Niemcy: Sześciu policjantów rannych podczas nocnej bójki w Lingen. Funkcjonariuszka kopnięta i niezdolna do służby

5

Awantura przed lokalem zamieniła się w atak na policję. Zatrzymano trzy osoby

Do poważnej eskalacji doszło w nocy z piątku na sobotę w Lingen w powiecie Emsland w Dolnej Saksonii. Podczas masowej bójki przed jednym z lokali gastronomicznych uczestnicy zaatakowali interweniujących policjantów. W wyniku zdarzenia rannych zostało sześciu funkcjonariuszy, a jedna z policjantek po kopnięciu i upadku nie była już w stanie kontynuować służby. Jak poinformowała policja z komisariatu Emsland/Grafschaft Bentheim, do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 3:00 nad ranem na rynku w centrum Lingen. Przed jednym z lokali gastronomicznych wybuchł konflikt pomiędzy dwiema większymi grupami osób. Początkowo była to sprzeczka słowna, która szybko przerodziła się w przepychanki i bójkę. Na miejsce skierowano patrole policji, które próbowały rozdzielić zwaśnione grupy i opanować sytuację. Jednak po przybyciu funkcjonariuszy część uczestników bójki miała skierować agresję przeciwko interweniującym mundurowym.

Tłum zaatakował funkcjonariuszy. Policjantka trafiła do szpitala

Według ustaleń policji kilku uczestników zdarzenia zjednoczyło się i zaatakowało funkcjonariuszy. Z tłumu wyłoniły się osoby, które miały celowo zaatakować trzech policjantów. Najpoważniej ucierpiała 34-letnia policjantka. Kobieta została kopnięta, a następnie upadła, odnosząc obrażenia wymagające pomocy medycznej. Funkcjonariuszka została przewieziona do szpitala, gdzie udzielono jej pomocy ambulatoryjnej. Ze względu na stan zdrowia nie mogła już wrócić tego dnia do służby. Pięciu kolejnych policjantów w wieku od 28 do 36 lat doznało lżejszych obrażeń. Jak przekazała policja, również wśród uczestników bójki odnotowano pojedyncze urazy, jednak nie były one poważne.

Konieczne było wezwanie dodatkowych sił policji

Sytuacja była dynamiczna i dopiero po przybyciu kolejnych funkcjonariuszy udało się opanować zdarzenie. Policja zatrzymała trzech podejrzanych mężczyzn w wieku 18, 21 i 25 lat. Na polecenie prokuratury zatrzymani musieli poddać się badaniom krwi, które mają wykazać, czy w chwili zdarzenia znajdowali się pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Wobec mężczyzn wszczęto postępowania dotyczące podejrzenia napaści na funkcjonariuszy podczas wykonywania obowiązków, stawiania oporu policji oraz zakłócania porządku publicznego.

Policja prowadzi dalsze śledztwo

Śledczy sprawdzają również udział kolejnych osób, które znajdowały się w tłumie i mogły brać udział w ataku na funkcjonariuszy. Ich tożsamość nie została jeszcze ustalona. Aby zapobiec kolejnym incydentom, policja zastosowała dodatkowe środki. Wobec dwóch uczestników zdarzenia, którzy nie mają stałego miejsca zamieszkania w Lingen, wydano długoterminowy zakaz przebywania na terenie całego miasta. Inne osoby otrzymały nakazy opuszczenia strefy pieszej w centrum Lingen. Dokładne przyczyny początkowego konfliktu oraz przebieg całego zdarzenia są nadal wyjaśniane przez policję.

źródło: bild.de

Niemcy: awantura w autobusie zakończyła się użyciem gazu pieprzowego. Ranni kierowca i dwie seniorki

0

Brutalny incydent w berlińskim autobusie. Sprawcy uciekli przed przyjazdem policji

Do kolejnego aktu przemocy w niemieckiej komunikacji miejskiej doszło w sobotni wieczór w berlińskiej dzielnicy Reinickendorf. W autobusie linii 122 wybuchła kłótnia pomiędzy dwoma nieznanymi mężczyznami, która szybko przerodziła się w agresywną bójkę. W trakcie zajścia użyto gazu pieprzowego, przez co ucierpieli nie tylko uczestnicy konfliktu, ale również przypadkowi pasażerowie oraz kierowca autobusu. Po zdarzeniu obaj sprawcy opuścili pojazd i zdołali uciec. Policja prowadzi dochodzenie w sprawie niebezpiecznego uszkodzenia ciała.

Kłótnia podczas jazdy szybko wymknęła się spod kontroli

Jak poinformowała berlińska policja, do incydentu doszło około godziny 21:45, gdy autobus linii 122 przejeżdżał ulicą Lindauer Allee w dzielnicy Reinickendorf. Z nieustalonych dotąd przyczyn między dwoma mężczyznami doszło do sprzeczki. Według wstępnych ustaleń jeden z nich najpierw zaatakował drugiego fizycznie, a następnie użył gazu pieprzowego. Rozpylona substancja drażniąca błyskawicznie rozprzestrzeniła się we wnętrzu autobusu, powodując podrażnienia również u osób, które nie miały żadnego związku z konfliktem.

Poszkodowani zostali kierowca oraz dwie starsze pasażerki

Najbardziej ucierpiał 47-letni kierowca autobusu oraz dwie pasażerki w wieku 82 i 73 lat. Cała trójka skarżyła się na silne podrażnienie wywołane działaniem gazu pieprzowego. Mimo dolegliwości poszkodowani odmówili udzielenia pomocy medycznej na miejscu zdarzenia. Policja nie przekazała informacji o innych osobach, które mogły odnieść obrażenia.

Sprawcy uciekli na przystanku Paracelsusbad

Po dojechaniu autobusu do przystanku Paracelsusbad obaj mężczyźni opuścili pojazd i oddalili się w nieznanym kierunku. Do czasu przybycia funkcjonariuszy nie udało się ustalić ich tożsamości ani zatrzymać podejrzanych.

Policja prowadzi śledztwo

Berlińska policja wszczęła postępowanie i prowadzi czynności mające na celu ustalenie sprawców oraz dokładnego przebiegu zdarzenia. Śledztwo prowadzone jest pod kątem spowodowania niebezpiecznego uszkodzenia ciała. Na obecnym etapie dochodzenia służby nie dysponują informacjami pozwalającymi na identyfikację mężczyzn, którzy brali udział w bójce. Funkcjonariusze wyjaśniają wszystkie okoliczności incydentu, który jest kolejnym przypadkiem przemocy odnotowanym w ostatnim czasie w niemieckim transporcie publicznym.

źródło: apollo-news.net

Kobieta zginęła pod pociągiem w Warnemünde. Policja szuka dwojga osób podejrzewanych o nieudzielenie pomocy

0

Niemiecka policja prowadzi poszukiwania kobiety i mężczyzny, którzy mogą mieć związek z tragicznym zdarzeniem na stacji S-Bahn w Warnemünde. Śledczy podejrzewają, że para mogła nie udzielić pomocy kobiecie znajdującej się na torach, mimo że miała możliwość zareagowania.

Do tragedii doszło 7 maja 2026 roku około godziny 12:20. Według ustaleń policji kobieta położyła się na torach w chwili, gdy nadjeżdżał pociąg S-Bahn. Zginęła na miejscu. Zabezpieczony monitoring wskazuje, że przed zdarzeniem w pobliżu znajdowały się dwie osoby – kobieta i mężczyzna – które miały zauważyć sytuację, jednak nie podjęły żadnych działań ani nie zaalarmowały służb.

W związku z prowadzonym postępowaniem policja opublikowała zdjęcia z monitoringu i apeluje o pomoc w ustaleniu tożsamości tych osób. Śledczy prowadzą dochodzenie pod kątem podejrzenia nieudzielenia pomocy i proszą świadków o wszelkie informacje mogące pomóc w identyfikacji poszukiwanych.

źródło: rtl.de

Niemcy: pracownik kolei wypadł z pędzącego pociągu podczas interwencji. Jest w stanie krytycznym, podejrzany wyszedł na wolność

2

Dramatyczne wydarzenia w Karlsruhe. Kontrola biletów zakończyła się walką i wypadnięciem pracownika z jadącego pociągu

Do dramatycznego zdarzenia doszło w piątkowy wieczór w pociągu regionalnym w okolicach Karlsruhe. Podczas interwencji wobec pasażera, który odmówił podania swoich danych i opuszczenia składu, doszło do szarpaniny. W jej trakcie 26-letni pracownik ochrony kolei wypadł z jadącego z prędkością około 120 km/h pociągu i odniósł obrażenia zagrażające życiu. Mężczyzna nadal przebywa w szpitalu, gdzie lekarze walczą o jego życie. Tymczasem podejrzany o udział w zdarzeniu został zwolniony i nie trafił do aresztu.

Interwencja rozpoczęła się podczas kontroli biletów

Według dotychczasowych ustaleń do zdarzenia doszło podczas kontroli biletów. Dwóch pracowników ochrony zostało wezwanych do pasażera, który odmówił okazania dokumentów potwierdzających tożsamość oraz nie chciał opuścić pociągu. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli i przerodziła się w fizyczną konfrontację. Z ustaleń śledczych wynika, że 36-letni podejrzany miał zaatakować jednego z pracowników ochrony. Mężczyzna był już wcześniej notowany za przestępstwa z użyciem przemocy, a w chwili zdarzenia odbywał okres próby po wcześniejszym wyroku.

Pracownik wypadł z pociągu jadącego około 120 km/h

W trakcie szarpaniny doszło do zdarzenia, którego dokładny przebieg nadal pozostaje przedmiotem śledztwa. Według dotychczasowych informacji drzwi pociągu miały ustąpić, gdy skład poruszał się z prędkością około 120 km/h. 26-letni pracownik wypadł przez powstały otwór na zewnątrz. Został odnaleziony ciężko ranny przy torach. Obecnie znajduje się w stanie krytycznym i pozostaje pod opieką lekarzy.

Sąd nie zgodził się na areszt. Nagranie z monitoringu wzbudziło wątpliwości

Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania. Sąd Rejonowy w Karlsruhe nie uwzględnił jednak tego wniosku. Jak poinformował sąd, sędzia jeszcze bezpośrednio po przesłuchaniu obejrzał zapis z monitoringu znajdującego się w pociągu. Analiza nagrania miała wzbudzić wątpliwości dotyczące dokładnego przebiegu zdarzenia oraz przedstawionej wersji wydarzeń. Szczegóły zapisów z monitoringu nie zostały ujawnione. Sąd podkreślił, że dalszych informacji mogą udzielać wyłącznie organy prowadzące śledztwo.

Podejrzany wyszedł na wolność

Na decyzję o odmowie zastosowania aresztu wpłynęły nie tylko wątpliwości dotyczące samego przebiegu zdarzenia. Sąd wskazał również, że wbrew wcześniejszym przypuszczeniom 36-latek posiada stałe miejsce zamieszkania, rodzinę oraz pracuje na pełny etat. W ocenie sądu nie zachodzi więc ryzyko ucieczki ani inne przesłanki uzasadniające zastosowanie tymczasowego aresztowania. W rezultacie mężczyzna został zwolniony i pozostaje na wolności do czasu zakończenia postępowania.

Śledczy badają również, dlaczego otworzyły się drzwi pociągu

Jednym z najważniejszych pytań pozostaje to, w jaki sposób mogło dojść do otwarcia drzwi podczas jazdy pociągu z dużą prędkością. Do wyjaśnienia technicznych okoliczności zdarzenia powołany zostanie biegły. Sam pociąg został zabezpieczony przez śledczych i będzie poddany szczegółowym badaniom. Deutsche Bahn poinformowała, że w pełni współpracuje z organami prowadzącymi śledztwo i zapewnia wszelkie niezbędne wsparcie. Mimo prowadzonego dochodzenia ruch pociągów na tej trasie został już przywrócony i odbywa się zgodnie z rozkładem jazdy.

źródło: apollo-news.net

Atak nożownika podczas festynu w Bawarii. Osiem osób rannych, sprawca uciekł i jest poszukiwany

3

Dramatyczne wydarzenia podczas imprezy z udziałem około 700 osób

Do poważnego ataku doszło w sobotni wieczór podczas publicznego festynu zorganizowanego przez lokalne stowarzyszenie młodzieżowe (Burschenverein) w miejscowości Egling w Górnej Bawarii. W imprezie uczestniczyło około 700 osób. W wyniku ataku rannych zostało osiem osób. Najciężej poszkodowany jest 16-letni chłopak z Austrii, który został ugodzony nożem. Sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia i mimo szeroko zakrojonych poszukiwań nadal pozostaje na wolności.

Najpierw uderzył pięścią, potem wyciągnął nóż

Według dotychczasowych ustaleń policji do ataku doszło krótko przed północą. Napastnik miał najpierw bez żadnego ostrzeżenia uderzyć pięścią w głowę 24-letniego obywatela Austrii. Gdy mężczyzna upadł na ziemię, zauważył, że sprawca zaatakował nożem jego 16-letniego znajomego, również pochodzącego z Austrii. Nastolatek został ugodzony w przedramię i odniósł ciężkie obrażenia.

Łącznie rannych zostało osiem osób

Po pierwszym ataku ucierpieli także inni uczestnicy festynu. Łącznie osiem osób wymagało pomocy medycznej i zostało przewiezionych do szpitali. Policja początkowo nie podała, ilu poszkodowanych odniosło ciężkie obrażenia. Według doniesień medialnych część rannych jeszcze tej samej nocy przeszła operacje. Niektórzy mieli doznać między innymi złamań kości. Okoliczności, w jakich pozostali uczestnicy imprezy odnieśli obrażenia, są nadal wyjaśniane przez śledczych.

Na miejscu zapanował chaos. Policja wyprowadzała uczestników z terenu imprezy

Funkcjonariusze poinformowali, że po przybyciu na miejsce zastali bardzo chaotyczną sytuację. Nastroje wśród uczestników były napięte, a miejscami również agresywne. Podczas kontrolowanego opróżniania terenu festynu kilka osób zostało skuty kajdankami lub zatrzymanych przez policję. Mimo natychmiast rozpoczętej obławy sprawcy nie udało się zatrzymać.

Policja analizuje nagrania i apeluje o pomoc świadków

Bawarska policja prowadzi intensywne śledztwo. Funkcjonariusze zabezpieczyli nagrania z monitoringu oraz materiały wideo wykonane podczas imprezy, które są obecnie szczegółowo analizowane. Śledczy zwrócili się również z apelem do wszystkich świadków o przekazywanie informacji mogących pomóc w ustaleniu tożsamości i miejsca pobytu napastnika.

Organizator: „To zawsze był spokojny festyn”

Do tragedii odniósł się przewodniczący stowarzyszenia Burschenverein oraz główny organizator imprezy „Blaulicht-Party”, Simon Raß. W rozmowie z grupą medialną „Münchner Merkur/tz” przyznał, że jest wstrząśnięty przebiegiem wydarzeń.

– To zawsze był bardzo spokojny, przyjemny festyn. Bardzo smutne, że zakończył się w taki sposób – powiedział.

Jak dodał, jeszcze przed atakiem atmosfera podczas wydarzenia była dobra i nic nie wskazywało na to, że dojdzie do tak poważnego incydentu. Policja kontynuuje poszukiwania sprawcy oraz wyjaśnia wszystkie okoliczności ataku.

źródło: bild.de

Rekordowa liczba nowych obywateli Niemiec! Najwięcej paszportów otrzymali Syryjczycy

4

W 2025 roku niemieckie obywatelstwo otrzymało 332 500 osób, co jest najwyższym wynikiem od czasu prowadzenia takich statystyk. W porównaniu z 2024 rokiem oznacza to wzrost o około 14 proc. (40 500 osób).

Najliczniejszą grupę nowych obywateli stanowili Syryjczycy. Niemiecki paszport otrzymało 65 574 obywateli Syrii, co oznacza, że niemal co piąta naturalizacja dotyczyła właśnie tej grupy.

Na kolejnych miejscach znaleźli się:

  • Turcy – 34 092,
  • Rosjanie – 19 661,
  • Irakijczycy – 13 750,
  • Afgańczycy – 10 861,
  • Ukraińcy – 10 562,
  • Irańczycy – 10 093.

Pierwszą dziesiątkę uzupełnili obywatele Kosowa, Bośni i Hercegowiny oraz Rumunii.

Według niemieckiego Federalnego Urzędu Statystycznego liczba naturalizacji rośnie już piąty rok z rzędu. Eksperci wskazują, że wpływ na rekordowy wynik miały zarówno zmiany w przepisach dotyczących uzyskiwania obywatelstwa, jak i dojrzewanie do naturalizacji dużej grupy osób, które przybyły do Niemiec w poprzednich latach.

Źródło: fnp.de

Wyprowadzka z mieszkania w Niemczech. Czy najemca naprawdę musi je odmalować? Wielu popełnia kosztowny błąd

Wielu najemców w Niemczech nadal jest przekonanych, że przed wyprowadzką z wynajmowanego mieszkania mają obowiązek je odmalować i odnowić. W rzeczywistości nie zawsze jest to wymagane. O tym, czy najemca musi wykonać remont, decydują przede wszystkim zapisy umowy najmu, stan mieszkania oraz to, czy rzeczywiście istnieje potrzeba przeprowadzenia tzw. napraw kosmetycznych.

Sam fakt wyprowadzki nie oznacza obowiązku remontu

Zakończenie umowy najmu nie oznacza automatycznie, że mieszkanie trzeba odmalować lub wyremontować. Zgodnie z niemieckim prawem to właściciel odpowiada za utrzymanie lokalu w odpowiednim stanie. Obowiązek wykonania przez najemcę tzw. napraw kosmetycznych może istnieć tylko wtedy, gdy został skutecznie zapisany w umowie.

Do napraw kosmetycznych zalicza się m.in.:

  • malowanie ścian i sufitów,
  • malowanie grzejników,
  • malowanie drzwi wewnętrznych,
  • malowanie wewnętrznych ram okiennych.

Nie obejmują one natomiast większych prac remontowych, takich jak naprawa instalacji, podłóg, okien czy elementów konstrukcyjnych budynku.

Normalne ślady użytkowania nie są szkodą

Najemca nie odpowiada za zwykłe zużycie mieszkania wynikające z jego prawidłowego użytkowania. Dotyczy to m.in.:

  • lekkich śladów na podłodze,
  • niewielkich przebarwień ścian,
  • naturalnego zużycia po wielu latach użytkowania.

Za takie ślady właściciel nie może domagać się odszkodowania.

Nie każdy zapis w umowie jest ważny

Wiele starszych umów najmu zawiera klauzule, które dziś są uznawane przez niemieckie sądy za nieważne.

Szczególnie problematyczne są zapisy nakazujące obowiązkowe malowanie po upływie określonego czasu, np.:

  • kuchni i łazienki co trzy lata,
  • pokoi mieszkalnych co pięć lat.

Jeżeli umowa nakazuje remont niezależnie od faktycznego stanu mieszkania, taki zapis często nie jest skuteczny.

Podobnie wygląda sytuacja z obowiązkowym remontem końcowym. Klauzula wymagająca odmalowania mieszkania przy każdej wyprowadzce, bez względu na jego stan, zazwyczaj jest uznawana za niekorzystną dla najemcy i może być nieważna.

Mieszkanie było nieodnowione przy wprowadzeniu? Najemca jest lepiej chroniony

Bardzo ważny jest stan lokalu w momencie przekazania.

Jeżeli mieszkanie zostało przekazane jako nieodnowione lub wymagające remontu, właściciel zasadniczo nie może przerzucić obowiązku napraw kosmetycznych na najemcę, jeśli nie zapewnił mu odpowiedniej rekompensaty.

Taką rekompensatą może być np.:

  • znacznie obniżony czynsz,
  • inna wyraźna korzyść finansowa.

Niewielka zniżka lub kilka dni bez czynszu zwykle nie wystarczą.

Dlatego podczas odbioru mieszkania warto sporządzić szczegółowy protokół zdawczo-odbiorczy, wykonać zdjęcia oraz udokumentować wszelkie plamy, stare tapety, pożółkłe ściany czy uszkodzenia. W razie sporu takie dowody mogą okazać się kluczowe.

Co najemca musi zrobić przed oddaniem mieszkania?

Nawet jeśli nie ma obowiązku remontu, mieszkanie nie może zostać oddane w dowolnym stanie.

Najemca powinien:

  • opróżnić lokal ze swoich rzeczy,
  • usunąć własne zabudowy i elementy wyposażenia, jeśli nie uzgodniono inaczej,
  • oddać mieszkanie w stanie tzw. „besenrein”.

Oznacza to, że lokal powinien być pusty i wstępnie posprzątany. Nie jest wymagane profesjonalne sprzątanie, ale należy usunąć śmieci, większe zabrudzenia oraz pozostawione przedmioty.

Za jakie uszkodzenia trzeba zapłacić?

Najemca odpowiada za szkody wykraczające poza normalne zużycie, np.:

  • wypalone dziury w podłodze,
  • popękane płytki uszkodzone niewłaściwym użytkowaniem,
  • zniszczone drzwi,
  • intensywne kolory ścian, których nie da się łatwo zamalować.

W takich przypadkach właściciel może dochodzić odszkodowania.

Kolor ścian często staje się przyczyną sporów

Podczas trwania najmu lokator może urządzać mieszkanie według własnego gustu. Problem pojawia się jednak przy wyprowadzce.

Ściany pomalowane na bardzo ciemne lub jaskrawe kolory, takie jak:

  • czarny,
  • ciemnoczerwony,
  • intensywna zieleń,
  • mogą utrudniać ponowny wynajem mieszkania. W takiej sytuacji właściciel może wymagać przywrócenia neutralnych, jasnych kolorów.

A co z dziurami po kołkach?

Standardowe otwory po półkach, lustrach czy szafkach wiszących zazwyczaj są uznawane za normalny ślad użytkowania.

Problem może pojawić się dopiero wtedy, gdy:

  • liczba otworów jest wyjątkowo duża,
  • uszkodzono płytki,
  • wykonano zbędne ingerencje w ścianach.

Każdy przypadek oceniany jest indywidualnie.

Kiedy właściciel może zatrzymać kaucję?

Wielu właścicieli zatrzymuje część kaucji, twierdząc, że mieszkanie wymaga odmalowania.

Nie zawsze jest to zgodne z prawem.

Aby zatrzymać kaucję, właściciel musi wykazać:

  • jakie konkretne prace są konieczne,
  • dlaczego odpowiada za nie najemca,
  • jakie koszty z tego wynikają.

Samo stwierdzenie, że „mieszkanie wymaga remontu”, nie wystarczy.

Dlatego przed zapłatą lub zgodą na potrącenie z kaucji warto dokładnie sprawdzić zasadność takich roszczeń.

Czy można odzyskać pieniądze za niepotrzebny remont?

Tak.

Jeżeli najemca wykonał remont wyłącznie dlatego, że umowa zawierała nieważną klauzulę, może w niektórych przypadkach domagać się zwrotu kosztów od właściciela.

Może to obejmować:

  • koszt materiałów,
  • a w niektórych sytuacjach również nakład własnej pracy.

Takich roszczeń nie warto jednak odkładać, ponieważ mogą się szybko przedawnić.

Kiedy remont mimo wszystko warto wykonać?

Remont może być konieczny lub opłacalny, jeśli:

  • umowa zawiera ważną klauzulę dotyczącą napraw kosmetycznych,
  • mieszkanie zostało przekazane w odnowionym stanie,
  • po wielu latach użytkowania jest wyraźnie zużyte.

Również usunięcie intensywnych kolorów ścian czy naprawienie szkód spowodowanych przez najemcę często będzie tańsze niż późniejsze pokrywanie kosztów naliczonych przez właściciela.

Jeżeli najemca decyduje się na remont, powinien wykonać go starannie. Nie ma obowiązku zatrudniania profesjonalnej firmy, jednak prace powinny odpowiadać powszechnie przyjętym standardom.

Przykład z praktyki

Najemczyni wyprowadza się po ośmiu latach. Umowa przewiduje malowanie kuchni i łazienki co trzy lata oraz pokoi co pięć lat. Przy wprowadzeniu mieszkanie było już zabrudzone i wymagało odświeżenia, co zostało zapisane w protokole odbioru.

Właściciel żąda odmalowania całego mieszkania i grozi zatrzymaniem kaucji.

Najemczyni przedstawia protokół oraz zdjęcia wykonane podczas wprowadzenia i wyprowadzki. W takiej sytuacji wiele wskazuje na to, że właściciel nie może skutecznie domagać się generalnego remontu. Najemczyni musi jedynie opróżnić lokal i oddać go w stanie „besenrein”, natomiast za normalne ślady użytkowania nie ponosi odpowiedzialności.

Najczęściej zadawane pytania

Czy zawsze trzeba malować mieszkanie przed wyprowadzką?
Nie. Wszystko zależy od zapisów umowy, stanu mieszkania przy wprowadzeniu i wyprowadzce oraz ważności klauzul dotyczących napraw kosmetycznych.

Co oznacza oddanie mieszkania w stanie „besenrein”?
Mieszkanie powinno być puste, wstępnie posprzątane i pozbawione śmieci. Profesjonalne sprzątanie nie jest wymagane.

Czy trzeba zaszpachlować dziury po kołkach?
Nie zawsze. Standardowe otwory po półkach czy lustrach często są uznawane za normalny ślad użytkowania. Roszczenia właściciela mogą pojawić się dopiero przy nadmiernej liczbie otworów lub uszkodzeniach.

Co jeśli mieszkanie było nieodnowione przy wprowadzeniu?
Jeżeli lokal przekazano w złym stanie, a najemca nie otrzymał odpowiedniej rekompensaty, wiele standardowych klauzul dotyczących napraw kosmetycznych może być nieważnych.

Czy właściciel może zatrzymać kaucję za brak remontu?
Tylko wtedy, gdy rzeczywiście istnieje ku temu podstawa prawna. Musi wskazać, jakie obowiązki zostały naruszone i jakie koszty z tego wynikają.

Co warto zrobić przed przekazaniem mieszkania?
Przede wszystkim dokładnie sprawdzić umowę najmu, wykonać zdjęcia mieszkania, sporządzić protokół zdawczo-odbiorczy oraz najlepiej uzgodnić sporne kwestie z właścicielem na piśmie. Dzięki temu można uniknąć późniejszych sporów dotyczących remontu, kaucji i ewentualnych szkód.

Niemcy budują terminal do deportacji. Port lotniczy w Monachium zatwierdził kontrowersyjny projekt

3

Burmistrz był przeciwko, ale przegrał. Nowy terminal ma obsługiwać około 100 deportacji dziennie

Na lotnisku w Monachium powstanie specjalny terminal przeznaczony do obsługi deportacji osób zobowiązanych do opuszczenia Niemiec. Pomimo sprzeciwu burmistrza Monachium z partii Zielonych, rada nadzorcza spółki Flughafen München GmbH zatwierdziła zarówno budowę obiektu, jak i jego wynajem niemieckiej policji federalnej (Bundespolizei). Nowy obiekt o nazwie „BPOL Sonderbau MUC” ma zostać wybudowany przez spółkę zarządzającą lotniskiem, a następnie przekazany do wyłącznego użytkowania Bundespolizei. Jak poinformował rzecznik lotniska, rada nadzorcza wyraziła zgodę na udzielenie zamówienia budowlanego oraz zawarcie długoterminowej umowy najmu z niemieckim rządem federalnym.

Terminal ma umożliwić około 100 deportacji dziennie

Zgodnie z założeniami projektu nowy terminal ma zwiększyć możliwości organizacji deportacji z Niemiec. Obiekt będzie przeznaczony wyłącznie dla Bundespolizei, która odpowiada za przeprowadzanie operacji związanych z lotami powrotnymi. „Flughafen München GmbH zapewnia jedynie infrastrukturę” – podkreślono w komunikacie spółki. Samo przeprowadzanie lotów deportacyjnych pozostaje wyłącznie w kompetencjach niemieckiej policji federalnej. Celem inwestycji jest usprawnienie procedur oraz zwiększenie liczby osób odsyłanych z Niemiec, jeśli nie posiadają one prawa do pobytu.

Związek zawodowy policji popiera projekt

Plan budowy terminali deportacyjnych na lotniskach w Monachium i Frankfurcie popiera Andreas Roßkopf, przewodniczący związku zawodowego policji (GdP) odpowiedzialny za Bundespolizei. Jego zdaniem takie rozwiązanie jest korzystne dla Niemiec i może pomóc w sprawniejszej realizacji procedur.

– Utworzenie terminali deportacyjnych na lotniskach w Monachium i Frankfurcie jest bardzo pomocne i stanowi dobre rozwiązanie dla Niemiec – powiedział Roßkopf w rozmowie z niemiecką siecią medialną Redaktionsnetzwerk Deutschland.

Jak wyjaśnił, zgodnie z nowym wspólnym europejskim systemem azylowym osoby przebywające w takich terminalach mogłyby w ciągu siedmiu dni zostać zidentyfikowane, przebadane przez lekarzy oraz sprawdzone pod kątem wcześniejszego złożenia wniosku o azyl w innym państwie. Jeżeli okaże się, że dana osoba nie ma prawa do ochrony azylowej, przewoźnicy lotniczy są zobowiązani do przetransportowania jej z powrotem do kraju, z którego przybyła.

Burmistrz Monachium sprzeciwiał się inwestycji

Przeciwko budowie terminala opowiadał się burmistrz Monachium Dominik Krause z partii Zielonych. Polityk argumentował, że masowe deportacje nie powinny stać się elementem działalności monachijskiego lotniska.

– Deportacje na dużą skalę nie powinny być częścią modelu biznesowego lotniska w Monachium – mówił Krause w rozmowie z dziennikiem „Abendzeitung”.

Jego zdaniem stolica Bawarii nie powinna stać się niemieckim, a nawet europejskim centrum deportacji. Według burmistrza mogłoby to zaszkodzić wizerunkowi miasta znanego jako „światowa metropolia z sercem”. Krause zwrócił również uwagę, że liczba składanych w Niemczech wniosków o azyl obecnie spada. Jego zdaniem oznacza to, że terminal mógłby być wykorzystywany nie tylko do deportacji z Monachium, ale także do operacji obejmujących osoby odsyłane z innych części Europy.

Protesty przed decyzją rady nadzorczej

Podczas posiedzenia rady nadzorczej około 30 osób protestowało przeciwko planowanej inwestycji. Demonstranci próbowali przekonać członków gremium, aby odrzucili projekt budowy terminala. Ostatecznie jednak rada nadzorcza Flughafen München GmbH zdecydowała o rozpoczęciu realizacji inwestycji. Obiekt ma stać się jednym z elementów niemieckiej infrastruktury służącej do przeprowadzania deportacji osób, które nie mają prawa pozostać w kraju.

źródło: bild.de

Niemcy: burzliwy spór o język nauczania w szkołach. Opozycja ostrzega przed sprawdzianami po arabsku

1

Gorąca debata w landtagu Nadrenii Północnej-Westfalii

W niemieckim kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia wybuchł ostry spór dotyczący polityki oświatowej. Powodem jest wspólny wniosek rządzącej koalicji CDU i Zielonych oraz SPD, który dotyczy sposobu oceniania uczniów mających niewystarczającą znajomość języka niemieckiego. Projekt wywołał gwałtowną debatę w landtagu. Przedstawiciele FDP ostrzegają, że proponowane zmiany mogą doprowadzić do osłabienia roli języka niemieckiego w szkołach. Rząd stanowczo temu zaprzecza.

FDP: „To droga do sprawdzianów po arabsku”

Najostrzej projekt skrytykował przewodniczący frakcji FDP, Henning Höhne. Według niego proponowane przepisy otwierają furtkę do przeprowadzania sprawdzianów i oceniania uczniów w innych językach niż niemiecki.

– Za chwilę będziemy mieli klasówki po arabsku, po turecku czy po ukraińsku – powiedział podczas debaty parlamentarnej.

Polityk uznał działania rządzącej koalicji za „kapitulację” w polityce edukacyjnej i integracyjnej. Nadrenią Północną-Westfalią rządzi obecnie koalicja CDU i Zielonych pod przewodnictwem premiera landu Hendrika Wüsta (CDU).

Minister edukacji: język niemiecki pozostaje językiem nauczania i egzaminów

Minister edukacji Nadrenii Północnej-Westfalii Dorothee Feller z CDU odrzuciła zarzuty FDP. Jej zdaniem liberałowie rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, także za pośrednictwem mediów społecznościowych. Podkreśliła, że poza nauką języków obcych obowiązuje jedna zasada:

– Naszym wspólnym językiem edukacji jest i pozostanie język niemiecki – zarówno podczas lekcji, jak i egzaminów.

Co zakłada kontrowersyjny projekt?

Najwięcej kontrowersji wzbudził zapis, zgodnie z którym rząd ma dostosować obowiązujące przepisy tak, aby możliwe było właściwe ocenienie wiedzy ucznia także wtedy, gdy z powodu niewystarczającej znajomości języka niemieckiego nie jest on w stanie w pełni zaprezentować swoich kompetencji. To właśnie ten fragment FDP uznała za potencjalne otwarcie drogi do stosowania innych języków podczas oceniania.

Poprawki FDP zostały odrzucone

Liberałowie próbowali usunąć kontrowersyjny zapis z projektu. Złożyli poprawkę, która miała jednoznacznie doprecyzować, że zarówno językiem nauczania, jak i językiem egzaminów pozostaje wyłącznie niemiecki. Propozycja została jednak odrzucona zdecydowaną większością głosów przez CDU, Zielonych oraz SPD. Również kolejny wniosek FDP, zakładający jednoznaczny zakaz przeprowadzania klasówek, testów i egzaminów w językach innych niż niemiecki, nie uzyskał poparcia większości parlamentarnej. Jedynym ugrupowaniem, które poparło ten projekt, była AfD.

CDU oskarża FDP o szerzenie nieprawdy

Debata szybko przerodziła się w wymianę ostrych oskarżeń. Poseł CDU Jonathan Grunwald zarzucił FDP prowadzenie „kampanii kłamstw” i stwierdził, że partia uległa „słodkiej truciznie populizmu”. Jego zdaniem działania liberałów są nie tylko nieodpowiedzialne, ale również sprzeczne z konsensusem demokratycznego centrum.

SPD również krytykuje stanowisko liberałów

Do krytyki FDP przyłączyła się także SPD. Rzeczniczka partii ds. edukacji Dilek Engin stwierdziła, że liberałowie sztucznie tworzą spór wokół języka nauczania. Jak podkreśliła, nikt w landtagu nie kwestionuje faktu, że język niemiecki pozostaje wspólnym językiem edukacji i komunikacji.

Spór o interpretację przepisów trwa

Choć przedstawiciele rządu zapewniają, że język niemiecki pozostaje jedynym językiem nauczania oraz egzaminów, odrzucenie poprawek zgłoszonych przez FDP wywołało kolejne pytania o praktyczne skutki nowych regulacji. Dyskusja wokół projektu pokazuje, że kwestie integracji oraz edukacji uczniów z doświadczeniem migracyjnym pozostają jednymi z najbardziej kontrowersyjnych tematów niemieckiej polityki.

źródło: jungefreiheit.de

Nowe informacje po ataku nożownika na dworcu w Ruhpolding. Wniosek azylowy Afgańczyka został odrzucony, mężczyzna był wcześniej znany policji

4

Śledczy ujawniają kolejne szczegóły ataku na dworcu w Bawarii

Pojawiły się nowe informacje dotyczące ataku z użyciem noża, do którego doszło na dworcu kolejowym w Ruhpolding w Górnej Bawarii. Federalna Policja oraz prokuratura w Traunstein prowadzą śledztwo przeciwko 28-letniemu obywatelowi Afganistanu, który jest podejrzewany o groźby karalne oraz usiłowanie spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jak poinformowano we wspólnym komunikacie służb, mężczyzna jest podejrzany o kierowanie gróźb oraz próbę zaatakowania nożem pasażerów w pociągu regionalnym, na terenie dworca w Ruhpolding oraz w przylegającej części miasta.

Na peronie znajdowały się dziesiątki dzieci

Z nagrań, do których dotarły niemieckie media, wynika, że w chwili zdarzenia na peronie znajdowało się wielu uczniów. Widząc uzbrojonego mężczyznę, dzieci zaczęły uciekać w panice. Kilkoro z nich przewróciło się podczas ucieczki i doznało lekkich obrażeń. Policja potwierdziła, że zarówno w pociągu regionalnym, jak i na dworcu przebywało wielu uczniów, którzy w pośpiechu opuszczali strefę zagrożenia. Według śledczych dzieci odniosły między innymi otarcia i inne niegroźne obrażenia powstałe podczas ucieczki.

Nagranie pokazuje agresywne zachowanie podejrzanego

Na opublikowanych nagraniach widać najpierw przerażonych ludzi uciekających z peronu. Chwilę później pojawia się podejrzany z wyciągniętym nożem. Mężczyzna porusza się po peronie, trzymając ostrze w gotowości i – według relacji świadków – zachowując się bardzo agresywnie. Na filmie widać również moment, w którym podejrzany biegnie w kierunku dwóch mężczyzn i kilkakrotnie wykonuje zamachy nożem. Żaden z ataków nie dosięga jednak ofiar. Jak przekazali śledczy, 28-latek wykonywał chaotyczne ruchy nożem, a następnie próbował zranić 49-letniego mężczyznę. Atak okazał się nieskuteczny, ponieważ ostrze nie trafiło pokrzywdzonego. Według policji jeden z poszkodowanych znał podejrzanego jedynie pobieżnie.

Atak rozpoczął się jeszcze w pociągu

Z ustaleń śledczych wynika, że całe zdarzenie rozpoczęło się jeszcze w stojącym na stacji pociągu regionalnym. 26-letni konduktor zamierzał rozpocząć kontrolę biletów. Wtedy podejrzany miał zażądać, aby pracownik opuścił skład. Na pytanie konduktora miał odpowiedzieć, że posiada nóż i dał do zrozumienia, iż może go użyć przeciwko pracownikowi kolei. Konduktor opuścił pociąg, aby poinformować maszynistę o zagrożeniu.

Podejrzany miał rzucić nożem w konduktora

Po wyjściu na peron 28-latek miał wyciągnąć nóż z ostrzem o długości około 15 centymetrów i ruszyć w kierunku konduktora. Pracownik kolei uciekł w stronę miasta i schronił się w jednym z budynków mieszkalnych. Według policji podejrzany miał go ścigać, a następnie rzucić w jego kierunku nożem. Ostrze nie trafiło jednak mężczyzny. Po chwili napastnik podniósł nóż i wrócił w kierunku dworca. Po drodze miał również rzucić kamieniem w samochód.

Dzieci schroniły się w kiosku

Po powrocie na teren dworca podejrzany skierował się do kiosku. Jego właściciel natychmiast schował znajdujące się tam dzieci do środka i trzymał uzbrojonego mężczyznę na dystans przy pomocy drewnianego kija. Krótko po godzinie 7:00 policja otrzymała liczne zgłoszenia alarmowe. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy Federalnej Policji z Freilassing oraz policjantów z Traunstein, Ruhpolding, Piding i innych jednostek.

Zatrzymanie w pobliżu parku

Na widok zbliżających się radiowozów i sygnałów dźwiękowych podejrzany miał uciec w kierunku parku zdrojowego. Tam został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji z Traunstein. Według śledczych nie stawiał oporu. Przy zatrzymanym znaleziono nóż, który – według obecnych ustaleń – miał zostać użyty podczas ataku. Ze względu na dużą liczbę świadków policja, służby ratunkowe, władze oświatowe oraz starostwo utworzyły punkt pomocy w hali sportowej miejscowej szkoły podstawowej i średniej. Trafili tam świadkowie oraz osoby poszkodowane psychicznie.

Podejrzany trafił do zamkniętego oddziału psychiatrycznego

Po zatrzymaniu 28-latek został przewieziony do komisariatu w Traunstein. Badanie alkomatem nie wykazało obecności alkoholu. Na polecenie prokuratury został następnie zbadany przez specjalistę z zakresu psychiatrii i psychoterapii. Jeszcze tego samego dnia policja przeprowadziła przeszukanie jego mieszkania na podstawie postanowienia sądu. W czwartek sąd rejonowy w Traunstein zdecydował o tymczasowym umieszczeniu podejrzanego w zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego.

Śledczy nie widzą obecnie motywu terrorystycznego

Federalna Policja oraz prokuratura podkreślają, że obecnie nic nie wskazuje na terrorystyczne podłoże zdarzenia. Według śledczych istnieją natomiast przesłanki świadczące o tym, że podejrzany cierpi na poważne zaburzenia psychiczne i w chwili popełnienia czynu jego poczytalność mogła być znacznie ograniczona.

Wnioski azylowe zostały odrzucone, ale mężczyzna przebywał legalnie w Niemczech

Z informacji przekazanych przez niemieckie służby wynika, że 28-letni obywatel Afganistanu przybył do Niemiec 30 stycznia 2023 roku. Złożył kilka wniosków o udzielenie azylu, jednak wszystkie zostały prawomocnie odrzucone. Mimo to mężczyzna przebywał w Niemczech legalnie, ponieważ obowiązywał wobec niego zakaz deportacji. Jego zezwolenie na pobyt jest ważne do lutego 2027 roku. Jak poinformowała policja, wcześniej był już notowany między innymi za nielegalny wjazd do Niemiec, kierowanie gróźb, przestępstwa związane z naruszeniem nietykalności cielesnej oraz wyłudzanie świadczeń. Śledztwo w sprawie prowadzi Federalna Policja z Freilassing pod nadzorem prokuratury w Traunstein. Na obecnym etapie postępowania wobec podejrzanego obowiązuje zasada domniemania niewinności.

źródło: n-tv.de