Ekstremalne upały w Niemczech! W tym regionie może paść dzisiaj rekord temperatur!

1

Niemcy zmagają się z falą ekstremalnych upałów. Wraz z początkiem astronomicznego lata temperatury rosną z dnia na dzień, a synoptycy nie widzą szybkiego końca gorącej pogody. Według ekspertów już dziś w niektórych regionach kraju może zostać osiągnięta, a nawet przekroczona granica 40 stopni Celsjusza. Najtrudniejsza sytuacja prognozowana jest w południowo-zachodnich Niemczech, gdzie termometry mogą wskazać najwyższe wartości w całym kraju.

Najgoręcej będzie na południowym zachodzie

Meteorolodzy przewidują, że największe upały wystąpią nad Górnym Renem, w Kraju Saary, regionie Ren-Men oraz w Dolnej Frankonii. To właśnie tam rozstrzygnie się, czy Niemcy doświadczą pierwszej w tym roku fali pustynnych upałów i czy padnie rekord temperatury dla czerwca. Obecny rekord wynosi 39,6 stopnia Celsjusza i został odnotowany 30 czerwca 2019 roku w Bernburg w Saksonii-Anhalt. Ekspert pogodowy Dominik Jung ocenia, że poniedziałek jest pierwszym naprawdę poważnym kandydatem do przekroczenia granicy 40 stopni.

– Poniedziałek jest pierwszym dniem, w którym realnie możemy zobaczyć 40 stopni i zagrożenie dla czerwcowego rekordu temperatury. O wszystkim zdecydują warunki nad Górnym Renem i na południowym zachodzie kraju – powiedział meteorolog w rozmowie z niemieckimi mediami.

Według niego lokalnie mogą wystąpić wyjątkowo wysokie temperatury, które mieszkańcy odczują jako wręcz ekstremalne. Dotychczas najwyższą temperaturę czerwca 2026 roku odnotowano 19 czerwca w Kitzingen, gdzie termometry pokazały 38,5 stopnia Celsjusza.

Fala gorąca napływa z Francji

Za obecną sytuację pogodową odpowiada potężna masa gorącego powietrza zalegająca nad Francją. Tam temperatury osiągają nawet 44 stopnie Celsjusza. Klimatolog dr Karsten Brandt wyjaśnia, że nad Francją utrzymuje się stabilna kopuła gorąca, która oddziałuje również na Niemcy.

– Nasz sąsiad, Francja, wręcz płonie przy temperaturach dochodzących do 44 stopni. Nad krajem utrzymuje się stabilna kopuła gorąca, której wpływ sięga aż do Niemiec – tłumaczy ekspert.

Szczególnie trudne będą także noce. W regionie Ren-Men temperatury nie mają spadać poniżej 20 stopni Celsjusza, co oznacza występowanie tzw. nocy tropikalnych. Takie warunki utrudniają regenerację organizmu i mogą być niebezpieczne zwłaszcza dla osób starszych oraz przewlekle chorych. Brandt apeluje do polityków o przygotowanie skutecznych działań ochronnych dla najbardziej narażonych grup mieszkańców.

Upały pozostaną z Niemcami na dłużej

Prognozy nie przynoszą dobrych wiadomości dla osób źle znoszących wysokie temperatury. Dominik Jung przewiduje, że gorąca aura utrzyma się przez cały tydzień. Modele pogodowe wskazują, że również w nadchodzący weekend w Niemczech mogą pojawić się temperatury sięgające 40 stopni Celsjusza. Oznacza to, że fala upałów może okazać się jedną z najdłuższych i najbardziej intensywnych w ostatnich latach.

Burze na granicy gorącego i chłodnego powietrza

Podczas gdy południe i zachód kraju walczą z ekstremalnym żarem, sytuacja na północy wygląda zupełnie inaczej. Nad niemieckim wybrzeżem temperatury są znacznie niższe i miejscami wynoszą jedynie nieco ponad 20 stopni Celsjusza. Tak duża różnica temperatur na stosunkowo niewielkim obszarze tworzy warunki sprzyjające gwałtownym zjawiskom atmosferycznym. Meteorolodzy ostrzegają, że od godzin popołudniowych i wieczornych mogą występować silne burze. Zagrożenie obejmuje między innymi Nadrenię Północną-Westfalię, Hesję, Turyngię, Saksonię, Nadrenię-Palatynat, Kraj Saary, Badenię-Wirtembergię oraz Bawarię. Prognozowane są intensywne opady deszczu, drobny grad oraz silne porywy wiatru. Największe ryzyko wystąpi w rejonach górskich oraz na styku gorących i chłodniejszych mas powietrza.

Coraz większe zagrożenie suszą

Poza lokalnymi burzami Niemcy nie mogą liczyć na znaczące opady. Synoptycy podkreślają, że w najbliższych dniach deszcz będzie zjawiskiem rzadkim, a susza może się pogłębiać. Według Dominika Junga od początku tygodnia aż do lipca nie należy spodziewać się istotnych opadów atmosferycznych poza strefami burzowymi. Oznacza to, że fala upałów zaczyna nabierać również charakteru suszy, co może mieć negatywne konsekwencje dla rolnictwa, gospodarki wodnej i środowiska naturalnego. Eksperci podkreślają, że jeśli obecne prognozy się sprawdzą, Niemcy mogą w najbliższych dniach stanąć nie tylko przed rekordowymi temperaturami, ale również przed narastającym problemem niedoboru wody.

źródło: bild.de

Ideologia LGBT i nauka o islamie w jednej ławce? Bawaria wywołuje burzę w szkołach!

2

Bawaria jako ostatni niemiecki kraj związkowy przyjęła własny plan działań przeciwko dyskryminacji osób LGBT. Program, zatwierdzony przez bawarski rząd 16 czerwca, ma wspierać różnorodność, przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu oraz wzmacniać bezpieczeństwo i uczestnictwo osób identyfikujących się jako lesbijki, geje, osoby biseksualne, transpłciowe, interpłciowe i queer. Przyjęciu dokumentu towarzyszą jednak kontrowersje. Krytycy zwracają uwagę na udział organizacji Ufuq, która ma współpracować przy części działań związanych z przeciwdziałaniem radykalizacji religijnej.

Bawaria przyjęła „Agendę na rzecz różnorodności”

Nowy program funkcjonuje pod nazwą „Agenda na rzecz różnorodności i przeciw wykluczeniu”, a jego częścią jest „Plan działań QUEER”. Jak podkreślił bawarski rząd w oficjalnym komunikacie, celem programu jest przeciwdziałanie dyskryminacji oraz poprawa sytuacji osób należących do środowisk LGBT. Minister spraw społecznych Bawarii Ulrike Scharf zaznaczyła, że kraj związkowy sprzeciwia się wszelkim formom nienawiści, przemocy i ekstremizmu.

– Mówimy „nie” nienawiści, podżeganiu, przemocy i ekstremizmowi – niezależnie od ich formy. Bawaria opowiada się za wolnością, tolerancją i bezpieczeństwem – podkreśliła polityk.

Edukacja i przeciwdziałanie radykalizacji

Plan przewiduje szereg działań edukacyjnych i społecznych. Wśród nich znalazły się między innymi zagadnienia dotyczące różnorodności płciowej w programach nauczania, działania określane jako „wrażliwa na różnorodność promocja zdrowia” oraz inicjatywy mające zwiększać świadomość pracodawców i pracowników w kwestiach związanych z osobami LGBT. Jednym z elementów programu jest również przeciwdziałanie radykalizacji religijnej i ekstremizmowi. To właśnie w tym obszarze pojawia się organizacja Ufuq, której rola wywołała dyskusję w mediach i wśród części komentatorów życia publicznego.

Czym jest organizacja Ufuq?

Ufuq przedstawia się jako instytucja zajmująca się profilaktyką islamizmu, edukacją obywatelską i wspieraniem demokracji. Organizacja prowadzi szkolenia, przygotowuje materiały edukacyjne i współpracuje z placówkami edukacyjnymi oraz instytucjami zajmującymi się młodzieżą. W Bawarii od 2025 roku realizowany jest projekt poświęcony tematyce osób LGBT oraz ról płciowych w kontekście islamu i islamizmu. Według założeń nowego planu działania organizacja ma uczestniczyć także w opracowywaniu nowych modułów szkoleniowych dotyczących przeciwdziałania radykalizacji.

Kontrowersje wokół materiałów edukacyjnych

Krytycy organizacji wskazują na niektóre publikacje i materiały edukacyjne przygotowywane przez Ufuq. Szczególne kontrowersje wzbudziły fragmenty broszur poświęconych islamowi, w których omawiane są takie pojęcia jak szariat czy dżihad. Zdaniem krytyków organizacja przedstawia te zagadnienia w sposób zbyt łagodny i niewystarczająco krytyczny wobec radykalnych interpretacji islamu. Przedstawiciele Ufuq podkreślają natomiast, że ich celem jest edukacja, przeciwdziałanie stereotypom oraz wyjaśnianie pojęć funkcjonujących w debacie publicznej.

Zalecenia dotyczące ramadanu w szkołach

Dyskusje wywołały również rekomendacje przygotowane przez organizację dla szkół w czasie ramadanu. W materiałach edukacyjnych nauczycielom sugeruje się między innymi uwzględnianie okresu postu w planowaniu zajęć szkolnych oraz okazywanie zrozumienia wobec uczniów praktykujących islam. Proponowane działania obejmują także organizowanie wydarzeń integracyjnych związanych z zakończeniem codziennego postu czy uwzględnianie muzułmańskich świąt przy planowaniu szkolnych aktywności. Krytycy uznają takie rekomendacje za przejaw szczególnego traktowania jednej grupy religijnej. Zwolennicy odpowiadają, że są one elementem polityki integracyjnej i mają służyć lepszemu funkcjonowaniu uczniów w środowisku szkolnym.

Milionowe finansowanie ze środków publicznych

Znaczną część debaty wywołuje również kwestia finansowania organizacji. Według dostępnych danych berlińska placówka Ufuq otrzymała w latach 2020–2024 około dwóch milionów euro z federalnego programu „Demokratie leben!” („Demokracja żyje!”). W 2025 roku organizacja ponownie otrzymała finansowanie przekraczające 466 tysięcy euro. Podobna kwota została przewidziana również na rok 2026. Dane te dotyczą działalności prowadzonej w Berlinie. Nie podano natomiast szczegółowych informacji dotyczących wysokości środków publicznych przeznaczanych na działalność organizacji w Bawarii.

Debata wokół nowego programu trwa

Przyjęcie bawarskiego „Planu działań QUEER” wywołało szeroką dyskusję dotyczącą sposobu realizacji polityki różnorodności oraz wyboru partnerów instytucjonalnych. Zwolennicy programu podkreślają, że ma on służyć walce z dyskryminacją i zwiększaniu bezpieczeństwa osób LGBT. Krytycy zwracają natomiast uwagę na działalność organizacji współpracujących przy realizacji poszczególnych elementów projektu oraz domagają się większej przejrzystości w zakresie finansowania i treści edukacyjnych. Dalsza ocena skuteczności programu będzie możliwa dopiero po wdrożeniu zaplanowanych działań i analizie ich rezultatów w kolejnych latach.

źródło: nius.de

Niemcy liczyli na fachowców? Większość młodych migrantów z Syrii i Afganistanu nie ma kwalifikacji zawodowych

8

Nowe dane niemieckiego Mikrocenzusu pokazują skalę wyzwania, przed jakim stoi niemiecki rynek pracy. Według informacji udostępnionych przez Federalne Ministerstwo Edukacji, zdecydowana większość młodych Syryjczyków i Afgańczyków mieszkających w Niemczech nie posiada ukończonego wykształcenia zawodowego.

Badanie dotyczyło osób w wieku od 25 do 34 lat. Z danych wynika, że aż 74,5 proc. Syryjczyków oraz 72,1 proc. Afgańczyków w tej grupie wiekowej nie posiada zawodowych kwalifikacji uznawanych w Niemczech. Jeszcze wyższy odsetek odnotowano wśród Somalijczyków, gdzie wynosi on 85,8 proc.

Dla porównania, wśród Niemców w tym samym wieku bez wykształcenia zawodowego pozostaje 13,9 proc. osób. Według danych ponad milion cudzoziemców w wieku od 25 do 34 lat mieszkających w Niemczech nie posiada kwalifikacji zawodowych, co stanowi 42,1 proc. wszystkich obcokrajowców w tej grupie wiekowej.

Ministerstwo wskazuje na przyczyny

Federalne Ministerstwo Edukacji zwraca uwagę, że wielu migrantów przybyło do Niemiec jako osoby bardzo młode, często po doświadczeniach wojny, prześladowań i ucieczki ze swoich krajów. Takie okoliczności mogły prowadzić do przerwanych ścieżek edukacyjnych.

Resort podkreśla również, że w Syrii i Afganistanie nie funkcjonuje system kształcenia zawodowego porównywalny z niemieckim. Wiele zawodów rzemieślniczych, technicznych czy handlowych wykonywanych jest tam bez formalnego wykształcenia. Oznacza to, że brak oficjalnego dyplomu nie musi automatycznie oznaczać braku umiejętności praktycznych.

Problem dla rynku pracy

Mimo to ministerstwo przyznaje, że wysoki odsetek osób bez formalnych kwalifikacji stanowi wyzwanie. Osoby bez wykształcenia zawodowego mają zwykle mniejsze szanse na znalezienie stabilnej i dobrze płatnej pracy, a także są bardziej narażone na bezrobocie i zależność od świadczeń socjalnych.

Jednocześnie warto zauważyć, że wielu Syryjczyków pracuje już w Niemczech, również w zawodach deficytowych. Według wcześniejszych analiz syryjscy pracownicy są obecni m.in. w służbie zdrowia, przemyśle i innych branżach borykających się z niedoborem pracowników.

Dyskusja wokół najnowszych danych koncentruje się obecnie na pytaniu, w jaki sposób skuteczniej wspierać zdobywanie kwalifikacji zawodowych przez migrantów oraz jak wykorzystać ich potencjał na niemieckim rynku pracy.

Źródło: Bild.de

Uważaj, za otwarte okno w samochodzie możesz otrzymać w Niemczech mandat!

Wielu kierowców pozostawia latem uchylone okna w zaparkowanym samochodzie, aby wnętrze pojazdu nie nagrzewało się do ekstremalnych temperatur. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że w Niemczech może to prowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji – od mandatu aż po odholowanie pojazdu!

Zgodnie z § 14 ust. 2 niemieckiego kodeksu ruchu drogowego (StVO) kierowca ma obowiązek odpowiednio zabezpieczyć zaparkowany pojazd. Obejmuje to również ochronę przed nieuprawnionym użyciem przez osoby trzecie. W praktyce oznacza to, że samochód pozostawiony w miejscu publicznym powinien mieć zamknięte okna i być właściwie zabezpieczony.

Przepisy nie służą wyłącznie ochronie mienia właściciela przed kradzieżą. Ich celem jest przede wszystkim zapobieganie sytuacjom, w których osoby nieuprawnione – na przykład niepełnoletni lub osoby bez prawa jazdy – mogłyby uzyskać łatwy dostęp do pojazdu i stworzyć zagrożenie w ruchu drogowym.

Co grozi w Niemczech za otwarte okno w samochodzie?

Jeśli okno samochodu jest otwarte, gdy samochód jest zaparkowany, policja w Niemczech może czuć się zmuszona do odholowania pojazdu ze względów bezpieczeństwa. W takim przypadku właściciel pojazdu musi oczywiście ponieść koszty takiej interwencji. Argumentem jest to, że samochód musiał zostać odholowany, aby chronić własność właściciela przed kradzieżą. Koszty holowania zostały zatem poniesione w jego interesie!

Jakie są wymogi bezpieczeństwa StVO?

Ustawa o ruchu drogowym nie mówi, w jaki sposób należy zabezpieczyć samochód. Można to jednak wywnioskować z różnych orzeczeń sądowych. Im lepiej zabezpieczone jest miejsce parkingowe, tym mniej środków bezpieczeństwa jest wymaganych. We własnym zamkniętym garażu nie trzeba zamykać wszystkich okien samochodu. Oczywiście sytuacja wygląda zupełnie inaczej na dużym parkingu publicznym lub na poboczu drogi w bocznej uliczce. W takich miejscach policja zazwyczaj oczekuje, że kierowcy będą parkować swoje pojazdy z zamkniętymi oknami. Same blokady kierownicy i immobilisery nie wystarczą.

Mało znane rozporządzenie dopuszcza pozostawienie otwartego okna w samochodzie

Istnieje również mało znane rozporządzenie administracyjne w sprawie ustawy o ruchu drogowym. Stanowi ono, że kierowcy nie muszą zabezpieczać swoich samochodów, jeśli zaparkują je tak blisko miejsca, w którym się znajdują, że mogą interweniować w dowolnym momencie, jeśli wydarzy się coś niepożądanego, na przykład, jeśli obce osoby będą próbowały dostać się do samochodu.

Taką wystarczającą bliskość miejsca parkingowego można założyć, na przykład, jeśli kierowca siedzi w ulicznej kawiarni i parkuje przed nią swój samochód. Lub jeśli ktoś zaparkuje samochód przed stoiskiem z kiełbaskami, aby szybko kupić coś do zjedzenia. Jednak zbytnie poleganie na tej zasadzie może być bardzo kosztowne: Jeśli dojdzie do kradzieży, firma ubezpieczeniowa może założyć rażące niedbalstwo i – jeśli to zastrzeżenie nie jest wyłączone w umowie ubezpieczenia – zmniejszyć wypłatę odszkodowania. Ponadto funkcjonariusze policji mają pewną swobodę decyzyjną podczas holowania nieodpowiednio zabezpieczonego samochodu.

Co mówią przepisy policyjne krajów związkowych w Niemczech?

Przepisy policyjne krajów związkowych w Niemczech regulują również przypadki, w których funkcjonariusze organów ścigania mogą lub muszą podjąć działania. Na przykład Sąd Administracyjny w Monachium uznał za zgodne z prawem działania funkcjonariuszy bawarskiej policji, którzy odholowali z pobocza samochód z opuszczoną boczną szybą. Środek ten był zgodny z bawarską ustawą policyjną. Służyło ono zabezpieczeniu mienia właściciela pojazdu. W samochodzie znajdowały się wartościowe przedmioty – radio samochodowe i mobilny system nawigacji.

Sąd podkreślił również, że w takich przypadkach policja może odholować pojazd tylko wtedy, gdy wcześniej bezskutecznie próbowała dotrzeć do właściciela pojazdu. To właśnie zrobili w tym przypadku funkcjonariusze (Bayerischer VGH, wyrok z 11.12.2013, sygn. 10 B 12.2569).

Sąd Administracyjny w Akwizgranie: Otwarte okno nie stanowi podstawy do odholowania pojazdu

Ustawa policyjna Nadrenii Północnej-Westfalii zezwala policji również na zajęcie przedmiotu w celu ochrony własności danej osoby. Powołała się na to również policja po odholowaniu BMW zaparkowanego na poboczu drogi z otwartym oknem. W tym przypadku sąd przychylił się jednak do argumentacji właściciela pojazdu: samochód był zamknięty za pomocą centralnego zamka i zabezpieczony elektronicznym immobiliserem, systemem alarmowym i blokadą kierownicy. W środku nie było żadnych wartościowych przedmiotów. W tych okolicznościach sąd uznał holowanie za środek zbędny. Sąd orzekł: Właściciel mógł odzyskać od firmy holowniczej koszty holowania poniesione w celu zabezpieczenia pojazdu (VG Aachen, wyrok z dnia 30.8.2006 r., sygn. 6 K 2477/05).

źródło: Orzeczenia niemieckich sądów, niemiecki kodeks ruchu drogowego

Niemcy: Kolonia i Düsseldorf chcą pozwolić na handel twardymi narkotykami

2

Burmistrzowie Kolonii i Düsseldorfu – odpowiednio Torsten Burmester (SPD) i Stephan Keller (CDU) – opowiedzieli się za zmianą przepisów dotyczących narkotyków. Ich zdaniem w specjalnych, nadzorowanych placówkach pomocy dla osób uzależnionych powinien być tolerowany handel niewielkimi ilościami twardych narkotyków, takich jak crack.

Sytuacja wymknęła się spod kontroli

Według obu samorządowców sytuacja związana z narkotykami w miastach wymknęła się spod kontroli. Wskazują oni na rosnącą liczbę przypadków agresywnego żebractwa, kradzieży, prostytucji oraz innych problemów społecznych związanych z gwałtownym wzrostem konsumpcji cracku.

Proponowane rozwiązanie zakłada utworzenie medycznie nadzorowanych placówek, w których osoby silnie uzależnione mogłyby kupować lub sprzedawać między sobą niewielkie ilości narkotyków. Celem jest przeniesienie handlu i konsumpcji z ulic do kontrolowanych miejsc oraz ograniczenie przestępczości związanej z pozyskiwaniem narkotyków.

Burmistrzowie chcą zmiany prawa

Burmistrzowie zwrócili się już do władz Nadrenii Północnej-Westfalii o analizę prawną takiego rozwiązania. Jeśli nie będzie ono możliwe na poziomie landowym, rozważają inicjatywę w Bundesracie zmierzającą do zmiany federalnego prawa narkotykowego.

Inspiracją dla projektu jest tzw. „model zuryski”, stosowany w Szwajcarii. Zwolennicy tego rozwiązania twierdzą, że pomogło ono ograniczyć otwarte sceny narkotykowe oraz ułatwiło dotarcie do osób uzależnionych z pomocą socjalną i medyczną.

Jednocześnie sami burmistrzowie przyznają, że obecne niemieckie przepisy nie pozwalają na legalny handel twardymi narkotykami, dlatego konieczne byłyby zmiany legislacyjne.

źródło: rp-online.de

Niemcy: Działacz CDU brutalnie o muzułmanach: padły słowa o „gazowaniu” i deportacjach

1

W niemieckim Krefeld wybuchł polityczny skandal po ujawnieniu nagrania opublikowanego w serwisie TikTok. Jego bohaterem jest 23-letni członek Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), który podczas rozmowy wygłosił wypowiedzi nawołujące do przemocy wobec muzułmanów. Sprawa wywołała natychmiastową reakcję władz partii oraz organów ścigania.

Kontrowersyjne nagranie w mediach społecznościowych

Według informacji przekazanych przez niemieckie media, w opublikowanym nagraniu młody działacz CDU odnosił się do kwestii migracji i obecności muzułmanów w Niemczech. Mężczyzna stwierdził między innymi, że gdyby znalazł się na wysokim stanowisku, doprowadziłby do deportacji muzułmanów z kraju. Następnie posunął się znacznie dalej, wypowiadając słowa sugerujące ich fizyczną eliminację. W dalszej części nagrania padło również odniesienie do zbrodni popełnionych podczas II wojny światowej. Wypowiedź ta wywołała szczególne oburzenie zarówno wśród polityków, jak i opinii publicznej.

CDU zdecydowanie potępia wypowiedzi

Władze CDU w Nadrenii Północnej-Westfalii szybko odcięły się od słów swojego członka. Rzecznik regionalnych struktur partii podkreślił, że ugrupowanie stanowczo potępia wypowiedzi określone jako odrażające i nieludzkie. Jednocześnie poinformowano, że odpowiednia jednostka organizacyjna CDU zgłosiła sprawę do prokuratury. Rozpoczęto również procedurę mającą doprowadzić do wykluczenia mężczyzny z partii.

Lokalna organizacja również reaguje

Od nagrania zdystansowała się także CDU w Krefeld. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że treści wygłoszone przez 23-latka pozostają w całkowitej sprzeczności z podstawowymi wartościami, na których opiera się działalność Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej. Przedstawiciele lokalnych struktur zaznaczyli, że poglądy zaprezentowane na nagraniu nie odzwierciedlają stanowiska partii.

„Jesteśmy zszokowani”

Przewodniczący CDU w Krefeld, Christopher Schiffer, przyznał, że informacje o nagraniu wywołały wśród działaczy duże poruszenie.

– Jesteśmy zszokowani i bardzo poważnie traktujemy te zarzuty – oświadczył.

Jak dodał, po otrzymaniu informacji o materiale opublikowanym w mediach społecznościowych partia niezwłocznie zdystansowała się od jego treści.

Sprawą zajmują się organy ścigania

CDU poinformowała również, że współpracuje z właściwymi organami ścigania w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy. Na obecnym etapie nie ujawniono dodatkowych informacji dotyczących młodego działacza. Partia tłumaczy to względami związanymi z ochroną danych osobowych. Nie wiadomo również, czy przeciwko mężczyźnie zostanie wszczęte formalne postępowanie karne oraz jakie ewentualne zarzuty mogłyby zostać mu postawione.

Kolejna debata o mowie nienawiści w sieci

Sprawa ponownie wywołała w Niemczech dyskusję na temat granic wolności słowa oraz odpowiedzialności za treści publikowane w mediach społecznościowych. Niemieckie prawo przewiduje odpowiedzialność karną między innymi za publiczne nawoływanie do przemocy wobec określonych grup społecznych czy religijnych oraz za podżeganie do nienawiści. W najbliższym czasie o dalszych konsekwencjach dla 23-letniego członka CDU zdecydują zarówno organy ścigania, jak i wewnętrzne organy partyjne prowadzące postępowanie dyscyplinarne.

źródło: jungefreiheit.de

Sąd wydał kontrowersyjny wyrok: Niemcy muszą wpuścić zawróconego migranta z Erytrei!

1

Berliński sąd administracyjny uznał w postępowaniu zabezpieczającym, że zawrócenie obywatela Erytrei na granicy niemiecko-polskiej było najprawdopodobniej niezgodne z prawem. W związku z tym Federalna Policja musi umożliwić mężczyźnie wjazd do Niemiec i przeprowadzenie dalszej procedury związanej z jego wnioskiem o ochronę międzynarodową. Sprawa dotyczy 29-letniego obywatela Erytrei, który według ustaleń sądu dotarł do Niemiec przez Dubaj, Białoruś oraz Polskę.

Migrant został wcześniej zatrzymany w Niemczech

Jak wynika z informacji przedstawionych przez sąd, mężczyzna został zatrzymany we wrześniu 2025 roku na terenie Szlezwiku-Holsztyn. Podczas przesłuchania miał poinformować niemieckie służby, że w Erytrei był więziony przez 18 miesięcy. Twierdził również, że w przypadku powrotu do ojczyzny grozi mu ponowne pozbawienie wolności. Według własnych relacji złożył także wniosek o azyl. Federalna Policja zdecydowała jednak wówczas o jego odesłaniu oraz nałożyła na niego dwuletni zakaz wjazdu i pobytu na terytorium Niemiec.

Kolejna próba przekroczenia granicy

W marcu 2026 roku obywatel Erytrei ponownie próbował dostać się do Niemiec. Do zdarzenia doszło na przejściu granicznym Gubinek przy granicy z Polską. Mężczyzna podróżował samochodem wraz z innymi osobami. Podczas kontroli funkcjonariusze odmówili mu prawa wjazdu do Niemiec i wydali decyzję o natychmiastowym zawróceniu do Polski. Decyzja ta stała się później przedmiotem postępowania przed berlińskim sądem administracyjnym.

Sąd: konieczne było wszczęcie procedury dublińskiej

Sąd przychylił się do wniosku złożonego przez obywatela Erytrei. Zdaniem sędziów mężczyzna w wiarygodny sposób wykazał, że już wcześniej na terytorium Niemiec zgłosił chęć uzyskania ochrony międzynarodowej. W takiej sytuacji niemieckie służby nie mogą automatycznie odmówić wjazdu i zawrócić osoby ubiegającej się o azyl. Zgodnie z oceną sądu powinny natomiast uruchomić procedurę wynikającą z tzw. rozporządzenia dublińskiego. Przepisy te określają, które państwo członkowskie Unii Europejskiej odpowiada za rozpatrzenie wniosku o ochronę międzynarodową.

Na czym polega procedura dublińska?

Rozporządzenie dublińskie przewiduje, że przed podjęciem decyzji o przekazaniu migranta do innego państwa należy ustalić, który kraj odpowiada za rozpatrzenie jego sprawy. W wielu przypadkach jest to pierwsze państwo Unii Europejskiej, w którym dana osoba została zarejestrowana po przybyciu na terytorium wspólnoty. Według sądu niemieckie władze powinny były najpierw przeprowadzić taką procedurę, zamiast natychmiast odsyłać mężczyznę do Polski.

Sąd zwrócił uwagę na stan psychiczny mężczyzny

W uzasadnieniu decyzji sąd odniósł się również do sytuacji osobistej obywatela Erytrei. Jak wskazano, mężczyzna jest osobą znajdującą się pod znaczną presją psychiczną i może ponieść poważne konsekwencje w przypadku natychmiastowego zawrócenia. Sędziowie stwierdzili, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż zarówno odmowa wjazdu, jak i odesłanie do Polski zostaną w dalszym postępowaniu uznane za niezgodne z obowiązującymi przepisami.

To nie pierwsze takie orzeczenie

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy niemiecki sąd kwestionuje decyzje dotyczące zawracania migrantów na granicach. Już wcześniej niemieckie sądy zajmowały się podobnymi sprawami związanymi z kontrolami granicznymi oraz odsyłaniem osób ubiegających się o azyl do państw sąsiednich. Jedna z głośniejszych spraw dotyczyła trzech obywateli Somalii, którzy zostali zawróceni z Frankfurtu nad Odrą do Polski. Także w tamtym przypadku sąd zakwestionował działania niemieckich władz.

Spór o politykę graniczną trwa

Orzeczenie berlińskiego sądu ponownie wywołało debatę dotyczącą niemieckiej polityki migracyjnej i sposobu stosowania przepisów azylowych na granicach. Zwolennicy bardziej restrykcyjnej kontroli granic argumentują, że państwo powinno mieć możliwość szybkiego odsyłania osób przybywających z bezpiecznych krajów Unii Europejskiej. Z kolei przeciwnicy takiego podejścia podkreślają, że obowiązujące prawo europejskie wymaga indywidualnego rozpatrzenia każdego zgłoszonego wniosku o ochronę międzynarodową. Ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie obywatela Erytrei zapadnie dopiero w dalszym toku postępowania. Na obecnym etapie sąd uznał jednak, że mężczyzna powinien zostać wpuszczony do Niemiec, a jego sytuacja prawna musi zostać oceniona zgodnie z procedurami przewidzianymi przez prawo Unii Europejskiej.

źródło: n-tv.de

Niemcy Prezenter ARD chwali ubrania zgodne z szariatem jako trend w modzie

2

Materiał wyemitowany przez Bayerischer Rundfunk (BR), regionalnego nadawcę publicznego należącego do ARD, wywołał debatę w Niemczech. Reportaż poświęcony tzw. „modest fashion”, czyli modzie zakrywającej większą część ciała, spotkał się z krytyką części komentatorów, którzy uznali go za zbyt jednostronny i pozbawiony szerszego kontekstu dotyczącego sytuacji kobiet w niektórych krajach islamskich.

Reportaż o „modzie skromnej”

W materiale BR przedstawiono zjawisko określane jako „modest fashion”. Termin ten odnosi się do stylu ubierania charakteryzującego się luźniejszym krojem oraz większym zakrywaniem ciała niż ma to miejsce w przypadku wielu współczesnych trendów modowych. Na początku reportażu pokazano typowe letnie stroje, takie jak bikini czy krótkie spodenki. Następnie materiał przenosi się do sklepu oferującego hidżaby, chusty oraz odzież zakrywającą znaczną część sylwetki. Autorzy reportażu opisali to zjawisko jako alternatywny trend modowy, który zdobywa coraz większą popularność również poza środowiskami religijnymi.

W centrum uwagi sklep w Norymberdze

Jednym z głównych bohaterów reportażu jest sklep w Norymberdze prowadzony przez Seldę Dastan. W ofercie znajdują się ubrania zgodne z zasadami ubioru wyznawanymi przez część muzułmanów. W materiale właścicielka oraz jej mąż Ahmed wypowiadają się na temat znaczenia zakrywającego ubioru dla kobiet. Wskazują oni między innymi na religijne aspekty takiego sposobu ubierania się oraz podkreślają, że ich zdaniem odzież zakrywająca ciało może być elementem wyrażania własnych wartości.

Kontrowersje wokół porównania kobiet do telefonów

Największe kontrowersje wzbudziła jedna z wypowiedzi Ahmeda Dastana. Mężczyzna porównał kobiety do telefonów komórkowych, które chroni się za pomocą etui przed uszkodzeniem. Jego zdaniem rzeczy wartościowe wymagają ochrony, a kobiety nie powinny być postrzegane jako obiekty przez innych mężczyzn. Wypowiedź ta spotkała się z krytyką części komentatorów, którzy uznali takie porównanie za nieodpowiednie i uprzedmiotawiające kobiety.

„Modest fashion” jako światowy trend

W reportażu BR stwierdzono, że moda zakrywająca ciało rozwinęła się w ostatnich latach w globalny trend. Według autorów materiału wpływ na jego rozwój miały między innymi projektantki wywodzące się ze środowisk muzułmańskich i żydowskich. Nadawca wskazał również, że tego typu kolekcje coraz częściej trafiają nie tylko do osób kierujących się względami religijnymi, ale także do kobiet poszukujących alternatywnych stylów ubioru.

Nie tylko dla muzułmanek

W materiale pokazano także klientkę, która nie jest muzułmanką, ale zainteresowała się oferowaną odzieżą. Kobieta wyjaśniła, że odwiedziła sklep z ciekawości i znalazła ubrania odpowiadające jej własnym preferencjom. Dodała również, że w jej wieku i tak nie nosi już mocno odsłaniających ciało strojów. Według autorów reportażu jest to przykład rosnącego zainteresowania „modest fashion” także poza środowiskami religijnymi.

Krytycy wskazują na sytuację kobiet w krajach islamskich

Krytyczne reakcje na reportaż koncentrowały się przede wszystkim na braku szerszego kontekstu dotyczącego sytuacji kobiet w niektórych państwach, gdzie zasady ubioru są regulowane przez prawo lub normy religijne. Przeciwnicy takiego przedstawiania tematu zwracają uwagę, że w krajach takich jak Iran czy Afganistan część kobiet nie ma pełnej swobody wyboru stroju, a nieprzestrzeganie obowiązujących zasad może prowadzić do konsekwencji prawnych lub społecznych. Ich zdaniem omawiając modę inspirowaną islamskimi zasadami ubioru, warto jednocześnie przypominać o sytuacji kobiet żyjących w państwach, gdzie kwestie związane z zakrywaniem ciała nie zawsze pozostają wyłącznie indywidualnym wyborem.

Różne interpretacje zasad ubioru w islamie

Warto zaznaczyć, że wśród islamskich uczonych nie ma pełnej zgodności co do szczegółowych wymogów dotyczących kobiecego stroju. Większość szkół prawa islamskiego uznaje, że wierzące muzułmanki powinny nosić luźną i nieprzezroczystą odzież oraz zakrywać włosy i znaczną część ciała w przestrzeni publicznej. Istnieją jednak różne interpretacje dotyczące zakresu tych wymogów, zwłaszcza w kwestii zakrywania twarzy. Debata wokół reportażu BR pokazuje, że temat relacji między modą, religią, wolnością wyboru i prawami kobiet pozostaje w Niemczech przedmiotem żywych sporów i odmiennych ocen.

źródło: bild.de

Ponad milion euro z podatków na „ludzkie szczeniaki”? Burza w Niemczech wokół finansowania queerowych centrów

3

W Niemczech trwa dyskusja na temat finansowania organizacji i centrów społecznych związanych ze środowiskami LGBTQ+. Kontrowersje wywołały informacje dotyczące publicznych dotacji dla instytucji, które – obok wielu innych działań – udostępniają przestrzeń również grupom związanym z tzw. puppy play i pet play. Według ustaleń opublikowanych przez portal NIUS, kilka niemieckich miast i instytucji publicznych przeznaczyło w ostatnich latach ponad milion euro na funkcjonowanie takich ośrodków.

Ponad milion euro wsparcia dla różnych organizacji

Z opublikowanych danych wynika, że miasta Mannheim, Hanower, Getynga i Magdeburg oraz finansowane przez nie instytucje otrzymały łącznie ponad 1,04 mln euro wsparcia publicznego. Środki te były przeznaczane na działalność centrów queerowych, organizacji społecznych oraz inicjatyw związanych z integracją i działalnością kulturalną. Jednocześnie część tych instytucji udostępnia swoje pomieszczenia grupom związanym ze społecznością puppy play lub organizuje wydarzenia skierowane do osób zainteresowanych pet play.

Najwyższe wsparcie dla Queerowego Centrum w Mannheim

Największą kwotę otrzymało Queerowe Centrum Mannheim (QZM). Według informacji przekazanych przez miasto Mannheim rada miejska zatwierdziła w latach 2019–2026 łącznie 594 tysiące euro na funkcjonowanie tej instytucji. Z tej kwoty 294 tysiące euro przeznaczono na utworzenie centrum, natomiast około 300 tysięcy euro stanowiły bieżące dotacje operacyjne. Miasto podkreśla, że organizowane przez centrum spotkania społeczności puppy play nie są finansowane oddzielnie. Jednocześnie wydarzenia te odbywają się w pomieszczeniach centrum i korzystają z jego infrastruktury. Na stronie internetowej QZM można znaleźć informacje o regularnie organizowanym „Puppy Stammtisch”, czyli spotkaniu osób zainteresowanych puppy play.

Hanower wspiera centrum Andersraum

Znaczne środki publiczne otrzymało również queerowe centrum Andersraum w Hanowerze. W latach 2023-2026 placówka otrzymała łącznie 342 639 euro. Roczne dotacje wynosiły odpowiednio:

  • 85 098 euro w 2023 roku,
  • 85 098 euro w 2024 roku,
  • 86 216 euro w 2025 roku,
  • 86 227 euro w 2026 roku.

Na oficjalnej stronie centrum wymieniana jest grupa „Puppys Hannover (Petplay open)”, która regularnie spotyka się w siedzibie organizacji. W opisie wydarzenia wskazano również, że uczestnicy zainteresowani innymi formami pet play, takimi jak pony play, horse play czy cat play, są mile widziani podczas spotkań. Miasto Hanower nie wskazało, aby środki były bezpośrednio przeznaczane na działalność tej grupy. Dotacje finansują jednak funkcjonowanie całego centrum, z którego infrastruktury korzystają także uczestnicy tych spotkań.

Spotkania puppy play w Getyndze

Queerowe Centrum Getynga otrzymało w latach 2020-2026 łącznie 80 tysięcy euro wsparcia. Finansowanie obejmowało:

  • po 10 tys. euro w latach 2020 i 2021,
  • po 12 tys. euro rocznie w latach 2022-2026.

W centrum regularnie odbywa się wydarzenie „Puppy Stammtisch – Freie Wuffel e.V.”. Według informacji organizatorów spotkania przeznaczone są dla osób identyfikujących się jako „puppy”, „handler” lub „furry”, a także dla osób zainteresowanych tą tematyką.

Dotacje dla organizacji związanych z CSD w Magdeburgu

Stowarzyszenie CSD Magdeburg e.V. otrzymało od 2020 roku łącznie 26 250 euro miejskich środków na działalność kulturalną. Finansowanie obejmowało:

  • 2 tys. euro w 2021 roku,
  • 5 tys. euro w 2022 roku,
  • 6 tys. euro w 2025 roku,
  • 13 250 euro w 2026 roku.

Miasto Magdeburg podkreśla, że wydarzenia związane z puppy play nie były bezpośrednio finansowane z tych środków. Jednocześnie przedstawiciele społeczności puppy play pojawiali się podczas wydarzeń organizowanych w ramach Christopher Street Day (CSD), a ich obecność była dokumentowana w mediach społecznościowych.

Wsparcie także dla innych organizacji

Według opublikowanych informacji finansowanie otrzymały również inne podmioty. Würzburskie „Wuf-Zentrum” otrzymuje od 2023 roku dotację instytucjonalną w wysokości 2 tys. euro rocznie. Do końca 2026 roku daje to łącznie 8 tys. euro wsparcia. W centrum organizowane są między innymi spotkania „Bark & Play”, adresowane do osób związanych ze środowiskiem pet play. Z kolei projekty realizowane przez Queerlife Hof uzyskały łącznie 10 810 euro w ramach federalnego programu „Demokratie leben!”. Środki przeznaczono na organizację wydarzeń związanych z Christopher Street Day oraz tzw. „Kolorowym Tygodniem”. Według informacji miasta nie były to dotacje przeznaczone bezpośrednio na wydarzenia puppy play, choć przedstawiciele tej społeczności pojawiali się podczas części organizowanych imprez.

Debata o wydatkowaniu środków publicznych

Publikacja danych wywołała debatę dotyczącą sposobu wydatkowania środków publicznych w Niemczech. Krytycy wskazują, że finansowanie organizacji udostępniających przestrzeń różnym grupom zainteresowań może budzić kontrowersje, zwłaszcza w okresie oszczędności budżetowych i dyskusji o ograniczaniu niektórych świadczeń socjalnych. Z kolei zwolennicy takich dotacji podkreślają, że środki trafiają do centrów prowadzących szeroką działalność społeczną, edukacyjną i integracyjną, a nie wyłącznie do konkretnych grup czy wydarzeń związanych z puppy play. Dyskusja wokół finansowania podobnych organizacji wpisuje się w szerszy spór dotyczący priorytetów wydatków publicznych oraz roli samorządów we wspieraniu różnorodnych inicjatyw społecznych i kulturalnych.

źródło: nius.de

Skandal w Niemczech! Zakazali narodowych flag na meczu. „Wszyscy są mile widziani, ale bez barw”

5

Decyzja jednego z centrów kultury w Kassel wywołała szeroką dyskusję w Niemczech. Organizator publicznego oglądania meczów piłkarskich postanowił zakazać wnoszenia wszystkich flag narodowych, w tym również flag Niemiec. Po fali krytyki instytucja opublikowała obszerne wyjaśnienie, tłumacząc powody wprowadzenia takiej zasady.

Niemcy rozpoczęli turniej od wysokiego zwycięstwa

14 czerwca reprezentacja Niemiec rozpoczęła swój udział w piłkarskich mistrzostwach świata rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych. Drużyna prowadzona przez Juliana Nagelsmanna pokonała Curacao aż 7:1, wywołując entuzjazm wśród niemieckich kibiców. Mecz śledziły miliony fanów, zarówno przed telewizorami, jak i podczas licznych wydarzeń typu public viewing, czyli wspólnego oglądania spotkań na dużych ekranach. Jedno z takich wydarzeń, organizowane w Kassel przez centrum kultury Schlachthof, stało się jednak przedmiotem gorącej debaty.

Zakaz wszystkich flag narodowych

Na plakatach promujących transmisje meczów w ogródku piwnym „Boreal”, należącym do centrum kultury Schlachthof, znalazła się wyraźna informacja:

„Żadnych flag narodowych. Wszystkie narodowości mile widziane!”

Oznaczało to, że uczestnicy nie mogli wnosić żadnych symboli państwowych, niezależnie od kraju pochodzenia. Zakaz obejmował więc również niemieckie flagi, które tradycyjnie pojawiają się podczas dużych turniejów piłkarskich. Informacja szybko wywołała krytyczne komentarze i dyskusję w mediach społecznościowych.

Organizator odpowiada na zarzuty

W reakcji na falę krytyki centrum kultury opublikowało oświadczenie na Facebooku. Przedstawiciele placówki podkreślili, że nie utożsamiają każdej osoby przynoszącej flagę narodową z nacjonalizmem. „Chcemy podkreślić, że nie zakładamy, iż każda osoba przynosząca flagę swojego kraju myśli lub działa w sposób nacjonalistyczny. Podczas dużych wydarzeń sportowych flagi są dla wielu ludzi przede wszystkim wyrazem wsparcia, radości i poczucia przynależności” – napisano w komunikacie. Organizatorzy zaznaczyli jednak, że zdecydowali się utrzymać obowiązującą zasadę.

Centrum kultury tłumaczy powody decyzji

Jak wyjaśniono, rezygnacja z eksponowania flag podczas wspólnego oglądania meczów nie jest nowym pomysłem, lecz praktyką stosowaną od lat. Schlachthof określa się jako centrum społeczno-kulturalne koncentrujące swoją działalność między innymi na tematyce migracji. Instytucja współpracuje z osobami, które opuściły swoje kraje pochodzenia i rozpoczęły życie w Niemczech. Według przedstawicieli centrum symbole narodowe mogą być odbierane w różny sposób przez różnych uczestników wydarzeń. „Dla jednych są one nieszkodliwym gadżetem kibicowskim, dla innych mogą mieć charakter wykluczający, budzić poczucie zagrożenia lub być postrzegane jako symbol polityczny” – argumentowali organizatorzy. Właśnie dlatego zdecydowano się na jednolitą zasadę zakazującą wszystkich flag narodowych bez wyjątku.

Nie chodziło wyłącznie o niemieckie flagi

Centrum kultury odniosło się również do wcześniejszego wpisu, który – zdaniem części odbiorców – mógł sprawiać wrażenie, że zakaz skierowany jest przede wszystkim przeciwko niemieckim flagom. Organizatorzy podkreślili jednak, że taka interpretacja jest błędna. Zasada obejmuje wszystkie symbole państwowe, niezależnie od kraju, którego dotyczą. W związku z tym podczas wydarzeń nie są dozwolone ani flagi Niemiec, ani flagi innych państw uczestniczących w turnieju.

Mimo kontrowersji wydarzenie przyciągnęło setki osób

Pomimo dyskusji wokół zakazu, transmisja meczu Niemcy-Curacao cieszyła się dużym zainteresowaniem. Według organizatorów spotkanie oglądało około 200 osób pochodzących z różnych krajów. Przedstawiciele centrum kultury podkreślają, że celem wydarzenia było stworzenie przestrzeni otwartej dla wszystkich uczestników, niezależnie od ich narodowości czy pochodzenia. Decyzja o niewnoszeniu flag miała – według nich – służyć właśnie zachowaniu takiej atmosfery podczas wspólnego kibicowania.

źródło: derwesten.de