Nowe bezpośrednie loty z Niemiec do Syrii! Pierwszy samolot wystartuje już 17 sierpnia

3

Nowe połączenie dwa razy w tygodniu

Lotnisko Kolonia/Bonn zyska pierwsze w swojej historii bezpośrednie połączenie z Aleppo w Syrii. Kolońska linia lotnicza LEAV Aviation rozpocznie loty 17 sierpnia. Samoloty będą kursować dwa razy w tygodniu – w poniedziałki i soboty.

Bezpośredni lot potrwa około czterech godzin. Połączenie będzie obsługiwane przez Airbusa A320-200. Loty powrotne z Aleppo do Kolonii/Bonn również zaplanowano na poniedziałki i soboty.

Połączenie przede wszystkim dla osób syryjskiego pochodzenia

Jak poinformował dyrektor lotniska Thilo Schmid, nowa trasa ma być szczególnie istotna dla osób syryjskiego pochodzenia mieszkających w Niemczech. Dzięki bezpośrednim lotom będą mogły łatwiej odwiedzać rodzinę i przyjaciół w Syrii.

Połączenie ma również ułatwić kontakty osobiste oraz gospodarcze między Nadrenią Północną-Westfalią a Syrią.

Bilety są już dostępne

LEAV Aviation ma siedzibę w Kolonii i bazuje na lotnisku Kolonia/Bonn. Według informacji przekazanych przez lotnisko, bilety na loty zaplanowane do końca sierpnia są już dostępne na stronie internetowej przewoźnika.

Kolejne terminy lotów mają zostać udostępnione w najbliższym czasie.

źródło: facebook/Verliebt in Köln

Inżynier z Niemiec wykorzystał dziecko na Filipinach. Sąd skazał go na 7 lat więzienia!

3

Najpierw kontakt przez internet, później wyjazd na Filipiny

Sąd Krajowy w Norymberdze-Fürth skazał 53-letniego inżyniera Siemensa Michaela M. na siedem lat więzienia. Mężczyzna został uznany za winnego 78 przypadków ciężkiego wykorzystywania seksualnego dziecka. Sprawa dotyczy dziewczynki z Filipin, z którą Niemiec nawiązał kontakt w internecie. Jak ustalono podczas postępowania, wykorzystywał ją za pośrednictwem transmisji na żywo i komunikatora WhatsApp. Dziewczynka miała wykonywać na jego polecenie określone czynności seksualne, a mężczyzna dokumentował część tych działań. Do kontaktów miało dochodzić, gdy dziewczynka miała zaledwie osiem lat. Dziś ma 11 lat.

Wykorzystywał jej trudną sytuację

Michael M. miał wykorzystywać trudną sytuację materialną dziecka i jego rodziny. Za niektóre akty wykorzystywania płacił dziewczynce 800 filipińskich peso, czyli około 11,39 euro. Kiedy dziecko nie chciało już uczestniczyć w kolejnych działaniach, miał grozić wstrzymaniem przekazywanej pomocy finansowej. 24 października 2020 roku mężczyzna osobiście udał się do Angeles City na Filipinach. Tam, w obecności matki dziewczynki, fotografował ją nago. Według ustaleń sądu jego działalność nie ograniczała się jednak do jednego dziecka. Mężczyzna miał szukać na specjalistycznym forum jeszcze młodszych ofiar, oferując im nawet 300 euro dziennie.

Ponad 11 tysięcy zdjęć i 87 nagrań

Śledczy znaleźli u 53-latka ogromną kolekcję materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. Na siedmiu dyskach twardych zabezpieczono 11 118 zdjęć oraz 87 nagrań wideo. Mężczyzna prowadził również szczegółowe zapiski dotyczące swoich działań i wydatków.

W jednej z notatek znalazło się zdanie: „Jeszcze dwa tygodnie urlopu na seks są możliwe”. Jak wynika z materiału procesowego, swoje rozmowy z dzieckiem prowadził czasami nawet podczas służbowych spotkań. Zanim miał przekazać dziewczynkę kolejnym osobom zainteresowanym materiałami lub wykorzystywaniem seksualnym dzieci, został zatrzymany wraz z matką pokrzywdzonej.

Zatrzymanie po informacji z Australii

Michael M. został zatrzymany 21 maja 2025 roku. Do jego namierzenia przyczyniła się informacja przekazana przez Australię. Podczas miesięcznego procesu oskarżony sam nie zabierał głosu. Jego obrońca przedstawiał relację, według której mężczyzna miał żywić wobec dziewczynki „przyjacielskie uczucia”. Twierdził również, że to matka dziecka miała kontaktować się z jego klientem i oferować mu zdjęcia oraz nagrania. Obrońca przekonywał ponadto, że jego klient „wmawiał sobie”, iż jego działania nie zaszkodzą dziecku, a dziewczynka mogła odmówić. Sąd nie podzielił tej argumentacji.

Sąd: wykorzystywał różnice ekonomiczne

Sędzia Claas Werner, uzasadniając wyrok, zwrócił uwagę na ekonomiczne nierówności, które oskarżony miał wykorzystywać.

„Wykorzystał pan różnice ekonomiczne i jako konsument materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci pomagał podtrzymywać sieć, której skala pozostaje w dużej mierze nieznana” – powiedział sędzia.

Wśród zabezpieczonych przedmiotów znalazły się również kastet i nóż przeznaczony do walki wręcz. Dziewczynka, która w międzyczasie uciekła do domu dziecka i zwróciła się o pomoc do organizacji pomocowej, sama skierowała do oskarżonego wiadomość w nagraniu wideo.

„Mam nadzieję, że nie zrobisz już tego nikomu innemu” – powiedziała.

Michael M. został skazany na siedem lat pozbawienia wolności. Pokrzywdzona zaakceptowała jego przeprosiny oraz 35 tys. euro zadośćuczynienia.

źródło: bild.de

Sceny przed ośrodkiem dla uchodźców w Berlinie. Ukrainiec celowo potrącił rodaka!

1

Spór o zbyt szybką jazdę zakończył się potrąceniem

Do poważnej eskalacji doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek w berlińskiej dzielnicy Alt-Hohenschönhausen. Początkowo chodziło o konflikt dotyczący zbyt szybkiej jazdy w terenie zabudowanym. Wkrótce jednak doszło do potrącenia 28-letniego mężczyzny, a następnie do bójki z udziałem kilku osób. Jak wynika z ustaleń policji, około godziny 23 przed ośrodkiem dla uchodźców przy Landsberger Allee 28-letni mężczyzna zwrócił uwagę kierowcy BMW na jego sposób jazdy w osiedlowej części miasta. Obaj mężczyźni są obywatelami Ukrainy. W obecności 28-letniej kobiety i sześcioletniego dziecka doszło między nimi do gwałtownej sprzeczki. Konflikt szybko wymknął się spod kontroli. 28-latek miał wskoczyć na maskę BMW i uderzać pięścią w przednią szybę samochodu.

Kierowca miał ruszyć wprost na 28-latka

Po chwili 28-letni mężczyzna wraz z rodziną chciał odejść z miejsca zdarzenia. Według ustaleń policji 41-letni kierowca BMW miał jednak ruszyć samochodem w jego kierunku i potrącić go. Następnie kierowca odjechał z miejsca zdarzenia, uszkadzając po drodze znak drogowy. Potrącony mężczyzna doznał obrażeń podudzia i barku oraz licznych otarć. Mimo odniesionych obrażeń wkrótce ponownie doszło z jego udziałem do konfliktu. Mężczyzna miał wszcząć sprzeczkę z obecnymi na miejscu osobami, a następnie pobić się z 31-latkiem i 19-latkiem. Jak przekazał rzecznik berlińskiej policji, w bójce uczestniczyło kilka osób.

Policja przeprowadziła zakrojoną na szeroką skalę akcję

Z powodu sytuacji na miejsce skierowano znaczne siły policji. Funkcjonariuszom początkowo nie udało się odnaleźć BMW. Później w nocy na policję zgłosił się 41-letni mężczyzna. Według jego relacji brał udział w wypadku drogowym na Landsberger Allee, a miejsce zdarzenia opuścił, ponieważ obawiał się osób uczestniczących w konflikcie.

Podejrzenie jazdy pod wpływem alkoholu i nieprawidłowe tablice

W trakcie interwencji przeprowadzono dobrowolne badanie alkomatem. Wykazało ono podwyższony poziom alkoholu. W związku z tym policjanci zarządzili pobranie krwi do dalszych badań. Samochód został zabezpieczony przez funkcjonariuszy. Okazało się również, że zamontowane na BMW tablice rejestracyjne nie należały do tego pojazdu. Policja prowadzi dalsze postępowanie. Śledztwo obejmuje podejrzenia dotyczące ucieczki z miejsca wypadku, stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym, nieumyślnego spowodowania obrażeń oraz bezprawnego użycia tablic rejestracyjnych. Na tym etapie śledczy nadal wyjaśniają dokładny przebieg całego zdarzenia oraz udział poszczególnych osób.

źródło: bz-berlin.de

Niemcy zmieniają kurs w sprawie migrantów. Ruszają deportacje do Włoch!

2

Berlin potwierdza powrót do zasad Dublin

Po kilku latach praktycznego wstrzymania transferów osób ubiegających się o azyl z Niemiec do Włoch sytuacja ma się zmienić. Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (BMI) potwierdziło, że Niemcy zamierzają ponownie konsekwentnie stosować unijne zasady dotyczące odpowiedzialności za rozpatrywanie wniosków azylowych. Chodzi o osoby, za których procedurę azylową – zgodnie z przepisami rozporządzenia dublińskiego – odpowiada inne państwo Unii Europejskiej. W takich przypadkach Niemcy mogą zwrócić wnioskodawcę do kraju odpowiedzialnego za rozpatrzenie jego sprawy. Pierwszy taki transfer do Włoch ma odbyć się 19 sierpnia. Według włoskiej agencji ANSA chodzi o 22-letnią obywatelkę Somalii, która przybyła do Niemiec pod koniec marca. Zgodnie z zasadami Dublin odpowiedzialność za jej wniosek miałaby spoczywać na Włoszech, ponieważ to tam miała po raz pierwszy wjechać na terytorium Unii Europejskiej.

Niemcy chcą ponownie stosować zasady Dublin

Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podkreśla, że sprawnie działający system dubliński jest jednym z warunków skutecznego funkcjonowania Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego. Według BMI Niemcy zabiegały o nowe zasady dotyczące transferów. Ministerstwo wskazuje również na porozumienia zawarte jesienią 2025 roku z Włochami i Grecją. Zgodnie z nimi oba państwa miały zgodzić się na ponowne stosowanie zasad dublińskich po wejściu w życie nowego unijnego systemu azylowego 12 czerwca 2026 roku.

„Niemcy oczekują zatem, że od wskazanego momentu transfery do Włoch i Grecji będą ponownie przeprowadzane” – przekazało BMI.

Ministerstwo zastrzega jednocześnie, że nie można obecnie określić, ile osób zostanie faktycznie przekazanych do tych państw. Zależy to od wielu czynników, w tym od indywidualnych spraw i procedur administracyjnych.

Dziesiątki tysięcy osób mogą podlegać transferowi

W Niemczech przebywają dziesiątki tysięcy osób, których wnioski azylowe – zgodnie z zasadami Dublin – powinny zostać rozpatrzone przez inne państwa UE. Dane za 2025 rok pokazują jednak dużą różnicę między liczbą składanych wniosków o przejęcie a faktycznie przeprowadzonymi transferami. Niemcy skierowały wówczas do innych państw partnerskich około 35 900 wniosków o przejęcie odpowiedzialności. Około 23 900 z nich zostało zaakceptowanych, ale rzeczywiście zrealizowano jedynie około 5370 transferów. Oznacza to, że zgoda drugiego państwa nie zawsze prowadziła do faktycznego przekazania danej osoby.

Włochy przez lata odmawiały przyjmowania części osób

Szczególne znaczenie ma stanowisko Włoch. Według przedstawionych informacji od 2022 roku włoskie władze odmawiały przyjmowania osób przekazywanych z Niemiec w ramach procedury dublińskiej. Nowe regulacje unijne oraz zawarte porozumienia mają umożliwić wznowienie takich transferów. W przypadku 22-letniej Somalijki niemieckie władze miały już wydać decyzję o przekazaniu jej do Włoch i zwrócić się do włoskich organów z odpowiednim wnioskiem. Ponieważ w wyznaczonym terminie nie nadeszła odpowiedź z Rzymu, zgodnie z zasadami procedury dublińskiej uznaje się, że Włochy zaakceptowały przejęcie odpowiedzialności.

Co oznacza powrót transferów?

Wznowienie transferów nie oznacza automatycznego odesłania wszystkich osób, które wcześniej przybyły do Niemiec przez inne państwa UE. Każdy przypadek podlega określonym procedurom i wymaga ustalenia, które państwo jest odpowiedzialne za rozpatrzenie wniosku. Decyzja Niemiec oznacza jednak wyraźną zmianę praktyki. Po latach problemów z realizacją transferów Berlin ponownie deklaruje, że chce egzekwować zasadę, zgodnie z którą za rozpatrzenie wniosku azylowego powinno odpowiadać państwo wskazane przez unijne przepisy. Pierwszy zapowiadany transfer do Włoch ma być sprawdzianem tego, czy nowe zasady rzeczywiście pozwolą przywrócić sprawne funkcjonowanie systemu dublińskiego.

źródło: bild.de

„Nie potrzebujemy nierobów i pasożytów”. 76-letnia Niemka ponownie stanie przed sądem za wpisy na Facebooku!

6

Sprawa, która miała być zakończona, wraca

Doris van Geul ma za sobą już kilka etapów postępowania sądowego. 76-latka została oskarżona o podżeganie do nienawiści (Volksverhetzung) po tym, jak w 2023 roku zamieściła na Facebooku komentarz ostro krytykujący niemiecką politykę migracyjną. Sprawa początkowo zakończyła się jej uniewinnieniem. Co istotne, o uniewinnienie wnioskowała również prokuratura w Düsseldorfie. Mimo to prokuratura zdecydowała się następnie złożyć rewizję od wyroku uniewinniającego. Oznacza to, że postępowanie będzie miało kolejny etap. „Kiedy trzymałam ten list w rękach, pomyślałam: To niemożliwe. Przecież prokuratura sama szczegółowo uzasadniała w sądzie, dlaczego powinnam zostać uniewinniona” – powiedziała van Geul portalowi NIUS.

Wszystko zaczęło się od komentarza na Facebooku

Sprawa ma swój początek w październiku 2023 roku. Pod wpisem dotyczącym wypowiedzi ówczesnego federalnego ministra gospodarki Roberta Habecka, który mówił, że Niemcy są uzależnione od imigracji, van Geul napisała:

„Blablabla. Nie jesteśmy zależni od nierobów i pasożytów, a już na pewno nie od nożowników i gwałcicieli”.

Prokuratura uznała ten komentarz za podżeganie do nienawiści. Do dziś kobieta nie została poinformowana, kto złożył zawiadomienie w tej sprawie. Van Geul tłumaczyła wówczas, że jej komentarz był wyrazem frustracji związanej z sytuacją w Niemczech, a nie atakiem na wszystkich imigrantów.

„Nie mam absolutnie nic przeciwko ludziom, którzy przyjeżdżają tutaj, szukają pracy i starają się być częścią tego społeczeństwa” – wyjaśniała.

Kobieta podkreślała również, że pracowała od 14. roku życia aż do ukończenia 72 lat. W weekendy pracowała dodatkowo w domu seniora, a także po przejściu na emeryturę nadal zajmowała się pracą z seniorami.

Grudzień 2024: 150 stawek dziennych grzywny

W grudniu 2024 roku Sąd Rejonowy w Düsseldorfie uznał van Geul za winną i wymierzył jej karę 150 stawek dziennych. Przy wymiarze kary uwzględniono również wcześniejszy nakaz karny związany z innym wpisem na Facebooku. Kobieta udostępniła wówczas zestawienie cytatów dotyczących polityki migracyjnej, z których część została później uznana za nieprawdziwą. Pierwsze odwołanie nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Sąd Krajowy podtrzymał wyrok, uznając, że komentarz van Geul generalizował obraz osób ubiegających się o azyl i nawoływał do nienawiści wobec tej grupy. Jej obrońca, düsseldorfski adwokat karnista Mutlu Günal, złożył następnie rewizję.

Sąd wyższej instancji uchylił wyrok

W styczniu 2026 roku I Senat Karny Wyższego Sądu Krajowego w Düsseldorfie uchylił wcześniejszy wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez inną izbę. Sąd uznał, że wcześniejsza instancja nie zbadała wystarczająco istotnych kwestii dotyczących intencji, z jaką van Geul napisała swój komentarz. Kluczowe było ustalenie, czy kobieta rzeczywiście działała z wymaganym przez prawo zamiarem. Sprawa została więc skierowana do ponownego rozpoznania.

Czerwiec 2026: uniewinnienie

Podczas ponownego procesu, który odbył się w czerwcu 2026 roku, van Geul została uniewinniona. Niedługo wcześniej kobieta przeszła operację serca. Uniewinnienie potwierdziła również rzeczniczka prokuratury w Düsseldorfie. Jak przekazała portalowi NIUS, podczas rozprawy 12 czerwca 2026 roku prokuratura sama wnioskowała o uniewinnienie oskarżonej. Van Geul wspomina, że przewodniczący składu sędziowskiego podczas ustnego uzasadnienia wyroku podkreślał, iż krytyka polityczna powinna co do zasady być dopuszczalna i nie może być tłumiona za pomocą prawa karnego. Wydawało się więc, że wieloletnia sprawa została zakończona.

Prokuratura zmienia stanowisko i składa rewizję

W lipcu 2026 roku nastąpił jednak niespodziewany zwrot. Prokuratura w Düsseldorfie, która wcześniej sama domagała się uniewinnienia van Geul, złożyła rewizję od wyroku uniewinniającego. W uzasadnieniu rewizji, do którego dotarł portal NIUS, prokuratura twierdzi, że wypowiedzi kobiety były „ukierunkowane na wywołanie wrogiej postawy wobec osób ubiegających się o azyl”. Prokuratura zakwestionowała również argumentację van Geul, zgodnie z którą pozytywnie odnosiła się do imigrantów będących wykwalifikowanymi pracownikami i angażujących się w życie Niemiec. Według prokuratury jej wypowiedź miała wskazywać, że kobieta chce dopuścić do Niemiec wyłącznie osoby, które „zasługują” na pobyt poprzez pracę jako fachowcy.

Prokuratura kwestionuje jej wyjaśnienia

Prokuratura nie zgodziła się również z tłumaczeniem van Geul, że słowa Habecka odebrała jako argument za niekontrolowaną imigracją do Niemiec. W uzasadnieniu określiła to wyjaśnienie jako „linię obrony”. Zdaniem prokuratury z samego wpisu kobiety ani z wypowiedzi Habecka nie wynika, że chodziło o „niekontrolowaną” imigrację. Punktem odniesienia miały być słowa ministra, że Niemcy potrzebują imigracji, aby zaspokoić zapotrzebowanie na pracowników. Prokuratura zakwestionowała także rozróżnienie dokonane przez van Geul pomiędzy wykwalifikowanymi pracownikami a zagranicznymi przestępcami. W jej ocenie nie można uznać za przekonujące twierdzenia, że kobieta mogła uważać fachowców za odrębną kategorię od cudzoziemców popełniających przestępstwa, ponieważ również osoby posiadające kwalifikacje zawodowe mogą dopuszczać się przestępstw.

Sprawa nie jest jeszcze zakończona

Obecny etap postępowania jest więc wynikiem rewizji złożonej przez prokuraturę po wcześniejszym uniewinnieniu. Sprawa van Geul pokazuje jednocześnie, jak istotne w postępowaniach dotyczących wypowiedzi politycznych mogą być nie tylko same słowa, lecz także ich kontekst, intencja autora oraz sposób, w jaki są one interpretowane przez sąd. Na tym etapie nie oznacza to, że 76-latka została ponownie uznana za winną. Jej uniewinnienie zostało zaskarżone, a dalszy los sprawy zależy od rozstrzygnięcia w postępowaniu rewizyjnym.

źródło: nius.de

Nowe zasady dotyczące opakowań od 12 sierpnia. Co zmieni się w niemieckich supermarketach?

0

Emeryci i inni klienci nie muszą przynosić nowych pojemników ani zmieniać sposobu segregowania odpadów

12 sierpnia 2026 roku w Niemczech i pozostałych państwach Unii Europejskiej zaczyna być stosowane nowe unijne prawo dotyczące opakowań. W mediach pojawiają się już nagłówki sugerujące, że tego dnia zacznie obowiązywać „nowy obowiązek dla wszystkich klientów supermarketów”. To jednak zbyt daleko idące uproszczenie. Nowe przepisy dotyczą przede wszystkim producentów, importerów, sprzedawców i innych przedsiębiorstw. Konsumenci nie muszą od 12 sierpnia kupować nowych pojemników, przynosić własnych opakowań wielorazowych ani stosować nowego sposobu segregowania śmieci. Zmiany będą natomiast stopniowo widoczne na sklepowych półkach – między innymi dzięki zmianom materiałów, ograniczeniu stosowania niektórych substancji chemicznych, łatwiejszemu recyklingowi opakowań oraz w późniejszym terminie dzięki jednolitym oznaczeniom.

Unijne rozporządzenie zaczyna być stosowane

Podstawą zmian jest unijne rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR), oznaczone numerem 2025/40. Rozporządzenie weszło w życie 11 lutego 2025 roku, natomiast jego zasadnicze przepisy zaczynają być stosowane od 12 sierpnia 2026 roku. Obejmuje ono opakowania wykonane z różnych materiałów i reguluje ich cały cykl – od produkcji, przez sprzedaż, aż po zagospodarowanie odpadów. W Niemczech nowe przepisy są wdrażane między innymi za pomocą Verpackungsrecht-Durchführungsgesetz (VerpackDG). Odpowiednia ustawa dostosowująca została opublikowana w Federalnym Dzienniku Ustaw 17 lipca 2026 roku, a jej zasadnicze przepisy również zaczynają obowiązywać 12 sierpnia.

Klient przy kasie nie ma nowych obowiązków

Sama data wejścia przepisów w życie nie oznacza rewolucji podczas zakupów. Klienci nadal mogą korzystać z dotychczasowych toreb na zakupy. Nie muszą przynosić do sklepu własnych pojemników wielorazowych ani posiadać specjalnych nowych opakowań. Nie grozi im również kara tylko dlatego, że na kupowanym produkcie znajduje się starsze opakowanie bez nowego unijnego oznaczenia. To przedsiębiorcy odpowiadają za dostosowanie produktów i opakowań do obowiązujących wymogów.

Ważna zmiana dotycząca opakowań żywności

Jedna z istotnych zmian dotyczących konsumentów pośrednio wiąże się z opakowaniami mającymi kontakt z żywnością. Od 12 sierpnia 2026 roku nowe opakowania tego typu mogą być wprowadzane na rynek UE tylko wtedy, gdy spełniają określone wymagania dotyczące PFAS, czyli substancji per- i polifluoroalkilowych. PFAS są wykorzystywane między innymi ze względu na właściwości chroniące przed wodą, tłuszczem i zabrudzeniami. Jednocześnie wiele z tych substancji bardzo wolno rozkłada się w środowisku. Za przestrzeganie nowych wymogów i odpowiednie udokumentowanie ich spełnienia odpowiadają przedsiębiorstwa. Konsument kupujący jogurt, mrożoną pizzę czy inny zapakowany produkt nie musi samodzielnie sprawdzać zawartości PFAS w opakowaniu.

Inne zasady dotyczą producentów marek własnych i importerów

Zmieniają się również niektóre zasady dotyczące odpowiedzialności finansowej za zbiórkę i recykling opakowań. W przypadku marek własnych sklepów oraz niektórych importowanych produktów obowiązki związane z uczestnictwem w systemie gospodarowania odpadami będą przypisane odpowiednim przedsiębiorstwom w łańcuchu dostaw. Nadal obowiązują między innymi rejestracja, uczestnictwo w systemie gospodarowania odpadami oraz zgłaszanie ilości wprowadzanych na rynek opakowań. Zmienia się jednak to, który podmiot w danym łańcuchu dostaw odpowiada za poszczególne obowiązki.

12 sierpnia półki sklepowe nie zmienią się z dnia na dzień

Choć nowe rozporządzenie zaczyna być stosowane 12 sierpnia, wiele jego widocznych dla konsumentów elementów będzie wprowadzanych stopniowo. Nie oznacza to więc, że wszystkie opakowania w supermarketach muszą zostać wymienione dokładnie w dniu wejścia przepisów w życie. Produkty spożywcze, których opakowania zostały już wcześniej wprowadzone na rynek, mogą być w wielu przypadkach nadal sprzedawane. Nie ma obowiązku wycofywania ich wyłącznie dlatego, że nadszedł 12 sierpnia.

Nowe oznaczenia pojawią się dopiero później

Jednolite unijne piktogramy informujące o materiale, z którego wykonano opakowanie, nie będą obowiązkowe od sierpnia 2026 roku. Ich obowiązkowe stosowanie ma rozpocząć się najwcześniej 12 sierpnia 2028 roku, a dokładny termin może zależeć od momentu wejścia w życie odpowiednich przepisów wykonawczych. Oznaczenia mają być łatwe do zrozumienia i uwzględniać również potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Na opakowaniu ma znajdować się podstawowa informacja dotycząca sposobu jego klasyfikacji materiałowej. Dodatkowe informacje mogą być udostępniane za pomocą kodu QR, ale telefon nie ma zastępować podstawowego, widocznego oznaczenia.

Segregacja odpadów na razie pozostaje bez rewolucji

Konsumenci nadal powinni segregować opakowania zgodnie z zasadami obowiązującymi w ich miejscu zamieszkania. To, czy konkretny odpad powinien trafić do żółtego pojemnika lub worka, papieru, szkła czy odpadów zmieszanych, nadal zależy od lokalnych zasad gospodarowania odpadami. Nie trzeba więc od 12 sierpnia uczyć się całkowicie nowego systemu segregacji.

System kaucyjny również nie zmienia się tego dnia

Nowe przepisy dotyczące opakowań nie oznaczają zasadniczej zmiany niemieckiego systemu kaucyjnego właśnie 12 sierpnia. Jednorazowe butelki objęte kaucją i puszki nadal można oddawać w znanych automatach oraz punktach przyjmowania opakowań. Zwrot kaucji nie wiąże się z żadną nową opłatą dla klienta. Konsument otrzymuje z powrotem pieniądze, które wcześniej zapłacił jako kaucję.

„Mniejsze opakowania” nie pojawią się od razu

Kolejnym nieporozumieniem jest przekonanie, że od 12 sierpnia wszystkie tak zwane „mogelpackungen”, czyli opakowania sprawiające wrażenie większych niż ich rzeczywista zawartość, automatycznie staną się niedozwolone. Nowe, bardziej szczegółowe wymogi dotyczące ograniczania masy i objętości opakowań będą wprowadzane etapami. Od 12 lutego 2028 roku w przypadku opakowań sprzedażowych ma być ograniczany niepotrzebny pusty przestrzeń do poziomu uzasadnionego funkcją opakowania. Dodatkowa przestrzeń może być jednak uzasadniona między innymi względami ochronnymi czy wymaganiami dotyczącymi konkretnego produktu. Jeszcze dalej idące wymagania zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2030 roku. Producenci i importerzy będą musieli ograniczać masę i objętość opakowań do poziomu niezbędnego do zapewnienia ich funkcji i ochrony produktu.

Najważniejsze terminy

12 sierpnia 2026 roku – rozpoczyna się stosowanie unijnego rozporządzenia dotyczącego opakowań oraz zasadniczych części niemieckich przepisów wykonawczych. Zaczynają obowiązywać między innymi nowe wymagania dotyczące PFAS w nowo wprowadzanych na rynek opakowaniach mających kontakt z żywnością oraz określone zmiany dotyczące odpowiedzialności przedsiębiorstw.

12 lutego 2028 roku – w przypadku opakowań sprzedażowych ma obowiązywać wymóg ograniczenia zbędnej pustej przestrzeni.

Najwcześniej 12 sierpnia 2028 roku – mają pojawić się obowiązkowe, jednolite unijne oznaczenia dotyczące materiału opakowania.

Najwcześniej 12 lutego 2029 roku – przewidziano oznaczenia informujące o możliwości ponownego wykorzystania opakowań wielorazowych.

Od 1 stycznia 2030 roku – mają wejść w życie kolejne wymagania dotyczące między innymi masy i objętości opakowań, ograniczenia opakowań jedynie pozornie zwiększających swoją wielkość, możliwości recyklingu oraz udziału materiałów pochodzących z recyklingu.

Czy ceny w sklepach wzrosną?

Nowe przepisy nie wprowadzają żadnej ogólnej podwyżki cen ani specjalnej opłaty za opakowania, którą musieliby zapłacić konsumenci. Firmy mogą jednak ponosić dodatkowe koszty związane między innymi z wykorzystaniem nowych materiałów, dokumentacją, dostosowaniem produktów czy gospodarowaniem odpadami. To, czy i w jakim stopniu przełoży się to na ceny, zależy od polityki poszczególnych przedsiębiorstw, konkurencji, umów z dostawcami oraz cen surowców. Nie oznacza to również, że od 12 sierpnia sklepy będą masowo wycofywać produkty lub że półki supermarketów nagle opustoszeją. Producenci i sieci handlowe od dłuższego czasu przygotowują się do nowych wymogów.

Co powinni wiedzieć seniorzy?

Seniorzy nie mają z powodu nowych przepisów żadnych szczególnych obowiązków. Nie potrzebują nowych pojemników, specjalnych kart ani dodatkowych dokumentów podczas zakupów. Warto natomiast nadal zwracać uwagę na rzeczywistą gramaturę produktu i cenę za kilogram lub litr, szczególnie w przypadku dużych opakowań. Sama większa paczka nie musi oznaczać korzystniejszego zakupu. Jeżeli po 12 sierpnia opakowanie będzie wyglądało dokładnie tak samo jak wcześniej, nie będzie to automatycznie oznaczało naruszenia nowych przepisów. Część regulacji dotyczy bowiem produktów wprowadzanych na rynek dopiero po określonych terminach, a wiele zmian będzie wprowadzanych stopniowo.

Najważniejsze: 12 sierpnia nie oznacza rewolucji przy kasie

Nowe unijne przepisy są przede wszystkim zmianą obowiązków producentów, importerów i sprzedawców, a nie nowym zestawem obowiązków dla klientów supermarketów. Konsumenci mogą nadal robić zakupy i segregować odpady według dotychczasowych zasad. Najbardziej widoczne zmiany – takie jak nowe oznaczenia opakowań czy kolejne ograniczenia dotyczące ich konstrukcji – pojawią się dopiero w następnych latach.

źródło: gegen-hartz.de

Ataki nożyczkami, własnoręcznie zrobiona broń i groźby śmierci. Niemieccy nauczyciele coraz częściej ofiarami przemocy

2

Nauczycielka z Hesji opowiada o sytuacji w szkole

Groźby, bójki i ataki na nauczycieli – z takimi sytuacjami mierzy się na co dzień Mareike R., nauczycielka szkoły podstawowej w Hesji. Jak relacjonuje, w jej szkole dochodziło między innymi do sytuacji, w których dzieci atakowały nauczycieli nożyczkami. W jednym przypadku uczeń miał nawet własnoręcznie zbudować broń i zapowiedzieć, że zamierza zabić nią swoją nauczycielkę. W szkole, w której pracuje Mareike R., uczą się dzieci w wieku od sześciu do jedenastu lat.

„Zostałam zaatakowana w klasie”

Nauczycielka przyznaje, że sama doświadczyła przemocy i gróźb. „Zostałam już zaatakowana w klasie przez wściekłego ojca, który w czasie lekcji dostał się do sali”. Jak mówi, niemal codziennie dochodzi również do bójek na szkolnym boisku. Nauczyciele próbują je przerywać i uspokajać sytuację, sami jednak stają się przy tym celem agresji. „Dziś znowu doszło do bójek na boisku, które oczywiście jako nauczyciele próbujemy opanować. W takich sytuacjach również jesteśmy celem kopnięć i uderzeń”.

Dzieci atakują nauczycieli nożyczkami

Mareike R. twierdzi, że w jej szkole wielokrotnie zdarzało się, że dzieci kierowały nożyczki przeciwko nauczycielom. Szczególnie poważny był przypadek ucznia, który miał celowo skonstruować własną broń. Chodziło o kij, do którego przymocowano gwoździe. Następnie dziecko przyszło z nim do szkoły i miało powiedzieć innym pracownicom, że chce w ten sposób zabić swoją nauczycielkę. „W naszym gronie pedagogicznym i w naszej szkole częściej dochodziło do sytuacji, w których dzieci rzucały się na nauczycieli z nożyczkami. W jednym bardzo szczególnym przypadku dziecko celowo zbudowało broń – kij z nabitymi gwoździami – a następnie przyszło z nim do szkoły i przy wejściu powiedziało innym pracownicom, że chce zabić swoją nauczycielkę”. Nauczycielka ocenia, że poziom przemocy w szkole wyraźnie się zwiększył.

Bieda i frustracja jako możliwe przyczyny

Mareike R. uważa, że jednym z czynników sprzyjających narastaniu przemocy są ubóstwo i wynikająca z niego frustracja. Jej zdaniem część uczniów nie nauczyła się również rozwiązywania konfliktów za pomocą rozmowy. Problem nie ogranicza się jednak do jednej placówki. Dane dotyczące ubiegłego roku nie były jeszcze dostępne, jednak według przedstawionych informacji w 2024 roku nauczyciele w Niemczech padli ofiarą uszkodzeń ciała w 1283 przypadkach.

Związkowcy apelują o więcej nauczycieli i pracowników socjalnych

W związku z nasilającą się przemocą w szkołach Thilo Hartmann z Gewerkschaft Erziehung und Wissenschaft (GEW) Hesja, związku zawodowego reprezentującego pracowników oświaty, postuluje zwiększenie liczby nauczycieli oraz pracowników socjalnych w szkołach. Jego zdaniem nauczyciele powinni również otrzymywać dodatkowe szkolenia przygotowujące ich do reagowania w sytuacjach przemocy. „Bardzo dobrze byłoby, gdybyśmy mieli szkolenia dla nauczycieli, podczas których uczyliby się, jak radzić sobie z takimi sytuacjami. Często nie chodzi przecież tylko o reakcję w danym momencie, ale także o to, co dzieje się później. Co ta sytuacja ze mną zrobiła? Jak poradzić sobie z szokiem albo lękiem, który może pojawić się po bardzo poważnym ataku fizycznym lub słownym?”

„Przemoc staje się częścią codzienności”

Mareike R. uważa, że doświadczenia związane z przemocą coraz bardziej obciążają nauczycieli. Sama również została zaatakowana w klasie. Jej zdaniem powtarzające się incydenty sprawiają, że przemoc zaczyna być traktowana jako element szkolnej codzienności, zamiast za każdym razem wywoływać szok. „Z biegiem lat, niestety, staje się to również częścią szkolnej codzienności. Nie każdy kolejny incydent wywołuje już szok, lecz raczej frustrację z powodu tego, że system szkolny coraz mniej jest w stanie sobie z tym poradzić”.

Nauczycielka chce więcej czasu na pracę z uczniami

Mimo trudnych doświadczeń Mareike R. podkreśla, że nadal lubi swoją pracę. Jednocześnie chciałaby mieć więcej czasu na rozwiązywanie konfliktów wspólnie z uczniami i reagowanie na problemy, zanim przerodzą się one w przemoc. Jej zdaniem politycy powinni dostrzec skalę problemu i przeznaczyć na jego rozwiązanie większe środki. Bez dodatkowego wsparcia dla szkół – większej liczby nauczycieli i pracowników socjalnych, a także odpowiednich szkoleń – obawy i poczucie zagrożenia w szkolnych klasach mogą się utrzymywać.

źródło: rtl.de

10 tysięcy osób w Plauen. Prawicowy ruch „Million” protestował przeciwko rządowi Merza

1

Demonstracja pod hasłem „Merz musi odejść”

Około 10 tysięcy osób wzięło udział w sobotniej demonstracji ruchu „Million” w Plauen w Saksonii. Protestujący występowali przeciwko polityce rządu kanclerza Friedricha Merza i koalicji CDU/CSU-SPD. Jednym z głównych haseł manifestacji było „Merz muss weg” – „Merz musi odejść”. Według „taz” wśród uczestników znalazły się osoby z różnych części Niemiec, a na ulicach miasta pojawiły się setki samochodów ozdobionych czarno-czerwono-złotymi flagami. Konwoje samochodów miały spowodować utrudnienia w ruchu, a korek sięgał autostrady. Manifestację zgłosił Marcel Baldauf z Hoyerswerdy. Ruch „Million” po raz pierwszy pojawił się publicznie 8 czerwca w Berlinie.

Jedenaście postulatów przeciwko polityce rządu

Organizatorzy przedstawili 11-punktowy program, w którym domagają się między innymi:

  • zatrzymania ograniczania świadczeń socjalnych,
  • wycofania się rządu z planowanych zmian w systemie ochrony zdrowia,
  • wprowadzenia biletu kolejowego za 29 euro,
  • obniżenia podatków i opłat związanych z energią,
  • wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw, rzemiosła oraz rolnictwa,
  • „odchudzenia państwa” i zdecydowanej deregulacji.

Ruch postuluje również zakończenie pomocy dla Ukrainy i pomocy rozwojowej, zniesienie podatku CO₂ oraz innych obciążeń związanych z polityką klimatyczną. Kolejnym żądaniem jest wstrzymanie finansowania organizacji pozarządowych, które określane są przez organizatorów jako „polityczne i ideologiczne NGO”.

Program obejmuje także migrację i media publiczne

Jak wynika z przedstawionego programu, „Million” domaga się również zatrzymania obecnej polityki migracyjnej i jej zasadniczej zmiany. Postulaty te są zbieżne z częścią stanowiska AfD, szczególnie w kwestii migracji. Organizatorzy chcą także zasadniczej reformy niemieckich mediów publicznych. Jednocześnie ruch przedstawia się w internecie jako ponadpartyjny i kieruje swój przekaz do osób niezadowolonych z polityki obecnego rządu.

Na demonstracji pojawiły się symbole AfD i „Freie Sachsen”

Podczas manifestacji widoczna była również AfD. Przy trasie przemarszu znajdował się samochód należący do partii. Jak relacjonuje „taz”, dzień wcześniej organizatorzy zezwolili również na obecność przedstawicieli „Freie Sachsen”, ugrupowania określanego przez niemieckie służby jako prawicowo-ekstremistyczne. Grupa pojawiła się z charakterystycznymi biało-zielonymi flagami oraz własnym stoiskiem informacyjnym. Obecność tych środowisk stała się jednym z powodów, dla których „taz” określił ruch „Million” jako inicjatywę znajdującą się blisko prawicowego spektrum politycznego.

„Generalny sprzeciw” zamiast konkretnej krytyki?

Według autora relacji na samej demonstracji mniej miejsca poświęcano szczegółowej krytyce konkretnych decyzji rządu, a większą rolę odgrywało ogólne niezadowolenie z sytuacji w Niemczech. Wśród uczestników można było spotkać osoby o bardzo różnych poglądach. Część łączyła krytykę rządu Merza z postulatami patriotycznymi i sprzeciwem wobec polityki migracyjnej, inni prezentowali poglądy dotyczące relacji z Rosją czy pozytywnie oceniali niektóre aspekty dawnej NRD. Jeden z uczestników, przedstawiony jako Michael, pozytywnie wypowiadał się nawet o Związku Radzieckim. Jego zdaniem obecny rząd prowadzi Niemcy w kierunku niepotrzebnego konfliktu z Rosją.

Dlaczego demonstracja odbyła się właśnie w Plauen?

Wybór Plauen nie był przypadkowy. Miasto w Vogtlandzie ma historię dużych demonstracji politycznych. W 1989 roku Plauen było jednym z miejsc, w których odbywały się masowe protesty przeciwko władzom NRD. Dzisiejsze demonstracje są jednak skierowane przede wszystkim przeciwko obecnemu systemowi politycznemu i reprezentującym go partiom. „Taz” zwraca uwagę, że w regionie już wcześniej działały środowiska protestacyjne związane z ruchem Pegida. W 2015 roku lokalny odłam tego ruchu funkcjonował pod nazwą „Wir sind Deutschland” (WSD). Podczas sobotniej manifestacji można było więc spotkać zarówno osoby krytykujące politykę społeczną rządu, jak i uczestników prezentujących zdecydowanie bardziej prawicowe, patriotyczne czy antysystemowe poglądy.

Niewielki kontrprotest

Przeciwko demonstracji „Million” protestowało około 400 osób, według danych policji. Thomas Rußner, koordynator regionalnego „Bündnis für Demokratie, Toleranz und Zivilcourage”, powiedział, że organizatorzy „Million” próbowali nawiązać współpracę również z osobami krytycznymi wobec polityki społecznej Merza, w tym ze środowiskami społecznymi i lewicowymi. Jak relacjonował, przeprowadził z przedstawicielami ruchu około godzinną rozmowę telefoniczną. Ostatecznie – mimo częściowej zgodności w krytyce rządu – temat ewentualnej współpracy był omawiany jedynie przez krótki czas. Niewielką frekwencję na kontrmanifestacji Rußner tłumaczył między innymi okresem wakacyjnym, ograniczeniem mobilizacji do regionu oraz przygotowaniami do planowanego w kolejnym tygodniu CSD w Plauen.

„Million” próbuje połączyć różne środowiska niezadowolone z rządu

Sobotnia demonstracja pokazała, że ruch „Million” próbuje połączyć różne grupy niezadowolone z polityki rządu Friedricha Merza – od osób krytykujących politykę społeczną i gospodarczą po środowiska sprzeciwiające się obecnej polityce migracyjnej, klimatycznej i zagranicznej. Jednocześnie obecność AfD oraz przedstawicieli „Freie Sachsen” wskazuje, że w demonstracji uczestniczyły również środowiska z prawej strony niemieckiej sceny politycznej. Skala protestu – około 10 tysięcy uczestników według podanych danych – pokazuje, że antyrządowe nastroje w części społeczeństwa niemieckiego pozostają silne, choć sama demonstracja skupiała osoby o bardzo różnych poglądach i motywacjach.

źródło: taz.de

Dziwne znalezisko w Brandenburgii. W opuszczonym gospodarstwie znaleziono materiały wybuchowe i kości

0

Policja odkryła podejrzane przedmioty podczas porządkowania budynku

Nietypowe znalezisko postawiło na nogi policję w Brandenburgii. Na terenie opuszczonego gospodarstwa w Brandenburg an der Havel funkcjonariusze znaleźli zarówno ładunki wybuchowe, jak i kości, które mogą być ludzkimi szczątkami. Do odkrycia doszło w sobotę w południe podczas prac porządkowych prowadzonych na terenie niezamieszkanego gospodarstwa. W jednym z budynków gospodarczych znaleziono podejrzane przedmioty, które mogły stwarzać zagrożenie.

Na miejsce wezwano specjalistów od materiałów wybuchowych

Po odnalezieniu podejrzanych przedmiotów na miejsce skierowano specjalistów z Brandenburskiego Krajowego Urzędu Kryminalnego (Landeskriminalamt). Eksperci ustalili, że znalezione przedmioty były starymi ładunkami zapalającymi. Choć zawierały stosunkowo niewielką ilość materiału wybuchowego – mniej niż 100 gramów – zdecydowano o ich zabezpieczeniu i kontrolowanym zniszczeniu. Saperzy umieścili ładunki w specjalnym pojemniku, a następnie przetransportowali je na pobliskie pole. Tam zostały kontrolowanie zdetonowane, aby wykluczyć zagrożenie dla osób znajdujących się w okolicy.

W innym pomieszczeniu znaleziono czaszkę i kolejne kości

To jednak nie był jedyny niepokojący element znaleziska. W innym pomieszczeniu opuszczonego gospodarstwa funkcjonariusze znaleźli kość czaszki oraz inne fragmenty kości. Według policji istnieje możliwość, że są to ludzkie szczątki. Na tym etapie nie zostało to jednak potwierdzone. Kości zostały zabezpieczone i odebrane przez zakład pogrzebowy.

Policja wszczęła dwa postępowania

W związku ze znaleziskiem wszczęto postępowanie mające wyjaśnić okoliczności śmierci oraz odrębne postępowanie dotyczące możliwego naruszenia przepisów niemieckiej ustawy o materiałach wybuchowych. Śledczy będą musieli teraz ustalić między innymi, skąd pochodziły znalezione ładunki, w jakich okolicznościach znalazły się na terenie gospodarstwa oraz czy odnalezione kości rzeczywiście są ludzkimi szczątkami. Na obecnym etapie policja nie podała informacji wskazujących na to, że znalezione materiały wybuchowe i kości są ze sobą powiązane.

Kontrolowana detonacja zapobiegła zagrożeniu

Choć znalezione ładunki zawierały mniej niż 100 gramów materiału wybuchowego, służby potraktowały je jako potencjalne zagrożenie i nie pozostawiły ich na miejscu. Po zabezpieczeniu zostały przetransportowane na pole i tam bezpiecznie zdetonowane przez specjalistów. Sprawa pozostaje w toku, a dalsze ustalenia mają wyjaśnić pochodzenie zarówno materiałów wybuchowych, jak i znalezionych kości.

źródło: tagesspiegel.de

Po ataku terrorystycznym w Berlinie FDP żąda zamknięcia radykalnych meczetów w Niemczech!

1

Liberałowie domagają się ostrzejszej walki z islamizmem

Po islamistycznym ataku podczas berlińskiego Christopher Street Day (CSD) FDP chce zdecydowanie zaostrzyć działania wobec osób stanowiących zagrożenie oraz organizacji ekstremistycznych. Niemieccy liberałowie postulują między innymi zamykanie meczetów, w których rozpowszechniane są ideologie islamistyczne lub wzywa się ludzi do radykalizacji. Tak wynika z dziesięciopunktowej uchwały prezydium FDP, do której dotarł magazyn „FOCUS”.

FDP przedstawia dziesięć postulatów

Przewodniczący FDP Wolfgang Kubicki podkreślił, że po ataku na CSD wiele osób odczuwa ogromne poruszenie, jednak sama emocjonalna reakcja nie jest – jego zdaniem – miarą odpowiedzialności politycznej. „Politycznej odpowiedzialności nie mierzy się poziomem oburzenia czy poruszenia.” Jednocześnie Kubicki zaznaczył, że jego partia sprzeciwia się „odruchowym żądaniom masowej inwigilacji wszystkich obywatelek i obywateli”. Zamiast powszechnego monitorowania społeczeństwa FDP proponuje konkretne działania wymierzone w osoby i organizacje uznawane za zagrożenie.

Radykalne meczety miałyby być zamykane

Jednym z najważniejszych postulatów FDP jest możliwość zamykania meczetów, w których – według ustaleń odpowiednich służb – rozpowszechniane są treści islamistyczne lub dochodzi do nawoływania do radykalizacji. Partia chce w ten sposób skoncentrować działania państwa na miejscach, które mogą przyczyniać się do rozprzestrzeniania ekstremistycznych ideologii. Nie chodzi więc o zamykanie meczetów jako takich, lecz o obiekty, w których miałyby być rozpowszechniane treści ekstremistyczne.

Elektroniczne bransolety dla osób stanowiących zagrożenie

FDP postuluje również konsekwentne stosowanie elektronicznych bransolet monitorujących wobec osób uznawanych za zagrożenie (Gefährder). Takie urządzenia mogą umożliwiać organom śledzenie miejsca pobytu osoby objętej nadzorem oraz kontrolowanie, czy przestrzega ona nałożonych ograniczeń. W materiale źródłowym nie przedstawiono jednak szczegółów dotyczących tego, w jakich dokładnie sytuacjach FDP chciałaby stosować takie środki ani jakie miałyby być kryteria objęcia nimi konkretnej osoby.

Nauczanie religii islamskiej pod niemiecką kontrolą

Kolejnym elementem planu jest zmiana zasad dotyczących islamskiej edukacji religijnej w szkołach. FDP chce, aby w przyszłości jej organizacja i treść pozostawały pod niemiecką odpowiedzialnością. Według propozycji partii państwa zagraniczne ani instytucje pozostające w bliskich relacjach z zagranicznymi rządami nie powinny mieć wpływu na treści przekazywane w ramach islamskiej edukacji religijnej. Celem ma być ograniczenie zagranicznych wpływów i zapewnienie, aby programy nauczania były kształtowane w Niemczech.

FDP odrzuca pomysł masowej inwigilacji obywateli

Liberałowie podkreślają jednocześnie, że walka z ekstremizmem nie powinna oznaczać objęcia powszechnym nadzorem całego społeczeństwa. Wolfgang Kubicki zaznaczył, że FDP sprzeciwia się rozwiązaniom polegającym na masowej obserwacji wszystkich obywateli. Partia chce zamiast tego koncentrować działania na konkretnych osobach i organizacjach, które mogą stanowić zagrożenie.

10-punktowy plan ma być odpowiedzią na atak

Przedstawiona przez prezydium FDP uchwała jest reakcją partii na wydarzenia związane z atakiem podczas berlińskiego CSD. Jej główne założenia obejmują ostrzejsze działania wobec osób uznawanych za zagrożenie, możliwość zamykania miejsc, w których szerzone są ideologie ekstremistyczne, szersze wykorzystanie elektronicznego nadzoru oraz ograniczenie zagranicznych wpływów na islamską edukację religijną. Jednocześnie FDP podkreśla, że działania przeciwko islamizmowi powinny być skierowane przeciwko konkretnym zagrożeniom, a nie przeciwko całej społeczności muzułmańskiej czy wszystkim obywatelom. Na obecnym etapie są to postulaty polityczne zawarte w uchwale prezydium FDP, a nie nowe obowiązujące przepisy prawa.

źródło: focus.de