepszą interpretację muzyki Bieniawskiego, jednocześnie nie tylko wypracowując sobie dobrą współpracę z uczelniami, ale również wzbudzając dzięki temu zainteresowanie większego grona młodych ludzi, biorących udział w tych konkursach, muzyką i kulturą polską. Oranizujemy też konkursy na najlepsze prace naukowe, magisterskie, doktorskie, jak i na najlepsze prace badawcze prowadzone wspólnie przez polskich i niemieckich naukowców. To wszystko prowadzi do tego, że temat Polski oraz zainteresowanie naszym krajem się zwiększa, a jednocześnie zwracamy uwagę młodych naukowców, czy młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją karierę, tematem Polski. Fakt ten będzie być może stanowił dalszą motywację do badań nad Polską, współpracę z Polską i tym podobne.

Czy konsulat, szczególnie jeżeli chodzi o te większe projekty, jest wspierany przez inne polskie instytucje, czy to rządowe, czy inne?
Jak najbardziej. My reprezentujemy tutaj, w tym regionie Polskę, co oznacza, że reprezentujemy też całą sieć instytucji państwowych i nie tylko, które mają dobry pomysł na współpracę z Niemcami. Takie projekty, nawet jeżeli powstają czasem wyłącznie w naszych głowach, albo są inicjowane tutaj w Niemczech, zwracają uwagę również i polskich instytucji i organizacji. Ministerstwa, instytucje rządowe, jak i pozarządowe, fundacje, uniwersytety i inni potencjalni zainteresowani są systematycznie włączani w konkretne projekty. Jesteśmy otwarci na każdą współpracę, jeżeli ma to oczywiście ręce i nogi i chodzi o sensowny projekt, który wpisuje się w ramy, które sobie założyliśmy i istnieją szanse na realizację. W niewielu przypadkach są to projekty tylko i wyłącznie naszej placówki. Zawsze jest to gra zespołowa, a często nawet, tak jak wspominałem wcześniej, są to projekty zainicjowane tutaj, gdzie konsulat pośredniczy w nawiązywaniu kontaktów, pośredniczy w wypracowaniu konkretnych idei jakiegoś projektu, a później zajmuje tylko honorowe miejsce w tym działaniu, bo realizacją zajmują się zaangażowani w projekt partnerzy.

Wracając do pańskiej osoby, czy mógłby pan nieco bardziej przybliżyć pełnioną przez pana funkcję? Za co jest pan konkretnie odpowiedzialny?
Zasadniczo jestem odpowiedzialny za sprawy promocji Polski w Niemczech, za sprawy kultury, dyplomacji publicznej, czyli wszystko to, co wiąże się z kreowaniem wizerunku Polski na zewnątrz, współpraca z mediami, współpraca z uniwersytetami. Oczywiście zajmuję się także szeroko rozumianą współpraca z gminami, miastami, opieką nad partnerstwami, jak również wszelkimi kwestiami związanymi z pracą konsularną, jak na przykład pełnienie dyżurów konsularnych. W tej pracy człowiek jest trochę jak człowiek orkiestra i jest odpowiedzialny za swoją działkę, jak w moim przypadku kultura i promocja, ale tak naprawdę w służbie konsularnej trzeba być gotowym i otwartym na wszystko, bo w pierwszej linii jesteśmy tutaj po to, by pomóc naszym obywatelom przebywającym w Niemczech, w konkretnym regionie. Czasami jest to pomoc ku pokrzepieniu dusz czy serc, czyli organizowanie różnych inicjatyw kulturalnych, ale również przeżywanie z nimi różnych aspektów polskiej kultury tutaj w Niemczech. Z drugiej strony są to działania doraźne, interwencje i pomoc naszym obywatelom w potrzebie. Tak naprawdę ciężko jest zarysować klarowną linię działania. Służba konsularna to tak trochę 24/7, czyli zawsze się jest na służbie i reaguje w danym momencie na daną potrzebę. Od sześciu lat zajmuję się sprawami promocji i kultury, ale nigdy nie bronię się też przed innymi zadaniami, które spoczywają na nas, na placówce i które robimy dla kraju i naszych obywateli tutaj.

Czy mógłby pan powiedzieć z jakimi problemami zgłaszają się do konsulatu Polacy? W jakich sprawach konsulat jest w stanie pomóc polskim obywatelom?
Z jednej strony są to sprawy jednoznaczne, oczywiste, które załatwiane są przez nasz urząd. Należą do nich wszelkiego rodzaju kwestie związane przykładowo z wydawaniem paszportów. To my jesteśmy tym urzędem, do którego składa się odpowiednie wnioski gdy jest taka potrzeba. W skali placówek na świecie jesteśmy swego rodzaju fabryką paszportów, bo wniosków i osób które do nas w tej sprawie przychodzą jest naprawdę sporo. W związku z powyższym wprowadziliśmy w zeszłym roku elektroniczny system umawiania terminów w systemie „E Konsulat”, dzięki czemu zwiększyliśmy dla naszych obywateli komfort i wprowadziliśmy pewne procedury, które pomagają w sprawnym załatwianiu tychże kwestii. Jeśli chodzi o bieżące problemy, to pomijając kwestie losowe, które niestety się powtarzają, zgony, wypadki i inne tego rodzaju przykre sprawy, to najwięcej wyzwań jest teraz związanych z rynkiem pracy. A może mniej z rynkiem pracy, który jest tak naprawdę w tej chwili w Niemczech otwarty, co z roszczeniami i konfliktami pomiędzy pracodawcą, a pracownikiem. Marzeniami, których nie udało się naszym obywatelom tutaj spełnić. Niestety należą do nich również powtarzające się oszustwa. Pośrednicy albo pracodawcy nie wywiązują się ostatecznie ze zobowiązań albo obietnic, których się podjęli i które były publikowane w ogłoszeniach, gdzie realia na miejscu okazują się zupełnie inne. W takich sytuacjach jesteśmy bardzo często tym pierwszym kontaktem dla poszkodowanych i staramy im doraźnie pomóc. Często poprzez konsultacje, czy bezpośrednią interwencją u pracodawcy lub pośrednika. Niejednokrotnie jest to pomoc w nawiązaniu kontaktu z rodziną w Polsce, czy instytucjami w Polsce, które mogłyby być w danym przypadku pomocne. Nie jesteśmy zobowiązani, ani uprawnieni do udzielania porad prawniczych. Jesteśmy jednak gotowi wskazać polskojęzyczne kancelarie, które mogą później dochodzić roszczeń na rzecz polskiego obywatela, czy na rzecz poszkodowanego. Czasami jesteśmy nawet pogotowiem ratunkowym w różnego rodzaju sytuacjach. Musimy pamiętać o tym, że często osoby z Polski, które przyjeżdżają tutaj do pracy, czy przyjeżdżają choćby turystycznie, nie muszą władać językiem niemieckim. Kiedy nie mogą poradzić sobie z jakimś doraźnym wyzwaniem, to też staramy się pośredniczyć, tłumaczyć i wskazać właściwe drogi. Tam gdzie mamy już związane ręce, bo nie możemy już dalej działać, mamy wypracowaną sieć sprawdzonych kontaktów i możemy wskazać naszym obywatelom odpowiednią drogę, poradzić, doradzić. To co mogę z naszej strony zasugerować i poradzić już teraz, to żeby zawsze przed przyjazdem do Niemiec upewnić się nie tylko co do konkretnego pracodawcy albo pośrednika, ale też co do pewnych realiów, które tutaj panują. Mieć świadomość nie tylko o tym, jakie dodatki przysługują tutaj naszym obywatelom, tylko mieć też świadomość, jakie obowiązki spadają w danym momencie na obywatela, albo jakie zagrożenia związane są z takim wyjazdem i może trochę bardziej świadomie, a nie tylko pod wpływem chwili rozważać taki wyjazd, taką zmianę w swoim życiu. Na naszej stronie internetowej, również na stronie MSZ-u, staramy się publikować różnego rodzaju wskazówki. Są to wskazówki zarówno dla osób, które po długim czasie powracają do Polski. Wtedy piszemy o czym powinny pamiętać, o co powinny zadbać. Są to również wskazówki dla osób, które przyjeżdżają do Niemiec i rozważają rozpoczęcie tutaj działalności gospodarczej, rozważają zatrudnienie i niejako zainstalowanie swojej rodziny. Ufamy w to, że ludzie na poważnie biorą te wskazówki, bo jestem przekonany, że im więcej człowiek wie zanim zrealizuje pewne plany, tym mniej później musi szukać pomocy w sytuacji podbramkwoej.

Czy zna pan jakieś inne instytucje, do których zgłaszać się mogą o pomoc Polacy przyjeżdżający do Niemiec?
To wszystko zależy trochę od tego, jakiej pomocy człowiek szuka. Naturalnym partnerem, czy też miejscem, które często jest miejscem pierwszego kontaktu, są Polskie Misje Katolickie w Niemczech. Tutaj często spotykamy się z tym, że nasi obywatele właśnie tam mają możliwość otrzymania wielu informacji co do realiów i funkcjonowania danego miejsca, danego regionu, jak i oczywiście możliwość nawiązania kontaktów z innymi osobami, które przechodziły podobną drogę lub znalazły się w podobnej sytuacji. Dzięki temu można dowiedzieć się więcej na temat szkoły, przedszkola, czy innych kwestii związanych ze sprawami rodzinnymi. Mamy też oczywiście swój wydział promocji handlu i inwestycji, który też służy zawsze pomocą w wyjaśnianiu kwesti z zakresu spraw gospodarczych. Te sprawy warto zawsze wyjaśnić wcześniej, szczególnie kwestie podatkowe, prawne, związane z założeniem własnej działalności gospodarczej, czy też prowadzeniem usług na terenie Niemiec. Ponadto funkcjonuje wiele towarzystw polsko-niemieckich. Są organizacje polonijne, które mają możliwość wspierania naszych obywateli na terenie Niemiec, zapewniając jednocześnie kontakt z polską kulturą i językiem. Oczywiście też w większości miast niemieckich działają wydziały do spraw obcokrajowców i urzędy miasta, gdzie również można szukać pomocy. Nierzadko spotykamy się z tym, że osoby zatrudnione w takich urzędach mówią po polsku. Cały urok pracy w tym regionie to fakt, że mieszka tu dużo osób, które mają polskie korzenie i się do nich przyznają, wtedy kontakt jest zupełnie inny. Czasami trzeba się po prostu wcześniej przygotować do takiego wyjazdu. Można zapytać nas, czy inne instytucje. Można „zgooglować” niektóre kontakty w danym miejscu, do którego się wybiera. Z doświadczenia wiem, że w wielu przypadkach pierwszym miejscem wymiany doświadczeń jest albo polska szkoła, albo Polskie Misje Katolickie, zarówno w kwestiach językowych, szkolnych, jak i życiowych. Często są to pytania, gdzie znajduje się na przykład jakiś polski sklep, albo gdzie można to czy owo załatwić i sam pan jest teraz przykładem tego, że w tej chwili internet oferuje sporo informacji na ten temat.

Jaka jest zasadnicza różnica kompetencji między konsulatem a ambasadą? Czy istnieje w ogóle jakaś różnica?
Jeśli chodzi o kompetencje, to w tej kwestii nie różnimy się absolutnie niczym. Ambasada ma swój wydział konsularny, który pełni takie same zadania, jak pozostałe trzy konsulaty na terenie Niemiec, czyli w Kolonii, Hamburgu i Monachium. Jedyna różnica dotyczy podziału terytorialnego. Hamburg jest odpowiedzialny za północ Niemiec, my jesteśmy odpowiedzialni za zachód, za cztery kraje związkowe, czyli Nadrenię Północną-Westfalię, Nadrenię-Palatynat, Hesję i Kraj Saary. Monachium jest odpowiedzialne za dwa kraje związkowe na południu, a cała reszta podlega Berlinowi. Decydujące jest tak naprawdę położenie. Oznacza to, że jeśli polski obywatel jest zameldowany, mieszka, żyje i pracuje na naszym terenie konsularnym, to my jesteśmy za niego odpowiedzialni, względnie to do nas powinien się zwrócić w każdej sprawie. Nawet jeśli zwróci się do innego konsulatu czy ambasady, ostatecznie zostanie poproszony o to, aby skontaktował się z odpowiedzialną placówką, a tą jesteśmy w tym wypadku my. Różnice są bardziej widoczne w kwestiach politycznych. Ambasada jest najważniejszą instytucją reprezentującą Polskę w Niemczech i ma znacznie szersze kompetencje, obowiązki i wytyczne w zakresie współpracy bilateralnej na najwyższym szczeblu. Po części daje nam wytyczne, które my realizujemy na swoim terytorium, czy w swoim okręgu konsularnym, bo tak to się fachowo nazywa. Konsulaty bywają też czasem takimi małymi ambasadami, bo posiadają swoje kwestie polityczne i kulturalne, zarówno na szczeblu lokalnym, jak i regionalnym. Głównym partnerem dla Niemców na szczeblu federalnym jets jednak ambasada. Na szczeblach regionalnych są to w pierwszej linii konsulaty. Wszystko też zależy o jakie kwestie zahaczamy. Jeżeli poruszamy tematy dotyczące współpracy stricte bilateralnej, to wtedy leży to bardziej w rękach ambasady. Tak jak wspomniałem wcześniej, w kwestiach stricte konsularnych, czyli w sprawach doraźnych, paszportowych, obywatelskich, czy prawnych, decyduje okręg konsularny i właściwość terytorialna. Tutaj nie różnimy się zasadniczo niczym.

Czy z usług konsulatu mogą korzystać wyłącznie obywatele Polski, osoby posiadające polskie obywatelstwo?
To zależy o jakiego rodzaju usługach mówimy. Oczywiście jeżeli kwestia dotyczy na przykład spraw małżeństwa i jest to mieszane małżeństwo, to oczywiście wspieramy tych młodych lub starszych ludzi, którzy chcą spędzić ze sobą resztę życia. W wielu miejscach na świecie, bo tak funkcjonuje też współpraca w ramach Unii Europejskiej, gdzie nie ma reprezentacji wszystkich państw Unii Europejskiej, konsulaty czy placówki porozumiewają się między sobą i wtedy dane konsulaty, również i nasze, polskie, mogą, muszą i powinny przyjmować też obywateli innych państw Unii Europejskiej. W pierwszej linii, z punktu widzenia naszych kompetencji, jesteśmy odpowiedzialni za polskich obywateli żyjących tutaj, na naszym terenie, względnie osoby o polskich korzeniach, bo w sprawach obywatelskich często są to obywatele niemieccy, którzy dopiero niedawno przywracają swoje obywatelstwo albo wyjaśniają kwestie pochodzenia. Często są to obywatele niemieccy, którzy wydobywają swoje akta wszelkiego rodzaju z Polski. To też jest usługa, która odbywa się za naszym pośrednictwem, albo którą my oferujemy i zasadniczo gdyby pojawił się u nas obywatel innego kraju w potrzebie, to na pewno znaleźlibyśmy jakieś rozwiązanie jak komuś doradzić, albo przynajmniej wskazać właściwą drogę. Trzeba pamiętać o tym, że oczywiście jesteśmy też ograniczeni różnymi porozumieniami międzynarodowymi i mamy często ograniczone kompetencje w pewnych sprawach. Polski konsulat jest tu głównie po to, by przede wszystkim reprezentować interesy Polski i wspierać polskich obywateli, względnie wspierać wszystkich, którzy są zainteresowani współpracą z Polską i tutaj nie ma żadnych ograniczeń.

Podsumowując, czy mógłby pan wymienić najjaśniejsze strony pracy w konsulacie i te negatywne, jeżeli takowe wogóle są?
Negatywnych nie ma oficjalnie nigdy (śmiech). Najjaśniejsze to na pewno to, że w wielu przypadkach rzeczywiście można w sposób widoczny i skuteczny pomóc drugiemu człowiekowi i zadbać o to, żeby problem z jakim do nas przyszedł został rozwiązany. Często są to naprawdę bardzo przykre sprawy losowe. To daje na pewno wielką satysfakcję. Wśród wielu spraw, których nie udaje się rozwiązać z wielu względów, co jest z pewnością smutne w tej pracy, zdarzają się przypadki, w których udaje się pomóc i można tego doświadczyć na własnej skórze. To jest na pewno dobre i pozytywne uczucie. Pozytywny jest też kontakt z ludźmi, z naszymi obywatelami, z ludźmi, którzy są zainteresowani Polską. Pozytywnym jest, że czasami w mniejszy, czasami w większy sposób, realizujemy plany, inicjatywy, projekty i możemy śledzić jak one się rozwijają. Widzimy jak się to później rozwija i to staje się taką naszą codziennością, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa, nie koniecznie rutyną, ale normalnym fenomenem. To co ja sobie cenię najbardziej w tej pracy, to jest właśnie bezpośredni kontakt z ludźmi i momentami bezpośredni wpływ na to, czy i jak można komuś pomóc w potrzebie, czy i jak można kogoś zainteresować Polską. Ta praca bywa nieprzewidywalna, czasami biurokratyczna, ale ostatecznie daje dużo powodów do satysfakcji, do czerpania z tego jakiejś radości dla siebie, ale mam nadzieje, że również i dla osób, które z nami współpracują, albo korzystają z naszej pomocy.

Bardzo dziękuję za poświęcony czas.

Ines Wagner o programie Transnational Work

0

Ines Wagner, pracownik naukowy uniwersytetów w Groningen oraz Jyväskylä, opowiada w poniższym wywiadzie o programie Transnational Work and the Evolution of Sovereignty, który jest finansowany ze środków Unii Europejskiej i ma na celu zbadanie przepływu pracowników w jej obrębie.

Adam Gaik: Cześć Ines. Czy mogłabyś na początek powiedzieć jaką funkcję pełnisz przy projekcie?
Ines Wagner: Jestem pracownikiem naukowym i koordynuję gromadzenie danych na potrzeby projektu od strony empirycznej.

Jaki jest cel projektu?
Projekt bada zarówno od strony teoretycznej jak i empirycznej zjawisko pośrednictwa pracy oraz jego wpływ na rynek pracy. W centrum naszej uwagi znajduje się Unia Europejska oraz przepływ pracowników w jej obrębie. Chodzi nam o osoby wysłane do pracy na czas określony z jednego kraju członkowskiego Unii Europejskiej do drugiego. Warunki pracy są zatem uregulowane zarówno w kraju, z którego dana osoba zostaje wysłana, jak i w tym, w którym podejmuje pracę. Naszym celem jest ustalenie jak zatrudnienie tego typu wpływa na warunki pracy migrantów przybywających do danego kraju. Odbywa się to poprzez badania etnograficzne, ale również wywiady z pracownikami, przedstawicielami związków zawodowych oraz innymi zainteresowanymi.

Kiedy projekt został powołany do życia i kto jest jego autorem?
Projekt pod kierownictwem Nathana Lilie wystartował pod koniec roku 2011 i zatrudnia czterech pracowników naukowych (ID: ERX starting grant 2637820). Całość potrwa jeszcze do końca roku 2014. Badamy wpływ zjawiska pośrednictwa pracy na rynek pracy w Niemczech, Holandii, Finlandii oraz Wielkiej Brytanii.

Na jakim etapie projekt się znajduje i jakie są dotychczasowe ustalenia?
Warunki pracy osób zatrudnionych przez biura pośrednictwa pracy i wysyłanych za granicę są często bardzo złe. Czas pracy oraz płaca minimalna, które w niektórych branżach są uregulowane prawnie, nie są dotrzymywane. Pracownicy zmuszeni są mieszkać w obskurnych warunkach, dzieląc często jeden pokój z kilkoma kolegami. Oczywiście nie jest to normą, ale dotyczy wielu pracowników, z którymi miałam okazję porozmawiać. Biura pośrednictwa pracy nie informują zatrudnianych osób o przysługujących im w danym kraju prawach, a pracownicy są w wielu przypadkach zastraszani, kiedy próbują w tym celu nawiązać kontakt ze związkami zawodowymi.
Urzędom ciężko jest wykryć sytuacje, w których dochodzi do łamania prawa. Często oficjalna kwota wynagrodzenia oraz czas pracy, które podane są na świstku z wypłaty, znacznie różnią się od faktycznego stanu rzeczy. Od strony księgowości wszystko jest jednak w porządku, przez co urzędom ciężko jest cokolwiek udowodnić. Poza tym nie dysponują one odpowiednią liczbą pracowników, by skutecznie przeciwdziałać temu procederowi.

Jakie są najczęstsze błędy popełniane przez pracowników z zagranicy, którzy przyjeżdżają do Niemiec do pracy?
Nie powiedziałabym, że pracownicy ci popełniają jakieś konkretne błędy. Wielu ludzi, z którymi rozmawiałam borykało się z różnymi problemami egzystencjalnymi w kraju ojczystym, jak na przykład długotrwałe bezrobocie czy choroba członków rodziny, którym nie przysługiwało ubezpieczenie zdrowotne. Ci ludzie wychodzili z założenia, że muszą w związku z tym zaakceptować warunki pracy jakie zastali. Często nie widzieli innego wyjścia z danej sytuacji. Spotkałam jednak również pracowników, którzy zwrócili się o pomoc do mediów lub związków zawodowych, próbując w ten sposó zmienić swoją sytuację.

Na co twoim zdaniem powinno się zwrócić szczególna uwagę podczas szukania pracy w Niemczech?
W pierwszej kolejności powinno się zaznajomić z prawami obowiązującymi pracowników z zagranicy. W zależności od formy zatrudnienia (własna działalność gospodarcza, zatrudnienie poprzez biuro pośrednictwa pracy, pracownicy z poza Unii Europejskiej) przysługują różne prawa. Ważne, żeby je znać by w razie konieczności móc się na nie powołać.
W Niemczech funkcjonują związki zawodowe, które reprezentują różne sektory. Pracownicy zatrudnieni w danym sektorze mogą się zwracać do nich o pomoc. Projekt „uczciwa mobilność” oferuje również darmowe porady w różnych językach.

Czy znasz jakieś wiarygodne biura pośrednictwa pracy, które oferują zatrudnienie również w Niemczech?
Niestety moje badania nie obejmują swym zakresem tego tematu.

Co podoba ci się najbardziej w pracy przy projekcie?
Z pewnością jest to fakt, iż badania składają się nie tylko z części teoretycznej, ale również empirycznej. Jestem bardzo wdzięczna pracownikom, którzy zgodzili się ze mną porozmawiać i podzielili się ze mną swoją historią. Rozmowy te były dla mnie ogromną motywacją przy opracowywaniu części teoretycznej projektu. Doświadczenia te umożliwiły mi bliższe poznanie ich środowiska pracy oraz życia, które normalnie pozostają niedostępne.

Jakie były najgorsze sytuacje, w których znaleźli się ludzie, z którymi miałaś okazję porozmawiać?
Były to sytuacje, które miały związek z bezrobociem i chorobą. Ze względu na przepisy etyczne obowiązujące każdego pracownika projektu nie mogę jednak zdradzić więcej szczegółów.

Gdzie ludzie wyjeżdżający do Niemiec w celach zarobkowych mogą szukać pomocy?
Projekt „uczciwa mobilność” oferuje porady w różnych językach. Więcej informacji, a także lista miast, w których znajdują się placówki oferujące pomoc umieszczone zostały na ich stronie. Poza tym osoby te mogą zwrócić się o pomoc do stosownego związku zawodowego lub zgłosić do organizacji kościelnych bądź komunalnych.

Dziękuję serdecznie za wywiad.

Burmistrz miasta Monheim am Rhein, Daniel Zimmermann, o współpracy polsko-niemieckiej

0

Daniel Zimmermann, burmistrz miasta Monheim am Rhein, opowiada w poniższym wywiadzie o współpracy polsko-niemieckiej miast partnerskich. Oprócz tego dowiecie się jak Daniel wyprowadził miasto Monheim am Rhein z długów oraz przeczytacie o jego początkach w polityce.

Adam Gaik: Witaj Daniel. Powiedz na początek kiedy zacząłeś interesować się polityką?
Daniel Zimmermann: Na początku nie było to zainteresowanie, a raczej swego rodzaju ciekawość. W okresie kiedy chodziłem do szkoły, w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia nastąpiły zmiany prawa wyborczego. W roku 1999 po raz pierwszy można było wziąć udział w wyborach lokalnych mając 16 lat. Fakt ten zainteresował mnie oraz kilku moich znajomych na tyle, że zaczęliśmy się zastanawiać nad założeniem własnej partii. W ten sposób trafiliśmy do polityki. Na początku nie traktowaliśmy tego jednak poważnie. Była to bardziej zabawa. Na poważnie zaczęliśmy się tym zajmować dopiero wtedy, kiedy podczas wyborów lokalnych zostaliśmy wybrani do rady miasta. Osobiście nie mogłem wziąć w nich udziału, ponieważ byłem jeszcze zbyt młody by móc kandydować. W tym celu trzeba było mieć skończone 18 lat. Jednak dwie nasze koleżanki ze szkoły z dwunastej klasy zostały wybrane i tak się to wszystko zaczęło.

Dlaczego zdecydowaliście się założyć własną partię, a nie wstąpiliście do którejś z istniejących?
Działalność polityczna nie była na początku naszym celem. Sam pomysł stworzenia czegoś własnego był dla nas niezwykle interesujący i kuszący. Porównałbym to do młodych ludzi, którzy zakładają na przykład grupy teatralne albo zespół rockowy. W tym wypadku chodzi o pewnego rodzaju bodziec, który napędza ludzi o podobnych zainteresowaniach do wspólnego działania. Można to nazwać przypadkiem, że wylądowaliśmy w polityce. Równie dobrze mogliśmy założyć własny zespół rockowy. Zmiany w prawie wyborczym i możliwość wzięcia udziału w wyborach lokalnych już w wieku 16 czy 17 lat przyczyniły się jednak do tego, iż zajęliśmy się polityką, a nie przykładowo teatrem.

Jakie inne możliwości mają młodzi ludzie w Niemczech, którzy zamierzają się angażować politycznie?
Myślę, że możliwości jest naprawdę wiele. Wiele partii posiada organizacje młodzieżowe, także w wielu szkołach istnieje możliwość działalności politycznej. Można na przykład angażować się na rzecz uczciwego handlu czy ochrony środowiska, które w pewnym sensie są również działalnością polityczną. Wiele z tych możliwości jest z pewnością atrakcyjniejsza dla młodzieży, niż praca w partii. Dużo partii cierpi na brak młodych ludzi w swoich szeregach, co nie sprzyja poprawie ich wizerunku w oczach młodych ludzi. Tak było również w naszym przypadku. Wprawdzie do partii, którą założyliśmy wstąpiło wielu naszych znajomych i ludzi w naszym wieku, ale ja osobiści nie znałem praktycznie nikogo, kto wcześniej aktywnie działałby w jakiejś innej partii. Mimo tylu możliwości niewiele młodych osób z nich korzysta, a szkoda.

Czy wasza partia od początku była traktowana poważnie?
Z pewnością nie. Trochę się z tego podśmiewano. Chociaż muszę przyznać, że na początku nie było to na tyle profesjonalne, by inni automatycznie byli zmuszeni traktować nas poważnie. Nie wiedzieliśmy nawet jak poprawnie sformułować jakiś wniosek, który możnaby potem przedstawić na posiedzeniu rady miejskiej. Zaczynaliśmy od zera i popełnialiśmy wiele błędów, które z pewnością przyczyniły się do tego, że nie od razu traktowano nas poważnie. Z biegiem czasu rozwijaliśmy się, aż w końcu osiągnęliśmy taki poziom, że być może niewiele partii czy polityków się z tym wcześniej liczyło. Staliśmy się bardziej profesjonalni i zaczęliśmy odnosić pierwsze sukcesy.

W 2009 roku zostałeś najmłodszym burmistrzem Niemiec.
To jest trochę skomplikowane. Jestem najmłodszym burmistrzem kraju związkowego Nadrenia Północna-Westfalia. Jeśli chodzi o cały kraj, to jestem najmłodszym szefem miasta. W Niemczech istnieją miejscowości, mniejsze gminy, które nie nazywają się miastami i w których burmistrzami zostawały osoby ode mnie młodsze.

Czy zakładając partię planowaliście, że ktoś z was obejmie jedno z najważniejszych stanowisk w mieście?
Nie. W roku 2009 po raz pierwszy wystawiliśmy własnych kandydatów do wyborów na burmistrza miasta. Wcześniej kandydowaliśmy wyłącznie do rady miasta, ponieważ uważaliśmy, że to bardziej do nas pasuje. Chodziło nam głównie o to, by w radzie miasta obecne były również pomysły i koncepty dotyczące młodzieży czy rodzin z dziećmi. W pewnym momencie, kiedy całe przedsięwzięcie stało się naprawdę duże, zauważyliśmy że osiągnęliśmy pewną granicę. Wtedy doszliśmy też do wniosku, iż jeśli chcemy w mieście coś zmienić i wcielić w życie pewne pomysły, to nie możemy być obecni wyłącznie w radzie miasta, ale postarać się również o to, by ktoś z nas spróbował kandydować na stanowisko burmistrza miasta.

W jakich okolicznościach padł wybór na Twoją osobę jako kandydata waszej partii na to stanowisko?
Z pewnością mógłby to być ktoś inny. Jestem w stanie sobie wyobrazić jeszcze dwie, trzy inne osoby, które sprawdziłyby się jako kandydaci na to stanowisko i być może wygrały nawet wybory. Fakt, iż w ostateczności padło na mnie ma na pewno związek z tym, iż jestem jedyną osobą, która od początku jest na pokładzie i miała okazje przeżyć na własnej skórze wszystkie nasze niepowodzenia czy błędy.

Jakie cele przyświecały wam na początku działalności waszej partii?
Na początku interesowały nas zagadnienia typowo młodzieżowe. Jakie są połączenia autobusowe w mieście – w końcu kiedy nie ma się jeszcze prawa jazdy, ważne jest by móc się sprawnie przemieszczać również w weekendy. Sprawa klubów młodzieżowych – posiadamy dwa kluby młodzieżowe, jeden w Baumbergu i jeden w Monheim (Baumberg to dzielnica Monheim – przyp. aut. wywiadu). Przyjrzeliśmy się dokładniej godzinom ich otwarcia oraz programowi, w szczególności ich ofercie w okresie wakacyjnym. To były tematy, które na początku interesowały nas najbardziej. Z biegiem czasu zakres naszej działalności poszerzył się o zagadnienia rodzinne, jak wygląda na przykład opieka rodzinna w mieście. Można powiedzieć, że jako partia rozwinęliśmy się zaczynając od klasycznych zagadnień młodzieżowych, które dzisiaj również odgrywają ważną rolę, uzupełniając je o tematy rodzinne, dotyczące przedszkoli, szkół, wykształcenia.

Co jest twoim największym dotychczasowym sukcesem jako burmistrz miasta Monheim?
Największym sukcesem mojej kadencji jest z pewnością fakt, iż miasto całkowicie pozbyło się zadłużenia. Przy czym nie jest to wyłącznie moja zasługa, bowiem na ten sukces pracowało kilka osób. Jeśli jednak spojrzymy na to z perspektywy mojej kadencji, to jest to na pewno największe osiągniecie, które miało miejsce podczas jej trwania.

Czy mógłbyś zdradzić kto jeszcze pracował na ten sukces i jakie kroki zostały podjęte, by go osiągnąć?
Ja oraz kierownik wydziału finansowego miasta mieliśmy pomysł, który właściwie istniał już nieco wcześniej, lecz wtedy nie mógł zostać zrealizowany. Otóż postanowiliśmy obniżyć stopę podatku od działalności przemysłowej i handlowej i poprzez to posunięcie ściągnąć do Monheim tylu nowych podatników, by praktyka ta w ostatecznym rozrachunku przyniosła więcej dochodu, niż miasto mogłoby z tego tytułu stracić. Pomysł ten został poparty przez wszystkie frakcje rady miasta. Przewodniczący poszczególnych frakcji wydali oświadczenie, w którym zagwarantowali poparcie obniżki stopy podatkowej, jeśli dzięki temu uda się pozyskać odpowiednią liczbę nowych podatników. Z tym oświadczeniem w ręku ja oraz kierownik wydziału finansowego miasta, rozpoczęliśmy poszukiwania zainteresowanych firm. Po pół roku udało nam się zebrać tylu nowych podatników, że nasz pomysł mógł wejść w życie. Dochody z podatków od działalności przemysłowej i handlowej zwiększyły się od roku 2009 dziesięciokrotnie. Podczas gdy cztery lata temu wzbogaciły one kasę miasta o mniej więcej 20 milionów euro, liczymy, iż obecnie kwota ta będzie oscylowała rocznie wokół dwustu milionów euro. Wysokość podatku została obniżona o mniej więcej jedną trzecią jej dotychczasowej wartości. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się aż takiego sukcesu i że będzie to tak dobrze funkcjonowało. Trzeba dodać, że plan mógł zostać zrealizowany, ponieważ zaangażowały się w niego wszystkie frakcje.

Czy to jedyne działania, jakie zostały podjęte w celu wyprowadzenia miasta z długów?
Z pewnością było to decydujące posunięcie. Jednak nie możemy zapominać o innych czynnikach. Monheim ma bardzo korzystne położenie niedaleko Duesseldorfu i Kolonii, co jest zasadniczo dobrym punktem wyjścia dla wszelkiego rodzaju przedsięwzięć natury gospodarczej. Miasto posiada również dobrą infrastrukturę. Oprócz tego stworzyliśmy ostatnimi czasy, także przed moją kadencją, odpowiednią liczbę terenów przemysłowych nadających się na ulokowanie firm. Wszystko to zadecydowało o sukcesie opracowanego przez nas planu.

Czy mógłbyś powiedzieć nieco więcej o procesie zdobywania nowych podatników?
Pozyskiwanie nowych podatników opierało się głównie na reklamie. Miasto reklamowało się w różnych broszurach, publikowało ogłoszenia oraz było obecne na różnych targach. Również ja oraz kierownik wydziału finansowego miasta osobiście prezentowaliśmy nasz koncept w kilku firmach.

Jako burmistrz miasta Monheim bierzesz z pewnością często udział w różnego rodzaju wydarzeniach kulturalnych. Czy w mieście mają miejsce również przedsięwzięcia o charakterze polsko-niemieckim?
W tym roku powiat Mettmann, do którego należy Monheim – podobnie jak dziewięć innych miast, zorganizował bardzo udany festiwal kulturalny. Biennale to organizowane jest zawsze przy współpracy jednego z krajów Europy, którym w tym roku była Polska. Grupa uczniów z jednej z naszych szkół pojechała w ramach tego projektu do Krakowa, gdzie brała udział w przedstawieniu cyrkowym zawierającym elementy akrobatyki, żonglerki i tym podobne. Z Polski przyjechała do nas świetna grupa teatralna, która występowała na terenie całego powiatu. Jeśli chodzi o samo miasto Monheim i jego kontakty z Polska, to mają one miejsce głównie w ramach współpracy miast partnerskich. W roku 2005 miastem partnerskim Monheim został Malbork. W obecnym roku doszło na przykład do spotkania pomiędzy szkołami muzycznymi z Malborka i Monheim, w którym wzięli udział nauczyciele obydwu placówek. Podczas spotkania, które odbyło się w Monheimie został opracowany plan bliższej współpracy obydwu szkół, polegający między innymi na wymianie uczniowskiej. Oprócz tego jedna z naszych szkół ponadpodstawowych współpracuje od trzech lat ze szkołą w Malborku. W ramach tej współpracy uczniowie obydwu placówek mogą uczestniczyć w odbywających się regularnie wymianach. Poza tym w zeszłym roku podczas święta miasta, dział turystyczny miasta Malbork mógł się zaprezentować na własnym stoisku usytuowanym w centrum miasta. W ten sposób staramy się utrzymywać i pielęgnować kontakty między miastami. W Monheim działa również stowarzyszenie, które pielęgnuje kontakty z Malborkiem i organizuje wyjazdy autokarowe do Malborka dla dorosłych. W tym roku grupa z Malborka przyjechała do Monheim na karnawał i miała nawet własny wóz podczas obchodów ostatniego dnia karnawału (niem. Rosenmontag).

Czy wymiana ta odbywa się również na szczeblu politycznym?
Tak. Staramy się regularnie organizować spotkania, które odbywają się w miarę możliwości mniej więcej co dwa lata. Niestety burmistrz Malborka nie był u nas już od dwoch lat. W zeszłym roku gościliśmy za to jego zastępcę. Ja również miałem okazję być rok temu w Malborku. Kolejne spotkanie odbędzie się najprawdopodobniej w przyszłym roku. Odbyły się już nawet pierwsze rozmowy na ten temat. Z takich spotkań staramy się zawsze wyciągać odpowiednie wnioski, by pewne elementy móc ewentualnie zaadoptować u siebie. Chętnie przysłuchujemy się pomysłom naszych kolegów z Malborka, który jest szczególnie aktywny, jeśli chodzi na przykład o pozyskiwanie dotacji z Unii Europejskiej. Miasto posiada bardzo sprawny dział zajmujący się formułowaniem odpowiednich wniosków. Od nich możemy się naprawdę wiele nauczyć, ponieważ u nas nie wygląda to za dobrze. W drugą stronę władze Malborka są bardzo zainteresowane naszą polityką podatkową, dzięki której udało nam się ściągnąć do miasta wiele nowych firm. W Malborku znajdują się również tereny przemysłowe, które miasto chętnie udostępniłoby różnym firmom. Jak widać również na poziomie politycznym ma miejsce bardzo istotna wymiana, dzięki której każdy stara się uczyć od drugiego.

Zmieniając trochę temat chciałbym zapytać czy miasto posiada dział zajmujący się sprawami migracyjnymi, czy zjawisko to regulowane jest na innym szczeblu?
Miasto posiada biuro integracyjne, które zatrudnia jednego pracownika zajmującego się tym zagadnieniem. Przy czym temat migracji jest dla nas nieco bardziej przekrojowym i zajmują się nim również inne działy w mieście. Należy jednak pamiętać o różnych potrzebach poszczególnych nacji. W naszym mieście głównymi grupami migracyjnymi są obywatele Turcji oraz Maroka. Potrzeby ludzi pochodzących z tych krajów znacznie różnią się od potrzeb ludzi przybywających do nas z krajów na przykład Unii Europejskiej. Oprócz tego w mieście działa komitet migracyjny, którego skład jest wybierany co pięć lat przez ludzi zameldowanych w Monheim, ale nie posiadających niemieckiego obywatelstwa. Komitet zajmuje się tematem integracji w Monheim oraz przedstawia różne pomysły, z których część zostaje zrealizowana. Podczas ostatniego spotkania omawiany był na przykład problem podejścia policji do ludzi pochodzących z innych krajów. Osoby o nieco ciemniejszym kolorze skóry są bowiem kontrolowane częściej, niż te posiadające jaśniejszą karnację. Muzułmańscy członkowie komitetu zadbali ostatnio o to, by na terenie naszego cmentarza wydzielony został teren, gdzie mogą się odbywać pogrzeby zgodnie z tradycją Islamu.

Na koniec chciałbym Cię zapytać o Twoją przyszłość. Czy stanowisko burmistrza to tylko przystanek w drodze do wyższych funkcji państwowych?
Praca burmistrza miasta Monheim sprawia mi wiele radości i daje dużo satysfakcji. Następne wybory do samorządu odbędą się w maju roku 2014 i chciałbym wziąć w nich udział. O mojej przyszłości zadecydują zatem wyborcy miasta Monheim*.

Dziękuje Ci bardzo za wywiad i poświęcony czas.

*Daniel wziął udział w wyborach i wygrał je z ogromną przewagą 94,6% głosów!

Gdzie szukać informacji na temat zatrudnienia w Niemczech oraz na terenie Unii Europejskiej

Aby ograniczyć ryzyko zostania oszukanym w pracy za granicą, należy się najpierw dobrze poinformować. Na wstępie chcielibyśmy Was odesłać do kilku stron, na których znajdziecie informacje na temat zatrudnienia w obrębie Unii Europejskiej. Im więcej dowiecie się na ten temat i poznacie przysługujące Wam prawa, tym większe szanse, iż w sytuacji podbramkowej będziecie wiedzieli gdzie szukać pomocy, czy też jak zareagować. Szczególnie w sytuacji kiedy pracodawca zalega Wam z wypłaceniem wynagrodzenia należy niezwłocznie reagować, gdyż najczęściej nie wróży to nic dobrego. Sprawy te ulegają stosunkowo szybko przedawnieniu, co przy większej zwłoce może całkowicie uniemożliwić dochodzenie ewentualnych roszczeń.

Pierwszą stroną, którą chcielibyśmy Wam polecić, jest portal informacyjny powstały z inicjatywy Komisji Europejskiej. Znajdziecie na nim wiele informacji dotyczących zatrudnienia na terenie Unii Europejskiej. Dowiecie się na przykład czym jest europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego oraz gdzie można ją zdobyć. Oprócz tego dowiecie się o prawach jakie przysługują oraz obowiązują Was w innych krajach Unii Europejskiej (prawo pobytu, równe traktowanie, jak dochodzić swoich praw, itp.). Będziecie mogli dowiedzieć się także nieco więcej o funduszach Unii Europejskiej czy poszukać ofert pracy w 32 krajach Europy.

www.ec.europa.eu

Kolejnym źródłem informacji jest dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej dotycząca delegowania pracowników w ramach świadczenia usług. W dokumencie, który znajdziecie pod poniższym linkiem, możecie przeczytać jakie postanowienia dotyczące zatrudnienia pracowników z zagranicy musi zrealizować każdy kraj członkowski Unii Europejskiej.

eur-lex.europa.eu/legal-content/PL

Następnym portalem, na który chcielibyśmy zwrócić Waszą uwagę, jest portal projektu „Uczciwa mobilność”. Projekt przyczynia się do egzekwowania stosownych płac oraz uczciwych warunków pracy dla pracowników ze środkowo- i wschodnioeuropejskich państw UE na niemieckim rynku pracy. Oprócz tego w ramach projektu prowadzone są placówki doradcze (porady również w języku polskim – patrz niżej), do których mogą zgłaszać się pracownicy pochodzący z krajów Unii Europejskiej i zatrudnieni na terenie Niemiec.

www.faire-mobilitaet.de

Pod kolejnym adresem internetowym znajdziecie poradnik dotyczący zatrudnienia w Niemczech w formie PDF, zawierający między innymi informacje prawne (broszura została wydana w ramach opisanego wyżej projektu „Mobilna uczciwość”):

Broszura „Wiedza Chroni“ – o prawach pracowników w Niemczech

Na koniec odsyłamy Was do stron, na których znajdziecie wiele informacji na temat nierzetelnych firm, czy przeczytacie o doświadczeniach osób pracujących za granicą. Naprawdę warto je przejrzeć, jeśli planujecie wyjazd do pracy za granicę.

forum.oszukany.pl

Bezpłatne porady w języku polskim dla Polaków pracujących na terenie Niemiec

W ramach wyżej wymienionego programu, „Uczciwa mobilność”, powołano do życia ośrodki poradnicze, udzielające pomocy polskim pracownikom zatrudnionym na terenie Niemiec. Punkty udzielające porad i pomocy w języku polskim to:

Poradnia w Berlinie

Sylwia Timm udziela porad osobom zatrudnionym w opiece. Kontakt możliwy pod numerem telefonu: (+49) 030 – 21016437, e-mail: [email protected].

Monika Fijarczyk udziela porad prawnych osobom zatrudnionym na terenie Niemiec przez agencje pracy tymczasowej w Niemczech oraz ich partnerów w Polsce. Kontakt możliwy pod numerem telefonu: (+49) 030 – 21240-145.

Poradnia we Frankfurcie nad Menem

Ilona Jocher udziela porad we Frankfurcie nad Menem. Kontakt możliwy pod numerem telefonu: (+49) 069 – 27297566, [email protected].

Poradnia w Kilonii

Ida Mikołajczak udziela porad osobom zatrudnionym w branży mięsnej i przemyśle stoczniowym. Kontakt możliwy pod numerem telefonu: (+49) 431 – 51 951 667, e-mail: [email protected].

Poradnia w Stuttgarcie

Dr Dorota Kempter udziela porad w Stuttgarcie. Kontakt możliwy pod numerem telefonu: (+49) 0711 – 12 093 635, [email protected].