Niemiecka renta z tytułu niezdolności do pracy – kto może ją otrzymać?

Renta inwalidzka w tym znaczeniu w zasadzie w Niemczech już nie funkcjonuje. Odkąd zniesiono ustawową rentę przysługującą w razie niezdolności do wykonywania zawodu dla wszystkich urodzonych po 31.12.1960, macie jako pracownik tylko prawo do świadczenia nazywanego w Niemczech „Erwerbsminderungsrente” lub „Erwerbsunfähigkeitsrente” (renta z tytułu niezdolności do pracy).

Prawo do połowy renty z tytułu niezdolności do pracy mają osoby, które mogą pracować w dowolnym zawodzie, więcej niż trzy godziny dziennie, ale mniej niż sześć godzin. Prawo do całej kwoty świadczenia istnieje tylko wtedy, jeśli dowolną działalność zarobkową, zupełnie niezależnie od Waszego wyuczonego zawodu, możecie wykonywać nie dłużej niż trzy godziny dziennie.

Niemiecka renta z tytułu niezdolności do pracy krok po kroku

Pierwszym wymogiem aby uzyskać w Niemczech rentę inwalidzką jest, aby osoba, która stara się o taką rentę, nie osiągnęła jeszcze granicy wieku emerytalnego i w ciągu ostatnich przynajmniej pięciu lat płaciła składki na państwowe ubezpieczenie emerytalne. Okres pięciu lat może zostać skrócony, jeśli obniżenie zdolności do pracy zarobkowej nastąpiło na skutek wypadku przy pracy lub poprzez chorobę zawodową.

Kolejny krok to ćwiczenia rehabilitacyjne i zaświadczenie, że rehabilitacja na pewno nie przyniesie takich rezultatów, aby dana osoba mogła pracować dłużej niż sześć godzin dziennie.

Lekarz wystawia odpowiednie zaświadczenie, które ubiegając się o rentę składacie w niemieckiej instytucji ubezpieczeniowej (Deutsche Rentenversicherung).

W ramach urzędowego badania lekarskiego sprawdzany jest stan zdrowia i porównuje się go z oświadczeniem, jakie wystawił dotychczasowy lekarz prowadzący. Wszystkie dokumenty łącznie z wnioskiem o rentę z tytułu niezdolności do pracy wysyłane są do Berlina.

Jeśli wszystkie dokumenty dotrą już do instytucji ubezpieczeniowej (Deutsche Rentenversicherung), wtedy sprawdzane jest, czy dalsza rehabilitacja miałaby sens. Jeśli nie, na podstawie oświadczeń lekarskich podejmowana jest decyzja, czy możliwa jest działalność zarobkowa w wymiarze wyższym niż trzy godziny dziennie. Jeśli tutaj odpowiedź jest również negatywna, wtedy macie prawo do całej kwoty świadczenia z tytułu niezdolności do pracy.

Renta z tytułu niezdolności do pracy w Niemczech – zabezpieczenie jest nieodzowne

Jako pracownik powinniście w ramach analizy swojej sytuacji emerytalnej zorientować się w kwestiach renty i obliczyć jej wysokość. Można to zrobić na dwa sposoby: raz w roku wysyłana jest dokładna informacja na temat rent wraz z wymaganiami, a ponadto wysokość renty z tytułu niezdolności do pracy można wyliczyć przy pomocy internetu.

Ubezpieczenie od niezdolności do pracy ma sens

Co roku, ok. 20-25% wszystkich osób czynnych zawodowo musi się wycofać z życia zawodowego ze względu na chorobę jeszcze przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

Kalkulacja renty na wypadek niezdolności do pracy pokazuje, że jest ona często niewystarczająca, aby utrzymać dotychczasowy standard życia. Wraz z pobieraniem renty rozpoczyna się często tzw. degradacja, czyli utrata pozycji społecznej i finansowej, która może doprowadzić do konieczności pobierania tzw. „Grundsicherung”, czyli zasiłku zapewniającego minimum egzystencji.

To ryzyko dotyka zwłaszcza młodych pracowników. Istnieje jednak możliwość zwarcia ubezpieczenia na wypadek niezdolności do pracy, które gwarantuje określoną sumę pieniędzy wypłacaną jako rentę. Na poniższej stronie dowiecie się nieco więcej na temat tego ubezpieczenia i macie możliwość porównania ofert:

Porównywarka niemieckich ubezpieczeń na wypadek niezdolności do pracy!

Podręcznik szkolny piszący o „polskich obozach” został w Niemczech wycofany! Rozprawa o zakłamywaniu historii

0

Sukcesem nazwać można interwencję fundacji „Reduta Dobrego Imienia”, czyli Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom. Została ona stworzona, by bronić historycznej prawdy i dobrego imienia na temat Polski i Polaków, szczególnie w okresie II wojny światowej.

Bezwartościowa lekcja historii

Podręcznik „Geschichte und Geschehen Oberstufe Klasse 11” został wycofany z dystrybucji, a jego ostanie egzemplarze zostaną oddane na makulaturę. Interwencja została spowodowana sformułowaniem „polski obóz” w odniesieniu do niemieckich obozów zagłady.

„Podjęliśmy interwencję po tym, jak Polak, ojciec nastoletniego chłopca przygotowującego się do matury, zaalarmował społeczeństwo na Twitterze. Wezwaliśmy wydawnictwo do natychmiastowego wstrzymania dystrybucji podręcznika, wprowadzenia korekty/erraty do aktualnego wydania podręcznika oraz złożenia wniosku u stosownych władz oświatowych kraju związkowego Bawarii o zatwierdzenie wprowadzonej zmiany, oraz przeprowadzenie akcji wymiany podręcznika” – Urszula Wójcik, rzecznik prasowy Reduty Dobrego Imienia.

Wydawnictwo odpowiada

Z korespondencji z prezesem wydawnictwa Ernst Klett – Tilo Knoche wynika, że szkoły w Bawarii, które korzystają z podręcznika „Geschichte und Geschehen Oberstufe Klasse 11” otrzymały od wydawnictwa propozycję wymiany strony, zawierającej sformułowanie „polski obóz”. Pozostałe podręczniki, znajdujące się aktualnie w sprzedaży zostaną wycofane i przeznaczone na makulaturę, a dystrybucja felernego wydania zostanie zatrzymana.


W swojej korespondencji Tilo Knoche zapewnia także, że jest w stałym kontakcie z ministerstwem kultury Bawarii, odnośnie do procedury zatwierdzenia zmian w podręczniku, mającej na celu zaktualizowanie faktu, iż obozy zagłady były niemieckie, a nie polskie.

W związku z zaistniałą sytuacją, za którą wydawcy przepraszają, jak i mentalną „rekompensatą” dla szkół, które wykorzystywały podręcznik, przygotowana została także dodatkowa lekcja do pobrania. Lekcja poddaje krytycznej refleksji mylne sformułowanie „polski obóz” i wzywa uczniów do aktywnego zmierzenia się z problematycznymi, historycznie i rzeczowo fałszywym pojęciami.

Do czasu odpowiedzi wydawnictwa Ernst Klett, stosunkowych wyjaśnień domagała się również ambasada polska w Niemczech, zapowiadając jednocześnie kontrolę wszystkich niemieckich podręczników szkolnych do nauki historii.

Zachowanie pana Tilo Knoche, jak i całego wydawnictwa, które reprezentuje, należy uznać za wyjątkowo zdecydowane i szybkie. Nie jest to bezczelne powielanie błędu, a konkretna reakcja. Historia jest jedna, lecz różnie jej przedstawianie może krok po kroku doprowadzać do jej zniekształceń, kreując fałszywe poglądy.

Nie wszystkim zależy na prawdzie?

Niestety, nie można tego napisać o zachowaniu telewizji ZDF. Stacja bowiem przegrała głośny proces, wytoczony przez byłego więźnia obozu „Auschwitz”, pana Karola Tendera, za użycie podobnie jak i w tytułowym podręczniku zwrotu „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz”

„Co do zasady jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ ten wyrok wieńczy długoletni etap walki o to, by nie tylko zostało uznane, że te określenia są kodami pamięci, a więc semantyczną manipulacją, przez co mogą naruszać dobra osobiste, a więc prawo do godności i tożsamości narodowej – zwłaszcza byłych więźniów – i że mogą o tym rozstrzygać polskie sądy. Po raz pierwszy uzyskaliśmy to, że ci, którzy obrażają, mają przeprosić i do tego publicznie. Mają ponadto w przeprosinach wskazywać, że te słowa mogą naruszać prawdę historyczną, mogą boleć i bezcześcić pamięć historyczną. To będzie przestroga dla innych, bo zakładam, iż niemieckie media doniosą, że publiczna telewizja ZDF obraziła więźnia Auschwitz i została zmuszona do przeprosin. Władze polskie powinny w tej sytuacji zadbać o rozpropagowanie treści tego wyroku” – tak swego czasu skomentował wyrok, Lech Obara , prezes Stowarzyszenia Patria Nostra i pełnomocnik Karola Tendery.

Zgodnie z prawomocnym wyrokiem sądu apelacyjnego w Krakowie, przeprosiny dla Pana Karola miały zostać opublikowane na głównej stronie internetowej telewizji. Nie miało to jednak miejsca. Również żadne niemieckie media nie doniosły o przeprosinach dla byłego więźnia, jakie wymógł na publicznej telewizji polski sąd. Stacja odpowiednią notkę umieściła w dość mało widocznym miejscu, a o której trzeba wiedzieć, by szukać. Prezentuje się ona następująco:

Prywatna sprawa, publiczna dyskusja

Sprawa pana Karola nie dotyczy jednak tylko jego własnego poczucia godności i sprawiedliwości, a jest sprawą o znacznie szerszej skali. Przekonała się o tym telewizja ZDF, która otrzymała następujące pismo od Telewizji Polskiej:

„TVP S.A. zwraca się z uprzejmą prośbą o wypełnienie przez ZDF obowiązku wykonania wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 22 grudnia 2016 roku poprzez należne przeprosiny w niniejszej sprawie. Dotychczasowe działania ZDF w tej sprawie są dla nas niezrozumiałe i nieakceptowalne. Przychylamy się do stanowiska byłego więźnia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz pana Karola Tendery, że udzielona do tej pory forma przeprosin nie wypełnia postanowienia Sądu Apelacyjnego w Krakowie, popartego przez Sąd Krajowy w Moguncji, który nadał klauzulę wykonalności w przedmiotowej sprawie.

Prosimy o ustosunkowanie się do naszej prośby w możliwie krótkim czasie, TVP S.A. podziela w pełni oburzenie opinii publicznej w Polsce, co zmusza nas do zajęcia stanowiska w tej sprawie i ewentualnego zawieszenia współpracy, w przypadku braku jednoznacznego odcięcia się ZDF od fałszywego określenia „polskie obozy śmierci”. Byłaby to sytuacja godna ubolewania, uwzględniając dobrą dotychczasową współpracę między telewizjami”

#German Death Camps

Rezultatem na poruszenie,  jakie wywołała na polskich portalach społecznościowych sama „pomyłka”(by nie napisać ich szereg),  ale również forma niezbyt wylewnych przeprosin, daleko odbiegających od wyroku sądu, jest akcja #German Death Camps.

„To inicjatywa dotycząca wykonania wyroku przeciwko ZDF w sprawie Karola Tendery. Zakłada ona masowe publikowanie komentarzy w formie grafik, na stronach portali społecznościowych ZDF i innych niemieckich mediów” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej, mecenas Lech Obara, pełnomocnik Karola Tendery, występującego przeciwko ZDF.

Tak prezentują się przykładowe grafiki, przygotowane z okazji akcji:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niestety, jak donoszą użytkownicy, ich komentarze są na bieżąco usuwane, a oni sami blokowani. Cenzura działa?

„To jest poruszenie społeczne, poruszenie obywatelskie, które nastąpiło na skutek znanej akcji ZDF-u banowania tych użytkowników, którzy użyli tego hasztagu #GermanDeathCamps w korespondencji z nimi na Twitterze. To jest efekt pracy całego środowiska obrońców dobrego imienia Polski i teraz to eksplodowało” – powiedział Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia, w swoim komentarzu na temat usuwania i blokowania użytkowników, na antenie TVP Info.

Problemy techniczne?

Wcześniej ZDF swoje dość jednostkowe przeprosiny tłumaczyła ograniczeniami technologicznymi.

„Otrzymaliśmy wyjaśnienia od ZDF, która powołuje się na ograniczenia techniczne i graficzne przy publikacji przeprosin na stronie, ale po konsultacji z fachowcami uznajemy je za absolutnie niewystarczające i kierujemy właśnie pisma do sądu w Moguncji” – mecenas Lech Obara.

Z prawdą przez Europę

Internetowa akcja nie była swego czasu jedynym pomysłem na to, by zwrócić uwagę nie tylko polskiej, lecz głównie niemieckiej społeczności na prawdę historyczną. Fundacji Tradycji Miast i Wsi zorganizowała mobilny, podświetlony baner, z napisem „Death Camps Were Nazi German”. Baner, który ruszył z Wrocławia, dojechał przez połowę Niemiec do Moguncji, gdzie siedzibę swoją ma niemiecka telewizja publiczna, ZDF. Następnie udał się w podróż przez Belgię do Wielkiej Brytanii… bez skutku.

Jedziemy dalej?

Obecnie zbierane są fundusze na to, by ten sam baner wyruszył w podróż po Stanach Zjednoczonych Ameryki.

„We wrześniu planujemy wybrać się za Ocean. Jeszcze w czasie trwania pierwszego etapu trasy pojawiło się wiele sugestii, aby pojechać do Stanów Zjednoczonych i domagać się prawdy. Amerykańskie media są w czołówce używających kłamliwych zwrotów.  W 1998 roku w Santa Clara County w Kalifornii publicysta Edmund Lewandowski pokazał uczniom szkół średnich notatkę o aresztowaniu strażnika z obozu koncentracyjnego i zapytał, kim byli naziści. Usłyszał: Polakami. Podobny był wynik sondy przeprowadzonej wśród kanadyjskich studentów przez prof. Witolda Kieżuna” – Fundacja Tradycji Miast i Wsi.

Propaganda zapisana w genach?

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” powiedział swego czasu ówczesny minister propagandy w rządzie Adolfa Hitlera – Paul Joseph Goebbels. Paradoks, czy też nie? Ciężko jednak nie przyznać mu racji. Obecne dość często można spotkać skróty myślowe, łączące nas Polaków pośrednio z holocaustem. Dodając do tego rosnący z czasem, powszechnie niski poziom wiedzy historycznej młodych ludzi, za X lat ogólnym przekonaniem stać się może fakt, że za holocaust odpowiedzialni byliśmy my, Polacy.

I choć dziś możemy uznać to za oczywiste kłamstwo i w tym wypadku moje puste słowa. To niestety, nie będzie można się dziwić ludziom, którzy z pełnym przekonaniem będą powtarzali te „fałszywe prawdy” za 30 lat, gdyż z odróżnianiem faktów mają problem nawet głowy państw. Przypomnę w tym miejscu „wpadkę” byłego już prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, Baracka Obamy i jego „słynne” słowa; „Polish death camp”, które były swego czasu dość powszechnie komentowane. Potem drogą dyplomatyczną powolnie i czasochłonne korygowane.

Hitlerowcy, co to za naród?

II wojnę światową rozpoczęli Naziści, za I wojnę Światową odpowiadają Prusacy, z kolei wcześniej, na mapach politycznych sporo mieszali Krzyżacy… Warto pamiętać jednak o tym, że wszystkie te nazwy reprezentują jedną nację.

Bo choć ładnie się to prezentuję w dzisiejszych czasach, pełnych politycznej poprawności i wypaczania historii, to czasem zwykłe pytanie zadane Niemcowi: „Czym zajmowała się rodzina podczas II wojny światowej?”, potrafi roznieść wszystkie trudy zakłamywania historii w drobny pył, wcale nie różniący się wiele od tego, który kiedyś tak gęsto unosił się nad kominami.

W historii świata każdy naród ma swoje miejsce, z różna historią, której warto być świadomym, bo jak wiadomo lubi się powtarzać.

Amerykanin wytatuował sobie na pośladku Angelę Merkel!

0

„Reddit”, to platforma którą można porównać do polskiego „Wykopa”, czyli portal na którym można dzielić się różnymi ciekawostkami. Słynie on z różnych niesamowitych historii. O jednej z nich przeczytacie poniżej.

Użytkownik „Reddita”, „Errk_fu” z Seattle, napisał w pewnej dyskusji, iż jeśli jego post osiągnie 10.000 „polubień”, to wytatuje sobie na tyłku „Mutti” (z niemieckiego matka). Przy czym pisząc „Mutti”, miał na myśli Angelę Merkel, o czym możecie się przekonać poniżej:

Jak się okazało, po trzech tygodniach post zebrał nie tylko 10.000 „polubień”, ale znacznie więcej: 29.900!

Użytkownik okazał się być słowny i rzeczywiście zrobił tak, jak obiecał:

Efekt jest piorunący!

Sprzedaż na Ebay – co wolno, a czego nie wolno – praktyczne wskazówki!

Każdy klient ebaya wie, jak ważny jest dobry opis produktu. Jeśli ktoś nie ma możliwości obejrzenia towaru przed zakupem, chciałby go obejrzeć przynajmniej na zdjęciach (dobrych zdjęciach!) i przeczytać jego dokładny opis – szczególnie, jeśli chodzi o rzeczy używane. Zdarza się, że sprzedający chcąc sprzedać swój stary rower, podaje bardzo dokładny jego opis wymieniając z osobną każdą poszczególną część roweru, każdą śrubkę, nie zapominając nawet o firmie zębatki. Osoba zainteresowana po przeczytaniu tak szczegółowego opisu, zjeżdża na dół i dziwi się informacją podaną na samym końcu: „ Opis skopiowałem, nie jest prawdziwy więc proszę patrzeć tylko na zdjęcia produktu, a nie na jego charakterystykę!”.

O czym sprzedający nie miał najwyraźniej pojęcia? Dodanie takiej informacji to właściwie jak przyznanie się do naruszenia praw autorskich. Jest to jedna z wielu pułapek, w które mogą wpaść sprzedający na ebayu jako osoby prywatne. Jeśli chcecie więc spieniężyć rzeczy zalegające Wam w domu, powinniście najpierw zapoznać się z uregulowaniami prawnymi.

Czy na Ebay można używać cudzych zdjęć i tekstów?

Nie macie akurat pod ręką aparatu? Wtedy może przyjść Wam do głowy pomysł, aby poszukać w sieci gotowych zdjęć danego produktu. Czasami można je znaleźć np. na stronie producenta, a czasami u innych sprzedawców na ebayu. Problem w tym, że ani jednych ani drugich z reguły nie można używać, ponieważ istnieje coś takiego jak „Schöpfungshöhe”, czyli wyznacznik oryginalności, po którego przekroczeniu zdjęcia chronione są prawem autorskim. Z reguły jest tak przy zwykłych zdjęciach produktowych, a już na pewno w przypadku profesjonalnych zdjęć. Jeśli mimo wszystko użyjecie takich zdjęć, grozi Wam upomnienie od autora lub nawet żądanie zadośćuczynienia. Jeśli aukcja na ebayu jeszcze trwa, posiadacz prawa do zdjęć może kazać ją usunąć. Jednak nawet kilka tygodni po tym jak produkt z takiej aukcji został sprzedany, osoba wystawiająca może otrzymać niemiłe pismo od prawnika.

Metoda „drag & drop“ (kopiuj wklej) stanowi problem nie tylko w przypadku zdjęć. Również w przypadku tekstów zastosowanie ma prawo autorskie i tutaj też stosuje się jako wyznacznik „Schöpfungshöhe”. Jeśli tekst charakteryzuje się dużą dozą dowolności i indywidualności, wtedy nie można go skopiować. Jeśli tylko wymieniacie kilka technicznych danych, wtedy nie powinno być problemu. Z kolei teksty, którymi producent reklamuje swoje produkty są „bezpieczne”, tzn. możecie ich spokojnie używać, ale dla bezpieczeństwa powinniście robić to jawnie. Jeśli natomiast ktoś po prostu skopiuje opis produktu stworzony samodzielnie przez innego użytkownika ebay, wtedy można sobie narobić kłopotów – nawet, jeśli tekst nie był długi.

Osoby naruszające prawo autorskie dość łatwo jest znaleźć – w przypadku tekstów często wystarczy zwykłe zapytanie przez google. Z kolei zdjęcia można oznakować za pomocą serwisu zdjęciowego na ebayu indywidualnym znakiem wodnym.

Co nie powinno być zawarte w opisie produktu na Ebay?

Na pewno znacie opisy typu „torebka w stylu Chanel”, „rower podobny do Cannondale” lub „Samsung, a nie iphone”. Jeśli operujecie takimi hasłami, może się zdarzyć, że ebay usunie Waszą ofertę. Taki rodzaj manipulacji i wprowadzania w błąd jest niewskazany. Oferenci prowadzący działalność gospodarcząm i używający takich porównań, muszą się liczyć z upomnieniem. Już samo wymienienie znanej marki, aby sprzedać produkt no name, może zostać uznane za naruszenie prawa znaków towarowych. Wobec osób prywatnych działających w ten sposób, nie można zastosować roszczeń związanych ze znakami towarowymi. Tutaj prawnicy stosują monity w związku z naruszeniem praw autorskich.

Co powinno zawierać wyłączenie odpowiedzialności na Ebay?

Gwarancja, wymiana lub zwrot? Wielu prywatnych sprzedawców wyklucza takie rozwiązania i zapomina przy tym o najważniejszym, czyli o rękojmi. Gwarancja jest świadczeniem dobrowolnym a prawo zwrotu muszą zapewnić tylko sprzedawcy prowadzący działalność gospodarczą w ramach ustawy o umowach zawieranych na odległość (niem. Fernabsatzgesetz). Natomiast rękojmia dotyczy każdego sprzedawcy, nieważne czy sprzedaje prywatnie czy jako firma. W przypadku wadliwego towaru, klient może zażądać naprawy lub wymiany produktu albo odstąpić od umowy. W przypadku rzeczy używanych, dwuletni okres rękojmi może zostać skrócony do jednego roku. Prywatni sprzedawcy mają też możliwość całkowitego wykluczenia rękojmi. Jednak muszą to wyraźnie zaznaczyć w opisie aukcji, np. w ten sposób:

„Privatverkauf, keine Garantie oder Rücknahme.”

Na co należy jeszcze zwrócić uwagę? Nie należy mylić rękojmi z gwarancją. I jeszcze jedno: jeśli sprzedawca celowo zatai jakąś wadę produktu albo poda nieprawdziwy jego opis, będzie musiał przyjąć zwrot nawet jeśli zaznaczył w aukcji, że nie odpowiada z tytułu rękojmi za wady.

Sprzedaż na Ebay – kiedy sprzedaje się jako firma, a kiedy jako osoba prywatna?

Dla prywatnych sprzedawców zasady sprzedaży są nieco luźniejsze niż dla firm. Osoby sprzedające w ramach swojej działalności gospodarczej, muszą brać pod uwagę nie tylko reklamacje z tytułu rękojmi, ale muszą też podać pouczenie o odstąpieniu od zakupu, stopkę, wykazać dane o działalności oraz przygotować ogólne warunki sprzedaży. Kto tego nie zrobi, szybko może mieć problemy z prawnikami ze strony konkurencji. Problem może się też pojawić w przypadku prywatnych sprzedawców, jeśli istnieje podejrzenie, że kryje się za tym handel firmowy.

Granice pomiędzy sprzedażą prywatną, a firmową nie są jasno określone. Sama ilość wystawionych aukcji nie jest tutaj wyznacznikiem. Może się zdarzyć, że ktoś chce się pozbyć zawartości swojej szafy albo robi porządki w mieszkaniu po dziadkach i mimo wielu wystawionych aukcji, nadal pozostaje prywatnym sprzedawcą. Działa to też w odwrotną stronę. Ze sprzedażą firmową można mieć do czynienia już w przypadku 10 albo nawet mniej wystawionych miesięcznie aukcji – szczególnie, jeśli produkty są podobne i chodzi o rzeczy nowe, a nie używane. Jeśli kupicie jakiś towar specjalnie po to, aby sprzedać go z zyskiem na Ebayu, jest to już działalność, która powinna być zarejestrowana – nawet jeśli dochody z tego tytułu są minimalne.

A co, jeśli towar nie dotrze do klienta?

W przypadku sprzedaży firmowej, odpowiedzialność jest po stronie przedsiębiorcy aż do momentu, gdy towar dotrze do klienta. Natomiast u osób sprzedających prywatnie, to klient ponosi ryzyko związane z wysyłką. Jeśli paczka po drodze gdzieś zaginie albo jej zawartość zostanie uszkodzona, kupujący nie ma prawa do zażądania zwrotu pieniędzy. Możliwe jest to tylko wtedy, jeśli sprzedający nieodpowiednio zapakował towar. Jako sprzedawca na pewno warto się zastanowić nad wysyłką ubezpieczoną. Takie dodatkowe ubezpieczenie transportu to dobre rozwiązanie, zwłaszcza w przypadku drogich produktów.

Prawa klientów linii lotniczych i biur podróży w Niemczech w przypadku niedogodności

Prawa klientów linii lotniczych

Lato w pełni, a co za tym idzie wiele osób udaje się na zasłużony urlop. Jednym z najczęściej wybieranych środków transportu są samoloty, dzięki którym można znacznie skrócić czas podróży. Jednak co zrobić, jeśli występują problemy z lotem? Tego dowiecie się z poniższego artykułu!

Anulowanie lotu

Poniżej przeczytacie o prawach, które przysługują Wam w przypadku odwołania lotu.

  • Roszczenia wobec linii lotniczych

Jeśli lotnisko strajkuje i lot zostanie z tego powodu odwołany, linie lotnicze muszą zapewnić klientowi lot zastępczy do miejsca docelowego. Wynika to z regulacji unijnych dotyczących praw klientów linii lotniczych. Sfrustrowani pasażerowie, którym ze względu na długi czas oczekiwania na lot zastępczy, przeszła ochota do podróży, mogą w przypadku odwołania lotu odstąpić od umowy z przewoźnikiem i zażądać zwrotu kosztów biletu. Linie lotnicze nie mają jednak obowiązku wypłaty odszkodowania bądź rekompensaty – nawet wtedy, jeśli przyczyną był wewnątrzzakładowy strajk (BGH – Federalny Trybunał Sprawiedliwości, orzeczenie z dnia 21.08.2012, nr sprawy.: X ZR 138/11).

  • Roszczenia wobec biura podróży

Jeśli lot jest częścią pakietu (lot czarterowy), podróżujący może zażądać lotu zastępczego również od biura podróży. Z reguły trzeba jednak dać muy określony czas (kilka godzin), aby zorganizowało taki transport zastępczy. Jeśli nic się nie wydarzy albo biuro odmówi bez powodu załatwienia lotu zastępczego, możecie wziąć sprawy w swoje ręce i np. zarezerwować lot z sąsiedniego lotniska razem z dojazdem taksówką – na rachunek biura podróży. W ramach podróży pakietowej, organizator jest zobowiązany do wypłacenia odszkodowania, nawet jeśli personel linii lotniczych strajkuje. Tylko strajk osób trzecich, np. kontrolerów ruchu lotniczego odciąża organizatora wycieczki.

Opóźnienie lotu

Poniżej przeczytacie o prawach, które przysługują Wam w przypadku opóźnienia lotu.

  • Roszczenia wobec linii lotniczych

Zgodnie z europejską regulacją dotyczącą praw klientów linii lotniczych, nawet przy małych opóźnieniach klienci mają pewne prawa. Przy opóźnieniach rzędu dwóch godzin (przy krótkich trasach do 1.500 km), trzech godzin (średnie trasy do 3.500 km), czterech godzin (długie dystanse), macie prawo do bezpłatnej opieki. Linie lotnicze muszą Wam zapewnić posiłki, napoje, dwie rozmowy telefoniczne, faxy albo e-maile oraz noclegi w hotelu, a jeśli to konieczne razem z transferem. Jeśli nie chcecie już brać udziału w wycieczce, to przy opóźnieniu wynoszącym minimum 5 godzin, możecie nalegać na zwrot pieniędzy.

  • Roszczenia wobec biura podróży

Jeśli opóźnienie zabukowanego samolotu z powodu strajku wynosi do czterech godzin, jest to uważane zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem w zakresie imprez turystycznych  tylko za zwykłą niedogodność. Dopiero jeśli samolot wyleci opóźniony o więcej niż cztery godziny, wtedy w zależności od długości trasy może być to uznane za mankament. Pasażerowie mogą sobie sami zorganizować alternatywny transport (w granicach rozsądku) i wystawić organizatorowi rachunek, jeśli ten (zazwyczaj w określonym czasie) nie przewidział lotu zastępczego.

Zmiana godziny odlotu i inne niedogodności

Pasażerowie, którzy nie zadziałają na własną rękę zawsze mają też możliwość, aby po powrocie obniżyć cenę wyjazdu. Jeśli wylecicie na wakacje mocno opóźnieni, możecie zażądać od organizatora zwrotu za każdą kolejną godzinę opóźnienia w wysokości pięć procent ceny, jaka przypada za dzień wyjazdu. Natomiast zgodnie z obowiązującym orzecznictwem sądowym, jeśli podróżujący otrzyma przed wyjazdem informację, że wylot został przesunięty np. z godzin rannych na wieczorne, nie przysługuje mu za ten stracony dzień żadna rekompensata finansowa, ponieważ podróżujący muszą sobie zaplanować pierwszy i ostatni dzień wyjazdu właśnie tylko na dojazdy/transfery. Jednak można zażądać zwrotu pieniędzy, jeśli naruszony zostanie spokój nocny albo drugi lub przedostatni dzień wyjazdu także zostaną wciągnięte w procedurę transferową.

Zmiany godzin lotów są możliwe tylko w przypadku, jeśli organizator zastrzegł sobie do tego prawo. Zgodnie z decyzją Federalnego Trybunału Sprawiedliwości nieważna jest klauzula zawarta w ogólnych warunkach podróży, jeśli organizator poda ostateczne godziny lotu dopiero przy wysyłce dokumentów podróży (wyrok z dnia 10.12.2013, nr sprawy X ZR 24/13). Jeśli organizator zastrzeże sobie zmianę godzin lotu dowolnie i niezależnie od istotnych merytorycznych powodów, podróżujący, który ma prawo oczekiwać pewności w czasowym rozplanowaniu podróży, nie musi się zgadzać na przełożenie lotu.

Jeśli osoby nie należące do przedsiębiorstwa zaprzestaną pracy – np. kontrolerzy ruchu lotniczego – albo odbywa się strajk generalny, wtedy mówimy o sile wyższej. Jednak może być ciężko rozróżnić, czy mamy do czynienia ze strajkiem linii lotniczych czy to strajk kontrolerów uniemożliwił lot. Zirytowani urlopowicze, którzy ze względu na te utrudnienia chcieliby wrócić do domu, mogą wypowiedzieć umowę z powodu siły wyższej, jeśli strajk spowodował znaczące utrudnienia w podróży. Organizator musi w takiej sytuacji zwrócić zapłacone już koszty wycieczki. Jeśli np. 10-dniowa wycieczka na Kanary zostanie przesunięta o jeden dzień, wtedy utrudnienie jest raczej nieduże i takie wypowiedzenie nie jest możliwe. Cenę wycieczki można mimo to obniżyć. W przypadku krótkich lotów albo przedłużającego się strajku należy raczej rozważyć wypowiedzenie umowy ze względu na siłę wyższą.

Płatność za czynsz w Niemczech i obowiązujące regulacje prawne

Jak wynika z paragrafu 556b ustęp 1 niemieckiego Kodeksu Cywilnego (BGB), czynsz należy zapłacić najpóźniej do trzeciego dnia roboczego każdego miesiąca. Jednak co to oznacza? Czy do tego dnia opłata za czynsz musi wpłynąć na konto wynajmującego? Ponadto w niektórych umowach najmu znajdziecie klauzulę dotyczącą terminowych płatności.

Czy płatność za czynsz w Niemczech musi wpłynąć na konto wynajmującego do trzeciego dnia każdego miesiąca?

Niemiecki Trybunał Federalny (niem. Bundesgerichtshof) postanowił w październiku 2016, że zgodnie z paragrafem 556 ustęp 1 Kodeksu Cywilnego, wystarczy że polecenie zapłaty wyjdzie zawsze najpóźniej trzeciego dnia roboczego każdego miesiąca i że na koncie najemcy jest wystarczająco dużo środków, aby takiego przelewu dokonać. To, że przelew wpłynie na konto wynajmującego w późniejszym terminie jest nieistotne (Trybunał Federalny, wyrok z dnia 05.10.2016, nr sprawy VIII ZR 222/15).

Czy w związku z powyższym, klauzula dot. terminowych wpłat, zawarta w umowie najmu jest nieważna?

Klauzula, która nakazuje najemcy, aby płatność za czynsz wpłynęła na konto wynajmującego najpóźniej trzeciego dnia miesiąca, jest zgodnie z opinią Trybunału Federalnego nieważna. Nawet pomijając zapis znajdujący się w paragrafie 556 ustęp 1 Kodeksu Cywilnego, zostałoby wtedy nałożone na najemcę ryzyko związane z opóźnieniami w płatnościach, wynikające z winy banku. A najemca nie ponosi przecież odpowiedzialności za opóźnienia w przekazywaniu pieniędzy.

W związku z tym, że dla najemcy krzywdzącą konsekwencją byłaby utrata powierzchni mieszkalnej, wynajmujący nie ma w tym żadnego interesu, żeby przerzucić na najemcę odpowiedzialność za zwłokę w płatności, gdy wina leży po stronie banku.

Jednak Trybunał Federalny zrobił kiedyś wyjątek, a mianowicie przy decyzji w roku 1998. Zgodnie z opinią Trybunału, klauzula o terminowości wpłat zawarta w umowie najmu, może zostać uznana za ważną, jeśli dotyczy bieżących opłat czynszu, a stronami umowy są handlowcy (Trybunał Federalny, wyrok z dnia 24.06.1998, Nr sprawy XII ZR 195/96).

Zagrożenia terrorystyczne w Europie, a turystyka. Czy Polska zyskuje na niestabilnej sytuacji?

0

Według danych Polskiego Ministerstwa Sportu i Turystyki, w ubiegłym roku odwiedziło nas 17.5 miliona turystów z zagranicy. Stanowi to nowy rekord, zarówno w liczbie ludzi, jak i udziale turystyki w Polskim PKB (5,6% przyp.red). I choć od wejścia Polski do Unii Europejskiej (1 maja 2004) liczba odwiedzających nas turystów stale rośnie, a wielkie imprezy masowe, jak chociażby zeszłoroczne Światowe Dni Młodzieży, czy mistrzostwa Europy w piłce ręcznej, sprzyjają temu zjawisku, to kolejnym „przełomowym” rokiem może być rok 2017.

Powody ku temu daje nam poruszenie i to jakim echem, zarówno w mediach publicznych, jak i społecznościowych, odbił się raport Brytyjskiego Biura Spraw Zagranicznych. Przedstawia on skalę aktualnych zagrożeń na świecie, wynikających z terroryzmu. Jedną z jego części (skupiając się na Europie) jest poniższa mapa, prezentująca najbardziej niebezpieczne miejsca na wakacje.

Raport ma na celu uzmysłowienie tegorocznym turystom prawdopodobieństwa potencjalnych zamachów o podłożu terrorystycznym, które możemy wyeliminować już podczas planowania podróży. Podpowiada dokąd wycieczka w najbliższym sezonie urlopowym nie byłaby najlepszym pomysłem. Pokazuje również mniej popularne, lecz jednocześnie bezpieczne alternatywy – kraje wolne od terroryzmu, między innymi Polskę. I mimo, iż na podstawie tego samego raportu, w naszym kraju potencjalni turyści mogą zostać okradzeni, bądź spotkać się z kulturową nietolerancją, to jednak prawdopodobieństwo śmierci chwilę po okrzyku „Allah akbar” jest praktycznie równe zeru.

Zagrożenie terrorystyczne

Mimo skromnej promocji na arenie międzynarodowej, w którą dopiero zaczynamy inwestować, nastroje turystyczne wśród zagranicznych gości zmieniły się w ciągu ostatnich lat na nasz plus. Polska zaczęła być postrzegana za ciekawy i wciąż turystycznie nieodkryty kraj, tajemnicę. To jednak jedna strona medalu. Drugim, „ważniejszym” powodem są ostatnie zamachy, które miały miejsce w takich krajach, jak chociażby Francja, Niemcy, Belgia, Turcja, Wielka Brytania czy Egipt. Wydarzenia, o których nikt 10 czy 5 lat temu nie pomyślałby, że staną się „normą” w cywilizowanym świecie, stały się przyczyną zmian podróżniczych nastrojów.

Polska stała się interesującą propozycją dla ludzi, którzy podczas planowania zagranicznych wojaży biorą pod uwagę to, co aktualnie się dzieje. Obecnie w krajach tych alert terrorystyczny jest na wysokim, bądź najwyższym poziomie, co zgodnie z terminologią NATO równoznaczne jest z nieuchronnością kolejnych zamachów, bądź „incydentów” (takim słowem, bagatelizując sprawy, zaczęto ostatnio nazywać śmierć niewinnych ludzi). W krajach tych dla utrzymania porządku przeznaczane są dodatkowe środki dla policji i służb. Sprawia to, że w ramach walki z terroryzmem, branża turystyczna traci nie tylko wizerunkowo, ale również finansowo.

Na zachodzie bez zmian…

W najbliższym czasie niestety nic nie wskazuje na to, byśmy wrócili do spokojnych krajobrazów nadmorskich deptaków (Nicea, 14 lipca 2016), imprez masowych (Manchester, 22 maja 2017), czy też jarmarków Bożonarodzeniowych (Berlin, 19 grudnia 2016) bez udziału w nich uzbrojonych oddziałów policji i wszelakiego rodzaju agentów incognito, których celem jest również nie wzbudzać „niepotrzebnej” paniki widoczną ilością sił mundurowych. Dla organizatorów, burmistrzów, czy hotelarzy pieniądze muszą się zgadzać i pod politycznymi słowami „nie damy się zastraszyć” nikt nie zamierza rezygnować z przychodów, dzięki którym branża turystyczna ma się „jeszcze” (słowo klucz?) tak dobrze. Z drugiej strony wzrost świadomości sprawia, że strach o swoje bezpieczeństwo zaczyna być coraz częstszym argumentem na nie, przy wyborze chociażby Lazurowego wybrzeża czy Egiptu na cel najbliższego urlopu. Wcześniej wymienione kraje, szczególnie te czerpiące duże zyski z turystki, dostrzegą tego skutki w pełni po sezonowych raportach.

MSZ odradza

Tak jak i zagraniczni turyści, również i my Polacy, coraz częściej zwracamy uwagę i śledzimy raporty Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które mówią;

„MSZ informuje, że w dniu 27.05.2017 r. poziom zagrożenia terrorystycznego w Wielkiej Brytanii został obniżony z najwyższego poziomu „krytycznego” do niższego „poważnego”. Oznacza to, że nadal istnieje zagrożenie kolejnymi atakami terrorystycznymi, ale nie jest już ono w tym momencie ocenianie jako bezpośrednie. W związku z obniżeniem stopnia zagrożenia od wtorku 30.05.2017 r. zredukowana zostanie obecność wojska wspomagającego siły policyjne na ulicach brytyjskich miast. Brytyjskie służby w dalszym ciągu apelują o zachowanie szczególnej czujności i ostrożności w miejscach publicznych”

„W związku z wprowadzonym 10 kwietnia 2017 r. stanem wyjątkowym na terytorium całego kraju oraz utrzymującym się zagrożeniem zamachami terrorystycznymi, które mogą być kierowane także przeciwko turystom, Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza podróże do Egiptu. Na terytorium Egiptu dochodzić może m.in. do ataków na miejsca odwiedzane przez turystów, miejsca kultu religijnego, bazary, centra handlowe, hotele, restauracje, bary i lotniska. Osobom planującym wyjazdy grupowe do wymienionych wyżej miejscowości turystycznych, zaleca się zachowanie szczególnej ostrożności oraz rezygnację, ze względów bezpieczeństwa, z wszelkich wyjazdów – grupowych lub indywidualnych”

„MSZ kategorycznie odradza podróże do wschodniej i południowo-wschodniej Turcji oraz ostrzega przed podróżami do pozostałych regionów kraju. W prowincjach położonych na wschodzie i południowym wschodzie Turcji, w tym na granicy z Syrią i Irakiem, prowadzone są działania zbrojne. Na obszarze całej Turcji utrzymuje się wysokie zagrożenie atakami terrorystycznymi. Ponadto od 21 lipca 2016 r. w całym kraju obowiązuje stan wyjątkowy wprowadzony po próbie zamachu stanu”

Każdy z nas jest reklamą Polski

W Polsce bezpieczeństwo narodowe stoi na wysokim poziomie. Większą szkodę wizerunkową możemy zrobić my sami, jako wizytówka kraju na emigracji, aniżeli terroryści. Zarówno kampanie reklamowe, jak i każdy z nas, przysporzyć może Polsce jeszcze większe zainteresowanie naszą krainą, historią i kulturą.

Niestety wniosek, jaki może się nasuwać, jest jednocześnie smutnym obrazem rzeczywistości. Wysokie zagrożenie terrorystyczne / zamachy w innych krajach = większa liczba turystów w Polsce… ale również na Węgrzech, Czechach i Słowacji. Co aż nadto dobrze pokrywa się z listą krajów, przeciwko którym Unia Europejska pod przywództwem Niemiec wszczęła postępowanie karne za nie przyjmowanie uchodźców.

 

Dopisek

12 maja 2017 w Pekinie, została podpisana „Umowa między rządem Rzeczypospolitej Polskiej a rządem Chińskiej Republiki Ludowej o współpracy w dziedzinie turystyki”. Odbyło się to podczas oficjalnej wizyty premier Beaty Szydło.

8 czerwca 2017 na Kubie wiceminister sportu i turystyki Jarosław Stawiarski i jego Kubański odpowiednik Luis Miguel Diaz Sanchez, podpisali memorandum mające na celu zwiększenie wymiany turystycznej pomiędzy Polską a Kubą.

Niemcy: Kradzież butelek z kaucją z kontenera na szkło nie jest przestępstwem. Zdziwisz się o jaką kwotę chodziło!

Sąd Rejonowy w Monachium zdecydował, iż kradzież butelek z kaucją z kontenera nie jest wykroczeniem.

Oskarżeni wyciągneli z kontenera na szkło 18 butelek z kaucją

Oskarżyciel złożył wniosek o sądowy nakaz karny z powodu kradzieży przeciwko 64-letniemu mężczyźnie i 65-letniej kobiecie. Osoby te wyciągnęły z kontenera na szkło za pomocą chwytaka 18 butelek z kaucją. Ich czyn został zauważony przez okolicznych mieszkańców, którzy powiadomili policję.

Szkoda była niewymierna

Ze względu na niewymierność szkody sędzia odrzucił karę – poinformowała rzeczniczka prasowa sądu. Wraz z wrzuceniem butelek do kontenera, wypadły one z obiegu i nie podlegały więcej kaucji. Te nie zostały bowiem wyselekcjonowane, lecz przetopione wraz z pozostałym szkłem. Tym samym ocena wartości szkła butelek stała się niemożliwa do ustalenia. Wartość kaucji wszystkich butelek wyniosła 1,44 euro (Sygnatura akt 843 Cs 238 Js 238969/16).

Przymusowa licytacja w Niemczech, czyli jak zdobyć tanią nieruchomość

Przymusowa licytacja (niem. Zwangsversteigerung) może być dobrą okazją, aby korzystnie nabyć nieruchomość. Jeśli jednak chcielibyście licytować Wasz wymarzony dom w Sądzie Rejonowym, powinniście wcześniej zorientować się, jakie są procedury i na które przepisy powinniście zwrócić szczególną uwagę.

Co roku w Niemczech dziesiątki tysięcy nieruchomości zmieniają właściciela właśnie w drodze przymusowej licytacji. Jeśli chcecie wygrać licytację, powinniście być naprawdę dobrze przygotowani. Najlepiej na początek iść na dwie lub trzy licytacje jako obserwator i zobaczyć jak to wszystko wygląda.

Co to jest przymusowa licytacja?

Przymusowa licytacja odbywa się wtedy, kiedy właściciel nieruchomości nie jest w stanie płacić rachunków albo rat pożyczki. Wierzyciel – w większości przypadków jest to bank – przekazuje nieruchomość na licytację i z wylicytowanej kwoty zabiera to, co mu się należy. Wylicytować można właściwie każdy rodzaj nieruchomości: począwszy od mieszkań własnościowych, poprzez domy wielorodzinne, aż do garaży, miejsc parkingowych czy działek.

Gdzie można szukać odpowiednich obiektów?

Przymusowe licytacje przeprowadzane są w Sądach Rejonowych. Terminy takich licytacji dawane są do wiadomości w tzw. kalendarzu licytacji (niem. Versteigerungskalender) albo przez obwieszczenie. Zdecydowanie wygodniejsze jest wyszukiwanie w internecie – istnieją specjalne portale, które przekazują informacje na temat terminów licytacji.

Przygotowania – zebranie informacji o interesującym Was obiekcie

Pierwsze kroki należy skierować do odpowiedniego Sądu Rejonowego. Tam zainteresowani poznają wartość nieruchomości, czyli cenę, którą należałoby zapłacić na wolnym rynku oraz mogą rzucić okiem do księgi wieczystej. Tam znajdują się ważne informacje, np. czy z mieszkaniem wiążą się jakieś obciążenia typu prawo mieszkania osób trzecich, czy też korzystanie z nieruchomości jest w pełni nieograniczone. Odpowiedzialny referendarz sądowy może także zezwolić na wgląd w orzeczenie o wartości i stanie nieruchomości. Tam jest wyszczególnione czy nieruchomość ma jakieś braki lub wady, czy np. w piwnicy nie ma wilgoci. Oględziny na miejscu nie zawsze są możliwe, ponieważ aktualny właściciel lub najemca nie są prawnie zobowiązani do wpuszczania zainteresowanych i udzielania im informacji. Zanim rozpocznie się licytacja, najlepiej jest ustalić sobie górny limit cenowy oraz przyjąć jakąś strategię, aby nie dać się przypadkowo wmanewrować w przesadnie drogi zakup.

Kto może brać udział w przymusowej licytacji w Niemczech?

Terminy licytacji nieruchomości są w Niemczech co prawda publiczne, ale nie można tak po prostu sobie przyjść i licytować. Kto chce wziąć udział w licytacji przymusowej jako oferent, musi być pełnoletni i mieć ze sobą ważny dowód osobisty. Można też licytować w czyimś imieniu mając ze sobą notarialnie poświadczone pełnomocnictwo. Nie jest wymogiem koniecznym, aby oferent miał niemieckie obywatelstwo.

Wpłacenie kaucji

Dodatkowym wymogiem jest, aby każdy oferent wpłacił jako kaucję w Sądzie Rejonowym 10% wartości nieruchomości. Może to nastąpić w formie czeku (nie starszy niż 3 dni) albo poprzez poręczenie instytucji finansowej. Alternatywą jest jeszcze wpłacenie tej kwoty w formie przelewu na konto Sądu Rejonowego. Jednak nie można z tym zwlekać, ponieważ pieniądze muszą się znaleźć na koncie sądu w dniu licytacji. Od roku 2007 gotówka nie jest już przyjmowana. Oferenci, którym nie uda się wylicytować nieruchomości otrzymają swoją kaucję z powrotem.

Terminy licytacji są ściśle uregulowane i dzielą się na trzy części:

Część 1.
Zanim rozpocznie się właściwa licytacja, najpierw wygłaszane są różnego rodzaju komunikaty. Referendarz sądowy odczytuje wpisy do księgi wieczystej i wymienia wierzycieli wraz z ich roszczeniami. Wartość nieruchomości ustalona przez rzeczoznawcę także jest podawana do wiadomości. Przedmiotem obwieszczeń są także wyjaśnienia sądu odnośnie oferty minimalnej (niem. das geringste Gebot). Na to należy zwrócić szczególną uwagę: tzw. „oferta minimalna” obejmuje bowiem koszty postępowania sądowego oraz prawa i obciążenia, jakie musi przejąć kupujący w związku z wpisem do księgi wieczystej musi. Czasami dochodzą do tego też otwarte publiczno-prawne obciążenia, jak np. podatek gruntowy. Warto pamiętać, że podczas tego etapu licytacji dozwolone są pytania, a wręcz należy je zadawać.

Część 2.
Podczas licytacji sąd przez przynajmniej 30 minut przyjmuje oferty zainteresowanych. Licytacja trwa tak długo, aż referendarz sądowy jej nie zakończy. Następuje to zazwyczaj, gdy po trzykrotnym wywołaniu ostatniej oferty nie pojawia się już żadna nowa. Uwaga! Oferta, która jest zgłaszana na licytacji jest tylko „gołą kwotą”. Każdy oferent musi do tego jeszcze doliczyć zobowiązania wynikające z oferty minimalnej, aby otrzymać cenę końcową, którą ostatecznie będzie musiał zapłacić.

Część 3.
Zaraz po zakończeniu czasu licytacji, sąd rejonowy analizuje licytację wygraną przez oferenta, który zaoferował największą kwotę. Jeśli najwyższa oferowana kwota łącznie z zaległościami nie osiągnie połowy wartości nieruchomości ustalonej przez rzeczoznawcę, wtedy oferent mimo wszystko nie stanie się nowym właścicielem nieruchomości. Jeśli najwyższa wylicytowana kwota łącznie z wcześniejszymi zobowiązaniami osiągnie między 50 a 70% wartości nieruchomości, wtedy wierzyciel może zadecydować czy nieruchomość przejdzie w ręce nowego właściciela, czy też nie. Jeśli roszczenia wierzyciela nie zostaną zaspokojone wylicytowaną kwotą, wtedy ma on prawo się na to nie zgodzić. W obu tych przypadkach ustalony zostanie nowy termin licytacji, jednak wtedy progi te już nie obowiązują.
Jeśli natomiast wylicytowana kwota wraz z wcześniejszymi zobowiązaniami osiągnie minimum 70% wartości nieruchomości, wtedy osoba oferująca najwyższą kwotę wygrywa definitywnie licytację.

Co się dzieje po licytacji nieruchomości w Niemczech?

Najpóźniej sześć tygodni po licytacji kupujący musi zapłacić wylicytowaną kwotę sądowi. Od daty licytacji dodatkowo naliczane są odsetki w wysokości cztery procent za każdy dzień. Gdy zapłacony zostanie podatek z tytułu zakupu gruntu, a Urząd Skarbowy wyda zaświadczenie o braku zastrzeżeń, wtedy następuje wpis do księgi wieczystej. To kosztuje 0,5 % ceny zakupu. W przeciwieństwie do zwykłego zakupu nieruchomości, nie jest potrzebne poświadczenie notarialne.

Jeśli nieruchomość nie jest zamieszkała, nowy właściciel właściwie od razu może z niej korzystać. Jeśli natomiast nadal mieszka tam poprzedni właściciel, wtedy kupujący może zażądać od niego, aby się wyprowadził. To żądanie należy złożyć na piśmie. Jeśli stary właściciel nie chce się w określonym terminie wyprowadzić, kupujący może na mocy postanowienia o wygranej licytacji zaangażować komornika, aby tym się zajął.

Inaczej wygląda sytuacja, jeśli wylicytowana nieruchomość jest wynajmowana. Nowy właściciel automatycznie staje się nowym wynajmującym. Jeśli chce sam zamieszkać w tym obiekcie, wtedy może najemcy wypowiedzieć umowę ze względu na własne zapotrzebowanie. Należy się trzymać standardowych ustawowo określonych terminów wypowiedzenia. Ewentualne problemy mogą wystąpić w przypadku umowy najmu na czas określony. W takiej sytuacji najemca może się powołać na termin wypowiedzenia, który wyklucza zerwanie umowy ze względu na zapotrzebowanie własne.
W przypadku praw związanych z nieruchomością, które sąd przekazał podczas licytacji, nie ma takich możliwości. Takim prawem może być np. dożywotnie mieszkanie osób trzecich w obiekcie.

Finansowanie wylicytowanej nieruchomości

Kupujący, którzy chcą sfinansować nieruchomość pochodzącą z przymusowej licytacji, muszą zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Finansowanie w 100% często nie jest możliwe. Ponadto instytucje kredytujące często nie biorą pod uwagę końcowej ceny, którą kupujący musi zapłacić a jedynie kwotę wylicytowaną. W związku z tym, że cena zakupu znana jest dopiero podczas licytacji, może być ciężko z wyprzedzeniem zaplanować kwestię finansowania nieruchomości.

O kredycie hipotecznym w Niemczech przeczytacie więcej tutaj:

Jak funkcjonuje kredyt hipoteczny w Niemczech (Baufinanzierung)?

Darmowe porady prawne dla Polonii w Niemczech! [Aktualizacja]

Aktualizacja: Porady prawne dla Polaków w Niemczech odbędą się również w Bielefeld, Dortmund i Essen! Wszelkie informacje znajdziecie poniżej.

Konsulat Generalny RP w Kolonii przy współpracy z polskojęzycznymi prawnikami oraz Polską Misją Katolicką w Niemczech organizuje cykl spotkań, podczas których będzie można zasięgnąć darmowych porad prawnych. Pierwsze spotkania odbędą się w następujących miastach: Frankfurt, Kassel, Wiesbaden oraz Wuppertal. Poniżej znajdziecie szczegółowe informacje odnośnie każdego z miast. Pamiętajcie, iż konieczne jest wcześniejsze umówienie terminu, więc warto się pośpieszyć! Konsulat Generalny RP w Kolonii nie ponosi odpowiedzialności za treść udzielanych porad.

Poradnictwo  prawne obejmuje kwestie z zakresu m.in. niemieckich przepisów:

  • prawa pracy (m.in. umowa o pracę, prawa i obowiązki pracownika, wypadek przy pracy, wypowiedzenie umowy o pracę, otrzymywanie zasiłków po stracie pracy);
  • ubezpieczeń społecznych;
  • ubezpieczeń zdrowotnych;
  • zasiłków (m.in. Kindergeld, Elterngeld)

Darmowe poradnictwo prawne w języku polskim we Frankfurcie

We Frankfurcie spotkania z prawnikiem odbędą się w salce katechetycznej przy Kościele (adres: Auf dem Mühlberg 14, 60599 Frankfurt) w dniach:

  • 04 sierpnia 2017 r. (piątek) w  godz. od 16.00 do 18.00
  • 06 października 2017 r. (piątek) w godz. od 16.00 do 18.00
  • 20 października2017 r. (piątek) w godz. od 16.00 do 18.00
  • 03 listopada 2017 r. (piątek) w godz. od 16.00 do 18.00
  • 17 listopada 2017 r. (piątek) w godz. od 16.00 do 18.00

Na spotkanie należy zgłaszać się drogą mailową na adres: [email protected] z dopiskiem „Bezpłatne porady – Frankfurt” i krótkim opisem sprawy (decyduje kolejność zgłoszeń). W przypadku braku możliwości dostępu do poczty e-mail, zgłoszenia można dokonać telefonicznie pod numerem: 069/ 63 77 56.

Darmowe poradnictwo prawne w języku polskim w Kassel

W Kassel spotkania z prawnikiem odbędą się  w salce pod kościołem Maria Königin des Friedens (adres: Memelweg 18, 34131 Kassel) w dniach:

  • 11 czerwca 2017 r. (niedziela) w godz. od 12.15 do 14.15
  • 9 lipca 2017 r. (niedziela) w godz. od 12.15 do 14.15

Na spotkanie należy zgłaszać się drogą mailową na adres: [email protected] z dopiskiem „Bezpłatne porady- Kassel” i krótkim opisem sprawy (decyduje kolejność zgłoszeń) lub telefonicznie pod numerem 0157 39 68 16 00.

Darmowe poradnictwo prawne w języku polskim w Wiesbaden

W Wiesbaden spotkania z prawnikiem odbędą się przy Kościele Świętej Rodziny (adres: Lessingstr. 19, 65189 Wiesbaden)  w dniach:

  • 30 maja 2017 r. (wtorek) w godz. od 16.00 do 18.00
  • 22 czerwca 2017 r. (czwartek) w godz. od 16.00 do 18.00
  • 20 lipca 2017 r. (czwartek) w godz. od 16.00 do 18.00

Na bezpłatne porady można zgłaszać się w drodze e-mailowej na adres: [email protected] albo [email protected] z dopiskiem „Bezpłatne porady- Wiesbaden”  i krótkim opisem sprawy (decyduje kolejność zgłoszeń).

Darmowe poradnictwo prawne w języku polskim w Wuppertalu

W Wuppertalu spotkania z prawnikiem odbędą się w „Klubie Polskim” (adres: Klingelholl  51, 42281 Wuppertal) w dniach:

  •  08 czerwca 2017 r. (czwartek) w godz. od 17.00 do 19.00
  • 22 czerwca 2017 r. (czwartek) w godz. od 17.00 do 19.00

Na bezpłatne porady można zgłaszać się w drodze e-mailowej na adres:  [email protected] z dopiskiem „Bezpłatne porady-Wuppertal”  i krótkim opisem sprawy (decyduje kolejność zgłoszeń) lub telefonicznie: pod numerem 0049/17643587068 w godzinach od 15.00 do 19.00.

Darmowe poradnictwo prawne w języku polskim w Bielefeld 

W Bielefeld spotkania z prawnikiem odbędą się w salce katechetycznej przy Kościele St. Bonifatius (adres: St. Bonifatius, Stieghorster Str. 31, 33605 Bielefeld) w dniach:

  • 22 sierpnia 2017 r. (wtorek) w godz. od 17.00 do 19.00
  • 26 września 2017 r. (wtorek) w  godz. od 17.00 do 19.00
  • 24 października 2017 r. (wtorek) w godz. od 17.00 do 19.00
  • 14 listopada 2017 r. (wtorek) w godz. od 17.00 do 19.00

Na spotkanie należy zgłaszać się drogą mailową na adres: [email protected]
z dopiskiem „Bezpłatne porady – Bielefeld” i krótkim opisem sprawy (decyduje kolejność zgłoszeń) albo pod numerem telefonu 0208 3057550.

Darmowe poradnictwo prawne w języku polskim w Dortmund

W Dortmundzie spotkania z prawnikiem odbędą się w Domu Katolickim (adres: Rheinische Str. 174, 44147 Dortmund)  w dniach:

  • 30 sierpnia 2017 (środa) w  godz. od 17.00 do 19.00
  • 4 października 2017 (środa) w  godz. od 17.00 do 19.00
  • 18 października 2017 (środa) w godz. od 17.00 do 19.00

Na spotkanie należy zgłaszać się drogą mailową na adres: [email protected]z dopiskiem „Bezpłatne porady – Dortmund” i krótkim opisem sprawy (decyduje kolejność zgłoszeń) bądź telefonicznie pod numerem: 0231-1857403.

  • 13 września 2017 (środa) w godz. od 17.00 do 19.00
  • 15 listopada 2017 (środa) w godz. od 17.00 do 19.00

Na spotkanie należy zgłaszać się drogą mailową na adres: [email protected] z dopiskiem „Bezpłatne porady – Dortmund” i krótkim opisem sprawy (decyduje kolejnośćzgłoszeń) bądź telefonicznie pod numerem: 02381-306474.

Darmowe poradnictwo prawne w języku polskim w Essen

W Essen najbliższe spotkania z prawnikiem odbędą się w salce katechetycznej przy Kościele (adres: Polnische Katholische Gemeinde in der Kirche St. Clemens /Parafia pw. Chrystusa Króla Hirtsieferstr. 13, 45143 Essen) w dniach:

  • 19 czerwca 2017 r. (poniedziałek) w  godz. od 18.00 do 20.00
  • 3 lipca 2017 r. (poniedziałek) w godz. od 18.00 do 20.00

Na spotkanie należy zgłaszać się drogą mailową na adres: [email protected] bądź [email protected] z dopiskiem „Bezpłatne porady – Essen” i krótkim opisem sprawy (decyduje kolejność zgłoszeń). W przypadku braku możliwości dostępu do poczty e-mail, zgłoszenia można dokonać telefonicznie pod numerem: 0211 / 5989561 – 18 albo 0211/5989561 – 19.