Niemcy zapobiegły „brutalnemu ociepleniu klimatu”? Minister środowiska przekonuje, że uniknięto wzrostu temperatury o 5 stopni

2

Carsten Schneider broni niemieckiej polityki klimatycznej

Federalny minister środowiska Carsten Schneider (SPD) przekonuje, że niemiecka polityka klimatyczna przyniosła realne efekty i przyczyniła się do zapobieżenia znacznie większemu wzrostowi globalnej temperatury. Polityk został zapytany, czy działania na rzecz ochrony klimatu w Niemczech w ogóle mają sens. Jego odpowiedź była jednoznaczna.

„Tak, to się opłaca. Gdybyśmy w Niemczech w ostatnich latach nie współtworzyli rozwoju odnawialnych źródeł energii, nie uczynili ich dostępniejszymi na rynku i nie uczynili ich głównym źródłem nowych mocy energetycznych, mielibyśmy w nadchodzących dekadach scenariusz ocieplenia klimatu lub wzrostu temperatury o pięć stopni” – powiedział Schneider.

„Nikt już nie zakłada wzrostu temperatury o 5 stopni”

Zdaniem ministra obecnie nikt nie przewiduje już scenariusza, w którym temperatura na Ziemi wzrośnie o pięć stopni. Jak twierdzi Schneider, jest to efekt działań podejmowanych na rzecz ochrony klimatu oraz odchodzenia od węgla, gazu i innych paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii, takich jak energia wiatrowa, biomasa i przede wszystkim energia słoneczna, a także rozwój technologii magazynowania energii.

„Ochrona klimatu działa, a zmiana sposobu produkcji energii – odejście od węgla i gazu, czyli paliw kopalnych, na rzecz odnawialnych źródeł energii – funkcjonuje i przynosi efekty” – przekonuje minister.

Według przytoczonej w artykule wypowiedzi obecnie prognozowane ocieplenie wynosi 2,7 stopnia.

„Europa szczególnie cierpi z powodu zmian klimatu”

Carsten Schneider podkreślił, że ważne jest dla niego konsekwentne działanie Europy w kwestii ochrony klimatu.

„To właśnie my w Europie cierpimy szczególnie mocno. Jako uprzemysłowiony region, który w ciągu ostatnich stuleci wyemitował bardzo dużo CO2, ponosimy również odpowiedzialność wobec świata za to, aby konsekwentnie działać, zwłaszcza w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych” – stwierdził.

„Jesteśmy pokoleniem, które może zatrzymać zmiany klimatu”

50-letni minister uważa, że obecne pokolenie ma możliwość powstrzymania wywołanych przez człowieka zmian klimatycznych.

„Jesteśmy pokoleniem, które może zatrzymać zmianę klimatu, która została spowodowana przez człowieka. Potrzebna jest do tego odpowiednia wola polityczna – w całej Europie i na całym świecie” – powiedział.

Schneider zapowiedział, że będzie dążył do tego, aby Niemcy nadal odgrywały „postępową i odpowiedzialną rolę” w polityce klimatycznej.

Niemcy odpowiadają za około 1,5 proc. globalnej emisji CO2

Według danych przytoczonych w artykule Niemcy odpowiadają za około 1,5 procent globalnej emisji dwutlenku węgla. Autor tekstu zwraca również uwagę, że kraje takie jak Chiny nadal w dużej mierze korzystają z paliw kopalnych. Według przytoczonego w artykule twierdzenia zużycie CO2 w przeliczeniu na mieszkańca jest obecnie w Chinach wyższe niż w Niemczech.

źródło: jungefreiheit.de

Cudzoziemcy nadreprezentowani w sprawach o gwałty zbiorowe w Badenii-Wirtembergii. Najwięcej podejrzanych to Afgańczycy, Syryjczycy i Turcy

4

Dane z lat 2018–2025. Ponad połowa podejrzanych nie miała niemieckiego obywatelstwa

W Badenii-Wirtembergii cudzoziemcy stanowili większość wśród osób podejrzanych o udział w gwałtach zbiorowych – wynika z danych przedstawionych w odpowiedzi na zapytanie Chrisa Hegla, rzecznika ds. polityki wewnętrznej frakcji AfD w landtagu. Według tych danych w latach 2018-2025 policja w Badenii-Wirtembergii zarejestrowała łącznie 273 gwałty zbiorowe. W sprawach tych odnotowano 698 osób podejrzanych o popełnienie przestępstwa, z czego 392 nie posiadały niemieckiego obywatelstwa. Oznacza to, że średnio 56 procent podejrzanych w tym okresie stanowili cudzoziemcy. Najwyższy odsetek odnotowano w 2022 roku, kiedy wyniósł on 60 procent.

Afgańczycy, Syryjczycy i Turcy wśród najczęściej wskazywanych narodowości

Wśród zagranicznych osób podejrzanych o udział w gwałtach zbiorowych szczególnie często pojawiały się określone narodowości. Według przedstawionych danych wśród podejrzanych było 48 Afgańczyków, 46 Syryjczyków i 46 Turków. Kolejne miejsca zajęli obywatele Rumunii – 40 osób – oraz Iraku – 26 osób. Łącznie niemal połowa wszystkich zagranicznych osób podejrzanych pochodziła z tych pięciu państw.

AfD krytykuje sposób prowadzenia statystyk

Chris Hegel uważa, że rzeczywista skala nadreprezentacji cudzoziemców może być jeszcze większa. Zwraca uwagę na sposób klasyfikowania osób posiadających podwójne obywatelstwo.

„Osoby z podwójnym obywatelstwem są w statystykach liczone jako niemieccy sprawcy. To dodatkowo zniekształca obraz” – twierdzi polityk AfD.

Hegel zarzuca również ministerstwu, że nie udostępnia danych dotyczących liczby osób z podwójnym obywatelstwem ani imion niemieckich podejrzanych, powołując się na brak rejestrowania tych informacji w policyjnych statystykach kryminalnych. Jego zdaniem dane te są jednak przechowywane w policyjnych systemach informacyjnych i mogłyby zostać przeanalizowane.

„Tylko remigracja ochroni nasze kobiety i dziewczęta”

Zdaniem Hegla przemoc jest bezpośrednią konsekwencją polityki migracyjnej prowadzonej przez partie głównego nurtu. Polityk AfD stwierdził: „Tylko remigracja ochroni nasze kobiety i dziewczęta”. Zażądał również od ministra spraw wewnętrznych Badenii-Wirtembergii Manuela Hagla (CDU) ponownego zestawienia danych dotyczących przestępstw z użyciem przemocy. Według Hegla statystyki powinny obejmować także informacje dotyczące osób z podwójnym obywatelstwem oraz niemieckich podejrzanych.

Temat gwałtów zbiorowych pojawił się w programie telewizyjnym

Kwestia gwałtów zbiorowych była w tym tygodniu również poruszana w programie „Links, Rechts, Mitte” emitowanym przez ServusTV. W programie wystąpił Michael Kyrath, którego 17-letnia córka Ann-Marie została w 2023 roku zamordowana w Brokstedt przez palestyńskiego azylanta. Kyrath prowadzi stowarzyszenie „Trauerwache Deutschland”, które wspiera osoby będące od 2015 roku ofiarami poważnych przestępstw z użyciem przemocy w Niemczech. Wśród nich mają znajdować się również ofiary gwałtów zbiorowych. Kyrath stwierdził w programie, mówiąc o sprawcach tego rodzaju przestępstw: „Tych ludzi nie da się resocjalizować”. Opowiedział również o przypadku dziesięcioletniej dziewczynki, która miała być przez wiele godzin gwałcona przez trzech Syryjczyków, a następnie pobita i kopana. Przedstawiona przez niego relacja nie została w przytoczonym tekście uzupełniona o szczegółowe informacje dotyczące konkretnej sprawy.

Elon Musk reaguje na nagranie

Wypowiedzi Michaela Kyratha zwróciły również uwagę poza granicami Niemiec. Brytyjski influencer Tommy Robinson opublikował w serwisie X fragment programu, na który zareagował Elon Musk. „One day, there will be Nuremberg trials for those who enabled this” – napisał Musk, co można przetłumaczyć jako: „Pewnego dnia odbędą się procesy norymberskie dla tych, którzy to umożliwili”. Było to nawiązanie do procesów norymberskich, podczas których po II wojnie światowej sądzono głównych niemieckich zbrodniarzy wojennych. Według przytoczonych danych komentarz Muska został wyświetlony ponad milion razy, zebrał około 75 tysięcy polubień i został udostępniony dalej ponad 8 tysięcy razy.

źródło: nius.de

Niemcy zazdroszczą Polsce? Zaskakujące słowa niemieckiego publicysty

1

Wizerunek Polski za Odrą wyraźnie się zmienia

Polska coraz częściej kojarzy się Niemcom z dynamicznym rozwojem, nowoczesnością i rosnącą pewnością siebie. Taką ocenę przedstawia Jan Puhl, publicysta tygodnika „Der Spiegel”, od lat zajmujący się Polską. W rozmowie z PAP zwrócił uwagę, że zmieniło się nie tylko postrzeganie Polski w Niemczech, ale również sposób, w jaki sami Polacy patrzą na zachodnich sąsiadów. Puhl pracuje obecnie nad tekstem dotyczącym zmian zachodzących w Polsce. Jak podkreśla, Polacy coraz rzadziej mają poczucie, że Zachód jest pod każdym względem przed nimi. W niektórych dziedzinach zaczynają wręcz uważać, że ich kraj radzi sobie lepiej niż Niemcy.

„Podejście Polaków do Niemców zmieniło się dramatycznie”

Niemiecki publicysta wspomina, że jeszcze kilkanaście lat temu podczas jego wizyt w Warszawie taksówkarze narzekali na sytuację w Polsce i marzyli o pracy w Niemczech. Dziś – jak relacjonuje – rozmowy wyglądają zupełnie inaczej. Kierowcy opowiadają mu o tym, jak dobrze rozwija się Polska, a jak wiele problemów mają obecnie Niemcy. Zdaniem Puhla jest to jeden z najbardziej widocznych dowodów na skalę przemian, jakie zaszły w Polsce. Jednocześnie zauważa, że przeciętny Niemiec nadal ma stosunkowo niewielką wiedzę o Polsce. O Francji, Hiszpanii czy Włoszech Niemcy wiedzą zazwyczaj znacznie więcej. Zmienia się to przede wszystkim wśród osób, które regularnie odwiedzają Polskę. W 2025 roku kraj odwiedziło 1,7 miliona turystów z Niemiec. Byli oni największą grupą zagranicznych turystów w Polsce.

Polska coraz mniej kojarzy się z „tanią siłą roboczą”

Puhl zwraca uwagę również na zmianę dawnych stereotypów. Jego zdaniem Polacy nie są już w Niemczech powszechnie postrzegani jako tania siła robocza czy złodzieje samochodów – skojarzenia, które były szczególnie silne w latach 90. Publicysta przywołuje przykład swojego szwagra, zamożnego prawnika, który niedawno odwiedził Warszawę wraz ze współpracownikami. Po powrocie miał być pod dużym wrażeniem nie tylko infrastruktury i architektury, lecz także atmosfery miasta oraz pewności siebie jego mieszkańców. Według jego relacji szwagier zauważył również wyraźny kontrast między nastrojami społecznymi w Polsce i Niemczech. Polska wydała mu się pełna optymizmu i energii, podczas gdy w Niemczech coraz częściej dominuje przekonanie, że sytuacja zmierza w złym kierunku.

Niemcy zaczynają zazdrościć Polsce

Zdaniem Puhla poprawa wizerunku Polski trwa już od kilkunastu lat. Niemcy coraz częściej dostrzegają dynamiczny rozwój polskiej gospodarki i zmiany infrastrukturalne. Publicysta uważa, że osoby posiadające większą wiedzę o Polsce mogą wręcz zazdrościć Polakom reform gospodarczych, które w Niemczech postępują znacznie wolniej. Jednocześnie zauważa, że coraz rzadziej używane jest określenie „Polnische Wirtschaft”, które przez lata było pogardliwym synonimem bałaganu, niegospodarności i braku organizacji.

Ważnym momentem była pomoc Ukrainie

Na pozytywny obraz Polski w Niemczech wpłynęła również reakcja Polaków na rosyjską inwazję na Ukrainę w 2022 roku. Puhl podkreśla, że w Niemczech, podobnie jak w innych krajach Europy Zachodniej, z dużą sympatią obserwowano skalę pomocy udzielanej przez Polaków Ukraińcom uciekającym przed wojną. Według niemieckiego publicysty szczególne wrażenie zrobiła bezinteresowna solidarność społeczeństwa polskiego. Zwraca on również uwagę na zaangażowanie kolejnych polskich rządów we wsparcie Ukrainy, zarówno w wymiarze wojskowym, jak i na arenie europejskiej. Zdaniem Puhla zmiana wzajemnego postrzegania Polski i Niemiec jest więc znacznie głębsza niż tylko kwestia stereotypów. Polska, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była często postrzegana jako biedniejszy sąsiad z Europy Wschodniej, coraz częściej jest dla Niemców przykładem kraju dynamicznego, ambitnego i coraz bardziej pewnego swojej pozycji.

źródło: money.pl

„Tylko dla czarnoskórych”. Kontrowersyjne wydarzenie w Berlinie nagle odwołane

2

Wydarzenie w berlińskim „Volksbad” nie odbędzie się

Organizacja pozarządowa Each One Teach One (EOTO) odwołała zaplanowane na piątek wydarzenie w berlińskim „Volksbad”. Jako powód podano rasistowskie groźby oraz groźby użycia przemocy, które miały pojawić się po publikacjach dotyczących tej imprezy. Basen ma pozostać całkowicie zamknięty w czasie, który pierwotnie został zarezerwowany na wydarzenie. EOTO planowała w piątek w godzinach od 12:00 do 18:00 zorganizować wydarzenie pływackie przed berlińską Volksbühne. Początkowo oferta została wyraźnie zapowiedziana jako przeznaczona wyłącznie dla „czarnoskórych społeczności”. W praktyce oznaczało to, że biali goście nie mogliby w tym czasie korzystać z finansowanego ze środków publicznych basenu.

Po fali krytyki organizatorzy odwołali wydarzenie

Po publicznej krytyce związanej z wykluczeniem części osób z możliwości skorzystania z basenu organizacja zdecydowała się odwołać imprezę. W wiadomości rozesłanej do uczestników EOTO poinformowała, że w związku z medialnymi publikacjami na temat wydarzenia nie jest w stanie zagwarantować, że udział w nim będzie bezpiecznym i pozytywnym doświadczeniem. Organizacja uznała przeprowadzenie wydarzenia za „bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa wszystkich zapisanych osób”, a w szczególności dzieci i młodzieży.

EOTO mówi o rasistowskich groźbach i groźbach przemocy

Od początku publicznej debaty EOTO miała otrzymywać „rasistowskie e-maile z groźbami, groźby użycia przemocy oraz dyskryminujące komentarze w mediach społecznościowych”. Organizacja poinformowała, że w tej sytuacji nie może wykluczyć, iż uczestnicy wydarzenia byliby w dniu imprezy narażeni na kolejne zagrożenia. W rozesłanej wiadomości EOTO nie przedstawiła jednak dowodów ani konkretnych przykładów opisywanych gróźb.

Basen pozostanie zamknięty

Decyzja o odwołaniu wydarzenia miała zostać podjęta wspólnie z berlińską Volksbühne. „Volksbad” pozostanie zamknięty przez cały czas, który pierwotnie był zarezerwowany dla EOTO. Organizacja oraz Volksbühne zapowiedziały, że ich dalsze stanowiska w tej sprawie zostaną przedstawione później.

źródło: nius.de

Wielki pożar lasu w Nadrenii Północnej-Westfalii. Pierwsza miejscowość została ewakuowana

0

Ogień zbliżył się na zaledwie 400 metrów od zabudowań

Pożar lasu coraz bardziej zbliża się do gminy Hürtgenwald w Nadrenii Północnej-Westfalii. Według informacji policji płomienie znajdują się już zaledwie około 400 metrów od dzielnicy Gey. Około 1800 mieszkańców musi opuścić swoje domy. W nocy odległość między pożarem a miejscowością wynosiła jeszcze około 500 metrów. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy wiatr zmienił kierunek. Krótko przed godziną 4:00 straż pożarna zdecydowała o ewakuacji dzielnicy. Rano zebrał się sztab kryzysowy powiatu Düren, który ma ocenić aktualną sytuację i zdecydować o dalszych działaniach.

Najwyższy poziom ostrzeżenia: „Ekstremalne zagrożenie”

W niemieckiej aplikacji ostrzegawczej Nina ogłoszono najwyższy poziom alarmowy –„ekstremalne zagrożenie”. Jak dotąd ewakuacja przebiega bez incydentów. Mieszkańcy zostali poproszeni o zabranie jedynie najpotrzebniejszych rzeczy osobistych, dokumentów tożsamości oraz leków. Zagrożona przez pożar jest również dzielnica Großhau. Na razie nie wydano tam nakazu ewakuacji, jednak mieszkańcy są proszeni o unikanie tego obszaru.

Ogień objął już 25 hektarów lasu

Pożar wybuchł w czwartek po południu. Od tego czasu w pobliżu Hürtgenwald płonie około 25 hektarów lasu, co odpowiada powierzchni mniej więcej 35 boisk piłkarskich. Władze gminy mówią już o „sytuacji poważnego zagrożenia”. Hürtgenwald znajduje się w zachodniej części Nadrenii Północnej-Westfalii, niedaleko granicy z Belgią, i liczy niespełna 9 tysięcy mieszkańców.

Gdzie mogą zgłaszać się osoby potrzebujące pomocy?

Osoby, które potrzebują pomocy podczas ewakuacji, mogą skontaktować się ze służbami pod numerem telefonu 02429 3090. Mieszkańcom zalecono również, aby w razie potrzeby zasłonili usta i nos kawałkiem materiału, elementem odzieży lub maseczką. Punkt, do którego mogą zgłaszać się ewakuowane osoby, został zorganizowany w szkole podstawowej w Straß.

źródło: nius.de

3 stare miasta w Bawarii, które koniecznie musisz odwiedzić

1

Historyczne centra pełne wyjątkowej atmosfery

Spacerując po historycznych centrach Bawarii, można odkrywać romantyczne uliczki, liczące setki lat budowle i ślady bogatej historii. Wśród szczególnie pięknych starówek wyróżniają się Rothenburg ob der Tauber, Bamberg i Lindau. Łączą one imponującą architekturę z niepowtarzalną atmosferą i należą do najpiękniejszych historycznych centrów miast w całym landzie. Trzy opisane poniżej miasta znalazły się w wyborze przygotowanym przez TRAVELBOOK, należący podobnie jak BILD do koncernu Axel Springer.

Bamberg – starówka wpisana na listę UNESCO

Szczególne miejsce wśród bawarskich miast zajmuje Bamberg. Cała jego starówka od 1993 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Powodem jest wyjątkowe zachowanie zabytkowej zabudowy, w której obok siebie można podziwiać przykłady architektury z okresu późnego średniowiecza i baroku. Historyczne centrum Bambergu dzieli się na trzy części: Górne Miasto, Miasto na Wyspie oraz Dzielnicę Ogrodników. Ponad 1000 budynków objętych jest ochroną zabytków. Jedną z najbardziej znanych atrakcji jest Stary Ratusz, który według legendy został wzniesiony na sztucznie utworzonej wyspie pośrodku rzeki. Popularnym miejscem jest również dzielnica „Mała Wenecja” (Klein Venedig), gdzie zabytkowe domy dawnych rybaków stoją bezpośrednio nad wodą.

Rothenburg ob der Tauber – jak żywe muzeum średniowiecza

Rothenburg ob der Tauber należy do najbardziej znanych historycznych starówek w Niemczech. Położone wysoko nad doliną rzeki Tauber miasto, z charakterystycznymi domami z muru pruskiego i brukowanymi uliczkami, przypomina ogromne muzeum średniowiecza pod gołym niebem. Jednym z jego największych atutów jest niemal w całości zachowany mur miejski. Znaczne jego fragmenty można przemierzać o każdej porze. Prowadząca wzdłuż historycznych fortyfikacji trasa Rothenburger Turmweg ma około czterech kilometrów i biegnie obok łącznie 46 wież. Najbardziej rozpoznawalnym miejscem Rothenburga jest Plönlein. Ten niewielki plac z fontanną, charakterystycznym, lekko pochylonym domem z muru pruskiego oraz dwiema wieżami bramnymi uchodzi za symbol miasta. Jego wyjątkowy wygląd stał się nawet inspiracją dla scenografii filmowych utrzymanych w średniowiecznym stylu.

Lindau – starówka z widokiem na Jezioro Bodeńskie

Lindau może pochwalić się wyjątkowym połączeniem, którego próżno szukać w wielu innych bawarskich miastach. Historyczna część miasta znajduje się niemal w całości na wyspie na Jeziorze Bodeńskim. Zabytkowa architektura, atmosfera portowego miasta i widok na Alpy są tu dosłownie na wyciągnięcie ręki. Jedną z największych atrakcji jest wejście do portu. Stoją tam naprzeciw siebie mierzący sześć metrów wysokości Bawarski Lew oraz Nowa Latarnia Morska, która wznosi się na wysokość 36 metrów. W samej starówce dominują wąskie uliczki, odrestaurowane domy z muru pruskiego oraz Stary Ratusz z 1422 roku. To właśnie połączenie historycznej zabudowy z widokiem na Jezioro Bodeńskie sprawia, że Lindau należy do najbardziej imponujących starówek Bawarii.

źródło: bild.de

Były premier Badenii-Wirtembergii o AfD: „Przypuszczam, że 15 procent społeczeństwa to po prostu nacjonaliści”

3

Były premier Badenii-Wirtembergii nie unika trudnych tematów

Winfried Kretschmann od maja jest już na politycznej emeryturze. Były wieloletni premier Badenii-Wirtembergii nie zamierza jednak milczeć w sprawach politycznych. Szczególnie uwagę zwracają jego słowa dotyczące poparcia dla AfD. W wyborach do landtagu, które odbyły się w marcu, AfD zdobyła w Badenii-Wirtembergii prawie 19 procent głosów. Kretschmann komentuje ten wynik następująco: „Przypuszczam, że 15 procent społeczeństwa to po prostu nacjonaliści”. Pojawia się jednak pytanie: gdzie ci ludzie byli wcześniej? Były premier odpowiada: „Nie głosowali, byli w innych partiach, nie wiem. Wśród nas, Zielonych, z pewnością było ich najmniej”.

Migracja jako „wyzwalacz” konfliktów

Zdaniem Kretschmanna istotną rolę w rosnącym poparciu dla AfD odgrywa kwestia migracji. Jak twierdzi, już wcześniej była ona „triggerem”, czyli czynnikiem wywołującym określone reakcje. Jeżeli migracja odbywa się na większą skalę, może prowadzić do konfliktów. Według Kretschmanna uruchamiane są wówczas głęboko zakorzenione ludzkie mechanizmy zachowania.

„Jesteśmy sceptyczni wobec tego, co obce, ale także ciekawi. Jesteśmy agresywni, ale również zdolni do współpracy” – powiedział w rozmowie z „Süddeutsche Zeitung”.

Jego wyjaśnienie ma charakter biologiczny. Według byłego premiera tego rodzaju reakcje są głęboko zakorzenione w człowieku i mogą zostać uaktywnione w zależności od sytuacji. „Kto mobilizuje te archaiczne mechanizmy, może odnieść ogromny sukces” – uważa Kretschmann.

Jak walczyć z popularnością AfD?

Kretschmann nie wierzy, że wszystkich wyborców AfD można przekonać w taki sam sposób. Jego zdaniem osoby chcące przeciwstawić się tej partii powinny przede wszystkim skupić się na ludziach, którzy dotychczas nie głosowali na AfD, ale sympatyzują z jej polityką. Były premier odwołuje się przy tym do własnych doświadczeń z 15 lat sprawowania rządów. Jak mówi, zdarzało się, że wybierali go również ludzie, którzy nie byli wyborcami Zielonych. Co ich przekonywało? Kretschmann wymienia „dobrą robotę, dążenie do utrzymania spójności społeczeństwa, opanowanie i spokój”.

„W demokracji pozostaje mi tylko argument”

Jego podejście do politycznej rywalizacji jest zaskakująco proste. „Co mam właściwie jako polityk do dyspozycji w demokracji? Ostatecznie tylko argument” – stwierdza Kretschmann. Były premier krytycznie odnosi się również do politycznego teatru i sposobu pracy rządów. Wielogodzinne, często nocne posiedzenia określa mianem „wprowadzonego absurdu”. Jego zdaniem takie spotkania rzadko prowadzą do rozsądnych rozwiązań. „Na koniec zgadza się na coś tylko dlatego, że nie ma się już siły” – ocenia.

Czego Kretschmann nauczył się podczas pandemii?

W przypadku kolejnej pandemii Kretschmann ponownie opowiedziałby się za opieraniem decyzji na wiedzy naukowej. Jednocześnie przyznaje, że podczas pandemii COVID-19 popełniono również błędy. Były premier szczególnie żałuje jednej wypowiedzi skierowanej do studentów. W czasie pandemii powiedział im: „Nie przesadzajcie. Nie ma powodu, żeby popadać w depresję”. Dziś ocenia te słowa jednoznacznie: „To było nie na miejscu”.

Politycznej emerytury nie żałuje

Kretschmann najwyraźniej dobrze odnajduje się na emeryturze. Zapytany, czy brakuje mu aktywnej działalności politycznej, odpowiedział krótko:

„Nie. Nie brakuje mi aktywnej polityki”.

źródło: bild.de

Social media „robią dzieci chore i głupie”? Pediatrzy w Niemczech oskarżają rodziców o poważne zaniedbania

1

Dzieci spędzają w mediach społecznościowych coraz więcej czasu

Dlaczego tak wiele dzieci i młodzieży spędza całe godziny w mediach społecznościowych? Zdaniem Jakoba Maske, rzecznika Federalnego Związku Pediatrów i Lekarzy Młodzieżowych (BVKJ), jednym z powodów jest brak konsekwencji ze strony wielu rodziców. Pediatra uważa również, że do zdecydowanych działań powinna przystąpić polityka. Według przedstawicieli pediatrów dzieci i młodzież w Niemczech nie są wystarczająco chronione przed wpływem mediów społecznościowych. Jak twierdzi Maske, odpowiedzialność za tę sytuację ponoszą częściowo sami rodzice.

„Niemal każdego dnia w moim gabinecie widzę, że problemy stają się coraz poważniejsze” – powiedział Jakob Maske, rzecznik federalny stowarzyszenia zawodowego pediatrów BVKJ, w rozmowie z „Neue Osnabrücker Zeitung”.

Jego zdaniem dzieci mają coraz większe trudności z uwolnieniem się od silnego wpływu platform społecznościowych, a młodzieży niemal uniemożliwia się samodzielne kształtowanie opinii.

Pediatra: „To poważna porażka rodziców”

Maske bardzo krytycznie ocenia sposób, w jaki wielu rodziców podchodzi do korzystania przez dzieci z mediów społecznościowych i urządzeń elektronicznych.

„Niestety mamy do czynienia z poważną porażką rodziców w kwestii mediów społecznościowych i korzystania z ekranów” – stwierdził pediatra.

Jego zdaniem rodzice powinni wyznaczać dzieciom jasne granice, a jednocześnie sami dawać im dobry przykład. Według Maske dzieje się tak jednak zdecydowanie zbyt rzadko. Część rodziców nie ustanawia żadnych zasad, a inni próbują je wprowadzać, ale nie potrafią konsekwentnie ich egzekwować.

„Kiedy patrzę w poczekalni, widzę rodziców i dzieci przyklejonych do swoich smartfonów. Nawet małe dzieci mają słuchawki na uszach i tablet przed twarzą” – powiedział. Jak zauważył, coraz częściej obserwuje się również tendencję do wykorzystywania urządzeń elektronicznych do odwracania uwagi od jeszcze młodszych dzieci.

„Social media robią młodych ludzi chorymi i głupimi”

Zdaniem Maske wpływ mediów społecznościowych na dzieci i młodzież jest na tyle poważny, że nie można już go ignorować. Pediatra stwierdził, że od dawna wiadomo, iż media społecznościowe przede wszystkim młodych ludzi „robią chorymi i głupimi”. Jednocześnie podkreślił, że problem nie może zostać rozwiązany wyłącznie poprzez działania rodziców. Jego zdaniem konieczne są również regulacje dotyczące samych platform.

Francja wprowadziła zakaz dla osób poniżej 15. roku życia

Debata na temat ograniczenia dostępu dzieci do mediów społecznościowych trwa obecnie w wielu europejskich krajach. Francja jako pierwszy kraj Unii Europejskiej zdecydowała się na wprowadzenie zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia. Również kilka innych państw członkowskich, w tym Hiszpania, Grecja i Austria, chce prawnie ustanowić ograniczenia dla nieletnich do określonego wieku. Także federalna minister rodziny Karin Prien (CDU) zapowiedziała wprowadzenie podobnego zakazu w Niemczech.

Pediatrzy dopuszczają zakaz, ale chcą więcej

Federalny Związek Pediatrów i Lekarzy Młodzieżowych (BVKJ), reprezentujący tę grupę zawodową, jest obecnie otwarty na wprowadzenie zakazu korzystania z mediów społecznościowych, na przykład do 14. roku życia – powiedział Maske. Jego zdaniem sam zakaz nie będzie jednak wystarczający. Jako przykład podał Australię, gdzie – jak twierdzi – osiem na dziesięcioro młodych ludzi omija zakaz i mimo wszystko korzysta z objętych nim aplikacji. Dlatego, według pediatry, potrzebne są przede wszystkim „twarde zasady dla operatorów platform”, które utrudnią obchodzenie ograniczeń.

Apel do niemieckiego rządu

Maske zaapelował również do niemieckiego rządu i nowego ministra zdrowia Carstena Linnemanna (CDU) o podjęcie zdecydowanych działań. Jego zdaniem Niemcy już teraz mają możliwość ustanowienia na poziomie krajowym określonych wymogów wobec platform społecznościowych. Jako przykład wskazał Wielką Brytanię, która jego zdaniem pokazuje, że możliwe jest wprowadzenie bardziej zdecydowanych regulacji. „Chodzi o przyszłość naszych dzieci, a tym samym o przyszłość naszego społeczeństwa” – podsumował pediatra.

źródło: spiegel.de

Niemieckie służby dostaną nowe uprawnienia. Większa inwigilacja obywateli

2

Niemiecki rząd zatwierdził projekt zmian

Niemiecki rząd federalny dał zielone światło dla reformy, która ma znacząco rozszerzyć uprawnienia Federalnej Służby Wywiadowczej BND oraz Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji. Projekt zakłada, że niemieckie służby w określonych sytuacjach nie będą jedynie zbierać informacji i prowadzić obserwacji, ale otrzymają również większe możliwości podejmowania działań operacyjnych. Aby zmiany weszły w życie, projekt musi jeszcze zostać przyjęty przez Bundestag. Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt argumentuje, że reforma ma wzmocnić niemiecką architekturę bezpieczeństwa i umożliwić skuteczniejsze reagowanie na współczesne zagrożenia.

Dostęp do komputerów, smartfonów i zaszyfrowanej komunikacji

Jednym z najważniejszych elementów reformy ma być rozszerzenie możliwości potajemnego dostępu do komputerów i smartfonów. BND oraz Urząd Ochrony Konstytucji miałyby otrzymać większe uprawnienia do odczytywania danych z urządzeń oraz przechwytywania zaszyfrowanej komunikacji bezpośrednio na urządzeniu użytkownika. Projekt przewiduje również możliwość podejmowania przez BND działań wobec zagranicznych systemów informatycznych w związku z trwającymi cyberatakami lub kampaniami dezinformacyjnymi.

W wyjątkowych przypadkach możliwe wejście do mieszkania

Szczególne kontrowersje budzi plan rozszerzenia uprawnień Urzędu Ochrony Konstytucji. Według projektu funkcjonariusze mogliby w wyjątkowych przypadkach wejść do mieszkania, aby unieszkodliwić materiały uznane za potencjalnie niebezpieczne. Rząd przekonuje, że nowe kompetencje mają pomóc w walce z terroryzmem, ekstremizmem oraz zagrożeniami hybrydowymi.

Politycy ostrzegają przed zbyt daleko idącą ingerencją

Projekt już spotkał się z krytyką części polityków. Wolfgang Kubicki z FDP ostrzegł przed osłabianiem wyraźnego podziału między działalnością służb wywiadowczych a organami ścigania. Jego zdaniem rozszerzanie kompetencji służb zawsze niesie ze sobą ryzyko nadużyć. Podobne zastrzeżenia zgłosił Johannes Schätzl z SPD. Podkreślił, że granica między kompetencjami policji i służb wywiadowczych nie może być stopniowo zacierana. Krytycznie odniósł się również do możliwości stosowania tzw. hackbacków. Również Konstantin von Notz z Zielonych uważa reformę za potrzebną, jednak sprzeciwia się rozszerzaniu uprawnień Urzędu Ochrony Konstytucji na terenie Niemiec. Jego zdaniem mogłoby to prowadzić do poważnych problemów konstytucyjnych.

Rząd odpiera zarzuty: „To nie będzie tajna policja”

Projekt całkowicie odrzuca natomiast Lewica, która obawia się nadmiernego rozszerzenia kompetencji służb i osłabienia kontroli nad ich działalnością. Przedstawiciele CDU odpierają jednak zarzuty. Josef Oster, przewodniczący komisji spraw wewnętrznych Bundestagu, podkreślił, że planowane zmiany nie oznaczają stworzenia tajnej policji. Według niego służby nadal mają działać w ramach prawa, a nowe uprawnienia byłyby wykorzystywane jedynie w jasno określonych sytuacjach. Rząd zapewnia również, że podział kompetencji między policją a służbami wywiadowczymi ma zostać zachowany.

źródło: jungefreiheit.de

Brutalny atak nożem w niemieckim MediaMarkt. Sprawca uniewinniony – trafi do psychiatryka

3

30-latek trafi do zakładu psychiatrycznego

Proces dotyczący brutalnego ataku nożem w sklepie MediaMarkt w Ulm w Badenii-Wirtembergii zakończył się uniewinnieniem oskarżonego o usiłowanie zabójstwa 30-letniego Mahmuda I. Sąd Krajowy w Ulm uznał, że mężczyzna w chwili popełnienia czynu był niepoczytalny z powodu choroby psychicznej. Jednocześnie sąd zdecydował o jego umieszczeniu w zakładzie psychiatrycznym. Również prokuratura uznała, że 30-latek cierpi na schizofrenię paranoidalną.

Pracownik otrzymał 15 ciosów nożem

Do ataku doszło 14 stycznia w sklepie MediaMarkt w Ulm. Napastnik miał zaatakować kilku pracowników przy użyciu 20-centymetrowego noża kuchennego. Najciężej ranny został 25-letni sprzedawca. Według aktu oskarżenia mężczyzna zadał mu 15 ciosów nożem. Stan poszkodowanego był tak poważny, że konieczna była reanimacja. Następnie przez 12 dni przebywał on w śpiączce farmakologicznej.

Świadkowie opisali zachowanie napastnika po ataku

Po ataku 30-latek miał zachowywać się w sposób, który zwrócił uwagę świadków. Według ich relacji podskakiwał przed sklepem, a następnie pozostawił krwawy odcisk dłoni na znaku drogowym. Jedna z ratowniczek medycznych zeznała, że mężczyzna, trzymając nóż, zbliżył się do niej i zachowywał się prowokacyjnie. Inny świadek porównał jego podskakiwanie do zachowania radosnego dziecka. Kilka minut później napastnik miał ruszyć z nożem w kierunku policjantów. Funkcjonariusze zatrzymali go po użyciu broni służbowej. Według sądu zachowanie mężczyzny po ataku, podobnie jak relacje świadków, było jednym z elementów branych pod uwagę przy ocenie jego stanu psychicznego.

Kilka tygodni wcześniej wyszedł z więzienia

Mahmud I., obywatel Erytrei, przybył do Niemiec w 2017 roku. Jak wynika z opisu sprawy, był wcześniej wielokrotnie karany i był zobowiązany do opuszczenia kraju, jednak jego deportacja nie doszła do skutku z powodu problemów z dokumentami. Zaledwie kilka tygodni przed atakiem w MediaMarkt opuścił więzienie po odbyciu kary trzech i pół roku pozbawienia wolności za niebezpieczne uszkodzenie ciała. W tamtej sprawie został skazany za ugodzenie współlokatora rozbitą szklaną butelką. Tym razem sąd uznał go za niepoczytalnego i zamiast kary więzienia nakazał jego umieszczenie w placówce psychiatrycznej.

źródlo: bild.de