Niemcy pod wodą po potężnych nawałnicach! Grad wielkości piłek golfowych niszczył auta i dachy

0

Dramatyczne skutki burz w północnych Niemczech. Strażacy odebrali tysiące zgłoszeń

Potężne burze przeszły w poniedziałkowy wieczór nad północnymi Niemcami. Wielocentymetrowe kule gradu, silny wiatr i intensywne opady deszczu spowodowały poważne zniszczenia. Zalane zostały ulice, uszkodzone samochody, a nawet dachy budynków. Niemiecka Służba Meteorologiczna (DWD) ostrzega jednak, że zagrożenie jeszcze się nie skończyło – kolejne gwałtowne zjawiska pogodowe są możliwe w wielu regionach kraju.

Szczególnie mocno ucierpiała Dolna Saksonia. Jak poinformowała straż pożarna w Hanowerze, od późnego poniedziałkowego wieczoru do wtorkowego poranka wpłynęło tam około 2300 zgłoszeń alarmowych. Służby musiały skoordynować około 1000 interwencji związanych z ekstremalną pogodą w stolicy landu i jej okolicach. Wcześniej policja informowała już o około 250 zgłoszeniach i 600 akcjach ratunkowych związanych z nawałnicami w całej Dolnej Saksonii.

Grad niszczył samochody, wiatr powalał drzewa

Jednym z najbardziej dotkniętych obszarów był powiat Harburg w Dolnej Saksonii. Ogromne kule gradu rozbijały szyby samochodów i pozostawiały głębokie wgniecenia na karoseriach. Silny wiatr powalał również duże drzewa. Nagrania z miejscowości Heidenau pokazują poważnie uszkodzone dachy budynków. Jedna z mieszkanek, cytowana przez agencję dpa, przyznała:

„Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. To był kompletny chaos”.

W Celle strażacy musieli wypompowywać wodę z zalanych piwnic oraz skrzyżowań, które po intensywnych opadach zamieniły się w rozlewiska.

Woda zalała miasta w Nadrenii Północnej-Westfalii

Setki interwencji odnotowano również we wschodniej części Nadrenii Północnej-Westfalii. Gwałtowne burze z ulewnym deszczem doprowadziły tam do wybicia studzienek kanalizacyjnych i zalania piwnic. W Bielefeld uderzenie pioruna spowodowało pożar poddasza jednego z budynków.

Północ Niemiec walczyła z powodziami

Stan wyjątkowy ogłoszono także w Szlezwiku-Holsztynie. Wieczorna fala burzowa doprowadziła tylko w powiatach Pinneberg i Steinburg do ponad 150 akcji ratunkowych i pomocowych. Najbardziej ucierpiały Elmshorn i Kellinghusen, nad którymi przeszła potężna komórka burzowa z intensywnym deszczem i gradem. Ulice zostały zalane, a niektóre pojazdy służb ratunkowych utknęły w podtopionych przejazdach podziemnych. Straż pożarna musiała korzystać ze wsparcia ekip z innych regionów.

W Meklemburgii-Pomorzu Przednim ulice wyglądały jak zimą

Jeszcze bardziej spektakularne obrazy napłynęły z Wittenburga w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W ciągu kilku minut ulice zostały całkowicie pokryte grubą warstwą gradu. W środku lata krajobraz przypominał zimową scenerię. Drogi zamieniły się w rwące potoki wypełnione mieszaniną wody i lodowych kul. Do usuwania zalegającego gradu konieczne było użycie ładowarek.

Nawałnica spowodowała również szkody w drukarni w Wittenburgu. Jak informuje „Nordkurier”, część czytelników gazet, w tym „Schweriner Volkszeitung” oraz „Norddeutsche Neueste Nachrichten”, musiała liczyć się z opóźnieniem dostawy swoich wydań. Najpierw grad uszkodził świetliki w budynku drukarni, a następnie ulewny deszcz zalał i zatrzymał maszyny drukarskie. Naprawa w nocy nie była możliwa. Ostatecznie gazety udało się jednak wydrukować w drukarni w Pinnebergu w Szlezwiku-Holsztynie.

We wtorek kolejne regiony Niemiec zagrożone

Według DWD ekstremalna pogoda nadal będzie występować we wtorek. Podczas gdy w środkowej i południowej części Nadrenii Północnej-Westfalii oraz w całej zachodniej części Nadrenii-Palatynatu obowiązywały oficjalne ostrzeżenia związane z upałami i temperaturami przekraczającymi 30 stopni Celsjusza, w innych częściach kraju ponownie spodziewane są gwałtowne burze. W całej Badenii-Wirtembergii obowiązują ostrzeżenia pierwszego i drugiego stopnia. Szczególnie zagrożony jest region Schwarzwaldu, gdzie prognozowane są kolejne burze z ulewnym deszczem, silnym wiatrem i gradem. Niebezpiecznie może być również we wschodniej części Niemiec. Lokalne, gwałtowne nawałnice mogą pojawić się między innymi w rejonie Magdeburga, Erfurtu, Berlina, a także w Saksonii, Vogtlandzie, Łużycach oraz ponownie we wschodniej części Dolnej Saksonii.

Możliwy ekstremalny grad i ulewy

Na południu Brandenburgii meteorolodzy ostrzegają przed lokalnie ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Możliwy jest duży grad oraz silne porywy wiatru osiągające około 75 km/h. DWD przewiduje także bardzo intensywne opady deszczu – miejscami nawet około 40 litrów wody na metr kwadratowy w ciągu jednej godziny, a lokalnie jeszcze więcej. Podobna sytuacja może wystąpić również w środkowych Niemczech. Meteorolodzy podkreślają, że mieszkańcy zagrożonych regionów powinni śledzić aktualne ostrzeżenia pogodowe i przygotować się na kolejne gwałtowne burze.

źródło: bild.de

Spektakularna akcja policji w Niemczech. Funkcjonariusze otoczyli wieżowiec i chcą pobrać DNA od wszystkich mieszkańców

1

200 policjantów wkroczyło do 22-piętrowego budynku w Kilonii. Śledztwo dotyczy usiłowania zabójstwa policjantki

We wtorek o godzinie 6:00 rano niemiecka policja przeprowadziła zakrojoną na szeroką skalę akcję w jednym z najbardziej znanych wieżowców w Kilonii. Około 200 funkcjonariuszy weszło do budynku na osiedlu Mettenhof, określanego jako „Biały Gigant” (Weißer Riese). Wieżowiec został całkowicie otoczony przez policję. Przez czas prowadzenia działań mieszkańcy nie mogli opuszczać budynku, a funkcjonariusze sprawdzali kolejno wszystkie mieszkania – od najwyższych pięter w dół.

Sąd wydał zgodę na pobranie materiału DNA od mieszkańców

Najważniejszym elementem akcji było pobranie materiału genetycznego od mieszkańców budynku. Jak informują niemieckie media, Sąd Rejonowy w Kilonii wydał postanowienie umożliwiające policji zwrócenie się do wszystkich mieszkańców o dobrowolne oddanie próbki DNA. Funkcjonariusze odwiedzali każde z 242 mieszkań znajdujących się w 22-piętrowym budynku. Osoby, których nie zastano w domu, otrzymywały do skrzynki pocztowej zawiadomienie z prośbą o dobrowolne zgłoszenie się w celu pobrania materiału genetycznego. Na miejscu obecna była również prokuratorka nadzorująca czynności śledczych. Policja wykorzystywała także drony wspierające działania funkcjonariuszy.

Powodem jest atak na policyjny radiowóz

Akcja ma związek z wydarzeniami z 2 czerwca, do których doszło krótko po północy. Z jednego z mieszkań znajdujących się w wieżowcu ktoś zrzucił ciężki fragment betonowej płyty chodnikowej na przejeżdżający radiowóz. Betonowy blok przebił przednią szybę pojazdu i poważnie ranił 25-letnią policjantkę. Kobieta doznała obrażeń dłoni oraz stawu skokowego i do dziś nie wróciła do służby.

Śledczy podejrzewają usiłowanie zabójstwa

Prokuratura prowadzi postępowanie pod kątem usiłowania zabójstwa. Problem polega na tym, że do tej pory nie udało się ustalić, z którego mieszkania zrzucono betonowy element. Mimo wyznaczenia nagrody w wysokości 1000 euro za informacje mogące pomóc w ustaleniu sprawcy, mieszkańcy dotychczas nie przekazali śledczym żadnych istotnych wskazówek. W praktyce oznacza to, że podejrzenia obejmują wszystkich mieszkańców budynku do czasu wykluczenia ich z kręgu osób mogących mieć związek ze sprawą.

Jeden z mieszkańców: „Oddam próbkę, nie mam nic do ukrycia”

Jeden z mieszkańców wieżowca, 38-letni Mohammed Amin, powiedział niemieckiemu dziennikowi Bild, że dobrowolnie zgodzi się na pobranie materiału DNA. Jak podkreślił, nie ma nic wspólnego z atakiem i chce pomóc w szybkim wyjaśnieniu sprawy.

„Biały Gigant” od lat sprawia problemy służbom

„Biały Gigant” to charakterystyczny wieżowiec mieszkalny przy placu Kurta Schumachera w Kilonii. Budynek ma 85 metrów wysokości, co czyni go najwyższym budynkiem mieszkalnym w mieście. Jego budowę rozpoczęto w 1968 roku, a pierwsi lokatorzy wprowadzili się w 1971 roku. Od 2014 roku właścicielem nieruchomości jest spółka Grand City Properties, notowana na giełdzie. Przez wiele lat budynek pojawiał się w niemieckich mediach z powodu problemów społecznych oraz pogarszającego się stanu technicznego. Lokalny dziennik Kieler Nachrichten określał go już wcześniej jako zaniedbany. Jak przekazała rzeczniczka policji Stephanie Lage, tylko w 2025 roku funkcjonariusze interweniowali w tym budynku 107 razy, co pokazuje skalę problemów, z jakimi od lat mierzą się służby w tej części miasta.

źródło: bild.de

Brutalny atak nożem na nauczyciela w Niemczech. Czterej bracia z Syrii skazani na wieloletnie więzienie

3

Sąd uznał, że motywem była relacja nauczyciela z matką oskarżonych

Wyższy Sąd Krajowy w Itzehoe w Szlezwiku-Holsztynie skazał czterech syryjskich braci za brutalny atak nożem na nauczyciela języka niemieckiego. Mężczyźni usłyszeli wyroki od czterech do siedmiu i pół roku pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa popełnione wspólnie oraz spowodowanie ciężkich obrażeń ciała. Według ustaleń sądu sprawcy działali z pobudek osobistych. Prokuratura wskazała, że chcieli zemścić się na nauczycielu, ponieważ miał on pozostawać w pozamałżeńskim związku z ich matką. Bracia uznali, że ich honor został naruszony.

Sąd: atak został starannie zaplanowany

Sąd uznał za udowodnione, że do napaści doszło blisko dwa lata temu na parkingu przy Centrum Kształcenia Dorosłych (Volkshochschule) w miejscowości Wedel w Szlezwiku-Holsztynie. Zdaniem sądu oskarżeni działali z premedytacją i wykorzystali element zaskoczenia. Z tego powodu skład orzekający uznał, że w sprawie została spełniona przesłanka działania z wykorzystaniem podstępu, która w niemieckim prawie stanowi jedną z cech kwalifikujących usiłowanie zabójstwa. Wyrok w dużej mierze odpowiadał wnioskom przedstawionym przez prokuraturę. Nie jest on jeszcze prawomocny.

Zwabili nauczyciela pod pretekstem pomocy w napisaniu listu

Z ustaleń śledczych wynika, że bracia przygotowali plan zwabienia nauczyciela na parking przy szkole. Skontaktowali się z nim, twierdząc, że najmłodszy z rodzeństwa potrzebuje pomocy w napisaniu listu w języku niemieckim. Gdy nauczyciel przyjechał na miejsce, jeden z braci rozpoczął z nim rozmowę. Drugi obserwował otoczenie i ostrzegał pozostałych przed ewentualnym zagrożeniem. W tym czasie kolejny z braci podszedł do nauczyciela od tyłu i zadał mu kilka ciosów nożem o ostrzu długości około 20 centymetrów. Najmłodszy z oskarżonych, choć według ustaleń śledczych nie znajdował się bezpośrednio na miejscu ataku, miał uczestniczyć w przygotowaniu całego planu.

Ofiara przeżyła tylko dzięki szybkiej pomocy

Nauczyciel języka niemieckiego Hisham A. odniósł obrażenia zagrażające życiu. Ciosy trafiły między innymi w szyję, barki oraz płuco. Lekarzom udało się uratować jego życie, jednak – jak podkreślano podczas procesu – przeżył atak tylko dzięki szybkiej interwencji medycznej. Poszkodowany od wielu lat angażował się społecznie. Jako wolontariusz pomagał uchodźcom oraz prowadził kursy języka niemieckiego w Centrum Kształcenia Dorosłych w Wedel. Kilka miesięcy przed napaścią został uhonorowany przez burmistrza miasta specjalnym odznaczeniem za działalność społeczną.

Czterej bracia usłyszeli wieloletnie wyroki

Dwaj najstarsi bracia, którzy w chwili popełnienia przestępstwa mieli po 21 lat – Ali A. oraz Salih A. – zostali skazani na 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności każdy. Trzeci z oskarżonych, Omar A., który w czasie ataku miał 19 lat, otrzymał 6 lat kary pozbawienia wolności w ramach prawa dla młodocianych sprawców. Najmłodszy brat, Besam A., mający w chwili zdarzenia 17 lat, został skazany na 4 lata pozbawienia wolności zgodnie z przepisami prawa karnego dla nieletnich. Cała czwórka została zatrzymana około czterech tygodni po ataku. Od tego czasu przebywali w areszcie śledczym, przy czym każdy z nich był osadzony oddzielnie. Podczas procesu ciężko ranny nauczyciel występował również w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

źródło: bild.de

Niemcy pokazują prosty sposób na oszczędzanie. 4 euro dziennie może zamienić się w niemal 340 tys. euro na emeryturę

0

Zamiast codziennej kawy – regularne inwestowanie. Wyliczenia pokazują siłę procentu składanego

Czy rezygnacja z codziennej kawy na wynos może znacząco zwiększyć oszczędności na emeryturę? Według wyliczeń niemieckiego portalu porównawczego Verivox, regularne inwestowanie równowartości 4 euro dziennie w fundusz ETF może po 40 latach przynieść kapitał sięgający niemal 340 tys. euro.

Analiza została przygotowana dla niemieckiego dziennika Bild i ma pokazać, jak nawet niewielkie, ale systematycznie odkładane kwoty mogą z czasem urosnąć dzięki działaniu procentu składanego.

4 euro dziennie to około 120 euro miesięcznie

Przyjęty w analizie przykład zakłada, że zamiast codziennie kupować kawę na wynos lub cappuccino za 4 euro, taka sama kwota jest regularnie wpłacana na szeroko zdywersyfikowany fundusz ETF.

W skali miesiąca oznacza to inwestowanie około 120 euro.

Autorzy wyliczeń przyjęli średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 7,5 proc. Jest to wartość oparta na historycznych wynikach rynku, jednak – jak podkreślają eksperci – nie stanowi gwarancji przyszłych zysków.

Tak rośnie wartość inwestycji przez kolejne lata

Według modelowych obliczeń wartość zgromadzonych środków mogłaby wynieść:

  • po 10 latach – około 21 200 euro,
  • po 20 latach – około 64 900 euro,
  • po 30 latach – około 155 000 euro,
  • po 40 latach – blisko 340 000 euro.

Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że z całej tej kwoty jedynie 57 600 euro pochodziłoby z własnych wpłat inwestora.

Pozostałe ponad 280 tys. euro stanowiłby zysk wypracowany dzięki wzrostowi wartości inwestycji oraz efektowi procentu składanego.

Na czym polega siła procentu składanego?

Procent składany oznacza, że nie tylko wpłacony kapitał przynosi zyski, ale również wcześniej wypracowane zyski zaczynają generować kolejne.

W praktyce oznacza to, że wraz z upływem czasu tempo wzrostu wartości inwestycji staje się coraz większe. Im dłużej pieniądze pozostają zainwestowane, tym silniejszy jest efekt kumulowania zysków.

Ekspert: to realny scenariusz, ale nie gwarancja

Dyrektor działu porównywania produktów finansowych w Verivox, Oliver Maier, podkreśla, że przedstawione wyliczenia pokazują potencjał długoterminowego inwestowania w szeroko zdywersyfikowane fundusze ETF.

Jak zaznacza, taki scenariusz jest realistyczny, ale nie można go traktować jako gwarancji osiągnięcia konkretnych wyników. Faktyczne stopy zwrotu mogą być zarówno wyższe, jak i niższe od przyjętych w modelu.

Inflacja również ma znaczenie

Autorzy analizy zwracają uwagę, że przedstawione wyliczenia mają charakter modelowy i nie uwzględniają wpływu inflacji na siłę nabywczą pieniędzy.

Oznacza to, że za 340 tys. euro za 40 lat prawdopodobnie będzie można kupić mniej niż za taką samą kwotę obecnie.

Eksperci podkreślają również, że celem analizy nie jest zachęcanie do całkowitej rezygnacji z drobnych codziennych przyjemności, takich jak kawa na wynos czy inne niewielkie wydatki.

Wyliczenia mają przede wszystkim pokazać, jak duże znaczenie dla budowania kapitału może mieć regularne i długoterminowe inwestowanie nawet stosunkowo niewielkich kwot.

źródło: bild.de

Ponad 110 tysięcy przypadków wyłudzeń świadczeń w Niemczech. Dług wobec państwa sięga już 3,55 miliarda euro

2

Niemieckie urzędy alarmują. Skala nadużyć przy pobieraniu świadczeń socjalnych może być znacznie większa

W Niemczech w 2025 roku potwierdzono około 110 tysięcy przypadków nadużyć związanych z pobieraniem świadczeń socjalnych. Dane pochodzą z postępowań prowadzonych przez centra pracy (Jobcenter), jednak rzeczywista skala problemu może być znacznie większa. W statystykach nie uwzględniono bowiem wszystkich urzędów prowadzonych przez samorządy, a dodatkowo istnieje nieznana liczba niewykrytych przypadków.

Jednocześnie rośnie zadłużenie beneficjentów wobec państwa. Według najnowszych danych osoby pobierające świadczenia są obecnie winne niemieckiemu państwu łącznie 3,55 miliarda euro.

Ponad 133 tysiące postępowań, w większości potwierdzono podejrzenia

Jak ustalił niemiecki dziennik „Die Welt”, w 2025 roku centra pracy wszczęły 133 640 nowych postępowań dotyczących podejrzeń o bezprawne pobieranie świadczeń socjalnych.

W około 110 tysiącach spraw podejrzenia zostały potwierdzone lub skierowano zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Autorzy danych zwracają jednak uwagę, że liczba ta nie obejmuje centrów pracy zarządzanych przez jednostki samorządowe, dlatego rzeczywista liczba przypadków może być znacznie wyższa. Dodatkowo nie wiadomo, ile nadużyć nigdy nie zostało wykrytych.

Nie jest również możliwe dokładne określenie strat finansowych spowodowanych wyłudzeniami świadczeń. Niemieckie władze przyznają, że obecnie nie istnieją uporządkowane dane, które pozwalałyby precyzyjnie oszacować wartość poniesionych szkód.

Zadłużenie wobec państwa systematycznie rośnie

Jak informuje dziennik „Bild”, osoby pobierające świadczenia socjalne są obecnie zadłużone wobec państwa na kwotę 3,55 miliarda euro.

Dla porównania, pod koniec czerwca zadłużenie wynosiło 3,25 miliarda euro, natomiast w 2015 roku było to 1,43 miliarda euro.

Część tych należności wynika z oszustw, takich jak podawanie nieprawdziwych informacji czy podejmowanie nielegalnej pracy bez zgłoszenia dochodów.

Nie wszystkie zobowiązania mają jednak charakter przestępczy. Zadłużenie może powstać również wtedy, gdy osoba pobierająca świadczenie podejmie zatrudnienie, ale wcześniej otrzymała już wypłatę zasiłku za cały miesiąc.

Ponad 5 milionów osób pobierało świadczenie podstawowe

W 2025 roku świadczenie Bürgergeld, które zastąpiło dawny system Hartz IV i obecnie funkcjonuje jako świadczenie z podstawowego zabezpieczenia socjalnego, otrzymywało około 5,2 miliona osób.

Zmiany wprowadzone przez koalicję CDU/CSU i SPD miały nie tylko zreformować system pomocy społecznej, ale również zwiększyć skuteczność walki z nadużyciami.

Rząd zapowiada przygotowanie specjalnego „Planu działań na rzecz zwalczania nadużyć w systemie świadczeń socjalnych”.

Jak przekazała rzeczniczka niemieckiego Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych w rozmowie z „Die Welt”, wiele przypadków oszustw nadal pozostaje niewykrytych, ponieważ poszczególne urzędy nie są ze sobą odpowiednio połączone i nie wymieniają informacji w wystarczającym zakresie.

Planowane zmiany obejmą również obywateli Unii Europejskiej

Niemiecki rząd planuje także zmienić przepisy dotyczące prawa obywateli Unii Europejskiej do otrzymywania świadczenia podstawowego.

Obecnie obywatele państw UE mogą uzyskać prawo do świadczenia po pięciu latach pobytu w Niemczech. Jak wskazano w artykule, sam okres pobytu nie musi jednak oznaczać, że był on zgodny z obowiązującymi przepisami.

Przykładem nieuprawnionego pobytu może być sytuacja, w której obywatel innego państwa Unii Europejskiej nie wykonywał pracy w Niemczech, mimo że przebywał tam przez wymagany okres.

Według przedstawionej interpretacji niemieckie przepisy w tym zakresie wykraczają poza minimalne wymagania prawa Unii Europejskiej.

Planowane zmiany mają również przewidywać odebranie prawa do świadczeń osobom poszukiwanym na podstawie nakazu aresztowania. W przyszłości osoby ścigane przez organy ścigania nie będą mogły otrzymywać świadczeń socjalnych z niemieckiego systemu pomocy.

źródło: welt.de

Dożywocie dla małżeństwa z Iraku w Niemczech. Przez lata zniewalali i wykorzystywali seksualnie jazydzkie dziewczynki

2

Sąd w Monachium skazał byłych członków Państwa Islamskiego za niewyobrażalne zbrodnie

Wyższy Sąd Krajowy w Monachium (Oberlandesgericht München) wydał wyrok wobec irackiego małżeństwa oskarżonego o zniewolenie, przemoc i wykorzystywanie seksualne dwóch jazydzkich dziewczynek. Oboje oskarżeni zostali skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Według ustaleń prokuratury federalnej oraz sądu, małżeństwo w latach 2015-2017 przebywało na terenach kontrolowanych przez terrorystyczną organizację Państwo Islamskie (ISIS) w Iraku i Syrii. Tam mieli traktować dwie dziewczynki należące do mniejszości jazydzkiej jako niewolnice.

Jedna z ofiar miała zaledwie pięć lat, gdy trafiła w ręce pary. Później pod ich kontrolę dostała się także dwunastoletnia dziewczynka.

Jazydzkie dzieci ofiarami ludobójstwa ISIS

Obie ofiary należały do społeczności jazydów – mniejszości religijnej, przeciwko której ISIS rozpoczęło brutalną kampanię prześladowań w 2014 roku.

Terroryści zamordowali tysiące osób, a kobiety i dziewczęta były masowo porywane, gwałcone oraz sprzedawane jako niewolnice seksualne. Organizacje międzynarodowe uznały działania ISIS wobec jazydów za ludobójstwo.

Dziewczynki były zmuszane do pracy i poddawane przemocy

Jak ustalił sąd, dziewczynki musiały wykonywać obowiązki domowe, sprzątać oraz pracować na rzecz małżeństwa. Były również poddawane indoktrynacji zgodnej z ideologią organizacji terrorystycznej.

Według aktu oskarżenia mężczyzna, Twana H. S., miał wielokrotnie zgwałcić obie dziewczynki. Jego żona, Asia R. A., miała pomagać w popełnianiu tych przestępstw – między innymi przygotowywać pomieszczenie, a także pomalować jedną z ofiar przed wykorzystaniem seksualnym.

Przemoc miała obejmować również inne formy znęcania się. Mężczyzna miał między innymi bić starszą dziewczynkę kijem od szczotki. Kobieta natomiast miała według prokuratury poparzyć rękę młodszej ofiary gorącą wodą.

Dzieci były także wielokrotnie karane – między innymi zmuszano je do długiego stania na jednej nodze.

Po upadku ISIS małżeństwo uciekło, ale nie uwolniło dzieci

Pod koniec 2017 roku, gdy Państwo Islamskie traciło kolejne tereny pod swoją kontrolą, oskarżeni uciekli z Syrii. Nie uwolnili jednak dziewczynek.

Według śledczych przekazali je innym członkom ISIS.

Podejrzani zostali zatrzymani dopiero w Niemczech

Do zatrzymania małżeństwa doszło kilka lat później na terenie Niemiec. W kwietniu 2024 roku funkcjonariusze aresztowali kobietę w Ratyzbonie (Bawaria), a mężczyznę w powiecie Roth.

Prokuratura federalna postawiła im zarzuty między innymi ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości oraz zbrodni wojennych.

Po trwającym około półtora roku procesie sąd w Monachium uznał zasadniczą część zarzutów za udowodnioną i wydał wyrok dożywotniego więzienia dla obojga oskarżonych.

Dla pokrzywdzonych dziewczynek zakończenie procesu jest symbolicznym finałem wieloletniej walki o sprawiedliwość. Sprawa ponownie zwróciła uwagę na zbrodnie popełnione przez ISIS wobec jazydzkich kobiet i dzieci.

źródło: bild.de

Niemcy obawiają się nowego szoku cenowego. Konflikt USA z Iranem podbija ceny ropy

0

Kierowcy mogą zapłacić więcej za paliwo. Ceny ropy gwałtownie rosną po kolejnych atakach

Czy kierowców w Niemczech czeka kolejny wzrost cen paliw? Eskalacja konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen ropy na światowych rynkach.

W poniedziałek rano cena ropy Brent z Morza Północnego wynosiła 79,06 dolara za baryłkę – o około 4 proc. więcej niż przed weekendem. Z kolei ropa amerykańska West Texas Intermediate (WTI) podrożała w porównaniu z piątkiem o 4,2 proc., osiągając poziom 74,39 dolara za baryłkę.

Powodem wzrostów są nowe ataki przeprowadzone przez strony konfliktu. W nocy USA przeprowadziły uderzenia na Iran, natomiast w odpowiedzi Teheran skierował rakiety i drony przeciwko amerykańskim bazom wojskowym oraz arabskim sojusznikom Stanów Zjednoczonych w regionie.

Niepewność wokół cieśniny Ormuz wpływa na rynek

Jednym z największych powodów obaw jest sytuacja wokół cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie.

Iran początkowo poinformował, że strategiczna cieśnina została „do odwołania” zamknięta dla ruchu handlowego. Później amerykańskie Dowództwo Centralne (Centcom) zakwestionowało te informacje.

Mimo to sama groźba zakłóceń w transporcie sprawiła, że w cenach ropy ponownie pojawiła się tzw. premia za ryzyko wojenne.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzegła już wcześniej, że konflikt może zagrozić planowi odbudowy światowych zapasów ropy do końca roku.

Analityk energetyczny Saul Kavonic z firmy MST Marquee ocenił jednak, że sytuacja jest poważna, ale nadal „znacznie poniżej poziomu pełnoskalowej wojny”.

Gaz w Europie również drożeje

Rosnące napięcia odbiły się także na europejskim rynku gazu ziemnego. Inwestorzy obawiają się, że kolejne ataki mogą zakłócić dostawy surowca od producentów z regionu Zatoki Perskiej.

Kontrakty terminowe na gaz, które pozwalają zabezpieczać ceny przyszłych dostaw, wzrosły rano nawet o 2,7 proc. Wcześniej, w poprzednim tygodniu, ich wartość zwiększyła się już o niemal 8 proc.

Dla europejskich odbiorców może to oznaczać ryzyko kolejnych podwyżek cen energii, jeśli napięcia na Bliskim Wschodzie będą się utrzymywać.

Nadzieje na porozumienie z Iranem słabną

Jeszcze kilka tygodni temu pojawiały się sygnały, że Stany Zjednoczone i Iran mogą dojść do porozumienia. Obecnie jednak sytuacja ponownie się zaostrzyła, a wypowiedzi obu stron stały się znacznie bardziej konfrontacyjne.

Przewodniczący irańskiego parlamentu i główny negocjator Mohammad Bagher Ghalibaf powiedział, że „era jednostronnych porozumień się skończyła”, używając stylu pisania wielkimi literami kojarzonego z wypowiedziami prezydenta USA Donalda Trumpa.

Trump z kolei stwierdził, że zawieszenie broni „dobiegło końca”, ale jednocześnie zaznaczył, że Stany Zjednoczone pozostają gotowe do dalszych rozmów.

Na razie rynki reagują ostrożnie, a kierowcy i konsumenci w Europie z niepokojem obserwują rozwój wydarzeń. Kolejna eskalacja konfliktu może przełożyć się na wyższe ceny paliw oraz energii.

źródło: bild.de

Pacjent z wirusem Ebola przyleciał do Niemiec. Trafił do specjalistycznej kliniki we Frankfurcie

1

W Niemczech wylądował drugi zakażony obywatel USA. Chodzi o odmianę wirusa, na którą nie ma szczepionki ani standardowego leczenia

Do Niemiec przetransportowano kolejnego pacjenta zakażonego wirusem Ebola. W nocy samolot z chorym obywatelem Stanów Zjednoczonych wylądował na lotnisku we Frankfurcie nad Menem. Następnie pacjent został przewieziony do Uniwersyteckiego Szpitala we Frankfurcie, gdzie trafił na specjalistyczny oddział izolacyjny.

Informację o przylocie chorego potwierdził rzecznik Federalnego Ministerstwa Zdrowia. To już drugi zakażony obywatel USA, który w ciągu niespełna dwóch miesięcy został przetransportowany do Niemiec w celu leczenia.

Zakażenie dotyczy rzadkiej odmiany wirusa Ebola

Amerykańska agencja zdrowia publicznego CDC poinformowała wcześniej, że zakażoną osobą jest obywatel Stanów Zjednoczonych pracujący dla organizacji humanitarnej w Demokratycznej Republice Konga.

Badania potwierdziły zakażenie wariantem Bundibugyo, jedną z odmian wirusa Ebola, która obecnie rozprzestrzenia się na terenie tego kraju. Nie ujawniono, czy pacjentem jest kobieta czy mężczyzna.

Nie ma szczepionki ani standardowej terapii

Gorączka Ebola jest ciężką, zakaźną chorobą, która może zagrażać życiu. Wirus przenosi się poprzez bezpośredni kontakt z zakażoną osobą oraz z jej płynami ustrojowymi.

Obecna epidemia w Demokratycznej Republice Konga jest szczególnie trudna do opanowania. Jednym z głównych powodów jest fakt, że przeciwko wariantowi Bundibugyo nie opracowano dotąd szczepionki ani standardowej terapii.

Transport osób zakażonych wirusem Ebola odbywa się zazwyczaj przy użyciu specjalistycznych samolotów medycznych. Po przylocie do Niemiec pacjenci trafiają na specjalne oddziały wysokiej izolacji, całkowicie oddzielone od pozostałej części szpitala.

Jak podkreśla Federalne Ministerstwo Zdrowia, dzięki obowiązującym procedurom nie istnieje zagrożenie dla innych pacjentów ani dla społeczeństwa.

Poprzedni pacjent przeżył dzięki intensywnemu leczeniu

Pierwszy amerykański lekarz zakażony wirusem Ebola został przetransportowany do Niemiec 20 maja i trafił do szpitala Charité w Berlinie.

Według lekarzy jego stan w pewnym momencie był krytyczny i bezpośrednio zagrażał życiu. Po ponad dwóch tygodniach leczenia został jednak wypisany ze szpitala.

Do berlińskiej kliniki trafiła również jego żona oraz czworo dzieci. Jako osoby mające bliski kontakt z zakażonym zostały objęte kwarantanną na oddzielnym oddziale. Nie wystąpiły u nich jednak objawy choroby.

Wirus Bundibugyo pojawił się już także w Europie

Pod koniec czerwca wariant Bundibugyo został po raz pierwszy wykryty również w Europie.

We Francji dodatni wynik testu uzyskał lekarz organizacji humanitarnej, który wrócił z wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga.

Po izolacji oraz uzyskaniu ujemnych wyników kolejnych badań, a także przy braku objawów choroby, mężczyzna opuścił szpital.

Sytuacja w Kongo pozostaje bardzo poważna

Według najnowszych danych w Demokratycznej Republice Konga potwierdzono około 650 zgonów związanych z epidemią wirusa Ebola. Co najmniej 1830 osób zostało zakażonych lub nadal pozostaje zakażonych.

Eksperci ds. zdrowia publicznego podkreślają, że tempo wzrostu liczby przypadków jest wyższe niż podczas wcześniejszych ognisk tej choroby.

Najtragiczniejsza epidemia Eboli miała miejsce w latach 2014-2015 w Afryce Zachodniej. Wówczas zmarło ponad 11 tysięcy osób.

Również wtedy do Niemiec przetransportowano trzech zakażonych pacjentów w celu leczenia. Jeden z pracowników Organizacji Narodów Zjednoczonych, leczony w Lipsku, nie przeżył choroby.

źródło: bild.de

Brutalna bójka przed Burger Kingiem w Niemczech. Obywatel Turcji został przejechany przez samochód

0

Masowa bójka w Offenburgu zakończyła się ciężkimi obrażeniami 28-latka. Policja zatrzymała trzech obywateli Iranu

Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z soboty na niedzielę na parkingu restauracji Burger King w Offenburgu w południowo-zachodnich Niemczech. Według ustaleń policji bójka z udziałem od 10 do 15 osób przerodziła się w brutalne starcie, podczas którego uczestnicy mieli używać kijów baseballowych. W trakcie zajścia ciężko ranny został 28-letni obywatel Turcji, który – według śledczych – został przejechany przez samochód typu Range Rover.

Policja prowadzi postępowanie w sprawie usiłowania zabójstwa. Okoliczności zdarzenia są nadal wyjaśniane.

W bójce uczestniczyło od 10 do 15 osób

Jak podają niemieckie służby, zgłoszenie o bójce wpłynęło na numer alarmowy około północy. Na parkingu restauracji Burger King miało dojść do masowej bójki, w której uczestniczyło od dziesięciu do piętnastu osób.

Według dotychczasowych ustaleń część uczestników używała kijów baseballowych. W trakcie zajścia 28-letni obywatel Turcji stanął bezpośrednio przed jasnym Range Roverem. Samochód potrącił mężczyznę, który doznał ciężkich obrażeń i został przewieziony do szpitala.

Policja poinformowała, że poza nim nie odnotowano innych osób rannych. Ze względu na okoliczności zdarzenia śledczy prowadzą sprawę jako podejrzenie usiłowania zabójstwa.

Podejrzani uciekli z miejsca zdarzenia

Kiedy funkcjonariusze dotarli na miejsce, domniemani sprawcy zdążyli już uciec.

Świadkowie wskazali jednak policjantom stację benzynową oddaloną o około dwa kilometry od miejsca bójki. Około godziny 1:00 funkcjonariusze skontrolowali tam czarne BMW i zatrzymali cztery osoby znajdujące się w pojeździe.

Byli to trzej mężczyźni w wieku od 26 do 28 lat oraz jedna kobieta.

Policja: zatrzymani mężczyźni są obywatelami Iranu

W niedzielę, po przeprowadzeniu działań poszukiwawczych, śledczy odnaleźli poszukiwanego jasnego Range Rovera w mieście Kehl.

Według dotychczasowych ustaleń trzej zatrzymani mężczyźni początkowo podróżowali właśnie tym pojazdem, a następnie przesiedli się do zatrzymanego później BMW.

Oba samochody zostały zabezpieczone przez techników kryminalistyki, którzy prowadzą ich szczegółowe oględziny i zabezpieczają ślady mogące mieć znaczenie dla śledztwa.

Policja przekazała, że trzej zatrzymani mężczyźni posiadają obywatelstwo irańskie. Zatrzymana razem z nimi kobieta została już zwolniona i odzyskała wolność.

Śledztwo trwa

Na obecnym etapie postępowania policja nie ujawniła, co doprowadziło do brutalnej bójki ani jakie były relacje pomiędzy uczestnikami zdarzenia.

Śledczy nadal wyjaśniają przebieg wydarzeń oraz motywy, które doprowadziły do eskalacji przemocy na parkingu restauracji Burger King w Offenburgu. Zabezpieczone materiały dowodowe oraz ślady z obu pojazdów mają pomóc w odtworzeniu przebiegu zdarzenia i ustaleniu odpowiedzialności poszczególnych uczestników.

źródło: nius.de

12 godzin grozy w supermarkecie w Berlinie. Pracownica była przetrzymywana jako zakładniczka. Podejrzany to obywatel Turcji

1

Dramat w niemieckiej stolicy. Policja uwolniła kobietę po wielogodzinnej akcji

W berlińskiej dzielnicy Marienfelde doszło do niebezpiecznego incydentu, który przez wiele godzin angażował służby ratunkowe i policję. Pracownica jednego z supermarketów została w piątkowy wieczór wzięta jako zakładniczka przez uzbrojonego mężczyznę. Kobieta odzyskała wolność dopiero po około dwunastu godzinach. Według informacji prokuratury podejrzanym jest 29-letni obywatel Turcji.

Do zdarzenia doszło w piątek około godziny 22:00. Mężczyzna przetrzymywał pracownicę sklepu przez całą noc. Akcja zakończyła się w sobotę około godziny 9:20, kiedy policjanci skutecznie uwolnili zakładniczkę.

Policja użyła paralizatora. Broń palna nie była potrzebna

Jak poinformowały niemieckie służby, podczas interwencji funkcjonariusze użyli paralizatora. Według dostępnych informacji nie było konieczności sięgania po broń palną.

Rzecznik prokuratury przekazał, że sprawcą miał być 29-letni obywatel Turcji. W niedzielę złożono wniosek o wydanie nakazu aresztowania wobec mężczyzny.

Śledczy podkreślają jednak, że motywy działania podejrzanego pozostają niejasne. W trakcie trwania kryzysowej sytuacji miał on zgłaszać zmieniające się żądania, które – zdaniem policji – były trudne do zrozumienia i nie wskazywały na wcześniej przygotowany, szczegółowy plan działania.

– Były to impulsywne żądania, które znajdowały się w obszarze trudnym do racjonalnego wyjaśnienia. Nie odzwierciedlały one starannie przygotowanego planu przestępstwa – wyjaśnił rzecznik policji cytowany przez niemiecki nadawca publicznego RBB.

Zakładniczka przeżyła silny szok

Po uwolnieniu kobieta znajdowała się w stanie silnego szoku. Według przekazanych informacji nie odniosła jednak obrażeń fizycznych.

Świadkiem początku dramatycznych wydarzeń był jeden z pracowników supermarketu, który pełnił dyżur w chwili zdarzenia. 22-latek relacjonował, że widział napastnika grożącego pracownicy „błyszczącym nożem”.

Jak podkreślił, nóż miał być bardzo duży. Dodał również, że całe zajście rozegrało się bardzo szybko, dlatego nie był w stanie dokładnie zaobserwować dalszego przebiegu wydarzeń. Pracownik wraz z inną zatrudnioną osobą opuścili sklep i natychmiast powiadomili policję.

Do zdarzenia doszło w spokojnej części Berlina

Supermarket sieci Rewe, w którym rozegrał się dramat, znajduje się przy ulicy Hildburghauser Straße w berlińskiej dzielnicy Marienfelde. Okolica jest uznawana za spokojną strefę mieszkaniową, w której znajdują się głównie domy jednorodzinne, szkoły oraz przedszkola. Policja podkreśliła, że podczas zdarzenia nie występowało bezpośrednie zagrożenie dla mieszkańców okolicy.

Śledztwo trwa. Sprawca i ofiara nie znali się wcześniej

Okoliczności całego zdarzenia są obecnie przedmiotem postępowania prowadzonego przez niemieckie organy ścigania. Śledczy analizują motywy działania podejrzanego oraz przebieg wielogodzinnego przetrzymywania zakładniczki.

Według dotychczasowych ustaleń sprawca i pracownica supermarketu nie znali się wcześniej. Nie wiadomo również, dlaczego to właśnie ona stała się celem ataku.

Policja i prokuratura zapowiadają dalsze czynności wyjaśniające, które mają pomóc w ustaleniu wszystkich okoliczności jednego z najpoważniejszych incydentów kryminalnych, do jakich doszło w ostatnich dniach w Berlinie.

źródło: bild.de