Przełomowy wyrok sądu w Bremie: kandydat na policjanta może nosić turban na służbie

5

Kandydat na policjanta w Bremie może – przynajmniej tymczasowo – nosić turban podczas służby, także w kontaktach z obywatelami. Tak zdecydował sąd administracyjny w Bremie w trybie pilnym. Mężczyzna należy do religii sikhijskiej i nosi turban (tzw. „dastar”) z powodów religijnych.

Wcześniej jego przełożeni nakazali mu zdejmowanie turbanu podczas służby w terenie. Ponieważ odmówił, został skierowany wyłącznie do pracy biurowej. Kandydat złożył skargę do sądu, argumentując, że zakaz narusza jego wolność religijną, a także prawo do nauki zawodu i pracy. Sąd przyznał mu rację.

Uzasadnienie sądu

Sąd uznał, że zakaz noszenia turbanu nie ma wystarczającej podstawy prawnej. Przepisy dotyczące munduru policji nie regulują szczegółowo kwestii symboli religijnych, dlatego nie można było na ich podstawie wprowadzić takiego zakazu.

W związku z tym policjant może na razie nosić turban, dopóki nie zapadnie ostateczna decyzja w głównym postępowaniu.

Sprawa wywołała debatę polityczną. Część polityków uważa, że noszenie symboli religijnych nie narusza neutralności państwa, inni podkreślają potrzebę jednolitego, neutralnego wyglądu policji.

źródło: bild.de

W Berlinie mieszka 177 tys. uchodźców – coraz więcej z nich podejmuje pracę

5

Uchodźcy stanowią około 5 proc. mieszkańców Berlina

Około 177 tys. uchodźców mieszkało w 2024 roku w Berlinie, co stanowi mniej więcej 5 proc. populacji miasta. Za uchodźców uznaje się osoby, które złożyły wniosek o azyl lub posiadają status humanitarny. W porównaniu z rokiem poprzednim ich liczba nieznacznie spadła – o 1736 osób.

Najliczniejszą grupę stanowią Ukraińcy – ich liczba wzrosła do 57 070. Poza nimi największe grupy pochodzą z Syrii i Afganistanu. Łącznie obywatele tych trzech krajów stanowią 59,7 proc. wszystkich uchodźców w Berlinie.

Coraz więcej uchodźców pracuje

Z raportu wynika, że rośnie liczba uchodźców podejmujących pracę. W 2024 roku około 35 proc. obywateli Ukrainy miało zatrudnienie podlegające ubezpieczeniom społecznym. W przypadku osób z głównych krajów pochodzenia azylantów wskaźnik ten wyniósł około 50 proc.

Widoczny jest także wzrost rok do roku – w grupie uchodźców z krajów azylowych zatrudnienie wzrosło o 3,9 punktu procentowego, osiągając poziom 46 proc. Autorzy raportu wskazują, że integracja na rynku pracy przebiega szybciej niż w przypadku wcześniejszych fal migracji, m.in. dzięki programom wsparcia takim jak tzw. „Job-Turbo”.

Struktura zatrudnienia i rola migrantów

Wśród pracujących uchodźców znacząca część wykonuje pracę wymagającą kwalifikacji. W przypadku Ukraińców około 38 proc. zatrudnionych pracuje jako wykwalifikowani pracownicy, a wśród innych grup odsetek ten sięga niemal połowy.

Pełnomocnik Berlina ds. integracji Katarina Niewiedzial podkreśliła, że wzrost zatrudnienia w Niemczech w całości wynika obecnie z pracy cudzoziemców, powołując się na dane Federalnej Agencji Pracy. Jej zdaniem dane pokazują bardziej złożony obraz migracji niż dominujący w debacie publicznej negatywny przekaz.

Rozmieszczenie uchodźców w mieście

Uchodźcy mieszkają w całym Berlinie, jednak częściej osiedlają się w dzielnicach peryferyjnych.

W 2024 roku:

  • Ukraińcy najczęściej mieszkali w Charlottenburg-Wilmersdorf, Reinickendorf oraz Mitte,
  • Syryjczycy – w Lichtenberg, Mitte i Spandau,
  • Afgańczycy – w Marzahn-Hellersdorf, Lichtenberg i Spandau.

Około jedna czwarta uchodźców przebywa w ośrodkach prowadzonych przez urząd ds. uchodźców (LAF), natomiast pozostałe osoby mieszkają w lokalnych placówkach lub wynajmują własne mieszkania.

Głos uchodźców i krytyka decyzji rządu

„Nie jesteśmy tylko liczbami” – podkreślił Khalil Sharaf, uchodźca z Syrii, który pracuje w projekcie sąsiedzkim finansowanym przez miasto. Zwrócił uwagę, że za każdą statystyką stoją konkretne historie i potrzeby.

Katarina Niewiedzial skrytykowała decyzję niemieckiego MSW o ograniczeniu kursów integracyjnych, nazywając ją „absurdalną”. Krytyka dotyczy także planowanego zakończenia niezależnego doradztwa w sprawach azylowych.

Socjolożka Ishtar Al Jabiri podkreśliła, że dostęp do rzetelnych informacji i wsparcia jest kluczowy w funkcjonowaniu nowoczesnego społeczeństwa i nie powinien być postrzegany jako działanie lobbingowe.

źródło: tagesspiegel.de

Niemcy: Negatywny wpływ na ciąże i liczne działania niepożądane? Ostry spór o bezpieczeństwo szczepionek przeciw COVID-19

0

Starcie stanowisk w komisji ds. pandemii COVID-19

W komisji śledczej Bundestagu zajmującej się pandemią COVID-19 doszło do wyraźnego zderzenia odmiennych ocen dotyczących szczepionek. Różnice dotyczyły nie tylko interpretacji danych, ale również samych podstaw faktycznych. Podczas publicznego wysłuchania omawiano m.in. wydolność systemu ochrony zdrowia, strategię szczepień oraz kwestie badań naukowych.

Debata ujawniła podział, który wcześniej funkcjonował głównie w oddzielnych przestrzeniach publicznych. Tym razem przeciwstawne stanowiska zostały skonfrontowane bezpośrednio, w ramach jednej dyskusji.

Krytyczne stanowisko: zarzuty wobec procedur i bezpieczeństwa

Dr Helmut Sterz, farmakolog z wieloletnim doświadczeniem w branży farmaceutycznej, przedstawił zdecydowanie krytyczną ocenę szczepionek przeciw COVID-19. W trakcie wysłuchania zakwestionował zarówno proces ich dopuszczenia do obrotu, jak i bezpieczeństwo stosowania.

Jego zdaniem procedura rejestracyjna została przeprowadzona w trybie przyspieszonym, co miało skutkować pominięciem istotnych badań toksykologicznych. Wskazywał, że nie przeprowadzono pełnej analizy potencjalnych zagrożeń, w tym ryzyka nowotworowego.

Zastrzeżenia dotyczyły również badań nad wpływem szczepionek na rozrodczość. Jak podkreślał, dostępne analizy – m.in. badania na zwierzętach – nie pozwalały na wiarygodną ocenę wpływu preparatów na ciążę i rozwój potomstwa.

Sterz zwrócił także uwagę na dane dotyczące działań niepożądanych. Odwoływał się do raportów po wprowadzeniu szczepionek na rynek oraz zgłoszeń kierowanych do instytucji nadzorczych. Podkreślał przy tym problem niedoszacowania liczby zgłoszeń i wskazywał, że rzeczywista skala może być wyższa.

W swojej argumentacji sugerował również, że produkt stosowany po dopuszczeniu do obrotu mógł różnić się od tego używanego w badaniach klinicznych, co rodzi dodatkowe pytania o bezpieczeństwo.

Stanowisko rządu: szeroka baza danych i brak potwierdzenia zagrożeń

Federalny minister zdrowia Karl Lauterbach zdecydowanie odrzucił przedstawione zarzuty. Podkreślił, że szczepionki przeciw COVID-19 należą do najlepiej przebadanych preparatów w historii medycyny.

Jako kluczowy argument wskazał skalę ich zastosowania oraz ogromną liczbę dostępnych danych. Zwrócił uwagę na analizy prowadzone na całym świecie oraz szerokie monitorowanie działań niepożądanych przez instytucje takie jak Paul-Ehrlich-Institut.

Lauterbach odniósł się również do konkretnych obaw. W jego ocenie nie ma dowodów na negatywny wpływ szczepień na płodność ani na zwiększone ryzyko zachorowań na nowotwory. Podkreślił także, że znane działania niepożądane zostały dokładnie zbadane i opisane.

Minister zaznaczył, że wyższa liczba zgonów była obserwowana w regionach o niższym poziomie zaszczepienia.

Spór o dane i ich interpretację

Jednym z kluczowych punktów konfliktu była interpretacja danych dotyczących bezpieczeństwa szczepień. Strona krytyczna wskazywała na możliwe niedoszacowanie liczby działań niepożądanych oraz ograniczenia systemów raportowania.

Z kolei przedstawiciele rządu opierali się na szerokiej bazie danych pochodzących z badań międzynarodowych oraz systemów monitorowania, uznając je za wystarczającą podstawę do oceny bezpieczeństwa.

Różnice te pokazują, że spór nie dotyczy wyłącznie wniosków, ale także sposobu oceny dostępnych informacji.

źródło: nius.de

Niemcy: Wojna w Iranie napędza ceny energii i nawozów. Latem grozi fala podwyżek cen żywności

3

Rosnące ceny energii uderzają w sektor spożywczy

Zamknięcie cieśniny Ormuz powoduje gwałtowny wzrost cen energii na światowych rynkach i wywołuje niepewność wśród rolników oraz producentów żywności. Choć Niemcy w dużej mierze zaopatrują się w surowce rolne z najbliższych regionów, sama produkcja żywności i napojów pozostaje silnie uzależniona od energii.

Jak wskazuje ekspert rynku dóbr konsumpcyjnych Christoph Treiber z firmy doradczej OC&C, koszty energii stanowią istotny element całkowitych kosztów produkcji. W praktyce oznacza to, że ich wzrost bezpośrednio przekłada się na ceny końcowe produktów spożywczych.

Obawy branży spożywczej i zakłócenia łańcuchów dostaw

Niepokój w związku z konfliktem wyraża także prezes firmy Frosta, Felix Ahlers. Jego zdaniem wojna w Iranie może wpłynąć na globalne łańcuchy dostaw i doprowadzić do wzrostu kosztów produkcji. Skala tych zmian pozostaje jednak trudna do oszacowania.

Od początku marca obserwowany jest wyraźny wzrost cen ropy naftowej i gazu ziemnego. Cieśnina Ormuz ma kluczowe znaczenie dla światowego handlu – transportowane jest przez nią około 20% globalnych dostaw ropy oraz jedna trzecia nawozów.

Nawet w przypadku szybkiego zakończenia konfliktu problemy mogą się utrzymywać. Miny morskie oraz uszkodzona infrastruktura mogą przez wiele miesięcy ograniczać wydobycie ropy i transport morski.

Energochłonna produkcja żywności

Według danych statystycznych około 6000 przedsiębiorstw niemieckiego sektora spożywczego odpowiada za 6,4% całkowitego zużycia energii w przemyśle.

Do tych danych nie wlicza się handlu detalicznego, który również zużywa znaczne ilości energii, między innymi na chłodzenie produktów.

Szczególnie energochłonna jest branża mrożonek. W przypadku firmy Frosta koszty energii i transportu stanowią 8,5% kosztów produkcji. Wzrost cen energii dotyka nie tylko producentów, lecz także dostawców surowców.

Produkty takie jak ryby, mięso czy warzywa, są często transportowane drogą morską – częściowo z Azji – a następnie poddawane szybkiemu mrożeniu bezpośrednio po zbiorach.

Wzrost cen paliw i nawozów uderza w rolników

W ostatnim czasie wyraźnie wzrosły również ceny oleju napędowego, co dodatkowo obciąża rolników. Szczególnie dotkliwe jest to w okresie wiosennych prac polowych.

Jak podkreśla przewodniczący związku rolników Joachim Rukwied, nagłe podwyżki cen diesla są wyjątkowo bolesne właśnie w czasie przygotowań do sezonu upraw.

Jeszcze większy wpływ na koszty produkcji rolnej mają nawozy. Od początku konfliktu ceny nawozów azotowych, mocznika i nawozów siarkowych wzrosły nawet o 45%. Produkcja nawozów sztucznych jest silnie uzależniona od gazu ziemnego, który pełni zarówno funkcję surowca, jak i źródła energii.

W uprawie zbóż nawozy stanowią zazwyczaj około 20% kosztów operacyjnych. Rolnik Gernot Lindemann-Berk z Frechen zwraca uwagę, że obecne wzrosty cen są szczególnie problematyczne, ponieważ pojawiły się w kluczowym momencie sezonu. Jego zapasy nawozów zostały już wyczerpane, a wiele upraw wymaga dalszego nawożenia aż do lata.

Niedobór nawozów może mieć poważne konsekwencje dla jakości plonów. W przypadku pszenicy zbyt mała ilość nawożenia prowadzi do niższej zawartości białka, co uniemożliwia jej wykorzystanie do produkcji chleba.

Ostrzeżenie przed wzrostem cen żywności

Federalne Zrzeszenie Przemysłu Spożywczego (BVE) ostrzega przed możliwym „tsunami kosztów”, jeśli kluczowy szlak transportowy w rejonie Zatoki Perskiej pozostanie zablokowany przez dłuższy czas.

Na razie konsumenci w Niemczech nie odczuwają jeszcze bezpośrednich skutków sytuacji w sklepach. Jednak – jak wskazują przedstawiciele branży – od lata możliwy jest wyraźny wzrost cen żywności.

źródło: nius.de

W Niemczech panuje „utrwalone” rasistowskie myślenie

4

Według badania przeprowadzonego przez Deutsches Zentrum für Integrations- und Migrationsforschung (DeZIM), wielu mieszkańców Niemiec wierzy w rzekomo naturalne różnice między grupami etnicznymi i kulturowymi.

Z analizy wynika, że:

  • dwie trzecie ankietowanych zgodziło się ze stwierdzeniem, że niektóre kultury są „bardziej rozwinięte i lepsze” od innych,
  • niemal połowa badanych uznała, że pewne grupy są „z natury bardziej pracowite” niż inne,
  • 36% respondentów zgodziło się z twierdzeniem, że istnieją różne „rasy”.

Badanie zostało przeprowadzone w okresie od października 2025 roku do stycznia 2026 roku na próbie około 8200 osób za pomocą narzędzia online. Wyniki mają charakter reprezentatywny dla populacji Niemiec w wieku od 18 do 74 lat.

Badanie stanowi część szerszego projektu Nationaler Diskriminierungs- und Rassismusmonitor (NaDiRa), który zbiera i analizuje dane na zlecenie rządu federalnego na temat sytuacji osób dotkniętych uprzedzeniami rasowymi.

Rasizm jako element codzienności

Z raportu wynika, że doświadczenia związane z rasizmem i dyskryminacją są dla wielu osób w Niemczech codziennością. Dotyczy to szczególnie tzw. osób „rasowo oznaczonych” – czyli takich, które są postrzegane jako „obce” na podstawie cech zewnętrznych.

Najczęściej wskazywane grupy to:

  • osoby o innym kolorze skóry,
  • muzułmanie i muzułmanki.

Według danych:

  • 25% osób czarnoskórych oraz 17% osób muzułmańskich deklaruje, że przynajmniej raz w miesiącu doświadcza obrażania, nękania, gróźb lub ataków,
  • około jedna trzecia tych osób doświadczyła takich sytuacji w ciągu ostatnich 12 miesięcy,
  • 63% osób czarnoskórych wskazuje na częste, bardziej subtelne formy dyskryminacji, takie jak nieprzyjazne traktowanie lub ignorowanie.

Spadek zaufania do instytucji państwowych

Badanie wykazało również wyraźny związek między doświadczeniami dyskryminacji a poziomem zaufania do państwa.

Wśród osób często doświadczających dyskryminacji:

  • około 65% deklaruje znacznie niższe zaufanie do instytucji publicznych, takich jak policja, sądy, rząd czy politycy,
  • jedynie około 29% ufa rządowi federalnemu.

Od 2022 roku zauważalny jest także spadek zaufania wśród grup szczególnie narażonych na dyskryminację, w tym muzułmanów.

Jak podkreślił współautor badania Tae Jun Kim, dyskryminacja nie jest jedynie subiektywnym odczuciem, lecz stanowi realne zagrożenie dla legitymizacji instytucji państwowych oraz spójności społecznej.

Ostrzeżenia ekspertów i wezwania do działania

Dyrektor DeZIM Frank Kalter ocenił, że badanie pokazuje „bardzo silne utrwalenie” postaw rasistowskich w społeczeństwie. Zwrócił uwagę, że dyskusja publiczna często bagatelizuje problem rasizmu i dyskryminacji.

Podobne stanowisko przedstawiła niezależna pełnomocniczka rządu do spraw walki z dyskryminacją Ferda Ataman, która stwierdziła, że:

  • rasistowskie postawy i działania szkodzą zarówno ofiarom, jak i demokracji,
  • podważają zaufanie do instytucji państwowych.

Zaapelowała o wprowadzenie:

  • polityki „zero tolerancji” wobec rasizmu i dyskryminacji,
  • reformy ogólnej ustawy o równym traktowaniu (Allgemeines Gleichbehandlungsgesetz),
  • większej odpowiedzialności ze strony firm oraz obywateli w codziennych sytuacjach społecznych.

Dyskryminacja w instytucjach publicznych

Badanie wskazuje również, że zjawisko dyskryminacji rasowej występuje w instytucjach publicznych i urzędach.

Zdaniem Ataman oznacza to konieczność szczególnej odpowiedzialności państwa, które powinno pełnić funkcję wzorcową i aktywnie przeciwdziałać takim praktykom.

źródło: zeit.de

Niemcy: Dzieci w przedszkolu uczą się modlitwy w meczecie

3

Projekt edukacyjny w przedszkolu w Gelsenkirchen wywołuje dyskusję

W jednym z przedszkoli w Gelsenkirchen w Nadrenii Północnej-Westfalii zrealizowano zajęcia poświęcone Ramadanowi, które stały się początkiem szerszej debaty. W ramach projektu dzieci poznawały elementy religii islamskiej – uczyły się, jak wygląda modlitwa w meczecie, a także zapisywały swoje imiona w języku arabskim.

Działania placówki miały na celu przybliżenie najmłodszym znaczenia muzułmańskiego miesiąca postu. Jednak część rodziców zareagowała na inicjatywę z niepokojem i krytyką.

Krytyka ze strony części środowisk politycznych

Sprawa została nagłośniona m.in. przez przedstawicielkę AfD w Nadrenii Północnej-Westfalii, Enxhi Seli-Zacharias. W wypowiedzi dla mediów oceniła ona projekt jako niepokojący sygnał, sugerując, że może on prowadzić w niepożądanym kierunku.

Jak relacjonowano, do polityk zgłosili się rodzice, którzy wyrażali obawy związane z silnym akcentowaniem tematyki religijnej w przedszkolu i zwracali uwagę na skupienie się na Ramadanie.

Różne opinie wśród rodziców

Nie wszyscy opiekunowie podzielają te obawy. Jedna z matek, Jessica Tiennemeier, podkreśliła, że jej zdaniem zajęcia nie stanowią problemu. Jak zaznaczyła, jej syn miał okazję nie tylko poznać sposób modlitwy oraz zapis swojego imienia po arabsku, ale także wykonać pracę plastyczną przedstawiającą meczet.

W jej ocenie takie działania nie są szczególnie istotne, ale mogą być dla dzieci interesujące jako forma poznawania innych kultur i tradycji.

Stanowisko miasta Gelsenkirchen

Na zapytanie mediów odpowiedziały również władze miasta. Rzecznik Gelsenkirchen wyjaśnił, że przedszkole przy ulicy Herforder Straße co roku realizuje działania edukacyjne związane z różnymi świętami religijnymi.

Obok wydarzeń takich jak Wielkanoc, święto św. Marcina, Mikołajki czy Boże Narodzenie, w programie znajdują się także Ramadan oraz Święto Przerwania Postu (Eid al-Fitr). Według miasta jest to element szerszego podejścia do edukacji międzykulturowej.

Krytyczna ocena ekspertki ds. islamu

Inne stanowisko przedstawiła islamoznawczyni Susanne Schröter. W rozmowie z mediami oceniła, że tego typu działania mogą mieć charakter wyraźnego sygnału ideowego.

Jej zdaniem widoczna jest próba podkreślenia, że islam stanowi część życia w Niemczech, a dzieci są zachęcane do postrzegania tej religii w pozytywnym świetle. Według ekspertki taki kierunek budzi wątpliwości i może prowadzić do niepożądanych konsekwencji.

Reakcja ministerstwa i ramy prawne

Ministerstwo ds. rodziny Nadrenii Północnej-Westfalii nie odniosło się bezpośrednio do konkretnego przypadku. W ogólnym stanowisku podkreślono jednak, że poznawanie różnych kultur, stylów życia i religii ma na celu rozwijanie zrozumienia oraz akceptacji.

Jednocześnie zaznaczono, że działania edukacyjne nie powinny prowadzić do oddalania dzieci od wartości ich rodzin.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami decyzja o zakresie takich działań należy do podmiotu prowadzącego placówkę przedszkolną, co oznacza, że konkretne rozwiązania mogą różnić się w zależności od instytucji.

Spór o granice edukacji międzykulturowej

Sprawa z Gelsenkirchen wpisuje się w szerszą debatę dotyczącą roli religii i edukacji międzykulturowej w niemieckich placówkach oświatowych. Dyskusja koncentruje się wokół pytania, gdzie przebiega granica między budowaniem otwartości a ingerencją w sferę wartości wyniesionych z domu rodzinnego.

Różnice opinii – zarówno wśród rodziców, jak i ekspertów – pokazują, że temat ten pozostaje w Niemczech przedmiotem intensywnej i wieloaspektowej debaty.

źródło: rtl.de

Prezydent federalny Steinmeier ogłasza Ramadan niemiecką tradycją

12

Prezydent Niemiec o znaczeniu Ramadanu

Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier uznał Ramadan oraz związane z nim święto zakończenia postu za element życia religijnego w Niemczech. W swoim wystąpieniu skierowanym do muzułmanów podkreślił, że Ramadan „stał się także w Niemczech świętem zakorzenionym” i należy do religijnej rzeczywistości kraju.

Steinmeier zaznaczył, że wspólne przeżywanie tradycji i rytuałów – takich jak iftar, czyli wieczorne przerwanie postu – może przyczyniać się do wzmacniania spójności społecznej. W jego ocenie praktyka powstrzymywania się od jedzenia i picia w ciągu dnia stanowi również wyraz solidarności z osobami, które na co dzień doświadczają ograniczeń i potrzebują wsparcia.

Podkreślenie roli wspólnoty i gościnności

Prezydent zwrócił uwagę na praktykę zapraszania gości na wspólne posiłki po zachodzie słońca. Wskazał, że wiele meczetów oraz rodzin otwiera się w tym czasie na sąsiadów i osoby spoza wspólnoty religijnej.

Określił to jako gest hojności, który sprzyja poznawaniu tradycji islamu i budowaniu relacji między różnymi grupami społecznymi oraz wyznaniowymi. Za tę postawę wyraził muzułmanom podziękowanie.

Tysiące uczestników iftaru w Kassel

Zakończenie ramadanu znalazło również odzwierciedlenie w wydarzeniach organizowanych w przestrzeni publicznej. W Kassel, według doniesień lokalnych mediów, w środę na Friedrichsplatz zgromadziło się kilka tysięcy osób, aby wspólnie uczestniczyć w iftarze.

W wydarzeniu uczestniczyli mieszkańcy miasta oraz osoby przybyłe z innych regionów. Burmistrz Kassel Nicole Maisch wyraziła zadowolenie z przebiegu spotkania, podkreślając znaczenie takiego wydarzenia dla lokalnej społeczności.

Pozytywnie o inicjatywie wypowiedzieli się również przedstawiciele Kościoła katolickiego. Proboszcz Harald Fischer określił ją jako ważny znak wspólnoty.

Organizatorem spotkania był influencer Sidney Burnie, który zachęcił do udziału w wydarzeniu za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Ramadan i jego znaczenie religijne

Ramadan jest miesiącem postu w islamie, podczas którego wierni powstrzymują się od jedzenia i picia od świtu do zachodu słońca. Jego zakończenie obchodzone jest poprzez wspólne posiłki i spotkania, określane jako iftar.

W Niemczech praktyka ta zyskuje coraz większą widoczność, także w przestrzeni publicznej.

Polityczne propozycje dotyczące życia muzułmanów w Niemczech

Równolegle do tych wydarzeń, partia Zielonych zapowiedziała działania mające na celu zwiększenie widoczności życia muzułmańskiego w Niemczech. W Bundestagu przedstawiono projekt obejmujący 24 postulaty.

Wśród propozycji znalazły się m.in. rozwiązania umożliwiające łatwiejsze obchodzenie islamskich świąt poprzez regulacje dotyczące czasu pracy. Zakłada się również wzmocnienie ochrony meczetów oraz rozszerzenie wsparcia dla organizacji muzułmańskich.

Projekt przewiduje także zmiany w obszarze prawa antydyskryminacyjnego, w tym ułatwienia w dochodzeniu roszczeń oraz możliwość działania organizacji w imieniu osób poszkodowanych.

Dodatkowo postulowane jest rozwijanie nauczania religii islamskiej w szkołach publicznych oraz większe włączenie muzułmańskich organizacji w system opieki społecznej.

Rosnąca rola islamu w debacie publicznej

Wypowiedzi prezydenta oraz inicjatywy polityczne pokazują, że temat obecności islamu w Niemczech pozostaje istotnym elementem debaty publicznej. Dotyczy on zarówno kwestii religijnych, jak i społecznych oraz instytucjonalnych, związanych z funkcjonowaniem różnych wspólnot w ramach państwa.

źródło: jungefreiheit.de

„Nie ma boga poza Allahem”: tysiące muzułmanów zgromadziło się w Kassel, aby publicznie przerwać post

4

 

Tysiące osób na placu w centrum miasta

W środę wieczorem w Kassel doszło do wydarzenia, które przyciągnęło uwagę mieszkańców i mediów. Na Friedrichsplatz zebrały się tysiące muzułmanów, aby wspólnie zakończyć dzień postu w czasie ramadanu. Uczestnicy siedzieli i stali na placu, jedli, rozmawiali i modlili się.

Według szacunków policji w wydarzeniu mogło wziąć udział nawet do 3000 osób. Organizatorem spotkania był 23-letni influencer Sidney Burnie, który zaprosił uczestników na wspólny iftar – wieczorny posiłek przerywający post.

Przedstawicielka Dialog-Bildungsinstitut, Brigitte Warnke-Kilian, oceniła, że wydarzenie może na długo zapisać się w historii miasta.

Modlitwa i religijne symbole

Nagrania publikowane w mediach społecznościowych pokazują kobiety w chustach oraz mężczyzn w strojach modlitewnych. Wolontariusze rozdawali uczestnikom daktyle, a imam wygłosił szahadę – islamskie wyznanie wiary.

Na placu rozbrzmiewały słowa:
„Asz-hadu an la ilaha illa-llah wa asz-hadu anna Muhammadan rasulu-llah”,
co oznacza: „Świadczę, że nie ma boga poza Allahem i świadczę, że Muhammad jest jego posłańcem”.

Organizacja wydarzenia i zbiórka pieniędzy

Sidney Burnie zapowiedział wydarzenie wcześniej na Instagramie, porównując je do spotkań na jarmarkach bożonarodzeniowych czy festiwalu Holi. W krótkim czasie udało mu się zebrać około 18 000 euro poprzez kampanię crowdfundingową.

Jedzenie – obejmujące zarówno dania mięsne przygotowane zgodnie z zasadami halal, jak i opcje wegańskie – zostało przekazane przez lokal gastronomiczny Ahmad Grill Kebab. Niewykorzystane środki mają zostać przekazane organizacji charytatywnej Tafel.

Pierwotnie planowano organizację wydarzenia na Königsstraße, jednak ze względu na trudności logistyczne – w tym konieczność zmiany tras tramwajów – zdecydowano się na Friedrichsplatz.

Wydarzenie jako symbol jedności

Organizator podkreślał, że inicjatywa miała wymiar społeczny i była próbą przeciwdziałania podziałom.

Hakim Mohabbat z Afgańskiego Stowarzyszenia Kultury i Dialogu zaznaczył, że wydarzenie wzmacnia więzi społeczne. Katolicki ksiądz Harald Fischer również wyraził uznanie dla inicjatywy, wskazując na jej znaczenie jako symbolu wspólnoty.

Z kolei burmistrz Kassel, Nicole Maisch z partii Zielonych, podkreśliła, że jest dumna z atmosfery i przebiegu wydarzenia.

Przebieg i zabezpieczenie wydarzenia

W przygotowania zaangażowanych było około 100 wolontariuszy, którzy rozpoczęli pracę już dzień wcześniej. W trakcie wydawania posiłków dochodziło do chwilowego tłoku, co skłoniło policję do czasowego wstrzymania dystrybucji jedzenia.

Ostatecznie posiłki rozdawano bezpośrednio na placu. Mimo dużej liczby uczestników wydarzenie przebiegło spokojnie i bez incydentów.

Miasto wydało zgodę na organizację spotkania, a organizatorzy zadbali o zaplecze techniczne, w tym ochronę, oświetlenie i sanitariaty.

Uczestnicy z różnych regionów i dalsze plany

Jak wynika z relacji mediów i wpisów w mediach społecznościowych, na wydarzenie przyjechali uczestnicy także z innych miast, w tym z regionów takich jak Nadrenia Północna-Westfalia.

Atmosfera spotkania była opisywana jako wyjątkowa i emocjonalna. Jeden z uczestników podkreślił, że trudno oddać słowami skalę i charakter wydarzenia.

Sam organizator nie krył zaskoczenia frekwencją i zapowiedział, że w przyszłości chciałby zrealizować pierwotny plan organizacji podobnego wydarzenia na Königsstraße.

źródło: nius.de

Członek IS zatrzymany w Lipsku

0

W Lipsku funkcjonariusze Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o przynależność do tzw. Państwa Islamskiego. Akcję przeprowadzono w środę na podstawie nakazu aresztowania wydanego 25 lutego przez Federalny Trybunał Sprawiedliwości (BGH).

Zatrzymanym jest obywatel Iraku, Rakan A.

Według Prokuratury Generalnej istnieje poważne podejrzenie, że mężczyzna działał jako członek zagranicznej organizacji terrorystycznej. Jak wynika z komunikatu, miało to miejsce w okresie, gdy był jeszcze nieletni lub młodociany, jednak zgodnie z niemieckim prawem posiadał zdolność ponoszenia odpowiedzialności karnej.

Podstawą zarzutów są przepisy dotyczące udziału w zagranicznej organizacji terrorystycznej (§ 129a i § 129b niemieckiego kodeksu karnego).

Z ustaleń śledczych wynika, że Rakan A. miał dołączyć do struktur Państwa Islamskiego najpóźniej latem 2016 roku na terenie Iraku. Do marca 2017 roku miał brać udział w działaniach w różnych jednostkach bojowych tej organizacji – wynika to bezpośrednio z treści nakazu aresztowania.

W czwartek został doprowadzony przed sędziego śledczego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe, gdzie przedstawiono mu zarzuty oraz oficjalnie poinformowano o nakazie aresztowania.

Decyzją sądu Rakan A. trafił do aresztu śledczego. Postawiono mu zarzut członkostwa w zagranicznej organizacji terrorystycznej.

źródło: bild.de

Polskie firmy przejmują biznesy w Niemczech

0

Polskie przedsiębiorstwa coraz częściej rozwijają swoją działalność na rynku niemieckim, przejmując lokalne firmy i zwiększając swoją obecność za granicą. To istotna zmiana w porównaniu z poprzednimi dekadami, gdy to przede wszystkim kapitał z Europy Zachodniej inwestował w Polsce. Jak wskazuje Deutsche Welle, rosnąca siła polskiej gospodarki wpływa na stopniowe przesuwanie się układu sił w Europie.

Przez wiele lat Polska była jednym z głównych kierunków inwestycji zagranicznych, szczególnie ze strony niemieckich i zachodnioeuropejskich firm. Atrakcyjność rynku wynikała m.in. z niższych kosztów pracy oraz dużego potencjału konsumenckiego. Ten trend wciąż jest widoczny, jednak coraz wyraźniej pojawia się nowy kierunek – rozwój polskich przedsiębiorstw poza granicami kraju, w tym na rynku niemieckim.

Jednym z pierwszych przykładów takiej strategii był Comarch, który wszedł na rynek niemiecki już w 1999 roku. Firma początkowo rozwijała się organicznie, by z czasem przejąć lokalne przedsiębiorstwo. Obecnie jej rozwiązania wykorzystywane są przez takich klientów jak Deutsche Bahn czy Lidl. Jak podkreśla przedstawiciel spółki Dariusz Biernacki, Polska przestała być postrzegana jako tanie zaplecze, a coraz częściej kojarzona jest z nowoczesnością i dynamicznym rozwojem.

Rośnie liczba przejęć w Niemczech

Według danych Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu coraz więcej polskich firm decyduje się na przejęcia niemieckich przedsiębiorstw zamiast budowania działalności od podstaw. Choć jest to rozwiązanie bardziej kosztowne, pozwala szybciej wejść na rynek i przejąć gotową strukturę – klientów, markę oraz zaplecze operacyjne.

Statystyki pokazują wyraźny wzrost tego typu transakcji. Dwa lata temu odnotowano dwa przejęcia, natomiast w ubiegłym roku było ich już co najmniej dziewięć. Eksperci podkreślają jednak, że rzeczywista liczba może być wyższa, ponieważ nie wszystkie transakcje są publicznie ujawniane.

Niemiecki kryzys sprzyja polskim inwestorom

Na rosnącą aktywność polskich firm wpływa również sytuacja gospodarcza w Niemczech. Problemy ekonomiczne sprawiają, że wiele lokalnych przedsiębiorstw – szczególnie rodzinnych – poszukuje inwestorów lub następców.

„Made in Germany” z polskim kapitałem

Przykładem tego trendu jest grupa Pekabex, która przejęła niemiecką firmę produkcyjną. Jak podkreśla wiceprezes Beata Żaczek, kluczowe znaczenie miała silna marka „made in Germany”, wciąż bardzo ceniona na rynku.

Polskie firmy często utrzymują produkcję na terenie Niemiec oraz zachowują miejsca pracy, co pozytywnie wpływa na ich odbiór. W przeciwieństwie do wielu globalnych koncernów, inwestycje te nie ograniczają się wyłącznie do kapitału, lecz obejmują także rozwój lokalnych zakładów.

Szeroki zakres branż i rosnące znaczenie trendu

Ekspansja polskich firm obejmuje wiele sektorów – od budownictwa i przemysłu spożywczego, przez branżę IT, aż po wyspecjalizowane obszary, takie jak mikrochirurgia czy odnawialne źródła energii.

Choć udział polskich inwestorów w Niemczech wciąż pozostaje stosunkowo niewielki, eksperci podkreślają, że znaczenie tego trendu systematycznie rośnie. To nie tylko kwestia skali inwestycji, ale także zmieniającego się wizerunku polskich firm na europejskim rynku.

źródło: Money.pl