Niemiecki zespół zakazuje Donaldowi Trumpowi używania swoich utworów. Poszło o kultowy hit z lat 80.

1

Niemiecka grupa Alphaville sprzeciwiła się wykorzystywaniu jej muzyki przez Donalda Trumpa. Powodem są różnice polityczne i brak zgody na kojarzenie twórczości zespołu z jego działalnością.

„Forever Young” bez zgody zespołu

Niemiecki zespół Alphaville zakazał byłemu prezydentowi USA Donald Trump korzystania ze swoich utworów, w tym kultowego przeboju Forever Young.

Muzycy zaapelowali o zaprzestanie używania ich twórczości w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.

Kontrowersyjne nagranie w sieci

Kilka dni wcześniej Trump opublikował na swojej platformie Truth Social wideo, w którym – przy użyciu sztucznej inteligencji – przedstawiono go w różnych etapach życia.

Materiał został opatrzony właśnie utworem „Forever Young”.

„Nie zgadzamy się z jego poglądami”

Założyciel zespołu, Marian Gold, jasno odniósł się do sprawy.

W oświadczeniu podkreślił, że zespół nie identyfikuje się z poglądami politycznymi Trumpa i w wielu aspektach je odrzuca.

Zapowiedział również działania mające na celu usunięcie nagrania z internetu.

Zakaz także dla Partii Republikańskiej

Zespół rozszerzył swoją decyzję także na Partia Republikańska, zakazując wykorzystywania wszystkich swoich utworów w kontekście działalności politycznej tej formacji.

Nie jest jednak jasne, czy apel muzyków zostanie uwzględniony w praktyce. Jeszcze w czwartek nagranie z utworem „Forever Young” było dostępne na platformie Truth Social.

Podsumowanie

Spór między Alphaville a Donaldem Trumpem to kolejny przykład konfliktu między artystami a politykami dotyczącego wykorzystywania muzyki w przekazach publicznych. W tym przypadku kluczową rolę odgrywają różnice światopoglądowe oraz chęć kontroli nad wizerunkiem i kontekstem użycia twórczości.

źródło: faz.net

Przemoc: Młody mężczyzna zginął po dźgnięciu nożem na ulicy w Berlinie

2

W Berlinie doszło do tragicznego zdarzenia zakończonego śmiercią młodego mężczyzny. Według wstępnych ustaleń policji, w trakcie kłótni użyto noża. Okoliczności sprawy są nadal wyjaśniane.

Tragiczny finał sprzeczki w stolicy Niemiec

Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem w rejonie Reinickendorfer Straße w dzielnicy Wedding.

Jak poinformowała policja, młody mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń po sprzeczce, do której doszło w przestrzeni publicznej.

Policja: w zdarzeniu użyto noża

Ze wstępnych ustaleń wynika, że między co najmniej dwoma osobami doszło do konfliktu, który zakończył się użyciem noża.

Rzecznik policji przekazał, że jedna z osób została zatrzymana.

Na obecnym etapie śledztwa nie ujawniono informacji dotyczących wieku ani pochodzenia uczestników zdarzenia.

Trwa śledztwo w sprawie

Dokładny przebieg wydarzeń oraz ich przyczyny są obecnie przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez wydział zabójstw.

Do incydentu doszło około godziny 20:15 przed budynkiem, w którym znajdują się zarówno mieszkania, jak i lokale usługowe.

Podsumowanie

Śledztwo w sprawie śmiertelnego zdarzenia w Berlinie wciąż trwa. Policja ustala szczegóły zajścia oraz motywy działania uczestników, podkreślając, że na obecnym etapie wiele okoliczności pozostaje niejasnych.

źródło: bild.de

Niemcy: Mężczyzna znalazł sztabkę złota w sejfie za 15 euro!

2

O tym marzy chyba każdy, kto szuka okazji w internecie, na pchlich targach lub podczas porządkowania starej piwnicy: spektakularne znalezisko, jednorazowe szczęście! To uśmiechnęło się tym razem do mężczyzny z małego miasteczka Trostberg w Bawarii. Kupił on w internecie mały używany sejf, za który zapłacił 15 euro. Kiedy sejf został dostarczony, nowy właściciel odkrył, że posiada on tajną przegródkę.

Sztabka złota w tajnej przegródce

W środku znajdowała się sztabka złota o wadze 250 gramów. Według aktualnego kursu (stan na czwartek rano) ten kawałek metalu szlachetnego ma wartość około 32 900 euro. Policja poinformowała, że poprzedni właściciel prawdopodobnie zapomniał sztabki w tajnej przegródce sejfu. Nicolai Weiß, rzecznik komisariatu policji w Trostbergu, powiedział gazecie BILD: „Kupujący skontaktował się z nami. Nie chce popełnić żadnego błędu i chciał się dowiedzieć, co ma zrobić”. Funkcjonariusze skontaktowali się ze sprzedawcą. Okazało się, że ten sprzedał sejf na zlecenie swojego dziadka (90 lat).

Do kogo należy znalezisko?

Rzecznik policji Weiß dodaje: „Obie strony muszą teraz prywatnie uzgodnić między sobą kwestię własności złota. Albo muszą wyjaśnić sprawę na drodze cywilnej za pośrednictwem prawnika”. Do kogo należy złoto? Główne pytanie prawne brzmi tutaj: czy sejf został sprzedany wraz z zawartością?

źródło: Bild

Niemcy nadal wysyłają sprzęt do Izraela. Miliony euro mimo wojny z Iranem

1

Miliony euro na eksport w czasie konfliktu

Rząd Niemiec zatwierdził eksport sprzętu wojskowego do Izraela także po rozpoczęciu wojny z Iranem.

Jak wynika z odpowiedzi Federalnego Ministerstwa Gospodarki na zapytania posła Ulricha Thodena, w okresie od 28 lutego do 27 marca wydano zgody na eksport o łącznej wartości 6,6 mln euro.

Większe dostawy po zniesieniu ograniczeń

Dla porównania, po zniesieniu części ograniczeń eksportowych 24 listopada 2025 roku, w ciągu nieco ponad czterech miesięcy Niemcy zatwierdziły dostawy dla Izraela o wartości 166,95 mln euro.

Nie dotyczyły one jednak ciężkiej broni, takiej jak czołgi czy artyleria. W grę wchodziło wyłącznie tzw. „pozostałe wyposażenie wojskowe”, w tym:

  • pojazdy,
  • sprzęt ochronny,
  • systemy komunikacji i nawigacji.

Niemieckie przepisy i wyjątki

Zgodnie z obowiązującymi od 2000 roku niemieckimi wytycznymi, eksport uzbrojenia do stref konfliktów i kryzysów jest zasadniczo zabroniony. Istnieją jednak wyjątki – jak w przypadku wsparcia Ukrainy po rosyjskiej agresji.

Izrael również traktowany jest przez Niemcy jako szczególny przypadek. Wynika to z historycznej odpowiedzialności za zbrodnie popełnione w czasie Holocaustu, kiedy w latach 1933–1945 zamordowano około sześciu milionów Żydów. Z tego powodu Niemcy wspierają bezpieczeństwo Izraela, m.in. poprzez subsydiowanie eksportu okrętów podwodnych.

Od wsparcia po ograniczenia

Po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku Niemcy znacząco zwiększyły eksport uzbrojenia, deklarując solidarność. Rząd pod kierownictwem kanclerza Olaf Scholz zatwierdził dostawy o łącznej wartości blisko 500 mln euro aż do momentu zakończenia swojej kadencji w maju 2025 roku.

Częściowe embargo i jego zniesienie

W obliczu rosnącej krytyki działań Izraela w Strefie Gazy, nowy kanclerz Friedrich Merz zdecydował 8 sierpnia 2025 roku o wstrzymaniu części eksportu – zwłaszcza tego, który mógłby zostać wykorzystany w działaniach wojennych.

Merz podkreślił wówczas, że solidarność z Izraelem nie oznacza bezwarunkowego poparcia dla wszystkich decyzji jego rządu. Decyzja o ograniczeniach spotkała się jednak z krytyką zarówno w Izraelu, jak i w niemieckich partiach CDU i CSU.

Eksport mimo ograniczeń

Choć obowiązywały ograniczenia, Niemcy nadal zatwierdzały część dostaw. W tym okresie wydano zgody eksportowe o wartości 10,44 mln euro.

Po około trzech i pół miesiąca, wraz z zawieszeniem broni między Izraelem a Hamasem, ograniczenia zostały zniesione.

Podsumowanie

Niemcy, mimo formalnych ograniczeń i obowiązujących zasad eksportowych, nadal dostarczają sprzęt wojskowy do Izraela. Choć skala dostaw jest stosunkowo niewielka, pokazuje to, że Berlin utrzymuje wsparcie dla Izraela, jednocześnie próbując balansować między zobowiązaniami historycznymi a presją polityczną i międzynarodową.

źródło: zeit.de

Wstrząsające wydarzenia w Fürstenwalde: Dwie dziewczynki wykorzystane przez ośmiu nastolatków

2

W niemieckim Fürstenwalde trwa śledztwo w sprawie możliwego wykorzystania seksualnego dwóch nieletnich dziewcząt. Policja ustaliła dotąd ośmiu podejrzanych, jednak szczegóły zdarzenia wciąż są wyjaśniane.

Śledztwo w toku

Do zdarzenia miało dojść w parku miejskim w Fürstenwalde w Brandenburgii. Sprawą zajmuje się prokuratura we Frankfurcie nad Odrą. Jak poinformował prokurator Ingo Kechichian, podejrzanym zarzuca się dopuszczenie się „czynności seksualnych wbrew woli dwóch nieletnich dziewcząt”. Na obecnym etapie nie stwierdzono jednak tzw. pilnego podejrzenia popełnienia przestępstwa, które umożliwiałoby zastosowanie aresztu tymczasowego.

Ośmiu podejrzanych, ale liczba sprawców niepewna

Policja zidentyfikowała dotąd osiem osób podejrzanych o udział w zdarzeniu. Prokuratura zaznacza jednak, że dokładna liczba potencjalnych sprawców wciąż nie jest znana. Śledztwo prowadzone jest na podstawie tzw. wstępnego podejrzenia, czyli przesłanek wskazujących na możliwość popełnienia przestępstwa.

Trwa ustalanie przebiegu zdarzeń

Śledczy próbują obecnie ustalić, co dokładnie wydarzyło się w środowy wieczór w ubiegłym tygodniu.

W tym celu:

  • przesłuchiwane są domniemane ofiary i świadkowie,
  • analizowane są zabezpieczone telefony komórkowe.

Uczestnicy znali się wcześniej

Według prokuratury wśród podejrzanych znajdują się osoby o obywatelstwie niemieckim, syryjskim oraz rosyjskim. Organy ścigania nie podają jednak bardziej szczegółowych informacji, ponieważ wszyscy uczestnicy są nieletni, a sprawa pozostaje na etapie wstępnego śledztwa.

Podobny przypadek w tym samym miejscu

To nie pierwszy taki incydent w Fürstenwalde. W marcu 2025 roku lokalne media informowały o podobnym przypadku – wówczas ofiarą była 15-letnia dziewczyna, a zdarzenie również miało miejsce w tym samym parku miejskim.

Podsumowanie

Śledztwo w sprawie wydarzeń w Fürstenwalde jest na wczesnym etapie, a wiele okoliczności pozostaje niejasnych. Organy ścigania koncentrują się na ustaleniu przebiegu zdarzeń i roli poszczególnych osób, podkreślając jednocześnie konieczność ochrony nieletnich uczestników sprawy.

źródło: bild.de

Kto będzie leczył Niemców? Kliniki ostrzegają kanclerza Merza przed skutkami powrotów Syryjczyków

5

Plany dotyczące powrotu migrantów z Syrii budzą sprzeciw branży medycznej w Niemczech. Szpitale alarmują, że bez tysięcy lekarzy i pielęgniarek może dojść do poważnych braków kadrowych.

Szpitale przeciwko planom rządu

Niemiecka branża szpitalna ostrzega przed konsekwencjami planów powrotu syryjskich migrantów, o których mówił kanclerz Friedrich Merz. Zgodnie z jego zapowiedziami, w perspektywie najbliższych trzech lat znaczna część Syryjczyków mieszkających obecnie w Niemczech miałaby wrócić do swojego kraju.

Tysiące lekarzy i pielęgniarek zagrożone wyjazdem

Przeciwko tym planom wystąpiła Deutsche Krankenhausgesellschaft (Niemieckie Stowarzyszenie Szpitali), które zwraca uwagę na kluczową rolę syryjskich pracowników w systemie ochrony zdrowia.

Według danych organizacji:

  • na koniec 2024 roku w niemieckich szpitalach pracowało 5 745 syryjskich lekarzy,
  • dodatkowo ponad 2 000 syryjskich pielęgniarek i pracowników opieki.

To największa grupa wśród zagranicznych lekarzy zatrudnionych w Niemczech.

„Odczuwalne skutki dla pacjentów”

Wiceszefowa organizacji Henriette Neumeyer ostrzegła, że ewentualny wyjazd tych specjalistów miałby bezpośredni wpływ na funkcjonowanie systemu.

„Gdyby ci pracownicy opuścili kraj, miałoby to odczuwalne skutki dla opieki medycznej” – podkreśliła.

Jej zdaniem przyspieszanie powrotów nie byłoby korzystne z punktu widzenia systemu ochrony zdrowia.

Problemy systemowe już dziś

Debata toczy się w momencie, gdy niemiecki sektor szpitalny już zmaga się z poważnymi problemami.

Wiele placówek od lat boryka się z:

  • niedoborem personelu,
  • dużym obciążeniem pracą,
  • presją finansową.

Niemieckie Stowarzyszenie Szpitali od dawna wskazuje brak wykwalifikowanych pracowników jako jedno z najpoważniejszych wyzwań systemowych.

Podsumowanie

Plany dotyczące powrotu Syryjczyków z Niemiec wywołują coraz większe kontrowersje. Przedstawiciele branży medycznej ostrzegają, że bez zagranicznych specjalistów system ochrony zdrowia może stanąć przed poważnymi problemami kadrowymi, co bezpośrednio przełoży się na dostępność usług dla pacjentów.

źródło: jungefreiheit.de

Polska gospodarka wygrywa z Zachodem? Fala powrotów okiem Szwajcarów

4

Jeszcze dwie dekady temu byli symbolem taniej siły roboczej na Zachodzie. Dziś coraz więcej Polaków wraca do ojczyzny, gdzie gospodarka dynamicznie się rozwija, a poziom życia wyraźnie wzrósł.

Od „polskiego hydraulika” do powrotów do kraju

Jeszcze około 20 lat temu w krajach Europy Zachodniej funkcjonowało określenie „polski hydraulik”, które stało się symbolem taniej siły roboczej ze wschodniej części kontynentu – a także obaw, jakie budziła ona wśród mieszkańców Zachodu.

Termin ten pojawił się w 2005 roku, w czasie debaty wokół referendum dotyczącego konstytucji Unii Europejskiej. Dziś sytuacja uległa odwróceniu.

Polacy wracają z Wielkiej Brytanii i Niemiec

Z aktualnych danych migracyjnych wynika, że coraz więcej Polek i Polaków wraca do kraju – głównie z Wielkiej Brytanii, ale także z Niemiec i Niderlandów. Co więcej, Polska notuje obecnie więcej powrotów niż wyjazdów, co stanowi wyraźną zmianę względem poprzednich lat.

Donald Tusk: „Głosują nogami”

Premier Donald Tusk odniósł się do tego trendu w mediach społecznościowych, podkreślając, że decyzje migracyjne wynikają z oceny warunków życia.

„Ludzie głosują nogami. Idą tam, gdzie wierzą, że mogą prowadzić lepsze życie” – powiedział.

Dodał również: „Dla wielu Polska stała się dziś ziemią obiecaną. O to walczymy. Wracajcie!”.

Jeszcze niedawno bezrobocie przekraczało 30%

Zmiana sytuacji jest szczególnie widoczna na tle przeszłości. Tomasz Boroński, który wyemigrował kiedyś do Wielkiej Brytanii, wspomina, że w jego regionie bezrobocie przekraczało 30%, a kolejne zakłady pracy były zamykane. Dla osób urodzonych w latach 70. znalezienie pracy w Polsce było wówczas bardzo trudne.

Dziś Polska wśród największych gospodarek świata

Obecnie Polska ma jedną z najniższych stóp bezrobocia w Europie – wynosi ona około 3%.

Kraj zajmuje:

  • 20. miejsce na świecie pod względem wielkości gospodarki,
  • 6. miejsce w Europie.

Od momentu wejścia do Unii Europejskiej w 2004 roku PKB na mieszkańca wzrósł trzykrotnie.

Poziom życia się wyrównał

Tomasz Boroński planuje powrót do Polski, gdy tylko sprzeda swój dom w Wielkiej Brytanii. Jak podkreśla, kiedyś poziom życia na Wyspach był nawet czterokrotnie wyższy niż w Polsce. Dziś różnice praktycznie się zatarły.

„Można równie dobrze wrócić do domu” – mówi.

Brexit przyspieszył zmiany

Według badaczki migracji Dominika Pszczółkowska z Uniwersytetu Warszawskiego, referendum w sprawie Brexitu miało znaczący wpływ na migrację Polaków. Od 2017 roku liczba wyjazdów do Wielkiej Brytanii gwałtownie spadła, a liczba powrotów zaczęła rosnąć. Polska społeczność w Wielkiej Brytanii zmniejszyła się z około miliona osób do około 600 tysięcy.

„Polski cud gospodarczy” przyciąga z powrotem

Powroty Polaków wynikają także z dobrej kondycji gospodarki. W 2025 roku Polska odnotowała wzrost gospodarczy na poziomie ponad 3,6%, podczas gdy wiele innych krajów europejskich zmaga się ze stagnacją. To właśnie poprawa sytuacji ekonomicznej sprawia, że coraz więcej osób decyduje się na powrót do kraju.

Podsumowanie

Zmiana kierunku migracji pokazuje, jak bardzo Polska zmieniła się w ciągu ostatnich dwóch dekad. Z kraju, z którego masowo wyjeżdżano w poszukiwaniu pracy, staje się miejscem, do którego coraz więcej osób chce wrócić – zarówno ze względów ekonomicznych, jak i jakości życia.

źródło: srf.ch

Będą tropić niechęć do LGBTQ? Dolna Saksonia powołuje „centrum donosów”

3

W Dolnej Saksonii ruszyła nowa, finansowana przez land inicjatywa mająca rejestrować przypadki uprzedzeń i przestępstw wobec osób queer. Władze podkreślają, że to odpowiedź na rosnącą liczbę takich zdarzeń.

Nowa instytucja w Dolnej Saksonii

W niemieckim landzie Dolna Saksonia uruchomiono nowy punkt zgłoszeń dotyczących tzw. queerfobii.

Placówka – działająca jako Melde- und Informationsstelle Queerfeindlichkeit (MIQ) – ma służyć jako miejsce kontaktu dla osób dotkniętych przestępstwami lub incydentami o charakterze anty-LGBT, a także dla świadków takich zdarzeń.

Projekt jest finansowany i wspierany przez władze landowe.

Wsparcie rządu i organizacji pozarządowej

Za prowadzenie nowej instytucji odpowiada organizacja Queeres Netzwerk Niedersachsen (QNN), która otrzymuje wsparcie finansowe od rządu Dolnej Saksonii.

Projekt oficjalnie wystartował we wtorek, a jego uruchomienie ogłoszono w komunikacie Ministerstwa ds. Społecznych, Pracy, Zdrowia i Równości.

Zgłoszenia przez internet i zbieranie danych

W ramach inicjatywy uruchomiono specjalną stronę internetową, na której można zgłaszać incydenty poprzez formularz online. Zgłoszenia mogą dotyczyć całego obszaru Dolnej Saksonii.

Celem projektu jest stworzenie – jak podkreślają władze – „realistycznego obrazu sytuacji bezpieczeństwa osób queer” w regionie.

„To sygnał alarmowy dla społeczeństwa”

Minister ds. społecznych Dolnej Saksonii Andreas Philippi zaznaczył, że rosnąca liczba ataków na osoby queer stanowi „sygnał alarmowy dla społeczeństwa”.

Zebrane dane mają posłużyć jako podstawa do działań prewencyjnych, decyzji politycznych oraz inicjatyw edukacyjnych.

Walka z „ciemną liczbą” przestępstw

Organizacja QNN zwraca uwagę, że wiele takich incydentów nie jest zgłaszanych policji i pozostaje niewidocznych w oficjalnych statystykach.

Jak podkreśliła członkini zarządu Lisa Kühn, nowa platforma ma być łatwo dostępnym narzędziem do dokumentowania doświadczeń osób poszkodowanych.

„Tylko na podstawie rzetelnych danych można opracować skuteczne działania prewencyjne” – zaznaczyła.

Podobne rozwiązania w innych landach

Dolna Saksonia podąża w tym zakresie śladem innych regionów Niemiec. W Nadrenii Północnej-Westfalii podobne, finansowane przez państwo punkty zgłoszeń funkcjonują już od 2022 roku.

Na ich utworzenie i rozwój przeznaczono do 2024 roku ponad 1,5 miliona euro.

Podsumowanie

Uruchomienie nowej meldunkowej bazy zgłoszeń w Dolnej Saksonii wpisuje się w szerszy trend działań niemieckich władz, mających na celu monitorowanie i przeciwdziałanie przestępstwom motywowanym uprzedzeniami. Projekt ma pomóc w lepszym zrozumieniu skali zjawiska oraz w opracowaniu skuteczniejszych metod przeciwdziałania.

źródło: apollo-news.net

Koniec z zieloną energią w Niemczech? Jens Spahn żąda powrotu do atomu!

4

W Niemczech wraca debata o energetyce jądrowej. Szef frakcji CDU/CSU Jens Spahn proponuje rozważenie ponownego uruchomienia niedawno wyłączonych elektrowni atomowych.

Spahn: „Musimy przeprowadzić tę debatę”

Przewodniczący frakcji CDU/CSU Jens Spahn wezwał do rozpoczęcia publicznej dyskusji na temat ponownego uruchomienia niemieckich elektrowni jądrowych.

Polityk podkreślił, że warto przeanalizować taką możliwość, powołując się na dostępne analizy. Według nich, wyłączone w ostatnich latach reaktory mogłyby zostać ponownie uruchomione za kwotę rzędu 9-10 miliardów euro.

„Uważam, że powinniśmy przeprowadzić tę debatę jako społeczeństwo” – zaznaczył Spahn.

Tańsza alternatywa niż budowa nowych elektrowni

Zdaniem Spahna, przywrócenie działania istniejących bloków jądrowych byłoby znacznie tańsze niż budowa nowych obiektów.

Jak wskazał, w innych krajach koszty budowy nowych elektrowni atomowych sięgają 30-50 miliardów euro, podczas gdy w Niemczech możliwe byłoby ponowne uruchomienie niedawno zamkniętych reaktorów za znacznie niższą kwotę.

Debata o atomie znów nabiera tempa

Dyskusja o przyszłości energetyki jądrowej w Niemczech ponownie się nasiliła w ostatnim czasie. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen określiła wcześniej odejście od energii jądrowej jako strategiczny błąd.

Z kolei kanclerz Niemiec Friedrich Merz przyznał, że podziela tę ocenę, ale jednocześnie zaznaczył, że decyzja o odejściu od atomu została już podjęta przez wcześniejsze rządy i jest „nieodwracalna”.

AfD również chce powrotu do atomu

Podobne stanowisko zajmuje partia AfD, która złożyła w Bundestagu wniosek o ponowne uruchomienie elektrowni jądrowych.

Polityk tej partii, Paul Schmidt, powołał się na dane branżowe, według których część wyłączonych bloków mogłaby zostać przywrócona do działania w ciągu trzech lat, przy kosztach od 1 do 3 miliardów euro na blok. Wśród wskazywanych elektrowni wymieniono m.in. Neckarwestheim II oraz Brokdorf.

Niemcy po odejściu od energii jądrowej

Niemcy oficjalnie zakończyły korzystanie z energii jądrowej trzy lata temu. Ostatnie trzy elektrownie zostały wyłączone w połowie kwietnia 2023 roku.

Podsumowanie

Propozycja ponownego uruchomienia elektrowni jądrowych pokazuje, że temat atomu w Niemczech nie jest zamknięty. Choć rząd podkreśla, że decyzja o odejściu od tej technologii jest ostateczna, rosnące koszty energii i sytuacja geopolityczna sprawiają, że debata wraca do przestrzeni publicznej.

źródło: n-tv.de

Od 2024 roku rząd Niemiec zapłacił ponad 60 000 euro za fryzurę i makijaż Merkel

3

Dziesiątki tysięcy euro na fryzurę i makijaż

Od czerwca 2024 r. rząd federalny płaci fryzjerom i wizażystom byłej kanclerz Angeli Merkel. Fryzura i makijaż Merkel kosztowały podatników 64 677 euro, a w samym 2025 roku koszty te wyniosły 36 354 euro.

Porównanie z Olafem Scholzem

W przeciwieństwie do Merkel, jej następca Olaf Scholz nie poniósł od tego czasu żadnych dalszych wydatków. Koszty oficjalnego wyposażenia dwóch byłych kanclerzy od lipca 2024 r. wynoszą ponad 2,3 mln euro. Z kosztów wyłączone są wydatki na biura, pojazdy służbowe i ochroniarzy.

Wydatki Merkel już wcześniej budziły kontrowersje

Już w przeszłości była kanclerz zwracała uwagę wydatkami na fryzjerów i wizażystów po odejściu ze stanowiska. Gazeta „Tagesspiegel” doniosła w sierpniu 2023 roku, że według danych Urzędu Kanclerza Federalnego zabiegi kosmetyczne i fryzjerskie byłej kanclerz kosztowały rząd federalny 57 000 euro od czasu jej odejścia ze stanowiska. W 2022 r. koszty te wyniosły łącznie 39 780 euro.

Upomnienie w sprawie wydatków na biuro

Ponadto, jak donosił wówczas tygodnik „Der Spiegel”, w tym samym roku Urząd Kanclerza Federalnego upomniał byłą kanclerz w sprawie oszczędności w związku z wydatkami na jej biuro w Bundestagu. Zgodnie z ówczesnym raportem Ministerstwa Finansów, do którego dotarła gazeta, Urząd Kanclerza podkreślił wobec kierownictwa biura, że biuro zostało utworzone w celu „wypełniania zadań po zakończeniu kadencji oraz wypełniania zobowiązań o charakterze ciągłym”. „W szczególności wykluczone było wykorzystywanie go do celów prywatnych oraz w celu uzyskania dodatkowych dochodów”.

Nowy wątek: sprawa akt Stasi

Ostatnio Angela Merkel ponownie znalazła się w centrum zainteresowania mediów w marcu, kiedy ogłoszono wyrok w sprawie udostępnienia ewentualnych akt Stasi dotyczących byłej kanclerz. Pozew złożył Marcel Luthe, który już wcześniej wytrwale i intensywnie zajmował się powiązaniami Stasi w stolicy i już w styczniu 2022 roku złożył wniosek o wgląd do akt.

Adwokat Luthego, Marcel Templin, był zaskoczony decyzją sądu i zapowiedział, że rozważy złożenie wniosku o dopuszczenie apelacji. W rozmowie z Apollo News Luthe powiedział, że wykorzysta wszystkie możliwe środki prawne i czeka z niecierpliwością na rozprawę w kolejnej instancji.

źródło: apollo-news.net