Coraz więcej Niemców obawia się o swoją przyszłość finansową. Wyniki nowego badania nie napawają optymizmem

3

Prawie 80 proc. Niemców martwi się o swoją sytuację finansową

Rosnące koszty życia, utrzymująca się inflacja oraz niestabilna sytuacja międzynarodowa sprawiają, że coraz więcej mieszkańców Niemiec z niepokojem patrzy w przyszłość. Takie wnioski płyną z najnowszego badania przeprowadzonego na zlecenie firmy CRIF, zajmującej się analizą wiarygodności kredytowej. Według wyników ankiety aż 79 proc. respondentów w Niemczech deklaruje, że obawia się o swoją sytuację finansową. To nieco więcej niż średnia dla pięciu badanych krajów europejskich, która wyniosła 78 proc. Badanie objęło łącznie 5 tys. osób z Niemiec, Irlandii, Włoch, Polski i Wielkiej Brytanii. W samych Niemczech wzięło w nim udział około tysiąca respondentów.

Wielu spodziewa się pogorszenia swojej sytuacji

Z badania wynika, że 28 proc. ankietowanych w Niemczech przewiduje, iż w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy ich sytuacja finansowa będzie gorsza niż obecnie. Jeszcze więcej osób obawia się spadku miesięcznego budżetu. Aż 38 proc. respondentów spodziewa się, że pod koniec miesiąca będzie dysponować mniejszą ilością pieniędzy niż dotychczas. Niepokój budzi także możliwość problemów z regulowaniem zobowiązań. Osiemnaście procent uczestników badania obawia się, że w przyszłości nie będzie w stanie terminowo opłacać swoich rachunków. Jeszcze poważniejsze obawy ma 7 proc. ankietowanych, którzy przewidują, że mogą mieć trudności z opłacaniem czynszu lub rat kredytu hipotecznego.

Niemcy szukają sposobów na oszczędzanie

W odpowiedzi na rosnącą niepewność finansową wielu mieszkańców Niemiec planuje ograniczenie wydatków. Ponad połowa badanych, czyli 51 proc., zamierza poprawić swoją sytuację poprzez większe oszczędzanie. 32 proc. respondentów deklaruje, że zamierza nieznacznie ograniczyć codzienne wydatki, natomiast 19 proc. planuje wprowadzenie zdecydowanie większych cięć w domowym budżecie. Zmieniają się również codzienne nawyki zakupowe. Co czwarty uczestnik badania przyznaje, że znacznie częściej zwraca uwagę na promocje, rabaty i oferty specjalne podczas zakupów.

Część osób sięga już po swoje oszczędności

Badanie pokazuje również, że dla części gospodarstw domowych zgromadzone wcześniej oszczędności stają się niezbędne do pokrywania bieżących kosztów życia. Piętnaście procent ankietowanych przyznało, że musi korzystać z odłożonych pieniędzy, aby finansować codzienne wydatki.

Ekspert: niepewność finansowa staje się nową rzeczywistością

Do wyników badania odniósł się dyrektor zarządzający firmy CRIF, Frank Schlein. Jego zdaniem wielu mieszkańców Niemiec od kilku lat doświadcza kolejnych kryzysów i niepewności, co wyraźnie wpływa na ich poczucie bezpieczeństwa. Jak podkreślił, ciągłe pojawianie się nowych wyzwań gospodarczych sprawia, że ostrożność finansowa staje się dla wielu osób codziennością i nową normą.

źródło: bild.de

Niemcy: Posłowie kupowali iPhone’y za pieniądze podatników. Pojawiły się zarzuty o przekazywanie urządzeń bliskim

1

Wydatki na sprzęt elektroniczny w Bundestagu wzbudziły kontrowersje

Zakupy służbowych smartfonów i tabletów przez niemieckich posłów stały się przedmiotem dyskusji po ujawnieniu danych dotyczących wydatków Bundestagu za 2025 rok. Jak poinformowała administracja Bundestagu, w ubiegłym roku z funduszy przeznaczonych na działalność poselską zakupiono łącznie 1670 smartfonów i tabletów dla 630 deputowanych. Wśród nich znalazło się 950 iPhone’ów, 420 iPadów, 257 smartfonów marki Samsung oraz 43 tablety tej firmy. Łączna wartość zakupionego sprzętu wyniosła 1 464 567 euro.

Średnio ponad dwa urządzenia na jednego posła w ciągu roku

Z przedstawionych danych wynika, że statystycznie na jednego posła przypadło około 2,6 urządzenia zakupionego w ciągu jednego roku. Po przeliczeniu na pełną, czteroletnią kadencję oznaczałoby to ponad dziesięć smartfonów lub tabletów przypadających na jednego parlamentarzystę.

Najwięcej zakupów zrealizowano pod koniec roku

Szczególną uwagę zwraca moment dokonywania zakupów. Według danych aż 43,5 proc. wszystkich urządzeń zamówiono dopiero w ostatnim kwartale 2025 roku. Między październikiem a grudniem zakupiono 402 iPhone’y oraz 191 iPadów o łącznej wartości blisko 550 tys. euro.

Pojawiły się zarzuty dotyczące wykorzystania sprzętu

Jak podaje dziennik „Bild”, powołując się na osoby określane jako znające funkcjonowanie Bundestagu, od lat mówi się o wykorzystywaniu niewykorzystanych środków z końcem roku na zakup dodatkowego sprzętu elektronicznego. Według tych relacji część urządzeń miała być następnie przekazywana członkom rodzin, partnerom lub osobom związanym z działalnością polityczną posłów. Gazeta przytacza również wypowiedź wieloletniego kierownika biura poselskiego, który twierdzi, że wśród pracowników znane są przypadki przekazywania smartfonów krewnym lub innym osobom po krótkim okresie użytkowania albo nawet nowych urządzeń. Artykuł „Bild” podaje także szacunki, zgodnie z którymi każdego roku sprzęt o wartości około 270 tys. euro może być rozliczany, mimo że nie służy wyłącznie celom służbowym. Są to jednak szacunki cytowane przez gazetę, a nie ustalenia potwierdzone przez administrację Bundestagu.

Związek Podatników krytykuje obecny system

Do sprawy odniósł się również prezes niemieckiego Związku Podatników, Rainer Holznagel. W rozmowie z „Bild” ocenił, że obecny system sprzyja nadużyciom. Jego zdaniem konto przeznaczone na zakup wyposażenia biur poselskich stwarza możliwość niewłaściwego wykorzystywania publicznych środków. Holznagel postuluje likwidację obecnego rozwiązania. Zaproponował połączenie funduszu rzeczowego, ryczałtu kosztowego oraz uposażenia poselskiego w jedno świadczenie, które byłoby w całości opodatkowane.

Bundestag odrzuca zarzuty

Administracja Bundestagu nie zgadza się z przedstawianymi zarzutami. Rzecznik parlamentu zwrócił uwagę, że w 2025 roku, po wyborach parlamentarnych, wielu nowych posłów po raz pierwszy objęło mandaty i musiało od podstaw wyposażyć swoje biura. Jedna z posłanek podkreśliła również, że wszystkie zakupy są szczegółowo kontrolowane przez administrację Bundestagu. Jak zaznaczyła, weryfikacji podlegają nawet najdrobniejsze elementy wyposażenia biur, w tym – jak obrazowo stwierdziła – „nawet półki z Ikei”. Na obecnym etapie administracja Bundestagu nie potwierdziła zarzutów dotyczących przekazywania zakupionych urządzeń członkom rodzin lub osobom trzecim. Sprawa opiera się na relacjach cytowanych przez dziennik „Bild” oraz stanowiskach przedstawionych przez jego rozmówców.

źródło: bild.de

Niemcy: 10 lat więzienia za śmiertelne pobicie konduktora. Rodzina ofiary zapowiada dalszą walkę o zmianę wyroku

0

Zapadł wyrok w sprawie śmierci konduktora w pociągu regionalnym

Przed Sądem Krajowym w Zweibrücken zakończył się proces dotyczący śmierci 36-letniego konduktora Serkana Çalara, który zginął po brutalnym pobiciu podczas wykonywania swoich obowiązków służbowych. 26-letni obywatel Grecji, Ioanni V., został skazany na 10 lat pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnych obrażeń ciała. Proces rozpoczął się 1 lipca, a wyrok ogłoszono w czwartek.

Rodzina nie pojawiła się na ogłoszeniu wyroku

Bliscy zmarłego konduktora nie uczestniczyli w ogłoszeniu wyroku. Jak podają niemieckie media, zdecydowali się zbojkotować proces. Powodem miało być niezadowolenie z wcześniejszej decyzji sądu dotyczącej kwalifikacji prawnej czynu. Rodzina oraz reprezentujący ją pełnomocnicy spodziewali się, że oskarżony nie zostanie skazany za zabójstwo ani za morderstwo.

Prokuratura domagała się surowszej kwalifikacji czynu

Prokuratura chciała postawić oskarżonemu zarzut morderstwa. Sąd nie dopuścił jednak procesu w takim zakresie i postępowanie prowadzone było pod kątem spowodowania śmiertelnych obrażeń ciała. Jak wskazują niemieckie media, mimo przyjętej kwalifikacji prawnej sąd miał możliwość uznania oskarżonego za winnego zabójstwa lub morderstwa, jeśli zgromadzony materiał dowodowy dawałby ku temu podstawy. Pełnomocnik rodziny ofiary, adwokat Yalçın Tekinoğlu, złożył wniosek o odpowiednie wskazanie prawne umożliwiające zmianę kwalifikacji czynu. Sędzia prowadzący sprawę nie uwzględnił jednak tego wniosku. Bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku prawnik zapowiedział złożenie rewizji, czyli odwołania do wyższej instancji.

Do tragedii doszło podczas kontroli biletów

Śmiertelny atak miał miejsce 2 lutego w pociągu regionalnym kursującym z Kaiserslautern do Homburga. Przebieg zdarzenia został zarejestrowany przez monitoring znajdujący się w wagonie. Według informacji przedstawionych podczas procesu konduktor miał lekko dotknąć pasażera w ramię, chcąc przeprowadzić kontrolę biletu. Jak ustalono, 26-latek nie posiadał ważnego biletu. Z relacji świadków wynika, że po rozpoczęciu kontroli zachowywał się agresywnie. Zeznający przed sądem świadkowie twierdzili również, że konduktor próbował uspokoić sytuację, zachować bezpieczny dystans oraz nakazać pasażerowi opuszczenie pociągu.

Monitoring zarejestrował przebieg ataku

Według informacji opublikowanych przez dziennik „Bild”, oskarżony miał uderzyć pięścią w stolik znajdujący się przed nim i wielokrotnie powtarzać po angielsku słowa: „Don’t touch me” („Nie dotykaj mnie”). Następnie miał zadawać konduktorowi ciosy wymierzone przede wszystkim w głowę. Zgodnie z ustaleniami przedstawionymi przez gazetę atak zakończył się dopiero w chwili, gdy pracownik kolei stracił przytomność i upadł na podłogę.

Po tragedii w całych Niemczech uczczono pamięć konduktora

Śmierć Serkana Çalara wywołała duże poruszenie w Niemczech. Po tragedii na wielu dworcach kolejowych oraz w pociągach w całym kraju zorganizowano minutę ciszy ku pamięci zmarłego konduktora. Choć postępowanie przed sądem pierwszej instancji dobiegło końca, sprawa prawdopodobnie będzie miała dalszy ciąg. Pełnomocnik rodziny zapowiedział zaskarżenie wyroku, domagając się ponownej oceny kwalifikacji prawnej czynu przez sąd wyższej instancji.

źródło: bild.de

14-latka wyrzuciła noworodka z ósmego piętra. Wstrząsające odkrycie w Berlinie

1

Tragedia w Berlinie-Lichterfelde. Martwe dziecko znalezione na dziedzińcu osiedla

W środę rano w jednym z osiedli mieszkaniowych w berlińskiej dzielnicy Lichterfelde znaleziono martwego noworodka. Według informacji przekazywanych przez portal NIUS, dziecko mogło należeć do zaledwie 14-letniej dziewczyny, która miała być podejrzewana o wyrzucenie niemowlęcia z ósmego piętra budynku.

Do makabrycznego odkrycia doszło przy ulicy Réaumurstraße. Na dziedzińcu kompleksu mieszkaniowego znaleziono ciało noworodka. Wezwane na miejsce służby ratunkowe mogły już tylko stwierdzić zgon dziecka. Obecnie śledczy badają dokładne okoliczności śmierci niemowlęcia.

Według doniesień 14-latka miała nie wiedzieć o ciąży

Jak informuje NIUS, podejrzewana nastolatka miała pochodzić z rodziny romskiej. Według ustaleń portalu dziewczyna miała nie zdawać sobie sprawy z tego, że jest w ciąży aż do momentu porodu. Po zdarzeniu 14-latka miała zostać objęta opieką policji. Śledczy prowadzą czynności mające wyjaśnić, co dokładnie wydarzyło się w mieszkaniu oraz jakie były okoliczności śmierci dziecka.

Policja zabezpiecza możliwe dowody

Według informacji NIUS funkcjonariusze przeszukiwali również kosze na śmieci znajdujące się wokół kompleksu mieszkaniowego. Działania te miały służyć zabezpieczeniu potencjalnych dowodów, w tym między innymi łożyska.

Na ten moment służby nie podały oficjalnie wszystkich szczegółów dotyczących sprawy. Trwa śledztwo, które ma ustalić przebieg wydarzeń oraz odpowiedzialność osób związanych z tragicznym zdarzeniem.

Śledczy badają śmierć noworodka w Berlinie

Sprawa wstrząsnęła mieszkańcami berlińskiej dzielnicy Lichterfelde. Organy ścigania prowadzą dalsze czynności, a ostateczne ustalenia mają odpowiedzieć na pytania dotyczące tego, co wydarzyło się przed śmiercią dziecka.

źródło: nius.de

Tragedia w Niemczech. Czteroletnia dziewczynka zginęła po ataku pitbulla należącego do rodziny

4

Dramat w Saksonii-Anhalt. Mimo reanimacji dziecka nie udało się uratować

Do tragicznego zdarzenia doszło w środę po południu w gminie Osternienburger Land w kraju związkowym Saksonia-Anhalt. Czteroletnia dziewczynka zmarła po ataku pitbulla, który mieszkał z nią w jednym domu. Około godziny 16:00 świadek zadzwonił pod numer alarmowy, informując służby o dramatycznym zdarzeniu. Na miejsce natychmiast skierowano policję, zespół ratownictwa medycznego oraz lekarza pogotowia.

Pies zaatakował dziecko

Po przybyciu funkcjonariuszy pies zachowywał się spokojnie i – jak odnotowano w policyjnym raporcie – nie stwarzał już bezpośredniego zagrożenia. Według dotychczasowych ustaleń zwierzę wcześniej zaatakowało czteroletnią Matildę i dotkliwie ją pogryzło. Ratownicy natychmiast rozpoczęli działania mające uratować życie dziecka. Pomimo przeprowadzonej resuscytacji wszystkie próby okazały się bezskuteczne. Lekarz pogotowia stwierdził zgon dziewczynki na miejscu zdarzenia.

Pitbull należał do rodziny

Jak podają niemieckie media, pies mieszkał razem z rodziną dziewczynki. Jego właścicielką jest 32-letnia matka dziecka. Według informacji opublikowanych przez dziennik „Bild”, kobieta wielokrotnie zamieszczała w mediach społecznościowych zdjęcia świadczące o silnej więzi ze zwierzęciem. Jeszcze tydzień przed tragedią opublikowała wspólną fotografię z pitbullem, opatrując ją słowami: „Jesteś dla mnie wszystkim” oraz emotikonem czerwonego serca.

Zwierzę zostało odebrane właścicielce

Przedstawiciel centrum kierowania policji w Dessau-Roßlau potwierdził śmierć dziecka. Jednocześnie poinformował, że pies został zabezpieczony przez służby. Zwierzę odebrano właścicielce i przekazano do placówki zajmującej się opieką nad zwierzętami. Według policji nie stwarza ono już zagrożenia dla otoczenia. Po tragedii matce dziewczynki zapewniono również wsparcie psychologiczne oraz pomoc zespołu interwencji kryzysowej.

Trwa wyjaśnianie okoliczności tragedii

Na obecnym etapie służby wyjaśniają dokładny przebieg zdarzenia oraz okoliczności, w jakich doszło do śmiertelnego ataku. Policja nie przekazała dotąd dodatkowych informacji dotyczących przyczyn tragedii ani ewentualnych dalszych czynności prowadzonych w sprawie.

źródło: bild.de

Atak w niemieckiej szkole. Policja zatrzymała 16-letniego obywatela Chorwacji, dwie uczennice ciężko ranne

3

Dramat w gimnazjum w Bawarii. Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia

W niemieckim mieście Schongau w Bawarii doszło do poważnego ataku w Welfen-Gymnasium. Policja zatrzymała 16-letniego obywatela Chorwacji, który według władz jest podejrzewany o dokonanie napaści. W wyniku zdarzenia ciężkie obrażenia odniosły dwie uczennice. Jak poinformował minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann (CSU), zatrzymany był do niedawna uczniem tej szkoły. Dodał również, że wcześniej pozostawał pod opieką psychiatryczną.

Policja: sprawca miał być uzbrojony w nóż i broń palną

Do zdarzenia doszło krótko przed godziną 13:00. Szkoła uruchomiła alarm przeciwpożarowy i natychmiast powiadomiła policję. Według dotychczasowych ustaleń funkcjonariuszy dwie dziewczynki zostały ciężko ranne. Policja przekazała, że na obecnym etapie nie ma informacji o kolejnych osobach poszkodowanych. Minister Joachim Herrmann powiedział wcześniej w rozmowie z bawarskim nadawcą BR, że służby zakładają udział jednego sprawcy, który miał poruszać się z nożem oraz bronią palną. Później policja potwierdziła te informacje. Funkcjonariusze rozpoczęli dokładne przeszukiwanie wszystkich pomieszczeń szkoły, aby upewnić się, że zagrożenie zostało całkowicie wyeliminowane.

Zatrzymany był byłym uczniem szkoły

Według informacji przekazanych przez ministra spraw wewnętrznych zatrzymany 16-latek jeszcze niedawno uczęszczał do Welfen-Gymnasium. Na razie nie są znane motywy jego działania ani okoliczności, które doprowadziły do ataku. Policja nie poinformowała również, czy pomiędzy zatrzymanym a rannymi uczennicami istniała jakakolwiek relacja. Śledztwo w tej sprawie jest w toku.

Na miejscu pracowały liczne służby

Jak podaje „Münchner Merkur”, po otrzymaniu zgłoszenia do szkoły skierowano ponad 15 patroli policji. W akcji uczestniczyły również śmigłowce. Ranne dziewczynki zostały przetransportowane do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej.

Już wcześniej pojawiały się groźby dotyczące tej szkoły

Jak przypomina „Münchner Merkur”, Welfen-Gymnasium już w grudniu ubiegłego roku znalazło się w centrum zainteresowania służb z powodu gróźb dotyczących możliwości przeprowadzenia ataku. Według gazety kilku uczniów niższych klas miało otrzymywać od jednego z rówieśników wiadomości zawierające treści pornograficzne oraz gloryfikujące przemoc. Po zgłoszeniu sprawy nauczycielowi uczniom grożono śmiercią oraz usłyszano groźby przeprowadzenia ataku w szkole.

W tamtym czasie policja nie ujawniła szczegółowych informacji o nieletnim podejrzanym, powołując się na obowiązujące przepisy dotyczące ochrony jego danych osobowych. Szkoła zawiesiła go w prawach ucznia do czasu rozpoczęcia przerwy świątecznej. Na obecnym etapie nie potwierdzono, czy tamta sprawa ma związek z wydarzeniami, do których doszło obecnie w Schongau. Śledczy wyjaśniają wszystkie okoliczności zdarzenia.

źródło: bild.de

Od 2027 roku zakupy mogą zdrożeć. Rząd Niemiec planuje nowe podatki dla konsumentów!

3

Niemiecki rząd zatwierdził projekt budżetu federalnego na 2027 rok. Dokument przewiduje kilka podwyżek podatków, które mają pomóc sfinansować planowane wydatki państwa. W praktyce oznacza to, że już od przyszłego roku konsumenci mogą zapłacić więcej za codzienne zakupy.

W budżecie na 2027 rok zaplanowano wydatki w wysokości 555,4 mld euro, a jednocześnie rząd zamierza zaciągnąć 118,7 mld euro nowego długu. Aby częściowo pokryć te koszty, planowane jest wprowadzenie czterech nowych lub wyższych podatków.

Najważniejsze zmiany obejmują:

  • przeniesienie kosztów podatku od plastiku na przedsiębiorstwa wprowadzające plastikowe opakowania na rynek,
  • podwyżkę podatku od alkoholu,
  • podwyżkę podatku od wyrobów tytoniowych,
  • planowane wprowadzenie podatku od cukru, choć na razie nie został on jeszcze uwzględniony w budżecie.

Podatek od plastiku może podnieść ceny w sklepach

Podatek od plastiku jest unijną opłatą, którą państwa członkowskie płacą od 2021 roku za nierecyklingowane opakowania z tworzyw sztucznych. Środki trafiają do budżetu Unii Europejskiej i mają finansować działania związane z ochroną klimatu oraz rozwojem gospodarki o obiegu zamkniętym.

Dotychczas Niemcy pokrywały ten koszt z budżetu państwa. Od 2027 roku opłata ma zostać przeniesiona na firmy wprowadzające plastik na rynek. Choć przedsiębiorstwa nie mają obowiązku przenoszenia tych kosztów na klientów, eksperci uważają, że wiele z nich zdecyduje się na podwyżkę cen swoich produktów.

Stawka podatku wynosi 80 centów za kilogram nierecyklingowanego plastiku. Oznacza to, że przykładowe opakowanie ważące 30 gramów mogłoby podrożeć o około 2 centy.

Według organizacji Plastics Europe Niemcy od 2021 roku płacą do budżetu UE około 1,4 mld euro rocznie z tytułu około 1,7 mln ton nierecyklingowanych odpadów plastikowych.

Przeciętny mieszkaniec Niemiec może zapłacić około 32 euro rocznie

Organizacja ekologiczna BUND szacuje, że przeciętny mieszkaniec Niemiec zużywa około 40 kilogramów plastiku rocznie. Przy obecnej stawce podatku oznaczałoby to obciążenie wynoszące około 32 euro rocznie, jeśli koszty zostałyby w pełni przeniesione na konsumentów.

Branża krytykuje nowe rozwiązanie

Stowarzyszenie Plastics Europe, reprezentujące producentów tworzyw sztucznych, krytykuje planowane zmiany. Według organizacji przeniesienie kosztów podatku na przedsiębiorców nie przyniesie oczekiwanego efektu ekologicznego. Powołuje się przy tym na badanie niemieckiego Federalnego Urzędu Ochrony Środowiska z 2023 roku.

Zdaniem branży producenci mogą częściej zastępować plastik innymi materiałami, które bywają bardziej zasobochłonne i trudniejsze do recyklingu. Szczególnie problematyczne mają być wielowarstwowe opakowania papierowe pokryte tworzywami sztucznymi.

Jak można ograniczyć wyższe koszty?

Eksperci wskazują, że konsumenci będą mogli częściowo ograniczyć skutki nowych opłat, wybierając produkty bez jednorazowych opakowań z plastiku. W praktyce oznacza to m.in. kupowanie owoców i warzyw do własnych toreb wielokrotnego użytku oraz wybieranie kosmetyków niezawierających mikroplastiku, których oferta na rynku stale się powiększa.

źródło: t-online.de

Niemcy szykują kosmiczną rewolucję. Bundeswehra chce wysłać na orbitę nawet 1200 satelitów

2

Gigantyczne zbrojenia przenoszą się w kosmos. Bundeswehra pracuje nad jednym z największych projektów kosmicznych w Europie. Według informacji dziennika Handelsblatt w najbliższych latach Niemcy mogą umieścić na orbicie nawet 1200 satelitów przeznaczonych do komunikacji wojskowej i rozpoznania.

Jak przekazali gazecie dwaj wysoko postawieni przedstawiciele branży kosmicznej, projekt jest już przygotowywany za kulisami. Przedstawiciel Bundeswehry potwierdził, że ostateczna liczba satelitów nie została jeszcze ustalona, ponieważ trwają uzgodnienia z przemysłem dotyczące budowy całej konstelacji. Dodał jednak, że nawet najbardziej ostrożny wariant zakłada rozmieszczenie co najmniej 1000 satelitów.

Jeśli plan zostanie zrealizowany, Niemcy będą dysponować drugą największą flotą satelitów na świecie, ustępując jedynie systemowi Starlink należącemu do firmy SpaceX Elona Muska.

Starlink wciąż bezkonkurencyjny

Obecnie wokół Ziemi krąży około 15 tysięcy satelitów, z czego około 10 260 należy do systemu Starlink. Satelity znajdują się na niskiej orbicie okołoziemskiej, co zapewnia bardzo szybki przesył danych.

Tego typu urządzenia mają jednak ograniczoną żywotność. Pozostałości atmosfery stopniowo wyhamowują satelity, które po około 5–7 latach wchodzą w atmosferę i całkowicie spalają się. W efekcie Starlink traci średnio od jednego do dwóch satelitów dziennie, co – według ekspertów – oznacza straty produkcyjne sięgające nawet 18 mln dolarów dziennie.

Co najmniej 35 miliardów euro do 2030 roku

Dla niemieckiego przemysłu kosmicznego byłoby to jedno z największych zamówień w historii. Do 2030 roku na wojskowe programy kosmiczne ma zostać przeznaczonych co najmniej 35 miliardów euro.

Koszty nie zakończą się jednak na budowie pierwszej konstelacji. Ze względu na konieczność regularnej wymiany zużywających się satelitów Bundeswehra może w przyszłości potrzebować nawet dwóch lub trzech nowych satelitów tygodniowo.

Tajny system „Spock 2”

Centralnym elementem projektu ma być tajny system rozpoznawczy „Spock 2” (Spacesystem for Persistent Operational Tracking). Sieć satelitów radarowych oraz specjalistycznych kamer ma zapewnić niemieckim siłom zbrojnym niezwykle precyzyjny obraz sytuacji na polu działań.

O wielomiliardowy kontrakt rywalizują m.in. firmy: Airbus Defence and Space, Rheinmetall, OHB, Rohde & Schwarz, Helsing, Iceye oraz Kongsberg. Ostateczna decyzja ma zapaść za około dwa lata, a pierwsze satelity mogłyby zostać wyniesione na orbitę najwcześniej trzy lata później.

Rakieta niemal co tydzień

Jeżeli Bundeswehra rzeczywiście stworzy flotę liczącą około 1200 satelitów, każdego roku konieczna będzie wymiana około 120 z nich. Ekspert ds. astronautyki Ulrich Walter szacuje roczne koszty utrzymania całego systemu na około 1 miliard euro.

Jego zdaniem jest to „ambitny i bardzo kosztowny projekt”. Na przedsięwzięciu mogłyby jednak skorzystać również niemieckie firmy rakietowe, takie jak Isar Aerospace czy RFA, ponieważ statystycznie niemal co tydzień konieczny byłby start rakiety, aby zastąpić wycofywane z eksploatacji satelity.

źródło: Bild

Niemcy: Wiatrak za 10 mln euro zostanie rozebrany po 2,5 roku. Mieszkańcy nie wytrzymali hałasu

0

Najwyższa elektrownia wiatrowa w Saksonii zostanie rozebrana po zaledwie dwóch i pół roku od uruchomienia. Powodem nie jest awaria techniczna, lecz hałas, na który od początku skarżyli się mieszkańcy. Jak informuje agencja dpa, demontaż ma rozpocząć się w połowie lipca. Według Federalnego Związku Energetyki Wiatrowej (Bundesverband Windenergie) jest to pierwszy taki przypadek w Niemczech.

Wiatrak znajduje się w miejscowości Oberwiera w Saksonii. Ma wysokość 169 metrów do piasty, co czyni go najwyższą turbiną wiatrową w tym kraju związkowym. Inwestycja kosztowała około 10 milionów euro i miała dostarczać energię elektryczną dla około 5 tysięcy gospodarstw domowych.

Na razie nie wiadomo, kto pokryje koszty rozbiórki. Przedsiębiorca Andreas Berger zapewnił jednak w rozmowie z dpa, że nie powinny one obciążyć podatników.

Mieszkańcy od początku skarżyli się na hałas

Od momentu uruchomienia elektrowni w 2023 roku mieszkańcy zgłaszali uciążliwy hałas. Jedna z mieszkanek, której dom znajduje się w odległości 1000 metrów od turbiny – czyli dokładnie tyle, ile wynosi ustawowy minimalny dystans w Saksonii – opowiadała, że niskie, dudniące dźwięki były słyszalne nawet przy zamkniętych oknach na piętrze domu.

Jak przyznała, odgłosy doprowadzały ją do szaleństwa.

– To tak, jakby cały czas nad człowiekiem krążył samolot – powiedziała.

Podobne odczucia miał również burmistrz liczącej około tysiąca mieszkańców miejscowości, Holger Quellmalz. Jak relacjonował, podczas nocnych spacerów, gdy panowała cisza, wyraźnie słyszał charakterystyczne buczenie.

– Brzmi to tak, jakby wysiąść z samolotu, a turbina nadal pracowała – opisał.

Próbowano wyeliminować problem, ale bez skutku

Operator farmy wiatrowej próbował ograniczyć hałas różnymi sposobami. Turbina była wyłączana nocą, a także wymieniono przekładnię przy użyciu specjalistycznego dźwigu. Mimo tych działań uciążliwe dźwięki nie ustąpiły.

Producent turbiny, firma Vestas, tłumaczy problem „wyjątkową kombinacją specyficznych warunków lokalizacyjnych oraz cech samej instalacji”.

Rozbiórka będzie skomplikowaną operacją

Demontaż tak dużej konstrukcji będzie dużym wyzwaniem logistycznym. Szczególnie trudny będzie transport łopat wirnika o długości 81 metrów każda, co będzie wymagało czasowego zamykania dróg.

Pierwotnie w Oberwierze planowano budowę drugiej identycznej turbiny. Burmistrz poinformował jednak, że projekt nie ma już poparcia większości mieszkańców i nie będzie realizowany.

Według portalu agrar heute w 2025 roku w Saksonii uruchomiono 13 nowych elektrowni wiatrowych. Mimo to energia wiatrowa nadal odgrywa tam znacznie mniejszą rolę w produkcji prądu niż w wielu innych krajach związkowych Niemiec.

źródło: news.de

Niemcy: Koszmar podczas wyprzedzania. Auto elektryczne zapaliło się po uderzeniu w drzewo, spłonęły dwie osoby

0

Do tragicznego wypadku doszło we wtorek wieczorem na drodze krajowej L1165 między miejscowościami Bartholomä i Steinheim am Albuch w Badenii-Wirtembergii. 34-letni kierowca oraz 43-letnia pasażerka zginęli w płonącym samochodzie elektrycznym marki Hyundai IONIQ 5.

Do zdarzenia doszło około godziny 22:20. Według ustaleń policji kierowca rozpoczął manewr wyprzedzania, jednak z powodu nadjeżdżającego z przeciwka pojazdu musiał go przerwać. Podczas powrotu na swój pas samochód wpadł w poślizg.

Auto zjechało na prawe pobocze, z dużą siłą uderzyło w drzewo, a następnie zostało odrzucone z powrotem na jezdnię. Chwilę później elektryczny Hyundai stanął w płomieniach.

Na miejsce skierowano 35 strażaków, którzy próbowali uratować uwięzione w pojeździe osoby. Niestety ogień rozprzestrzeniał się zbyt szybko. Kierowca i jego pasażerka zginęli na miejscu. Ich ciała wydobyto dopiero po ugaszeniu pożaru.

Straty materialne oszacowano na około 60 tys. euro. Pracownicy służb drogowych z Aalen i Heidenheim zabezpieczyli miejsce zdarzenia oraz uprzątnęli jezdnię. Droga L1165 pozostawała całkowicie zamknięta do około godziny 4:30 nad ranem. Policja wyjaśnia dokładne okoliczności tragicznego wypadku.

źródło: Bild