Irańska gazeta powiązana z reżimem umieściła Friedricha Merza na liście zachodnich polityków zagrożonych śmiercią. Niemieckie służby badają teraz informacje dotyczące możliwych planów zamachów na terenie kraju. Politycy zajmujący się bezpieczeństwem ostrzegają: groźby z Teheranu mogą być czymś więcej niż tylko propagandą. Irańska gazeta reżimowa „Hamshahri” umieściła kanclerza Niemiec Friedricha Merza (CDU) na tak zwanej liście śmierci. Medium opublikowało grafikę przedstawiającą zachodnich przywódców, którzy według gazety „muszą oczekiwać zemsty narodu irańskiego”.
Na liście, oprócz niemieckiego kanclerza, znaleźli się również prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, premier Izraela Benjamin Netanjahu, prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Włoch Giorgia Meloni oraz brytyjski premier Keir Starmer. „Hamshahri” jest uznawana za jedno z mediów będących głosem irańskiego reżimu. Po publikacji listy niemieckie służby bezpieczeństwa analizują informacje dotyczące możliwych przygotowań do ataków w Niemczech. Dla Friedricha Merza sama publikacja nie oznacza całkowicie nowej sytuacji. Kanclerz Niemiec już wcześniej należał bowiem do osób objętych najwyższym poziomem ochrony państwowej.
Irańskie służby działają w Niemczech? Politycy ostrzegają
Poseł CDU zajmujący się polityką zagraniczną, Roderich Kiesewetter, uważa, że groźby ze strony Iranu nie powinny być bagatelizowane.
– Zakładam, że reżim terrorystyczny już od dłuższego czasu planuje i przygotowuje ukierunkowane zabójstwa oraz zamachy terrorystyczne na Zachodzie, także w Niemczech – powiedział polityk w rozmowie z „Handelsblatt”.
Jego zdaniem Iran próbuje wzmacniać swoją pozycję poprzez radykalną ideologię oraz działania terrorystyczne zarówno wewnątrz kraju, jak i poza jego granicami. Na aktywność irańskich służb wywiadowczych w Europie zwraca uwagę również Marc Henrichmann (CDU), przewodniczący Parlamentarnej Komisji Kontroli. Szczególną uwagę służb mają przyciągać tak zwani agenci jednorazowi. Chodzi o osoby wykorzystywane do wykonania pojedynczych zadań, które często nie wiedzą nawet, kto faktycznie stoi za zleceniem.
Zagrożenie nie dotyczy tylko Friedricha Merza
Również ekspert SPD ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Sebastian Fiedler ocenia, że obecna sytuacja wiąże się z wysokim poziomem zagrożenia. Według niego tego typu działania mogą wpływać na radykalne środowiska i zachęcać pojedyncze osoby do przemocy. Obawy dotyczą więc nie tylko operacji bezpośrednio sterowanych przez państwo irańskie, ale także osób, które mogą zostać zainspirowane irańską propagandą do samodzielnych ataków. W maju ujawniono, że niemiecka Prokuratura Federalna skierowała akt oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom, którzy mieli przygotowywać zamachy w Niemczech na zlecenie irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Według śledczych mężczyźni mieli zbierać informacje na temat Josefa Schustera, przewodniczącego Centralnej Rady Żydów w Niemczech, oraz Volkera Becka, przewodniczącego Niemiecko-Izraelskiego Towarzystwa.
Rząd Niemiec reaguje ostrożnie
Niemiecki rząd na razie powściągliwie komentuje sprawę irańskiej listy.Zastępca rzecznika rządu federalnego poinformował jedynie, że władze zapoznały się z doniesieniami. Jednocześnie niemieckie służby bezpieczeństwa analizują sytuację, a politycy ostrzegają, że groźby płynące z Teheranu mogą stanowić realne zagrożenie nie tylko dla Friedricha Merza, ale również dla innych osób związanych z polityką Niemiec i Zachodu.
źródło: jungefreiheit.de


