Próba gwałtu na cmentarzu w Lipsku – policja prosi o pomoc w ujęciu sprawcy

0

Lipsk — Trzy miesiące po brutalnym ataku na cmentarzu Kleinzschocher policja publicznie poszukuje sprawcy. Funkcjonariusze opublikowali dwa portrety pamięciowe mężczyzny, który według śledczych próbował zgwałcić 57-letnią kobietę i ciężko ją ranił.

Przebieg zdarzenia

Do ataku doszło 15 lipca 2025 roku około godz. 18:30 na cmentarzu Kleinzschocher w Lipsku. Kobieta przebywała na terenie cmentarza, zajmując się grobami bliskich, gdy nieznany mężczyzna podszedł do niej i zaczął ją zaczepiać. Gdy 57-latka go odtrąciła, napastnik uderzył ją kilkukrotnie w twarz i przewrócił na ziemię.
Mimo jej krzyków napastnik nie zaprzestał napaści i próbował doprowadzić do gwałtu. Ofiara stawiła jednak tak silny opór, że ostatecznie napastnik uciekł z miejsca zdarzenia.

Skutki ataku i kwalifikacja prawna

Kobieta została tak poważnie ranna, że trafiła na leczenie szpitalne i była hospitalizowana. Prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie usiłowania szczególnie ciężkiego przestępstwa na tle seksualnym.

Dlaczego opublikowano dwa portrety pamięciowe?

Śledczy opublikowali dwa warianty portretu pamięciowego na mocy decyzji sądu. Rysunki powstały na podstawie zeznań pokrzywdzonej i pokazują możliwe różnice w wyglądzie sprawcy — mężczyzna mógł nosić okulary i mieć trzydniowy zarost, stąd dwie wersje wizerunku.

Charakterystyka poszukiwanego

Policja prosi o pomoc w identyfikacji mężczyzny; podejrzanego opisano następująco:

  • wiek: około 50 lat,
  • wzrost: 1,60–1,70 m, sylwetka szczupła,
  • włosy: siwe, kręcone, zaniedbane,
  • karnacja: jasna,
  • znaki szczególne: widoczne rany lub blizny na ramionach i nogach (możliwie po samookaleczeniu), kolczyk w lewym uchu, mówi po niemiecku bez obcego akcentu,
  • ubranie widziane przez pokrzywdzoną: biały T-shirt z kolorowymi symbolami i nieznanym napisem, spodnie typu 7/8 z denimu, kurtka dżinsowa, czarne tenisówki, czarny plecak.

Apel policji i dane kontaktowe

Funkcjonariusze proszą osoby, które w połowie lipca przebywały na cmentarzu Kleinzschocher lub widziały podejrzaną osobę/nietypowe zachowanie w tej okolicy, o kontakt. Informacje można przekazywać do Wydziału Kryminalnego w Lipsku:
Dimitroffstraße 1, 04107 Leipzig
telefon: (0341) 966 4 6666.

Policja zapewnia, że wszystkie zgłoszenia będą rzetelnie sprawdzone, a osoby zgłaszające informacje — w razie potrzeby — traktowane z należytą dyskrecją. Równocześnie służby apelują do świadków, by nie publikowali zdjęć ani spekulacji w mediach społecznościowych, co mogłoby utrudnić dochodzenie i narażać dobro pokrzywdzonej.

źródło: bild.de

Niemcy: „Nie wykluczamy, że Rebecca została tu pochowana” — prokurator o nowych poszukiwaniach na posesji podejrzanego

0

Wielka akcja śledcza w Brandenburgii. Poszukiwania mogą potrwać wiele dni

Śledztwo w sprawie zaginięcia Rebecci Reusch nabrało nowego, przełomowego wymiaru: od poniedziałku policja prowadzi intensywne prace poszukiwawcze na działce należącej do babci głównego podejrzanego — 33-letniego Floriana R. Prokurator Michael Petzold przyznał w rozmowie z mediami: „Nie możemy wykluczyć, że Rebecca  została tutaj pochowana”.

Gdzie i dlaczego ruszyły poszukiwania?

Akcja rozpoczęła się w Lindenberg (gmina Tauche, land Brandenburgia) i obejmuje teren należący do rodziny podejrzanego. Według prokuratury nowe ustalenia z dotychczasowego śledztwa skłoniły organy do przeszukania właśnie tej posesji; prokurator nie zdradził, czy pojawił się konkretny, pojedynczy trop. Jak zaznaczył, poniedziałkowe działania były „punktem wyjścia” do zabezpieczenia ewentualnych dowodów.

Kogo podejrzewa prokuratura?

Śledczy są przekonani, że to Florian R. mógł zabić 15-letnią wówczas Rebeccę — jednak dotychczas brakowało niezbitych dowodów. Prokuratura poinformowała, że istnieją przesłanki, iż podejrzany mógł w poranek 18 lutego 2019 roku zabić swoją szwagierkę i przenieść zwłoki lub rzeczy należące do niej na grunt należący do swoich dziadków w Tauche.

Skala akcji i używane metody

Na miejscu pracuje ponad 100 funkcjonariuszy policji berlińskiej wspieranych przez śledczych z Federalnego Biura Kryminalnego (BKA). Do przeszukiwań wykorzystano m.in.:

  • sprzęt do badań georadarowych (ground-penetrating radar),
  • drony do obserwacji z powietrza,
  • psy tropiące wyszkolone do wykrywania zwłok,
  • dokładne przeszukania domu i ogrodu.

Policja poinformowała jednocześnie, że nie prowadzi obecnie poszukiwań mających na celu odnalezienie osoby żywej — „nie szukamy tu nikogo żywego”, podał rzecznik.

Czego konkretnie szukają śledczy?

W komunikatach prokuratury i policji wskazano, że poszukiwane są między innymi: ubrania Rebecci, koc lub inne tekstylia należące do zaginionej oraz „wszystko, co mogłoby służyć do pogrzebania człowieka” — innymi słowy narzędzia i materiały, które mogłyby posłużyć do ukrycia zwłok.

Kontekst sprawy — przypomnienie faktów

Rebecca Reusch zaginęła w lutym 2019 roku, mając 15 lat. Od tego czasu prowadzone były wielokrotne poszukiwania i czynności śledcze na różnych obszarach w Brandenburgii, które jednak nie doprowadziły do przełomu. Nowa akcja na posesji krewnych głównego podejrzanego stanowi pierwszy od dawna istotny zwrot w postępowaniu.

Co może nastąpić dalej?

Prokuratura zapowiada, że prace na miejscu mogą potrwać jeszcze kilka dni — tempo i wyniki zależą od efektów badań georadarowych, przeszukań ręcznych i ekspertyz psa tropiącego. W przypadku odnalezienia potencjalnych śladów prokuratorzy i policyjni technicy zabezpieczą dowody i podejmą decyzje o dalszych krokach procesowych.

źródło: bild.de

Niemcy: Nastolatek zginął pchnięty nożem przy kasie w supermarkecie

1

Dramat w Lemgo — śledczy: mężczyzna zatrzymany, motyw nieznany

W Lemgo (Nadrenia Północna-Westfalia) doszło w poniedziałek wieczorem do brutalnej napaści w sklepie sieci Edeka. W wyniku ataku nożem przed lub przy kasie zginął nastoletni chłopak — według doniesień medialnych miał 16 lat. Policja zatrzymała podejrzanego 33-latka z Lemgo; prokuratura i specjalna grupa śledcza badają okoliczności zdarzenia.

Przebieg zdarzeń: najpierw spór na parkingu, potem atak w sklepie

Policja ustaliła wstępnie, że jeszcze przed wejściem do budynku obie osoby najpierw pokłóciły się na parkingu przed marketem. Około godz. 20:30 konflikt przeniósł się do wnętrza sklepu i — jak informują śledczy — eskalował przy kasach. W trakcie tej konfrontacji mężczyzna chwycił nóż i zaatakował nastolatka. Do ataku doszło przy świadkach, którzy w szoku obserwowali wydarzenia.

Służby ratunkowe i liczne patrole wezwane na miejsce udzielały pierwszej pomocy poszkodowanemu, jednak chłopak zmarł na miejscu wskutek odniesionych obrażeń.

Zatrzymanie podejrzanego i działania policji

Śledczy poinformowali, że podejrzany został szybko ujęty przez funkcjonariuszy. Na miejscu pracuje prokuratura w Detmold oraz specjalna komórka policji kryminalnej. Obaj uczestnicy zdarzenia mają obywatelstwo niemieckie.

Funkcjonariusze zabezpieczyli teren sklepu, ustawili osłony, a technicy kryminalistyczni prowadzili oględziny miejsca zbrodni. Prace na miejscu będą kontynuowane jeszcze przez wiele godzin; prokurator Alexander Görlitz osobiście nadzoruje czynności procesowe.

Ofiara i podejrzany — co wiadomo

Na tym etapie śledztwa prokuratura nie ujawnia szczegółów dotyczących relacji między ofiarą a zatrzymanym. Nie jest jasne, czy znali się wcześniej, ani jaki był bezpośredni motyw ataku. Również rodzina ofiary nie została jeszcze oficjalnie przedstawiona mediom.

Co dalej — śledztwo w toku

Śledczy badają nagrania z kamer monitoringu, przesłuchują świadków i analizują zabezpieczone dowody. Na razie prokuratura prowadzi postępowanie w sprawie zabójstwa; dalsze kwalifikacje prawne mogą ulec zmianie w zależności od wyników dochodzenia. Policja apeluje do świadków zdarzenia lub osób posiadających nagrania (np. z telefonów komórkowych), by zgłaszały się na najbliższy komisariat.

Reakcje lokalnej społeczności

Do tej pory nie napłynęły oficjalne komunikaty władz miasta ani sklepu sieci Edeka poza informacją, że miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone. Wobec tragicznego przebiegu zdarzeń mieszkańcy okolicy są poruszeni — restauracje i punkty usługowe w pobliżu informowały o zwiększonej obecności patroli policyjnych.

Sprawa jest rozwojowa. Policja i prokuratura proszą o powstrzymanie się od publikowania niesprawdzonych informacji i zapowiadają, że kolejne ustalenia przekażą, gdy tylko pozwoli na to charakter prowadzonego postępowania.

źródło: bild.de

Niemcy: Dziesiątki flag narodowych w małej gminie. Czy to początek nowej fali manifestacji patriotycznych?

3

Nocna akcja w małej miejscowości

W niemieckiej gminie Nachrodt-Wiblingwerde, położonej w regionie Sauerland (Nadrenia Północna-Westfalia), w nocy z piątku na sobotę nieznani sprawcy zawiesili dziesiątki niemieckich flag. Jak poinformowała policja, na masztach, przy drogach i w pobliżu lokalnego masztu radiowego zawisło ponad 40 flag państwowych. Pod masztem znaleziono także tablicę z napisem: „Duma narodowa nie jest przestępstwem”.

Ze względu na możliwy motyw polityczny, sprawą natychmiast zajął się wydział ds. ochrony państwa (Staatsschutz) w Hagen. Władze lokalne usunęły wszystkie flagi i złożyły oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Policja bada sprawę i szuka świadków

Według ustaleń funkcjonariuszy, umieszczenie flag w rejonie masztu radiowego wymagało przekroczenia ogrodzenia, co może zostać zakwalifikowane jako wtargnięcie na teren prywatny (Hausfriedensbruch). Policja apeluje do mieszkańców o zgłaszanie wszelkich informacji dotyczących osób lub pojazdów, które mogły zostać zauważone w okolicy w nocy z piątku na sobotę.

Reakcja władz gminy

Burmistrz gminy Nachrodt-Wiblingwerde, Birgit Tupat, skomentowała sytuację stanowczo.
Flagi umieszczone na prywatnych posesjach nie stanowią problemu, jednak ich wieszanie w miejscach publicznych to zupełnie inna kwestia. A jeśli cała akcja miała podłoże skrajnie prawicowe, to jest to absolutnie niedopuszczalne – powiedziała Tupat w rozmowie z portalem come-on.de.

Władze gminy złożyły zawiadomienie do prokuratury, a pracownicy służb komunalnych stopniowo usuwali flagi z przestrzeni publicznej.

Możliwy związek z akcją internetową

Jak donosi regionalny portal LokalDirekt, wiele wskazuje na to, że zdarzenie może być częścią kampanii „Aktion Flagge hissen” („Akcja: zawieś flagę”), która od kilku tygodni krąży w mediach społecznościowych.
W sieci pojawiają się wpisy oznaczone hasztagami #HissdieFlagge i #Flaggezeigen, zachęcające do podobnych działań. Profil promujący inicjatywę kieruje również na powiązany sklep internetowy. Dotychczas jednak nikt oficjalnie nie przyznał się do przeprowadzenia akcji w Sauerlandzie.

Podzielone reakcje społeczne

Akcja spotkała się z mieszanymi reakcjami w mediach społecznościowych. Część internautów poparła inicjatywę, wskazując, że czarno-czerwono-złote barwy są symbolem demokratycznych tradycji Niemiec, a nie skrajnych ideologii. Inni z kolei ostrzegali przed próbą zawłaszczenia symboli narodowych przez ugrupowania prawicowe.

Kilka dni wcześniej prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier apelował, aby nie oddawać niemieckich barw narodowych w ręce ekstremistów, przypominając, że symbolizują one wolność i demokrację.

Służby badają kolejne ślady

Niektóre flagi znajdowały się w trudno dostępnych miejscach – na wysokich masztach i latarniach – dlatego ich usunięcie wymagało użycia drabin. Urzędnicy gminni sporządzili dokładną dokumentację lokalizacji flag i skoordynowali ich demontaż. Policja sprawdza również, czy oprócz flag pojawiły się inne materiały, takie jak naklejki lub ulotki.

Polityczne tło regionu

Gmina Nachrodt-Wiblingwerde liczy około 6 tysięcy mieszkańców i należy do powiatu Märkischer Kreis. W ostatnich wyborach do Bundestagu mandat bezpośredni zdobył polityk CDU Paul Ziemiak, a Alternatywa dla Niemiec (AfD) uzyskała 21,3 procent głosów, stając się drugą najsilniejszą partią w regionie.

źródło: jungefreiheit.de

Niemcy: AfD chce nadać Donaldowi Trumpowi tytuł honorowego obywatela Bad Dürkheim

1

Kontrowersyjna inicjatywa AfD

AfD w Bad Dürkheim zgłosiła wniosek, aby były prezydent USA, Donald Trump, otrzymał tytuł honorowego obywatela tego powiatu w Nadrenii-Palatynacie. Partia argumentuje, że decyzja ma związek z rolą Trumpa w negocjacjach dotyczących konfliktu izraelsko-palestyńskiego oraz uwolnieniem izraelskich i ośmiu niemieckich zakładników. Wniosek ma zostać rozpatrzony podczas sesji rady powiatu 29 października.

Trump i jego niemieckie korzenie

Thomas Stephan, przewodniczący frakcji AfD w lokalnym parlamencie powiatowym, podkreślił niemieckie pochodzenie Trumpa. Jego przodkowie pochodzą z Kallstadt w powiecie Bad Dürkheim. To właśnie z tego miejsca dziadek Donalda Trumpa, Friedrich, wyemigrował do USA w 1885 roku.

Wątpliwości władz powiatu

Landrat Hans-Ulrich Ihlenfeld zastrzegł, że nie chce wpływać na decyzję rady powiatu. Jednocześnie wskazał, że nie spodziewa się, aby wniosek AfD uzyskał większość głosów. „Niezależnie od tego, czy ktokolwiek chce, aby Donald Trump został honorowym obywatelem, kwestia przyznawania tego tytułu i kryteriów powinna być dokładnie przedyskutowana w odpowiednich gremiach powiatowych” – podkreślił polityk CDU.

Sprzeciw władz Kallstadt

Burmistrz Kallstadt, Thomas Jaworek, skrytykował inicjatywę AfD. Zaznaczył, że jego partia nie ma przedstawicieli w radzie gminy i że samorząd lokalny stoi na straży swojej niezależności. „Sprzeciwiamy się próbom ingerencji ze strony pojedynczych frakcji na wyższych szczeblach samorządowych” – powiedział Jaworek.

Historia podobnych inicjatyw

Nie jest to pierwszy raz, gdy pojawiają się próby nadania Donaldowi Trumpowi tytułu honorowego w jego niemieckim rodzinnym mieście. W 2017 roku partia Republikanów w Kallstadt nie zdołała uzyskać zgody na uhonorowanie byłego prezydenta USA.

AfD liczy na poparcie

Frakcja AfD twierdzi, że opracowała własny regulamin dotyczący nadawania tytułu honorowego w powiecie Bad Dürkheim i liczy na poparcie innych partii w radzie. „Kto odmówi uhonorowania lidera wolnego świata, który już osiągnął wiele sukcesów politycznych?” – pyta retorycznie Stephan.

źródło: spiegel.de

Impreza 17-latki w Bremie wymknęła się spod kontroli – 200 nieproszonych gości, interwencja policji

1

Mała domówka, wielki chaos

To, co miało być kameralną imprezą w domu 17-letniej dziewczyny w Bremie, zakończyło się interwencją policyjną. Impreza przyciągnęła około 200 nieproszonych gości, a sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, powodując liczne wykroczenia i zniszczenia mienia.

Impreza rozprzestrzeniła się w mediach społecznościowych

Według informacji podanych przez policję w Bremie, pierwotnie mała domówka stała się znana dzięki mediom społecznościowym, co spowodowało napływ licznych nieproszonych uczestników. W końcu konieczna była interwencja policji – użyto dwunastu radiowozów, aby opanować napływ nastolatków na teren imprezy.

Skargi mieszkańców i pierwsze problemy

Mieszkańcy okolicy wezwali policję z powodu hałasu i głośnej muzyki. Funkcjonariusze początkowo zabezpieczyli wjazd na posesję, gdyż nieproszeni goście wchodzili na teren przez ogród. W trakcie pierwszej fazy imprezy dochodziło głównie do zabrudzeń w domu, a młoda gospodyni została okradziona z portfela.

Drugi napływ gości i zniszczenia mienia

Po północy ponownie pojawiło się do 60 hałaśliwych, agresywnie zachowujących się nastolatków. Policja podała, że młodzież próbowała kontynuować imprezę i przy tym wyważyła drzwi tarasowe. Funkcjonariusze przeprowadzili kontrole osobiste i skierowali młodych ludzi w stronę pobliskiego przystanku kolejowego. W związku z incydentem sporządzono również zgłoszenia o zniszczenie mienia oraz kradzież.

Policja apeluje o rozwagę

Przypadek w Bremie pokazuje, jak niekontrolowany dostęp do imprez, zwłaszcza dzięki mediom społecznościowym, może prowadzić do poważnych problemów i zagrożeń. Policja przypomina, że organizowanie domówek wymaga odpowiedzialności i przestrzegania prawa, aby uniknąć sytuacji zagrażających bezpieczeństwu uczestników i sąsiadów.

źródło: spiegel.de

Brutalny atak nożownika w Bremie – matka nie żyje, syn ciężko ranny, sprawca wciąż na wolności

3

Krwawa napaść w Kattenturm

W niedzielę w południowej części Bremy, w dzielnicy Kattenturm, doszło do tragicznego ataku nożownika. Zamaskowany sprawca zaatakował 30-letnią kobietę i jej 12-letniego syna. Kobieta zmarła na miejscu, a chłopiec został ranny i wymagał hospitalizacji. Sprawca nadal pozostaje na wolności, a policja prowadzi intensywne poszukiwania.

Szybka reakcja służb ratunkowych

Jak poinformowała Franka Haedke, rzeczniczka prasowa policji w Bremie, funkcjonariusze zostali zaalarmowani przez świadków około godziny 13:00. Na miejscu znaleziono kobietę w stanie silnego krwotoku. Policjanci udzielili jej pierwszej pomocy, jednak lekarz pogotowia stwierdził zgon ofiary.

Na miejscu zdarzenia pojawili się także policjanci i śledczy w białych kombinezonach ochronnych. Ulica została wewnętrznie i zewnętrznie zabezpieczona, a funkcjonariusze przeprowadzali wywiady ze świadkami. Straż pożarna również wspierała działania służb ratunkowych.

Dokumentacja miejsca zdarzenia

Śledczy wykorzystali podnośnik strażacki do wykonania dokumentacji fotograficznej z miejsca ataku. Ulice w okolicy zostały objęte strefą zabezpieczoną taśmą policyjną, a funkcjonariusze kontrolowali teren, by zabezpieczyć wszystkie dowody.

Zabezpieczenie podejrzanego pojazdu

Policja sprawdziła zaparkowany w pobliżu biały samochód, który został zabezpieczony do dalszych badań. Wieczorem, według informacji BILD, na miejsce przybył zakład pogrzebowy, który zabrał ciało ofiary.

Śledztwo w sprawie zabójstwa

Na chwilę obecną nie ujawniono dodatkowych szczegółów dotyczących motywu ani tożsamości sprawcy. Prokuratura oraz policja prowadzą dochodzenie w sprawie zabójstwa. Poszukiwania napastnika trwają, a w działaniach uczestniczą liczne jednostki policyjne.

źródło: bild.de

Berlińska szkoła zakazuje modlitwy muzułmanom – sprawa trafia do sądu

4

Zakaz praktyk religijnych uderza głównie w uczniów muzułmańskich

W jednym z gimnazjów w dzielnicy Mitte w Berlinie wprowadzono zakaz „demonstracyjnego wykonywania praktyk religijnych”. Krytycy twierdzą, że w praktyce dotyka on przede wszystkim uczniów muzułmańskich, którym zabroniono modlitwy na terenie szkoły. Sprawą zajmuje się teraz sąd administracyjny — pozew złożyło Stowarzyszenie na Rzecz Wolności Obywatelskich (Gesellschaft für Freiheitsrechte, GFF).

Organizacja pozarządowa zarzuca szkole dyskryminację

GFF to niezależna organizacja z siedzibą w Berlinie, która deklaruje walkę z dyskryminacją i obronę praw podstawowych. Jej misją jest m.in. wspieranie uchodźców i migrantów w przypadkach naruszenia praw konstytucyjnych oraz ochrona grup szczególnie narażonych przed dyskryminacją ze strony instytucji publicznych.

Według GFF zakaz obowiązujący w gimnazjum w Mitte narusza konstytucyjnie zagwarantowaną wolność wyznania. Stowarzyszenie uznaje go za formę dyskryminacji ze względu na religię, pochodzenie etniczne oraz przypisywane cechy rasowe.

– Gdy muzułmańscy uczniowie muszą ukrywać się w toaletach lub krzakach, aby się pomodlić, bo w przeciwnym razie grozi im nagana, jest to poważna ingerencja w ich prawa podstawowe – oświadczyła prawniczka GFF, Soraia Da Costa Batista.

Pozew w oparciu o berlińską ustawę antydyskryminacyjną

Organizacja złożyła pozew do sądu administracyjnego w Berlinie, powołując się na Landesantidiskriminierungsgesetz (LADG) – berlińską ustawę antydyskryminacyjną. W skardze podkreślono, że zakaz modlitwy nie tylko ogranicza wolność wyznania, lecz również uniemożliwia uczniom naukę wzajemnego poszanowania różnorodności religijnej i pokojowego rozwiązywania potencjalnych konfliktów.

– Taka decyzja ma charakter precedensowy. Jeżeli sąd uzna nasze racje, wyrok będzie miał znaczenie ogólnoniemieckie – zaznacza GFF.

Spór o modlitwę w szkołach ma długą historię

Sprawa modlitwy w szkołach w Berlinie nie jest nowa. Już około 15 lat temu ten sam zakaz obowiązywał w tej placówce i doprowadził do długotrwałego sporu prawnego. W listopadzie 2011 roku Federalny Sąd Administracyjny w Lipsku orzekł, że uczeń muzułmański nie może odprawiać publicznej modlitwy, jeśli zagraża to „pokojowi szkolnemu”.

Sąd zaznaczył jednak, że była to decyzja jednostkowa i nie oznacza ona generalnego zakazu modlitwy w szkołach. Każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie, a wolność religijna uczniów pozostaje chroniona przez konstytucję.

GFF z sukcesami w podobnych sprawach

To nie pierwszy raz, gdy GFF podejmuje działania prawne w sprawach związanych z dyskryminacją w instytucjach edukacyjnych. W 2023 roku organizacja przeanalizowała regulaminy berlińskich szkół i zakwestionowała ponad 20 z nich — m.in. z powodu zakazów modlitwy, restrykcyjnych zasad ubioru oraz obowiązku mówienia wyłącznie po niemiecku na terenie szkoły. Większość placówek ugięła się pod presją i zmieniła swoje przepisy. Gimnazjum w Mitte pozostało jednak przy obowiązującym zakazie.

GFF ma też na koncie wygrane procesy przeciwko Humboldt-Universität w Berlinie w sprawach dotyczących dyskryminacji osób trans, interpłciowych i niebinarnych. Organizacja uzyskała również wyrok zakazujący różnicowania zasad dotyczących opalania się topless w zależności od płci.

Niezależność finansowa organizacji

Na swojej stronie internetowej GFF podkreśla, że działa całkowicie niezależnie od wpływów politycznych. Organizacja nie korzysta z żadnych dotacji państwowych, a jej działalność finansowana jest głównie z darowizn indywidualnych, składek członkowskich i grantów fundacyjnych. Jak zaznaczono, żadne środki finansowe nie mogą wpływać na treść ani kierunek prowadzonych działań.

źródło: focus.de

„Tu giną marzenia” — protest mieszkańców ośrodka dla uchodźców w Hamburgu po nocy spędzonej na chodniku

5

Mieszkańcy ośrodka dla uchodźców w dawnej hali targowej przy Schlachthofstraße w hamburskim Harburgu zorganizowali demonstrację po incydencie sprzed tygodnia, gdy piętnaście osób zostało wyrzuconych z obiektu i spędziło noc na zewnątrz. Demonstranci domagają się zamknięcia obiektu i przeprowadzenia niezależnego śledztwa w sprawie praktyk zarządzających nim służb.

„Nie prosimy o luksus — tylko o godność”

W niedzielę przed stacją S-Bahn Harburg-Rathaus około sto osób wysłuchało przemówień zwołanej przez mieszkańców i ruchy antyrasistowskie demonstracji pod hasłem „Let’s resist together: Abolish the camp”. Jednym z mówców był Khaled Agha, który od ośmiu miesięcy mieszka w ośrodku. „We are not asking for luxury. We only want dignity” — mówił przez mikrofon, podkreślając, że najważniejsza jest dla nich godność.

Organizatorzy protestu domagają się likwidacji obiektu oraz „niezależnego i przejrzystego śledztwa z udziałem neutralnych organizacji”, a nie wyjaśniania sprawy wyłącznie przez administrację ośrodka.

Noc na chodniku — co się stało?

Tydzień wcześniej jeden z kierowników firmy ochroniarskiej Elb Security miał — według relacji mieszkańców — wyrzucić piętnaście osób z terenu obiektu i nałożyć na nie zakaz wstępu, skazując je na noc spędzoną na chodniku. Poszkodowani twierdzą, że decyzja była arbitralna i wynikała z długotrwałych nadużyć oraz rasistowskich zachowań tego pracownika.

Po incydencie firma Fördern & Wohnen (F&W) — miejski podmiot zarządzający obiektem i zlecający jego prowadzenie Niemieckiemu Czerwonemu Krzyżowi — poinformowała, że ochroniarz został przeniesiony w poniedziałek po zdarzeniu. Jednocześnie podkreślono, że na tym etapie nie ma potwierdzonych dowodów na jego niewłaściwe zachowanie. Mieszkańcy oraz organizacje wspierające uchodźców domagają się jednak niezależnego, zewnętrznego śledztwa w tej sprawie.

Warunki życia w ośrodku: długi czas oczekiwania i „compartmenty”

Ośrodek w dawnej hali targowej funkcjonuje jako punkt pierwszego przyjęcia i od 2022 r. stale przyjmuje osoby ubiegające się o ochronę międzynarodową. Mieszka tam obecnie około 450 osób — część z nich od ponad dwóch lat. Jeszcze pół roku temu w tym miejscu przebywało nawet 1 200 osób, w tym w rozstawionych na parkingu namiotach zbiorczych po osiem osób.

Obecnie wszyscy lokatorzy przebywają w jednej dużej hali podzielonej cienkimi ściankami z kartonu tworzącymi tzw. „compartments” — przestrzenie oddzielone, lecz otwarte od góry. To rozwiązanie wraz z zewnętrznymi, nieogrzewanymi kontenerami z toaletami i prysznicami powoduje szczególnie duże trudności zimą oraz jest problematyczne z punktu widzenia prywatności, bezpieczeństwa kobiet i dzieci oraz opieki medycznej i psychologicznej.

Skargi, głodówki i obietnice władz — dlaczego nic się nie zmienia?

Mieszkańcy wielokrotnie zgłaszali złe warunki życia. W lutym część lokatorów przeszła w proteście na głodówkę — bez efektu trwałej poprawy sytuacji. Urząd F&W przyznaje, że ośrodki kryzysowe niosą „trudne wyzwania” i deklaruje chęć stopniowego ograniczania obciążenia takich lokalizacji, ale zastrzega, iż brakuje wolnych miejsc w systemie zakwaterowania, przez co konieczne jest utrzymanie rezerwowych punktów noclegowych, w tym tego konkretnego obiektu.

Rzeczniczka F&W, Susanne Schwendtke, tłumaczy: „Chcielibyśmy jak najszybciej zamknąć takie miejsca, ale obecnie nie jest to możliwe z powodu braków miejsc w systemie”. Podobne stanowisko prezentują miejska administracja ds. wewnętrznych i instytucje socjalne: system jest „wciąż mocno obciążony” (stan na 17 października: 95,8% zajętości miejsc).

Osobiste historie — zdrowie i nadzieja pogrążone w niepewności

W demonstracji brał udział Ahmad Alhussein, jeden z piętnastu wyrzuconych lokatorów. Relacjonuje, że po noclegu na chodniku zachorował i przez tydzień nie mógł uczęszczać do szkoły. Inna anonimowa mieszkanka mówiła o załamaniu nerwowym po siedmiu miesiącach pobytu w ośrodku. Wypowiedzi te ilustrują skalę psychologicznych i zdrowotnych kosztów długotrwałego pobytu w złych warunkach.

„To miejsce, w którym ludzie tracą zdrowie i marzenia” — mówił na demonstracji Agha. Mimo rozczarowania systemem i zmęczenia życiem w obozie mieszkańcy podkreślają, że nie chcą rezygnować z nadziei.

Co dalej? Postulaty i realia praktyczne

Mieszkańcy żądają:

  • natychmiastowego zamknięcia obiektu i relokacji mieszkańców do warunków zapewniających prywatność i bezpieczeństwo;
  • przeprowadzenia niezależnego, przejrzystego śledztwa w sprawie nocnych wyrzuceń i praktyk ochrony;
  • długofalowych rozwiązań mieszkaniowych, które zastąpią system obiektów awaryjnych.

Władze miejskie deklarują, że ośrodek będzie utrzymywany jako tzw. rezerwowy punkt noclegowy do czasu, gdy system zakwaterowania w Hamburgu umożliwi zmniejszenie lub likwidację tej lokalizacji. Tymczasem krytycy i aktywiści wskazują, że polityka „przechowywania” osób w warunkach awaryjnych jest niehumanitarna i wymaga pilnej zmiany strukturalnej.

źródło: taz.de

Napad na tle rasistowskim w Saksonii — w Hoyerswerda śledzili parę na rowerze, w Dreźnie 81-latka zerwała chustę z głowy 14-latki

3

W ostatnich dniach w Saksonii odnotowano kilka przypadków agresji o podłożu narodowościowym. W Hoyerswerda para pochodzenia wenezuelskiego została w nocy zaatakowana słownie i zastraszana przez nieznanego mężczyznę, natomiast w Dreźnie starsza kobieta zerwała z głowy 14-letniej dziewczynce chustę i obrażała ją. Policja prowadzi postępowania i prosi o pomoc świadków.

Incydent w Hoyerswerda — para ścigana rowerem, obraźliwe określenia i groźby gestami

W nocy z piątku na sobotę w Hoyerswerda nieznany mężczyzna zaczepił i obrażał dwoje osoby pochodzenia wenezuelskiego — 29-letnią kobietę i 33-letniego mężczyznę. Sprawca ścigał ich na rowerze, nazywając ich „odpadami” („Abschaum”) i wykonywał grożące gesty. Po chwili oddalił się i uciekł.

Policja podała wstępny rysopis podejrzanego: mężczyzna ma około 30–35 lat, około 1,70 m wzrostu, był ubrany na czarno, miał zakola, okulary i kolczyk w nosie; widoczne były także tatuaże na szyi i przedramieniu. Funkcjonariusze proszą osoby, które widziały zdarzenie lub rozpoznają opisaną osobę, o kontakt z komisariatem w Hoyerswerda pod numerem telefonu 03571 4650.

Atak w Dreźnie — 81-latka zerwała chustę z głowy nastolatki; ofiara miała problemy z oddychaniem

W Dreźnie, w piątek w rejonie Hohen Straße w dzielnicy Südvorstadt, 81-letnia kobieta podjęła agresywne działania wobec dwóch 14-letnich dziewcząt. Policja informuje, że napastniczka zerwała jednej z nich chustę z głowy, co spowodowało u nastolatki lekkie obrażenia i objawy duszności — prawdopodobnie związane z szokiem i stresem po zdarzeniu.

Według dalszych ustaleń kobieta sugerowała, że dziewczęta „powinny wracać do swojego kraju”, co wskazuje na motywację o charakterze ksenofobicznym. Policja w Dreźnie wszczęła postępowanie i zgłosiła wobec 81-latki podejrzenie popełnienia przestępstw: podżegania do nienawiści (Volksverhetzung) oraz spowodowania uszkodzenia ciała (Körperverletzung).

Działania organów i apel o zgłaszanie informacji

W obu sprawach prokuratura i policja prowadzą czynności wyjaśniające. Funkcjonariusze podkreślają, że każdy sygnał dotyczący motywów nienawiści lub przemocy na tle narodowościowym jest traktowany poważnie. Świadkowie i osoby posiadające informacje dotyczące obu zdarzeń są proszone o niezwłoczny kontakt z lokalnymi jednostkami policji — w przypadku Hoyerswerda telefon alarmowy to 03571 4650; w sprawie drezdeńskiej informacje przekazuje Komenda Policji w Dreźnie.

Kontekst i znaczenie

Zdarzenia te wpisują się w szerszą debatę o bezpieczeństwie mniejszości i przestrzeganiu prawa wobec aktów nienawiści w Niemczech. Organy ścigania wielokrotnie apelują o zgłaszanie takich incydentów, aby możliwe było szybkie i skuteczne reagowanie oraz pociąganie sprawców do odpowiedzialności karnej.

źródło: mdr.de