Niemcy od 2021 roku przyjęły ponad 36 tysięcy Afgańczyków w ramach „lokalnej procedury pracowniczej”

4

Ponad 36 tysięcy osób przyjechało do Niemiec w ramach kilku programów relokacyjnych

Od sierpnia 2021 roku Niemcy przyjęły 36 782 osoby z Afganistanu w ramach różnych programów humanitarnych i relokacyjnych. Wynika to z odpowiedzi niemieckiego rządu federalnego na interpelację posła AfD René Springera. Dokument, liczący dwanaście stron, zawiera dane dotyczące osób, które wjechały do Niemiec od 16 sierpnia 2021 roku, czyli po przejęciu władzy w Afganistanie przez talibów i zakończeniu misji wojsk zachodnich.

Dane obejmują kilka różnych programów

Rząd federalny poinformował, że według stanu na 5 czerwca 2026 roku statystycznie odnotowano wjazd 36 782 osób w ramach:

  • programu dla afgańskich pracowników lokalnych współpracujących wcześniej z Niemcami (tzw. procedura dla pracowników lokalnych – Ortskräfteverfahren),
  • tzw. listy praw człowieka,
  • programu pomostowego,
  • Federalnego Programu Przyjęć dla Afganistanu.

Rząd przedstawił strukturę przyjętych osób

W odpowiedzi na interpelację przedstawiono również podział osób objętych poszczególnymi programami. Do Niemiec przyjechało:

  • 4 122 głównych beneficjentów programu dla pracowników lokalnych oraz 15 198 członków ich rodzin,
  • 3 425 głównych beneficjentów objętych tzw. listą praw człowieka i programem pomostowym oraz 11 593 członków ich rodzin,
  • 742 głównych beneficjentów Federalnego Programu Przyjęć dla Afganistanu oraz 1 702 członków ich rodzin.

Rząd zaznaczył jednocześnie, że nie posiada bardziej szczegółowych danych statystycznych dotyczących tych osób.

Pytanie o cele programu

W interpelacji zapytano również, jakie interesy Niemiec realizowane są poprzez przyjmowanie osób z Afganistanu. Rząd federalny nie przedstawił nowego uzasadnienia, odsyłając jedynie do wcześniejszych stanowisk w tej sprawie.

Poseł AfD krytykuje sposób prowadzenia programu

Autor interpelacji, poseł AfD René Springer, skrytykował sposób realizacji programów przyjęć. Według niego rząd federalny od 2021 roku sprowadził do Niemiec ponad 36 tysięcy Afgańczyków bez udziału Bundestagu w podejmowaniu decyzji. Springer twierdzi również, że rząd do tej pory nie przedstawił ekspertyzy prawnej, która miałaby stanowić podstawę funkcjonowania tych programów. W swojej wypowiedzi zarzucił byłym ministrom Annalenie Baerbock i Nancy Faeser, że realizowały programy z pominięciem parlamentu oraz w sposób, który – jego zdaniem – nadmiernie rozszerzał obowiązujące przepisy.

AfD domaga się ponownej weryfikacji wszystkich przypadków

René Springer zapowiedział, że AfD postuluje ponowne sprawdzenie wszystkich 36 782 przypadków. Według jego stanowiska osoby, które miały podać nieprawdziwe informacje lub stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa, powinny utracić prawo pobytu i opuścić Niemcy. Poseł zwrócił uwagę, że – zgodnie z odpowiedzią rządu – w 153 przypadkach władze same stwierdziły istnienie zastrzeżeń dotyczących bezpieczeństwa. Jednocześnie, jak wynika z odpowiedzi rządu, nie prowadzono statystyk dotyczących łącznej liczby cofniętych wcześniej zgód na przyjazd, dlatego nie można obecnie podać pełnej liczby takich decyzji.

AfD chce wstrzymania programu

René Springer domaga się natychmiastowego wstrzymania otwartych postępowań oraz przekazania decyzji dotyczących przyszłych przyjęć Bundestagowi. Obecnie podstawę prawną programu stanowi § 22 ust. 2 niemieckiej ustawy o pobycie (Aufenthaltsgesetz). Przepis ten przewiduje możliwość udzielenia zezwolenia na pobyt cudzoziemcowi przyjmowanemu z zagranicy z powodów wynikających z prawa międzynarodowego lub z pilnych względów humanitarnych. Zezwolenie wydawane jest w sytuacji, gdy Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych lub wskazana przez nie instytucja uzna przyjęcie danej osoby za zgodne z interesem politycznym Republiki Federalnej Niemiec.

Część decyzji została cofnięta

Z odpowiedzi rządu federalnego wynika również, że według stanu na 9 czerwca 2026 roku w ramach Federalnego Programu Przyjęć dla Afganistanu w 72 przypadkach cofnięto wcześniej wydane zgody na przyjęcie. Nastąpiło to w drodze decyzji o uchyleniu lub odwołaniu wcześniejszego zezwolenia.

źródło: nius.de

Szokująca pomyłka z rachunkiem za wodę. Seniorka miała zapłacić ponad 557 tys. euro

0

Przez błąd przy montażu wodomierza kobieta otrzymała gigantyczny rachunek

Ponad 557 tysięcy euro –-właśnie tyle miała zapłacić za wodę starsza kobieta z Francji. Choć historia wydarzyła się poza Niemcami, odbiła się szerokim echem również w niemieckich mediach jako przykład tego, do jak poważnych konsekwencji może doprowadzić zwykła pomyłka techniczna. Jak się później okazało, astronomiczna kwota nie wynikała z rzeczywistego zużycia wody, lecz z błędu popełnionego podczas wymiany wodomierza.

Z konta seniorki próbowano pobrać ponad pół miliona euro

Na początku lipca Danielle z Francji przeżyła ogromny szok. Jej dostawca wody, firma Veolia, wystawił rachunek opiewający na około 557 tysięcy euro i próbował pobrać tę kwotę z jej konta bankowego poprzez polecenie zapłaty. Taka suma odpowiadałaby zużyciu ponad miliona metrów sześciennych wody w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. W rzeczywistości kobieta zużyła jedynie 16 metrów sześciennych wody, poinformował francuski portal „France 3 Régions”.

Dostawca przyznał, że to pomyłka, ale pieniądze i tak zostały pobrane

Danielle oraz jej córka Vanessa natychmiast skontaktowały się z dostawcą wody. Firma potwierdziła, że doszło do pomyłki. Mimo tego kilka dni później seniorka otrzymała kolejne zawiadomienie, z którego wynikało, że błędnie wystawiony rachunek zostanie wkrótce automatycznie pobrany z jej konta. Matka i córka zwróciły się więc do banku z prośbą o zablokowanie transakcji. Według informacji przekazanych przez „France 3 Régions”, mimo podjętych działań kwota została jednak pobrana z rachunku bankowego kobiety. Dopiero po kolejnej reklamacji sprawa została ponownie rozpatrzona przez przedsiębiorstwo wodociągowe.

„Moja mama była przerażona”

Córka seniorki opowiedziała, jak ogromny stres wywołała cała sytuacja.

– Moja mama nagle miała na koncie debet wynoszący pół miliona euro. Była w fatalnym stanie. Mając ponad 70 lat, bała się, że nie będzie mogła robić zakupów i że banki odmówią jej dalszej obsługi – powiedziała Vanessa w rozmowie z „France 3 Régions”.

Wszystko przez źle zamontowany wodomierz

Firma Veolia wyjaśniła, że przyczyną całej sytuacji był błąd ludzki. W tym roku u Danielle wymieniono wodomierz. Podczas montażu urządzenie zostało jednak nieprawidłowo skonfigurowane. Zamiast rozpocząć naliczanie od zera, licznik ustawiono na wartość 999 999. To właśnie ten błąd sprawił, że system naliczył zużycie odpowiadające ponad milionowi metrów sześciennych wody. Przedsiębiorstwo przeprosiło klientkę, zwróciło jej całą błędnie pobraną kwotę w wysokości około 557 tysięcy euro, zaproponowało 30 euro rekompensaty oraz anulowało opłaty za zużycie wody naliczane od września do kwietnia.

Jak samodzielnie sprawdzić, czy wodomierz działa prawidłowo?

Jak przypomina portal „t-online”, poprawność działania domowego wodomierza można sprawdzić w prosty sposób przy użyciu zwykłego wiadra o pojemności 10 litrów.

Wystarczy wykonać kilka prostych kroków:

  • dokładnie zapisać aktualny stan wodomierza, łącznie z miejscami po przecinku,
  • napełnić 10-litrowe wiadro zimną wodą,
  • powtórzyć tę czynność pięć razy (wodę można później wykorzystać np. do podlewania roślin),
  • ponownie odczytać wskazanie wodomierza.

Po wykonaniu próby licznik powinien wskazywać zużycie 50 litrów wody.

Dopuszczalne są niewielkie odchylenia

Przepisy dopuszczają określony margines błędu dla tego typu urządzeń pomiarowych. Jak podaje „t-online”, wodomierz uznaje się za sprawny, jeśli po teście wskaże wartość mieszczącą się między 48 a 52 litrami. Regularna kontrola urządzenia może pomóc wykryć ewentualne nieprawidłowości i uniknąć podobnych problemów z rozliczeniami w przyszłości.

źródło: chip.de

Niemcy: Tragiczne zabójstwo w centrum miasta. Mężczyzna śmiertelnie zaatakował żonę, świadkowie obezwładnili sprawcę

2

Dramat rozegrał się wieczorem w Kelkheim w Hesji

Do tragicznego zdarzenia doszło w poniedziałek około godziny 21:00 w centrum Kelkheim w kraju związkowym Hesja. Kobieta została śmiertelnie zaatakowana przez swojego męża przy użyciu ostrego narzędzia. Mimo szybkiej reakcji świadków i służb ratunkowych zmarła na miejscu. Sprawca został obezwładniony przez osoby, które były świadkami ataku, a następnie przekazany policji.

Kobieta zmarła na miejscu

Według informacji przekazanych przez niemiecką policję, mężczyzna zadał swojej żonie śmiertelną ranę ciętą. Do ataku doszło w rejonie Frankfurter Straße, jednej z ulic znajdujących się w centrum miasta. Kobieta nie miała szans na przeżycie i zmarła jeszcze na miejscu zdarzenia wskutek odniesionych obrażeń. Podczas zatrzymania sprawca odniósł jedynie lekkie obrażenia.

Świadkowie ruszyli z pomocą i zatrzymali napastnika

Bezpośrednio po ataku obecni na miejscu świadkowie zareagowali natychmiast. Obezwładnili napastnika i przytrzymali go do czasu przyjazdu funkcjonariuszy policji. Po przybyciu na miejsce policjanci zatrzymali mężczyznę.

Policja bada motyw zbrodni

Na obecnym etapie śledztwa motyw sprawcy oraz dokładne okoliczności tragedii pozostają nieznane. Policja prowadzi dochodzenie i zabezpiecza ślady na miejscu przestępstwa.

Atak wydarzył się na oczach wielu osób

Do zabójstwa doszło w samym centrum Kelkheim, w pobliżu rynku, gdzie znajdują się liczne restauracje i lokale gastronomiczne. Jak poinformowała rzeczniczka policji, z uwagi na miejsce zdarzenia było wielu świadków, którzy widzieli przebieg ataku. Jeden z przedstawicieli policji podkreślił, że okolica jest zwykle bardzo uczęszczana, dlatego w chwili zdarzenia przebywało tam wiele osób.

Na miejscu pojawili się psychologowie i duszpasterze

Ze względu na traumatyczny charakter wydarzeń na miejsce skierowano również osoby udzielające wsparcia psychologicznego i duszpasterskiego. Jak zaznaczyła policja, oglądanie tak dramatycznego zdarzenia może stanowić poważne obciążenie psychiczne dla świadków. Jednocześnie śledczy uspokoili mieszkańców, informując, że obecnie nie istnieje zagrożenie dla okolicznych osób.

Kelkheim leży niedaleko Frankfurtu

Kelkheim to liczące około 28 tysięcy mieszkańców miasto położone w powiecie Main-Taunus w Hesji, około 10 kilometrów na północny zachód od Frankfurtu nad Menem. Śledztwo w sprawie zabójstwa trwa. Policja nie przekazała dotąd informacji dotyczących możliwego motywu ani dalszych szczegółów dotyczących okoliczności zbrodni.

źródło: bild.de

Strzały w Würzburgu! Policja ostrzega mieszkańców: nie zabierajcie autostopowiczów

0

Trwa obława na mężczyznę w białych spodniach. Oddano strzały z ostrej amunicji

W mieście Würzburg w Bawarii doszło do użycia broni palnej. Policja prowadzi zakrojoną na szeroką skalę akcję i ostrzega mieszkańców przed potencjalnym zagrożeniem. Funkcjonariusze apelują, aby nie zabierać przypadkowych autostopowiczów. Według informacji przekazanych przez policję, we wtorek około godziny 20:20 w Würzburgu doszło do strzelaniny z użyciem broni palnej. Jak podają niemieckie media, powołując się na własne informacje, celem strzałów miały być ściana oraz drzwi wejściowe jednego z domów przy ulicy Unterdürrbacher Straße. Na szczęście jak dotąd nie ma informacji o osobach rannych. Policja poinformowała w serwisie X, że w zdarzeniu nie ucierpiał żaden człowiek. Jednocześnie przekazano, że użyto ostrej amunicji.

Policja szuka podejrzanego. Mieszkańcy mają zachować ostrożność

Ze względu na możliwe zagrożenie teren wokół miejsca zdarzenia został szeroko zabezpieczony. Policja apeluje do mieszkańców, aby unikali tego obszaru oraz stosowali się do poleceń funkcjonariuszy. Obecnie trwa poszukiwanie mężczyzny, który według opisu policji miał mieć na sobie czarną kurtkę z kapturem oraz białe spodnie. Mężczyzna miał również nosić okulary przeciwsłoneczne. Służby ostrzegają mieszkańców, aby nie zabierali autostopowiczów. Każda osoba, która zauważy poszukiwanego mężczyznę, powinna zachować dystans i natychmiast powiadomić policję. Funkcjonariusze podkreślają, że nie należy podejmować samodzielnych działań.

Strzelanina nie ma związku z festynem Kiliani

Policja zaznaczyła, że zdarzenie nie ma żadnego związku z odbywającym się w Würzburgu festynem Kiliani. Teren Talavera-Mainwiesen, gdzie organizowana jest impreza, znajduje się kilka kilometrów od dzielnicy Unterdürrbach, w której doszło do strzałów. Mimo braku powiązania funkcjonariusze zwiększyli środki bezpieczeństwa i prowadzą dodatkowe patrole piesze na terenie festynu oraz pobliskich parkingów.

Śledczy ustalają motyw działania sprawcy

Na razie nie wiadomo, dlaczego doszło do oddania strzałów ani jaki był cel ataku. Sprawą zajmuje się policja kryminalna, która zabezpiecza ślady i prowadzi dochodzenie. Osoby posiadające informacje w sprawie proszone są o kontakt z policją pod numerem telefonu (0931) 457 1732 lub pod numerem alarmowym 110.

Aktualizacja: poszukiwany nie został odnaleziony

W środę rano policja przekazała, że w nocy nie udało się odnaleźć ani ponownie zauważyć poszukiwanego mężczyzny. Jak powiedział rzecznik policji w rozmowie z niemieckimi mediami, obecnie nie ma żadnych wskazówek dotyczących konkretnego zagrożenia dla mieszkańców.

źródło: bild.de

Potężna nawałnica w Niemczech! 3000 telefonów alarmowych w zaledwie 5 godzin. Południe kraju zalane

0

Strażacy walczyli z żywiołem. Są ranni, powalone drzewa i setki zalanych budynków

Gwałtowne burze i intensywne opady deszczu sparaliżowały część południowych Niemiec. We wtorkowy wieczór przez region przeszła silna nawałnica, która szczególnie mocno dotknęła miasta Norymberga, Fürth i Erlangen, a także powiaty Nürnberger Land oraz Erlangen-Höchstadt w Bawarii. Ulewny deszcz doprowadził do rekordowej liczby zgłoszeń w zintegrowanym centrum dowodzenia straży pożarnej w Norymberdze. W ciągu zaledwie pięciu godzin służby odebrały około 3000 telefonów alarmowych  najwięcej w historii tego centrum. Aby poradzić sobie z ogromną liczbą zgłoszeń, dodatkowi pracownicy musieli zostać wezwani z wolnego. Strażacy przez wiele godzin pracowali pod ogromną presją, próbując reagować na kolejne interwencje.

Tysiąc akcji straży pożarnej w Norymberdze

Spośród ponad 3000 zgłoszeń około 1000 zakończyło się wyjazdami straży pożarnej w samej Norymberdze. Jeszcze późnym wieczorem sytuacja była bardzo trudna – około 200 interwencji nadal czekało na realizację. Jak poinformowała straż pożarna w Norymberdze, główne problemy spowodowane przez żywioł obejmowały przede wszystkim:

  • powalone drzewa,
  • zalane piwnice,
  • podtopione ulice i całe odcinki dróg,
  • uszkodzone lub zerwane dachy.

Strażacy musieli również reagować na liczne alarmy z instalacji przeciwpożarowych, które zostały uruchomione w wyniku burzy. Dodatkowo służby były wzywane do wielu wypadków drogowych związanych z trudnymi warunkami pogodowymi.

Osoba ciężko ranna po uderzeniu przez drzewo

Najwięcej pracy strażacy mieli w Norymberdze, gdzie interweniowali około 300 razy. W Erlangen odnotowano około 200 akcji, a w Fürth około 190. Kolejne zgłoszenia wpłynęły z powiatów Erlangen-Höchstadt oraz Nürnberger Land, gdzie strażacy przeprowadzili odpowiednio około 180 i 175 interwencji. W powiecie Fürth odnotowano około 150 działań. Nawałnica spowodowała również obrażenia u kilku osób, w tym ciężkie urazy. W Norymberdze jedna osoba została przewieziona do szpitala i trafiła na oddział intensywnej terapii urazowej po tym, jak została uderzona przez przewracające się drzewo.

Burza zatrzymała ruch na lotnisku w Norymberdze

Skutki gwałtownej pogody odczuło również lotnisko w Norymberdze. Z powodu burzy ruch lotniczy został wieczorem wstrzymany na około półtorej godziny. Jak poinformowały władze lotniska, służby musiały usuwać między innymi powalone drzewa oraz zajmować się uszkodzeniami dachów i zalaniami. Trzy loty zostały przekierowane na inne lotniska, a cztery kolejne miały opóźnienia. Z powodu ekstremalnej pogody interweniowała również policja środkowej Frankonii. Funkcjonariusze wyjeżdżali około 200 razy, głównie do przypadków powalonych drzew oraz zalanych piwnic. Gwałtowna nawałnica po raz kolejny pokazała, jak szybko intensywne zjawiska pogodowe mogą sparaliżować całe regiony Niemiec.

źródło: bild.de

Niemcy: Emerytce po opłaceniu rachunków zostaje z zaledwie 350 euro miesięcznie. „Mam już tego dość”

6

Przez całe życie pracowała i samotnie wychowała pięcioro dzieci. Dziś zmaga się z ubóstwem na emeryturze

Christa Zimmerer ma 82 lata i przez większość życia nie bała się ciężkiej pracy. Samotnie wychowała pięcioro dzieci, po śmierci męża sama utrzymywała rodzinę, a później ponownie ułożyła sobie życie. Dziś jednak, mimo wieloletniej aktywności zawodowej, musi bardzo oszczędnie gospodarować pieniędzmi. Po opłaceniu czynszu, składki na ubezpieczenie zdrowotne oraz pozostałych stałych wydatków pozostaje jej około 350 euro miesięcznie. Z tej kwoty musi pokryć koszty żywności, środków higienicznych i wszystkich bieżących potrzeb.

Emerytura i dodatek mieszkaniowy nie rozwiązują problemów

82-letnia mieszkanka Monachium otrzymuje około 1300 euro emerytury miesięcznie. Dodatkowo pobiera 330 euro dodatku mieszkaniowego (Wohngeld). Jak przyznaje, decyzja o ubieganiu się o takie wsparcie była dla niej bardzo trudna.

– Kiedyś wolałam pracować na dwóch etatach, niż korzystać z pomocy społecznej – mówi w rozmowie z redakcją.

Dodaje jednak, że dziś patrzy na to nieco inaczej.

– To właściwie było głupie, ale człowiek ma swoją dumę. Zawsze najważniejsze było dla mnie, żeby stać na własnych nogach. Zawsze miałam własne pieniądze i własny samochód.

Wsparcie znajduje w ośrodku Caritas

Redakcja odwiedziła Christę Zimmerer w Centrum Seniora i Usług (ASZ) Caritas w monachijskiej dzielnicy Westend. Choć budynek z zewnątrz sprawia dość ponure wrażenie, sama emerytka wita gości z uśmiechem. Regularnie angażuje się w życie ośrodka. Raz w tygodniu uczestniczy we wspólnym pieczeniu, bierze udział w zajęciach Qi Gong, a jako wykwalifikowana mistrzyni kucharska prowadzi także wykłady dotyczące gotowania. Mimo trudnej sytuacji finansowej nie czuje się samotna.

– Mam dzieci, wnuki, a nawet prawnuki – opowiada.

Większość jej rodziny mieszka w okolicach Monachium. Najdalej mieszka jedna z wnuczek – w Kempten.

Samotność to jeden z największych problemów niemieckich seniorów

Jak podkreśla Ralf Emmerich, pedagog społeczny pracujący w ASZ Westend, nie wszyscy starsi ludzie mogą liczyć na tak silne wsparcie rodziny. Jednym z najczęściej poruszanych tematów podczas rozmów z seniorami jest samotność.

– Szczególnie po śmierci partnera druga osoba najpierw zmaga się z żałobą. Dopiero później zaczyna dostrzegać, jak wiele codziennych obowiązków wykonywał współmałżonek i jak trudno poradzić sobie samemu – wyjaśnia.

Pracownicy ośrodka doradzają seniorom m.in. w sprawach ubóstwa na emeryturze, świadczeń socjalnych, opieki zdrowotnej oraz dostępnych form wsparcia. Najczęściej pojawiają się pytania o prawo do podstawowego zabezpieczenia socjalnego na starość, dodatku mieszkaniowego czy możliwości ograniczenia samotności.

Darmowe obiady i zajęcia dla osób o niskich dochodach

Od poniedziałku do piątku Centrum Seniora organizuje wspólne obiady. Osoby o niskich dochodach mogą korzystać z nich po obniżonych cenach lub całkowicie bezpłatnie. Oferta obejmuje również zajęcia sportowe, takie jak łagodna joga czy gimnastyka, kursy językowe, trening pamięci, wyjścia do muzeów, a także wizyty domowe i grupy wsparcia dla seniorów.

Pracowała od 14. roku życia

Christa Zimmerer rozpoczęła pracę już jako 14-latka. Gdy jej mąż zmarł, miała zaledwie 38 lat. Została wdową i samotnie wychowywała pięcioro dzieci, jednocześnie zarabiając na utrzymanie całej rodziny.

– Często słyszę, że już wtedy byłam feministką – mówi z dumą.

Siedem lat później ponownie znalazła miłość. Ze swoim drugim partnerem przeżyła prawie 30 lat we wspólnym mieszkaniu w monachijskim Westendzie. W 2019 roku również on zmarł. Od tamtej pory ponownie mieszka sama.

Problemy zdrowotne dodatkowo pogarszają sytuację

Od czterech lat emerytka porusza się przy pomocy balkonika. To efekt upadku, podczas którego doznała złamania miednicy. Ograniczenia zdrowotne w połączeniu z trudną sytuacją finansową sprawiają, że codzienne życie staje się coraz trudniejsze.

– Na większe wydatki po prostu mnie nie stać – przyznaje.

Jednym z największych problemów jest łazienka. Kobieta pilnie potrzebuje prysznica przystosowanego do osób z ograniczoną sprawnością ruchową, ponieważ wejście do wanny wymaga od niej ogromnego wysiłku.

– Mam orzeczony 100-procentowy stopień niepełnosprawności i pierwszy stopień opieki. Mam już dość tego, że spędzam godziny w łazience, bo praktycznie nie mogę się swobodnie poruszać – mówi.

Niemiecka kasa opiekuńcza może wprawdzie dofinansować przebudowę łazienki kwotą do 4000 euro, jednak – jak podkreśla emerytka – to zdecydowanie za mało. Dlatego odkłada pieniądze na remont, a finansowo mają wesprzeć ją także dzieci.

Każdego dnia liczy każdy wydatek

Na co dzień Christa Zimmerer bardzo oszczędza. Kupuje najtańsze kosmetyki, od poniedziałku do piątku korzysta z obiadów w ośrodku Caritas, a pozostałe posiłki przygotowuje samodzielnie.

– Wieczorem i tak nie potrzebuję już wiele jedzenia – mówi.

Od czasu do czasu dzieci zabierają ją do restauracji i opłacają wspólny posiłek. Dużym szczęściem jest dla niej także czynsz. Mieszka w mieszkaniu należącym do spółdzielni mieszkaniowej i płaci 610 euro miesięcznie, co jak na warunki Monachium jest stosunkowo niską kwotą.

Wielu seniorów żyje z bardzo niskich emerytur

Ralf Emmerich przyznaje, że osoby zgłaszające się do ASZ bardzo często dysponują niewielkimi świadczeniami emerytalnymi.

– Mówimy tutaj o emeryturach w wysokości około 500-600 euro miesięcznie w przypadku kobiet oraz około 1100-1200 euro w przypadku mężczyzn – wyjaśnia.

Jak dodaje, wielu seniorów nie wie o istnieniu takich placówek albo obawia się skorzystania z ich pomocy. Dlatego Caritas prowadzi projekt streetworkerski dla seniorów o nazwie SAVE. Pracownicy odwiedzają starsze osoby w parkach, na ulicach i innych miejscach publicznych, gdzie mogą anonimowo porozmawiać o swoich problemach i dowiedzieć się, z jakiego wsparcia mogą skorzystać. Jak podkreśla Emmerich, często właśnie wspólne obiady są pierwszym krokiem do zbudowania zaufania.

– Kiedy ludzie zaczynają regularnie przychodzić na posiłki i czują się bezpiecznie, możemy stopniowo pomagać im również w innych sprawach – podsumowuje.

źródło: fr.de

Niemcy: Kultowy basen tylko dla kobiet zaostrza zasady. Po ogromnym napływie odwiedzających wprowadzono ograniczenia

3

Legendarny damski basen we Fryburgu zmienia zasady wstępu

Lorettobad we Fryburgu, uznawany za jedyny w Niemczech odkryty basen przeznaczony wyłącznie dla kobiet, zdecydował się na zaostrzenie zasad wstępu. Od ubiegłego weekendu od piątku do niedzieli z obiektu mogą korzystać wyłącznie kobiety i dziewczęta, które ukończyły 16. rok życia. Operator basenu tłumaczy, że decyzja została podjęta w związku z bardzo dużym napływem odwiedzających. Jak podkreślono w oficjalnym komunikacie, w najbardziej oblegane dni liczba gości osiągała już taki poziom, że spokojny wypoczynek w damskiej części kąpieliska był praktycznie niemożliwy.

Rosnąca liczba odwiedzających wywołała kontrowersje

Głos w sprawie zabrali również przedstawiciele stowarzyszenia „Przyjaciele Lorettobadu”. Jedna z osób należących do grona założycieli organizacji skierowała list otwarty do nadburmistrza Fryburga Martina Horna oraz klubów radnych. W liście opisano, że regularnie do basenu przyjeżdżały większe grupy kobiet z francuskiej Alzacji, często podróżujące minibusami. Autor zwrócił uwagę, że wiele z nich wchodziło do wody w codziennym ubraniu, które – jak opisano – w wielu przypadkach stanowiły długie szaty.

Stałe bywalczynie: o spokojnym wypoczynku nie było już mowy

Relacje te potwierdziły – jak podaje dziennik „Die Welt” – dwie wieloletnie bywalczynie Lorettobadu, które chciały zachować anonimowość. Emerytki przyznały, że w ostatnim czasie podczas weekendów trudno było mówić o spokojnym wypoczynku. Według ich obserwacji problemy najczęściej dotyczyły odwiedzających z Francji, które nie zawsze przestrzegały obowiązujących zasad korzystania z kąpieliska. Obie pozytywnie oceniły nowe przepisy dotyczące wstępu. Jak podkreśliły, już w miniony weekend na terenie damskiego basenu było zdecydowanie spokojniej.

Władze miasta: nie chodzi o wykluczanie konkretnych grup

Operator obiektu stanowczo zaznaczył, że nowe zasady nie mają na celu wykluczania żadnej konkretnej grupy osób. Jak wyjaśniono, decyzja jest odpowiedzią wyłącznie na problemy wynikające z bardzo dużej liczby odwiedzających. Podobne stanowisko przedstawił również nadburmistrz Fryburga Martin Horn, który broni wprowadzonych ograniczeń. Jak zaznaczył, wykluczenie dzieci i młodzieży z możliwości korzystania z basenu nie było łatwą decyzją. Celem zmian jest jednak ograniczenie bardzo dużego natężenia ruchu w niewielkim damskim kąpielisku, a nie dyskryminowanie określonych grup odwiedzających.

– Jeśli damski basen zamieni się w park wodny pełen atrakcji, utraci swój dotychczasowy charakter – podkreślił Martin Horn.

Ograniczenia obowiązują tylko w weekendy

Nowe zasady obowiązują od piątku do niedzieli. W tych dniach z Lorettobadu mogą korzystać wyłącznie kobiety i dziewczęta, które ukończyły 16 lat. Według operatora rozwiązanie ma przede wszystkim zapewnić odwiedzającym możliwość spokojnego wypoczynku i zmniejszyć tłok, który w ostatnim czasie stał się jednym z największych problemów tego wyjątkowego, funkcjonującego od lat kąpieliska.

źródło: nius.de

Fala bankructw piekarni w Niemczech. Coraz więcej rodzinnych firm nie wytrzymuje rosnących kosztów

2

Niemieckie piekarnie w kryzysie. Liczba upadłości gwałtownie wzrosła

Niemcy od dziesięcioleci słyną z bogatej tradycji piekarniczej, jednak obecnie branża zmaga się z jednym z najtrudniejszych okresów od lat. Coraz więcej piekarni nie jest w stanie utrzymać rentowności i decyduje się na złożenie wniosku o upadłość. Jak poinformował rzecznik firmy Creditreform, Patrik-Ludwig Hantzsch, w pierwszym półroczu 2026 roku 63 przedsiębiorstwa piekarnicze ogłosiły niewypłacalność. To aż o 40 procent więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Eksperci wskazują, że za pogarszającą się sytuację odpowiada przede wszystkim zmiana nawyków zakupowych klientów oraz utrzymujące się wysokie koszty prowadzenia działalności.

Klienci coraz częściej wybierają supermarkety i dyskonty

Jednym z głównych problemów tradycyjnych piekarni jest zmieniające się zachowanie konsumentów. Coraz więcej osób kupuje pieczywo podczas codziennych zakupów spożywczych w supermarketach lub dyskontach, korzystając z samoobsługowych automatów z pieczywem. Dotyczy to nie tylko osób szukających oszczędności, ale również klientów z wyższych grup dochodowych. Zdaniem ekspertów powoduje to stopniowy odpływ klientów z lokalnych piekarni, które przez lata opierały swoją działalność na regularnych zakupach chleba i bułek przez mieszkańców okolicy.

Rosnące ceny energii mocno uderzyły w piekarnie

Drugim kluczowym problemem są wysokie koszty energii. Piekarnie należą do najbardziej energochłonnych zakładów rzemieślniczych. Do codziennej pracy niezbędne są piece, mieszarki, urządzenia do wyrabiania ciasta oraz inne maszyny zużywające duże ilości prądu. Jak podkreśla Stefan Lampe, właściciel sieci piekarni w Turyngii, właśnie gwałtowny wzrost cen energii po wybuchu wojny w Ukrainie okazał się decydującym ciosem dla jego firmy. W połowie czerwca przedsiębiorca złożył wniosek o upadłość obejmujący 44 piekarnie, w których zatrudnionych jest 280 pracowników.

– Główną przyczyną były gwałtownie rosnące ceny energii elektrycznej i innych nośników energii od początku wojny w Ukrainie. To dosłownie odebrało nam grunt pod nogami – powiedział w rozmowie z dziennikiem „Bild”.

Na razie wszystkie placówki pozostają otwarte, a pracownicy nadal wykonują swoje obowiązki. Trwa postępowanie upadłościowe i właściciel liczy na znalezienie rozwiązania, które pozwoli kontynuować działalność.

Nie wszystkie piekarnie uda się uratować

Nie każda firma ma jednak szansę na przetrwanie. Po ogłoszeniu upadłości bawarskiej sieci Rackls Backstubn i sprzedaży części majątku konkurencyjnej firmie poinformowano, że 10 placówek zostanie zamkniętych, a główna piekarnia zakończy produkcję. Syndyk masy upadłościowej Tobias Sorg przekazał, że nie udało się znaleźć rozwiązania umożliwiającego dalsze funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Podobny los spotkał również piekarnię Hansen Mürwik ze Szlezwik-Holsztyn, której historia sięga ponad stu lat. Zakład produkcyjny w miejscowości Wees koło Flensburga zakończy działalność pod koniec lipca. Konkurencyjna firma Andresen przejmie od 1 sierpnia jedynie sześć z jedenastu sklepów. Pozostałe punkty sprzedaży zostaną definitywnie zamknięte.

Rosną również koszty pracy i surowców

Problemy niemieckich piekarni nie kończą się na cenach energii. Przedsiębiorcy muszą mierzyć się także z rosnącymi kosztami wynagrodzeń, drożejącymi surowcami i materiałami oraz coraz większym niedoborem wykwalifikowanych pracowników. Według ekspertów marże osiągane przez piekarnie są na tyle niewielkie, że właściciele mogą przenosić rosnące koszty na klientów jedynie w bardzo ograniczonym stopniu. To sprawia, że szczególnie małe i rodzinne piekarnie coraz częściej znajdują się na granicy opłacalności.

Eksperci ostrzegają przed dalszymi upadłościami

Zdaniem specjalistów z Creditreform obecna sytuacja może oznaczać początek dłuższego kryzysu w niemieckiej branży piekarniczej. Jeżeli koszty prowadzenia działalności pozostaną na wysokim poziomie, a konsumenci nadal będą wybierać tańsze pieczywo z supermarketów i dyskontów, liczba bankructw może w najbliższych miesiącach nadal rosnąć. Dla wielu lokalnych piekarni oznacza to walkę o przetrwanie, a dla klientów – ryzyko znikania kolejnych rodzinnych zakładów, które przez dziesięciolecia stanowiły ważny element niemieckiej tradycji rzemieślniczej.

źródło: bild.de

Skandal w niemieckim ośrodku dla osób ubiegających się o azyl. Urzędnik podejrzany o szantaż seksualny wobec kobiet

0

Śledczy sprawdzają, czy urzędnik wykorzystywał swoją pozycję wobec kobiet ubiegających się o azyl w Niemczech

Prokuratura w Heidelbergu prowadzi śledztwo przeciwko pracownikowi administracji zatrudnionemu w ośrodku recepcyjnym dla osób ubiegających się o azyl w Heidelbergu w Badenii-Wirtembergii. Mężczyzna jest podejrzewany o to, że miał wykorzystywać swoją funkcję i składać kobietom propozycje o charakterze seksualnym w zamian za obietnicę wstrzymania ich deportacji. Według śledczych urzędnik miał sugerować, że może wpłynąć na przebieg postępowania administracyjnego dotyczącego ich pobytu w Niemczech, jeśli zgodzą się spełnić jego żądania seksualne.

Pierwsze zgłoszenie wpłynęło pod koniec maja

Jak poinformowała prokuratura w Heidelbergu, sprawa wyszła na jaw pod koniec maja, gdy młoda kobieta zgłosiła się na policję. Według jej relacji podczas pobytu w ośrodku recepcyjnym w Heidelbergu urzędnik miał zmuszać ją do czynności o charakterze seksualnym. W zamian miał obiecać, że doprowadzi do wstrzymania jej deportacji z Niemiec. Na podstawie tego zawiadomienia wszczęto postępowanie przygotowawcze.

Kolejne kobiety również złożyły zeznania

W toku śledztwa policja i prokuratura dotarły do kolejnych kobiet, które również postawiły urzędnikowi poważne zarzuty. Łącznie sześć następnych kobiet poinformowało śledczych, że podczas prowadzenia ich postępowań azylowych mężczyzna miał nakłaniać je do kontaktów seksualnych. Według dotychczasowych ustaleń żadna z tych kobiet nie zgodziła się na jego propozycje. Śledczy badają obecnie wszystkie zgłoszenia, aby ustalić, czy doszło do popełnienia przestępstw oraz czy liczba pokrzywdzonych może być większa.

Urzędnik został odsunięty od obowiązków

W związku z pojawiającymi się oskarżeniami Prezydium Rejencji (Regierungspräsidium), któremu podlega pracownik, zdecydowało o natychmiastowym odsunięciu go od wykonywania obowiązków służbowych. Postępowanie karne prowadzą wspólnie prokuratura oraz policja kryminalna w Heidelbergu. Śledztwo dotyczy podejrzenia przymusu seksualnego.

Śledztwo trwa. Obowiązuje domniemanie niewinności

Prokuratura podkreśla, że sprawa znajduje się na etapie postępowania przygotowawczego i obecnie trwa gromadzenie materiału dowodowego. Jednocześnie śledczy przypominają, że do czasu prawomocnego zakończenia postępowania wobec podejrzanego obowiązuje zasada domniemania niewinności. Na razie nie podano informacji o ewentualnym terminie postawienia zarzutów ani o dalszych decyzjach procesowych w tej sprawie.

źródło: bild.de

Groźby śmierci wobec Friedricha Merza? Iran umieścił niemieckiego kanclerza na liście celów. Służby sprawdzają zagrożenie

3

Irańska gazeta powiązana z reżimem umieściła Friedricha Merza na liście zachodnich polityków zagrożonych śmiercią. Niemieckie służby badają teraz informacje dotyczące możliwych planów zamachów na terenie kraju. Politycy zajmujący się bezpieczeństwem ostrzegają: groźby z Teheranu mogą być czymś więcej niż tylko propagandą. Irańska gazeta reżimowa „Hamshahri” umieściła kanclerza Niemiec Friedricha Merza (CDU) na tak zwanej liście śmierci. Medium opublikowało grafikę przedstawiającą zachodnich przywódców, którzy według gazety „muszą oczekiwać zemsty narodu irańskiego”.

Na liście, oprócz niemieckiego kanclerza, znaleźli się również prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, premier Izraela Benjamin Netanjahu, prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Włoch Giorgia Meloni oraz brytyjski premier Keir Starmer. „Hamshahri” jest uznawana za jedno z mediów będących głosem irańskiego reżimu. Po publikacji listy niemieckie służby bezpieczeństwa analizują informacje dotyczące możliwych przygotowań do ataków w Niemczech. Dla Friedricha Merza sama publikacja nie oznacza całkowicie nowej sytuacji. Kanclerz Niemiec już wcześniej należał bowiem do osób objętych najwyższym poziomem ochrony państwowej.

Irańskie służby działają w Niemczech? Politycy ostrzegają

Poseł CDU zajmujący się polityką zagraniczną, Roderich Kiesewetter, uważa, że groźby ze strony Iranu nie powinny być bagatelizowane.

– Zakładam, że reżim terrorystyczny już od dłuższego czasu planuje i przygotowuje ukierunkowane zabójstwa oraz zamachy terrorystyczne na Zachodzie, także w Niemczech – powiedział polityk w rozmowie z „Handelsblatt”.

Jego zdaniem Iran próbuje wzmacniać swoją pozycję poprzez radykalną ideologię oraz działania terrorystyczne zarówno wewnątrz kraju, jak i poza jego granicami. Na aktywność irańskich służb wywiadowczych w Europie zwraca uwagę również Marc Henrichmann (CDU), przewodniczący Parlamentarnej Komisji Kontroli. Szczególną uwagę służb mają przyciągać tak zwani agenci jednorazowi. Chodzi o osoby wykorzystywane do wykonania pojedynczych zadań, które często nie wiedzą nawet, kto faktycznie stoi za zleceniem.

Zagrożenie nie dotyczy tylko Friedricha Merza

Również ekspert SPD ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Sebastian Fiedler ocenia, że obecna sytuacja wiąże się z wysokim poziomem zagrożenia. Według niego tego typu działania mogą wpływać na radykalne środowiska i zachęcać pojedyncze osoby do przemocy. Obawy dotyczą więc nie tylko operacji bezpośrednio sterowanych przez państwo irańskie, ale także osób, które mogą zostać zainspirowane irańską propagandą do samodzielnych ataków. W maju ujawniono, że niemiecka Prokuratura Federalna skierowała akt oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom, którzy mieli przygotowywać zamachy w Niemczech na zlecenie irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Według śledczych mężczyźni mieli zbierać informacje na temat Josefa Schustera, przewodniczącego Centralnej Rady Żydów w Niemczech, oraz Volkera Becka, przewodniczącego Niemiecko-Izraelskiego Towarzystwa.

Rząd Niemiec reaguje ostrożnie

Niemiecki rząd na razie powściągliwie komentuje sprawę irańskiej listy.Zastępca rzecznika rządu federalnego poinformował jedynie, że władze zapoznały się z doniesieniami. Jednocześnie niemieckie służby bezpieczeństwa analizują sytuację, a politycy ostrzegają, że groźby płynące z Teheranu mogą stanowić realne zagrożenie nie tylko dla Friedricha Merza, ale również dla innych osób związanych z polityką Niemiec i Zachodu.

źródło: jungefreiheit.de