Niemiecka policja kontra polski krzyż. Robert Bąkiewicz zatrzymany, ostre komentarze polityków!

3

Interwencja niemieckiej policji podczas zgromadzenia

Podczas zgromadzenia z udziałem członków Ruchu Obrony Granic doszło do interwencji niemieckiej policji. Uczestnicy wydarzenia zamierzali ustawić drewniany krzyż w pobliżu miejsca pamięci poświęconego ofiarom II wojny światowej. Według relacji obecnych na miejscu osób działania funkcjonariuszy doprowadziły do przepychanek i zatrzymań części uczestników zgromadzenia.

Uczestnicy chcieli ustawić krzyż

Jak podają organizatorzy wydarzenia, celem akcji było upamiętnienie Polaków, którzy zginęli podczas II wojny światowej. W tym celu uczestnicy mieli przynieść duży drewniany krzyż, który planowano ustawić w pobliżu znajdującego się tam głazu pamiątkowego. Sytuacja miała się jednak zaostrzyć po pojawieniu się funkcjonariuszy niemieckiej policji.

Policja nakazała opuszczenie terenu

Według informacji przekazywanych przez uczestników wydarzenia policjanci zażądali natychmiastowego opuszczenia miejsca zgromadzenia. Osoby znajdujące się na miejscu miały zostać poinformowane, że pozostanie w wyznaczonej strefie może skutkować zatrzymaniem. Relacje wskazują również, że funkcjonariusze wyznaczyli obszar obejmujący około 200 metrów wokół miejsca wydarzeń.

Doszło do zatrzymań

W trakcie policyjnej interwencji doszło do zatrzymania części uczestników zgromadzenia. Według relacji publikowanych w mediach społecznościowych oraz materiałów udostępnianych przez organizatorów, niektóre osoby zostały obezwładnione i przewrócone na ziemię. Wśród zatrzymanych miał znaleźć się również Robert Bąkiewicz. Według relacji świadków jego zatrzymania dokonało kilku funkcjonariuszy.

Politycy komentują wydarzenia

Incydent wywołał reakcje części polityków i komentatorów życia publicznego. W mediach społecznościowych pojawiły się wpisy krytykujące działania niemieckich służb oraz brak oficjalnej reakcji polskich władz. Jednym z polityków, którzy odnieśli się do sprawy, był Janusz Korwin-Mikke. We wpisie opublikowanym w serwisie X skrytykował postawę polskiego rządu wobec wydarzeń, które miały miejsce podczas zgromadzenia.

Okoliczności zdarzenia wymagają wyjaśnienia

Na obecnym etapie nie są znane pełne okoliczności interwencji niemieckiej policji ani jej podstawy prawne. Nie wiadomo również, czy wobec zatrzymanych postawiono jakiekolwiek zarzuty. Sprawa budzi duże emocje zarówno wśród uczestników wydarzenia, jak i części opinii publicznej. Ostateczna ocena przebiegu interwencji będzie wymagała przedstawienia stanowisk wszystkich zaangażowanych stron, w tym niemieckiej policji i lokalnych władz.

źródło: tvrepublika.pl

Szkoły w Niemczech tracą poziom. „Efekt migracji” widać już w wynikach z matematyki!

4

Niemiecki system edukacji stoi przed nowymi wyzwaniami

Najnowszy Raport Edukacyjny 2026 przedstawia niepokojący obraz niemieckiego systemu oświaty. Choć spadek liczby urodzeń sprawia, że przedszkola stopniowo mają mniej dzieci, problemy sektora edukacji wcale nie maleją. Wręcz przeciwnie – autorzy raportu wskazują na pogłębiające się nierówności społeczne, spadek podstawowych kompetencji uczniów oraz utrzymujące się trudności związane z integracją osób z doświadczeniem migracyjnym. Dokument pokazuje, że niemiecki system edukacji musi jednocześnie mierzyć się z konsekwencjami zmian demograficznych, rosnącymi wymaganiami integracyjnymi oraz pogarszającymi się wynikami nauczania.

Coraz większy udział osób z historią migracyjną

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na sytuację w niemieckich placówkach edukacyjnych są zmiany demograficzne zachodzące w społeczeństwie. Z raportu wynika, że udział mieszkańców Niemiec posiadających historię migracyjną wzrósł z 17 procent w 2013 roku do 26 procent w roku 2024. Szczególnie widoczne jest to wśród najmłodszych grup wiekowych. Wśród dzieci poniżej szóstego roku życia odsetek ten wynosi obecnie 26 procent. Jeszcze wyższy jest w grupie osób pomiędzy szóstym a dwudziestym piątym rokiem życia, gdzie sięga już 30 procent. Autorzy raportu podkreślają, że zmieniająca się struktura społeczeństwa ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie szkół, przedszkoli i innych instytucji edukacyjnych.

Co czwarte dziecko żyje w warunkach ryzyka społecznego

Raport zwraca również uwagę na skalę problemów społecznych, które przekładają się na osiągnięcia edukacyjne dzieci. W 2024 roku co czwarte dziecko w Niemczech było dotknięte przynajmniej jednym czynnikiem ryzyka. Do takich sytuacji zaliczono między innymi zagrożenie ubóstwem, niski poziom wykształcenia rodziców lub wychowywanie się w gospodarstwie domowym, w którym żaden z rodziców nie wykonuje pracy zarobkowej. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy dzieci posiadających historię migracyjną. Z raportu wynika, że aż 54 procent z nich dorasta w warunkach obciążonych co najmniej jednym czynnikiem ryzyka społecznego. Dla porównania, wśród dzieci bez historii migracyjnej odsetek ten wynosi 14 procent.

Minister edukacji: problemy zaczynają się już od narodzin

Federalna minister edukacji Karin Prien z CDU uważa, że źródła nierówności edukacyjnych należy przede wszystkim szukać w środowisku rodzinnym. Jak powiedziała w programie „Morgenmagazin” telewizji ARD, na sukces edukacyjny dzieci wpływają często takie czynniki jak pochodzenie migracyjne oraz ubóstwo.  Zdaniem minister różnice edukacyjne pojawiają się bardzo wcześnie. – To, co obecnie obserwujemy, to fakt, że nierówności edukacyjne zaczynają się właściwie od narodzin, następnie pogłębiają się do szóstego roku życia i później już się nie zmniejszają – powiedziała Prien.

Większy nacisk na wczesną edukację i naukę języka niemieckiego

Szefowa resortu edukacji zapowiada większe skupienie się na wczesnym wspieraniu dzieci. Według niej kluczowe znaczenie ma okres od narodzin do trzeciego roku życia oraz doświadczenia zdobywane później w przedszkolu. Prien podkreśliła, że dzieci powinny uczyć się języka niemieckiego już na etapie edukacji przedszkolnej, a jednocześnie otrzymywać wsparcie w zakresie innych deficytów rozwojowych. Zdaniem minister właśnie ten etap życia może w największym stopniu wpłynąć na późniejsze wyniki szkolne.

Mniej kursów językowych mimo rosnących potrzeb

Raport wskazuje jednak na niepokojące zjawisko związane z integracją migrantów. Autorzy dokumentu zwracają uwagę, że decyzje budżetowe doprowadziły do ograniczenia programów językowych, które miały wspierać integrację nowych mieszkańców Niemiec. Liczba nowych uczestników kursów integracyjnych wyraźnie spadła. W pierwszym kwartale 2025 roku do takich kursów przystąpiło 99 tysięcy nowych osób. W trzecim kwartale liczba ta zmniejszyła się już do 66 tysięcy. Jeszcze większy spadek odnotowano w przypadku kursów języka zawodowego. W pewnym momencie liczba nowych uczestników wynosiła zaledwie 22 tysiące. Według autorów raportu ograniczanie tego rodzaju programów może negatywnie wpływać na szanse integracyjne osób przybywających do Niemiec.

Coraz słabsze wyniki uczniów z matematyki

Poważne problemy widoczne są również w szkołach. Raport pokazuje, że coraz więcej uczniów nie osiąga nawet minimalnego poziomu kompetencji matematycznych. W 2012 roku odsetek uczniów dziewiątych klas, którzy planowali uzyskać co najmniej średnie wykształcenie, ale nie spełniali minimalnych standardów z matematyki, wynosił 16 procent. W 2018 roku wskaźnik ten spadł nieznacznie do 15 procent, jednak w 2024 roku wzrósł już do 24 procent. Jednocześnie maleje liczba uczniów osiągających najwyższe wyniki. Odsetek osób spełniających optymalny standard z matematyki zmniejszył się z 5 procent w 2012 roku do zaledwie 3 procent w roku 2024.

Coraz więcej młodych ludzi kończy edukację bez dyplomu

Autorzy raportu odnotowali również wzrost liczby uczniów opuszczających szkołę bez uzyskania świadectwa ukończenia. W skali całych Niemiec odsetek takich osób wzrósł do 8 procent populacji rówieśniczej. To kolejny sygnał świadczący o pogłębiających się problemach niemieckiego systemu edukacji.

Ekspert ostrzega przed długotrwałymi problemami

Kai Maaz z Instytutu Badań nad Edukacją im. Leibniza, współautor raportu, ocenia sytuację bardzo krytycznie. – Zbyt wielu młodych ludzi nie osiąga podstawowych celów kompetencyjnych – ostrzegł ekspert. Jego zdaniem wskazuje to na długotrwałe problemy strukturalne i ujawnia jedną z najpoważniejszych słabości niemieckiego systemu edukacyjnego.

Mniej dzieci nie oznacza mniej problemów

Raport Edukacyjny publikowany jest co dwa lata i uchodzi za jedno z najważniejszych opracowań dotyczących stanu niemieckiej edukacji – od przedszkoli aż po szkolnictwo wyższe. Tegoroczna edycja prowadzi do jednoznacznego wniosku: spadająca liczba urodzeń nie rozwiązuje problemów niemieckiego szkolnictwa. Niemcy muszą równocześnie radzić sobie z niżem demograficznym, rosnącymi wyzwaniami integracyjnymi, pogarszającymi się wynikami nauczania oraz utrzymującymi się nierównościami społecznymi. To połączenie sprawia, że przed niemieckim systemem edukacji stoją jedne z największych wyzwań od wielu lat.

źródło: bild.de

Historyczny wynik AfD w Niemczech. Partia osiąga rekordową przewagę nad CDU i CSU

2

Nowy sondaż przynosi złe wiadomości dla obozu Friedricha Merza

Najnowsze badanie opinii publicznej przeprowadzone przez instytut YouGov pokazuje dalsze osłabienie niemieckiej koalicji rządzącej oraz umacnianie się Alternatywy dla Niemiec (AfD). Według sondażu ugrupowania CDU i CSU osiągnęły najgorszy wynik od czasu objęcia przywództwa przez Friedricha Merza, podczas gdy AfD uzyskała rekordowe poparcie i zwiększyła przewagę nad głównym konkurentem. Z badania wynika, że na Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną i Unię Chrześcijańsko-Społeczną chce obecnie głosować 20 procent respondentów. Oznacza to spadek o dwa punkty procentowe w porównaniu z poprzednim sondażem YouGov opublikowanym 12 maja. Jest to jednocześnie najniższy wynik uzyskany przez blok CDU/CSU w badaniach tego instytutu od września 2021 roku.

AfD z rekordowym poparciem

Największym beneficjentem zmian nastrojów społecznych pozostaje AfD. Partia poprawiła swój wynik o jeden punkt procentowy i może obecnie liczyć na poparcie 29 procent wyborców. Według YouGov jest to najwyższy rezultat, jaki ugrupowanie kiedykolwiek osiągnęło w sondażach tego instytutu. Równie imponująco wygląda przewaga nad CDU i CSU. AfD wyprzedza obecnie partie aż o dziewięć punktów procentowych. Jak podkreślono w analizie, jest to najwyższa różnica pomiędzy obiema formacjami odnotowana nie tylko przez YouGov, ale również w badaniach innych ośrodków sondażowych.

Problemy koalicji rządzącej

Nie tylko CDU i CSU tracą poparcie. Gorszy wynik zanotowała także Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), będąca partnerem koalicyjnym CDU/CSU. W porównaniu z poprzednim badaniem poparcie dla SPD spadło z 13 do 12 procent. Tym samym dwie główne partie tworzące obecny rząd federalny notują dalszy odpływ wyborców.

Zieloni i Lewica zyskują

Na tle spadków wśród partii rządzących nieco lepiej prezentują się Zieloni oraz Lewica. Oba ugrupowania poprawiły swoje wyniki o jeden punkt procentowy. Zieloni osiągnęli poziom 14 procent poparcia, natomiast Lewica może liczyć obecnie na 12 procent głosów. Wyniki te pokazują, że część wyborców odchodzących od partii głównego nurtu wybiera ugrupowania znajdujące się po lewej stronie sceny politycznej.

FDP wraca do poziomu pięciu procent

Po raz pierwszy od stycznia 2025 roku próg pięciu procent przekroczyła również Wolna Partia Demokratyczna (FDP). Liberalne ugrupowanie osiągnęło w najnowszym badaniu dokładnie 5 procent poparcia, co daje mu szansę na powrót do parlamentarnych rozgrywek po okresie wyraźnego osłabienia. Choć wynik ten nadal nie należy do wysokich, dla FDP może stanowić sygnał stopniowej odbudowy pozycji politycznej.

AfD utrzymuje wysokie notowania także w innych badaniach

Podobne tendencje widoczne są również w sondażach innych instytutów badania opinii publicznej. W badaniach INSA AfD od wielu tygodni utrzymuje stabilne poparcie na poziomie 29 procent. Mimo to ugrupowaniu jeszcze nigdy nie udało się przekroczyć symbolicznej granicy 30 procent w skali całych Niemiec. 6 czerwca partia osiągnęła w badaniach INSA rekordową przewagę wynoszącą osiem punktów procentowych nad ugrupowaniami skupionymi wokół kanclerza Friedricha Merza. Obecny wynik YouGov oznacza więc kolejny krok w kierunku umocnienia pozycji AfD jako najsilniejszej partii w sondażach.

Rosnące poparcie dla AfD także w Berlinie

Zmiany politycznych sympatii widoczne są również w stolicy Niemiec. Z najnowszego badania przeprowadzonego przez instytut Civey dla dziennika „Tagesspiegel” wynika, że AfD mogłaby obecnie zostać drugą najsilniejszą partią w Berlinie. Na ugrupowanie chce głosować 18 procent ankietowanych mieszkańców stolicy. Lepszy wynik osiąga jedynie CDU, która może liczyć na 22 procent poparcia. Na kolejnych miejscach znajdują się Zieloni z wynikiem 17 procent oraz Lewica, którą popiera 15 procent respondentów.

Historycznie słaba pozycja SPD w stolicy

Szczególnie trudna sytuacja dotyczy SPD, która przez wiele lat była dominującą siłą polityczną w Berlinie. Obecnie socjaldemokraci mogą liczyć jedynie na 14 procent głosów mieszkańców miasta. Oznacza to, że partia znalazła się za CDU, AfD, Zielonymi oraz Lewicą. Jeszcze kilka lat temu taki układ sił w niemieckiej stolicy byłby trudny do wyobrażenia.

AfD umacnia pozycję lidera sondaży

Najnowsze badania pokazują dalsze przesunięcia na niemieckiej scenie politycznej. AfD utrzymuje pozycję lidera i osiąga kolejne rekordy poparcia, podczas gdy CDU/CSU oraz SPD notują spadki. Choć do kolejnych wyborów pozostaje jeszcze czas, obecne sondaże wskazują na wyraźne zmiany w preferencjach niemieckich wyborców. Szczególną uwagę zwraca rekordowa, dziewięciopunktowa przewaga AfD nad blokiem CDU/CSU, która jeszcze kilka lat temu wydawała się politycznie nieosiągalna.

źródło: tagesspiegel.de

Elon Musk kontra niemieckie ZDF. Miliarder grozi pozwem po oskarżeniach o „polowanie na migrantów”

0

Spór między Elonem Muskiem a niemiecką telewizją publiczną

Zaostrza się konflikt pomiędzy amerykańskim miliarderem Elonem Muskiem a niemieckim nadawcą publicznym ZDF. Prawnicy przedsiębiorcy wystosowali do stacji wezwanie do złożenia oświadczenia o zaniechaniu rozpowszechniania określonych twierdzeń, które – zdaniem Muska – są nieprawdziwe i naruszają jego dobra osobiste. Sprawa dotyczy materiału wyemitowanego przez ZDF, w którym sugerowano, że właściciel platformy X miał nawoływać do „polowania na migrantów” w związku z zamieszkami i protestami w Irlandii Północnej. Musk zapowiedział już podjęcie kroków prawnych przeciwko niemieckiemu nadawcy.

Adwokat Muska: zarzuty są „oczywiście nieprawdziwe”

Pełnomocnik przedsiębiorcy, adwokat Joachim Steinhöfel, skierował do ZDF oficjalne pismo, w którym domaga się złożenia oświadczenia o zaniechaniu podobnych publikacji w przyszłości. Jak wynika z treści dokumentu, prawnicy Muska kwestionują sposób przedstawienia jego wypowiedzi przez niemiecką stację. – Twierdzenie, że nasz klient wzywał do „polowania na migrantów” prowadzonego przez „rasistowski tłum”, jest oczywiście nieprawdziwe – napisano w piśmie. Zdaniem Steinhöfela doszło do „drastycznego naruszenia zasad dziennikarskich”. Prawnik określił również zarzuty pod adresem swojego klienta jako „zniesławiające i oszczercze”.

Musk zapowiada działania prawne

Sam Elon Musk odniósł się do sprawy za pośrednictwem platformy X. W poniedziałkowy wieczór napisał: – Podjęto kroki prawne przeciwko ZDF za ich oburzające kłamstwa. W ten sposób przedsiębiorca publicznie potwierdził, że zamierza dochodzić swoich praw wobec niemieckiego nadawcy. Według jego pełnomocnika, jeśli ZDF nie podpisze żądanego oświadczenia, zostanie zarekomendowane natychmiastowe skierowanie sprawy na drogę sądową. Stacja otrzymała czas na udzielenie odpowiedzi do czwartku do godziny 16:00.

Kontrowersyjny materiał dotyczący wydarzeń w Irlandii Północnej

Źródłem sporu jest wydanie programu „ZDF heute live”, poświęcone protestom i zamieszkom w Irlandii Północnej oraz aktywności Elona Muska w mediach społecznościowych. Według krytyków materiału w programie przedstawiono przedsiębiorcę jako osobę wspierającą działania wymierzone w migrantów. Prowadząca audycję rozpoczęła program od opisu brutalnego ataku w Belfaście, którego nagranie zostało rozpowszechnione w internecie. Następnie stwierdziła, że po publikacji filmu „rasistowski tłum” rozpoczął „polowanie na migrantów”, a do takich działań mieli nawoływać brytyjski prawicowy ekstremista oraz Elon Musk. Cały program koncentrował się na pytaniu, dlaczego właściciel platformy X miał podsycać protesty w Irlandii Północnej i jakie mogły być jego motywacje.

Spór o interpretację wypowiedzi

Pełnomocnicy Muska utrzymują, że nie istnieją dowody potwierdzające zarzut, jakoby przedsiębiorca publicznie nawoływał do przemocy wobec migrantów. Według nich ZDF przypisało miliarderowi działania, których nie podejmował, a przedstawione w programie oskarżenia nie znajdują potwierdzenia w jego rzeczywistych wypowiedziach. Autorzy tekstu źródłowego twierdzą również, że po skierowaniu pytań do ZDF odpowiedź stacji nie zawierała szczegółowego uzasadnienia dla tak poważnych oskarżeń.

Możliwa batalia sądowa

Na obecnym etapie nie wiadomo jeszcze, czy sprawa zakończy się ugodą, czy trafi przed sąd. Wszystko zależy od reakcji niemieckiego nadawcy na wezwanie przesłane przez prawników Muska. Jeżeli ZDF odmówi podpisania oświadczenia lub nie wycofa zakwestionowanych twierdzeń, konflikt pomiędzy jedną z największych niemieckich stacji publicznych a jednym z najbardziej wpływowych przedsiębiorców świata może przerodzić się w głośny spór sądowy. Sprawa jest kolejnym przykładem narastających napięć pomiędzy Elonem Muskiem a częścią europejskich mediów, które krytycznie oceniają jego działalność w mediach społecznościowych oraz publiczne komentarze dotyczące polityki i migracji.

źródło: n-tv.de

Skandal w niemieckiej policji. Pięcioro funkcjonariuszy zawieszonych, śledczy badają zarzuty pobicia i utrudniania postępowania

0

Poważne zarzuty wobec policjantów w Dolnej Saksonii

W niemieckiej policji wybuchł kolejny skandal. Pięcioro funkcjonariuszy z Dyrekcji Policji w Hanowerze zostało tymczasowo zawieszonych w obowiązkach służbowych. Sprawa dotyczy podejrzeń o popełnienie przestępstw oraz naruszenie obowiązków służbowych. Według informacji przekazanych przez władze czterech policjantów i jedna policjantka zostali odsunięci od wykonywania służby do czasu wyjaśnienia sprawy. Wobec kolejnych dwóch funkcjonariuszy wszczęto postępowania dyscyplinarne. Nie zostali oni zawieszeni, jednak przeniesiono ich do innych jednostek organizacyjnych. Śledztwo prowadzone jest równolegle na dwóch płaszczyznach – karnej i dyscyplinarnej.

Śledczy badają zarzuty pobicia i utrudniania postępowania

Jak poinformowała rzeczniczka policji w rozmowie z niemieckimi mediami, w toku prowadzonych czynności pojawiły się podejrzenia dotyczące możliwych przestępstw popełnionych przez funkcjonariuszy. – Chodzi o zarzuty uszkodzenia ciała oraz utrudniania postępowania karnego przez funkcjonariusza publicznego – przekazała przedstawicielka policji. W związku z tym Prokuratura w Hanowerze prowadzi postępowanie przeciwko policjantom. Niezależnie od śledztwa karnego funkcjonariuszom zarzuca się również naruszenie obowiązków służbowych wynikających z pełnionej funkcji. Na obecnym etapie śledczy nie ujawnili szczegółów dotyczących okoliczności, w jakich miało dojść do domniemanych nieprawidłowości.

Szefowa policji: zarzuty podważają zaufanie społeczne

Do sprawy odniosła się prezydent Policji Hanoweru Gwendolin von der Osten. W wydanym oświadczeniu podkreśliła, że pojawiające się oskarżenia są szczególnie dotkliwe dla całej formacji. – Zarzuty uderzają w nas jako instytucję policyjną i szkodzą zaufaniu, którym obywatele mają prawo nas obdarzać – stwierdziła. Szefowa hanowerskiej policji zaznaczyła, że jeśli podejrzenia zostaną potwierdzone, będzie to oznaczało nie tylko możliwe naruszenie obowiązującego prawa, ale również złamanie zasad i wartości, którymi funkcjonariusze powinni kierować się każdego dnia podczas służby. Zapowiedziała jednocześnie pełną transparentność działań oraz wyciągnięcie wszelkich konsekwencji prawnych i dyscyplinarnych wobec osób, którym zostanie udowodniona wina. – Będziemy działać w sposób przejrzysty i konsekwentny, aby chronić zaufanie do integralności policji oraz wykluczyć ewentualny negatywny wpływ tej sprawy na funkcjonowanie służby – podkreśliła von der Osten. Jednocześnie przypomniała, że do czasu zakończenia postępowania wszystkim osobom objętym śledztwem przysługuje zasada domniemania niewinności.

To już drugi głośny przypadek w policji Dolnej Saksonii

Sprawa z Hanoweru jest kolejnym poważnym incydentem, który w ostatnich tygodniach dotknął policję w Dolnej Saksonii. Zaledwie trzy tygodnie wcześniej zawieszona została szefowa Inspektoratu Policji Emsland/Grafschaft Bentheim, dyrektor policji Nicola Simon. Prokuratura w Osnabrück zarzuca jej utrudnianie postępowania karnego podczas pełnienia funkcji publicznej. Według śledczych miała niewystarczająco zareagować na podejrzenia dotyczące molestowania seksualnego, którego po prywatnym przyjęciu miał dopuścić się podległy jej 37-letni funkcjonariusz.

Trwa śledztwo w sprawie domniemanego molestowania seksualnego

W przypadku policjanta z Emsland prowadzone jest odrębne postępowanie dotyczące podejrzenia molestowania seksualnego. Na obecnym etapie nie ma informacji wskazujących na jakikolwiek związek pomiędzy tym śledztwem a postępowaniem prowadzonym wobec funkcjonariuszy z Hanoweru. Niemieckie organy ścigania podkreślają, że obie sprawy są traktowane niezależnie i znajdują się na różnych etapach postępowania.

Kolejny cios w wizerunek niemieckiej policji

Seria postępowań prowadzonych wobec funkcjonariuszy w Dolnej Saksonii wywołuje szeroką dyskusję na temat standardów obowiązujących w niemieckich służbach mundurowych. Szczególne kontrowersje budzą zarzuty dotyczące możliwego utrudniania postępowań przez osoby odpowiedzialne za egzekwowanie prawa. To właśnie tego rodzaju oskarżenia mogą najmocniej wpływać na społeczne zaufanie do instytucji państwowych. Na razie śledztwo w Hanowerze trwa, a jego wynik zdecyduje o dalszych losach zawieszonych funkcjonariuszy. Do czasu wydania prawomocnych rozstrzygnięć wszystkie osoby objęte postępowaniem korzystają z prawa do domniemania niewinności.

źródło: bild.de

Niemcy: Czterech nastolatków podejrzewanych o napaść seksualną na dziewczęta wyszło na wolność. Prokuratura nie wnioskuje o areszt

1

Śledztwo po napaści seksualnej w Halle

Prokuratura w Halle nie złożyła wniosków o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec czterech nastolatków podejrzewanych o udział w napaści seksualnej na cztery dziewczęta. Mimo powagi zarzutów młodzi podejrzani pozostają na wolności, a śledztwo w sprawie nadal trwa. Sprawa odbiła się szerokim echem w Niemczech po tym, jak w weekend pojawiły się informacje o zdarzeniu, do którego miało dojść w jednym z mieszkań znajdujących się w budynku wielorodzinnym na południu Halle w kraju związkowym Saksonia-Anhalt. Początkowo policja zatrzymała czterech nastolatków w wieku od 13 do 16 lat. Wszyscy mają pochodzenie migracyjne. Według informacji podawanych przez MDR podejrzani pochodzą z Mali i Portugalii.

Prokuratura: brak podstaw do zastosowania aresztu

Jak poinformował prokurator Dennis Cernota, obecny stan śledztwa wskazuje, że spotkanie uczestników miało charakter dobrowolny. Według prokuratury nie występują przesłanki uzasadniające zastosowanie tymczasowego aresztowania, takie jak ryzyko ucieczki, utrudniania postępowania czy ponownego popełnienia przestępstwa. Śledczy zwracają również uwagę, że podejrzani posiadają stałe miejsce zamieszkania. Ustalono ponadto, że część uczestników znała się jeszcze przed zdarzeniem. W jednym przypadku osoby biorące udział w spotkaniu były ze sobą spokrewnione.

Dwie poszkodowane dziewczyny trafiły do szpitala

Po zdarzeniu dwie dziewczyny wymagały leczenia szpitalnego. Dwie kolejne otrzymały pomoc medyczną w trybie ambulatoryjnym. Śledczy nadal badają, czy podczas spotkania spożywano alkohol lub inne substancje mogące wpływać na świadomość uczestników. Według prokuratury wyjaśnienie przebiegu zdarzeń utrudniają luki w pamięci zgłaszane przez część dziewcząt.

Relacje świadków budzą dodatkowe pytania

Równocześnie pojawiają się relacje świadków, które – według niemieckich mediów – rodzą wątpliwości dotyczące okoliczności zdarzenia. Jak informują Focus i Bild, jedna z mieszkanek budynku miała natknąć się na dziewczynę, która wybiegła z budynku częściowo ubrana i jednocześnie rozmawiała już przez telefon z policją. Według tych doniesień kobieta miała następnie wejść do mieszkania, gdzie znalazła kolejną dziewczynę leżącą na podłodze. Informacje te są obecnie jednym z elementów analizowanych przez śledczych.

Mieszkańcy słyszeli hałasy i krzyki

Jeden z mieszkańców budynku miał przekazać mediom, że jeszcze przed interwencją słyszał dobiegające z mieszkania głośne odgłosy i krzyki. Według jego relacji po pewnym czasie z budynku wybiegło kilku nastolatków. Jeden z młodych mężczyzn miał być częściowo rozebrany. Świadek twierdził również, że zauważył obrażenia u jednej z poszkodowanych dziewcząt. Także te okoliczności są obecnie przedmiotem prowadzonego postępowania.

Śledczy badają przebieg spotkania

Prokuratura podkreśla, że zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami inicjatywa spotkania miała wyjść od samych dziewcząt. Według śledczych to one miały również zaopatrzyć się w alkohol spożywany podczas wieczoru. W toku spotkania doszło następnie do kontaktów seksualnych. Organy ścigania zaznaczają jednak, że dokładny przebieg wydarzeń oraz okoliczności, w jakich do nich doszło, pozostają przedmiotem dalszego dochodzenia.

Jeden z podejrzanych nie ponosi jeszcze odpowiedzialności karnej

Wśród podejrzanych znajduje się 13-letni chłopak. Zgodnie z niemieckim prawem osoba w tym wieku nie osiągnęła jeszcze wieku odpowiedzialności karnej. Pozostali nastolatkowie mają od 14 do 16 lat. Na obecnym etapie śledztwa nie postawiono jeszcze prawomocnych rozstrzygnięć dotyczących odpowiedzialności uczestników zdarzenia.

Śledztwo nadal trwa

Sprawa pozostaje w toku, a śledczy analizują zarówno zeznania uczestników, jak i relacje świadków oraz wyniki badań medycznych. Dopiero po zakończeniu postępowania będzie możliwe pełne odtworzenie przebiegu wydarzeń i ustalenie, czy doszło do przestępstwa oraz jaka była odpowiedzialność poszczególnych osób. Do czasu zakończenia śledztwa wobec wszystkich podejrzanych obowiązuje zasada domniemania niewinności.

źródło: focus.de, bild.de, mdr.de

Niemcy: 16-latek postrzelił policjanta. Wielka obława w toku!

1

Policjant ciężko ranny po strzelaninie w Göttingen

Niemieckie służby prowadzą zakrojone na szeroką skalę poszukiwania 16-letniego podejrzanego, który miał oddać strzały do funkcjonariusza policji podczas konfliktu pomiędzy dwiema rywalizującymi wielkimi rodzinami w Göttingen w Dolnej Saksonii. Nastolatek jest ścigany europejskim nakazem aresztowania pod zarzutem usiłowania zabójstwa.

Do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem około godziny 22:15 w rejonie Weender Tor i Weender Landstraße. W wyniku strzałów ciężko ranny został policjant interweniujący na miejscu. Jak poinformowała prokuratura, funkcjonariusz przebywa obecnie na oddziale intensywnej terapii. Jego życiu nie zagraża jednak niebezpieczeństwo.

Starcie dwóch rywalizujących rodzin

Według ustaleń policji, w sobotni wieczór doszło do konfrontacji pomiędzy dwiema skonfliktowanymi wielkimi rodzinami z Göttingen. W trakcie zajścia domniemany sprawca miał użyć ostrej broni palnej i oddać jeden lub kilka strzałów. Jeden z pocisków trafił policjanta, powodując poważne obrażenia. Po zdarzeniu podejrzany zbiegł z miejsca i do tej pory nie został zatrzymany. Śledczy traktują sprawę bardzo poważnie. Prokuratura poinformowała, że wobec 16-latka wydano europejski nakaz aresztowania, co oznacza, że poszukiwania prowadzone są nie tylko na terenie Niemiec, ale również w innych państwach europejskich.

Policyjna obława i śmigłowiec w akcji

Bezpośrednio po strzelaninie policja otoczyła szeroki obszar wokół Weender Tor. Rozpoczęto intensywną akcję poszukiwawczą, w którą zaangażowano liczne siły policyjne oraz śmigłowiec. Mieszkańcy i osoby przebywające w centrum miasta musiały liczyć się z utrudnieniami, ponieważ okolica została całkowicie zabezpieczona na potrzeby działań śledczych. Blokady drogowe utrzymywano do wczesnych godzin porannych w niedzielę. Dopiero po zakończeniu pierwszych oględzin miejsca zdarzenia oraz zabezpieczeniu śladów policja zniosła ograniczenia. Mimo intensywnych działań funkcjonariuszom nie udało się dotychczas odnaleźć broni użytej podczas ataku.

Przeszukania i zabezpieczenie 40 telefonów

W niedzielę wieczorem śledczy przeprowadzili przeszukania trzech obiektów znajdujących się w Göttingen oraz pobliskim Gieboldehausen. Jak poinformowała prokuratura, podczas akcji zabezpieczono łącznie 40 telefonów komórkowych. Urządzenia mają zostać szczegółowo przeanalizowane przez specjalistów, którzy liczą na uzyskanie informacji mogących pomóc w ustaleniu miejsca pobytu poszukiwanego nastolatka oraz okoliczności samego zdarzenia. Według informacji podawanych przez lokalny dziennik „Göttinger Tageblatt”, postępowanie może zostać przekazane do prokuratury w Brunszwiku. Jednostka ta pełni funkcję wyspecjalizowanego ośrodka zajmującego się zwalczaniem przestępczości klanowej w Dolnej Saksonii.

Śledczy badają możliwe powiązania z wcześniejszymi incydentami

Organy ścigania sprawdzają również, czy sobotnia strzelanina ma związek z wcześniejszymi konfliktami pomiędzy lokalnymi klanami. Zaledwie kilka dni wcześniej na placu Waageplatz doszło do kolejnej gwałtownej konfrontacji, w której uczestniczyło około 20 osób. Według relacji świadków używano wówczas różnego rodzaju narzędzi do zadawania ciosów, a także padło kilka strzałów. Po tamtym incydencie policja zabezpieczyła pistolet hukowy, teleskopową pałkę oraz kij baseballowy. Śledczy analizują obecnie, czy oba zdarzenia mogą być elementem tego samego konfliktu.

Strzelanina podczas „Nocy Kultury”

Do ataku doszło w trakcie odbywającej się w Göttingen „Nocy Kultury”. Wydarzenie trwało od godziny 15:00 do północy i obejmowało 15 scen oraz 31 lokalizacji rozmieszczonych na terenie miasta. Mimo poważnego incydentu policja podkreśliła, że dla mieszkańców i uczestników imprezy nie występowało bezpośrednie zagrożenie. Funkcjonariusze szybko zabezpieczyli teren i przejęli kontrolę nad sytuacją. Śledztwo w sprawie strzelaniny oraz usiłowania zabójstwa policjanta pozostaje w toku. Priorytetem służb jest obecnie zatrzymanie poszukiwanego 16-latka oraz wyjaśnienie, jakie były dokładne okoliczności i motywy zdarzenia.

źródło: bild.de

Zarabiasz mniej przez brak języka? Ten prosty gadżet zmienia zasady gry w pracy za granicą!

Ponad dwa miliony Polaków pracują dziś poza granicami kraju, a Niemcy są jednym z najczęstszych kierunków wyjazdów zarobkowych. To właśnie tam zapotrzebowanie na fachowców – od elektryków i monterów, po kierowców ciężarówek i pracowników produkcji – pozostaje wysokie.

W wielu przypadkach to pracownicy z dużym doświadczeniem zawodowym. Problem pojawia się jednak w sytuacjach, które nie mają nic wspólnego z umiejętnościami technicznymi. Chodzi o komunikację.

Na budowie, w magazynie czy podczas transportu nie trudno o nieporozumienia, które mogą prowadzić do opóźnień i dodatkowego stresu. Dlatego coraz więcej osób pracujących za granicą sięga po technologie tłumaczeniowe, które pomagają porozumieć się w codziennych sytuacjach zawodowych.

Jedno narzędzie, które rozwiązuje wiele problemów

Dla wielu pracowników największym wyzwaniem nie są podstawowe rozmowy, lecz momenty wymagające precyzyjnego zrozumienia szczegółów.

Przykład? Monter instalacji pracujący w Niemczech musi ustalić z kierownikiem budowy szczegóły montażu. Kierowca ciężarówki odbierający ładunek w niemieckim magazynie musi sprawdzić dokumenty transportowe. Z kolei pracownik produkcji podczas szkolenia stanowiskowego musi zrozumieć instrukcję obsługi maszyny.

W takich sytuacjach ciężko liczyć na porozumienie się za pomocą gestykulacji, nietrudno tu o niedomówienia. Aby mieć pewność, że w czasie takiej wymiany zdań nie umknie żadne słowo, warto skorzystać z przenośnych translatorów, takich  jak tłumacz ai Vasco Translator V4, Vasco Translator Q1 czy Vasco Translator M4. Urządzenia te pozwalają prowadzić rozmowę w dwóch z 86 języków do wyboru, w czasie rzeczywistym. Użytkownik mówi w swoim języku, a urządzenie natychmiast odtwarza tłumaczenie dla rozmówcy. Ten odpowiada w swoim języku, a tłumaczenie pojawia się na ekranie i w głośniku. Dzięki temu rozmowa może przebiegać w sposób zbliżony do naturalnej konwersacji.

Instrukcja, dokument, znak drogowy: rozszyfrowane

W pracy za granicą wiele informacji przekazywanych jest w formie pisemnej – od dokumentów transportowych po instrukcje obsługi maszyn.

W takich sytuacjach przydatna jest funkcja tłumaczenia zdjęć. Wystarczy zrobić zdjęcie dokumentu lub oznaczenia, a urządzenie wyświetli tłumaczenie tekstu.

W praktyce oznacza to, że możesz szybko sprawdzić:

  • instrukcję obsługi narzędzia lub maszyny
  • harmonogram pracy lub ogłoszenie w miejscu pracy
  • dokument transportowy czy list przewozowy
  • oznaczenia bezpieczeństwa na hali produkcyjnej

Dla osób pracujących w dynamicznym środowisku, gdzie liczy się szybkie podejmowanie decyzji, takie rozwiązanie pozwala uniknąć domysłów.

Gdy samo tłumaczenie słów to za mało, z pomocą przychodzi Vasco Assistant, który wykorzystuje zaawansowane silniki AI, aby wyjaśnić Ci kulturowe niuanse i lokalne symbole. Jeśli trafisz na niejasne oznaczenie regionalne, czy znaki – Vasco Assistant wytłumaczy Ci ich ukryte znaczenie i kontekst.

Negocjacja stawek

Niezrozumiałe kruczki w umowie, niezapłacone nadgodziny i nieścisłości w paskach wypłaty – niestety to częste problemy, z którymi mierzą się osoby nieznające języka. Przez barierę w komunikacji godzą się na przedstawione im warunki bez możliwości negocjacji. Z Vasco rośnie pewność siebie, a co za tym idzie ustalenie wyższej stawki i rozliczanie dodatkowej pracy nie są już problemem. Technologia pozwala też wyeliminować kosztowne błędy wynikające z nieporozumień.

Bądź zawsze na łączach

Jednym z bardziej stresujących momentów dla wielu pracowników jest rozmowa telefoniczna w obcym języku. Dotyczy to np. sytuacji, gdy trzeba poinformować przełożonego o zmianie planów, ustalić szczegóły transportu albo skontaktować się z właścicielem wynajmowanego mieszkania.

Model Vasco Translator Q1 umożliwia także tłumaczenie rozmów telefonicznych. Tłumacz automatyczny przekłada wypowiedzi obu stron podczas połączenia, dzięki czemu rozmówcy mogą komunikować się mimo różnicy językowej. Co istotne, cała rozmowa i jej tłumaczenie odbywa się z poziomu tłumacza, bez angażowania prywatnego telefonu dzwoniącego.

Darmowy Internet w niemal 200 krajach. Na zawsze i bez abonamentu

Jednym z częstych problemów przy korzystaniu z aplikacji tłumaczeniowych jest konieczność dostępu do Internetu. W przypadku pracy w różnych krajach oznacza to często zakup lokalnych kart SIM lub szukanie sieci Wi-Fi. W najgorszym wypadku może skończyć się rachunkiem za telefon, który jeży włos na głowie.

Translatory Vasco działają w oparciu o wbudowaną kartę SIM zapewniającą Internet do tłumaczeń w niemal 200 krajach. Dzięki temu urządzenie może działać od razu po przyjeździe do nowego miejsca pracy – bez dodatkowej konfiguracji. Internet jest za darmo i możesz tłumaczyć z nim bez limitu.

Praca to nie wszystko

Dla wielu osób wyjazd do pracy za granicę oznacza również konieczność odnalezienia się w nowym otoczeniu. Trzeba zrobić zakupy, zapytać o drogę, umówić wizytę u lekarza czy załatwić formalności w urzędzie.

Dlatego tłumacz automatyczny Vasco Translator Q1 wyposażony jest także w funkcje dodatkowe, takie jak asystent oparty na sztucznej inteligencji. Po wykonaniu zdjęcia może on wyjaśnić znaczenie znaków, etykiet czy innych elementów otoczenia. W praktyce oznacza to, że pomaga zrozumieć nową kulturę i panujące za granicą zasady i niuanse.

Większa samodzielność w międzynarodowym środowisku

Rynek pracy w Europie staje się coraz bardziej międzynarodowy. Na jednym projekcie mogą pracować osoby z kilku krajów, posługujące się różnymi językami.

W takich warunkach tłumacz ai zaczyna pełnić podobną rolę jak inne technologie wspierające pracę – pomagają szybciej przekazywać informacje i ograniczać ryzyko nieporozumień.

Dla pracowników zatrudnionych za granicą oznacza to przede wszystkim większą samodzielność. Możliwość zrozumienia instrukcji, rozmowy z przełożonym czy załatwienia codziennych spraw bez pomocy innych osób sprawia, że praca w obcym kraju staje się po prostu łatwiejsza.

To nie gadżet. To podstawowe narzędzie pracy.

Dla wielu Polaków praca za granicą oznacza wyższe wynagrodzenie, ale także codzienne wyzwania związane z językiem i kulturą. Urządzenia takie jak Vasco Translator V4, M4 czy Q1 nie zastępują doświadczenia zawodowego, ale pozwalają je w pełni wykorzystać – w pracy i poza nią.

Inteligentny tłumacz pozwala na szybszą i bardziej precyzyjną komunikację (na poziomie 99%). Instrukcje techniczne, dokumenty, rozmowy telefoniczne czy codzienne sprawy załatwia się samodzielnie i bez niepotrzebnego stresu. W praktyce oznacza to większą pewność siebie, lepsze relacje w zespole i możliwość w pełni skupienia się na tym, co naprawdę liczy się w pracy – na wykonywaniu swoich zadań na najwyższym poziomie.

W międzynarodowym środowisku, gdzie czas i precyzja mają wartość, możliwość natychmiastowego porozumienia się w obcym języku staje się kluczowa, czyniąc tłumacze elektroniczne jednym z najważniejszych narzędzi pracy.

Bądź na bieżąco z technologiami, które ułatwiają pracę – dołącz do naszego newslettera

Kontrowersyjne finansowanie w Berlinie: Mimo podejrzeń o powiązania z islamistami, stolica Niemiec przekazuje 135 000 euro rocznie dla „Islamic Relief”

0

Publiczne pieniądze płyną do organizacji o wątpliwej reputacji

Podczas gdy rząd federalny otwarcie przyznaje, że organizacja „Islamic Relief” utrzymuje „istotne powiązania personalne z Bractwem Muzułmańskim”, władze Berlina kontynuują finansowanie jednego z projektów tej organizacji. Z najnowszych ustaleń wynika, że stolica Niemiec każdego roku przelewa 135 000 euro na wsparcie projektu pomocy duszpasterskiej prowadzonego przez tę grupę.

Historia wątpliwości: „Blindflug” w ministerstwie

Sprawa nabrała rozgłosu w 2019 roku, kiedy to po zapytaniu frakcji FDP w Bundestagu, rząd federalny przyznał, że „Islamic Relief Deutschland” oraz „Islamic Relief Worldwide” wykazują powiązania z Bractwem Muzułmańskim lub organizacjami z nim sprzymierzonymi. W efekcie MSZ wstrzymało finansowanie organizacji.

W maju ubiegłego roku Federalny Trybunał Obrachunkowy (Bundesrechnungshof) ostro skrytykował MSZ za wcześniejsze wspieranie „Islamic Relief”, określając proces przyznawania środków jako „lot na oślep” (niem. Blindflug), mimo że stawiane organizacji zarzuty są niezwykle poważne.

Czym jest Bractwo Muzułmańskie?

Bractwo Muzułmańskie to islamistyczny ruch założony w Egipcie, którego głównym celem jest przekształcenie państwa, prawa i społeczeństwa na całym świecie zgodnie z zasadami szariatu. Ich strategia zakłada „długi marsz przez instytucje” – przenikanie do meczetów, stowarzyszeń socjalnych i organizacji charytatywnych, aby stopniowo upowszechniać swoją światopogląd. W Niemczech ruch ten jest uznawany za wrogi konstytucji i znajduje się pod obserwacją Urzędu Ochrony Konstytucji.

Milczenie berlińskiego Senatu

Na pytania dotyczące finansowania organizacji, berliński Senat odpowiada wymijająco. Zamiast merytorycznej odpowiedzi, odsyła do stanowiska sprzed trzech lat, dotyczącego zapytania frakcji AfD. W kwestii tego, czy Urząd Ochrony Konstytucji obserwuje „Islamic Relief”, Senat konsekwentnie twierdzi, że odpowiedź jest objęta tajemnicą ze względu na „staranną analizę”.

Finansowanie „MuTeS” trwa nadal

Choć wydawało się, że „Islamic Relief” straci dostęp do publicznych pieniędzy, rzeczywistość wygląda inaczej. Coroczna kwota 135 000 euro trafia do projektu „MuTeS”, czyli muzułmańskiej infolinii duszpasterskiej, której operatorem jest właśnie „Islamic Relief”. Senat twierdzi, że w ramach weryfikacji wydatków nie stwierdzono nieprawidłowości i że środki są wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem.

Ostrzeżenia przed infiltracją państwa

Głos w sprawie zabrał również Urząd Ochrony Konstytucji w Brandenburgii. Minister spraw wewnętrznych, dr Jan Redmann, ostrzegł przed metodami działania Bractwa Muzułmańskiego:

  • Bractwo nie atakuje demokracji otwartą przemocą, lecz „wślizguje się tylnymi drzwiami”, wykorzystując wolności demokratycznego państwa prawa, by je ostatecznie znieść.
  • Poprzez pracę socjalną i przenikanie do gremiów politycznych organizacja stara się zyskać akceptację i wyłudzić środki publiczne na swoją antykonstytucyjną agendę.
  • Redmann zaapelował do partii i stowarzyszeń o porzucenie naiwności i krytyczne spojrzenie na tego typu aktorów w przestrzeni publicznej.

źródło: n-tv.de

„Smutny sygnał dla demokracji”: Szkoła w Niemczech dołącza do sieci „Szkoła bez rasizmu” mimo sprzeciwu rodziców

0

Kontrowersyjna decyzja w Bestensee

Podstawówka w Bestensee (Brandenburgia) oficjalnie stanie się częścią ogólnokrajowego projektu „Szkoła bez rasizmu – Szkoła z odwagą” (niem. Schule ohne Rassismus – Schule mit Courage). Decyzja ta zapadła w wyniku głosowania szkolnej społeczności, w którym 78 procent uczestników opowiedziało się za przystąpieniem do inicjatywy. Frekwencja wyniosła 92 procent, co przekroczyło wymagany próg 70 procent poparcia.

Rodzice ostrzegają przed „ideologicznym wpływem”

Planom kierownictwa szkoły od samego początku sprzeciwiała się grupa rodziców, która stworzyła specjalną inicjatywę. Jej założyciel, będący jednocześnie członkiem partii AfD, argumentował, że sieć „Courage” systematycznie i programowo narusza obowiązek neutralności politycznej. Rodzice obawiają się lewicowej indoktrynacji uczniów. Inicjatywa „Szkoła bez rasizmu” opublikowała na swojej stronie internetowej wpis z hashtagiem #wirsindnichtneutral („nie jesteśmy neutralni”), w którym wprost sugerowała, że szkoły nie mają obowiązku zapraszania polityków AfD na debaty.

Szkoła i kuratorium: „Nie ma problemu”

Zarówno władze szkoły, jak i lokalne kuratorium odrzuciły te zastrzeżenia. W korespondencji z rodzicami, do której dotarli dziennikarze, urzędnicy powołali się na tzw. Konsens z Beutelsbach, który określa zasady edukacji politycznej w Niemczech.

Według stanowiska urzędu, zakaz indoktrynacji politycznej nie oznacza konieczności „wyciszania demokratycznych kontrowersji” czy zachowywania neutralności wobec tendencji uznawanych za sprzeczne z konstytucją. Wsparcie dla projektu wyraził również minister edukacji landu, Gordon Hoffmann, który podczas wizyty w placówce podkreślił, że „rasizm nie ma miejsca w naszym kraju”.

Sprawa trafia do sądu

Mimo zakończonego głosowania, spór przenosi się na salę sądową. Założyciel inicjatywy rodzicielskiej złożył skargę do Sądu Administracyjnego w Cottbus. Domaga się on, aby sąd zobowiązał urząd do podjęcia działań nadzorczych przeciwko współpracy szkoły z siecią „Courage”.

„Jeśli ten proces się utrzyma, będzie to w naszej ocenie smutny sygnał dla demokracji” – komentuje założyciel inicjatywy. „Neutralna szkoła to zasadnicza różnica między demokracją a autokracją. Kto podcina korzenie tej neutralności, niszczy nie tylko zaufanie do szkoły, ale w ostatecznym rozrachunku także podstawy demokracji”.

Sytuacja w Bestensee stała się punktem zapalnym w szerszej debacie o granice zaangażowania politycznego niemieckich szkół, stawiając pytanie o to, gdzie kończy się walka z rasizmem, a zaczyna ideologiczne kształtowanie postaw uczniów.

źródło: n-tv.de